Dodaj do ulubionych

3 latek, problem z usypianiem.

14.01.17, 21:02
Kochani, mam problem z dzieckiem. Mój syn (3 lata) nie może zasnąć wieczorem. Trochę to wkurzające. Przed snem dużo krzyczy, czasami płacze, biega po pokoju, robi doslownie wszystko, by zatrzymać nas przy sobie. Gdy już udaje mi się zagonić go do łóżka, musze dlugo czekac az zasnie. Budzi się w nocy i zaczyna płakać. Wtedy zazwyczaj przychodzimy na zmiane albo ja, albo mąż. Macie jakieś pomysły co z tym zrobic?

Edytor zaawansowany
  • 15.01.17, 17:25
    Witam,
    Czy dziecko ma określony harmonogram dnia, w którym kładzie się codziennie o podobnej porze?
    Jeżeli nie to warto zacząć od wprowadzenia takiego planu dnia. Należy zadbać o przygotowanie do danej czynności. Jeżeli określimy, że dziecko około godziny 20 ma położyć się spać to zadbajmy, aby wieczorem stopniowo je wyciszać- zabawy niech zrobią się spokojniejsze, wyłączmy telewizje i głośną muzykę. Ułatwi nam to wprowadzenie wieczornego rytuału, a dziecku pozwoli na wyciszenie i zrelaksowanie. Zacznijmy od posprzątania zabawek- niech dziecko czuje, że ten etap dnia już się zakończył i trzeba go zamknąć. Następnie kąpiel, która tak jak nam dorosłym pozwoli się zrelaksować. Następnie kolacja i czynności higieniczne, takie jak mycie zębów. Po tych wszystkich czynnościach czas do łóżka. Tu dobrze zadbać, aby pokój był wywietrzony i przyciemnione światło. Tu skupiamy się na rozmowie. Jest to dobry moment na czytanie, które stymuluje rozwój dzieci. Tutaj mogę poleci książkę Forssén Ehrlin Carl-Johan’a pt.: „O króliku, który chce zasnąć”- oczywiście w wersji papierowej. Odradzam audiobook, gdyż to Twój głos będzie najlepszym stymulatorem dla dziecka. Po tym czas na sen. Oczywiście należy spodziewać się, że dziecko nie od razu dostosuje się do nowego harmonogramu, jednak Pani konsekwencja będzie kluczem do problemu z zasypianiem.
    Istotne jest poszukanie przyczyny problemu. Może być to duża ilość doświadczeń/ bodźców danego dnia, z którymi dziecko sobie nie radzi, które możemy rozładować poprzez rozmowę. Przyczyna może tkwić także w lęku, chociażby przed ciemnością. Tu z pomocą przychodzi bajkoterapia- wszystko można wpisać w wieczorny rytuał, a będzie owocować przespaną nocą.
    Pozdrawiam
  • 26.01.17, 23:48
    No ja po kąpieli o 19-tej mam z głowy spanie do 2-3 w nocy,więc może i ten dzieciak tak ma?
  • 15.01.17, 18:29
    Witam.
    Zdaje sobie sprawę, że przedstawiony przez Panią problem wiąże się z dużym dyskomfortem. Mając na uwadze fakt, że nie napisała Pani w jaki sposób usypia Pani syna, sugeruję, by unikała Pani usypiania dziecka kładąc się obok niego. Takie przyzwyczajenie może być bardzo uporczywe, w konsekwencji możliwe, że dziecko nie będzie potrafiło zasnąć w inny sposób, a odzwyczajenie dziecka może wymagać dużo czasu. Wydaje mi się, że dziecko jest przyzwyczajone, że ktoś przy nim jest dlatego prawdopodobnie płacze, gdy się obudzi i nie widzi obok siebie rodzica.
    Usypiając dziecko warto zadbać o odpowiednie warunki w sypialni dziecka. Lepiej nie ustawiać łóżeczka blisko kaloryfera, lub naprzeciwko okna (jeśli w sypialni nie ma rolet/zasłon). Rano światło słoneczne może przeszkadzać dziecku w śnie. Warto wywietrzyć pokój dziecka wieczorem i zadbać, by temperatura w pokoju wynosiła 20°C- 22 °C (chyba, że ze względu na alergie lekarz zaleca niższą temperaturę).
    Materac nie powinien być za twardy, lub za miękki (może to źle wpływać na kręgosłup dziecka). Ważne jest także, by poduszka dziecka była płaska (duża poducha może spowodować trudności w oddychaniu podczas snu). Ważną i skuteczną pomocą w usypianie jest ustalenie regularnych godzin spożywania posiłków, kąpieli i snu.
    Jedną z metod uznawanych za skuteczne podczas usypiania dzieci jest metoda „pokrzyczy i przestanie”. Może ona być tylko wtedy skuteczny, gdy zastosujemy ją konsekwentnie przez kilka dni. Oznacza to, że dziecko płacze za każdym razem tak długo, aż zaśnie. Tak więc zdarza się, że małe płacze godzinami, leżąc samotnie w swoim łóżeczku i zupełnie nie rozumiejąc, co się dzieje. Dotychczas było przecież przyzwyczajone, że przy każdym zapłakaniu ktoś się nim szybko zajął, a tu ni stąd ni zowąd zostawia się je samo, kiedy płacze. Szczególnie jeśli dziecko do tej pory było do tego przyzwyczajane.
    Inną metodą usypiania dziecka jest metoda 3-5-7, która została w przestępny sposób opisana w książce autorstwa Kast-Zahn Annette pt. "Każde dziecko może nauczyć się spać". Według niej przed snem warto poświęcić czas dziecku, może to być wszystko co ma właściwości uspokajające np. odpowiednia muzyka/piosenka, opowiadanie, zabawa (ale nie szaleńcza, tylko taka, która wprowadzi dziecko w stan senności), następnie samodzielne zasypianie. Rytuał powinno kończyć się wówczas bez dodatkowych targów (kończąc np. czytanie demonstracyjnie zamknąć książkę, pocałować na dobranoc, zgasić światło i wyjść z pokoju). Nie należy wówczas zadawać dodatkowych pytać jak "Czy teraz mogę już iść?", bo dziecko czując Twoje wahanie będzie próbowało Cię zatrzymać przy sobie.
    Dziecko gdy wyjdziesz z pokoju prawdopodobnie zacznie płakać i oczekiwać na tradycyjny proceder usypiania. Autorka proponuje, by za pierwszym razem, przed zajrzeniem do dziecka odczekać trzy minuty. Drzwi do pokoju dziecka mogą być w tym czasie zamknięte. Jeśli dziecko wciąż jeszcze płacze, wejdźcie do niego po upływie tego czasu, pozostając przy nim przez minutę lub dwie. Możecie wówczas spokojnym głosem z nim porozmawiać, pocieszyć je i pogłaskać. Jeśli dziecko wstało, należy je ponownie położyć, jednak nie kilka razy z rzędu. Nie powinno ono też zasypiać w waszej obecności. Sens waszego pojawienia się jest taki, żeby zrozumiało, iż „wszystko jest w porządku". Niektóre dzieci reagują na obecność rodziców jeszcze intensywniejszym krzykiem. W takim wypadku pozostańcie przy nim tylko przez chwilę (im bardziej dziecko rozkrzyczane, tym krótsza wizyta). Tym razem poczekacie nieco dłużej - według harmonogramu pięć minut - po czym zaglądniecie ponownie, aby się przekonać, czy wszystko jest w porządku. Następnie postępujcie tak jak poprzednio i wyjdźcie z pokoju po jednej do dwóch minut, przedłużając tym razem czas czekania (przed ponownym wejściem do pokoju) do siedmiu minut. Jeśli dziecko jeszcze nie śpi, zaglądajcie do niego co siedem minut, pocieszając je i dając mu do zrozumienia, że jesteście na miejscu - aż wreszcie rzeczywiście samo zaśnie w swoim łóżeczku.
    Zarówno przy dziennej drzemce, jak i przy wieczornym zasypianiu i nocnym budzeniu się zacznijcie pierwszego dnia od trzyminutowego czasu czekania, wydłużając ten okres do siedmiu minut. Następnego dnia rozpocznijcie od pięciominutowego czasu czekania, przedłużając go do dziewięciu minut. Czasu tego należy przestrzegać do chwili, aż dziecko zaśnie. Trzeciego dnia zacznijcie od siedmiu minut, dochodząc stopniowo do 10 minut. Jeszcze dłuższych czasów czekania należy jednak zaoszczędzić tak dziecku, jak i sobie. Niezależnie od tego czy dziecko się uspokoiło, czy też nie, wyjdźcie z pokoju najpóźniej po dwóch minutach, spoglądając na zegarek.
    Metoda wywołuje wiele kontrowersji w sytuacji gdy jest stosowana wśród młodszych dzieci (kilkumiesięcznych), uważam jednak, że trzyletnie dziecko jest już gotowe, by samodzielnie usnąć bez "wspomagaczy". Mam nadzieje, że pomogłam. Zachęcam do lektury książki autorstwa Kast-Zahn Annette pt. "Każde dziecko może nauczyć się spać".
    Pozdrawiam.
  • 27.01.17, 12:28
    Jeśli dziecko budzi się w nocy i płacze, to jest to powód, żeby do niego przyjść i utulić. W końcu z jakiegoś powodu się obudziło (może miało zły sen albo coś je boli?). Ale jeśli kładzie się dziecko spać wieczorem, to nie można mu asystować aż do zaśnięcia i trzeba być konsekwentnym. Moja córka była od niemowlęcia karmiona, kąpana, niedługa pioseneczka, bajeczka (później chwila czytania) i zawsze o tej samej porze wychodziłam, zamykając za sobą drzwi. Nie było takiej opcji, żebym wchodziła raz jeszcze do pokoju, czy żeby ona wstawała i udawała, że piąty raz idzie siusiu, chce jej się pić czy coś takiego. Jak zaczęliśmy ten eksperyment oczywiście przez pierwsze trzy dni płakała. Babcie chciały nas zabić. Ale później problem się skończył i ponieważ byliśmy bardzo konsekwentni, to córka do połowy szkoły podstawowej chodziła regularnie o 20stej spać. Później o 20.30. Później o 21. No a w końcu zostawiliśmy jej samej wybór, kiedy się położy. Zaczęliśmy jak była bardzo mała, miała nie więcej niż 6 miesięcy. Z tym zastrzeżeniem, podkreślam, że jak się obudziła później, to zawsze do niej przychodziliśmy. Moja siostra zrobiła to samo ze starszą córką i wyszło wspaniale. Z młodszym synem się nie udało, bo jego tatusiowi zmienił się grafik w pracy i zaczął się nad synkiem litować. I potem mieli, i mają do tej pory, krzyż pański.
  • 05.05.17, 23:14
    Witam

