Dodaj do ulubionych

agresja trzylatka

12.08.06, 11:51
Moja prawie trzyletnia córeczka bywa agresywna - zdarza jej się popchnąć czy
uderzyć inne dziecko. Zawsze zwracam jej uwagę, czasem odchodzimy, jednak
generalnie nie robię z tego wielkiej sprawy. Inne mamy patrzą jednak na mnie
potępiająco, bo uważają, że Zuzia maltretuje ich dzieci. Czy mają rację?
Zawsze wydawało mi się, że pewna doza agresji jest w normie w tym wieku i nie
kwalifikuje się jeszcze do psychologa... Napiszcie co sądzicie, bo atmosfera
wśród mam na spacerach staje się ciężka.
Edytor zaawansowany
  • lolinka2 13.08.06, 16:34
    szczerze? mam 4.5-latkę, wiele 'faz' z nią przeszłyśmy, ale NIGDY bicia innych
    dzieci. Po prostu to ma wpojone od narodzin, ze nie i krpka. Nie próbowała. Raz
    próbowała fiknąć do mnie ale na razie jednym się skończyło. Owszem, pysknąć
    potrafi ale nie uderzy. IMHO w tym przypadku (i w tym wieku, bo ok roczniak, ale
    nie trzylatka) potrzebna jest stanowcza reakcja i uniemożliwiająca taką akcję po
    raz kolejny, I nie dziwię się tym mamom że się wnerwiają. Podejrzewam, ze sama
    bym zareagowała jakoś...
    --
    <a href="<a href="images1.fotosik.pl/79/c13d2cbe428f6437.jpg""
    target="_blank">images1.fotosik.pl/79/c13d2cbe428f6437.jpg"</a> >Chuderlawa
    Dziewczynka Tatiana</a>
  • madzia.b2 16.08.06, 12:56
    ja mam 3,5 latkę i tez nigdy nie tolerowałam popychania ani bicia innych
    dzieci. Inna sprawa, że tylko spróbowała parę razy. Zwracałam uwagę, nie
    pozwalałam. Dziecko w tym wieku powinno wiedzieć co można a czego nie. Też nie
    dziwię się innym mamom, że krzywo patrzą na popychanie swoich dzieci. Jeżeli
    widziałabym zero reakcji u mamy, sama zwróciłabym dziecku uwagę.
  • amorperfeito 20.08.06, 09:16
    Fakt ze dana osoba nie zetknela sie z agresja swojego dziecka nie znaczy ze
    inne trzylatki nie sa agresywne i trzeba je za to potepiac, dziecko sie uczy i
    trzeba mu dac troche czasu i duzo cierpliwosci, wkurzaja mnie ludzie tak nie
    tolerancyjni, dzieci nie sa w takim stopniu agresywne by to zagrazalo zdrowiu
    innych dzieci. W przedszkolach to norma ze dzieci sie bija o zabawki, moj syn
    wrocil dwa razy porzadnie zadrapany przez dziewczynke ktorej mama rzadko obcina
    paznokcie lepiej ludzie zwroccie na to uwage.
  • silenhill 21.08.06, 12:40
    > wkurzaja mnie ludzie tak nie
    > tolerancyjni

    buhahahhaha wink)) Piekne - tolerancja dla bicia wlasnych dzieci przez inne - to
    mnie ubawilas. Dziecko, ktore wykazuje taka agresje i zupelny brak dopasowania
    spolecznego trzeba albo zabrac do psychologa, albo odizolowac od innych dzieci.
    A nie dac mu czas. Na co? Az sie wyzyje?
  • critic 21.08.06, 16:32
    Więc może proponujesz nie reagować i pozwalać temu dziecku kontynuować agresywne
    zachowanie? Gratulacje. Nic dziwnego, że potem wyrastają tacy jak Kurski.
  • a.kustosz 25.08.06, 15:56
    uważam że agresywne zachowania u dzieci trzeba tępić.
    Jetsem mamą 3-letniego chłopczyka i też spotkałam się z sytuacją, kiedy
    próbował ugryźć dziewczynkę, z którą się bawił - zdenerwował się bo zabrała mu
    autko. Jednak od razu zareagowałam, wytłumaczyłam i myślę, że odniosło to jakiś
    skutek. Chociaż jestem przekonana, że nie na długo to pomoże. Inna sytacja nas
    też spotkała zupełnie odwrotna - mojego synka popchnął jakiś starszy chłopczyk.
    Mój maluch uderzył główką w beton. I co? zero reakcji ze strony matki. Byłam
    zaszokowana. Tym bardziej, że dziecko było starsze - więc więcej rozumie i
    łatwiej mu coś wytłumaczyć. Takich sytacji jest mnóstwo - szczególnie w
    przedszkolu- gdzie stykają się ze sobą dzieci o różnych charakterach. Jednak
    uważam że to do nas-rodziców- należy wychowywanie dzieci czyli również nauka
    współżycia z innymi ludźmi i to już od najmłodszych lat.
  • stypkaa 16.08.06, 13:29
    >Inne mamy patrzą jednak na mnie
    > potępiająco, bo uważają, że Zuzia maltretuje ich dzieci. Czy mają rację?
    TAK, mają rację. Co innego jak dziecku sporadycznie zdarzy się w zabawie
    popchnąć inne dziecko, a co innego jeśli to zdarza się regularnie.
    >Zawsze zwracam jej uwagę, czasem odchodzimy, jednak
    > generalnie nie robię z tego wielkiej sprawy
    I tu moim zdaniem lezy błąd. Bo dziecko jak to dziecko, ma prawo nie wiedzieć
    co jest złe. Ale Ty jako matka powinnaś jej to wytłumaczyć po pierwszym razie,
    kiedy uderzyła inne dziecko i później stanowczo reagować na każde następne
    uderzenie. I jak najbardziej robić z tego wielką sprawę - NIE WOLNO NIKOMU BIĆ
    INNEGO CZŁOWIEKA I KROPKA. A trzyletnia dziewczynka to nie jest roczniak, który
    nie do końca rozumie co się do niego mówi - choć na swój sposób też wie kiedy
    przekaz jest pozytywny, a kiedy negatywny.
  • annajank 18.08.06, 19:23
    Myślę, że trzeba poznać przyczyny tej agresji. Dziecko pewnie czuje się
    zagrożone. Agresji nie można tolerować, bo się nie skończy. Do rodziców należy
    wytyczenie granic i spokojne, ale KONSEKWENTNE ich przestrzeganie. Zamiast do
    psychologa wybierz się do księgarni lub biblioteki i znajdź coś na ten temat.
    Znasz swoje dziecko i najlepiej mu pomożesz. W tym wieku dziecko sprawdza ,co mu
    wolno. Mam już duże dzieci, ale kilka razy każde z nich sprawdzało granice.
    Udało mi się uniknąć agresji właśnie dzięki radom zawartym w różnych
    książkach.Życzę powodzenia
  • investor5 19.08.06, 11:31

    Popieram opinię przedmówcy. Jest mnóstwo materiałów na ten temat. Warto czytać,
    bo najlepszym psychologiem dle swojego dziecka może być właśnie rodzic
    (pomijając patologie). No i nigdy nie zachowywać sie agresywnie wobec dziecka.
    Najbardziej pożądaną postawą jest empatia.

    --
    1000 angielskich formuł konwersacyjnych, czyli jak nie stracić języka w gębie
  • iwo76 19.08.06, 21:16
    A ja stanę tu po stronie mamusi. Sam jestem tatą 2,5 letniej potwornie upartej
    dziewczynki. Nie jest ona może agresywna w stosunku do innych dzieci,jednak
    potrafi im psuć babki w piaskownicy, zabierać zabawki itp. Tu jak dotąd piszą
    chyba mamy dzieci układnych (a nie ułożonych). I chyba nie wiedzą co to uparte
    dziecko. My stosowaliśmy z już chyba wszystkie metody i każdą z nich dziecko
    rozgryza po jakiś 3 razach. Były zachęty, baba-jaga, krasnoludki, odwracanie
    uwagi, tłumaczenie, na litość - oczywiście nie wszystkie na raz. Jednak jak
    mała powie nie to "NIE" i basta, więc pozostaje nam często tylko wziąć dziecko
    pod pachę i przy akompaniamencie górnego C wrócić do domu i kompletnie zmienić
    temat zabawy i otoczenie. Chciałbym więc z moją żoną dowiedzieć sięczegoś
    więcej niż rad typu "treba stawiać granice" i "uczyć od małego" bo to ja robię
    bez przerwy. Na koniec dodam, za nasza mała jest mimo wszystko bardzo miła dla
    starszych dzieci i cholernie wygadana ( 2lata 4mce ) tylko zaero empatii do
    ludzi - zwierzątka ma i kocha. teraz radzcie, naprawdę proszę.
  • olka531 19.08.06, 23:15
    Mam juz dorosla corke. Byla taka sama. Nie bila, ale tez zbyt sie nie zblizala
    do innych dzieci. Indywidualistka w pisakownicy pomimo, ze chodzila do
    przedszkola. Potrzac z perspektywy czasu wiem, ze byla poprostu bardziej
    dojrzala i bardziej samodzielna niz inne dzeci. Nie walczylam z tym, ale to byl
    bląd. Pozniej miala problemy z rowiesnikami w wieku szkolnym i w liceum.
  • nela42 20.08.06, 20:57
    może skoro jest tak wygadana należy zadać pytanie dlaczego to robi?widocznie
    nie spotkała się z taka sama reakcją innych dzieci wobec niej.Co innego
    zabieranie zabawek dzieci lubia bawić się zabawkami innymi niż mają, ale po
    mału trzeba sadzać dzieciaka z innymi i pilnować,nauczy się,że skoro korzysta z
    zabawek innego dziecka to jego własne też są do zabawy dla innych.Trudno jest
    radzić każde dziecko jest inne, wiem jedno trzeba trzymać jeden front mama,
    tata, dziadkowie itd.a nie że każdy pozwala na coś innego , wtedy dziecko
    głupieje i nie wie co mu wolno a co nie.
  • karla_r 19.08.06, 14:01
    gdy zareagujesz zbyt silnie, dziecko skojarzy, ze to 'bicie' czy 'popychanie'
    jest swoistym zakazanym owocem, wiec nalezy to robic. O ilu rzeczach i my,
    dorosli, wlasnie tak myslimy? zbyt zdecydowana reakcja tez bedzie bledem.
    pozdrawiam
  • neomia 18.08.06, 12:59
    Moje dzieci też są czasami agresywne. To uderzą jeden drugiego lub rzucą czymś
    ciężkim. Jest to przywilej wieku. Właśnie dwu- i trzylatki gdy sa zdenerwowane,
    sfrustrowane bija się wzajemnie i rzucają przedmiotami. Gdy poprawią się ich
    zdolności językowe , przejdą na agresję werbalną. I pewną rolę gra również
    temperament.
    I my w domu nie pochwalamy zachowań agresywnych. Rozmawiamy z dziećmi. Szybko
    reagujemy. A otoczenie odbiera moje dzieci jako grzeczne, kochające się.
    Uważam, że potępiać można brak reakcji osoby opiekującej się dzieckiem-
    agresorem w momencie jego ataku.
  • bri 18.08.06, 14:41
    Ja ma córkę półtoraroczną i nawet ją już staram się uczyć, że nie wolno bić,
    gryźć, popychać, szczypać itp. Moim zdaniem powinnaś zwracać córce uwagę zawsze
    kiedy widzisz, że kogoś bije.
  • megasceptyk 18.08.06, 15:49
    Częste u dzieci wychowywanych tylko przez jedno z rodziców lub przez teściową o zwichniętej psychice. Agresja z braku przytulania i złe wzorce.
  • marmas 18.08.06, 16:04
    dagny13 napisała:

