Dodaj do ulubionych

Kłótnia rodziców a dziecko

13.08.05, 19:13
Oboje z mężem mamy wybuchowe, despotyczne charaktery i w związku z tym dość
często dochodzi między nami do sprzeczek. Kochamy się, dopasowaliśmy się do
siebie, jednak taki mamy beznadziejny "styl", że często się kłócimy. Nasz syn
w takich sytuacjach (4,5 lat) zaczął ostatnio strasznie mocno to przeżywać.
Zaczyna rozpaczać, natychmiast chce do babci, bo tam mu dobrze i spokojnie,
wszystko jest tylko dla niego (babcia jest sama, ślepo go uwielbia),
stwierdza , że w domu jest okropnie. Doszło nawet do tego, że zaobserwuje
byle rozmowę między nami naszymi podniesionymi z natury głosami i
pyta:"kłócicie się"? Tłumaczymy mu, że my tylko tak rozmawiamy, że się
kochamy, że jego kochamy i że to nie ma z nim nic wspólnego, ale strachu
dziecka nie przeskoczymy. Jest mi go tak żal! Narasta we mnie poczucie winy,
bo nie wiem, jak mamy nad tym pracować, jak sprawić, żeby nie przejmował się
tak bardzo...Kiedy widzę, jak on cierpi, z tego poczucia winy robię się
jeszcze bardziej nerwowa i wtedy to już naprawdę poważna awantura wisi na
włosku. Jak Wy sobie radzicie ze sprzeczkami przy dziecku? Co robicie w
sytuacjach, kiedy stracicie panowanie nad sobą? Mnie dodatkowo jest strasznie
przykro, kiedy on tak to przeżywa i wyraźnie źle mu z nami...To nie jego
wina, że ma takich rodziców!
Edytor zaawansowany
  • 13.08.05, 19:25
    Nie nad tym masz pracować żeby w dziecku wyrobić "olewczy" stosunek do Waszych
    wybuchów, ale nad wybuchami (czyli sobą i mężem), żeby następowały rzadziej a co
    najważniejsze- nie przy dziecku. I ciesz się że masz takiego wrażliwego synka.
    Przy odpowiednim pokierowaniu on nie popełni tego błędu w swojej rodzinie, co
    niewątpliwie będzie Waszym sukcesem pedagogicznym... Warto!!!
  • 13.08.05, 20:07
    Dziecko powinno widzieć,ze rodzice po kłótni zawsze się godzą.W ten sposób uczy
    się,ze kłótnie są normalnym elementem życia rodzinnego, tak jak potrzeba
    pogodzenia się.Jednak skoro synek mocno wasze kłotnie przezywa to radzę mimo
    wszystko kontrolowac swoje emocje i problemy rozwiązywać w inny spób.
    M.
  • 13.08.05, 22:37
    no coz my z mezem tez sie bardzo kochamy...ale coz tez bywa czesto tak jak u
    ciebie....i to niestety nie latwe do zmienieniasad
  • 17.08.05, 13:02
    Ja mam dokladnie tak samo, tyle że moja córka ma 20 miesiecy...i dopiero teraz
    widze, że ona już wszystko rozumie, to co dzieje się między nami...mimo że
    bardzo się z męzem kochamy to czasem trudno nie wybuchnąc, szczególnie że
    jesteśmy oboje koziorożcamiwink, staram się to zmienic ale jest cięzko. Wiem, że
    mała nie powinna oglądać "scen" rodziców. Życzę wytrwałosci, pozdrawiam
  • 20.08.05, 17:23
    zagniewana22 napisała:

    > no coz my z mezem tez sie bardzo kochamy...ale coz tez bywa czesto tak jak u
    > ciebie....i to niestety nie latwe do zmienieniasad

    Jest taka zasada w wojsku,ze jak zostanie tylko dwoch zolnierzy w okopie,to
    jeden z nich musi byc przywodca.To wlasnie eliminuje klotnie i dowodzi
    olbrzymniej przewagi wojska nad "pospolitym ruszeniem".
    Gdzie sa dwie osoby,to jedna musi byc wodzem a druga musi sie podporzadkowac.
    Problem polega na braku dyscypliny i tym,ze nawet najwieksza niemota jest
    przekonana,ze wlasnie ona powinna rzadzic.
  • 24.08.05, 16:58
    maja45 napisała:

    > Dziecko powinno widzieć,ze rodzice po kłótni zawsze się godzą.W ten sposób
    >uczy się,ze kłótnie są normalnym elementem życia rodzinnego,

    A ja myslalem,ze tylko w rodzinach patologicznych.

    > tak jak potrzeba
    > pogodzenia się.

    Jesli chce sie uniknac kolejnych klotni,to najprostszym wyjsciem jest
    opuszczenie tej klotliwej,bo wiadomo co by nas czekalo pozniejtongue_outSYCHOLOG!

    > Jednak skoro synek mocno wasze kłotnie przezywa to radzę mimo
    > wszystko kontrolowac swoje emocje i problemy rozwiązywać w inny spób.

    I tu wszyscy klaniamy sie nisko i dziekujemy pani za rade.

    > M.
  • 20.08.05, 17:32
    lolinka2 napisała:

    > Nie nad tym masz pracować żeby w dziecku wyrobić "olewczy" stosunek do Waszych
    > wybuchów, ale nad wybuchami (czyli sobą i mężem), żeby następowały rzadziej a
    co
    > najważniejsze- nie przy dziecku. I ciesz się że masz takiego wrażliwego synka.
    > Przy odpowiednim pokierowaniu on nie popełni tego błędu w swojej rodzinie, co
    > niewątpliwie będzie Waszym sukcesem pedagogicznym... Warto!!!

    Dokladnie tak,tylko gdybym ja to napisal,to maja45 by to wyciela.
  • 17.08.05, 17:49
    U mnie jest podobnie. Moja córeczka ma wprawdzie dopiero 19 miesięcy, ale
    widzę, jak strasznie przeżywa nasze kłótnie - robi się niegrzeczna, stara się
    nas przekrzyczeć. Też jest mi jej żal, że my dorośli nie potrafimy w inny
    sposób załatwić swoich spraw. Czasem uda się nam zawiesić jakąs kłótnię w
    połowie, ale nasze negatywne emocje i tak wyłażą z nas i ona czuje to napięcie.
    Za chwile zawsze udaje nam się w końcu coś ustalić i już spokojnie omówić
    sytuację, ale wcześniejsze napięcie na pewno żle wpływa na malutką.
    We wrześniu wybieramy się na warsztaty dla rodzców i dzieci - dwudniowe.
    Myśleliśmy też, żeby się poradzić kogoś, kto zajmuje się sprawami rodziny i
    par, ale w kółko to odkładamy niestety. Na razie nie mam innych pomysłów...
    Jakbyś coś wymyśliła, to daj znać.
    ASia
  • 28.04.17, 21:23
    Witam,
    w naszym codziennym życiu dużo jest sytuacji nerwowych. To normalne, że dochodzi do sprzeczek i scysji. Mam w pewnym sensie odmienne zdanie od większości zamieszczonych tu wypowiedzi, choć niewątpliwie są słuszne. Jest to tylko część prawdy. Nie zawsze unikniemy kłótni i nie zawsze pozostawia ona ślad negatywny. Uściślijmy – jeśli mamy na myśli awantury, krzyki, bluźnierswta – nie ma na to zgody w obecności dziecka. Jeśli – "tematem" sprzeczki jest dziecko i nasze poglądy na wychowanie, opracowywywanie wspólnego frontu, obgadanie teściowej czy wujka, podejrzenia wobec małżonka lub wiszący nad nami rozwód – również brak zgody. Wszystko co nie zaboli dziecka i nie zaburzy jego poczucia bezpieczeństwa może dziać się "przy nim". Nie musimy wypraszać go do swojego pokoju lub czekać, aż zaśnie.
    Dzieci naśladują dorosłych więc dla nich my jesteśmy wzorem, modelem, który dziecko sobie generalizuje i przekłada na wszystkie swoje późniejsze relacje. Jeśli jest w domu dużo krzyku – ono będzie kiedyś krzyczeć, jeśli jest szacunek i przyjaźń – dziecko to własnie wyniesie. Zatem mając to na uwadze – sprzeczajmy się przy dziecku. Zwłaszcza, że nie da się ukryć tego, że tata jest zdenerwowany, a mama smutna. Odsyłając dziecko do pokoju zostawimy mu tylko ten obrazek. Może pojawić się lęk, niepewność. Doprowadzając do konfrontacji oraz, tak jak już ktoś wcześniej pisał, godząc się przy dziecku, pokażemy mu, że to jest normalne. Dziecko nauczy się poprawnie dyskutować, sprzeczać, kłócić. Będzie umiał to robić tylko jeśli mu to zamodelujemy. Lepiej dla dziecka, aby poznał ten łaściwy model, gdzie co prawda są emocje - jednak kontrolowane, gdzie są różne stanowiska – jednak argumentowane, gdzie jest scysja – jednak z szacunkiem dla drugiej strony i w końcu, gdzie mimo kłótni rodzice się godzą (to ważne by dziecko widziało moment godzenia) i nie przestają się lubić i kochać.
    Zainteresowanych takim stanowiskiem wobec kłótni przy dziecku odsyłam do pozycji A. Samsona "Moje dziecko mnie nie słucha" rozdział "Poczekaj, aż będziemy sami, czyli o tym, czy można kłócić się przy dziecku". Znajdą tam Państwo informacje o argumentach "za" i "przeciw", o tym na co zwracać uwagę podczas kłótni i po niej oraz jakie mogą być odczucia dziecka będącego świadkiem kłótni i dziecka odesłanego do pokoju. Zachęcam do innego spojrzenia na sprzeczki.
  • 17.08.05, 22:02
    My mamy podobny problem. Nasza córcia ma 21 miesięcy, w czasie kłótni też stara
    się nas przekrzyczeć, raz nawet chodziła od jednego do drugiego i przytulała
    się do nas, jakby chciała załagodzić konflikt. Bardzo nas to wtedy zaskoczyło i
    zeszliśmy z tonu. Niestety bardzo trudno jest to zmienićsad Jeśli ktoś ma jakiś
    konkretny pomysł na radzenie sobie w takich sytuacjach to jestem otwarta na
    propozycje.
    --
    ZAPRASZAM NA FORUM : PAŹDZIERNIKOWE DZIECIACZKI
  • 19.08.05, 22:48
    Narazie nie mam żadnego pomysłu...Ustaliliśmy tylko, że nie będziemy załatwiać
    swoich problemów przy dziecku. W chwili kryzysu jedno z nas wychodzi- on na
    spacer z małym, albo ja do sklepu czy gdziekolwiek. Rozmawiamy też z nim.Ale są
    chwile, że nie można przerwać... Najgorzej było ostatnio na urlopie- wracamy
    sobie z Krynicy do Gorlic, pokłóceni. Ja truję, on tnie
    serpentynami. "Przestań, bo wyjdziesz stąd zaraz". No i wysiadłam z samochodu w
    szczerym polu, wsiadłam w PKS, on mnie ścigał do najbliższego miasta i
    wyciągnął mnie z PKSu.ŻENADA!!!A mały w foteliku."Mamusiu, czemu ty wsiadłaś w
    autobus?"Co miałam powiedzieć?!?Bo się z tatą kłócimy, ale już się godzimy.
    Tyle. I do tego ryczę!!Zawsze tak było w naszym związku. Kiedy jeszcze nie
    mieliśmy dziecka to nawet dodawało pewnej pikanterii. Ale teraz? Jestem
    przerażona. Nie panujemy nad emocjami.
  • 20.08.05, 15:28
    okropne to wszystko, ja tez nie bardzo wiem jak sobie z tym poradzic...a ktoś
    wie moze gdzie w krakowie są tego typu warsztaty albo jakakolwiek pomoc w tych
    sprawach? Mój mąż własnie poszedł spac i pewnie nawet nie zjemy razem obiaducrying
    Kolejny "miły" weekend sad((
  • 21.08.05, 15:26
    Też jestem z Krakowa (a rodzinę mam w Gorlicachsmile) To taka dygresja.
    Co do terapii małżeńskiej - to chyba w jakiejś poradni zdrowia rodziny, czy coś
    takiego. Jeśli jesteś wierząca, mogłabym Ci polecić poszukać czegoś przez o.
    Dominikanów, wiem, że mają kontakty z poradniami rodzinnymi. Prowadzili kiedyś
    jedyne w swoim rodzaju kursy przedmałżeńskie, w które był zaangażowany cały
    sztab różnych ludzi - psychologów, par małżeńskich z różnym stażem, także
    tych "po przejściach". Jeśli nas bardzo już przyciśnie i kompletnie nie
    będziemy sobie radzić z sytuacją, chyba w pierwszej kolejności udamy się tam.
    Pozdrawiam
    --
    ZAPRASZAM NA FORUM : PAŹDZIERNIKOWE DZIECIACZKI
  • 22.08.05, 10:39
    Na początek uprzedzam, że nie należę do grona anty-maximumowego na tym forum.
    Mnie nie przeszkadza. Ale nie zgadzam się z opinią, że to jest problem, kto ma
    mieć władzę. Wydaje mi się, że większość otwartych konfliktów w związkach, w
    których partnerom na sobie zależy, opiera się na nieadekwatnym do sytuacji
    przeczuleniu na punkcie drugiego człowieka. Ciągle patrzymy na siebie, na swoje
    reakcje. Gdy tylko on lub ona zaczyna w stosunku do nas zachowywać się
    krzywdząco, tak, że nasze poczucie bezpieczeństwa się zachwieje- reagujemy
    agresją. Poczucie bezpieczeństwa. O to głównie chodzi.
  • 24.08.05, 06:55
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 24.08.05, 08:55
    Przestańcie się kłucić przy dziecku! On na pewno bardzo to przeżywa i jedyny
    sposób, żeby przestał się bać, to taki, że musicie się OPANOWAĆ!!! Zapewnienia,
    że się kochacie nic nie dadzą. On widzi, że się kłucicie i martwi się. Co z
    tego,że jest mały. On rozumie.
  • 24.08.05, 10:05
    Gdybyśmy się kłócili przez u otwarte, jak napisałaś, nie było by problemu.
    Maximum- pisząc o poczuciu bezpieczeństwa myślę o związku dwojga ludzi a nie o
    Tobie i moderatorce. Żałosny przykład wirtualnego egocentryzmu myśleć, że całe
    forum kręci się wkoło Ciebie. Strach pomyśleć, jak jest w realu...
  • 24.08.05, 15:32
    olahabe napisała:

    > Maximum- pisząc o poczuciu bezpieczeństwa myślę o związku dwojga ludzi

    Moze popracuj nad soba,by udalo ci sie napisac to co myslisz.

    > a nie o Tobie i moderatorce. Żałosny przykład wirtualnego egocentryzmu
    myśleć, że całe
    > forum kręci się wkoło Ciebie. Strach pomyśleć, jak jest w realu...

    W realu mnie nie interesuje kim jestes ty ani maja45.
  • 24.08.05, 15:36
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.