    Z podobnymi problemami boryka się wielu rodziców . Przyczyny bywają różne , najczęściej jest to jednak chęć bycia blisko z rodzicem z którym nie widziało się dziecko przez większość dnia . Chcemy , aby dziecko zasnęło więc poświęcamy mu dużo czasu , czasu tylko dla niego , nie ważne czy jest miło czy nie , ale jesteśmy obok, dzieci to bardzo często wykorzystują , chcąc jak najwięcej czasu spędzić z nami . Bardzo ważne jest zachowanie wieczornych rytuałów , które powinny być wprowadzone od samego początku . Taki codzienny rytuał powinien dziecko wyciszać i przygotować do snu . W tym czasie w domu powinno być ciszej , nie jest to pora na rozpraszanie dziecka ,na kłótnie rodziców czy oglądanie przy dziecku telewizji . Ważne aby ograniczyć odbierane bodźce do minimum . Dziecko przede wszystkim musi się czuć bezpiecznie . Proponuje wpaść w codzienną monotonność np. kolacja, kąpiel , wszelkie zabiegi kosmetyczne , później możemy poczytać dziecku książkę , utulić do snu i wyjść z pokoju , ważne aby codziennie wyglądało to tak samo , o stałych porach , w końcu dziecko wpadnie w rytm . Proszę też zwrócić uwagę na temperaturę w pokoju , aby nie było za gorąco , może warto zostawić dziecku zapaloną jakąś mała lampę , aby nie budziło się w zupełnej ciemności , ważne aby przed zaśnięciem ograniczyć jak największą liczę bodźców . Wbrew pozorom wcale nie jest tak trudno położyć dziecko spać . Trzeba to robić konsekwentnie i spokojnie , utrzymywać stałość. Jeżeli dziecko co chwilę wstaje , odkładamy je do skutku , bez rozmów czy dodatkowych pieszczot . Polecam Pani książkę Doroty Zawadzkiej "moje dziecko "- tam w rozdziale pt. " moje dziecko nie chce spać " Pani Zawadzka dokładnie wyjaśnia jak sobie poradzić z takim problemem .

    Pozdrawiam i życzę wytrwałości .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.