Dodaj do ulubionych

Bić czy nie bić? -oto jest pytanie.

IP: *.* 03.05.02, 22:42
Cześć wam! Jestem tu pierwszy raz i mam nadzieję że mnie polubicie. Jestem mamusią 2. urwisów- 6lat i 7miesięcy. Oprócz tej cudownej dwójki mam jeszcze w domciu mężczyznę mojego życia-na imię mu Marcin.Piszę do was bo już sama nie wiem co mam robić. Bić czy nie bić. Mąż twierdzi że bić a ja... sama nie wiem.Mateusz to mały łobuziak z którym naprawdę ciężko wytrzymać. Czasami naprawdę myślę że przydałoby mu się mocne lanie ale aż płakać mi się chce gdy widzę jak łezki spływają po jego twarzyczce choćby po małym klapsie od męża. On jednak zawzięcie twierdzi że gdyby przyłożyć mu kilka razy paskiem w goły tyłek to by wiedział że czegoś po prostu nie wolno a tak to wie że mamusia go od razu weźmie w obronę. Co robić? Ratujcie bo Marcin powiedział że jak nadal będę się zachowywać jak mała rozkapryszona dziewczynka to mnie przełoży przez kolano i wlepi te kilka pasków na gołą.
Obserwuj wątek
    • Gość edziecko: pumba Re: Bić czy nie bić? -oto jest pytanie. IP: *.* 04.05.02, 09:47
      Odpowiedz jest banalna - NIE bic. Tylko czasem z realizacja moga byc problemy. Czasem trudno jest panowac nad soba wobec totalnej bezczelnosci malucha i braku jakiejkolwiek reakcji na to, o co sie prosi. Dlatego rodzicielstwo jest takie trudne. Trzeba wychowywac dziecko i caly czas pracowac nad soba, nad wlasnymi emocjami.Pozdrawiam serdecznie anus
      • Gość edziecko: missia Co ja mam zrobić ???!!! IP: *.* 04.05.02, 18:50
        :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: Mateuszek dostał dzisiaj 1. lanie. Mój mąż nie wytrzymał i zdjął pasek po tym jak nasz synek rozbił (specjalnie) wazon jego babci.Gdybym nie wychodziła z domu to by to tego nie doszło a teraz mały nie odzywa się do własnego taty który z resztą nadal jest na niego wściekły. No i co ja mam zrobić? Ja już wiem że nie należy bić ale jak mam do tego przekonać męża? Jak to jest u was w domkach?
        • Gość edziecko: pumba Re: Co ja mam zrobić ???!!! IP: *.* 04.05.02, 19:35
          Missia, kazdemu moga puscic nerwy - oby jak najrzadziej. Porozmawiaj z mezem. Sprobujcie ustalic jakis system kar za rozne przewinienia malca i powiedzcie mu co za co. A potem juz tylko bolesna lecz zelazna konsekwencja.Nie moge powiedziec by mi sie wszystko udawalo tak jak bym tego chciala, ale staram sie. Z Twoim mezem sprawa jest chyba o tyle trudna, ze nie bije spontanicznie, odruchowo- bo by wziac do reki pasa potrzeba chwilki. On jest chyba przekonany, ze bicie to dobra metoda.Nie wiem co Ci poradzic. Przede wszystkim musisz rozmawiac z mezem. Dziecko to tez czlowiek. Skoro Ciebie maz nie leje za stluczona szklanke to syna tez nie powinien. Zreszta chyba sama powinnas znalezc argumenty, ktore przekonaja Twojego meza.Pozdrawiam anus
        • Gość edziecko: Gosia26 Re: Co ja mam zrobić ???!!! IP: *.* 05.05.02, 14:28
          Misiu, ja uwazam ze lanie powinien dostac twoj maz. W koncu on jest dorosly nie? Jak mogl dopuscic do tego zeby dziecko specjalnie zbilo wazon??? Co to lodowki nie ma czy innych mebli wysokich, szafy nie ma zeby schowac?Misiu, nie jestem zdeklarowanym przeciwnikiem bicia- takie dzieci mi sie trafily ze akurat bic ich nie musze, jakos balansujac na granicy mojej wytrzymalosci dochodzimy do porozumien. Ale nie zarzekam sie- moze kiedys podniose reke.Natomiast uwazam ze bicie nie jest metoda- srodkiem zaradczym, doraznym- owszem bywa. Metoda nie jest. Poczytaj sobie madre posty jojo o konsekwencji- to jest metoda.Musicie z mezem zrobic liste rzeczy dla was najwazniejszych- takich w ktorych nie pojdziecie na kompromis- kazdy swoja. U mnie w domu to jest wychodzenie na uloce, bawienie sie kontaktami, kablami, wlacznikami itp., bawienie sie ogniem w kazdej postaci, kuchenka.... no to chyba tyle... Nie ukrywam ze gdyby moje dzieci wialy na ulice na upartego lub manipulowaly przy swietle skonczyloby sie biciem. Na szczescie, mysle ze dzieki temu ze tych tematow tabu jest tylko tyle i ze dotycza zagrozenia zdtrowia i zycia- dogadalismy sie. Oczywiscie stosowalam pomoce w stylu szelki na dworze, zatyczki do kontaktow, kuchenka po skonczonej pracy jest odlaczana do gazu i pradu- strzezonego Pan Bog strzeze ;) ale dzieciaki maja juz odruchy- na ulice same nie wchodza, od kontaktow trzymaja sie z dala.jest tez kategoria rzeczy gdzie z mezem musielismy negocjowac. Mi balagan nie przeszkadza, jamu tak- wiec ustalilismy jedno obowiazkowe sprzatanie wieczorem- przed kolacja i myciem,przed ogladaniem TV- kto nie sprzatnie- chodzi glodny, brudny i czyta ksiazki ;) Wazony sa pochowane, kwiatki rosna wysoko. Ksiazki- za podarcie sa zabierane, zabawki popsute tez. Za specvjalne wylewanie wody z wanny konczy sie kapiel, za rozrzucanie jedzenia odchodzi sie od stolu. Wszelkie pozostale przewinienia sa "karane" konsekwencjami- czyli rozlales- sprzatasz, obrazies babcie czy siostre- przepraszasz, do czasu zadoscuczynienia- panuje ostracyzm towarzyski. W chwilach zdenerwowania staram sie nie wyglaszac kazan- przelykam zlosc mowie czemu jestem zlq, co jest zle i co nalezy zrobic zeby bylo dobrze- i koniec. Dopiero kiedy dziecko przychodzi mnie przeprosic i powiedziec ze kara jest wykonana- tlumacze obszerniej, wtedy gadamy czasem nawet calkiem dlugo.Oczywiscie to moje metody, natomiast chcialabym ci zwrocic uwage na rzecz ktora byc moze nie przychodzi ci jeszcze do glowy. Ania konczy 10 lat. Ile moglabym ja jeszcze bic, gdyby to byla moja metoda? Rok? Dwa lata? Za 3, 4 mialaby szanse mi juz oddac.... Twoj synek jest maly tata zdejmie pasa i koniec. Ale synek rosnie- za pare lat moze tacie oddac. Albo zrobi tak jak ja w pewnym wieku- moj ojciec pasa- a ja mu najpierw z drwiacym wyrazem twarzy, pozniej z placzem- a gowno mi mozesz zrobic. Po 30 pasie przestal. Ja nie przeprosilam. Przegral. Nie zycze zadnemu rodzicowi takiej konfrontacji. To jeden z powodow dla ktorych pasa sie wystrzegam.he he tak sobie to przeczytalam...i wiesz co? Surowa jestem cholerka... ;)
          • Gość edziecko: Alka Re: Co ja mam zrobić ???!!! IP: *.* 06.05.02, 11:40
            Oj Gosiu, zgadzam się z każdym Twoim słowem! U nas też zakazy dotyczą tylko zagrożeń zdrowia, a reszta - cóż jeśli nie zabezpieczyłam to moja wina :crazy:, że np. doniczka zbita i kwiatek połamany. A co można to konsekwentnie egzekwujemy - rozlane - wytrzeć, rozsypane - zamieść, itp. A Zuzka ma dopiero 16 m-cy. Hmmmm, też niezła ze mnie zołza :lol: A mój ojciec ostatni raz mnie uderzył jak miałam 7 lat, potem przez pół roku nie odzywałam się do niego - cóż spod koziorożca jestem :hap:, i choć potem kłóciliśmy się bez opamiętania to nigdy mnie nie tknął i tekstów np. "wynoś się i na oczy mi nie pokazuj" też nie słyszałam - bo pewnie by mnie nie zobaczył :crazy: a mój brat niestety słyszał, ale on niestety nie koziorożec... Nie zarzekam się, że nie uderzę w przypływie złości, bo choleryk ze mnie okrutny, ale na pewno przeproszę jak już się opanuję.
          • Gość edziecko: Agata Re: Co ja mam zrobić ???!!! IP: *.* 08.05.02, 10:45
            Gosiu, czytam to, co piszesz z wielkim podziwem. Ja mam tylko jednego Szymka (Jagódki na razie nie liczę, bo malutka), którego aktualnie "wychowuję" i nad zyvcie chciałabym mieć tak wspaniałe sukcesy wychowawcze, jak ty. Mieć tyle konsekwencji, a jednocześnie luzu. I obserwować, jak moje metody przynoszą efekty. Mam sobie wiele do zarzucenia w tej materii, bo właśnie tej konsekwencji brakuje (niestety, czasem czegoś zabraniam, a innego dnia na to pozwalam). Od dawna walczę z mężem, aby zabezpieczył absolutnie wszystkie szafki i szuflady, w których Szymek nie może grzebać, aby nie powtarzać ciągle "nie wolno", a czasem z rezygnacją w końcu pozwalać. To jedyna metoda chyba, inaczej dziecko będzie zdezorientowane i będziemy mieli meksyk. No i jeszcze ważna rzecz - chyba nie możemy mieć z nianią różnych zasad - czasem ona zabrania czegoś, na co my pozwalamy. Czy sądzisz, że to duży grzech?Od długiego weekendu obserwuje u mojego synka znaczne złagodzenie buntu wobec mnie i męża (zaczął jeść, co wcześniej było możliwe tylko z nianią) i lepiej sypia w dzień. Może dlatego, że dużo czasu spędził z nami.pozdrawiam i będę wyglądać dalszych twoich mądrych wypowiedzi.agata
        • Gość edziecko: Piterone Re: Co ja mam zrobić ???!!! IP: *.* 28.06.02, 13:58
          Jesli mogę skomentować..Widzę tu kilka problemów:1. Brak jasnych reguł w domu (tata chce bić, mama nie)2. Podważanie autorytetu rodzica przez współmałżonka (musicie być jednomyślni, przynajmiej w kwestii zasad wychowawczych). Jesli się nie dogadacie bedziecie mieli coraz więcej problemów. Jestem zwolennikiem szkoły, która mówi, że dzieci wychowujemy do 18-tego roku życia dzieląc ten okres na 3 etapy:0-6 lat -wychowywanie i wprowadzanie reguł (w tym okresie najbardziej kształtuje się charakter dziecka, dozwolone kary cielesne)6-12 roku - korygowanie (wycofujemy się z kara cielesnych zastępując je innymi np. nie oglądasz dobranocki12-18 - utrwalamy wpojone zasady (brak kar cielesnych, mogą byc inne, ale pamiętajmy o konsekwencji)Podstawa w wychowaniu dzieci wg mnie:Miłość, dyscyplina, konsekwencjaOczywiście należy zachować równowagę między miłością i dyscypliną (tylko miłość - dziecko rozpuszczone, tylko dyscyplina - dziecko zbuntowane, konsekwencja zawsze)Życzę powodzeniaPiotr
      • Gość edziecko: mamula Re: Bić czy nie bić? -oto jest pytanie. IP: *.* 05.05.02, 20:16
        nikt nie jest doskonały i pewno kazdemu lub wiekszosci zdarzy sie dac klapsa.nie wiem , co gorsze-klaps w odruchu zlosci czy metodyczny, przygotowany, aby dziecko pojęło. ale czy pojmie? czy kazde pojmie??bicie pasem jest strasznym przezyciem dla dziecka. paradoksalnie osoby krzywdzone tak w dziecinstwie czesto to powtarzaja potem wobec swoich dzieci.te osoby, ktore są bezrefleksyjne. bo jesli ktos duzo mysli, wyciaga wnisoki to juz nie popełnie tych samych błędow (lecz inne niestety :(pytasz, co bysmy zrobiły? ja BYM NIE POZWOLIŁA ABY KTOKOLWIEK BIL MOJE DZIECKO, NAWET WŁASNY MĄŻ.zresztą mamy już ten problem omówiony, bo on też uważa ,ze klapa trzeba dać ( o pasie oczywiscie nie ma mowy). a ja uważam,że nie. i nie pozwalam. powoli są efekty w rozumieniu tego przez mojego męża.ale za każdym razem rrzucam sie jak lwica. wiem,ze rodzice powinni być jednoscią, ale niestety nie zaakceptuję bicia dziecka i w tym wzgledzie, to on musi sie dostosować.;)moze uświadom mężowi, ze dziecko potrafi, co chwilę zaskoczyć i jego posiadanie sprawia wiele kłopotów, nie tylko zbicie wazonu.
