Dodaj do ulubionych

powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest ojcem?

25.09.06, 18:11
Oto moja historia. Mamy z mężem dwoje wspaniałych dzieci,nastolatków.Jesteśmy
17 lat po ślubie.
4 lata temu poznałam i pokochałam żonatego meżczyznę mającym również dzieci.
Kocham tego mężczyznę a on mnie.
Rezultatem naszej znajomości jest cudowny synek, który wkrótce skończy 4
latka. Nie powiedzieliśmy naszym rodzinom o naszym wspólnym dziecku,
dla"DOBRA WSZYSTKICH"
Mąż domyśla się,że nie jest tym prawdziwym ojcem, ale wychowuje dziecko. W
mojej obecności i w obecności znajomych dał to już"W JAKIŚ SPOSÓB ODCZUĆ",że
to on nie jest tym biologicznym. Mąż już nie raz prowokował mnie do tego
żebym powiedziała prawdę. Ja milczę, bojąc sie co będzie dalej. Odsuwamy się
od siebie w naszym związku małżeńskim.
Utrzymuję kontakt z biologicznym informując go o poczynaniach "naszego synka"
bo tak nakazuje mi sumienie. Parokrotnie widywaliśmy się ja, syn i jego
prawdziwy ojciec. Widzę i wiem że biologiczny bardzo kocha synka i ubolewa,że
nie może być przy boku synka. Synek nic nie wie o niczym. Jest święcie
przekonany ,że ten wychowujący to jego tata. SYNEK NIE ZNA PRAWDY, a ja nie
wiem co w zasadzie powinnam zrobić w tej sytuacji? Czy mam czekac, dopóki w
jakiś naturalny sposób sytacja się wyjaśni odnośnie ukrywania faktu o
pochodzeniu dziecka. Czekać co pokaże życie?.Czy powinnam jasno powiedzieć
mężowi prawdę? Czy mój synek POWINIEN ZNAĆ PRAWDĘ O POCHODZENIU, o istnieniu
biologicznego ojca i KIEDY MU ją przekazać
Poradzcie. Będę wdzięczna.


Obserwuj wątek
    • dzemma Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 25.09.06, 18:23
      zawsze najlepiej jest mówić odrazu. Teraz jest trudna sytuacja, jeśli powiesz
      mezowi to (pomimo tego, ze podejrzewa) będzie w szoku, w szoku beda wasze
      nastoletnie dzieci, dobrze, zeby dziecko wiedziało kto jest jego prawdziwym
      ojcem, ale niewiem czy to jest odpowiedni moment bo taka informacja zburzyłaby
      dziecku wszystkie priorytety - nagle tata to nie tata... Jeśli wyjawisz prawde
      to zapewne chciałabys by synek widywał czesciej swojego prawdziwego ojca aby
      sie z nim oswoił i tu kolejny szok dla zony tego meżczyzny i jego dzieci, nooo
      ale w końcu to bracia i siostry i kiedys sie o tym dowsiedza - czy nie beda
      mieli pretensji?
      Moim zdaniem im szybciej wyjasni sie ta sytuacja tym lepiej. Synek jest jeszcze
      mały - dzieci w tym wieku szybko adoptuja sie w nowej sytuacji - chociaz to
      zalezy od wrazliwości dziecka.
      a i jest kwestia tego jak maz traktuje najmłodsze dziecko i czy nie daje mu
      odczuc ze cos jest nie tak - bo to juz byłaby bardzo niezdrowa sytuacja.
    • m.fiorella Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 09:02
      to bardzo trudna sprawa, niezle wdeplas, krotko mowiac trzeba powiedziec
      dziecku i wszystkim innym osobom z otoczenia, ale przygotuj sie ze moze byc
      straszny kociol i twoje zycie moze zmienic sie o 180 stopni, narobilas niezlego
      bigosu to musisz to teraz poukladac, zacznij od dziecka, jest jeszcze maly ale
      napewno z czasem wszystko zrozumie
      napewno nie trzymaj tego w tajemnicy az do jego doroslosci bo wtedy sie
      wscieknie i stracisz syna
      wogole moze sie okazac ze wszystko stracisz i tak, chodzi mi o twoje
      dotychczasowe zycie. nie wiem na ile jest poukladane i czy jest ci tak dobrze
      jak jest, ale niestety prawda musi wyjsc na jaw, a ty postraraj sie byc twarda
      i sprobuj wytrzymac burze jaka rozpoczniesz.
      sprobuj przemyslec wczesniej swoje ewentualne poczynania na wypadek roznie
      rozwijajacej sie sytuacji i powiedz wczesniej biologicznemu ojcu dziecka co
      chcesz zrobic zeby on tez sie przygotowal.
      W tych ciezkich chwilach okaz dziecku duzo milosci bo bedzie tego bardzo
      potrzebowac
      Zycze powodzenia
    • mika_p Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 11:08
      Powiedzieć dziecku prawdę, radzicie?
      A najpierw powiedzieć mężowi czy najpierw dziecku? Bo zwolenniczki prawdy nie
      zauważyły chyba, że oprócz małego dziecka jest jeszcze mąż. Rozbić dwa
      małżeństwa (bo pewnie żona dawcy nasienia tez nie wie, ze mąż ją zdradza, a
      takie rzeczy się rozchodzą i łatwo może się dowiedzieć) w imię domniemanej
      prawdy? Domniemanej, bo skoro mąż matki nie rzucił jej od razu gdy zaszła w
      ciąże, to chyba jest prawdopodobienstwo, ze może być ojcem czterolatka?

      Nie wiem, co powinno się robić w takiej sytuacji.
      Ale na pewno rada "powiedziec dziecku, w ogóle powiedziec wszytskim" nie jest
      dobrą radą.


      --
      Należę do Płockich Mam oraz Kwietniowych Mam 2005
    • ewalip Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 12:15
      Trudna sytuacja. Decyzja żeby powiedzieć prawdę jest naprawdę ciężka. Ja na
      twoim miejscu zadałabym sobie przede wszystkim pytanie: co będzie z moim życiem
      jak powiem wszystkim prawdę? znasz swojego męża więc możesz trochę przewidzieć
      co zrobi? czy wasze małżeństwo się rozpadnie? no i czy "biologiczny" zostawi
      rodzinę żeby być z tobą i synkiem? powiem szczerze że ja ze strachu wybrałabym
      mniejsze zło. życie to nie amerykański serial, gdzie wszyscy wybaczają i są
      wspaniałomyślni. Swoją drogą życie w takim "trójkącie" nie wychodzi na dobre,
      prędzej czy później nastąpi wybuch, więc chyba czas podjąć decyzję nie tylko w
      kwestii powiedzenia prawdy synowi.
        • ewalip Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 12:37
          ja tylko napisałam co ja bym zrobiła, może jestem tchórzem, a co jest mniejszym
          złem to powinna już wiedzieć autorka listu. Przede wszystkim dziwię się że
          wogóle się tak zaplątała... a to wszystko to są tylko konsekwencje. Powinno się
          pić piwo którego się nawarzyło, ale w życiu to nie jest takie proste
          • agatka_s Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 12:52
            a ja mysle ze nie wolno budowac swojego poczucia komfortu (brak odwagi aby
            zmierzyc sie z sytuacja bardzo trudna), na oklamywaniu innych osob. Poprostu
            nie udaje sie zbudowac niczego dobrego na klamstwie. To nigdy sie nie udaje,
            bo nawet jak uda sie nawet cos ukryc, to wyrzuty sumienia nas jednak dopadaja i
            nawet jakies izuloryczne szczescie i "ciepelko" nie daje satysfakcji (bo ta
            mysl ze oklamalam wszystkich jest zawsze w tyle glowy, choc nie wiem jakim
            twardzielem bysmy nie byli...)

