Dodaj do ulubionych

Jak poznac czy dziecko jest GENialne?

01.03.06, 04:20
Czy wczesne czytanie i pisanie sa wystarczajaca oznaka?
Czy sprawne rozwiazywanie puzzle w wieku 3 lat?
No i gdzie sie zaczyna geniusz a koncza wysokie zdolnosci poparte
pracowitoscia?
Edytor zaawansowany
  • juliaaaaa 01.03.06, 07:34
    Nie jestem specjalistą, ale wydaje mi się, że geniusz to ktoś wybitnie zdolny w
    jakiejś dziedzinie. Np. dziecko siada do pianina i po usłyszeniu kilku dźwięków
    umie coś zagrać. Albo po zrozumeiniu podstawowych procesów dodawania i
    odejmowania, samo dochodzi do tego, co to mnożenie i dzielenie. Geniuszem nie
    nazwałabym dziecka, które po wielu godzinach ćwiczeń i przy dobrym słuchu, umie
    bezbłednie zagrać trudne utwory. Ale to tylko moja definicja geniusza. Może
    psycholog dziecięcy podpowie Ci bardziej fachową.

    Dla mnie wczesne czytanie lub układanie puzzli nie są oznaką geniusza, lecz
    zdolnościami akurat w takim kierunku, umiejętnością skupienia na dłużej uwagi
    oraz zainteresowaniem akurat w tym kierunku, a nie innym.

    Pozdrawiam
    --
    Julia

    Miłosz
  • maksimum 01.03.06, 07:52
    juliaaaaa napisała:

    > Nie jestem specjalistą, ale wydaje mi się, że geniusz to ktoś wybitnie zdolny
    w jakiejś dziedzinie. Np. dziecko siada do pianina i po usłyszeniu kilku
    dźwięków
    > umie coś zagrać. Albo po zrozumeiniu podstawowych procesów dodawania i
    > odejmowania, samo dochodzi do tego, co to mnożenie i dzielenie.

    Tez bym sie przychylal do takiego sformulowania.
    Spotyka sie dzieci,ktore genialne muzycznie w wieku 10 lat a pozniej nikna z
    horyzontu.
    Michael Jackson byl dobry muzycznie jako dziecko i zobacz co sie z niego
    zrobilo?
    Paul McCartney moze nie byl genialny,ale dzieki swojej pracy jest kims.
    newsfromrussia.com/science/2004/06/18/54440.html
    > Geniuszem nie
    > nazwałabym dziecka, które po wielu godzinach ćwiczeń i przy dobrym słuchu,
    umie
    > bezbłednie zagrać trudne utwory. Ale to tylko moja definicja geniusza. Może
    > psycholog dziecięcy podpowie Ci bardziej fachową.

    Byla kiedys na forum dyskusja jaki procent dzieci mozna uznac za geniuszy.
    Wg mnie jest to ulamek procenta a i tak najwazniejsze jest nastawienie sie na
    dluga i ciezka prace,bo talent bez pracy to niewiele.

    > Dla mnie wczesne czytanie lub układanie puzzli nie są oznaką geniusza, lecz
    > zdolnościami akurat w takim kierunku, umiejętnością skupienia na dłużej uwagi
    > oraz zainteresowaniem akurat w tym kierunku, a nie innym.

    Zauwaz,ze w Polsce jest duzo bardzo zdolnych dzieci,a jak wchodza w zycie
    dorosle,to ich talenty marnieja bezpowrotnie.
    Czyzby brak wlasciwej selekcji czy luki w wychowaniu?

    > Pozdrawiam
  • iwpal 01.03.06, 08:20
    >Zauwaz,ze w Polsce jest duzo bardzo zdolnych dzieci,a jak wchodza w zycie
    dorosle,to ich talenty marnieja bezpowrotnie.Czyzby brak wlasciwej selekcji czy
    luki w wychowaniu?<
    U nas nie wspiera sie zdolnych w wystarczającyh sposób, nie potrafi sie ich też
    wyłapywac z tłumu.
    Geniusz to zdolności w jakimś kierunku + ciężka praca.
    --
    Pozdrawiam
    IwonaP.
  • jurek1971 08.03.06, 11:42
    Kilkuletnie dziecko trzeba rozwijać wszechstronnie - dawać do zabawy klocki,
    farbki, proste instrumenty, puzzle, piłkę, rowerek itd. Oczywiście samo wybierze
    ulubione zajęcia, ale człowiek powinien być wychowywany na szczęśliwego a nie
    genialnego. Oczywiście wspierać zainteresowania, ale nic na siłę. Słyszałem o
    kilku przypadkach dzieci, które bardzo wcześnie nauczyły się np. czytać, potem
    miały duże problemy w szkole, nie potrafiły pracować. Ważne żeby dziecko uczyć
    podejmowania wysiłku - na miarę wieku oczywiście - bo to właśnie przez całe
    życie popycha człowieka do przodu i daje wewnętrzną siłę.

    --
    Parę piosenek
  • kubinka 07.10.06, 00:28
    bardzo słusznie prawi!!
  • jotde2 22.11.09, 09:50
    jurek1971 napisał:
    . Ważne żeby dziecko uczyć
    > podejmowania wysiłku - na miarę wieku oczywiście - bo to właśnie
    przez całe
    > życie popycha człowieka do przodu i daje wewnętrzną siłę.

    100/100 smile
  • jotde2 22.11.09, 10:05
    IQ jest bardzo słabo kształtowalne .
    priorytety i charakter zaś bardzo.
    właściwie ustawione priorytety zapewnią mu nabycie właściwych
    umiejętności .
    uczmy dzieci pracy dla celu i postarajmy sie by jednym z tych celów
    była szczęśliwa rodzina bo chcemy przecież mieć fajne wnuki wink
  • maksimum 22.11.09, 17:48
    jotde2 napisał:

    > IQ jest bardzo słabo kształtowalne .

    To prawda.

    > priorytety i charakter zaś bardzo.

    Nie zgodzilbym sie ze bardzo,bo z charakterem i predyspozycjami tez
    sie rodzimy jak i z IQ.

    > właściwie ustawione priorytety zapewnią mu nabycie właściwych
    > umiejętności .

    O to wlasnie chodzi,ze na podstawie wlasnych doswiadczen mozemy
    wlasciwie ustalic priorytety dzieciom.

    > uczmy dzieci pracy dla celu i postarajmy sie by jednym z tych celów
    > była szczęśliwa rodzina bo chcemy przecież mieć fajne wnuki wink

    A to czekanie na wnuki potrafi byc wyczerpujace.
  • jotde3 23.11.09, 09:14
    > > priorytety i charakter zaś bardzo.
    >
    > Nie zgodzilbym sie ze bardzo,bo z charakterem i predyspozycjami
    tez
    > sie rodzimy jak i z IQ.

    napisałem "priorytety i charakter" nie "predyspozycje i charakter.
    moge sie z Tobą zgodzić w tym co odpisałeś bo może żle użyłem
    słowa "charakter" .miałem na myśli asertywność, wytrwałość, chęć
    podejmowania wyzwań .

    przeczytałem teraz pare Twoich postów.próbujesz dostrzec zależności
    tam gdzie inni wogóle sie niezastanawiają ale opisujesz je moim
    zdaniem (przynajmniej czasem ) zupełnie błędnie ( np.to o
    dziedziczeniu ).
    "ekscytujesz" sie też nauką swoich dzieci .może i słusznie smile
    dla mnie też to jest ważne ale staram sie pamiętać że edukacja
    niejest celem samym w sobie ,służy ona lepszemu życiu i być może
    lepiej mieć troche gorsze oceny z niektórych przedmiotów a
    zaoszczędzony czas poświecić na coś innego (głupiego wink) o czym
    zdecyduje samo dziecko bo jak od najmłodszych lat da mu sie
    możliwość wyborów ( z umiarem smile to bedzie odważniejsze w życiu ?
  • maksimum 23.11.09, 17:28
    jotde3 napisał:

    > przeczytałem teraz pare Twoich postów.próbujesz dostrzec zależności
    > tam gdzie inni wogóle sie niezastanawiają

    Zawsze bylem nowatorski.

    > ale opisujesz je moim zdaniem (przynajmniej czasem ) zupełnie
    >błędnie ( np.to o dziedziczeniu ).

    To sie dopiero okaze,jak nauka zacznie inaczej traktowac
    dziedziczenie.

    > "ekscytujesz" sie też nauką swoich dzieci .może i słusznie smile
    > dla mnie też to jest ważne ale staram sie pamiętać że edukacja
    > niejest celem samym w sobie ,służy ona lepszemu życiu i być może
    > lepiej mieć troche gorsze oceny z niektórych przedmiotów a
    > zaoszczędzony czas poświecić na coś innego (głupiego wink) o czym
    > zdecyduje samo dziecko bo jak od najmłodszych lat da mu sie
    > możliwość wyborów ( z umiarem smile to bedzie odważniejsze w życiu ?

    Przeciez to wiecej niz oczywiste,ze decyzje 12 latki beda wiecej niz
    glupie w porownaniu z procesem myslowym doroslego czlowieka.
    To ja jestem od tego by narzucac im madrzejsze rozwiazania niz upajac
    sie glupimi.Przeciez mam je wychowac na madrzejsze ode mnie.
    Wczoraj corka miala pomysl,zebym ja zawiozl do kina,pol godziny w
    jedna strone,a pozniej przywiozl z kina samochodem,bo tak kolezanki
    ida do kina.
    Oczywiscie odmowilem i zmusilem ja do grania w tenisa,bo chce by
    grala w druzynie szkolnej za 1,5 roku jak pojdzie do liceum.
  • berek_76 23.11.09, 18:24
    > To sie dopiero okaze,jak nauka zacznie inaczej traktowac
    > dziedziczenie.

    Już zaczęła big_grin
    Pierwotnie bowiem pogląd na dziedziczenie był zgodny z Twoim - niestety, już pod
    koniec XIX wieku nauka zorientowała się, że jeśli chodzi o dziedziczenie
    genetyczne, Lamarck się myli. I powoli zdano sobie sprawę, że dziedziczenie
    odbywa się za pomoca genów.

    Istnieje natomiast coś, co po angielsku nazywa się "soft inheritance", a po
    polsku dziedziczeniem społecznym - i to jest właśnie przekazywanie doświadczeń.
    Obywa się ono jednak na poziomie uczenia się, a więc nie jest zależne tylko od
    rodziców - można w ten sposób dziedziczyć doświadczenia dowolnej osoby.

    BTW - były kiedyś niewyraźne dowody, że być może dziedziczenie lamarckowskie
    jest prawdziwe dla organizmów jednokomórkowych. Nawet i ta teoria nie znalazła
    żadnego - ŻADNEGO - potwierdzenia. Jeśli nie jesteś ameba, tym bardziej nie ma
    nadziei, że zdołasz dziedzicznie przekazać swoim dzieciom jakiegolwiek
    doświadczenia własne.

    > Przeciez to wiecej niz oczywiste,ze decyzje 12 latki beda wiecej niz
    > glupie w porownaniu z procesem myslowym doroslego czlowieka.
    > To ja jestem od tego by narzucac im madrzejsze rozwiazania niz upajac
    > sie glupimi.

    Wiesz, sugerowałabym raczej nauczyć dzieci samodzielnego myślenia niż tego, że
    tatuś ma narzucić rozwiązanie. Strach pomyśleć, jak głupio będą się zachowywać,
    jeśli nie będzie tatusia, który narzuci im co trzeba. Rozwiązywać problemy tez
    się trzeba nauczyć, a do tego potrzebne jest doświadczenie, próby i błędy.
    jesteś na znakomitej drodze do pozbawienia swoich dzieci zdolności do
    podejmowania decyzji. Ale możliwe, że po prostu urodziłeś się swoim rodzicom,
    zanim oni się nauczyli, jak należy wychowywać dzieci (wybacz złośliwość, ale
    pracujesz na nią ostro).

    > Oczywiscie odmowilem i zmusilem ja do grania w tenisa,bo chce by
    > grala w druzynie szkolnej za 1,5 roku jak pojdzie do liceum.

    Rozumiem, że to, czego chce Twoja córka, nie ma tu żadnego znaczenia?
    To może byś tak sam w coś pograł, skoro stanowi to Twoją ambicję?
    Zmuszaj swoje dziecko do grania w tenisa, zmuszaj. Po osiągnięciu pełnoletności,
    kiedy utracisz już wpływ na córeczkę, pirzgnie rakietą dalej, niż będziesz
    widział i będziesz miał szczęście, jeśli nie prosto w twarz ukochanego tatusia,
    który tak się troszczył o jej dobro, że miał w nosie jej zdanie.
    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • maksimum 24.11.09, 06:44
    berek_76 napisała:

    > Wiesz, sugerowałabym raczej nauczyć dzieci samodzielnego myślenia
    >niż tego, że tatuś ma narzucić rozwiązanie.

    Ja ich wlasnie tego ucze,tylko ze w sposob stanowczy.

    > Strach pomyśleć, jak głupio będą się zachowywać,
    > jeśli nie będzie tatusia, który narzuci im co trzeba.

    Swirowanie w wieku 12 lat jest przejsciowe,a oko trzeba caly czas
    trzymac na malolacie,by ja stawiac na bacznosc jak zajdzie taka
    potrzeba.

    > To może byś tak sam w coś pograł, skoro stanowi to Twoją ambicję?

    Przeciez ze mna grala.

    > Zmuszaj swoje dziecko do grania w tenisa, zmuszaj. Po osiągnięciu
    pełnoletności, kiedy utracisz już wpływ na córeczkę, pirzgnie rakietą
    dalej, niż będziesz widział i będziesz miał szczęście, jeśli nie
    >prosto w twarz ukochanego tatusia,

    A nie myslisz,ze twoje polskie rozwiazania maja sie nijak do
    wychowania w USA?

    > który tak się troszczył o jej dobro, że miał w nosie jej zdanie.

    Ja jej wytlumaczylem,ze nie bede jej wozil do kina i niech sobie
    autobus wezmie,ale nie skorzystala z tej propozycji.

    PS.U mnie w domu dzieci nie rzadzily do tej pory i nie zanosi sie na
    to.
  • azile.oli 24.11.09, 08:20
    Odnośnie tego kina i tenisa. Moja córka trenuje wyczynowo. Do głowy
    by jej nie przyszło, aby wybrać się do kina w dniu, gdy ma trening,
    mało tego, nigdy nie wybiera się na spotkania z rówieśnikami przed
    ważnymi zawodami. Bo musi być skoncentrowana i wypoczęta.
    A wiesz, co jest najciekawsze ? Sama podejmowała już takie decyzje
    w wieku 12 lat, teraz ma 15 i sport nadal sprawia jej frajdę , ale
    też traktuje go profesjonalnie. Sama. Bez rodziców nad głową.
    Gdyby miała odbywać treningi z ojcem na pewno wybrałaby kino. Mało
    tego, zostałaby tam zawieziona i odebrana.
    Bo absolutnie nigdy jej nie zmuszaliśmy do sportu i pewnie dlatego
    ma teraz z tego frajdę ( i medale, i kadrę, i wyjazdy...).
    Do nastolatka, który ma ochotę spędzić czas z przyjaciółmi średnio
    przemawia wizja, że treningi z ojcem pomogą mu się dostać w szkole
    do drużyny. Wiem, że Ty decydujesz za dzieci. Ale tak naprawdę czy
    to córka chce być w tej drużynie, czy Ty chcesz, żeby była?
    Bo to spora różnica. Z tego , co pisałeś w innych wątkach wynika
    raczej, że córce treningi nie sprawiają radości.
    I jeszcze jedno - mobilizować do wysiłku można wtedy, gdy dziecko
    ma talent, wybitne osiągnięcia i chwilowąż niechęć do czegoś.
    Jeśli myślisz, że młoda pokocha tenisa, bo będziesz ją do tego
    zmuszał, to raczej poniesziesz porażkę.
    Nie jesteś trenerem, nie znasz się na tym, czy Twoje dzieci mają
    potencjał. Wydaje Ci się, że się znasz, ale to złudzenie.
  • maksimum 24.11.09, 16:54
    azile.oli napisała:

    > A wiesz, co jest najciekawsze ? Sama podejmowała już takie decyzje
    > w wieku 12 lat,

    Moja corka podjela decyzje w wieku 12 lat,ze chce byc cheerleader.
    Poszla na probe i jej nie przyjeli.Oczywiscie tu jest duza
    konkurencja i zeby cie gdziekolwiek przyjeli,musisz juz to calkiem
    niezle umiec.
    Tlumaczylem jej jak dziecku,ze nie ma koordynacji nawet w tanczeniu i
    niech sie nigdzie nie pcha jak nie zacznie trenowac jakiegos sportu.
    Syna nauczylem grac w tenisa na tyle dobrze,ze gra w druzynie
    szkolnej i w calej szkole w ktorej jest okolo 5 tys uczniow tylko 6
    jest lepszych od niego w tenisie.
    Oczywiscie na dwor tez musi wychodzic i sie pogimnastykowac,bo to jej
    siedzenie przed kompem mnie juz do szalu doprowadza.
    No wiec zmuszam ja do grania w tenisa i juz calkiem dobrze gra.

    > teraz ma 15 i sport nadal sprawia jej frajdę ,

    Jak sie ma wyniki,to sie ma frajde,a tenis jest na tyle
    specyficzny,ze zeby miec wyniki,to trzeba conajmniej przez 5 lat
    trenowac.
    To nie jest bieg na 100m czy skok w dal,ze wychodzisz na bieznie i
    jestes najlepsza w klasie,wiec wysylaja cie na zawody miedzyszkolne.

    > Gdyby miała odbywać treningi z ojcem na pewno wybrałaby kino.

    A dlaczego Radwanskie i Karolina Wozniacki caly czas sa trenowane
    przez ojcow? I maja wyniki.

    > Ale tak naprawdę czy to córka chce być w tej drużynie, czy Ty
    >chcesz, żeby była?

    Tak naprawde,to corka siedzialaby przed kompem caly dzien,mimo ze
    swietnie biega i ma bardzo dobry refleks.

    > Bo to spora różnica. Z tego , co pisałeś w innych wątkach wynika
    > raczej, że córce treningi nie sprawiają radości.

    Bo ona jest bardzo emocjonalna i nie wie co jest dla niej dobre.

    > I jeszcze jedno - mobilizować do wysiłku można wtedy, gdy dziecko
    > ma talent, wybitne osiągnięcia i chwilowąż niechęć do czegoś.

    Talent to ona ma,bo przez ostatnie pol roku nauczylem ja sporo,z tym
    ze ona lubi isc na latwizne i pytlowac z kolezankami.

    > Jeśli myślisz, że młoda pokocha tenisa, bo będziesz ją do tego
    > zmuszał, to raczej poniesziesz porażkę.

    Jak sie nie ma co sie lubi,to sie lubi co sie ma.

    > Nie jesteś trenerem, nie znasz się na tym, czy Twoje dzieci mają
    > potencjał. Wydaje Ci się, że się znasz, ale to złudzenie.

    Maja potencjal i moja w tym glowa,zeby go wykorzystaly.
  • azile.oli 24.11.09, 21:16
    W Polsce jest trochę inaczej. Bycie w szkolnej drużynie nie jest
    żadnym osiągnięciem. Żeby mieć wyniki, trzeba trenować wiele lat w
    każdej dyscyplinie. Ja , a właściwie trener może stwierdzić, że
    dziecko ma potencjał. A dobre to jest dopiero wteduy, gdy wygra
    zawody wojewódzkie, strefowe czy ogólnopolskie.
  • maksimum 25.11.09, 07:26
    azile.oli napisała:

    > W Polsce jest trochę inaczej. Bycie w szkolnej drużynie nie jest
    > żadnym osiągnięciem.

    Glownie dlatego,ze polskie szkoly nie maja zaplecza sportowego.
    W Brooklyn Tech jest ponad 30 druzyn sportowych i wcale nie tak latwo
    sie do jakiejkolwiek dostac.

    www.psal.org/psalsports/school/psal_schoolprofile.asp?cschool=13507

    Kazdy sport szkolny ma swojego trenera,a niektore nawet dwoch
    trenerow.Tutaj sport w szkolach traktowany jest powaznie,bo wielu
    uczniow chce sie zalapac na stypendia sportowe na uczelniach.
    Gdy syn poszedl sie zalapac do druzyny tenisowej,razem z nim bylo 30
    innych chlopakow i kazdy juz jako-tako gral w tenisa.
    Z tej 30-stki trener do druzyny przyjal TYLKO 3-ech.
    Cala druzyna tenisowa to 20 uczniow a z nich TYLKO 7 gra w meczach.
    Moj syn gral juz mecze w druzynie szkolnej,mimo ze jest tam
    najmlodszy i najmniejszy.

  • jotde2 25.11.09, 08:20
    a jak Maksiu uczysz dzieci decydowania o sobie ? uczysz je radzenia
    sobie z własnymi błędami ?czy zawsze bedziesz decydował za nie ?
    piszesz o tym tenisie ? czemu akurat tenis ? pomijając
    współzawodnictwo jaki jest cel tych treningów ?
  • maksimum 25.11.09, 23:36
    jotde2 napisał:

    > a jak Maksiu uczysz dzieci decydowania o sobie ? uczysz je radzenia
    > sobie z własnymi błędami ?czy zawsze bedziesz decydował za nie ?

    Jak ktoregos dnia zauwaze,ze podejmuja calkiem rozsadne decyzje,to
    beda juz na swoim.
    A jak w szkole jest?
    Czy nauczyciel decyduje,czy uczen ma racje,czy uczniowie ucza sie
    czego chca i wystawiaja stopnie nauczycielowi?

    > piszesz o tym tenisie ? czemu akurat tenis ? pomijając
    > współzawodnictwo jaki jest cel tych treningów ?

    Czysto towarzyski.Dziewczyny ubieraja sie w krotkie spodniczki i
    zalotnie wygladaja.Te co graja w szachy sa nudne.
  • wieczna-gosia 26.11.09, 00:01
    > Czysto towarzyski.Dziewczyny ubieraja sie w krotkie spodniczki i
    > zalotnie wygladaja.Te co graja w szachy sa nudne.

    to w ju es ej sutereniarstwo nie jest karane? Albo pedofilia? Bo nie
    moge sie zdecydowac czy odnosnie wlasnej corki brzmisz bardziej jak
    pierwsze czy drugie.....
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • jotde2 26.11.09, 08:23
    maksimum napisał:

    > jotde2 napisał:
    >
    > > a jak Maksiu uczysz dzieci decydowania o sobie ? uczysz je
    radzenia
    > > sobie z własnymi błędami ?czy zawsze bedziesz decydował za nie ?
    >
    > Jak ktoregos dnia zauwaze,ze podejmuja calkiem rozsadne decyzje,to
    > beda juz na swoim.
    > A jak w szkole jest?
    > Czy nauczyciel decyduje,czy uczen ma racje,czy uczniowie ucza sie
    > czego chca i wystawiaja stopnie nauczycielowi?

    ale mi niechodziło o naprawde ważne decyzje tylko o takie na miare
    dzieci .czy pozwalałeś im np.decydować w jakichkolwiek sprawach
    głupio np.czy pozwalałeś im kupić "durną" zabawke jak były małe za
    swoje kieszonkowe (np. na które zapracowały ćwicząc co tam chciałeś
    bo chyba rozumiesz znaczenie marchewki w wychowaniu ?smile) czy zawsze
    to musiała być zabawka edukacyjna (w Twoim rozumieniu )

    >
    > > piszesz o tym tenisie ? czemu akurat tenis ? pomijając
    > > współzawodnictwo jaki jest cel tych treningów ?
    >
    > Czysto towarzyski.Dziewczyny ubieraja sie w krotkie spodniczki i
    > zalotnie wygladaja.Te co graja w szachy sa nudne.

    bardzo mi sie to wytłumaczenie bodoba i zaczyna wyglądać że jesteś
    pogodzonym z faktami tatuśkiem smile
  • maksimum 26.11.09, 21:36
    jotde2 napisał:

    > ale mi niechodziło o naprawde ważne decyzje tylko o takie na miare
    > dzieci .czy pozwalałeś im np.decydować w jakichkolwiek sprawach
    > głupio np.czy pozwalałeś im kupić "durną" zabawke jak były małe za
    > swoje kieszonkowe (np. na które zapracowały ćwicząc co tam chciałeś
    > bo chyba rozumiesz znaczenie marchewki w wychowaniu ?smile) czy zawsze
    > to musiała być zabawka edukacyjna (w Twoim rozumieniu )

    Stawialem na swoim i dzieci mnie sie podporzadkowywaly.

    > > > piszesz o tym tenisie ? czemu akurat tenis ? pomijając
    > > > współzawodnictwo jaki jest cel tych treningów ?
    > >
    > > Czysto towarzyski.Dziewczyny ubieraja sie w krotkie spodniczki i
    > > zalotnie wygladaja.Te co graja w szachy sa nudne.
    >
    > bardzo mi sie to wytłumaczenie bodoba i zaczyna wyglądać że jesteś
    > pogodzonym z faktami tatuśkiem smile

    Tak wlasnie jest,choc czasami jeszcze walcze z corka,bo ona jakas
    trudna sie zrobila.Nie tak jak Kowalska,ale ma swoje zdanie.
  • jotde2 27.11.09, 08:52
    maksimum napisał:

    > jotde2 napisał:
    >
    > > ale mi niechodziło o naprawde ważne decyzje tylko o takie na
    miare
    > > dzieci .czy pozwalałeś im np.decydować w jakichkolwiek sprawach
    > > głupio np.czy pozwalałeś im kupić "durną" zabawke jak były małe
    za
    > > swoje kieszonkowe (np. na które zapracowały ćwicząc co tam
    chciałeś
    > > bo chyba rozumiesz znaczenie marchewki w wychowaniu ?smile) czy
    zawsze
    > > to musiała być zabawka edukacyjna (w Twoim rozumieniu )
    >
    > Stawialem na swoim i dzieci mnie sie podporzadkowywaly.


    dosyć to excentryczne w dzisiejszych czasach ale kiedyś tak sie
    chyba częściej wychowywało . był też dziedzic na folwarku .wszystko
    było bardziej patryjarchalne. tamte systemy jednak odeszły w strone
    wiekszej niezależnosci ludzi i to chyba bez szkody dla rozwoju ?
    w rodzinach nastąpiła podobna zmiana.pytanie czy zmiany w rodzinie
    były pozytywną czy negatywną konsekwencją zmian społecznych( bo bez
    nich by raczej niezaszły).ja stawiam że pozytywną pchającą
    społeczność do jeszcze szybszego rozwoju.tu jest jednak inny problem
    bo nas rozwój całej społeczności nieinteresuje .
    przez analogie do rozwoju społecznego i modelów władzy moge
    stwierdzić że dzieci wychowywane jak twoje mogą znacznie stracić na
    kreatywności ( oczywiście ONE SĄ GENIALNEwink wiec strata bedzie
    wyglądać tak że z genialnych staną sie wybitne winkhehe) a zyskać w
    miejscach mocno hierarchicznych ( np.kosciele katolickim wink hehehe)
  • maksimum 28.11.09, 01:29
    jotde2 napisał:

    > dosyć to excentryczne w dzisiejszych czasach ale kiedyś tak sie
    > chyba częściej wychowywało . był też dziedzic na folwarku .wszystko
    > było bardziej patryjarchalne. tamte systemy jednak odeszły w strone
    > wiekszej niezależnosci ludzi i to chyba bez szkody dla rozwoju ?

    To jest dosc latwe do sprawdzenia poprzez porownanie rozwoju Chin i
    EU i USA.
    Chiny gdzie narod trzymany jest krotko za uzde,rozwijaja sie bardzo
    preznie,a demokratyczne EU od kilku lat nie rozwija sie wcale.
    Moze cie to dramatycznie zdziwic,ale w rozwoju spoleczenstw
    najwazniejsza jest wysoka dyscyplina i jednoosobowe
    kierownictwo(jednopartyjnosc).
    Czym wiecej parti,tym wiecej dyskusji i mniej rozwoju.

    > przez analogie do rozwoju społecznego i modelów władzy moge
    > stwierdzić że dzieci wychowywane jak twoje mogą znacznie stracić na
    > kreatywności ( oczywiście ONE SĄ GENIALNEwink wiec strata bedzie
    > wyglądać tak że z genialnych staną sie wybitne winkhehe) a zyskać w
    > miejscach mocno hierarchicznych ( np.kosciele katolickim wink hehehe)

    Zawezanie pola zainteresowan nie zmniejsza kreatywnosci lecz zwieksza
    ja,skupiajac na mniejszej ilosci celow.

    To ze Tiger Woods spedzal wiekszosc czasu na polach golfowych jako
    dziecko spowodowalo na pewno,ze nie umie grac w szachy,ale czy
    ktokolwiek oczekuje od niego dobrych wynikow w szachach?
  • jotde2 30.11.09, 09:40
    maksiu :
    w chinach jest rozwój (z poziomu podłaogi!!!) dzieki właśnie
    PLURALIZMOWI gospodarczemu.

    niejestem przeciwnikiem mądrej specjalizacji (ale przykłady które
    podajesz są kiepskie ) a specjalizacji polegającej na krańcowym
    pozbawieniu możliwości wyboru przez dziecko.
  • maksimum 30.11.09, 15:16
    jotde2 napisał:

    > maksiu :
    > w chinach jest rozwój (z poziomu podłaogi!!!) dzieki właśnie
    > PLURALIZMOWI gospodarczemu.

    Sa na poziomie Rosji i rozwijaja sie szybciej,mimo ze Rosja ma
    rope,gaz i wszystkie mineraly a Chiny je sprowadzaja.

    > niejestem przeciwnikiem mądrej specjalizacji (ale przykłady które
    > podajesz są kiepskie ) a specjalizacji polegającej na krańcowym
    > pozbawieniu możliwości wyboru przez dziecko.

    Energia nie jest tracona,moze byc tylko roznie wykorzystana.
    Jedni sie latwo denerwuja,gdy probujesz ich nakierowac na trudniejsze
    zadania i wtedy energia idzie w gwizdek a inni przyjmuja wyzwanie.
    Jak dotychczas z synem idzie mnie dobrze,a corka wymaga wiekszej
    motywacji.
  • jotde2 30.11.09, 16:29
    maksimum napisał:

    > jotde2 napisał:
    >
    > > maksiu :
    > > w chinach jest rozwój (z poziomu podłaogi!!!) dzieki właśnie
    > > PLURALIZMOWI gospodarczemu.
    >
    > Sa na poziomie Rosji i rozwijaja sie szybciej,mimo ze Rosja ma
    > rope,gaz i wszystkie mineraly a Chiny je sprowadzaja.

    mijasz sie maksio z prawdą .
    niechchce Ci sie sprawdzić nawet w wikipedi???
    prosze bardzo pkb per capita 2008:
    rosja ok 15tys$
    chiny ok 6tys$
    pl.wikipedia.org/wiki/PKB_per_capita
    ale jak powiedziałem chiny mają wolność gospodarczą to i gospodarka
    sie rozwija .ale gospodarka i pieniądz to nie wszystko co niesie
    życie .

    > Energia nie jest tracona,moze byc tylko roznie wykorzystana.
    > Jedni sie latwo denerwuja,gdy probujesz ich nakierowac na
    trudniejsze
    > zadania i wtedy energia idzie w gwizdek a inni przyjmuja wyzwanie.
    > Jak dotychczas z synem idzie mnie dobrze,a corka wymaga wiekszej
    > motywacji.

    maksio ,ja mówie że należy min. uczyć dzieci decydowania pozwalając
    im na błedy a Ty zdaje sie twierdzisz że nauczysz je tego
    niepozwalając im decydować w żadnych sprawach ?
  • jotde2 30.11.09, 16:33
    co do rosji dodam jeszcze że ona demokracją wiele sie od chin
    nieróżni wiec znowu kiepski przykład maksio.
  • maksimum 30.11.09, 22:05
    jotde2 napisał:

    > mijasz sie maksio z prawdą .
    > niechchce Ci sie sprawdzić nawet w wikipedi???
    > prosze bardzo pkb per capita 2008:
    > rosja ok 15tys$
    > chiny ok 6tys$
    > pl.wikipedia.org/wiki/PKB_per_capita

    Moze sie mijam,a moze sie nie mijam.Nie dziwi Cie,ze w tych
    statystykach Rosja jest tuz przy Polsce,a rzeczywistosc wyglada
    calkiem inaczej?

    w nationmaster jest:

    www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_ppp_percap-economy-gdp-ppp-per-capita

    Rosja 9.821 a Chiny 5.453 doll. na twarz i wez pod uwage,ze dane
    rosyjskie sa zawsze zawyzane,a dane chinskie sa zawsze zanizane.
    Chinczycy sa jednym wielkim sukcesem gospodarczym ostatnich 30 lat i
    nie chca nikogo w oczy kluc swoimi statystykami.Rosja natomiast
    choruje na manie wielkosci.
    Wyjedziesz troche za Moskwe i St Petersburg i jest syf,kila i mogila.
    Porownaj sobie dostep do internetu w "bogatej" Rosji i "biednych"
    Chinach:

    www.nationmaster.com/graph/int_bro_acc_percap-internet-broadband-access-per-capita

    Okazuje sie,ze Chiny sa na poziomie Polski daleko przed Rosja.

    > ale jak powiedziałem chiny mają wolność gospodarczą to i gospodarka
    > sie rozwija .ale gospodarka i pieniądz to nie wszystko co niesie
    > życie .

    Jak masz pieniadze,to mozesz miec komputer i internet jak Chinczycy,a
    jak nie masz,to tylko sie upic jak w Rosji.
    A jesli chodzi o AIDS,to tuz za Afryka masz Ukraine i Rosje:

    www.nationmaster.com/graph/hea_hiv_aid_peo_liv_wit_hiv_aid_pe
    rcap-aids-people-living-per-capita

    > maksio ,ja mówie że należy min. uczyć dzieci decydowania
    pozwalając im na błedy a Ty zdaje sie twierdzisz że nauczysz je tego
    > niepozwalając im decydować w żadnych sprawach ?

    A jak jest w pracy?
    Czy pozwalasz jako pracodawca popelniac bledy podwladnym?
    Ja im pozwalam decydowac w mniejszych sprawach,a w wiekszych sam
    decyduje.
    Gdyby corka chciala decydowac,to by nigdy nie nauczyla sie grac w
    tenisa,za to pytlowala z kolezankami o glupotach bez znaczenia.
  • wieczna-gosia 30.11.09, 22:22
    > Gdyby corka chciala decydowac,to by nigdy nie nauczyla sie grac w
    > tenisa,za to pytlowala z kolezankami o glupotach bez znaczenia.

    wlasnie to mnie Maksiu fascynuje- majac taki chodzacy etos w chacie i
    czlowieka sukcesu dzieci powinny chociaz minimalnie byc
    zainteresowane podobna droga zycia- a te twoje to jakas masakra. A
    jak podajemy ci tu przyklady wlasnych dzieci ze ambitne i za morde 15
    latki trzymac nie trzeba, tylkiem w mini nie musi machac ani grac w
    tenisa tylko po to zeby paru pedofili zobaczylo falujacy biuscik i
    majtusie lolitki- to stwierdzasz- w zaleznosci od rzutu moneta ze:
    to dlatego ze w polskich szkolach jest za niski poziom
    to dlatego ze nasze dzieci nie wiedza co to jest prawdziwa nauka gdyz
    gdyby wiedzialy to tez by wialy gdzie pieprz rosnie
    to dlatego ze ogolnie jestesmy takie malo rozgarniete Polaczki bo po
    prostu nie zdajemy sobie sprawy ze nasze dzieci sprawiaja wlasnie
    klopoty a my ich po prostu nie dociskamy odpowiednio.

    ogolnie wspolczuje i dzieciom i pracownikom , ale jednak bardziej
    dzieciom.

    Moj szef dopoki mam oczekiwane wyniki w ogole nie interesuje sie czy
    przychodze , kiedy wychodze, na ile przyszlam i co robie w pracy. I
    jak czytam o zamordyzmie to ty, bardziej docieniam podejcie chlopaka
    i chce mi sie pracowac. Trzymana za morde bez mocy decyzyjnej
    wylecialabym po miesiacu smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • maksimum 01.12.09, 15:15
    wieczna-gosia napisała:

    > prostu nie zdajemy sobie sprawy ze nasze dzieci sprawiaja wlasnie
    > klopoty a my ich po prostu nie dociskamy odpowiednio.

    Zgadza sie.

    > Moj szef dopoki mam oczekiwane wyniki w ogole nie interesuje sie
    czy
    > przychodze , kiedy wychodze, na ile przyszlam i co robie w pracy.

    To jest wlasnie polskie podejscie bez sukcesow na przyszlosc.
    Najwazniejsza w zyciu jest solidnosc i pracowitosc,a ty prezentujesz
    polskie roztrzepanie.



    > I jak czytam o zamordyzmie to ty, bardziej docieniam podejcie
    chlopaka i chce mi sie pracowac. Trzymana za morde bez mocy
    >decyzyjnej wylecialabym po miesiacu smile

    Inna kultura,inne osiagi.
  • wieczna-gosia 01.12.09, 20:59
    > wieczna-gosia napisała:
    >
    > > prostu nie zdajemy sobie sprawy ze nasze dzieci sprawiaja wlasnie
    > > klopoty a my ich po prostu nie dociskamy odpowiednio.
    >
    > Zgadza sie.

    no wlasnie sie nie zgadza smile

    > To jest wlasnie polskie podejscie bez sukcesow na przyszlosc.
    > Najwazniejsza w zyciu jest solidnosc i pracowitosc,a ty
    prezentujesz
    > polskie roztrzepanie.
    nie- nieprawda- nie wiesz co ja presentuje w zyciu- napisalam ci
    tylko ze o ile biznes sie kreci, zadowoleni sa klienci i tabelki z
    wynikami- moj szef uwaza ze jest w porzadku. I tyle napisalam.

    > > I jak czytam o zamordyzmie to ty, bardziej docieniam podejcie
    > chlopaka i chce mi sie pracowac. Trzymana za morde bez mocy
    > >decyzyjnej wylecialabym po miesiacu smile
    >
    > Inna kultura,inne osiagi.
    nie kazdy pracuje na szychcie z szefem psychopata, nie wiem czy mozna
    w tym przypadku mowic o kulturze smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • maksimum 02.12.09, 06:07
    wieczna-gosia napisała:

    > latki trzymac nie trzeba, tylkiem w mini nie musi machac ani grac w
    > tenisa tylko po to zeby paru pedofili zobaczylo falujacy biuscik i
    > majtusie lolitki-

    TRoche cie nerwy ponosza.Monika niemal caly czas chodzi w spodniach i
    to glownie w dlugich.W szkole jest dress code,ze w miniowach ani
    szortach przychodzic nie mozna.
  • wieczna-gosia 02.12.09, 08:06
    Maksiu- jakie nerwy.
    Nie wiem czy caly czas czy polowe- natomiast ty bardzo jasno
    napisales PO CO ona w tenisa gra. Dla mnie to niepojete tak myslec o
    dzieciach, moze dlatego dobrze sie ucza nietrzymane za mordy. A to
    jak sobie zycie poukladaja wyjdzie w praniu- w twoim rowniez. Moje
    dzieci beda mialy te przewage ze beda mialy kilka samodzielnych
    decyzji za soba- miedzy innymi taka czy jechac na studia do Stanow
    czy nie smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • maksimum 03.12.09, 15:25
    wieczna-gosia napisała:

    > Nie wiem czy caly czas czy polowe- natomiast ty bardzo jasno
    > napisales PO CO ona w tenisa gra.

    No wiec jeszcze raz tylko wolno i wyraznie,bo widze ze niczego nie
    lapiesz.
    Po to gra w tenisa,by nauczyla sie grac dobrze w tenisa,bo to jest
    duzo lepsze niz brak umiejetnosci grania w tenisa.
    Ci ludzie ktorzy maja wiecej umiejetnosci maja wiecej mozliwosci.
    Jesli nie umiesz grac w tenisa,to pozostaje ci plotkowanie,a jesli
    umiesz grac w tenisa ,to plotkowanie jest wykluczone poprzez duza
    odleglosc miedzy graczami w czasie meczu.

    > Moje dzieci beda mialy te przewage ze beda mialy kilka
    samodzielnych decyzji za soba- miedzy innymi taka czy jechac na
    >studia do Stanow czy nie smile

    To sie zgadza,bo moim dzieciom nawet do glowy nie przychodzi decyzja
    studiowania w Polsce.
  • wieczna-gosia 03.12.09, 22:11
    ani w zadnym innym kraju dodajmy bo swiat sie konczy i zaczyna na
    Stanach smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • maksimum 04.12.09, 01:49
    wieczna-gosia napisała:

    > ani w zadnym innym kraju dodajmy bo swiat sie konczy i zaczyna na
    > Stanach smile

    W Stanach sa najlepsze uczelnie na swiecie i wyjezdzanie stad do EU
    na studia to smiechota.Turystycznie tak,ale nie zeby poziomu szukac.
    Aczkolwiek slyszalem o takich Amerykankach(min Chelsea Clinton) ktore
    studiuja w EU w celach rozrywkowych.
    Dzieci niektorych Polonusow tez jezdza do Polski na studia,bo tam
    latwiej i taniej.
  • wieczna-gosia 04.12.09, 22:08
    zieeeew
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • jotde2 01.12.09, 08:47
    tak jak napisałem chiny rozwineły sie gospodarczo dzięki WOLNOŚCI
    gospodarczej.a rosja ma wolność gospodarczą chuba na niższym
    poziomie niż chiny (korupcja). wiec udowodniłeś że wolność wyboru
    (tak jak w chinach ) wpływa na rozwój w danej dziedzinie.

    > Jak masz pieniadze,to mozesz miec komputer i internet jak
    Chinczycy,a
    > jak nie masz,to tylko sie upic jak w Rosji.

    napisałem że pieniądze to niewszystko a nie że są nieważne.

    > A jak jest w pracy?
    > Czy pozwalasz jako pracodawca popelniac bledy podwladnym?

    niepozwalam a i tak je popełniają winkale ja ich niewychowuje na jak
    najleprzych szefów .nieinteresuje mnie ich przyszłość .w pracy liczy
    sie tylko wynik .a syna wychowuje i do tego potrzebuje by sam
    podejmował decyzje i uczył sie patrzeć dość głęboko by niepopełniać
    tych błędów. to długi proces i warto go rozpocząć gdy dziecko jest
    małe a błędy niezbyt kosztowne wink

    > Ja im pozwalam decydowac w mniejszych sprawach,a w wiekszych sam
    > decyduje.
    > Gdyby corka chciala decydowac,to by nigdy nie nauczyla sie grac w
    > tenisa,za to pytlowala z kolezankami o glupotach bez znaczenia.

    właśnie od początku o tym mówie ,małe decyzje dla dzieci by sie
    uczyły decyzyjności a duże dla nas smilea Ty zdaje sie do tej pory
    twierdziłeś że nawet w sprawie wydania kieszonkowego dziecka na
    zabawke upierałeś sie sie co do własnych wyborów i niepozwalałeś
    dziecku na żadne wybory.

  • berek_76 24.11.09, 21:55
    > A dlaczego Radwanskie i Karolina Wozniacki caly czas sa trenowane
    > przez ojcow? I maja wyniki.

    A wyniki są, jak wiadomo, najważniejsze. Chrzanić takie duperele jak rozwój,
    szczęście, poczucie bezpieczeństwa, dobre interakcje w rodzinie... Wyniki,
    proszę państwa! Oto, co musimy zapewnić swoim dzieciom!

    Biedne dziecko. Dobrze, że już tylko 6 lat tej męki.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • berek_76 24.11.09, 21:56
    > Oczywiscie na dwor tez musi wychodzic i sie pogimnastykowac,bo to jej
    > siedzenie przed kompem mnie juz do szalu doprowadza.
    > No wiec zmuszam ja do grania w tenisa i juz calkiem dobrze gra.

    A jakbyś tak znalazł jej zajęcie, które byłoby zdrowsze niż siedzenie przed
    kompem, a do którego nie musiałbyś jej zmuszać... to co? Jak myślisz?
    Pochorowałbyś się? Czy stracił autorytet?

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • berek_76 24.11.09, 22:27
    > > Zmuszaj swoje dziecko do grania w tenisa, zmuszaj. Po osiągnięciu
    > pełnoletności, kiedy utracisz już wpływ na córeczkę, pirzgnie rakietą
    > dalej, niż będziesz widział i będziesz miał szczęście, jeśli nie
    > >prosto w twarz ukochanego tatusia,
    >
    > A nie myslisz,ze twoje polskie rozwiazania maja sie nijak do
    > wychowania w USA?

    A co, w USA nie ma Homo sapiens, tylko jakiś nowy gatunek? Bo akurat pod tym
    względem, o którym piszę, czyli niechętnego nastawienia do bycia terroryzowanym,
    wszyscy ludzie są podobni. i w USA, i w Polsce, i gdziekolwiek, dziecko dręczone
    przez rodziców albo wypaczy się psychicznie, albo odwróci się do nich tyłkiem.
    Albo i jedno, i drugie.

    Ale nie martw się, możesz wychować córkę na absolutnie posłuszne Twojej woli
    stworzenie (polecam uderzenia prądem, działają najszybciej) - tyle tylko, że nie
    będzie normalna, samodzielną osobą. Ale, jak rozumiem, nie o to chodzi przecież.

    > Swirowanie w wieku 12 lat jest przejsciowe,a oko trzeba caly czas
    > trzymac na malolacie,by ja stawiac na bacznosc jak zajdzie taka
    > potrzeba.
    Czyli gdyby, nie daj Boże, osmieliła się mieć własne zdanie.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • wieczna-gosia 24.11.09, 22:58
    W USA homo sapiens sapiens ma sie dobrze tylko czasem przyjedzie homo
    sapiens maxinus ex Poloniae i lokalne kolonie mozgojadow nie maja
    zludzen ze sie obezra....
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • chomiczkami 02.10.11, 10:16
  • maksimum 22.11.09, 17:41
    jotde2 napisał:

    > jurek1971 napisał:
    > . Ważne żeby dziecko uczyć
    > > podejmowania wysiłku - na miarę wieku oczywiście - bo to właśnie
    > przez całe
    > > życie popycha człowieka do przodu i daje wewnętrzną siłę.
    >
    > 100/100 smile
    ------------
    I tu wlasnie wynikla wielka roznica zdan miedzy mna a Kowalska.
    Ona uwaza,ze lepiej poslac dziecko do slabszej szkoly,to wtedy mu
    latwiej byc tam najlepszym,a ja uwazam ze duzo lepiej jest wyslac do
    lepszej szkoly by tam bedzie musialo wlozyc wiecej wysilku w nauke.
    Moj syn jest w najlepszym liceum na Brooklynie i jest tak 200-300
    lepszych od niego,a corka Kowalskiej jest w trzeciej najlepszej
    szkole na Brooklynie i jest tam jedna z najlepszych uczennic i
    praktycznie nie musi sie uczyc,a syn niemal codziennie uczy sie do
    22:00.
  • jotde3 23.11.09, 09:31
    > I tu wlasnie wynikla wielka roznica zdan miedzy mna a Kowalska.
    > Ona uwaza,ze lepiej poslac dziecko do slabszej szkoly,to wtedy mu
    > latwiej byc tam najlepszym,a ja uwazam ze duzo lepiej jest wyslac
    do
    > lepszej szkoly by tam bedzie musialo wlozyc wiecej wysilku w nauke.

    hmm.obie drogi mogą być równie dobre.mogą ale nie muszą .Kowalska
    może mieć dziecko o predyspozycjach lidera i dobrze zrobiła
    zapewniając mu szkołe gdzie będzie jednym z najlepszych .Ty możesz
    mieć dziecko o predyspozycjach typowo naukowych i Też dobrze
    zrobiłaś .

    > Moj syn jest w najlepszym liceum na Brooklynie i jest tak 200-300
    > lepszych od niego,a corka Kowalskiej jest w trzeciej najlepszej
    > szkole na Brooklynie i jest tam jedna z najlepszych uczennic i
    > praktycznie nie musi sie uczyc,a syn niemal codziennie uczy sie do
    > 22:00.

    wszędzie potrzebny jest umiar -również w pracy.
    może oboje powinni chodzić do liceum nr 2 ? wink
  • maksimum 23.11.09, 16:25
    jotde3 napisał:

    > hmm.obie drogi mogą być równie dobre.mogą ale nie muszą .Kowalska
    > może mieć dziecko o predyspozycjach lidera i dobrze zrobiła
    > zapewniając mu szkołe gdzie będzie jednym z najlepszych .

    Niestety nie.Corki Kowalskiej nie sa liderkami,bo obie sa niesmiale i
    lubia stac na uboczu.To raczej mamusia chce zrobic z nie liderki,a
    one bardzo dobrze sie czuja gdy sa zauwazane.

    > Ty możesz mieć dziecko o predyspozycjach typowo naukowych i Też
    >dobrze zrobiłaś .

    Trudno powiedziec,ale ja bylem liderem i syn z biegiem czasu bedzie.

    > > Moj syn jest w najlepszym liceum na Brooklynie i jest tak 200-300
    > > lepszych od niego,a corka Kowalskiej jest w trzeciej najlepszej
    > > szkole na Brooklynie i jest tam jedna z najlepszych uczennic i
    > > praktycznie nie musi sie uczyc,a syn niemal codziennie uczy sie
    >do 22:00.
    >
    > wszędzie potrzebny jest umiar -również w pracy.
    > może oboje powinni chodzić do liceum nr 2 ? wink

    Tu sie nie zgadzam,bo w liceum #2 na Kowalska nikt by nie zwracal
    uwagi i czulaby sie jak brzydkie kaczatko,a moj syn przy braku
    konkurencji by sie rozleniwil.
  • scarlet_s 13.12.10, 21:39
    Dokładnie tak.

    Mój 10-miesięczny syn trzymany na kolanach przez pewnego wujka, który grał na pianinie sam powtorzył 2 pierwsze takty "Dla Elizy". Okazało się, że jest wybitnie uzdolniony smile i to nie tylko muzycznie. Ma fenomenalną pamięć, rewelacyjnie rozwinięty ruchowo. Do przodu pod każdym względem. W wieku 2 lat miał badane IQ i okazało się, że jest wybitnie uzdolniony wszechstronnie. Nie wiem czy to to samo jak genialny? Dla mnie jest najmądrzejszy na świecie!!! No i dodam skromnie, że najprzystojniejszy smile
    --
    Scarlet i agenci
  • maksimum 13.12.10, 23:28
    scarlet_s napisała:

    > Dokładnie tak.
    >
    > Mój 10-miesięczny syn trzymany na kolanach przez pewnego wujka, który grał na p
    > ianinie sam powtorzył 2 pierwsze takty "Dla Elizy".

    Tu juz chyba zartujesz?

    > Okazało się, że jest wybit
    > nie uzdolniony smile i to nie tylko muzycznie. Ma fenomenalną pamięć, rewelacyjnie
    > rozwinięty ruchowo. Do przodu pod każdym względem. W wieku 2 lat miał badane I
    > Q i okazało się, że jest wybitnie uzdolniony wszechstronnie. Nie wiem czy to to
    > samo jak genialny? Dla mnie jest najmądrzejszy na świecie!!! No i dodam skromn
    > ie, że najprzystojniejszy smile

    Wierze ze jest najprzystojniejszy,ale jak robilas badania IQ w wieku 2 lat?
  • scarlet_s 14.12.10, 00:22
    Nie żartuje.
    Chodzi mi o dwie pierwsze nutki. Na 10 miesięcy mały łączył już wyrazy, chodził pod koniec 8.

    Badania robił nam psycholog, który wyłapał nas w przedszkolu, potem jeszcze drugi niezależny smile

    --
    Scarlet i agenci
  • maksimum 14.12.10, 01:07
    Jesli chodzil pod koniec 8 mies i zaczal gadac w wieku 10 mies to jest bardzo dobry,przynajmniej w wporownaniu z moimi dziecmi,ktore zaczely chodzic w wieku 11 mies.
    Czasami tak sie zdarza ,ze dziecko szybko chodzi i mowi szczegolnie u rodzicow wysportowanych i niezbyt wysokich.Dzieci sa po prostu szybko dojrzale.
    Moj ojciec zaczal chodzic bardzo szybko,chyba nawet przed 8 miesiacem,ale byl dosc niski i bardzo dobrze wysportowany.
    Czemu psycholog robil te badania w przedszkolu i czy to jest standard?
  • scarlet_s 14.12.10, 08:51
    A co ma wzrost z tym wspólnego? Mój syn akurat jest bardzo wysoki.
    Wyłapała nas psycholog starszej córki, bo przy okazji po nią przychodziłam z młodym i nie mogła się nadziwić jak mały ślicznie gada i że wszystko wie i jak świetnie gra na klawiszach. Chcieli go dać do szkoły dla geniuszy, ale się nie zgodziliśmy.
    Wstyd się przyznać, ale robiłam mu ostatnio taki test na intelgencje dla dorosłych i wyszedł mu prawie taki sam wynik jak mi.
    --
    Scarlet i agenci
  • maksimum 14.12.10, 15:51
    Raczej chodzilo mnie o wzrost rodzicow,bo dziecko moze byc early bloomer i bardzo szybko rozwijac sie w ciagu kilku pierwszych lat zycia.
    Dzieci rozwijaja sie fazami.Moje np zaczely sie rozwijac wolno a z biegiem lat przyspieszaly.
    Jak wygladaja te szkoly dla geniuszy w Polsce i jak sie do nich dostac?
  • scarlet_s 14.12.10, 19:25
    To są jakieś specjalne oddziały a w szkołach są tworzone specjalne klasy dla najzdolniejszych. Ale mnie nie interesują specjalne przedszkola. Bez przesady.
    --
    Scarlet i agenci
  • maksimum 27.12.10, 19:19
    scarlet_s napisała:

    > To są jakieś specjalne oddziały a w szkołach są tworzone specjalne klasy dla na
    > jzdolniejszych. Ale mnie nie interesują specjalne przedszkola. Bez przesady.

    To nie sa przedszkola.Tu szkole zaczyna sie w wieku 4 lat w tzw pre-K i juz te dzieci obejmuje selekcja.
  • maly_zlosliwiec 23.12.10, 18:26
    Nie chcę Ci zawracać głowy. Ale Twoje dziecko potrzebuje bardzo stymulującego otoczenia. Znasz angielski ?
    Poczytaj sobie wszystko we własnym zakresie.
    Najbardziej znany w tej chwili jest pianista Evgeny Kissin.
    www.youtube.com/watch?v=oguqJGRPmUg
    Masz tutaj link do dwugodzinnego filmu o Kissinie. W pewnym momencie opowiada on o swoim dzieciństwie i metodach pracy. Moja znajoma obserwuje go od trzydziestu lat i opowiadała że takie efekty osiągnął dlatego że współpracowali z nim najwybitniejsi. Jest trochę takich dzieci ale trik polega na odpowiednim traktowaniu
    i nieprawdopodobnie rozsądnych rodzicach. Życzę sukcesów.
  • maksimum 27.12.10, 19:33
    maly_zlosliwiec napisała:

    > Nie chcę Ci zawracać głowy. Ale Twoje dziecko potrzebuje bardzo stymulującego o
    > toczenia. Znasz angielski ?

    Bardzo stymulujace otoczenie jest rzecza najbardziej potrzebna do rozwoju kazdego czlowieka.Po to jest selekcja w szkolach,by te najzdolniejsze dzieci mogly sie spotykac i wspolpracowac ze soba od najmlodszych lat.

    > Poczytaj sobie wszystko we własnym zakresie.
    > Najbardziej znany w tej chwili jest pianista Evgeny Kissin.
    > www.youtube.com/watch?v=oguqJGRPmUg
    > Masz tutaj link do dwugodzinnego filmu o Kissinie. W pewnym momencie opowiada o
    > n o swoim dzieciństwie i metodach pracy. Moja znajoma obserwuje go od trzydzies
    > tu lat i opowiadała że takie efekty osiągnął dlatego że współpracowali z nim na
    > jwybitniejsi. Jest trochę takich dzieci ale trik polega na odpowiednim traktowa
    > niu i nieprawdopodobnie rozsądnych rodzicach. Życzę sukcesów.

    Nie slyszalem o nim,widocznie jest popularny w Rosji i okolicznych panstwach.
    Roznica miedzy nim a np takim Federerem jest taka,ze Federera zna caly swiat a Kissina juz nie.
    Kissin ma juz prawie 40 lat i chyba lepszy juz nie bedzie,ale gdzie mu sie rownac do poteg z Microsoftu.
    Federer nie ma jeszcze 30 lat a gral na calym swiecie i juz jest legenda tenisa.
  • maly_zlosliwiec 28.12.10, 00:00
    Już wiem że melomanem nie jesteś.
  • maksimum 28.12.10, 03:24
    maly_zlosliwiec napisała:

    > Już wiem że melomanem nie jesteś.

    Owszem jestem!
    Lubie hard rock i caly czas cos nowego.
    Lubie tworcow a nie odtworcow.
    Zaloze sie ze Seether jest duzo bardziej popularny od Kissina,a Ty go nie znasz.

    www.youtube.com/watch?v=qP6JDLQF23g
  • maly_zlosliwiec 28.12.10, 04:27
    Masz rację. Nie znałam. Dzięki za kolejne nowatorskie odkrycie roku.
    Czy tego słuchają teraz Twoje dzieci ?
  • maksimum 28.12.10, 05:01
    Jakies 2 lata temu widzialem ze syn ogladal to:

    www.youtube.com/watch?v=gy8HPSIFXEM
    To jest ten sam Seether,tylko w innej piosence.

    en.wikipedia.org/wiki/Seether
    Obecnie dzieci sluchaja duzo bardziej skomplikowanej muzyki.
    Sa muzykalne,wiec stac ich na to.
  • maksimum 28.12.10, 05:10
    "All time low".

    www.youtube.com/watch?v=pGf_6xmjU3o
    Tego slucha 13 letnia corka.
  • maksimum 28.12.10, 05:17
    Dla mnie to jest dziecienna muzyka,ale corka tego slucha.

    www.youtube.com/watch?v=A8FXPc6olxU
  • maksimum 28.12.10, 05:24
    "Fall Out Boy"

    www.youtube.com/watch?v=905eI4M9Inw
    www.youtube.com/watch?v=BbYEdjcClmI
  • maly_zlosliwiec 28.12.10, 05:31
    Co ciekawego ostatnio czytałeś Ty, lub Twoja rodzina ?
    Gusta muzyczne są bardzo intymne. Za to książki to już inna broszka.
    Hitem wśród moich znajomych jest ta pozycja:
    www.amazon.com/Napoleons-Buttons-Molecules-Changed-History/dp/1585423319/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1293510641&sr=8-1
    Wybierasz książki swoim dzieciom czy same mają wyrobiony gust ?
  • maksimum 28.12.10, 06:00
    Gusta muzyczne mojej corki sa o tyle specyficzne,ze ani ja ani syn tej muzyki nie lubimy.

    Ta jedna jest do zniesienia:

    www.youtube.com/watch?v=905eI4M9Inw
    Jesli chodzi o ksiazki,to lubie historyczne.Takie bardziej od starozytnego Rzymu w gore.
    Dzieciom nic nie wybieram,bo one maja wystarczajaca ilosc lektury w szkolach.
    A jesli chodzi o to,co wplywalo i wplywa na bieg historii,to bezwzglednie ludzie i to ci nieprzecietni jak Bill Gates czy Federer,ci ktorzy sa zdecydowanie najlepsi w tym co robia.
    Obecna demokracja w wydaniu europejskim zupelnie sie nie sprawdza i juz takie panstwa jak Grecja bankrutuja.
    Obecnie i zawsze tak bylo, najlepiej sprawdzala sie ograniczona wolnosc polaczona z wielka dyscyplina spoleczna i tak wlasnie zaczynal Rzym,pozniej Niemcy a teraz Chinczycy.
  • maksimum 28.12.10, 06:17
    Pianisci klasyczni:

    answers.yahoo.com/question/index?qid=20070819053900AAG1Ot9
    www.zeroland.co.nz/classical_piano.html
    Problem w tym,ze muzyka klasyczna jest w odwrocie i slucha jej coraz mniej osob.
    Najbardziej popularny jest hard rock % pop.
    Byl czas na muzyke klasyczna,country m.,jazz a teraz sa inne czasy.
  • maly_zlosliwiec 28.12.10, 06:39
    Tego tenisistę i biznesmena jakoś przełknę ale zachwytu nad Chinami już nie. Właśnie ten dryl jest i w Chińczykach i w Niemcach nieznośny.
    Każdy normalny kraj byłby potęgą, gdyby mu tak pomagano jak Chinom.

    Ok, dowiedziałam się wszystkiego co chciałam.
    Ale jak się ma główny temat do tego co teraz napisałeś, to nie wiem.
    Bo ani Federer ani Gates geniuszami nie są.
    Za to Steve Wozniak i Paul Allen już tak.

  • maksimum 28.12.10, 08:08
    maly_zlosliwiec napisała:

    > Tego tenisistę i biznesmena jakoś przełknę ale zachwytu nad Chinami już nie.

    Zachowujesz sie jak typowy Europejczyk!!
    Musisz przestawic sposob myslenia na bardziej pragmatyczny,co Slowianom bardzo ciezko przychodzi.Nie ma sukcesu na wielka skale bez zelaznej dyscypliny i to wlanie rozni Wozniaka od Steva Jobs,Paula Allena czy B.Gatesa.

    > Właśnie ten dryl jest i w Chińczykach i w Niemcach nieznośny.

    Dla jednych jest nieznosny a dla innych godny nasladowania,zalezy co chcesz osiagnac.

    > Każdy normalny kraj byłby potęgą, gdyby mu tak pomagano jak Chinom.

    O to wlasnie chodzi,ze Chinom nikt nie pomaga a caly czas ktos na nich napada,jak nie Japonczycy to Rosjanie.To przeciez Chinczycy zbudowali Mur zeby sie odgrodzic od dzikusow a nie odwrotnie.

    > Ok, dowiedziałam się wszystkiego co chciałam.
    > Ale jak się ma główny temat do tego co teraz napisałeś, to nie wiem.

    Ze podstawa sukcesu przy wielkim talencie jest doborowe towarzystwo i wielka samodyscyplina,a nie latanie samolotem bez uprawnien.

    > Bo ani Federer ani Gates geniuszami nie są.
    > Za to Steve Wozniak i Paul Allen już tak.

    Jak to sie dzieje,ze wszyscy kumple Wozniaka sa miliarderami a on sam nie?
    Brak dyscypliny?
  • maksimum 01.03.06, 07:38
    "Z kolei ten pierwszy nie umie powiedzieć ani słowa, a drugi mówi pełnymi
    zdaniami, w dodatku w dwóch językach. Codzi mi o to, co z tego wynika?"

    Moj syn w wieku 2 lat mowil wrecz malo,a syn znajomych wierszyki w tym wieku
    opowiadal.Ludzie byli zdumieni rozwojem 2-latka tym bardziej ze byl bardzo
    dobry fizycznie.Z biegiem lat roznica miedzy nimi zaczela sie zacierac,bo
    dzieci rozwijaja sie fazami.Jedna licealistka pozuje dla Playboya,a jej
    kolezanki sa dziewicami,co nie znaczy ze sa opoznione w rozwoju.

    Czy ktos znal nazwisko Bill Gates'a jak on mial 15-20 lat??????
    Zaloze sie,ze nikt poza niewielkim gronem znajomych,a teraz!
    To ze dzieciak jest dobry w wieku 2 lat jest wazne,ale najwazniejsze jest by w
    wieku po studiach byl najlepszy wsrod rowiesnikow.
    A ci ,ktorzy sa dobrzy fizycznie jak Otylia nie musza nawet matury konczyc by
    zyc bardzo dobrze dzieki swoim osiagnieciom.
    Tiger Woods jest typowym przykladem wzorowej hodowli w nowoczesnym wydaniu.
    Ojciec w bardzo mlodym wieku zabieral go na pola golfowe i cwiczyl razem z nim.
    I sa wyniki.
    Przed kazdym rodzicem jest co najmniej 20 lat wytezonej pracy zanim wyhoduje
    godnych siebie nastepcow.
  • kubinka 07.10.06, 00:33
    maksimum napisał:
    jest wazne,ale najwazniejsze jest by w
    > wieku po studiach byl najlepszy wsrod rowiesnikow.


    moim zdaniem wcale nie musi byc najlepszy- niech będzie dobrym i szczęśliwym
    człowiekiem-to wystarczy

    >> Tiger Woods jest typowym przykladem wzorowej hodowli w nowoczesnym wydaniu.
    > Ojciec w bardzo mlodym wieku zabieral go na pola golfowe i cwiczyl razem z
    nim.
    >> Przed kazdym rodzicem jest co najmniej 20 lat wytezonej pracy zanim wyhoduje
    > godnych siebie nastepcow.



    Moim zdaniem dzieci się nie "hoduje" . A poza tym -co to znaczy "godnych siebie
    następców"?
    Mam nadzieję że to tylko tak brzydko brzmi a zamysł autora był inny.W końcu nie
    wszyscy mają talenty literackiesmile
  • sesolello 01.06.07, 20:13
    Oczywiście, że znano nazwisko Gatesa w jego czasach nastoletnich. Zaczął
    programować, kiedy miał 10-13 lat, mając 18 studiował już na Harwardzie, przy
    okazji stworzył parę naprawdę rewolucyjnych rzeczy!!!!!!!!!!!!!
  • izabela_741 01.03.06, 09:06
    Wczesne czytanie/pisanie/puzzle nie gwarantuja wyjatkowosci i sukcesow pozniej.
    Chcielibysmy, zeby tak bylo wink)).
    No, a co najmniej, zeby dzieciaki mialy latwy start w nauke i zycie i zdolnosci
    ponadprzecietne z jakiejs dziedziny.
    Niestety, te zdolnosci, podobnie jak inne umiejetnosci, czesto sie wyrownuja.
    Mysle, ze w duzej mierze nastepuje to dzieki nie elastycznym systemom edukacji
    i koniecznoscia opanowania rownolegle wiedzy pamieciowej z roznych dziedzin.
    Druga wazna przyczyna jest sprowadzanie wszystkich dzieci do jednego
    poziomu "szkolnego" i poswiecanie niewielkiej uwagi dzieciom zdolnym (czy tez
    genialnym).
    "Czyzby brak wlasciwej selekcji czy luki w wychowaniu?"
    Mysle, ze jest to brak wlasciwej selekcji i specjalizacji dziecka w
    dziedzinach, w ktorych wykazuje zdolnosci (chociazby poprzez mozliwosc
    uczestniczenia w zajeciach z inna grupa na wyzszym poziomie). Co do luk w
    wychowaniu - nie sadze, zeby mialy wplyw. Mysle, ze gorszy wplyw ma pamieciowe
    zdobywanie wiedzy zamiast zajec praktycznych.
  • juliaaaaa 01.03.06, 11:18
    Zgadzam się, że zmorą jest edukacja, która wtłacza wszystkich w schematy.
    Nauczyciel z 30-osobową klasa ma problem, czy skupić się na dzieciach, które
    mają problemy z nauką, czy zająć się wybitnymi. A co z resztą klasy? Dlatego
    jestem oporna wobec norm, schematów i programów dla wszystkich. Myślę, że warto
    dziecko obserwować i pielęgnować Jego zdolności i pasje. Rzadko jest tak, że
    dziecko jest dobre we wszystkim. Zazwyczaj jest przeciętne. Ale jeśli wykazuje
    np. zdolności plastyczne, to warto to pięlęgnować. W przeciwnym razie będzie
    tak jak piszecie: w dorosłym życiu stanie się przeciętniakiem...
    --
    Julia

    Miłosz
  • lidqa 01.03.06, 11:46
    Tyle sie mowi ze dzieci się roznie rozwijają, ale mam wrazenie ze to glownie
    jest kierowane do tych matek ktorych dzieci sie nie rozwijają super szybko. Te
    pierwsze 3 lata tak naprawde nie swiadczą o geniuszu. Moje dziecko np ma 2 i
    pol roku, malo mowi, wogole nie uklada puzzli ale bardzo fajnie spiewa. I jego
    rozwoj idzie w tym kierunku. Mysle ze zacznie ukladac puzle to spiewac
    przestanie po prostu. Ja sama rozwijalam sie podobno srednio do 4 lat a potem
    nagly skok nastąpil i juz całą podstawowke bylam super uczniem. Mialam pare
    takich kolezanek skolei ktore w klasach 1-3 same piatki a potem w 4 -tej
    ogromne problemy w nauce. Moim zdaniem dziecko trzeba wspierac, obserwowac, ale
    nie klasyfikowac pod zadnym wzgledem na tym etapie rozwoju.
  • maksimum 01.03.06, 14:54
    lidqa napisała:

    >w klasach 1-3 same piatki a potem w 4 -tej
    > ogromne problemy w nauce.

    W ktorej klasie powinna sie odbywac selekcja,ze zdolne chodza do jednej klasy
    ze zdolnymi a przecietniaki z przecietniakami?
    W Stanach ta selekcja jest juz w pre-K.

    > Moim zdaniem dziecko trzeba wspierac, obserwowac, ale nie klasyfikowac pod
    >zadnym wzgledem na tym etapie rozwoju.

    To "sportowcy" beda przeszkadzac zdolnym w uczeniu sie,jak bylo w klasie mojego
    syna w podstawowce.
  • lidqa 02.03.06, 07:06
    jestes za selekcją zdolnych i niezdolnych? ja jestem bardzo przeciwna!
  • piotrvs 08.03.06, 11:33
    jestem za selekcją, tylko nie wiem, czy można wybrać obiektywne kryteria. Mój
    syn pytany dlaczego nie umie nic z j.niemieckiego, i niewiele ma zapisane w
    zeszycie, odpowiadal, ze nie slyszal tego co mówila nauczycielka(taki halas w
    klasie). A chcial się uczyć, co zresztą bylo i jest teraz widać smile
  • izamoyska 05.06.06, 19:44
    czy mozesz napisac cos wiecej o tej selekcji w pre-k? pierwszy raz slysze.
  • kubinka 07.10.06, 00:54
    maksimum napisał:

    >>
    > W ktorej klasie powinna sie odbywac selekcja,ze zdolne chodza do jednej klasy
    > ze zdolnymi a przecietniaki z przecietniakami?
    > W Stanach ta selekcja jest juz w pre-K.
    >
    Taka selekcja w ogóle nie powinna się odbywać!
    Selekcja powinna dotyczyc konkretnych uzdolnień, które należy rozwijać a nie
    podziału na "zdolnych" i "przeciętniaków".

    Pewnie to moje braki w wiedzy ogólnej-ale pierwsze słyszę,że w Stanach istnieje
    tego rodzaju "preselekcja"smile
    A jesli rzeczywiście istnieje w tej formie-to znaczy tylko tyle, ze i w tej
    dsziedzinie-jak i w wielu innych-nie nalezy bezkrytycznie przyjmować czegoś
    tylko dlatego,ze tak jest w Stanach
  • kubinka 07.10.06, 00:49
    uważam , ze masz słusznośc-na tym etapie rozwóju dziecka( mówimy o pierwszych
    latach zycia) nie nalezy go klasyfikowac pod kątem geniuszu czy nawet
    specjalnych uzdolnień.


    natomiast dzieci naprawdę rozwijają się róznie- mając szerszą kale porównawczą
    można to sobie bardzo wyraźnie uświadomić.

    Dla przykładu- w ostatnim czasie zaczęły mnie bawić wypowiedzi
    róznych "doświadczonych" mam na temat rozwoju mowy mojego dziecka. Od każdej
    takiej matki słysze co innego-jedne "są pod wrażeniem" jak tez mój syn w tym
    wieku tak dużo i łądnie mówi, a inne stwierdzają, ze ich dzieci w tym wieku to
    już wyrażały swoje opinie za pomoca pełnych zdań.smile

    Grunt to pozwolic dziecku rozwijać się we właściwym mu tempie i nie próbowac
    przyspieszać na siłę. No i pamiętać, że pierwsze lata zycia dziecka są okresem
    gdy nabywa ono wszelką wiedzę i rozwija podstawowe umiejętności- a nie okresem
    ujawniania się geniuszu.
  • kubinka 07.10.06, 00:40
    Jak do tej pory to ja w ogóle nie zauważyłam w naszym systemie edukacji
    jakiejkolwiek selekcji pod kątem uzdolnień.o szkołach specjalnych dla wybitnie
    uzdolnionych słyszałam, że istnieją "gdzieś" ale wierzę w nie tak jak w smoka
    wawelskiego.
    Nasz system kształcenia nastawiony jest na "wyrównywanie" a nie rozwijanie
    uzdolnień-mimo reform zasady starego systemu zostały. To moje zdanie.
  • saskia123 01.03.06, 14:59
    Kiedy ze słuchu zagra sonatę na fortepian a za rok napisze symfonię.
    --
    Niech będzie pochwalona kaczka i jej brat, zawsze dziwaczka!
  • rycerzowa 01.03.06, 15:17
    Dziecko zdolne to takie, które zna odpowiedź na trudne pytania.
    Dziecko bardzo zdolne to takie, które zadaje pytania, na które my nie zawsze
    znamy odpowiedź.
    Dziecko genialne to cud natury, którego ani ocenić ani zrozumieć nie jesteśmy w
    stanie.
  • mozambique 01.03.06, 15:34
    Aby rozpoznac geniusza 2-latka tzreba spojerzeć w lustro ,
    jak rodzice genialni , to dziecko też , po prostu
    --
    "...jako wierny widz TVN24, gdzie puszczenie bąka przez wieloryba na środku
    PAcyfiku powoduje natychmiastowe łączenie sie na żywo z wielorybiarnią..."
    (Jerzy Łyżwa GW)
  • lidqa 02.03.06, 07:06
    smile ale zartujesz czy serio tak uwazasz?
  • mozambique 02.03.06, 12:35
    absolutnie seriosmile)))))))

    patrze w lustro, co widze? geniusz z kazdego centrymetra kwadratowego wyziera,
    genialne spojrzenie, genialny usmiech , a pod gzrywką geniuszu ocean

    czyz moje dziecko mogloby być nie-geniuszem ? genetycznie nieprawodopobne,
    statystycznie niemozliwe

    a jak juz klocek od pilki odrózni a mnie od sąsiadki z to z pewnoscią ma IQ 140



    --
    "...jako wierny widz TVN24, gdzie puszczenie bąka przez wieloryba na środku
    PAcyfiku powoduje natychmiastowe łączenie sie na żywo z wielorybiarnią..."
    (Jerzy Łyżwa GW)
  • kubinka 07.10.06, 01:02
    mozambique napisała:

    > absolutnie seriosmile)))))))
    >
    > patrze w lustro, co widze? geniusz z kazdego centrymetra kwadratowego
    wyziera,
    > genialne spojrzenie, genialny usmiech , a pod gzrywką geniuszu ocean
    >
    > czyz moje dziecko mogloby być nie-geniuszem ? genetycznie nieprawodopobne,
    > statystycznie niemozliwe
    >
    > a jak juz klocek od pilki odrózni a mnie od sąsiadki z to z pewnoscią ma IQ
    140
    >
    >
    >
    BARDZO DOBRE!!!!
  • maksimum 01.03.06, 16:24
    rycerzowa napisała:

    > Dziecko zdolne to takie, które zna odpowiedź na trudne pytania.

    Jak moja corka.

    > Dziecko bardzo zdolne to takie, które zadaje pytania, na które my nie zawsze
    > znamy odpowiedź.
    > Dziecko genialne to cud natury, którego ani ocenić ani zrozumieć nie jesteśmy
    >w stanie.

    Czy Kurt Cobain byl genialnym muzykiem??
    en.wikipedia.org/wiki/Kurt_Cobain
  • myelegans 01.03.06, 17:35
    Ten cud natury nie trwa w przypadku dzieciego geniuszu do doroslosci, konczy
    sie czesto problemamy psychicznymi w wieku dojrzewania. Bardzo niewielu
    prawdziwych dzieciecych geniuszy prowadzi to do konca i sa wybitnymi geniuszami
    w doroslym zyciu. Czytalam na ten temat kiedys artykul.

    Dzieci zdolne i bardzo zdolne powinny starannie prowadzone, byc pod okiem
    dzieciecego psychologa, albo miec indywidualny tok nauczania, albo intensywny
    program rozrzerzajacy program szkolny poza szkola. Trudno to jednak
    wybalansowac, zeby przy okazji nie zabrac dziecku dziecinstwa i nie doprowadzic
    do tego,ze bedzie w tym geniuszostwie stary-malenki, bez przyjaciol,
    niedostosowany towarzysko do rowiesnikow, ale za to z indeksem na studia w
    wieku 10 lat smile)))))).
  • maksimum 01.03.06, 23:35
    myelegans napisała:

    > Ten cud natury nie trwa w przypadku dzieciego geniuszu do doroslosci, konczy
    > sie czesto problemamy psychicznymi w wieku dojrzewania. Bardzo niewielu
    > prawdziwych dzieciecych geniuszy prowadzi to do konca i sa wybitnymi
    >geniuszami w doroslym zyciu. Czytalam na ten temat kiedys artykul.

    Tego sie domyslalem.Czy masz moze jakis art. albo link na ten temat?
    Az sie nie chce wierzyc ,ze tacy muzycy jak Kurt Cobain czy Jimmi Hendrix
    dostali swoje pierwsze gitary w wieku 14 lat,a w wieku 27 lat juz sie
    odmeldowali.
    en.wikipedia.org/wiki/Jimmi_Hendrix
    To samo dotyczy Janis Joplin.
    en.wikipedia.org/wiki/Janis_Joplin

    > Dzieci zdolne i bardzo zdolne powinny starannie prowadzone, byc pod okiem
    > dzieciecego psychologa, albo miec indywidualny tok nauczania, albo intensywny
    > program rozrzerzajacy program szkolny poza szkola.

    Wg mnie najwazniejsza jest selekcja by ci zdolni mieli wokol siebie takich
    samych i nie byli wyobcowani ze srodowiska.

    > Trudno to jednak
    > wybalansowac, zeby przy okazji nie zabrac dziecku dziecinstwa

    Dziecinstwo kazdego jest inne i tu nie widze powodow do nasladowania.
    Ja ostatnio ograniczylem dzieciakom TV i z komputera daje korzystac tylkow
    celach szkolnych.Wczesniej oni grali calymi godzinami w jakies oglupiajace gry
    zrecznosciowe i ja pokazalem mu jak wykorzystywac komputer do celow szkolnych.
    Spodobalo mu sie i spytal czy kupie mu oddzielny komputer.
    Powiedzialem,ze dopiero w nastepnym roku szkolnym ,jak sie nauczy na tym
    pracowac odpowiednio.Nie chce mu czegos dawac za nic.Zawsze stwarzam takie
    sytuacje,zeby na wszystko mogl sobie zasluzyc.

    > i nie doprowadzic
    > do tego,ze bedzie w tym geniuszostwie stary-malenki, bez przyjaciol,
    > niedostosowany towarzysko do rowiesnikow, ale za to z indeksem na studia w
    > wieku 10 lat smile)))))).

    Tomu nie grozi,bo z jego wszystkich kumpli on jest najczesciej i najdluzej w
    parku.I tam ma kumpli tych bardziej sportowych,ktorzy nie chodza do jego szkoly.
  • myelegans 02.03.06, 02:33
    Artykul czytalam w jakims czasopismie, juz nie pamietam w jakim, ale to bylo o
    tych cudownych dzieciach, ktore majac 2 lata biegle czytaja, 4 lata rozwiazuja
    rachunki rozniczkowe i znaja biegle 4 jezyki, a 6 lat jak przerobily caly
    material podstawowki. Takie dzieci podobno nie dojezdzaja na tym geniuszostwie
    do doroslosci, chyba jakis imaging robiono i wyszlo, ze mozg nie rozwija sie
    prawidlowo, jak w ewolucji przystalo.

    No to masz jak najbardziej normalne dzieci smile))). czym sie martwisz. Mieszkasz
    w USA o ile dobrze pamietam, to przeciez jest mnostwo srodowisk pozaszkolnych,
    gdzie dzieci moga sie wyzywac przerabiajac np. podreczniki akademickie i
    wychodziac poza programy szkolne. Zajrzyj na strone MENSA to moze sie wiecej
    dowiesz. Moj maz w podstawowce wyzywal sie tak matematycznie i fizycznie, w
    liceum snie uczyl sie prawie wcale i zajmowal w wiekszosci swoimi rzeczami,
    programowaniem itd., a na MIT dostal sie ze stypendium, a cale zycie spedzil w
    szkole publicznej bo sam tak chcial smile. Przyjaciol mial i ma zupelnych
    sredniakow, a nawet ponizej przecietnej, ma IQ geniusza (nalezy do MENSY), ale
    jest najnormalniejszy na swiecie, kariery zawrotnej tez nie chcial robic,
    chociaz moglby pewnie zostac najlepszym neurochirurgiem gdyby tylko mial takie
    powolanie. IQ i ambicje rodzicow to jeszcze nie wszystko, wybor ostatecznie
    nalezy do nich.
  • maksimum 02.03.06, 03:21
    myelegans napisała:

    > Artykul czytalam w jakims czasopismie, juz nie pamietam w jakim, ale to bylo o
    > tych cudownych dzieciach, ktore majac 2 lata biegle czytaja, 4 lata
    rozwiazuja
    > rachunki rozniczkowe i znaja biegle 4 jezyki, a 6 lat jak przerobily caly
    > material podstawowki. Takie dzieci podobno nie dojezdzaja na tym geniuszostwie
    > do doroslosci, chyba jakis imaging robiono i wyszlo, ze mozg nie rozwija sie
    > prawidlowo, jak w ewolucji przystalo.

    Tak wlasnie myslalem,ze zatrzymuja sie z rozwojem przedwczesnie i normalne
    dzieciaki ich doganiaja.

    > No to masz jak najbardziej normalne dzieci smile))). czym sie martwisz.

    Zawsze znajdzie sie powod.
    Z klasy mojego syna az 6 uczniow zdawalo do Hunter College High School.
    en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
    Wyniki mieli slabe i zadne z nich nie zostanie przyjete do H.C.H.S.
    Zaproszenia na te egzaminy byly na podstawie wynikow nauczania w 5 klasie
    podstawowki,a ja nawet o tym nie wiedzialem i synowi odpuscilem przykladanie
    sie do nauki w 5 klasie,bo o dostaniu sie do dobrego Junior High decyduja
    stopnie z 4 klasy podstawowki.
    Gdybym wiedzial wczesniej o tej HCHS to moze przylozylbym sie do jego nauki w 5
    klasie i przynajmniej poszedlby na egzamin do HCHS,A tak praktycznie bez zadnej
    motywacji obijal sie w 5 klasie.
    Z corka,ktora jest teraz w 3 klasie nie zrobie juz tego bledu.
    Oczywiscie ucieszylem sie,ze nikt z jego klasy nie dostal sie do HCHS,bo poziom
    nauczania w jego klasie by spadl,a jak dotychczas jest to najlepsza klasa w
    calej szkole.
    W HCHS na 2,500 tys zdajacych przyjmuja tylko 180 uczniow,to sobie wyobrazasz
    jaki tam jest magiel.Dzieciaki ktore zdawaly,powiedzialy ze na egzaminie byl
    stuff z 8 klasy,a oni teraz sa w 6.

    > Mieszkasz
    > w USA o ile dobrze pamietam, to przeciez jest mnostwo srodowisk pozaszkolnych,
    > gdzie dzieci moga sie wyzywac przerabiajac np. podreczniki akademickie i
    > wychodziac poza programy szkolne. Zajrzyj na strone MENSA to moze sie wiecej
    > dowiesz.

    Jak dotychczas poza szkola zajmowalismy sie tylko sportem.Moze zmienie
    zdanie,ale z tym poczekam do wakacji.

    > Moj maz w podstawowce wyzywal sie tak matematycznie i fizycznie, w
    > liceum snie uczyl sie prawie wcale i zajmowal w wiekszosci swoimi rzeczami,
    > programowaniem itd., a na MIT dostal sie ze stypendium, a cale zycie spedzil w
    > szkole publicznej bo sam tak chcial smile.

    Bo najlepsze szkoly publiczne sa lepsze od najlepszych prywatnych w USA.

    > Przyjaciol mial i ma zupelnych
    > sredniakow, a nawet ponizej przecietnej, ma IQ geniusza (nalezy do MENSY), ale
    > jest najnormalniejszy na swiecie, kariery zawrotnej tez nie chcial robic,
    > chociaz moglby pewnie zostac najlepszym neurochirurgiem gdyby tylko mial takie
    > powolanie. IQ i ambicje rodzicow to jeszcze nie wszystko, wybor ostatecznie
    > nalezy do nich.

    Moze sie zdziwisz,ale o sukcesie w bardzo duzym stopniu decyduje ....odwaga!!
    Tzw sila przebicia.Niektorzy ludzie sa niesmiali i nie lubia presji spolecznej
    zwiazanej z wysokim stanowiskiem.Trzeba ich wtedy popychac,bo to przeciez niz
    strasznego.
  • lidqa 02.03.06, 07:12
    o sukcesie decyduje modnie zwana i szeroko pojęta inteligencja emocjonalna.
    POdobno w wiekszym stopniu niz IQ. Poza tym IQ to i ja mam bardzo wysokie a
    ucze w szkole podstawowej- ono swiadczy o pewnych zdolnosciach do myslenia
    analitycznego - przynajmniej te testy mensy. A do zycia potrzeba jeszcze pare
    jezykow obcych itd.

    Maksimum z jednej strony rozumiem ze chcialbys zeby syn dostal sie do tej
    szkoly ale z drugiej prezrazilam sie tym co przeczytalam. Ja bym chyba takiej
    szkoly dla swojego dziecka nie chciala, wlasnie ze wzgledu na psychike i ostrą
    rywalizacje. A juz na pewno nie na zasadzie ze ja synku ci kaze idz zdawaj.
  • myelegans 02.03.06, 14:00
    Lidqa, Oczywiscie, IQ jest tylko cyfra i o inteligencji emocjonalnej absolutnie
    nie swiadczy, czesto zupelnie sie nie koreluje, ale ludzie o wybitnych
    zdolnosciach np. matematycznych maja wysokie IQ, chociaz Noblistami czesto nie
    zostaje, ale nie tylko, np. Bill Clinton ma IQ na poziomie geniusza, ale oprocz
    tego jest ogromnie ambitny i pracowity. Do zycia i sukcesu potrzeba rowniez
    sily odsrodkowej "drive", pasji do tego co sie robi i motywacji, od srodka, a
    nie od rodzicow. Nie kazdy czlowiek o IQ geniusza robi zawrotna kariere i
    odwrotnie, ktos srednio inteligentny dzieki ciezkiej konsekwentnej pracy
    zachodzi o wiele dalej.

    Ja swojego dziecka nie zamierzam pchac do szkol prywatnych, normalna szkola
    publiczna w zupelnosci wystarczy, na to w koncu ida nasze, niemale przeciez
    podatki. Dla mnie wazniejsze, zeby sam sie realizowal i szedl za swoimi
    zainteresowaniami, a nie za moimi aspiracjami, trzeba pokazac jakie ma
    mozliwosci i zachecac do sprobowania, ale obciazac, ani pchac go nie bede.
    Moj maz mogl isc do baaardzoooo prestizowego i snobistycznego prywatnego liceum
    gdzie dostal pelne stypendium, ale nie chcial, nie mial takich ambicji i nie
    chcial byc w takim srodowisku, jest dosyc cichym, niesmialym czlowiekiem i zle
    funkcjonuje pod stresem. Na szczescie rodzice byli na tyle madrzy, ze presji
    nie wywierali, dali mu wybor i poszedl do normalnego liceum.
    Takie liceum by go zniszczylo, albo unieszczesliwilo.
    Sam i na zajeciach pozalekcyjnych nauczyl sie kilku jezykow obcych,
    programowania i wyzszej matematyki, bo to lubil i to bylo jego pasja, ale robil
    to swoim tempem i bez stresu z zewnatrz.

    Ale chyba zboczylam z tematu.
  • maksimum 02.03.06, 15:03
    myelegans napisała:

    > np. Bill Clinton ma IQ na poziomie geniusza,

    Dla mnie Bill Clinton jest zwyklym gamoniem.Ma zakaz wykonywania swojego
    wyuczonego zawodu prawnika i zadal sie z taka beznadziejna klucha jak
    M.Lewinsky.Zupelny brak gustu i odpowiedzialnosci.

    > Nie kazdy czlowiek o IQ geniusza robi zawrotna kariere i
    > odwrotnie, ktos srednio inteligentny dzieki ciezkiej konsekwentnej pracy
    > zachodzi o wiele dalej.

    Wlasnie o to mnie chodzi,ze w klasie syna nie ma geniuszy,a sa jedynie zdolni i
    pracowici.

    > Ja swojego dziecka nie zamierzam pchac do szkol prywatnych, normalna szkola
    > publiczna w zupelnosci wystarczy, na to w koncu ida nasze, niemale przeciez
    > podatki. Dla mnie wazniejsze, zeby sam sie realizowal i szedl za swoimi
    > zainteresowaniami, a nie za moimi aspiracjami, trzeba pokazac jakie ma
    > mozliwosci i zachecac do sprobowania, ale obciazac, ani pchac go nie bede.
    > Moj maz mogl isc do baaardzoooo prestizowego i snobistycznego prywatnego
    liceum
    > gdzie dostal pelne stypendium, ale nie chcial, nie mial takich ambicji i nie
    > chcial byc w takim srodowisku, jest dosyc cichym, niesmialym czlowiekiem i
    >zle funkcjonuje pod stresem.

    Wlasnie tego sie domyslalem.Ja tez nie lubie byc na swieczniku,ale widze,ze syn
    jest odwazniejszy.

    > Na szczescie rodzice byli na tyle madrzy, ze presji
    > nie wywierali, dali mu wybor i poszedl do normalnego liceum.

    Czy maz dziedziczy po rodzicach zdolnosci do nauk scislych?

    > Takie liceum by go zniszczylo, albo unieszczesliwilo.
    > Sam i na zajeciach pozalekcyjnych nauczyl sie kilku jezykow obcych,
    > programowania i wyzszej matematyki, bo to lubil i to bylo jego pasja, ale
    >robil to swoim tempem i bez stresu z zewnatrz.

    Moj syn tez wszystko robil po swojemu,az zauwazylem ze zaczal sie obijac,wiec
    go przycisnalem.Jak uzyskal lepsze wyniki w 2 semestrze,to mu sie to nawet
    spodobalo.
    Dostal principal's award w 2 semestrze i ma szanse na Arista Honor Society.

    > Ale chyba zboczylam z tematu.

    Nic podobnego,wlasnie o tym piszemy.
    Napisz czy dziecko ma zamilowanie do scislych jak ojciec.
  • myelegans 02.03.06, 15:29
    No widzisz przyklad Clintona to wlasnie inteligencja emocjonalna, ktorej
    momentami mu brakowalo, tym niemniej jest potwornie inteligentnym czlowiekiem,
    o nauce rozmawia jak naukowiec, co sama moge ocenic, ma fotograficzna pamiec,
    szybko sie uczy, przyswaja i pamieta i analizuje. To prywatna opinia jego
    doradcy, mojego znajomego. A ja po prostu goscia lubie smile

    Trudno powiedziec, czy maly odziedziczy po ojcu scisly umysl, na razie ma 1.5-
    roku i recytuje alfabet smile, wiec moze raczej humanistyczny, trudno powiedziec.
    Bedzie kim bedzie i jaki byl nie byl to go bedziemy kochali, nawet jak sie
    zdecyduje nalewac benzyne na stacji benzynowej jako zyciowa kariere. Tesc i
    brat meza to umysly scisle, wszyscy inzynierowie-programisci, wiec idzie po
    mieczu.

    A Twoja coreczka wyglada na niesmiale, wrazliwe dziecko, musisz sam ocenic, czy
    w takim srodowisku bylaby szczesliwa. Jak ma zdolnosci muzyczne to po mozesz
    poslac na prywatne lekcje, albo na tansze zajecia. Jest duzo mozliwosci.
  • maksimum 02.03.06, 16:12
    myelegans napisała:

    > To prywatna opinia jego
    > doradcy, mojego znajomego. A ja po prostu goscia lubie smile

    Cos w sobie ma,ze kobiety go lubia a mezczyzni nie przepadaja za nim.

    > Trudno powiedziec, czy maly odziedziczy po ojcu scisly umysl, na razie ma 1.5-
    > roku i recytuje alfabet smile, wiec moze raczej humanistyczny, trudno
    powiedziec.
    > Bedzie kim bedzie i jaki byl nie byl to go bedziemy kochali, nawet jak sie
    > zdecyduje nalewac benzyne na stacji benzynowej jako zyciowa kariere. Tesc i
    > brat meza to umysly scisle, wszyscy inzynierowie-programisci, wiec idzie po
    > mieczu.

    Tak sie domyslalem,bo inteligencje sie dziedziczy.

    > A Twoja coreczka wyglada na niesmiale, wrazliwe dziecko, musisz sam ocenic,
    >czy w takim srodowisku bylaby szczesliwa.

    Jeszcze ma kupe czasu,bo dopiero jest w 3 klasie,ale ostatnio zaczela sie
    bardzo szybko rozwijac i jest bardzo sprawna fizycznie,to moze naucze ja tego
    lata w tenisa grac.

    > Jak ma zdolnosci muzyczne to po mozesz
    > poslac na prywatne lekcje, albo na tansze zajecia. Jest duzo mozliwosci.

    Muzycznie jest bardzo dobra,ale ja nie chce zabierac jej czasu poza szkolnego.
    Jak w 4 klasie bedzie w orkiestrze,to zobaczymy.
    Juz teraz chodzi 2x w tyg po 2 godz na zajecia w kolku teatralnym po szkole,to
    jej w zupelnosci wystarczy.Beda niedlugo wystawiac "Alicje w krainie .."
  • jpsi 07.03.06, 23:10
    Po prostu jest bystry... Ale byc moze to zasada kontrastu. Bo jak na razie
    porownujemy go z Bushem juniorem...
  • maksimum 02.03.06, 14:49
    lidqa napisała:

    > o sukcesie decyduje modnie zwana i szeroko pojęta inteligencja emocjonalna.

    Napisz cos wiecej o tym.

    > POdobno w wiekszym stopniu niz IQ. Poza tym IQ to i ja mam bardzo wysokie a
    > ucze w szkole podstawowej- ono swiadczy o pewnych zdolnosciach do myslenia
    > analitycznego - przynajmniej te testy mensy. A do zycia potrzeba jeszcze pare
    > jezykow obcych itd.
    >
    > Maksimum z jednej strony rozumiem ze chcialbys zeby syn dostal sie do tej
    > szkoly ale z drugiej prezrazilam sie tym co przeczytalam.

    Raczej chodzilo mnie o to,ze przebablowal 5 klase i o sam egzamin do HCHS.
    Ta szkola jest okolo 1 godziny drogi ode mnie i watpie czy syn zechcialby
    codziennie tyle tracic na dojazdy.Poza tym mysle,ze bez bardzo dobrego
    przygotowania nie zdalby egzaminu.

    > Ja bym chyba takiej
    > szkoly dla swojego dziecka nie chciala, wlasnie ze wzgledu na psychike i
    ostrą
    > rywalizacje. A juz na pewno nie na zasadzie ze ja synku ci kaze idz zdawaj.

    W tej chwili w jego klasie,tylko jedna dziewczyna jest lepsza od niego i to
    wlasnie ona ma najlepsze wyniki w calej szkole.
    Ona byla na tym egzaminie i nie przeszla,ale nawet jakby przeszla,to mysle ze
    jej rodzice by jej tam nie poslali.
    Adriana jest mala,drobna i niesmiala i rok starsza od wszystkich w klasie,bo po
    przyjezdzie do USA wyslali ja do klasy o rok nizej ze wzgledu na brak
    znajomosci angielskiego.
    Dziewczyna bardzo ladnie gra na flecie i w 4 klasie podstawowki juz grala solo
    z orkiestra 5 klasy.
  • jpsi 07.03.06, 23:02
    Zawsze stwarzam takie
    > sytuacje,zeby na wszystko mogl sobie zasluzyc.

    A co jezeli:
    Dziecko bedzie sie uczylo, zeby dostac 'cos'. Nie bedzie tego robilo dla siebie.
    Nie bedzie widzialo sensu pracy dla samej pracy, i nauki dla jej piekna. Jak
    dorosnie to samo zobaczy, ze bez pracy nie ma kolaczy. O ile jest genialne.


  • kubinka 07.10.06, 01:20
    maksimum napisał:

    >
    > Wg mnie najwazniejsza jest selekcja by ci zdolni mieli wokol siebie takich
    > samych i nie byli wyobcowani ze srodowiska

    To jedna z większych bzdur jakie słyszałam. Nawet nie chce się tego komentować

    Środowiskiem naturalnym zdolnych jak rozumiem-są tylko zdolni?????
    Więc jeśli cała moja rodzina przejawia brak talentów muzycznych a moje dziecko
    jest w tym zakresie uzdolnione-to nalezałoby je odizolować ( może powinno
    dostać rodzinę zastępczą muzyków?smile)gdyż wśród nas moze czuć się wyobcowane ze
    środowiska???!!!
  • kubinka 07.10.06, 01:03
    myelegans napisała:

    > Ten cud natury nie trwa w przypadku dzieciego geniuszu do doroslosci, konczy
    > sie czesto problemamy psychicznymi w wieku dojrzewania. Bardzo niewielu
    > prawdziwych dzieciecych geniuszy prowadzi to do konca i sa wybitnymi
    geniuszami
    >
    > w doroslym zyciu. Czytalam na ten temat kiedys artykul.
    >
    > Dzieci zdolne i bardzo zdolne powinny starannie prowadzone, byc pod okiem
    > dzieciecego psychologa, albo miec indywidualny tok nauczania, albo intensywny
    > program rozrzerzajacy program szkolny poza szkola. Trudno to jednak
    > wybalansowac, zeby przy okazji nie zabrac dziecku dziecinstwa i nie
    doprowadzic
    >
    > do tego,ze bedzie w tym geniuszostwie stary-malenki, bez przyjaciol,
    > niedostosowany towarzysko do rowiesnikow, ale za to z indeksem na studia w
    > wieku 10 lat smile)))))).



    słusznie!
  • kubinka 07.10.06, 00:57
    rycerzowa napisała:

    > Dziecko zdolne to takie, które zna odpowiedź na trudne pytania.
    > Dziecko bardzo zdolne to takie, które zadaje pytania, na które my nie zawsze
    > znamy odpowiedź.
    > Dziecko genialne to cud natury, którego ani ocenić ani zrozumieć nie jesteśmy
    w
    > stanie.


    Niezłe!!!!
  • zebra12 02.03.06, 18:53
    Bo to jest kolosalna różnica! Więc dzieci zdolne to często te, co wcześnie
    piszą czy czytają, śpiewją lub grają we wczesnym wieku. Dzieci genialne to
    dzieci dziwne. Często rozwijają się późno, mają problemy emocjonalne i
    niejdnokrotnie na początku są postrzegane jako dzieci z zaburzeniami lub nawet
    z upośledzeniem. W swojej pracy spotkałam się z takimi dziećmi. Takie dzieci są
    często samotne, mają problemy z nawiązaniem kontaktu z równieśnikami. Często
    wykazują cechy autyzmu ( podkreślam cechy, nie autyzm). Mają też dziwne
    pomysły, na które nie wpadłoby inne dziecko. Robią dziwaczne eksperymenty np.:
    próbują gotowac zupę z wtyczki do kontaktu z solą itp. Albo znów boją się
    różnych rzeczy.
    To dzieci inne, nietypowe, które zwykle swym zachowaniem powodują niepokój
    rodziców i nie raz są badane przez psychologów. Mało kto odkrywa w nich
    geniusz, aż nagle w wieku lat 10, 15,25 te dzieci zaskakują... Okazują się
    genialne! Tak przebiegał rozwój większości geniuszy znanych z historii. Wa
    szkole zwykle mieli słabe wyniki w nauce. Często nie pokończyli szkół czy
    studiów.
  • maksimum 02.03.06, 19:41
    zebra12 napisała:

    > Bo to jest kolosalna różnica! Więc dzieci zdolne to często te, co wcześnie
    > piszą czy czytają, śpiewją lub grają we wczesnym wieku. Dzieci genialne to
    > dzieci dziwne. Często rozwijają się późno, mają problemy emocjonalne i
    > niejdnokrotnie na początku są postrzegane jako dzieci z zaburzeniami lub
    nawet
    > z upośledzeniem. W swojej pracy spotkałam się z takimi dziećmi. Takie dzieci

    > często samotne, mają problemy z nawiązaniem kontaktu z równieśnikami. Często
    > wykazują cechy autyzmu ( podkreślam cechy, nie autyzm).

    Tu mowisz o dzieciach uzdolnionych artystycznie jak Kurt Cobain czy Jimmi
    Hendrix czy tez Janis Joplin.
    Zalezy to w duzym stopniu od sytuacji rodzinnej,bo wiekszosc zdolnych artystow
    pochodzi z rozbitych rodzin,a geniusze w innych dziedzinach maja stabilne
    rodziny.
    Inaczej to przebiega u geniuszy matematycznych czy ekonomicznych,ze o
    komputerowcu Billu Gates nie wspomne.


    > Mają też dziwne
    > pomysły, na które nie wpadłoby inne dziecko. Robią dziwaczne eksperymenty
    np.:
    > próbują gotowac zupę z wtyczki do kontaktu z solą itp. Albo znów boją się
    > różnych rzeczy.
    > To dzieci inne, nietypowe, które zwykle swym zachowaniem powodują niepokój
    > rodziców i nie raz są badane przez psychologów. Mało kto odkrywa w nich
    > geniusz, aż nagle w wieku lat 10, 15,25 te dzieci zaskakują... Okazują się
    > genialne! Tak przebiegał rozwój większości geniuszy znanych z historii.

    Przyklady prosze.

    > W szkole zwykle mieli słabe wyniki w nauce. Często nie pokończyli szkół czy
    > studiów.

    To ze Bill Gates czy Howard Hughes nie skonczyli studiow,to tylko dlatego,ze
    byly dla nich za nudne(na niskim poziomie).
    en.wikipedia.org/wiki/Howard_Hughes
  • lidqa 03.03.06, 07:01
    O inteligencji emocjonalnej wlasciwie trudno napisac cos w skrucie. Dawid
    Goleman napisal o niej 2 tomiska - po polsku tytuly podam: inteligencja
    emocjonalna i inteligencja emocjonalna w praktyce. Generalnie jest to zespol
    cech takich np jak umiejętnosc wspoldzialania, odpornosc na stres i milion
    innych, ktore pomagają np w osiągnięciu sukcesu. Ksiazek o tym jest mnustwo, sa
    tez pozycje o rozwijaniu takiej inteligencji u dzieci, ale nie wiem czy moge je
    polecac bo sama nie czytalam.

    A co do inteligencji ktora sie dziedziczy to tez bym polemizowala. NIe jest tak
    ze dziecko dwojga inteligentnych ludzi zaraz jest inteligentne. Gdyby tak bylo
    nie martwilabym sie o swojego synka. Moze juz prędzej w drugą strone choc tez
    niekoniecznie. Ja patrze na rodzicow moich i męza i tez sie zastanawiam po kim
    my to mamy. Poza tym w rozwoju dziecka oprocz wrodzonych cech duzą rolę pełnią
    dodatkowe czynnkiki- to jak rodzice sie wysławiają moze decydowac o tym jak
    bedzie sie wysławiac dziecko, czy ktos mu np czyta, co mu czyta, czy ma dostęp
    do fajnych ksiązek, bądź np mikroskopu itd itd. Moje dziecko np ma bardzo mały
    zasob słów ale liczy plynnie w 2 jezykach do 20 i zna alfabet. Wiec ktos by
    tego posluchal i doszedl do wniosku ze zdolny, ale ja wiem ze tak jest ze ja
    zamiast wierszykow mu liczylam paluszki i sie w koncu nauczyl, inne dzieci
    znają wierszyki...
  • maksimum 03.03.06, 14:52
    lidqa napisała:

    > A co do inteligencji ktora sie dziedziczy to tez bym polemizowala. NIe jest
    >tak ze dziecko dwojga inteligentnych ludzi zaraz jest inteligentne.

    Ja mysle,ze wlasnie tak jest.Co innego ,to wlasciwe wykorzystanie tej
    inteligencji.

    > Gdyby tak bylo nie martwilabym sie o swojego synka.

    Sama inteligencja to niestety bardzo malo.Pracowitosc,uczciwosc,rzetelnosc i
    dobre stosunki z ludzmi,co jest czesto nazywane "Social Intelligence" sa
    najistotniejsze.

    www.signonsandiego.com/news/business/kinsman/20060226-9999-1b26kinsman.html

    > Moze juz prędzej w drugą strone choc tez
    > niekoniecznie. Ja patrze na rodzicow moich i męza i tez sie zastanawiam po
    kim my to mamy. Poza tym w rozwoju dziecka oprocz wrodzonych cech duzą rolę
    pełnią
    > dodatkowe czynnkiki- to jak rodzice sie wysławiają moze decydowac o tym jak
    > bedzie sie wysławiac dziecko, czy ktos mu np czyta, co mu czyta, czy ma
    >dostęp do fajnych ksiązek, bądź np mikroskopu itd itd.

    To oczywiscie tez,ale nie zapominaj ,ze w USA jest b.duzo b.dobrych programow
    telewizyjnych dla dzieci,ktore sa bardzo wszechstronne.

    > Moje dziecko np ma bardzo mały
    > zasob słów ale liczy plynnie w 2 jezykach do 20 i zna alfabet. Wiec ktos by
    > tego posluchal i doszedl do wniosku ze zdolny, ale ja wiem ze tak jest ze ja
    > zamiast wierszykow mu liczylam paluszki i sie w koncu nauczyl, inne dzieci
    > znają wierszyki...

    Posadz go przed telewizorem i bedzie mowil jak Spongebob.
    Czym wiecej zrodel informacji tym lepiej,a z biegiem czasu dzieciak sam
    wybierze co najbardziej lubi.
    Ja wlasnie ostatnio ograniczylem dzieciakom dostep do TV,zeby wiecej czasu
    poswiecaly nauce,ale na razie nie widze rezultatow.
  • tarkiina.arawis 27.09.07, 12:37
    > np.:
    > > próbują gotowac zupę z wtyczki do kontaktu z solą itp. Albo znów boją się
    >
    > > różnych rzeczy.
    > > To dzieci inne, nietypowe, które zwykle swym zachowaniem powodują niepokó
    > j
    > > rodziców i nie raz są badane przez psychologów. Mało kto odkrywa w nich
    > > geniusz, aż nagle w wieku lat 10, 15,25 te dzieci zaskakują... Okazują si
    > ę
    > > genialne! Tak przebiegał rozwój większości geniuszy znanych z historii.
    >
    > Przyklady prosze.

    Pierwszy który mi przychodzi do głowy: Thomas Edison (żarówka!)
  • rita75 03.03.06, 07:46
    > To dzieci inne, nietypowe, które zwykle swym zachowaniem powodują niepokój
    > rodziców i nie raz są badane przez psychologów.
    Zgadza sie-
    Einstein zaczął mówić w wieku 4 lat, co zapewne bylo powodem zmartwien u jego
    rodziców..
    --
    pozdr.
  • rita75 03.03.06, 07:53
    > Einstein zaczął mówić w wieku 4 lat,

    czy nawet 5 lat-


    "Einstein zaczął mówić dopiero w wieku 5 lat, a na studiach miał poważne
    kłopoty z matematyką. Wspominając egzaminy na politechnikę, pisał: Tak bardzo
    mnie to odstraszało, że rozważanie jakiegokolwiek problemu naukowego wydawało
    mi się czymś nie do zniesienia jeszcze przez cały rok. To prawie cud, że
    nowoczesne metody nauczania nie zabiły całkowicie całej mojej dociekliwości.
    Mój umysł, poza początkową zachętą, potrzebuje najbardziej wolności i bez niej
    niechybnie ginie... Sądzę, że nawet zdrowe zwierzę drapieżne straciłoby swoją
    drapieżność, gdyby zmuszać je batem, by jadło bez przerwy, czy jest głodne,
    czy nie."

    a -

    "George Westinghouse, autor ponad 400 wynalazków, w tym przełomowego w rozwoju
    transportu parowego silnika rotacyjnego, został usunięty ze szkoły
    jako „ociężały, leniwy i niezaradny”. "


    cyt za www.forumakad.pl/archiwum/2001/04/artykuly/25-esej.htm
    --
    pozdr.
  • maksimum 03.03.06, 15:05
    rita75 napisała:

    > > Einstein zaczął mówić w wieku 4 lat,
    >
    > czy nawet 5 lat-
    >
    > "Einstein zaczął mówić dopiero w wieku 5 lat, "

    Moj syn tez pozno zaczal mowic,choc nie tak pozno jak Albert.
    Snuc analogie czy poczekac?
  • maksimum 03.03.06, 15:16
    "Ta niesamowita prawidłowość jest w istocie prosta do wytłumaczenia. Trzeba
    pamiętać, że szkoły powszechne powstały jako pomysł na socjalizację coraz
    liczniejszego, ze względu na wzrost higieny i rozwój medycyny, potomstwa klas
    niższych. Dzieci szlachty i bogatego mieszczaństwa miały prywatnych preceptorów
    i nikt nie przypuszczał, że może się to zmienić. Przeobrażenie się nauczycieli
    w wychowawców to postulat socjalistycznych działaczy i pisarzy końca XIX wieku,
    który, tak jak i inne ich pomysły, musiał oczywiście pozostać utopią."

    Dlatego tak wazna jest selekcja w szkolach,by zdolne dzieci sie w nich nie
    nudzily.

    I tu najwazniejszy fragment:

    "Można przyjąć, że zniknięcie prestiżowo-biurokratycznych barier spowoduje
    skokowy przyrost wiedzy i wynalazków. Każdego roku ilość wiedzy ludzkiej
    zwiększa się szybciej niż w roku poprzednim. Oblicza się, że w dziedzinach
    związanych z nauką pracować będzie w 2010 r. więcej ludzi niż w ciągu całej
    historii ludzkości do końca XX wieku."

    "Niektórzy naukowcy ekstrapolując dzisiejszy wykładniczy wzrost informacji
    szacują, że w pierwszej połowie 2010 roku globalna ilość informacji będzie
    podwajana każdego dnia. Pod koniec tego roku będzie się podwajać co godzinę.
    Przy utrzymaniu tego przyspieszenia, mniej więcej w grudniu 2012 roku ilość
    wiedzy ludzkiej podwajać się będzie co sekundę."

    Dlatego dostep do internetu i kablowej telewizji jest obowiazkiem dla kazdego
    dziecka.
    Moja 9 letnia corka zaczela robic grafiki na komputerze i wychodza jej lepiej
    niz te profesjonalne ogladane przeze mnie.
    Mozliwosci rozwoju sa wrecz nieskonczone i nasza rola w tym,zeby nie ograniczac
    mozliwosci rozwoju dziecka.
    Dla ciekawosci dodam,ze ona sama zaczela te grafiki robic i ja jej tego nie
    uczylem.Na wszelki wypadek ograniczam ilosc stron ile moze wydrukowac
    dziennie,by skupiala sie na wyborze najlepszych.
  • bylinka 03.03.06, 15:10
    Kiedys, ktos zauwazyl, ze dzici starszych rodzicow sa bardziej inteligentne,
    maja lepsze wyniki w nauce niz rowiesnicy i robia lepsze kariery. Zbadano i
    okazalo sie, ze Ci ludzie mieli IQ niewiele odbiegajacy od sredniej. Zawazylo
    podejscie i wychowanie rodzicow, starsi, dojrzalsi, stabilniejsi finansowo,
    zrealizowani towarzysko i zawodowo, poswiecali swoim dzieciom wiecej uwagi,
    energii, mieli wiecej cierpliwosci, byli na stawieni na dzieci, mieli z nimi
    lepszy kontakt, stad tez wyniki.
    IQ ma duzy komponent genetyczny, ale natura potrafi platac figle. 2 ganiuszy
    rodzicow wcale nie musi sie rownac genialnemu dziecku.
  • maksimum 03.03.06, 15:28
    bylinka napisała:

    > Kiedys, ktos zauwazyl, ze dzici starszych rodzicow sa bardziej inteligentne,
    > maja lepsze wyniki w nauce niz rowiesnicy i robia lepsze kariery.

    Tez o tym slyszalem.

    > Zbadano i
    > okazalo sie, ze Ci ludzie mieli IQ niewiele odbiegajacy od sredniej. Zawazylo
    > podejscie i wychowanie rodzicow, starsi, dojrzalsi, stabilniejsi finansowo,
    > zrealizowani towarzysko i zawodowo, poswiecali swoim dzieciom wiecej uwagi,
    > energii, mieli wiecej cierpliwosci, byli na stawieni na dzieci, mieli z nimi
    > lepszy kontakt, stad tez wyniki.

    Poza tym,niektore zdolnosci jak np. artystyczne,rozwijaja sie w pozniejszym
    wieku.
    Dziecko dziedziczy po rodzicach na tym etapie,kiedy zostalo poczete,wiec dlatego
    pierwsze jest buntownicze,a kazde nastepne lepiej nawiazujace kontakty z
    otoczeniem.

    > IQ ma duzy komponent genetyczny, ale natura potrafi platac figle. 2 ganiuszy
    > rodzicow wcale nie musi sie rownac genialnemu dziecku.

    Oczywiscie,ze tak!
    Chec osiagniecia czegos,czyli tzw "drive" jest najwazniejszy,wiec najwazniejsze
    w wychowaniu jest to,by nie "dawac" dziecku za duzo(na wyrost) a ty sie tylko
    ucz,bo tym sie zabija instynkt samozachowawczy.
    Dziecko do wszystkiego powinno samo mozolnie dochodzic,a pomoc rodzica powinna
    byc niezauwazalna dla dziecka.
    Dziecko tez musi miec satysfakcje z tego,ze samo cos zrobilo.
    Ja corki nie uczylem robienia grafik na komputerze,ale zaczynam jej troche
    przeszkadzac,zeby ja bardziej zmotywowac.
  • jpsi 07.03.06, 23:07
    nie przeszkadzaj, bo corka nie bedzie wiedziala, dlaczego to robisz hehe wink
    A za dziesiec lat: "nigdy ci nie wybaczylam, ze mi przeszkadzalas w robieniu
    grafik" smile
  • bonkreta 05.10.06, 19:27
    > Dziecko dziedziczy po rodzicach na tym etapie,kiedy zostalo poczete,wiec
    dlateg
    > o
    > pierwsze jest buntownicze,a kazde nastepne lepiej nawiazujace kontakty z
    > otoczeniem.

    Nic podobnego. Komórki linii płciowej, czyli, te, z których potem powstaną
    komórki jajowe i plemniki są wydzielane z innych komórek zarodka w bardzo
    wczesnym etapie ciąży. Z nich organizm korzysta przez całe życie. Zresztą
    jakiekolwiek doświadczenia, przeżycia, czy cokolwiek, co spotyka jednostkę nie
    ma żadnego wpływu na jej materiał genetyczny, który pozostaje niezmienny przez
    całe życie.
  • maksimum 05.10.06, 20:02
    bonkreta napisała:

    > > Dziecko dziedziczy po rodzicach na tym etapie,kiedy zostalo poczete,wiec
    > dlatego
    > > pierwsze jest buntownicze,a kazde nastepne lepiej nawiazujace kontakty z
    > > otoczeniem.
    >
    > Nic podobnego. Komórki linii płciowej, czyli, te, z których potem powstaną
    > komórki jajowe i plemniki są wydzielane z innych komórek zarodka w bardzo
    > wczesnym etapie ciąży.

    Odpowiadasz nie na temat.

    > Z nich organizm korzysta przez całe życie. Zresztą
    > jakiekolwiek doświadczenia, przeżycia, czy cokolwiek, co spotyka jednostkę
    nie
    > ma żadnego wpływu na jej materiał genetyczny, który pozostaje niezmienny
    >przez całe życie.

    Absolutnie nie!
    Czlowiek rozwija sie cale zycie,a najlepiej za mlodu.
    Jesli 18 letni facet bedzie mial dziecko,to jego dziecko odziedziczy tylko te
    zdolnosci,ktore ojciec mial w wieku 18 lat.
    Zalozmy ,ze ten sam facet skonczy studia i w wieku 25 lat bedzie mial nastepne
    dziecko i ono bedzie juz dziedziczylo zdolnosci czlowieka 25 letniego a nie 18
    letniego.
    Mozg ojca rozwinal sie miedzy 18 a 25 rokiem zycia i dziecko dziedziczy po
    calkiem innym czlowieku.
    Bywa rowniez tak,ze miedzy 18 a 25 rokiem zycia mlody czlowiek wpada w
    alkoholizm i deterioracja jego mozgu jest tak duza,ze kolejne dziecko jest
    niedorozwiniete umyslowo.
  • bonkreta 05.10.06, 20:26
    Człowiek owszem, rozwija się. Ale jego materiał genetyczny się nie zmienia
    przez całe życie, jak to właśnie napisałam wyżej. Jest tak niezależnie od tego
    czy w to wierzysz, czy nie. Dziedziczy się materiał genetyczny, a nie dokonania
    osobnika (choć te, w przypadku gatunku opiekującego się młodymi, jak człowiek,
    mogą zostać przekazane potomstwu przez naukę, to oczywiste).
  • berek_76 22.11.09, 20:17
    > Czlowiek rozwija sie cale zycie,a najlepiej za mlodu.
    > Jesli 18 letni facet bedzie mial dziecko,to jego dziecko odziedziczy tylko te
    > zdolnosci,ktore ojciec mial w wieku 18 lat.
    > Zalozmy ,ze ten sam facet skonczy studia i w wieku 25 lat bedzie mial nastepne
    >
    > dziecko i ono bedzie juz dziedziczylo zdolnosci czlowieka 25 letniego a nie 18
    > letniego.

    Niech żyje Lamarck!
    Maksimum, przykro mi, ale teoria tego pana już dawno została obalona. Nie
    dziedziczy się cech nabytych w życiu. Tylko te zakodowane w genach. Inaczej
    mówiąc - tego, czego się uczymy, nie możemy przekazać dzieciom inaczej, jak
    poprzez naukę. Przez geny - nie da rady. Jest to fakt, stwierdzony naukowo, nikt
    już dzisiaj z nim nie polemizuje.
    A dla jaśniejszego zobrazowania: Jeśli stracisz nogę, a potem spłodzisz dziecko,
    to Twoje dziecko będzie miało obie nogi, mimo tego, że Tobie jednej brakuje.
    Jeśli wytną Ci wyrostek robaczkowy, to Twoje dziecko i tak będzie go miało.
    I tak samo rzecz ma się z predyspozycjami do inteligencji i zdolności -
    dziedziczymy te zapisane w genach, a nie te wyuczone w trakcie życia rodzica.
    Swoją drogą, trochę przykro...

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • wieczna-gosia 22.11.09, 23:11
    ciekawe kiedy Maksio taka teorie sobie wyprodukowal- majac 18 czy jako
    late bloomer nieco pozniej smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • berek_76 22.11.09, 23:17
    Oj daj spokój. Może wyczytał, tylko nie doczytał do tego miejsca, gdzie było
    napisane, że nie jest prawdziwa. W końcu o Lamarcku się pisze, tak jak o
    flogistonie na przykład.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • maksimum 23.11.09, 02:45
    14. Perfectionism, sensitivity and intensity are three personality
    traits associated with giftedness.

    www.gifteddevelopment.com/What_is_Gifted/learned.htm
    To sa cechy ktore sie wyrabia w zyciu dlugo po osiagnieciu
    pelnoletnosci i 18-letni rodzice nie sa w stanie ani przekazac ani
    nauczyc tych cech swoje dzieci.
  • maksimum 23.11.09, 04:17
    berek_76 napisała:

    > Niech żyje Lamarck!
    > Maksimum, przykro mi, ale teoria tego pana już dawno została
    >obalona. Nie dziedziczy się cech nabytych w życiu.

    O czym innym piszemy.
    Dlaczego 8-latki nie moga miec dzieci?
    Bo ich narzady rozrodcze nie sa jeszcze wlasciwie rozwiniete.
    Dlaczego 13 latka,ktora moze miec juz dzieci,nie moze glosowac?
    Bo nie jest umyslowo rozwinieta na tyle by zrozumiec swiat doroslych.
    Pokaz mnie choc jedno wybitne dziecko urodzone przez maloletnich
    rodzicow.
    Niestety wiekszosc dzieci urodzona przez maloletnich rodzicow ma
    takie same problemy jak ci rodzice albo jeszcze wieksze.
    Zdolnosci oratorskie i artystyczne rozwijaja sie najlepiej juz w
    wieku doroslym i mozna miec talent w wieku 18 lat ale slawe zdobywa
    sie pozniej.

    > Tylko te zakodowane w genach.

    To skad w takim razie bierze sie postep?
    Bo jesli przekazujemy tylko to co mamy,to powinno to byc klonowanie,a
    jednak nie jest.
    Jesli w rodzinie masz 5 dzieci tych samych rodzicow,to jednak kazde z
    nich jest rozne mimo tego samego materialu genetycznego.
    Jesli matka bedzie rodzila w burzliwym i nerwowym wieku 18 lat,to
    dziecko urodzi sie znerwicowane,a wiadomo ze znerwicowane dzieciaki
    nie przyswajaja wiedzy lecz walcza o przezycie.
    Jesli ta sama matka urodzi dziecko w wieku 25-30 lat gdy bedzie juz
    ustabilizowana i odpowiedzialna kobieta,to bedzie to juz calkiem inne
    dziecko.

    > Inaczej mówiąc - tego, czego się uczymy, nie możemy przekazać
    >dzieciom inaczej, jak poprzez naukę.

    Uczymy sie przede wszystkim zycia i czym jestesmy starsi tym je
    lepiej rozumiemy.25-30 letnia matka przekazuje dzieciom calkiem inny
    swiat niz 18 letnia matka.

    > Przez geny - nie da rady. Jest to fakt, stwierdzony naukowo, nikt
    > już dzisiaj z nim nie polemizuje.

    A jak wyjasniono fakt,ze w wielodzietnych rodzinach mlodsze dzieci sa
    jednak madrzejsze?


    > Jeśli wytną Ci wyrostek robaczkowy, to Twoje dziecko i tak będzie
    >go miało.

    A jakie bedzie mialo pluca dziecko malolatow w porownaniu z dzieckiem
    ludzi doroslych?
    Pluca rosna w czlowieku jeszcze 2 lata po osiagnieciu maksymalnego
    wzrostu-to tak dla przypomnienia.
    Ja mowie o dorastaniu czlowieka,a Ty mnie rozsmieszasz wyrostkiem.
    Dlaczego wczesniaki duzo czesciej umieraja lub rosna z wadami
    fizycznymi i psychicznymi niz dzieci donoszone?
    Bo nie wszystko mialo szanse sie w nich rozwinac zgodnie z naturalna
    koleja losu.
    Dziecko malolatow nie dziedziczy wszystkiego,bo malolaty nie zdarzyly
    dorosnac do pelnoletnosci.
    To ze sie osiagnelo maksymalny wzrost nie znaczy ze skonczyl sie
    proces rozwoju czlowieka.

    > I tak samo rzecz ma się z predyspozycjami do inteligencji i
    zdolności - dziedziczymy te zapisane w genach, a nie te wyuczone w
    >trakcie życia rodzica. Swoją drogą, trochę przykro...

    Ja nie pisze o wyuczeniu lecz o dorosleniu.
  • berek_76 23.11.09, 08:06
    > To skad w takim razie bierze sie postep?
    > Bo jesli przekazujemy tylko to co mamy,to powinno to byc klonowanie,a
    > jednak nie jest.
    > Jesli w rodzinie masz 5 dzieci tych samych rodzicow,to jednak kazde z
    > nich jest rozne mimo tego samego materialu genetycznego.

    "Klonowanie", Maksimum, to jest powielanie osobników o identycznym zestawie
    genów. Rodzeństwo nie ma identycznego materiału genetycznego (chyba, ze są to
    bliźnięta jednojajowe, a i te róznią się bardziej, niż kiedyś sądzono). Mimo
    pochodzenia od tych samych rodziców, stanowią zupełnie rózne mieszanki ich
    genów. Nie jest to klonowanie.
    Rozmnażanie płciowe, które realizujemy jako gatunek Homo sapiens, skutkuje
    produkcja osobników o wymieszanych genach obojga rodziców - a więc o nowej
    jakości genetycznej. Stąd bierze się postęp, który niejaki Karol D. nazwał
    ewolucją. (I to właśnie jego teoria wyparła teorię pana Lamarcka o dziedziczeniu
    cech nabytych).

    Dla naszego gatunku (jak i kilku innych) dostępny jest jeszcze jeden sposób
    rozwoju - przekazywanie wiedzy, umiejętności wyuczonych.
    Nie nazywamy go jednak "dziedziczeniem" (chociaż psychologowie czasem mówią o
    "dziedziczeniu społecznym", ale na ogół w cudzysłowie). Proces przekazywania
    komukolwiek umiejętności bądź wiedzy nabytej nazywamy UCZENIEM SIĘ. Nie
    dziedziczeniem.

    > A jak wyjasniono fakt,ze w wielodzietnych rodzinach mlodsze dzieci sa
    > jednak madrzejsze?
    Tym, ze uczą się od starszego rodzeństwa. Uczenie się - proces nie związany
    bezpośrednio z genami. W razie czego zapraszam na wykład o róznicy między
    zachowaniami wrodzonymi a nabytymi i o uczeniu się.

    > Dziecko malolatow nie dziedziczy wszystkiego,bo malolaty nie zdarzyly
    > dorosnac do pelnoletnosci.

    Dziecko małolatów dziedziczy wszystko, co może. Absolutnie wszystko. I nie ma to
    nic wspólnego z wiekiem. Dziecko urodzone przez 15-letnią matkę ma dokładnie
    takie same geny, jak miałoby, gdyby urodziła je w wieku lat 40 (jeśli oczywiście
    wymieszają się tak samo z genami tego samego ojca. Ale to również od wieku nie
    zależy).
    Natomiast - i to jest podstawowe różnica - małolat ma do przekazania swoim
    dzieciom mniejszą wiedzę, jak również jest mniej dojrzały od rodzica dorosłego i
    może popełniać więcej błędów, kształtując nieprawidłowo psychikę swojego dziecka.
    Tym niemniej z DZIEDZICZENIEM w sensie biologicznym nie ma to nic wspólnego.

    A jeśli już wyjaśniliśmy sobie tę rozbieżność terminologiczną?
    To i tak nadal nie do końca się z Toba zgadzam.
    Owszem, dzieci "małolatów" często są niejako upośledzone pod względem rozwoju
    psychicznego, nie dlatego jednak, ze otrzymały gorsze geny. Ba, nie dlatego
    nawet, że rodzice nie mieli jak nauczyć ich odpowiednich wzorców, bo byli za młodzi.
    Otóz bardzo często jest po prostu tak, że dzieci rodzą dzieci tam, gdzie ogólnie
    panuje środowiskowa patologia. 13-latki rzadziej zachodzą w ciążę, jeśli
    pochodzą z rodzin inteligentnych, zdrowych społecznie, kochających, kiedy są
    zadbane i wyedukowane.
    Częściej wczesne dzieci rodzą sięrodzicom ze środowisk mało wykształconych, a
    nawet wypaczonych społecznie a wtedy nie ma szans, aby środowisko ukształtowało
    dziecko we właściwym kierunku.

    Widzisz, Maksimum, uczenie się czyli "dziedziczenie społeczne" - w którym nasz
    gatunek jest naprawdę świetny - ma jedną zasadniczą, ogromną, kolosalną przewagę
    nad tym genetycznym.
    Otóż geny możesz mieć wyłącnzie po rodzicach. I tyle. A więc Twoi rodzice
    genetycznie nie mogą dać Ci więcej niż mają, jestes skazany na ich genetyczne
    wady i ułomności. I szlus.
    Natomiast choćbyś urodził się w rodzinie kompletnych, niewykształconych głupków
    (figura retoryczna, nie oznaczająca, że osobę wykształconą uważam za głupka,
    wyjaśniam na wszelki wypadek) - choćbyś nawet urodził się analfabetom, NAUCZYĆ
    się możesz od kogokolwiek. Uczymy się nie tylko od rodziców. Więcej,
    powiedziałabym - uczymy się przede wszystkim nie od rodziców. To właśnie zakłóca
    przebieg ewolucji genetycznej w gatunku Homo sapiens - dzieci jednostek
    fatalnych genetycznie nagle mają zwiększone szanse przetrwania, ponieważ mogą
    poprawić swoje tzw. dostosowanie poprzez nabycie umiejętności od innych ludzi,
    nie muszą byc zależne wyłącznie od rodziców!
    I dlatego nie zgadzam się, że dziecko małolata jest skazane na bycie mniej
    rozwiniętym umysłowo od dziecka osoby dojrzałej. To zależy od tego, przez kogo i
    jak zostanie wychowane. Kto dostarczy mu wiedzy i w jaki sposób.

    > Jesli matka bedzie rodzila w burzliwym i nerwowym wieku 18 lat,to
    > dziecko urodzi sie znerwicowane,a wiadomo ze znerwicowane dzieciaki
    > nie przyswajaja wiedzy lecz walcza o przezycie.
    Bzdura. Dziecko MOŻE urodzić się znerwicowane. A może wręcz przeciwnie. I to
    również nie geny, tylko hormony, więc nie ma tu stuprocentowej pewności. Bywają
    dzieci urodzone podczas katastrof, zdrowe na ciele i umyśle jak małło kto i
    będące oazą spokoju i wulkanem inteligencji.
    Nie twórz praw, Maksimum, tam , gdzie ich nie ma.

    Gdyby chcieć sformułować w prawidłowy sposób to, co rozumiem z Twojej wypowiedzi
    i z czym sie zasadniczo zgadzam, brzmiałoby to tak:
    Dzieci urodzone z rodziców mających większą świadomość, bardziej wykształconych
    i bardziej odpowiedzialnych oraz przez tych rodziców odpowiednio WYCHOWYWANE
    mają WIĘKSZĄ SZANSĘ wiedzieć więcej, uczyć się lepiej i rozwijać swoje zdolności
    w optymalny dla nich sposób.

    "Wychowywane" podkreśla fakt, że musi tu dochodzić do społecznego przekazu
    wiedzy i umiejętności (a więc nie do dziedziczenia, a do nauki). "Większa
    szansa" zastępuje natomiast deterministyczne "muszą" czy też "będą zawsze".

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • maksimum 23.11.09, 17:17
    berek_76 napisała:

    > > A jak wyjasniono fakt,ze w wielodzietnych rodzinach mlodsze
    >dzieci sa jednak madrzejsze?
    > Tym, ze uczą się od starszego rodzeństwa. Uczenie się - proces nie
    >związany bezpośrednio z genami.

    Jesli material genetyczny jest od tych samych rodzicow,czyli wg
    Ciebie taki sam,to dlaczego mlodsze dziecko moze nauczyc sie wiecej
    niz starsze?
    A moze material genetyczny od starszych rodzicow jest inny niz od
    tych samych ludzi w mlodszym wieku?
    Probowalem Ci wytlumaczyc,ze dziewczynka w wieku 8 lat nie jest w
    stanie urodzic dziecka,bo NIE DOROSLA do zdolnosci rozrodczych.
    Jesli do czegos nie dorosniesz,TO NIE MOZESZ TEGO PRZEKAZAC.
    Dziewczyna w wieku 13 lat jest zdolna do rodzenia,ale nie jest zdolna
    do przekazania swoich wszystkich zdolnosci umyslowych,bo ich jeszcze
    nie posiadla.
    Ludzie swoje najwieksze zdolnosci umyslowe i fizyczne osiagaja w
    wieku 25-35 lat.
    Ty najwyrazniej nie rozumiesz ,ze ZAPROGRAMOWANY ROZWOJ GENETYCZNY
    CZLOWIEKA nie konczy sie w wieku osiagniecia maksymalnego wzrostu(np
    180cm) bo w tym wieku czlowiek nie jest jeszcze calkowicie
    uksztaltowany,szczegolnie umyslowo.I jesli zaczniesz sie rozmnazac
    przed calkowitym uksztaltowaniem,to nie jestes w stanie
    przekazac,tego czego jeszcze nie posiadasz.
    Oczywiscie nie ma tu mowy o niebieskich oczach i wyrostku
    robaczkowym.
    Ty osiagnelas maksymalny wzrost,ale twoje pluca i mozg jeszcze
    swojego maksymalnego wzrostu nie osiagnely.

    > W razie czego zapraszam na wykład o róznicy między
    > zachowaniami wrodzonymi a nabytymi i o uczeniu się.

    Tak,tak.Bedziesz mnie wmawiac ze mlodsze dzieci ucza sie od
    starszych,ale nie wspomnisz o tym,ze kazdy ma ograniczona "pojemnosc"
    nauczania i ta u dzieci mlodszych jest wieksza niz u starszych.
    Moze wytlumacz mnie,dlaczego dzieci mlodsze moga sie nauczyc wiecej
    niz starsze i jak to jest zwiazane z rozwojem umyslowym ich rodzicow
    w czasie miedzy pierwszym i drugim dzieckiem.

    > > Dziecko malolatow nie dziedziczy wszystkiego,bo malolaty nie
    zdarzyly dorosnac do pelnoletnosci.
    >
    > Dziecko małolatów dziedziczy wszystko, co może. Absolutnie
    wszystko. I nie ma to nic wspólnego z wiekiem. Dziecko urodzone przez
    15-letnią matkę ma dokładnie takie same geny, jak miałoby, gdyby
    urodziła je w wieku lat 40 (jeśli oczywiście
    > wymieszają się tak samo z genami tego samego ojca.

    Jesli za geny uwazasz kolor oczu,ilosc palcow u rak i nog i
    umiejscowienie wyrostka robaczkowego-to sie zgadzam.
    Jesli natomiast zaczniemy rozmawiac o ilosci i jakosci polaczen
    neutronowych w mozgu,to sie nie zgadzam.

    > Ale to również od wieku nie zależy).
    > Natomiast - i to jest podstawowe różnica - małolat ma do
    >przekazania swoim dzieciom mniejszą wiedzę,

    A dlaczego malolat ma mniejsza wiedze niz dorosly?
    BO NIE MA W PELNI ROZWINIETEGO MOZGU.
    Przeciez wiedza jest wszedzie wokol nas,w tv w internecie i kazdy
    moglby ja przyswoic w wieku 15 lat,ale brak rozwinietego mozgu w tym
    wieku nie pozwala na to,a przekazywac dziedzicznie mozesz tylko to co
    masz,a nie to co ewentualnie bedziesz miec za kilka lat.

    > jak również jest mniej dojrzały od rodzica dorosłego
    > i może popełniać więcej błędów, kształtując nieprawidłowo psychikę
    >swojego dziecka.

    Jesli wiedza jest wokol nas i nie musi byc przekazywana przez
    rodzic,dlaczego malolaty nie nabeda jej w wieku 15 lat?
    Jest indywidualny tok studiow itd ALE POWOLNY ROZWOJ MOZGU nie
    pozwala na wtloczenie tej wiedzy malolatowi.

    > Tym niemniej z DZIEDZICZENIEM w sensie biologicznym nie ma to nic
    wspólnego.
    >
    > A jeśli już wyjaśniliśmy sobie tę rozbieżność terminologiczną?
    > To i tak nadal nie do końca się z Toba zgadzam.
    > Owszem, dzieci "małolatów" często są niejako upośledzone pod
    względem rozwoju psychicznego, nie dlatego jednak, ze otrzymały
    gorsze geny. Ba, nie dlatego nawet, że rodzice nie mieli jak nauczyć
    >ich odpowiednich wzorców, bo byli za młodzi.

    To tak,jakbym dziela Lenina czytal.

    > Otóż geny możesz mieć wyłącnzie po rodzicach. I tyle. A więc Twoi
    rodzice genetycznie nie mogą dać Ci więcej niż mają, jestes skazany
    >na ich genetyczne wady i ułomności.

    > > Jesli matka bedzie rodzila w burzliwym i nerwowym wieku 18 lat,to
    > > dziecko urodzi sie znerwicowane,a wiadomo ze znerwicowane
    dzieciaki nie przyswajaja wiedzy lecz walcza o przezycie.
    > Bzdura. Dziecko MOŻE urodzić się znerwicowane. A może wręcz
    przeciwnie. I to również nie geny, tylko hormony, więc nie ma tu
    stuprocentowej pewności. Bywają dzieci urodzone podczas katastrof,
    zdrowe na ciele i umyśle jak małło kto i będące oazą spokoju i
    >wulkanem inteligencji.

    Bo katastrofa trwa minute,a znerwicowanie 9 miesiecy i dlatego jedno
    nie ma nic wspolnego z drugim.

    > Nie twórz praw, Maksimum, tam , gdzie ich nie ma.

    Widze,ze przeczytalas pare ksiazek,ale zycia nie pojmujesz.

    > "Wychowywane" podkreśla fakt, że musi tu dochodzić do społecznego
    przekazu wiedzy i umiejętności (a więc nie do dziedziczenia, a do
    nauki). "Większa szansa" zastępuje natomiast deterministyczne "muszą"
    >czy też "będą zawsze".

    Ja nigdzie nie mowie o przekazywaniu wiedzy,ale o mozliwosci jej
    przyjecia,czyli takiego rozwoju mozgu,by ta wiedza moglaby byc
    wchlonieta.

    PS.Zaloze sie,ze jestes autorytetem w Polsce.

  • berek_76 23.11.09, 18:11
    > Dziewczyna w wieku 13 lat jest zdolna do rodzenia,ale nie jest zdolna
    > do przekazania swoich wszystkich zdolnosci umyslowych,bo ich jeszcze
    > nie posiadla.

    Bzdura.

    > Ty najwyrazniej nie rozumiesz ,ze ZAPROGRAMOWANY ROZWOJ GENETYCZNY
    > CZLOWIEKA nie konczy sie w wieku osiagniecia maksymalnego wzrostu(np
    > 180cm) bo w tym wieku czlowiek nie jest jeszcze calkowicie
    > uksztaltowany,szczegolnie umyslowo.I jesli zaczniesz sie rozmnazac
    > przed calkowitym uksztaltowaniem,to nie jestes w stanie
    > przekazac,tego czego jeszcze nie posiadasz.

    A Ty najwyraźniej nie rozumiesz, że nie istnieje coś takiego jak "rozwój
    genetyczny" jednostki. od urodzenia do śmierci mamy te same geny. Tyle, że jedne
    z nich pracują, inne nie.
    Nie rozumiesz również tego - chociaż nauka to potwierdza jako bezsporny fakt -
    że geny, które przekażemy potomstwu, są dokładnie takie same od początku do
    końca naszego życia. Możesz pisać, Maksimum, dowolną ilość razy, że ja nie
    rozumiem i nie mam racji, ale to, że geny przekazywane potomstwu się NIE
    ZMIENIAJĄ w ciągu życia człowieka, bez względu na nabywane doświadczenie, jest
    potwierdzone całkowicie. nie da się przekazać doświadczenia za pomocą
    dziedziczenia. czego byś tu jeszcze nie napisał, nie będzie prawdą.

    > Ty osiagnelas maksymalny wzrost,ale twoje pluca i mozg jeszcze
    > swojego maksymalnego wzrostu nie osiagnely.

    Osiągnęły już dawno.


    > Tak,tak.Bedziesz mnie wmawiac ze mlodsze dzieci ucza sie od
    > starszych,ale nie wspomnisz o tym,ze kazdy ma ograniczona "pojemnosc"
    > nauczania i ta u dzieci mlodszych jest wieksza niz u starszych.
    > Moze wytlumacz mnie,dlaczego dzieci mlodsze moga sie nauczyc wiecej
    > niz starsze i jak to jest zwiazane z rozwojem umyslowym ich rodzicow
    > w czasie miedzy pierwszym i drugim dzieckiem.


    Nie będę "cię" wmawiać ani "cię" tłumaczyć, ponieważ tu nie ma nic do
    tłumaczenia. Nie jest tak, jak piszesz. Trudno mi tłumaczysz, dlaczego
    wymyśliłeś coś takiego.

    > Jesli natomiast zaczniemy rozmawiac o ilosci i jakosci polaczen
    > neutronowych w mozgu,to sie nie zgadzam.

    Nic nie wiem o neutronach w mózgu, natomiast jeśli chodzi o neurony, to nie
    wiem, z czym się nie zgadzasz. Że są czy że nie sa uwarunkowane genetycznie?
    oczywiście, w jakiś sposób geny wpływają na strukturę mózgu, ale znacznie
    więcej, zwłaszcza, jeżeli chodzi o liczbę synaps, zależy tu od środowiska -
    krótko mówiąc, od pracy, jaką mózg wykonuje.
    Tyle, ze to nie ma nic wspólnego z dziedziczeniem. największy wpływ na liczbę
    połączeń w mózgu ma jego aktywność. Krótko mówiąc - trzeba używac mózgu, żeby
    lepiej działał 9osobiście - polecam).



    > A dlaczego malolat ma mniejsza wiedze niz dorosly?
    > BO NIE MA W PELNI ROZWINIETEGO MOZGU.
    > Przeciez wiedza jest wszedzie wokol nas,w tv w internecie i kazdy
    > moglby ja przyswoic w wieku 15 lat,ale brak rozwinietego mozgu w tym
    > wieku nie pozwala na to,a przekazywac dziedzicznie mozesz tylko to co
    > masz,a nie to co ewentualnie bedziesz miec za kilka lat.

    Bzdura. bzdura. Bzdura taka, że aż boli.
    Otóż nasz mózg, jesli chodzi o "pojemność uczenia się", jest w pełni rozwinięty
    w wieku kilku-kilkunastu lat. Dalej już tylko gorzej. Najłatwiej jest uczyć się
    w wieku podstawówkowym - mówię tu o zaplanowanym uczeniu się, bo jeśli chodzi o
    podświadome, to absolutnie wygrywają tu niemowlęta i dzieci w wieku do kliku lat.
    A dlaczego małolat nie ma takiej wiedzy, jak człowiek dorosły? Ano, bo jej
    jeszcze nie zdobył.
    Wiedza jest piętrowa. Na przykład nie zrozumiesz analizy różniczkowej, jeśli
    przedtem nie nauczysz się podstawowych działań algebraicznych. nie zrozumiesz
    zaawansowanej fizyki, jesli nie poznasz wcześniej fizyki podstawowej oraz
    matematyki na dośc wyszukanym poziomie.
    Zdobywanie wiedzy, porządkowanie jej i nauka operowania nią wymaga czasu. I to
    jest to, co nazywamy również zdobywaniem doświadczenia. Doświadczenia, i owszem,
    człowiek dojrzały ma zazwyczaj więcej niż małolat, ale nie ma to wpływu na
    wrodzone predyspozycje jego dziecka do czegokolwiek. najwyżej na to, ze sam mało
    umiejąc, nie będzie w stanie pewnych rzeczy nauczyć swoich dzieci. Ale to zawsze
    może zrobić ktoś inny, bardziej doświadczony, bo taka jest przewaga uczenia nad
    dziedziczeniem.

    tego, co będe mieć za kilka lat, również nie będę mogła przekazać, ponieważ,
    kolokwialnie mówiąc, będę to miała w mózgu, a nie w komórkach rozrodczych. Nie
    ma ŻADNEJ drogi, aby moje doświadczenia i to, czego się nauczyłam, znalazło
    drogę do komórek, które w cyklu miesięcznym zamienią się w komórki jajowe. Nie
    ma takiej drogi - i to nie jest mój prywatny pogląd, tylko absolutnie wszystkich
    normalnych ludzi, którzy na świecie parają się biologią, medycyną i naukami
    pokrewnymi.


    > Widze,ze przeczytalas pare ksiazek,ale zycia nie pojmujesz.

    fascynujący wniosek. A jaki dojrzały, jaki wspaniale uzasadniony smile
    Ja wiem, maksimu, że życie pojmujesz wyłącznie Ty i ci, co się z Toba zgadzają.
    Pociesza mnie jednak fakt, że z moim pojmowaniem życia, zwłaszcza w zakresie
    mechanizmów uczenia i dziedziczenia, zgadza się cały świat naukowy. jest to dla
    mnie niejaka ulga.

    > PS.Zaloze sie,ze jestes autorytetem w Polsce.

    Owszem, jestem. W swojej działce. I założę się, że Ty nie jesteś autorytetem w
    zakresie, w którym się tu usiłujesz wypowiadać.


    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • wieczna-gosia 23.11.09, 21:57
    berku- ty chyba Maksia nie kojarzysz no wiec Maksio jest moim
    ulubionym impregnowanym na wiedze uczestnikiem tego forum- taka
    oliweczka w wydaniu meskim, sprawniej poslugujaca sie wikipedia.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • berek_76 23.11.09, 23:12
    > berku- ty chyba Maksia nie kojarzysz no wiec Maksio jest moim
    > ulubionym impregnowanym na wiedze uczestnikiem tego forum- taka
    > oliweczka w wydaniu meskim, sprawniej poslugujaca sie wikipedia.

    Znam, honey, znam, ale mnie niektóre komedie śmieszą bez względu na to, ile razy
    je oglądam.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • maksimum 24.11.09, 06:27
    berek_76 napisała:

    > > Dziewczyna w wieku 13 lat jest zdolna do rodzenia,ale nie jest
    zdolna do przekazania swoich wszystkich zdolnosci umyslowych,bo ich
    >jeszcze nie posiadla.
    >
    > Bzdura.

    baby don't hurt me!

    www.youtube.com/watch?v=VVmbhYKDKfU&feature=related
    Swoje najwyzsze mozliwosci umyslowe i fizyczne ludzie osiagaja w
    wieku 25-35 lat.


    > > Ty najwyrazniej nie rozumiesz ,ze ZAPROGRAMOWANY ROZWOJ
    GENETYCZNY CZLOWIEKA nie konczy sie w wieku osiagniecia maksymalnego
    wzrostu(np 180cm) bo w tym wieku czlowiek nie jest jeszcze calkowicie
    > > uksztaltowany,szczegolnie umyslowo.I jesli zaczniesz sie
    rozmnazac przed calkowitym uksztaltowaniem,to nie jestes w stanie
    > > przekazac,tego czego jeszcze nie posiadasz.
    >
    > A Ty najwyraźniej nie rozumiesz, że nie istnieje coś takiego jak
    "rozwój genetyczny" jednostki. od urodzenia do śmierci mamy te same
    >geny.

    I te geny decyduja o tym na ile bedziemy wysocy i na ile madrzy.
    I z biegiem lat do tego wzrostu i madrosci dorastamy.


    > Tyle, że jedne z nich pracują, inne nie.

    Mojemu synowi kolor oczu sie zmienil jak mial 1 rok i 3miesiace.
    Dziwil sie facet na odprawie,ze syn w paszporcie mial oczy niebieskie
    a w rzeczywistosc na zywo piwne.

    > Nie rozumiesz również tego - chociaż nauka to potwierdza jako
    bezsporny fakt - że geny, które przekażemy potomstwu, są dokładnie
    >takie same od początku do końca naszego życia.

    To ze w danej rodzinie osobnicy sa genetycznie wysocy to nie
    znaczy,ze rodza sie niesamowicie wysocy lecz z biegiem lat dorastaja
    do tego ,do czego zostali zaprogramowani.
    Dokladnie to samo jest z mozgiem.To jest twoje hardware,a nauka jest
    software.

    > oczywiście, w jakiś sposób geny wpływają na strukturę mózgu, ale
    znacznie więcej, zwłaszcza, jeżeli chodzi o liczbę synaps, zależy tu
    >od środowiska - krótko mówiąc, od pracy, jaką mózg wykonuje.

    W kazdym srodowisku masz nieograniczona ilosc informacji
    doplywajacych do Ciebie,problem polega na tym ile jestes w stanie
    przetworzyc.
    Wrocmy wiec do komputera.Czym masz lepsze genetycznie hardware tym
    lepiej przetwarzasz dane srodowiskowe.
    Jak masz slabe genetycznie hardware,to ilosc stymulacji zewnetrznych
    cie nie grzeje,bo i tak ich nie jestes w stanie przetworzyc.

    > Tyle, ze to nie ma nic wspólnego z dziedziczeniem. największy wpływ
    na liczbę połączeń w mózgu ma jego aktywność. Krótko mówiąc - trzeba
    >używac mózgu, żeby lepiej działał 9osobiście - polecam).

    Wszyscy to robia ,a ci madrzejsi nawet jada do USA ,bo tam jest
    wiecej bodzcow zewnetrznych.

    > Bzdura. bzdura. Bzdura taka, że aż boli.
    > Otóż nasz mózg, jesli chodzi o "pojemność uczenia się", jest w
    >pełni rozwinięty w wieku kilku-kilkunastu lat.

    To dlaczego na calym swiecie studia konczy sie po 20stce?


    > Dalej już tylko gorzej. Najłatwiej jest uczyć się
    > w wieku podstawówkowym - mówię tu o zaplanowanym uczeniu się, bo
    jeśli chodzi o podświadome, to absolutnie wygrywają tu niemowlęta i
    >dzieci w wieku do kliku lat.

    To ,to juz jest zupelna kleska!
    Widac,dzieci nie masz.
    To ze glowa szybko rosnie niemowlakom,to nie znaczy ze madrzeja
    zastraszajaco szybko.
    Przeczytasz cos bardzo naiwnego i powtarzasz bez zastanowienia.
    Jesli dziecko zna jedno slowo,to nauczenie sie drugiego podwaja jego
    slownik.ALE,dziecko nie jest w stanie nauczyc sie 20-30 nowych slow
    dziennie,a dorosly nie ma z tym problemu(przynajmniej ja nie mialem).

    > człowiek dojrzały ma zazwyczaj więcej niż małolat, ale nie ma to
    >wpływu na wrodzone predyspozycje jego dziecka do czegokolwiek.

    "Genes determine the general form of the brain, and genes determine
    how the brain reacts to experience. Experience, however, is required
    to refine the matrix of synaptic connections. In some respects it is
    mainly a matter of presence or absence of experience during critical
    periods of development"

    Predyspozycje sa genetyczne.

    en.wikipedia.org/wiki/Brain
    Hardware otrzymujemy od rodzicow a doplyw wiedzy jest nieograniczony
    poprzez komputer,szkole,TV,rodzine, itd.
    TYLKO w warunkach laboratoryjnych mozesz miec brak bodzcow
    zewnetrznych.

    > > PS.Zaloze sie,ze jestes autorytetem w Polsce.
    >
    > Owszem, jestem. W swojej działce. I założę się, że Ty nie jesteś
    >autorytetem w zakresie, w którym się tu usiłujesz wypowiadać.

    Mnie o dziwo nie zalezy,zeby Cie przekonac.Wystarczy bys dala znak,ze
    rozumiesz co do Ciebie mowie.
    A to ze jakas nauka za Toba stoi,to zawsze jest dobrze podeprzec sie
    czyms ,jak ciezko samemu sprawy przeanalizowac.

  • berek_76 24.11.09, 09:04
    > Wszyscy to robia ,a ci madrzejsi nawet jada do USA ,bo tam jest
    > wiecej bodzcow zewnetrznych.

    You've made my day big_grin big_grin big_grin Idę to opublikować szerzej, niech i inni się dowiedzą big_grin

    > Mnie o dziwo nie zalezy,zeby Cie przekonac.Wystarczy bys dala znak,ze
    > rozumiesz co do Ciebie mowie.

    To jeszcze musiałbyś mówić z sensem. Wtedy może zrozumiem.


    > Widac,dzieci nie masz.

    Umiesz czytać? Przeczytaj moją sygnaturkę zatem. Dzieci mam, dwójkę. Tych
    własnych. W szkole co roku około trzydzieściorga, czasem więcej.

    > To ze glowa szybko rosnie niemowlakom,to nie znaczy ze madrzeja
    > zastraszajaco szybko.

    Nie, to nie znaczy. Natomiast to, że w ciągu trzech pierwszych lat życia uczą
    się nazw setek przedmiotów i czynności, że uczą się perfekcyjnie języka od
    absolutnego zera, że przy okazji opanowują niesłychanie złożone czynności,
    również totalnie od zera, że zdobywają ogrom doświadczeń o otaczającym je
    świecie i prawach nim rządzących - to właśnie znaczy.

    > Przeczytasz cos bardzo naiwnego i powtarzasz bez zastanowienia.

    No niestety, nie umiem tak jak Ty mówić bzdur sama z siebie, muszę się podpierać
    bzdurami, które wymyślili różni inni naiwni i bez zastanowienia, którzy w
    dodatku z uporem maniaka publikują swoje naiwne, bez zastanowienia formułowane
    przemyślenia w Nature i Science, a w dodatku jeszcze im ktoś Noble za to
    rozdaje. A przecież wystarczyłoby Maksimuma posłuchać i wiedzielibyśmy wszystko.
    Szkoda, że cała nauka, z neurobiologią na czele, stoi tymi naiwniakami.
    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • wieczna-gosia 24.11.09, 09:38
    > Nie, to nie znaczy. Natomiast to, że w ciągu trzech pierwszych lat
    życia uczą
    > się nazw setek przedmiotów i czynności, że uczą się perfekcyjnie
    języka od
    > absolutnego zera, że przy okazji opanowują niesłychanie złożone
    czynności,
    > również totalnie od zera, że zdobywają ogrom doświadczeń o
    otaczającym je
    > świecie i prawach nim rządzących - to właśnie znaczy.

    no wlasnie- im mlodsze dziecko tym wiecej o otaczajacym swiecie
    jeszcze musi sie nauczyc. Jesli napisze ci tutaj tekst po francusku
    to niz z niego nie zrozumiesz dlatego ze:
    a. jestes idiota
    b. mozg masz nie w pelni rozwiniety
    c. nie znasz tego jezyka?

    Jesli czlowiek nie zna jakiegos jezyka- nomenklatury, regul- i jako
    "jezyk" mozna rozumiec kazda dziedzine wiedzy- to nic mu po
    otaczajacych informacjach. Studia konczy sie pozniej wlasnie dlatego
    ze suma wiedzy nabywanej stopniowo jest mu niezbedna do tego by
    pojmowac to o czym na studiach mowia i jeszcze na imprezki chodzic i
    formuowac wlasne wnioski.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • maksimum 25.11.09, 22:57
    berek_76 napisała:
    > muszę się podpierać bzdurami, które wymyślili różni inni naiwni i
    bez zastanowienia, którzy w dodatku z uporem maniaka publikują swoje
    naiwne, bez zastanowienia formułowane przemyślenia w Nature i
    >Science, a w dodatku jeszcze im ktoś Noble za to rozdaje.

    To Ty nie wiesz,ze Noble sie za teorie rozdaje?
    I wiekszosc tych teorii nigdy sie nie sprawdza w zyciu.
    A taki B.Gates za swoje osiagniecia Nobla nie dostanie,bo on na
    takiego miliona kichnal.
    Tak,tak.Praktycy,ktorzy maja osiagniecia w zyciu nagrod nie dostaja.

    > A przecież wystarczyłoby Maksimuma posłuchać i wiedzielibyśmy
    >wszystko.

    No tak,ale w jaki sposob go zrozumiec,skoro sie przywyklo do bzdur
    teoretykow?
  • wieczna-gosia 25.11.09, 23:37
    Na przyklad taka Skodowska Curie- dostala dwa noble za odkrycie dwoch
    pierwiastkow promienotworczych i za kazdym razem jak ide RTG zrobic
    to zastanawiam sie dlaczego- przeciez to jakas niezyciowa teoria
    zupelnie od czapy.

    Albo taki Robert Koch, przeciez gruzlica zadna tam choroba specjalna,
    w cywilizowanym swiecie niespecjalnie popuarna....upssss czy to nie
    dzieki jego szczepionce przypadkiem.... e tam jakies niezyciowy
    facet.

    einstein kolejny niezyciowy facet.

    jeszcze bylo takich dwoch kretynkow od podwojnej heliksy czyzby ie
    dzieki nim posrednio siedzimy tu sobie i dyskutujemy o
    dziedzicznosci? o Watson sie nazywal......



    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • berek_76 24.11.09, 09:21
    > Swoje najwyzsze mozliwosci umyslowe i fizyczne ludzie osiagaja w
    > wieku 25-35 lat.

    Kto tak twierdzi? Znaczy, oprócz Ciebie oczywiście?

    > Predyspozycje sa genetyczne.
    >
    > en.wikipedia.org/wiki/Brain
    > Hardware otrzymujemy od rodzicow a doplyw wiedzy jest nieograniczony
    > poprzez komputer,szkole,TV,rodzine, itd.
    > TYLKO w warunkach laboratoryjnych mozesz miec brak bodzcow
    > zewnetrznych.

    Oczywiście, że nie jest możliwy całkowity brak bodźców. Jednak bodźce mogą się
    różnić jakością.
    Co nie zmienia faktu, o którym pisąłam już wcześniej, że to, jacy jesteśmy,
    kształtowane jest po części przez geny, a po części przez środowisko. I tylko
    to, co w genach, mogą po nas odziedziczyć dzieci. tego, co kształtuje
    środowisko, nie możemy im przekazać, chyba że poprzez naukę.

    Ale sugerowałabym Ci poczytanie czegoś nieco bardziej wiarygodnego niż
    Wikipedia. Jeśli na tak niesłychanie fachowym źródle opierasz swoją wiedzę, to
    przestają mnie dziwić bzdury, które wypisujesz.

    > > Otóż nasz mózg, jesli chodzi o "pojemność uczenia się", jest w
    > >pełni rozwinięty w wieku kilku-kilkunastu lat.
    >
    > To dlaczego na calym swiecie studia konczy sie po 20stce?

    Bo na zdobycie określonej wiedzy potrzeba określonego czasu. A jeszcze więcej
    czasu potrzeba, aby nauczyć się ją wykorzystywać. Niestety, niektórzy ludzie
    nigdy nie dochodzą do etapu korzystania z tego, czego mogą się dowiedzieć.
    Przerasta to bowiem ich zdolności.

    > Przeczytasz cos bardzo naiwnego i powtarzasz bez zastanowienia.
    Za naiwne powtarzanie bez zastanowienia dali mi doktorat. Z neurobiologii, BTW.
    Podejrzewam, że to tylko Cię przekona, że nie wiem, o czym mówię.

    ALE,dziecko nie jest w stanie nauczyc sie 20-30 nowych slow
    > dziennie,a dorosly nie ma z tym problemu(przynajmniej ja nie mialem).

    Nie sztuka nauczyć się na pamięć. Sztuka zrozumieć i sensownie wykorzystać. I
    tutaj, mój drogi, prezentujesz poważne braki, nawet w porównaniu z moimi
    kilkuletnimi dziećmi. Osoba, która uczy się na pamięć chińskiego poematu, nie
    rozumiejąc z niego ani słowa (A są takie), nie jest bardziej inteligentna od
    takiej, która tego nie potrafi. Ma tylko lepszą pamięć. A pamięc jest tylko
    jedną z wielu funkcji mózgu. Komputery z reguły mają lepsza pamięc niż dowolny
    człowiek, ale Nobla żaden nie dostał i nie dostanie. Bo do tego trzeba jeszcze
    umieć myśleć. A to już jest sztuka nie każdemu zbiorowi synaps dostpna, co widać
    w niniejszym wątku.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • maksimum 25.11.09, 23:20
    berek_76 napisała:

    > > Swoje najwyzsze mozliwosci umyslowe i fizyczne ludzie osiagaja w
    > > wieku 25-35 lat.
    >
    > Kto tak twierdzi? Znaczy, oprócz Ciebie oczywiście?

    Znowu szukasz teoretykow by potwierdzili twoje zdanie,a nie laska sie
    rozejrzec.
    Wez sobie zawodowa lige NBA,NHL i zobacz w jakim wieku zawodnicy maja
    najwieksze osiagniecia.
    Popatrz z drugiej strony na B.Gates'a i kolegow i zobacz w jakim
    wieku odniesli najwiekszy sukces.
    Tylko nie wyskakuj mnie z teoretykami,ktorych JEDEN milion z Nobla
    ustawia na zycie.

    > Co nie zmienia faktu, o którym pisąłam już wcześniej, że to, jacy
    jesteśmy, kształtowane jest po części przez geny, a po części przez
    >środowisko.

    Ja wiem ,przeczytalas to w mondrej ksiazce i powtarzasz niezliczona
    ilosc razy na forum.
    A mnie chodzilo o to,zebys pomyslala.
    "Srodowisko" jest wszedzie na swiecie,tak w Polsce,jak i w
    Japonii,USA,Nimczech itd.
    "Srodowisko" mozesz tylko sztucznie wyeliminowac,bo inaczej sie go
    nie pozbedziesz,wiec pozostaja ci tylko geny.

    > > > Otóż nasz mózg, jesli chodzi o "pojemność uczenia się", jest w
    > > >pełni rozwinięty w wieku kilku-kilkunastu lat.
    > >
    > > To dlaczego na calym swiecie studia konczy sie po 20stce?
    >
    > Bo na zdobycie określonej wiedzy potrzeba określonego czasu. A
    >jeszcze więcej czasu potrzeba, aby nauczyć się ją wykorzystywać.

    Komu ty chcesz te bzdury wcisnac????????
    Przeciez zamiast 2 godzin dziennie,mozna sie uczyc 4 godziny dziennie
    i wtedy ilosc przyswajanej wiedzy powinna byc dwukrotna.
    Okazuje sie ,ze (to co probuja udowodnic ciemniaki) ilosc nie idzie w
    jakosc.
    Na odpowiednim etapie(w wieku 13 czy 15 czy 18 lat) jestes w stanie
    przyswoic tylko ograniczona ilosc wiedzy i wiecej ci do glowy nie
    wejdzie,bo hardware jest za slabo rozbudowane.
    Nastepuje przemeczenie materialu i bezpieczniki ci wysiadaja.
    Dlatego tez nie wszyscy koncza studia i nie wszyscy nadaja sie na
    studia doktoranckie(pomijajac studia prywatne w Polsce).

    > > Przeczytasz cos bardzo naiwnego i powtarzasz bez zastanowienia.
    > Za naiwne powtarzanie bez zastanowienia dali mi doktorat. Z
    >neurobiologii, BTW.

    Nawet sie domyslalem,bo strasznie jedzie ksiazkami z twoich
    wypowiedzi.

    > Nie sztuka nauczyć się na pamięć. Sztuka zrozumieć i sensownie
    >wykorzystać.

    Pisalem o nauce angielskiego,z ktorego korzystam.
    Bedac na studiach nie mialem problemu z nauczeniem sie 20-30 nowych
    slow dziennie.

    > I tutaj, mój drogi, prezentujesz poważne braki, nawet w porównaniu
    z moimi kilkuletnimi dziećmi. Osoba, która uczy się na pamięć
    >chińskiego poematu, nie rozumiejąc z niego ani słowa (A są takie),

    Nie wiedzialem,ze uczysz dzieci chinskiego?
    Ja tez wpadlem na ten pomysl,ale nie chcieli go przyjac na te
    zajecia,bo tam przyjmuja tylko tych,ktorzy juz mowia po chinsku.


  • wieczna-gosia 25.11.09, 23:47
    biorac pod uwage ze przecietny amerykanin wykorzystuje okolo 8000
    slow- nauka pelnego slownictwa potrzebnego do zycia jako prawowity
    czlonek spoleczenstwa zajecia ci okolo roku. I oczywiscie 100%
    uczonych slowek zapamietales, wprowadziles do aktywnego slownika, nie
    masz strat w postaci zapominanych slowek ( w koncu jestes maksimumem
    a nie jakims tam Polaczkiem). I uzywasz ich we wlasciwym kontekscie
    zawsze i wszedzie.

    A lyzka wiadomo jakie ma zdanie na ten temat smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • jotde2 26.11.09, 08:06
    ciekawe:
    berek
    > > Co nie zmienia faktu, o którym pisąłam już wcześniej, że to,
    jacy
    > jesteśmy, kształtowane jest po części przez geny, a po części
    przez
    > >środowisko.
    maksiu
    > "Srodowisko" jest wszedzie na swiecie,tak w Polsce,jak i w
    > Japonii,USA,Nimczech itd.
    > "Srodowisko" mozesz tylko sztucznie wyeliminowac,bo inaczej sie go
    > nie pozbedziesz,wiec pozostaja ci tylko geny.

    odważnie Maksiu smile czy bliżniacy jednojajowi wychowani oddzielnie
    zajmują zawsze tak samo wysoką pozycje społeczno/zawodowo/itd.?
    bo jeśli choć w jednym przypadku nie to wpływ miało właśnie
    środowisko .
  • jotde2 26.11.09, 08:39
    autokorekta smile

    jotde2 napisał:

    > ciekawe:
    > berek
    > > > Co nie zmienia faktu, o którym pisąłam już wcześniej, że to,
    > jacy
    > > jesteśmy, kształtowane jest po części przez geny, a po części
    > przez
    > > >środowisko.
    > maksiu
    > > "Srodowisko" jest wszedzie na swiecie,tak w Polsce,jak i w
    > > Japonii,USA,Nimczech itd.
    > > "Srodowisko" mozesz tylko sztucznie wyeliminowac,bo inaczej sie
    go
    > > nie pozbedziesz,wiec pozostaja ci tylko geny.
    >
    > odważnie Maksiu smile czy bliżniacy jednojajowi wychowani oddzielnie
    > zajmują zawsze tak samo wysoką pozycje społeczno/zawodowo/itd.?
    > bo jeśli choć w jednym przypadku nie to wpływ miało właśnie
    > środowisko .

    OCZYWIŚCIE TRZEBA PORÓWNAĆ RÓŻNICE STATYSTYCZNE MIEDZIY BLIŻNIAKAMI
    WYCHOWANYMI W JEDNYM ŚRODOWISKU (DOMU) A W RÓŻNYCH BO NAWET
    JEDNOJAJOWI TROCHE RÓŻNIĄ SIE GENAMI.
  • berek_76 26.11.09, 09:33
    > OCZYWIŚCIE TRZEBA PORÓWNAĆ RÓŻNICE STATYSTYCZNE MIEDZIY BLIŻNIAKAMI
    > WYCHOWANYMI W JEDNYM ŚRODOWISKU (DOMU) A W RÓŻNYCH BO NAWET
    > JEDNOJAJOWI TROCHE RÓŻNIĄ SIE GENAMI.

    I takich badań robi się mnóstwo. Nie jest to proste, ale jest ich do licha i
    trochę, stanowią jedną z podstaw badań nad rolą genów vs środowiska w
    kształtowaniu się różnych cech.
    Dla zdumiewająco wielu rozkłada się to fifty-fifty.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • berek_76 26.11.09, 09:24
    > Znowu szukasz teoretykow by potwierdzili twoje zdanie,a nie laska sie
    > rozejrzec.
    > Wez sobie zawodowa lige NBA,NHL i zobacz w jakim wieku zawodnicy maja
    > najwieksze osiagniecia.

    Maksimum, ja nie szukam teoretyków. Wręcz przeciwnie - praktyków.
    Problem w tym, że nie zawsze to, co widzimy, jest skutkiem tego, co nam się wydaje.
    Wyjaśnić?
    Otóż przez tysiące lat ludzie wierzyli, że choroby są powodowane przez złe
    duchy. Tak sobie wywnioskowali na podstawie tego, co widzieli.
    A potem odkryto bakterie i wirusy. Wcześniej było to niemożliwe, bo nie było
    narzędzie.
    Więcej - przeciętny człowiek i dzisiaj nie ma narzędzi do oglądania bakterii czy
    wirusów i musi polegać na "teoretykach" - fachowcach, którzy wiedzą, że one
    istnieją, bo mają to jak zobaczyć.
    Wierzysz, Maksimum, teoretykom, że choroby są wywoływane m.in. przez
    drobnoustroje? A widziałeś kiedyś bakterię na własne oczy? No więc widzisz - sam
    wierzysz "teoretykom".

    Żeby wyciągnąć mądre wnioski z tego, co się widzi, czasem trzeba mieć do tego
    dodatkową pomoc - większą wiedzę, lepszy sprzęt, specjalne umiejętności.
    I jeszcze jedno - To, że koszykarze w NBA osiągają sukcesy w określonym wieku,
    nie przekłada się na wniosek o ich możliwościach umysłowych. Sukcesy w
    koszykówce mają niewiele wspólnego z możliwościami umysłowymi, chociaż sporo z
    wydolnością mózgu. Ale to nie to samo.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • maksimum 26.11.09, 21:17
    berek_76 napisała:

    > Więcej - przeciętny człowiek i dzisiaj nie ma narzędzi do oglądania
    bakterii czy wirusów i musi polegać na "teoretykach" - fachowcach,
    którzy wiedzą, że one istnieją, bo mają to jak zobaczyć.
    > Wierzysz, Maksimum, teoretykom, że choroby są wywoływane m.in.
    >przez drobnoustroje? A widziałeś kiedyś bakterię na własne oczy?

    Ja na wlasne oczy widze,ze przedsiebiorcza osoba majaca wlasny biznes
    zyje lepiej niz teoretyk w laboratorium i czy mam sie zastanawiac,kto
    jest lepiej rozwiniety umyslowo czy to widac golym okiem.

    > No więc widzisz - sam wierzysz "teoretykom".
    >
    > Żeby wyciągnąć mądre wnioski z tego, co się widzi, czasem trzeba
    mieć do tego dodatkową pomoc - większą wiedzę, lepszy sprzęt,
    >specjalne umiejętności.

    Lepszy sprzet ma malo wspolnego ze specjalnymi umiejetnasciami bo o
    tym decyduje przydatnosc spoleczna.
  • jotde2 27.11.09, 07:51
    maksimum napisał:

    > berek_76 napisała:
    >
    > > Więcej - przeciętny człowiek i dzisiaj nie ma narzędzi do
    oglądania
    > bakterii czy wirusów i musi polegać na "teoretykach" - fachowcach,
    > którzy wiedzą, że one istnieją, bo mają to jak zobaczyć.
    > > Wierzysz, Maksimum, teoretykom, że choroby są wywoływane m.in.
    > >przez drobnoustroje? A widziałeś kiedyś bakterię na własne oczy?
    >
    > Ja na wlasne oczy widze,ze przedsiebiorcza osoba majaca wlasny
    biznes
    > zyje lepiej niz teoretyk w laboratorium i czy mam sie
    zastanawiac,kto
    > jest lepiej rozwiniety umyslowo czy to widac golym okiem.

    100/100 maksiu w tym co mówisz (niewiem tylko czy na temat wink bo
    niesledzę tej twojej dyskusji z berkiem od początku )
  • berek_76 27.11.09, 12:23
    > Ja na wlasne oczy widze,ze przedsiebiorcza osoba majaca wlasny biznes
    > zyje lepiej niz teoretyk w laboratorium i czy mam sie zastanawiac,kto
    > jest lepiej rozwiniety umyslowo czy to widac golym okiem.

    No i ja nie mam więcej pytań, proszę wysokiego sądu. Po prostu doszliśmy do
    tego, co dla każdego z nas jest wyznacznikiem sukcesu i okazuje się, że co
    innego. Dla Ciebie wyłącznie to, ile kto ma kasy. Dla mnie - czy czuje się
    szczęśliwy. Rozumiem, ze dla CIebie więcej kasy może oznaczać poczucie
    szczęścia, ale ja mam po prostu inne wyznaczniki.
    I dlatego sportowiec, który w wieku lat 30 osiąga nieprawdopodobny sukces
    finansowy,a w wieku 50-ciu umiera z powodu tego, co rozbił ze swoim organizmem,
    zasypany własną kasą, według mnie wcale nie "żyje lepiej" niż na przykład
    Ramakrishnan (Noblista zresztą), który ma niewątpliwie mniej kasy, ale za to
    jest zdrowy, zadowolony z życia i wykonuje pracę, którą kocha, i może ją
    wykonywac aż do grobowej deski. A w związku z tym nie mam powodu zakładać, że
    akurat mózg koszykarza jest bardziej rozwinięty, chociaż wg Ciebie odniósł on
    większy sukces.

    > > Żeby wyciągnąć mądre wnioski z tego, co się widzi, czasem trzeba
    > mieć do tego dodatkową pomoc - większą wiedzę, lepszy sprzęt,
    > >specjalne umiejętności.
    >
    > Lepszy sprzet ma malo wspolnego ze specjalnymi umiejetnasciami bo o
    > tym decyduje przydatnosc spoleczna.

    Toteż ja nie napisałam, Maksiu, że lepszy sprzęt jest tożsamy z lepszymi
    umiejętnościami. Tym niemniej do obsługi mikroskopu szkolnego wystarczy 15 minut
    przygotowań na szkolnej lekcji biologii i pewnie zrobił byś to bez trudu. Gdybyś
    natomiast zobaczył mikroskop elektronowy, nawet byś nie wiedziął, że to
    mikroskop, nie mówiąc o tym, jak się nim posłużyć. Tak więc do użycia tego
    lepszego sprzętu jednak niezbędna jest większa wiedza. Byle kogo się bowiem do
    lepszego sprzętu nie dopuszcza, a jak się dopuści, to i tak będzie się ona
    patrzył na niego jak przysłowiowe cielę na malowane wrota.

    W związku z tym gdyby ludzie mieli polegać tylko na tym, co widzą, to nie
    mielibyśmy pojęcia o istnieniu wirusów, a opisany przez Ciebie lepiej sobie
    zyjący przedsiębiorca z dużym prawdopodobieństwem nie zyłby sobie lepiej,
    ponieważ w dzieciństwie umarłby na którąś z rozlicznych śmiertelnych chorób,
    które udało się opanować dzięki bandzie kiepsko sobie żyjących, ale za to
    niegłupich fachowców z większą wiedzą niż jego i z umiejętnością korzystania ze
    sprzętu, na którym on umiałby co najwyżej usiąść.
    I tak to własnie kręci się świat.
    Ci, którzy łatwo dyskredytują mających mniej kasy, nie umieją sobie nawet
    wyobrazić, jak wyglądałoby ich życie, gdyby nie praca tych dyskredytowanych.
    A ci dyskredytowani wprawdzie nie tarzają się w kasie, ale za to robią coś, co
    ma sens nie tylko dla nich i dzięki niem istnieje postęp.
    Nic nowego.
    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • maksimum 28.11.09, 00:51
    berek_76 napisała:

    > natomiast zobaczył mikroskop elektronowy, nawet byś nie wiedziął,
    >że to mikroskop, nie mówiąc o tym, jak się nim posłużyć.

    en.wikipedia.org/wiki/Electron_microscope
    Czy pierwszy z brzegu:

    www.technicalsalessolutions.com/
    > Tak więc do użycia tego
    > lepszego sprzętu jednak niezbędna jest większa wiedza. Byle kogo
    >się bowiem do lepszego sprzętu nie dopuszcza,

    A u nas amatorzy maja takie w domu.


    > a jak się dopuści, to i tak będzie się ona
    > patrzył na niego jak przysłowiowe cielę na malowane wrota.

