Dodaj do ulubionych

Co sądzicie o... ? - zasypianie

IP: *.* 11.06.02, 20:13
... czyli odwieczny temat. Kupiłam książeczkę "Uśnij wreszcie" - i stosowałam. Przez trzy dni, bo mała dostawała nie tylko spazmów, ale wręcz podduszała się lekko swoją ślinką, więc stwierdziłam, że zostawianie dziecka w łóżeczku, by samo nauczyło się zasypiać, to bzdura i nielitościwe.Ale teraz już nie wiem.Bo moja mała w dzień zasypia doskonale - w wózku lub, jeśli chce się przytulić - na moim ramieniu. I tak zawsze. Ale w nocy jakby szajby dostaje i za nic nie chce słyszeć o spaniu - ani w wózku, ani na podusi, ani ze mną, ani na rękach, a tym bardziej nie w łóżeczku.Myślałam, że to może chaos wieczorny i wprowadziłam wszystkie możliwe rytuały (kąpiel, kolacyjka, troszkę - nie za dużo - bajeczki lub kołysanki na dobranoc, zasłanianie zasłon i mówienie światku "dobranoc", gaszenie świateł i zostawianie tylko tych niezbędnych, nocnych, żeby chodząc się o coś nie zabić, nie zabawianie małej, żeby się nie rozbudziła, żadnej telewizji...uff!)I to nie to.Pomyślałam, że może nie jest śpiąca, więc trudno jej zasnąć, ale dziecko mi co wieczór wręcz przelewa się przez ręce ze zmęczenia, a nie zaśnie.Więc znów nie to.Być może jest chora - zrobiłam badania, poradziliśmy się pediatry.To też nie to.Więc dlaczego, u licha, ona przez trzy godziny mi płacze (z przerwami, kiedy się czymś zainteresuje) i na siłę nie chce zasnąć (acha, pomyślałam jeszcze, że może się czegoś boi - szukam, szukam, patrzę, wnioskuję, ale coś mi na to nie wygląda)?Więc może zostawić ją - nich płacze wniebogłosy - bo myślałam też, że to trzeba przeczekać, ale ja już nie mogę. Mam trochę czasu dla siebie, czasem wychodzę, odpoczywam, nie szaleję z byciem dobrą "matką, żoną i kochanką" - więc tu nie chodzi o moje zmęczenie. Ja chcę po prostu coś z tym zrobić! Zmienić, bo te wieczory mnie dobijają - a mała zasypia między 22 a 23 budząc się o 5 lub przed rano i śpiąc w dzień 2-3 godziny.I tak wracam do sedna - czy któraś z Was stosowała już może tą metodę - żeby dzidzię zostawić i niech płacze (w książce mówią, że tak nie wolno, bo wtedy czuje się opuszczona i trzeba co jakiś czas wchodzić i uspokajać, że mama jest. Ale moja córa - 10 miesięcy - wtedy wyje jeszce bardziej, raz nawet wymiotowała - nie chcę być też mamą bez serca).Co tak naprawdę o tym myślicie?Będę wdzięczna, jeśli napiszecie, jak rozwiązałyscie Wasze problemy z zasypianiem. A! u mnie, niestety, cycuś niet... :( )Uff! Rozpisałam się. Ale może ktoś odpisze?????????Bardzo już zrezygnowanaAga
Obserwuj wątek
    • Gość edziecko: AnnaM Re: Co sądzicie o... ? - zasypianie IP: *.* 11.06.02, 21:30
      Moim zdaniem wszystko zależy od dziecka.Ja mojego Bartusia uczyłam samodzielnie zasypiać dosłownie dwa dni.Miał wówczas ok. 7 miesięcy,przeczytałam akurat artykuł w Dziecku o zasypianiu i zaczęłam się do niego stosować.W artykuile było napisane aby dziecko zostawić na kilka minut(niepamiętam ile)utulić,powiedzieć,że jestem obok i wyjść.Po danym czasie wejść,znów przytulić ....i tak powtarzać aż uśnie.Jak wspomniałam u mnie Bartuś płakał tylko dwa dni i to też krótko bo około 15 minut(w tym czasie kilka razy wchodziłam i go przytulałam).Jakie było moje zdziwienie,kiedy na trzeci dzień go położyłam i on zaraz zasnął.Tak więc jak już wspomniałam wszystko zależy od dziecka,bo jeśli dziecko mocno płacze i długo i miało by to trwać niewiem jak długo to bym tego nie stosowała,ale jeśli dziecko tak jak moje szybko to opanuje to jestem za tą metodą.Wiadomo nie można zostawić dziecka przez dłuższy czas samego bo przecież ono jest za malutkie na takie traktowanie.Życzę powodzenia.Kuki