            Jak matka moze kochac swoje dziecko i je oklamywac ? Mnie to sie poprostu nie
            miesci w sercu. Ja bym najzwyczajniej oszalala tak caly czas cos ukrywajac i
            to na dodatek przed wlasnym dzieckiem. Poprostu kazdy calus, a ja juz bym
            myslala ze tu go caluje a oklamuje...

            Poza tym ja poprostu nie umiem klamac, krecic- obawiam sie ze juz dawno bym sie
            poprostu "wysypala", wiec zeby tego uniknac wolalabym miec problem z glowy i
            poprostu czyste sumienie (nawet kosztem chwilowego dyskomfortu lub calkowitego
            wywrocenia zycia).

            Ludzie robia glupoty i to sie zdarza nawet najwspanialszym homo sapiens, ale o
            wartosci czlowieka swiadczy to jak z takiego bledu umie wyjsc, jak umie go
            naprawic, jednoczesnie ponoszac wszelkie konsekwencje swoich uczynkow.

            Mozna to zrobic z klasa a mozna bez, brnac w oszustwo i klamstwo dalej...
    • bri Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 12:22
      Moim zdaniem wychowując dziecko w atmosferze takich niedomówień, domysłów i
      kłamstw fundujesz mu poważne problemy psychiczne, do schizofrenii włącznie.
      Wyobraź sobie, że ty żyjesz w rodzinie, gdzie wszyscy mają ważną informację na
      Twój temat, której Ty nie masz. Nie jesteś w stanie zrozumieć niektórych
      tekstów kierowanych do Ciebie przez "tatusia". Nie wiesz czemu mama spotyka się
      czasem z jakimś obcym panem i czemu jest on taki serdeczny wobec Ciebie.
      Zaczynasz tworzyć coraz dziwniejsze hipotezy na wyjaśnienie tych zjawisk; twoaj
      wizja świata coraz bardziej oddala się od rzeczywistości.

      Dla dziecka rodzice stanowią podstawę jego istnienia, cały jego świat i
      szczęście opiera się na założeniu, że kochają go i będą sie nim opiekować.
      Dziecko, które nie jest tego pewne, żyje w nieustannym lęku.
    • agatka_s Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 12:30
      tak powiedzialabym, i to nie tylko synowi ale wszystkim, przy czym
      spodziwalabym sie wszelkich konsekwencji takiego ujawnienia prawdy (rozwod,
      pozostanie sama, mozliwosc straty dziecka-bo maz moze zrzadac tego w sadzie itd)

      Ale tak czy owak, to sa konsekwencje decyzji ktora zostala podjeta przez ciebie
      juz 4 lata temu a za swoje decyzje sie odpowida. Poza tym:

      -dziecko ma prawo znac prawde o sobie
      -nie ma takiej mozliwosci aby prawda nie wyszla na jaw, zawsze moze byc jakas
      sytuacja medyczna (grupa krwi) albo cos w tym wzgledzie i w najmniej dobrym dla
      wszystkich momencie taka tajemnica wyplywa
      -twoje zycie z klamstwem bedzie koszmarem, bo zawsze bedziesz drzec ze to
      kiedys wyplynie...
      -twoje dziecko nigdy nie wybaczy ci ze go oklamywalas, to jest klasyka, dziecko
      dowiadujace sie o takich rzeczach po latach oklamywania rzadko wybacza.
      -to jest cholernie nie fair wobec meza oklamywac go i oszukiwac, ja poprostu
      chyba nie umialabym mu spojrzec w twarz (nie mowiac o spojrzeniu w lustro).


      To napewno jest trudne ale moim zdaniem innego wyjscia poza ujawnienie prawdy
      nie ma.
    • gulnara1 Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 12:53
      Latwo powiedziec - "powiedz wszystkim prawde", "nie mozna zyc w klamstwie" .
      Czemu ma to posluzyc? Co 4 -latkowi da ta wiedza? Moim zdaniem, jezeli ta
      prawda ma skrzywdzic tyle osob, to lepiej jej nie ujawniac. Musisz bardzo
      rozwazyc wszystkie za i przeciw, a przede wszystkim co dalej chcesz zrobic ze
      swoim malzenstwem i jakie szanse ma Twoj zwiazek z ojcem biologicznym Twojego
      synka.
      Mysle, ze najpierw powinnas uporzadkowac SWOJE relacje z mezem i kochankiem, a
      dopiero potem zdecydowac, czy i jak powiedziec synkowi. Inaczej zafundujesz
      dzieciom (nie tylko maluchowi, ale rowniez i starszym) i sobie niezle piekielko.
      A pytalas o zdanie ojca biologicznego? Moze on wcale nie pala checia do
      ujawnienia sie?

      --
      Dobrego karczma nie zepsuje, a złego i kosciół nie naprawi
      • agatka_s Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 13:07
        o "checi ujawniania sie" to ojciec biologiczny powinien byl myslec 4 lata
        temu... (tak samo jak i o szczesciu swojej rodziny, i o tym co kochanka "na
        boku" spowoduje w zyciu tylu jak piszecie niewinnych osob, teraz to ciut za
        pozno...)

        To nie jest tylko dziecko autorki postu, ale i tego mezczyzny. Autorka z
        oczywistych (fizjologicznych) powodow ma dziecko i w zwiazku z tym to ona "ma
        problem", ale to nie jest tylko jej dziecko, a to ze to jej problem tylko, to
        czyste "zludzenie optyczne". Ojciec ma obowiazek "ujawnic" sie tak samo jak
        matka (ktora ten obowiazek ma narzucony przez bilogie). I to nie jest jego
        chce lub nie chce.

        Wiec mysle ze pytanie ojca bilogicznego czy ma chec sie ujawnic, jest
        conajmniej niepotrzebne (a wynika ze stereotypu ze "wpadka" to tylko problem
        kobiety)-oczywiscie ojciec biologiczny moze zachowac sie jak swinia i
        wszystkiemu zaprzeczyc, ale to juz inna kwestia, bo swinie zdarzaja sie
        niestety...

        Ja oczywiscie nie twierdze ze ojca bilogicznego nalezy w ogole z tej decyzji
        wykluczyc, ale bez przesady on nie ma zadnego prawa "veta". Jesli poszedl z
        kobieta do lozka to mogl przypuszczac ze takie moga byc konsekwenje (tak samo
        jak i autorka postu powinna to wziac pod uwage). Trzeba bylo vetowac 4 lata
        temu, teraz pozostaje tylko albo godnie zniesc to jak mezczyzna albo okazac sie
        swinia. Innej opcji nie ma.


    • hankam Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 13:34
      Ja znam osobę, która jako nastolatka dowiedziała się, że jej ojcem biologicznym
      jest kto inny. Nie znam jej na tyle blisko, aby dowiedzięć się, co wtedy czuła.
      Jej ojciec byl bliskim przyjacielem moich rodziców, miał w Polsce cztery żony,
      w Anglii ma piątą. Dziewczyna urodziła się po rozstaniu ojca z matką, zawsze
      wychowywał ją jej drugi mąż. Moi rodzice bardzo rzadko się z nimi spotykali(raz
      na kilka lat), nie wiedzieli, że prawda jest ukrywana i to oni właśnie się
      wysypali - spotkali matkę z córką, dowiedzieli się, że dziewczyna wyjeżdża do
      Anglii i stwierdzili radośnie, że zapewne zatrzyma się u ojca. Do dziś cierpną,
      jak to wspominają.
      Dziewczyna spotkała się w końcu z biologicznym ojcem. Przyniosło jej to ogromne
      rozczarowanie. Nie było żadnej więzi, z żadnej strony. Była utalentowana
      plastycznie, miała nadzieję, że ojciec umożliwi jej studia w Anglii (jest tam
      profesorem medycyny), on zaproponował jej pomoc w ukończeniu kursów
      krawieckich.
      Myślę, ze to jest cholernie trudna sprawa. Trudna, bo wymaga odwagi, a nie
      każdy ją ma. Dla dziecka na pewno jest lepiej, aby wiedziało jak najwcześniej -
      już teraz jest bardzo późno. Ale najpierw trzeba porozmawiać z oboma tatusiami -
      żeby wiedzieć, jak dziecku przedstawić jego sytuację. I co je czeka ze strony
      obu mężczyzn. Starszym dzieciom też trzeba jakoś cała sytuację wytłumaczyć. Brr.

      • maksimum Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 27.09.06, 16:23
        hankam napisała:

        > Ja znam osobę, która jako nastolatka dowiedziała się, że jej ojcem
        biologicznym
        > jest kto inny. Nie znam jej na tyle blisko, aby dowiedzięć się, co wtedy
        czuła.
        > Jej ojciec byl bliskim przyjacielem moich rodziców, miał w Polsce cztery
        żony,
        > w Anglii ma piątą. Dziewczyna urodziła się po rozstaniu ojca z matką, zawsze
        > wychowywał ją jej drugi mąż. Moi rodzice bardzo rzadko się z nimi spotykali
        (raz
        > na kilka lat), nie wiedzieli, że prawda jest ukrywana i to oni właśnie się
        > wysypali - spotkali matkę z córką, dowiedzieli się, że dziewczyna wyjeżdża do
        > Anglii i stwierdzili radośnie, że zapewne zatrzyma się u ojca. Do dziś
        cierpną, jak to wspominają.
        > Dziewczyna spotkała się w końcu z biologicznym ojcem. Przyniosło jej to
        ogromne
        > rozczarowanie. Nie było żadnej więzi, z żadnej strony. Była utalentowana
        > plastycznie, miała nadzieję, że ojciec umożliwi jej studia w Anglii (jest tam
        > profesorem medycyny), on zaproponował jej pomoc w ukończeniu kursów
        > krawieckich.

        A na ile jest utalentowana plastycznie?
        Bo moje dzieci sa utalentowane muzycznie i oboje graja na instrumentach a ja w
        dalszym ciagu nie widze,zeby to miala byc ich przyszlosc.
        Ojciec chcial jej dac jakis zawod,a ona chciala studiowac na koszt ojca.

        > Myślę, ze to jest cholernie trudna sprawa. Trudna, bo wymaga odwagi, a nie
        > każdy ją ma. Dla dziecka na pewno jest lepiej, aby wiedziało jak
        najwcześniej -
        > już teraz jest bardzo późno. Ale najpierw trzeba porozmawiać z oboma
        tatusiami -
        > żeby wiedzieć, jak dziecku przedstawić jego sytuację. I co je czeka ze strony
        > obu mężczyzn. Starszym dzieciom też trzeba jakoś cała sytuację wytłumaczyć.
        Brr.

    • m.fiorella Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 13:59
      wypowiadałam sie juz wczesniej i psałam 'powiedz wszystkim" ale oczywiscie
      zgadzam sie z przedmowczyniami ze powiedziec wszystkim to nie WSZYSTKIM OD RAZU!
      zacząc od biologicznego ojca, dowiedzec sie jakie ma na to zapatrywania, potem
      jak sie juz zna zdanie jednej strony porozmawiać z druga czyli ojcem-męzem, na
      końcu z dzieckiem.Z dzieckiem trzeba na koncu bo lepiej znac swoja sytuacje i
      zdanie innych osob od ktorych dziecko tez jest zalezne, zeby mu nie mieszac
      jeszcze wiecej w głowie niz potrzeba! i tak przezyje szok wiec trzeba go
      maksymalnie zmniejszyc i dac poczucie jaknajmniejszej krzywdy.
      Trudna sprawa
      • agatka_s Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 14:21
        Tez uwazam ze to wpierw dorosli powinni sie porozumiec i pewnie najlepiej
        byloby aby wszyscy pozniej wobec dziecka prezentowali jeden front.

        I to bylaby wersja optymistyczna: ojciec bilogiczny bedzie sporadycznie
        spotykal sie z synem, a ojciec "formalny" jest de facto ojcem, dziecko kocha i
        akceptuje jako wlasne (na zasadzie ojczyma, choc formalnie jest ojcem wedlug
        prawa). I to jest bardzo dobra sytuacja bo dzieciak ma 3 osoby ktore go
        kochaja, mame i 2 ojcow (w miare typowa syutuacja, w klasie u syna chyba polowa
        dzieci jest w takich lub podobnych nie tradycyjnych ukladach)


        Tylko ze moze byc i wersja nieoptymistyczna-ojciec biologiczny umywa rece, a
        ojciec formalny wnosi wniosek o rozwod, chce zrzec sie ojcostwa, chce odebrac
        poprzednie dzieci. I nagle (zalozmy ze sad staje po stronie ojca, choc to
        jedna malo prawdopodobne jesli matka nie zaniedbala swoich rodzicielskich
        obowiazkow)mama zostaje sama z dzieckiem-jest mama samotna. Wtedy teZ trzeba
        powiedziec prawde dziecku, choc jest ona bardzo, bardzo bolesna dla dziecka bo
        dwoje mezczyzn w zasadzie sie dzieciaka wyrzeklo...

        Niestety pod uwage brac nalezy kazdy scenariusz. Ale nadal uwazam ze prawde
        powiedziec trzeba.
          • mika_p Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 15:25
            A może się nie domyśla, tylko na złodzieju czapka gore i autorka wątku
            nadinterpretuje męzowskie dowcipy?
            Na przykład: maż i ja mamy proste włosy, Franula ma delikatne loczki. Oczywiste
            pytanie znajomych, a po kim ona tak ma. No to rzucamy wesolutko, ze po
            listonoszu i wszyscy się smieją. (tak naprawde to tatusiowe geny, tatuś w
            dziciństwie miał loczki własnie, ale nikt w zasadzie o tym nie wie, bo zdjęcia
            sie nie przeprowadziły).

            --
            Należę do Płockich Mam oraz Kwietniowych Mam 2005
        • maksimum Niezle bagienko. 27.09.06, 16:37
          agatka_s napisała:

          > Tez uwazam ze to wpierw dorosli powinni sie porozumiec i pewnie najlepiej
          > byloby aby wszyscy pozniej wobec dziecka prezentowali jeden front.

          Jakos nikt nie wspomnial o tym,ze ojciec biologiczny powinien placic alimenty.
          Ja rozumiem,ze jak tlumok daje d.... na boku to zupelnie mysli o
          konsekwencjach,ale co robi w tym samym czasie jej ukochany?
          Przeciez to trzeba az dwa prymitywne umysly,zeby taka sytuacje stworzyc.
          No wiec biologiczny oglada swojego synka ,lezka mu sie w oko zakreci,a utzymuje
          dzieciaka ktos inny.

          > I to bylaby wersja optymistyczna: ojciec bilogiczny bedzie sporadycznie
          > spotykal sie z synem, a ojciec "formalny" jest de facto ojcem, dziecko kocha
          i akceptuje jako wlasne (na zasadzie ojczyma, choc formalnie jest ojcem wedlug
          > prawa). I to jest bardzo dobra sytuacja bo dzieciak ma 3 osoby ktore go
          > kochaja,

          Moze wytlumacz jak kochanie rozumiesz.
          Bo czy mozna kochac,a jednoczesnie nie utrzymywac finansowo swojego dziecka?

          > mame i 2 ojcow (w miare typowa syutuacja, w klasie u syna chyba polowa
          > dzieci jest w takich lub podobnych nie tradycyjnych ukladach)

          Ten polski lumpenproletariat wlosy na glowie murzynom w amerykanskich gettach
          by postawil.

          > Tylko ze moze byc i wersja nieoptymistyczna-ojciec biologiczny umywa rece, a
          > ojciec formalny wnosi wniosek o rozwod, chce zrzec sie ojcostwa, chce odebrac
          > poprzednie dzieci.

          Jesli dwoje starszych dzieci jest prawie doroslych,to rozwod jest sprawa
          normalna i niech kochani biologiczni radza na wlasna reke z 4-latkiem.

          > I nagle (zalozmy ze sad staje po stronie ojca, choc to
          > jedna malo prawdopodobne jesli matka nie zaniedbala swoich rodzicielskich
          > obowiazkow)mama zostaje sama z dzieckiem-jest mama samotna. Wtedy teZ trzeba
          > powiedziec prawde dziecku, choc jest ona bardzo, bardzo bolesna dla dziecka
          >bo dwoje mezczyzn w zasadzie sie dzieciaka wyrzeklo...

          Ciekawe co wtedy z ukochanego dziecka wyrosnie?

          > Niestety pod uwage brac nalezy kazdy scenariusz. Ale nadal uwazam ze prawde
          > powiedziec trzeba.

          Nie przesadzaj! Jak mozna bylo kiedys klamac,to mozna i cale zycie.
    • vharia Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 26.09.06, 14:55
      Zgadzam sie z poprzedniczkami, które radziły załatwic najpierw sprawę z panami.
      Jeśli jesteś tak zdeterminowana i odważna, że udźwigniesz konsekwencje. To nie
      dziecko "ma sie dowiedzieć" tylko wszyscy. Będziesz musiała wiedzieć, jakie jest
      stanowisko obu "ojców" zanim zaczniesz rozmawiać z synem, bo o tym go przede
      wszystkim będziesz musiała poinformować i pomóc zrozumieć. Nie od rzeczy byłoby
      też omówienie sprawy najpierw z nastoletnimi dziećmi a obawiam się, ze nie
      będzie łatwo... A jak "biologiczny", czy on w ogóle chce te fakty ujawniać, czy
      żyje sobie wygodnie, trochę wzdycha jak to
      kocha_ciebie_i_dziecko_ale_jesteście_daleko i nie zamierza nic zmieniać? Jest
      wielce prawdopodobne, że po tych revelacjach rozpadą sie dwa małżeństwa (choć ja
      osobiście nie mam takich małzeństw w poważaniu i uważam to za mniejsze zło, ale
      nie wszyscy tak myślą).
      W ogóle robiło mi się zimno, jak czytałam. Już jest baaardzo późno na wyznawanie
      czegokolwiek, więc pośpiesz się, jeśli naprawdę zamierzasz to zrobić.
      --
      liczba literówek odzwierciedla poziom irytacji
    • konica234 Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 27.09.06, 12:02
      Dziekuję wam wszystkim za odpowiedzi. Wydaje mi się pomimo wszystko,że boję się
      wyznać prawdę. Może nie dojrzałam do tego. Utrzymuję kontakt z ojcem
      biologicznym synka. Myślę,że w jakiejś trudniejszej sytuacji mogłabym liczyć
      na jego pomoc a on napewno chciałby mieć kontakt ze swoim synkiem. Jego ojciec
      biologiczny twierdzi,że to najgorsza rzecz jaka go w życiu spotkała,że nie może
      być przy boku synka, a przynajmniej być z nim w częstszym kontakcie(podczas
      tych paru spotkań podczas tych paru lat synek utożsamiał biologicznego
      z "panem").
      Nie wiem co tak naprawdę siedzi w męża głowie i co on myśli o synku,czy
      rzeczywiście kocha dziecko. W każdym bądż razie rodzice męża podchodzą bardzo
      zimno, nawet się nie przywitają z "wnukiem" a z ich strony również słyszę
      podteksty typu do kogo jesteś podobny, albo kiedy synek płacze mówią do mnie
      nie przejmuj się nim niech sobie popłacze (synek wyczuwa doskonale ich
      podejście).Zastanawiam się co by się stało gdyby mnie zabrakło. Tego boję się
      najbardziej.
      Prawda jest taka,ze uroda męża i jego rodziców jest zupełnie ale to zupełnie
      inna.
      Proszę was o dalsze swoje opinie.
      • anna1503 Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 27.09.06, 14:15
        Sytuacja jest bardzo trudna i to nie tylko Ty musisz sobie z tym
        poradzić,również twój przyjaciel.Piszesz,że partner bardzo cierpi,ze nie może
        być z synkiem.Dlaczego więc,nie podejmiecie decyzji o byciu razem?Łatwo
        mówić,że się cierpi i nic nie robić.Sądze,że gdybyście zdecydowali się być
        razem,wszystko byłoby łatwiejsze.Skoro zdecydowałaś się na romans kilka lat
        temu,to miałaś jakiś powód,kobieta,która ma normalnego męża w domu,nie rzuca
        się w ramiona innego,a kim byłaś dla swego przyjaciela-miłą odskocznią (chyba
        tak,skoro wiedząc że zostanie ojca nie załatwił sprawy od razu)bo w domu jest
        kochającym tatusiem i mężem.Porozmawiaj z nim i ustalcie wspólnie,jak ujawnić
        prawdę.Znam podobną sytuację u moich znajomych,dziewczyna miesiąc po ślubie
        zaszła w ciżę ze swoim kierownikiem,mąż był pewien,żę synek jest jego,oszalał
        na jego punkcie,kąpał,przewijał,wstawał w nocy itp.Z boku wyglądali na
        szczęśliwą rodzinę.Jednak męża zaczęły zastanawiać częste wyjścia żony,niby na
        basen,na słownię czy do koleżanki i kiedy postanowił to sprawdzić(po 4 latach
        małżeństwa)ujrzał prawdziwe miejsce wyjść swojej ukochanej-niezamieszkałe
        mieszkanie kierownika żony.Po tym fakcie sprawy potoczyły się szybko,mąż
        stwierdził,że wybaczy jej ten romans pod warunkiem,że go natychmiast
        zakończy,po czym ona zarządała zgody na wydanie paszportu dla dziecka,on
        oczywiście się nie zgodził,na co ona wykrzyczała mu w twarz,że Dominik nie jest
        jego dzieckiem.Kierownik po tym fakcie rozstał się z żoną i dwiema córeczkami,w
        sądzie ustalono ojcostwo i teraz są razem.W całej sytuacji wszyscy są
        pokrzywdzeni,najbardziej chyba mały,który widząc na ulicy byłego męża
        mamy,wydzierał się jej z rąk i na całą ulicę krzyczał tatusiu,chcę do
        ciebie.Fatalnie czuł się były mąż(emocjonalnie bardzo związany z dzieckiem)
        prawdziwy ojciec słysząc,ty nie jesteś moim tatusiem i matka obserwująca ten
        cały cyrk.Na tę chwilę sytuacja jest taka,że mały wciąż chodzi na spotkania z
        psychologiem,bo nie radzi sobie z poznaną prawdą,córki kierownika(już
        nastolatki)nie chcą znać ojca,który skrzywdził ich mamę.A oni chyba nie do
        końca są szczęśliwi(robią dobrą minę do złej gry)Zrób tak jak czujesz,bo
        cokolwiek zrobisz konsekwencję poniesiesz Ty,ale myśl pozytywnie .
        • konica234 Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 27.09.06, 17:20
          cytuję wypowiedż pani anna1503:
          W całej sytuacji wszyscy są
          > pokrzywdzeni,najbardziej chyba mały,który widząc na ulicy byłego męża
          > mamy,wydzierał się jej z rąk i na całą ulicę krzyczał tatusiu,chcę do
          > ciebie.Fatalnie czuł się były mąż(emocjonalnie bardzo związany z dzieckiem)
          > prawdziwy ojciec słysząc,ty nie jesteś moim tatusiem i matka obserwująca ten
          > cały cyrk.

          mam pytanie do anna1503: ile lat miał wówczas synek krzyczący i wołający do
          ojca wychowujacego, że chcę do Ciebie a biologicznemu mówiący ty nie jesteś
          moim tatusiem.
    • m.fiorella Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 27.09.06, 13:38
      hmm... po tym co teraz napisałas to widac ze dziecko ma juz przechlapane, wiec
      nie pros nas o opinie tylko my prosimy ciebie rusz dupe i załatw tą sytuacje,
      nie marnuj życia dziecku! wiadomo,że sie boisz i masz różne obiekcje ale
      niestety czas nie działa na twoją korzyść, im póżniej tym gorzej. a wogole to
      chyba jakas podpucha bo ta historia wydaje mi sie dziwna! niby wszyscy wszystko
      wiedza ale strugają wariata,a co najgorsze wogole nikt nie mysli o
      dziecku.napewno sie dzieciak kiedys mamusi ładnie odwdzięczy za takie numerki.
      czy ty sie nadal spotykasz z tym biologicznym ojcem tzn, czy romansujesz z nim?
    • azalolo Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 27.09.06, 22:38
      Problem jest cholernie ciężki do rozwiązania. Bez psychologa rodzinnego się nie
      obejdzie. Będziesz cierpieć Ty, Twój mąż, Ojciec biologiczny, Twoje starsze
      dzieci, oraz chyba najbardziej Twoje najmłodsze dziecko. Jestem mężczyzną i
      wytrzymałem w podobnej sytuacji trzy lata. Potem się rozwiodłem.
      Drogą "dyplomatyczną" wyrwałem swojego syna pod własną opiekę. Natomiast z
      synem mojej byłej żony (którego przez te trzy lata wychowywałem) utrzymuję
      kontakty. Ale jeszcze raz. Sprawa jest tak poważna, że bez pomocy psychologa
      rodzinnego nie da się tego wg mnie przeskoczyć.
      • maksimum Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 28.09.06, 03:50
        azalolo napisał:

        > Problem jest cholernie ciężki do rozwiązania. Bez psychologa rodzinnego się
        nie obejdzie. Będziesz cierpieć Ty, Twój mąż, Ojciec biologiczny, Twoje starsze
        > dzieci, oraz chyba najbardziej Twoje najmłodsze dziecko.

        Noi wszyscy zgodnie wczesniej czy pozniej dojda do zgodnego wniosku ,ze mama to
        zwykla qu... .

        > Jestem mężczyzną i
        > wytrzymałem w podobnej sytuacji trzy lata. Potem się rozwiodłem.
        > Drogą "dyplomatyczną" wyrwałem swojego syna pod własną opiekę. Natomiast z
        > synem mojej byłej żony (którego przez te trzy lata wychowywałem) utrzymuję
        > kontakty.

        Ojcem jest ten,kto wychowuje i utrzymuje dziecko,no wiec biologiczny jak nie
        placi alimentow na to miano nie zasluguje.

        > Ale jeszcze raz. Sprawa jest tak poważna, że bez pomocy psychologa
        > rodzinnego nie da się tego wg mnie przeskoczyć.

        Do psychologa,to trzeba bylo zone wyslac zanim zaczela latac z d... po
        miescie,bo bagatelizowane objawy na pewno byly.
        • owocoskala Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 28.09.06, 09:47
          Jeśli ojciec rzeczywiście się domyśla to pewnie też bardzo cierpi, bardziej niż
          ty i zastanawia się co zrobić i może na innym forum doradzą mu zrobienie testów
          na ojcostwo. Jaki to problem? Wystarczy nawet włos dzieciaka. Może już wie?
          Mimo wszystko lepsze wyznanie prawdy jak najszybsze. Jeśli dalej rozmansujesz
          po tym wszystkim z tamtym drugim to nie rozumiem cię, bo jakby wciąż pogłębiasz
          swoją winę. Lepiej i uczciwiej było by się zdecydować na jednego z mężczyzn. A
          może znów wpadniesz z kochankiem, kto wie?
          • chalsia Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 28.09.06, 17:52
            opcje są trzy:
            1. zrywasz całkowicie kontakt z ojcem dziecka, mówisz męzowi prawdę, on Ci
            wybacza i kocha to dziecko, i zostajecie razem. Dziecku prawdę można by
            powiedzieć (ale też niekoniecznie) jak będzie nastoletnie (dzieciom adoptowanym
            we wczesnym dzieciństwie też się informacji o ich prawdziwym pochodzeniu nie
            serwuje wczesniej niż jak mają naście lat).
            Jak dla mnie ta opcja byłaby najlepsza dla tego malucha.
            2. mówisz męzowi prawdę, on się z Tobą rozwodzi, dziecko w swoim
            poczuciu "traci" swojego tatę na codzień, biologiczny rozstaje się ze swoją
            rodziną i powoli wchodzi w codzienne życie Twoje i dziecka i po jakimś czasie
            staje się też wychowującym tatą. Eks mąż mógłby utrzymywać kontakt z dzieckiem.
            Tak więc dla dziecka - miałoby ono dwóch ojców - jednego dochodzącego i jednego
            na co dzień. Tylko, że w przeciwieństwie do wielu takich historii wsród par
            rozowdzących się - dochodzącym byłby ojciec niebiologiczny. Prawda dla dziecka -
            znów koło nastu lat. Tylko, że trudno by to było ukryć wobec faktu istnienia
            dorosłego przyrodniego rodzeństwa.
            3. mówisz męzowi prawdę, on się z Tobą rozwodzi, dziecko w swoim
            poczuciu "traci" swojego tatę na codzień, biologiczny ojciec natomiast
            pozostaje ze swoją aktualną rodziną, a Ty w efekcie całkowicie samodzielną mamą.
            Zarówno ojciec biologiczny raczej byłby w takuej sytuacji tylko dochodzący, a
            dotychczasowo wychowujący - ewentualnie dochodzący (jeśli zywi ciepłe uczucia
            do dziecka). Jak dla mnie - najgorsza dla dziecka sytuacja - traci wszystko i
            nic nie zyskuje.
            Chalsia
            --
            Są tacy co lubią gady, ja nie.
            • owocoskala Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 28.09.06, 20:27
              dzieciom adoptowanym
              >
              > we wczesnym dzieciństwie też się informacji o ich prawdziwym pochodzeniu nie
              > serwuje wczesniej niż jak mają naście lat). Jesteś pewna, bo nie
              interesowałam się tym ale słyszałam coś innego. Poza tym to są diametralnie
              inne sytuacje. Adopcja jest dobra i szlachetna. Okłamywanie wszystkich a
              zwłaszcza dziecka i męża juz znacznie mniej.
              PS. Co masz przeciwko gadom? wink
              • chalsia Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 28.09.06, 23:32
                > inne sytuacje. Adopcja jest dobra i szlachetna. Okłamywanie wszystkich a
                > zwłaszcza dziecka i męża juz znacznie mniej.

                z punktu widzenia dziecka, któremu dotychczasowy świat i jego rozumienie oraz
                poczucie bezpieczeństwa i tożsamości rozsypuje się w gruzy (przynajmniej na
                jakiś czas) to nie ma różnicy między jednym a drugim.
                Chalsia
                --
                Są tacy co lubią gady, ja nie.
                  • bri Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 29.09.06, 10:42
                    Triss, jeśli oboje rodzice są adopcyjni to może to w ten sposób zadziałać. W
                    obecnej sytuacji ten chłopczyk stanowi żywy i narzucający się dowód zdrady
                    żony. Niewielu na świecie jest facetów, którzy wiedząc o tym są w stanie
                    szczerze dziecko pokochać i nie rzutować swojego żalu na nie. Ba! Nawet w
                    związkach gdzie dzieci pochodzą z poprzednich związków kobiety a potem ma ona
                    jeszcze dziecko z aktualnym partnerem te "obce" dzieci są często traktowane
                    gorzej niż te wspólne. Zresztą postaw sie w sytuacji tego facet. Twój mąż Cię
                    zdradza i w wyniku tej zdrady rodzi się dziecko, które on bierze do Waszego
                    małżeństwa na wychowanie. Nie wybaczyłaś mu jeszcze zdrady a tu musisz
                    podcierać tyłek dziecku jakiejś obcej kobiety, łożyć na jego utrzymanie
                    kosztem "własnych" dzieci, brakuje Wam miejsca w mieszkaniu dla wszystkich
                    dzieci itp. W dodatku to dziecko robi się podobne do tej pani, która sypiała z
                    Twoim mężem. Widzisz w nim wszystkie jej najgorsze cechy itd. Sorry, ale ja nie
                    dałabym rady stłumić niechęci w takiej sytuacji.
                    • maksimum Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 29.09.06, 15:45
                      bri napisała:

                      > Triss, jeśli oboje rodzice są adopcyjni to może to w ten sposób zadziałać. W
                      > obecnej sytuacji ten chłopczyk stanowi żywy i narzucający się dowód zdrady
                      > żony. Niewielu na świecie jest facetów, którzy wiedząc o tym są w stanie
                      > szczerze dziecko pokochać i nie rzutować swojego żalu na nie. Ba! Nawet w
                      > związkach gdzie dzieci pochodzą z poprzednich związków kobiety a potem ma ona
                      > jeszcze dziecko z aktualnym partnerem te "obce" dzieci są często traktowane
                      > gorzej niż te wspólne. Zresztą postaw sie w sytuacji tego facet. Twój mąż Cię
                      > zdradza i w wyniku tej zdrady rodzi się dziecko, które on bierze do Waszego
                      > małżeństwa na wychowanie. Nie wybaczyłaś mu jeszcze zdrady a tu musisz
                      > podcierać tyłek dziecku jakiejś obcej kobiety, łożyć na jego utrzymanie
                      > kosztem "własnych" dzieci, brakuje Wam miejsca w mieszkaniu dla wszystkich
                      > dzieci itp. W dodatku to dziecko robi się podobne do tej pani, która sypiała
                      z Twoim mężem. Widzisz w nim wszystkie jej najgorsze cechy itd. Sorry, ale ja
                      >nie dałabym rady stłumić niechęci w takiej sytuacji.

                      Niestety dla bab z magla "uczucie" jest ponad rozsadek,a to tylko dlatego,ze
                      tego drugiego niegdy nie mialy.
                        • maksimum Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 29.09.06, 16:15
                          bri napisała:

                          > Dziecko oprócz dachu nad głową i jedzenia potrzebuje też uczucia i rozsądek
                          > tego nie załatwi.

                          Taaaaak!
                          I ta zona,ktora poszla do kochanka zrobic sobie dziecko tez potrzebowala
                          uczucia i jest wiecej niz pewne,ze jej dzieci beda po niej dziedziczyly ta
                          wyzszosc uczucia nad rozsadkiem.

                          > Wnioskując po obelgach jakie tu rzucasz, Tobie nerwy
                          > puszczają nawet przy czytaniu literek na ekranie wink

                          To jest tylko takie twoje zyczenie,ktore nigdy sie nie sprawdzi.
                          • bri Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 29.09.06, 16:23
                            Nie rozumiem Twojego stanowiska w tej sprawie. Bardzo potępiasz kobietę, która
                            zdradziła męża i ukrywa przed nim fakt, że wychowuje nie swoje dziecko.
                            Rozumiem, że w jego położeniu nie czułbyś się dobrze (uczucia). Jak najbardziej
                            to rozumiem. Ale powyżej piszesz, że uczucia to atrybut li i jedynie "bab z
                            magla". Czy w związku z tym taki facet dowiedziawszy się prawdy powinien bez
                            zmrużenia oka przyjąć opiekę nad tym dzieckiem i trwać w związku z żoną? Co
                            Twoim zdaniem byłoby rozsądne w takiej sytuacji?
                            • maksimum Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 29.09.06, 16:38
                              bri napisała:

                              > Nie rozumiem Twojego stanowiska w tej sprawie. Bardzo potępiasz kobietę,
                              >która zdradziła męża i ukrywa przed nim fakt, że wychowuje nie swoje dziecko.

                              Widzisz,jak przyjmuje pod swoj dach babe i mam z nia dwoje dzieci,to nawet do
                              glowy mnie nie przychodzi,zeby ona zamiast zajac sie wychowywaniem jak to sama
                              pisze bardzo udanych dzieci,latala z dupa po miescie szukajac szczescia,ktore
                              jest w domu.Na dodatek po kryjomu rodzi dzieciaka,ktorego ojcem nie jest jej
                              maz.
                              Dla mnie,to ona jest zwykla q....

                              > Rozumiem, że w jego położeniu nie czułbyś się dobrze (uczucia). Jak
                              najbardziej
                              > to rozumiem. Ale powyżej piszesz, że uczucia to atrybut li i jedynie "bab z
                              > magla".

                              Uczucia ma kazdy,tylko ze u bab z magla,ktore zupelnie mozgu nie maja,uczucia
                              to cale headquarters,gdzie decyzje o narodzeniu i wychowywaniu cudzych dzieci
                              we wlasnym domu sa podejmowane.
                              Innymi slowi rozum ma miedzy nogami i to jest wlasnie magiel.
                              No i zaraz dziewczyny z magla sie zlecom i bendom doradzac w inteligentny sposob
                              co zrobic z ta kukulkom.

                              > Czy w związku z tym taki facet dowiedziawszy się prawdy powinien bez
                              > zmrużenia oka przyjąć opiekę nad tym dzieckiem i trwać w związku z żoną?

                              Zalezy od sytuacji i faceta.
                              Ja bym ja kopnal w d... i niech sobie idzie do kochasia i tam wychowuja
                              wspolnie swoje dziecko.

                              > Co Twoim zdaniem byłoby rozsądne w takiej sytuacji?

                              Baby z magla beda rozsadnie poplakiwac nad sytuacja i pocieszac nieszczesliwa
                              kobiete,ktorej maz zupelnie nie rozumie.
                              • bri Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 29.09.06, 16:46
                                Ja jej nie pocieszam. Nie zrobiłabym tego co ona. Z tego co wiem wielu facetom
                                zdarza się to samo czyli romans i dziecko w wyniku tegoż. Nawet jeśli mają już
                                swoją rodzinę. Zresztą przecież nawet w tym wątku występuje taka męska postać -
                                facet, który zdardził żonę, zrobił dziecko innej kobiecie i teraz ubolewa, że
                                nie może być dla niego "prawdziwym tatusiem".

                                Jeśli my jesteśmy "baby z magla" i piszemy samego głupoty to jak nazwać kogoś
                                kto czytuje wypociny "bab z magla"? wink
                                • maksimum Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 29.09.06, 17:00
                                  bri napisała:

                                  > Ja jej nie pocieszam. Nie zrobiłabym tego co ona. Z tego co wiem wielu
                                  facetom
                                  > zdarza się to samo czyli romans i dziecko w wyniku tegoż. Nawet jeśli mają
                                  już swoją rodzinę. Zresztą przecież nawet w tym wątku występuje taka męska
                                  postać -
                                  > facet, który zdardził żonę, zrobił dziecko innej kobiecie i teraz ubolewa, że
                                  > nie może być dla niego "prawdziwym tatusiem".

                                  Ja rozumiem,ze malzenstwo nie moze miec dzieci i wtedy siega sie po kogos z
                                  zewnatrz,by umiknac adopcji,ale jak dziewczyna pisze,ze ma dwojke bardzo
                                  udanych nastolatkow i nie chce nastepnego miec ze swoim mezem,tylko z kims na
                                  boku,to dla mnie to jest choroba psychiczna.
                                  Gdyby dzieciaki byly kompletnie nieudane,a maz pijak,a ona dobrze zarabiajaca
                                  babka,ktora chce utrzymac rodzine i wtedy decyduje sie na dziecko z lepszym
                                  facetem.Sam bym sie zastanawial.
                                  Ona przedsatawila swoja rodzine jako dobra rodzine,ktora ma dwoje bardzo
                                  udanych nastolatkow,to najwazniejsza rzecza wtedy jest by nastolatki przeszly
                                  przez swoj najbardziej burzliwy wiek nalezycie dowartosciowane i umotywowane.
                                  Myslisz,ze nastolatki sie nie kapnely,ze ich braciszek nie jest do nich podobny?
                                  I w dalszym ciagu beda braly matke za wzor cnot i najlepszy przyklad?

                                  > Jeśli my jesteśmy "baby z magla" i piszemy samego głupoty to jak nazwać kogoś
                                  > kto czytuje wypociny "bab z magla"? wink

                                  Ktos musi niesc ten kaganet wiedzy i oswiaty i mnie przypadla ta rola.
                                  Przeciez jak wszyscy beda sie wypowiadac na tym samym brodzikowym poziomie jak
                                  autorka watku,to bedzie tu jak w najgorszym murzynowie.
                                  • owocoskala ej maksimum ;) 29.09.06, 17:18
                                    maksimum, chodzi o to ze powiedzieć kobiecie że zrobiła głupotę jest banalne.
                                    Wszyscy chyba wiemy że wpadła w niezłą kabałę. Wiadomo że wychowywanie przez
                                    faceta obcego dziecka jest dla niego najgorszym koszmarem,
                                    zwłaszcza "powstałego" w wyniku zdrady. Tylko po co tyle agresji a nawet
                                    rasizm? Dla mnie maglem są wulgarne teksty. Nigdzie nie napisano że zaszła
                                    celowo. I pewnie jakby zrobił to facet byłbyś mniej oburzony.
                                    • _lafirynda Re: ej maksimum ;) 29.09.06, 21:10
                                      dokladnie, Maks sam lata po parku w gaciach bez majtek zeby mu sie lepiej
                                      majtalo, sam tak pisal na Nauce
                                      siedzi sobie tak w parku i wabi babki na swoj bezmajtkowy rozkrok!
                                      A tu Zbok jeden pisze ze my to jakies latawice jestesmy jak sobie na boku
                                      zaciazymy

                                      Ja bym radzila tej Kolezance nic nikomu nie paplac, nawet ojcu dziecka, bo sie
                                      znajdzie zaraz jakis frustrat albo co gorsza impotent i rozewrze pysk we
                                      wrzasku jak za przeproszenim MAks

                                      A robic wszystko zeby sie maz nie domyslal nigdy
                                      • vharia Re: ej maksimum ;) 29.09.06, 21:52
                                        Ale ona sie juz chyba tak częściowo wychlapała,
                                        skoro i mąż zachowuje sie podejrzliwie i teściwie.
                                        Moze nie perspektywicznie myślała, chciała kiedys facetowi dopiec i zasugerowała
                                        to i owo? Albo nie zaprzeczała zbyt gorliwie jak wysuwał przypuszczenia?

                                        Do autorki postu: na jakiej podstawie mąz nabrał podejrzeń? Czy wiedział lub
                                        domyślał sie zdrady? Kłóciliście się i pozwoliłaś mu mieć wątpliwości co do
                                        ojcostwa? Wydaje się, ze jesteś nieml pewna, ze on wie, tylko oficjalnej rozmowy
                                        jeszcze nie było. Dlaczego?
                                        --
                                        liczba literówek odzwierciedla poziom irytacji
                                        • maksimum Re: ej maksimum ;) Zdjecia 30.09.06, 00:04
                                          vharia napisała:

                                          > Ale ona sie juz chyba tak częściowo wychlapała,
                                          > skoro i mąż zachowuje sie podejrzliwie i teściwie.

                                          To trzeba byc niezle opoznionym,zeby swojego dzieciaka nie poznac.
                                          Moje dzieciaki do 2 roku zycia byly niemal identyczne i oboje podobne do mnie.
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=30937985&a=46970699
                                          Nawet jak ja mam pieprzyk na brzuchu ponizej pepka,to syn ma identyczny w
                                          identycznym miejscu.

                                          > Moze nie perspektywicznie myślała, chciała kiedys facetowi dopiec i
                                          zasugerowała
                                          > to i owo? Albo nie zaprzeczała zbyt gorliwie jak wysuwał przypuszczenia?

                                          Tego sie nie da ukryc.
                                          Na dodatek domyslam sie,ze ten dzieciak zrobiony na boku,to jakis gamon,bo maz
                                          by sie nie czepial,gdyby z niego geniusz mial wyrosnac.
                                          Stara glupia na boku sie puszczala i ten jej biologiczny tak samo glupi jak
                                          ona,to geniusza z tego nie bedzie.

                                          > Do autorki postu: na jakiej podstawie mąz nabrał podejrzeń? Czy wiedział lub
                                          > domyślał sie zdrady? Kłóciliście się i pozwoliłaś mu mieć wątpliwości co do
                                          > ojcostwa? Wydaje się, ze jesteś nieml pewna, ze on wie, tylko oficjalnej
                                          >rozmowy jeszcze nie było. Dlaczego?

                                          Oficjalnie jej w pysk jeszcze nie dal,ale swoje wie.
                                      • maksimum Re: ej maksimum ;) Zaciazy nie zaciazy? 30.09.06, 00:21
                                        _lafirynda napisała:

                                        > dokladnie, Maks sam lata po parku w gaciach bez majtek zeby mu sie lepiej
                                        > majtalo, sam tak pisal na Nauce
                                        > siedzi sobie tak w parku i wabi babki na swoj bezmajtkowy rozkrok!

                                        Zapomnialas napisac,ze spodnie jednak zawsze na sobie mam.
                                        Ciekawe jak mam sie ubierac,gdy ide grac w kosza a na dworzu jest 35 w cieniu?

                                        > A tu Zbok jeden pisze ze my to jakies latawice jestesmy jak sobie na boku
                                        > zaciazymy

                                        Ja se czlowiek dupczy na boku,to jest 50/50 szansa na to ze zaciazy,bo albo
                                        zaciazy albo nie zaciazy.
                                        Co za problem wiec pomyslec o tym,co zrobic jak zaciazy?

                                        > Ja bym radzila tej Kolezance nic nikomu nie paplac, nawet ojcu dziecka, bo
                                        sie znajdzie zaraz jakis frustrat albo co gorsza impotent i rozewrze pysk we
                                        > wrzasku jak za przeproszenim MAks

                                        O dupczeniu na boku-nikomu nie mowic.
                                        O dziecku na boku -tez nikomu nie mowic.
                                        A sasiedzi i maz,ze o nauczycielach i przedszkolankach nie wspomne sa slepi i
                                        glupi i nic nie wiedza i nic nie widza.
                                        Najmadrzejsza osoba nie tylko na osiedlu ale i w calym panstwie sa te
                                        osoby ,ktore najlepiej klamia.vide Kwasniewski magister i zona dobroczynna.

                                        > A robic wszystko zeby sie maz nie domyslal nigdy

                                        Ludzie som glupie,poza tymi oczywiscie,ktorzy klamia i mozna im wszystko
                                        wcisnac.
                                        • marcepanna zaciazy nie zaciazy-pasazerowie na pelnym statku 30.09.06, 23:29
                                          a jak maz pozna niby ze zona dupczy na boku?
                                          zaciazenie to osobna kwestia,
                                          w zasadzie na podejrzliwego meza w kwestii legalnosci swego potomstwa jest
                                          tylko jedna metoda: brac pasazerow na pelny poklad, ze zacytuje pewna rozwiazla
                                          rzymianke ktorej sie pytano jak robi ze jej wszystkie dzieci sa podobne do jej
                                          meza
                                          otoz wlasnie tak

                                          zapomnialam to dodac
                                    • maksimum Re: ej maksimum ;) Agresja i rasizm. 30.09.06, 00:11
                                      owocoskala napisała:

                                      > maksimum, chodzi o to ze powiedzieć kobiecie że zrobiła głupotę jest banalne.
                                      > Wszyscy chyba wiemy że wpadła w niezłą kabałę. Wiadomo że wychowywanie przez
                                      > faceta obcego dziecka jest dla niego najgorszym koszmarem,
                                      > zwłaszcza "powstałego" w wyniku zdrady. Tylko po co tyle agresji a nawet
                                      > rasizm? Dla mnie maglem są wulgarne teksty.

                                      A ja myslalem,ze jestes na tyle dorosla,ze potrafisz odrozniac slowo
                                      pisane,ktore mozna przeczytac i zaakceptowac albo nie i nie ma to zadnego
                                      znaczenia na twoje zycie,od dodatkowego dziecka w domu,ktorym przez minimum 18
                                      lat trzeba sie bedzie opiekowac i wydac kupe szmalu na niego.
                                      Ciekawe,ze nikt nie poruszyl sprawy alimentow od biologicznego.
                                      Wstyd wam o tym rozmawiac,czy honor lub polska kultura wam na to nie pozwala.
                                      A moze nawet wspomnienie o alimentach jest objawem agresji i rasizmu??

                                      > Nigdzie nie napisano że zaszła celowo.

                                      Ona po prostu nie wiedziala,ze z "kochania" mozna zaciazyc.

                                      > I pewnie jakby zrobił to facet byłbyś mniej oburzony.

                                      Dlaczego?
                                      Przeciez biologiczny jest taki sam tepak jak i ona.
            • vharia ??? 29.09.06, 00:06

              > powiedzieć (ale też niekoniecznie) jak będzie nastoletnie (dzieciom adoptowanym
              >
              > we wczesnym dzieciństwie też się informacji o ich prawdziwym pochodzeniu nie
              > serwuje wczesniej niż jak mają naście lat).
              ...a one wtedy uciekają z domu, zaczynają brać narkotyki/puszczać się/wstępują
              do gangu lub sekty i do końca życia nie wybaczają.
              Naście lat to chyba NAJGORSZY moment na rewelacje typu "nie jesteś moim
              dzieckiem" i zdecydowanie się tego nie poleca. Najlepiej, jeśli dziecko wzrasta
              z taką informacją "od zawsze" ale tu jest ze zrozumiałych względów za późno a i
              sytuacja poplątana.
              --
              liczba literówek odzwierciedla poziom irytacji
    • kifaru24 Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 04.10.06, 15:42
      Rzeczywiscie sytuacja nielatwa i praktycznie brak tu dobrego rozwiazania. Nie
      podejmuje sie doradzac.
      Chcialam tylko zauwazyc, ze w wielu kulturach pozaeuropejskich inne zasady
      rzadza rozwiazywaniem podobnych dylematow. W takich kulturach stabilizacja
      rodziny i bezpieczenstwo sa wazniejsze niz bezwzgledna prawda, ktora czesto
      jest bardzo trudna do przyjecia dla wszystkich stron.
      Rowniez ojciec uznany spolecznie odgrywa tam wieksza role, niz ojciec
      biologiczny, jego pozycja jest wyzsza, nie staje sie, tak jak w kulturach
      europejskich, posmiewiskiem.
      Takie sytuacje zdarzaja sie wbrew pozorom czesciej niz myslimy.
      W wielu kulturach milczenie jet najbardziej pozadanym rozwiazaniem.
      W europejskich kulturach wspolczesnych bezwzgledna prawda wydaje sie byc
      wartoscia wyzsza niz wiekszosc innych, stad wielu forumowiczow doradza
      powiedzenie wszystkim prawdy.
      Opisana sytuacja dotyczy kilku osob, dwie rodziny moga sie teoretycznie
      rozpasc, wzajemne zaufanie malzonkow i dzieci do rodzicow ulegnie calkowitemu
      zalamaniu, zycie wielu osob legnie w gruzach.
      Cena do zaplacenia za powiedzenie wszystkim prawdy jest bardzo wysoka.
      Mysle, ze dobrze zastanowic sie, czy jednak nie zachowac milczenia.
      Pozdrawiam
      • prawdanacodzien Re: powiedzieć prawdę dziecku i kiedy kto jest oj 20.04.19, 08:48
        Powiedzieć, czy nie powiedzieć? Czy udźwigniesz, czy nie udźwigniesz? A co z dzieckiem? Czy ono udźwignie kiedyś w przyszłości? Nie rozumiem dlaczego nikt nie myśli przyszłościowo. Komentarze dotyczą tylko tego wczesnego etapu, kiedy dzieci są małe. Ale to przecież nie tylko o to chodzi, o te relacje z ojcem. Ojciec biologiczny ma inne dzieci. Jeśli są to dzieci różnej płci, może się zdarzyć, że w przyszłości, nie wiedząc, że są rodzeństwem, spotkają się, zakochają w sobie i będą chcieli stworzyć rodzinę. I wtedy pojawi się ogromny problem. Dzieci z tego kazirodczego związku na 90% będą niepełnosprawne. Czy więc mądre jest narażanie dziecka na takie duże cierpienie w przyszłości? Zastanówcie się więc, czy warto chować dziecko przed biologicznym ojcem. Czy nie byłoby rozsądniej porozmawiać, wytłumaczyć, że ten "prawdziwy" tatuś może mieć dzieci, które są biologicznym rodzeństwem? Nie narażajcie swoich dzieci na niepotrzebne cierpienia, kiedy można temu zapobiec. 
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka