Dodaj do ulubionych

Sposób na dwulatka

13.04.17, 09:19
Jestem mamą przekochanej dwulatki, jednak są momenty, że wymiękam. Chciałabym poznać wasze rady/sposoby na okiełznanie małego "buntownika". Najgorzej idzie mi z:
-myciem zębów (nie da sobie umyć, chce "siama")
-wsiadanie do samochodu (np. dzisiaj rano śpieszyłam się do pracy i żłobka, ale moja córka postanowiła tuptać w kałuży. Pozwoliłam jej 3 min, powtarzałam, że jeszcze minuta i jedziemy a ona "nie". Nie dało się prośbą ani przekupstwem-czasem udaje mi się sposobem na ciastko-skończyło się histerią i walką o zapięcie w foteliku)
-opuszczanie placu zabaw (praktycznie zawsze muszę opuszczać plac z rozhisteryzowanym dzieckiem pod pachą sad
Drogie Mamy jak Wy sobie radzicie w takich i podobnych sytuacjach? Jak sprawić, żeby dziecko się słuchało?
Edytor zaawansowany
  • 13.04.17, 12:56
    Dziewczynka prawie dwa lata:
    - mycie zębów - dwie szczoteczki do łapek i zaczyna sama, później ja jedną zabieram (albo drugą, albo się co chwila zamieniamysmile) i myję jej zęby jednocześnie śpiewając "szczotka, pasta", córa ze szczoteczką w paszczy wtóruje 'o,o,o', przy większym oporze wyciągam swoją szczoteczkę i ona myje mi a ja jej.
    - z samochodem niestety zawsze jest albo tupu tupu albo pchanie się na miejsce kierowcy, jednak chyba szybciej jest dać się jej chwilę pobawić z przodu i zapakować do fotelika niż szarpać się z płaczącym dzieckiem, czasami wsiadam na miejsce pasażera i proszę córkę żeby mnie zawiozła tam gdzie się wybieramy, zazwyczaj zaciekawiona miejscem docelowym daje się zapakować do fotelika, szczególnie jeśli wcześniej trafi tam jej lalka. Lepiej jednak to wszystko wychodzi jak się nie spieszymy, ale wiadomo, że nie zawsze się da.
    - my z placem zabaw zawsze się żegnamy, robimy pa pa huśtawkom, piaskownicy i zjeżdżalni, jęli córka się pożegnać nie chce proponuję robienie pa pa za chwilę przedstawiając w między czasie atrakcyjnie miejsce w które się wybieramy. Czyli nie idziemy do domu tylko do taty, do misia, do sklepu po mleczko czy tam po bułę.
    Ja chyba najgorzej znoszę ubieranie na dwór albo przebieranie. Za to mężowi, który znosi to ze stoickim spokojem, idzie dużo sprawniej, chociaż czasami on jej odpuszcza i jednak kończy się na mamusiowym bieganiu za dzieckiem.
  • 20.04.17, 11:35
    Mycie zębów udało się nam ogarnąć metodą na krokodyle. "dzisiaj zęby nieee!! - ok, dzisiaj nie będziemy myć zębów. - Nie?? - Nie, dzisiaj szukam w Twojej buźce... krokodyli. Ale otwórz ją szeroko, o tak, o jest jakiś!" I tak od roku moje dziecko dość chętnie myje zęby, czy raczej daje sobie myć. Jak krzyczy "ja sam", mówię ok, ale potem ja dokończę. Oczywiście krokodyle zmieniają się zgodnie z fazą zainteresowania dziecka, mogą to być bakterie, szczoteczka może być koparą itp. Dobrze jest dziecko zaskoczyć i zainteresować.
    - Wsiadanie do samochodu - spróbuj jeszcze przed wyjściem z domu zaznaczyć jakie masz oczekiwania. Powiedz szczerze, że zależy Ci, żeby się nie spóźnić, że to jest trudne dla Ciebie jeśli ona przeciąga. Powiedz na co się zgadzasz: np, możesz raz wejść na murek/do kałuży, ale kiedy powiem "a teraz wsiadamy", chcę żebyś dała się włożyć do fotelika. Upewnij się czy zrozumiała. Ważne, żeby dziecko wiedziało na czym Ci zależy i równocześnie widziało, że bierzesz też jakąś jego potrzebę (skakania, łażenia w kałuży itp).
    - Podobnie z placem zabaw, kiedy córka jest jeszcze w ekscytacji, że tam idzie powiedz jej czego oczekujesz: będziemy się super bawić, ale w pewnym momencie trzeba będzie wrócić na kolacji. Powiem Ci wtedy "jeszcze pięć minut", a potem "koniec". I chciałabym żebyś wtedy wróciła spokojnie. Jak na placu zabaw dochodzi do histerii, to zawsze bądź po stronie córki: rozumiem, że się tak fajnie bawisz tu, prawda? Daj jej chwilę na przeżycie tych emocji, możesz je nazwać: jesteś smutna, że zabawa już skończona? U nas pomagało fantazjowanie: np chciałbyś tu zostać cały dzień? Synek mówił "taaak!". A ja: ale byłoby fajnie, gdybyś tak mógł, prawda, gdyby nie trzeba było wracać do domu i gotować kolacji. A potem całą noc też? - Synek mówił mniej pewnie, z czasem już ze śmiechem - taak, całą noc! I tak wracając do domu snuliśmy różne historie, z kim byśmy się nocą bawili itp.
    W skrócie, żeby dziecko "się słuchało" musi czuć, że jest dla na ważne, że jest samo też wysłuchane. Musi być uprzedzone, wiedzieć, czego oczekujesz. Jak zachowuje się tak jak chcesz to uciesz się na głos - powiedz - dziękuję, że tak sprawnie weszłaś do samochodu dzisiaj, tak bardzo mi pomaga kiedy współpracujemy razem. W ten sposób dziecko nie będzie walczyć z Tobą, ale będzie samo dumne, kiedy uda mu się współpracować. Oczywiście cudów nie należy oczekiwać, dwulatek do dwulatek i jego osobowość kształtuje się przez opozycję wobec rodziców. Trzeba to też zrozumieć i cieszyć się tym, mimo że to na pewno nie ułatwia codzienności.
  • 28.04.17, 20:40
    A dlaczego nie pozwolić córce samej myć zęby? Pewnie nie zrobi tego tak dokładnie jak Pani, ale wystarczy, że zamienicie wspólne mycie zębów w zabawę. Tak jak napisała amiralka - ma metodę na krokodyle. Osobiście pozwoliłabym dziecku na próby samodzielności, przy czym Pani po prostu może instruować córkę, zamieniając mycie zębów w - na przykład - zwiedzanie krainy przez karocę z księżniczką (karocą oczywiście jest nasza szczoteczka, a krainą jama ustna dziecka). Jeśli dziecku nie do końca będzie wychodzić może Pani przejąć inicjatywę (spróbować ją przejąć) po uprzednim pochwaleniu jej (Pięknie! Zwiedziłaś prawie całą krainę i to zupełnie sama! Ale został jeszcze jeden zakamarek, chodź, pomogę Ci go odnaleźć. Księżniczki muszą dobrze znać swoje królestwo). Małe dziewczynki zazwyczaj uwielbiają odniesienia do postaci z bajek. Jeśli u Pani córki jest inaczej, wystarczy nieco zmodyfikować historyjkę.

    Jeśli chodzi o wsiadanie do samochodu - próbowała Pani wpleść w tę czynność nieco rywalizacji? ("Oj, chyba będę w samochodzie pierwsza", "Ciekawe, kto pierwszy odnajdzie nasz samochód", "Kto pierwszy otworzy drzwi samochodu", etc).

    Z dziećmi jest tak, że granice trzeba wyznaczaj jak najwcześniej. Ważna w tym wszystkim jest konsekwencja. Skoro wychodzimy - to wychodzimy. Jeśli mówisz dziecku, że za dwie minutki wychodzimy z placu zabaw, powiedz mu, dlaczego. Jeśli przedłużysz czas na zabawę to tylko raz, nie przeciągaj tego dłużej, ponieważ dasz córce do zrozumienia, że jak będzie nalegać to ulegniesz i stanie na tym, czego ona oczekuje.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.