    > Moja prawie trzyletnia córeczka bywa agresywna - zdarza jej się popchnąć czy
    > uderzyć inne dziecko. Zawsze zwracam jej uwagę, czasem odchodzimy, jednak
    > generalnie nie robię z tego wielkiej sprawy. Inne mamy patrzą jednak na mnie
    > potępiająco, bo uważają, że Zuzia maltretuje ich dzieci. Czy mają rację?
    > Zawsze wydawało mi się, że pewna doza agresji jest w normie w tym wieku i nie
    > kwalifikuje się jeszcze do psychologa... Napiszcie co sądzicie, bo atmosfera
    > wśród mam na spacerach staje się ciężka.

    Mysle, ze sama odpowiedzialas sobie na pytanie, czy...?
    Obowiazuja pewne normy spoleczne, ktorych nie mozna przekraczac, poniewaz wydaje
    sie nam, ze nasze dziecko "jeszcze" ich nie przekroczylo. Widac twoje dziecko
    juz je przekroczylo, poniewaz otoczenie nie toleruje zachowan dziecka.
    Nie oznacza to, ze jest z nim cos nie tak, jednak "pewna doza agresji..." nie
    jest juz w normie.
    Dziecko jest jedynakiem? Nie piszesz tez w jakich sytuacjach dochodzi do agresji?
  • m.malone 18.08.06, 16:08
    Wpajanie wzorców zachowań, eliminacja nieprawidłowych itd.

    Zastanów sie jednak jak TY zareagujesz, jeśli trafi na innego trzylatka, tez agresywnego, tylko troche silniejszego...

    O psychologu nie ma co na razie mysleć

    Pozdrowienia

    --
    The only normal people are the ones you don't know very well (Joe Ancis)

    ♥Moje szakale vel dzieciuchy♥
  • bubu2006 18.08.06, 16:20
    Agresja nie bierze sie z nikad. Zastanow sie dlaczego jest agresywny, jak Ty sie
    do niego odnosisz, inni w rodzinie, jaka jest atmosfera, maniery. Na pewno nie
    trzeba go karac, tylko najpierw zrozumiec, komunikowac sie z nim. Wychowanie to
    nauka obchodzenia sie z wlasnymi emocjami i w tym mu musisz pomoc. Jego emocje
    to cos z czym nie moze sobie poradzic. Zauwaz w jakich sytuacjach jest
    agresywny, kiedy zabieraja mu zabawki, prowokuja etc. Sprobuj znalezc przyczyne
    jego zachowania i rozmawiaj z nim o tym, moze potrenuj tego rodzaju sytuacje w
    domu i pokaz mu jak powinien sie zachowac.
  • bubu2006 18.08.06, 16:24
    Sorry, moj poporzedni post powinien oczywiscie odnosic sie do dziewczynki, wiec
    nie "jego" ale "jej" etc.
  • joanna.syrenka 22.08.06, 00:06
    Karmisz swoje dziecko papkami ze słoika, Kubusiami i actimelami?
    To jest m.in. przyczyna agresji, a właściwie nadpobudliwości. Tam jest tyle
    chemii, że zamiast pomagać (bo przecież robisz to w dobrej wierze) swoje
    dziecko, to je niestety trujesz.
    Naprawdę lepiej utrzec to jabłuszko, niż sięgać po chemicznie przetwarzaną
    papkę. I nie wierz etykietom, że to "ekologiczne" i "zdrowe".
    Zastanów się - skąd tyle agresji w dzieciach w ostanich kilkunastu latach? Czemu
    nasze pokolenia nie były tak agresywne?
    Bo nie było chipsów, jogurcików, przetwarzanego mleka i całej tej chemii.

    Oczywiście - w kwestia wychowania to podstawa, ale mimo wszystko - jesli
    zastanawiasz się, skąd w dobrej, spokojnej rodzinie, gdzie dziecko jest
    normalnie wychowywane i nie rozpieszczane, nagle bierze sie taki diabełek - to
    jest cała tajemnica.

    Pozdrowienia od znajomego chemika smile
    --
    "Od przyjaciół Boże strzeż, z wrogami sobie poradzę..." Richelieu
  • hanula 22.08.06, 01:04
    > Zastanów się - skąd tyle agresji w dzieciach w
    > ostanich kilkunastu latach? Czemu
    > nasze pokolenia nie były tak agresywne?

    Dzieci byly grzeczne, wszyscy sie kochali, wojen nie bylo... To byly czasy!
  • joanna.syrenka 22.08.06, 01:17
    smile
    Kochali mądrze, co dzisiaj nie jest takie oczywiste. Wojny były, stresy
    globalne, powiedziałabym, były identyczne... Może mniejsze zagrożenie
    terroryzmem, ale generalnie ja wierzę w tą chemie w żarciu.
    --
    "Od przyjaciół Boże strzeż, z wrogami sobie poradzę..." Richelieu
  • zbig72 22.08.06, 11:10
    ale w takim razie, co jeść i co pić? nie każdy ma możliwość prowadzenia
    własnego małego gospodarstwa ekologicznego...
  • joanna.syrenka 22.08.06, 19:37
    Nie no - wybrać mniejsze zło. Lepiej juz zetrzeć to jabłuszko czy marchewkę -
    trudno, kupną - niz dawać gotowce ze słoika jeszcze bardziej nafaszerowane chemią.
    --
    "Od przyjaciół Boże strzeż, z wrogami sobie poradzę..." Richelieu
  • mama-in-spe 23.08.06, 08:10
    joanna.syrenka napisała:

    > Nie no - wybrać mniejsze zło. Lepiej juz zetrzeć to jabłuszko czy marchewkę -
    > trudno, kupną - niz dawać gotowce ze słoika jeszcze bardziej nafaszerowane chem
    > ią.

    Hehe, to może jeszczwe raz dokładnej spytaj "znajomego chemika", gdzie jest
    więcej chemii, w słoiczkowej marchewce (dla dzieci) czy w marchewce z bazarkubig_grin
    --
    już nie "in spe"smile

    moja córcia
  • joanna.syrenka 23.08.06, 19:13
    No właśnie usiłuję przetłumaczyć! Jednak na bazarku mniej....
    --
    "Od przyjaciół Boże strzeż, z wrogami sobie poradzę..." Richelieu
  • betasz 18.08.06, 16:29
    Mój syn (5 l.) też przechodził okres agresji i zupełnie nie wiedzieliśmy skąd
    mu się to wzięło. Zachowywał się agresywnie względem innych dzieci na początku
    w przedszkolu. Byliśmy nawet na rozmowie z psychologiem, bo baliśmy się że coś
    z nim nie tak i że będzie się to pogłębiać. Okazało się, że po prostu
    potrzebował trochę czasu, żeby nauczyć się życia w społeczności. Po roku
    uczęszczania do przedszkola stał się innym dzieckiem. Teraz jest naprawdę
    bardzo grzeczny. Czasami tylko jest agresywny w stosunku do swojej siostry (3
    l.), która w 99% prowokuje te sytuacje. Zachowuje się dokładnie tak, jak on w
    tym wieku. Idzie we wrześniu do przedszkola, więc mam nadzieję że nauczy się
    współżycia z innymi dziećmi. Jeżeli chodzi o nasze reakcje na zachowania
    agresywne u naszych dzieci, to zawsze tłumaczymy że nie wolno, itd. Ze względu
    na własne doświadczenia nie potępiałbym gdybym zobaczył je u innych dzieci (np.
    podczas zabawy w piaskownicy), o ile nie robią sobie nawzajem krzywdy. Ale
    przyznaję, że rodzic zawsze powinien reagować.
  • malalu1 18.08.06, 16:53
    Mialam ten sam problem z moim obecnie 10 letnim synem.Olek ma ADHD.Ale nie musi
    byc to ten problem.Ona (z obserwacji moich dzieci)chce zwrocic ma siebie
    uwage.Niektore dzieci widza ,ze w ty momencie zwracaja CALKOWITA uwage na
    siebie i o to im chodzi.jedynym wyjsciem (moim zdaniem bo u mnie sie to
    sprawdzilo)powiedziec Coreczce wychodzac na spacer ,ze to jest czas spedzony
    tylko z nia i mama jest w tym momecie tylko dla Niej.I oczywiscie okazywac JEJ
    to ze jest w tym momecie Najwazniejsza. Radze sprobowac.To przynosi
    efekty.POWODZENIA I GLOWA DO GORY
  • jamcita 18.08.06, 16:57

