ostatnie pozegnanie z dziadkiem Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • czy ktos moze mi poradzic jak mam powiedziec dzieciom (4,5 i 5,8 lat -
    dziewczynki) o tym ze jedziemy do dziadkow poto by pozegnac sie z dzaidkiem
    ktory od nas odchodzi na zawsze. czy powinnam , czy powinnam mowic o smierci.
    dzieci maja dosc dobry kontakt z dziadkiem. wiedza ze jest w szpitalu i ze
    jest bardzo chory.
  • Zazwyczaj jestem za mówieniem prawdy.
    Ale tutaj miałabym bardzo poważne wątpliwości. Wejść do dziadka, ze
    świadomoscią, że widzi się go po raz ostatni, to niezwykle ciężkie przeżycie,
    chyba nie dla tak małych dzieci. Mogą nie chcieć w ogóle dziadka zobaczyć
    (bardzo prawdopodobne), mogą wpaść przy nim w histerię, mogą mieć potem
    poczucie winy, ze źle się zachowywały, bo np. zaczęły się śmiać. Na pewno nie
    będa naturalne, a takie pewnie dziadek chciałby widzieć. Moga też wyjątkowo
    ciężko przezyć to ostatnie spotkanie - nie zdziwiłabym się, gdyby wracało to do
    nich całe lata.
    Ja bym oczywiście poszła z dziećmi, szczególnie jesli dziadek chce je zobaczyć.
    Ale dopiero po wizycie, kiedy wrócicie do domu, gdy będzie spokój, domowa,
    przytulna atmosfera, powiedziała, ze być moze 9nie na pewno - własnie być
    może, by nie analizowały co robiły, co powiedziały) było to ostatnie spotkanie.
    Tak chyba będzie lepiej.
    --
    Mops rośnie
    img443.imageshack.us/my.php?image=dsc02878tq.jpg
  • Absolutnie nie mów, że to ostatnie pożegnanie. Sama tego nie wiesz. Postaraj się
    przygotować dzieci na widok zmęczonego dziadka, szpitala, chorych. Dzieciom taka
    informacja (o rzeczonym pożegnaniu) przed ewentualnym rozstaniem nic dobrego nie
    da, a po... i tak będą wiedziały, ze wtedy widzieli się raz ostatni.
    pzdr i życzę spokoju
  • Ja tez jak przedmowczynie uwazam ze nie powinnas mowic ze to ostatnie spotkanie.
    Ja bym rozmawiala z dziecmi o smierci dziadka dopiero po fakcie.
    Chcialabym im oszczedzic czekania na smierc dziadka.
  • Moja córka jest trochę starsza od Twoich pociech i była do dziadka bardzo
    przywiązana. Dziadek leżał w domu z końcówką nowotworu, wyglądał bardzo źle,
    ale był przytomny, odjechał dopiero 2 dni przed śmiercią. Młoda wiedziała, że
    on już z tego nie wyjdzie, przygotowywałam ją na to powoli przez jakieś pół
    roku i za każdym razem jak od dziadka wychodziła bardzo serdecznie się z nim
    żegnała. Tak się złożyło, że ostatni raz widziała się z dziadkiem jakiś tydzień
    przed jego śmiercią. Potem w pierwszym momencie była rozżalona, że nie mogła
    się jakoś szczególnie z dziadkiem pożegnać, ale jak jej przypomniałam, że za
    tym ostatnim razem bardzo ciepło się żegnali, to jej się lżej zrobiło. Więc
    może powiedz dzieciakom, że to może (ale nie musi) być ostatnie pożegnanie,
    żeby potem nie miały do ciebie i siebie żalu, że się nie pożegnały jak trzeba.
    --
    ...warto zajrzeć do szkiełka
    w barze "Pod Zdechłym Psem".
  • w marcu minął 2 lata od smierci mojego Taty

    arcyważnym było dla niego zobaczyć wnuka (wówczas niespełna 3 letniego)
    Krzyś cieszył się dziadkiem - mieszkamy w Wwie, Tata umierał w Krakowie-
    najwazniejsze było dla niego to, że go widział, dla Taty to tez był wielki dzień

    wcześniej kilka razy byłam z synkiem na cmentarzu u Mamy Taty - mówiłam małemu,
    że prosimy Prababcię, aby uratowała Dziadka

    tego dnia , gdy wróciłam do domu zapłakana, powiedziałam synkowi, że nie udało
    mi się uratować Dziadka. On na to "ależ, Mamusiu, Babcia (prababcia) Go
    uratuje", odpowiedziałam, że Babcia tez juz mu nie może pomóc
    na to mój 3 letni synek wziął moja twarz w swoje rączki i powiedział "mamuniu,
    nie martw się, On jest teraz w moim serduszku"

    i wymyślił sobie białą puszystką chmurkę, na której jest teraz Dziadek i
    spogląda na nas z góry i opiekuje się nami (nie jestesmy zbyt religijni)
    Czasem buntuje się, chce , abym znalazła zaczarowaną różdżkę i sprowadziła
    Dziadka do nas na ziemię, chce znaleźć dłuuuugą drabine i wdrapać się do niego
    i go zabrać