    OK,zrozumialem.

    www.labx.com/v2/newad.cfm?CatID=19

    > lepiej sobie zyjący przedsiębiorca z dużym prawdopodobieństwem nie
    zyłby sobie lepiej, ponieważ w dzieciństwie umarłby na którąś z
    >rozlicznych śmiertelnych chorób,

    Bogaci ludzie nie choruja,bo maja lepszy instynkt samozachowawczy.
  • maksimum 28.11.09, 01:53
    berek_76 napisała:

    > Dla Ciebie wyłącznie to, ile kto ma kasy. Dla mnie - czy czuje się
    > szczęśliwy. Rozumiem, ze dla CIebie więcej kasy może oznaczać
    >poczucie szczęścia, ale ja mam po prostu inne wyznaczniki.

    Jedno i drugie jest wazne,ale zaprzasc sie w kierat pt zyje sie po
    to,zeby pracowac nie do wszystkich przemawia.
    Praca jest swietna sprawa dla utrzymania kondycji umyslowej,ale przy
    obecnej konkurencji czesto jest wyczerpujaca.

    > I dlatego sportowiec, który w wieku lat 30 osiąga nieprawdopodobny
    sukces finansowy,a w wieku 50-ciu umiera z powodu tego, co rozbił ze
    >swoim organizmem, zasypany własną kasą,

    Sa takie przypadki,choc srednio sportowcy zyja duzo dluzej niz
    niesportowcy i dlugo dluzej ciesza sie zyciem i prawnukami.
    Taki Max Schmeling zyl 100 lat.

    en.wikipedia.org/wiki/Max_Schmeling
    > według mnie wcale nie "żyje lepiej" niż na przykład
    > Ramakrishnan (Noblista zresztą), który ma niewątpliwie mniej kasy,
    ale za to jest zdrowy, zadowolony z życia i wykonuje pracę, którą
    >kocha, i może ją wykonywac aż do grobowej deski.

    Ten to ma zycie.Urodzil sie w Indii,wyksztalcil w USA a mieszka w UK.

    en.wikipedia.org/wiki/Venkatraman_Ramakrishnan
    > A w związku z tym nie mam powodu zakładać, że akurat mózg
    koszykarza jest bardziej rozwinięty, chociaż wg Ciebie odniósł on
    > większy sukces.

    A jak myslisz ilu dobrych koszykarzy po skonczonej karierze w NBA
    emigruje do UK ?
  • wieczna-gosia 29.11.09, 00:18
    > A jak myslisz ilu dobrych koszykarzy po skonczonej karierze w NBA
    > emigruje do UK ?

    a co to ma do rzeczy?
    Maksiu naprawde fascynujaco sie rozwijasz, twoje wywody traca pozory
    logiki.
    Trudno powiedziec czy to kwestia genow srodowiska, niedorozwinietego
    mozgu czy syna ale pewne jest jedno- nie sposob sie do tego odniesc
    bo kupy sie nie trzyma.

    Ale pisz pisz koniecznie. Gdzie tam synciowi pol punkta znowu
    zabraklo, no ale on jest w najlepszej szkole na bruklinie.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • maksimum 29.11.09, 04:38
    wieczna-gosia napisała:

    > > A jak myslisz ilu dobrych koszykarzy po skonczonej karierze w NBA
    > > emigruje do UK ?
    >
    > a co to ma do rzeczy?

    Wiedzialem ,ze o wlasnych silach do tego nie dojdziesz,ale dam ci
    jeszcze tydzien na myslenie,a jak ci nic nie przyjdzie do glowy,to
    sasiadow lub ich dzieci sie zapytaj.
  • wieczna-gosia 29.11.09, 19:39
    Maksiu, oczywiscie swiadczy to o tym ze nie uznaja UK jako dream
    destination i wola zosac w USA. A dlaczego? Bo maja rozwiniete mozgi
    smile a UK jest GORSZE od Ju es ej, gdyz Maksio nie wybral ju kej tylko
    ju es ej, a poza tym w ju kej nie ma billego Gatesa smile

    Dobrze kombinuje?
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • maksimum 29.11.09, 20:06
    > Dobrze kombinuje?

    Bardzo dobrze.
    W USA jest dozo wiekszy rynek i duzo wieksza konkurencja,wiec do EU
    jezdzi sie szukac wspomnien z przeszlosci.
  • berek_76 26.11.09, 09:30
    > A mnie chodzilo o to,zebys pomyslala.
    > "Srodowisko" jest wszedzie na swiecie,tak w Polsce,jak i w
    > Japonii,USA,Nimczech itd.
    > "Srodowisko" mozesz tylko sztucznie wyeliminowac,bo inaczej sie go
    > nie pozbedziesz,wiec pozostaja ci tylko geny.

    Maksiu, ja mogę z Tobą dyskutować długo, ale najpierw musisz zrozumieć, że jeśli
    ktoś myśli inaczej niż Ty to nie znaczy, że NIE myśli. NIe namawiaj mnie do
    myślenia, mój drogi, bo ja jestem znana z tego, ze myślę. Po prostu wyciągam
    inne wnioski niż TY. To nie znaczy, ze Twoje myślenie jest poprawne, a moje nie.
    Naprawdę.

    Ad rem - "środowisko" oczywiście jest wszędzie, ale nie wszędzie jest takie
    samo. Sam nawet sugerowałeś, ze w USA jest wiecej bodźców. Mianem "środowiska"
    określa się wszystko to, co nie jest genami. I tak, jak nie wszystkie geny są
    takie same i nie kodują tego samego, tak czynniki środowiskowe są najrozmaitsze.
    Ot, podany przez Ciebie przykład wpływu hormonów na rozwój płodu - hormony są tu
    czynnikiem środowiskowym, z punktu widzenia biologii. Nawet w tej samej macicy
    (nie mówiąc już o róznicy między krajami) czynniki środowiskowe mogą być różne i
    różnie mogą działać.

    Inna różnica środowiskowa - w Stanach, o ile pamiętam, przynajmniej
    gdzieniegdzie, zakazane jest bicie dzieci. W Polsce nie jest. W związku z tym w
    Polsce rozwój dzieci znacznie częściej będzie kształtowany przez czynnik
    środowiskowy, jakim są kary fizyczne. I tak dalej.

    Na to, jaki będzie człowiek, składają się i geny, i wpływ środowiska -
    odżywianie, wychowanie, interakcje z innymi ludźmi, doświadczenia (np. przebyte
    traumy). Żadnej z tych składowych nie można sobie ot tak negować.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • berek_76 26.11.09, 09:45
    Berek:
    > > Bo na zdobycie określonej wiedzy potrzeba określonego czasu. A
    > >jeszcze więcej czasu potrzeba, aby nauczyć się ją wykorzystywać.

    Maksimum:
    > Komu ty chcesz te bzdury wcisnac????????
    > Przeciez zamiast 2 godzin dziennie,mozna sie uczyc 4 godziny dziennie
    > i wtedy ilosc przyswajanej wiedzy powinna byc dwukrotna.
    > Okazuje sie ,ze (to co probuja udowodnic ciemniaki) ilosc nie idzie w
    > jakosc.

    Nie, Maksimum, nie masz racji. Ponieważ mózg się męczy, na przykład., Praca
    przez 6 godzin ciurkiem nie da trzy razy większych efektów niż praca 2 godziny,
    bo mózg będzie zbyt zmęczony, to raz.

    Dwa - uczenie się nie polega tylko na napychaniu mózgu wiedzą, co wydaje się do
    Ciebie nie docierać. Polega również na operowaniu tą wiedzą i nauce, jak z niej
    praktycznie korzystać. I to również wymaga czasu. Krótko mówiąc, po załadowaniu
    mózgu jakąś porcją wiedzy trzeba poćwiczyć jej używanie. Jeśli ten etap
    pominiesz, możesz dużo pamiętać, ale nic z tego nie wyniknie. NB - taki sposób
    uczenia, przez napychanie głowy teorią, jest domeną polskiego szkolnictwa i stąd
    problemy naszej rodzimej młodzieży z logicznym myśleniem, nie mówiąc o
    stosowaniu wiedzy w praktyce. Wzory znają, na przykład, ale kiedy mają rozwiązać
    konkretny problem, nie mają pojęcia, który wzór wykorzystać.
    Na szczęście nie uczę w polskiej szkole i mam do czynienia z systemem znacznie
    sensowniej pomyślanym.
    I otóż prowadziłam ze swoimi uczniami całkiem ciekawe doświadczenia dotyczące
    uczenia się (to w kwestii zarzutów, że podpieram się wyłącznie teorią). Na
    uczenie się i jego efektywność wpływa naprawdę wiele czynników, włącznie z
    nastawieniem do tematu. Sprawaa jest pierońsko złożona.
    Np - wystraszona osoba uczy się gorzej niż spokojna. Osoba spodziewająca się
    nagrody uczy się wydajniej niż ta, która nie oczekuje żadnego skutku, ale tylko
    trochę lepiej od tej, która obawia się kary. I tak dalej.


    > Ja wiem ,przeczytalas to w mondrej ksiazce i powtarzasz niezliczona
    > ilosc razy na forum.

    Maksimum, czy Ty naprawdę musisz powtarzać tę bzdurę all over again?
    Po pierwsze - skąd u CIebie przekonanie, że to, co ja przeczytałam, jest
    bezwartościowe? Ksiązki, które ja czytam, są "mondre"? A Wikipedia, którą TY z
    zapałem czytujesz, jest "mondra" czy "mądra"? Na jakiej podstawie twierdzisz, ze
    to, co Ty czytasz, jest mądrzejsze od tego, co czytam ja?

    Po drugie - ja naprawdę nie piszę wyłącznie na podstawie teorii. Spędziłam 4
    lata w Zakładzie Neurobiologii, i z mózgami miałam do czynienia naprawdę hands
    on - i tymi in situ, i tymi już poza właścicielem. Może nie wiesz o tym, ale
    praca naukowa nie polega na przetważaniu przeczytanych teorii, a na testowaniu
    ich w praktyce. Praca naukowa to nie jest teoria! To jest coś, co się robi czynnie.

    I dlatego właśnie domagam się dowodów na różne rzeczy. Nie dlatego, że są
    zapisane, stają się mądrzejsze. Po prostu solidne źródło opiera się na solidnych
    faktach - długich obserwacjach, wielu danych. Ty każesz mi popatrzeć na
    koszykarzy NBA - solidne źródło nie tylko popatrzyło, ale zbadało, zmierzyło,
    przeskanowało mózg i wie o niebo więcej o tym, czego wynikiem jest niesłychana
    wydolność koszykarzy NBA niż TY po obejrzeniu ich meczu. I na tej podstawie
    można mądrzej wnioskować niż na podstawie pobieżnych obserwacji.

    Nie traktuj więc "teorii" jako głupoty, bo żadna (powszechnie uznana) teoria nie
    stałą się teorią bez podbudowy praktycznej. Tyle tylko, że rzetelnie opracowanej.
    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • jotde2 26.11.09, 10:20
    > Np - wystraszona osoba uczy się gorzej niż spokojna. Osoba
    spodziewająca się
    > nagrody uczy się wydajniej niż ta, która nie oczekuje żadnego
    skutku, ale tylko
    > trochę lepiej od tej, która obawia się kary. I tak dalej.

    wydaje sie nic nowego berek.
    w zasadzie to przeważnie sie z Tobą zgadzam ale zażucasz np.maksiowi
    podawanie wikipedi jako żródła a swoich nieprzedstawiasz wogóle bo
    umówmy sie CO NIEJEST OSIĄGALNE W NECIE (NAJLEPIEJ PO POLSKU ) TO W
    DYSKUSJI NA FORMUM "WYCHOWANIE" NIEISTNIEJE.
    ja próbuje Maksia zrozumieć bo może on "tylko tak mówi" stważając
    prowokacyjnie swój obraz ? a jak go zapytać o tenis córki to
    odpowiada całkiem życiowo smile my faceci lubimy czasem sie pochwalić
    jak cwiczymmy nasze dzieciaki (raczej chopców )a niemówimy jak im
    odpuszczamy i z tąd nieporozumienia na forum bo w życiu do słów
    dochodzi jeszcze przekaz niewerbalny i każdy rozumie jak jest
    naprawde a tu nie .
  • berek_76 26.11.09, 11:19
    > wydaje sie nic nowego berek.

    Pewnie, że nic nowego. Chciałam tylko pokazać, że te opisywane "teorie" znajdują
    odbicie w praktyce, nawet takiej home made.

    > w zasadzie to przeważnie sie z Tobą zgadzam ale zażucasz np.maksiowi
    > podawanie wikipedi jako żródła a swoich nieprzedstawiasz wogóle bo
    > umówmy sie CO NIEJEST OSIĄGALNE W NECIE (NAJLEPIEJ PO POLSKU ) TO W
    > DYSKUSJI NA FORMUM "WYCHOWANIE" NIEISTNIEJE.

    No i tu mamy problem.
    Nie tyle zarzucam podawanie Wikipedii jako źródła, co równoczesne powoływanie
    się na znaną z niedokładności Wikipedię, a dyskredytowanie tego, co ja czytam,
    jako teoretycznych bzdur. Tak, jakby Maksio wiedział, co ja cztam.

    Problem z podawaniem moich źródeł jest podwójny - po pierwsze większośc z nich
    jest angielskojęzyczna, więc nie dla wszystkich użyteczna. w dodatku pisana
    mocno naukowym językiem, który nie dla każdego będzie strawny, a wiele osób
    stwierdzi, że to jakieś bzdury (to, czego się nie rozumie, często nazywa się
    bzdurami, nieprawdaż?).
    Drugi problem jest taki, źe "źródłem" mojej wiedzy jest kilkanaście lat edukacji
    w tym kierunku. Co mam podać jako źródło? Wykłady? Maksimum uzna, że to były
    bzdury. Artykuły naukowe, Maksimum tez powie, ze to bzdury. Więc po co?

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • maksimum 26.11.09, 20:25
    jotde2 napisał:

    > czy bliżniacy jednojajowi wychowani oddzielnie
    > zajmują zawsze tak samo wysoką pozycje społeczno/zawodowo/itd.?
    > bo jeśli choć w jednym przypadku nie to wpływ miało właśnie
    > środowisko .
    -----------
    Pozycja zawodowo spoleczna jest w wielkim przypadku uzalezniona od
    szczescia i znajomosci.
    Jesli blizniaki wychowywane sa razem,to maja to samo szczescie i te
    same znajomosci.
    Ja wyglada dla przykladu porownanie prezydentow:Walesy,Kwasniewskiego
    i Kaczynskiego.
    Jeden kompletny nieuk,drugi cwaniak i kombinator i obaj mieli taka
    sama pozycje spoleczna.
    Gdyby Kaczynscy byli wychowywani oddzielnie i nie mieli pojecia o
    swoich losach,to mimo takich samych cech charakterystycznych byliby
    na innych sciezkach zyciowych.
    Tym sie rozni zycie ludzi od zwierzat,ze jest mniej przewidywalne.
  • jotde2 27.11.09, 07:25
    maksimum napisał:

    > jotde2 napisał:
    >
    > > czy bliżniacy jednojajowi wychowani oddzielnie
    > > zajmują zawsze tak samo wysoką pozycje społeczno/zawodowo/itd.?
    > > bo jeśli choć w jednym przypadku nie to wpływ miało właśnie
    > > środowisko .
    > -----------
    > Pozycja zawodowo spoleczna jest w wielkim przypadku uzalezniona od
    > szczescia i znajomosci.

    tak maksiu i to jest właśnie środowisko smile
    domyślam sie że pisząc iż liczą sie tylko geny a nie środowisko
    chodziło Ci o to że niema co sie krzywić na np. życie w polsce tylko
    tak jak Ty jechać do usrańców wink i to te twoje wspaniałe geny Ci
    pozwoliły na ten bohaterski krok winkhehehe .
    rozumiem że aby wiecej osiągnąć trzeba w sobie mieć przekonanie jak
    wiele od nas zależy i że sukces mamy pisany to pomaga ale maksiu
    forum to nie grupa wsparcia wink

  • maksimum 28.11.09, 00:58
    jotde2 napisał:

    > domyślam sie że pisząc iż liczą sie tylko geny a nie środowisko
    > chodziło Ci o to że niema co sie krzywić na np. życie w polsce
    >tylko tak jak Ty jechać do usrańców wink

    Dokladnie tak,bo jesli srodowisko wokol ciebie jest cos nie za
    bardzo,to szukaj az znajdziesz.

    > i to te twoje wspaniałe geny Ci
    > pozwoliły na ten bohaterski krok winkhehehe .
    > rozumiem że aby wiecej osiągnąć trzeba w sobie mieć przekonanie jak
    > wiele od nas zależy i że sukces mamy pisany

    Czytasz mnie,jak otwarta ksiazke.

    > to pomaga ale maksiu forum to nie grupa wsparcia wink

    Bo forum jest polskie a ja juz nie za bardzo.

  • maksimum 26.11.09, 21:52
    berek_76 napisała:

    > Nie, Maksimum, nie masz racji. Ponieważ mózg się męczy, na
    przykład., Praca przez 6 godzin ciurkiem nie da trzy razy większych
    >efektów niż praca 2 godziny, bo mózg będzie zbyt zmęczony, to raz.

    Meczy sie przy przyswajaniu nowej wiedzy,bo przy ogladaniu
    opadajacych lisci sie nie meczy.
    Jesli w wieku 15 lat jak wspomnialas jest calkowicie rozwiniety,to
    dlaczego po 2 godzinach sie meczy?
    Fizycznie moze byc rozwiniety,ale nie do przyswajania wiedzy
    akademickiej.

    > Np - wystraszona osoba uczy się gorzej niż spokojna.

    I tu sie klania czarny kot oraz znerwicowana ciezarna kobieta.

  • berek_76 27.11.09, 12:11
    Berek:
    > > Nie, Maksimum, nie masz racji. Ponieważ mózg się męczy, na
    > przykład., Praca przez 6 godzin ciurkiem nie da trzy razy większych
    > >efektów niż praca 2 godziny, bo mózg będzie zbyt zmęczony, to raz.
    >

    Maksimum:
    > Meczy sie przy przyswajaniu nowej wiedzy,bo przy ogladaniu
    > opadajacych lisci sie nie meczy.
    > Jesli w wieku 15 lat jak wspomnialas jest calkowicie rozwiniety,to
    > dlaczego po 2 godzinach sie meczy?
    > Fizycznie moze byc rozwiniety,ale nie do przyswajania wiedzy
    > akademickiej.

    Oj, Maksimum... Męczy się i w wieku lat 12, i 15, i 25, i 30... Męczy się
    zawsze, jeśli intensywnie pracuje. Natomiast osobie dorosłej, o ustabilizowanej
    psychice (co, wbrew Twojemu przekonaniu, nie jest tożsame z lepszym rozwojem
    mózgu jako takiego), łatwiej jest się zmotywowac do dłuższej nauki i pracować,
    korzystając z wykładów trwających nawet po wiele godzin. Bo one znacznie lepiej
    rozumieją, po co to, umieją podejmować bardziej świadome decyzje, a często ta
    wysilona nauka natychmiast im się przekłada na praktyczne korzyści.
    Dzieciom w wieku lat 15 - rzadko kiedy. Dlatego 12-to czy 15-tolateg prędzej
    ulegnie zmęczeniu i przestanie przyswajać wiedzę po zbyt długim czasie nauki, a
    25-ciolatek jeszcze się zmusi.
    Ale wydajność nauki spadnie każdemu z nich.
    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • maksimum 27.11.09, 00:32
    berek_76 napisała:

    > lata w Zakładzie Neurobiologii, i z mózgami miałam do czynienia
    >naprawdę hands on - i tymi in situ, i tymi już poza właścicielem.

    Czy potrafisz ocenic wlasciciela mozgu,widzac sam mozg?
    Oczywiscie,nie chodzi mnie o wiek czy plec,bo to jest oczywiste.

  • wieczna-gosia 23.11.09, 22:05
    A dlaczego malolat ma mniejsza wiedze niz dorosly?
    BO NIE MA W PELNI ROZWINIETEGO MOZGU.
    Przeciez wiedza jest wszedzie wokol nas,w tv w internecie i kazdy
    moglby ja przyswoic w wieku 15 lat,ale brak rozwinietego mozgu w tym
    wieku nie pozwala na to,a przekazywac dziedzicznie mozesz tylko to co
    masz,a nie to co ewentualnie bedziesz miec za kilka lat.

    nie maksiu- jesli budujesz wieze- nie mozesz zbudowac jej od kopuly-
    tylko musisz zaczac od fundamentow- a przeciez materialy masz
    zgromaczone i blueprint tez obejmuje wszystko- lacznie z kopula.
    Malolat nie ma koniecznych doswiadczen by czesc wiedzy pojac. W
    dodatku od niemowlecia calego swiata musi sie nauczyc od podstaw.
    Czyli uczy sie proporcjonalnie duzo wiecej niz ty i sila rzeczy-
    pewna czesc tej wiedzy jest przez mozg selekcjonowana jako
    "niepotrzebna" czy "na pozniej" zapominana. Poczytaj sobie o
    mechanizmach pamieci i uczenia nie wszystko zalatwia system SITA z
    czujnikiem na oddech.

    czyli- w pewnym sensie masz racje ale bynajmniej nie jest to zwiazane
    z rozwojem mozgu.

    Jednak w zwiazku z wyznawana przez ciebie teoria- tlumaczenie ci tego
    nie ma specjalnie sensu gdyz twoj proces uczenia sie juz zakonczyl
    n'est- ce pas?
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • maksimum 24.11.09, 06:55
    wieczna-gosia napisała:

    > czyli- w pewnym sensie masz racje ale bynajmniej nie jest to
    >zwiazane z rozwojem mozgu.

    Dziedziczysz mozg po rodzicach i cwiczysz go jak sportowiec miesnie i
    w wieku 25 lat jezdziesz na olimpiade po zloty medal.
    Jest absolutna niemozliwoscia by miec calkowicie rozwiniety mozg w
    wieku 15-18 lat,bo wszystkie przelomowe odkrycia dokonywane sa przez
    ludzi niezle starszych.

    > Jednak w zwiazku z wyznawana przez ciebie teoria- tlumaczenie ci
    tego nie ma specjalnie sensu gdyz twoj proces uczenia sie juz
    >zakonczyl n'est- ce pas?

    Dowcip ci sie zupelnie nie zmienil.
  • berek_76 24.11.09, 09:12
    > Dziedziczysz mozg po rodzicach i cwiczysz go jak sportowiec miesnie i w wieku
    25 lat jezdziesz na olimpiade po zloty medal.

    "At 16 years old, Finnish ski jumper Toni Nieminen made history by becoming the
    youngest male Winter Olympic champion." (za Wikipedią)

    "Fu Mingxia won her first world champion title in 1991 at the World Swimming
    Championships. At age 12, she became the youngest world champion ever in any sport."

    Jak to było? Absolutnie niemożliwe? No patrzcie państwo, coś takiego.

    > Jest absolutna niemozliwoscia by miec calkowicie rozwiniety mozg w
    > wieku 15-18 lat,bo wszystkie przelomowe odkrycia dokonywane sa przez ludzi
    niezle starszych.

    Masz rację, Maksimum. Z pewnością to, że odkryć dokonują ludzie doświadczeni,
    nie ma nic wspólnego z tym, że na zdobycie doświadczenia trzeba czasu. To byłoby
    zbyt proste. Zwalmy to na niedorozwój mózgu. Nie wiem tylko, czy tych, którzy
    nie dokonują odkryć w wieku lat nastu, czy tych, którzy tworzą tak genialne
    teorie. Stawiałabym jednakowóż na to drugie.
    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • wieczna-gosia 24.11.09, 09:49
    Maksiu litosci odkrycia nie sa funkcja rozwiniecia mozgu tylko
    zrobienia uzytku z tego co sie przyswoilo.

    Dowcip zmienia mi sie nieustannie ale jako czlowiek inteligentny
    umiem dostosowac poziom dyskusji do poziomu interrlokutora i z pania
    w warzywniaku nie rozmawiam o dychotomii dobra i zla a z toba nie
    ryzykuje dowcipow, ktorych nie zalapiesz.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • maksimum 25.11.09, 23:25
    wieczna-gosia napisała:

    > Maksiu litosci odkrycia nie sa funkcja rozwiniecia mozgu tylko
    > zrobienia uzytku z tego co sie przyswoilo.

    Czyzby ten,ktory nie jest za bardzo rozwiniety umyslowo tez moze
    dokonywac odkryc?
    Pamietam takiego jednego,ktory w wieku 15 lat odkryl harcerstwo.
  • wieczna-gosia 25.11.09, 23:53
    Maksiu wg twojej teorii wedle ktorej ludzkosc ogolnie nie jest
    specjalnie rozwinieta umyslowo wyglada na to ze tak. Jednak biorac
    pod uwage stan wspolczesniej wiedzy- ludzie maja rozwiniete mozgi na
    tyle wczesnie ze nie jest to kwestia- po prostu majac mozgi na tym
    samym poziomie rozwoju jeden staje sie Sklodowska Curie a drugi
    odgrywa sie za plyciutkie zycie i mierne zdolnosci na dzieciach
    zakladajac im kaganiec i zmuszajac do gry w tenisa. Smutne lecz
    prawdziwe.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • jotde2 24.11.09, 09:14
    maksimum napisał:


    > Jesli material genetyczny jest od tych samych rodzicow,czyli wg
    > Ciebie taki sam,

    Maksiu co Ty bredzisz ? skończyłeś podstawówke ?wink hehehehe



    >to dlaczego mlodsze dziecko moze nauczyc sie wiecej
    > niz starsze?

    pierwsze słysze .
    dzieci pierworodne statystycznie zajmują lepsze pozycje w życiu niż
    ich młodsze rodzeństwo. niewiem czy młodsze lepiej sie uczą ale
    jeśli nawet to dlatego że to im tylko zostało jeśli pozycja lidera
    już zajęta smile
  • berek_76 24.11.09, 09:23
    > > Jesli material genetyczny jest od tych samych rodzicow,czyli wg
    > > Ciebie taki sam,
    >
    > Maksiu co Ty bredzisz ? skończyłeś podstawówke ?wink hehehehe

    Skończył, skończył. Ucząc się na pamięć 20-30 słówek dziennie, I widać skutki.
    Jego uwadze umknęło to, że rzeczone słówka mają jakieś znaczenie. Widać jego
    mózg nie był jeszcze w pełni dojrząły do ogarnięcia tej kwestii.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • jotde2 24.11.09, 10:23
    Maksiu jeśli naprawde dzieci póżniejsze różnią sie istotnie
    statystycznie od swojego wcześniejszego rodzeństwa to nie układem
    genów ( bo tym sie różnią bez względu na nr. w kolejce wink) a
    wpływem hormonów z okresu ciąży na ich rozwój .
    wyjaśniam smile hormony mogą w każdej ciąży pracować troche inaczej i
    tu sie chyba wszyscy zgodzimy ? ale o dziwo ich praca nie jest inna
    jedynie z powodu przypadkowych czynników związanych np. ze zdrowiem
    matki.jest inna również z takich powodów jak płeć wcześniejszych
    płodów czy posiadane już potomstwo.dlatego jeśli masz już chłopca o
    charakterze lidera to układ hormonalny twojej żony w trakcie drugiej
    ciąży często pracuje tak by drugiego lidera nie było ( zdaje sie
    testosteron ma na to wpływ) stąd też i statystycznie częstszy
    homoseksualizm u młodszych braci .
    niby dziwne ale zastanów sie ,teraz żyjemy w cywilizacji ale kiedyś
    jak sie kończyło jak dwóch chciało żądzić wink
    mam nadzieje że wszyscy sie zgodzą co do niebezpodstawności tego
    mechanizmu jeśli przypomną sobie ( od odnajdą w internecie wink)
    informacje o zmiennopłciowości np.wśród niektórych ryb .gdy
    dominujący samiec ginie jedna z samic zmienia płeć i "p....
    koleżanki " smile hehehe
  • berek_76 24.11.09, 11:53
    > płodów czy posiadane już potomstwo.dlatego jeśli masz już chłopca o
    > charakterze lidera to układ hormonalny twojej żony w trakcie drugiej
    > ciąży często pracuje tak by drugiego lidera nie było ( zdaje sie
    > testosteron ma na to wpływ) stąd też i statystycznie częstszy
    > homoseksualizm u młodszych braci .

    Jotde, ciekawie to brzmi i tak na pałę może mieć sens. Ale do tej pory nigdzie
    nie znalazłam takiej informacji. Masz jakieś źródło? Przydałoby mi się,
    uczniowie ciągle pytają o potencjalne przyczyny homoseksualizmu, a tu, cholera,
    mało wiadomo.

    A co do zmiennopłciowości - czytałaś "Przekleństwo Adama"? Ciekawa analiza tego,
    do czego komu płeć męska.
    Może trzeba jakoś inaczej traktować panów, zanim w końcu szlag ich trafi? Może
    my się źle zachowujemy? suspicious

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • jotde2 25.11.09, 07:41
    berek_76 napisała: > Jotde, ciekawie to brzmi i tak na pałę może
    mieć sens.

    miło słyszeć że brzmi to sensownie smile

    Ale do tej pory nigdzie
    > nie znalazłam takiej informacji. Masz jakieś źródło? Przydałoby mi
    się,
    > uczniowie ciągle pytają o potencjalne przyczyny homoseksualizmu, a
    tu, cholera,
    > mało wiadomo.

    niestety niepodam żródeł .niezajmuje sie tym zawodowo wiec po co mi
    one ? spróbuj może góglnąć " przyczyny homoseksualizmu"?
  • berek_76 25.11.09, 09:19
    > niestety niepodam żródeł .niezajmuje sie tym zawodowo wiec po co mi
    > one ? spróbuj może góglnąć " przyczyny homoseksualizmu"?

    Myślałam, że może pamiętasz, skąd to wiesz smile
    Guglać to ja umiem, ale wyrzuca tyle śmiecia, że przebijanie się przez to w
    poszukiwaniu czegoś wiarygodnego może trwać godzinami. Dlatego chętnie łapię się
    tego, co ktoś poleci.
    A sama widzisz, jak trzeba być ostrożnym w korzystaniu z internetowych źródeł -
    mogłabyś, poszukując porad wychowawczych, trafić na Maksimuma i uwierzyć, że tak
    właśnie należy traktować dzieci. Strach się bac po prostu.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • jotde2 25.11.09, 10:03
    berek_76 napisała:

    > Guglać to ja umiem, ale wyrzuca tyle śmiecia,

    a jednak nie .piersza pozycja po wpisaniu podanej frazy w
    wyszukiwarke to
    www.innastrona.pl/bq_geny.phtml
    strona pedziów gdzie piszą min.że bycie każdym kolejnym bratem w
    rodzinie zwieksza szanse bycia gejem o 33% i że ich gejostwo wpływa
    na ilość dzieci spokrewnionych z nim kobiet .można wiec sądzić że
    jesteśmy istotami społecznymi bardziej niż sie nam wydawało lub
    jeśli rozumieć to łącznie w rodzinach o modelach wielodzietnych
    łatwiej być kolejnym bratem wiec łatwiej też być pedziem.

    > mogłabyś, poszukując porad wychowawczych,
    raczej "mógłbym"smile
  • berek_76 25.11.09, 10:44
    > www.innastrona.pl/bq_geny.phtml
    > strona pedziów gdzie piszą min.że bycie każdym kolejnym bratem w
    > rodzinie zwieksza szanse bycia gejem o 33% i że ich gejostwo wpływa
    > na ilość dzieci spokrewnionych z nim kobiet .

    No sorry, to akurat nie jest wiarygodne źródło sad

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • jotde2 25.11.09, 12:00
    > No sorry, to akurat nie jest wiarygodne źródło sad

    niewierygodne w sprawie przyczyn ? a to niby dlaczego ? widzisz
    jakieś motywy by mieli kłamać w sprawie "syndromu beniaminka " ?
    mogą kłamać o roli uwiedzenia jako przyczyny ale nie w tej
    sprawie .choć w sumie uwiedzenie da sie jakoś połączyć ze starszymi
    braćmi .

    masz tu 2 nastepne linki ,oba także z pierwszej strony .mam nadzieje
    że uznasz je za bardziej obiektywne.a sama siebie za kawał lenia wink

    www.sciaga.pl/tekst/33480-34-homoseksualizm_wszystkie_teorie_naukowe

    pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm
  • berek_76 25.11.09, 14:10
    > niewierygodne w sprawie przyczyn ? a to niby dlaczego ? widzisz
    > jakieś motywy by mieli kłamać w sprawie "syndromu beniaminka " ?
    > mogą kłamać o roli uwiedzenia jako przyczyny ale nie w tej
    > sprawie .choć w sumie uwiedzenie da sie jakoś połączyć ze starszymi
    > braćmi .
    >
    > masz tu 2 nastepne linki ,oba także z pierwszej strony .mam nadzieje
    > że uznasz je za bardziej obiektywne.a sama siebie za kawał lenia wink
    >
    > www.sciaga.pl/tekst/33480-34-homoseksualizm_wszystkie_teorie_naukowe
    >
    > pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm

    Nie, kjotde, nie uznam. Bo ja się nie skarżyłam na obiektywizm (którego,
    notabene, również tam nie ma), ale na wiarygidnośc, czy raczej jej brak.
    Wiarygodne znaczy - podparte dowodami. Rzuć okiem na poniższy cytat (z
    pierwszego linku):

    "Homoseksualizm jest wyrazem gotowości natury do eksperymentu. I niczym więcej.
    Człowiek jest jedynym stworzeniem, które homoseksualizm traktuje jako coś
    wynaturzonego."

    Skąd autor to wie? Natura mu się zwierzyła, że toi jej gotowość do eksperymentu
    manifestuje się przez homoseksualizm? Nic nie ma na poparcie tej tezy. Podobnie
    nastepne zdanie - skąd autor wie, jak natura traktuje homoseksualizm? To, że
    wystepuje on nie tylko u człowieka, nie znaczy, że inne gatunki "traktują"
    osobniki homoseksualne lepiej lub gorzej. Powyższe dwa zdania sa cąłkowicie
    uznaniowe, przedstawiają przekonania autora, ale nie poparte żadnymi dowodami.

    I to jest podstawowa słabośc tego typu źródeł - zwłaszcza internetowych. Bo w
    necie każdy może napisać wszystko.
    Ot, ja teraz napiszę na swojej stronie, że kolor oczu dziecka zależy od diety
    matki w ciąży. Nawet się powołam na to, że ja jadłam mandarynki i moje dzieci
    mają niebieskie, a koleżanka nie jedła - i mają brązowe.
    I co?
    Czy przez to, że tak sobie napisałam, stanę się bardziej wiarygodna jako źródło?
    Przecież ja to sobie wymyśliłam, nie ma na to żadnych dowodów.

    Dlatego poważni ludzie ostrożnie korzystają z internetu jako źródła wiedzy i
    wierzą tylko w te informacje, które są jakoś weryfikowane przez fachowców. nawet
    w Wikipedii każdy może napisac artykuł na interesujący go temat.
    Natomiast już na przykład coś opublikowanego w internetowych czasopismach
    naukowych, na stronach organizacji, zwłaszcza rządowych, a przede wszystkim - na
    papierze, wydane przez wiarygodne wydawnictwo - dopiero to jest twardą podstawą,
    której warto wierzyć.

    Ja nie zwykłam wierzyć byle czemu i byle komu, tylko dlatego, że tak jest
    napisane. Net zniesie każdą bzdurę.

    A dlaczego źródła związane z ruchami gejowskimi uważam za niewiarygodne naukowo?
    Bo oni nie kryją tego, że nie są zainteresowani argumentami, które mogłyby
    przemawiac przeciw tezie, że homoseksualizm jest "tylko orientacja płciową"
    (cokolwiek by to nie miało znaczyć). I wyników, które mogłyby wskazywać na
    cokolwiek innego, po prostu nie publikują.

    tak więc, droga jotde, nie uważam się za lenia. Źródła, które mi przytaczasz,
    znam znakomicie, ale one sa niewiarygodne. Miałam nadzieję, że to, o czym
    piszesz, wyczytałaś w czymś bardziej solidnym. Dzięki za próbę uświadomienia
    mnie, ale na razie nie znalazłam nic nowego, na czym warto by się oprzeć.
    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • jotde2 25.11.09, 15:13
    myśle że podane przezemnie żródła są łącznie wystarczająco
    wiarygodne:
    1)strona gejowska
    2)strona edukacyjna
    3)strona wikipedi
    każde z nich z osobna może coś przekłamać czy pominąć autor może
    puścić wodze fantazji ale ich suma wystarczy by dostarczyć
    informacji przeciętnemu uczniowi ( uczysz na harwardzie seksuologi
    czy co wink) tym bardziej że każde z tych zródeł mówi o różnych
    teoriach .

    > "Homoseksualizm jest wyrazem gotowości natury do eksperymentu. I
    niczym więcej.

    moim zdaniem tu sie myli ,to już raczej wynik eksperymentu .może
    niezbyt udany a może udany można dyskutować .

    > Człowiek jest jedynym stworzeniem, które homoseksualizm traktuje
    jako coś
    > wynaturzonego."
    >
    > Skąd autor to wie?

    hm.może z obserwacji wspomnianych zwierząt ?


    jak chcesz metodologi to niemam takich żródeł ,jak chcesz omówić
    dręczocy sie problem to możemy spróbować smile
  • jotde2 25.11.09, 15:19
    jotde2 napisał:
    > > "Homoseksualizm jest wyrazem gotowości natury do eksperymentu. I
    > niczym więcej.
    >
    > moim zdaniem tu sie myli ,to już raczej wynik eksperymentu .może
    > niezbyt udany a może udany można dyskutować .

    po namyśle,autor niemyli sie ,ujoł to równie poprawnie.
  • berek_76 25.11.09, 17:25
    > po namyśle,autor niemyli sie ,ujoł to równie poprawnie.

    Ja nie piszę, że autor się myli. Ja piszę, że nie podaje żadnych podstaw, które
    pozwalają mu formułować takie twierdzenie. A więc - nie jest ono niczym poparte.

    Obawiam się, że mamy różny aparat pojęciowy, nie dogadamy się. Inaczej
    definiujemy wiarygodność.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • jotde2 25.11.09, 17:46
    > Obawiam się, że mamy różny aparat pojęciowy, nie dogadamy się.
    Inaczej
    > definiujemy wiarygodność.

    masz racje niedogadamy sie bo gdy mnie ktoś czymś zainteresuje i
    pytam o jakiekolwiek żródła niekrzywie sie że niema tam metodologi
    po czym nieoświadczam samemu sobie przecząc że temat ("te żródła ")
    był mi znany od dawna .no chyba że znałaś żródła a nieznałaś ich
    zasobów .
    pozatym spodziewałem sie odpowiedzi na ten drugi post w głównym
    temacie wiarygodności żródeł dla potrzeb które mi zarysowałaś ,
    odpowiadając
    tylko na ten poprostu uciekasz do przodu zagadując sprawe i
    nieładnie pomijając moje argumenty.
  • maksimum 26.11.09, 00:17
    jotde2 napisał:

    > ( uczysz na harwardzie seksuologi czy co wink)

    Tylko nie na Harvardzie!
    Ona prezentuje typowo polski sposob myslenia.

  • maksimum 26.11.09, 00:22
    Według koncepcji G. Dornera na wpływ powstawania różnych orientacji
    seksualnych mają hormony oddziałujące na płód ludzki w fazie rozwoju
    prenatalnego. W najwcześniejszej fazie rozwoju prenatalnego płód
    ludzki jest żeński — niezależnie od tego jaka jest płeć genetyczna i
    jaka będzie płeć dorosłej osoby. W okolicy szóstego tygodnia życia
    rozpoczyna się proces maskulinizacji mózgów, które potem mają należeć
    do mężczyzn. Przyszłe kobiety nie przechodzą tego procesu. Męski mózg
    w pewnym momencie musi ulec tzw. „przezwojeniu", czyli pod wpływem
    męskich hormonów, jakie wówczas do niego dochodzą przekonstruować się
    z pierwotnie żeńskiej formy. Proces przezwojenia jest wyjątkowo
    skomplikowany i często dochodzi do różnego rodzaju odmienności w jego
    przebiegu. Aktualnie uznaje się, że właśnie ów proces przezwojenia
    wyjaśnia pewne szczególne różnice w psychicznym funkcjonowaniu
    mężczyzn. W trakcie przezwajania rozwijają i specjalizują się trzy
    środki. Pierwszy to ośrodek płci tożsamości płciowej, drugi to
    ośrodek orientacji seksualnej i trzeci — ośrodek roli płciowej. Autor
    tej hipotezy twierdzi, że u homoseksualistów nie ulega maskulinizacji
    ośrodek drugi, podczas gdy inne idą zaplanowanym torem. Według autora
    hipotezy tłumaczy to, dlaczego homoseksualiści posiadają typowo męską
    tożsamość płciową, zachowują się jak mężczyźni, a jednocześnie ich
    orientacja seksualna nastawiona jest na mężczyzn

    pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm
  • berek_76 26.11.09, 08:01
    > Według koncepcji G. Dornera na wpływ powstawania różnych orientacji
    > seksualnych mają hormony oddziałujące na płód ludzki w fazie rozwoju
    > prenatalnego.

    To jedna z najlepiej umocnionych teorii co do przyczyn homoseksualizmu. Nie jest
    w pełni potwierdzona badaniami, ale nie ma też solidnych dowodów przeciwko.
    Nie jest jedyna - jest też parę innych, z czego wyłania się obraz tzw. syndromu
    - czyli sytuacji, w którym zestaw podobnych objawów (tu homoseksualność) może
    być powodowany przez różne czynniki.

    Nie do końca natomiast wiadomo - i oto usiłowałam pytać Jotde, ale jak wiele
    osób pytanie o źródła uznała za obrazę - czy zawirowania hormonalne, które
    zamiast heteroseksualnej osoby produkują homoseksualistę, są przypadkowo-losowe,
    czy też są związane z jakimś mechanizmem regulacyjnym.
    Teoria o usuwaniu potencjalnych konkurentów dla pierworodnego całkiem mi się
    podoba, ale, jak mówię, na razie nie znalazłam badań ją potwierdzających, więc
    chwilowo nie mam zdania co do jej prawdziwości. W każdym razie ma pozory sensu,
    na zdrowy rozum.
    Niestety, zdrowy rozum to nie wszystko, żeby wyciągać poważne wnioski.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • maksimum 26.11.09, 20:59
    berek_76 napisała:

    - czy zawirowania hormonalne, które zamiast heteroseksualnej osoby
    produkują homoseksualistę, są przypadkowo-losowe,
    > czy też są związane z jakimś mechanizmem regulacyjnym.

    Ty chyba zartujesz z ta przypadkowoscia?
    Ja myslalem,ze my tu powazniej dyskutujemy.
    Mechanizmem regulujacym jest testosteron.
    Chyba nie wpadlas jeszcze na moje odkrycie,ze facet z jajami,jako
    pierwsze dziecko ZAWSZE ma syna.
    Niby skad to ja to wiem,skoro naukowcy jeszcze do tego nie doszli,ani
    nawet nie zaczeli przeprowadzac badan?
  • jotde2 27.11.09, 07:46
    maksimum napisał:

    > Mechanizmem regulujacym jest testosteron.

    tak ale w ciązy kobiety .oczywiście mężczyzna może mieć na to wpływ.
    nawet u mężczyzn sam poziom testosteronu niedecyduje jeszcze o jego
    działaniu -decyduje poziom tes. i czułość jego receptorów .

    > Chyba nie wpadlas jeszcze na moje odkrycie,ze facet z jajami,jako
    > pierwsze dziecko ZAWSZE ma syna.

    oczywiście , twierdzenie proste do udowodnienia smile
    1)mam pierwszego syna więc mam jaja
    2)ty masz pierwszą córke wiec niemasz jaj


    czyli ty masz pewnie pierwszego syna ? naprawde żenujące .
    na twoim miejscu postarał bym sie o jakieś badania łączące poziom
    testosteronu (w odniesieniu do średniej danej populacji) z płcią
    pierwszego dziecka.nie przecze że jest związek ale napewno niedający
    sie opisać słowem "zawsze".


    ps.mam pierwszego syna (jedynak)
  • maksimum 28.11.09, 01:04
    jotde2 napisał:

    > czyli ty masz pewnie pierwszego syna ?

    Natura przeznacza to lepsze z dwojga jako pierwsze potomstwo,bo
    drugiego moze z jakis tam powodow nie byc.

    > ps.mam pierwszego syna (jedynak)

    Bo jestes facetem lubiacym wygodne zycie.
  • jotde2 28.11.09, 08:40
    maksimum napisał:

    > Bo jestes facetem lubiacym wygodne zycie.

    troche tak a troche dlatego że żona miała 5 poronień w tym już 2 po
    naszym synku sad
  • maksimum 28.11.09, 22:54
    O takim przypadku to w zyciu nie slyszalem.No ale to jest wlasnie
    zycie,ze zdarza sie to,co najmniej prawdopodobne.
  • maksimum 26.11.09, 00:11
    jotde2 napisał:

    > > No sorry, to akurat nie jest wiarygodne źródło sad
    >
    > niewierygodne w sprawie przyczyn ?

    Ona ma swoje poglady oparte na swoich idolach a wszystko co poza to
    wykracza jest niewiarygodne.


  • berek_76 26.11.09, 07:54
    > Ona ma swoje poglady oparte na swoich idolach a wszystko co poza to
    > wykracza jest niewiarygodne.

    JOtde, dążysz w stronę śmieszności.
    To nie są "moje idole". PO prostu w Wikipedii każdy może sobie napisać, co chce.
    Każdy. Ty na przykład. Ja. Maksimum. NIe odróżnisz artykułu w Wikipedii
    autorstwa Maksimuma od artykułu noblisty.
    Oczywiście wierzę, że można uważać, że nie ma różnicy - i noblista, i Maksimum
    dysponują tak samo wartościową wiedzą.
    IMO jednak nie, bo wiedza fachowców - nie mam tu na myśli tylko naukowców, ale
    lekarzy, psychologów itd - nie jest oparta na przemyśleniach osób prywatnych,
    tylko na fachowo przeprowadzonych badaniach. Dlatego jest bardziej wiarygodna.
    Widzisz, Noble, dyplomy, inne tam takie, dostaje się nie za to, że teoria jest
    ładnie sformułowana, ale za to, że jest solidnie podparta dowodami i są powody,
    żeby uważać ją za prawdziwą.
    Dlatego teoria względności jest powszechnie uznana za naukową, chociaż trudno ją
    zrozumieć, a teoria o tym, że czarny kot przynosi pecha nie jest uznana za
    naukową. Bo nie ma dowodów.

    Naprawdę nie przeszkadza mi, że nie możesz pojąć różnicy między wiarygodnym
    źródłem a czyjąś prywatną opinią. Podśmiewaj się z "moich idoli" i ciesz się, że
    leki na przykłąd są tworzone jednak przez tych, którzy również maniacko trzymają
    się "moich idoli", a nie
    bazują na informacjach z Wikipedii.
    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • jotde2 26.11.09, 08:10
    berek_76 napisała:

    > > Ona ma swoje poglady oparte na swoich idolach a wszystko co poza
    to
    > > wykracza jest niewiarygodne.
    >
    > JOtde, dążysz w stronę śmieszności.

    odpowiadasz mi cytując maksia ? a nie na post o którego komentarz
    prosiłem ?lecz sie .i z panem bogiem berek smile
  • berek_76 26.11.09, 09:18
    > odpowiadasz mi cytując maksia ? a nie na post o którego komentarz
    > prosiłem ?lecz sie .i z panem bogiem berek smile

    Nie muszę się leczyć tylko po prostu mniej się spieszyć. Przewijając w pośpiechu
    odpowiedzi, nie doczytałam, czyja to uwaga. Za co przepraszam. Natomiast muszę
    Ci pogratulować dobrych manier. Niestety, ich braku się nie leczy. Tu tylko
    praca nad sobą może pomóc.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • jotde2 26.11.09, 09:44
    berek_76 napisała:
    > Natomiast muszę
    > Ci pogratulować dobrych manier.

    (wcześniej) berek_76 napisała:
    > JOtde, dążysz w stronę śmieszności.

    maniery tylko mnie dotyczą ? rozumiem że twój komentarz był do słów
    które tylko wziełaś przez swą nieuwage i lenistwo za moje a moje nie
    były .jednak jeśli chcesz mówić o manierach to w swych przeprosinach
    za pomyłke i o tym powinnaś wspomnieć .tylko czekać jak zaatakujesz
    mnie za błędy ortograficzne wink no cóż jak brakuje argumentów to
    ataki są at persona (np.wspomniane maniery )

    pozatym nadal brak odpowiedzi na post o rozumieniu twej prosby tu na
    forum o żródło a potem o wiarygodne żródło .przez litość odpowiem za
    ciebie bo sobie biedactwo niedasz z tym rady .
    otóż słowa rozumie sie w zależności od kontekstu a tu kontekst
    niebył ogólnie mówiąc "naukowy" wiec i rozumienie Twoich prósb takie
    nie było .trzeba było raczej prosić sprawozdania z badań ?.tak jak
    niechciało Ci sie sprawdzić kogo cytujesz tak niechciało ci sie
    sprawdzić co można znaleść w necie na szybko a może nieumiałaś
    postawić właściwego pytania w wyszukiwarce winkbuheheheh a teraz
    udajesz że o teoriach tam opisanych to Ty dawno słyszałaś a
    wcześniejsze Twoje posty nic o tym niemówią .
    jeszcze raz -Z PANEM BOZIĄ BEREK smile
  • berek_76 26.11.09, 09:48
    > maniery tylko mnie dotyczą ? rozumiem że twój komentarz był do słów
    > które tylko wziełaś przez swą nieuwage i lenistwo za moje a moje nie
    > były .jednak jeśli chcesz mówić o manierach to w swych przeprosinach
    > za pomyłke i o tym powinnaś wspomnieć .tylko czekać jak zaatakujesz
    > mnie za błędy ortograficzne wink no cóż jak brakuje argumentów to
    > ataki są at persona (np.wspomniane maniery )
    >
    > pozatym nadal brak odpowiedzi na post o rozumieniu twej prosby tu na
    > forum o żródło a potem o wiarygodne żródło .przez litość odpowiem za
    > ciebie bo sobie biedactwo niedasz z tym rady .
    > otóż słowa rozumie sie w zależności od kontekstu a tu kontekst
    > niebył ogólnie mówiąc "naukowy" wiec i rozumienie Twoich prósb takie
    > nie było .trzeba było raczej prosić sprawozdania z badań ?.tak jak
    > niechciało Ci sie sprawdzić kogo cytujesz tak niechciało ci sie
    > sprawdzić co można znaleść w necie na szybko a może nieumiałaś
    > postawić właściwego pytania w wyszukiwarce winkbuheheheh a teraz
    > udajesz że o teoriach tam opisanych to Ty dawno słyszałaś a
    > wcześniejsze Twoje posty nic o tym niemówią .
    > jeszcze raz -Z PANEM BOZIĄ BEREK smile

    Powyższe słowa wiele wyjaśniają.
    Pozostań sobie, Jotde, w błogim przekonaniu o moim lenistwie i swojej wyższości.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • jotde2 26.11.09, 09:59
    berek_76 napisała:
    > Powyższe słowa wiele wyjaśniają.
    > Pozostań sobie, Jotde, w błogim przekonaniu o moim lenistwie i
    swojej wyższości

    niedramatyzuj .odbyliśmypo prostu pewną przepychanke smile
    z zainteresowaniem czytam Twoje posty smile
  • berek_76 26.11.09, 10:11
    > niedramatyzuj .odbyliśmypo prostu pewną przepychanke smile
    > z zainteresowaniem czytam Twoje posty smile

    Jotde, ja nie dramatyzuję. Po prostu dyskusja poniżej pewnego poziomu mnie nie
    bawi. Więc jednak dziękuję bardzo.

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • maksimum 26.11.09, 21:31
    berek_76 napisała:

    > IMO jednak nie, bo wiedza fachowców - nie mam tu na myśli tylko
    naukowców, ale lekarzy, psychologów itd - nie jest oparta na
    przemyśleniach osób prywatnych, tylko na fachowo przeprowadzonych
    badaniach. Dlatego jest bardziej wiarygodna.
    > Widzisz, Noble, dyplomy, inne tam takie, dostaje się nie za to, że
    teoria jest ładnie sformułowana, ale za to, że jest solidnie podparta
    >dowodami i są powody, żeby uważać ją za prawdziwą.

    I dziwnym zbiegiem okolicznosci zaden nawet najlepszy teoretyk nie
    jest na liscie 1.000. najbogatszych ludzi na swiecie.
    Nie dociera do wielu,ze najzdolniejsi ludzie nie zajmuja sie
    teoria,bo jest to zajecia malo oplacalne.
    Najwazniejsze w zyciu nie jest to,w jak dobrze wyposazonym
    laboratorium pracujesz,lecz jak trafne wnioski wysnuwasz z problemow
    jakie zycie stawia przed toba.

    >, a teoria o tym, że czarny kot przynosi pecha nie jest uznana za
    > naukową. Bo nie ma dowodów.

    Wystarczy w nia wierzyc by dowody sie znalazly.
    Jest to prosta teoria oparta na slabej psychice ludzkiej i jesli
    rzeczywiscie przestraszysz sie czarnego kota,to przyniesie ci on
    nieszczescie.
    Budujesz w sobie oczekiwanie na nieszczescie co jest wyczuwalne przez
    zwierzeta i ludzi i wykorzystywane dla ich korzysci.
  • jotde2 27.11.09, 08:02
    maksimum napisał:

    > berek_76 napisała:

    >
    > I dziwnym zbiegiem okolicznosci zaden nawet najlepszy teoretyk nie
    > jest na liscie 1.000. najbogatszych ludzi na swiecie.

    rozumiem że skoro ty odemnie lepiej zarabiasz o 2 dolary rocznie to
    niemam nic do powiedzenia ?pewnie że teoria to wielkie G w
    porównaniu z praktyką i doświadzeniem ,problem w tym że ty niemasz
    dość dużo obserwacji a wiec praktyki a ci teoretycy je mają i w tej
    sprawie to oni mają prawo to tworzenia teori. jak zapoznasz sie z
    wynikami ich obserwacji ,przedstawisz je tutaj to chętnie posłucham
    Twojej ich krytyki .

    >
    > >, a teoria o tym, że czarny kot przynosi pecha nie jest uznana za
    > > naukową. Bo nie ma dowodów.
    >
    > Wystarczy w nia wierzyc by dowody sie znalazly.
    > Jest to prosta teoria oparta na slabej psychice ludzkiej i jesli
    > rzeczywiscie przestraszysz sie czarnego kota,to przyniesie ci on
    > nieszczescie.
    > Budujesz w sobie oczekiwanie na nieszczescie co jest wyczuwalne
    przez
    > zwierzeta i ludzi i wykorzystywane dla ich korzysci.
    >

    mówicie o 2 róznych rzeczach.
  • berek_76 27.11.09, 12:24
    > mówicie o 2 róznych rzeczach.

    Ja ma wrażenie, że mówimy o więcej niż dwóch rzeczach i nadal one są zupełnie
    różne smile
    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • maksimum 28.11.09, 01:16
    jotde2 napisał:

    > ,problem w tym że ty niemasz dość dużo obserwacji a wiec praktyki a
    ci teoretycy je mają i w tej sprawie to oni mają prawo to tworzenia
    >teori.

    Nikt mnie nie limituje w ilosci obserwacji,a co najwazniejsze,zege
    wyciagac lepsze wnioski z tych obserwacji niz ci,ktorzy maja tych
    obserwacji wiecej.

    > > Wystarczy w nia wierzyc by dowody sie znalazly.
    > > Jest to prosta teoria oparta na slabej psychice ludzkiej i jesli
    > > rzeczywiscie przestraszysz sie czarnego kota,to przyniesie ci on
    > > nieszczescie.
    > > Budujesz w sobie oczekiwanie na nieszczescie co jest wyczuwalne
    > przez
    > > zwierzeta i ludzi i wykorzystywane dla ich korzysci.

    >
    > mówicie o 2 róznych rzeczach.

    Mowimy o tym samym.
    Naukowe to bedzie,gdy zrobisz probke na 1.000 osobach jaki wplyw
    bedzie mial na nich czarny kot zauwazony w niesterootypowej sytuacji.

    Oczywiscie,ze takie badania naukowe mozna ustawiac,tak samo jak
    ustawia sie ludzi na tzw "globalne ocieplenie".
  • maksimum 26.11.09, 20:36

    > informacje o zmiennopłciowości np.wśród niektórych ryb .gdy
    > dominujący samiec ginie jedna z samic zmienia płeć i "p....
    > koleżanki " smile hehehe

    Czyli uwazasz,ze lesbijki zmieniaja plec,zeby mnie dziewczyny
    podbierac?
  • jotde2 27.11.09, 07:28
    maksimum napisał:

    >
    > > informacje o zmiennopłciowości np.wśród niektórych ryb .gdy
    > > dominujący samiec ginie jedna z samic zmienia płeć i "p....
    > > koleżanki " smile hehehe
    >
    > Czyli uwazasz,ze lesbijki zmieniaja plec,zeby mnie dziewczyny
    > podbierac?

    wink
  • jenny755 03.03.06, 15:52
    chciałam cos dodać z moich doświadczeń i obserwacji. mam w pracy przykład
    mojego szefa, czławiek zdolny, wszechstronny, umysł ścisły z zamiłowaniem do
    historii. ma córkę, dziewczyna w 3 klasie gimnazjum startuje do olimpiady już
    na szczeblu krajowym z fizyki i przerabia książki z 3 klasy liceum o tej
    tematyce. prosi o wyjesnienie częsci zjawisk tate i on jest na zawołanie.
    zawsze bawią się w łamigłówki matematyczne np. na wyjazdach za granicę (nie
    łatwo się domyślić podróż trochę trwa), mają dużo czasu. zamiast siedzieć
    bezczynnie cała rodzina rozwiązuje zagadki wymyślone przez tatę. myśle że pewne
    predyspozycje i rozwój umiejętności dziecka w tym zakresie procentuje, może nie
    od razu geniuszem, ale ponadprzeciętnością wśród rówieśników. sama mam
    niespełna 2-letnie dziecko(chłopca) ładnie mówi, buduje domki (są garażem dla
    samochodów, lub zagrodą dla zwierząt w zależności od potrzeb) ale ma pomysły,
    które mnie zadziwiają i zastanawiam się skąd to wie. Raz że nie lubi oglądać
    telewizji, po żadną postacią, nie ma u nas bajek, po prostu jest tyle ciekawych
    rzeczy do zrobienia, że nie może chwili wysiedziec przy bajce. dwa że chodzimy
    oboje spedzamy z mężem ustawowe godziny pracy i nie siedzimy z nim, opieką
    zajmują się dziadkowie. Ja nie ingeruje w jego zainteresowania, jak chce
    gotować ze mną ma prawo wyjąć wszystkie garnki i patelnie, oprócz pokrywek ze
    szkła. i ustawia je na kuchence stojąc na otworzonych drzwiach piekarnika. moi
    rodzice prawie dostali zawału jak to zobaczyli ale ich uspokoiłam bo on sobie
    swietnie to zorganizował i nie pamiętam kiedy zaczął. chodził dobrze jak miał
    roczek i odkąd pamietam tak robił. co więcej nigdy nie spadł i nic sobie nie
    zrobił. wszystko wykonuje z pewnym namaszczeniem, jak na to spogladam mam
    wrażenie ze odbywa sie pewien rytuał. nie mam sumienia tego przerwać. np.
    prasowanie całego dywanu żelazkiem. po prostu nie mogę. nie dużo czytamy ale on
    i tak recytuje wierszyki, ja ich nie jestem w stanie opanować a on tak. czyżby
    niespełna 2 latek miał umysł bardziej chłonny niż ja w wieku 30 lat. to na
    pewno jest zagadką. wiem że nie mogę go hamować, mogę tylko pomóc się rozwijać,
    choćby moją rola polegała tylko na pilnowaniu przed zgrożeniami jakie niosą
    pewne zbawy. ja postawiłam na harmonijny rowój zgodnie z bieżącymi potrzebami.
    pozdrawiam
    Asia
  • bylinka 03.03.06, 16:08
    Asia i jestes madra matka, ktora idzie za dzieckiem, a nie go ciagnie za soba.
    Nie przeszkadzasz mu w rozwoju, w zaspokajaniu ciekawosci, nie talmsisz i nie
    podajesz przezute na papke. Czasami rodzice maja obraz tego co
    dziecko "powinno" w tym wieku robic, wiec niektory 3-latek nie recytuje
    wierszykow, ale buduje skomplikowane konstrukcje, a jeszcze inny recytuje z
    pamieci i spiewa i tanczy, ale nie potrafi kolka narysowac, a ksiazki traktuje
    jak przedmioty do rzucania. Nasza rola jest zachecac i rozwijac i obserwowac.

    Ja uwielbiam obserwowac mojego synka przy zabawie, nie pomagam mu w
    rozwiazywaniu puzzli, czy sortowaniu klockow, chociaz czasami sie wscieka, ale
    frustracja jest napedem do uczenia sie i nauka determinacji. Sfrustrowany burzy
    czasami puzzle, po jakims czasie wraca i ponawia probe, ja za niego nigdy nie
    wkladam klockow na wlasciwe miejsce. Jak mu kupie zabawke, to nie pokazuje jak
    dziala, jak jest duzo za duza, to chowam i za jakis czas pokazuje. Jak chce
    uzywac zabawke do innego celu niz przeznaczona, np. przewrocic auto do gory
    kolami i studiowac jak sie kolka obracaja, to niech i tak bedzie.

    Najwazniejsze w tym wszystkim to chyba jest akceptacja dziecka takim jakie
    jest, bo jest oddzielna jednostka, indywidualnoscia sama w sobie. Nie
    projektowac wlasncyh wyobrazen, czy nie spelnionych ambicji, tylko kochac, za
    to ze JEST, i kochac jego indywidualnosc, bo TAKI jest smilez usmiechem na ustach.
  • gertruda.k 30.12.10, 19:56
    Einstein zaczął mówić już w wieku 2 lat tylko miał pewne trudności np. powtarzał całe zdanie najpierw po cichu a dopiero później głośno. Natomiast niesmak w rozwiązywaniu problemów naukowych pozostał po obronie pracy kończąc politechnikę, mimo że bardzo się żalił w listach to szybko mu przeszło i po kilku tygodniach zabrałsię ostro do pracy.
  • jotde3 30.12.10, 20:08
    gertruda.k napisała:

    > Einstein zaczął mówić już w wieku 2 lat tylko miał pewne trudności np. powtarza
    > ł całe zdanie najpierw po cichu a dopiero później głośno.

    czy moge prosić o żródło ?
  • gertruda.k 30.12.10, 20:42
    "Einstein. Jego życie, jego wszechświat"
  • gertruda.k 30.12.10, 20:52
    Też byłam w "szoku" ale był wybitny już w szkole podstawowej, natomiast studia skończył z najgorszą oceną na roku - bo pyskowałsmile dlatego też później długo nie mógł znaleźć pracy na uczelni.
  • maksimum 31.12.10, 02:17
    To jest dobre pytanie.
    Jesli dziecko jest wsrod 5% najzdolniejszych(mysle,ze moje sie mieszcza) to jest po prostu zdolne.
    Generalnie o tym,czy jest tylko zdolne czy wrecz genialne,mozna bedzie mowic dopiero po studiach i to dosc dlugo po studiach.
    A.Einstein na studiach nie byl genialny,a przyszlo mu to duzo pozniej.
    Mysle,ze najlepszy okres w zyciu kazdego to od 25 do 35 lat. Jak wtedy nie wyplynie na szerokie wody,to juz tylko kariera Walesy mu grozi,ze dostanie Nobla w wieku niezle zaawansowanym.
  • maly_zlosliwiec 31.12.10, 05:28
    Maximum !
    Czy Ty kiedykolwiek spotkałeś nietuzinkowego człowieka ?
    Kogoś, kto się tak wybija z tłumu, że nie musi się legitymować
    średnią lub milionami ?
    Z ręką na sercu - znasz kogoś z patentami, autora książki albo
    geniusza ?
    Wszystko co przeczytałam, utwierdza mnie w przekonaniu, że Twoja wiedza jest czysto teoretyczna. Poznałam wiele osób, bardzo utalentowanych.

    Ale żadna z nich nawet nie ośmieliłaby się nazwać geniuszem. To naprawdę uczy pokory. Napisz mi coś, co mnie powali na kolana i dam Ci spokój. Czy kiedykolwiek Twoje dziecko zrobiło coś, co zdziwiło np. grupę dorosłych ?
  • scarlet_s 31.12.10, 18:55
    Ja znam kogoś takiego i sama mówiłam o nim geniusz. Jest to człowiek skromny i wstydliwy, jednak wybitnie inteligentny. Poznałam go na studiach. Wiedzą przewyższał profesora. Studiował jednocześnie trzy kierunki, tylko dla papierka, bo miał to wszystko w małym palcu.
    --
    Scarlet i agenci
  • maksimum 31.12.10, 20:12
    scarlet_s napisała:

    > Ja znam kogoś takiego i sama mówiłam o nim geniusz. Jest to człowiek skromny i
    > wstydliwy, jednak wybitnie inteligentny.

    Inteligencja jest bardzo wazna,ale najwazniejsza jest sila przebicia i ten skromny i wstydliwy jej nie ma,wioec nie mozesz liczyc na jego wielkie osiagi w zyciu.
    Bedzie dobrym ,a moze nawet bardzo dobrym fachowcem,ale nie bedzie przywodca,zarzadzajacym duza grupa ludzi,jak np Bill Gates.
    I to wlasnie rozni Billa Gatesa od A.Einsteina,ze Albert byl bardzo zdolny ale nie byl przywodca.

    Najwieksza presja przychodzi w prowadzeniu wlasnego biznesu,gdy musisz zarzadzac spora grupa ludzi i kazdy z nich jest inny.
    Same wynalazki robisz w zaciszu domowym czy laboratoryjnym z wylaczeniem ludzi,ktorzy Ci zatruwaja zycie.


  • maksimum 31.12.10, 19:54
    maly_zlosliwiec napisała:

    > Czy Ty kiedykolwiek spotkałeś nietuzinkowego człowieka ?

    Studiowalem kiedys na SGPiS,kiedy bylo tam tylko 4 tys studentow.Teraz jest tam sie baaaaardzo trudno dostac,MIMO ze studiuje tam 8 tys studentow,a ja dostalem sie wtedy na SGPiS z palcem w d.... .
    Jesli obraczasz sie caly czas miedzy nietuzinkowymi ludzmi,to ciezko spotkac kogos odmniennego.
    Mnie wszyscy brali za nietuzinkowego,bo od poczatku mialem 4 srednia.Zadnych stypendiow,zadnych punktow za pochodzenie itd.

    > Z ręką na sercu - znasz kogoś z patentami, autora książki albo geniusza ?

    Patent jest sprawa dosc prosta,a autorzy ksiazek i roznego rodzaju malarze i artysci mnie nudza,bo sa w wiekszosci tumanowaci.

    > Czy kiedykolwiek Twoje dziecko zrobiło coś, co zdziwiło np. grupę dorosłych ?

    Caly czas to robia.
    Corka juz w wieku 4 lat zostala uznana za wybitnie uzdolniona i skierowana do specjalnej klasy dla utalentowanych i chodzila tam przez cala podstawowke.Ona czytala i pisala w wieku 5 lat i to angielski,gdzie niemal kazda litere wymawia sie inaczej w kazdym wyrazie,a nie tak jak w polskim czy hiszpanskim ze "o" jest zawsze "o" a "a" jest zawsze "a".
    Po podstawowce zdala egzamin do najlepszwego w NYC gimnazjum.
    O co Ci jeszcze chodzi?
    Syn sie nauczyl czytac dopiero w wieku 6 lat,ale bardzo szybko znalazl sie w czolowce.
    Byl w najlepszym gimnazjum a jest w najlepszym liceum w ponad 2 mln Brooklynie i o co Ci jeszcze chodzi?
    W Gimnazjum ogrywal wszystkich w Ping-ponga z nauczycielami W-F wlacznie.
    W Liceum ,gdzie sie uczy kilka tysiecy chlopcow gra w druzynie tenisowej skladajacej sie z 7 graczy.Wiekszosc jego kumpli marzy ,zeby zalapac sie chociaz na treningi tenisa w szkole,bo trener ograniczyl druzyne do 20 uczniow.

  • scarlet_s 31.12.10, 18:53
    A ja myślę, że ganialność poprostu widać. Dziecko jest tak niesamowite w rozwoju, że przewyższa sporo rówieśników. Mojemu synkowi np. wszystko przychodzi z tak niesamowitą łatwością, że sama nie mogę się nadziwić. Czego się nie dotknie jest to dla niego łatwe i tyle. Tak już ma, nie wiem skąd.
    --
    Scarlet i agenci
  • maksimum 31.12.10, 20:06
    scarlet_s napisała:

    > Czego się nie dotknie jest to dla niego łatwe i tyle. Tak już ma, nie wiem skąd.

    Istotne tez jest,czy on sam do wszystkiego dochodzi,czy raczej z pomoca rodzicow.
    Niby to nie ma wielkiego znaczenia,ale wazne jest by mial w sobie ciag do nauki.
  • scarlet_s 01.01.11, 22:03
    Trudno powiedzieć, bo on raz gdzieś coś zobaczy i już umie. Zwykle tak jest.
    --
    Scarlet i agenci
  • maksimum 02.01.11, 05:18
    scarlet_s napisała:

    > Trudno powiedzieć, bo on raz gdzieś coś zobaczy i już umie. Zwykle tak jest.

    Musisz pilnowac,zeby mu to nie przeszlo,bo zdecydowanej wiekszosci to przechodzi,dlatego stawiaj na pracowitosc.
  • scarlet_s 03.01.11, 09:33
    Nie zamierzam dziecka gnębić. Chce żeby miał jak najwięcej z dzieciństwa i nie będę naciskać, jeżeli sam nie będzie chciał.
    --
    Scarlet i agenci
  • maksimum 04.01.11, 01:38
    Raczej chodzilo mnie o pilnowanie,zeby sie nie zaniedbywal,bo szkoda niszczyc talent dziecka.
  • jotde3 04.01.11, 11:10
    maksimum napisał:
    > Musisz pilnowac,zeby mu to nie przeszlo,bo zdecydowanej wiekszosci to przechodz
    > i,dlatego stawiaj na pracowitosc.

    1)a jak Ty stawiasz na pracowitość ( jak to robiłeś mając małe dzieci np. 6 letnie smile) oczywiście prócz szukania dla dzieci towarzystwa innych pracowitych dzieci ?

    2)co robić by sie skupił bardziej na czas pracy na pracy ? wydaje sie że są dwa główne sposoby nauki:
    1) uczymy głównie przez ciągłe powtórki bezstresowo -niestety postępy są tu wolne a zainteresowanie dziecka opada ,dobre jak jesteśmy u aktualnego kresu możliwości dziecka (lub tak nam sie wydaje )
    2) uczymy zmuszając dziecko w początkowej fazie do samodzielnego myślenia przez presje("pomyśl jeszcze "itd ) ( jeśli rzecz jest w jego zasięgu a nieumienie wynika z dezorientacji np. wprowadzeniem nowej jednostki np. kg ) po czym dopiero stopniowo przechodzimy do pomocy przez zamiane liczb na mniejsze ,sformułowanie zadania na znanych pareametrach ( np. zamiast o kg mówimy o zł )

    cały czas mieszam te sposoby by dziecka nie znudzić i nie zestresować zanadto .dbam też o to byśmy mogli ten stres odreagować w spontanicznej zabawie i by wiedział że jego kieszonkowe i inne beneficja są wynikiem dobrego podejmowania przez niego wysiłku .

    a jak Ty ?
  • maksimum 04.01.11, 18:37
    > a jak Ty ?

    Ja o tyle dobrze trafilem,ze dzieci juz od 4 roku zycia chodzily do szkol i to bardzo dobrych.
    W domu przerabialismy to co nauczyciele zalecali i ogladali bardzo duzo ciekawych programow TV.W Stanach jest niesamowita telewizja dla dzieci.Przy dobrej TV kablowej mozesz znalezc 10 kanalow tylko i wylacznie dla dzieci.My wlasnie zmienilismy TV kablowa na inna,bo dzieci nam podpowiedzialy,ze dzieci w szkole ogladaja jeszcze cos bardziej ciekawego.
    I po 10 latach znowu sie cos zmienilo w TV kablowej i znowu zmienilismy kablowke.
    Rodzice nie sa w stanie nauczyc wszystkiego tego,czego dziecko moze sie nauczyc,szczegolnie ze z biegiem lat,sa to rzeczy coraz bardziej specjalistyczne.
    Najlepsi nauczyciele i naukowcy opracowywuja najciekawsze programy TV i dzieciaki ogladaja to z przyjemnoscia,a rodzic czasami bywa nudny.
    Dzieciaki musza miec jak najwieksze urozmaicenie i jak najwiekszy dostep do wiedzy z roznych zrodel.
    No wiec w tym okresie od 5-ciu w gore zajmowalem sie glownie wdrazaniem ich do sportu.
    Najpierw plywanie,pozniej tenis,koszykowka,ping-pong itd.
    Czesto zauwazasz,ze dzieciak nie jest w stanie czegos intelektualnie przeskoczyc,to trzeba zajac sie czyms innym i sport jest tu jak najbardziej na miejscu.
    Uczylem je sam plywac na basenie,a kilka lat pozniej juz same plywaly w oceanie.
    Syn juz od 14 roku zycia sam jezdzi z kumplami rowerami nad ocean i tak z nimi plywa.
    Nie musze dodawac,ze plywa z ich najlepiej.Najlepiej tez gra w kosza,w tenisa itd.Ma smykalke do sportu.
  • jotde3 05.01.11, 10:17
    maksimum czyżby wiec poszło Ci "bez bólu "?robiłeś zadania domowe , włanczałeś TV i wdrażałeś do sportu ?

    > Czesto zauwazasz,ze dzieciak nie jest w stanie czegos intelektualnie przeskoczy
    > c,to trzeba zajac sie czyms innym i sport jest tu jak najbardziej na miejscu.

    w jakiej sytuacji zauważasz że nie jesty w stanie ?ja właśnie staje przed dylematem czy poświecić kilka zajęć na próbe rozwiązania jednego zadania(z seri tych gdzie mu klapka na oczy zapadła ) kosztem utrwalania w tym czasie znanego materiału i spodziewałem sie wswsparcia i jakiś wskazówek wink czy jak niewie od razu to do szuflady ?
    sam mam nadzieje że da to mu umiejętność wiekszej koncentracji na analizie a odsuwa mnie od tego fakt że być może trzeba bedzie kończyć ćwiczenia z nierozwiązanym zadaniem ,choć może to być dobre doświadczenie ?

    > Najpierw plywanie,pozniej tenis,koszykowka,ping-pong itd.

    ja narazie : pływanie (już pływa) ,boks/tekwondo( ze mną i w klubie na rękawice wygrywa ze starszymi i wiekszymi smile, łyżwy/rolki (zaczeliśmy sie uczyć ) póżniej naucze nart .
  • maly_zlosliwiec 05.01.11, 16:53
    Do Jotde3 !

    Czytam Twoje wypowiedzi i to co napisałeś dało mi dużo do myślenia.
    Czy Tobie nie przeszkadzają Twoje błędy ?
    Skąd u Ciebie tak wielkie ambicje (rządzenie itp.) skoro sam niewiele umiesz ? (bez urazy, nie zamierzam nikogo obrażać)
    Po prostu styl Twoich postów mnie poraził.
  • maksimum 05.01.11, 21:16
    jotde3 napisał:

    > maksimum czyżby wiec poszło Ci "bez bólu "?robiłeś zadania domowe , włanczałeś
    > TV i wdrażałeś do sportu ?

    Nie ma nic bez bolu,to byl dlugi i ciagly proces.
    Dzieci na poczatku baly sie wody,wiec trzeba bylo je codzinnie zachecac do chodzenia na basen.W przerwach gralismy w ping-ponga czy kosza a troche pozniej w tenisa.
    Mielismy takie szczescie,ze basen,ping-pong,kosz i tenis byly od nas wszystkie w promieniu 50 metrow.
    Moznaby to nazwac perfekt dziecinstwo.
    Pozniej jak syn mial juz jakies 8-9 lat znalezlismy w parku kij do hokeja i zaczelismy grac.
    Pozniej kupilem kij mlodziezowy,a pozniej dorosly i zaczelismy grac.
    W miedzyczasie dzieciaki nauczyly sie jezdzic na wrotkach i lyzwach,bo jakies 15 minut od nas jest lodowisko i syn stal sie bardzo dobrym hokeista.
    W jego liceum nie ma sekcji hokejowej ,wiec w wakacje trenowalismy na calosc tenis by zalapal sie do sekcji tenisowej i udalo sie.

    > w jakiej sytuacji zauważasz że nie jesty w stanie ?ja właśnie staje przed dylem
    > atem czy poświecić kilka zajęć na próbe rozwiązania jednego zadania(z seri tyc
    > h gdzie mu klapka na oczy zapadła ) kosztem utrwalania w tym czasie znanego mat
    > eriału i spodziewałem sie wswsparcia i jakiś wskazówek wink czy jak niewie od raz
    > u to do szuflady ?

    W sumie to chodzi o ciagle zajecie czyms,jesli nie nauka to sportem itd.
    Nie daje radyz czyms to zostawiasz i robisz cos innego,zeby sie nie zniechecal.

    > sam mam nadzieje że da to mu umiejętność wiekszej koncentracji na analizie a od
    > suwa mnie od tego fakt że być może trzeba bedzie kończyć ćwiczenia z nierozwiąz
    > anym zadaniem ,choć może to być dobre doświadczenie ?

    Jesli szkola tego nie wymaga,to mozesz sobie odpuscic,ale jesli musi to umiec w szkole,to powinienes poswiecic wiecej czasu.

  • jotde3 06.01.11, 10:51
    maksimum napisał:
    > W sumie to chodzi o ciagle zajecie czyms,jesli nie nauka to sportem itd.
    > Nie daje radyz czyms to zostawiasz i robisz cos innego,zeby sie nie zniechecal.

    tak,trzeba chyba wyczuć granice .

    > Jesli szkola tego nie wymaga,to mozesz sobie odpuscic,ale jesli musi to umiec w
    > szkole,to powinienes poswiecic wiecej czasu.

    chodziło mi raczej o rozwój dziecka (chwilowo bez uwzgledniania szkoły ) o jego chęć poswiecenia wiekszej ilości czasu na jedno zadanie . odpowiedz mi sie sama pojawiła po napisaniu pytania . niewiem jak ja mogłem widzieć tu problem ,ot dołącze takie cięższe zadanie i poświece na nie po 10-15 min? w każdych ćwiczeniach aż zajaży (mam nadzieje ) dobiore takie by mógł zajarzyć po paru ćwiczeniach jak sie nie uda to wtedy zaczne go naprowadzać .

    dzieki za wyjasnienia smile
  • maksimum 06.01.11, 23:09
    jotde3 napisał:

    > dobiore takie by mógł zajarzyć po paru ćwiczeniach jak sie nie uda to wtedy zaczne go >naprowadzać .

    Ja swoich az tak nie meczylem.
    Jak cos im nie szlo ,to naprowadzalem od razu,zeby mialy satysfakcje,ze jednak zrobily.
    Podobne kwestia wystapi w szkole i wtedy bedziesz musial tlumaczyc na biezaco,bo jak cos odlozysz na pozniej,to zaczyna sie pietrzyc,bo nowy material przychodzi.
    Widze,ze lubisz zyc na sporym ryzyku i nie boisz sie za bardzo tego.


  • jotde3 07.01.11, 09:23
    maksimum napisał:

    > jotde3 napisał:
    >
    > > dobiore takie by mógł zajarzyć po paru ćwiczeniach jak sie nie uda to wte
    > dy zaczne go >naprowadzać .
    >
    > Ja swoich az tak nie meczylem.
    > Jak cos im nie szlo ,to naprowadzalem od razu,zeby mialy satysfakcje,ze jednak
    > zrobily.


    ja do tej pory też tak robiłem i nadal w wiekszej części będe naprowadzał od razu itd. ale dzieciak do szkoły ma jeszcze 8 miesięcy a materiał z pierwszych klas SP ma już z grubsza opanowany ,mamy wiec czas na próbe nauki zmuszenia sie do dłuższej koncentracji na problemie którego nie rozumie sie od razu przez po prostu danie takiej możliwości . zajmuje to ok 15-20 minut na ćwiczeniach czyli 1/3 czasu .

    > Podobne kwestia wystapi w szkole i wtedy bedziesz musial tlumaczyc na biezaco,b
    > o jak cos odlozysz na pozniej,to zaczyna sie pietrzyc,bo nowy material przychod
    > zi.

    jeśli chodzi o ewentualne problemy z materiałem szkolnym to oczywiście masz racje ,wszystko inne idzie na bok .

    > Widze,ze lubisz zyc na sporym ryzyku i nie boisz sie za bardzo tego.

    mam nadzieje że wytłumaczyłem i oboje uznamy że ryzyka w tym nie ma.
  • maksimum 07.01.11, 17:10
    jotde3 napisał:

    > ja do tej pory też tak robiłem i nadal w wiekszej części będe naprowadzał od r
    > azu itd. ale dzieciak do szkoły ma jeszcze 8 miesięcy a materiał z pierwszych
    > klas SP ma już z grubsza opanowany

    Wciagnij go wiec w jezyki obce.Jakies ogladanie filmow ang czy niemieckich w oryginale.
    Jest tez sporo zabaw dla dzieci na internecie.
    Mysle ze programy dzieciece TV mozesz tez ogladac na internecie.
  • jotde3 07.01.11, 21:57
    maksimum napisał:

    > Wciagnij go wiec w jezyki obce.Jakies ogladanie filmow ang czy niemieckich w or
    > yginale.

    może kiedyś ,narazie tyle zrobiliśmy i robimy że nie mam serca odbierać mu bajek po polsku a sam niechce wiecej telewizji bo to jednak jekieś bierne .
    niesądze też by miał do tego zdolności . póki co ma problem z artykulacją i właściwą budową wypowiedzi. nie jest wiec zbyt uzdolniony językowo (mimo rozumienia zadań z tekstem ) raczej ściśle .

    > Jest tez sporo zabaw dla dzieci na internecie.

    dasz jakieś linki ?co prawda dostałem niedawno fajne ale jestem ciekawy Twoich .

    > Mysle ze programy dzieciece TV mozesz tez ogladac na internecie.

    jak wyżej . jakieś linki ? bo w/g mnie np. programy TV np. na discovery np. o wszechświecie (raczej nie dla 6 latków ) są powieszchowne i żenujące .typowych dla dzieci niew widziałem.


  • maksimum 08.01.11, 00:48
    jotde3 napisał:

    > dasz jakieś linki ?co prawda dostałem niedawno fajne ale jestem ciekawy Twoich

    Ja wszystko mialem w TV kablowej i teraz moje najmlodsze dziecko to 13 letnia corka,ktora sie juz za chlopakami rozglada.

    Dla malych dzieci najlepsza byla Dora the explorer

    www.nickjr.com/kids-videos/dora-mixed-up-seasons.html
    dla troche wiekszych poszukaj na PBS

    video.pbs.org/video/1719443610
    www.nickjr.com/printables/all-shows/all-themes/5-6-years/index.jhtml
    wsrod moich dzieci najpopularniejszy byl Arthur.

    www.tvguide.com/tvshows/arthur/194495
    pbskids.org/video/index.html?category=Arthur&pid=g0Br8sEUycNFWjVRMaV9t2_d_7LdT0cc
    W prawym dolnym rogu kliknij na "BIG" i ogladaj.
  • jotde3 08.01.11, 09:52
    maksiu niechciał bym marudzić ale wolał bym coś po polsku bo narazie jezyka sie nieuczymy .ogólnie jakoś niewidze głównej roli tv w nauce jezyka . może jak zaczniemy to faktycznie bajki po angielsku bedą oki. co prawda wszystkie te kanały mam po polsku ale mamy też dużo płyt z bajkami gdzie można sobie wybrać język .
  • maksimum 08.01.11, 19:20
    jotde3 napisał:

    > maksiu niechciał bym marudzić ale wolał bym coś po polsku bo narazie jezyka sie
    > nieuczymy .

    Ja mieszkam w NYC i nie mam pojecia jaka jest teraz w Polsce TV.Kiedys mialem w Polsce kablowke i kanaly po ang,niemiecku,francusku itd.

    > ogólnie jakoś niewidze głównej roli tv w nauce jezyka .

    To wielki blad.W Stanach niemal wszystkie dzieci ucza sie jezyka z TV,a pozniej wszystkie najciekawsze programy TV sa omawiane w szkole.
    Jak sie okazalo,ze moja kablowka nie miala jakiegos programu,ktory dzieci w szkole niemal wszystkie ogladaly,to musialem zmienic kablowke by dzieciaki byly na biezaco.


    > może jak za
    > czniemy to faktycznie bajki po angielsku bedą oki. co prawda wszystkie te kanał
    > y mam po polsku ale mamy też dużo płyt z bajkami gdzie można sobie wybrać język.

    Chyba specjalnie wam przetlumaczyli kanaly angielskojezyczne,zeby utrudnic nauke jezykow obcych.
  • maly_zlosliwiec 08.01.11, 05:28
    Do Jotde3 !

    Twoje dziecko ma za mały zasób słów. Widocznie za mało czyta. Czy słuchasz z nim radia albo macie ulubione książki ?
    Nie ma czegoś takiego jak brak predyspozycji językowych.
    Po prostu za mało czasu poświęciliście na tą kwestię.
    Nie wstydź się i skontaktuj się z dobrym logopedą.
    Może dziecko ma jakąś wadę wymowy, lub trudności których nie jesteście w stanie wychwycić.

    Czy wiesz że każde słowo powinno być powtórzone minimum pięćset razy, żeby je zapamiętać ? A co z pisaniem ? Rysuje obrazki ?
    Czytam Twoje wypowiedzi i widzę że masz dokładnie takie same problemy jak Twój syn.

    Możecie razem nad tym popracować.
    Jeszcze jedna ciekawostka. Nie ma czegoś takiego jak ścisłe predyspozycje.
    Jeśli lubi i radzi sobie z matematyką to wcale nie wyklucza innych zdolności.

    Pamiętaj, że jeśli nie będzie sobie radził z ojczystym językiem, to nie ma szans na opanowanie obcego.
    Jakie macie książki w domu ?
    Mały opanował korzystanie z komputera ?
    Zacznij razem z nim czytać literaturę dla dzieci, ale tą najlepszą.
    Jest napisana pięknym językiem. Dzieci szybko łapią treść bo zdania są krótkie ale dowcipne. Wszystkie żartobliwe i przesadzone historyjki łatwo się zapamiętuje. I niech dziecko czyta na głos - wszystko co widzi.

    I zacznij kochać radio. To uczy najlepszej wyobraźni. Telewizja skupia się na obrazach a nie na treści.
    Na mnie to wszystko działało. Znam języki i matematyke >.

  • jotde3 08.01.11, 10:11
    maly_zlosliwiec napisała:

    > Do Jotde3 !

    niema powodu krzyczeć wink

    > Twoje dziecko ma za mały zasób słów. Widocznie za mało czyta.

    a ile powinien czytać 6 latek wink pozatym on rozumie .ma problem w budowie zdania . np. jak ma odpowiedzieć pełnym zdaniem na pytanie w zadaniu z tekstem to przestawia szyk .

    > Nie ma czegoś takiego jak brak predyspozycji językowych.

    są .

    > Po prostu za mało czasu poświęciliście na tą kwestię.

    wiecej niż inni.


    > Nie wstydź się i skontaktuj się z dobrym logopedą.

    równie dobrze mógłbym z homeopatą wink

    > Może dziecko ma jakąś wadę wymowy, lub trudności których nie jesteście w stanie
    > wychwycić.

    niby już mówi wszystko ale jeszcze nie w mowie spontanicznej .

    > Czy wiesz że każde słowo powinno być powtórzone minimum pięćset razy, żeby je z
    > apamiętać ?

    czemu 500? może 10000 ?

    >A co z pisaniem ?

    pisze w 3linie . trudno mi ocenić szybkość bo niemam porównania do innych umiących pisać 6 latków.

    > Rysuje obrazki ?

    tak ,ale raczej lipnie .

    > Czytam Twoje wypowiedzi i widzę że masz dokładnie takie same problemy jak Twój
    > syn.


    też tak myślałem ale przynajmniej narazie ma on znacznie lepsze pamietanie przypadkowego tekstu .ja musze być czymś zainteresowany inaczej coś mi przeszkadza zaśmiecać sobie głowy wink

    > Jeszcze jedna ciekawostka. Nie ma czegoś takiego jak ścisłe predyspozycje.

    ależ są .

    > Jeśli lubi i radzi sobie z matematyką to wcale nie wyklucza innych zdolności.

    niewyklucza.to kwestia statystyki ,budowy mózgu,hormonów itd.

    > Pamiętaj, że jeśli nie będzie sobie radził z ojczystym językiem, to nie ma szan
    > s na opanowanie obcego.

    tak ,i dlatego czekam z jezykiem obcym aż jego rozwój mowy sie poprawi choć niby słówek już można było by sie próbować uczyć . może zaczniemy wkrótce.

    > Jakie macie książki w domu ?

    dzieciecych kupe .

    > Mały opanował korzystanie z komputera ?

    w zakresie radzenia sobie z szukania i włanczaniem gier rewelacyjnie wink

    > Zacznij razem z nim czytać literaturę dla dzieci, ale tą najlepszą.
    > Jest napisana pięknym językiem. Dzieci szybko łapią treść bo zdania są krótkie
    > ale dowcipne. Wszystkie żartobliwe i przesadzone historyjki łatwo się zapamiętu
    > je. I niech dziecko czyta na głos - wszystko co widzi.

    tak. przebrniemy jeszcze te pare stron elementarza i takie wierszyki z podziałem na sylaby i przejdziemy do jego książeczek z bajkami ale wątpie by to coś zmieniło w jego trudnościach budowy zdania . ot poprawi zainteresowanie czytaniem .

    > I zacznij kochać radio. To uczy najlepszej wyobraźni. Telewizja skupia się na o
    > brazach a nie na treści.

    ma audiobuki i czasem z nich korzysta ale niemoge nim tak sterować nonstop . robimy ćwiczenia a potem ma czas wolny ( ja częsciowo jestem do dyspozycji )

    > Na mnie to wszystko działało. Znam języki i matematyke >.

    nastepna co myli korelacje z kierunkowym związkiem przyczynowym ?
  • maly_zlosliwiec 08.01.11, 16:12
    Do Jot....

    Nie znasz ani jednego obcego języka i nie masz obycia językowego.

    Jak piszemy listy prywatne.
    Linijkę lub dwie poniżej daty zaczynając od lewej strony zamieszczamy nagłówek lub zwrot do adresata. (Jeżeli po zwrocie stawiamy wykrzyknik, to zdanie poniżej zaczynamy wielką literą, jeżeli natomiast przecinek to małą.)
    Zaczynasz rozumieć ?

    Nie czytałeś mu książek, mały się nie osłuchał i tyle.
    Nie rozróżniasz infantylnych książeczek dla dziecka a literatury dziecięcej, którą czytają dorośli swoim dzieciom. Po to min. żeby dziecko mogło się spytać o znaczenie słowa.


    Co ostatnio czytałeś ? Nawet gazeta i codzienny kontakt ze słowem pisanym pielęgnuje językowe umiejętności. Co do pięćuset słów - naukowcy policzyli - uwierzysz ?
    Nie przejmuj się, nie będę Cię więcej pouczać.

  • jotde3 08.01.11, 16:46
    maly_zlosliwiec napisała:

    > Do Jot....
    >
    > Nie znasz ani jednego obcego języka i nie masz obycia językowego.

    nieprzecze ale mam obycie z logicznym myśleniem .


    > Jak piszemy listy prywatne.
    > Linijkę lub dwie poniżej daty zaczynając od lewej strony zamieszczamy nagłówek
    > lub zwrot do adresata. (Jeżeli po zwrocie stawiamy wykrzyknik, to zdanie poniże
    > j zaczynamy wielką literą, jeżeli natomiast przecinek to małą.)
    > Zaczynasz rozumieć ?

    a czy ty do mnie piszesz list prywatny ? wydawało mi sie że odpowiadasz mi na forum ale może sie myle ? przecież nieznam języków obcych i niemam obycia językowego wiec mogłem niewiedziec że to list prywatny .sądze że jak byś chciała list prywatny to jest meil gazetowy .

    > Nie czytałeś mu książek, mały się nie osłuchał i tyle.
    > Nie rozróżniasz infantylnych książeczek dla dziecka a literatury dziecięcej, kt
    > órą czytają dorośli swoim dzieciom. Po to min. żeby dziecko mogło się spytać o
    > znaczenie słowa.

    jeśli ja nie czytałem (6 latkowi ) tego co trzeba(min. wiersze znanych poetów) to chyba nikt tego co trzeba nie czytal .

    > Co ostatnio czytałeś ? Nawet gazeta i codzienny kontakt ze słowem pisanym piel
    > ęgnuje językowe umiejętności.


    czytam gazety w internecie ale często ciekawsze są komentarze smileco to ma zresztą za znaczenie . liczy sie prawdziwe życie . dla mnie praca a dla syna niedługo szkoła .

    >Co do pięćuset słów - naukowcy policzyli - uwierz
    > ysz ?

    że jacyś liczyli i coś tam policzyli ? tak.
    że to prawda ? nie .

    > Nie przejmuj się, nie będę Cię więcej pouczać.

    w zasadzie to powinienem mieć nick " kretynofil" bo bawi mnie kontakt z takimi jak ty ( niestety był zajęty ) wiec niekrępuj sie wink
  • maksimum 31.12.10, 01:24
    jotde3 napisał:

    > czy moge prosić o żródło ?

    "Although Einstein had early speech difficulties, he was a top student in elementary school"

    en.wikipedia.org/wiki/Albert_Einstein
    Angielska wersja Wiki zyciorysu Einsteina rozni sie od polskiej wersji,ale ja wiem z kilku innych zrodel,ze A.Einstein mial spore problemy z mowieniem we wczesnym dziecinstwie.
  • maksimum 31.12.10, 01:49
    gertruda.k napisała:

    > Einstein zaczął mówić już w wieku 2 lat tylko miał pewne trudności

    A ja slyszalem,ze zaczal mowic w wieku 4 lat,tak jak moj syn.Zreszta to nie ma znaczenia,bo kazde dziecko wczesniej czy pozniej uczy sie mowic i pisac.
    Moj syn w wieku 4 lat mowil krotkie zdania 3-4 slowne,ale szybko stal sie jednym z najlepszych w szkole.
  • vharia 03.03.06, 16:09
    Jeśli rodzice są genialni, to dziecko też bedzie.
    --
    liczba literówek odzwierciedla poziom irytacji
  • maksimum 03.03.06, 23:30
    vharia napisała:

    > Jeśli rodzice są genialni, to dziecko też bedzie.

    Ja tez tak uwazam i jak ide do szkoly,to rozgladam sie po rodzicach i staram z
    nimi rozmawiac.Widze duza roznice w rodzicach miedzy podstawowka i J.H.
    Widac golym okiem ,ze towarzystwo tutaj jest juz mocno przebrane,ale w dalszym
    ciagu przewazaja solidni,pracowici i ambitni,bo genialnych nie widze.
    Sa rozne szkoly wychowania ,nawet wsrod inteligentnych rodzicow.Ja stawiam na
    jak najwiekszy dostep do komputera i najlepszych programow tv.
    Dzieciaki przestaly juz grywac w oglupiajace gry zrecznosciowe i zaczynaja
    korzystac z komputera w odrabianiu pracy domowej.
    Corka bawi sie w rozne grafiki komputerowe,a ja z synem oceniamy jej projekty
    na takiej samej zasadzie jak na American Idol.Kolezanki w szkole ja do tego
    namowily i one wszystko drukuja i emocjonuja sie tym.
  • sylwia183 03.03.06, 23:31
    trzy lata i puzzle to raczej normalne zjawisko ..........
    Myślę, że geniusz to geniusz i raczej nie trzeba na siłę wyszukiwać, sam się
    ujawni..........
  • maksimum 04.03.06, 05:05
    sylwia183 napisała:

    > trzy lata i puzzle to raczej normalne zjawisko ..........
    > Myślę, że geniusz to geniusz i raczej nie trzeba na siłę wyszukiwać, sam się
    > ujawni..........

    To oczywiscie racja,ale popatrz na Billa Gates'a.
    Facet nie dosc,ze jest najbogatszy,to w dalszym ciagu niemal na okraglo pracuje.
    Ilu z nas mysli:"Jesli wygralbym 1 mln doll w totka,to pojechalbym na
    dluuuuuuuuuugie wakacje?"
    A co sie w zyciu okazuje,czym czlowiek jest bogatszy,tym ma krotsze wakacje.
  • maksimum 06.03.06, 04:17
    bxscience.ny.schoolwebpages.com/education/components/faq/faq.php?sectiondetailid=2664&sc_id=1139402926&PHPSESSID=b17af6cd2d3f9b4beff495a82cd9e321

    To sa specjalne wyroznienia dla uczniow,ktorzy maja:

    1-Srednia co najmniej 90% przez dwa semestry z rzedu.
    2-Z najgorszego przedmiotu nie mniej niz 85%.
    3-Np 10 godzin prac spolecznych,w co wchodzi min.nauczanie mniej zdolnych.
    Jest jeszcze kilka innych pomniejszych warunkow do spelnienia.

    Liczy sie to,jak sie zdaje do lepszych szkol czy uczelni.
    Link ktory podalem jest z H.S. ale ta nagroda jest rowniez w J.H.
  • jpsi 07.03.06, 23:06
    Ani jednego Ivy, nie ma MIT, Stanford, JHU, Caltech i innych dobrych i znanych
    uniwersytetow.
  • maksimum 08.03.06, 03:45
    jpsi napisał:

    > Ani jednego Ivy, nie ma MIT, Stanford, JHU, Caltech i innych dobrych i
    >znanych uniwersytetow.

    No wlasnie.Nie ma nawet NYU!!
    Czy tez tego bardzo znanego w Texasie.
  • jpsi 08.03.06, 07:17
    NUY i texas nie sa takie drogie, i nie sa tak topowe.

    MIT ma 46.100, harvard tez cos kolo tego. Ten ranking jest pewnie stary.
  • maksimum 08.03.06, 07:37
    jpsi napisał:

    > NUY i texas nie sa takie drogie, i nie sa tak topowe.

    NYU jest drogi i jest jak najbardziej topowy.
    Texas rzeczywiscie jest topowy tylko w Texasie.
    www.tamu.edu/

    > MIT ma 46.100, harvard tez cos kolo tego. Ten ranking jest pewnie stary.
  • jpsi 08.03.06, 17:53
    Top:
    Harvard, Yale, Princeton, MIT, Stanford, Caltech.
  • jpsi 07.03.06, 22:40
    z definicji. Geniusz to ktos kto jest niewiarygodnie powyzej sredniej.
  • jpsi 07.03.06, 22:59
    jezeli beda w stanie samodzielnie myslec i rozwiazywac swoje problemy, to beda
    bystrzejsze...

    mozecie poszukac przykladow z historii, ale... moment, czy to pisze ktos ze
    stanow? Mam wrazenie, ze tutaj kazdy rodzic mysli, ze jego dziecko jest
    genialne, i zaczyna stawiac wymagania jak dla genialnego dziecka, sprawdzac
    tysiace talentow, az w koncu sie okazuje ze dziecko ma dosyc i chce odpoczac, a
    rodzic jest disappointed ze nic sie nie udalo.

    Dzieci genialnych jest malo. I jezeli sa genialne, to sobie poradza. Nie widze
    sensu w szukaniu geniusza na sile, i juz na pewno w robieniu z dziecka geniusza.
    Mozg sie rozwija nie tylko podczas nauki matematyki do SAT [ktore nie jest
    wyznacznikiem geniuszu... same A i 10 godzin prac spolecznych tez nie... Co
    innego polowa C i Polowa A i 50 godzin pracy w laboratorium wink], ale takze
    podczas myslenia o niebieskich migdalach. I smiem twierdzic, ze w drugim
    przypadku w o wiele wiekszym stopniu.

    Dlaczego? Gotowe reguly, do wyuczenia w szkole ucza dziecko myslec w taki sam
    sposob jak jego rowiesnicy... A ktos kto mysli jak inni nie jest genialny.
    Jezeli dziecko bedzie samo analizowalo to co do niego dociera, bedzie
    zastanawialo sie w swoj sposob. Im wiecej sie zastanawia i im wiecej ma wolnego
    czasu na rozmyslania, tym powinno lepiej myslec w przyszlosci.

    Mimo wszystko rozwoj mozgu po urodzeniu to tylko jeden z komponentow
    inteligencji. Na pewno ma znaczenie wrodzony ksztalt mozgu - np. pobudliwosci
    synaps.

    Malo jest genialnych dzieci, a w wiekszosci wasze dziecko jest specjalne, bo
    jest wasze [z definicji, wiekszosc jest srednia].
    Widzialem wiele dzieci ktore byly niesamowite jesli chodzi o przyswajanie
    informacji, uczenie sie, rozwiazywanie puzzles. Takie sa dzieci: szybko sie
    ucza i sa ciekawe swiata. Chyba kazdy rodzic jest nimi zachwycony. Nie
    zauwazylem korelacji pomiedzy wiekiem rozpoczecia czytania a geniuszem. Te
    ktore wczesniej czytaly, byly owszem inteligentne ale geniusz to zupelnie co
    innego. Ale to tylko moge personalne doswiadczenia. na pewno ktos to opisal.


    Trening czyni mistrza, choc niekoniecznie we wszystkich dziedzinach. W nature,
    okolo 2-3 lat temu byla publikacja o proliferacji neuronow w hipokampie u myszy
    ktore biegaly w kolkach wsadzonych w ich akwaria. Kiedy tylko sobie tego
    zyczyly. Myszy ktore byly zmuszane [plywanie] nie mialy neurogenezy.

    Dajcie dzieciom myslec.

    I czytajcie publikacje zamiast forum tongue_out.

    Cheers.
  • mprzybys 08.03.06, 00:08
    mam podobne zdanie do ciebie, ale czy nie uważasz, że nie powinno się dać
    dziecku możliwość sprawdzenia się w najróżniejszych dyscyplinach. nie chodzi mi
    o stawianie wymagań, tylko o rozwinięcie najciekawszych dla dziecka (albo
    najodpowiedniejszych) zainteresowań. Sukcesy w jakieś dziedzinie często
    skutkują w chęć rozwijania się w danym kierunku, bez zadnych zewnętrznych
    nacisków.
  • kamyk39 08.03.06, 03:41
    mprzybys napisał:

    > mam podobne zdanie do ciebie, ale czy nie uważasz, że nie powinno się dać
    > dziecku możliwość sprawdzenia się w najróżniejszych dyscyplinach. nie chodzi mi
    >
    > o stawianie wymagań, tylko o rozwinięcie najciekawszych dla dziecka (albo
    > najodpowiedniejszych) zainteresowań. Sukcesy w jakieś dziedzinie często
    > skutkują w chęć rozwijania się w danym kierunku, bez zadnych zewnętrznych
    > nacisków.


    "że nie powinno się dać dziecku możliwość sprawdzenia się w najróżniejszych
    dyscyplinach."

    E tam. Wiekszosc czasu dzicinstwa pasalem krowy. I obserwacje swiata i
    umiejetnosci zycia, nie nauczy tego zadna (nawet silnie prywatna) szkola.
    Jak ktos jest matolek, to cale dywizje korepytytorow nic nie zdzialaj.

    Geniusz to taki co ma iskre Boza, i wie jak to ma byc (grac, malowac, pisac,
    robic odkrycia) bez zagaldania do ksiazek. Takich ludzi jest malo.
    Ci prawie geniusze mowia 10% geniuszu, reszta (100-10=?) to ciezka praca.
    Ale to mniej niz srednai krajowa.


    Nauka nie rozum, rozum nie nauka - zdaje sie Fredro tak gadal.
  • jpsi 08.03.06, 07:20
    nie wiem co uwazac. Nie mam zadnych przykladow.
    Na pewno dziecko powinno miec mozliwosc sprobowania, ale ja bym nie zmuszal go do probowania tego czy tamtego.

    Do pewnego wieku bedzie robilo to co kaza rodzice, bo to jest rewarding...
    Jak bedzie mialo pietnascie lat, zacznei byc samodzielne, i albo sie zbuntuje, albo jego oczekiwania pokryja sie oczekiwaniami rodzicow, albo bedzie maszynka w rekach rodzicow, zaprogramowana na osiaganie 3xA - All A's All the time, jak niczego nie ujmujac mnostwo dziewczat azjatyckiego pochodzenia w ivy league.
  • kamyk39 08.03.06, 03:44
    psi napisał: (m.in.)
    Dajcie dzieciom myslec.
    I czytajcie publikacje zamiast forum tongue_out.
    Cheers.


    Niektore publikacje tez bredza lub sa na wage( nie zlota).
  • jpsi 08.03.06, 07:25
    Pewnie, trzeba myslec jak sie je czyta smile.