Dodaj do ulubionych

co kraj to obyczaj..tablety itd

18.05.16, 16:23
Wrocilem dzis z urolpu w Turcji. W hotelowej restauracji doznalem szoku kulturowego..
prawei wszytskie maluchy jadno czy dwuletnie siedzialy przy stole (na krzeselku dla dzieci oczywiscie) z oczyma wlepionymi w telefony.. Mamy je w tym czasie karmily lub rozmawialy z reszta rodziny... a dzieci..tak sobie klikaly, ogladaly i bawily sie ikonkami...

hmmm....



--
Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
___________________________________________

www.facebook.com/groups/129829233757830
Edytor zaawansowany
  • 18.05.16, 20:53
    No i co cie obchodzi????
    Ja tam wole dać dziecku telefon w autobusie czy w restauracji zamiast sie użerać sie i tracić czas na uspokajanie małego dziecka. Które siedząc sie nudzi.
    Sama korzystam z telefonu czemu dziecko ma nie skorzystać?
    Co nie wyklucza bawienia sie w piasku, błocie, czytaniu bajek, czy spędzeniu z dzieckiem fajnego czasu,ale nie bede tego robic przy stole w kawiarni. Bo akurat spotkałam sie z koleżanka na kawe albo chce zjesc sniadanie czy lunch.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 19.05.16, 14:48
    > No i co cie obchodzi????
    > Ja tam wole dać dziecku telefon w autobusie czy w restauracji zamiast sie użera
    > ć sie i tracić czas na uspokajanie małego dziecka.

    mozna tez z dzeiciek porozmawiac, pokazac mu co jest za oknem, poczytac...

    no ale skoro nie masz takich pomyslow..
  • 19.05.16, 19:57
    Oj camel jakis ty idealny, rocznikowi pokazywać ileż mozna? Jak z pełnymi ustami, jedzą kanapkę, czy trzymając gotów a kawe w rece? Nie ma prawa zamienić słowa z rodzona mężem przyjaciółmi????
    Taki jestes idealny No widzisz nie kazdy dorasta ci do pięt.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 23.05.16, 19:44
    Camel i ty roczniakowi w restauracji pokazywales rozmawiales itd? Ha ha ha... Czesto chodziliscie?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 18.05.16, 20:55
    Poza tym wakacje to czas kiedy matka tez chce odpocząć. Chyba ma prawo co nie? Czy sniadanie tez ma jeść w biegu i nie rozmawiać z rodzina?

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 19.05.16, 10:20
    Mozna jesc sniadsnie nie w biegu, rozmawiajac z rodzina (wlaczajac w to dziecko). Tylko trzeba dziecko do tego przyzwyczaic a nie isc na latwizne z tabletem.
  • 19.05.16, 13:42
    Mozna jesc sniadsnie nie w biegu, rozmawiajac z rodzina (wlaczajac w to dziecko). Tylko trzeba dziecko do tego przyzwyczaic a nie isc na latwizne z tabletem.

    Jak pogadasz z rocznikiem?
    Który ledwo mowi mama tata?
    I wiem jak rozmawiać z dziećmi pracuje z dziećmi i umiem sie nimi zając/rozmawiać.
    Ale zwłaszcza na wakacjach mozna wyluzować i skupić sie na innych dorosłych nie wiecznie
    na dziecku, bo to nie pępek świata.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 19.05.16, 09:05
    No i? Wi-fi wyłączyli czy co?
  • 19.05.16, 10:54
    Ja od kilku lat obserwuje to straszne zjawisko w czasie wakacji zagranicznych. Rodzina sobie siedzi niby razem przy stole, a każdym z nosem w swoim smartfonie, zaczyna się już niestety od dzieci ok. rocznych, a potem jest jeszcze gorzej. Czy ludzie nie zdają sobie sprawy jakie spustoszenie takie urządzenie wywołuje w mózgu małego dziecka!?! Czy wakacje nie są od tego żeby wspólnie spędzać czas? Nie rozumiem tego zupełnie. Potem wychodzi, że pod jednym dachem mieszkają ze sobą latami zupełnie obcy ludzie.
  • 20.05.16, 11:09
    Tak, 24 h/dobę (no prawie) przez 14 dni urlopu NIE MOŻNA się oderwać od roczniaka nawet na kwadrans, ani nawet na pół kwadransa, bo mu mózg wypali od telefonu, a już wypicie kawy w spokoju lub rozmawiając z mężem/koleżanka to zbrodnia, patologia i w ogóle "pocobyłotodzieckoskorozatykaciejetelefonem". I TRZEBA roczniaka włączać w rozmowy dorosłych, zwłaszcza na temat ostatnio przeczytanej książki, sytuacji geopolitycznej i o tym co słychać u Zośki ze studiów, bo podobno się rozwodzi. A jak nie, to należy rozmawiać zawsze i wszędzie i ciągle o trawce zielonej i białej owieczce.
    A tak w ogóle to nie wiem co roczniaki robią z tymi tabletami, bo moja córka w okolicy roku używała telefonu nie do grania (gdyż taka mało bystra była, ze nie wiedziała o co chodzi w tych grach) tylko do wciskania na oślep różnych guziczków, dotykania ekranu itp.
    Poza tym dzieci są różne - bardziej dynamiczne i mniej, jedne się zadowolą kredkami, inne nie i serio, nie ma to nic wspólnego z nauką, w sensie, że wy takie cudowne, ze nauczyłyście roczniaka siedzieć przy stole bez szemrania, tylko od temperamentu dziecka. Moja by nie usiedziała, z tabletem czy bez.
  • 20.05.16, 11:45
    Bylam z roczniakiem czy pol roczniakiem na wakacjach. Na dlugie obiady chodzilismy gdy spala. Razem na krotko, jedna osoba zajmowala sie maluszkiem - tak tez mozna rozmawiac. Nie sadze by telefon posluzylby na dlugo - ale nie wpadlo mi do glowy by dawac bo to jednak za msle dziecko na takie gadzety.

    A jak jest juz starsze to sorry nie da sie dac na jeden posilek a na inne nie. Wiec w rezultacie macie dziecko przy kazdym posilku z tabletem - jak dla mnie niefajnie.
  • 20.05.16, 13:43
    A dlaczego nie da sie dac na jeden posilek a na inny nie? Ty tak ze wszystkim? Ze jak raz na cos kiedys tam wyjatkowo pozwolisz to juz zawszw, wszedzie i przy kazdej okazji? Bo moje dziecko jakos opanowalo zasade, ze sa rzeczy, ktore mozna tylko CZASAMI, wyjatkowo.
  • 23.05.16, 19:47
    czyli od razu napisz ze chodziliscie bez dziecka i ktos sie nim w tym czasie zajmowal. Nie wszyscy maja taki luksus. Przewaznie tak to wyglada - jeden rodzic siedzi i popija kawke i krytykuje innych rodzicow ktorzy nie umieja sie zajac dzieckiem bez tabletu a drugi lata za dzieckiem.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 19.05.16, 11:04
    W sumie to nic ci do tego. Ja też widzę takie sytuacje i to w naszym pięknym kraju. Mało tego sama czasem daję dziecku telefon bo wychodzę z założenia że matka teź człowiek i ma prawo posiedzieć w restauracji i zjeść normalnie posiłek a nie ganiać po lokalu za dzieckiem. Ot tyle - żadna krzywda sie tym dzieciom nie dzieje więc o co chodzi???
  • 19.05.16, 11:14
    A ja też daję - kredki, papier, jakąś grę manualną, coś tam do zajęcia głowy i rąk, co zmieści się w torebce. I wiecie co? Działasmile
  • 19.05.16, 11:45
    U nas też działa. 20 sekund. Później kredką przesuwa przyprawy, menu, wazonik, swoją szklankę, co dosięgnie. Albo ciągle "niby" mu spada pod stół i ciągle schodzi z krzesła. Potem coś go zaciekawi, zaczyna sobie gdzieś chodzić, zaczepiać inne osoby. Wolę już dać tablet czy smartfon.
  • 19.05.16, 12:02
    A ja nie daje moim dzieciom ani tabletów ani smartfonów. Jakoś nauczyłam je, że można wysiedzieć w restauracji, w poczekalni, autobusie itd. bez tych gadżetów. Tak samo jak ja oraz całe pokolenia dzieci się bez tego obywały. Kiedyś gdzieś czytałam taki artykuł, że dziewczyna skarżyła, że facet w czasie randki z nią co chwila bawił się smartfonem. Jak myślicie z czego to wynika? Skąd wasze dzieci mają wiedzieć jak się zachować w restauracji skoro od małego uczycie je, że nie przychodzi się tam spędzać czas ze współtowarzyszami tylko bawić się gadżetami. Zresztą takie podejście wynika moim zdaniem tylko z nieświadomości rodzica. Świadomy rodzic wie jak te sprzęty oddziałują na mózg małego dziecka i unika takich rzeczy.
  • 19.05.16, 12:18
    pulinus nic dodac nic ujac
  • 19.05.16, 12:28
    A ja mam dziecko, którego nie umiem nauczyć spokojnego wysiedzenia w restauracji przez cały strasznie nudnie długi czas, kiedy najpierw się czeka na jedzenie, a potem się czeka aż dorośli skończą te swoje nudne i długie rozmowy.
    Pogodziłam się z tym i chodzimy tylko do tych restauracji, w których mam czym zająć dziecko przed i po jedzeniu - jakiś kącik zabaw, czy ogródek, gdzie może łazić nikomu nie przeszkadzając. Do innych knajp po prostu nie chodzimy. Ale za to wymagam dyscypliny, jak już to jedzenie przyniosą - wtedy nie ma łażenia i zabawy, tylko jest jedzenie.
    Tak, wiem że telefon z grami byłby cudownym rozwiązaniem naszych trudności smile Tylko że na dłuższą metę nie jest to rozwiązanie, jak już wielu moich przedmówców zauważyło.

    Natomiast niestety takie podejście już chyba wymiera.
    Największy szok przeżyłam, kiedy na jednodniowych badaniach w szpitalu, kilka razy zostaliśmy zbesztani, że nie wzięliśmy ze sobą tableta albo chociaż telefonu z grami... I żeby nie było: Młody był bardzo zdyscyplinowany, siedział mi w miarę spokojnie na kolanach podczas badania i wcale nie dawał do pieca. Besztanie odbywało się profilaktycznie, przed badaniem, bo przecież dziecko bez tableta nie da rady usiedzieć!
  • 19.05.16, 13:29
    Dlatego my ograniczamy do minimum wyjścia do restauracji. To też nie jest oczywiście najlepsze rozwiązanie. Ale jak mamy się denerwować, latać za małym lub łykać w pośpiechu coś, czego potem z tego wszystkiego nie pamiętamy, co jedliśmy, darujemy sobie na razie.
  • 19.05.16, 19:50
    Dlatego my ograniczamy do minimum wyjścia do restauracji. To też nie jest oczywiście najlepsze rozwiązanie. Ale jak mamy się denerwować, latać za małym lub łykać w pośpiechu coś, czego potem z tego wszystkiego nie pamiętamy, co jedliśmy, darujemy sobie na razie.

    Ale to sa wakacje, WAKACJE , kobieta ma prawo nie gotować isc do restauracji usiąść i zjesc pogadac z rodzina.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 19.05.16, 13:51
    2:02
    A ja nie daje moim dzieciom ani tabletów ani smartfonów. Jakoś nauczyłam je, że można wysiedzieć w restauracji, w poczekalni, autobusie itd. bez tych gadżetów. Tak samo jak ja oraz całe pokolenia dzieci się bez tego obywały. Kiedyś gdzieś czytałam taki artykuł, że dziewczyna skarżyła, że facet w czasie randki z nią co chwila bawił się smartfonem. Jak myślicie z czego to wynika?
    Hehe roczniaka nauczyłaś? Jak?
    A dawałas dziecku długopis łyżeczkę, zabawkę? Poza tym to sa wakacje a matka tez ma prawo do odpoczynku.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 19.05.16, 14:29
    A ty caly czas o tym odpoczynku. Odpoczywam na wakacjach z dzieckiem a nie mimo tego ze jest dziecko. Odpoczywam bo np. Mozemy robic co chcemy, nie trzebA isc do pracy czy gotowac. Zgodze sie - jest to bardziej aktywny wypocxynek niz bez dziecka. Ale nawet jak sie chce po prostu polezec to moze dzievkiem wtedy zajac sie jeden rodzic i potem zmiana.

    Co do jedzenia - jemy razem i dziecko spokojnie wytrzymuje. O w ten weekend w jeden dzien moja dwulatka zaliczyla lunch z babcia i z nami w jednej restauracji - nawet dlugo czekalismy. Przy czekaniu czytalismy, potem wiadomo tez je. Po poludniu bylismy w kawiarni i tez nie przeszkadzalo jej to, zwlaszcza ze do picia miala kubek goracej czekolady. A wieczorem jeszcze bylismy w restauracji z dziadkiem i najpierw soedziala u mnie na kolanach a potem malowala z dziadkiem kredkami. Naprawde nie byl to problem, nokt nie musial w pospiechu jesc i nie byl potrzebny tablet.
  • 19.05.16, 15:58
    Czytać się nie da tego wiecznego "matka też człowiek i ma prawo..." oczywiście że człowiek i ma prawo do wypoczynku, szkoda tylko ze zaspokajając swoją potrzebę robi kiepsko swojemu dziecku.
    My chodzimy do restauracji z kacikami dzieciecymi, czasem nawet w takich bez kącików - kredki się znajdą, a w torbie mam zawsze książeczkę, jakaś mini zabawkę - cokolwiek. Da się. Po prostu trzeba zapomnieć o tego typu wyjściu awaryjnym. Nie chce mieć tabletowego dziecka i jest to dla mnie nadrzędne. I faktycznie wielu ludziom to się w głowie nie mieści.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/relgt5odpew4ev0j.png
  • 19.05.16, 20:59
    Ja dziekuje... serio wg Ciebie ten tablet przez pol godziny nawet raz na jakis czas w restauracji tak dziecko skrzywdzi? I od tego tabletowe sie zrobi? Ja rozumiem, ze mozna nie dawac, wrecz podziwiam. Ale wmawianie ludziom, ze dziecko oglupiaja, bo pozwola sie mu w ekran pogapic troche dluzej raz na ruski rok to objaw paranoi.
  • 19.05.16, 14:52
    mniej wiecej tak to w wielu wypadkach pozniej wyglada...
  • 23.05.16, 19:51
    To znaczy w jak wielu? Bo tablety to 5 lat temu wprowadzili i mozemy mowic glownie o dowodach anegdotycznych...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 23.05.16, 19:49
    Nie nauczylas kochana tylko takie ci sie dziecko trafilo

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 19.05.16, 14:51
    mja-15 napisała:

    > U nas też działa. 20 sekund. Później kredką przesuwa przyprawy, menu, wazonik,
    > swoją szklankę, co dosięgnie.

    a.. albo nie nauczone i niewychowane.

    b. albo za male jeszcze na dlugie posiedzenia w restauracjach...





    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 19.05.16, 20:05
    napisała:

    > U nas też działa. 20 sekund. Później kredką przesuwa przyprawy, menu, wazonik,
    > swoją szklankę, co dosięgnie.

    a.. albo nie nauczone i niewychowane.

    b. albo za male jeszcze na dlugie posiedzenia w restauracjach...

    A czyli co matka na wakacjach ma siedzieć w pokoju z dzieckiem bo za małe na restauracje?

    Ja na wakacjach pozwalam na duzo wiecej niz w domu, jedzenie lodów codziennie, spanie ile wlezie, chodzenie godzinami tam gdzie dzieci chcą, a nie tam gdzie trzeba itp.
    Mamy tez czas pogadac śmiać sie , bawić sie .
    Ale czasem tez zamykają sie dzieciaki z książka i czytają.
    Ostatnio moja corka powiedziała mi ze jak w szkole siedzi na przerwie i czyta książki , czy lezy sobie na rewie na terenie szkoły, podchodzą koleżanki i pytają czy jest ok, i pytają czemu czyta? Pada odpowiedz bo lubi.
    Ja nie zabraniam i nie wydzielam telefonu. Po prostu tak spędzamy czas ze kazdy ma czas na lekcje naukę , czytanie rozmowy wspolne spędzenie czasu. Ale tak jak ja siedzę na forum tak moje dzieci maja prawo , posiedzieć sobie poczytać czy posłuchać muzyki.
    Wiesz camel ja ufam swoim dzieciom i och nie krytykuje jak sobie Mikołaja namalują.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 20.05.16, 11:11
    Odbiło ci? Roczniak niewychowany?
  • 19.05.16, 13:46
    ja też daję - kredki, papier, jakąś grę manualną, coś tam do zajęcia głowy i rąk, co zmieści się w torebce. I wiecie co? Działasmile


    Jeśli mam tez daje, ale nie ciągnę wszytkiego na wakacje, łącznie z grami czy kredkami.
    I tak matka ma prawo porozmawiać z mężem siostra czy koleżanka przy stole.
    A nie przykłada sie to na czas spędzony pozniej.
    U was w domu do posiłków siadamy razem i nie wolno nikomu korzystać z elektroniki nawet mi czy mężowi.
    Inaczej sytuacja jest np. W restauracji gdzie moj 8-latek autysta nie wysiedzi ,wiec dostaje telefon, a ja mam czas pogadac z mężem czy starszymi dziećmi.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 19.05.16, 14:41
    Ja przewiduję i jak w planach jest jakieś wyjście do lokalu, mam naszykowane odpowiednie przybory. To naprawdę nie zajmuje dużo miejsca. Ostatnio widziałam w eleganckiej knajpie chłopca grającego z ojcem w karty podczas oczekiwania na posiłek. Fajnie.
  • 19.05.16, 15:04
    > Ja przewiduję i jak w planach jest jakieś wyjście do lokalu, mam naszykowane od
    > powiednie przybory. To naprawdę nie zajmuje dużo miejsca. Ostatnio widziałam w
    > eleganckiej knajpie chłopca grającego z ojcem w karty podczas oczekiwania na po
    > siłek. Fajnie.


    ja mam ZAWSZE ze soba blok A5 i kredki. Rysujemy razem potwory, ufoludki itd..
    to na prawde nie jest problem zajac sie 15 minut dzieckiem. A po obiedzie po prostu wyjsc z restauracji, jezeli nie ma innych dzeici.




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 19.05.16, 19:40
    Ja przewiduję i jak w planach jest jakieś wyjście do lokalu, mam naszykowane odpowiednie przybory. To naprawdę nie zajmuje dużo miejsca. Ostatnio widziałam w eleganckiej knajpie chłopca grającego z ojcem w karty podczas oczekiwania na posiłek. Fajnie.

    To se przewiduj, do samoloty na dwa tygodnie dla całej rodziny nie zabierzesz wszystkiego.
    A z rocznikiem pograsz w karty? Hmm ciekawe...

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 19.05.16, 14:58

    > Jeśli mam tez daje, ale nie ciągnę wszytkiego na wakacje, łącznie z grami czy k
    > redkami.


    serio? kredki zajmuja tyle miejsca ?? i gry tez?? No nie zartuj. Ja zawsze to zabieralem do samolotu w podreczny. 2-3 gry, kredki, karton, zagadki..itd...


    > U was w domu do posiłków siadamy razem i nie wolno nikomu korzystać z elektroni
    > ki nawet mi czy mężowi.
    > Inaczej sytuacja jest np. W restauracji gdzie moj 8-latek autysta nie wysiedzi
    > ,wiec dostaje telefon, a ja mam czas pogadac z mężem czy starszymi dziećmi.

    a..czyli tak, telefon go zajmie, a np ksiazka, malowanie czy rysowanie juz nie? zastanow sie nad tym gdzie lezy problem... tak sie nauczyl..
  • 19.05.16, 19:47

    > U was w domu do posiłków siadamy razem i nie wolno nikomu korzystać z elektroni
    > ki nawet mi czy mężowi.
    > Inaczej sytuacja jest np. W restauracji gdzie moj 8-latek autysta nie wysiedzi
    > ,wiec dostaje telefon, a ja mam czas pogadac z mężem czy starszymi dziećmi.

    a..czyli tak, telefon go zajmie, a np ksiazka, malowanie czy rysowanie juz nie? zastanow sie nad tym gdzie lezy problem... tak sie nauczyl..

    Tak ty lepiej wiesz co moje dziecko sie nauczylo.
    A kupowanie 500 kartek do drukarki co tydzień/dwa tygodnie dla niego to znaczy ze co? Nie rysuje, nie maluje ,nie pisze?
    Książki nie przeczyta raczej katalog ze sklepu z narzędziami.
    W domu od 3 godzin bawi sie dmuchanymi bankami, błotem, hulajnoga, malowaniem farbkami, i samochodzikami.
    Jego własny telefon lezy.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 20.05.16, 11:18
    Ale o rocznym dziecku mówisz? Bo z reguły roczniaki kredek używają do jedzenia, gier zresztą też i głównie interesują się przemieszczaniem i ściąganiem ze stołu różnych rzeczy. Pobazgrać mogą jakieś 15 sekund może.
    No naprawdę chyba za dużo elektroniki używasz, skoro uważasz, ze tablet dany małemu dziecku do łapy raz na ruski rok na kwadrans wypali mu w mózgu dziurę i jeszcze sprawi, ze za 10 lat będzie aspołecznym freakiem.
  • 20.05.16, 13:49
    Dzieki helena, dobrze wiedziec, ze ktos tutaj jeszcze potrafi spokojnie do sprawy podejsc.

    Ja to mam wrazenie, ze wiekszosc tutaj sama ma z elektronika jakis problem, skoro nie potrafia racjonalnie do niej podejsc. Jak alkoholik, ktory wie, ze nie moze nawet dotknac piwa, bo bedzie mial problem, wiec i rodzinie spojrzec na alkohol nawet nie pozwala.
  • 24.05.16, 00:47
    Bo wypowiadaja sie te co dzieci male mialy wieki temusmile moja roczniaczka kredka potrafila dokonac wiele ale wszystko to wiazalo sie z doplata dla restauracji z naszej strony wiec tej niewychowanej dziewusze nie dawalismy kredek. W zasadzie w karty tez nie umiala grac, dziwna jakas... Roczniaczke na doopie usadzalo to, co w domu zakazane, wiec dostawala tablet albo telefon, zeby matka mogla raz zjesc ciepla zupe. No straszne doprawdy, chyba ja na jakas terapie zapisze, albo siebie, ze jej mozg zrylam.
  • 24.05.16, 09:04
    >Ja to mam wrazenie, ze wiekszosc tutaj sama ma z elektronika jakis problem, skoro nie >potrafia racjonalnie do niej podejsc. Jak alkoholik, ktory wie, ze nie moze nawet dotknac piwa, >bo bedzie mial problem, wiec i rodzinie spojrzec na alkohol nawet nie pozwala.

    Można nie mieć problemów z alkoholem, a mimo wszystko być świadomym skutków i wpływu na mózg. Można samemu z alkoholu racjonalnie korzystać, a mimo to wstrzymać się z podaniem dzieciom, aż osiągną jakąś dojrzałość. Podobnie mam z elektroniką i ekranami. Od początku pediatra mówił - nie przed trzecim rokiem życia, podobnie głosiły inne źródła do których mam zaufanie, argumentując jak to wpływa na mózg i rozwój dziecka (spokojnie, faktycznie dziury nie wypalawink Co robią inni - to już ich sprawa. Takiego obrazka jak w tytułowym poście nigdy nie widziałam i też by mnie zszokował, myślę.
    Strasznie emocjonalny macie stosunek do tych tabletów drogie Panie. A przecież nikt Wam nie zabrania ich używania w celach wychowawczych czy uspokajających.
  • 24.05.16, 12:31
    I racja. Ja chyba nie pojmuję tego, co tu się zadziało. Nie poprawiam sobie nastroju kosztem innych, ale cieszę się, że udaje nam się konsekwentnie trzymać tej zasady. Jest to dla mnie ważne i tak - jestem dumna, ze się udaje, bo czasem jednak wymaga to wysiłku. Przeprosić za to wszystkie mamy, które tej zasady nie stosują, żeby przypadkiem nie poczuły się urazone i skrytykowane? Sorki, ale nie. I nie mam poczucia, że jestem rodzicem idealnym - popelniam z pewnością masę błędów, ale widok 2 latkow zajętych w ten sposób jest dla mnie smutny.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/relgt5odpew4ev0j.png
  • 24.05.16, 12:38
    Hmm, a kto tu mowi o przepraszaniu? Kazdy moze sie czuc dumny z czego chce, dla mnie akurat calkowity zakaz slodyczy nie jest jakims specjalnym powodem - nalezy mniej wiecej do tej samej kategorii co nie jedzenie miesa z wyboru. A juz smutek z powodu cudzego dziecka z tabletem nie przyszedlby mi do glowy, moze dlatego ze wiem, ze zdarzaja sie jednostkowe sytuacje, kiedy ma to konkretny powod i sens. I nie zakladam z gory, ze moje grzeczne i spokojnie zachowujace sie w miejscach publicznych dziecko to wyznacznik normy dla tego wieku. No ale co ja wiem, przeciez na malym dziecku roczne dzieci graja przez 2 h w karty z rodzicami big_grin big_grin
  • 24.05.16, 14:39
    >dla mnie akurat calkowity zakaz slodyczy nie jest jakims specjalnym powodem
    Myślałam, że dyskutujemy o tabletachwink I nie o jednostkowych sytuacjach, ale o ogólnych trendach i o presji społecznej (jedna mama tu pisała o westchnieniach współtowarzyszy i wyciąganiu tableta ponieważ nie-da-się-inaczej). Różne robią różni ludzie, ale nie ma nic w złego w zastanawianiu nad tym co i jak robimy z naszymi dziećmi.
    I wątpię, żeby "grzeczne i spokojne" to była norma dla małych dzieci, i że tego trzeba od nich oczekiwaćwink Ja raczej kanalizuję energię mojego ruchliwego i ciekawego świata synka inaczej (z restauracji jak zje, to po prostu chce wyjść z kimś na dwór najczęściej) lub unikam miejsc, gdzie zakłócałby spokój ludzi, którzy np przychodzą od dzieci odpocząćwink

  • 25.05.16, 09:39
    Nie zauwazylam, zeby ogolnym trendem wsrod uzytkowniczek tego forum bylo wciskanie dziecku telefonu czy tabletu za kazdym razem, kiedy gdzies jada, leca, lub jedza posilek w restauracji. Chyba kazdy normalny rodzic zdaje sobie sprawe z nezdbednych ograniczen i wplywu urzadzen elektronicznych w nielimitowanej dawce na rozwoj i zdrowie dziecka. Sa natomiast sytuacje, kiedy warto wziac pod uwage cos wiecej niz wlasne przekonania i jak najbardziej moge sobie wyobrazic niezadowolenie wspolpasazerow, kiedy dziecko przez 5 godzine z rzedu gada/halasuje/biega w samolocie w porze snu, bo rodzice za wszelka cene chca uniknac puszczenia mu bajki (ze sluchawkami).
  • 28.05.16, 10:48
    Myslalam ze mowimy o ogolnych trendach, osobiscie tak dobrze nie znam tak sobrze zycia uzytkowniczek tego forum. Natomiast gdybym nie umiala przez 5h wyciszyc mojego dziecka i zajac czyms bez hipnotyzowania bajka, to bym sie mocno zaczela zastanawiac nad wszystkim.
    Wiesz ashraf, ja Cie nawet rozumiem, tez jestem przeciwniczka skrajnej ortodoksji, jesli chodzi o dzieci. I po urodzenia wlasnego poznalam przyjemnosc z rzadkich ale jednak odstepstw od normy czy zasad. Dziwi mnie tylko to, ze Ty chyba sobie nie wyobrazasz, ze niektorzy po prostu nie maja potrzeby uzywania ekranu do ogarniecia malego dziecka, ze maja inne zwyczaje, czy w ogole tryb zycia. Moje dziecko jak dojrzeje troche na pewno pozna przyjemnosc plynaca z ogladania bajek, ale mysle, ze w restauracji nie bedzie musial korzystac z takiej rozrywki- wspolne jedzenie, rozmowa czy inne zabawy to tez dobra rozrywka i tego go uczymy.
  • 28.05.16, 13:45
    Zajac czyms przez 5 h we wlasnym domu czy w parku, a w samolocie pelnym ludzi ktorzy chca spac to jednak roznica, przy czym nie twierdze, ze to niemozliwe. Po prostu nie zawsze sie udaje, a na dlugich dystansach rodzice tez moga byc zmeczeni. Co do braku potrzeby uzywania elektroniki - rozumiem, my np. nie korzystamy z niej w restauracjach, ale ja nie wychodze z zalozenia, ze kazde dziecko jest identyczne jak moje.
  • 30.05.16, 09:06
    >ja nie wychodze z zalozenia, ze kazde dziecko jest identyczne jak moje.
    Ale, jeśli mówimy o naprawdę małych dzieciach, to nie dzieci same sięgają po tableta restauracjiwink
  • 30.05.16, 09:44
    Ala ja nie o tym smile Chodzilo mi o to, ze "radzenie" sobie rodzica jednego dziecka w danej sytuacji nie ma przelozenia na drugiego rodzica i drugie dziecko.
  • 21.05.16, 08:16
    nie wiem, jakos nie pamietam, zeby mlody w wieku 1 roku dostawal tablet czy telefon do reki..nawet raz na ruski rok. wiec sie da bez stresu wytrzymac, a podrozowalem z nim sporo.

    oczywiscie ze tablet raz na jakis czas nie wypali dziury. gorzej jak sie okaze, ze jednak wypali i nagle zauwaysz, ze dziecko kazda chwile kiedy sie nudzi chce wypelnic komputerem, a kiedy ty chcesz zeby dziecko sie nie nudzilo, dajesz mu komputer lib tablet.

    poczytaj o 9 latki, ktory poszedl na ploicje, bo go rodzice bili. okazalo sie, ze ie bili tylko musial odrabiac lekcje, a wolal grac i mu zabronili grania, dopoki lekcji nie odrobi.

    oni tez pewnie uwazali, ze troche pogrania dziury nie zrobi.




    > Ale o rocznym dziecku mówisz? Bo z reguły roczniaki kredek używają do jedzenia,
    > gier zresztą też i głównie interesują się przemieszczaniem i ściąganiem ze sto
    > łu różnych rzeczy. Pobazgrać mogą jakieś 15 sekund może.
    > No naprawdę chyba za dużo elektroniki używasz, skoro uważasz, ze tablet dany ma
    > łemu dziecku do łapy raz na ruski rok na kwadrans wypali mu w mózgu dziurę i je
    > szcze sprawi, ze za 10 lat będzie aspołecznym freakiem.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 23.05.16, 12:42
    YYYYYYYY ja nie mam nawet tabletu, tak gwoli ścisłości, natomiast wszelkie histerie na większość tematów okołodzieciowych i generalizowanie oraz zarzucanie innym rodzicom brak rozsądku czy wręcz działanie na szkodę dziecka NIE ZNAJĄC ani ich ani sytuacji działają na mnie jak płachta na byka. I jeszcze to jaranie się: jaki ja jestem świetnym rodzicem na tle to nieuświadomionego motłochu. I przesłanie: "ucz się motłochu ucz, boś durny i mało uczony.
    Rozsądku życzę i trochę dystansu do siebie i innych. I umiaru. W ocenianiu innych.
  • 23.05.16, 13:06
    npisze tak... jakos mam sporo problemy z uwierzeniem w ciezka sytuacje zyciowa rodzny siedzacej w restauracji, ktora zaopatrzyla 1-2 letnie dziecko w telefon, zeby sobie pogadac dluzej.

    O ile w PL czy DE spotyka sie to sporadycznie..to tam co 3-4 dziecko siedzialo z tabletem lub telefonem. Mysle, ze to kwestia uswiadomienia.
  • 23.05.16, 13:43
    No by ty to taki mądry jesteś. Dobrze, że niesiesz kaganek oświaty i uświadamiasz takich buców jak ja big_grin
  • 23.05.16, 19:54
    Mialam takiego znajomego cytuje "moje dziecko to sie w ogole w nocy nie budzilo... Zreszta to zona wstawala wiec nie wiem" przypomnij sobie kto faktycznje gral z roczniakiem w karty mzoe

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 23.05.16, 23:05
    > Mialam takiego znajomego cytuje "moje dziecko to sie w ogole w nocy nie budzilo
    > ... Zreszta to zona wstawala wiec nie wiem" przypomnij sobie kto faktycznje gra
    > l z roczniakiem w karty mzoe


    jezeli to do mnie..to gralem na pewno ja smile


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 19.05.16, 15:02
    musze poszukac, kiedys wpadl mi w rece artykul wlasnie na ten temat.

    dzeci zamiast byc integrowane w rodzinie, sa wlasnie uspokajane elektronika. Dzieci temu sawykluczone kompletnie z zycia. Nie lapia nic co sie dzieje dookola, sa kompletnie zaabsorbowane ekranem.

    Potem kazde wyjscie do restauracji to dla dziecka, nawet starszego jest koszmarem, musi miec tablet bo sie nieborka zanudzi..ale np wlaczenie dzeicka do rozmowy, zajecie sie nim..juz jest ponad wysilek rodziny. Bo przeszkadza, bo nie rozumie, bo za durne jeszcze jest. Itd..

    Mysle, ze w sumie po czesci to prawda. To taki efekt pawlowa.. dzwonek>zarcie
    restauracja>tablet, kino>popcorn...


  • 19.05.16, 15:26
    Nie daję tabletu, ale rozumiem, że czasem człowiek (matka) już po prostu nie ma siły i musi się jakoś ratować.

    A otoczenie też nie ułatwia. Ostatnio byłam świadkiem takiego obrazka. Kolejką jechała matka z dziewczynką na oko 3 lata. Dziecko z motorkiem z pupie, zupełnie jak mój. Wszystko ją interesowało, o wszystko musiała zapytać, ciągle coś ciekawego odkrywała, robiła to dość głośno, ale generalnie zachowywała się moim zdaniem w sposób dopuszczalny i zasadniczo siedziała na swoim miejscu. Współpasażerowie jednak wyraźnie uważali inaczej i dawali temu na różne sposoby wyraz. Matka moim zdaniem wzorcowo to dziecko zabawiała, ale w końcu nie wytrzymała presji i dała telefon. Zapadła cisza, wreszcie wszyscy byli zadowoleni wink

    Camel, tak z ręką na sercu, Twoje dziecko, jak w podróży gracie czy rozmawiacie, zupełnie nie przeszkadza współpasażerom? Rozmawia szeptem? Nie podskakuje z radości, jak wygra? Co ludzie na to?
    Bo moje nie jest cicho i naprawdę czasami myślę, że wszyscy dookoła jednak oczekują, że ten tablet w końcu wyciągnę z torby.
  • 19.05.16, 19:23
    Chyba sobie zartujesz... Moje dziecko jak ma ochote chodzic i byc bardziej ekspresywne, to zaden tablet go nie powstrzyma. Wiem, bo rozdawali w jednej linii lotniczej, popatrzyl chwile, pochichotal i ruszyl w swiat czyli miedzy fotele. Jak wrocil, dalam mu autka i kredki, zaczal rysowac garaze dla autek i tak przez kwadrans, a potem byly ksiazeczki.
    W jaki sposob ci pasazerowie "dawali wyraz"? Pytali o tableta czy komorke? Gdybym miala sie przejmowac "presja spoleczna" to bym na wszelki wypadek nie podrozowala samolotem czy pociagiem, na wszelki wypadek nie karmila piersia poza domem, na wszelki wypadek nie wrocila do pracy a moze wrocila na pelny etat, bo presja moze byc w dwie strony - i tak dalej.
    Dodam, ze jesli chodzi o restauracje, wybieram tylko takie gdzie dzieciaki sa mile widziane i mam pewnosc, ze moj dwulatek nie zakloci nikomu spokoju i sam sie nie zanudzi.
  • 19.05.16, 22:41
    Jak "dawali wyraz"? Wystarczą spojrzenia, które zabijają, ciężkie westchnienia co chwila i komentarze scenicznym szeptem do sąsiada wink Nie trzeba koniecznie bezpośrednio zwracać uwagi "winowajcy" wink Naprawdę było widać, że ta matka czuła się z tym podle.

    Chodzi mi o to, że mimo że udaje mi się dotychczas chować dziecko bez tableta i telefonu (bo uważam, że tak lepiej), rozumiem że czasem trudno nie ulec presji otoczenia, nie wszyscy są na to odporni.
  • 20.05.16, 14:36
    Amiralko, rozumiem, że kursowałabyś z dzieckiem w tą i z powrotem na 12 godzinnym locie? Moje dziecko (wtedy roczne) i owszem, sporo się naspacerowało, ale już np. w czasie snu, kiedy obsługa gasi światła i większość pasażerów chce odpocząć, moim i męża obowiązkiem było uciszenie dziecka i zapewnienie współpasażerom minimum wrażeń z jego strony. A spać akurat wtedy mu się nie chciało... Ludzie też chcą czasem wypocząć i cudze poglądy typu "absolutnie żadnej elektroniki do 18 rż bo to złoooo" nie muszą ich obchodzić. My udostępniamy synkowi tablet (teraz już ekrany w oparciach foteli) na długich lotach, może też wtedy jeść np. gumisie, ale wie, że to sytuacja wyjątkowa i jakoś po ponad 50 lotach nie rzuca się jak zdziczałe zwierzę ani na elektronikę, ani na słodycze, na krótkich lotach (do 3-4 h) w ogóle nie porusza tematu tableta, cieszy się z książek, puzzli, gier. Nie mówiąc już o tym, że ja i mąż też mamy wakacje i niekoniecznie mamy ochotę przez kilkanaście godzin zabawiać dziecko bez szansy na chwilę ciszy i odpoczynku.
  • 19.05.16, 19:39
    Camel, tak z ręką na sercu, Twoje dziecko, jak w podróży gracie czy rozmawiacie, zupełnie nie przeszkadza współpasażerom? Rozmawia szeptem? Nie podskakuje z radości, jak wygra? Co ludzie na to?
    Bo moje nie jest cicho i naprawdę czasami myślę, że wszyscy dookoła jednak oczekują, że ten tablet w końcu wyciągnę z torby.

    Camela syn tak wychowany ze nikomu nie przeszkadzauncertain . Bo od początku jest tresowany.
    Albo camel nawet tego nie widzi.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 19.05.16, 19:51
    Ojciec, ktory z dzieckiem rysuje w restauracji ufoludki, faktycznie wyglada na nieswiadomego "tresera" big_grin
  • 19.05.16, 20:07
    Ojciec, ktory z dzieckiem rysuje w restauracji ufoludki, faktycznie wyglada na nieswiadomego "tresera" big_grin

    To poczytaj jak camel uczył swoje 4 tygodnie ( o ile pamietam) dziecko samodzielnego zasypiania zostawiają samo ciemnym pokoju. I twierdzac ze matka dziecku nie potrzebna.
    Lub krytykujac za dziecięca wyobraźnie na namalowanym obrazku.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 19.05.16, 20:08
    Sorry niepotrzebna.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 19.05.16, 19:54
    Chodzę z malym do restauracji, nie mam tableta, nigdy nie mial mojego telefonu w ręce, ani nie oglądamy przy dziecku tv. Tekst, ze inni mogą oczekiwać, żebym dala dziecku tablet - równie dobrze niech zalecą hydroxyzyne. Dodatkowo syn nie jada slodyczy- ale mu się rodzice trafili.
  • 19.05.16, 20:39
    Tadam - my też tacy - dokladniutkowink a dziecko radosne - chyba z tej rozpaczy za słodyczami i elektronikawink

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/relgt5odpew4ev0j.png
  • 20.05.16, 09:33
    podpinam się...
    w życiu bym nie pomyślała o tym, że ktoś oczekuje, że zamknę usta własnemu dziecku.

    przy jedzeniu się rozmawia, smakuje - siedząc prosto i trzymając ręce na stole. nie ma mowy o urządzeniach elektronicznych - ani u maluchów ani u dorosłych. stara szkoła jestem i nie zamierzam tego zmieniać.

    a czasami mam wrażenie, że świat się cofa do tyłu mimo, że biegnie do przodu.

  • 20.05.16, 11:22
    No brawo wy. Jesteście wspaniałe.
    Ale, że "do tyłu się cofa", to hmmm..., nie wiedziałam, że można i do przodu...
  • 20.05.16, 19:19
    Co kraj to obyczaj ? się dowartościować na forach wspaniały rodzic musi. A napisal tylko czego nie robi - ze życie z niemowlakiem bez elektrowspomagaczy jest możliwe. Żaden to heroizm, kiedyś normalka, dzis fanatyzm prawie ,?
  • 20.05.16, 21:06
    Co kraj to obyczaj ? się dowartościować na forach wspaniały rodzic musi. A napisal tylko czego nie robi - ze życie z niemowlakiem bez elektrowspomagaczy jest możliwe. Żaden to heroizm, kiedyś normalka, dzis fanatyzm prawie ,?

    Ależ dla mnie to normalka, wychowałam 2 dzieci bez , syn najstarszy urodził sie w czasach ze komórki były luksusem i internet w domu. Wiec...
    Dzis niemal dorosły facet ma własny komputer telefon i tablet. Umie zrobic sniadanie sprzątając, itp. Pobawić sie z bratem siostra czy isc z psem do parku.
    I to żaden wyczyn ale żyjemy w czasach gdzie elektronika jest dostępna i sie z niej korzysta.
    U tak uważam ze osoby obsesyjnie wystrzegającej sie elektroniki to hm fanatycy.
    Rownocześnie korzystający z kart płatniczych komórek czy internetu.
    We wszystkim należy miec umiar rozsądek i myślenie, i nie podnosić swojego dowartościowania tylko dlatego ze matka na wakacjach chce tez miec choć chwile dla siebie.
    Poza tym porównywanie do dawnych czasach wcale nie jest super, jeździło sie bez fotelików paliło w obecności dzieci, dzieci od najmłodszych lat pracowały w polu i stosowało sie klapsy.
    Trzeba umieć sie odnaleźć i umieć zyc w czasach w jakich nam przyszło zyc.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 20.05.16, 00:23
    Warte przeczytania. Sytuacja trochę odwrotna, ale chodzi o to, że nigdy nie wiemy jaką kto ma sytuację i dlaczego decyduje się na coś, czego my akurat nie akceptujemy:
    www.scarymommy.com/parenting-mom-on-phone/?utm_source=FB


    --
    Zdrowy Sen Dziecka
  • 20.05.16, 14:49
    Ojej, jak się już wszyscy w tym wątku dowartościowali i poczuli super rodzicami smile Nie wiem z jakiego jesteście rocznika, ale ja jako dziecko jadłam te okropne słodycze - i to nie tylko buraczane muffinki z mąką orkiszową, oglądałam bajki w tv dłużej niż 10 min 2 razy w tygodniu... podobnie jak większość moich rówieśników. Dzisiaj słodycze mogą dla mnie nie istnieć, raz na jakiś czas zjem kostkę czekolady czy ciastko, kupnych cukierków czy batonów w ogóle nie jadam. Tv w domu nie mam i nie czuję takiej potrzeby, nie oglądam seriali i programów rozrywkowych, w wolnym czasie wolę z mężem porozmawiać, poćwiczyć, poczytać. Każdy robi to, co uważa za stosowne, ale trochę zabawny jest dla mnie fanatyzm, z którym niektórzy rodzice wmawiają sobie i otoczeniu, że zero słodyczy i elektroniki do pójścia do przedszkola/szkoły sprawi, że ich dzieci nie będą ich jeść/używać, albo że będą to robić w rozsądnych ilościach. A potem dzieci dobierają się do słodkości i bajek w placówce/na urodzinach kolegów/podczas nocowania poza domem i hulaj dusza piekła nie ma. Z czasem uczą się przy tym ukrywać to przed rodzicami... Żadna przesada nie jest dobra. Moje dziecko dostało tablet w restauracji może ze 3 razy w życiu - a jemy rodzinnie poza domem przynajmniej raz w tygodniu, nie wspominając o wakacjach, wyjazdach na weekendy itd. Lubi jeść, zachowuje się spokojnie, nie biega i nie przeszkadza innym, potrafi długo zająć się kolorowankami, czytaniem, memory, ale nie uważam się z tego powodu za super rodzica. Dzieci są różne, niektóre przez 5 min. nie usiedzą spokojnie na miejscu, a nie wszędzie są restauracje z kącikami i atrakcjami dla dzieci. To raczej polska specyfika (bardzo pozytywna) + w hotelach rodzinnych. W takiej Szwajcarii w wielu nawet dużych miastach takich restauracji jest co kot napłakał. Co nie oznacza, że każde dziecko z automatu powinno dostawać tableta do ręki, większość doskonale sobie bez niego poradzi. Po prostu zdarzają się różne sytuacje i święte oburzenie oraz dopisywanie do każdego takiego przypadku ideologii jest śmieszne.
  • 20.05.16, 19:05
    Ashraf, gratulacje za głos rozsądku smile
    Ja też uważam, że obowiązkiem rodziców jest trzymać w ryzach swoje dziecko w sytuacjach, kiedy jego aktywność jest udręką dla otoczenia. Z jednymi jest łatwiej, z innymi trudniej (mój niestety do takich należy), a różne są sytuacje, różna odporność otoczenia, różny poziom zmęczenia rodziców (czasem nie ma się już zwyczajnie siły na n-tą godzinę zabawiania).
    Mojego się udaje dotychczas ogarnąć bez tego rodzaju sprzętu, ale nie zakładam, że nigdy przenigdy się nie złamię. Przeciwnie - kiedy groził nam dłuższy pobyt w szpitalu, rozglądałam się, skąd by tu można tablet pożyczyć. Na szczęście się obyło i oby jak najdłużej, bo owszem, uważam, że tego rodzaju sprzęt dziecku nie służy.
  • 20.05.16, 19:58
    Haha, ja jestem z rocznika, ktory mial tylko dobranocke, a w niedziele 5 10 15, a w sklepach ocet i ser wiec mama robila ciasto marchewkowe, ale nie muffinki, bo tego u nas nie znanowink Moje dziecko zna slodycze, bo widzi ze u znajomych sie tego je mnostwo i czestuja go. I jakos sie wcale to na nie rzuca, choc w domu nie ma, zje ciasteczko i idzie dalej. Tablety i komorki - nie ma pojecia ze to sluzy do zabawy, pozna na pewno w odpowiednim wieku. I jesli mam powody, zeby sie czuc super rodzicem, to tak sie czuje, jestem z dziecka i z nas dumna i czemu sobie to odbierac? Na tym polu nie zawalamy i jest ok.
    Akurat watek nie jest o sporadycznym dawaniu elektroniki czy slodyczy ale o tym, jak w restauracji wiekszosc dzieciakow siedzi z nosem w ekranach. Akurat problem otylosci i uzaleznienia od gier czy bajek staje sie coraz bardziej powszechny wiec nie wiem czemu sie tak obruszasz.
  • 20.05.16, 20:45
    No widzisz, w moim roczniku było już wszystko i to w ilości dowolnej, ludzie wpadli w zachwyt nad wolnością wink Były Kinder niespodzianki, gry na konsolę (jeszcze w kartridżach)... nawet urodziny w McDonald'sie. I naprawdę zakazywanie nie było konieczne, wystarczyło zachować zdrowy rozsądek. Otyłość to nie tylko słodycze, to przede wszystkim brak umiarkowania w jedzeniu i brak dobrych wzorców wyniesionych z domu. Zdrowe odżywanie nie oznacza, że na stole nie może się pojawić co jakiś czas ciasto, że nie można zjeść w lecie lodów, a pierniczki od babci trzeba spalić w piecu. Zresztą ja jakoś tych tłumów dzieci z nosami w tabletach nie zauważam, a jemy w restauracjach często, zarówno w kraju, jak i w Niemczech, we Francji (mieszkamy u zbiegu trzech krajów), w wielu destynacjach wakacyjnych, w Azji itd. Szczerze mówiąc to nie wiem, czy kiedykolwiek widziałam jakieś dziecko przyklejone do tableta w restauracji! Camel ma obsesję tabletowo-słodyczową, to i nie dziwota, że wszędzie widzi patologię.
  • 20.05.16, 21:18
    A ja tam widzę dużo dzieci z telefonami, tabletami itd. Jeżdżę codziennie do pracy pociągiem i grubo ponad połowa dzieci jest w podróży zagospodarowywana telefonem. Więc nie mówimy tu o sporadycznym daniu telefonu w ekstremalnej sytuacji, tylko jednak o standardowym sposobie na uziemienie aktywności dziecka.
    Zresztą jak popatrzeć na dorosłych, to też naprawdę rzadko kto poniżej 50 nie siedzi wpatrzony w smartfona.
  • 23.05.16, 12:50
    No ja siedzę z głową w telefonie podczas jazdy autobusem. A co mam robić? Oglądać współpasażerów czy krajobrazy widziane 2x dziennie w drodze do i z pracy? No patologia ze mnie, ze hej. Tym bardziej, ze jeszcze czasem, uwaga, tadaaaamm... oglądam TV. UUUUUU słabo, pewnie nie powinnam mieć dzieci, bo zła matka jestem, zły przykład daję i jeszcze do tego jem gluten i cukier.
  • 23.05.16, 13:08
    w sumie nie zaszkodzilo by ogladanie krajobrazu. smile Duzo ciekawych rzeczy mozna zobaczyc. big_grin

    Czasem warto waciagnac nosa z telefonu..
    nie wiem jak ty, ale ja spedzam cale przedpoludnie przed monitorem... no musze.. potem przerwa i po poludniu tez..tak do 15.. wiec sila rzeczy wole poogladac krajobraz D
  • 23.05.16, 13:40
    czasem oglądam krajobraz, a czasem książkę nawet czytam. Trudne do wyobrażenia, co? Bo przecież od elektroniki mi neurony poumierały... I w ogóle mam nawet znajomych, takie cuda panie big_grin
  • 23.05.16, 23:10
    no to fajnie.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 22.05.16, 13:33
    LINK DO KLIKNIECIA

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.