Dodaj do ulubionych

zabawa czy już przemoc?

15.03.19, 20:35
Moi Drodzy!
Proszę o Wasze zdanie. Sytuacja wygląda następująco:
Syn od września dołączył do grupy na kursie angielskiego- grupa 10 latków.
Jak co tydzień jadę by go odebrać, dzwonię że już jestem (syn musi wyjść z budynku szkoły językowej) i słyszę płacz i krzyk syna, że "zabrali mi czapkę i rzucają nią jak śmieciem na parkingu za szkołą, mamo ratuj".
Podjeżdżam i widzę grupę chłopców wbiegającą do budynku szkoły(ogarniam szybko syna) Wbiegam za nimi do szkoły i krzyczę, którzy to są tacy odważni, że urządzają takie zabawy?czy się przyznają? Pojawia się grupa chłopców i wszyscy wskazują na jednego,że to był jego pomysł. Jako" matka lwica "zdenerowana matka - drę się na chłopca(przyznał się, że to on) że tak się zachowują łobuzy, z których wyrastają przestępcy, tak się nie robi, głupie zachowanie, dziś czapka jutro popychanki…. Chłopak przeprosił, popłakał, i przyznał, że więcej tak nie zrobi. Czekam na rodzica, by porozmawiać. A mama chłopca-po wysłuchaniu mojej wersji-że to była zapewne zabawa, a ja jestem zła , bo tak zestresowałam jej syna, że pewnie się zmoczy w nocy, bo to taki grzeczny chłopiec, że powinnam wziąć pod uwagę, że jej dziecko może być wrażliwe i nie powinnam na nie krzyczeć!! ....a ja, że jestem zła i że nie powinnam tak reagować!? MOi Drodzy, nie znam obcego dziecka, moje płacze i krzyczy "ratuj" uważam,że moja reakcja była właściwa. Stanęłam w obronie mojego dziecka! Na światłach babka podjeżdża do mnie i pyta, jak ma teraz uspokoić swoje dziecko, bo cały czas płacze? Odpowiadam, proszę porozmawiać o zachowaniu i przemocy wobec rówieśników.
Czy ja zwariowałam czy coś tu nie gra?? Proszę o Wasze zdanie....
Obserwuj wątek
    • janja11 Re: zabawa czy już przemoc? 16.03.19, 16:05
      Też kiedyś miałam sytuację, gdy interweniowałam w obronie swojego dziecka. Spontanicznie nawrzeszczałam na agresora.
      Potem zastanawiałam się, czy to nie była zbyt gwałtowna reakcja i wiem, że moim obowiązkiem było stanąć w obronie mojego dziecka.
      Tatuś agresora też próbował zwracać mi uwagę, że to dzieci i takie sytuacje się zdarzają. Ne, nie ma opcji, abym ignorowała agresję wobec mojego dziecka, bo to byłby sygnał, że mam je w nosie i nie może na mnie liczyć.
      Opowieści o tym jak to dzieciaczki sobie wszystko same wyjaśnią i nie należy się wtrącać to są bzdury, które mają usprawiedliwić zaniedbania wychowawcze.
      NIe akceptuję agresji u swojego dziecka i nie widzę powodu, aby stosować inne standardy u obcych dzieci.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka