Dodaj do ulubionych

Kim maja byc wasze dzieci?

27.10.06, 06:41
" pewno odkryjesz,ze noblista dostaje 1 mln raz w zyciu,a dobry aktor
amerykanski 10 mln za jeden film."
--------------
Czy wolalybyscie,by wasze dzieci zostaly noblistami i borykaly sie z
finansami cale zycie jak Lech Walesa przed odebraniem nagrody?
Czy moze wolalybyscie by byly aktorami czy sportowcami ,ktorzy zarabiaja
miliony rocznie?
Taka Sharapova zarabia z kortow 8 mln doll rocznie i 10 mln z reklam,a
noblista jak Walesa, 1 banke na cale zycie i z tego musi 8 dzieci wykarmic i
wyksztalcic.
Widzialem ostatnio wywiad z Marysia Walesa,ktora idzie na studia,zeby meza
znalezc ,bo facet ja porzucil.
Edytor zaawansowany
  • karolinka123 27.10.06, 08:52
    moj syn zostanie kim bedzie chcial,nie mam zamiaru kierowac Jego przyszlosciasmile
    Jednak gdyby tylko chcial,moglby zostac pilkarzem, mialby ulatwiony start, bo sa
    znajomoscismile Ale to TYLKO Jego wybor, jak nie bedzie zapalonym graczem i nie
    bedzie sie intersowal to g... z znajomosci, gdyz wtyki tu nic by nie pomogly tak
    czy siaksmile
  • reni_78 27.10.06, 09:34
    też jestem tego zdania, ponieważ uważam,
    że moją rolą jako Matki jest pomóc mu osiągać jego własne marzenia,
    odkrywać talenty i wykorzystywać własny potencjał

    z czego będę się starała z całych mych sił, by jego marzenia, talenty i
    potencjał były ukierunkowane na dobro!!!

    uważam, że moje dziecko to odrębny człowiek

    nie czuję się na tyle niedowartościowana,
    by wpajać mu moje własne niespełnione ambicje jako priorytety jego życia
    i postaram się, by tak już pozostało

    pozdrawiam

    --
    oddzielajmy ludzi od problemów
  • maksimum 27.10.06, 16:57
    karolinka123 napisała:

    > moj syn zostanie kim bedzie chcial,nie mam zamiaru kierowac Jego
    przyszlosciasmile
    > Jednak gdyby tylko chcial,moglby zostac pilkarzem, mialby ulatwiony start, bo
    >sa znajomoscismile

    A czy on wie o tym i ma talent do gry?
  • lola0071 23.01.07, 19:32
    Dobrze robisz. Boże, ja nie wiem. Kim będą jego dzieci? Choćby sobie same nie
    mogły wybrać drogi życiowej. Współczuję im.
  • robalrobal 27.10.06, 09:51
    Maksimum nie przyszło Ci do głowy, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze???
  • guderianka 27.10.06, 09:54
    beda kim zechcą-nie mam planów ani wymagan
    oby były sobą i sie spełniały
  • maksimum 27.10.06, 16:55
    robalrobal napisała:

    > Maksimum nie przyszło Ci do głowy, że pieniądze nie są w życiu
    najważniejsze???

    A za co sie kupuje te domy,samochody,wycieczki zagraniczne i kondominium w
    Hiszpanii?
    A studia na Oxfordzie nie kosztuja wiecej niz w Polsce?
  • alua_mm 27.10.06, 09:59
    Moją rolą jest dac mu miłość, wsparcie i jak najlepszy dostęp do edukacji. Sam
    musi zdecydować, czy wykorzysta swoje szanse.
    --
    sygnaturka się obraziła
  • bri 27.10.06, 10:06
    Na pewno bym nie chciała, żeby robiła karierę w tzw. showbiznesie. Najlepiej,
    żeby mogła robić to co będzie jej sprawiało przyjemność. Ja po cichu marzę,
    żeby została architektem lub jakimś inżynierem ale nie mam zamiaru jej
    naciskać. Mąż chciałby, żeby nasza córka była kierowcą rajdowym ale też nie
    będzie jej zmuszał. Zreszta ona ma taki charakterek, że i tak nie dalibyśmy
    rady jej nakłonić do porzucenia własnych planów.
  • maksimum 27.10.06, 17:02
    bri napisała:

    > Na pewno bym nie chciała, żeby robiła karierę w tzw. showbiznesie.

    Ja nawet o tym myslalem i zaczalem sie zastanawiac dlaczego polskich aktorow
    nie ma w Hollywood?
    Okazuje sie,ze to dosc prosto wyglada w filmie,a jak przyjdzie samemu cos
    zrobic,to zaczynaja sie schody.

  • iw 27.10.06, 11:10
    moj robak (14 m-cy) chyba bedzie dziadkiem klozetowym bo ciągle w łazience
    siedzi - tam ma ciągle tereny fascynacji wink
  • mallard 27.10.06, 12:08
    iw napisała:

    > moj robak (14 m-cy) chyba bedzie dziadkiem klozetowym bo ciągle w łazience
    > siedzi - tam ma ciągle tereny fascynacji wink

    No ale przed emeryturą też trzeba coś robić... wink

    Pozdr.


    --
    Tak zwana złośliwość rzeczy martwych, to zwykle po prostu nieudolność istot
    żywych...
  • carolina2000 03.11.06, 23:17
    To może wejdzie w spółkę z moim czternastomiesięcznym robakiem? smile Ubikacja -
    to jego życiowa fascynacja. smile
  • esi1 27.10.06, 11:24
    Chciałabym żeby były szczęsliwymi, dobrymi ludźmi.
  • de_la_hoya 27.10.06, 11:56
    Moj syn bedzie kim zechce. Jak dla mnie moze byc prezydentem, biznesmenem,
    lekarzem, nauczycielem, śmieciarzem, kloszardem... byle by był zdrowy i
    szcześliwy. Orientacje sexualna tez moze sobie wybrać sam.
    Bedziemy go kochać bez względu na wszysko...
  • mallard 27.10.06, 12:11
    de_la_hoya napisała:

    Orientacje sexualna tez moze sobie wybrać sam.

    Piszesz, że to syn - to chyba już wybrana?
    --
    Tak zwana złośliwość rzeczy martwych, to zwykle po prostu nieudolność istot
    żywych...
  • mama_kotula 27.10.06, 12:18
    mallard napisał:

    > de_la_hoya napisała:
    > Orientacje sexualna tez moze sobie wybrać sam.
    > Piszesz, że to syn - to chyba już wybrana?

    Płeć wybrana i niezależna od syna ani rodziców. Ale de_la_hoya pisała o
    orientacji seksualnej, czyli z kim zamierza się bzykać.

    --
    Kotulątko nr 3
    Nas Troje
    Moje gruczoły jadowe przestały pracować. Od dziś moje drugie imię to Łagodność I
    Wyrozumiałość. Do czasu.
  • maksimum 27.10.06, 17:10
    mama_kotula napisała:

    > mallard napisał:
    >
    > > de_la_hoya napisała:
    > > Orientacje sexualna tez moze sobie wybrać sam.
    > > Piszesz, że to syn - to chyba już wybrana?
    >
    > Płeć wybrana i niezależna od syna ani rodziców. Ale de_la_hoya pisała o
    > orientacji seksualnej, czyli z kim zamierza się bzykać.

    Doda lubi co najmniej raz w tygodniu,nawet jakby to mialo w kiblu byc,za to z
    Kazia Szczuka bylo ciezko,bo to twarda sztuka i w ryj moze dac!
    www.youtube.com/watch?v=6JrDumehMaE&mode=related&search=
  • izabela_741 28.10.06, 11:48
    Ja mysle, ze Doda to sie kreuje i moze byc juz wypalona, stawialabym na to, ze
    Kazia nie mniej i za to ciekawiej. big_grin
  • izabela_741 30.10.06, 21:59
    Kurcze ja nie ogladam Quby W. Chyba, ze na Ju tubie. Marysie W. ogladnelam
    sobie na onetowym spotkaniu. Mila dziewczyna bez pomyslu na zycie.
    Mysle, ze studia nie sa zlym pomyslem (nawiasem - co zamierza studiowac?), bo
    jakis tam trybik w mozgu uaktywnia...
  • maksimum 31.10.06, 03:19
    izabela_741 napisała:

    > Kurcze ja nie ogladam Quby W. Chyba, ze na Ju tubie. Marysie W. ogladnelam
    > sobie na onetowym spotkaniu. Mila dziewczyna bez pomyslu na zycie.
    > Mysle, ze studia nie sa zlym pomyslem (nawiasem - co zamierza studiowac?), bo
    > jakis tam trybik w mozgu uaktywnia...

    Ja mysle,ze ona jeszcze nie odgadnela,ktory trybik ma sie jej uaktywnic i nie
    zdecydowala jeszcze na jakie studia.
    Mysle jednak ze na medycyne nie pojdzie,bo my takich brain surgeon nie chcemy.
    Zostaje jej jeszcze rocket scientist,ale najpewniejsze jest zarzadzanie,bo z
    takim nazwiskiem powinna wystartowac w wyborach do parlamentu europejskiego.
  • tunia30 27.10.06, 12:12
    Mój będzie piłkarzem smile)) Fascynuje się piłką niezmiennie od dwóch lat (a ma
    2,5), kopie prawą i lewą nogą (mocno), trafia do bramki, do kosza, kozłuje,
    "kiwa się" (czy jak to zwał), w żłobku panie stwierdziły, że takiego gracza
    jeszcze nie miały. Wszędzie wzbudza podziw. No cóż, może to geny (dziadek i brat
    męża byli piłkarzami)
    Pozdrawiam
    Tunia
  • maksimum 27.10.06, 17:13
    tunia30 napisała:

    > Mój będzie piłkarzem smile)) Fascynuje się piłką niezmiennie od dwóch lat (a ma
    > 2,5), kopie prawą i lewą nogą (mocno), trafia do bramki, do kosza, kozłuje,
    > "kiwa się" (czy jak to zwał), w żłobku panie stwierdziły, że takiego gracza
    > jeszcze nie miały. Wszędzie wzbudza podziw. No cóż, może to geny (dziadek i
    brat męża byli piłkarzami)
    > Pozdrawiam
    > Tunia

    Zgadzam sie,to idzie w genach.Powodzenia.
  • izabela_741 28.10.06, 11:52
    Ech, to moje juz skazane na inz. automatyko-robotyka-chemika? Czy na prezesa? big_grin
    Tak czy inaczej, na zycie zarobi. big_grinD
    Albo odziedziczy. big_grinDD To nawet bardziej eleganckie. ;PPPP
    Teraz najistotniejsze, zeby byl szczesliwy i mial przyjaciol i dobra rodzine.
  • joa8 27.10.06, 17:06
    pojęcia nie mam wink Skąd mam wiedzieć, co będzie za 15, 20 lat??
    Ważne, żeby umiał odróżniać dobro i zło i żeby żył w zgodzie ze sobą. Dobrze by
    było, gdyby kochał i był kochany smile (nie tylko przez mamę i tatę wink
    Jak będzie wykazywał jakieś zdolności, to pomogę mu je rozwiajać, ale w takiej
    kolejności, a nie odwrotnie.
    --
    Mama w Centrum zaprasza!!!
  • maksimum 27.10.06, 22:35
    joa8 napisała:

    > pojęcia nie mam wink Skąd mam wiedzieć, co będzie za 15, 20 lat??

    Ja tez nie mam pojecia.
    Ale dzieci wykazuja zdolnosci w jakims tam kierunku.
    Zaimponowal mnie Tiger Woods.Bral go ojciec na pola golfowe od malenkosci i
    wychowal mistrza.

    > Ważne, żeby umiał odróżniać dobro i zło i żeby żył w zgodzie ze sobą. Dobrze
    by było, gdyby kochał i był kochany smile (nie tylko przez mamę i tatę wink
    > Jak będzie wykazywał jakieś zdolności, to pomogę mu je rozwiajać, ale w
    >takiej kolejności, a nie odwrotnie.

    A co z zachecaniem do jakiejs dzialalnosci,ktora wlasnie wam wydaje sie
    najbardziej odpowiednia dla dziecka?
  • joa8 27.10.06, 22:57
    maksimum napisał:

    > A co z zachecaniem do jakiejs dzialalnosci,ktora wlasnie wam wydaje sie
    > najbardziej odpowiednia dla dziecka?>

    mnie zachęcano, żebym została lekarką (bo to tradycja rodzinna), nic z tego nie
    wyszło. Potem, żebym była nauczycielką (druga tradycja rodzinna), nic z tego
    nie wyszło. I jeszcze pare nietrafionych zachęt było wink I żyję i mam się
    dobrze.
    Ale trafionych też pare było - np: chodzenie po górach, czytanie książek, tylko
    jakoś mało dochodowe te zachęty wybrałam wink
    Na pewno nie chciałabym sterować życiem mojego dziecka, bo tak MI się wydaje
    słuszne.

    --
    Mama w Centrum zaprasza!!!
  • maksimum 28.10.06, 05:57
    joa8 napisała:

    > mnie zachęcano, żebym została lekarką (bo to tradycja rodzinna), nic z tego
    nie wyszło. Potem, żebym była nauczycielką (druga tradycja rodzinna), nic z
    >tego nie wyszło.

    Najczesciej tak wlasnie jest.
    U mnie w rodzinie wszyscy byli ekonomistami,wiec i ja zostalem i razem z moja
    siostra studiowalem.

    > I jeszcze pare nietrafionych zachęt było wink I żyję i mam się
    > dobrze.
    > Ale trafionych też pare było - np: chodzenie po górach, czytanie książek,
    tylko jakoś mało dochodowe te zachęty wybrałam wink
    > Na pewno nie chciałabym sterować życiem mojego dziecka, bo tak MI się wydaje
    > słuszne.

    A pokazac mu jakies sporty,czy ciekawe zawody nie laska?
  • ik_ecc 28.10.06, 02:34
    Mnie skutecznie zniechecona do tego do czego mialam powolanie (z reguly malo
    platne) stawiajac na to co bylo tradycja rodzinna (z reguly dobrze platne) - i
    za tym poszlam i na prawde sie staralam i nie bylam w tym zla i nie znosilam
    tego serdecznie. W koncu, w wieku 30 lat przekwalifikowalam sie kompletnie z
    tego wymuszonego na to co chcialam od malego. Zarabiam wiecej, bo jestem w tym
    rzeczywiscie dobra i szybko stalam sie specjalista w tej dziedzinie (na
    szczescie przez lata trzymalam sie tego w formie hobby), a do tego moja obecna
    profesje uwielbiam.

    Nieco podobnie bylo z moim mezem, tylko on sie nie dal. Od malego
    mial "dziwaczne" zainteresowania, ktore jego rodzina wysmiewala, ale on przy
    nich pozostal i teraz zarowno jest zadowolony z tego co robi, jak i calkiem
    niezle zarabia.

    Opierajac sie wiec na tych doswiadczeniach, mojego dzicka nie bede do niczego
    namawiac. Zostanie tym, kim chce zostac, do czego ma powolanie.
  • ik_ecc 28.10.06, 02:36
    Dodam jeszcze, ze przekwalifikowanie, rzecz jasna, zjadlo mi i czas i
    pieniadze... Nie wspominajac juz o stresach zwiazanych z naciskiem rodziny,
    robieniem tego co nie lubie, itd.

    ik_ecc napisała:

    > Mnie skutecznie zniechecona do tego do czego mialam powolanie (z reguly malo
    > platne) stawiajac na to co bylo tradycja rodzinna (z reguly dobrze platne) -
    i
    > za tym poszlam i na prawde sie staralam i nie bylam w tym zla i nie znosilam
    > tego serdecznie. W koncu, w wieku 30 lat przekwalifikowalam sie kompletnie z
    > tego wymuszonego na to co chcialam od malego. Zarabiam wiecej, bo jestem w
    tym
    > rzeczywiscie dobra i szybko stalam sie specjalista w tej dziedzinie (na
    > szczescie przez lata trzymalam sie tego w formie hobby), a do tego moja
    obecna
    > profesje uwielbiam.
    >
    > Nieco podobnie bylo z moim mezem, tylko on sie nie dal. Od malego
    > mial "dziwaczne" zainteresowania, ktore jego rodzina wysmiewala, ale on przy
    > nich pozostal i teraz zarowno jest zadowolony z tego co robi, jak i calkiem
    > niezle zarabia.
    >
    > Opierajac sie wiec na tych doswiadczeniach, mojego dzicka nie bede do niczego
    > namawiac. Zostanie tym, kim chce zostac, do czego ma powolanie.
  • maksimum 28.10.06, 06:03
    ik_ecc napisała:

    > Mnie skutecznie zniechecona do tego do czego mialam powolanie (z reguly malo
    > platne) stawiajac na to co bylo tradycja rodzinna (z reguly dobrze platne) -
    i
    > za tym poszlam i na prawde sie staralam i nie bylam w tym zla i nie znosilam
    > tego serdecznie. W koncu, w wieku 30 lat przekwalifikowalam sie kompletnie z
    > tego wymuszonego na to co chcialam od malego. Zarabiam wiecej, bo jestem w
    tym rzeczywiscie dobra i szybko stalam sie specjalista w tej dziedzinie (na
    > szczescie przez lata trzymalam sie tego w formie hobby), a do tego moja
    obecna profesje uwielbiam.
    >
    > Nieco podobnie bylo z moim mezem, tylko on sie nie dal. Od malego
    > mial "dziwaczne" zainteresowania, ktore jego rodzina wysmiewala, ale on przy
    > nich pozostal i teraz zarowno jest zadowolony z tego co robi, jak i calkiem
    > niezle zarabia.
    >
    > Opierajac sie wiec na tych doswiadczeniach, mojego dzicka nie bede do niczego
    > namawiac. Zostanie tym, kim chce zostac, do czego ma powolanie.

    TYlko pozazdroscic!
    Ja nie mialem zadnych specyficznych planow dla siebie.
    Na studiach szlo mnie dobrze i wiedzialem,ze dam sobie rade,gdzie bym sie nie
    znalazl.W ten sposob znalazlem sie w USA i zastanawiam sie jak potocza sie losy
    moich dzieci,bo one nie maja zadnych sprecyzowanych planow,tak jak ja kiedys.
  • ik_ecc 28.10.06, 14:37
    maksimum napisał:

    >
    > TYlko pozazdroscic!
    > Ja nie mialem zadnych specyficznych planow dla siebie.
    > Na studiach szlo mnie dobrze i wiedzialem,ze dam sobie rade,gdzie bym sie nie
    > znalazl.W ten sposob znalazlem sie w USA i zastanawiam sie jak potocza sie
    losy
    >
    > moich dzieci,bo one nie maja zadnych sprecyzowanych planow,tak jak ja kiedys.

    To chyba nie chodzi o konkretne plany, tylko o ogolne zainteresowania -
    "ciagoty w kierunku". Ja nie mialam jako dziecko czystych i skrystalizowanych
    planow robienia tego co robie teraz - to sie pojawilo z czasem.

    Moja siostra "nigdy nie miala zadnych zainteresowan". Staralismy sie jej
    pokazac rozne rzeczy, zachecic do spotow, sztuki, techniki. Nic nie zaskoczylo.
    Nauczycielki zawsze jednak chwalily u niej to, ze jest bardzo pomocna i
    cierpliwa do innych dzieci i chetnie pomaga tym slabszym. (My w domu tego jakos
    specjalnie nie widzielismy.) Siostra jest teraz na naukach socjalnych (social
    studies), wahala sie miedzy tym a psychologia, ale zdecydowala na to i jest
    badzo zadowolona, chce cyrklowac w kierunku pracy z imigrantami (tez mieszkamy
    poza Polska). Ale nie bylo wczesniej tak, zeby np bawila sie wylacznie z
    dziecmi imigrantow i czy ciagnelo ja w tym kierunku w jakis inny sposob.

    Tak wiec, daj dzieciom czas, w koncu wymysla co tak na prawde chca robic.


    Z drugiej strony, kiedy napisales o T. Woods. - Tiger Woods jest jeden, a
    takich rodzicow jak jego ojciec jest WIELU. TW akurat sie udalo - moze akurat
    sie udalo jego ojcu trafic w to co TW robilby tak czy inaczej. Jest jednak
    wiele dzieci, ktorych rodzice obsesyjnie pchaja w kierunku ktory ich nie
    interesuje, zwlaszcza wlasnie na zachodzie. To nie sa dzieci szczesliwe...
  • maksimum 28.10.06, 16:42
    ik_ecc napisała:

    > Z drugiej strony, kiedy napisales o T. Woods. - Tiger Woods jest jeden, a
    > takich rodzicow jak jego ojciec jest WIELU. TW akurat sie udalo - moze akurat
    > sie udalo jego ojcu trafic w to co TW robilby tak czy inaczej. Jest jednak
    > wiele dzieci, ktorych rodzice obsesyjnie pchaja w kierunku ktory ich nie
    > interesuje, zwlaszcza wlasnie na zachodzie. To nie sa dzieci szczesliwe...

    Rodzice maja za soba doswiadczenie i widza co jest mozliwe a co nie do dokonania
    przez dzieciaka o takich wlasnie rodzinnych zdolnosciach umyslowych i
    predyspozycjach fizycznych.
    Mnie dzieci zaskoczyly swoja muzykalnoscia,ale nie mysle,ze z tego beda zyc.
    Chce corke nauczyc grac w tenisa ,bo jest szybka i wysportowana,ale wyszlo na
    to,ze syn gra bardzo dobrze a ona nie garnie sie za bardzo,mimo ze ma wieksze
    predyspozycje.
    Obiecalem jej laptop jak wygra z synem,to syn sie zaczal smiac w glos,ze to
    nigdy nie nastapi,a wiem ze corka bardzo by chciala laptop.
  • ik_ecc 28.10.06, 18:18
    maksimum napisał:

    > Rodzice maja za soba doswiadczenie i widza co jest mozliwe a co nie do
    dokonani
    > a
    > przez dzieciaka o takich wlasnie rodzinnych zdolnosciach umyslowych i
    > predyspozycjach fizycznych.

    Chyba zartujesz. Jest mnostwo rodzicow, ktorzy sobie jedynie ubzdurali ze to
    wiedza. Z reguly naciskaja dziecko, zeby robilo to czego rodzicowi sie nie
    udalo z jakichs przyczyn (Jesli oni chcieli to dzieco tez musi to chciec i byc
    w tym kierunku uzdolnione), albo cos co wlasnie zobczyli w telewizji (aktor,
    sportowiec).

    > Mnie dzieci zaskoczyly swoja muzykalnoscia,ale nie mysle,ze z tego beda zyc.

    Wg mnie blad tak myslec. Jesli dzieci same chca isc w tym kierunku, to bledem
    jest im wmawiac, ze tak na prawde nie chca, bo z tego nie ma pieniedzy. Smutna
    sprawa.

    > Chce corke nauczyc grac w tenisa ,bo jest szybka i wysportowana,ale wyszlo na
    > to,ze syn gra bardzo dobrze a ona nie garnie sie za bardzo,mimo ze ma wieksze
    > predyspozycje.
    > Obiecalem jej laptop jak wygra z synem,to syn sie zaczal smiac w glos,ze to
    > nigdy nie nastapi,a wiem ze corka bardzo by chciala laptop.

    Idealny przyklad na to czego nie pownno sie robic...

    Pomijajac juz wszystko, motywacja zewnetrzna (laptop) moze chwilowo zadzialac,
    ale nigdy nie stanie sie motywacja wewnetrzna...
  • maksimum 28.10.06, 20:17
    ik_ecc napisała:

    > Chyba zartujesz. Jest mnostwo rodzicow, ktorzy sobie jedynie ubzdurali ze to
    > wiedza. Z reguly naciskaja dziecko, zeby robilo to czego rodzicowi sie nie
    > udalo z jakichs przyczyn (Jesli oni chcieli to dzieco tez musi to chciec i
    byc
    > w tym kierunku uzdolnione), albo cos co wlasnie zobczyli w telewizji (aktor,
    > sportowiec).

    Ja sie sam nauczylem grac b.dobrze w ping-ponga ale bylo to za pozno by myslec
    o grze w klubie.Syna nauczylem grac na tyle dobrze,ze wieku 12 lat jest tak
    dobry jak ja,ale w USA ping-pong nie jest popularny.
    W Polsce nie bylo kortow do gry w tenisa,wiec nauczylem sie w USA na kortach
    publicznych i syn tez bije mnie w tenisa i gra duzo ladniej ode mnie.
    Syn mi wbil noz w plecy,bo zainteresowal sie baseballem i teraz chodzimy grac w
    baseballa,ktorego nie lubie i nie rozumiem.

    > > Mnie dzieci zaskoczyly swoja muzykalnoscia,ale nie mysle,ze z tego beda z
    > yc.
    >
    > Wg mnie blad tak myslec. Jesli dzieci same chca isc w tym kierunku, to bledem
    > jest im wmawiac, ze tak na prawde nie chca, bo z tego nie ma pieniedzy.
    >Smutna sprawa.

    > > Chce corke nauczyc grac w tenisa ,bo jest szybka i wysportowana,ale wyszl
    > o na
    > > to,ze syn gra bardzo dobrze a ona nie garnie sie za bardzo,mimo ze ma wie
    > ksze predyspozycje.
    > > Obiecalem jej laptop jak wygra z synem,to syn sie zaczal smiac w glos,ze
    > to nigdy nie nastapi,a wiem ze corka bardzo by chciala laptop.
    >
    > Idealny przyklad na to czego nie pownno sie robic...

    Problem w tym,ze ona jest duzo zdolniejsza od syna,ale do niczego sie nie
    przyklada.
    Pierwsza nauczyla sie plywac,mimo ze jest 2,5 roku mlodsza od brata,a teraz
    plywa duzo gorzej od niego.
    Muzycznie tez jest lepsza,ale praktycznie nie trenuje.

    > Pomijajac juz wszystko, motywacja zewnetrzna (laptop) moze chwilowo
    >zadzialac, ale nigdy nie stanie sie motywacja wewnetrzna...

    To jak na nia zadzialac,zeby jej sie chcialo?
  • ik_ecc 29.10.06, 01:11
    maksimum napisał:

    > Ja sie sam nauczylem grac b.dobrze w ping-ponga ale bylo to za pozno by
    myslec
    > o grze w klubie.Syna nauczylem grac na tyle dobrze,ze wieku 12 lat jest tak
    > dobry jak ja,ale w USA ping-pong nie jest popularny.
    > W Polsce nie bylo kortow do gry w tenisa,wiec nauczylem sie w USA na kortach
    > publicznych i syn tez bije mnie w tenisa i gra duzo ladniej ode mnie.

    Gratuluje motywacji wewnetrznej u Ciebie! smile

    > Syn mi wbil noz w plecy,bo zainteresowal sie baseballem i teraz chodzimy grac
    > w baseballa,ktorego nie lubie i nie rozumiem.

    Znow brawa, ze jednak z nim chodzisz.

    > Problem w tym,ze ona jest duzo zdolniejsza od syna,ale do niczego sie nie
    > przyklada.
    > Pierwsza nauczyla sie plywac,mimo ze jest 2,5 roku mlodsza od brata,a teraz
    > plywa duzo gorzej od niego.
    > Muzycznie tez jest lepsza,ale praktycznie nie trenuje.
    >
    > > Pomijajac juz wszystko, motywacja zewnetrzna (laptop) moze chwilowo
    > >zadzialac, ale nigdy nie stanie sie motywacja wewnetrzna...
    >
    > To jak na nia zadzialac,zeby jej sie chcialo?

    A moze ona ma jakies zainteresowania, ktore sa niezauwazane, niedoceniane czy
    bagatelizowane? A moze po prostu nie lubi stawac w zawody?

    Ja sama np nie znosze sportow opartch na konkurencji, natomiast bardzo lubie
    pewne rzeczy robic wylacznie dla siebie. Np. moge niestrudzenie plywac "laps",
    natomiast kiedy raz uleglam presji plywania na zawodach, plywanie skutecznie mi
    zbrzydlo na jakis czas (pomimo ze na pierwszych zawodach na ktorych na nic nie
    liczylam zajelam bardzo dobre 3 miejsce).

    Z dziewczynkami generalnie jest trudniejsza sprawa, bo od dziewczynek
    generalnie wymaga sie (tradycyjnie) innych rzeczy i inaczej je wychowuje.
    Chlopcom (uwaga: generalizuje!!!) z reguly pozwala sie na wiecej
    eksperymentowania, nawet jesli to prowadzi do zlego zachowania, brudnych i
    podartych spodni oraz polamanych konczyn ("boys will be boys"), natomiast
    dziewczynkom bezustannie sie przypomina ze "dziewczynki tak sie nie zachowuja",
    poza tym nosza biale rajstopki, ktorych nie mozna zazielenic trawa, itd. Mysle,
    ze rodzice musza byc tego bardzo swiadomi i od poczatku dziewczynke
    podtrzymywac, zachecac, osmielac i chwalic za wszelkie przejawy czegokolwiek
    ( wink ) bo otoczenie (przedszkole, szkola, telewizja, rowiesnicy, panie w
    sklepie, itd.) beda intensywnie (mniej czy bardizej swiadomie) pracowac nad tym
    zeby dziewczynke przygasic i chwalic np tylko za jej schludny wyglad i grzeczny
    usmiech. Rozne sily pracowaly nad takim efektem przez cale stulecia. wink

    Mysle, ze corke musisz zaakceptowac taka jaka jest i czesto jej o tym mowic i
    popierac jej wszelkie zainteresowania - byc moze, jesli poczuje sie na prawde
    pewnie i bezpiecznie, nabierze odwagi do poglebiania czegos konkretnego lub
    probowania nowych rzeczy.
  • maksimum 29.10.06, 04:26
    > A moze ona ma jakies zainteresowania, ktore sa niezauwazane, niedoceniane czy
    > bagatelizowane? A moze po prostu nie lubi stawac w zawody?

    Chodzi na jakies tance,balety ale to jest horseshit,bo ona jest wysoka i dosc
    dobrze zbudowana i z jej budowa do baletu sie nie nadaje.

    > Ja sama np nie znosze sportow opartch na konkurencji, natomiast bardzo lubie
    > pewne rzeczy robic wylacznie dla siebie. Np. moge niestrudzenie
    plywac "laps",
    > natomiast kiedy raz uleglam presji plywania na zawodach, plywanie skutecznie
    mi zbrzydlo na jakis czas (pomimo ze na pierwszych zawodach na ktorych na nic
    >nie liczylam zajelam bardzo dobre 3 miejsce).

    Gdyby ona chciala plywac,to mialaby wyniki,bo wszystko robi z duza latwoscia i
    lekkoscia,ale jej sie nic nie chce.

    > Z dziewczynkami generalnie jest trudniejsza sprawa, bo od dziewczynek
    > generalnie wymaga sie (tradycyjnie) innych rzeczy i inaczej je wychowuje.
    > Chlopcom (uwaga: generalizuje!!!) z reguly pozwala sie na wiecej
    > eksperymentowania, nawet jesli to prowadzi do zlego zachowania, brudnych i
    > podartych spodni oraz polamanych konczyn ("boys will be boys"), natomiast
    > dziewczynkom bezustannie sie przypomina ze "dziewczynki tak sie nie
    zachowuja",
    > poza tym nosza biale rajstopki, ktorych nie mozna zazielenic trawa, itd.

    Ona w spodniach caly czas biega i dzisiaj niezle grala w kosza ,ale tylko przez
    chcwile i znowu zaczela marudzic.

    >Mysle, ze rodzice musza byc tego bardzo swiadomi i od poczatku dziewczynke
    > podtrzymywac, zachecac, osmielac i chwalic za wszelkie przejawy czegokolwiek
    > ( wink ) bo otoczenie (przedszkole, szkola, telewizja, rowiesnicy, panie w
    > sklepie, itd.) beda intensywnie (mniej czy bardizej swiadomie) pracowac nad
    tym zeby dziewczynke przygasic i chwalic np tylko za jej schludny wyglad i
    grzeczny usmiech. Rozne sily pracowaly nad takim efektem przez cale stulecia. ;-
    )
    > Mysle, ze corke musisz zaakceptowac taka jaka jest i czesto jej o tym mowic i
    > popierac jej wszelkie zainteresowania - byc moze, jesli poczuje sie na prawde
    > pewnie i bezpiecznie, nabierze odwagi do poglebiania czegos konkretnego lub
    > probowania nowych rzeczy.

    Moze za duzo od niej wymagam,bo ma dopiero 9 lat,ale rok czy dwa lata temu
    wiecej z nami grala i nie marudzila.
    Dzisiaj byla rozmowa o szkole i sama stwierdzila,ze z angielskiego jest
    najlepsza,ale tego moglem sie spodziewac,bo mnie czesto zadziwia,ze lepiej sie
    wyslawia niz 12 letni brat.
    Z matmy natomiast lepszych jest kilkoro Chinczykow,ale oni wszyscy chodza w
    niedziele do chinskiej szkoly i trenuja matme do oporu.
    Jak Chinczyk przychodzi do szkoly,to ma juz matme przerobiona w chinskiej
    szkole.
    W polskich szkolach sobotnich natomiast uczy sie polskiego,geografii,historii
    polski,religii i ZERO matematyki.
    Efektem tego jest to,ze we wszystkich szkolach i uczelniach jest zatrzesienie
    Chinczykow.U syna i u corki w klasach jest co najmniej 40% skosnych.
    I w tych polskich szkolach sobotnich atmosferka jest zasr... ,tak ze generalnie
    szkoda jest na nie tracic czas.
  • login_znany_moderatorowi_forum 23.01.07, 00:59
    maksimum napisał:
    >> Obiecalem jej laptop jak wygra z synem,to syn sie zaczal smiac w glos,
    >> ze to nigdy nie nastapi,a wiem ze corka bardzo by chciala laptop.
    i dalej
    > > Pomijajac juz wszystko, motywacja zewnetrzna (laptop) moze chwilowo
    > >zadzialac, ale nigdy nie stanie sie motywacja wewnetrzna...
    >
    > To jak na nia zadzialac,zeby jej sie chcialo?
    Człowieku ty masz jakąś obsesję. Chcesz w pełni sterować swoimi dziećmi. To jest prosta droga do zabicia w nich osobowości. Wrzuć na luz i pomyśl jak wyjść z twarzą i kupić córce laptopa bez wygranej z synem. Wewnętrzną motywacją
    (cokolwiek to nie znaczy) on nie będzie, ale może pozwoli jej robić to co wewnętrznie chce.
  • echtom 28.10.06, 16:55
    Mama geograf, tata - technik medyczny. Po cichu marzył, że pójdę na medycynę,
    bo szanował lekarzy i uważał ich profesję za najbardziej prestiżową. Ja jednak
    miałam od dziecka zamiłowanie i predyspozycje do nauki języków. Jestem mu
    wdzięczna, że nie robił żadnych wstrętów, gdy wybrałam studia filologiczne.
    Ja też nie będę się wtrącać w wybory moich córek. Postawiłam tylko jeden
    warunek - każda ma skończyć szkołę średnią i zdać maturę. Na studia iść nie
    muszą, jeśli stwierdzą, że odnajdą się bez nich na rynku pracy. Najstarsza
    zaczęła właśnie naukę w Liceum Plastycznym (oczywiście wybrała je sama). Może
    to początek jej drogi zawodowej, może w międzyczasie stwierdzi, że jednak
    chciałaby robić co innego - jej sprawa. Jest mi też obojętne, czy moje dzieci
    będą dużo zarabiać, bo pieniądze nie są najważniejsze w mojej hierarchii
    wartości - byle tylko w dorosłym życiu potrafiły same się utrzymać.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • maksimum 29.10.06, 01:42
    echtom napisała:

    > zaczęła właśnie naukę w Liceum Plastycznym (oczywiście wybrała je sama).

    No to chyba musialas widziec,ze ma zdolnosci w tym kierunku?
    Czy zaakceptowalas w ciemno,bo corka poszla tam,gdziej jej chlopak?

  • echtom 29.10.06, 10:34
    Wiedziałam, że ma zdolności (zresztą musiała zaliczyć szczegółowy sprawdzian
    predyspozycji). A nie szedł tam ani jej chłopak, ani nikt ze znajomych z
    gimnazjum. Nie znam się na sztuce i nie wiem, czy to tylko zdolności czy
    talent, dzięki któremu będzie się mogła wybić i coś osiągnąć. Poziom nauczania
    przedmiotów ogólnych jest średni - na Oxford raczej się po tej szkole nie
    dostanie. Gdybym chciała ustawiać jej "bezpieczną" przyszłość, namawiałabym ją
    na renomowane liceum, po którym mogłaby się dostać na studia kształcące
    przyszłych prezesów korporacji. Ale zamiast "kobiety sukcesu" wolę mieć
    szczęśliwą córkę, która robi w życiu to, co lubi.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • maksimum 30.10.06, 01:15
    echtom napisała:

    > Wiedziałam, że ma zdolności (zresztą musiała zaliczyć szczegółowy sprawdzian
    > predyspozycji). A nie szedł tam ani jej chłopak, ani nikt ze znajomych z
    > gimnazjum. Nie znam się na sztuce i nie wiem, czy to tylko zdolności czy
    > talent, dzięki któremu będzie się mogła wybić i coś osiągnąć.

    No wlasnie,skad sie biora zdolnosci u naszych dzieci.ktorych my nie mamy?
  • echtom 30.10.06, 08:03
    W przypadku moich dzieci to proste - muzyczne po dziadku, plastyczne po babci.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • maksimum 30.10.06, 16:29
    echtom napisała:

    > W przypadku moich dzieci to proste - muzyczne po dziadku, plastyczne po babci.

    W szkole mojego syna sa klasy muzyczne.
    To jest gimnazjum do ktorego dostaje sie na podstawie testow z podstawowki,ale
    ci ,ktorzy graja na jakichs instrumentach sa grupowani w oddzielne klasy i
    tworza orkiestre.
    Muzakalne sa prawdopodobnie po mnie i moim ojcu,choc my nie gramy na
    instrumentach a one graja.
  • echtom 30.10.06, 22:29
    Moje nie grają, za to ładnie śpiewają, szczególnie średnia, która jest
    wokalistką szkolnego zespołu. Nie wiem, czy zrobi karierę w show businessie -
    wielu ludzi ładnie śpiewa, ale większość z nich zajmuje się na co dzień czymś
    innym.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • crusk 28.10.06, 22:54
    ik_ecc ciekawe, czy gdybyś od początku robiła to co lubisz byłabyś równie
    zadowolona. Ze mną było podobnie, ale bez ostatniego etapu. Ja chciałam coś,
    rodzice - co innego i oczywiście postawili na swoim. Teraz moja profesja jest
    ledwie spokrewniona z marzeniami z dzieciństwa, ale często korzystam z
    „wyuczonych” umiejętności. „Złoty środek”. Czasem myślę, że gdybym w młodości
    postawiła na swoim, praca byłaby obowiązkiem, a nie dochodową przyjemnością.

    Nie wiem, czy od maleńkości można, choć trochę, zainteresowania kierunkować, ale
    mój syn ze względów zdrowotnych strażakiem nie zostanie, więc staram się
    podsuwać mu rzeczy, które mógłby w dorosłym życiu robić. Raczej podrzucam mu
    klocki niż piłkę. Coś w rodzaju kierunkowania zainteresowań. Bacznie też
    obserwuję, które z podsuwanych rzeczy sprawiają większą frajdę, żeby uniknąć
    konfliktu z temperamentem.
    Nie wiem czy słusznie robię, nie wiem, jakim „dorosłym” będzie mój 3,5-letni
    teraz syn i nie wiem, co będzie robił. Wiem, co potrafię mu pokazać. Jak na
    razie lubi owoce bardziej niż słodycze, woli konstruować, niż ulegać zaczepkom
    „bokserskim”.

    I nie wierzę, że zaakceptujemy wszystkie decyzje naszych dzieci. Nie ma co
    siebie wybielać.
  • ik_ecc 29.10.06, 01:50
    crusk napisała:

    > ik_ecc ciekawe, czy gdybyś od początku robiła to co lubisz byłabyś równie
    > zadowolona.

    Trudno na ten temat gdybac, a *na pewno* to nic nie mozna powiedziec. Wiem
    tylko, ze moje zainteresowania na wiele lat odepchnelam na tyle, ze udalo mi
    sie o nich zapomniec. Powrot (przypadkowy) byl szalenie emocjonalny. Decyzja
    przekwalifikowania koszmarnie trudna.

    Mozliwe jest, ze gdybym od razu poszla w tym kierunku nie docenilabym tego tak
    na prawde? Wyladowala w jakims miejscu, ktory zrobilby z tego "orke na ugorze"?
    Kto wie.

    Mysle, ze bardzo dobrze postepujesz z synem, ale, z drugiej strony tez staraj
    sie z gory nie przesadzac tak calkiem jego losu z racji na ograniczenia
    fizyczne (nie mam pojecia co mu jest, tak sobie wiec teoretyzuje)... Jedna z
    bardzo znanych postaci w swiecie jezdzieckim (jazdy konnej) jest kobieta,
    ktorej lekarze w dziecinstwie dali wyrok paralizu i bardzo krotkiego zycia.
    Kobieta byla szalenie zawzieta, lekarzom nie uwierzyla i wlasnie DZIEKI swoim
    ograniczeniom fizycznym odkryla/wymyslila bardzo drobiazgowa i skuteczna metode
    nauki jazdy konnej, ktora dzis cieszy sie ogromnym powodzeniem. Odkryla te
    metode dlatego wlasnie, ze musiala myslec nad tym co robi jej niedomagajace
    cialo bardziej niz osoby, ktore nie maja problemow fizycznych i
    jezdza 'intuicyjnie'. Nie pamietam dokladnie ile lat miala kiedy zmarla, ale na
    pewno kolo 90-tki - i uczyla jazdy konnej niemal do konca swojego zycia.

  • crusk 30.10.06, 02:09
    Piękna historia.
    Jeśli chodzi o młodego staram się niczego nie przesądzać. Medycyna też się
    rozwija i za kilka lat może będę śmiała się ze swoich obecnych zabiegów.
    Nie staram się wtłoczyć go w żadne swoje wyobrażenie, choć kto wie, co zrobię za
    piętnaście lat, o ile uda mi się stetryczeć. smile
    Myślę też czasem, że młody mógłby zostać tym, czy tamtym, ale rozjazd mam taki,
    że chyba i tak sam będzie musiał wybrać.
    Jeszcze dojdą rówieśnicy, zwłaszcza w okresie dojrzewania i świat wywróci się do
    góry nogami.
  • maksimum 31.10.06, 03:09
    crusk napisała:

    > Myślę też czasem, że młody mógłby zostać tym, czy tamtym, ale rozjazd mam
    taki, że chyba i tak sam będzie musiał wybrać.
    > Jeszcze dojdą rówieśnicy, zwłaszcza w okresie dojrzewania i świat wywróci się
    >do góry nogami.

    Ja tez mam taki sam rozjazd.

  • aluc 27.10.06, 22:46
    mój już wie
    będzie architektem, w czasie wolnym sędzią piłkarskim oraz będzie miał
    wytwórnię lodów

    ja w sumie popieram, bo zajęcia albo dochodowe, albo medialne, a stosunkowo
    mało męczące
  • jj09 28.10.06, 11:38
    Będę kochać moją córkę zawsze i wszędzie, to wiem napewno.
    Ale napewno też wiem, że nie chciałabym, aby w życiu
    zawodowym była szarą myszką, miała zawód niespełniający
    jej marzeń i małodochodowy.
    Po prostu musi w życiu coś robić takiego co pozwoli
    jej normalnie żyć,gdy rodziców zabraknie.
    Realia w których obecnie żyjemy nie pozwalają nam
    być "ulotnymi" ptakami.
    A marzy mi się: prawnik lub doradca podatkowy/ biegły rewident.
  • aluc 28.10.06, 14:38
    jj09 napisała:

    > > A marzy mi się: prawnik lub doradca podatkowy/ biegły rewident.

    oj, chyba nie kochasz swojej córki wink
  • maksimum 28.10.06, 16:54
    aluc napisała:

    > jj09 napisała:
    >
    > > > A marzy mi się: prawnik lub doradca podatkowy/ biegły rewident.
    >
    > oj, chyba nie kochasz swojej córki wink

    To sa zawody,ktore w chwili obecnej sa na topie,ale jak bedzie za 10 lat.
    Prawnicy bardzo stracili w ciagu ostatnich kilkunastu lat w USA na prestizu i
    zarobkach.
    Dwa pozostale zawody jeszcze sie trzymaja,ale jest tendencja w upraszczaniu
    systemu podatkowego i Bush zrobil troche w tym kierunku choc nie tyle ile
    myslalem.
    Podatki powinny byc na tyle uproszczone,ze srednio zdolna osoba po szkole
    sredniej nie powinna miec zadnych problemow ze zrobieniem ich samodzielnie.
  • aluc 28.10.06, 20:44
    maksimum, wiem co mówię
    niedawno stwierdziłam, że jakby któryś z moich chciał profesję po rodzicach
    odziedziczyć, to będziemy go trzymać w slipkach na balkonie aż zmieni zdanie,
    niemąż poparł smile))
  • maksimum 29.10.06, 01:45
    aluc napisała:

    > maksimum, wiem co mówię
    > niedawno stwierdziłam, że jakby któryś z moich chciał profesję po rodzicach
    > odziedziczyć, to będziemy go trzymać w slipkach na balkonie aż zmieni zdanie,

    W zimne,deszczowe wieczory!
    Robota moze i nerwowka,ale kasa jest!

  • cynta 28.10.06, 15:52
    Oczywiscie wszyscy chcemy zeby nasze dzieci byly szczesliwe ale to je wyslylamy
    na rozne zajecia , pomagamy w doborze szkol, stymulujemy ich hobby, wiec mamy na
    to wplyw. Z mojego doswiadczenia duzych juz dzieci wynika ze nalezy im sie
    uwaznie przygladac i popierac te cechy ktore zauwazymy chocby one dawaly sie
    zaobserwowac tylko w zabawie czy w zwyczajnym zyciu. Podobnie do forumowiczki
    ktora tutaj wspomniala o swej siostrze pomagajacej innym... Kiedy moje
    pierworodne dziecko lekko zzielenialo w czasie odwiedzin moich czteronoznych,
    bialych i ogoniastych 'przyjaciol" i powiedzialo ze poczeka na zewnatrz,
    wiedzialam ze z niej "nastepczyni" mamy nie wyrosnie, pomimo swietnych wynikow w
    nauce. Logika i swietna zanjomosc jezykow okazaly sie TA kombinacja i teraz w
    tym kierunku studiuje.... Kiedy byly male i szlismy na spacer do parku musialam
    # 1 i 3 przeprowadzic przez ulice i ulokowac tam zeby poczekaly a # 2 ze mna
    wracala na druga strone i obserwowalysmy co tez mozna zobaczys w srodku
    pisklecia przejechanego rowerem, i tak juz zostalo... osobiscie i nieskromnie
    uwazam ze dziecko cos swiatu przyniesie, ma na to potencjal... (jak ja faceci
    nie rozwala, to tez na obecna chwiele konkluzja!)# 3 jest trudniejszym zadaniem
    bo glownie lubi ladnie wygladac ale jezeli tylko wybierze optymalna opcje do
    swych zainteresowan i ambicji to ja i taki wybor zaakceptuje, mamy jeszcze
    troche czasu....
    A mala chyba w Zoo bedzie pracowac sadzac z zainteresown na dzien dzisiejszy,
    ale u mnie tendencja sie sprawdza... Czyli ten kolega co w ubikacji przesiaduje,
    powiedzialabym: inzynier hydraulik
    Pozdrawiam
  • berek_76 28.10.06, 21:13
    Moje dzieci mają byc dobrymi, mądrymi ludźmi. W jaki sposóbnatomiast będą szukac
    szczęścia, pozostawiam do ich wyboru smile

    Notabene, założenie, że o Nobla walczy się dla kasy, zwaliło mnie z nóg big_grin big_grin big_grin
    Zaiste, jak ktoś już ma miliony, to po kiego mu jakiś tam Nobel...

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
  • marghe_72 28.10.06, 21:32
    hmm.. tak myślę.. może piłkarzem?
    Ponoć nieźle zarabiają. Starczyłoby na dom dla mamusi i słuzącą oraz na
    wyarzone przez tatusia porche


    Sęk w tym, ze mam córkę

    fatalnie

    I co teraz?
    --
    Literówki to moja specjalność smile
  • aluc 28.10.06, 23:10
    wysłać do Stanów, tam dziewuchy głównie kopią
  • maksimum 29.10.06, 01:50
    aluc napisała:

    > wysłać do Stanów, tam dziewuchy głównie kopią

    Skandynawki sa bardzo dobre w pilke nozna.
  • maksimum 29.10.06, 01:48
    marghe_72 napisała:

    > Sęk w tym, ze mam córkę
    >
    > fatalnie
    >
    > I co teraz?

    Naucz ja grac w tenisa jak Sharapova!
  • agawamala 29.10.06, 07:51
    Mój syn ( matura 2007 rok) będzie albo lekarzem ( tak jak tata), albo
    biotechnologiem. Zdaje biologię, fizykę i chemię.
    Moja córka ( matura 2008 rok) także chce wybrać jakiś kierunek o nachyleniu
    przyrodniczym. Pewnie pójdzie w ślady brata.
    Żadne nie chce kontynuować mojego zawodu, ani zawodu moich rodziców.
  • maksimum 30.10.06, 01:11
    agawamala napisała:

    > Mój syn ( matura 2007 rok) będzie albo lekarzem ( tak jak tata), albo
    > biotechnologiem. Zdaje biologię, fizykę i chemię.

    Chyba najlepiej jest zostac lekarzem w Polsce a nastapnie przyjechac do USA.
    W USA na studia medyczne przyjmuja dopiero po skonczeniu innych studiow.
    Czyli masz 4 lata normalne studia,pozniej 4 lata studia medyczne a nastepnie 3
    lata specjalizacja.

    > Moja córka ( matura 2008 rok) także chce wybrać jakiś kierunek o nachyleniu
    > przyrodniczym. Pewnie pójdzie w ślady brata.

    Gratulucje i czekam na ich przyjazd do USA po studiach.

    > Żadne nie chce kontynuować mojego zawodu, ani zawodu moich rodziców.

    Mysle,ze dobrze wybrali.Nie masz sie co przejmowac.
  • a_weasley 30.10.06, 16:30
    którzy z klasą będą korzystać z bogactwa, a z godnością znosić biedę, i nie stan
    konta będzie stanowił o ich szczęściu.
  • maksimum 30.10.06, 16:42
    > konta będzie stanowił o ich szczęściu.

    Wszyscy marza o furach i Hawajach,to jesne ze stan konta musi byc
    odzwierciedleniem szczescia w zyciu.
  • nangaparbat3 30.10.06, 22:11
    maksimum napisał:

    > > konta będzie stanowił o ich szczęściu.
    >
    > Wszyscy marza o furach i Hawajach,to jesne ze stan konta musi byc
    > odzwierciedleniem szczescia w zyciu.


    Nie, dlaczego.
    Ostatnim wyartykulowanym marzeniem mojej corki bylo "zostac prezydentką calego
    świata".
    --
    Rzymianin okazywanie uczuć uważał za bezwstyd, a chęć postawienia się w
    sytuacji kogoś, czyj status był inny - za szaleństwo.
    Pascal Quignard
  • aluc 30.10.06, 22:13
    nangaparbat3 napisała:

    > Ostatnim wyartykulowanym marzeniem mojej corki bylo "zostac prezydentką
    calego
    > świata".

    władza kręci
    za władzą chłopcy sznurem, a na politycznej emeryturze wykłady, odczyty,
    memuary wink i tak dochodzimy z powrotem do kasy smile
  • nangaparbat3 30.10.06, 22:28
    aluc napisała:

    > nangaparbat3 napisała:
    >
    > > Ostatnim wyartykulowanym marzeniem mojej corki bylo "zostac prezydentką
    > calego
    > > świata".
    >
    > władza kręci
    > za władzą chłopcy sznurem, a na politycznej emeryturze wykłady, odczyty,
    > memuary wink i tak dochodzimy z powrotem do kasy smile

    big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
    --
    Rzymianin okazywanie uczuć uważał za bezwstyd, a chęć postawienia się w
    sytuacji kogoś, czyj status był inny - za szaleństwo.
    Pascal Quignard
  • maksimum 31.10.06, 03:06

    > Nie, dlaczego.
    > Ostatnim wyartykulowanym marzeniem mojej corki bylo "zostac prezydentką
    >calego świata".

    Wyobrazasz sobie jaka kase trzeba miec na takie wybory??????
  • aluc 31.10.06, 10:24
    maksimum napisał:

    >
    > > Nie, dlaczego.
    > > Ostatnim wyartykulowanym marzeniem mojej corki bylo "zostac prezydentką
    > >calego świata".
    >
    > Wyobrazasz sobie jaka kase trzeba miec na takie wybory??????

    maksimum, zwracam uwagę, że prezydentka całego świata to niekoniecznie
    prezydenka USA, poza tym musieliby wam zmienić konstytucję, Schwartzy też
    czeka smile)))

    u nas na przykład wystarczy dobrze wyglądać w niebieskiej koszuli wink
  • maksimum 31.10.06, 15:54

    > maksimum, zwracam uwagę, że prezydentka całego świata to niekoniecznie
    > prezydenka USA, poza tym musieliby wam zmienić konstytucję, Schwartzy też
    > czeka smile)))

    On sie nie doczeka,bo jest zatrzesienie kandydatow.

    > u nas na przykład wystarczy dobrze wyglądać w niebieskiej koszuli wink

    I najwazniejsze,zeby ludziom duuuuuzo obiecac.
    Z ta Japonia bylo niepowtarzalne!
    A w miedzyczasie do takich szkol posylamy nasze dzieci:
    miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3712533.html
  • _lafirynda 31.10.06, 16:56
    chodzila Twoja Wielka Muza Katarynka (artykul dot krakowskich szkol srednich) a
    chyba nie przypuszczasz ze takie szkolne przejscia byly jej udzialem?
    poza tym Doda ma 2x wiecej rozumu niz Kazia a co za tym idzie szmalu na koncie
    bankowym no i spedza swieta w Krakowku w obecnosci osobistego ksiedza
    spowiednika wiec nadstawianie sie w kiblu nie wchodzi w gre
    obecnie ponoc Pani Doda Rabczewska wyciska dolce z polonii chicagowskiej i to z
    dobrym skutkiem no i rozglada sie za kolejnym mezem bo Radzio okazal sie
    ogolnie rzecz biorac oferma zyciowa
    A KAzia to podstarzala samotna psudointelektualistka cos w stylu Katarynki
  • _lafirynda 31.10.06, 17:08
    no i Doda nosi buty za 1900 zl projektu Michala Wisni Wisniewskiego z jego
    nowej fabryki szmalcu pt Dom Mody Xavier-Fabienne (Doda jak i Wisnia potrafia
    zrobic kase nawet w Polsce i wyjezdzac do USA w tym celu nie musza a przyznasz
    ze to jest rzecz godna uznania bo coz to za sztuka dorobic sie w Ameryce-dla
    porownania Wisnia posiada nawet swoj prywatny samolot czego nie da sie
    powiedziec o wielu Polakach w Ameryce)
    Ciekawe jaka marke na nogach nosi KAzia Szczuka, moze Panie z tego forum cos
    wiedza ....
  • maksimum 31.10.06, 21:59
    _lafirynda napisała:

    > chodzila Twoja Wielka Muza Katarynka (artykul dot krakowskich szkol srednich)
    >a chyba nie przypuszczasz ze takie szkolne przejscia byly jej udzialem?

    Widze,ze zerknelas tu:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=16342662&a=50130371
    > poza tym Doda ma 2x wiecej rozumu niz Kazia a co za tym idzie szmalu na

    Ona ma troche talentu i sporo tupetu,a sama wiesz,ze z talentem mozna zajsc duzo
    dalej niz z dobrymi studiami.

    >koncie bankowym no i spedza swieta w Krakowku w obecnosci osobistego ksiedza
    > spowiednika wiec nadstawianie sie w kiblu nie wchodzi w gre
    > obecnie ponoc Pani Doda Rabczewska wyciska dolce z polonii chicagowskiej i to

    Chicago to takie robolskie miasto,dobre dla Dody i Andrew Goloty.
    Uwierz mi,NYC jest calkiem inne.

    >z dobrym skutkiem no i rozglada sie za kolejnym mezem bo Radzio okazal sie
    > ogolnie rzecz biorac oferma zyciowa

    Jestem pewien,ze z jej charakterem,to ona sobie nic lepszego jak oferma zyciowa
    nie znajdzie.

    > A KAzia to podstarzala samotna psudointelektualistka cos w stylu Katarynki

    Porownujesz Kataryne do Feisty Little Dimwits?
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=16342662&a=51050206
  • kama3570 31.10.06, 23:14
    A mój 4-latek marzy żeby pracować w myjni samochodowej,wcześniej pragnął być
    śmieciarzem.Dalej pasmatrim,uwidimsmile
  • _lafirynda 01.11.06, 07:46
    cos w tym stylu- Katarynka i Kazia sa samotne stare dupska, ale to z braku
    takich wybitnych osobistosci w polszcze jak ty-zaden nie ma tyle rozumu co ty
    zeby sie zakochac w ich iteligencji
    Doda to tylko taki image a kase ona umie zrobic i w polsce
    sugerujesz ze dolce z NYC maja wyzsza sile nabywcza niz te z chicago?
  • crusk 01.11.06, 08:40
    _lafirynda napisała:

    > cos w tym stylu- Katarynka i Kazia sa samotne stare dupska

    Myślałam, że posiadanie-nieposiadanie faceta nie jest miarą wartości kobiety.
    "Samotny facet – o jaki mądry, samotna kobieta – niedojda" (zasłyszane w
    warsztacie samochodowym).

    > Doda to tylko taki image a kase ona umie zrobic i w polsce
    > sugerujesz ze dolce z NYC maja wyzsza sile nabywcza niz te z chicago?

    Chyba doda miałaby mniejszą siłę zbywczą w NYC, z tego, co czytam. W Polsce też
    raczej na robotniczych zagłębiach zrobiła kaskę. Prosty naród jest mniej
    wymagający, itd.

    Mój młody (3,5) raczej zgłasza chęć dostatniego życia, choć nie mówi wprost, że
    będzie bogaty, raczej, że będzie miał 10 ciężarówek, 5 domów (nad morzem i w
    górach też), 3 kombajny, 6 traktorów, itd. Wymienianie zajmuje mu dobrą chwilę.
    Najbardziej martwi mnie, że koledzy przyprowadzą mu peugeoty, zostawią i odjadą
    oplem. Kto wie co to za „koledzy”.
    Powtarza to konsekwentnie od ok. pół roku.


  • _lafirynda 01.11.06, 11:44
    i to wlasnie swiadczy o inteligencji Dody skoro umiala skalkulowac ze wiecej
    zarobi w Chicagowie niz w NYC

    okropne to sluchac takich wyliczanek brzdaca- bez ladu i skladu, obrzydliwie
    denerwujace sa takie dzieci, prawda?
  • crusk 01.11.06, 20:33
    _lafirynda napisała:

    > okropne to sluchac takich wyliczanek brzdaca- bez ladu i skladu, obrzydliwie
    > denerwujace sa takie dzieci, prawda?

    To jest standardowa (konsekwentna) odpowiedź na pytanie – czy chciałbyś być ….?
    Nie prowokujesz - nie słuchasz, zwykle ciotki się na to łapią.
    A z dziećmi wiadomo, są źródłem radości i smutków zarazem.

    Z młodym mam milion innych, niematerialnych, tematów, a opowieść o zbitym
    kolanie jest trzymająca w napięciu historią (bez mazgajstwa). Mogę też używać go
    jako dyktafonu, jest prawie bezbłędny wink
  • myelegans 01.11.06, 13:55
    CUUUUDNY ten Twoj maly, znaczy na roli bedzie smile
  • maksimum 01.11.06, 17:58
    _lafirynda napisała:

    > Doda to tylko taki image a kase ona umie zrobic i w polsce

    Na lepszy image tez trzeba sobie zapracowac.
    www.doda.ws/
    Dla ona jest bardzo prosta,a talentu takiego jak Madonna nie ma,wiec zostala
    jej Polska prowincjonalna i Chicago od czasu do czasu.

    > sugerujesz ze dolce z NYC maja wyzsza sile nabywcza niz te z chicago?

    Inni ludzie sa popularni wsrod zdrowych i bogatych niz w Polsce i Chicago.
  • sylwia32 01.11.06, 12:12
    odpowiedź z filmu Forest Gump "kim Forest zostaniesz jak dorośniesz? odpowiedź
    No jak kim Forestem Gumpem."
    i moje dzieci też mają być sobą jak dorosną
    --
    pozdrawiam
    sylwia , madzia i michaś
    src="<a
    href="lilypie.com/baby1/051023/1/14/1/+10""
    target="_blank">lilypie.com/baby1/051023/1/14/1/+10"</a> alt="Lilypie Baby
    Birthday" border="0" /></a>
  • myelegans 01.11.06, 14:02
    Moj na dzien dzisiejszy bedzie smieciarzem, zbiera wszystkie smieci na
    spacerze.

    Na pewno dam mu szanse rozwijania sie w jakimkolwiek kierunku zechce, a przede
    wszystkim bedziemy z nim podrozowac, pokaze mu swiat, inne kultury, naucze
    wrazliwosci na cudza krzywde, juz odbylismy wizyte na oddzial onkologiczny w
    szpitalu dzieciecym, gdzie sa dzieci z bialaczka i maly zostawil tam
    dobrowolnie swojego ukochanego misia. Nie mialabym nic przeciwko temu, zeby
    zaangazowal sie w jakis dobry cel charytatywny, np. zalozyl organizacje niosaca
    pomoc medyczna dzieciom ofiarom wojny, albo zeby byl lekarzem w Doctors Without
    Borders. Moze dlatego, ze samej mnie do tego ciagnie jak cholera i rozne
    pomysly mi przychodza do glowy, ale chyba najpierw musze zostac celebrities ;-
    ).
    Jak chce byc dealerem na Wall Street tez go z domu nie wyklne.
  • _lafirynda 01.11.06, 19:34
    dealer na wall street ludzie trzymajcie mnie
    raczej dealer brown sugar
  • astra161 01.11.06, 21:23
    Diler na Wall street??? Umarłam...od dziś to będzie moja sygnaturka.
  • maksimum 01.11.06, 21:56
    To sie czesto w Polsce slyszy o systemie edukacji.

    www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3707270.html?as=3&ias=9&startsz=x
    - Dzięki niemu jesteśmy ostatnim krajem, który nie chodzi na sznurku USA. Mamy
    świetny system edukacji i opieki zdrowotnej. Nikt tu nie umiera z głodu...

    - Ale jeść też nie ma co. W sklepach tylko ryż i czarna fasola.

    - Wszystko przez Busha. To zbrodniarz. Chce nas zabić i zrobić tu amerykański
    burdel.

    Mirurgia to najprawdziwsza komunistka, jaką spotkałem. Jest członkinią partii,
    szefową osiedlowego Komitetu Obrony Rewolucji i żoną urzędnika ministerialnego.
    Tak przynajmniej twierdzi.

    - Są sklepy, gdzie można kupić wszystko...

    - Tak, ale zwykli Kubańczycy nie mają tam wstępu.

  • myelegans 02.11.06, 03:32
    NO dobra, niech bedzie broker wink
  • maksimum 02.11.06, 03:59
    myelegans napisała:

    > NO dobra, niech bedzie broker wink

    Nie wiem czego sie dziewczyny Ciebie czepiaja?
    Foreign currency dealer to popularny zawod rowniez na Wall Street.
    Broker dotyczy glownie papierow wartosciowych innych niz pieniadze.
    www.google.com/search?hl=en&lr=&q=foreign+currency+dealer&btnG=Search
  • maksimum 03.11.06, 05:12
    A Kowalska lubi sobie pogadac!!!!!!
    Ona ma dwie corki w wieku moich dzieci.Angelica chodzi razem z Monika do
    jednej klasy,a Jessica chodzi tez do 7 klasy jak Maciek ale do innego J.H.
    Jessica tez sie bardzo dobrze uczy jak i Maciek,wiec pytam ja,dlaczego nie
    wyslala jej tak jak i mlodszej corki na "Delta" program?
    Ona mi na to,ze przychodzily do niej rozne listy i na jednym nawet bylo
    napisane Delta,ale ona myslala,ze chca ja gdzies wyslac samolotem na wycieczke
    i wyrzucila list do kosza.
    Przy pierwszym dziecku,wie pan,czlowiek jest jeszcze troche glupi,ale przy
    drugim juz sie nie dalam skolowac.
  • carolina2000 03.11.06, 23:19
    Bogate mają być, żeby klepiących biedę na emeryturze rodziców wspomagać. smile)
  • maksimum 20.01.07, 20:56
    carolina2000 napisała:

    > Bogate mają być, żeby klepiących biedę na emeryturze rodziców wspomagać. smile)

    Wlasnie tak szykuje swoje pociechy,choc biedy nie zamierzam klepac,ale
    wiadomo,ze kazde nastepne pokolenie zyje lepiej,wiec jak dobrze je wychowam,to
    moze poprobuje tego lepszego zycia.
    Moze pozwola mnie swoje dzieci wychowywac?
    Bo kto ma takie plany,zeby siedziec na yardzie i ogladac zachody slonca,przy
    okazji przerabiajac bulki na gaz?
  • marghe_72 20.01.07, 21:35
    maksimum napisał:

    > --------------
    > Czy wolalybyscie,by wasze dzieci zostaly noblistami i borykaly sie z
    > finansami cale zycie jak Lech Walesa przed odebraniem nagrody?

    to mi sie podoba...
    --
    Literówki to moja specjalność smile
  • wujo_prezio 21.01.07, 12:47
    W zyciu bym nie pozwolil na to aby moje dziecko zajelo sie profesjonalnym sportem do tego stopnia ze porzuciloby nauke, JEdna mala kontuzja i koniec snow o karierze. Sport tak, ale nie profesjonalnie i zawodowo. Pozatym sukces w sporcie osiaga znacznie mniejszy odsetek zaczynajacych niz w innych dzidzinach.
  • maksimum 21.01.07, 18:50
    wujo_prezio napisał:

    > W zyciu bym nie pozwolil na to aby moje dziecko zajelo sie profesjonalnym
    >sportem do tego stopnia ze porzuciloby nauke,

    Nie da rady pogodzic profesjonalnego sportu z nauka.A nie pomyslales o tym,ze
    w profesjonalnym sporcie w ciagu roku zarabia sie tyle ile w normalnej pracy
    przez cale zycie?

    > JEdna mala kontuzja i koniec snow o karierze.

    Nie jest az tak tragicznie jak to przedstawiasz.
    W tenisie kazdy ma jakies kontuzje,robia przerwy na leczenie i graja dalej.

    > Sport tak, ale nie profesjonalnie i zawodowo. Pozatym sukces w sporcie
    > osiaga znacznie mniejszy odsetek zaczynajacych niz w innych dzidzinach.

    To daj mnie przyklad sukcesu finansowego w innych dziedzinach.
    Moj kolega z Ozarowa-Kazimierz Stachurski- odniosl sukces i jest
    burmistrzem,zarabiajac 10 tys zl miesiecznie.

  • kropkacom 21.01.07, 19:59
    maksimum napisał:
    > Nie da rady pogodzic profesjonalnego sportu z nauka.A nie pomyslales o tym,ze
    > w profesjonalnym sporcie w ciagu roku zarabia sie tyle ile w normalnej pracy
    > przez cale zycie?

    Tylko ilu sportowców tak zarabia? Poza tym większość tych wielkich fortun
    sportowych nie pochodzi z nagród ale z intratnych kontraktów reklamowych a te
    zdobywają już tylko nieliczni.
    Jeżeli dziecko ma talent w jakiejś dyscyplinie sportowej to oczywiście wato je
    wspierać i odpowiednio pokierować. Ale nawet w tym momencie nie można myśleć o
    jego przyszłości przeliczając już przyszłe zyski finansowe.
  • maksimum 21.01.07, 22:28
    > Tylko ilu sportowców tak zarabia?

    Widze,ze .com nie bardzo sie orientuje ile jest hokeistow w NHL.
    Jest 30 zespolow w lidze i kazdy musi miec na liscie po 25 zawodnikow,tj ponad
    750 zawodnikow z ktorych kazdy zarabia minimum 450.000 doll.

    www.tsn.ca/nhl/feature/?fid=1005&hubname=
    > Poza tym większość tych wielkich fortun
    > sportowych nie pochodzi z nagród ale z intratnych kontraktów reklamowych a te
    > zdobywają już tylko nieliczni.

    Mowisz o tenisie.To prawda,ale dotyczy to tylko najlepszych,bo poza pierwsza 10-
    tka nikt nie dostaje oszalamiajacych kontraktow reklamowych.

    > Jeżeli dziecko ma talent w jakiejś dyscyplinie sportowej to oczywiście wato je
    > wspierać i odpowiednio pokierować. Ale nawet w tym momencie nie można myśleć o
    > jego przyszłości przeliczając już przyszłe zyski finansowe.

    Dlaczego nie? Przeciez to rodzic kieruje dziecko w zycie.Oczywiscie dziecko po
    osiagnieciu pelnoletnosci moze zmienic zdanie,a wtedy jest jeszcze czas na
    nauke.
    Stuyvesant H.S. ma sekcje hokejowa i tenisa i dlatego syn chce sie tam dostac.
    en.wikipedia.org/wiki/Stuyvesant_High_School
    ---------------------
    Stuyvesant fields 26 varsity teams, including a swimming team, as well as golf,
    bowling, volleyball, soccer, basketball, gymnastics, wrestling, fencing,
    baseball/softball, handball, tennis, track/cross country, cricket and football
    teams.

    In 2001, Stuyvesant added a varsity ice hockey team, the first public school in
    New York City to do so.
    -----------------------
    Zazwyczaj w szkole sredniej okazuje sie na ile talent jest wystarczajacy by isc
    na zawodowstwo,czy raczej sleczec nad ksiazka.
  • kropkacom 21.01.07, 22:58
    maksimum napisał:
    > > Tylko ilu sportowców tak zarabia?
    >
    > Widze,ze .com nie bardzo sie orientuje ile jest hokeistow w NHL.
    > Jest 30 zespolow w lidze i kazdy musi miec na liscie po 25 zawodnikow,tj ponad
    > 750 zawodnikow z ktorych kazdy zarabia minimum 450.000 doll.

    A ilu jest młodych ludzi w Stanach i na świecie którzy chcą grać w NHL?

    > Mowisz o tenisie.To prawda,ale dotyczy to tylko najlepszych,bo poza pierwsza
    > 10 tka nikt nie dostaje oszalamiajacych kontraktow reklamowych.

    I ciekawe czy Tym spoza 10tki wystarczy parę lat aby przez resztę życia nie
    musieli myśleć o pieniądzach.

    > Dlaczego nie? Przeciez to rodzic kieruje dziecko w zycie.Oczywiscie dziecko po
    > osiagnieciu pelnoletnosci moze zmienic zdanie,a wtedy jest jeszcze czas na
    > nauke.

    Wtedy jest się kilka lat do tyłu z nauką w stosunku do rówieśników.



  • maksimum 22.01.07, 00:20
    > > Dlaczego nie? Przeciez to rodzic kieruje dziecko w zycie.Oczywiscie dziec
    > ko po
    > > osiagnieciu pelnoletnosci moze zmienic zdanie,a wtedy jest jeszcze czas n
    > a nauke.
    >
    > Wtedy jest się kilka lat do tyłu z nauką w stosunku do rówieśników.

    Eeeeeeee,nie przesadzaj.Szkole konczy sie w wieku 18-19 lat i wtedy wlasnie
    podejmuje sie decyzje.
    Ja wiem,ze taki Andy Murray,ktory jeszcze sie nie goli i ma 19 lat,czy Djokovic
    tez 19 latek sa juz w 4 rundzie Australian Open,ale to sa wyjatki.
    www.australianopen.com/en_AU/scores/draws/ms/index.html
    I taki A.Murray juz zarobil banke:
    www.australianopen.com/en_AU/bios/profile/ms/atpmc10.html
    A Djokovic pierwszy milion przekroczy w Australian Open:
    www.australianopen.com/en_AU/bios/profile/ms/atpd643.html
  • wujo_prezio 22.01.07, 10:33
    Zeby osiagnac sukces w sporcie profesjonalnym trzeba sie na niego nastawic w wieku 4, max 5 lat, co za tym idzie wyjazdy, zgrupowania, treningi, nie ma mozliwosci aby nie zaniedbac nauki. W sporcie wychodzi na sukces promil zaczynajacych. Jedna kontuzja jest sie wykluczonym z walki i nie ma sie nic. Ani wiedzy aby normalnie pracowac na zycie ani sukcesow sportowych. Potem dzieci maja pretnesje do rodzicow, ze przeciez jako doswiadczeni zyciowo ludzie powinni im czegos zabronic.
  • maksimum 23.01.07, 04:31
    wujo_prezio napisał:

    > Zeby osiagnac sukces w sporcie profesjonalnym trzeba sie na niego nastawic w
    wieku 4, max 5 lat, co za tym idzie wyjazdy, zgrupowania, treningi, nie ma
    >mozliwosci aby nie zaniedbac nauki.

    Nie jest to az tak czarno jak to malujesz.
    W mojej klasie szkoly sredniej bylo dwoch chlopakow,ktorzy grali w pilke w 3
    lidze.Jeden w Polonii W-wa ,a drugi w Warszawiance.
    Z tym ktory gral w Polonii,a pozniej Legii do tej pory sie kumpluje,bo mieszka
    w Toronto.Dzwoni do mnie co najmniej raz w miesiacu.
    Trzeba byc po prostu bardzo dobrym fizycznie i z tym sie czlowiek rodzi i lata
    treningu ci nic nie dadza jak nie masz talentu.
    On w wieku 14 lat gral w seniorach w B klasie,a w Polonii w wieku 17 lat.

    > W sporcie wychodzi na sukces promil zaczynajacych

    To prawda i dlatego mysle,ze moje dzieci maja wiecej szans w nauce niz w
    sporcie.
  • molla7 22.04.07, 09:27
    rolą rodziców jest dać skrzydła i korzenie. Reszta jest sprawa dziecka.
    --
    tylko papier zniesie wszystko
  • maksimum 22.04.07, 19:27
    molla7 napisała:

    > rolą rodziców jest dać skrzydła i korzenie. Reszta jest sprawa dziecka.

    To tak naukowo powiedziane,ze wszystko tu mozna podlozyc.Moglabys bardziej po
    polsku?
  • molla7 22.04.07, 20:38
    > molla7 napisała:
    >
    > > rolą rodziców jest dać skrzydła i korzenie. Reszta jest sprawa dziecka.
    >
    > To tak naukowo powiedziane,ze wszystko tu mozna podlozyc.Moglabys bardziej po
    > polsku?

    yyy, sorry, za mało po polsku? wymiekłam....
    Dac korzenie- sprawić by dziecko patrząc w przyszłośc mogło ze spokojem oprzec się na tym ,jakie wsparcie niesie jego rodzina wraz z z bagazem tradycji, obyczajów, dobrego wychowania, nacisku na te a nie inne wartości i pryncypia, kręgosłup moralny. A skrzydla? to samodzielność, umiejetność podejmowania decyzji, otwartośći uczciwość. Kiedy będę pewna ze dalam to wszystko mojemu dziecku, nie będę sie o nie lekac, powinno być w zyciu szczesliwe, nie wazne czy bedąc ( zcałym szacunkiem) fryzjerka, pielegniarka czy druga Szymborską, czy Boznańską.
    --
    tylko papier zniesie wszystko
  • maksimum 24.04.07, 04:39
    molla7 napisała:

    > powinno być w zyciu szczesliwe, nie wazne czy bedąc ( zcał
    > ym szacunkiem) fryzjerka, pielegniarka czy druga Szymborską, czy Boznańską.

    Czy nie za duzo pozostawiasz miejsca na samodzielna decyzje dziecka co do jego
    przyszlosci?
    Tiger od malenkosci chodzil z ojcem na pola golfowe i popatrz co z niego
    wyroslo.
    Mysle,ze to sprawa rodzicow kim powinno byc dziecko w przyszlosci.
  • echtom 24.04.07, 08:16
    Papa Williams i papa Polgar też trenowali córki od maleńkości. I tu wracamy do
    punktu wyjścia - czy każdy musi być sławny i bogaty, żeby szczęśliwie żyć i
    zaspokoić ambicje rodziców? Mi naprawdę na tym nie zależy - chcę tylko, by moje
    córki robiły to, co lubią i potrafiły się z tego utrzymać, a do tego celu
    prowadzi wiele dróg. Pisałam wcześniej, że mój ojciec chciał, bym poszła na
    medycynę. Ja zgodnie z predyspozycjami wybrałam studia filologiczne, a on po
    latach, widząc przebieg mojej kariery zawodowej, stwierdził, że dokonałam
    dobrego wyboru i jest ze mnie dumny. Mam nadzieję, że za 15-20 lat powiem to
    samo swoim dzieciom, niezależnie od tego, co wybiorą.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • maksimum 25.04.07, 05:24
    echtom napisała:

    > Papa Williams i papa Polgar też trenowali córki od maleńkości. I tu wracamy
    do punktu wyjścia - czy każdy musi być sławny i bogaty, żeby szczęśliwie żyć i
    > zaspokoić ambicje rodziców?

    Czy Tiger Woods narzeka na swoj los?
    Czy Williamsowne narzekaja na swoje ciezkie zycie?
    Rodzice widza dosc dobrze slabe i mocne strony swoich pociech i lepiej umieja
    je pokierowac niz mieliby sie zdac na niedojrzaly mozg dziecka.

    > Mi naprawdę na tym nie zależy - chcę tylko, by moje
    > córki robiły to, co lubią i potrafiły się z tego utrzymać, a do tego celu
    > prowadzi wiele dróg. Pisałam wcześniej, że mój ojciec chciał, bym poszła na
    > medycynę. Ja zgodnie z predyspozycjami wybrałam studia filologiczne, a on po
    > latach, widząc przebieg mojej kariery zawodowej, stwierdził, że dokonałam
    > dobrego wyboru i jest ze mnie dumny.

    A co ma powiedziec teraz,gdy sytuacja jest nieodwracalna?


    > Mam nadzieję, że za 15-20 lat powiem to
    > samo swoim dzieciom, niezależnie od tego, co wybiorą.

    A w jakim wieku dzieci wybieraja na powaznie kim chca zostac????????
  • echtom 25.04.07, 08:25
    To zależy. Z moich obserwacji wynika, że grupą dokonującą wczesnego wyboru są
    np. lekarze - już profil szkoły średniej wybierają pod kątem przyszłych studiów
    i systematycznie w tym kierunku pracują. A poza tym różnie bywa - czasem
    dziecko ma sprecyzowaną wizję swojej przyszłości w wieku 15 lat, a czasem
    odnajduje swoje życiowe powołanie w wieku lat 30. Są też ludzie, którzy nie
    mają żadnych wyrazistych zdolności czy zainteresowań i takimi rzeczywiście
    można pokierować, uważam jednak, że zmuszanie dziecka, by rezygnowało ze swoich
    autentycznych pasji i realizowało ambicje rodziców jest, łagodnie mówiąc,
    nieporozumieniem.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • maksimum 25.04.07, 23:17
    echtom napisała:

    > To zależy. Z moich obserwacji wynika, że grupą dokonującą wczesnego wyboru są
    > np. lekarze - już profil szkoły średniej wybierają pod kątem przyszłych
    >studiów i systematycznie w tym kierunku pracują.

    Czyli jest to decyzja podjeta rodzinnie,na podstawie dobrych doswiadczen?

    > A poza tym różnie bywa - czasem
    > dziecko ma sprecyzowaną wizję swojej przyszłości w wieku 15 lat, a czasem
    > odnajduje swoje życiowe powołanie w wieku lat 30. Są też ludzie, którzy nie
    > mają żadnych wyrazistych zdolności czy zainteresowań i takimi rzeczywiście
    > można pokierować, uważam jednak, że zmuszanie dziecka, by rezygnowało ze
    swoich
    > autentycznych pasji i realizowało ambicje rodziców jest, łagodnie mówiąc,
    > nieporozumieniem.

    A kto mowi o rezygnacji z pasji?
    Caly czas chodzi o rozpalenie tych pasji w mlodym czlowieku.
  • echtom 26.04.07, 08:34
    Co do lekarzy - tu najczęściej decyduje powołanie do zawodu. Nie wszyscy młodzi
    lekarze pochodzą z lekarskich rodzin, choć nie jest to rzadkością.
    Co do ostatniego zdania - problem w tym, że rodzice najczęściej próbują
    rozpalić w dziecku s w o j e w ł a s n e p a s j e, nie licząc się zupełnie
    z jego zamiłowaniami i predyspozycjami. Jest to poniekąd naturalne (ja też
    wysłałam dzieci na basen, a nie np. na kort tenisowy, bo sama lubię pływać i
    wydaje mi się to ważną umiejętnością), ale trzeba umieć odpuścić, kiedy dziecko
    wybierze inną aktywność, a z tym rodzice miewają kłopoty. Ja np. lubię chodzić
    po górach i zabrałam kiedyś dzieci z sobą. Nie złapały bakcyla - może po prostu
    były za małe. Odczekam trochę i zrobię następne podejście, a jak się nie uda,
    będę jeździć w góry bez nich, zamiast je przymuszać czy zadręczać pretensjami,
    że nie chcą.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • maksimum 27.04.07, 04:14
    echtom napisała:

    > Ja np. lubię chodzić
    > po górach i zabrałam kiedyś dzieci z sobą. Nie złapały bakcyla - może po
    >prostu były za małe. Odczekam trochę i zrobię następne podejście,

    Syn na tenisa sie chetnie zalapal,a corka moze byla za mloda.Sprobuje jeszcze
    raz w tym roku.
  • molla7 24.04.07, 08:38
    maksimum napisał:

    > molla7 napisała:
    >
    > > powinno być w zyciu szczesliwe, nie wazne czy bedąc ( zcał
    > > ym szacunkiem) fryzjerka, pielegniarka czy druga Szymborską, czy Boznańsk
    > ą.
    >
    > Czy nie za duzo pozostawiasz miejsca na samodzielna decyzje dziecka co do
    jego
    > przyszlosci?
    > Tiger od malenkosci chodzil z ojcem na pola golfowe i popatrz co z niego
    > wyroslo.
    > Mysle,ze to sprawa rodzicow kim powinno byc dziecko w przyszlosci.
    A ja mysle, ze życie dziecka i jego przyszlość zależy wyłacznie od niego. Mogę
    mu doradzić, pomóc, wskazać drogi, ale nie mam wpływu na to którą z nich
    podąży. Nie mogę przyjmowac odpowiedzialnosci za całe jego zycie. Moją córkę od
    małego kajtusia ucze podejmowania decyzji, dokonywania wyborów i
    odpowiedzialności, za nie oczywiście na jej poziomie, dotyczy to pewnie
    przyziemnych spraw, ale to grunt pod przyszłe decyzje i wybory. Uczę jej
    otwartości i ciekawości świata, obdarzam miłością i akceptacją. Cóz więcej mogę
    zrobić? Kazać jej pójść na medycynę, prawo czy na astrofizykę? Dobra, kazę a
    ona i tak zrobi ze swoją przyszłością co będzie chciała. Niezalezności nie będę
    tłumić, bo moje dziecko od niemowlaka było dośc niezalezne i zdecydowane, co
    jej się podoba co nie. Walczyć z nia, po co?
    --
    życie człowieka nieśmiałego składa się ze zmarnowanych okazji
  • maksimum 25.04.07, 05:27
    molla7 napisała:

    > Coz wiecej moge zrobić? Kazać jej pójść na medycynę, prawo czy na
    astrofizykę? Dobra, kazę a
    > ona i tak zrobi ze swoją przyszłością co będzie chciała.

    To kto u Ciebie w domu rzadzi?
  • truscaveczka 21.01.07, 20:23
    Sobą. Kropka.
    --
    ♥Olga, dziecię moje♥
    "Żeby mężczyzna "zrobił coś sam z siebie" trzeba mu przedstawić pisemną listę
    czynności do spontanicznego wykonania." /by Azbestowa/
  • grzanka23 21.01.07, 21:20
    MOje dziecko od urodzenia lubi muzyke,ma sluch absolutny.
    W wieku 3lat zaczela spiewac solmizacja i grac na klawiszach w pryw szkole muz.
    Teraz jako 4latka gra tez na klawiszach,ma nie jeden wystep na scenie juz
    zaliczony.Rwie sie do muzyki,chce grac na skrzypcach juz teraz,ale ma jeszcze
    czas.Od urodzenia ze mama na koncertach,juz spiewa ze mna na scenie i u cioci w
    zespole cyganskim,bo taka ma krew po dziadkach.
  • maksimum 21.01.07, 22:10
    grzanka23 napisała:

    > MOje dziecko od urodzenia lubi muzyke,ma sluch absolutny.

    Moje tez maja sluch i graja na instrumentach,ale nie na tyle by z tego zyc.

    > W wieku 3lat zaczela spiewac solmizacja i grac na klawiszach w pryw szkole
    >muz.

    A klawisze,to key-board ?

    > Teraz jako 4latka gra tez na klawiszach,ma nie jeden wystep na scenie juz
    > zaliczony.

    Czy to nie za wczesnie na wystepy?

    > Rwie sie do muzyki,chce grac na skrzypcach juz teraz,ale ma jeszcze
    > czas.Od urodzenia ze mama na koncertach,juz spiewa ze mna na scenie i u cioci
    >w zespole cyganskim,bo taka ma krew po dziadkach.

    To bedziesz miala pocieche z dziewczyny.
  • maksimum 21.01.07, 22:11
    ♥ "Żeby mężczyzna "zrobił coś sam z siebie" trzeba mu przedstawić pisemną listę
    czynności do spontanicznego wykonania." /by Azbestowa/

    To tez prawda.
  • mamakrzysia4 21.01.07, 22:33

    --
    Nasz Skarb Krzyś jest z nami od 4 marca 2006r.
    Krzyś majuż...
  • vatum 22.01.07, 10:11
    Moja mała (3 lata) powiedziała dziś rano, że będzie listonoszem smile
    Cokolwiek wybierze będę jej wsparciem pomoca smile
  • maksimum 23.01.07, 04:24
    vatum napisała:

    > Moja mała (3 lata) powiedziała dziś rano, że będzie listonoszem smile
    > Cokolwiek wybierze będę jej wsparciem pomoca smile

    Pewno dopiero co zaczela po schodach chodzic i bardzo dobrze jej to idzie?
  • maksimum 23.01.07, 04:44
    login_znany_moderatorowi_forum napisał:

    > maksimum napisał:
    > >> Obiecalem jej laptop jak wygra z synem,to syn sie zaczal smiac w glos,
    > >> ze to nigdy nie nastapi,a wiem ze corka bardzo by chciala laptop.
    > i dalej
    > > > Pomijajac juz wszystko, motywacja zewnetrzna (laptop) moze chwilowo
    > > >zadzialac, ale nigdy nie stanie sie motywacja wewnetrzna...

    > > To jak na nia zadzialac,zeby jej sie chcialo?

    > Człowieku ty masz jakąś obsesję. Chcesz w pełni sterować swoimi dziećmi.

    To mam pozwolic im ,zeby mna sterowaly?

    > To jest prosta droga do zabicia w nich osobowości. Wrzuć na luz i pomyśl jak
    >wyjść z twarzą i kupić córce laptopa bez wygranej z synem.

    Do tego nie dojdzie.Prawdopodobnie nigdy z bratem tez nie wygra,bo on za dobrze
    gra i wygrywa ze starszymi o 2 lata od niego.
    Problem w tym,ze corka ma duzo lepsze warunki do uprawiania sportu,bo
    odziedziczyla szybkie nogi po mamusi,a mamusia biegala kiedys na Skrze.
    Syn jest po prostu duzo bardziej ambitny od niej,a jej wszystko za lekko
    przychodzi.
    Jesli ma szybkosc i zwinnosc ,to dlaczego nie sprobowac tenisa,w ktorym bylaby
    bardzo dobra,gdyby zechciala grac.Nawet gdyby grala tylko towarzysko,to jest
    rowniez dla niej wielki plus.
    Kto w dzisiejszych czasach chce dziewczyne,ktora tylko umie gotowac?

    > Wewnętrzną motywacją
    > (cokolwiek to nie znaczy) on nie będzie, ale może pozwoli jej robić to co
    >wewnętrznie chce.

    Ona na wiosne nie bedzie miala wyjscia,bo syn chce grac,a jej nie bede
    zostawial w domu.Albo bedzie sie przygladala jak my gramy,albo sama zechce grac
    bo laptopa nie zobaczy na oczy.
    Ja rozumiem,ze ktos nie ma warunkow fizycznych,zero talentu i brak dostepu do
    kortow-ale jak sie ma to wszystko i z tego nie skorzystac,to juz przestepstwo.
  • wieczna-gosia 24.04.07, 10:06
    a kto chce miec zone co tylko gra w tenisa smile

    maksimum, obsesje to ty masz ale na punkcie tenisa. Przeciez dzieci nie musza
    uprawiac tej samej dyscypliny sportu- zamiast szantazowac ja tym laptopem rusz
    glowa i pomysl w czym moglaby zrealizowac i szybkosc i zwinnosc i moze
    wytrzymalosc, a jednoczesnie co nie bedzie slepym lazeniem z bratem na kort.
    Szczegolnie jesli tego nie chce.

    mam dzieci z roznica wieku o rok- starsza kocha karate, mlodsza codziennie o 4
    wstaje i jezdzi do stajni, kocha konie. Zalezalo mi ta aktywnym trybie zycia,
    ale jednoczesnie zalezalo mi zeby kazda z nich miala cos takiego, dlaczego ma
    wewnetrzna motywacje wywlec tylek, a nie zewnetrznej potrzebowala. Bo mamusia
    dzisiaj jest a jutro nie ma mamusi. Mamusia ma wlasne zycie i mamusia nie bedzie
    nad dziecmi stala z bacikiem bo ma bardziej interesujace rzeczy do roboty.

    Trzecia poszla na gimnastyke artystyczna i wpadla marzy o szkole baletowej. Za
    to wyslana na karate- zrezygnowala po miesiacu.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html

    gosklec@poczta.onet.pl
  • echtom 24.04.07, 15:24
    Ja przyznaję ze wstydem, że sama nie jestem "sporty" i dziewczyn też specjalnie
    w tym kierunku nie popychałam. Wysłałam je tylko na naukę pływania, bo to
    akurat jedyne, co potrafię. Najstarszej się poszczęściło i związała się z
    chłopakiem, który wciąga ją w swoje sportowe pasje. Zaliczyła już ściankę
    wspinaczkową, chodzi regularnie na warsztaty taneczne, w przyszłym tygodniu
    jedzie na spływ kajakowy, a w zimie planują wypad na snowboard. Mam nadzieję,
    że młodsze też z czasem odnajdą swoje sportowe zainteresowania - ja np. na
    studiach zajmowałam się żeglarstwem.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • maksimum 25.04.07, 05:19
    echtom napisała:

    > - ja np. na studiach zajmowałam się żeglarstwem.

    Ja tez troche zeglowalem i gralem w brydza na turniejach w Warszawie.
  • maksimum 25.04.07, 05:34
    wieczna-gosia napisała:

    > a kto chce miec zone co tylko gra w tenisa smile

    A kto chce miec zone,ktora nie umie grac w tenisa?

    > maksimum, obsesje to ty masz ale na punkcie tenisa. Przeciez dzieci nie musza
    > uprawiac tej samej dyscypliny sportu- zamiast szantazowac ja tym laptopem rusz
    > glowa i pomysl w czym moglaby zrealizowac i szybkosc i zwinnosc i moze
    > wytrzymalosc, a jednoczesnie co nie bedzie slepym lazeniem z bratem na kort.
    > Szczegolnie jesli tego nie chce.

    Ona jest bardzo dobra fizycznie.Swietnie biega,jest zwinna i wysoka,wiec
    myslalem ,ze tenis jest dla niej najlepszym sportem.
    Ona niestety nie garnie sie do sportu.

    > Trzecia poszla na gimnastyke artystyczna i wpadla marzy o szkole baletowej.
    > Za to wyslana na karate- zrezygnowala po miesiacu.

    Monika chodzi na jakies tance i gimnastyke i nawet to lubi,ale jest dosc wysoka
    i mysle,ze to nie dla niej.
  • wieczna-gosia 25.04.07, 07:42
    > Ona jest bardzo dobra fizycznie.Swietnie biega,jest zwinna i wysoka,wiec
    > myslalem ,ze tenis jest dla niej najlepszym sportem.
    > Ona niestety nie garnie sie do sportu.

    moze nie garnie sie do sportu bo:
    1. po prostu sie nie garnie. nie kazdy musi byc Kurnikova smile jesli ja
    przetrenujesz efekt bedzie taki jak u mojego meza, syna zawodowego judoki. ZERO
    sportu w doroslym zyciu, bo w mlodosci rzygal sportem, do ktorego nie ma
    zaciecia. Dlugo uczyl sie ze sport po prostu moze byc przyjemny. I teraz jest
    OK. Ja z kolei uwazam ze szkoda ze rodzicie o moje usportowienie nie dbali, bo
    sama musialam sobie wypracowac taki nawyk ze fajnie sie ruszac i ze dobrze i ze
    niedziele na kanapie to nie jest to. Ale za to ja teraz przygotowuje sie do
    maratonu bo nie mam obciazen przetrenowania, a moj maz leczy kontuzje z mlodosci
    z przetrenowania.
    2. moze nie trafiasz w jej dyscypline. Think! Be creative! Impossible is nothing smile

    > Monika chodzi na jakies tance i gimnastyke i nawet to lubi,ale jest dosc wysoka
    > i mysle,ze to nie dla niej.
    to nie mysl tylko z dzieckiem rozmawiaj. Dorwij jakiegos trenera. A moze lekka
    atletyka skoro jest wysoka i zwinna? a moze plywanie jej podejdzie?

    I nie rob dzieciom rywalizacji- Monika jesli nei wygra z bratem i laptopa nie
    dostanie- bedzie widzic JEGO a nie ojca, ktory ustawil jej absurdalny limit. A
    istota treningu jest to by motywowac ludzi celami osiagalnymi a nie
    absurdalnymi- inaczej motywacja traci sens. MOze jesli juz laptop musi byc
    nagroda (ile u was teraz laptopy kosztuja? pewnie za keszonkowe mozna sobie
    kupic, skoro nawet w Polsce za 2300 mozna cudo kupic...)to moze nagrodz ja za
    regularne uprawianie, za systematycznosc, za to ze sie poprawi w widoczny
    sposob. A moze za wybranie fajniej dla siebie dyscypliny?

    Naprawde Max mam w domu przyklad jak czlowieka mozna sportem zajechac. I
    naprawde trudno z czegos takiego wyjsc. Poza tym widze ze dyscypliny sportowe sa
    pod ciebie i syna (kosz, tenis)- moze niech cos tez bedzie pod monike? MOze
    rozstan sie z wizja stypendium sportowego dla niej, bo wizjoner z ciebie niezly
    jak widze i raczej pogodz sie z kariera biologa molekularnego skoro taka bystra?
    --
    opsesyjna.blox.pl/html

    gosklec@poczta.onet.pl
  • maksimum 25.04.07, 23:25
    wieczna-gosia napisała:

    > to nie mysl tylko z dzieckiem rozmawiaj. Dorwij jakiegos trenera. A moze lekka
    > atletyka skoro jest wysoka i zwinna? a moze plywanie jej podejdzie?

    Plywa bardzo dobrze,ale ma uczulenie od chloru.
    Ostatnio na zajeciach pozalekcyjnych nauczyla sie szydelkowac i teraz siedzi
    przed TV i szydelkuje.Wychodzi jej to bardzo dobrze i nauczyla sie w mig.

    > jak widze i raczej pogodz sie z kariera biologa molekularnego skoro taka
    >bystra?

    Nawet o tym nie pomyslalem.Z matematyki jest lepsza niz z angielskiego,a z
    angielskiego wg mnie jest bardzo dobra.
    Ja widze co sie w parku dzieje.Dziewczyny,ktore uprawiaja jakis sport maja duzo
    wieksze wziecie od tych szydelkujacych na kanapie.
  • wieczna-gosia 26.04.07, 05:53
    > Ja widze co sie w parku dzieje.Dziewczyny,ktore uprawiaja jakis sport maja duzo
    >
    > wieksze wziecie od tych szydelkujacych na kanapie.

    miedzy uprawianiem jakiegos sportu a robieniem jej chorej rywalizacji z bratem w
    sporcie ktorego nie lubi jest sporo stanow posrednich. A to po prostu chodzi o
    to by corka miala wziecie? no patrz nie pomyslalam....
    --
    opsesyjna.blox.pl/html

    gosklec@poczta.onet.pl
  • maksimum 27.04.07, 04:17
    wieczna-gosia napisała:

    > miedzy uprawianiem jakiegos sportu a robieniem jej chorej rywalizacji z
    bratem w
    > sporcie ktorego nie lubi jest sporo stanow posrednich. A to po prostu chodzi o
    > to by corka miala wziecie? no patrz nie pomyslalam....

    Sama widzisz jaki przewidujacy jestem.Czym wiecej ciekawych bedzie miala
    zajec,tym wieksze wziecie u chlopakow.
  • zgagusia 23.01.07, 17:17
    moj mlodszy syn (4,5 roku) zapytany kim chce byc jak dorosnie
    odpowiedzial 'tatą' smile)))) Starszy zas odrzekl ze chce pracowac ze
    zwierzetami...
    Teraz ja:
    starszy (7,5 lat) rzeczywiscie jest zapalonym milosniekiem zwierzat,
    przyrodnikiem calym sercem z duza wiedza na ten temat. Chlonie wszystko co
    uslyszy w filmach przyrodniczych, wyczyta w encyklopediach - swego czasu (mial
    wtedy 5 lat) zadziwil moja kolezanke - wowczas studentke biologii. Obecnie
    hoduje ryby, krewetki i przekopnice - i to nie jest chwilowa zachcianka. Marzy
    mu sie praca w ZOO smile Ja jego przyszlosc raczej wiazalabym z naukami scislymi -
    jest rewelacyjny z matematyki (o kilka lat wyprzedza rowiesnikow), chwali go
    trener od szachow. Z drugiej strony pani od teatru tez go chwali smile Kompletne
    beztalencie sportowe - ale bardzo ambitny, duzo cwiczy i tylko dzieki temu nie
    odstaje od rowiesnikow wink Brak uzdolnien muzycznych.
    Mlodszy (4,5) - niewiele jeszcze mozna powiedziec. Sportowo bardzo sprawny,
    taki maly akrobata smile Pamiec ma duzo gorsza niz jego brat w tym wieku. Ale z
    matematyki tez sobie radzi lepiej niz przecietni rowiesnicy (dzialania do 10
    wykonuje w pamieci). Dosc muzykalny - chetnie i duzo spiewa, tanczy.
    Zobaczymy co z nich wyrosnie smile

    Aga
  • maksimum 24.01.07, 04:09
    zgagusia napisała:

    > moj mlodszy syn (4,5 roku) zapytany kim chce byc jak dorosnie
    > odpowiedzial 'tatą'

    To jest najczestsza odpowiedz,bo dzieci najczesciej nasladuja rodzicow wlasnie.
    Chyba,ze malolat zapusci dredy i porzuci religie na rzecz buddyzmu,tez za
    namowa rodzicow,to juz nie jest dobre wychowanie i dobry przyklad.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=427&w=55133303&a=55954662
    > smile)))) Starszy zas odrzekl ze chce pracowac ze
    > zwierzetami...
    > Teraz ja:
    > starszy (7,5 lat) rzeczywiscie jest zapalonym milosniekiem zwierzat,
    > przyrodnikiem calym sercem z duza wiedza na ten temat. Chlonie wszystko co
    > uslyszy w filmach przyrodniczych, wyczyta w encyklopediach - swego czasu
    (mial
    > wtedy 5 lat) zadziwil moja kolezanke - wowczas studentke biologii. Obecnie
    > hoduje ryby, krewetki i przekopnice - i to nie jest chwilowa zachcianka.
    >Marzy mu sie praca w ZOO smile Ja jego przyszlosc raczej wiazalabym z naukami
    scislymi -
    > jest rewelacyjny z matematyki (o kilka lat wyprzedza rowiesnikow), chwali go
    > trener od szachow.

    To masz byc z czego dumna.Rzadko sie zdarza,zeby dzieciak w tym wieku tak
    przykladal sie do zdobywania wiedzy.

    > Z drugiej strony pani od teatru tez go chwali smile

    Moj syn tez wystepowal w sztukach teatralnych wystawianych w szkole.

    > Kompletne
    > beztalencie sportowe - ale bardzo ambitny, duzo cwiczy i tylko dzieki temu
    >nie odstaje od rowiesnikow wink Brak uzdolnien muzycznych.

    Wiekszoasc uzdolnien jest dziedziczonych,wiec ktos u was w rodzinie musi byc
    dobry z matematyki.

    > Mlodszy (4,5) - niewiele jeszcze mozna powiedziec. Sportowo bardzo sprawny,
    > taki maly akrobata smile Pamiec ma duzo gorsza niz jego brat w tym wieku. Ale z
    > matematyki tez sobie radzi lepiej niz przecietni rowiesnicy (dzialania do 10
    > wykonuje w pamieci). Dosc muzykalny - chetnie i duzo spiewa, tanczy.
    > Zobaczymy co z nich wyrosnie smile
    >
    > Aga

    Zycze powodzenia i daj znac od czasu do czasu.
  • kanna 24.01.07, 09:14
    Zapyatałam meża "Myslałes kiedyś, kim bedzie bartek jak dorosnie?" Mąż : Wiem,
    kim bedzie. Ja: kim? Mąz: Bartoszem Korczakiem.

    pozd. Ania Korczak
    --
    Moje dzieci są radosne dzieki temu, ze ja jestem w miarę zadowolona z życia smile
  • dorota_79 24.01.07, 09:40
    moje dziecko twierdzi że w przyszłości będzie KONIEM
    --
    src="<a
    href="b3.lilypie.com/WPzYp1.png""
    target="_blank">b3.lilypie.com/WPzYp1.png"</a> alt="Lilypie 3rd Birthday
    Ticker" border="0" width="400" height="80" /></a>
  • maksimum 22.04.07, 07:35
    "Nie chciałbym, żeby horyzonty moich synów ograniczały
    się do ciasnej kabiny ciężarówki."

    Horyzonty sa dziedziczne i jesli rodzice bez problemu przechodza przez
    studia,to dzieci tez powinny jesli sa wlasciwie przypilnowane.
    Widze,co sie u mnie w domu dzieje.Syn i corka lekcje odrabiaja przez pol(0,5)
    godziny a pozniej dla corki jest komputer i TV,a syn ma jeszcze sporo czasu
    zeby po dworzu z kumplami polatac.
    Myslalem,zeby kupic drugi telewizor i drugi komputer,ale wtedy juz bym ich z
    domu nie wypedzil.Poza tym trzeba stwarzac wrazenie niedosytu,zeby mialy
    wieksza chec osiagniecia czegos.
    I na co ja mam narzekac,skoro jedno i drugie sie dobrze uczy,praktycznie nie
    uczac sie?
    Moze na to,ze nie pracuja nad soba,czyli nie wyrabiaja dobrych nawykow?
  • echtom 22.04.07, 21:23
    To ostatnie może niepokoić. W innym wątku opisuję problem ze średnią córką, ale
    z najstarszą nie było wiele lepiej. Przez całe gimnazjum nie robiła praktycznie
    nic, opuszczała dużo godzin, na koniec roku wyciągnęła ledwie średnią 4, za to
    z testu na koniec gimnazjum miała 85 % punktów - lepiej, niż większość
    najlepszych uczniów w jej roczniku. Cieszyłam się, ale z drugiej strony
    obawiałam, że zechce powtórzyć ten numer w liceum , zakładając, że z maturą też
    jakoś jej się uda. No i chyba rzeczywiście próbuje, bo niewiele więcej się
    przykłada do nauki. Wydaje mi się, że dzieci mniej zdolne, ale pracowite, to
    dla rodziców pewniejsza inwestycja.
    --
    Dogs look up to us. Cats look down to us.
    Pigs treat us as equals.
    Winston Churchill
  • maksimum 23.04.07, 23:00
    echtom napisała:

    > To ostatnie może niepokoić. W innym wątku opisuję problem ze średnią córką,
    ale z najstarszą nie było wiele lepiej. Przez całe gimnazjum nie robiła
    praktycznie
    > nic, opuszczała dużo godzin, na koniec roku wyciągnęła ledwie średnią 4, za
    to z testu na koniec gimnazjum miała 85 % punktów - lepiej, niż większość
    > najlepszych uczniów w jej roczniku.

    Moj syn w drugiej klasie gimnazjum na drugi okres mial 96,47% i uczy sie pol
    godziny dziennie.Jak tylko pojde do szkoly to poprosze o wiecej pracy domowej.

    > Cieszyłam się, ale z drugiej strony
    > obawiałam, że zechce powtórzyć ten numer w liceum , zakładając, że z maturą
    też jakoś jej się uda. No i chyba rzeczywiście próbuje, bo niewiele więcej się
    > przykłada do nauki. Wydaje mi się, że dzieci mniej zdolne, ale pracowite, to
    > dla rodziców pewniejsza inwestycja.

    Najwiekszy problem jest z tym ,jak zagonic te bardzo zdolne do wiekszej pracy
    nad soba.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.