    • Gość edziecko: Hermiona Re: Co sądzicie o... ? - zasypianie IP: *.* 11.06.02, 21:42
      Hej! Niewiele pewnie Ci pomogę, ale wiem, co przechodzisz.Mam dwójkę dzieci i każde zachowywało się inaczej. Starsza, Ola w wieku 8-12 miesięcy po prostu musiała chwilę popłakać przed zaśnięciem. Kiedy tylko "wstawiałam" ją do łóżeczka, zaczynała krzyczeć, ale ja mówiłam "pa pa" i wychodziłam - po kilku minutach Ola kładła się i zasypiała. Ogólnie rzecz biorąc można ją było "przetrzymać", odwrócić jej uwagę, kiedy rzucała się z jakiegoś powodu na podłogę itd.Natomiast z Jędrkiem sprawa była i jest bardziej skomplikowana - nie udało mi się jeszcze odrwrócić jego uwagi i zająć czymś innym, a przy zasypianiu potafił kiedyś płakać przez dwie godziny, aż zlitowałam się i utuliłam - zasnął w ciągu paru sekund. Nie udaje mi się w dalszym ciągu (a ma już prawie 4 lata) wziąć go "na przetrzymanie", nie przychodzić, kiedy po raz setny specjalnie się odkrywa i woła, że mu zimno albo że chce mi coś superważnego powiedzieć... Może niektóre dzieci takie po prostu są?... Wydaje mi się, że nie ma sensu zmuszać dziecka do rozpaczy i histerii, bo nawet jeśli po tych szlochach zaśnie, to na pewno nie będzie to dobry sen... Próbuję sobie wyobrazić, jak ja bym się czuła, gdybym taka spłakana zasnęła?...Hm... A może ona za dużo śpi w dzień? Jeśli położysz ją spać w ciągu dnia dość wcześnie (tak, żeby w ogóle chciała zasnąć), to może będzie spała krócej, a za to wieczorem szybciej i łatwiej zaśnie? Mam w tej chwili podobny problem, bo Jędruś w południe nie chce spać, ale ok. 16-17 zaczyna się pokładać i czasem niestety zasypia na ponad 2 godziny i nie sposób go wcześniej obudzić. No, a potem rozrabia do północy... I wcale nie śpi następnego dnia do 9 rano, tylko do siódmej... Wiem, że nic Ci nie poradziłam...Trzymaj się! :hello: Monika
    • Gość edziecko: Husia Re: Co sądzicie o... ? - zasypianie IP: *.* 12.06.02, 14:30
      Cześć Aga,Doskonale wiem co przechodzisz, bo ja właśnie przechodzę to samo i to po raz drugi. Kiedy moja Julcia miała 6 m-cy natrafiłam na tę samą książkę i to było dla mnie jak wybawienie. Zastosowałam konsekwentnie (choć serce pękało i piało a jakiś głos mówił mi, że jestem wyrodna)i sukces gwarantowany po trzech dniach. Moja Córcia zasypiała sama. Najlepsze, że jeszcze miesiąc temu (tak jak opisują w książce)naprawdę kładziona do łóżeczka uśmiechała się, potem trochę gadała, bawiła a po 10-15 minutach sama usypiała. Ale jak to w życiu bywa moje szczęście prysło jakiś tydzień temu (obecnie Julka ma prawie 16 m-cy). Kładziona do łóżka jest spokojna, ale jak tylko drzwi się zamkną zaczyna się jazda !!!!!!!!! I tak godzinę albo i dłużej. Więc znowu z mężem uczymy, tłumaczymy, uspokajamy (jak w książce radzą) a nasze morale cierpi, oj cierpi! Może jeszcze trochę przeczekaj i próbuj ,no wiesz na zewnątrz opanowanie i pewność siebie niezależnie od tego co w środku. Tym bardziej, że wiesz, iż to nie problem natury zdrowotnej.Pozdrawiam i trzymaj się (ja też się postaram)Husia
      • Gość edziecko: ruda Re: Co sądzicie o... ? - zasypianie IP: *.* 13.06.02, 08:10
        Mam jedną radę, która podziałała wraz z ojcowskim terrorem na moje dziecko: a mianowicie tłumaczenie (ok. 1,5 roku i obecnie czasem jak zapomni - 2 lata), że jak znowu będzie widno i nowy dzień, to się będziemy bawić. Ponieważ zaobserwowałam, że dla niej w tym wieku problemem było, że ona chce jeszcze czymś się bawić a już nie ma siły i się złości i tak w koło. W każdym razie po tłumaczeniu, że sobie odpocznie i rano będziemy robić... coś co najbardziej lubi.I podziałało
        • Gość edziecko: eKachna Re: Co sądzicie o... ? - zasypianie IP: *.* 13.06.02, 09:55
          Kiedy przeczytałam twój post przypomniało mi się co przeżywałam miesiąc temu. Napisałam w czasie przeszłym ponieważ mam to już za sobą. Każdego dnia kiedy kładę Michalinę do łóżeczka i ona sama zasypia błogosławię chwilę, w której podjęłam decyzję o nauce. Ale muszę uczciwie przyznać, że nigdy bym nie podjęła takiej decyzji gdyby Miśka mnie do tego nie zmusiła. Ale od początku: Kiedyś zasypiała sama, "ten typ tak miał", nie było problemu. Po pięciu miesiącach zaczęło się ząbkowanie i od tej pory moja córcia usypiała tylko przy cycu. Aż do skończenia 9 miesięcy. Doszłam do wniosku, że tak dłużej nie można planuję przecież odstawienie jej po roku od cyca i w związku z tym coś należało przedsięwziąć. Zaczęłam więc najpierw ją karmić a potem kładłam się z nią na łóżku, przytulałam, dawałam smoka i ona wcześniej lub później zasypiała. Wieczorami albo w dni wolne usypiał mąż. Ale po tygodniu coś się stało. Nasze dziecko przeistoczyło się w potwora. Usypianie trwało czasami półtorej godziny a ona wyła, tarła oczy, przelewała się przez ręce ze zmęczenia i dalej walczyła ze snem. Nie pozwalała się nosić, lulać, wyrywała się. Po takich akcjach przyzna, że nie panowałam nad sobą i dawalam jej klapsa, co oczywiście nie pomagało tylko powodowało jeszcze większy ryk. W końcu zaczęłam się bać, że któregoś dnia nie zapanuję nad sobą, niestety jestem czasami bardzo porywcza. Postanowiłam ją przetrzymać. To chyba lepsze niż nieopanowana złość. No i wreszcie zasnęła. Spłakana, zmęczona, pochlipywała przez sen a ja czułam się fatalnie. No ale jak się powiedziało A trzeba powiedzieć B, a przecież nie miałam do czego wracać. Uwierzcie mi, ja bym chętnie ją lulała, nosikła ale ona po prostu tego nie chciała. Nie miałam wyjścia. Zostawiałam ją w łóżeczku, po kilkunastu minutach płaczu wchodziłam ale gdy zaczynał się jeszcze większy ryk wychodziłam. Już trzeciego dnia wieczorem zasnęła spokojnie. Niestety w ciągu dnia było gorzej, potrafiła płakać godzinę, a ja sama sobie tłumaczyłam, że nie mam wyjścia i robię to dla jej dobra. Nauczyła się wreszcie po dwóch tygodniach. Potem testowała jeszcze sposób z wyrzucaniem smoka. Wchodziłam cierpliwie, podawałam jej go głaskałam po główce i wychodziłam. O dziwo zaczęła się uspokajać przy mnie. Tak jakby chciała zasnąc w mojej obecności. Od kilku tygodni wszystko jest super, czasem tylko trzeba posmarować jej dziąsła bo właśnie wychodzą jej ząbki. Śpi spokojnie, wstaje uśmiechnięta. Reasumując: teraz śpi dłużej (od 20 do 7 i trzy razy w ciągu dnia po godzinie ), częściej, pory snu ma wyregulowane a ja mam na pewno więcej czasu i jestem spokojniejsza bo Miśka jest bezpieczna i nie budzi ją już każdy hałas ( kiedy usypiała przy cycu spala na łóżku i trzeba było czuwać aby nie zwaliła się). Ale jest też parę minusów. Jesteśmy na pewno bardziej ograniczeni towarzysko, bo musimy być w domu w porze snu a najdłuższa przerwa wynosi ok. 3-max. 4 godz. Tak więc decyzja należy do Ciebie. Na pewno wymaga to dużej cierpliwości i wydaje mi się, że przede wszystkim nie wolno generalizować, każde dziecko jest inne. Pozdrawiam. Kasia i Michasia.
    • Gość edziecko: olak98 Re: Co sądzicie o... ? - zasypianie IP: *.* 19.06.02, 21:14
      Mialam podobny problem z zasypianiem, okazalo się że 2-3 godziny snu w dzień to po prostu za dużo. Wieczorem mały też byl bardzo zmęczony ,ale nie zasypiał tylko plakał. Teraz już wiem że gdy pośpi w dzień godzinkę to wieczorem nie będzie problemu.Czasami spi dłużej,ale wtedy nie usypiam go wieczorem na "siłę" tylko czekam aż naprawdę zrobi się senny.Każde dziecko jest inne , ale może twoje też spi za długo w dzień.Co do książki, ja nie zostawiła bym płaczącego dziecka nawet na chwilę, przecież ono płacze bo mnie potrzebuje.Pozdrowieni, życzę powodzenia w usypianiu.
    • Gość edziecko: kania Re: Co sądzicie o... ? - zasypianie IP: *.* 20.06.02, 08:51
      Ja tez nie moglam usiedziec za drzwiami pokoju - po prostu nie potrafilam. Zaczelam usypiac mala najpierw przy piersi, a potem jak juz ja odstawilam, to ze smoczkiem, ale lezac obok. Trwa to do dzis, mimo ze Moja coreczka ma juz prawie 2 latka (skonczy we wrzesniu). Mysle ze bedzie mi prosciej ja przyzwyczaic do lozeczka teraz jak jest starsza i wiecej rozumie. Z drugiej strony mam nowe dylematy - czy juz zaczac usypiac w lozeczku i robic to ze smoczkiem, czy najpierw odstawic smoka, a potem przeprowadzka do lozeczka + bajka...Poradzcie!!!!
      • Gość edziecko: humbak Samo życie... IP: *.* 24.06.02, 09:50
        He, he...No to się doigrałam. Teraz moja pysia nie chce spać też w dzień. Myślałam, że jak się położy obok mnie, to zaśnie (o, naiwnosci!) - niestety. Płacze tak długo (i siada, bo już bestia umie i nie można jej już położyć), aż poddusza się swoją ślinką i muszę ją unieść. A ona wtedy wcale nie wygląda na taką, co mnie potrzebuje, bo zaraz mnie odpycha i znów chce uchwycić wszystko co może, choć się słania na nóżkach.Pewnie powinnam być stanowcza, ale niestety, nie mogę - tak jak ruda - jej niczego jeszcze wytłumaczyć (choć, muszę przyznać, że próbuję - a nuż?).Moje wysiłki raczej przypominają to, co przeszła eKachna - wielki pokaz histerii, której bynajmniej kres nie przynosi obecność mamusi.I tak sobie myślę, że może ona przechodzi teraz tak na swój sposób ten wiek? Mam jeszcze trochę pokładów cierpliwości, ale myślę jednak, ze zostawianie dziecka by się czegoś nauczyło, to nie jest krzywdzenie go - nie widzę różnicy między krzykami mojej Natalii, gdy ją zostawiłam i gdy tego nie robię.Tak więc poczekam jeszcze ze dwa miesiące, co z tego wyniknie i jeśli nic, to podamy sobie ręce z innymi "bezlitosnymi" mamami.Hmm... tylko jak przekonać ją i siebie, że to "dla jej dobra"? Mnie też raniono, karano i do dziś nie przypominam sobie, by to zdziałało coś "dla mojego dobra".Bycie mamą trudne jest...A ja bym chciała nie popełniać błędów, zwłaszcza tak świadomie...Kochane, emamy! Dziękuję za wsparcie; nie wiem, co z tego wyjdzie, ale jakoś wreszcie dla mnie ten problem zyskał ręce i nogi.Pozdrawiam!Aga z nieznośnie kochaną Natalią
        • Gość edziecko: 220571 Re: Samo życie... IP: *.* 24.06.02, 10:42
          A może Twoja córeczka śpi za mało? Jest przemęczon i śpi za mało. Bo jak sobie obliczyłam to mi wwyszło, że śpi jakieś 8 godz. Moja 4-letnia Kasia śpi 12 godz. (od 18.30 do 6.30), a Gabrysia (16 m-cy) w nocy tyle co Kasia i dodatkowo jeszcze w dzień godzinkę. Więc porównując... :)Moim dzieciom zdarza się, że nie mogą zasnąć z przemęczenia. Mnie się to też zdarza.Próbowałam Kasię kłaść później (ok. 19; bo teraz o 18 już leży w łóżeczku) bo przecież ma już 4 latka ;). Było GORZEJ - nie mogła zasnąć, wygłupiała się, płakała itp. Gabrysia też protestuje (a nuż naciągnę mamę na zabawę ;) ). Gdybym pozwoliła jej się bawić to biegałaby bez końca, marudziła coraz bardziej, przewracała i tym bardziej protestowała przeciw spaniu :). Gdzieś kiedyś czytałam, że taki maluszek nie wie jeszcze, że jak się jest zmęczonym to trzeba odpocząć i to rodzice powinni go tego nauczyć. Pomaga w tym stała pora spania.Obie dziewczyny jak miały 10 m-cy były usypiane przy piersi. Gabrysia nadal, a do tego jest huśtana na kolanach czasem noszona. Koło Kasi trzeba posiedzieć, pogłaskać. Choć ostatnio coraz częściej chce zasypiać sama.Wydaje mi się, że do usypiania trzeba podejść spokojnie, tzn. nie jak do próby sił (kto kogo przetrzyma ;) ). Wiem, że to trudne, bo mnie też nie raz poniosły nerwy. Ale wiem, że nie zostawiłabym malucha samego. Bo według mnie nie jest tak samo czy płaczę w samotności czy w ramionach kogoś bliskiego. Pozdrawiam :hello:Gośka - zagorzały przeciwnik przetrzymywania płaczu dziecka ;)
          • Gość edziecko: humbak Re: Ech... IP: *.* 25.06.02, 10:09
            Wiesz, też słyszałam, że to rodzice powinni nauczyć dzidzię spać.Ale ja ja kładę zawsze, gdy tylko daje mi do zrozumienia, że jest śpiąca (zazwyczaj tuli się do mnie albo bierze moją rękę i rozkosznie ją przytula...). Zwykle po około minucie jej przechodzi, ale ja nigdy nie rezygnuję. Tyle że wygląda to tak, że nie daję juz jej żadnych zabawek, nie zabawiam, nie zagaduję, tylko przytulam, mówię "ciii..." itd., a i tak kończy się tym, że mała płacze i histeryzuje. Wiem, że mało śpi, ale nie wiem, co mam jeszcze zrobić, żeby jej pomóc. Też nie podoba mi się wizja zostawiania jej w pokoju - ale np. dziś położyłam ją obok siebie na łóżeczku - płakała, siadała i wierciła się przez 2 godziny, usnęła w końcu padnięta ze zmęczenia - prztulona do mnie, ale teraz co chwilę płacze.Tak jakoś koślawo się czuję. Jest dobrze, a tu ze spaniem jakoś nie daję sobie rady... :(Aga
            • Gość edziecko: kania Re: Ech... IP: *.* 26.06.02, 09:49
              Tak mi sie przypomnialo - jak moja Magdusia miala kolo 10 miesiecy tez bylo podobnie - teraz jest dobrze, wiec wylecialo mi z glowy, dopoki nie napisalas. Kladlysmy sie, polezala moze minutke i w rejs, to zagaduje, to zaczepia, to chce wyjsc z lozka, i placz i wymuszanie. Mama poradzila mi, zeby sie do niej mocno przytulic i to przetrzymac. W koncu jest przytulona do mamy i bezpieczna, a ze placze i troche sie wyrywa - musi pokazac swoje zdanie. Mniej wiecej przez 3-4 dni kladlysmy sie razem, z tym ze jak Magdula zaczynala sie wiercic, to ja delikatnie przyciskalam soba (nie zeby bolalo, taka sadystka nie jestem...:-))i nie pozwalalam wstac. NA poczatku mocno plakala, ale z dnia na dzien bylo coraz lepiej, az w koncu sama kladla sie, lapala mocno za szyje i sie wtulala. Masowalam jej przy tym raczke - wierzch dloni - od kosci do nadgarstka i z powrotem - podobno mocno uspokaja. I jeszcze w ciagu dnia dawalam herbatke uspokajajaca HIPP-a (napewno nie zaszkodzi...) Do tego jeszcze tak jak mowilas - stale godziny spania i jakos problem sie rozwiazal. Z perspektywy czasu - wydaje mi sie ze jej chcialo sie spac, ale nie mogla sobie z tym poradzic - szkoda bylo tracic czas na spanie gdy dookola tyle ciekawych rzeczy , no i nie wiedziala jak ma zasnac. Jak byla ladna pogoda to usypialam jeszcze na dworze w wozku, albo na hustawce, hustajac sie z nia, ale zdecydowanie najlepsze bylo lozko.... Za to najgorze efekty byly jak dalam sie podpuscic i wdawalam z mala w "rozmowe" -wtedy bardzo trudno bylo mi ja znowu polozyc. Sprobuj, moze akurat poskutkuje....
              • Gość edziecko: 220571 Re: Ech... IP: *.* 27.06.02, 17:37
                ania napisała/ł:> zeby sie do niej mocno przytulic i to przetrzymac. W koncu jest przytulona do mamy i bezpieczna, a ze placze i troche sie wyrywa - musi pokazac swoje zdanie. Mniej wiecej przez 3-4 dni kladlysmy sie razem, z tym ze jak Magdula zaczynala sie wiercic, to ja delikatnie przyciskalam soba (nie zeby bolalo, taka sadystka nie jestem...:-))i nie pozwalalam wstac. Święte słowa... :) i jak pięknie napisane :). Pozdrawiam :hello:
    • Gość edziecko: Magda_D Re: Co sądzicie o... ? - zasypianie IP: *.* 26.06.02, 20:42
      Ja też stawiam na to, że mała jest niewyspana. Jeśli ma 10 m-cy, to powinna właśnie przejść z 3 drzemek w dzień do dwóch (+ przespana noc). To są oczywiście ustalenia dla dziecka książkowego, które mało kto ma (ja nie) ale dają jako taką orientację - moje dziewczyny w tym wieku spały dwa razy po dwie godziny i ok. 10-11 godz, w nocy (czasami z przerwami). Nauczyłam je samodzielnego zasypiania, kiedy miały 8 m-cy - historia podobna jak u Kachny: "z mamą nie chcę mieć nic wspólnego ale spać też nie będę". Awantury - głównie w dzień - trwały ok. miesiąca. W końcu jednak udało się i dopiero kiedy wprowadziłam rygorystyczny plan dnia. przedtem przez cały dzień wyczekiwałam na oznaki zmęczenia, zastanawiałam się, czy już czas na drzemkę a może jeszcze poczekam? Mój plan był taki: drzemka zaczyna się nie później niż dwie godziny po ostatnim śnie. Pobudka o 7:30-8, pierwsza drzemka 9:30, druga drzemka ok. 13. Tylko po południu miałam więcej czasu z obudzonymi dziećmi od ok. 15 do 19:30-20. Ale za to były to dzieci wyspane, spokojne, gotowe do zabawy.Teraz mają 18 m-cy i śpią w dzień tylko raz. Plan dnia jest znacznie bardziej elastyczny - mogę je położyć o 10 albo o 12:30. Daje nam to albo długi poranek albo długie popołudnie. Dzieci znoszą to dobrze - kiedy kładę je do łóżeczek wiedzą, że czas na sen.Jeszcze jedno - Twoje dziecko może odbierać Twoje poczucie desperacji, kiedy kładziesz ją spać "mama nie kontroluje sytuacji, boi się, że będę płakać - aaaaa!". Zauważam to u moich panien: jak tylko jestem zmęczona i nie nadążam za nimi, to stają się bardziej "upierdliwe" (jalby mi tego było trzeba). Dltego tez od urodzenia dzieci moim priorytetem życiowym stało się wysypianie się ;-)Czego wszystkim życzę (wysypiania się a nie takich przyziemnych priorytetów oczywiście)Magda
      • Gość edziecko: 220571 Re: Co sądzicie o... ? - zasypianie IP: *.* 27.06.02, 17:42
        mama Ewelinki i Zosi napisała/ł:> W końcu jednak udało się i dopiero kiedy wprowadziłam rygorystyczny plan dnia. U mnie też to BARDZO DOBRZE działa.> Jeszcze jedno - Twoje dziecko może odbierać Twoje poczucie desperacji, kiedy kładziesz ją spać "mama nie kontroluje sytuacji, boi się, że będę płakać - aaaaa!". Zgadzam się z Magdą.Pozdrawiam :hello:
        • Gość edziecko: humbak No i... IP: *.* 27.06.02, 21:09
          ... dzięki Wam zaczyna mieć to naprawdę nawet więcej, niż ręce i nogi :)Od trzech dni nie składam łóżka, a za to za każdym razem układam ją do snu jednakowo - przytulam się do niej, leżąc obok na podusi. Pierwszy dzień był najtrudniejszy: pysia ciągle wstawała, odpychała mnie, wyciągała do wszystkiego rączki i w końcu zaczęła się wić, wyrywać, krzyczeć i płakać wniebogłosy. Pieska - ulubioną przytulankę odrzucała, mnie też. Za to ciągle wstawała i padała na poduszki wedle wskazówek zegara - czyli gdzie popadło. W końcu po dwóch godzinach (rano) zasnęła, przytulona do podusi. Potem było już lepiej. Po trzech dniach (włącznie z dziś wieczór) nie chce już nic, nie płacze, że chce zabawki, tylko popłakuje i protestuje przeciwko zasypianiu - przez jakieś pięć minut. Wprowadziłam stały plan dnia - śpi dwa razy po 1,5-2 godzin (!!!!!!!) i wieczorem od około 9.30 (wcześniej lub później, bo kładę ją o 9-tej) do około 7- 7,30 rano. I wiecie co? Chyba naprawdę uda mi się wreszcie rozwiążać ten problem. Niestety, wciąż nie chce się do mnie przytulać. Sprawdza tylko, czy jestem obok, po czym odwraca się do mnie plecami. Może to się jeszcze zmieni, przecież zaczynam w końcu nawet góry przenosić ;)A tak serio, to bardzo Wam dziękuję, trzymam się planu i trzymajcie za mnie kciuki, byle nie był to efekt tymczasowy (ale, myślę, że przecież nie ma powodu, by takim był...)Pozdrawiam wszystkich, którzy mi pomogli!:hello:z uśmiechemAga i śpiąca Natalia
    • Gość edziecko: ollla Re: Co sądzicie o... ? - zasypianie IP: *.* 28.06.02, 09:24
      Zaczęliśmy uczyć samodzielnego zasypiania naszą córkę gdy miała pół roku. Zadziałało. Układanie jej do snu to dziś prawdziwa przyjemność. Zdarzały się kryzysy związane z wyjazdami do rodziny czy problemami zdrowotnymi. Ale nawet po powrocie ze szpitala rytuał zasypiania nie zmienił się.Wydaje mi się że niezwykle ważna jest postawa rodziców. Jeśli nie są przekonani, wahają się czy właściwie postępują -dziecko doskonale to wyczuje i zastosuje któryś ze swoich sposobów manipulacji ("boję się!", wymioty itp.).Życzę przekonania i powodzenia.Ola

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka