Dodaj do ulubionych

Nie mam czasu dla swojego dziecka

27.05.19, 23:08
Witam, pisze bo prosze o udzielenie rady. Moja 6latka byla do tej pory bardzo energicznym ale rownoczesnie grzecznym i wspolpracujacym dzieckiem. Wychowujemy ja razem z tata ktory pracuje w systemie zmianowym, czesto wieczorami jest w pracy. Wszystko ukladalo sie dobrze do czasu az nie zaczelam studiow zaocznych i nie zaszlam w druga ciaze. Moja 6latka zaczela niemozliwe broic, ciagle ja gdzies nosi a ja jestem zmeczona i w ogole sobie z nia nie radze. Jak jest tata to jest ok bo tata poswieca jej duzo uwagi , duzo sie bawia i rozladowuja energie razem. Jestem teraz na koncowce ciazy, zapowiadaja sie nam kolejne tygodnie bardzo trudne. Tata bedzie prawie co wieczor w pracy. Ja sie przygotowuje do egzaminow i nie znajduje sily i energii na to zeby poswiecac corce czas. Ona doslownie wywraca dom do gory nogami, wieczorami jak ja klade mowi mi dobranoc po czym jak schodze na dol to rozrabia dalej na pietrze. Nie slysze zazwyczaj bo sie czai ze swoim rozrabianiem. Przez przypadek potrafie ja nakryc na zabawie o 10.30. Ona traktuje wszystko jak zabawe a ja poprostu nie daje juz sobie rady psychicznie. Najgorsze jest to balaganienie i klamanie, wszedzie rozrzuca zabawki i po sobie nie sprzata. Jak juz sprzata to z fochem. Mimo tego ze rozmawialismy o tym nie raz to nie widze zadnych efektow, Klamie wieczorami ze zasypia po czym jak ja sie trace to zaczyna swoje nocne eskapady. Do tej pory ukladalo sie nam, mielismy swoje rutyny, wspolnie spedzalismy bardzo duzo czasu. Zawsze mialam duzo energii zeby zabierac ja na spcery czy zajmowac po przedszkolu. Teraz moj poziom energii jest totalnie odwrotny do jej poziomu energii i widze ze ona zaczyna wykorzystywac sytuacje. Czy da sie dziecku wytlumaczyc zeby zrozumialo ze to jest trudny okres teraz kiedy jestem czesciej zmeczona, mniej mobilna. Jak wypracowac w niej poczucie obowiazku sprzatania po sobie i kladzenia sie spac o wlasciwej porze. Kary nie zbyt dzialaja , pozatym nie mam pomyslu na kary- stwierdzilam ze moze ma za duzo zabawek i trzeba poporstu czesc pooddawac - czy zabranie dziecku zabawek bez jej zgody moze wywolac jakies negatywne konsekwencje? Klocimy sie bardzo duzo ostatnio. Czuje ze te kilka tygodni teraz moze zawazyc na jej poczuciu bezpieczenstwa i zaufania. Podczas konfliktu czasem juz puszczaja mi nerwy i potrafie wykrzyczec ze jest rozpieszczonym bachorem i ze nie mam juz do niej sily. Czuje ze to za wczesnie na tego typu klotnie. Ona jest temperamentna i sie bardzo zlosci i odpyskowuje kiedy jej zwracam uwage na cos. Zaznaczam, ze oddanie jej do babci na kilka dni(zeby zrobic sobie przerwe) nie wchodzi w gre poniewaz mieszkamy za granica. A tez wiem , ze jak babcia przyjedzie tutaj to bedzie jeszcze gorzej poniewaz duzo swoich zachowan wyniosla od babci ktora pozwala jej na wszystko i wtedy dom juz by w ogole dokonal wywrotki. Pisze w emocjach bo juz nie wiem jak sobie radzic, jestem w drugiej ciazy i ciesze sie na okres macierzynstwa gdzie bede mogla nie pracujac poswiecic sie jakis czas tylko dzieciom ale wtedy moze byc juz za pozno dla mojej 6latki. Zastanawiam sie czy w ogole w tym ferworze obowiazkow powinnam w ogole byla decydowac sie na dzieci. Zaczynam byc przerazona, ze wychowam moje dzieci zle i wyrosna na zbuntowane i i nieszczesliwe nastolatki i pozniej na zagubionych nie-zdyscyplinowanych doroslych. Wyzalilam sie troche za bardzo. Tak naprawde zastanawiam sie w jaki sposob wyciagacie konsekwencje ze zlych zachowan swoich 6latkow. Karacie? nagradzacie? sprzatacie poprostu pokoj dziecka dla swietego spokoju? Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • kanna 28.05.19, 14:45
    Dużą wątków i emocji... a będzie jeszcze ciężej, jak się dzidek urodzi.

    Skoro prosisz o rade, to Ci dam: idź do psychologa, żeby wszystko na spokojnie przegadać. Jakie Ty masz potrzeby, jak córka, jak to pogodzić, jakie rozwojowo są sześciolatki, jak mała przygotować na rodzeństwo i jak zadbać o siebie w tym sajgonie.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • sabciasal 29.05.19, 11:11
    ona zachowuje sie normalnie, jak sześciolatka. na dodatek czuje ze nie masz dla niej czasu ani ochoty i pewnie się boi drugiego dziecka.
    to wy zmieniliście swoje życie (w sumie ty, bo mąż nie) - oczekujesz ze dziecko sie dopasuje ot tak.
    moje uwagi:
    - są dzieci sowy, ja taka jestem i moje też. gdyby mnie ktos kładł spac koło 21 (skoro 10,30 to późno) to i tak bym nie spała. zaproponuje zeby czytała, oglądała coś.
    - zastanawialiście sie jak sobie dasz rade jeszcze z noworodkiem, skoro maż wieczorami jest w pracy - może jednak on przejdzie na inny czas pracy?
    - napisz na tym forum, bo tu mało kto sie odzywa, a tamto jeszcze zyje. forum.gazeta.pl/forum/f,567,emama.html
  • verdana 02.06.19, 12:11
    Oczekujesz od sześciolatki tego, czego można by oczekiwać od ogarniętego nastolatka. Czyli, że da sobie radę bez mamy i będzie samodzielna, bo Ty nie masz dla niej czasu. Przy czym nie jest to przejściowe - właściwie uznajesz, że tak już bedzie. Pretensje, ze szesciolatka traktuje wszystko jak zabawę są absurdalne - to taki wiek, tego nie przeskoczysz. Dziecku potrzebny jest czas, a Ty uznałaś, ze dziecko ma się dostosować do tego, ze czasu dla niej nie ma. Był, ale nie ma. Trudno się dziwić, ze córka rozrabia, gdy Ty jesteś, bo to jedyny sposób, aby z Tobą pobyć. Chcesz karać dziecko za to, ze Cię potrzebuje? Serio? Tu nie ma co wyciągać konsekwencji, bo za złym zachowaniem dziecka nie stoi jego charakter, tylko niezaspokojona potrzeba bliskości z matką. Nic z tym nie zrobisz. Postaraj się zrozumieć dziecko.
  • amiralka 30.06.19, 12:26
    Nie karamy i nie nagradzamy. Nie wyciągam tez konsekwencji. Rozmawiam i uzgadniam. Proszę i uzgadniam. Sprzątanie (i wszystko) zamieniam w zabawę. Sprzątamy razem, duzy balagan przytlacza dziecko, potrzebuje pomocy. Zabawki bez zgody dziecka mozna pochowac, jak sobie przypomni to zawsze będą. Kazda powinna miec swoje miejsce.
    Postaraj sie o pomoc zwlaszcza jak sie zjawi niemowlak. U mnie dwumiesieczniak i 5latek- zapewniam Cue ze nie bedziesz mogla zniesc brojącej starszaczki. Za to kochająca ją babcia pomoze Wam przetrwac.
  • an.16 02.07.19, 14:29
    Mam wrażenie, że piszesz o 2 latce. To dziwne, że mąż, gdy przychodzi z pracy ciągle się z nią bawi czy zajmuje, a ty podobnie do czasu gdy nie byłaś w ciąży. Moje dzieci nie wymagały nieustannej uwagi i zaangażowania. Same znajdowały sobie zajęcie i organizowały zabawy (nie wspólnie, bo jest miedzy nimi 7 lat różnicy). W ogóle trudno mi sobie wyobrazić taka sytuację. Gdy rodziło się młodsze dziecko, starsze bardzo na to czekało i się cieszyło. Doskonale rozumiał, że czegoś mi się nie chce i że bywam zmęczona (zawsze pracowałam na pełny etat). Owszem byliśmy dostępni dla dzieci: codzienne czytanie, weekendowe spacery, ale nie byliśmy do ich dyspozycji. Każdy w domu ma swoje miejsce i role, a twoja córka jest w jakimś zawieszeniu - wiecznego dzidziusia. Trochę to dziwne. Nie wymagaj za dużo. Sprzątanie pokoju to chyba trochę sporo jak na 6 lat. może cos pozbierać czy schować, zanieść ubrania do kosza, czy odstawić talerz. Nawet mnie by się nie chciało gdyby ktoś zażądał sprzątnięcia pokojuwink I nie karz, bo za co niby?
  • estudzin 04.07.19, 13:32
    trochę mam wrażenie że w związku że jesteś w drugiej ciąży to najlepiej żeby 6-latka rozpłynęła się w powietrzu i żebyś miała ciszę i spokój na skupienie się na sobie. A to niestety tak nie działa - ona też potrzebuje uwagi i wsparcia. A już krzyczenie na nią że jest rozpieszczonym bachorem jest jakimś nieprozumieniem bo nawet jak jest to wyłącznie wina rodziców! Dobrą radę była wizyta w psychologa dla Ciebie i córki a jak nie ma na to możliwości to po prostu postaraj się więcej rozmawiać z córką i zwracać na nią więcej uwagi. Twoje egzaminy naprawdę jej nie obchodzą - jak również Twoja ciąża - ona ma swoje potrzeby i zrobi wszystko żeby je zaspokoić - w końcu jest jeszcze dzieckiem a Ty wymagasz od niej czegoś czego niejeden dorosły by nie wytrzymał a mianowicie usunięcia się w cień żebyś mogła skupić się na sobie. Tak prywatnie to studia podyplomowe przy małych dzieciach to nieprozumienie - rozumiem że nie ma Cię w weekendy więc córka tęskni i szaleje. Oczywiście rozwój osobisty jest b. ważny ale trzeba ocenić jak to wpłynie na całą rodzinę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.