Dodaj do ulubionych

Ignorowanie dziecka jako wyznaczanie granic

05.08.17, 19:54
Witam. Dosyć często pojawia się moim domu problem taki, że mąż ignoruje 4-letniego syna w sytuacji, gdy zakończył z nim zabawę a ten nadal szuka u niego uwagi. Np. mąż po zabawie usiądzie do komputera i coś czyta, a syn w tym czasie zagaduje do niego albo o coś prosi. Mąż wtedy zupełnie go ignornuje, nie reaguje, i twierdzi, że takim zachowaniem daje mu wyraźny znak, że teraz robi coś innego. Dla mnie to oznaka braku szacunku. Powinien moim zdaniem, zwrócić się do syna i wytłumaczyć kolejny i kolejny raz jeśli trzeba, że teraz nie może już się z nim bawić i jest zajęty... W ogóle nie znoszę gdy ktokolwiek dorosły nie reaguje w żaden sposób na skierowane do niego słowa przez drugą, nawet dorosłą osobę. Szacunek wymaga, aby na chwilę przerwać swoje zajecie i poinformować tym, że teraz nie można rozmawiać. Czy to rzeczywiście mój problem? Czy dziecko, któremu rodzic nic nie odpowiada przez dłuższy czas, po kilkukrotnym powtórzeniu zdania, nie poczuje się mało ważne? Pomóżcie mi to rozkminić
Edytor zaawansowany
  • 05.08.17, 21:31
    Mąż powinien zamknąć drzwi pokoju, w którym pracuje. Natomiast przerywanie pracy co sekundę, aby odpowiadać dziecku zazwyczaj zwyczajnie uniemożliwia pracę. Szacunek wymaga też, aby nie przeszkadzać osobie, która pracuje. To jednak nie jest tak, ze rodzic ma zawsze być przede wszystkim do dyspozycji dziecka, a pracować tylko wtedy, gdy dziecko mu na to pozwoli. Pewnie, nie odzywanie się nie jest ani miłe, ani grzeczne, dlatego radzę nie wpuszczać dziecka do pokoju. Ale równie niemiłe jest mówienie za każdym razem "Nie przeszkadzaj, pracuję" . Tłumaczenie sie przed dzieckiem wiele razy, ze się jest zajętym jest bezsensowne, bo jeśli sie ma czas na rozmowę z dzieckiem, ile razy zagadnie, to najwyraźniej ma się czas.
    Ja pracując w domu wyrzucałam z pokoju dzieci, które miały jakieś nieistotne sprawy i nie tłumaczyłam za każdym razem, że nie będę sie bawić, tylko wymagałam, aby mi nie zawracać głowy.
  • 07.08.17, 09:41
    to, kiedy rozmawiam ze znajomymi, podbiega dziecko, albo siedzi przy stole, odezwie sie..i od razu rodzic przerywa rozmowe i zaczyna rozmawiac z dzieckiem. Czy to w polowie mojego zdania, czy w polowie swojego... Po prostu mam alergie na takich rodzicow...

    Ostatni znajoma zabila mnie wzrokiem, kiedy rozmawialismy, jej corka ( prawie 9 lat!!!) w polowie mojego zdania, juz po praz kolejny postanowila cos tam zagadac. dwa razy wczesniej mama oczywiscie przerwala nasza rozmowa i zaczela rozmawia cz corka. Tym razem, zanim mama zareagowala, po prostu powiedzialem do dziewczynki..."zaczekaj, teraz ja mowie, jak skoncze bedzie twoja kolej"... matka chyba gdyby miala noza to by mnie przebila..ale dziecko zrozumialo i poczekalo te minute...



    Kompletne ignorowanie nie jest dobre. Powinien dziecku powiedziec, ze potrzebuje teraz np pol godziny dla siebie. Ja dawalem dziecku zegarek, pokazywalem gdzie jest duza wskazowka, moilem ze potrzebuje np pol godziny, to znaczy, ze duza wskazowka bedzie wtedy "tu i tu".. dzialalo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.