Dodaj do ulubionych

wybiórczo jedzace dziecko vs. Reszta rodziny

01.01.17, 20:19
Pomóżcie bo już sama nie wiem. Jak postępować w przypadku dziecka jedzacego wybiórczo.? Czy dostosowywać jadłospis do dziecka czy raczej podejść nie chcesz to trudno. Nie wiem zupełnie jak robić. Dziecko o tyle "trudne" że jednego dnia rosół jest ok ale za tydzień trochę inaczej ugotowany jest nie ok i później jest awersja. Surówka z marchewki w przedszkolu jest ok w domu ze względu na inny sposób tarcia nie jest ok. Jest mi trudno gotować dodatkowy obiad. Mam drugie wymagające dużej ilości uwagi niemowlę. Generalnie wyzyymojej rodziny wpedza mnie w depresję. najlepiej jakby każdy jad coś innego. Jestem zdolowana bo nie potrafię jej "wykarmic". A nie pracuje wiec jest jakby mój cel. Matko coś co dla normalnych ludzi jest czymś bezproblemowym u mnie to jakiś kosmos. Ciągle rozmyślam co ugotować masakra jestem zmęczona ta organizacja i logistyka jedzeniowa bo samo gotowanie lubię. Sama od kilku lat dopiero poszerzyła swoje menu odkryłam nowe smaki bo długo długo ograniczała die do kilkunastu produktów. A teraz chciałbym tymi doświadczeniami podzielić się z najbliższymi a tu każdy najlepiej bu jadł co innego i nie koniecznie pożywnego ( chciałbym karmić dobrze jakościowo) uncertain choroba najgorsze jest to że znajomi wszystko jedzacy uwielbiają moja kuchnie a w domu mam problem żeby było zdrowo pysznie i dla wszystkich.... Myślę że zabardzo się staram kombinuje...ehhhhh może to głupie ale to dla mnie duży problem jest
Edytor zaawansowany
  • verdana 01.01.17, 20:55
    Dziecko jest zdrowe? W przedszkolu je? Gotuj normalnie, dziecko zje co mu pasuje, co nie pasuje zostawi. Z głodu nie umrze.
  • madamwz 01.01.17, 21:52
    Zdrowa jak ryba smile wprzedszkolu wyskubie coś dla siebie czyli postępować wg.zasady robię dla siebie reszta niech robi co chce smile. A co w sytuacji gdy nie ma totalnie nic do zaakceptowania np. Owsianka na śniadanie. Dać chociaż sucha bula? Trochę się boję że alternatywa suchej buly będzie nagminnie wykorzystywana. Ah młoda zauwazylamczesto ma tak że jak jest potrawa która akceptuje ale akurat nie wyszła mi tak jakby tego oczekiwala to chce się później dotyczące a to słodycze a to jabłuszko a to chrupek, słodyczy odmawiam a owoce daje. Wybacz że pytam o takie detale,ale sama byłam niejadkiem a nigdy nie dano mi szansy przestać nim być bo codziennie gotowano mi 4. Posiłki które akceptowalam na zmianę. Dodatkowo nie gotowano przy mnie i nie miałam jakby możliwości obycia się z jedzeniem innym niż to które akceptowalam ( mama zmarła wcześnie i gotowany i dosłownie serwowany mi jedzenie babcie, one jadła osobno kiedy ja byłam w szkole, przychodziła na obiad po szkole dostawałam talerz był zabierany i tak w kółko, nie widziałam całego procesu przygotowania posiłków w zasadzie w 90 % dlatego to co proste i naturalne dla innych dla mnie jest abstrakcja czasami,dosłownie.
  • verdana 01.01.17, 22:12
    Sucha buła może być, lepiej jednak byłoby w ogóle nie proponować owsianki, skoro nie lubi. Owoce zawsze można dać zamiast. Do niczego bym nie namawiała, chce niech je, nie chce niech nie je. Szybciej minie, jak nie będziesz robiła problemów w żadną stronę. To znaczy nie namawiała do jedzenia tego czego nie chce, nie proponowała w zamian nic innego, ale i nie stawiała sprawy na ostrzu noża "Jak nie chcesz kotlecika, to nie dostaniesz jabłka, o które prosisz". Stawiasz posiłek, nie interesujesz sie, czy dziecko zjadło, jesz sama z apetytem, sprzątasz.
    Mój syn był niejadkiem, wielu rzeczy nie znosił, potrafił pare dni nie jeść prawie nic - potem okazało sie, ze był uczulony na niemal cały nabiał, wiec moze i dobrze się stało. Wyrósł bez problemu, choć wybredny pozostał i już chyba tego nic nie zmieni.
  • madamwz 01.01.17, 22:23
    Nie no właśnie nie mówię o proponowaniu, ale jak robię dla siebie to czy robić jej to co ona lubi? Wkurza mnie to robienie nie raz trzech śniadań sad no ale jak mówisz że lepiej nie proponować czegoś czego nie lubi to tyczy się śniadania... Bo nie bardzo rozumiem nie proponować czegoś czego nie lubi a podawać to co ugotowakam nie zważając na córki upodobania...ehhhhh nie wiem czy dość klarowne przekazałam o co mi chodzi
  • k_linka 02.01.17, 00:18
    Ja mam wybiorczo jedzaca corke plus syna, ktory zbliza sie do drugich urodzin i tez nie jada wszystkiego (ale daleko mu do siostry). Rozumiem frustracje i dylematy przy planowaniu jadlospisu (jedno nie jada tego, drugie sie brzydzi tamtego i co tu podac, zeby bylo smacznie, zdrowo i jeszcze rożnorodnie). Nie wiem, czy istnieja jakies wytyczne dotyczace postepowania w takiej sytuacji, wiem, ze madrosci, jakimi czestuja mnie czlonkowie rodziny, znajomi oraz mniej lub bardziej domorosli psycholodzy nadaja sie do... niczego. Staram sie kierowac zdrowym rozsadkiem po prostu, a lata doswiadczen wskazuja, ze korzystne jest zapewnienie dziecku (przynajmniej mojemu) czegos, co zje. Dziecko jest wtedy mniej awanturujace sie, stabilniejsze emocjonalnie i jakby mniej choruje, przez co moje zycie staje sie prostsze i przyjemniejsze. Dodatkowo dobrze jest wyluzowac (albo przynajmniej udawac wyluzowana) w temacie (nie)jedzenia, angazowac dziecko w przygotowania posiklow, edukowac w dziedzinie skladnikow odzywczych i wplywie diety na zdrowie (ale nie oczekuj przelomu pod wplywem Twojej gadki). Na moja corke dziala tez liczenie lyzek (w przypadku dan nieulubionych ale jadalnych - lubi liczyc i wtedy zjada wiecej), a w przedszkolu uprzedzanie co bedzie i przypominanie, co z tego lubi. Czasem tez pomagam jesc (znaczy sie karmie), gdyz moje dziecko rezygnuje np z zupy jak nasyci pierwszy glod, bo nie chce jej sie machac lyzka (je bardzo powoli). Obaidy staram sie gotowac dla wszystkich, zazwyczaj jednodaniowe, w naszych warunkach sprowadza sie to przewaznie do makaronow lub pozywnych zup/jednogarnkowcow. Dwa dania sa wtedy, kiedy wiem, ze cos jest niejadalne dla ktoregos z dzieci i przygotowuje wtedy dodatkowo jakis pewniak (np zupe, makaron, ryz z jablkiem, jesli chodzi o mlodsze dziecko to zjada czasem papke niemowleca ze sloiczka). Nie do konca natomiast rozumiem, o co Ci chodzi z tym przygotowywaniem sniadan. Dla mnie normalnoscia jest, ze kazdy jada cos innego, na co ma ochote, ale tez w tygodniu roboczym nie wyobrazam sobie zabawy w przygotowywanie pracochlonnych sniadan. Suchej buly bym nie dawala, ale moze chleb dobrej jakosci by sie przyjal? Jesli dziecko akcepuje to z maslem, pasta warzywna, twarozkiem? Przy okazji - moja corka nie tknelaby owsianki nawet kijem (no, moze po kilkudniowej glodowce - ale pewnie skonczyloby sie wymiotem) ze wzgledu na obrzydliwa konsystencje ale jada granole owsiana czy muffiny z platkami owsianymi. Taka granole przygotowujesz raz w tygodniu, a cale przygotowanie poranne, ktore Cie denerwuje ograniczy sie do zalania mlekiem/jogurtem...
  • madamwz 02.01.17, 17:24
    No właśnie najgorzej jest z tym wyluzowalam, muszę coś z tym zrobić bo u mnie to już o paranoja podchodzi.:-o z tymi śniadaniami chodzi mi o to czy mam stosować te zasadę która radziła verdana czyli żeby nie sugerować się dzieckiem tylko robić swoje i dziecko niech samo zdecyduje czy a jeśli nie to podać jakiś zamiennik. Boże jestem tak zdolowana tym jedzeniem. Siedzę i rycze właśnie. Mam wrażenie że to moje gotowanie to jakaś syzyfowa praca. Dzisiejszy dzień wygląda tak. Rano coraz je płatki owsianke zalane jogurtem zz owocami, wczoraj wieczorem mąż zrobilbkoktajl na mleku podałam córce ona ba to że takiego nie zje, że nie dobry ( jeszcze nie próbujac) powiedziałam żeby najpierw spróbowała a później wyraziła opinie. Bardzo ostrożnie spróbowała stwierdziła że niedobry bo ciepły ( podgrzewać do temp. Pokojowej bo ostatnio mnie prosiła o podgrzanie) podałam jej swój bo był zimny, stwierdziła że tata zrobił niedobry. Nie miałam więcej produktów więc mówię że tylko ta opcja jest dziś. Nie zjadła. Ok. Po jakimś czasie zrobiłam grzanke ( uprazine chleb na patelni) zjadła pół i pasek papryki. Później zupa zjadła może 100 ml. Pół godziny temu było drugie danie. Podziubala ziemniaka spróbowała mięsa - powiedziała że dobre poczym nie je bo mówi że krawędzie nie dobre dałam że środka też jednak nie. O Chrystusie już mnie to dobija. Mam ochotę przestać gotować w ogóle, mąż też najlepiej jadłby Bóg wie co. Wiecznie wszystkim coś nie pasuje a ja już nie wiem co robić. Chcąc nie chcąc moje dziecko odczuwa że się tym stresuje i mówi mi że się najadla, ale powiedziałam że mi się wydaje że jej nie smakuje to powiedziała że tak że nie było to dobre. Powiedziałam że ok rozumie. Ale czy nie sądzicie że skoro mówi że się najadla a tak naprawdę nie je bo jej nie smakuje to coś jest nie halo? Jak to odkręcić
  • verdana 02.01.17, 18:41
    Rany boskie... Twoje dziecko cały czas ma proponowane coś do jedzenia. Dla dziecka pół grzanki, pasek papryki i 100 gramów zupy to jest pełnoprawny obiad. Porcją obiadową dla dziecka są np. 2-2,5 pieroga. Ona nie jest w stanie zjeść nawet połowy tego, co próbujesz w nią wepchnąć! Tak, ona sie najadła i nie zje więcej, bo ma bardzo mały żołądek, jak to dziecko. I tak jest dobrze.
  • verdana 02.01.17, 18:38
    Nie gotuj dziecku tego, czego wiesz, ze nie zje. To bez sensu. Tak naprawdę, to skoro wkurza Cię robienie trzech śniadań w tej sytuacji rozsądniej byłoby robić jedno, czyli takie, jak córka lubi. Najwyżej dorośli zjedzą to, co lubią nieco mniej.
  • madamwz 02.01.17, 18:45
    No właśnie ale problem jest taki że raz coś zje z apetytem a drugim razem już nie uncertain ehhhhh
  • verdana 02.01.17, 19:03
    No to nie. To nie zje.
    Przed wojną do siostry ciotecznej mojej matki, dziewczynki z zamożnej rodziny wezwano lekarza, bo dziewczynka nie chciała jeść. Lekarz przyszedł, zbadał dziecko i powiedział "Będzie głodna, będzie żarła" Sto złotych się należy" (dobra pensja wtedy wynosiła ok. 200 zł).
    Miał rację, nadeszła wojna i wygłodzone dziecko naprawdę nie wybrzydzało.
    Lekarz nazywał sie Janusz Korczak.
  • k_linka 02.01.17, 19:24
    Ile lat ma ta Twoja corka? Moja takie straszliwe jazdy miala w okolicy 3 roku zycia. To troche lagodnieje z wiekiem.
    A tak w ogole to co to dla Ciebie jest wybiorczosc? Bo z tego co piszesz, to sednem problemu jest to, ze Ty wymyslasz i gotujesz a malzonek i corka grymasza... Na to mam prosta rade - poloz na stole np. pieczywo, twarozek, platki kukurydziane, mleko, jogurt. Kazdy bierze sobie co mu odpowiada. Masz chec na owsianke, omlet, jajko na miekko - gotujesz dla siebie i pytasz rodzine, czy maja ochote (moj dwulatek potrafi sie okreslic czy ma np ochote na jajo). Innym sposobem jest wprowadzenie sniadaniowej rutyny - codziennie rano to samo, oczywiscie dla corki, Ty sobie jesz co chcesz i oczywiscie to musi byc cos, co dziecko lubi jesc. Po pewnym czasie wejdzie jej w krew i nie bedzie dyskusji, bo przeciez zawsze to jemy na sniadanko (u nas do 3 roku zycia to byla kasza jaglana z jablkiem, obecnie granola), dodatkowo to samo jedza postacie z bajek, postacie, ktore rysujecie i ulubiona lalka tez i z czasem ta potrawa staje sie synonimem sniadania. Na marudzacego meza nie znam sposobow, proponuje ignorowac narzekania na niewyszukane dania i uswiadomic faceta, ze tez posiada 2 raczki (no chyba ze nie posiada)
  • verdana 02.01.17, 19:43
    Nie, niejadki tak nie działają, niestety. Niejadek po prostu nie je śniadanka, bo nie. Poza tym nawet wielu dorosłych, czy dobrze jedzących dzieci nie zje piętnasty dzień z rzędu tego samego, choćby to było ulubione danie. A niejadek nie je, bo nie lubi jeść, a nie dlatego, że nie lubi potrawy.
  • k_linka 02.01.17, 20:16
    Za przeproszeniem, Verdano, autorka nie pisze nic o niejadku, pisze o dziecku jedzacym wybiorczo. To takie dziecko, ktore mimo ze bywa glodne to nie zjada tego, co jest dlan niejadalne. To tak jak moja corka ktora bedzie plakac z glodu ale nie zje jajecznicy lub gestej zupy-kremu. Lub doprowadzona do skrajnosci zje i zwymiotuje. Ale tak naprawde nie jestem pewna czy dziecko autorki w ogole jest niejadkiem albo jada wybiorczo, bo w sumie zadnych szczegolow nie podano.
  • verdana 02.01.17, 20:35
    Ale sądząc z postu startowego, to dziecko nie je wybiórczo, tylko raz jedno, a raz drugie, jak większość dzieci. I jest zbyt często karmione, a mama ma nierealistyczne oczekiwania co do ilości jedzenia. Niejadek - taki jak mój - nie tylko nie jadł 3/4 rzeczy, ale nie jadł takze wtedy, gdy coś lubi, a akurat mu nie pasuje. W sumie do dziś nie je bardzo wielu rzeczy. Tak naprawdę to ja, jako osoba dorosła też nie zjem pewnych rzeczy, których nie znoszę, niezależnie jak bardzo będę głodna, pomijając oczywiście prawdziwy głód, a nie codzienność. Nie zjem nieściętej jajecznicy nawet jeśli alternatywą będzie niejedzenie przez cały dzień.
  • madamwz 03.01.17, 17:16
    Verdano to nie jest tak ze mam nierealne oczekiwania co do ilości ja wiem, że córka potrafi zjeść dużo stąd wydaje mi się, że pół grzanki to mało. Sytuacja wczoraj np. Na kolacje odgrywała resztę ziemniaków z obiadu w talarki plus pomidor i papryka które jeszcze do niedawna były pewniakiem. Zjadła uważam nienajgorzej a tu żona lezymy wieczorem w łóżku jakieś 1,5 h po kolacji i nagle słyszę,:głodna jestem! O Chrystusie! Powiedziałam że kolacja już była ale spokoju mi nie daje czy dobrze robię w takich momentach i głodne dziecko...smirk choć w efekcie końcowym stwierdziła że pójdzie do taty na dół i może uda się coś wyrzebrac - dostała płatki z mlekiem.
  • verdana 03.01.17, 17:23
    Innymi słowy - córka ma jeść, gdy nie jest głodna i nie jeść, gdy jest?
    Można owszem, uczyć dziecko, ze jedzenie jest tylko w określonych godzinach. Ale wtedy nie nalezy oczekiwać,z ę dziecko zje wszystko, bo może nie byc głodne. Ale nie dawać dla zasady czegoś w miarę zdrowego w innych godzinach? OK, ja to rozumiem, pod warunkiem, że człowiek nie niepokoi sie, ze dziecko za mało je.
  • madamwz 03.01.17, 17:39
    Ehhhhh te ziemniaki chciała, ale podejrzewam, że coś jej w nich nie podpisywało ( były lekko pociapciane ) gdyby nie była głodna to by ich nie chciała, zawsze wcześniej pytam czy będzie jadłacrying
  • deedee0 02.01.17, 18:54
    U nas śniadanie wygląda tak, że wyciągam na stół pokrojone pieczywo, masło, serki, wędline w plasterkach , pomidor itp. Każdy sobie sam robi kanapkę jaką chce, a jak chce coś innego to wyciąga np. mleko i płatki. Więc tak naprawdę każdy je co innego. Mój syn np nie lubi wędlin, ale lubi "pasztety" - tzn, mielę mu mięsko, które zostało np z obiadu - indyk, kaczka - i ma takie smarowidło. Wyciągnąć słoiczek ze smarowidłem - to nie problem.
    Jeśli chodzi o obiady - u nas podziałało podanie obiadu na małym talerzyku , bardzo małą porcje i np. już pokrojoną (pół ziemniaczka, pasek pokrojonego mięsa, kawałek papryki). jakoś syna to mobilizowało do jedzenia bo ma tak niedużo... A nawet jak mu nie smakowało specjalnie to też widział, ze nie ma dużo na talerzu do zjedzenia.
  • verdana 02.01.17, 19:05
    Moich trojga dzieci nigdy nie byłam w stanie zmusić do jedzenia śniadań. Póki były małe, szły do przedszkola bez śniadania. Jak były starsze, przemyślnie chowały kanapki za regałem. I słowo daję, żyją już wiele lat bez śniadań, jako i jasmile
  • blankaz 03.01.17, 12:27
    Mam na stanie takiego jedzącego wybiórczo i niewiele rzeczy 10-latka, u którego rządzi sucha bułka (lub chleb). Masło to wróg smile Do tego pije tylko wodę. Żadnych herbatek, soków itp.
    Ma swoje dania, które je, więc albo my też jemy to samo, albo dla niego mam coś z poprzedniego dnia, a my jemy coś innego. Da się przeżyć, naprawdę smile
    Pediatra swego czasu kazała ugotować pomidorową i kazać mu zjeść. Jak nie zje, to dać wodę i na kolejny posiłek znów dać tę pomidorową. I tak do skutku. No sorry, ale to nie moja bajka.
    Nie zmuszam, czasem namawiam (bez przesady) do spróbowania czegoś nowego, aczkolwiek rzadko to się udaje. Taki typ.
    U gastrolog o żadnym zmuszaniu do jedzenia nie było mowy. Daję to, co je. Suplementuję tylko witaminę D. Wyniki ma ok, choć warzyw je bardzo mało.

    Wyluzuj. Zgadzam się, że zje jak będzie głodna. Daj jej zgłodnieć smile
    Aha, od suchej buły się nie umiera - mój syn jest żywym dowodem na to smile

    --
    różności dla przyjemności
  • anku1982 05.01.17, 23:52
    U nas jest tak w tej chwili, że po 2 giej ciąży jestem na diecie, mam w domu 9 miesięczne niemowlę i 7 latka, który też nie je wszystkiego. Chciałam robić obiady dla całej rodziny jak w diecie, ale syn szybko się zbuntował (olbrzymia ilość warzyw, inne smaki potraw niż zawsze, w tym zup), mąż raczej nie wymagający... Zaczęłam robić 2 obiady... gdy np. jest zupa, robię klasyczną na mięsie dla męża i syna, ale na 2 dni, dla siebie zupę z diety tez na 2 dni, wieczorem przygotuję składniki, bo z niemowlakiem nie dałabym rady (krótko śpi), jeżeli stwierdzam że jakiś obiad z diety nadaje się dla 7 latka podaję, ale warzyw kładę tylko trochę, a następnego dnia wymieniam np. ryż brązowy na kaszę kuskus, a gotowane warzywa np. brokuł na buraczki (mąż je ze mną to co w diecie). Jeśli obiad totalnie nie pasuje synowi... robię mu kanapkęwink Obiady planuję na tydzień na przód i zapisuję, zakupy robimy raz w tygodniu, w między czasie dokupujemy tylko niektóre rzeczy: owoce, pieczywo jeśli się kończą.
  • danuta_80 06.01.17, 23:25
    Jeśli Twoje dziecko nie chce jeść lub je tylko wybrane przez siebie rzeczy, to najpierw warto sprawdzić czy nie są to problemy z „nadwrażliwością oralną”, czyli nadwrażliwością w obrębie jamy ustnej. Mówisz, że dziecko nie chce jeść gdy coś jest inaczej ugotowane czy utarte, może właśnie o to chodzi, gdyż w tym przypadku dzieci są niezwykle wrażliwe na fakturę czy konsystencję jedzenia. Jeśli do tego, że Twoje dziecko je wybiórczo dochodzą też takie objawy jak np. problem z myciem twarzy czy zębów (tzn. dziecko protestuje przed robieniem tego czy też płacze podczas tych czynności), łatwo się krztusi, albo ma odruch wymiotny podczas jedzenia, to warto wybrać się do lekarza specjalisty czyli logopedy, neurologopedy lub terapeuty integracji sensorycznej . Jeśli te przypuszczenia okażą się prawdziwe, to pamiętaj aby nie miksować dziecku jedzenia, dbaj o higienę jego jamy ustnej oraz mimo, że może być to uciążliwe nie zaprzestawaj dotykania jego twarzy, nawet jeśli ono protestuje. Pamiętaj też o zróżnicowanej diecie. Tylko dzięki temu unikniesz nasilenia problemu. Jeśli dziecko nie będzie chciało jeść, to stopniowo wprowadzaj pokarmy o innej konsystencji, jeśli do tej pory jadło miksowane jedzenie to nie dawaj mu od razu schabowego. W takiej sytuacji daj mu coś z ryżem, makaron też może się sprawdzić – jest miękki, ale zmusi go do gryzienia.
    Jeśli według specjalisty problem nie leży w zaburzonym odbieraniu bodźców w jamie ustnej, a wynika po prostu z przyzwyczajeń dziecka, z niechęci do zmian nawyków żywieniowych, czy zwyczajnie z tego, że dziecko nie chce jeść, to absolutnie nie gotuj dla niego innego jedzenia niż dla całej rodziny. Nie będziesz przecież stała cały dzień kuchni i gotowała dla każdego oddzielnego dania! Jeśli siadacie do posiłku i dziecko nie chce jeść tego co mu podałaś, nie zmuszaj go. Niech nie je. Ale musi siedzieć przy stole i czekać, aż pozostali skończą jeść. Może wtedy jednak coś „złapie”. Jeśli nadal nic nie ruszy, a wszyscy już skończyli, to odejdźcie od stołu i każdy niech zajmie się swoimi sprawami. A jeśli jest taka sytuacja, że wołasz go na posiłek, a on nie przychodzi, to też nie powtarzaj kolejny raz, że jest obiad na stole. Raz już go poinformowałaś, wystarczy. Jeśli nie przyjdzie do stołu – nie zje. Musi nauczyć się, że jest wyznaczony czas na posiłek. Później jeśli dziecko będzie kręciło się po kuchni i marudziło, że jest głodne, wytłumacz mu spokojnie, że był czas na obiad, teraz musi poczekać, aż wszyscy będziecie siadali do następnego posiłku. I najważniejsze – postaraj się by dziecko nie miało dostępu do jedzenia, niech nie je kiedy chce, bo wtedy nauczy się, że mimo że nie przyszedł na obiad, to zawsze może sam sobie przyjść i coś zjeść. Nie bój się, nic mu się nie stanie, nie umrze z głodu. To Ty jesteś rodzicem, to Ty wyznaczasz zasady i stawiasz granice. To nic złego, nie czyni to z Ciebie złej matki. Zobaczysz, że po krótkim czasie stosowania się do tych zasad, może małymi kroczkami, ale będzie jadł wszystko co mu podasz. Musisz pamiętać tylko o kilku ważnych zasadach:
    1. Nie zmuszaj dziecka do jedzenia. Je tyle, ile potrzebuje.
    2. W ciągu dnia wyeliminuj wszelkiego rodzaju „zapychacze”, np. chipsy czy chrupki – nie mają żadnych wartości odżywczych, a zapychają Twoje dziecko, co może być powodem tego, że nie chce ono zjadać posiłków które mu podajesz, zwyczajnie nie ma na nie miejsca.
    3. Stwórz jeden dzień w tygodniu, tzw. „słodki dzień” kiedy dziecko może „objadać” się słodyczami. Dziecko będzie czekało na ten dzień, a jeśli zaplanujesz go w weekend, to będzie mu się dobrze kojarzył. Można to „wykorzystać”. Jeśli Twoje dziecko nie chce np. chodzić do kościoła, to w zrób z niedzieli właśnie taki „słodki dzień”. Jeśli dasz mu słodycze po kościele, będzie mu się on dobrze kojarzył, więc za każdym razem będzie tam szedł z przyjemnością, bo będzie wiedział co go czeka później. Jest to tylko przykład, „słodki dzień” można „wykorzystać” też w inny, indywidualny sposób.
    Polecam też książkę „Moje dziecko nie chce jeść” Carlosa Gonzalez, cenionego specjalisty od rozwoju dzieci, który wyjaśnia dlaczego odmawiają one jedzenia, udziela porad dla rodziców oraz przestrzega ich przed zmuszaniem pociech do jedzenia.
    Pozdrawiam.
  • verdana 07.01.17, 22:36
    Chcesz , aby dziecko miało kłopoty do końca życia? Zrób tak, aby przyjemność koniecznie kojarzyła mu sie ze słodyczami i aby na zjedzenie czegoś słodkiego niecierpliwie czekał cały tydzień. Ja natomiast jestem gorącą zwolenniczką nagradzania dziecka słodyczami za chodzenie do kościoła. Dziecko powinno wiedzieć, że chodzenie do kościoła jet niefajne i powinno zostać za to czymś nagrodzone. Jako ateistce podoba mi się uczenie dziecka, ze chodzenie do kościoła wymaga nagrody za tak paskudne przeżycie i że chodzi się tam tylko po to, aby dostać coś słodkiego, reszta niewaznasmile Najpierw coś nieprzyjemnego a na pociechę słodycze. Wyrośnie z dziecka otyły ateistasmile
  • danuta_80 09.01.17, 22:31
    Widzę, że moja propozycja "słodkiego dnia" została źle odebrana, więc muszę sprostować. Napisałam, że dziecko może się "objadać" słodyczami. To nie znaczy, że cały dzień ma jeść słodycze, na śniadanie, obiad i kolację. Nie. Chodzi o to, aby to był JEDYNY dzień kiedy dziecko może zjeść coś słodkiego. Nie chodzi o jedzenie słodyczy zamiast normalnego posiłku. I oczywiście jedzone słodycze oraz ich ilość ma być kontrolowana przez rodzica. Pozdrawiam smile
  • verdana 09.01.17, 22:36
    Dziecko ma nie czekać z utęsknieniem na słodycze. Niezależnie ile ich je.
  • wieslawa_kowalska 09.01.17, 20:59
    Pomóżcie bo już sama nie wiem. Jak postępować w przypadku dziecka jedzacego wybiórczo.? Czy dostosowywać jadłospis do dziecka czy raczej podejść nie chcesz to trudno. Nie wiem zupełnie jak robić. Dziecko o tyle "trudne" że jednego dnia rosół jest ok ale za tydzień trochę inaczej ugotowany jest nie ok i później jest awersja. Surówka z marchewki w przedszkolu jest ok w domu ze względu na inny sposób tarcia nie jest ok. Jest mi trudno gotować dodatkowy obiad. Mam drugie wymagające dużej ilości uwagi niemowlę. Generalnie wyzyymojej rodziny wpedza mnie w depresję. najlepiej jakby każdy jad coś innego. Jestem zdolowana bo nie potrafię jej "wykarmic". A nie pracuje wiec jest jakby mój cel. Matko coś co dla normalnych ludzi jest czymś bezproblemowym u mnie to jakiś kosmos. Ciągle rozmyślam co ugotować masakra jestem zmęczona ta organizacja i logistyka jedzeniowa bo samo gotowanie lubię. Sama od kilku lat dopiero poszerzyła swoje menu odkryłam nowe smaki bo długo długo ograniczała die do kilkunastu produktów. A teraz chciałbym tymi doświadczeniami podzielić się z najbliższymi a tu każdy najlepiej bu jadł co innego i nie koniecznie pożywnego ( chciałbym karmić dobrze jakościowo) choroba najgorsze jest to że znajomi wszystko jedzacy uwielbiają moja kuchnie a w domu mam problem żeby było zdrowo pysznie i dla wszystkich.... Myślę że zabardzo się staram kombinuje...ehhhhh może to głupie ale to dla mnie duży problem jest

    Dziecko jest zdrowe? W przedszkolu je? Gotuj normalnie, dziecko zje co mu pasuje, co nie pasuje zostawi.


    Witam.
    Przede wszystkim, proponuję nawet nie rozważać przygotowywania posiłków dla każdego z członków rodziny osobno. Szkoda Twoich nerwów, czasu i energii. Bycie matką to też ciężka praca, a spełnianie wszystkich zachcianek domowników jest nierealne. W kwestii posiłków to Ty powinnaś zdecydować- co dziecko będzie jadło, a dziecko- ile. Jeśli Twoja córka nie chce jeść. W porządku- niech nie je. Dziecka nie powinno się zmuszać do jedzenia (może nie mieć apetytu) i jeśli dobrze zrozumiałam, nie robisz tego. Dziecko podczas posiłków powinno mieć natomiast możliwość nałożenia samodzielnie takiej porcji jaka mu wystarcza.
    Nie proś dziecka, by jadło i nie dawaj nic w zamian. Wbrew opinii niektórych osób, uważam, że nie powinno się dawać dziecku zamienników (ani bułki, ani batonika, ani płatków z mlekiem, ani jabłka). Dając dziecku coś innego niż przygotowałaś lub przygotowując dla niego osobny obiad dajesz mu do zrozumienia, że ma wybór, a dając wybór dziecko staje się wybredne (jak w sytuacji przedstawionej przez Ciebie). Zakładam, że wybiórczość w jedzeniu (raz zje rosół, raz nie) wynika z tego, że Twoje dziecko zdaje sobie sprawę z tego, że dostanie od Ciebie coś innego. Jeśli w tej sytuacji sięgasz po bułkę, batonik czy płatki z mlekiem Twoje dziecko zauważa, że jego zachowanie jest "opłacalne". W sytuacji, gdy dziecko nie dostanie zamiennika to zaobserwuje zależność i szybko dojdzie do wniosku, że musi zjeść to co zostało przez Ciebie przyrządzone. Nie umrze z głodu jeśli raz, czy dwa razy poczeka dłużej na posiłek. Jak łatwo się domyślasz- jeśli Twoja córka przeczeka i nic nie zje w między czasie, prawdopodobnie później zje wszystko co jej zaproponujesz.
    Ważną rolę w procesie wdrażania dziecka w kulturę jedzenia jest spożywanie posiłków wspólnie. Zdaje sobie sprawę, że nie każdy ma taką możliwość przez warunki i prace. Wspólne posiłki są jednak świetną okazją do wspólnej rozmowy, wymiany pomysłów, nauki dobrych manier przy stole i umiejętności słuchania drugiej osoby. Spróbujcie się zastanowić wspólnie z mężem nad ustaleniem, czy jest możliwe zapewnienie pewnej regularności w spożywaniu posiłków. Ustalcie godziny w których jecie i trzymajcie się ich (w takiej sytuacji jeśli dziecko nie zje obiadu o 15:00, będzie musi poczekać na kolacje do godziny 18:00). Wspólne posiłki powinny przynosić spokój, a nie dodatkowe zmartwienia. Jeśli dziecko zauważy jaką rolę odgrywają posiłki w życiu Waszej rodziny, będzie chciało w nich uczestniczyć.
    Nie zgadzam się z przedmówcą odnośnie wprowadzania alternatywy w postaci "słodkiego dnia", (podczas którego dziecko może objadać się słodyczami). W końcu zależy Ci (madamwz ) na tym, by Twoje dziecko odżywiało się zdrowo. Co niemniej ważne, w kulturze jedzenia istotne jest zachowanie odpowiednich proporcji. "Słodki dzień" (szczególnie wprowadzony z myślą o dziecku, gdy dzieci często nie mają umiaru w jedzeniu słodyczy), będzie je zaburzał. Rozwiązanie wprowadza jeden dzień podczas którego dziecko dostaje możliwości wyboru- może nie zjeść obiadu, bo to dzień "opychania się słodyczami". Jest to zaprzeczenie więc tego, co obydwie zaproponowałyśmy (razem z danuta_80) - konsekwencji w żywieniu.
    Serdecznie pozdrawiam i powodzenia.
  • danuta_80 09.01.17, 21:28
    Widzę, że moja propozycja "słodkiego dnia" została źle odebrana, więc muszę sprostować. Napisałam, że dziecko może się "objadać" słodyczami. To nie znaczy, że cały dzień ma jeść słodycze, na śniadanie, obiad i kolację. Nie. Chodzi o to, aby to był JEDYNY dzień kiedy dziecko może zjeść coś słodkiego. Nie chodzi o jedzenie słodyczy zamiast normalnego posiłku.
    Po drugie, może przykład z kościołem faktycznie średnio trafiony, chociaż nie uważam, że do końca taki zły.
  • chocolate2285 11.01.17, 19:02
    Witam!
    Na początku chcę Ci powiedzieć, że Cię podziwiam za to, że masz w sobie siłę i czas żeby gotować inny, indywidualny obiad dla dziecka. Ja bym Ci radziła żeby Twoje dziecko i inni domownicy dostosowali się do Twojego jadłospisu a nie ty jadłospis do nich. Jeżeli Twoje dziecko będzie naprawdę głodne to zje wszystko nawet i ten rosołek, który wcześniej mu nie smakował. Możesz również usiąść i ułożyć z dzieckiem i innymi wspólny jadłospis na dany tydzień a kiedy Twoja pociecha będzie Ci mówić, że tego nie chce to ty pokażesz mu ten jadłospis i powiesz, że przecież sam/sama wybierałeś/łaś i że nie masz produktów spożywczych na inny obiad. Jak zaczniesz gotować jeden obiad dla całej rodziny będzie Ci łatwiej i będziesz miała więcej czasu dla siebie. A Twój maluch w końcu zrozumie, że musi jeść to co jedzą wszyscy domownicy.
    Mam nadzieję, że choć trochę Ci pomogłam
    Pozdrawiam!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.