Dodaj do ulubionych

Czy bijecie swoje dzieci?

IP: *.* 22.09.02, 21:53
Magdaleno, u nas podobnie bylo - placz, placz, placz, a potem przytulania. Teraz Marta ma 2,6 lata i jakby sie uspokoila, rzadko placze. Znow uwielbiam z nia byc i nie jest to dla mnie meczace. I jeszcze jedno - zaczyna zajmowac sie soba, nie potrzebuje juz tak czesto mojego towarzystwa i organizowania czasu. Jakos przez ten trudny okres przeszlam, ale przyznaje sie, ze kilka razy stracilam cierpliwosc - Ewa
Obserwuj wątek
    • Gość edziecko: ljoanna Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 22.09.02, 22:14
      Chodzi mi o klapsy. Zawsze myślałam że w nigdy nie będę biła mojego dziecka, ale teraz widzę, że w pewnym wieku to chyba konieczne. Mój synek ma roczek i jest kochaniutki, ale coraz częściej zauważam, że zaczyna robić sie z niego mały łobuziak. Ostatnio pozwoliłam mu pobawić się płytami CD (bo stojak z nimi stanowi dla niego bardzo ciekawy obiekt) a on po chwili zaczał wyciągać jedną po drugiej ze stojaka i walić nimi o podłogę. Miał przy tym taką minkę, po której poznałam, że doskonale wie co robi. I dostał po łapce pierwszy raz w życiu, no i oczywiście mnie wyśmiał (dostaje czsem klapsa w pampersa ale go to nie boli tylko śmieszy ). Nie wytrzymalam i też się rozśmiałam - nie miałam serca znów zbić tej małej, psotnj łapki. Takich sytuacji jest coraz więcej, wiec zastanawiam się czy któregoś dnia nie walnąć w pupę nieco mocniej. Kiedyś słyszałam że klapsy odnoszą skutek dopiero u dwuletnich dzieci. Co o tym myślicie? Jotl
      • Gość edziecko: 34579 Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 23.09.02, 01:12
        Mam dokładnie ten sam problem, mój synek też niedawno skończył rok. Ale uwaga z biciem w łapkę! Mój Kubuś ma denerwujący nawyk skradania się do komputera. Ja tu sobie stukam w klawiaturkę, a mały łobuz ( wyrwawszy się wcześniej tacie) myk! wyłącza komputer. No i pliki przepadają. Do tej pory dawałam mu za to po łapie (też jestem przeciwniczką mocniejszych kar).I co Kuba teraz robi? Namiętnie bije wszystkich po rękach. A jak zapytałam groźnie:" No, i kto to tak bije po łapkach?!"- odpowiedział: "Mama!". Niestety miał rację- podpatrzył to u mnie i się nauczył. Teraz nie sposób wyplenić tego nawyku. Dlatego myślę, że tłumaczenie do upadłego(choć czasem aż się trzęsę powtarzając to samo po raz setny) jest jednak lepszą metodą. Dzieci to takie małe, sprytne bestyjki, które świetnie naśladują nasze zachowanie. A czasem jest się czego wstydzić...
        • Gość edziecko: madad Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 23.09.02, 08:15
          Oj tez mam takiego psotnika, tyle ze 2 letniego, to dopiero jest diable. Niestety czasem tez nie wytrzymuje i przyloze w pampersa, co oczywiscie nie przynosi zadnego skutku (no chyba ze wybuch smiechu :) )Ostatnio zaczelam stosowac wobec niego areszt łóżeczkowy i nawet zaczyna dzialac. Wsadzam go do łóżeczka (Zostawiliśmy specjalnie małe łóżeczko bo maly sypia juz na tapczaniku)i siedzi tam dopoki sie nie uspokoi. Natomiast uwazaj z biciem po lapkach, podobno mozna niechcacy wyrzadzic duza krzywde. Zycze duzo cierpliwosci:hello:
      • Gość edziecko: ilka Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 23.09.02, 12:00
        Dziewczyny nigdy nie bijcie swoich dzieci. Jest tysiące innych sposobów aby nauczyć swoje pociechy właściwego postępowania. Przede wszystkim nie należy dawać dziecku rzeczy, którymi nie powinno się bawić, jeśli roczne dziecko dostało stojak na płyty do zabawy, jak się można dziwić, że wyciąga płyty i wali nimi o podłogę.Ja mam również prawie roczniaka i moje mieszkanie musiałam troszkę inaczej umeblować. Wszystkie płyty, kasety, książki z dolnych półek regału musiałam przenieść. Na stole staram sie niczego nie zostawiać, bo zaraz ląduje na podłodze. Kontakty zostały zabezpieczone itd. Przecież to są malutkie dzieci, które dopiero wszystkiego się uczą, a przychodzi taki czas, że wypróbowują na ile mogą sobie pozwolić. Ale klapsy NIE.Jako dziecko byłam bita, a raczej prana. Miałam siniaki na pupie, takie, że nie mogłam siedzieć, bez bólu. Zaczęło się przypuszczam też niewinnie od klapsików. Potem było lanie na goły tyłek skórzanym pasem z dziesieć razy. Nadmienię, że nie byłam urwisem, ani łobuziakiem - normalną b. dobrze uczącą się dziewczynką. Moja mama to nauczycielka, nikt, kto ja zna nie uwierzyłby, że jest zdolna do takich rzeczy, jak tłuczenie swoich dzieci w dzikim szale. Tak się przy tym nakręcała, że aż żal było patrzeć. Okropność. Nie bijcie dziewczyny swoich dzieci...Ja swojej matce nigdy tego nie wybaczę, choć od tego czasu minęło bardzo dużo czasu.
        • Gość edziecko: AniamamaOli Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 23.09.02, 20:42
          Ilka,Zgadzam się z Twoją opinią w 100%. Jedyną rozsądną metodą wychowawczą jest po prostu: MÓWIĆ, MÓWIĆ, MÓWIC !!! Tłumaczyć i być zdecydowanym ... konsekwentnym i stanowczym ....Żadnych klapsów, żadnego bicia ...Dziecko musi wiedzieć co mu wolno, a czego nie. Jestem mamą 13-sto miesięcznej Oli i wiem, że już taki mały szkrab jak ona wiele spraw rozumie, a ile sytuacji umie już powtórzyć po nas...:hello:PozdrawiamAnia
      • Gość edziecko: Magda_D Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 23.09.02, 13:04
        Mi też się kiedyś wydawało, że bez klapsów się nie obejdzie - i było to chyba też koło roczku moich panienek. teraz mają prawie 21 m-cy i do klapsów po prostu nie ma powodów. Nie to że nie rozrabiają - wyobraźcie sobie wiecznie małpującą się dwójkę. Ale po pierwsze, jak ruszą coś czego nie powinny, to pretensje można mieć tylko do tego kogoś, kto zostawił daną rzecz na wierzchu. Czasami specjalnie nie sprzątam papierów męża, w nadziei, że jak kilka razy zostaną pomazgrolone to się wreszcie nauczy je uprzątać (mąż). Po drugie, dzieci doskonale rozumieją co się do nich mówi - nawet roczne. Doskonale rozumieją też ukrywane czasem odczucia mamy: kiedy ja wpadam w desperację w wyniku jakichś wybryków, one też czują się zagubione. Dlatego postarałam się wypracować sobie zdrowe podejście do wybryków: powiedziałabym że jest to "znudzenie" - nie podnoszę głosu, nie śmieję się, nie krzyczę. Jestem tylko niezadowolona - kiedy na przykład Ewelinka po raz kolejny zdejmuje piżamkę i zasikuje łóżko. Staram się domyślić się, o co tak naprawdę chodzi (w sytuacji Eweliny - nie chce spać), staram się przypomnieć sobie swoje poglądy wychowawcze i rozwiązać sprawę rozmową.Po trzecie, żebyśmy mogły panować nad sobą musimy być wyspane, najedzone, w miarę dobrych układach z mężem - bo inaczej nasza irytacja tylko pozornie będzie związana z tym co nabroiło dziecko. Tak samo, jeśli same byłyśmy bite w dzieciństwie, może się zdarzyć, że wbrew własnym przekonaniom uderzymy dziecko (ja byłam bita, i też mi się przydarza)Po czwarte - sporadyczny klaps to nie tragedia i nie ma co sobie robić wyrzutów, tylko lepiej zabrać się za siebie żeby się to nie powtarzało.Magda
      • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 24.09.02, 08:48
        w pewnym wieku to chyba konieczne.W jakim wieku? Jest jakis graniczny wiek dawania klapsow??? Ostatnio pozwoliłam mu pobawić się płytami CD (bo stojak z nimi stanowi dla niego bardzo ciekawy obiekt) a on po chwili zaczał wyciągać jedną po drugiej ze stojaka i walić nimi o podłogę.No, zaraz zaraz... jak mu pozwolilas sie bawic plytami to chyba mozna sie nimi bawic. a jak nie mozna to czemu mu pozwolilas??? Miał przy tym taką minkę, po której poznałam, że doskonale wie co robi.Oczywiscie ze wie... bawil sie ;) I dostał po łapce pierwszy raz w życiu, no i oczywiście mnie wyśmiał (dostaje czsem klapsa w pampersa ale go to nie boli tylko śmieszy ). Nie wytrzymalam i też się rozśmiałam - nie miałam serca znów zbić tej małej, psotnj łapki. Po pierwsze nie rozumiem za co dostal. Nie wzial tych plyt sam- ty mu pozwolilas. I ty powinnas poniesc tego konsekwencje czyli albo pozwolic mu sie bawic do upojenia tymi plytami, albo mu je zabrac i zabronic sie bawic. Rocznemu dziecku, a najlepiej zadnemu, nie powinno sie ustawiac zasady typu "mozesz sie bawic ale w okreslony sposb" bo ono tego nie zrozumie. a jesli zasada nie jest jasna to jak mozna jej przestrzegac. Co wiecej, taka zasada stwarza dla ciebie pokuse zeby czasami synkowi pozwalac a czasami nie- w zaleznosci od twojego humoru, a to juz w ogole nie jest zadna zasada. Dziecko bedzie za kazdym razem cie sprawdzac- czy dzisiaj mamusia szanowna w nastroju do rzucania plytami czy tez nie ;) W ten sposb niczego sie nienauczy poza prostym faktem ze kazdy zakaz mozna zlamac zalezy to tylko od doroslego, nie od faktu ze ta rzecz jest niewskazana.....A druga sprawa- jesli karzesz to nie zaprzeczaj tej karze nastepnym czynem (smiech). Ja wiem, ze male dzieci sa slodkie ale jesli je karzemy to badzmy konsekwentni. Wyobraz sobie ze w ten sam sposob zachowuje sie twoj maz: ty cos ruszasz, on cie lekko klepie po rece i kiedy ty zdziwiona sie na niego patrzysz- wybucha smiechem. fajna zabawa slowem. A ktoregos razu wali cie mocno (bo sie zniecierpliwil). Co poczujesz? Czy pomyslisz ze nie wolno tego robic? Nie. Wsciekniesz sie na niego ze zmienia reguly waszej zabawy. Tak rozumuje dziecko. Bo zakazu nie przekazuje sie wylacznie slowem "nie wolno" to gra ciala- nasza postawa, ton glosu, brak smiechu. Ty synkowi przekazujesz zupelnie co innego.> Takich sytuacji jest coraz więcej, wiec zastanawiam się czy któregoś dnia nie walnąć w pupę nieco mocniej. Kiedyś słyszałam że klapsy odnoszą skutek dopiero u dwuletnich dzieci. Co o tym myślicie? JotlMysle ze na razie ten klaps bardziej nalezy sie tobie. To TY pozwolilas na zabawe. To TY zbagatelizowalas kare smiechem. Powinnas zastanowic sie nad wychowaniem swojego dziecka nei na zasadzie "w pupe nie w pupe" ale bardziej dlugofalowo. Czyli najpierw okreslic sobie czego nie jestes w stanie zniesc i co nie podlega dyskusjom (wtykanie lapek w gniazdka ciagniecie za kable, bawienie sie szklem zapalkami itd) i powinnas zlikwidowac lub baaardzo ograniczyc dostep do takich rzeczy. Potem ustalic konkretnie czym dziecko sie moze bawic chociaz to do zabawek ne nalezy (garnki, pokryki itd) ale tez- bez ograniczen jesli juz. Wiadomo ze nie dasz zawsze dziecku pokrywki, ale jak juz dajesz- niech rzuca, wali, gryzie sciska i grzmoci. Jesli nie jestes na to pojsc- nie dawaj. To ty wyznaczasz granice, ale wyznaczaj jasne a nie takie jak z tymi plytami. Bo jesli ja w gruncie rzeczy nie rrozumiem co masz dziecku za zle to on chyba tym bardziej......Wiecej refleksji zycze nie nad biciem ale nad soba.....
      • Gość edziecko: Gruszka Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 24.09.02, 13:01
        Bicie (każde) jest tylko wyrazem naszej niemocy. Nikogo nie wychowa. Normalne, że małe dziecko bada otoczenie na wszelkie sposoby. Nie ma wdrukowanej od urodzenia wiedzy, co mu wolno czego nie. Bo i skąd? Czasem jego zachowania wydają się nam złośliwe albo irracjonalne. Nie zapomnę nigdy, jak moje dziecię nagle, bez ostrzeżenia, rzuciło talerzem w stronę pleców tatusia (zatopionego w grze komputerowej). Talerz się stłukł,ojciec natychmiast się odwrócił ;) Na pytanie, dlaczego to zrobiła, odpowiedziała; "Żeby tata spojrzał". "A nie mogłaś zawołać?" Zamurowało ją kompletnie. Akurat nie przyszło jej do głowy. Żeby wciąż nie gadać jak katarynka: "Nie wolno", "nie wolno", przemeblowaliśmy mieszkanie w momencie, kiedy Masia zaczęła się poruszać. Nie miałam ochoty na klocki w magnetowidzie, rozsypaną mąkę w całym domu i pożarty proszek do prania. Wobec tego wszystkie te rzeczy (i dużo innych) znalazły nowe miejsca, albo zostały zamknięte. W ten sposób od razu ilość potencjalnych zakazów radykalnie się zmniejszyła :) Co do reszty pozostała żelazna konsekwencja i powtarzanie aż do bólu "nie". I to konsekwencja bez żadnych odstępstw. Skoro postanowiliśmy,że dziecko nie wchodzi samo do kuchni, to tak było. Żadnych wyjątków, nawet jeśli kuchenka wyłączona, a mnie niezbyt się chciało wstać z kanapy, żeby podać chrupki z kuchennego stołu. Trudno, jak postanowiłam, musiałam się trzymać. Dopiero niedawno dziecię uzyskało pewien dostęp do kuchni :) Tłumaczę po setki razy i to w końcu odnosi skutek. Oczywiście czasem przekracza pewne ustalenia i ponosi tego konsekwencje (np. nieposprzątane klocki przeprowadzają się na dwa dni na szafę). Ale na ogół sama pilnuje przestrzegania umów.
      • Gość edziecko: Mela Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.09.02, 13:13
        Obrazasz sie. Momo ze nikt Ciebie nie ocenial, bo posty koncentrowaly sie na odczuciach bitych dzieci. Jaka chcesz miec odpowiedz po takim pytaniu:dawid napisała/ł:> Chodzi mi o klapsy. Zawsze myślałam że w nigdy nie będę biła mojego dziecka, ale teraz widzę, że w pewnym wieku to chyba konieczne. > wiec zastanawiam się czy któregoś dnia nie walnąć w pupę nieco mocniej. Kiedyś słyszałam że klapsy odnoszą skutek dopiero u dwuletnich dzieci. Co o tym myślicie? JotlCzy taką: "hej, najlepsze rezultaty daje rozpoczecie klapsow w drugum roku zycia, a skonczenie w 8, bo potem dziecko moze oddac?" :fou:Daj dziecku jasne reguly, czym sie moze bawic, a czym nie, a nie staraj sie wpoic jednorocznemu dziecku zasady, jak sie moze bawic tym, co jest w jego zasiegu. Nie na darmo na szkoleniach rozwijajacych kreatywnosc dorosli ludzie sa zmuszani do wymyslania 100 zastosowan doa plastikowej butelki czy skakania na 100 sposobow ;) Przez te idiotyczne dzialania moze dotra do tek dzieciecej kreatywnosci, ktora w drodze do doroslowsci zgubili. Jesli dajesz rocznemu dzecku klocki, to godz sie na to, ze bedzie nimi rzucac, a nie tylko budowac wieze zgodnie z instrukcja.Piszesz ze odpowiadaly ci same idealne mamusie. Ja pisze jako ta nieidealna. Starszej corce raz pozwalalam, raz zabranialam, a wtedy "dobry" tatus pozwalal na to, czego zabronila mama. Dałam jej kilka razy klapsa, w efekcie swojej bezsilności i frustracji. Efekt? Mam marude, czesto niezadowolona z zycia, ktora probuje "negocjowac" az do skutku ;) Jej mlodsza dwuletnia siostra jest calkowitym przeciwienstwem - wiecznie smiejacy sie, zadowlony z zycia maluch. Ktory jak moze to psoci, jak nie moze to tez ciagle proboje, ale nie jest to dla niego zrodlem tak duzej frustracji jak dla starszej corki. Jak myslisz, dlaczego tak sie stalo? Pozdrawiam Mela, ktora przy 5 dziecku pewnie bylaby idealna mama ;)
    • Gość edziecko: goskax Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 23.09.02, 11:51
      Do Ljoanny ... wydaje mi się,że taki maluszek potrzebuje jasnych i konkretnych poleceń, tzn. nie wolno bawić się płytami (bo skąd on może wiedzieć ,że przekładanie płyt jest dozwolone, a rzucanie nimi niekoniecznie tym bardziej,ze spadając tak fajnie się kręcą ;-) tez to przerabialismy). Lepiej powiedzieć "nie wolno" i zabrac dziecko w inne miejsce proponujac inna zabawkę (wiem,że nie zawsze to skutkuje,ale trzeba być konsekwentnym) Aha ..a taki nasz smiech (po ukaraniu) może być tylko zachętą..pamiętam jak Piotr najpierw nas rozśmieszał,a potem próbował robic, to czego nie wolno. Pozdrawiam
    • Gość edziecko: Yoanka Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 23.09.02, 22:54
      Dziewczyny nie bijcie dzieci. :( To OKRUTNE! :ouch: UPOKARZAJĄCE! :OJest tysiące innych sposobów na okazanie dziecku swojego niezadowolenia. Przede wszystkim, trzeba traktować dziecko jak CZŁOWIEKA. Uwierzyć w to, że ono naprawdę rozumie to, co do niego mówimy. I mówić, wyjaśniać, tłumaczyć. I wczuć się w jego sytuację. No bo skąd taki maluch ma wiedzieć co mu wolno a czego nie. Jeśli czegoś mu zabronimy, to trzeba być konsekwentnym i zakazu przestrzegać. Nie można raz zabronić bawić się np. płytami, później pozwolić na zabawę, a później stłuc dziecko, za to że się bawiło, a później jeszcze się z tego śmiać. Nie widzę żadnej różnicy między "klapsem" a "biciem", bo od przysłowiowego klapsa, nie tak znowu daleka droga do regularnego bicia. Dla mnie jest to najgorszy rodzaj przemocy - bo skierowany do osób słabszych, mniejszych i zupełnie bezbronnych. Poza tym, dzieci są rzeczywiście świetnymi obserwatorami i naśladowcami. Bijąc swoje dziecko musicie liczyć się z tym, że Wasze dziecko będzie w ten sam sposób traktowało "nieposłuszne" misie, kolegów na podwórku, a z czasem i rodziców. Przemoc zawsze wywołuje tylko agresję. :fou:Moje dziecko ma prawie 2 latka. Niezły z niego urwis, wszędzie go pełno, :hot: wszystkiego musi dotknąć, spróbować i nieraz zdarzyło mu się coś zbroić. Nieraz potrafi doprowadzić mnie do ostateczności. Ale ja nie byłabym w stanie zrobić mu krzywdy. NIGDY nie podniosłam na niego ręki i NIGDY tego nie zrobię. Staram się zawsze tłumaczyć i widzę, że to skutkuje. Trzeba jedynie uwierzyć, że jest to jedyna metoda i innej nie ma. Pozdrawiam i życzę mądrych decyzji,Joanka :hello:
      • Gość edziecko: viktoria Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 24.09.02, 20:34
        Dziewczyny. Zgadzam sie z wami ale musze sie wam ze wstydem przyznać że zdarzało mi się dać w pupe mojemu synkowi (2,5) roku a co najgorsze kiedy mnie zdenerwował i była to zrobione w afekcie. Ale myśle że ma na to również wpływ to że oboje z bratem dostawaliśmy lanie i to regularnie. Nie skarże sie na moje dzieciństwo bo było szczęśliwe i mam kochajacych rodziców ale zostałam wychowana w przekonaniu że dziecku trzeba dać w skóre aby wyrosło na ludzi.I dopiero wasze posty uświadamiają mi i mojemu mężowi jak złą rzeczą jest bicie dziecka a szczególnie takiego maluszka.Czuje sie podle kiedy przypomne sobie jak mały reaguje na grożbe klapsa, (ze strachem). Wiem że czytając ten post możecie mieć mnie za potwora ale bardzo kocham moje dzieci i wierzcie mi o wiele więcej dostają od nas miłości niż klapsów.Ale oboje zmężem po waszych postach zdecydowalismy,.... że koniec!!!!!!Nie będziemy bić naszego synka ale mówić, mówić, mówić, odetniemy się od wzorców wychowania naszych rodziców. Chociaż wiem że kiedy jest sie doprowadzonym do furii przez dziecko to jest trudne.Ale tu na forum oznajmiam wam że koniec.Mam jednak jedno pytanie: Co w przypadku gdy dziecko robi coś bardzo niebezpiecznego np. mimo mówienia, zakazów itp. wyrywa sie i biegnie na ulice gdzie pedzą samochody, czy kary cielesnej nie zapamieta od razu? W takim przypadku myśle że nie można sobie pozwolić na długotrwale uczenie bo akurat to dziecko musi zapamietać od razu i być posłuszne.Powiedzcie co wy na to.Totalnie zdołowana i mająca okropne wyrzuty sumienia Vika mama Maciusia (2,5) i Mikołaja (8 m-cy)P.S. prawde mówiąc to chciałabym móc cofnąć czas i zacząć wszystko od nowa
        • Gość edziecko: Gruszka Re: Czy bijecie swoje dzieci?-do Victorii IP: *.* 24.09.02, 22:54
          Każdy z nas popełnia błędy. I tak już jest. Mnie moja kochana córeczka też potrafi doprowadzić do obłędu i czasem mam ochotę :gun: W takiej sytuacji potrafię zareagować krzykiem, niedobrym słowem albo niechęcią :( Czasem gderam,to moja najgorsza wada-jak siebie słysze z boku to mi aż słabo. Wstydzę się, ale jestem tylko człowiekiem. Staram się wyciągać wnioski i iść dalej. Bo zamartwianie się tym, co się stało niewiele da (oprócz kompletnego zdołowania oczywiście). A sobie funduję kurację odstresowującą, bo zrelaksowana matka, to matka znacznie bardziej skora do współpracy z potomstwem :)W kwestii zachowań niebezpiecznych; pewnie, że nie tłumaczę spokojnie niebezpieczeństwa maluchowi pchającemu palce do kontaktu. Mogłabym nie zdążyć z puentą... :( Ja robię tak; łapię mocno delikwentkę i natychmiast zabieram w bezpieczne miejsce. A potem zabieram się do wyjaśnień (czasem jeszcze muszę wziąć parę głębszych oddechów, żeby ochłonąć). Jesli sprawa dotyczyła wyrywania się na jezdnię,to skutek jest oczywisty. Dalej idzie za rękę. Bywało, że wrzeszczała wtedy jak trąba jerychońska (te spojrzenia przechodniów!), ale trudno.
          • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Czy bijecie swoje dzieci?-do Victorii IP: *.* 25.09.02, 08:48
            Viktoria, ja tez bylam bita. I dzisiaj uwazam ze jestesm taka jaka jestem nie dlatego ze bylam bita, ale pomimo tego ze bylam bita ;)Nie wpadaj w takie okropne doly z tego powodu ze dalas klapa raz czy dwa, bo nie o to przeciez chodzi. Bardziej o uswiadomienie sobie faktu ze klaps swiadczy o naszej bezradnosci. Oraz na uswiadomieniu sobie tego ze wychowywanie nie polega w glownej mierze na swiadomym przekazywaniu pewnych prawd ale na obserwacji. Czlowiek maly jeszcze nie bedzie mial takiej swiadomosci ze tylko on w domu jest bity, ale juz czlowiek w wieku szkolnym tak. I pewnie w jego glowce zrodzi sie pytanie- a czemu mama ani tata nie dostaja w skore, tylko ja? Poza tym taki 11 latek to juz moze oddac... a z 14 to nawet bym nie zaczynala, bo nie dosc ze odda to jeszcze krzywde zrobi....A przeciez wychowanie to powinno byc cos trwalego a nie cos czego po 11 roku zycie nie da sie wykonywac ze wzgledu na konsekwencje :lol:Przy wykonywaniu czynnosci niebezpiecznych robie to samo co gruszka- czyli zabieram delikwenta daleko od zrodla i dopiero wtedy zaczynam rozmowe. Dziecko i tak jest sparalizowane moim rozpaczliwym krzykiem (NIEEEEE!!!!) gwaltownym zabraniem z miejsca przestepstwa. Nie wiem za co mam je lac- w koncu to ja jestem dorosla nie ono...... Kontakty mamy pozatykane zaslepkami, kable pochowane w oslonkach, mamy oslone na kuchenke. Gaz jest zamkniety gdy nie gotuje zreszta jak u gruszki maluchom wchodzic do kuchni nie wolno....A na dworze tez robie dokladnie jak ona- lapie czlowieka i prowadze za reke a w czasach posiadania dwoch malych dziewczynek- prowadzalam je na smyczy ( z Pevexu he he) czyli szelkach z doczepionym tym dluzszym kawalkiem.... Zreszta troche nalezy ufac naszej metodzie wychowawczej- kiedys Ania zaczela mi uciekac podczas gdy zajelam sie Zuza. Gdy to zauwazylam byla tuz przy jezdni. Wiedzialam ze nie dobiegne....chyba postarzalam sie gwaltownie wtedy.....ktos z boku skoczyl do niej, ale tez byl zbyt daleko. I ona jak zaczarowana na moj krzyk zatrzymala sie tuz przed ulica. A potem zdziwona powiedziala "mamo, przeciez ja wiem ze uciekac mozna tylko do jezdni...."
        • Gość edziecko: Ewulka Postaram się mieć więcej cierpliwości, ale jak sobie poradzić? IP: *.* 22.10.02, 18:57
          Wiesz, jest mi wstyd. Mija mała ma 2 lata i 4 miesiące i JEST NIEZNOŚNA! Ma ataki PRAWDZIWEJ furii 3-4 razy dzienne z byle powodu, wrzeszczy, płacze, ciągle tylko słysze NIEEE! I niestey muszę przyznać, że czuję siĘ bezsilna. Nie umiem do niej trafić! Próbuję tłumaczyć, przytulić, zabawić i nie mam już siły. Tracę cierpliwość i krzyczę, albo co gorsza czasem daję klapsa. Postanowiłam jednak, że przestaję. Macie rację, to nie jest metoda, bo wzbudza tylko strach w słabszej istocie, która kocha nas bezwarunkowo i ufa nam. Ale może poradzicie mi, jak poradzić sobie z taką małą wścieklizną. CO ROBIĆ?!!POZDRAWIAM!
          • Gość edziecko: jumbo Re: nie bijmy dzieci IP: *.* 22.10.02, 20:26
            Drogie Mamy nie bijcie dzieci, ja dostawałam "tylko" klapsy, ale do dziś pamiętam jak się po nich czułam, moze było ze mnie takie wrażliwe dziecko, a może wszystkie dzieci tak odczuwają. Majac powyzsze na wzgledzie postanowilam, ze moje dziecko nie bedzie dostawac klapsow, ale sprobuje zastosowac metode tlumaczenia i zelaznej konsekwencji. teraz mala ma 3 lata i ataki furii (tak, tak wszystko przed Wami Mamy roczniakow) zdarzaja sie coraz rzadziej, ale jak juz sie zdarza stosuje metode towarzyszenie w zlosci, nie probuje jej pocieszac ani przytulac poprostu jestem z nia i spokojnie czekam, kiedy atak minie i corcia bedzie potrzebowala wsparcia i pocieszenia, a czasem (teraz juz coraz cześciej)porozmawiania o tym co sie wydarzylo. Tez jestem zdania, że klaps jest wyrazem bezsilnosci doroslych i dlatego namawiam wszystkie Mamy (i Tatusiów tez) rozmawiajmy z naszymi dziecmi, wytyczajmy jasne granice tego co wolno a czego nie i przestrzegajmy ich; na własnym przykładzie wiem, ze to działa.
    • Gość edziecko: emama23 Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 25.09.02, 19:13
      Witam was drogie mamy,Niestety nie moge sie jeszcze podzielic wlasnymi doswiadczeniami bo dopiero oczekuje maluszka ale po przeczytaniu waszych postow nasunelo mi sie pytanie zwiazane z wlasnymi doswiadczeniami. Wszysko jest jasne , ze malych dzieci nie mozna bic choc chyba nie zawsze wzbudzi to w nich niepochamowana agresje - pisaly tu przeciez mamy "bite" ja rowniez bylam bita. Ale co bedzie pozniej z takim 8, 9 latkiem. Juz dokladnie wie kiedy robi cos zle - wtedy chyba tlumaczenia nic nie daja a brak reakcji (oczywiscie mowie o jakis "strasznych" przewinieniach)jest karygodny." Obrazanie sie" podobno wywoluje u dziecka jeszcze gorsze nastepstwa niz bicie. Moze przesadzam, ale mam stycznosc z takimi "beztroskimi" 9- latkami i nie wiem co juz lepsze.
      • Gość edziecko: ljoanna Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 25.09.02, 21:51
        Witam !Na wstępie bardzo wszystkim dziękuję za udział w dyskusji. Okazuje się, że poruszyłam drażliwy i wzbudzający wiele emocji temat. Zanim przeję do sedna sprawy, chcę powiedzieć, że bardzo współczuje wszystkim ofiarom przemocy zarówno fizycznej jak i pschicznej. Chcę wyjaśnic że nie jestem zwolenniczką bicia dzieci. Uważam, że wychowuje się przykładem, tłumaczeniem, rozmowami itp. Ze swoim dzieckiem rozmawiałam, kiedy jeszcze był w moim brzuchu, kiedy był całkiem malutki i robię to nadal. Mówię, tłumaczę, pokazuję, jestem cierpliwa i wyrozumiała. Moje dziecko rozumie coraz więcej , bardzo szybko się uczy i zaczyna myśleć. Zauważam u niego różne nowe zachowania,jedne dobre, ine złe np: moje dziecko potrafi być złośliwe, potrafi wymuszać. Być może te złe zachowania są wynikem moich błędów wychowawczych - nie wiem. Jednak ja nie mam gotowej recepty na wychowanie dziecka, wiele sytuacji mnie zaskakuje i w danej chwili nie bardzo wiem jak sobie z nimi poradić. Moje dziecko MOŻE bawić się płytami, często mu na to pozwalam, bo zauważyłam, że im więcej mu zabraniam, tym większą ma na to ochotę. Nie ma znaczenia czym bawił się w danym momencie, ważne jak się bawił. Gdyby nagle znudziło mu się układanie klocków, bo stwierdziłby , że lepiej wali się nimi mamę po głowie to byłaby jakaś różnica? Doskonale wiem (wbrew pozorom) kiedy moje dziecko dobrze sie bawi. Co innego kiedy bawi go robienie mi na złość, na to nie mogę pozwolić. To , że chciałam go zbić, jak i mój śmiech były reakcjami spontanicznymi i zaskoczyły mnie samą. Ale w tamtej chwili tłumaczenie nie miało senu, a zareagować jakoś musiałam. Nie chcę w przyszłości popełnić podobnego błędu, wiem że skoro chcę ukarać nie mogę się śmiać. Jeszcze raz powtarzam NIE CHCĘ WYCHOWYWAĆ SOWJEGO DZIECKA BICIEM, dlatego postanowiłam napisać swój post i poradzić się bardziej doświadczonych mam - w końcu po to jest to forum dyskusyje. No i doczekałam się! W tej chwili czuję się jak wyrodna matka. Mój post został wnikliwie przeanalizowany i w całości skrytykowany. Zgadam się, że każdy może mieć swoje zdanie, którego jak najbardziej jestem ciekawa, jednak po co ta wrogość. Szczególnie zdziwił mnie post Gosi wiecznie młodej. Po jego przeczytaniu poczułam się jak kompletna idjotka, której powinno zabronić się wszelkiego kontaktu z dziekiem. Oczekiwałam raczej porady (pomocy). Gratuluję wszystkim matkom doskonałym, które nigdy nie popełniają żadnych błędów, mającym gotowe recepty na wychowanie dzieci . Ja matką doskonałą nie jestem, jednak bardzo kocham swojego synka i zrobę wszystko co w mojej mocy, aby go dobrze wychować ( klapsy nie są wykluczone - nie mylić z biciem). Mimo tak burzliwej dyskusji w dalszym ciągu nie wyrobiłam sobie zdania na temat klapsów. Rozmawiałam również z koleżankami w pracy ( mają dzieci w różnym wieku) i przyznały, że chociaż nie uważają bicia za najlepszy środek wychowawczy , jednak są sytuacje, kiedy go stosują(nie ma innego wyjścia) . Myślę że to jest najbardziej zdrowe podejście do sprawy. NieNie spodziewałam śię, że aż tyle napiszę,jednak mój żal musiał znaleśc gdzieś ujście. Pozdrawiam wszystkie mamy - te doskonałe i te mniej i życzę sukcesów w wychowywaniu dzieci . Jotl
        • Gość edziecko: ilka Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.09.02, 08:40
          Ljoanno,piszesz:"Rozmawiałam również z koleżankami w pracy (mają dzieci w różnym wieku) i przyznały, że chociaż nie uważają bicia za najlepszy środek wychowawczy , jednak są sytuacje, kiedy go stosują(nie ma innego wyjścia) . Myślę że to jest najbardziej zdrowe podejście do sprawy."Z własnego doświadczenia powiem Ci, że mnie bicie niczego pozytywnego nie nauczyło. Jestem zastrachanym człowiekiem, który ciągle coś musi udowadniać innym. Czuję się zakompleksiona i niedowartościowana. Mojej mamy najpierw bałam sie przeraźliwie, potem było mi głupio, że mam taką mamę, a potem ją znienawidziłam. Moich dzieci nigdy nie uderzę, choćby nie wiem co sie działo. Rodzice biją swoje dzieci z bezradności i niemocy, Twoje dziecko to kiedyś zrozumie... Klapsem, czy biciem (to jedno i to samo) nauczysz swoje dziecko strachu. Poza tym dziecko to przecież człowiek, pomyśl co byś czuła, gdyby ktoś dał Ci klapsa - wściekłość czy upokorzenie, dziecko dodatkowo czuje bezradność.Właśnie czytam wspaniałą książkę - "Dobra miłość- co robić aby nasze dzieci miały udane życie" W. Eichlbergera i A. Samsona. Nie wiem czy będzie w niej coś o biciu dzieci, ale jeśli nawet nie to koniecznie ją przeczytaj, zresztą polecam ją wszystkim rodzicom :)Nie sądzę, aby któraś z nas chciała Cię urazić, każdy pisze poprostu, co uważa za stosowne. Nie trzeba od razu się obrażać :) :) :)
        • Gość edziecko: ruda Re: Czy bijecie swoje dzieci? taż byłam bita IP: *.* 26.09.02, 09:08
          A może wcale nie? Bo z całą pewnością pamiętam, że dostawałam klapsy tak gdzieś do 4 roku zycia (mgliście ale to pamiętam i pamiętam również, że to było za karę, a nie za byle co, ktoś może powiedzieć, że nie ma za co karać takiego dziecka, jednak uważam, że za złośliwą niesubordynację należy się kara) podsumowując: nie pozostałam z uczuciem złości do rodziców, raczej zawsze traktowałam to jako sprawiedliwą reakcję na moje zachowanie, podobnie jak później stanie w kącie czy jakieś zakazy, kiedy byłam na tyle duża, żeby zrozumieć.Dlatego zawsze mówię, że nie ma co demonizować klapsów (może dlatego, że nigdy nie byłam bita naprawdę). Ale gdzie jest ta granica, między biciem, katowaniem a karceniem??? I nieodmiennie wydaje mi się, że moi rodzice kierowani instynktem i zdrowym rozsądkiem się w tym nie pogubili, więc nie mam traumatycznych przeżyć z dzieciństwa. I wydaje mi się, że każdy z nas jest w stanie to zrobić. Bo właśnie ze wzgledu na moje doświadczenia: nie bardzo sobie wyobrażam, że można wychowawczo udzielać klapsów czy wręcz bić 8-9 latki, one już z pewnością myślą. Dlatego każdemu życzę kierowania się zdrowym rozsądkiem i miłością do dziecka. Nie zgadzam się, że z miłości nigdy nie zadamy dziecku bólu. I czasem może to być coś gorszego niż klaps. A czasem jakaś mamusia nawet synkowi do więzienia przemyca narkotyki: bo on tak cierpi.Życie jest trudne i trudniej jest osobom, które nie są do tego przygotowane. To trochę się wiąże z dyskusją o chronieniu dzieci przed wyalienowaniem poprzez posyłanie ich na religię tak jak wszyscy - a kiedyś takie dziecko stanie i będzie musiało zmierzyć się z życiem samo. I będzie mu trudno.
          • Gość edziecko: emama23 Re: Czy bijecie swoje dzieci? taż byłam bita IP: *.* 26.09.02, 10:59
            Moj post byl raczej zapytaniem. Chodzi mi o "system" kar bo przeciez konsekwenja jest w wychowywaniu najwazniejsza. Czy jesli malych dzieci nie karzemy klapsem a pozniej w wieku pozniejszym taka wlasnie kare wymierzymy to jakie to skutki odniesie. Tak to dziecko wie, ze to kara a pozniej moze odczytac -jak juz mysli, ze sie nad nim znecaja. Jakie kary stosowac do starszych dzieci. Kolegi syn nie byl bity jako dziecko a ostatnio w domu petarde "odpalil" (druga klasa podstawowki). Rodzice pracuja wiec moze ma za duzo swobody. Dobrze wiedzial i pomyslal, ze w ogole nie mozna sie bawic petardami no ale to zrobil. Jak byscie zareagowaly. Dodam, ze nie jest jakims okropnym dzieckiem stale sprawiajacym problemy -od taki wybryk - tylko ze mogl miec bardzo powazne konsekwenje. Ja raczej nie bede zakldala ze moje dzieci beda najmadrzejsze i na pewno takich rzeczy nie beda robily bo je dobrze wychowalam - one czasami sa nieprzewidywalne.
                • Gość edziecko: goskax Re: Czy bijecie swoje dzieci? taż byłam bita IP: *.* 26.09.02, 13:46
                  Wiesz, gdy Twoje dziecko będzie trzymało nóz w ręce albo stało na parapecie przy otwartym oknie- bedziesz wiedziała co zrobić.Celowo "przerysowałam" sytuacje, ale chodziło mi o jedno - są momenty kiedy działamy instynktownie, chronimy nasze dziecko, nie pozwalamy na "konsekwencje". Ale kiedy mozna pozwalajmy na to,wówczas nauczymy go trudnej sztuki podejmowania decyzji i ponoszenia konsekwencji.
                  • Gość edziecko: emama23 Re: Czy bijecie swoje dzieci? taż byłam bita IP: *.* 26.09.02, 14:02
                    Jakos nie moge znalesc zrozumienia problemu. Bo ja tego kolege rozumiem, ze sie wsciekl i wy pewnie zrobilybyscie to samo tylko chodzi co z tym dalej zrobic. Wyobraz sobie ze wchodzisz do domu pelnego smrodu, dziecko siedzi i oglada telewizje jak gdyby nigdy nic i nie chce powiedziec co sie stalo bo wie ze zrobilo zle. I moze oni robili to wszysko gdy byl mniejszy co opisalas ale mnie chodzi o reakcje w takim momencie. Kolega zbil syna bo po prostu nie wiedzial jaka kare zastosowac aby byla adekwatna (i pewnie nie oszukujmy sie dla wyladowania) - to oczywiscie nie metoda ale tak mysle i pytam was jesli nie ta to jaka inna bo z nim dyskutuje ze to nie sposob ale brak mi argumentow wobec faktow.
                • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Czy bijecie swoje dzieci? taż byłam bita IP: *.* 26.09.02, 14:10
                  No wiem mamo... a co proponujesz ;)Spaliles dom? To sciagal gajery smarkaczu i w tylek :lol: Mysle ze celem wychowania jest nie doprowadzenie do takiej sytuacji ;) Ponoszenie konsekwencji nie oznacza przeciez, ze patrze sobie spokojnie jak dziecko laduje druty do kontaktu- niech poniesie konsekwencje :lol:Z dziecmi starszymi jest tak ze jesli sa nauczone, ze z kazda sprawa mozna przyjsc do rodzicow i jesli uczymy je pewnych granic, pozwalajac na swobode w ich obrebie, to dziecko wcale nie lamie ich tak czesto. Bo zauwaz- czym innym jest np taka sytuacja ze przedstawiamy pewien problem- mama jest zmeczona, nie ma czasu, nie ma humoru i podajemy jako jedna z przyczyn ze dziecko np nie posprzatalo swoich rzeczy czy cos w tym stylu i w czasie rozmowy SAMO dziecko mowi- wiesz co mama, to ja sie postaram (piekny przyklad takiej rozmowy jest w ktoryms poscie bajbusa) zeby sprzatac. No ale za jakis czas sie zdarza ze nie posprzatalo. To przy kolejnej umiejetnie poprowadzonej rozmowie cala pretensja dziecka nie koncentruje sie na tym ze ta glupia mama sie czepia tylko czuje tez swoja wine. Nie jestem idealistka- takich treningow potrzeba wiele ;) ale jesli od poczatku jestesmy konsekwentni, to posiadamy niezle uspolecznionego 7 czy 8 latka, ktory oczywiscie bedzie zachowywal sie glupio i nieodpowiedzialnie, bo jest dzieckiem, ale jednoczesnie w przetrenowanych sytuacjach bedzie sobie radzil. Nie powiem z reka na sercu ze moje corki sie nie bija, ze sluchaja sie mnie, sprzataja po sobie zawsze i nie maja do mnie pretensji gdy wykorzystujac fakt ze, mimo wszystko, jetem rodzicem czegos im zabraniam. Ale sa to lubiane przez kolezanki, zyczliwe dziewczynki, dosyc dobrze radzace sobie w konfliktach, ktore potrafia powiedziec do kolezanki- zrobilas mi przykrosc, a same umieja przeprosic. Sprzataja z roznym szczesciem, ale jedoczesnie maja poczucie poazki gdy tego nie zrobia. Buntuja sie na moje zakazy, ale jednoczesnie widze ze moje tlumaczenia przemawiaja im do rozumu (chociaz czasem po ataku zlosci). Bo chyba juz wiedza, ze ich mama stara sie zabraniac im rzeczy naprawde waznych, za to jesli sie zgadza- to znaczy ze w ramach pewnych granic moga robic wszystkjo i nie spotka je kara. Czyli, w przypadku malowania farbami mowie- nie zachlapac mi sciany. I tyle. Ubranie sie zachlapie- trudno..... nie nakrzycze.....pamietam jak kiedys wrocily od kolezanki, ktora ma sikajace lalki. Mama pozwolila im wziac wode i one karmily te lalki, lalki sikaly byly kapane itd. Mam nawet sama przyniosla im miseczke. Przy takiej zabawie sie nachlapalo i mama skrzyczala je ze jest mokro. To podobna sytuacja do tych plyt- przeciez sama pozwolila......Dzieki mela za tresciwy post ;) Wiesz jaka ja bede matka przy piatym dziecku ;) taka ze... hej ;)
                  • Gość edziecko: emama23 Re: Czy bijecie swoje dzieci? taż byłam bita IP: *.* 26.09.02, 14:41
                    No coz wydaje mi sie, ze moj kolega tego nie lyknie. Co mam mu powidziec , ze niestety nic nie moze juz zrobic bo zle wychowal dziecko,bo cos takiego nastapilo. >Mysle ze celem wychowania jest nie doprowadzenie do takiej sytuacji. Powinien byl myslec za wczasu a teraz juz przepadlo bo nie mozna >Spaliles dom? To sciagal gajery smarkaczu i w tylek . I niestety nie wiadomo co z tym fantem zrobic. Przepraszam troche sie unioslam ale zaczynam dochodzic do wniosku, ze wszyscy wiedza ze bic nie mozna ale nie wiedza co robic jak "dziecko bedzie mialo wybryk ". Jesli nie ma takiego temperamentu i takich pomyslow to wszystko jest w porzadku ale jesli cos takiego sie przytrafi to nie wiadomo co zrobic bo blad nastapil wczesniej i nie da sie go naprawic. Wydaje mi sie to troche absurdalne.
            • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Czy bijecie swoje dzieci? taż byłam bita IP: *.* 26.09.02, 14:25
              Nie zauwazylam tego postu. Ja ci moge powiedziec jakbym ja zareagowala... najpierw bym sie spytala dlaczego odpalil te torpede. I czy wie ze to jest niebezpieczne. A jesli by powiedzial ze wie- spytalabym sie - a wlasciwie dlaczego to jest niebezpieczne? Przeciez sie nic nie stalo.... I po przebrnieciu przez rozmowe o niebezpieczenstwie i rownaniach torpeda plus dziecko..... powiedzialabym co ja o tym sadze- ze zlamal jeden z wazniejszych zakazow. I dlatego chcialabym sie dowiedziec jaka bedzie mial kare. To jedno z najtrudniejszych zadan dla dziecka- narzucic sobie pokute. pomoglabym mu rzecz jasna- ale kara musi byc i to odczuwalna. Czy moze zakaz korzystania z komputera? Ogladania telewizji? Oddanie kieszonkowego na schronisko dla zwierzat (kieszonkowego nie zabieralam nigdy)? I caly czas w trakcie prowadzenia tej rozmowy staralabym sie mu pokazac jak sie ciesze ze nic mu sie nie stalo- tak zeby uzmyslowic mu, jak blisko niebezpieczenstwa byl.I zaznaczam- pisze bardziej z doswiadczen ze swoimi dziecmi. To na pewno nie bylaby pierwsza rozmowa z tego cylku- bardzo czesto pytam sie je o motywy ich postepowan i prosze o wytlumaczenie mi dlaczego pewne rzeczy sa zakazane. U mnie ta metoda dziala ;) Ale nie zarzekam sie... moze po spaleniu domu faktycznie rzucilabym sie do bbicia......
              • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Czy bijecie swoje dzieci? taż byłam bita IP: *.* 26.09.02, 14:36
                Jeszce mi cos przyszlo do glowy.... kiedys zlapalam moje corki na bawieniu sie swieczka. I umowilam sie z nimi ze zawrzemy uklad, bo rozumiem ze widok palacej sie swieczki i w ogole zabawy z ogniem sa atrakcyjne. Jesli beda mialy ochote na swieczki- beda mi o tym mowic a ja im bede w lazience podczas kapieli rozstawiac swieczki. I robilam tak... no przez dobry miesiac. Od tej pory nie mialam klopotow z ogniem- coreczki pojely ze to nie jest rzecz zakazana w ogole ala taka, ktora nalezy robic z doroslym....jeszcze jedno mi pzyszlo do glowy.... syn twojego kolegi odpalil petarde w lazience..... przeciez to bylo w gruncie rzeczy rozsadne z jego strony... bo w lazience wszystko jest niepalne i woda blisko... moze wiec zamiast formuowac zakaz, twoj kolega postaralby sie sformouwac umowe w rodzaju mojej- jesli chcesz odpalic petarde- zrobimy to w nocy gdy jest ciemno, wiedy lepiej widac. Poza tym watro jest takiego ciekawskiego chlopczyka nauczyc to robic prawidlowo- w koncu kto powiedzial ze petardy to tylko Nowy rok.... ale nalezy przestrzegac pewnych zasad- i warto dziecku te zasady wpoic. Pierwsza z nich brzmi- zawsze z tata. ae sa i inne. I warto je umiec zeby w razie gdy sie lamie zasade- nie zlamac sobie zycia..... Pomijajc juz fakt ze owoc nie zakazany nagle traci na atrakcyjnosci.... i ostatnia sprawa... a wlasciwie po co kolega te cholerna petarde mial w domu????
          • Gość edziecko: Magda_D Re: Czy bijecie swoje dzieci? też byłam bita IP: *.* 26.09.02, 21:36
            To ja też opowiem Wam o biciu. Pamiętam jak kiedyś dostałam lanie za stłuczoną szklankę (miałam chyba 4-5 lat). Siedziałam w swoim pokoju i wszedł tata z pasem. Pamiętam, jak cofałam się siedząc na pupie i chciałam się schować pod łóżko. Byłam przerażona. Ale zostałam wyciągnięta i przykładnie sprana. Pamiętam jak skończyłam 6 lat i tata powiedział mi, że już jestem dość duża i więcej mnie nie będzie bił. Cóż, on wierzył, że dziecka bez bicia się nie da wychować. Pamiętam jak moja siostra porysowała gwoździem samochód sąsiadowi - i nie dostała lania. Ale byłam wtedy wściekła. Świat jest niesprawiedliwy. Pamiętam też jak moja mama biła nas (obie) kiedy ją wyprowadziłyśmy z równowagi - i pamiętam, że robiłyśmy to celowo, sprawdzając jak daleko możemy się posunąć (to było już w późnej podstawówce).Takie są moje wspomnienia o biciu.Zgadzam się, że bicie jest najczęściej wyrazem bezsilności rodziców - i że jest nieskuteczne. Ja tez odczuwam do dziś skutki metod wychowawczych moich rodziców - panicznie boję się agresji, zawsze chcę wszystkich zadowolić, itp. Natomiast nie zgadzam się, że klaps a lanie to to samo. W biciu najgorsze jest to, że dorosły wykorzystuje swoją przewagę fizyczną - dziecko nie może się przeciwstawić. Ale jeśli daję klapsa mojemu mężowi, bo np. podjada przed obiadem, to chyba nic złego mu się nie stanie. I jeśli dam "po łapie" dziecku sięgającemu do kuchenki gazowej (razem z komentarzem), to nie widzę w tym wielkiego grzechu. Zwłaszcza jeśli dziecko na takiego klapsa reaguje śmiechem, a nawet w zabawie mi odda. Nie chciałabym, żeby dalej demonizowano kontakt fizyczny z dzieckiem, bo niedługo w ogóle będziemy się bali je dotknąć - no bo łaskotki to taka ukryta agresja, albo w ogóle zły dotyk i molestowanie.To moje zdanie.MagdaPS: do ljoanny; ja na pewno nie jestem matką idealną, bo kilka razy zdarzyło mi się, że dzieci mnie wyprowadziły z równowagi i się uniosłam - ale ich miny w tych sytuacjach szybko przywołują mnie do porządku.
        • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.09.02, 10:32
          ljoanko, W zyciu nie czulam do ciebie wrogosci, bo cie nie znam chociazby. Mysle raczej ze to TY odczytujesz moj post jako wrogi i bezzasadnie krytyczny bo tak sie czujesz......Roznica miedzy plytami a klockiem jest taa ze klocek sie nie rozwali. Zas plytom walenie wybitnie nie sluzy. To ty ustalasz zasady i granice, bo ty jestes dorosla, wiec moze warto nie ulegac zadaniom dziecka (bo tym bardziej tego chce). A jak sobie wyobrazasz pozne wracanie po imprezach. Ustalisz ze ma wracac o 23 ale ono "tym bardziej chce" o 3 w nocy, albo rano.....Zamiast skupiac sie na tym, ze ktos cie skrytykowal, moze warto odniesc sie jakos do pomyslow jakie mimo wszystko staralam sie zawrzec- moze powinnam byla napisac "swietna jestes matka tylko niepotrzebnie bijesz"? No to prosze bardzo, pisze bo sadze ze osoba majace jakiekolwiek refleksje nad metodami wychowania i nad wychowaniem jako takim- juz jest na dobrej drodze ;) Kiedy trzeba szybko zareagowac nie trzeba koniecznie walnac kogos. Mozna szybko go odsunac i dopiero potem zaczac tlumaczyc. Co innego kiedy bawi go robienie mi na złość, na to nie mogę pozwolić.Ja bym to nazwala inaczej- sprawdzaniem granic. I dlatego wlasnie tak wiele napisalam o tym by byly one jak najbardziej jasne. Bo reakcje spontaniczne to jedno- dzieci tak maja ze zaskakiwac nas beda jeszcze tysiace razy. Ale majac jakies wyraznie granice co jestesmy w stannie zaakceptowac, a co juz nie wchodzi w gre- jest w brew pozorom latwiejsze i dla nas. Dlatego radzilam ci wlasnie ustalic pewna pule zabaw, ktore nie beda ci przeszkadzac na zadnym etapie po ich rozpoczeciu. Bo wtedy dziecko po prostu nie ma mozliwosci zrobienia ci na zlosc. Jesli zgadzam sie na malowanie farbami- to znaczy ze klade folie na stol i ubieram dzieci w stare koszule. Granica tej zabawy jest granica folii i jej przekroczenie grozi odebraniem farb i zwinieciem interesu. Dzieci ucza sie ze tak jest zawsze i ze "kara" nie wali we mnie (mama sie wkurza) tylko w nie same (my sie wkurzamy bo mama zabiera farby). Plyty juz nie daja tych magicznych moliwosci bo robienie ci na zlosc i psucie plyt- to boli ciebie bezposrednio a tym samym jest potencjalnym zrodlem takich spontanicznych reakcji. Teraz wyrazam sie jasno? > No i doczekałam się! W tej chwili czuję się jak wyrodna matka. Mój post został wnikliwie przeanalizowany i w całości skrytykowany. Zgadam się, że każdy może mieć swoje zdanie, którego jak najbardziej jestem ciekawa, jednak po co ta wrogość. Szczególnie zdziwił mnie post Gosi wiecznie młodej. Po jego przeczytaniu poczułam się jak kompletna idjotka, której powinno zabronić się wszelkiego kontaktu z dziekiem. Oczekiwałam raczej porady (pomocy). ( klapsy nie są wykluczone - nie mylić z biciem).nie wiem czy zauwazylas ze w calym swoim poscie nie napisalam ze NIGDY NIE DAM KLAPSA. Napisalam tylko ze nigdy nie zdarzylo mi sie go dac do tej pory. Z mojego doswiadczenia wynika ze mozna dzieci wychowac bez bicia. Chyba nie musze dodawac ze ostateczny rezultat zalezy od mamy i od dziecka. Mnie sie udalo z dwojka dzieci nie dac sie sprowokowac. Ale kto wie, moze kolejna dwojka zaskoczy mnie na tyle zeby przylac? Wydaje mi sie jednak ze warto zminimalizowac ( w sobie) przekonanie o skutecznosci klapsow, bo wtedy czlowiek szuka w sobie innych rozwiazan, co wazniejsze, takich, ktore moga pozniej wykorzystac nasze dzieci, a przeciez wszystkim nam zalezy, aby nasze dzieci nie bily innych- z powodu niemoznosci poradzenia sobie z sytuacja. I tylko o to mi chodzi a nie o niedoskonalosc, bo akurat w tej dziedzinie moge spokojnie sie zmagac z toba o pierwszenstwo ;)> Rozmawiałam również z koleżankami w pracy ( mają dzieci w różnym wieku) i przyznały, że chociaż nie uważają bicia za najlepszy środek wychowawczy , jednak są sytuacje, kiedy go stosują(nie ma innego wyjścia) A moze jest inne tylko trzeba go poszukac? A moze warto go poszukac? Moe twierdze ze klaps jest przezyciem traumatycznm na cale zycie bo ja to raczej kablem bylam bita i to metodycznie a nie dostawalam klapsy ;) ale przyzwolenie na stosowanie nienajlepszych srodkow wychowawczych jest chyba troche wygodnictwem, nie uwazasz? "Uwazam ze moje dziecko chodzi do kiepskej szkoly, ale nie ma innego wyjscia." To dokladnie analogiczna sytuacja. Byc moze wielu ludzi boy zadowolila- mnie nie. Ja szukalam tak dlugo, az znalazlam taka ktora spelnie moje kryteria ;) I tak samo postepuje w wychowywaniu. poszukuje takich metod, az czuje ze jest dobrze. bo to rozwija rowniez mnie.Mam nadzieje ze ten list uznasz za mniej wrogi i straszie mi przykro ze takie odebralas wrazenie po tamtym :(
    • Gość edziecko: ilka Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.09.02, 12:13
      Wydaje mi się, że trzeba starać się bardziej wczuć w sytuację dziecka, zrozumieć je. Lepiej jest nagradzać dzieci za to co dobrze zrobią niż bić za to co nie wyjdzie. Każdy psycholog powie, że bicie uczy agresji. W klasie mojej córki jest dziewczynka, która wogóle nie jest przystosowana do współistnienia z rówieśnikami, wg mnie z powodu bicia przez rodziców. Tłucze koleżanki i kolegów nawet na lekcjach, na basenie przytapia, podstawia nogi itd. Ciekawe skąd u niej tyle agresji? Czy postępowała by w ten sposób gdyby nie rodzice? Oni wogóle nie mają wyrzutów sumienia, twierdzą, że to okropny bachor i jeśli raz dziennie nie dostanie pasem to się nie poprawi. Proszą też wychowawczynię aby wlała jej jak będzie trzeba. Ale ona się nie poprawia, z każdym dniem jest coraz gorsza. Nagradzać swoje dziecko oczywiście jest dużo trudniej niż karać, bo to wymaga czasu, pomysłowości i dużo cierpliwości, ale opłaca się wierzcie mi. Moja starsza córka ma 8 lat, a widzę że to zupełnie inne dziecko niż ja w tym wieku. Oczywiście z malutkim dzieckiem jest trudniejsza sprawa, jemu można tylko mówić NIE WOLNO tysiąc razy a i to nie wiele pomaga. Trzeba się uzbroić w cierpliwość (choć jesteśmy zmęczone, zapracowane i zestresowane) maluch podrośnie i będzie lepiej. Trzeba uważać żeby sie nie zapędzić w ślepą uliczkę z której nie ma wyjścia. No bo jeśli dasz klapsa raz, to bedzie przecież drugi, jak nie pomoże to następny itd...
    • Gość edziecko: ptysio Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.09.02, 14:05
      Hej,A ja nie wdając się w zawiłe dywagacje odpowiem tylko precyzyjnie na zadane przez ciebie pytanie w tytule postu. Czy bijecie swoje dzieci? NIE!!!!!!!!!!!!!!A dlaczego? Bo po prostu ja nikogo nie biję - ani pani w sklepie która mi nie doważy sera, ani taksówkarza, który spóźni się o 15 minut, ani męża, bo zapomnial o rocznicy ślubu, ani mojego psa, że zbyt długo wącha trawę, i tak sdalej i tak dalej. Ja też nie chciałabym być bita. dlaczego miałoby to spotykać moje dziecko????????? Zwłaszcza ze strony najkochańszej (alem skromna hihihi) dla niego osoby, która powinien dażyć niezachwianym zaufaniem.?MeGan mama 1,5 rocznego diablęcia
      • Gość edziecko: ljoanna Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 26.09.02, 23:23
        Drogie Mamy!Na nikogo się nie obraziłam, no może trochę zrobiło mi się przykro- nie ważne.Zgadzam się, że bicie jest złe! Nie biję i nigdy bić nie będę swojego dziecka(podobnie ja nie biję nikogo) Uważam natomiast, że klapsy to co inego. Klaps to takie ostrzeżenie, być może nie najlepsze, jednak bardziej skuteczne niż tłumaczenie. Tak uważam, choć klapsów też nie daję - choć dopuszczam taką możliwość.W moim domu rodzinnym dzieciaki nie były bite, natomiast mama czasem dawała klapsa - inaczej pwenie nie poradziła by sobie z nami, bo miała nas sześcioro. Nie przypominam sobie żadnego większego lania, natomiast pamiętam jakie czyny były nim zagrożone. To wystarczyło.Mimo tego nie czułam się dzieckiem skrzywdzonym. Nie twierdzę, że strach przed karą to dopra metoda wychowawca, ale takie doświadczenia wyniosłam z domu i stąd pewnie moje poglądy.Wrócę jeszcze raz do tych nieszczęsnych płyt. Pozwalam bawić się nimi dziecku, bo są przedmiotem codziennego użytku, często z nich korzystamy i są odporne na zniszczenia. Oswajam dziecko z różnymi przedmiotami(pod warunkiem, że nie są niebezpieczne. Rzecz w tym, że dziecko czerpało przyjemność z tego zę ja się złoszczę.Uważam że Wasze posty są bardzo mądre - zgadzam się z większością. Co nie zmienia faktu, że w dalszym ciągu nie wiem co robić kiedy moje dziecko dostaje ataku furii(rzuca sie po podłodze), albo kiedy gryzie. Tłumaczę, że gryźć nie wolno, że mama będzie płakać, bo to boli. Pewnie kiedyś to pojmie,ale póki co kilka razy ugryzł mnie bardzo boleśnie w brodawkę. Zrobił to świadomie, za każdym razem zareagował śmiechem na moje jękniecie(powinam udawać że nie bolało - tylko jak to zrobić ). Może ten przykład będzie bardziej jaskrawy. Właśnie takie zachowania mojego dziecka mi chodzi. W pewnych sytuacjach jestem po prostu bezsilna.Na tym chcę zakończyć swój udział w tej dyskusji. Pozdrawiam Jotl
        • Gość edziecko: domini23 Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 27.09.02, 00:09
          a ja się do tej dyskusji dołączę.doskonałą mamą nie jestem, ale po pierwszym i jedynym klapsie i po pierwszym zastosowaniu innej metody już wiem,że klapsy są po prostu bez sensu. dziecko, które właśnie dostało klapsa musi się czuć strasznie, moje dziecko patrzyło na mnie wielkimi okręgłymi oczkami, w których było zaskoczenie, strach i żal, że ta ostoja, którą jest mama może zrobić coś takiego, a ja paliłam się ze wstydu.cały problem polega na tym, żeby do takich sytuacji nie dopuszczać. cała dyskusja miała to w podtekście. ale temu, żeby dziecko coś zrozumiało, trzeba poświęcić bardzo dużo czasu. ale najważniejsze jest to, żeby starać się zrozumieć dziecko, to znaczy, co nam chce przekazać. no, a to z kolei wiąże się z pracą nad sobą [ja też gorąco polecam "dobrą miłość..."]. jeżeli mamie się nie chce przemyśleć i pozmieniać swojego punktu widzenia, to faktycznie klaps pozostanie "najskuteczniejszym rozwiązaniem". karą dla moich małych jeszcze dzieci jest poniesienie konsekwencji działania.[są jeszcze za młodzi na petardy i inne takie pomysły, więc nie musiałam się mierzyć z takim problemem]. ugryzł w brodawkę - natychmiast kończymy karmienie. mówię że boli i że tak się nie robi. nigdy mi nie przyszło do głowy że moje póltoraroczne dziecko może być złośliwe względem kogokolwiek. jeżeli np. bawi się łyżeczką w zupce to znaczy,że nie jest głodne, a nie,że jest złośliwe. jeśli ją wylewa, kończymy jedzenie i nie dostaje jej więcej. dziecka trzeba wysłuchać, a jeśli powtarza jakąć czynność wielokrotnie i patrzy przy tym na mamę, to nie dlatego, że jest złośliwe, tylko dlatego,że to do mamy nie dociera jego komunikat. robi coś czego mu nie wolno, bo wie że mama na niego wtedy popatrzy i się nim zainteresuje. ja byłam przeszczęśliwa, kiedy pierwszy raz zrozumiałam, co dziecko chce mi powiedzieć [choć powtarza dopiero kilka słów w tym "nie"]. po krótce - według mnie klaps to przemoc, bezsilność i lenistwo rodzica.pozdrawiam wszystkie mamy, które podzieliły się doświadczeniami - te doskonałe i te niedoskonałe :))domini23
        • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Gdybysmy dobrze wychowywali nasze dzieci, na swiecie nie byloby wojen IP: *.* 27.09.02, 08:00
          Nie twierdzę, że strach przed karą to dopra metoda wychowawca, ale takie doświadczenia wyniosłam z domu i stąd pewnie moje poglądy.>No to powracam do pytania- po co stosowac nienajlepsze metody wychowawcze- przeciez naszym dzieciom chcemy dac co najlepsze- nie uwazacie ze to niekonsekwencja? Zabawki, jezyki, ubranka najlepsze a metoda wychowawcza nie.... ;) Mnie tez rodzice wychowali przez bicie. Tez nie pamietam wiekszego lania. I nie uwazam ze rodzice mnie skrzywdzili. Uwazam, ze udalo im sie jakos mnie nie zepsuc, co nie oznacza ze patrze bezkrytycznie- staram sie wyciagnac jakies wnioski z ich bledow i postaram sie nie popelnic. Pewnie popelnie inne i bardzo bym chciala zeby moje corki w przyszlocsci nie powiedzialy "mamo nienajlepsza ta metoda ale tak mnie wychowalas wiec ja tez tak dzieci wychowam, ale aby umialy w niej znalesc slabe strony.> Wrócę jeszcze raz do tych nieszczęsnych płyt. Pozwalam bawić się nimi dziecku, bo są przedmiotem codziennego użytku, często z nich korzystamy i są odporne na zniszczenia. Oswajam dziecko z różnymi przedmiotami(pod warunkiem, że nie są niebezpieczne. Rzecz w tym, że dziecko czerpało przyjemność z tego ze ja się złoszczę.> A czemu sie zloscilas? Bo ja juz nic nie rozumiem..... A nie wystarczylo tych plyt zabrac po prostu w tym momencie, jesli czules ze synek przesadza? Sadze ze pozbawiony zabawki smiac by sie przestal.nie wiem co robić kiedy moje dziecko dostaje ataku furii(rzuca sie po podłodze)ja na ataki furii pozwalam, natomiast nie pozwalam sobie na zadne ustepstwa w ich wyniku. Ucze ze one do nieczego nie prowadza- czyma demonstracyjnie gazete a gdy zajscie ma miejsce w sklepie czy autobusie- wysiadam, klade delikwenta na trawce i siadam na lawce. Jestem obok (mozna sie przytulic) ale nie wdaje sie z takim kosmita w zadne dyskusje, oraz gonie zafrapowane starsze panie, ktorych metody wychowawcze to mnie dopiero porazaja ("choc zabiore cie, mama pewnie cie nie kocha"), albo kiedy gryzie. Tłumaczę, że gryźć nie wolno, że mama będzie płakać, bo to boli. Pewnie kiedyś to pojmie,ale póki co kilka razy ugryzł mnie bardzo boleśnie w brodawkę. Zrobił to świadomie, za każdym razem zareagował śmiechem na moje jękniecie(powinam udawać że nie bolało - tylko jak to zrobić ).No jak to co zrobic? Nie pozwolic. Odstawic na dlugosc ramienia i dobitnie powiedziec ze sie nie zgadzasz, ze to boli itd. Zapowiedziec ze przy ponownej probie ugryzienia- przestajesz sie bawic i slowa dotrzymac. I nie rozumiem dlaczego udawac ze nie bolalo??? Jak najbardziej udawac ze bolalo bardziej niz w rzeczywistosci- pokazac dziecku ze cie krzywdzi ze zadaje ci bol..... W pewnych sytuacjach jestem po prostu bezsilna.> No pewnie ze jestes, kazdy jest bezsilny, mnie rece opadaja z 50 razy dziennie w drobnych sprawach nad ktorymi jestem w stanie przejsc do porzadku dziennego i ze dwa razy dziennie w sprawach duzego kalibru. Natomiast uwazam, ze ja jestem dorosla i nie powinnam reagowac w sposb dziecinny- czyli walnac tego kto mi sie nie podoba.....Nie uwazam, jeszcze raz to napisze- ze klaps jest wielce szkodliwy i traumatyczny i w ogole nasze dzieci zostaja mordercami ;) Uwazam ze przede wszystkim jest wyrazem naszej frustracji i jest to problem nasz a nie dziecka.Po drugie uwazam ze z klapsem jest tak jak z piciem. Jesli generalnie zalozysz ze picie jest zle i nie powinno sie tego robic i co najwazniejsze ze ty upijac sie nie bedziesz- to nawet jesli zdarzy ci sie raz, to bedzie on motorem dla postanowienia ze nigdy wiecej. Tak samo jest z klapsem- jesli dajemy sobie przyzwolenie na bicie- mozemy zaczac go stosowac w sytuacjach niepotrzebnych i w dodatku nie miec zadnych refleksji z tego powodu. nie ma co wyzywac sie od wyrodnych matek czy stwierdzac ze sie jest zlym ojcem- to tak jak z dziecmi- same w sobie zle nie sa tylko czasami robia glupie rzeczy. I my tez- nie jestesmy doskonali. Wiec moze warto powiedziec sobie- zrobilam glupio. Moze warto, pozniej, powiedziec to dziecku- jest mi przykro ze tak zareagowalam, sprobujmy to jakos zalatwic, znalezc wspolne rozwiazanie.W tytule jest cos co prowadzi mnie od 11 lat przez wojne domowa z 4 kobietami ;) Mam swiadomosci wlasnych bledow i chcialabym aby dzieci uswiadamialy mi te, o ktorych nie wiem, abym mogla sie zmieniac. Natomiast nie chcialabym dozyc chwili gdy powiem sobie- ok to co robie nie jest najwlasciwsze ale niech tak zostanie. Kazda proba sil jest dla mnie okazja do wyciagniecia pewnych wnioskow- tak abym mogla w nastepnej konfrontacji zareagowac inaczej.Przepraszam, ze tak wiele sie udzielam w tym watku, jak w zadnym innym ;) Po prostu bardzo sie boje wojny. Nie chce aby przezyly ja moje dzieci. I to moja mala cegielka w tym kierunku.....
      • Gość edziecko: domini23 Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 27.09.02, 00:43
        joanno, każdy problem da się jakoś rozwiązać. możesz czuć się dotknięta treścią postów, ale od krytyki dużo, dużo ważniejsze są sposoby rozwiązywania problemów, które proponują dziewczyny. i to na te rady powinnaś zwrócić uwagę. kopalnia doświadczeń, tylko po to żeby nam się lepiej żyło z naszymi dziećmi.pozdrawiam - domini23
    • Gość edziecko: Dorota25,5 Re: Czy bijecie swoje dzieci? IP: *.* 06.11.02, 13:52
      Przeczytałam wszystkie posty i wychodzi na to, że jestem złą matką. Mam trzy letnią córkę, żywe srebro, wszędzie biegiem, wciąż broi, mieszkanie małe i z teściami, oraz sąsiadka na dole. To wszystko powoduję, że nie zawsze pomaga rozmowa i tłumaczenie. Kobiecie pod nami wszystko przeszkadza, bieganie, śmianie, płacz mojego dziecka (podobno wszystko słyszy i od razu puka w ściany. Ja próbuje moje dziecko powstrzymac przed bieganiem i mówię że panią na dole boli głowa od jej biegania, chwila spokoju i znowu biegiem. Najgorzej gdy wszyscy są w domu, to mnie szlak trafia (dziadek kracze że się uderzy) a ja krzyczę na Julie żeby przestała biegać, bo w tym momencie jestem zła na dziadka i wyżywam się na Julii.Duzo spraw wyprowadza mnie z równowagi np. gdy nie chce ubrać się rano do przedszkola, nie chcę wydmuchać noska chociaż lecą jej dundle,nie chce iść się myć i ucieka itd.czasami udaję mi się tłumaczyć i mówić, że Julia jest zła i złości się, albo że, Julii zachowanie mnie złości. Lecz szybko irytuję się i krzyczę na Julię. Najgorzej gdy skacze po mnie i wyrywa mi włosy, to mnnie szlak trafia bo włosy mi wylatują i znowu hałas.Najlepiej jest gdy wszystko jet poukładane. Julia słucha, można się dogadać, przetłumaczyć, nie ma histerii.Wiem, ja też wiem że nie jestem dobrą matką ale mieszkam u teściowej i wiem że ona mnie ocenia, tylko jest wielka różnica. Ona nie wychowywała swojego syna, bo pracowała i teraz tego żałuję. A ja przeznaczyłam swój czas dziecku bo je urodziłam i chcę wychować. Nie krzyczę na dziecko od urodzenia, tylko gdy Julia wyszła ze szpitala w marcu tego roku i strasznie zrobiło się nie posłuszne. Przedtem była grzeczna i słuchała. Dostawała klapsy tylko gdy jej życie było zagrożone i gdy biła inne dzieci.Lecz teraz gdy nie możemy wyjść na dwór żeby się wybiegała, to w domu biega i głupoty jej przychodzą do głowy.Postaram się mniej krzyczeć a gdy mnie wyprowadzi z równowagi wyjdę z pokoju do łazienki, chcę być dobra dla mojej córki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka