Dodaj do ulubionych

kiedy dziecko wyjeżdża na obóz... a Wy?

17.07.16, 14:19
witam, pojawił się problem do rozważenia...
kiedy dziecko wyjeżdża na obóz to rodzice powinni też wyjechać ( oczywiście w inne miejsce) i to najlepiej na daleki wyjazd zagraniczny czy może raczej nie? i dlaczego?

ja mam na to swoje zdanie proste i bez zastanowienia, ale nie chcę sugerować wink
ale wiem, że forum jest kopalnią wiedzy mądrych rodziców i tylu ilu jest chętnych do rozmowy, tyle może być odpowiedzi.
zapraszam do dyskusji... czy może wiek dziecka ma znaczenie?
czy to może kwestia więzi?
jeśli pojawia się taka propozycja od jednego z rodziców to jaki jest jego stosunek do dziecka?
czy wpływ na to może mieć brak pokrewieństwa biologicznego????

pomoże mi to do sformułowania pytań dla rodziców, którzy uważają, że potrafią budować więzi... przygotowuję bowiem takie spotkania dla Rodziców a mogę być nieobiektywna pisząc pytania, gdyż sama jestem mamą, bardzo mi to pomoże a może i Wam równieżwink
z góry dziękuję
m.
Edytor zaawansowany
  • camel_3d 19.07.16, 04:57
    ochota wyjazdu zabgranice i brak pokrewienstwa biologicznego.... trzeba miec swira, zeby na takie cos wpasc..

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • twojabogini 24.07.16, 10:07
    Na moje oko nie przygotowujesz spotkań dla rodziców, tylko jesteś oburzona propozycją wyjazdu za granicę w czasie, kiedy dziecko będzie na obozie. Uważasz, że rodzic, który taką propozycję wysuwa nie ma więzi z dzieckiem.

    Oznacza to, że:
    1. Masz obawy separacyjne dotyczące dziecka i odczuwasz potrzebę bycia w pobliżu gdyby "coś" się stało - co świadczy o wysokim poziomie stresu, skoro się tego "czegoś" spodziewasz na tyle, że według takich przeczuć układasz swoje plany. Dobrze ci zrobi odpoczynek, najlepiej na drugim końcu świata.
    2. Masz wątpliwości co do relacji drugiego rodzica z dzieckiem, związane z brakiem więzi biologicznej. Bardzo możliwe, że takiej więzi nie ma, alb nie jest zbyt silna. Możliwe również, że stale ją nadzorując i kwestionując sama wpływasz na nią destrukcyjnie.
    3. Propozycja wyjazdu za granice podczas obozu dziecka nie jest wyrazem braku więzi, raczej wyrazem chęci wypoczęcia w czasie kiedy jest to możliwe. Także od codzienności z dzieckiem. Nie ma w takiej potrzebie nic złego. Może to być również chęć przekierowania twojej uwagi na inne rzeczy niż tylko relacja z dzieckiem.
    4. Warto przepracować w sobie to wszystko - a potem pojechać, ale nie z nastawianiem lękowym - ja się tutaj dobrze bawię, a być może moje dziecko...Ale tkwienie na pogotowiu w domu w czasie kiedy można wypocząć i zregenerować siły to najgłupszy z możliwych pomysłów.
  • panizalewska 28.07.16, 20:51
    A jedź. Daleko i na długo. Z ojcem / ojczymem dziecka - whatever.
  • verdana 29.07.16, 17:00
    Chcesz napisać "Mój partner ma moje dziecko gdzieś, bo woli być od niego odległy o 2000 km, niż 200 km. A moje serce rodzicielskie nie pozwoli na taką rozłąkę, drań ci to jest".
    Jak dziecko jest na obozie, to gdzie sa rodzice jest rzeczą głęboko obojętną, pod warunkiem, że w kraju zostanie ktoś z upoważnieniem, w razie konieczności nagłej hospitalizacji i operacji dziecka.
  • panizalewska 03.08.16, 20:53
    O matko, zawał, myślałam, że to do mnie big_grin
  • zuleyka.z.talgaru 02.08.16, 21:48
    Omg..ale wydumane. Jako matka dziecka, którego wychowuje głównie mój mąż a nie ojciec biologiczny: jakbyśmy mieli możliwość wyjechać gdzieś w czasie, kiedy dziecko było na obozie - to pojechalibyśmy. No bo dlaczego nie?
  • lost_blueberry 07.08.16, 21:35
    zgadzam się z przedmówcami - wygląda na to (z twojego postu, mam nadzieje ze w realu jednak jest inaczej.. ), że jesteś mocno nadopiekuńcza, nie potrafisz sie zrelaksowac lub dobrze bawic bez dziecka pod ręką i jeszcze doszukujesz sie braku wiezi z dzieckiem u normalnego dorosłego który chce odpocząć... Moja dwulatka na obozy nie jeździ, ale kiedy zabiorą ją na weekend dziadkowie od strony taty (mieszkają ok. 100 km ode mnie) nie siedzę nerwowo pod telefonem czekając aż coś sie stanie tylko korzystam spokojnie z czasu dla siebie i czasem też gdzieś sobie pojadę na mini wakacje, nie widze w tym braku więzi z córką, tylko normalność.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka