Dodaj do ulubionych

wychowanie bezstresowe...co to?

13.11.04, 17:14
pisze to na prosbe kolezanki, ktora "zamierza" wychowywac dziecko
bezstresowo..tylko nie bardzo wie co to. czy moze moglybyscie cos na ten
temat powiedziec? jakie wady, jakie zalety..itd


--
BERLIN BERLIN!!!
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
Edytor zaawansowany
  • 13.11.04, 19:32
    Nie istnieje nic takiego. Wychowanie bezstresowe to takie, gdzie nie funduje
    się dziecku żadnych stresów - tzn zadnych zakazów i nakazów. Technicznie
    niemożliwe.
  • 13.11.04, 19:51
    poza tym bardzo niezdrowe... Dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje
    autorytetu, pewnych zasad, na których można się opierać.
    --
    najpiękniejsza z Czarownic
  • 14.11.04, 19:29
    verdana napisała:

    > Nie istnieje nic takiego. Wychowanie bezstresowe to takie, gdzie nie funduje
    > się dziecku żadnych stresów - tzn zadnych zakazów i nakazów. Technicznie
    > niemożliwe.

    Witaj
    technicznie mozliwe, ale jeju aż starch pomyśleć co by zostało z mieszkania, a
    z rodziców i dziecka???
    L.
  • 14.11.04, 21:03
    A ja myślę, że trochę źle jest to rozumiane. Bezstresowy nie zakłada braku
    zakazów, czy pozwolenia na wszystko.
    Ja rozumiem to tak, ze rodzic stara się nie fundować dziecku stresów, czyli
    złych przeżyć, chroni go przed nadmierną iloscią niepotrzebnych bodźców i
    zdarzeń. To jest chyba ideą główną. A stres sam w sobie, o ile jest dawkowany w
    rozsądnych ilościach jest sprzyjający, bo uczy.
    Bestresowe wychowanie to dla mnie mądre wychowanie, a nie szalone eksperymenty
    w postaci olewajstwatego, co dziecko robi.
    Pozdrawiam ciepło
    Kalpa
  • 15.11.04, 01:01
    Niestety spośród kilkorga rodziców wychowujących swoje dzieci bezstresowo nie
    znam ani jednego, które ma podejście takie jak kalpa. Z moich obserwacji
    wynika, że jest nie jest to absolutnie żadne wychowywanie. A w zasadzie sposób
    dla rodziców-leniów, którzy pozwalają dziecku na wszystko, byle mieć święty
    spokój. Na pierwszy rzut oka- wszystko ok. Dzieci są inteligentne i zadbane,
    ale w zasadzie "biedne". Nakazy i zakazy są bardzo potrzebne. Jasne wytyczenie
    reguł pomaga dziecku. Niestety jest to bardzo trudne zadanie dla rodziców i
    może właśnie dlatego wychowują dzieci bezstresowo?
  • 15.11.04, 13:33
    Zalezy co Oni rozumieja pod 'wychowanie bezstresowe' (niektorzy na forum mowia
    tak o wychowywaniu bez kar fizycznych, ale nie jest to wlasciwa definicja).
  • 15.11.04, 15:11
    A ja gdziesz czytalam,ze Niemcy przestraszyli sie pokolenia,ktore bylo masowo
    wychowywane bezstresowo:o
    --
    uwaga!będę płakać!
    --
    zmysł powonienia mój jedyny obraz ciebie
    zmysł powonienia mój jedyny kontakt z niebem...
  • 15.11.04, 15:20
    No to taki dowcip jest:
    Scenka w autobusie, siedzi elegancko ubrana pani a na przeciwko mama z 6 lotnim
    chłopcem, który ciągle kopie panią, ona na to:
    - czy może pani (do mamy) zwrócić uwagę synkowi?
    -on nie robi nic złego, poza tym ja wychowuję dzieci bezstresowo!
    -ale jadę na ważne spotkanie, a cała już jestem ubrudzona błotem
    i tak kilka razy jedna prosi, druga wręcz oburzona
    Nad nimi stoi jakiś obcy,dorosły chłopak, żuje gumę i przyglada się całej
    sytuacji, w końcu wyjmuje gumę z ust, przykleja ją "mamusi" do czoła i mówi:
    -ja też byłem bezstresowo wychowywany.

    To tylko dowcip, ale niestety jak patrzę jak odnoszą się do rodziców ich
    bezstresowe dzieci, to tylko czekam na taką sytuację na serio.
  • 15.11.04, 16:00
    Akurat z Niemcami, to chyba nie najlepszy przykład. Wystarczy zastanowić się,
    co zrobiło z Europą pokolenie wychowywane w rygorze!
  • 15.11.04, 16:31
    A ja dołączam do pytania: Co toznaczy wychowywać dziecko bezstresowo."

    Abstrachując od tego czy wogóle jest możliwe życei bez jakiegokolwiek stresu,
    bo chyba nie jest możliwe, brak zasad i pewności co moge, a co nie to też
    przeciez stres.

    Tak się zastanawiam, jak to wygląda z takim na przykład 2-3 latkiem, który
    demoluje dla zabawy sklep? Zrzuca wszystko z półek(jak na reklamie pieluszek
    heppi), także pieczywo i rzeczy szklane. Kto by wytrzymał bez reakcji? Tym
    bardziej,ż e potem trzeba samemu za to zapłacić.....
  • 15.11.04, 16:45
    Mieszkam w USA i wszystkie matki jakie znam (Amerykanki)
    wychowuja "bezstresowo", tzn. dziecko ma pozwalane na wszystko, dopoki jest
    bezpieczne i nie krzywdzi (fizycznie) innych. Moje dzieci aniolkami nie sa, ale
    jak patrze na ich kolegow, to wlosy staja deba na glowie! To jest po prostu
    koszmar!!! Moje dzieci, jak zasluza, to i klapsa dostana. Wg mnie dziecko musi
    miec pewne rygory.
  • 15.11.04, 17:40
    są 3 nurty, gdzie czasami myli się drugi z trzecim:
    1. - rygor
    2. - bezstresowo, czyli: wolno Ci wszystko!!!
    3. - metoda naturalnych konsekwencji. Dla mnie najwłaściwsza: nie bijemy, nie
    straszymy, nie wyzywamy, ale też nie dajemy sobie wleźć na głowę, kochamy,
    wspiramy, rozumiemy, masz swoje prawa i obowiązki, uczysz się współżyć z
    ludźmi, znasz zasady i konsekwencje ich łamania, które ponosisz... No, to
    wieeeelki skrót!
    --
    _____________________
    no i mam sygnaturkę!
    czas ją jakoś wykorzystać...
    _____________________
  • 15.11.04, 22:06
    Bardzo wielki Aleksandrynka, po co komu teoria tego pojęcia. Jest tyle
    indywidualnych sytuacji i związków przyczynowo skutkowych w wychowaniu, że
    każda teoria zawodzi. Ja obecnie tez jestem w kropce, nie wiem jak postępować w
    konkretnych sytuacjach, jak wytyczać reguły (szczegóły w moim wątku).
    Bezstresowo brzmi sympatycznie, tylko czy to znaczy jednakowo bezstresowo dla
    otoczenia i rodziców??? To retoryczne pytanie
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6837087&a=12616983
  • 22.11.04, 13:46
    bezsrtesowo brzmi sympatycznie tylko na pierwszy rzut oka. Kryje się za tym
    pewien problem - wychowując dziecko w taki sposób, że oszczędzamy mu wszelkich
    rozczarowań robimy mu krzywdę - w samodzielnym zyciu nie będzie ono umiało
    sobie poradzić z najbłachszym niepowodzeniem, bo nie będzie wiedziało jak.
    Przeciez wcześniej zawsze szybko usuwano kłody spod nóg. Taki młody człowiek
    będzie się czuł bezradny, nie mówiąc o tym, jaki przezyje szok, ze zycie nie
    jest tak lekkie łatwe i przyjemne, jak się dotychczas wydawało. A bywa
    różnie... Tak wygląda model bezstresowy + konsekwencje.

    W wychowaniu stresowym rodzice nie ułatwią, nie wesprą, nie pomogą, zostawią
    małego z jego błędem i jeszcze go ukażą.Treci "model" w takiej sytuacji
    wyglądałby tak, że malec musi sobie z niepowodzeniem przy naszym wsparciu i
    zrozumieniu, ewentualnie z podpowiedią sam poradzić...
    To i tak skrót. Chodzło mi tylko o ogólne ramy modeli...Napisałam taki mały
    skrócik, żeby mozna było porównać.
    --
    _____________________
    no i mam sygnaturkę!
    czas ją jakoś wykorzystać...
    _____________________
  • 15.11.04, 23:57
    Dziecko moich znajomych jest wychowywane w sposób bezstresowy, czyli według
    nich, żadnych kar, żadnych krzyków itp. Nie za bardzo wierzyłam, że naprawdę
    wychowują tak dziecko. Aż do pewnego dnia... Otóż ludzie Ci mają rotwailera,
    pies przebywa zazwyczaj w kojcu na podwórku. Ma dość dużo miejsca, ale nie w
    tym rzecz. Mają Oni również kota (przepraszam mieli sad ). Siedzimy sobie
    wszyscy na tarasie, ich dziecko bawi się z kotem i mówi mniej więcej coś w tym
    stylu do kota:" Chcesz się pobawić z psem?". Podchodzi do barierki i wrzuca
    kotka to kojca psa. Domyślacie się co się stało z małym kotkiem. Mnie
    zszokowało, dziecko się śmieje a rodzice do mnie:" Wiesz wychwujemy syna
    bezstesowo" coś tam jeszcze mówili do mnie, ale ja już nic nie słyszałam. Byłam
    w szoku a w uszach słyszałam przeraźliwy jęk kota i śmiech dziecka. Tragedia.
    Natychmiast od nich wyszłam. Nie wiem na jakiego człowieka wychowają rodzice to
    dziecko, a raczej według mnie ono samo się wychowuje.

    Skoro w wieku 6 (!!!!) lat zabiło kota (i Bóg jeden wie co jeszcze) to co
    będzie za 10 lat, zacznie zabijać ludzi??!!
  • 16.11.04, 23:20
    wiesz, fakt ze zabilo kota to nic koszmarnego (w pewnym sensie)..koszmarny jest
    fakt, ze rodzice patrzyli na to bez reakcji. Jak jako maly dzieciak utopilem 3
    koty, bo uczylem je plywac... Przykre, ale stalo sie. Tylko z epotem moj ababci
    awytlumaczyla mi ze koty nie lubia wody i ze to co zrobilem to byla tragedia
    dla tych kociat bo one sie strasznie meczyli i tak dalej. Do tej pory mam
    wyrzuty sumienia...
    Ale rodzice tego dziecka przegieli... sam bym nawrzeszczal na tego dzieciaka.

    --
    BERLIN BERLIN!!!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • 17.11.04, 14:11
    A ja mysle, ze w tym miejscu przydalby sie komentarz REDAKCJI
  • 17.11.04, 14:17
    Mysle, ze przydalby sie komentarz REDAKCJI ktora wyjasni jaka jest definicje
    wychowania bezstresowego, bo nie sposob dyskutowac o problemie bez
    zdefiniowania pojecia!
  • 17.11.04, 14:19
    A ja mysle, ze w tym miejscu przydalby sie komentarz REDAKCJI: niechze ktos nam
    wyjasni, jaka jest definicja bezstresowego wychowania, bo nie sposob dyskutowac
    nie uscisliwszy pojecia!
  • 17.11.04, 22:44
    Ja również zanam podobną rodzinkę gdzie dzieci są wychowywane bezstresowo i o
    ile z starszym synem im się udało -grzeczny gatunek od urodzenia to z córką
    nie : zbity telewizor ,rozwalone dwa wózki ,szyta chyba z 5 razy(raz usteczka)
    obdarte tapety ,pęknięta umywalka to prawie norma a wytłumaczenie- bo ona taka
    żywiołowa jest.O zgrozo!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ja generalnie nie pozwalam wchodzić mojemu 15 miesięcznemu dziecku na żadna
    zabawkę bo zaraz wleźe na coś jeżdzącego i szycie zapewnione(i okropny ból).
    Moje dziecko miało kilka zakazów juz mniejwięcej od ok 8 miesiąca i kapuje a ja
    zakazuje nawet czasami się wydre albo dam delikatnie po łapkach dostanie (z
    czego ona nie jest zadowolona)No ale cóż wychowanie to nie tylko uśmiech
    naszych kochanych dzieci.( a za tego kota to bym wlała jak- gada to rozumie i
    wstrętną kare bym wymyśliła -tak samo obrzydliwą np niech posprząta kojec psa
    (oczywiście bez resztek kota) tylko ewnt.kupy i nieswieże trociny czy siano).
    Moim zadniem ludzie którzy na to pozwolili -powinni się leczyć to przerost
    formy nad treścią.Chore,I tyle Ja już bym tam nie poszła.
    Dodam ,że ja zwierzeta lubie.
    Monika Z Nikolą(29.07.03)
  • 17.11.04, 22:49
    monika291 napisała:
    Chore,I tyle Ja już bym tam nie poszła.

    Ja nie mam zamiaru tam więcej chodzić.

    Pozdrawiam
  • 21.11.04, 22:37
  • 23.11.04, 12:46
    nic dodać nic ująć! To z horroru jakiegoś, co?

    --
    Sylvia i słońca moje dwa Mati & Maks

    nowe fotkismile
  • 03.12.04, 03:19
    jesli TO prawda, to rodzicom powinno sie odebrac prawa rodzicielskie. Wychowuja jakiegos potwora. ale kto potem bedzie winił rodziców.??? nikt.
    straszne!!!!!!!!!!!!!!!!
  • 22.11.04, 00:59

    mieszkam w kanadzie studjuje tu nauczanie poczatkowe
    w kraju tym wychowanie bezstresowe jest szeroko krytykowane mowi sie o
    wychowaniu podmiotowym o pozytywnej dyscyplinie o szanowaniu dziecka ale
    jednoczesnie uczeniu go norm i przestrzegania zasad
    kochajacy rodzic to nie ten ktory pozwala na wszystko tylko ten ktory jest
    konsekwentny w wyznaczaniu norm i dawaniu pozytywnych wzorcow
    ja w ten sposo staram sie wychowac moja corke
    pozdrawiam
    edyta
  • 08.12.04, 11:41
    wychowanie bezstresowe, to tak naprawde model do ktorego WSZYSCY dazymy:
    wychowujemy dziecko i staramy sie przy tym nie zestresowacsmile
  • 08.12.04, 12:14
    Takie wychowanie bezstresowe to ja zdecydowanie popieram. Należy też
    minimalizować stresy osób trzecich - raczej czwartych, licząc dwoje rodziców wink
  • 09.12.04, 14:35
    Staram sie wychowywac Maje bezstresowo (ma 4 lata). Przez bezstresowe
    wychowanie rozumiem odnoszenie sie do dziecka z szacunkiem.
    Np. Maja nie lubi chodzic w spodniach. I nie chodzi w nich, dopoki nie musi.
    Gdy robi sie zimno, tlumacze jej, ze spodnie trzeba zalozyc, bo zmarznie. Gdy
    przyjdzie na miejsce docelowe (przedszkole, babcia), moze przebrac sie w
    spodniczke. Wczesniej uzgadniam z nia koniecznosc zalozenia spodni nastepnego
    dnia.
    Inny objaw bezstresowego wychowania to moje reakcje na jedzenie Mai. Maja nie
    chce zjesc obiadu - to nie je. Zje pozniej.
    Kolejny objaw: dla Mai wazne jest to, w co sie ubiera - np. lubi bluzki tylko z
    obrazkami na przodzie - bez obrazkow nie lubi. Wiec tylko takie jej kupuje. Gdy
    chcialam kupic jej bluzke bez obrazka, za to w paseczki, ktora bardzo mi sie
    podobala, poszlam z Maja do sklepu i zapytalam, czy bedzie taka nosic.
    Nie krzycze na nia. Nie stawiam bezmyslnych zakazow, motywowanych przeze mnie:
    bo ja tak chce.
    Ale tlumacze i mowie, czego nie wolno. Uprzedzam tez o konsekwencjach
    niewlasciwego postepowania.
    Kiedy Maja jest niegrzeczna - co o dziwo nie zdarza sie czesto, uprzedzam ja,
    ze ma sie uspokoic, bo inaczej nie obejrzy bajki. Jezeli sie uspokoi, to nie
    wracamy do tematu. Jezeli jest dalej niegrzeczna - uprzedzam znowu. Jezeli to
    nie pomaga, to nie oglada bajki. Ale nie jestem na nia obrazona przez caly
    wieczor. Rozmawiam z nia normalnie, ale gdy probuje mnie przekonac do
    puszczenia bajki, to mowie, ze byla niegrzeczna i dlatego jest teraz kara.
    W wiekszosci przypadkow pozwalam jej ponosic naturalne konsekwencje jej
    postepowania:
    - Nie psuj zabawki, bo sie zniszczy.
    Jezeli nie slucha i zabawka sie niszczy, nie kupuje drugiej.
    Oprocz tego czesto ja chwale, mowie jej, jaka jest madra, jak wszystko rozumie,
    jaka jestem z niej dumna.
    A gdy chce, zeby zrobila lub zaakceptowala cos, co jest dla niej nieprzyjemne,
    np. wlasnie spodnie, albo wizyta u pani doktor, to ja o tym wczesniej
    uprzedzam, mowie, co sie bedzie dzialo, dlaczego tak trzeba, co to znaczy.
    Tak np. zrobilam z okularami: wytlumaczylam, ze idziemy do pani doktor, ktora
    leczy oczka dzieciom i ze pewnie trzeba bedzie nosic okularki. I ze jeszcze u
    pani doktor w gabinecie trzeba bedzie zrobic wszystko, co ona powie.
    Potem powiedzialam, ze pani doktor kazala nosic okularki, wiec jedziemy je
    kupic. Wytlumaczylam, po co te okularki. Pojechalysmy, Maja wybrala sama
    oprawke i nosi.
    Jedna z nagrod, ktore Maja bardzo lubi jest chwalenie jej przy innych osobach,
    na ktorych jej zalezy: tata, babcia. Ona udaje, ze nie slucha, ale widze, ze
    bardzo to lubi. Wiec mowie przy niej np. do babci:
    - Wiesz, jaka Maja jest madra? Rozumie, ze trzeba nosic okulary i nosi.

    Uff, rozpisalam sie. Ale chcialam wytlumaczyc, na czym wg mnie polega
    bezstresowe wychowanie: na nie fundowaniu dziecku niepotrzebnych stresow.
    Absolutnie nie na tym, zeby dziecko nie znalo kar i zakazow. Wbrew pozorom
    jasno postawione zasady i pewna konsekwencja ich przestrzegania daja dziecku
    poczucie bezpieczenstwa - zyje wtedy we wmiare przewidywalnym swiecie.

    Czasami oczywiscie daruje Mai kare. Mowie wtedy: wprawdzie bylas niegrzeczna i
    mialas nie ogladac bajki, ale potem tak ladnie sie zachowywalas i przeprosilas,
    ze mozesz obejrzec bajke.

    O, i juz. Cale moje wychowanie bezstresowe. Zdaje sobie sprawe, ze Maja jest
    dziekciem z natury spokojnym, choc upartym. Zauwazylam, ze ona lubi byc
    grzeczna, lubi rozumiec rozne rzeczy, ktore jej sie tlumaczy. Dla niej to jest
    wazne, zeby wytlumaczyc jej, dlaczego cos ma byc tak, a nie inaczej. Wiec
    tlumacze.
  • 10.12.04, 11:22
    Dziękuję Ci, dziki-imbir za ten post. Ja chyba też tak właśnie rozumiem
    wychowanie bezstresowe i tak chcę wychowywać Jasia.

    Dota
  • 10.12.04, 15:42
    smile)))
  • 09.12.04, 15:44
    Bezstresowe, to takie, które pozwoli uniknąć rodzicom stresu ;o) czyli nakazy i
    zakazy są niezbędne, ale jeszcze bardziej niezbędne jest ciągłe tłumaczenie.
    Nakazy i zakazy są dla mniej cierpliwych rodziców i czasem nie da sie ich
    uniknąć kiedy wymagana jest natychmiastowa reakcja, np w przypadku zabaw z
    piecem albo przewodami elektrycznymi itp.
  • 15.12.04, 20:16
    ...mozna jedynie probowac unikac sytuacji kiedy gdy stres oznacza dla dziecka
    jedynie niepotrzebny stres. Unikajac zupelnie stresu wychowalibysmy dziecko
    ktore nie jest w stanie podejmowc zadnych wyzwan (bo wyzwanie czesto lacza sie
    ze strachem i emocjami a wiec i stresem), ludzi niezdolnych radzic sobie z
    niepowodzeniami (niepowodzenie to tez stres) i niekonsekwentnych (dzieci maja
    czesto slomiany zapal a kontunowania nauki bywa dla nich stresujace) etc.
    Umiarkowany stres czesto dziala dopingujaco (egzaminy?)
    ewa
  • 15.12.04, 21:16
    na 100 %. Nie pamiętam kto to był, ale wiem na 100 %, że wycofał sięz tej
    teorii. Wychowujcie dzieci normalnie.
    Pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.