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: Bić czy nie bić? -oto jest pytanie. IP: *.* 06.05.02, 18:19
      Ciekawe, jak by zareagował Twój mąż gdybym to ja Mu wpierniczyła kilka pasów na gołą......, za to, że zachowuje się po bandycku? Od wielu już lat zastanawiam się, dlaczego pobicie dorosłego jest karalne, a bicie dziecka nie......Dlaczego ja mam prawo wnieść oskarżenie do sądu, gdy ktoś mnie uderzy, a dziecko nie.....Byłam bita przez ojca, pasem. Wojskowym. I uwierz mi, nie stałam się przez to posłusznym dzieckiem, odwrotnie. Stałam się harda, uparta, zadziorna, pełna buntu. Gdyby mój ojciec nie odszedł od nas, jak miałam 7 lat, nie wiem, jak by się to skończyło. Jedno jest pewne - na 100% nie skończyłoby się dobrze. Mam dwoje dzieci, żadne z Nich nie jest bite. W swoim życiu dostały może po trzy LEKKIE klapsiki w dupkę, na zasadzie przypomnienia, że coś tam mają zrobić. I nie chodziło o sprawienie Im bólu, ale o karę. I tak były owe klapsy odebrane, jak straszna kara od mamusi. Podkreślam jeszcze raz - NIE BOLESNE. A dzieci wychowuję z miłością. I uważam - a doświadczenie już mam, bowiem dzieci są duże: Ania 14 lat, Krzyś 7 lat - że nie pomogą żadne kary, jeśli dziecko nie czuje, że jest kochane. A najbardziej szkodzi strach. Wyobraź sobie co byś czuła, gdyby zdarzyło Ci się coś przypadkiem, nawet stłuczenie wazy z dynastii Ming?!! Czy możesz sobie wyobrazić ten dojmujący lęk???? Ten strach pełznący od stóp po korzonki włosów??? Nie, NIE JESTEŚ W STANIE!!!!! Nie ma nic gorszego. Nic!!!!!!! I powiem Ci, że nic nie byłoby w stanie zmusić mnie do zbicia mojego dziecka. Nawet zniszczenie czegoś celowo. Mnie też zdarzyło się w ataku furii stłuc kilka talerzy i szklanek. Przeklinać jak szewc. Kłócić się, aż do utraty tchu. Dlaczego mam tego odmówić swoim dzieciom? Na jakiej zasadzie? Na takiej, że są dziećmi? Ale nie ludźmi? Otóż nie. Są ludźmi, i mają prawo do popełniania błędów. I do poszukiwania co wolno a co nie. I ode mnie teraz zależy, czy ZROZUMIEJĄ to, czy też ze strachu będą się powstrzymywać. Ale uważaj, kiedyś hamulce puszczą. I co wtedy? Nie chcę abyś odebrała mój post, jako atak na Ciebie. Tak nie jest. Po prostu,jak zwykle w tym temacie, emocje wzięły górę. Porozmawiaj z mężem. Czego oczekuje? Czy chce mieć kontakt z synem, być Mu przyjacielem, powiernikiem, przewodnikiem ku dorosłości, czy też katem, przed którym dziecko będzie drżało i będzie Mu posłuszne, ze strachu. Szacunku nie zdobywa się siłą. Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Moje dzieci są grzeczne. Pełne radości, ciekawości życia. Popełniają mnóstwo błedów, robią wiele rzeczy niezgodnych z tym, czego oczekuję od Nich. I jeszcze mnóstwo razy tak będzie. Ale ja tym bardziej okazuję Im, jak bardzo Ich kocham i że nic, absolutnie nic nie jest w stanie zmienić tego faktu. Widzę, że czerpią z tego siłę. Jestem z Nich dumna.Pozdrawiam Cię cieplutko - Gosia
      • Gość edziecko:  Dorka Re: Bić czy nie bić? -oto jest pytanie. IP: *.* 07.05.02, 11:22
        Ja również jestem przeciwnikiem bicia - metodycznego, czy nie. Przyznam się, że zdarzyło mi się dać Sikorze mocnego klapsa - płakałam bardziej niż ona. Teraz, gdy mała zbliża się do granicy dozwolonego i niedozwolonego, ostrzegam ją. Gdy, mimo tego, nadal to robi, jest zaprowadzana do drugiego pokoju - do samotni.Jeśli kilkulatki coś niszczą, robią to nie z premedytacją, lecz ze zwykłej ciekawości i by sprawdzić gdzie są granice rodzicielskiego przyzwolenia. Te granice musimy wyznaczyć my - nie tylko na zasadzie zakazów, ale zabezpieczając teren. Kiedy dziecko na każdym kroku będzie słyszało: "Nie rusz! Zostaw! Nie wolno!" , przestanie reagować na zakazy.Zgadzam się z tym, co pisały wyżej dziewczyny - zakazy powinny dotyczyć kilku najważniejszych rzeczy - związanych z ochroną zdrowia i życia dziecka. Resztę trzeba ustawić na najwyższych półkach ;-)Moi znajomi karali klapsem 8-miesięcznego synka za to, że dobierał się do telefonu leżącego w zasięgu jego rąk.Z mojego dzieciństwa pamiętam taki obrazek:Tato ma zamiar zmielić kawę. NIedokładnie zamyka maszynkę, włacza ją i kawa wystrzeliwuje na całą kuchnię. Tato z głupim uśmiechem zbiera ziarenka usprawiedliwiając swoją niezdarność. A wczoraj z pianą na ustach zrzędził, gdy rozsypałam cukier.Dzieci tym bardziej mają prawo do "niezdarności", gdyż uczą się swego ciała - panowania nad nim, motoryki.Poproś swojego męża, by spojrzał na swój gniew oczami dziecka. Spytaj się , co zobaczył?Moi bracia nienawidzą ojca. Traktował ich jak młodych żołnierzy - codziennie niemal musztra. Oprócz tego bicie pasem wojskowym, lub rzemieniami z takiego pasa. Co może czuć dziecko do takiego ojca? Dorka
    • Gość edziecko: DagmaraB Re: Bić czy nie bić? -oto jest pytanie. IP: *.* 07.05.02, 11:21
      NIE BIĆ!!!!!Jako alternatywne metody wychowawcze polecam rady zawarte w ksiażkach: 1. "Jak mówić, zeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły" Adele Faber, Elaine Mazlish (cena około 25pln) 2. "Wyzwolone dzieci. Wyzwoleni rodzice. Twoja droga do szczęśliwej rodziny." tych samych autorek (cena około 20pln). 3. "Kiedy pozwolić? Kiedy zabronić?" Robert Mackenzie (cena koło 30pln)Szczególnie polecam tę ostatnią.U mnie to działa a mam w domu bardzo buntowniczego ośmiolatka. Zarówno ja jak i mąż bylismy bici w dzieciństwie. Wyroślismy co prawda na porządnych ludzi, ale nasze dzieci bite nigdy nie będą. Syn nie jest nawet karany - po prostu ponosi konsekwencje swojego postępowania. I wie, że ma w nas sojuszników i przyjaciół a nie katów i strażników więziennych.Missia, tak nawiasem mówiąc to ja bym się sama bała Twojego męża, skoro groził i dziecku i Tobie...Pozdrowienia,Dagmara
      • Gość edziecko: szwedka Re: Bić czy nie bić? -oto jest pytanie. IP: *.* 07.05.02, 12:15
        Jestem pod wrażeniem Waszych postów, bo nie zdaję chyba sobie sprawy z tego, ile osób jest bitych w dzieciństwie.Ja sama dostałam może trzy klapsy w życiu.Za to u mojej koleżanki wisiała na ścianie "dyscyplinka" (przewrotnie zdrobniałe określenie, prawda?, na zasadzie "przyjaciółka - dyscyplinka") i matka lała ją za różne przewinienia (później zabiła zresztą swojego męża przy czteroletnim bracie Moniki, ale to już inna historia).Nie zapomnę krzyku Moniki "mamusiu, błagam nie bij" - to było przerażające.Dałam swojemu Mikołajowi dwa klapsy w życiu, raz nim potrząsnęłam. Byłam wściekła. Bardzo się tego wstydzę, żałuję i przyrzekam sobie, że już nigdy więcej. On jest mały i reakcja małego dziecka na wielkiego, krzyczącego rodzica, który nie panuje nad sobą, jest rozdzierająca. To dziecko przytula się jeszcze ardziej i obejmuje, bo ono szuka opieki właśnie w Tobie. Myślę, że mój stosunek do klapsów był kiedyś afirmatywny (bo sama tak zostałam ukarana kilka razy w dzieciństwie i w końcu nie mam zadnej traumy), po tym jak samam dałam klapsa mojemu dziecku, zobaczyłam jego reakcję (paradoksalnie - ucieczka do mamusi), już nigdy więcej.Bicie to zawsze porażka rodzica.P.S. Jak zwykle bardzo podobał mi się post Gosi 26, która - jak podejrzewam - jest wspaniałą mamą.Maugosia
    • Gość edziecko: RybkaKasia Re: Bić czy nie bić? -oto jest pytanie.ABSOLUTNIE NIE !!! IP: *.* 09.05.02, 07:46
      ABSOLUTNIE NIE BIĆ !!!!!!!!Powinno się wywiesić transparent"DZIECKO TEŻ CZŁOWIEK". Przecież My też popełniamy błędy, nie dotrzymujemy obietnic, nie przestrzegamy zasad,mówimy brzydkie słowa, kłócimy się.........a dzieci są jak lustro, odbijają dokładnie to co zobaczą.Nie chcę tu nikogo obrażić, ale takie jest moje zdanie, ze dzieci uczą się zachowań od Swoich rodziców.Ja miałam bardzo trudne dzieciństwo, a wszystko zaczęło się od tego, ze zabrakło mamy, która zginęła.Od tamtej opory nie czułam miłości, a Tato, mój Kochany, Cudowny i Najwspanialszy Tato, zaczął mnie bić za to, ze coś mi nie wyszło w szkole, że nie wyniosłam śmieci.....wiem dlaczego to robił, to wszystko"szkoła" mojej macochy.Było żle, nic Mu te bicie nie dało.....siedzialam w koncie, On mnie lał, a ja śmiałam się Mu prosto w twarz i pytałam "Co Ci to da ? "Bicie to nie jest metoda, kiedy byłam nastolatką zbuntowałam się w pełni tego słowa znaczeniu, uciekłam z domu, miałam dziwne towarzystwo, nienawidziłam swojego domu, gdzie słyszałam tylko, ze jestem do niczego i że zaraz dostanę.Nikomu nie życzę takiego dorastania, dlatego też mój Dominiczek będzie miał inny dom, pełen miłości i zrozumienia, bez bicia i krzyków.Wszystko staram się mu wytłumaczyć, a uwieżcie mi, ze naprawdę się da.Wszystko co robię On widzi, jest ze mną przez cały dzień, zadaje pytania, a ja cierpliwie Mu na nie odpowiadam, pyta dlaczego tak zrobiłam a dlaczego nie inaczej.Dzieci są bardzo ciekawe świata, a kto inny pokaże im jak żyć jeśli nie MY ??Raz udeżyłam Donka w pupę, zaczął płakać i przybiegł do mnie się przytulić.......ZROZUMIAŁAM WSZYSTKO !!!! ON MNIE KOCHA JAK MOGĘ GO BIĆ !!! Przecież mąż też mnie czasami denerwuje,ale to nie oznacza tego, ze powinnam Go zbić..:)Przepraszam, ze się uniosłam, ale to emocje wzięły górę.Jeśli Kogoś obraziłam przepraszam..:)A Ty MISSIA, pokaż Swojemu mężowi Nasze posty, może coś zrozumie :)smileŻyczę powodzenia :)Kaśka.
    • Gość edziecko: Barbie Tata bije często IP: *.* 10.06.02, 11:36
      Co z tego ze jestem przeciwnikiem bicia kiedy rozwścieczony tatuś bije dzieci czym popadnie np. kapciem, klockiem, piłką, paskiem, ręką nawet kopie leżacego i ciągnie za włosy. Przeżywam piekiełko domowe, płaczę i drżę razem z dziećmi. a mąż ma wytłumaczenie: skoro nie umiesz sobie poradzić z nimi to moje bicie skutkuje. Ryki nie mają końca a ja pocieszam ich i tłumaczę ze robią źle i tata też robi źle. Nawet dzwoniłam raz na policję a tatuś wyłączył telefon i mnie uderzył. Na pewno jest to patologia z którą trzeba walczyć ale nie mam siły tłumaczyć mu ze robi dzieciom wielką krzywdę. Poza tym jest dobry dla dzieci, zabiera ich na spacery, kupuje zabawki, przewijał pieluchy, tańczy i śpiewa z nimi, układa puzzle, czyta na dobranoc, wstawał w nocy do chorych. Ale jak wpadnie w gniew to strach. Czytał kilka razy podsunięte przeze mnie artykuły z gazet o biciu ale to mały odniosło skutek.Pomóżcie, bo dzieci są agresywne wobec siebie i innych dzieci. Biją mniejszych i słabszych i jest mi strasznie przykro. Chciałabym mieć szczęśliwą rodzinę ale czasami to takie trudne... Mąż był wychowywany tylko przez matkę i biła go pasem za byle co i ta agresja przechodzi na pokolenia. Najdorsze jest to że za 20 lat moje wnuki też oberwą.Buuuu..............Pocieszcie mnie jeśli umiecie...Mam nadzieję ze mój chłop trochę odpocznie po przepracowniu i będzie normalniej tylko kiedy?Przyznam się że też opadam z sił psychicznych i daję klapsy na pupę ale lepsze to niż guzy na głowie dzieci i mojej.:-(a kiedyś byliśmy tacy szczęśliwi
      • Gość edziecko: Gosia1 Re: Tata bije często IP: *.* 10.06.02, 11:55
        Barbie, jestem w ciężkim szoku. Pierwszy odruch jaki miałam po przeczytaniu Twojego postu było - uciekać!!! Boże, uciekać do wszystkich diabłów nawet, byle dalej od kata. Bo ja też byłam bita przez ojca, czym popadnie, a najczęściej pasem wojskowym. I ciągnięta za ucho na czwarte piętro, i bita, nawet gdy leżałam na podłodze....... A potem ojciec poszedł do szpitala dla nerwowo chorych do Krakowa i wyleczył się z agresji. Ale Jego zmusili w pracy - był oficerem LWP (jak kto nie pamięta - Ludowego Wojska Polskiego). Nie miał innego wyjścia, bo inaczej coś mogło się w końcu stać w pracy, tyle było tej agresji w Nim. Potem był zupełnie inny, ale odszedł od mamy i ode mnie. Z tego co wiem, nigdy nawet nie tknął swoich dzieci w nowym związku. A więc leczenie pomogło....... Musisz coś z tym zrobić. Musisz, na litość Boską!!!! Bo wypuścisz w świat kaleki nie ludzi. Najpierw spróbuj zaprowadzić Go do lekarza, psychologa. Do poradni rodzinnej, no nie wiem gdzie jeszcze. Jeśli to nie poskutkuje, odejdź. Ja nie widzę innej możliwości. Jeśli będzie tak dalej, dzieci znienawidzą Go, tak mocno, jak ja nienawidziałam swojego ojca. Gdyby został z nami, gdyby nadal mnie bił, zabiłabym Go.......Do tej pory reaguję agresją na atak na mnie. Dostałabym furii, gdyby ktoś spróbował mnie dotknąć. Zresztą było tak raz, w moim pierwszym małżeństwie. Spróbował raz i nigdy więcej tego nie zrobił. Przestraszył się mojej reakcji........A co będzie jak dzieci dorosną? Czy On zdaje sobie z tego sprawę, że dorosły chłopak odda Mu z nawiązką za te wszystkie lata upokorzeń? Nie boi się tego? Ja bym się bała na Jego miejscu, bardzo bym się bała, bo wiem jakie piekło drzemie w mojej duszy.......Gosia
    • Gość edziecko: Aari Re: Bić czy nie bić? -oto jest pytanie. IP: *.* 11.06.02, 12:49
      minnia ja mam dzieci w takim samym wieku .. Kuba 6 lat łobuziak :-))Rozrabia na całego a do tegp zazdrość o młodszego brata jeszcze go do tego rozrabiania bardziej mobilizuje.... i też nie wiem co mam robić ... nie chcę dziecka stresować ale chciałabym,żeby chociaż czasami starał się być posłuszny ... a on jak na złość stara się być zupełnie odwrotnympozdrwioleta

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka