Dodaj do ulubionych

Zachłanna, zazdrosna, kłamiąca, leniwa 7-latka

14.05.16, 13:42
Moje dziecko jest okropne. Nie chcę tak o nim myśleć i nie wiem czy rozpatrywać to jak porażkę wychowawczą. Córka ma 7,5 roku. Chodzi do drugiej klasy. Wg nauczycielki nie ma z nią żadnych problemów w szkole - jest obowiązkowa i pomocna, dobrze sobie radzi. Czasem ma konflikty z koleżankami, chyba tam też jest zarozumiała i traktuje dzieci wyższościowo, inne dzieci jeszcze ją lubią. Problem jest też z jednym przedmiotem - od jakiegoś czasu nie chce odrabiać zadań, mówi, że zapomina, chociaż wiem, że kłamie, bo parę razy złapałam ją na tym, że ma zadanie ale go nie robi bo jej się nie chce. Poza tym ma nie ma problemów z nauką. Problemem jest jak się zachowuje w domu wobec nas i wobec młodszego brata, a nawet wobec dalszej rodziny, gdy coś pójdzie nie po jej myśli. Wobec obcych jest miłą i uprzejmą dziewczynką. Poza tym bywa także wesoła i otwarta, odważna, dzielna, roześmiana, z mnóstwem pasji, bywa troskliwa i współczująca. Gdyby nie jej zachowanie... w domu... gdzie nie chce pomagać, lub chociaż posprzątać w swoim pokoju, nigdy nie chciała, kłamie w każdej sprawie, odpyskowuje nam rodzicom, nieuprzejmie się do nas zwraca, jeśli ją o coś prosimy, albo zwracamy się do niej to odpowiada agresywnym, albo aroganckim tonem, bije młodszego brata i nie są to zwykłe bójki rodzeństwa, czasem patrzę z ukrycia i widzę że bije go za nic. On np przechodzi a ona go szturchnie, popchnie, albo uszczypie. Ostatnio zapytałam ją o brak zadania - powiedziała, że nie będzie się mi tłumaczyć, bo już powiedziała ojcu. Albo gdy mąż mówi do niej, żeby odrobiła lekcje - potrafi mu odpowiedzieć, że jest kiepski w innych dziedzinach, więc żeby się nie wypowiadał. Przy nakładaniu obiadu na talerz, na przykład potrafi zrobić awanturę gdy ojciec nakłada, że mama dostała większą porcję - porcje są takie same. Kiedyś zapytała mnie czy jak umrę to sobie może wziąć wszystkie moje rzeczy. Ma ciągłe pretensje, że brat nie musi się uczyć w szkole, że od niej więcej się wymaga. Mamy też młodszego syna, ma 2,5 roku, nie sprawia żadnych problemów: jak na swój wiek, jest bardzo wrażliwy i empatyczny. Bardzo ją kocha, przytula, całuje, tęskni gdy ona idzie do szkoły. Syn mimo niewielkiego wieku, sam sprząta, odnosi naczynia do kuchni, sam nie proszony przez nikogo. Siostra to jego jedno wielkie przeciwieństwo. Problemy z nią zaczęły się gdy poszła do szkoły. Zbiegło się to z urodzeniem syna - myśleliśmy, że to może zazdrość o niego, która przeminie. Ciągle poświęcaliśmy jej mnóstwo uwagi, nie chcieliśmy żeby czuła się opuszczona albo zaniedbywana. Staramy się równo ich traktować. Materialnie ona i tak ma wszystkiego więcej, nigdy jej niczego nie brakowało. Staram się z nią spędzać czas sam na sam, bez jej brata. Chodzimy razem na spacery, wykonujemy prace plastyczne itp. Ale coraz mniej mam zapału i zwyczajnie mi przykro, że dziecko tak się wobec nas zachowuje. Nie wiem gdzie popełniliśmy błąd.
Edytor zaawansowany
  • 14.05.16, 16:30
    Odpowiedź znajduje się w Twoim poście - synek jest idealny, ma same zalety, jest cudownym, nad wiek rozwiniętym, pracowitym dzieckiem. W ogóle żadnych problemów nie sprawia. Takich dzieci nie ma - są tylko dzieci idealizowane przez rodziców. Córka jest ta gorsza, ta co sprawia problemy i nie sprząta tak chętnie jak idealny braciszek - cóż, nawet z trudem znosi taki wzór cnót wszelakich w domu.
    I to jest Wasz błąd. Konieczny jest psycholog, ale nie dla córki, dla Was. Bo nierówne traktowanie dzieci po prostu, mimo deklaracji, bije po oczach. Problemy są z rodzicami, którzy przydzielili dzieciom rolę "dobrego" i "żłego" i dziwią się, ze córka nie czuje się szczęśliwa.
  • 22.05.16, 22:07
    Nie zgadzam sie z Verdana. Nie odczuwam tutaj tego podzialu rol w domu. Owszem jest tutaj mlodsze dziecko, od ktorego wymaga sie zdecydowanie mniej niz od starszego, ale przy takiej roznicy wieku jest to jednak nie do unikniecia. Poza tym, faworyzowanie dziecka mlodszego mogloby wytlumaczyc agresje starszego ale juz sposob odnoszenia sie dziecka do rodzicow uwazam za skandaliczny. I trudno to wytlumaczyc posiadaniem idealnego mlodszego brata.
    Do autorki: w jakich sytuacjach zdarzaja sie takie zachowania corki (kiedy jest zmeczona, wieczorami, kiedy jest glodna itp) Jak na nie reagujecie? Czy macie ustalone jakies reguly w sprawach sprzatania, pomagania? Czy corka ma jakies obowiazki domowe i probuje sie z nich wykrecic czy tez raczej prosicie ja na biezaco o pomoc, np w sprzataniu ze stolu? Czy koniecznie musi sprzatac swoj pokoj? Czy syn ma swoj pokoj czy tez dzieci dziela pokoj dzieciecy? Czy syn chodzi do zlobka czy zostaje z Toba w domu?
    Napisz cos wiecej.

    --
    W obawie, by śmierć nie wydarła dziecka, wydzieramy dziecko życiu; nie chcąc, by umarło, nie pozwalamy żyć. Janusz Korczak
  • 22.05.16, 23:09
    Mnie też nierówne traktowanie dzieci bije po oczach. Jeszcze niech Pani powie, że stawia córce braciszka za wzór ("zobacz jak on ładnie/grzecznie zrobił to czy tamto") w każdym dziecku budziłoby to mordercze instynkty wink Tu bym upatrywała sedna problemów. Musi chodzić o wasze relacje rodzinne skoro w szkole i na podwórku wszystko jest w porządku. A nienawiść do brata jest oczywista jeśli mówi Pani, że ona bije i szczypie go "bez powodu". Powód oczywiście jest i zapewne jest nim zazdrość. Jeśli jest zazdrość i niezdrowe emocje między rodzeństwem, to niestety duża w tym rola rodziców.
    Chyba nieświadomie przypisali Państwo też córce rolę czarnej owcy w rodzinie, a dzieci zwykle, również nieświadomie, spełniają nawet najgorsze oczekiwania rodziców.
  • 14.05.16, 21:36
    Dziecko w wieku 7 i pół roku jest w stanie zrozumieć dużo więcej niż wydaje się rodzicom. Kluczową sprawą w kontaktach międzyludzkich, zarówno w relacji dorosły-dorosły, dziecko-dziecko oraz dorosły-dziecko jest wzajemne porozumiewanie się.
    Powinnaś jasno przedstawić swoje uczucia. Jak czujesz się w sytuacji, kiedy zwraca się do was nieuprzejmie i arogancko. Dziecko potrzebuje informacji o odczuciach rodziców, związanych z różnymi jego zachowaniami, aby samo mogło modyfikować swoje zachowania. Pamiętajcie tylko, żeby nie budować zdań oceniających negatywnie dziecko, typu: "Jesteś niegrzeczna", "Jesteś arogancka". W ten sposób oceniamy dziecko,a powinniśmy ocenić zachowanie. Dodatkowo ważne jest, aby zamienić komunikaty o charakterze "ty" na komunikaty o charakterze "ja". W tym przypadku mówimy o tym jak my się czujemy, kiedy dziecko zachowa się w nieodpowiedni sposób. Wasza córka nie poczuje się wtedy atakowana, a może czuć się w ten sposób jeżeli stosujecie komunikaty o charakterze "ty".
    To wasza córka została postawiona w nowej, nieznanej sytuacji, czyli pojawieniu się w domu drugiego dziecka. Nie powinniście myśleć w ten sposób, że to córka jest zła, a syn nie sprawia żadnych kłopotów. Córka na pewno to czuje i dlatego zachowuje się w ten sposób.
    Serdecznie polecam wam książkę Thomasa Gordona "Wychowanie bez porażek", w której znajdziecie wskazówki jak rozmawiać z dzieckiem oraz w jaki sposób budować komunikaty o charakterze "ja". Książka nie jest zbyt długa i bardzo przystępna, a na pewno pomoże wam zarówno w rozwiązaniu obecnego problemu jak i tych, które prawdopodobnie pojawią się w przyszłości.
  • 15.05.16, 11:05
    >Problemy z nią zaczęły się gdy poszła do szkoły. Zbiegło się to z urodzeniem syna - myśleliśmy, że to może zazdrość o niego, która przeminie.

    Zapewne częściowo tak jest. Tylko zazdrość nie przeminęła, gdyż ponieważ 2,5 latek okazał się idealnym dzieciątkiem. Przy czym raczej trudno mi uwierzyć w grzecznego, nie rozrabiającego, nie sprawiającego żadnych kłopotów 2,5-latka. Założę się, że bywa wkurzający jak na dziecko w tym wieku przystało - jeśli nie jest, to albo on jest jakiś za spokojny i za grzeczny albo ty go idealizujesz, a frustracje wylewasz na starszą córkę. A poza tym nie wierzę, że nie zalazł starszej za skórę - młodsze dzieci z punktu widzenia starszych bywają strasznie upierdliwe.
    Dzieciaki mają osobne pokoje?

    >Kiedyś zapytała mnie czy jak umrę to sobie może wziąć wszystkie moje rzeczy.
    No i co w tym strasznego, że zapytała? Ty zinterpretowałaś to jak życzenie rychłego zgonu, z jej strony mogło być to zwykłe pytanie albo próba oswajania lęków przed śmiercią.

    > Ma ciągłe pretensje, że brat nie musi się uczyć w szkole,
    Biedna jest. Pociesz ją, że lada moment też go wyślecie do jakiegoś przedszkola czy w inne miejsce dręczenia nieletnich... wink



    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 15.05.16, 17:13
    >>>>> Albo gdy mąż mówi do niej, żeby odrobiła lekcje - potrafi mu odpowiedzieć, że jest kiepski w innych dziedzinach, więc żeby się nie wypowiadał.

    no weź nie mów, ze sama to wymyśliła. u kogoś podsłuchała - ty tak do niego mówisz, teściowa, świekra, szwagierka?
  • 17.05.16, 09:12
    Jeżeli chodzi o sprzątanie to może zaproponujesz jej wspólne porządki, najpierw sprzątacie w salonie lub innym pomieszczeniu , w którym przebywacie wszyscy razem , a następnie w jej pokoju. Oczywiście wykonujesz prace , które są trudne dla córki np. wytarcie kurzy z wysokich półek. Może to będzie sposób i zachęta do prac porządkowych w domu , powinnaś też włączyć do tych prac syna, oczywiście na miarę jego możliwości. Ne oceniaj , nie porównuj i nie komentuj pracy dzieci.
    Czytając Twój post mam wrażenie , że córka jest jednak zazdrosna . Przejawia się to w dokuczaniu bratu , a nawet świadczy o tym awantura o wielkość porcji obiadowej. Córka chce być wyróżniona nawet w tak błachej sprawie jak obiad.
    Staraj się jak najmniej ja krytykować i porównywać z bratem , a częściej nagradzać np. wspólne obejrzenie bajki. Powinna to być przyjemność dla wszystkich. Zaproponuj pomoc w odrabianiu lekcji
    nawet jeżeli wiesz ,że córka świetnie sobie poradzi z zadaniem.
    Oczywiście złych zachowań córki nie powinnaś lekceważyć tylko tłumaczyć , że takim postępowaniem sprawia Ci przykrość.

    złych zachowań córki nie powinnaś lekceważyć
  • 17.05.16, 13:48
    ja bym od razu poszła do psychologa (bez dziecka!).
    Tu jest dużo spraw do ogarnięcia:
    - przestać porównywać dzieci
    - przestać traktować ja równo;
    - przyznać córce przywileje, wynikające ze starszeństwa;
    - nauczyć się odróżniać córkę od jej zachowań - i zacząć ją akceptować (tolerować?)

    No i zacząć ją lubić. Dużo pracy przed Tobą.


    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • 23.05.16, 13:20

    > No i zacząć ją lubić. Dużo pracy przed Tobą.

    No wlasnie smile)))

    Pewnie dziecko zauwazylo ze jets "gorsze".

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 18.05.16, 22:33
    Serio 2,5 latek sprząta pokój? Wg mojego doświadczenia to się dzieje ok 6 roku życia i trwa ta nauka dluuuugo.
    Co to znaczy ze córka ma wam pomagac? Pewnie przy tym słodkim 2,5 latki? To jest wasze dziecko a nie siostry
    Empatii dziecko uczy się od dorosłych. Ile dostała tyle oddaje. Jeśli nie potrafisz wyłapać skąd biorą się nerwowe sytacje w relacjach z córką to pomysł jak innych dorosły chciałby być traktowany. Może to jest typ dziecka które trzeba traktować po doroslemu wtedy skończą się kłamstwa, awantury. Myśl co ciebie wyprowadza z równowagi i postępuj z córką tak jakbyś sama chciała być traktowana tj bez uszczypliwosci, wypominania, wymagania pomocy w opiece nad bratem, porównywania do innych.

    I powiedz jej ze ja kochasz bo tego w poście nijak nie można było wyczytać
  • 23.05.16, 12:58
    Dzieci powinny sprzątać, zmywać naczynia, opiekować sięrodzeństwem. Jak inaczej nauczą się pracy? Wyręczanie powoduje tylko, że dzieci są niedojrzałe.
  • 18.06.16, 20:48
    W szczególności 7,5-latka powinna niańczyć młodszego o 5 lat brata. Jeszcze tylko brakuje pasania krów czy gęsi. Antolkaa mogłaby napisać wtedy : "córka jest nieodpowiedzialna, krowy ciągle wchodzą ma łąkę sąsiada, a gęsi szukaliśmy przez 3 dni"

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • 18.05.16, 23:55
    A czy wy z mężem odnosicie się do siebie z szacunkiem? Może to wy dajecie zły przykład?

    Staramy się równo ich traktować. Materialnie ona i tak
    > ma wszystkiego więcej, nigdy jej niczego nie brakowało.

    Nie da się równo traktować dzieci, pomiędzy którymi jest 5 lat różnicy.



  • 22.05.16, 00:57
    Z twojego postu wyłania się obraz idealnego dziecięcia w wieku żłobkowym i wrednej jędzy w wieku wczesnoszkolnym. Tak myślisz/myślicie o swoich dzieciach. Pewnie też dajesz jej to do zrozumienia - słowem, czynem czy gestem. A dziecko odpłaca się pięknym za nadobne.
    PS
    Ten tekstu do taty o kiepskości w innych dziedzinach to pewnie sama nie wymyśliła.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • 22.05.16, 21:44
    To proste, Ona walczy o wasze uczucie, czuje się zawadą, niekochana, idźcie szybko do psychologa (za sobą, a nie z nią) !!!
  • 23.05.16, 00:43
    A ja u dwójki moich dzieci zauważyłam w tym mniej więcej wieku pogorszenie totalne charakteru i naszych relacji - takie, ze przy starszym byłam załamana. I przeszło, po roku dopiero i teraz jest do rany przyłóż. Młodszemu w podobnym wieku tez pogorszyło sie, ale teraz jestem mądrzejsza o tamte doświadczenia i po prostu czekam, az przejdzie.
    Moze zbiegło sie pojawienie sie nowego rodzeństwa z jakim rozwojowym etapem 6 lub 7 latki, a na to mógł nałożyć sie trudny dla wszystkich okres 1.5latka, który juz wszędzie dojdzie gdzie chce, a przy okazji chcąc uczestniczyć we wszystkim rozbałagani i swoje i siostry rzeczy. Dla wielu dzieci rodzeństwo w wieku tych 1.5 czy 2 lat jest bardzo frustrujące, bo włazi w nieswoje zabawki a rodzice siła rzeczy poświęcają mu tez znacznie więcej uwagi niz wcześniej lub później
    W sprawie lekcji nie pytałabym o to czy jest odrobione lecz na spokojnie i na oczach dziecka przeglądałabym zeszyty bardzo regularnie, żeby najpierw sprawdzić czy coś jest zadane, a potem sprawdzić czy jest odrobione. Niech wie, że rodzice opierają się na faktach. Niektóre dzieci lubią prześlizgnąć się obok niewygodnej rzeczywistości i pytaniami nie dawałabym pola do konfabulacji.
  • 23.05.16, 08:32
    Nigdy na tym forum nie czytałam takiego przykrego postu. Pełno w nim negatywnych określeń w stosunku do własnej córki. Post, aż kipi od niechęci i gniewu na włąsne dziecko bo jest .... no właśnie, jakie jest?
    Matka, która odczuwa tyle negatywnych uczuć w stosunku do córki, która nie czuje zahamowań nie ma refleksji ,że coś w jej słowach i sposobie postrzegania jest nie tak, skoro nawet w szkole jej córkę widza jako zwyczajnie, dobre dziecko.
    Najbardziej boli chyba to stwierdzenie "chyba tam też jest zarozumiała i traktuje dzieci wyższościowo, inne dzieci jeszcze ją lubią." - jakby ukryta satysfakcja i oczekiwanie,że inni też w końcu przestaną ją lubić jak jej własna matka.
    Przykre.
    Verdana ma racje, podział ról aż bije po oczach.
    Psycholog dla rodziców. I to biegiem.
    Całą rodzina potrzebuje pomocy zanim utrwalicie w córce przekonanie że jest kimś złym i gorszyam. a tak nie jest.
    --
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie? B.L.
  • 23.05.16, 09:37
    Antolkaa, dzieci są takie, jakie je wychowujemy - trochę brutalnie to brzmi, ale niestety tak jest. I czasem pomimo najszczerszych chęci, morza miłości, sami powodujemy pewne sytuacje. Dziecko nie rodzi się kapryśne, kłamliwe, złe. Mówię to jako doświadczona już mama 10- i 3-letniego dziecka. Wierzę, że równo traktujesz dzieci, że przynajmniej tak Ci się wydaje. Ale zastanów się, czy na pewno córka, od kiedy na świecie pojawił się synek, nie otrzymywała taryfy ulgowej - by nie czuła się zaniedbywana, gorsza, bo pojawił się mąły "obcy"? Czy w całej tej sytuacji nie stworzyła sobie pomału, po cichu, systemu, który umożliwia jej osiąganie swego? Bo piszesz, że w szkole jest ok, jest inną, lepszą wersją siebie. Może czuje, że pani nauczycielka jest autorytetem, z którym się nie dyskutuje, z którym nie ma przelewek, wobec którego humory i kaprysy nie działają? A w domu, mama i tata stracili autorytet, bo chcąc zapewnić jej maksimum komfortu, stracili czujność? Nie czuj się winna, starałaś się dać jej, co najlepsze. Proponuję Ci jednak przede wszystkim odbudowanie autorytetu w oczach córki. Jest to jesczze do zrobienia, bo jest nadal mała i zależna od Ciebie. Nie krzycz, nie złość się, bo w oczach dziecka to słabość, prowokując Cię osiąga cel - osłabia Cię. Doprowadza Cię do płaczu? - znów zatryumfowała. Zamiast krzyczeć, ukarz. Nie mówię o biciu, szarpaniu czy poniżaniu - uprzedź ją, że kłamiąc czy pyskując poniesie konsekwencje. I Ty konsekwentnie stosuj się do swoich postanowień - jeśli kara jest wyłączenie na dwa dni telewizora, komputera, schowanie ulubionych zabawek, zakaz słodyczy czy wyjścia na plac zabaw, na urodziny do koleżanki, anulowanie wyjścia do kina - cokolwiek, co dla niej ważne. Za każdym razem rozmowa, że to złe, że powoduje konsekwencje. Jeśli histeryzuje przy tym - odstaw do pokoju na pół godziny, niech się wyciszy. Jak się wyciszy, to zechce słuchać, może nawet poczuje skruchę. Za dobre zachowanie nagradzaj - nie musi to być prezent, ale pochwała, nawet przed innymi - to wzmocni jej poczucie wartości. Najgorsze, co można zrobić, to porównania - brat jest lepszy, bo sprząta, słucha, ma empatię. To tylko wprawi ją w złość, spowoduje zazdrość. Również równe traktowanie w momencie, kiedy jedno dziecko jest grzeczne, a drugie nie - nie ma sensu. Myślę, że w gruncie rzeczy masz dobre dziecko, tylko musi odkryć lepszą siebie. Nie daj sobą manipulować, bądź autorytetem. Mnie dzięki takiemu postepowaniu udało się zapanować nad moją dwójeczką. Nie nienawidzą mnie za to, wręcz przeciwnie. Powodzenia!

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/er3mk6nln0k1xc3h.png
  • 25.05.16, 22:14
    Nie sądzę, aby osoba tak idealizująca jedno dziecko starała sie dać temu "złemu" to co najlepsze. I radzenie, aby stosowała dodatkowe kary, była surowsza, zabierała dziecku to, co dla niego ważne utwierdzi ją tylko w przekonaniu, ze dobrze robi bezustannie karząc złe dziecko. Tam po drugiej stronie - o ile to nie troll - jest prawdziwa dziewczynka, najwyraźniej nieszczególnie kochana w domu, gdzie króluje synuś. Rada, aby dziecko starannie zgnoić, aż będzie "grzeczne", aż okaże skruchę, wytresować nagrodami za dobre zachowanie - to byc może rada, która zniszczy dziecko. Niech dziecko nie pyskuje, niech siedzi cicho, to mamusia będzie kochała - ale sygnału, że dziecku jest źle nie dostanie, bo dziecko ma być ciche i nie sprawiać kłopotu rodzicom, tylko okazywać wdzięczność i przywiązanie - nawet jak mu bardzo źle.
  • 23.05.16, 12:21
    Anatolkaa, mam ten sam problem. Córka 7,5 roku, syn 1,5. Corka od jakiegoś roku bardzo nerwowa, werbalnie potrafi walic na oślep. Zresztą nie tylko werbalnie, bo parę razy rzuciała się na mnie z pięściami. I nie, nie bijemy sie w domu, a z mężem klócimy się sporadycznie (to do tych, które uważają że takie zachowanie wynika z relacji między rodzicami). Szczerze, trochę już się przyzwyczaiłam, i czekam aż przejdzie. Wierzę, że Anka-zz ma rację, że to kwestia wieku smile Myślę że córka odreagowuje życie szkolne, a układanie sobie relacji z rówieśnikami na tyle wykańcza ja psychicznie, że odreagowuje w domu, gdzie nie musi się hamowac. Rzeczywiście potrafi być naprawdę wredna, arogancka i pogardliwa -mam nadzieję iziula ze nie złamalam tymi slowami Twojego serca, a co do wizyty u psychologa już byliśmy- dziekuję, wszyscy zdrowi, trzeba przeczekać.
    Wracając do córki- cokolwiek robimy czy nie robimy, jest źle, zachowywała się tak jak miala 2 lata. Nie sadzę żebysmy faworyzowali jej brata, oczywiście zachwycamy się nim, ale tak samo potrafimy "rozpływac sie" nad nią. Porównywania nie ma, bo zwyczajnie nie da sie porównac 1.5 rocznego dziecka do prawie 8 letniego. Weź glęboki oddech i przeczekaj z cierpliwością i dystansem -czego i sobie życzę. Upewnij sie tylko z wychowawczynią córki czy nic złego się nie dzieje na linii ona-koleżanki, u nas był problem zbyt zaborczej przyjaciólki. Moją córkę JESZCZE koleżanki lubią- też mnie to dziwi czasami, nie widziały ewidentnie jej domowych popisów. Mama-ewelina- wydrukowalam sobie Twój komentarz- jesteś bardzo madrą kobietą. Nic dodać, nic ujać. Zaciśnij zęby i przeczekaj, nigdzie nie popelniliście blędu. Czy to nie jest przypadkiem ten wiek kiedy dzieci zaczynają "wybijać się na niepodległość" i pierwszy etap odcinania pępowiny?
  • 23.05.16, 12:54
    >nigdzie nie popelniliście blędu.
    Dasz za to głowę?
    Moje były trochę bardziej wredne i marudne jako 9-10 latki (czyli trochę później), poza tym problem pojawił się już jakiś czas temu - nie sądzę, że wszystkie wredności da się zwalić na dorastanie i burzę hormonów. Na pewno patrzenie na 7latkę jak na ostatnią jędzę (a synuś taki słodki) nie jest zdrowe dla żadnego dziecka ani dla relacji między nimi.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 23.05.16, 13:26
    > nigdzie nie
    > popelniliście blędu.

    no..ja bym taki pewny nie byl. Dziecko ktore sie tak odnosi do rodzicow, jest po prostu zle wychowane. Kiedys powiedzialo cos takiego TEN pierwszy raz..i nie bylo konsekwencji. Wiec utwierdzilo sie w przekonaniu ze moze tak mowic.
    Moze widzialo / slyszalo, jak rodzice do siebei tak mowia.. skopiowalo...

    Nie.. BLAD zostal popelniony, gdzies.. teraz naleszy szukac przyczyny i naprawic blad, poki nie jest za pozno..

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 23.05.16, 12:52
    Mam wrażenie, że to mała psychopatka. Psychopaci mają tę cechę, że robią tylko to, co im przynosi korzyści. Nie mają czegoś takiego jak empatia, nie czują też strachu przed karą. Stąd tego typu zachowania. Psychopata przy odpowiednim wychowaniu może być pożytecznym członkiem społeczeństwa, natomiast źle wychowany może być mordercą. Idź koniecznie do psychologa, trzeba zdiagnozować osobowość córki i dopasować do tego terapię. Jednocześnie dziewczynka nie powinna za złe zachowanie być wynagradzana, bo wtedy będzie to zachowanie powtarzać.

    Przyznam szczerze, ze kompletnie mnie szokuje dziecko w tym wieku, które rozważa, ile odziedziczy po rodzicach. tego typu wyrachowanie u tak małego dziecka jest po prostu porażające.

    Zachowanie dziewczynki niekoniecznie wynika z błędów rodziców. To mogą być po prostu złe geny. Nie oznacza to, że należy ją tak zostawić. Trzeba nad nią pracować z psychologiem.
  • 23.05.16, 13:19
    Niestety, bo skoro potrafi wam odpyskiwac i olewa was..to znaczy, ze niestety tak ja wychowaliscie i tak nauczyliscie, Zero szacunku do rodzica, rodzic=kumpel. A tak nie pwonno byc. Dzieci nie potrzebuja rodzicow kumpli, tylko rodzicow, na ktorych moga polegac.

    Zawsze moze byc tez duzy wplyw kolegow i kolezanek. Nowe "zajebiste" towarzystow, fajne odzywki...

    Odkrecic to bedzie wam troche ciezko.

    >Albo gdy mąż mówi do niej, żeby odrobiła lekcje - potrafi
    > mu odpowiedzieć, że jest kiepski w innych dziedzinach, więc żeby się nie wypowi
    > adał.

    Serio? I jak ojciec reaguje?

    >Przy nakładaniu obiadu na talerz, na przykład potrafi zrobić awanturę gdy
    > ojciec nakłada, że mama dostała większą porcję - porcje są takie same.

    Wtedy naklada sie dzeicku taka sama porcje i mowi, ze jezeli nie zje bedzie tak dlugo siedzialo przy stole, az zje.


    >Kiedyś
    > zapytała mnie czy jak umrę to sobie może wziąć wszystkie moje rzeczy.

    Ok..i co? Calkiem rozsdne pytanie.
    Moje dziecko tez powiedzialo, ze jak ja kiedys umre to dostanie wszytsko. I zgodnie z prawda potwierdzilem. Co nie znaczy, ze chce zebym umarl wink


    A poza tym mam wrazenie, ze ona widzi, ze brat jest "lepszy", "fajniejszy", i sie wkurza...

    Na takie zachowanie moze miec 10000 rzeczy wplyw. Jezeli sobie nie radzicie i nie chcecie ryzykowac, ze kiedys wam nerwy puszcza i strzepiecie jej tylek..to polecam wizyte w poradni. WASZA, a nei dziecka. Zebyscie opracowali jakas strategie.




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 23.05.16, 15:10
    Martwi mnie przede wszystkim to, że piszesz o niej jak o niemal nastolatce!!
    A tymczasem, ona jest też nadal MAŁYM DZIECKIEM, potrzebującym czułości, przytulenia, głupkowatych zabaw z rodzicami, beztroskiego dzieciństwa.
    Wiem, że gdy pojawiają się w domu małe dzieci, to starsze rodzeństwo do razu ROŚNIE W OCZACH. Ale to jest nadal małe dziecko, które być może musiało nagle dorosnąć, oddać wszystko, co dziecięce młodszemu bratu (całuski, przytulenia, głaskanie po główce).
    Zamiast być jak dziecko kochane tak po prostu, musiała z dnia na dzień "zasłużyć" swoją "dojrzałością" na miłość. A gdy pojawił się brat, miała dopiero 5 lat!!!
    Teraz bowiem jest już przecież taka duża, że pochwalicie ją pewnie ZA COŚ (jak posprząta pokój, ładnie odrobi lekcje, będzie taka i owaka), a nie tak po prostu... Za to że jest, że się ładnie uśmiecha, itp.
    Dla dziecka pójście do szkoły jest naprawdę dużym przeżyciem ... Wówczas naprawdę dziecku trzeba okazać dużo uwagi, akceptacji, zrozumienia. Nie łatwo jej pewnie było spędzać długie godziny w szkole, w zapewne trudnej grupie rówieśniczej, podczas gdy mama spędzała ten czas w parku lub na zabawie z młodszym rodzeństwem.
    Nie wiem, jak jest u Was, ale znam wiele przypadków, gdy najdłużej w świetlicy szkolnej 'zalegają' dzieci, których matki są w domu z młodszym rodzeństwem....

    Czy od czasu do czasu Ty lub jej tata spędzacie czas wyłącznie z nią? Zabieracie na film "dla starszych dzieci", na plac zabaw, który jest za trudny dla młodszego rodzeństwa, na lody?
    Tylko Wy (lub jedno z Was) i ona?
    Czy z uwagi na fakt, że jest TA starsza, to oprócz obowiązków ma też jakieś przywileje?
    Np. może pójść później spać niż jej brat, może z Wami obejrzeć jakiś film wieczorem, gdy młodszy brat śpi, pograć wieczorem w planszówkę, etc.?
    Może też powspominajcie razem, jaka ona była fajna, rozgarnięta, wesoła, jak była w wieku brata?

    Córka jest na pewno bystrą i inteligentną dziewczynką - założę się, że gdy robi czy mówi coś szokującego, wówczas w końcu MA waszą atencję. Gdy zachowuje się normalnie, zapewne w ogóle jej nie zauważacie, jest już przecież taka duża, że radzić sobie powinna sama ... Chwalicie zaś dopiero, jak już naprawdę czymś sobie na to zasłuży.

    Co do odrabiania zadań / prac domowych ... Ona jest dopiero w 2 klasie, uczy się uczyć.
    Może naprawdę nie pamięta, może jej się nie chce, może boi się, że jak powie, że nie rozumie, to na nią nakrzyczycie, może koleżanka jest lepsza i jej ciągle dokucza?
    Jeśli zamiast wypracowywać wspólnie dobre nawyki i pozytywne konotacje związane z nauką, będziecie ją na tym etapie rozliczać, oceniać i piętnować, to ... powodzenia.

    Polecam też lekturę "Rodzeństwo bez rywalizacji" - www.empik.com/rodzenstwo-bez-rywalizacji-faber-adele-mazlish-elaine,12744,ksiazka-p




  • 24.05.16, 17:14

    > Nie wiem, jak jest u Was, ale znam wiele przypadków, gdy najdłużej w świetlicy
    > szkolnej 'zalegają' dzieci, których matki są w domu z młodszym rodzeństwem....

    nie wiem jak u was, ale u nas to normalnie dzieci do 15-16 na swietlicy sa.. bo jest fajnie, maja sporo rozrywki, zabawy, graja w pilke..itd..


    smile))
  • 25.05.16, 20:42
    Dziękuję za opinie. Wszystkim nawet tym, którzy nie zostawili na nas suchej nitki. Uważam, że z każdej strony trzeba się przyjrzeć problemowi, bo może sami nie jesteśmi obiektywni. Uważam, ze muszę sprostować kilka rzeczy: dwulatek bynajmniej nie jest cudnym idealnym dzieckiem, jak każdy dwulatek rozrabia (ale przeprasza) bałagani (ale sprząta) ma dobre serduszko (jak bierze rzecz jakąś drugą taką samą zanosi do siostry czy to jogurt czy balonik). Nie nikt z nas go do tego nie zmuszał, nie uczył. On ma taki charakter, taki jest uczuciowy.
    Siostra z charakteru jest inna. Nie ma w niej ostatnio niestety takiego ciepła i takiej empatii. Trochę to brzmi jak ten post o psychopatii, niestety co mnie przeraża. Celowo pisalam o tym, że ma też wiele wspaniałych cech i to prawda i ją doceniam. I tak jest chwalona, tak spędzam tylko z nią czas, tak nie obarczam jej obowiązkami ponad jej siły. Chcieliśmy tylko żeby we wspólnym domu choć troche nam pomogła. Mówiąc że jeszcze dzieci ją lubią mialam na myśli, że do nich nie zawsze też miła jest, one np ją żegnają, ona wychodzi bez słowa. Też w szkole bije się i kłóci, ale o ile mi wiadomo, podobno to normalne interakcje w klasie. Co do nas to oczywiscie kłocimy się jak każda para, ale nikt w domu nie odnosi się tak do siebie, jak córka do nas. Takie komentarze zaczęły się odkąd poszła do szkoły. Wczoraj usłyszałam np. ze jestem głupia, a odzywki w stylu "chyba Ty" sa na porządku dziennym. Bardzo kocham moje dzieci oboje. Żadnego nie faworyzuje. Ją kocham równie mocno jak jej brata. Chce jej pomóc. Martwię się o nią. Nie piszę tego posta, żeby się na nią żalić, chcę coś zmienić, nie chcę żeby jej zachowanie się pogarszała, boję się, że wyrośnie na osobę, której trudno będzie w relacjach z innymi ludźmi.
  • 25.05.16, 20:53
    a i tak dzieci mają oddzielne pokoje, maly sprząta w swoim jak umie, siostra powiedziała, że sprzątać nie zamierza, żebyśmy sobie sami sprzątali, przy próbie zagrożenia jej że np nie pójdzie na urodziny koleżanki mój mąż usłyszał "że nie chce ją puścić, bo pewnie jego tez nie puszczali" - tak chodzi o podniesienie jej zabawki w jej pokoju (bo tylko o to chodzi nie po sprzątanei całego domu). Starsza nie zostaje w świetlicy po szkole, jest zabierana do domu. Ja pracuję, nie siedzę z małym w parku. Do tego doszły ostatnio ukrywanie uwag od nauczyciela czy złych ocen, wykradanie z zamknietych szafek złotej bizuterii, czy zabieranie po kryjomu prezentow (schowanych dla nich na dzien dziecka).
  • 25.05.16, 22:04
    I znowu mówisz o jej złych zachowaniach
    Moje dziecko w wieku 3 lat miało dobre seruszko i chciało tylko 2 kawałki czekolady. Wyrosło i chciało więcej
    Zacznijmy jeszcze raz może coś pomoże bo te konflikty nie biorą się znikąd:
    Kto i w jakim celu zabiera córkę ze świetlicy? Ma swoje zdanie w tej kwestii?
    Może wy macie jakiegoś fiola na punkcie jej wkładu w pomoc w domu? Nikt nie lubi kiedy mówi się: wynies przynieś pozamiataj. Za to działa zawsze i na wszystkich kiedy mówi się do osoby z zaczunkiem. Gdzieś w komunikacji waszej tkwi błąd. Kiedy sprzątasz u córki robisz to w dobrej atmosferze? Córka ma sprzątać na wasz sygnał w ciagu dnia czy wieczorem przed spaniem ma chować zabawki itp?
    Co to znaczy ze syn coś bierze i zanosi do siostry balonika czy jogurt? To on tak wchodzi i wychodzi z pokoju siostry i tylko jej to przeszkadza? Zwracacie głośno uwagę synowi ze to siostra decyduje czy może wchodzic?

  • 25.05.16, 22:14
    to zaczyna przypominać policyjne przesłuchanie. absurdalne. tak znów trzeba się wytłumaczyć, że nie nie wchodzi do jej pokoju z jogurtem. czasem naprawdę można się powstrzymać przed napisaniem czegoś, ale widzę, że tu już nie chodzi o pomoc na forum, ale nad powymądrzaniem się i poużywaniem na innych rodzicach? skąd wiesz że nie mówię do córki z szacunkiem? skąd wiesz że każę jej sprzątać wieczorami? co to za pytanie kto i w jakim celu zabiera ją ze świetlicy? zabiera ją ojciec ze szkoły tak jak inni rodzice zabierają swoje dzieci po lekcjach. Kto dał komu prawo do oceniania??? Kto tu komu mówi o złych zachowaniach???
  • 25.05.16, 23:43
    Czego oczekujesz nie wchodząc w szczegóły? Czy komuś w tym wątku udzieliłas rzeczowej odpowiedzi? Jesli krępuje cie forum to odpowiedź szczerze sobie samej na pytania które zadalam.
    Wg tego co piszesz twoja córka jest nie rozumiana, brak obszarów w których mogłaby wybierać. Jeśli chcesz poczytać o relacjach rodzic-dziecko to polecam Jaspera Juula.
  • 26.05.16, 00:20
    >Do tego doszły ostatnio ukrywanie uwag od nauczyciela czy złych ocen, wykradanie z zamknietych szafek złotej bizuterii, czy zabieranie po kryjomu prezentow

    No straszne, oddaj może, skoro prototyp taki popsuty i do niczego. Ostatecznie jest w domu udany egzemplarz...
    A teraz zastanów się, dlaczego dziecko ukrywa te złe oceny (czyli jakie?) i uwagi (za co?). I dlaczego podkrada z domu wartościowe rzeczy - ma jakieś drobne kieszonkowe do wydania na bzdety w szkolnym sklepiku? Kupuje sobie przyjaźń za błyskotki? Padła ofiarą szantażysty?
    A może po prostu bardzo jej się podobają twoje kosztowności (i stąd pytanie o spadek po tobie )?


    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 26.05.16, 09:36
    Myślę, że masz jeden główny problem - masz za duże oczekiwania w stosunku do 7,5 latki tylko dlatego, że jest starszą siostrą. Ma 7,5 roku. Dzieci w tym wieku miewają problemy z zabraniem się do lekcji, z zorganizowaniem sobie czasu, sprzątania i wypełnianiem poleceń rodziców. Niektóre trzeba nadzorować z lekcjami dość długo (sprawdzać, pomagać, doglądać), sprzątanie też najczęściej wymaga 'sprawstwa kierowniczego', czasem zamordyzmu i pomocy w zorganizowaniu całej czynności. Tymczasem ty oczekujesz, że 7-latka ogarnie pewne rzeczy sama, sama się zorganizuje i z pieśnią na ustach weźmie udział w pracach domowych. Tymczasem te prace to atrakcja dla 2-3 latków, dla 7-latków i starszych - raczej szykana i ciężka katorga. wink
    Jeśli macie jakiś problem z lekcjami, uwagami itp., to może wprowadzić nowe zasady - po prostu codziennie ktoś z dorosłych siada z młodą i przegląda zeszyty, książki i dzienniczki - co zadane, co do zrobienia, czy nie ma jakiejś korespondencji (nawet chociażby typu: przynieść bibułę, ziarna ryżu i coś tam na prace plastyczne).
    Jeśli ma problem z jakimś przedmiotem - pomóc, wytłumaczyć, przećwiczyć , a nie oczekiwać, że dziecko samo sobie poradzi z czymś, co sprawia mu jakiś kłopot. Wtedy nie będzie ukrywania ocen i uwag, nieodrobionych prac domowych, bo po prostu się nie ukryją. Przy czym nie praw kazań dziecku (zakładam, że uwagi nie są za drastyczne zachowanie, tylko jakieś duperele typu gadanie na lekcji), tylko spytaj, co się stało itp., jeśli trzeba - możesz jedno zdanie dydaktycznie powiedzieć (a czasami przyznać dziecku rację), ale najczęściej wystarczy podpisać uwagę i tyle. Dziecko to dziecko, jeśli czasami gada na lekcji z koleżanką, to świat nie przestanie istnieć.

    BTW: kiedy byłam w tym wieku, też mnie strasznie intrygowały skarby mamusi. A szukanie tego, co miałam dostać na urodziny, święta czy dzień dziecka - to było najbardziej fascynujące zajęcie na świecie.
    BTW 2: rosnące dzieci są w stanie jeść jak mężczyzna pracujący fizycznie.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • 26.05.16, 10:34
    Dodałbym jeszcze ze komunikację poprawia poczucie humoru rodzica. Niejeden problem i konflikt został rozwiązany w ten sposób kiedy inne środki są wyczerpane, pojawiała się ściana
  • 26.05.16, 12:03
    Klasyczny przypadek. Idealni rodzice, idealny brat, jedno wyrodne dziecko, które absolutnie nie ma powodów, aby być wyrodne. Jest takie tylko dlatego,że jest złe, być może nawet psychopatyczne. Samo z siebie, bo na pewno winy rodziny w tym nie ma. Traktujemy przecież oboje dzieci tak samo, żadnego nie faworyzujemy, tylko zwyczajnie - syn jest dobry, córka zła. Przykre.
    Jedyna rzecz konieczna w tej sytuacji, to psycholog - dla całej rodziny. Nagłe pogorszenie zachowania dziecka , szczególnie w momencie, gdy na swiat przychodzi kolejne, to powinien być okres przejsciowy. Jesli nie jest, to coś złego dzieje sie nie tylko z dzieckiem, ale z całą rodziną. Widać na pierwszy rzut oka inne podejście do dzieci, którego Autorka w ogóle nie widzi. Widać, że matka córkę może kocha, ale jej nie lubi. Że najważniejsze dla rodziny jest zrobienie czegoś, aby córka była grzeczna i sprzątała, ale dlaczego zachowuje się źle nikogo tak właściwie nie interesuje.
  • 26.05.16, 14:13
    Chodziło mi po głowie ze autorka założyła wątek żeby znaleźć rade jak "złamać" dziecko. Bez analizy własnego zachowania, reakcji na zachowania stresowe
  • 30.05.16, 07:42
    Jak to łatwo jest potępiać, czasem nawet zmieszać z błotem, na podstawie jednego, JEDNEGO emocjonalnego postu. Postawić diagnozę, wbić w glebę, ocenić całe macierzyństwo i człowieczeństwo matki.

    Dla mnie ten post to wołanie o pomoc.
    Przez wyrzuty sumienia, bezradność.
    Jeśli ktoś chce złamać siedmiolatkę, szczególnie z trudnymi zachowaniami - to ją złamie. Nawet bez szczególnie złych intencji. Za to ze złymi konsekwencjami.

    Nie jest łatwo kochać dziecko tak się zachowujące.
    Szczególnie jeśli wcześniej też było grzeczne, miłe, kochane i "do rany przyłóż".
    A już szczególnie gdy w domu jest jego brat - który też jest taki "dla rodziców przyjazny".
    Czy to naprawdę takie dziwne?
    Że trudne zachowania starszej córki w matce budzą różne uczucia? Niekoniecznie takie jakie chciałaby ona czuć do swojego dziecka?
    Wy zawsze jesteście takie idealne?
    Przepełnione miłością, cierpliwością, niezmierzoną tolerancją i zrozumieniem?
    Nie jest Wam trudno w trudniejszych chwilach dziecka?
    Ciekawe.
    Chciałybyście być oceniane przez pryzmat Waszego gorszego dnia?
    Gdy Wam się uleje?
    Wątpię.

    Oczywiście że są dzieci takie jak syn autorki wątku.
    I wcale nie musi to wynikać z fatalnego rodzicielstwa jego matki oraz ojca.
    Nie no - matki, bo to ona zawsze winna.
    Czasem dzieci mają taką po prostu konstrukcję psychiczną.
    I niestety - ale jest to dla nich bardzo obciążające na dłuższą metę.
    Mało który rodzic w takim momencie szuka pomocy specjalisty - bo co, iść do psychologa bo dziecko za grzeczne? Za miłe? Samo swój pokój sprząta i pyta co pomóc jeszcze?
    A niestety ale takie dzieci wymagają szczególnego wsparcia.
    Ich rodzice też.
    Bo w pewnym momencie może nastąpić kryzys. Dziecko które w czasie wczesnego dzieciństwa powinno przejść normalne dla swojego wieku fazy - buntu, przekory, wrzasków, nieposłuszeństwa, krnąbrności a ich nie zaliczy - w pewnym wieku, sytuacji się na tym wyłoży.
    I jest to koszmarnie trudne dla obu stron.

    Dobijanie matki że jest niewydolna, dziecka nie kocha, gardzi i ma gdzieś córkę za to idealizuje syna - nie wiem komu ma pomóc.
    Za to jest takie łatwe i przyjemne.

  • 30.05.16, 14:23

    Karmelowa, bronisz złej sprawy. Zachowanie dziewczynki opisane w poście głównym to odzwierciedlenie tego co dzieje się w jej domu. Ta dziewczynka swoim zachowaniem krzyczy o uwagę, miłość, pomoc.
    Dzieci nie rodzą się złe, mściwe, zachłanne, kłamiące. To my , dorośli je takimi tworzymy przykładem, złym traktowaniem, brakiem czasu i miłości.
    W odpowiedziach autorki postu na nasze uwagi nadal nie widzę jak to opisałaś "rozpaczy matki",widzę tylko osobę, która jest rozczarowana córką. W postach jest mnóstwo niechęci do własnego dziecka. A jak widać przy opisie młodszego dziecka autorka potrafi kochać i chwalić. Ogromna i bolesna dysproporcja.

    Padło tu też wiele konstruktywnych rad. Najlepsza z nich to terapia dla matki. To nie dziecko trzeba naprawić tylko stosunek matki do córki.
  • 04.06.16, 11:57
    Nie wydaje mi się bym broniła złej sprawy.
    Oczywiście że też uważam że w takiej sytuacji cała rodzina wymaga pomocy. A najlepiej by dziecko o tym nie wiedziało - tylko to dorośli dostali wsparcie i rady co w sobie zmienić, jak reagować, jak się zachowywać - by dziewczynce - i sobie też - pomóc.
    To dlatego w takich sytuacjach bardzo rzadko chodzi sie do psychologa z dzieckiem - jedynie w skrajnych przypadkach by wykluczyć zaburzenie poważne jako przyczynę problemów - a psychologa odwiedzają rodzice.
    Absolutnie tego nie neguję.

    Neguję wydawanie diagnoz, potępianie, oskarżanie i bardzo negatywne ocenianie matki która napisała post i założyła wątek.
    Gdyby miała dziecko gdzieś albo była chodzącą patologią - to zapewniam Was że w czterech ścianach załatwiłaby pięknie sprawę niesubordynacji dziecka. Przynajmniej na tą chwilę. Ale na pewno nie pisałaby postu i nie szukałaby pomocy pisząc że "jej dziecko jest okropne".

    Zachowanie Małej które opisuje - jest okropne dla otoczenia, trudne, wkurzające. A co, może nie jest?
    Można oceniać je jako wołanie o pomoc (czym pewnie po części jest) ale nie zmienia to faktu że jest działające na nerwy i wymagające dużej dozy cierpliwości.

    I tu dochodzę do sedna mojej wypowiedzi - nie sądzę by dziecku w czymkolwiek pomogło gdy jego matka przeczyta w wątku który założyła w desperacji szukając rady - że jest niewydolna, głupia, krzywdzi dziecko, pewnie go nie kocha, przez jej słowa przebija nieudolne macierzyństwo i niesprawiedliwe traktowanie dzieci.

    Nie każde dziecko rozwija się standardowo - a ja gdy słyszę że jakieś dziecko jest niezwykle zdolne jako 3 latek, bardzo spokojne i grzeczne jako 4 latek, czyta jako 2 latek lub gada jak naukowiec jako 6 latek - to mi dreszcz po plecach chodzi w te i nazad.
    Bo wiem, niestety wiem - że takie cechy które budzą dumę u rodziców małych dzieci, i wcale nie muszą być wymuszane na potomstwie - niektóre dzieci po prostu TAKIE SĄ - zwykle idą w parze z problemami w wieku późniejszym, zazwyczaj zaczyna się w okresie wczesnoszkolnym.

    A podstępność takich problemów zwykle jest tym większa że przychodzą niespodziewanie.
    Dotychczas niesamowicie mądra, grzeczna i posłuszna dziewczynka nagle zmienia się w swoją odwrotność, złośliwą, korzystająca a i owszem z inteligencji, czasem nawet okrutną, upartą i wiecznie stawiającą rogi istotę. Albo wybuchową, agresywną, autodestrukcyjną - w zależności od cech temperamentu, wzorców, okoliczności.

    Rodzice dotychczas korzystający pełnymi garściami z cudowności charakteru córy - na początku czekają aż to samo minie, popełniają w międzyczasie błędy, szukają sposobów na poradzenie sobie z codziennymi schodami, wkurzają coraz mocniej, dzieciak stres chłonie jak gąbka a że nie rozwija sie harmonijnie to i jego emocje są na innym etapie niż inteligencja. Co rodzi dodatkowe problemy.

    I naprawdę, z pełnym przekonaniem napiszę - wsparcie dla takiego dziecka nie polega na wmawianiu jego matce, szczególnie gdy jej nie znamy, nic o niej nie wiemy, tyle co napisała w jednym, dwóch postach - że matka to z niej do kitu.
  • 05.06.16, 08:15
    W pierwszym poście jest info ze otoczenie nie odbiera córki jako okropna wkurzająca

    Jaka masz propozycję na zmianę relacji w rodzinie?
  • 30.05.16, 18:51
    Rodzice nie wiedzą jak destrukcyjny wpływ mają słowa. W większości przypadków mówią dzieciom to co słyszeli od władzach rodziców. To brak zrozumienia i wiedzy jest przyczyną złej komunikacji. To jak mówimy do naszych dzieci ma wpływ na ich osobowość, empatię
  • 30.05.16, 16:39
    Moim zdaniem określenia jakimi ja opisujesz są bardzo niebezpieczne. Raz wypowiedziane negatywne i obraźliwe słowa mogą towarzyszyć dziecku przez resztę życia. I w przyszłości zaważyć na jej pewności siebie i poczuciu własnej wartości. Jeśli używasz takich określeń jak te powyżej na własne dziecko w bezpośrednim kontakcie z nim, radziłabym to zmienić. Chociaż wydaje nam się to dziwne, słowa wypowiedziane przez rodziców są dla ich dzieci jak proroctwo. ,,Jestem okropna, więc będę zachowywać się okropnie". Często własnie takie wnioski wyciągają dzieci. Myślę, ze powinnaś częściej rozmawiać z córką o emocjach i odczuciach, które są wywoływane w Tobie jej zachowaniem. Gdy ją obrażasz dajesz upust tylko swojej zlości, niestety niewiele to pomoże i w przyszlości może wydarzyć się podobna sytuacja. Lepiej byloby wyjaśnić dziecku, ze to co robi sprawia Ci ból, jest Ci przykro z tego powodu, powinna wiedzieć, ze jej zachowanie niesie ze sobą różne konsekwencje i od tego zależy jak ją spostrzegają inne dzieci i dorośli.
  • 17.06.16, 23:07
    W tej sytuacji najważniejszym wydaje się zwracanie uwagi córce na to, jak swoim zachowaniem rani Wasza rodzinę. Porozmawiaj z nią szczerze, nazywaj emocje, które wywołuje w Was jej zachowanie. Może zdarzyło Ci się powiedzieć do niej kilka nieprzyjemnych słów albo "nazwać ją" niegrzecznym, niedobrym dzieckiem więc uznała, że tak też będzie robiła. A może zwyczajnie potrzebuje więcej Waszej uwagi, nie tylko wymagań, ale tez docenienia i troski jak młodszy brat.
  • 22.06.16, 20:58
    Jak przeczytalam tytul to pomyslalalm; ah to pewnie jakas wredna macocha tak o swojej pasierbicy pisze, a tu gong - to wlasna mamusia tak pisze. Okropny post. Wybralam sobie juz lepsze i gorsze dziecko i kiedys za to zaplacisz rachunek, twoje dzieci zreszta tez. Jestem zla matka dla swojej corki.
  • 24.06.16, 16:33
    Dzieci są różne. Trudno na podstawie postu ocenić, czy rzeczywiście masz empatycznego dwu i pół latka i psychopatyczną siedmiolatkę, czy jest to częściowo twoja projekcja. Trudno też ocenić, czy zachowania twojej córki mieszczą się w normie, czy też ma ona trudności z wyrażaniem emocji, empatią i relacjami w ogóle.
    Mogę cię uspokoić. Przynajmniej część zachowań, które podajesz jako przykłady mrożące krew w żyłach to zachowania typowe dla wieku. Poczytaj coś o rozwoju dzieci - polecam nieustannie Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat. Poradnik dla rodziców, psychologów i lekarzy, Ilg Frances L., Bates Ames Louise, Baker Sidney M.
    Rozważania o śmierci i pytanie o spadek mieszczą się w normie. Nie oznacza to, że dziecko życzy ci śmierci. Oznacza, że oswaja się z tym tematem i prosi o wyjaśnienie. Bicie rodzeństwa "za nic" też mieści się w normie. Kłamstwa w celu uniknięcia nie chcianych konsekwencji - odrabiania lekcji itp. są wskazówką prawidłowego rozwoju. Twój dwu i pół latek tez będzie kłamał kiedy zorientuje się, jak i jakie mogą płynąć z tego korzyści. Mniej więcej w wieku 5 lat, albo i wcześniej.

    Sądzę jednak, że warto ufać swojej rodzicielskiej intuicji. Wyraźnie uważasz, że córka ma problem z empatią i relacjami. To warto skonsultować z psychologiem dziecięcym.
    Warto też skonsultować z psychologiem swoją postawę wobec dziecka. Lęk i niepokój o dziecko, porównywanie go, własne napięcie emocjonalne, które odpychamy od siebie - i wiele innych rzeczy - powodują, że możemy czuć do własnego dziecka niechęć i wiele emocji określanych jako negatywne. Z tego powodu tracimy czasem obiektywizm i przypisujemy dziecku negatywne motywacje i cechy, albo wręcz przeciwnie - stajemy się bezkrytyczni i przegapiamy poważne problemy dzieci biorąc wszystko za dobra monetę. Bije kolegów - asertywny/ nieempatyczny, pyskuje - walczy o swoje/bezczelny, nie odrabia lekcji - domaga się kreatywności/leń. Każde zachowanie możemy wytłumaczyć dobrą lub złą motywacją dziecka, pozytywna lub negatywna cechą. Jeśli przeginamy w jedną stronę, potrzebujemy pomocy. Zacznij od pokazania swojego postu - i nie piszę tego złośliwie, ale to dobry punkt wyjścia do pracy z własnymi emocjami wobec dziecka.

    Ważne jest żeby przy pomocy specjalisty ustalić rzeczywisty obraz trudności dziecka i jeśli nie wynikają one z typowych problemów rozwojowych - uzyskać dla dziecka odpowiednie wsparcie. Oraz zmierzyć się z własnymi emocjami wobec dziecka, jego trudności.

    Moja mama mnie nie lubiła, nie lubi i raczej nie polubi. Na tle siostry zawsze wypadałam słabo - ona była emocjonalna, współczująca, rozczulająca, lubiła porządek i była dziewczęca. Ja skupiona na swoich sprawach, mało społeczna, zbuntowana, nie poddająca się socjalizacji, skupiona na swoich pasjach, trudna, nie nawiązująca emocjonalnego kontaktu, chłodna i w odbiorze wyrachowana i nieczuła. Do tego bałaganiara - w przeciwieństwie do porządnej siostry.
    Według ówczesnych kryteriów diagnostycznych byłam typem dziewczynki-naukowca o słabej ekspresji emocji i przeważających motywacjach logiczno-analitycznych, mniej emocjonalnych. Według kryteriów współczesnych jestem w miarę przystosowaną społecznie osobą z Zespołem Aspergera. Wolę poprzednią diagnozę. Według mojej mamy, która musiała ze mną żyć, dopóki nie dorosłam na tyle, żeby się wyprowadzić z domu, jestem nieczułą i wyrachowaną osobą. A przede wszystkim nie jestem moją siostrą. Nie jestem. Jestem sobą, mam emocje i uczucia, które łatwo zranić. Twoja córka, nawet jeśli jest małą Aspi, lub po prostu jest mniej emocjonalna i empatyczna od brata - też ma emocje i czuje że jest porównywana - na niekorzyść. I nierozumiana. To rodzi bunt.




  • 25.06.16, 13:34
    Witaj
    przeczytałam wszystkie odpowiedzi bardzo uważnie, jest sporo takich, które obarczają Cię winą za niesprawiedliwe traktowanie dzieci. Że w córce nie dostrzegasz pozytywnych cech. A ja myślę, że chciałaś nakreślić problem pokazując jakie zachowania są dominujące u córki i stąd opinie innych, ze wypowiadasz się źle o dziecku.
    Do wychowania dzieci trzeba mieć ogromną cierpliwość no i...mądrość. Skoro szukasz pomocy na forum to znaczy, ze problem jest dla Ciebie poważny i nie bagatelizujesz go. To ważne.
    Ja wybrałabym się do psychologa. Dlatego, że on potrafi obiektywnie ocenić sytuację i pomoże znaleźć rozwiązanie.
    Ja sama wychowuję wnuczkę w wieku 7 lat, też poszła do szkoły. Zachowania są niemalże identyczne. Nie wiem z czego wynikają. Forumowicze stwierdzili, że u Ciebie z zazdrości o młodsze rodzeństwo, u mnie pewnie powiedzą że z powodu braku rodziców. No cóż. Pewnie jest to jakiś pomysł. Chodzę z małą do psychologa od 4 roku życia ( odkąd ją wychowuję) i psycholog radzi mi nie reagować, konsekwentnie wymagać i czekać. A przede wszystkim nie pokazywać słabości. Widocznie problem nie dotyczy tylko mnie i małej smile
    Życzę Ci dużo siły i samozaparcia. Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.