Dodaj do ulubionych

Kogo trudniej/latwiej wychowac? Syn czy corka?

11.10.17, 17:00
Jak sadzicie?
Ja mam corke. I choc to mnostwo wyzwan- wydaje mi sie, ze tak szczerze to jest latwiej, niz gdybym mial syna. Wtedy dopiero byloby przekichane.
Z synem byloby trudniej.

Uzasadniam. Pojecie 'wychowanie' mozna rozlozyc na tysiace elementow, ale skupie sie na tych, ktore wydaja mi sie wyjatkowo charakterystyczne dla chlopcow, mniej dla dziewczynek:

Pojecia nie mialbym, jak nauczyc go znalezc te subtelna granica, gdzie nie jest zbyt agresywny - ale tez nie jest nadwrazliwym lalusiem i ma odpowiednia "pozycje w stadzie" - co u chlopcow jest istotniejsze.
Jak to skutecznie przekazac, ze z jednej strony nie wolno bic, ze przemoc fizyczna nie jest rozwiazaniem- ale z drugiej, zeby sie nie dal, i zeby - gdy naprawde trzeba -potrafil oddac, obronic sie tak, by inni czuli jednak jakis respekt do niego?
Jak zrobic, by wiedzial ze nalezy traktowac wszystkich wokol siebie tak samo– ale jednak chlopcow I dziewczynki nieco inaczej, bo jednak dziewczynki sa zwykle bardziej wrazliwe I delikatniejsze?
Jak mu wyjasnic, ze wazne jest, zeby nie pchal sie w niebezpieczne rejony miasta o groznych godzinach, nie zgrywal zbednie bohatera, a jednoczesnie by poznym wieczorem czy wczesna noca to on powinien czuc sie w obowiazku odprowadzic dziewczyne na taksowke, autobus?
Jak nie negowac jego uczuc i pozwalac mu byc smutnym, nawet przez krotki czas zalamanym – a jednoczesnie przekazac mu, ze mezczyzna jednak musi byc twardy, nie placze- bo w przeciwnym razie w swoim doroslym zyciu nie bedzie traktowany przez wielu na rowni z “prawdziwym mezczyzna”?
Jak go wspierac, by robil w zyciu to, co mu da szczescie, radosc, a jednoczesnie aby wiedzial jak wazne dla niego zwlaszcza jako faceta ejst jednak to, aby mial w miare nienajgorzej platny fach w reku – bo presja spoleczna na posiadanie niezlej pracy dla faceta jest wieksza? A w znalezieniu partnerki tez ma duzo wieksze znaczenie niz w przypadku odwrotnym?

Jasne- corka mi tez sama sie nie wychowa. I tez nie ma lekko. Ale jednak prosciej. Oczywiscie, tez lepiej zeby byla na przyklad samodzielna, czy latwiej jej bedzie w zyciu jesli bedzie potrafila akumulator czy kolo wymienic w aucie, dziure wiertarka wywiercic, nie rozczulac sie przesadnie nad soba, jesli sprawy beda szly nie po jej mysli, nie zalamywac rak I nie plakac tylko dzialac - i wiele innych. Jednak jesli ktorejs z tych umiejetnosci nie posiadzie, to nie bedzie sie za nia snula taki rodzaj pogarda, jak za facetem.

A wy jak uwazacie?
Edytor zaawansowany
  • 11.10.17, 17:07
    Może w wychowaniu lepiej skupić się nie na tym, jak się dostosować do presji społecznej tylko jak być autentycznym i umieć znaleźć to, co daje życiową satysfakcję bez oglądania się na innych?

    --
    Dawniej Vaikiria
  • 11.10.17, 18:07
    >Może w wychowaniu lepiej skupić się nie na tym, jak się dostosować do presji społecznej tylko >jak być autentycznym i umieć znaleźć to, co daje życiową satysfakcję bez oglądania się na >innych?

    Brzmi ladnie, i to dobra rada - ale dla ludzi, ktorzy czuja sie malo szczesliwi a wszystko co robia, to to by zadowolic innych.

    A ja mowie o wychowaniu nieletniego dziecka w swietle umozliwienia mu radzenia sobie w zyciu.
    Konkretnie: Twoj 12-letni syn przychodzi do domu i mowi, ze ten lobuz Zdzisiek z rownoleglej klasy z calej sily go popchnal i on wpadl na sciane oraz potem tornister kolezanki, ktora potem powiedziala, ze Twoj syn ma jej odkupic polamane kredki.
    Co mu mowisz?
    Chyba nie "Olej presje spoleczna, i znajdz to, co daje życiową satysfakcję bez oglądania się na >innych" ??
  • 11.10.17, 20:54
    Nie wiem, czy kiedykolwiek będę miała 12-letniego syna smile
    Natomiast nie rozumiem co ma opisywana sytuacja wspólnego z presją społeczną i wychowaniem do radzenia sobie w życiu. Zresztą w opisywanej sytuacji sprawa dotyczy bardziej rodziców niż dzieci, bo 12-latek nie ma zdolności do czynności prawnych, nie dysponuje swoimi pieniędzmi i nie może nikomu niczego odkupić, ani też nikt nie może się tego od niego skutecznie domagać.

    --
    Dawniej Vaikiria
  • 11.10.17, 17:08
    Tu w UK podobno sie pozmienialo. Kiedys dziewczynki byly latwiejsze do dogadania sie a chlopaki potrafily lobuzowac. Podobno od jakiegos czasu jest odwrot i chlopaki zlagodnialy a dziewczynki potrafia zakladac gangi itd...
  • 11.10.17, 17:10
    >Jasne- corka mi tez sama sie nie wychowa. I tez nie ma lekko. Ale jednak prosciej

    tu tez sie dziewczyn pchaja w niebezpieczne rejony itd. Za pare lat ta "moda" dotrze jak kazda i do Polski....<wytrzeszcz>
  • 11.10.17, 17:11
    ??? 20 lat temu się pchałam w niebezpieczne rejony miasta, a Warszawa lat 90. generalnie do najbezpieczniejszych nie należała. To chyba zachowanie typowo nastolatkowe a nie płciowe i żadna nowość.

    --
    Dawniej Vaikiria
  • 11.10.17, 17:23
    Akurat ja tez w UK jestem. Jesli podobnie jak ja jestes tu juz dlugo to zorientowalas sie na pewno, ze wszechobecnosc CCTV jednak powoduje, ze WZGLEDNIE bezpieczniej tu jest, porownujac do Polski, tej sprzed Unii.
    Choc ze "bezpiecznie" rzecz jasna nie powiedzialbym.
  • 11.10.17, 17:45
    pewno masz racje no easy
  • 11.10.17, 17:13
    Mnie się wydaje, że córkę trudniej. Żeby nie była naiwna, ale i nie cyniczna, żeby nie ulegała stereotypom, ale była kobieca, żeby była silna, ale nie szła przez życia jak czołg. żeby czuła się wolna, ale nie narażała niepotrzebnie np. na ostracyzm. To są same sprzeczności... I jeszcze te intrygi dziewczynek... Nauczyć sobie z tym radzić...
    Nie wiem, czy u synów jest podobnie.
  • 11.10.17, 17:29
    > żeby nie ulegała stereotypom, ale była kobieca, żeby była silna, ale nie szła przez życia jak czołg

    Ale wlasnie na chwile obecna jakos nie mam (z tym) problemu- mowie o moim egzemplarzu.
    Lubi robic 'slime' (takie mikstury z artykulow lazienkowych typu pasta do zebow, krem do golenia, szampon, krem Nivea..) , niektore zwierzatka - ale lubi je, bo je lubi, a nie bo tego sie oczekuje czy jakas tam presja.
    Jednoczesnie nie lubi np. chodzic w rozowym czyms. Lubi czasami pomalowac sobie paznokcie (bo chce byc dorosla i jej mama to robi)- ale wcale nie czuje, ze musi byc oh ah, cacy, i czesto lazi, ubiera mi poplamione ciuchy, z historia jedzeniowo-glebowych wydarzen ostatniego dnia czy dni.

    Z tymi intrygami jeszcze narazie nic sie nie dzieje, ale faktycznie - tu cos moze byc na rzeczy. Narazie ok, bo 9 lat ma, ale nie wiem jak potem bedzie
  • 11.10.17, 17:22
    Mysle, ze jednak corke lawtiej obecnie wychowac. chlopak - bawi sie lalkami - smiech, jest placzliwy - obciach, leje wszystkich na okolo - agresywny cymbał itp itd... chlopak ladnie ubrany -laluś albo pajac albo - co najgorsze i to dożywotnio - maminsynek. w zasadzie nie wyobrazm sobie jak znalezc zloty srodek albo zeby mial sile i odwage byc po prostu sobą.
    dziewczyna jak potrafi duzo zrobic to zaradna i fajnie, jak nie to czesto chlopak z radoscia przybije gwozdz czy wywierci dziurę. a wezcie faceta ktory nie potrafi no nie wiem, powiedzmy, plywac, prowadzic samochodu, ma kiepską prace, nie umie nic w domu zrobic - to dostanie łate dupy wołowei i juz przepadło

    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • 11.10.17, 17:25
    W moim otoczeniu raczej: chłopak bawi się lalkami - super, jak niestereotypowo, brawo.
    Dziewczynka bawi się lalkami - fuj, różowa księżniczka wyrośnie.

    --
    Dawniej Vaikiria
  • 11.10.17, 17:29
    cóż za egzaltacja i glupota.
    na razie niesteoreotypowo a potem - ktora takiego chlopa chcialaby miec w domu?

    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • 11.10.17, 17:58
    Chłopa, który umie i chce zajmować się dzieckiem? Mam takiego i sobie chwalę.

    --
    Dawniej Vaikiria
  • 11.10.17, 19:19
    Czy uderzylas sie dzis w glowe? Wszystko ok?

    Lalka u chlopca nie jest spolecznie akceptowana, ale mezczyzna z dzidziusiem na rekach wywoluje problemy z kolanami i zwieraczami u wiekszosci pan. B ciekawe... big_grin
  • 11.10.17, 17:31
    ? co to za otoczenie?
  • 11.10.17, 17:34
    Naprawdę nie ma absolutnie żadnej różnicy w trudności w wychowaniu w zależności od płci. Jest tylko różnica w zależności od egzemplarza.
  • 11.10.17, 17:38
    A to to na pewno.
    Chodzi mi jednak o rodzaj sredniej. Takie jak to wyglada zazwyczaj.
  • 11.10.17, 17:58
    młodzi wykształceni lewicowi z wielkiego miasta big_grin

    --
    Dawniej Vaikiria
  • 11.10.17, 17:37
    >Mysle, ze jednak corke lawtiej obecnie wychowac. chlopak - bawi sie lalkami - smiech, jest placzliwy - obciach, leje >wszystkich na okolo - agresywny cymbał itp itd... chlopak ladnie ubrany -laluś albo pajac albo - co najgorsze i to dożywotnio >- maminsynek. w zasadzie nie wyobrazm sobie jak znalezc zloty srodek albo zeby mial sile i odwage byc po prostu sobą.

    Dokladnie takie mam mysli. Wyjelas mi to z mozgu. I ten mamisynek wlasnie... przeciez jesli corka bedzie dzwonic kilka razy w tygodniu do mamy poklechac, w swojej wczesnej doroslosci i ja odwiedzac raz czy nawet dwa w tygodniu- to ewentualnie pojawi sie westchniecie, ale zwykle pokiwanie z takim zrozumieniem - i tyle. Ot, maja dobry kontakt.
    A niech facet pdoobnie postapi... uczpil sie mamusinej sukienki, mamisynek, nie umei dorosnac, nie umie odciac sie od pepowiny... no na pewno "zrozumienie" jest wyraznie mniejsze.

    Na szczescie dla mnei to problemy czysto dla mnie hipotetyczne- jak pisalem mam corke. Ale tak nieraz wlasnie mysle, z jakimi trudnosciami musza sie mierzyc rodzice by wlasciwie wychowac syna.I ze mam rodzaj luksusu, ze mnie to na szczescie omija.
  • 11.10.17, 17:41
    Płeć dziecka nie ma znaczenia, istotny jest charakter.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • 14.10.17, 20:41
    >Płeć dziecka nie ma znaczenia, istotny jest charakter.
    Oczywiście, że tak. dziwi mnie, że tak mało osób to zauważa.
  • 11.10.17, 17:50
    No chyba nie tak łatwo skoro większość kobiet jest zwyczajnie głupia. Nie chodzi o wykształcenie ale o mądrość. Moim synom powiem, żeby szukali mądrych i dobrych dziewczyn, bo wtedy dużo łatwiej jest żyć.
  • 11.10.17, 18:22
    Ogólnie - więcej ludzi jest głupich, niż mądrych, bez względu na płeć. A w związku z tym, nawet jeśli powiesz swoim synom, aby szukali mądrych dziewczyn, to te mądre dziewczyny mogą nie być zainteresowane.
  • 12.10.17, 21:29
    Mój wówczas 5 letni syn powiedział, że ożeni się z Olą, bo jest cicha i go słucha, a nie z Mają, bo choć jest ładniejsza to strasznie krzyczy tongue_out więc mam nadzieje, że kiedyś z synowej będę zadowolona smilesmilesmile
  • 11.10.17, 18:09
    ide po popcorn

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • 11.10.17, 20:24
    zawiodłaś nas, miałaś napisać, że wychowywanie dziewczynek jest najlepsze na świecie, że nie wiesz czym sobie zasłużyłaś, że masz dwie tak wspaniałe córki oraz że byłabyś niepocieszona gdybyś miała syna
  • 11.10.17, 20:57
    po co mam was denerwować swoimi fajnymi córkami, zdrowymi i mądrymi, bez przesady mam litość

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • 12.10.17, 20:44
    Oczywiscie Lipcowa, to ze zdrowe to tez twoja zasluga.
  • 14.10.17, 20:33
    nie moja ale nie chce denerowowac matek z tego forum ktore maja kosmiczne problemy z dziecmi, po co ?
    zal mi ich i tyle

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • 11.10.17, 18:11
    Ja uważam że wychowanie polega głównie na dawaniu przykładu własnym zachowaniem, wiec nie widzę różnicy w płci dziecka
  • 11.10.17, 19:20
    >Ja uważam że wychowanie polega głównie na dawaniu przykładu własnym zachowaniem, wiec nie widzę różnicy w płci >dziecka

    Dobra. Wymyslilem przyklad, ktory dalem 2 godziny temu - bede sie go trzymal.
    Zalozmy, ze masz syna, powiedzmy 12-letniego. Przychodzi mocno posiniaczony do domu i mowi, ze ten lobuz Zdzisiek z rownoleglej klasy z calej sily go popchnal i on wpadl na sciane oraz potem tornister kolezanki. Ona w krzyk, ze chlopcy znow sie bija i ja to nie obchodzi jak to Twoj syn zrobi, ale on ma jej odkupic polamane kredki.
    Twoj syn nie wie co robic.
    Co mu mowisz? Jakie dasz mu przyklad?
  • 11.10.17, 19:57
    Cóż, ja chodziłam do szkoły dlatego, ze córka parę razy przylała chłopakowi, który ją zaczepiał. Więc tu nie widzę, co ma to wspólnego z płcią.
    W sytuacji opisanej idę do szkoły i pytam, dlaczego łobuz Zdzisiek jest bezkarny i że ma odkupić kredki.
  • 11.10.17, 20:09
    >W sytuacji opisanej idę do szkoły i pytam, dlaczego łobuz Zdzisiek jest bezkarny i że ma odkupić kredki.

    OK, a synowi co mowisz? Ze co ma zrobic?
    Ze gdyby znow tak sie wydarzylo, to jak ma zareagowac?
    Dziewczynka wciaz wini jego za polamane kredki, czy moze cos tam jeszcze. Co on ma jej powiedziec?
  • 12.10.17, 17:08
    no_easy_way_out napisał:

    > >W sytuacji opisanej idę do szkoły i pytam, dlaczego łobuz Zdzisiek jest be
    > zkarny i że ma odkupić kredki.
    >
    > OK, a synowi co mowisz? Ze co ma zrobic?

    - że ma unikać Zdziska jak zarazy, albo lać go pierwszy.

    > Ze gdyby znow tak sie wydarzylo, to jak ma zareagowac?

    Że jak dopuści do ponownej takiej sytuacji to będzie też częściowo jego wina.


    > Dziewczynka wciaz wini jego za polamane kredki, czy moze cos tam jeszcze. Co on
    > ma jej powiedziec?

    Przeprosić, upiec babeczki z wypisanym lukrem jej imieniem i poczęstować. Połamane kredki pomóc zastrugać.
  • 11.10.17, 20:58
    Niech powie koleżance, żeby jej rodzice zgłosili się do jego rodziców w sprawie odkupienia kredek.
    To samo dotyczyłoby popchniętej dziewczynki.
    Co tu ma płeć do rzeczy?

    --
    Dawniej Vaikiria
  • 11.10.17, 18:37
    Nie wiem po co zakładać, że chłopak będzie smutny, lalusiowaty lub będzie się pchał w niebezpieczne rejony miasta.

    Ani chłopców, ani dziewczynek nie wychowuje się specjalnie, metody dostosowuje się do potrzeb, a nie do płci.


  • 11.10.17, 19:21
    >Ani chłopców, ani dziewczynek nie wychowuje się specjalnie, metody dostosowuje się do potrzeb, a nie do płci

    Dobra. Wymyslilem przyklad, ktory dalem 2 godziny temu - bede sie go trzymal. Jaka metode, zalezna od potrzeb, zastosujesz wiec w ponizszym przypadku?
    Zalozmy, ze masz syna, powiedzmy 12-letniego. Przychodzi mocno posiniaczony do domu i mowi, ze ten lobuz Zdzisiek z rownoleglej klasy z calej sily go popchnal i on wpadl na sciane oraz potem tornister kolezanki. Ona w krzyk, ze chlopcy znow sie bija i ja to nie obchodzi jak to Twoj syn zrobi, ale on ma jej odkupic polamane kredki.
    Twoj syn nie wie co robic.
    Co mu mowisz?
    (gdyby byl corka a nie synem -wiem co ja bym powiedzial)
  • 11.10.17, 19:58
    Córce mówiłam - nie daj się. I posłałam na karate.
    Synowi powiedziałabym, aby posłał koleżankę do Zdziśla.
  • 11.10.17, 20:15
    >Córce mówiłam - nie daj się. I posłałam na karate.

    OK, ale czy synowi tez bys tak doradzila. Przypuszczam, ze tak. A jesli tak, to w sposob domniemany mowisz mu, ze ma sie bronic - czyli tez bic, kopac (tak, zeby wygrac). Hm ok. (mysle, ze postapilbym podobnie)
    I co dalej? Zakladajac, ze dobrze by mu szlo (wg mnie calkiem mozliwe) wyjasnilabys mu, w jakich okolicznosciach i w jakim stopniu ma wykorzystac swoje umiejetnosci? Czy zostawilabys to wszystko w jego gestii, aby toczylo sie wlasnym torem, zakladajac, ze nie przemieni sie w 'agresora', tego co zaczepia, wykorzystuje swoja przewage?

    P.S. Super, ze poslalas corke na karate - zwlaszcza, jesli pomysl jej sie spodobal i sama z siebie jest/byla chetna smile
  • 11.10.17, 20:18
    Przez te 12 lat już mu wielokrotnie dałam przykład ze odpowiadamy za swoje winy a nie czyjeś ; jak ktoś na drodze zepchnie twoje auto na Mercedesa przypadkiem należącego do twojej koleżanki to odkupujesz jej Mercedesa czy kierujesz do winowajcy??
  • 11.10.17, 19:09
    Zdaje sie twoja corka mieszka na stale ze swoja mama? Jak bardzo jestes obecny w jej codziennym wychowaniu?

    Ogolnie wychowanie czlowieka to wyzwanie. Ale zeby myslec o tym, zeby wychowac syna, by mial 'odpowiednia pozycje w stadzie' jest chore.

    Masz b stereotypowe pojecie o wychowaniu dzieci. Czy synowi kupilbys lalke? Masz b oceniajacy stosunek do ludzi sad

    Mnie nie rusza, czy czlowiek umie wiercic dziury w scianach, czy zmienic kolo. Liczy sie, czy jest dobrym, uczciwym, empatycznym czlowiekiem niezaleznie od plci.
  • 11.10.17, 19:27
    >Zdaje sie twoja corka mieszka na stale ze swoja mama? Jak bardzo jestes obecny w jej codziennym wychowaniu?

    Codziennym, w sensie? Kiedy nie widze jej caly dzien, to wtedy ograniczony. Gdy jest ze mna- bardzo duzy.
    Ale jak wiele ma to wspolnego? Jesli chodzi Ci o to, ze nie ma ze mna corki 24/7 i w zwiazku z tym nie wiem co to znaczy wychowac corke, to troche bezsensu. Bo syna nie mam w ogole, wiec tym bardziej nie wiem czym sie to je. A jednak probuje sobie to wyobrazic i zrozumiec co wtedy musi byc inaczej. To zle?

    >Czy synowi kupilbys lalke?

    Sam z siebie? nie.

    >Masz b oceniajacy stosunek do ludzi

    Tak, mam. Jak z reszta prawie kazdy. I?
  • 11.10.17, 19:16
    Nie zależy trudność wychowania od plci ale od charakteru. Choć ja z kolei wolę wychowywać chłopców.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 12.10.17, 11:13
    Bo masz synów. No litości...

    --
    *
  • 11.10.17, 19:18
    Proszę:
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,162664408,162664408,Kogo_latwiej_wychowywac_wychowac_.html#p162666962
  • 11.10.17, 19:32
    O. Dzieki smile
  • 11.10.17, 19:36
    To nadal jeszcze WYCHOWUJE SIĘ dzieci? Uff, ulżyło mi. suspicious
  • 11.10.17, 20:25
    Łatwiejsze w obsłudze dziecko. To kwestia osobnicza a nie płciowa. Mi zdecydowanie łatwiej wychowuje się córkęwink

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 11.10.17, 21:21
    Trudno wychować zarówno syna, jak i córkę, jak w głowie ma się model patriarchalny. Jak się od niego zdystansuje i postanowi skupić na dziecku takim jakie jest, a nie na tym, jakie być "powinno", co "musi" wiedzieć i jak się "ma" zachowywać, to... będzie się miało zupełnie inne dylematy, niż te zawarte w poście startowym.
  • 11.10.17, 21:30
    Na moim przykładzie - córkę
  • 12.10.17, 04:52
    Uwazam, ze w tym przypadku powinno byc kazdemu wedlug jego potrzeb wink, czyli zalezy jaki sie egzemplarz trafi i jaki ma charakter. Napewno nie widze sensu wychowywania "wedlug plci" i takiego tez nie stosowalismy.
    Tak poza tym poszlo u nas w miare latwo, ale to syn ma znacznie trudniejszy charakter, ale jak sie juz znalazlo kluczyk, to bylo znacznie latwiej. Moze mielismy sporo szczescia, ale pewnie cos tam od nas tez zalezalo wink.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • 12.10.17, 06:56
    Nie mam córek. Mam synów. Najłatwiej wychowuje się najmłodszego, najtrudniej środkowego. Reszta średnio ciężko.
    Każdy egzemplarz inaczej.
  • 12.10.17, 11:08
    boze mam syna przedszkolaka a ty juz mnie przestraszyłas

    --
    ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
    ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
    ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
  • 12.10.17, 16:51
    Cokolwiek piszesz i tak piszesz i sobie, jak niepewny w swojej męskiej skórze musi czuć się facet, który wyraża takie obawy? prawdziwy mężczyzna nie boi się, ze wychowa lebiege albo małego patusa, wręcz przeciwnie, marzy o synu, żeby mu przekazać swój system wartości i swoje męskie pasje. Rozumiem obawy np samotnej mamy, ze może nie dać rady bez męskiego wzorca, ale facet? Wezze się ogarnij chłopie, bo z taka wizja męskości i dla córki będziesz dupa nie ojciec
  • 12.10.17, 17:19
    kouda napisała:

    > Cokolwiek piszesz i tak piszesz i sobie, jak niepewny w swojej męskiej skórze m
    > usi czuć się facet, który wyraża takie obawy? prawdziwy mężczyzna nie boi się,
    > ze wychowa lebiege
    Bo prawdziwy mężczyzna nie ma uczuć ani wątpliwości i rzadko się nad czymś zastanawia.
  • 12.10.17, 17:22
    Nie zrozumiałaś, nie szkodzi.
  • 12.10.17, 21:37
    chyba trafna diagnoza bo sadzac z poprzednich wpisow ten pan nie dysponuje systemem wartosci nadajacym sie do przekazania. teraz probuje sie pocieszac faktem ze ma corke a nie syna ale tak czy owak mozliwosci sa dwie - albo dzieciak wyrosnie na indywiduum podobne do tatusia albo skads wezmie ludzki system wartosci i wtedy (jak dorosnie) bedzie pogardzalo ojcem. tak czy owak niewesolo...
  • 12.10.17, 20:33
    Mam dwumiesięcznego synka i dokładnie takie dylematy jak piszesz. Myśle i w tym moja nadzieja, ze przykład rodziców jest tu znaczący. Męski wzorzec i prawidłowe relacje w rodzinie sa nie do przecenienia w nauczeniu młodego balansu w sprawach o których piszesz. Mam nadzieje ze się udasmile
  • 12.10.17, 21:17
    Ale jak to "trudniej"???
    Każdy ma swój charakter i jedne rzeczy jest łatwiej wpoić inne trudniej, niektórych nigdy się nie uda.
















    --
    'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
  • 12.10.17, 21:34
    moze z synem mialbys jeszcze mniej skrupolow z przyprowadzaniem przypadkowych lasek na bzykanie? no i chlopak by sie uczyl zycia zamiast powodowac twoje rozterki moralne 😂
  • 12.10.17, 22:15
    Ogólnie dziecko jest trudno wychować na porządnego człowieka, niezależnie od płci.
    My naszemu zawsze mówiliśmy, że ma nie zaczynać, ale zawsze oddać jak go ktoś uderzy. I on tak robił, więc ani w przedszkolu, ani teraz w szkole nie ma problemu z agresją rówieśników. W klasie syna nauczycielka zawsze mówi, że chłopcy oczywiście są głośniejsi od dziewczyn, czasem się pobiją, ale szybko godzą, albo i nie godzą , ale nie obrażają dożywotnio na siebie, zaraz razem się bawią, a prawdziwy problem ma z dziewczynkami. Ich przemoc jest taka trudna do udowodnienia, emocjonalna, to obmawianie za plecami, nie bawienie się z wybranymi. Sama to pamiętam ze swojej podstawówki.
    Syna od małego dużo go chwalimy, żeby jego samoocena była wysoka, aby zawsze wierzył w swoje możliwości. Musze przyznać, że trafił mi się naprawdę bezproblemowy egzemplarz. Najbardziej w nim podziwiam, że nie przejmuje się opinią innych i jakieś złe sytuacje spływają po nim jak po kaczce. Ja pewnie w jego wieku płakałaby z tego powodu,a on tak racjonalnie umie to przeanalizować.
    Co do złego towarzystwa to i dziewczyna i chłopak mogą w takowe wpaść niestety, to jest niezależne od płci, a konsekwencje w większości przypadków większe poniosą dziewczyny.
    Drugiego mam całkiem małego, więc czas pokaże...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.