    Mniej więcej po roku raz wymsknęło mi się brutalne określenie prawdy
    Zazwyczaj mówiliśmy o tym, że Dziadek nie cierpi, że na chmurce, że w naszych
    serduszkach. Tym razem, gdy mały zaczął mówić o tym, że gdy dorośnie to
    zostanie lekarzem i pomoże Dziadkowi, powiedziałam ( i w chwili, gdy padały te
    słowa juz żałowałam), że Dziadkowi nie możemy pomóc bo Dziadek UMARŁ.
    Histeria. Żal rozdzierający serce moje i jego. Kilkugodzinny płacz. Nasz
    wspólny.Niezgoda na prawdę ale i konstruktywne myślenie. Jego-synka : musicie o
    siebie z Tatą dbać, nie możecie zachorować, ja będę o Was dbał, ja tez nie
    zachoruję, ja kiedyś znajdę lekarstwo i będę pomagał innym.
    Straszliwie żałowałam tych brutalnie prawdziwych słów, choć i przedtem nie
    oszukiwałam synka, że Dziedek gdzię jest, że wyjechał i inne bzdury. Wiedział,
    że Go nie ma.
    Niedawno rozmawiałam przy okazji innych spraw z psychologiem. Powiedziała, że
    to bardzo dobrze, ze padły te słowa, że dzieci sa mądre, że czują
    niedopowiedziane, że rozumieja nienazwane, że nie można ich oszukiwać, że
    moment, gdy TO SŁOWO padło był swoistym katharsis dla nas obojga

    Powiedz dzieciom, że Dziadek jest bardzo chory,że bardzo chce je zobaczyć, że
    to dla niego wazny dzień, żeby były kochane, żeby zapamiętały ten dzień. Nie
    sądzę, aby zadawały zbyt wiele pytań. Zakładam, że wiele i tak już wiedzą.
    I nie przejmuj się jesli Dziadek "źle" wygląda". Dla nich najważnejsze będzie
    to, że go zobaczą. Dzieci akceptują świat taki, jaki jest.
    Nie będzie łatwo, ale warto
  • dzieki za te slowa. wybieram sie do mojego rodzinnego miasta w srode. wiem ze
    do szpitala nie pojdziemy bo tate przeniesli na oddzial chorob zakaznych. tez
    jestem za mowieniem prawdy dzieciom ale balam sie. jak przez mgle pamietam jak
    odchodzil moj dziadek. mama zostawila mnie u sasiadki kiedy byl pogrzeb. mialam
    wtedy 5 lat. czy ty zabralas swojego synka na pogrzeb?
  • Jestem zachwycona książką "Zrozumieć dziecko" Francoise Dolto (na podstawie
    poglądów tej pani powstały "Kamyczki"). Ona jest zdania, że dzieciom należy
    mówić wszystko. Także to, że ludzie umierają. Radzi używać słów NIE ŻYJE. I
    jeśli od razu nie powiesz dziecku, że ktoś bliski umarł, dziecko będzie czekać
    na spotkania a w końcu wpadnie w histerię gdy się dowie prawdy. Post powyżej.
    Ale chyba bym nie mówiła, że jedziemy się pożegnać z dziadkiem. Jak odejdzie,
    powiedziałabym dzieciom co się stało. Z resztą pomyśl o Dziadku. To zbyt duże
    obciążenie dla niego. Dzieci mogłą płakać, denerwować się. Lepiej, żeby widział
    je pogodne.
  • nie, nie zabrałam
    nie sądzę, aby taka dosłownośc, namacalnośc śmierci była dziecku potrzebna
    winien zapamietac go takim, jaki był a nie wyobrażać sobie Dziadka leżacego w
    trumnie i zakopywanego do zimnej ziemi, potem zostawionego samego na cmentarzu
    (my skremowaliśmy Tatę ale nie zmienia to mojego podejścia)

    dziecko pamięta nie tylko osobe przez pryzmat jej wyglądu, pamięta ciepło rąk,
    szorstki zarost przy pocałunku, przytulanki, łaskotki, zapach włosów
    dzieci mają bujna wyobraźnię, po co mają wyobrażac sobie Te ręce, Te włosy w
    trumnie - brzmi fatalnie, prawda? odczuwane pewnie jest równie fatalnie

    dzieci nie widzą w tym metafizyki, nie oddzielają duszy od ciała, nie widzą
    sensu śmierci (czy my go widzimy?),

    po prostu za jakiś czas, gdy Ty będziesz silniejsza, pójdziesz z nimi na
    cmentarz
    gdy Krzyś po raz pierwszy zapytał po co, powiedziałam, że taki jest zwyczaj, że
    zapalona lampka to symbol naszej pamieci
    Tata lezy na Powązkach.. a więc "spacerujemy" sobie wśród jesiennych liści,
    czasem rozmawiamy o Dziadku, mały pomaga zapalac lampki, skacze po płycie -
    takie prawo dzieciństwa, nie zabraniam mu, Dziadek chciałby widziec go wesołym,
    nie staram się z tym "spacerów" jakiejś udręki, nie chcę go wystraszyć
    chcę, aby czuł, że takie momenty też sa w zyciu ważne, że póki pamięć - póty
    zyją w nas, wtedy mały opowiada Dziadkowi swoje ostatnie doświadczenia,
    mówi "papa", gdy odchodzimy

    ja czuję, że robię dobrze, on wie, że to jest ważne, dla Dziadka, dla mnie, dla
    niego samego
  • Powiedz im prawdę, powiedz ze ci z tym ciężko ze dziadek gdy umrze nie będzie cierpiał (jest okazja by podzelić się tym w co wierzysz w tej kwestii), ze generalnie wszyscy się smucą jak ktos tak choruje i kiedy umiera bo długo go nie zobaczą, ale masz nadzieję...itp itd (zależnie od poglądów). Mozesz powiedzieć zeby były świadome, ze to ostatni raz kiedy go widzą, ze chciałabyś zeby go wspominały tak dobrze jak ty, zeby go mocno uścisnęły bo to na pewno go ucieszy... osobiście mówiłabym mniej więcej w taki sposób...

    A tak w ogóle to goraco współczuję...

    --
    Kropek
  • nie zgadzam się, częsciowo, z lolinką
    dzieci przerażają słowa ostateczne - nigdy, zawsze, ostatni raz
    ich ew spotkanie z Dziadkiem byłoby tragiczne i dla nich i dla Dziadka

    maja się spotkac z Dziadkiem, którego długo nie widziały, nie można odbierac im
    radości z tego spotkania, to nie sa dorosłe osoby, które potrafią tego typu
    momenty zracjonalizować, a nawet zrozumieć

    Dziadek jest chory (np dlatego tak wygląda), zreszta zakładam, że o tym juz
    wiedzą
    Gdy odejdzie - Dziadka już nie ma, ale nie cierpi, nic go nie boli, już się nie
    męczy, lekarze nie potrafili go uratować bosa choroby, których ludzie nie
    potrafią jeszcze leczyć ale z pewnością kiedys się nauczą (zawsze zostaw
    otwarta pozytywna furtkę, dzieci nie powinny bac sie choroby, nie znają
    przeciez różnicy pomiędzy nowotworem a grypą, nie powinny po dziadkowym
    doświadczeniu czuć strachu przed każdą choroba a siłą rzeczy fakt - choroba-
    śmierć bliskiej osoby będzie dla nich pewnym odniesieniem, nelaży więc je nieco
    złagodzić, bo cierpienie dzieci nie uszlachetnia, nie pomoże im w zrozumieniu
    sytuacji, dzieci instynktownie czuja pewne rzeczy i nie trzeba wszytskiego kawe
    na ławę
    religia może pomóc, jesli jestescie religijni choc mój mały wkurzył sie na Pana
    Boga, że jest zły, że pozwolił Dziadkowi odejść

    nie mów im w żadnym wypadku - jedziemy do Dziadka bo umiera to ostatni raz, to
    pożegnanie, nigdy potem itp - to je tylko wystraszy (oczywiście powysze to
    skrót myślowy), nie ma takiej potrzeby - zobacz mój poprzedni post i jaka była
    reakcja małego, gdy powiedziałam, że nie udało mi sie uratowac Dziadka -
    zachował się (3 latek) w zaskakujący sposob, to on mnie pocieszył, on byl
    silniejszy ode mnie, znalazł odpowiedniejsze ode mnie słowa

    a wspominac dobrze, nie będa dlatego, że im sie to powie przed ostatnim
    spotkaniem
    będa wspominać tak, jak go zapamiętały, a reszta to Twoja rola, aby kochały go
    takim,jakim Ty go kochałaś, reszty o Dziadku musisz juz nauczyc ich sama, tak
    jak ja mojego drugiego synka, który Dziadka nigdy nie widział, tak jak mój Tata
    nauczył mnie kochac moją Babcię, która znam tylko ze zdjęć i z Jego opowiesći

    czasem dzieci mają to COŚ, którego my juz nie mamy, niech to COŚ im pomoże,
    niech ucza się czytac między słowami, niech ucza się empatii, niech uczą się
    zrozumienia ciszy i niepokoju, których nikt nie nazywa,

    a wszystko to, co radzę, nie równa się ukrywaniu prawdy, ani przedstawianiu
    pólprawdy; trzeba jedynie znaleźć równowagę, przykucnąć i popatrzec na problem
    z punktu widzenia dziecka a nie dorosłego

    odwagi

  • dziekuje za te wszystkie slowa i o chec podzielenia sie ze mna.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.