    I ja zgadzam sie z powyzszymi opiniami, ze nie nalezy tolerowac agresji u
    dzieci, a kazde takie zachowanie powinno spotkac sie z nasza dezaprobata i
    jednoczesnie z wyjasnieniem dlaczego jest to niedopuszczalne. Jednak rozumie
    cie doskonale i wiem jak to jest, kiedy inne mamy z wielkimi oczami i wyrzutem
    spogladaja na twoje nieznozne dziecko i oczywiscie ciebie.
    Mojemu synowi takze zdarzalo sie tak zachowywac w wieku dwoch, trzech lat -
    niestety musialam za nim praktycznie krok w krok chodzic i byc na wyciagniecie
    reki, w razie gdyby przyszlo mu do glowy pchnac inne dziecko. Takie jego
    zachowanie nie bylo jednak spowodowane ani wywolane AGRESJA! - z obserwacji
    wiem, ze zwykle byla to bardziej proba nawiazania jakiegos kontaktu z innymi
    dziecmi lub/i przekazania jakiejs wiadomosci. Wszystko to oczywiscie rozbija
    sie o niemoznosc wyrazenia siebie i swoich potrzeb slowami (w wypadku mojego
    syna byl to dlugi i trudny okres). Z obserwacji moich dzieci i dzieci
    znajomych zauwazylam, ze takie zachowanie znacznie czesciej zdarza sie dzieciom
    slabiej mowiacym. Oczywiscie zawsze trzeba reagowac i zachecac dziecko do
    innych sposobow nawiazywania kontaktow, czy wyrazania siebie i swoich potrzeb,
    czy tez przestrzegania pewnych regul. Dla pocieszenia dodam jednak, ze wraz z
    pojsciem do przedszkola moj synek zaprzestal takiego zachowania i jak sadze
    wynikalo to z faktu, ze zaczal duzo lepiej i wiecej mowic, jego slownictwo
    znacznie sie wzbogacilo, a moze po prostu z faktu, ze wyrosl z
    takiej "agresji". Na zakonczenie chcialabym prosic wszystkie mamy "grzecznych"
    dzieci o wiecej wyrozumialosci dla mam maluchow, ktorych temperament,
    charakter, a moze przede wszystkim jakies trudnosci w adaptacji powoduja takie
    negatywne zachowanie. Niestety, albo na szczescie, kazde dziecko jest inne i
    trzeba wziac to pod uwage.
    Zycze powodzenia!
  • post_pk 19.08.06, 00:07
    Zgadzam sie z <jamcita>. Moj synek ma 22 miesice, bardzo slabo mowi i od 3
    tygodni wlasnie zaczal poklepywac, czasami uderzac znienacka inne osoby, nie
    tylko dzieci. Oczywiscie nasza reakcja jest zawsze natychmiastowa i dwutorowa:
    zakaz plus tlumaczenie dlaczego nie wolno. Natomiast jedno tu jest istotne -
    widze, ze Antek nie robi tego AGRESYWNIE tylko probuje w ten sposob zaczepic,
    nawiazac kontakt, zwrocic na siebie uwage. Uwazam, ze reagowac na takie przejawy
    nalezy natychmiat jak tylko sie pojawia, natomiast jesli dziecko w wieku 3 lata
    i wiecej tak postepuje, to wydaje mi sie, ze zdaje sobie sprawe choc czesciowo,
    ze to komus sprawia przykrosc. Zycze powodzenia.
    tata Antkasmile
  • ela732 18.08.06, 17:57
    Najczęściej bywa jednak po prostu tak, że to wychowawczynie w przedszkolu uczą
    dziecko to, czego nie zdołała nauczyć go mama: nie wolno reagować agresją!
    Nawet jeśli dziecku brakuje jeszcze słów do wyrażenia swoich potrzeb, to trzeba
    je uczyć wyrażania emocji i potrzeb w inny sposób niż agresja. Uczyć
    konsekwentnie i bez pobłażania dla agresji. Nawet u kilkulatka. Moja córeczka
    przed pójsciem do przedszkola nie wiedziała, że może zareagować agresją np. na
    placu zabaw. Nauczyła się tego właśnie w przedszkolu! Od dzieci takich
    bezradnych mam. Jej wychowawczyni potwierdziła to i dopiero po wielu
    miesiącach, dzięki wysiłkom ”cioć” udało się nauczyć wszystkie dzieci, jak mogą
    sobie radzić bez agresji. Nie łudźmy się, że nasze dziecko po prostu wyrośnie z
    agresji. Zrzucamy w ten sposób obowiązek wychowania naszego dziecka na
    przedszkolanki, nauczycieli itd. A jeśli im się to nie uda, to dziecko niestety
    będzie agresywne.
  • lesew 19.08.06, 08:44
    Nareszcie ktoś powiedział tu część prawdy, ale tylko część! To nie tylko
    przedszkolanki są zmuszone uczyć dzieci tego, czego nie nauczyli rodzice(albo
    czego nie ODUCZYLI). Również rodzice innych dzieci są zmuszani do NAUCZENIA
    swoich dzieci agresji(czyli zasady: oko za oko). W wielu przypadkach dopiero
    odkrycie, że inne dziecko może oddać, temperuje takie zachowania. Cóż, prawda
    jest przykra: jeśli nie można wytłumaczyć, trzeba uwarunkować... Taki właśnie
    jest "cudowny" mechanizm działania przedszkola(nauka życia w grupie).
  • ricardo_mendoza 18.08.06, 18:13
    Socjalizacja przebiega w różnym tempie u różnych dzieci, a poszczególne
    umiejętnosci społeczne nabywane mogą z różną biegłością. Nie ulega jednak
    wątpliwości, że jeżeli nie skutkuje metoda łagodna, polegająca na "nie robieniu
    z tego wielkiej sprawy" to warto może kiedyś zrobić "większą sprawę" reagując
    stanowczo - koniec zabawy, jestem smutna etc. Konsekwencja w reakcji to
    podstawa, bo chyba tak należy m.in tłumaczyć sukcesy wychowawcze wyżej
    wpisujących się rodziców.
    Zastanawiam się też, czy istnieje jakaś zabawa, gra, której można nauczyć
    dziecko w tym wieku, a która premiowałaby zachowania bardziej "negocjacyjne"
    niż konfrontacyjne.
  • kaczy_interes 18.08.06, 18:16
    Nie ma co się martwić. Wyrośnie z niej wzorowa działaczka Samoobrony!
  • klaranyc 18.08.06, 19:02
    Sprawdzaj osobe, ktorej podrzucasz dziecko. Agresja nie bierze sie znikad.
    Zastanow sie tez, czy agresja wobec dzieci nie jest wywolana strachem, czy nie
    jest forma obrony. Czy dziewczynka ma kontakt z rowiesnikami na codzien? Czy ma
    kolezanke/kolege z ktora jest bardzo oswojona? Moze zwyczajnie boi sie kontaktu
    z nowo poznanymi dziecmi i stad agresja...
  • slayer13 18.08.06, 20:45
    w tyłek 2 klapsy i kazać przeprośić
  • po_makale 18.08.06, 20:55
    Moja córa chodziła z podobną dziewczynką do żłobka która biła gryzła i drapała
    dzierciaki i była postrachem. Ale ogólnie myślę, że dzieci które biją to są
    bite przez rodziców. Albo poświęca się im zamało czasu żeby je czegoś nauczyć a
    trzylatek to pojętna bestia wie co mu wolno a czego nie.
  • marchewa69 18.08.06, 21:48
    Raz jeszcze: nie potępiać, nie wrzeszczeć, ale też nie przymykać oczu. Tłumaczyć do znudzenia, stanowczo. Po "akcji" przeprosić ofiarę a winowajcę uprzedzić, że po kolejnym wybuchu wracacie do domu czy wychodzicie z placu zabaw i spacerujecie z dala od atrakcji. No i dotrzymać słowa. U mnie to zadziałało. Ale do dziś pamiętam tą bezsilność, gdy mały przechodził przez dziurę w ogrodzeniu i gnał do ofiary, a ja za nim - wokół płotu, zawsze o te 3 sek. zbyt późno. Bardzo bolały wówczas słowa mam "grzecznych" dzieci, że nie umiem syna wychować. A ja po prostu nie mieściłam się w tej cholernej dziurze. Nigdy syna nie uderzyłam, poświęcałam mu czas, tłumaczyłam, etc. Apeluję więc o wyrozumiałość! Oczywiście nie przyzwalanie na agresję z premedytacją, ale ociupinę wyrozumiałości dla mam wrzeszczących, pełnych sprzecznych emocji dwu- trzylatków. Nie wiecie kobiety jaka będzie wasza następna pociecha...
    Ps.Syn ma nadal twardy charakterek, ale poza tym półrocznym epizodem z popychaniem maluchów dziś muchy nie tknie. Powtarza przeciwnikowi - "bicie jest niemiłe" i... leci na skargę.
  • malkontentka28 18.08.06, 22:21
    Ja też mam podobny problem i wiem, jak głupio się można czuć w takich
    sytuacjach. Mojej trzylatce zdarza się uderzyć czy popchnąć inne dziecko. Nie
    mam pojęcia, czym to jest spowodowane - nikt jej nie maltretuje, poświęcam jej
    naprawdę dużo czasu. Wydaje mi się, że dzieci w tym wieku mogą tak wyrażać
    frustracje. Niestety, jak na razie nic nie skutkuje, ani prośby, ani groźby. Za
    każdym razem interweniuję, musi przeprościć, tłumaczę jej, że nie wolno, często
    idziemy do domu, przed każdym wyjściem mówi, że nie będzie bić dzieci, dostała
    też parę razy klapa i nic. Ostatnio nawet przez jakiś czas nie spotykałyśmy się
    z tymi dziećmi. I oczywiście nic nie pomaga, chociaż "nie ustaję w wysiłkach".
    Wiem, że moje dziecko postępuje niewłaściwie, staram się to zmienić, ale nie
    uważam też żeby było Przestępcą Stulecia albo żeby było gorsze od "grzecznych
    dzieci", a wydaje mi się, że niektórzy to sugerują.
  • gagolek 18.08.06, 22:35
    nie jestem jeszcze mama, ale daleko mi do potepienia rodzicow niegrzecznych
    dzieci!!!

    Nikt dumny z agresywnosci pociechy nie zadawalby pytan jak sobie z tym radzic!

    Mam wrazenie, ze oburzenie otoczenia nie ulatwia sytucji. Oczywiscie, ze trzeba
    robic wszystko aby w dziecko nauczyc inaczej reagowalo na frustracje, ale tez
    wyrozumialosc ze strony otoczenia by sie przydala i wsparcie dla rodzica!
  • lesew 19.08.06, 09:04
    Prestępcą stulecia mie jest(jeszcze). Gorsze też nie, ale poszkodowane, o tyle
    że ma mamę/tatę, która nie poradzła/poradził sobie z tym, z czym poradzili sobie
    innni(czyli ma gorszych rodziców)! Prośby są dobre za pierwszym razem, najwyżej
    drugim, później pora niestety na groźby: te jednak mają sens tylko wtedy kiedy
    są realne, konsekwencje dolegliwe i nieuchronne. Irytują mnie mamusie, które
    swoim "pociechom" "grożą": "nie rób, tego(tamtego), bo Cię pan zabierze"! Kiedyś
    byłem użyty w roli takiego "stracha" przez mamusię, stojącą za mną w kolejce do
    kiosku z pieczywem, której "maleństwo" wpychało brudny patyk n tackę z
    pieczywem. Zareagowałem słowami: Co Pani robi ze mnie idiotę, który chciałby
    takiego wsrętnego, niewychowanego, bachora!
  • edyta4god 19.08.06, 15:27
    Kazde dziecko przez to przechodzi, nie zaleznie od tego czy otrzymuje kary
    cielesne w domu czy nie, chociaz oczywiscie jesli sa to niekontrolowane bicia
    to naturalnie spowoduje wiecej agresji niz normalnie. Zauwazylam tez , ze
    dzieci rodzicow , ktorzy im na wszystko pozwalaja czesto reaguja bardzo
    agresywnie na kazda oznake sprzeciwu np. ze strony innego dziecka. Nie jestem
    zwolenniczka tzw. bezstresowego wychowania, w najgorszym wypadku mozna tak
    wychowac przyszlych kryminalistow. Od poczatku trzeba wytyczyc im granice , bo
    to wlasnie daje im poczucie bezpieczenstwa , no i trzeba byc jak ktos tu juz
    wspomnial konsekwentnym. Ja mam dwie corki, ktore tez czasem probowaly
    agresji , bo kogos lupnac to najlatwiej. Zawsze je natychmiast publicznie
    upominalam i kazalam przeprosic zawsze dzialalo, a jak im sie zdarzalo to w
    domu pomiedzy soba to byly konsekwencje np. spedzenie troche czasu samej w
    pokoju bez ulubionej zabawki, albo zakaz na jakis czas bawienia sie razem.
    Tak czy inaczej dyscyplina musi byc bo inaczej dziecko straci szacunek do
    rodzica a jak bedzie nastolatka to wtedy sie zaczna prawdziwe problemy!
    Dzieci musza od poczatku wiedziec kto w domu rzadzi.
    Powodzenia!
  • miliarder 18.08.06, 22:39
    "nie robię z tego wielkiej sprawy"
    to zacznij.

    dziecko musi wiedzieć że świat nie należy do niego,
    a ktoś ma nad nim władze,

    bat musi być,
    nie koniecznie kablem od żelazka, ale mocną ręką
    wystarczy, niech wie że bicie boli
  • wredna_jedza 21.08.06, 14:16
    raczej bezmyslny chów bydełka, któremu wszystko wolno uncertain

    --
    -----***---***-----
    Nowy gatunek kiełbasy wyborczej...
    Ze słonia...
  • humbug96 18.08.06, 23:01
    nie robisz z tego sprawy, a przypisujesz innym mamom potępienie i używasz słowa "maltretuje" - wg mnie, to coś z toba jest nie w porządku a dziecko, no cóż po prostu to dziedziczy
  • malkontentka28 18.08.06, 23:07
    humbug96 napisał:

    > nie robisz z tego sprawy, a przypisujesz innym mamom potępienie i używasz
    słowa
    > "maltretuje" - wg mnie, to coś z toba jest nie w porządku a dziecko, no cóż
    po
    > prostu to dziedziczy
    Myślę, że takie wypowiedzi dobitnie świadczą o agresji - tylko, że WERBALNEJ i
    są kompletnie nieprzemyślane

    --
    malkontentka28
  • humbug96 18.08.06, 23:38
    gdzie ty tu widzisz agresję WERBALNĄ, czy nie mam prawa wygłosić swojej opinii? Na jakiej podstawie sądzisz, że nie przemyślałem swojej wypowiedzi? Skąd ten protekcjonalny ton twojego posta ?! malontenctwo manieruje ...
  • malkontentka28 18.08.06, 23:46
    Malkontenctwo z pewnością manieruje, ale czy ja jestem nie w porządku i
    nienormalna, jeśli moje dziecko przyrżnie drugiemu w piaskownicy łopatką, co
    czasem się zdarza? czy uważasz, że nie zdaję sobie sprawy, że robi źle?
  • dorothyl07 18.08.06, 23:58
    Nie ma agresywnych trzylatkow, sa tylko glupi rodzice.
  • malkontentka28 19.08.06, 00:03
    To jest dokładnie taka sama prawda, jak "Nie ma brzydkich kobiet, tylko wina
    czasem brak" A co z dziećmi nadpobudliwymi, nieprzystosowanymi społecznie itp.?
    uogólnienia są bez sensu - to forum ma udzielać rad, anie obrażać.
  • humbug96 19.08.06, 00:18
    to fakt, nic nie poradzimy na to, że są dzieci, które walą łopatką kolegów i koleżanki w piaskownicy, pytanie brzmi : czy mamy na to wpływ, tzn. czy żyjemy na co dzień w sposób pozbawiony agresji, wpajamy dziecku dobre wzorce zachowań, czy jesteśmy na prawdę odpowiedzialni za to jak 3 latek nas odbiera. Nie wierzę w przypadek walącęgo łopatką dziecka, które nie doświadczyło tego "na żywo" w relacjach osób dorosłych
  • hanula 22.08.06, 01:11
    > Nie wierzę
    > w przypadek walącęgo łopatką dziecka, które
    > nie doświadczyło tego "na żywo" w
    > relacjach osób dorosłych

    Jego rodzice wala sie lopatka w domu? Fetyszyzm taki?
  • humbug96 19.08.06, 00:07
    no, coś w tym jest...smile
  • malkontentka28 19.08.06, 00:10
    Ale w czym konkretnie?
  • lesew 19.08.06, 09:09
    Jeśli zdajesz sobie sprawę, że źle robi, to nie mów, że "to normalne"! A jeśli
    źle robi, to je wychowuj(skutecznie!), bo jak mówią, samymi dobrymi chęciami, to
    jest piekło wybrukowane...
  • radekzbroda 19.08.06, 00:20
    No wiele juz powiedziano w tej dsykusji, to i ja wrzuce kayczek lud dwa.
    Tak jak powiedziano agresja może mieć wiele podłoży, nie znamy twojej córki
    więc ta kwestie musisz rozwiązac sama.
    przychylam sie tu do zdania o konsekwentnym działaniu wobec dziecka, najlepiej
    opracowac system, który należy przekazac ludziom zajmującym sie dzieckiem (żeby
    nie było, że dziadek, bacia pozwalaja a mama nie. Jaki to system? Tutaj
    wszystkie rady są dobre i złe (odradzam czytanie zbyt wielu ksiązek, bo można
    zapędzic się w slep[e uliczki, lepiej poradzic sie w kwesti literetury
    specjalisty). Moim zdaniem wizyta u specjalisty (pedagoga, psychologa) jest jak
    najbardziej na miejscu. Może nie pomoże, ale napewno nie zaskodzi. Wiem może to
    budzic sprzeciw np rodziny, ale takie konsultacje są jak najbardziej wskazane,
    bo w końcu od czego są specjaliści smile Powodzenia
    ps. Tylko działania podejmij szybko, bo minie kilka lat i bęzdie zdecydowanie
    za późno, pozatym uszy do góry,będzie dobrze
  • humbug96 19.08.06, 00:29
    dobre rady pt" może nie pomoże, ale na pewno nie zaszkodzi" mdlą mnie.
  • radekzbroda 19.08.06, 10:04
    humbug96 napisał:

    > dobre rady pt" może nie pomoże, ale na pewno nie zaszkodzi" mdlą mnie.
    No są to objawy zatrucia pewno po spozyciu czegos nieświeżego, zalecam udanie
    sie do lekarza "może nie pomoże, ale na pewno nie zaszkodzi: big_grin
    Pisałem o wizycie u specjalisty i juz odezwały się głosy, że "to pewna przesada"
    Mam więc do Państwa pytanie kiedy taka wizyta nie jest już "psedadą"? czy dalej
    pokutuje wśród nas równoważnik wizyty u psychologa/teapeuty/pedagoga jako
    odpowiednik choroby umysłowej/wariata?
  • mamaika 19.08.06, 09:14
    Mam trzyletniego syna, co prawda nie mam takich problemów jak Ty, ale uważam że
    z psychologiem to pewna przesada.Natomiast jestem zdania,ze powinnaś jednak
    reagować bardziej stanowczo. Agresja nigdy według mnie w normie nie jest,
    natomiast dzieciaki czasem się pchną czy uderzą i dramatu z tego nie robie,
    natomiast wymagam reakcji rodzica dziecka a nie patrzenia co jego dziecko
    wyczynia . Jeżeli mój syn robi coś żle reaguję i to natychmiast tego samego
    wymagam od innych rodziców. Przecież naszym zadaniem jest dziecko wychować i
    wpoić mu pewne zachowania i normy. Uczyć co jest dobre a co złe. Dagny głowa do
    góry , reaguj stanowczo niemniej spokojnie, niech córeczka przeprosi dziecko
    które popchnęło czy uderzyło i tłumacz jej,tłumacz i tłumacz. I nie przesadzaj,
    nie sądzę żeby mamy uważały że Twoja córka maltretuje ich dzieci tylko
    zwyczajnie reagują jak każda mama,której dziecku ktoś robi krzywdę,
    przypuszczam zresztą że bardziej są złe na Ciebie smile Będzie dobrze,po prostu
    bądz stanowcza i nie bagatelizuj tego
  • malkontentka28 19.08.06, 10:22
    A co sądzicie o takiej sytuacji? Rozmowa dwóch trzylatek:
    -Zatańcz ze mną.
    - Nie.
    - Zatańcz ze mną, proszę bardzo.
    - Nie, bo jesteś brzydka!
    W tym momencie odmawiająca została popchnięta. Moim zdaniem obydwu należało
    zwrócić uwagę, nie tylko "agresorowi", którego atak był wynikiem frustracji.
  • edyta4god 19.08.06, 15:41
    No oczywiscie , ze tak bo byl to sprowokowany atak a prowokacja jest tak samo
    zla jak agresja. No i dziecko mowiace drugiemu :"jestes brzydka" powinno byc
    nawt bardziej upomniane za ranienie uczuc innych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka