Dodaj do ulubionych

wyrodna...

24.04.06, 12:37
...się czuję... W stosunku do Starszego. Od piątku jestem z 6-dniową Zośką w
domu, Jaś (15,5 mies.) w zasadzie ciągle u Babci, Ojciec Dzieciom do
niedzieli w delegacji. No i jak w tytule - wyrodna się czuję, że
Starszego "sprzedałam", ale bycia sam na sam z dwójką na razie sobie nie
wyobrażam... Jakie były Wasze początki?
Edytor zaawansowany
  • martucha1 25.04.06, 14:49

    A nie można Babci ściągnąć do Was? Ja miałam nianię i mogłam trochę podzielić
    czas i wysyłałam je na godzinkę na spacer by się przespać.
    Marta
  • ania.silenter 26.04.06, 15:42
    kiedy byłam w ciąży i dojechała do nas jak Ada miała miesiąc. Teraz świata poza
    sobą nie widząsmile)).
    pozdrawiam
    --
    Ania, Oleńka (22.01.2004) i Adunia (28.04.2005)
    Śpiące...
    Królewnysmile))
  • margotka28 27.04.06, 20:58
    Agatko

    Powiem tylko tyle (tyczy się to wszystkich matek, które mają małe "nowe"
    dziecko:
    Jestem mamą bliżniaków. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Zresztą
    obojętnie jak to nazwać. Po prostu nie spodzierwałam się tego. Podobnie jak
    większość z Was, kiedy zachodziłyście w kolejną ciążę. Powiem tylko to, że nie
    wyobrażam sobie, żebym jedno z dzieci zostawiła u babci, cioci, sąsiadki,
    brata, siostry czy komukolwiek innemu. Przeczytajcie co Wy piszecie. Nie jest
    to z mojej strony złośliwe, ale zastanówcie się: co byście zrobiły, gdyby w
    waszych domach pojawiły się bliźniaki? Też na pół roku jedno z nich
    oddałybyście komuś innemu na wychowanie?
    Nie chciałabym oceniać Waszego postępowania, ale według mnie źle robicie i to
    Wam zaprocentuje w przyszłości. Niestety.
  • mama_kotula 06.05.06, 15:55
    margotka28 napisała:


    > Nie chciałabym oceniać Waszego postępowania, ale według mnie źle robicie i to
    > Wam zaprocentuje w przyszłości. Niestety.

    Piszesz "nie chciałabym oceniać" i właśnie to robisz. Zdecyduj się.

    Do autorki wątku: nie czuj się wyrodna. Starsze dziecko jest pod najlepszą
    opieką, jaką może mieć.
    --
    homo, hetero, bi, mama, kotula
    Nas Troje
    KMW - nie dla idiotów
  • michalina78 25.09.06, 20:07
    ja się z Tobą zgadzam, bo wiem że to procentuje w przyszłosci. w takiejsytuacji
    był mój mąż jako dziecko, mama go oddała do dziadków, bo nie mieli warunków
    mieszkaniowych i musiała wracać do pracy i mąż sobie mieszkał u dziadków jakiś
    czas i był szczęśliwy bo miał wszystko zapewnione i rodzice byli szczęsliwi,bo
    wiedzieli ze lepiej nigdzie nie bedzie miał.
    Wszystko się zmieniło kiedy pojawił się nasz syn na swiecie. teściowa chciała
    tez zabrać Igora do siebie bo tak będzie nam łatwiej, a my za nic nie
    chcielismy go oddac, wolelismy opikunke na kilka godzin niz odwiedzanie syna co
    kilka dni. I wtedy u męża pojawił się zal do rodziców, bo sam czuł ze z synkiem
    nigdy nie rozstałby się na dłuzej niz kilka godzin, że nie wyobraza sobie ze to
    nie on czyta mu bajki czy go kąpie, nawet gdyby to było poł roku czy rok to są
    chwile niepowtarzalne i nie da się tego nadrobić. jego rodzice oddali go i
    odwiedzali co kilka dni .Nie powiedział o tym rodzicom bo trudno rozgrzebywać
    rany sprzed 30 lat, ale jego stosunek do mamy zwłaszcza bardzo się zmienił i
    widze ze ta sprawa go bardzo boli.
    Moze nie ma reguły i nie kazdy bedzie w ten sposob myslał w zyciu dorosłym, ale
    mąż tez myslał inaczej i wiedział dlaczego był u dziadków miał z nimi switny
    kontakt, a teraz chociaż krzywda mu się nie działa, czuje się jakby rodzice go
    nie kochali skoro mogli pozwolic mu mieszkac gdzie indziej.
  • z_agatka 28.04.06, 11:05
    martucha1: my mamy do Babci rzut beretem, a taki układ (Jaś tam) bardziej
    odpowiada mojej mamie ze względu na Jej inne obowiązki.

    margotka28: myślę, że jednak bycie mamą bliźniąt różni się nieco od bycia mamą
    noworodka i szesnastomiesięczniaka (który właśnie odkrył znaczenie słowa "nie",
    był przyzwyczajony do bycia jedynym, itp.). ania.silenter napisała, że starsza
    córka mieszkała u dziadków pół roku, a dojechała, kiedy młodsza miała miesiąc,
    z czego wnoszę, że wcześniejsze 5 miesięcy przypadły na okres ciąży...

    kilka uwag ogólnych: "przepracowałam" swoje wyrzuty sumienia i takie mam
    wnioski: ostatnie półtora tygodnia były także mi potrzebne, żeby dojść do
    siebie; wydaje mi się, że Starszemu lepiej było w tym czasie u Dziadków, do
    których jest bardzo przywiązany, którzy poświęcali mu 100% uwagi...

    p.s. w niedzielę chłopaki (Ojciec i Syn) wracają i będziemy już w komplecie :-
    )))
  • mamalilki 02.05.06, 23:03
    Mam identyczna sytuacje. Powiem tyle: dla noworodka sytuacja jest prosta: je,
    przytula sie i jest przy mamie (trzy w jednym) a potem spi i guzik go obchodzi
    kto w tym czasie popycha wozek na spacerze! Ja od poczatku bardzo zwracalam
    uwage, ile czasu poswiecam starszej, bo mlodsza naprawde potrzebowala tylko
    przytulania i piersi.
    --
    Lilka
    Ewa
  • z_agatka 05.05.06, 12:57
    Tak właśnie jest teraz u nas - od paru dni jesteśmy już w komplecie - kiedy
    Zosia śpi, żyjemy z Jasiem "jak dawniej" - bawimy się, czytamy, rysujemy, a
    nawet gotujemy i sprzątamy; kiedy nie śpi, próbuję angażować Starszego w
    pielęgnację Młodszej...
  • magda505 26.08.06, 20:04
    od samego urodzenia bylismy w komplecie w domku,Zuzia brata nie odstępowała na
    krok pieluszki mi podawała co prawda z oporem ale podała,zalezało mi na byciu
    razem własnie wtedy chciałam żeby nawiązała sie nić od samego poczatku,a i ja
    sobie dałam rade jestem twardzielka a nawet sama sobie utrudniam życia lubie
    wyzwania.kiedyś jak karmiłam małego piersią nie mogłam sie oprzeć o usiadłam z
    nim do kompa przy cycku ale dostałam oremus od męża!!a mała sie bawiła i
    wszyscy byli zadowoleni!!!
  • aneczka_1980 27.08.06, 02:02
    To opowiem jak bylo u mnie. Mieszkam z tesciami ale na nich to tak zbytnio nie
    chce polegac wiec jak urodzilam moja druga core przeprowadzilam sie na 2
    tygodnie do mojej mamy,a pozniej moj maz mial dwa tygodnie mial urlopu i jakos
    zlecialo. Nie powiem mialam duzo problemow bo malutka byla glodna non stop a
    moje piersi blokowaly mleczko ktorego bylo pelno ale nie chcialo leciec i przez
    to mialam depresjei plakalma non stop ale dzieki mojej starszej corci z niej
    wyszlam jak widziala jak placze robila mi ajka, gdy widziala ze nie mam sil
    rozbawiala mnie swoimi glupotkami nie byla zazdrosna co chwilke podbiegala mnie
    przytulac nawet wtedy gdy karmilam, zawsze znalazla sposob zeby jakos sie do
    mnie dostac, a fdy spalam w dzien to siedziala kolo mnie i czytala po swojemu
    bajeczki lub ogladala bajeczki w telewizji. I nigdy nie oddalabym jej do mamy
    nawet na tydzien. teraz jest troszke gorzej bo mala przechodzi bunt dwulatka i
    jest agresywna, ale do tej pory jej zostalo ze gdy mama placze to trzeba
    przytulic lub poglaskac.
  • agamili 07.09.06, 22:36
    to masz super córeczke, mam nadzieje że moja też taka będzie jak się urodzi
    drugi bobasek
  • kafreen 17.09.06, 20:22
    Absolutnie nie jesteś wyrodna....
    A mama bliźniaków niestety nie zrozumie nas (mających 9,10,11,12..20... miesięcy
    róŻnicy między dziećmi) podobnie jak my jej, bo nie jesteśmy w takiej samej
    sytuacji. Bo przecież inaczej traktuje się bliźniaki a inaczej dzieci z których
    jedno np. non stop śpi (albo płacze sad a drugi non stop biega...
    Mi pomagali dziadkowie i BOGU DZIĘKI, że ich mam, bo inaczej prawdopodobnie
    poroniłabym drugą, bardzo zagrożoną ciążę.
    Też czułam się wyrodna, kiedy nie mogłam bawić się z synkiem lub pójść z nim na
    spacer czy wstać w nocy, ale z perspektywy czasu jestem pewna, że zrobiłam, dla
    niego wszystko co było możliwe, by był szczęśliwy w tej niełatwej sytuacji.
    Pozdrawiam ciepło
    Kasia

    --
    Max i Helenka
  • z_agatka 19.09.06, 09:05
    Z perspektywy 5 miesięcy bycia podwójną mamą stwierdzam, że sytuacja opisana w
    moim pierwszym poście była dla nas najlepsza - mi pozwoliła "dojść do siebie" i
    niczym nie zaszkodziła tworzeniu więzi między rodzeństwem - Maluchy się
    uwielbiają - Zosia do nikogo nie śmieje się tak, jak do starszego brata, a Jaś
    wciska jej do rączki klocki, pokazuje książeczki i usiłuje wciągać do zabawy.

    Myślę, że każdy musi znaleźć rozwiązanie, które jest dla niego najlepsze,
    pamiętając, że z oferowanej pomocy warto korzystać - dwójka maluchów z tak małą
    różnica wieku, to i tak nie lada wyzwanie smile
  • maminka5 22.09.06, 23:02
    mnie tez pomagaja rodzice , czesto zabieraja Julke 22mies na działke lub plac
    zabaw, a ja w tym czasie o ile Marysia spi (3 mies) a z tym na bakier wrr. to
    wszytsko robie naraz hehe

    a kontakt u nas tez jest super .. Julka całuje co chwilke Marysie z otwarta
    buzia haha, a Marysia jakby kumała patrzy wielgachnymi oczami i tez otwiera
    buzie smile)
    na poacztku zebrała pary razy po głowie od Julci heh
  • martka_k 22.09.06, 22:49

    normalnie.
    Poprosti przyszlam z dzieckiem zeszpitala i mialam dwoje. I juz.
    nie wyobrazam sobie oddania corki gdziekowiek wtedy-i takciezko odchorowala moj
    pobyt w szpitalu...
    A w koncu i tak trzeba zaczac sobieradzic samemu, nie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka