Dodaj do ulubionych

nie mam już siły : (

IP: *.* 05.10.02, 09:20
wiecie co, czasami mam dość swoich dzieci. Coraz częściej. Podobno dzieci nie są złośliwe,ale ja zaczynam myśleć , że jednak są. Paweł ma pięć lat, a czasami zachowuje się gorzej niż jego 2-letnia siostra. Nie mam do nich już siły.Ani tłumaczenia, ani klapsy - nic nie skutkuje. Najgorsze wczoraj byłam w przychodni, a moje starsze dziecko zaczęło swoją "litanię" i przez dziesięć minut nazywało mnie "głupia" i "dupa jesteś", bo nie pozwoliłam mu wejść za stół. Poczekalnia pełna ludzi - myślałam, że ze wstydu zapadnę się pod ziemię , a może dobrze, że byłam w miejscu publicznym, bo bym sprała go na kwaśne jabłko. Nie mam już siły mu tłumaczyć- to nie skutkuje, bicie- też nie. Paweł złośliwie robi dużo dzieci, wie np. , że czegoś robić nie można- to podpuszcza siostrę. Najgorsze, że ona to wszystko widzi i też powtarza. Właściwie prawie się mnie nie słuchają. Wczorajszy dzień był okropny i pewnie dlatego się tak rozpisałam. Trochę sobie ulżyłam.Ewa
Obserwuj wątek
    • Gość edziecko: trolka Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 05.10.02, 15:47
      Trzymaj się,Ewuś.Ciekawa jestem, jak reagujesz na takie coś?I z czego to może wynikać?Przepraszam, ale wydaje mi się,że coś takiego jest albo z głupotysmile)(to wszystkie znamy) albo-Twoje dziecko nie rozumie co mówi, albo jednak Cię nie szanuje.Jak do tego mogło dojść?Pozdrawiam.
      • Gość edziecko: trolka Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 06.10.02, 06:50
        Cześć, Ewuś, musiałam wczoraj przerwać i głupio mój post zabrzmiał. Chciałam tylko spytać, jak to u Was jest z tym szacunkiem?(Pytam żeby pomóc Ci zdiagnozować sytuację)?Czasem zapędzamy się w traktowaniu dzieci jak równych sobie, przyzwalaniu i usprawiedliwianiu. Tak trudno o złoty środek!Pozdrawiam.Hania
    • Gość edziecko: Barba Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 05.10.02, 23:15
      Ewusiek Trzymam za Ciebie kciuki!!! Za Twoje dzieciaczki tez! Może wynika to z tego że jestes zmęczona siedzeniem z dziećmi. Jest szansa aby raz lub dwa razy w tygodniu wyrwać się zdomu dla samej siebie a co jakis czas wspólny wieczór we dwoje? Dzieci sa odzwierciedleniem nas samych , my się złoscimu to i one, my wrzeszczymy to i one wrzeszczą. Zastanów się co naprawde przyniosłoby ci ulgę, radośc , relaks i to zrealizuj. Usmiechnięta Mama to jest to co "nawet" piecioletni chłopcy lubia najbardziej :)Jak chcesz to pisz na priva, mamy dzieci w podobnym wieku!Pozdrawiam i trzymaj się!!!
      • Gość edziecko: Ewusiek Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 06.10.02, 07:30
        dzięki za słowa otuchy :). Ja myślę, że częściowo objawia sie to przez zazdrość (młodsza siostra- i to bardzo zaborcza), choć staram się "obdzielać" ich równo :). Ale prawdą jest to , że jestem zmęczona - całe dnie siedzę sama w domu (mąż bardzo długgo pracuje, często i w weekendy :( ). To musi się odbijać na dzieciach , niestety.Staram się tłumaczyć, ale nie zawsze to skutkuje, i niestety ostatnio moja cierpliwość się kończy.A wczoraj zostawiłam Pawła u babci (sam chciał) i dopiero dzisiaj wieczorem go odbierzemy. Stwierdziłam, że gorzej już być nie może i postanowiłam , że tym razem może spać u teściów (kiedyś ile razy tam spał, nie mogłam potem z nim dojść do ładu- po prostu tam na wszystko , no prawie ;), pozwalają. Ale gorzej nie będzie, może być trochę lepiej.A tak wogóle to zapisałam nas do psychologga i w tym tygodniu idę sama na pierwszą wizytę.PozdrawiamEwa
        • Gość edziecko: MAMAKACPERA Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 08.10.02, 12:39
          Hej emamy.Przepraszam, że się wtrącam ale piszecie bardzo ciekawe rzeczy. Mój synek co prawda jeszcze nie mówi głupia mama ale to chyba tylko dlatego, że w ogóle jeszcze nie mówi. To znaczy nic konkretnego poza mama, tata, baba (ma 12 m-cy). Ale po chwili zastanowienia doszłam do wniosku, że pewnie jeszcze nie raz mi tak powie. Dlaczego? Bo jak kiedyś posłuchałam co ja do niego mówię(!!!) to sama chciałam się tak nazwać - "nie wolno, nie ruszaj, nie otwieraj, nie wchodź, uważaj bo" i całe jeszcze mnóstwo rzeczy, których obiecywałam nigdy nie mówić moim dzieciom - tak często sama je słyszałam. Po raz kolejny okazuje się , że zupełnie co innego teoria a co innego praktyka. Ale dzięki bardzo za rady. Pozdrawiam Andzina
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 06.10.02, 17:00
      Ewuniu, a nie zauważyłaś przypadkiem, że przy tego typu zachowaniu synek bardzo uważnie przypatruje się, jakaż to będzie Twoja reakcja? Ja też podejrzewam, że to z powodu zazdrości. I takiego przekonania: moja mama już mnie nie kocha, nie zwraca na mnie uwagi, nie zauważa mnie, to ja będę niegrzeczny, to ja będę psocił to przynajmniej będzie mnie widziała. Mój Krzyś też często brzydko do mnie mówił ostatnimi czasy, choć nie brzydkie wyrazy. Ale np: krzyczy na mnie przy nauczycielce - no chodźże już mama, przestań tyle gadać, albo przy kolegach i nauczycielce w klasie, jak jeszcze chcę się pożegnać - no idźże już, co tak sterczysz? Oooooj ale mi wtedy głupio i przykro. No i zaczęłam się zastanawiać dlaczego. Otóż najbardziej dlatego, że to źle wygląda w oczach nauczycielki. No bo co też Ona sobie pomyśli o mnie jako matce, albo jeszcze gorzej - co pomyśli o moim synku, w sumie naprawdę grzecznym chłopcu??? I jak ja w końcu wyjdę w oczach nauczycielki, dzieci w tej klasie? A więc - chodzi o moją urażoną dumę, uczucie, że coś wymyka się z moich rąk. I wniosek: dla czegoś takiego nie będę się chwytać drastycznych środków w postaci krzyku, warczenia na dziecko, czy pokazowego klapsa w pupę, aby pokazać, kto tu rządzi. Wymyśliłam inny sposób. Podczas takich pokazów: kto tu rządzi - mówiłam do synka: kocham Cię Misiu. Jemu w jednej sekundzie rzedła minka i szeptał: ja Ciebie też mamusiu...Takie sytuacje zdarzają się coraz rzadziej. W tym tygodniu już nie miały miejsca, tylko Krzyś poprosił już w domu, abym raczej nie okazywała Mu aż takiej czułości przy kolegach, no bo przecież jest już duży...ani żebym już nie pomagała Mu rozpakowywać się, bo na pewno da sobie radę, bo wszyscy w klasie dają sobie sami...A mnie dało to do myślenia. Ewuniu, niech i Tobie tego typu sytuacje też dadzą do myślenia. Spójrz na synka oczami Jego własnymi. Czyli w Jego mniemaniu jest On: samotny, zaniedbany, smutny, pominięty, STARSZY, odepchnięty, niechciany...Ty wiesz, że tak nie jest. Ale jeszcze On musi się o tym dowiedzieć. I wcale nie muszą to być przytulanki, ani pocałunki. Nie traktuj swoich dzieci jednakowo, bo One nie potrzebują tego samego. Twoje dzieci są różne i różnych rzeczy potrzebują np córeczka lalek, a Mały samochodów. Córeczka więcej czułości jak to dziewczynka, ale syn rozmów, traktowania Go jak naprawdę dojrzałego i odpowiedzialnego faceta, którym On we własnych oczach już jest (to normalne w Jego wieku - wszystko już wiem, wszystko umiem). Reasumując - jeśli jeszcze raz przydarzy się Wam taka sytuacja i brzydkie słowa - Ty odpowiadaj synkowi: a ja Cię kocham. Z całego serca kocham Cię synku. Syneczku, Misiu, kochanie, Słonko...itp, itd. Nie chcę żebyś wchodził tak wysoko, bo Cię kocham. Możesz spaść, złamać sobie rękę a ja bym umarła z rozpaczy, gdyby coś Ci się stało. Zależy mi strrrrrasznie na Tobie. Mam w nosie, że nie wolno tu wchodzić, ja boję się o Ciebie...I nie przejmuj się spojrzeniami innych. Są ludzie, dla których istnieje tylko pas, rygor, wychowywanie w karności i strachu, ale niech oni nie będę wyznacznikiem Twojego życia, Twojego sumienia ani zachowania. To Twoje dzieci. Życzę dużo cierpliwości i miłości. Pozdrówka Gosia
          • Gość edziecko: mema Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 07.10.02, 09:07
            Drogie e -Mamy!!!Przepraszam, że dołączam się do Waszego postu. Chciałam tylko podziękować, że potraficie tak pięknie mówić o rzeczach trudnych. Nikt z nas nie ma monopolu na brak chwil słabości i nie popełnianie błędów. Czasem nie potrafię swoich nazwać, określić, ale tu na forum jest wiele mam,dzięki którym otwierają sie mi oczy na wiele spraw. Wręcz zmuszacie do refleksji nad sobą, nad dziećmi. Są to sprawy naprawdę trudne, bo wydaje mi się, że żadna szkoła nie uczy bycia rodzicem, no chyba, że szkoła życia, ale tu uczymy się na własnych błędach i dobrych radach doświadczonych, mądrych ludzi. Dziękuję za to, że jesteście, za Wasze serce ...Pozdrawiam Was jesiennie i z uśmiechemMema
            • Gość edziecko: Barba Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 07.10.02, 22:29
              Ewuś gratulacje! Ja dzisiaj zakupiłam tapety, złości mi tez ubędzie ;) Gosia kochana jak zwykle ma świętą rację. Myśmy ciężki okres miały ok roku temu... ale złośc siedziała we mnie ( nie w Alci), w końcu po zdarzeniu- bardzo przykrym, powiedziałam Ali ze ma mi przypomnieć jak bardzo się kochamy w momencie kiedy się na nia złoszczę i podziałało!!!!! Już od kilku miesięcy (abo i dłuzej) to praktykujemy w obie strony: Córuchna kocham Cię... Mamusiu my jesteśmy dwie przyjaciółki... Aleczko nie mów tak do mnie (zwykle jest to głupia mama) jest mi przykro ... Mama jestes najcudowniejsza mamą na świecie- boze usłyszałam to dwa razy i chyba do konca życia tembr głosu pozostanie w mojej głowie.Nie będę gołosłowna, wprowadziłam te metodę: mówienia sobie miłych rzeczy w mojej grupie pieciolatków (jestem przedszkolanką :crazy: )To niesamowite ze dzieci które potrafiły z siebie wykrzesać jedynie odgłosy dinozaurów, pokemonów. Mówią na powitanie: cudownie ze jesteś... to naprawdę daje efekty !!!!!Pozdrawiam wszystkich!!!Pilnie informuj o postepach remontu, nasz zaczyna się za tydzień :lol: :hello:
              • Gość edziecko: trolka Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 08.10.02, 07:06
                Dziewczyny, bardzo mi się podoba, co piszecie. Nie moge się na razie za bardzo dołączyć, bo moje dzieci(5 i 3 ) na razie są raczej bezproblemowe, ale mam wrażenie ,a nawet pewność, że to nie ze względu na mój geniusz wychowawczy(niestety...to raczej ja często czuję się bezradna i wściekła jak np. w kółko sie kłócą), ale na cierpliwość mojego męża. On jest w porównaniu do innych ojców bardzo dużo z nami i nimi(od 4 i każdy weekend) i analizując np. wspólną ostatnia niedzielę, zajmował się nimi dużo więcej niż ja. Więc może dzieci się dobrze mają nie ze względu na to, że ja stawiam im wymagania(taka jestem), tylko, że mają tatę, który postępuje raczej jak Wy:przytuli, rozumie, nie krzyczy. I teraz problem:od tego tygodnia mąż będzie pracował duuużo więcej. Jak zmodyfikować wewnętrzną mamę, która myśli:dzieci muszą, nie powinny, powinny?Piszcie jeszcze.A do Gosi 1:czytam Jej posty z uwaga i najbardziej podobało mi się, że jej Synek potrafił powiedzieć, że okazuje Mu za dużo czułości itd. To znaczy, że to wielkie serce, które Mu okazuje zostawia Mu jednak przestrzeń na samodzielność.A do Barby:moja Ola, co do której radziłam się Ciebie rok temu, w przedszkolu radzi sobie dobrze.Ale jak mogę przyzwyczajać Ewkę już teraz do póścia do przedszkola na wiosnę?Czy myślisz, że gdyby panie się zgodziły, byłoby dobrze, jakby przez kilka tygodni Ola była z nią w grupie, czy raczej potem się nie obejdzie bez tej pomocy i nie wejdzie w grupę dzieci?Pozdrawiam serdecznie.Hania
                • Gość edziecko: Gosia1 Re: nie mam już siły : ( do Trolki IP: *.* 08.10.02, 09:51
                  Trolko kochana, zostawiam miejsce na samodzielność mojego synka, bo tak podpowiada mi rozum. Ale serce, ech, moje serce krwawi! :lol: Bo ja nadal chciałabym Go całować, rozpieszczać, przytulać, wąchać, miziać, kiziać.....:love: Brakuje mi tego. Mój syn rośnie, a ja juz wkrótce będę miała puste ramiona...Kocham Go ponad wszystko na świecie i wspólne "dorastanie" wydaje mi się czymś naturalnym - jeśli się kocha, nie ogranicza się osoby kochanej, nie zamyka w klatce własnych (!) uczuć. I mimo iż danie wolności boli, to jednocześnie (dziwne to...) daje olbrzymią satysfakcję! Z jednej strony ściska mnie w gardle, gdy mój synek mówi "nie przy kolegach, mamusiu", a z drugiej - jestem z Niego taka dumna! Mój synek juz wkrótce będzie synem! Dorasta...:-)Pozdrawiam Gosia
                • Gość edziecko: Barba Re: nie mam już siły : (-do Hani IP: *.* 10.10.02, 18:17
                  Witaj Haniu! Rozumiem że Ewunia jest z rocznika 99, ale dopiero na wiosnę chcesz Ją posłać do p-la. Najlepiej jesli będziesz jak najczęściej odwiedzac z Ewą to przedszkole, nie tylko jako mama odbierająca starsze dziecko. Zwróc się z prośba (mozesz zaproponować dodatkowe pieniązki na RR)abyś mogła z Ewą przychodzić na teatrzyk ( pewnie jest raz w m-cu), spotkanie z Mikołajem (sama możesz Jej przygotować paczkę i zanieśc w tym dniu), bal karnawałowy. Na kilka tygodni przed pozostaniem Ewy w p-lu przychodź z dziewczynkami wcześniej i pobawcie sie razem u Maluszków. Pewnie i Ola mogłaby zostawać z Ewcią ale czy Ona sama będzie tego chciała.... Postaraj sie zrobic tak aby Ewa miała świadomośc tego że siostra jest blisko i kiedy tylko będze taka potrzeba może Ją odwiedzić, pobyć z Nią , przytulić... Nie ma powodu aby się martwić ze Ewka nie "wejdzie" w grupę. Wychowawczyni napewno bedzie przygotowana na przyjście nowego dziecka. Poza tym nie widze problemu aby zrobić wszystko by Ewka nie czuła sie "nowa"- niech pozna Maluchy - prowadź Ją na ogrodzie do Maluchów niech sie z nimi pobawi i w rankach tuz przed odprowadzeniem Oli do pieciolatków tez bawcie się u Maluszków, niech Ewa zapozna się już z dziećmi...W ogóle ideałem byłoby aby nie rozdzielać rodzeństwa- marzenie....Pozdrawiam Ciebie i DziewczynkiPs sorki trochę chaotycznie ale mam nadzieje juz wiesz o co idzie :D :hello:
      • Gość edziecko: aga102 Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 08.10.02, 12:26
        To ja jeszcze dodam coś na potwierdzenie tezy, że "złe" zachowanie dziecka nie jest niczym innym jak próbą zwrócenia na siebie uwagi. Mój niespełna trzyletni synek uświadomił mi to parę dni temu. Spędzam z moimi dziećmi całe dnie i noce, bardzo rzadko i na krótko się z nimi rozstaję. Tak więc znużenie, monotonia, brak cierpliwości, nerwy, krzyki... Kiedy tylko się dało (chłopcy zaczęli się razem bawić) wymykałam się z pokoju do innych zajęć. Czasami mnie wołali ale z reguły przychodziłam tylko wtedy, kiedy któryś płakał (brat go uderzył, zabrał zabawkę itp.). Zazwyczaj kończyło się na tym, że upominałam winowajcę i wracałam do moich zajęć. Aż pewnego dnia usłyszałam straszliwy płacz, pobiegłam tam i co się okazało? mój starszy synek ugryzł młodszego w palec po to, żeby się rozplakał i żebym ja przyszła. Podobna sytuacja zdażyła się jeszcze raz, ale koniec z tym!!!! Zaczęłam więcej czasu spędzać z chłopcami i co? dzisiaj słyszę od rana: kocham!!! a mój młodszy synek jest obsypywany przez starszego brata całusami!!!!!PozdrawiamAga
      • Gość edziecko: Mela Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 18.10.02, 16:51
        Kocham Cię Gosiu1 :love: Wiem ze łamię etykietę, bo nie mam nic do powiedzenia co wnosi coś nowego do dyskusji, ale co tam!Ze tez nie spotkałam Cię wcześniej. Ile błedów bym uniknęła ze starszą córką.Ide robic pizze. Na poprawę. Dla mojej córusi, któa może ją wreszcie zjeść po 6 latach. Alergii na mamę :crazy:Życie jest piękne.
        • Gość edziecko: Gosia1 Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 18.10.02, 17:11
          Melu :O - czymże zasłużyłam sobie na takie wyznanie???? Zresztą co tam wyznanie, na takie uczucie?? Bo, że ja Ciebie juz dawno :love: to normalne, ale tu...:lol: Nie wiem czy zasługuję, oj...raczej chyba nie :craz: Ale i tak jestem dumna! Tak rzadko słyszę ostatnio takie słowa od dorosłej osoby...Całuski Gosia, bardzo uśmiechnięta dzięki pewnej Meli ;)
    • Gość edziecko: Gabi72 Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 08.10.02, 14:01
      Ewa, przeczytalam Twoj post i jakbym odnalazla siebie i swoj problem. Zawsze chcialam napisac, ale jakos brakowalo mi czasu (moge pisac tylko z pracy). Mam dwoje dzieci Dawida 4 lata i Kinge 7,5 miesiaca. Dawid od zawsze byl nadpobudliwy, ruchliwy i hiperaktywny. Czasem jednak robi rzeczy, ktorych nie moge tolerowac i akceptowac. Wydaje mi sie, ze uciekalam sie do wszystkich mozliwych metod, ale zadna nie skutkowala. Dawid reaguje krzykiem na wszystko co nie jest po jego mysli i nie jest to zwykly krzyk, tylko wrzask, ktory slychac na parterze (mieszkamy na 4 pietrze) przez zamkniete drzwi mieszkania. Poza tym ucieka, kiedys go szukalismy z mezem przez 15 minut po osiedlu. Boje sie o niego, o to ze cos mu sie stanie. Kiedy idziemy do domu zatrzaskuje mi przed nosem drzwi od klatki i ucieka, aby wspinac sie po drabinkach prowadzacych na dach. A ja, niejednokrotnie jeszcze z mlodszym dzieckiem w foteliku samochodowym, odszukuje klucze w torebce i wleke sie na gore przepelniona wizja, co mu sie moze stac jak spadnie z tych drabinek. Nie skutkuje tlumaczenie, ze stanie mu sie krzywda, przytulanie i mowienie jak bardzo sie o niego martwie, ani tez krzyk, klaps, nic... Czasem jestem u kresu sil. i tak nie stalo sie, kiedy pojawila sie Kinga, ani kiedy poszedl do przedszkola. On taki byl od zawsze. I od urodzenia potrzebowal 100% uwagi. Caly czas kiedy sie z nim jest trzeba sie nim zajmowac. Kinga jest zupelnie inna, ale to temat na osobny post. Ale przeczytalam wszystkie odpowiedzi kierowane do Ciebie i mysle ze maja sens. Mnie czsem brakuje sily, aby je tak do konca wprowadzic w zycie. Zazdroszcze Ci jednak tego, ze mozesz byc ze swoimi dziecmi i sama je wychowywac. Ja niestety nie mam tego szczescia. Przez 9 miesiecy bylam w domu, a przez okres wakacji z obojgiem dzieci i widzialam kolosalna roznice w zachowaniu Dawidka.Chociaz robil rozne "numery" wydawalo mi sie ze byl mniej nerwowy i mniej krzyczal. A props numerow, np. idac ulica oplul starszego mezczyzne. Nic dodac nic ujac, jakbys zareagowala? Pozdrawiam i zycze duzo sily, ktorej nam wszystkim czesto brakuje. Gabi
      • Gość edziecko: Ewusiek Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 08.10.02, 21:13
        z jednej strony cieszę się , że nie jestem osamotniona (tzn. że coś z nami nie tak ;) ), ale z drugiej... staram się opanować, nie krzyczeć - raz jest lepiej z humorami u Pawła a raz gorzej - nie wiem od czego zależy, może tak jak dorosły- ma dobre i złe dni.A z tym opluciem - co zrobiłaś Gabi? Dzieci czerpią pomysły nie wiem skąd, Paweł dalej podpuszcza Asię. Ostatni przesiadują u niej na komodzie , Pawełek zeskakuje, ona na razie się boi. A co będzie jak zechce zeskoczyć. I tłumaczenie synkowi nic nie daje, że na meble się nie wchodzi. Dlatego pozbywam się łóżeczka, bo oboje mają baaardzo niemądre pomysły z nim związane.No rozpisałam się. Dobrej nocy życzę wszystkim i ggrzecznych oraz spokojnych dzieci ;) (marzenie! Chociaż gdyby byli tacy spokojni to bym się martwiła czy wszystko z nimi w porządku)EWa
        • Gość edziecko: trolka Re: nie mam już siły : (-do Gabi IP: *.* 09.10.02, 07:30
          Witaj, Gabi. Czy masz synka nadpobudliwego psychoruchowo(tj. stwierdzono to)lub to podejrzewasz czy po prostu użyłąś takiego skrótu myślowego(wiesz, często się mówi o łobuziakach, że są nadpobudliwe, a ja czasem jak się wkurzę, to sama tak mówię o sobiesmile)?Jeśli podejrzewasz , że może być naprawdę nadpobudliwy, proszę, daj znać z jakiego jesteś miasta, w razie potrzeby służę informacjami nt leczenia tego schorzenia.Niezależnie od tego, podziwiam i pozdrawiam-Hania(która ma taką cechę nadpobudliwośći jak np. bałaganiarstwo, dziś muszę znaleźć dowód osobisty, książki z biblioteki, nr tel. mojej bliskiej koleżanki i garnitur męża, który upchnęłam nie wiadomo gdzie. Strrrasznie mnie to dołuje i zabiera mnóstwo czasu, ale nic nie mogę na razie na to poradzić!).
    • Gość edziecko: mema Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 09.10.02, 07:46
      No właśnie! Ja uważam, że to podpuszczanie młodszego przez starsze jest okropne. Nie wiadomo, na które krzywo spojrzeć. Na starsze, bo namawia do złego, młodsze, bo sprawia mu to przyjemność? i chce jeszcze? Ja też pozbyłam się łóżeczka, bo starsze sobie poradzi z wchodzeniem i wychodzeniem, ale młodsze ledwie nogę do góry zadrze i co...o wypadek bardzo łatwo. Ale mebli nie da się wszystkich usunąć, co z regałami na książki (Adaś -1,8 wchodzi już na 3 półkę), co z meblościanką, która na szczęście ma szeroką półkę stosunkowo nisko. Jak stanowczo powiem, że nie wolno młodsze posłucha, ale wystarczy spóścić z oka moje Aniołki, a już słyszę jak Agatka (4,5) mnie woła, że Adaś broi. I dodatkowo pojawia się problem skarżenia. Agatka zupełnie nie rozumie, że nie wolno: A) namawiać do złego, B) skarżyć. Pewnie też macie ten problem, albo miałyście, więc byłabym wdzięczna, gdybyście podzieliły się ze mną swoimi radami. Poza tym bardzo się kochają i z tego "brojenia" mają więcej uciechy niż smutku, tylko, że to może skończyć się wypadkiem. Ostatnio nawet spać chcą w jednym łóżku, żyć bez siebie nie mogą.Pozdrawiam jesiennie i mżawkowoMema
    • Gość edziecko: mema Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 09.10.02, 10:49
      Witajcie ponownie !! Dzielne Dziewczyny!!Tak sobie myślę, że może faktycznie, jak człowiek wyładyje swoje frustracje w ciężkiej pracy fizycznej ,to mu przejdzie. Jeśli mogę prosić to napisz Ewo czym malowałaś, pędzlem, packą czy wałkiem czy czymś tam jeszcze, i jaką farbą. Ostatnio widziałam reklamę farby, którą wystarczy tylko raz pokryć ściany, ale nie zwróciłam uwagi na nazwę, może i ja przyłąvczę się do tego zgromadzenia malarzy?! :-), ale bym zawstydziła męża ,już widzę jego minę ha ha... Tylko, że pokój, który najbardziej wymagałby remontu nie ma gładzi na ścianach, co byście radziły z tym zrobić, moje Mądre i Kochane Mamy?!Mema
      • Gość edziecko: magdatorun Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 09.10.02, 11:15
        No dziewczyny :) Weszłyście na mój ulubiony temacik :) A więc jesli chodzi o gładzie to wszystko zależy. Zalezy od tego czy chodzi o to, żeby ściany nie były szorstkie i lekko dziurawe (np. po obrazkach) czy też o wyrównanie bo mają zdecydowane krzywizny. No i od tego jak duży ten pokój bez gładzi jest. W pierwszym wypadku mozna kupić wiaderko gotowego Cekolu i pacę do nakłądania gładzi i naciągnąć go samemu na ścianę a on "sam" wypełni szorstkie miejca. Po wyschnięciu zostaje tylko lekko przetrzeć papierem ściernym (strrrasznie się pyli - uwaga) , zeby zgubić ewentualne zgrubienia i mozna malować. Zakładam, ze w opróżnionym pokoju 3x4 m niewprawionej osobie całość remontu zajmie jakieś 3 dni (1 dzień :nakładanie, 2 dzień: szlifowanie, 3 dzień malowanie) No dobra - 4 - bo sprzatanie :)Gorzej jak sa krzywizny - trzeba wezwac ekipę albo mieć utalentowanego i w dodatku chętnego do takich prac męża.Ekipa posiedzi tez około 4 dni a do tego potem będzie masa sprzątania. Jak pokój jest duzy to tez odradzam robienie siłami kobiecymi i wiem co mówię ;).No dobra. To tyle. Kto zachęcony? Kto zniechęcony? heheheh Ja teraz obmyslam nie jak zrobić remoncik tylko skąd wziąć kaskę? Malowanie jest u nas niezbędne a pieniędzy absolutnie nie mamy :( Ehhh i co mi po wiedzy?Pozdrawiam.Magda
        • Gość edziecko: Gruszka Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 09.10.02, 13:30
          Małe ubytki w ścianach (np. dziury po obrazkach) mozna zreperować szpachlówką akrylową. Jak ściana chropowata,wystarczy dodać do ostatniej warstwy naprawczej piasku. Szlifować też oczywiście trzeba-brr! Ten pył. :(A remont kobiecymi siłami? Nie przesadzajmy-wszystko dla ludzi! Właśnie kończę remont mieszkania. Wkład mężowski? Przesunięcie kilku półek (i tak nie wszystkich) i przywleczenie ze sklepu paneli i terakoty. Nie ma zacięcia do prac budowlanych,a zresztą przy jego ciągłych wyjazdach skończylibyśmy pewnie na maturę Maśki. Wszystkie prace samodzielnie :) Położyłam panele na podłodze, pomalowałam całe mieszkanie, powiesiłam nowe półki. Została tylko ta terakota, ale też się zrobi :) Żyję, mam się dobrze i polecam wszystkim. Świetnie odstresowuje! Ale ze mnie chwalipięta! A co,nie można? Mam się z czego cieszyć-zawarłam z mężem mały układ. Pieniądze,które trzeba by było wydać na ekipę trafiły do mojej kieszeni. Z poleceniem,ze tylko na osobiste szaleństwa. No to poszalałam....A ta farba reklamowana jednowarstwowa na D. jest rzeczywiście dobra. Tylko upiornie droga. Są podobne innych firm, tańsze a niewiele gorsze. U nas ta droższa farba poszła do Masinego pokoju-wiadomo,ściany narażone bardziej na częste czyszczenie. Reszta taką gorszą też nieźle wygląda.Pozdrawia chwalipięta :hello:
    • Gość edziecko: mema Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 09.10.02, 15:00
      Rety Dziewczyny!!!!!!!!!!!!!Jesteście WSPANIAŁE!!!!!!!!!!!!!, biorę się do roboty!!! (po wypłacie), ale z tych gładzi, to chyba zrezygnuję(kaskaa), byle by było czysto , bo już patrzeć nie mogę na te brudactwa, upstrzone rozciapanymi trupami komarów. Najpierw najmniejszy pokój (oj! chyba z 15m kw.) - to pewnie ze 4 dni zejdzie + sprzątanie. Tylko jeszcze kolor wybrać, coby pasowało i jazda. Ale czuję w sobie moc energii, oby jej starczyło. Jeszcze tylko pytanie natury technicznej w sprawie dzieci, czy też pomagały, czy też zostały wyekspediowane? U mnie to drugie raczej nie wchodzi w grę, bo nie mam do kogo. Ale trzeba umieć sobie radzić. :-) Magdo Torun, czy jesteś z Torunia? Pytam, bo ja jestem Torunianka :-). Pozdrawiam wszystkie Mamy, malujące, tapetujące i "odpoczywające" !!! :-)Mema
    • Gość edziecko: mema Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 11.10.02, 14:16
      Tak sobie pomyślałam Ewo, że możesz być trochę na mni zła, że weszłam Ci w wątek i zamieszałam (PRZEPRASZAM) i nie odpiszesz. Ale mam pomysł ( u mnie zadziałał) jak móc choć chwilkę wytchnąć przy dzieciach i z dziećmi. Dlatego chciałam Ci napisać tu na forum. Otóż zapisałam Agatkę na zajęcia plastyczno-rytmiczne organizowane przy Domu Harcerza. Opłata symboliczna, a ja mam 2 razy w tygodniu 1,5 godziny dla siebie (no z Adasiem, bo za mały), ale on przeważnie wtedy śpi w wózku i mam ciszę.....błogą wspaniałą ciszę.........., a potem chęci do zabawy i nauki nowych piosenek!smile))Pozdrowienia baaaaaaaardzo serdecznesmileMema
      • Gość edziecko: Ewusiek Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 11.10.02, 15:42
        no co ty, dlaczego mam być złą ???Odezwę się do Ciebie na priva po weekendzie - teraz szykuję się do wyjazdu. Jadę się rozrywać na weselu, Pawełek z nami a Joanna zostaje u teściowej. Będę za nią tęsknić, i nie wiem jak ona zniesie tak długgą rozłąk ę (3 dni) :sweat: No ijk to będzie u babci :what:A tak wogóle to skąd jesteś?PozdrawiamEwa
        • Gość edziecko: mema Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 12.10.02, 11:25
          Jestem z Torunia. A tak sobie pomyślałam, bo nie dość, że przez mnie wątek nabrał trochę malarskiego charakteru, to jeszcze się wymądrzam na temat dzieci. Co do zajęć to z pewnością są takowe w Domu kultury, Galerii Sztuki Dziecięcej , albo w Klubie Osiedlowym. To naprawdę pomoże pozbierać się. Ja też całymi dniami siedzę sama w domu z dziećmi i do tej pory jedyną atrakcją było dla mnie wyjście na zakupy. Oczywiście w słodkim towarzystwie :-) .Wydaje mi się, że dzieci przestaną broic, być w jakimś stopniu uciążliwe,( czy jak to tam nazwać), w momencie, gdy będą czymś naprawdę zainteresowane. Inaczej mówiąc - zorganizuj im ciekawie czas, a nie będą miały czasu na brojenie :-)I po prostu jeśli byś chciała to mam kilka sprawdzonych u mnie sposobów na zabawienie towarzystwa.Pozdrawiam Cię serdecznie Ewo i Wszystkie Mamy!!!Mema
          • Gość edziecko: patsik Re: nie mam już siły : ( :-) IP: *.* 15.10.02, 13:27
            Droga z przedszkola Ukochanych Dzieciaczków ;-)(Gilbert lat 6, Ismenka lat 3)PoniedziałekGilbert: „czemu tak wcześnie przyszłaś???!(dzika pretensja) idziemy jeszcze do dziadków?(rozkazującym tonem)” Ja: ”nie, byliśmy przecież wczoraj”Gilbert: totalna awantura z rzucaniem się na ziemię, dzikim wrzaskiem, rzucaniem we mnie butami, kopaniem(efektów dźwiękowych i wizualnych niestety na klawiaturze brak...)Ja: siła spokoju, cierpliwości i opanowania – nie reaguję, wychodzę z przedzszkolaGilbert(ryk, płacz i lament): „nie zostawiaj mnie”Tuż za bramą przedszkola jest ruchliwa ulica – idąc do domu należy wyjść z bramy w lewo, idąc do dziadków – w prawo, idąc na wprost trafia się prosto pod samochód. Widząc nastawienie kochanego synka do życia („sam pójdę do dziadków, o!”wink, oświadczam mu z dzikim spokojem, że nie wyjdziemy za bramę, dopóki nie poda mi ręki. I z wyciągniętą ręką czekam ... czekam... czekam...powtarzam jeszcze raz...czekam...powtarzam...czekam...wrzeszczę!!! o! Jest pożądana reakcja!Wściekłość z niego bije straszliwa, więc próbuję się do niego nie odzywać – rozmawiam o przedszkolnym dniu z wyjątkowo grzeczną Ismenką.Gilbert(drze się): „cicho bądźcie, no!!!!!cicho!!! nie mówcie nic!!! nie patrzcie na mnie” i wymachuje wrogo rękami w naszym kierunkuJa: siła spokoju itd.W końcu, po jakichś piętnastu minutach marszu w tak wrogiej i napiętej atmosferze, stwierdzam, że jak do końca zielonego płotu się nie uspokoi (jakieś 100m), nie będzie dobranocki. Pomysł mu się spodobał, ale nie „wyrobił się” z realizacją – zaczął się zachowywać jak cywilizowany człowiek po 200m....Potem wyciągnęłam suchy prowiant w postaci bułki z bananem i prawie do samego domu był spokój – prawie, bo pod domem synek – maniak nazbierał patyków i oświadczył, że je wniesie do środka. Nie pozwoliłam i znów: wycie, tupanie, ryk, płacz, i co jeszcze chcecie...Powiedział, że bez patyków to on do domu nie wejdzie i...został pod blokiem!!! Po pięciu minutach wszedł uspokojony. Ufff....WtorekWyjście z przedszkola w atmosferze pokojowej.Dramat: jest kilka sposobów dotarcia do domu, dzieciom należy dać wybór. Daję. Ale dzieci jest dwoje – każde chce inną drogą. Wybieram opcję Gilberta. Ismenka ryczy przez 1 km. Przestaje, kiedy uświadamia sobie, że będziemy szli przez tory tym fajnym „kręconym” przejściem. Ale tu ryk zaczyna Gilbert, bo on chciał jeszcze inaczej. Oszaleć można z tym towarzystwem!!!ŚrodaSkrzyżowanie, należy podać mamusi rękę. Bunt. I stoimy pięć minut, samochody się zatrzymują, żeby nas przepuścić, a my stoimy.Przejazd kolejowy ze szlabanami. Gilbert obchodzi szlabany, przepuszcza jeden pociąg i widzę, że ma ochotę wleźć na tory – a nie widzi, że z drugiej strony też pociąg jedzie...Wrzeszczę więc, żeby uzyskać natychmiastową reakcję zatrzymania. Stoimy przy szlabanach. ja: „Gilbert nie wieszaj się, bo zaraz się będą podnosiły” Gilbert: wiesza się nadal. Szlabany się podnoszą, Gilbert się podnosi, odrywam go siłą – przemoc?Przechodzimy...Ismenka się wyrywa, żeby pobiec jako pierwsza, nie puszczam, bo 0,5m od nas jest ulica i jadą hurtem samochody, długo zatrzymane przez dwa pociągi. Wyrywa się jak piskorz, drąc się wniebogłosy....Przejście ze światłami. Czerwone. Gilbert podchodzi do krawędzi chodnika. Ja: „Gilbert trzy kroki do tyłu” Gilbert: skacze w miejscu w taki sposób, że prawie traci równowagę ja: powtarzam polecenie jeszcze ze trzy razy, za czwartym razem syczę przez zęby, za piątym razem wrzeszczę – jest efekt...tylko że światło już zielone.....Dlaczego to ja padam po powrocie z przedszkola a nie oni????CzwartekSkrzyżowania i przejazdy kolejowe za nami – czeka nas przyjemna droga przez las...aha – marzenia...Gilbert rozwala pozgrabiane liście. Tłumaczę mu w sposób miły i przystępny, że ktoś się napracował, zgrabiając to wszystko. Nie działa. Głuchy kompletnie. Tak jakbym nic nie powiedziała. Sankcja: „wybieraj – rozwalisz jeszcze jedną kupkę to przez tydzień nie jesz słodyczy” Wahanie: stoi nad kolejną i macha nogą. Ale nie rozwala. Za to idzie do płotu i wyciera rękawem nowej kurtki cały miejski brudek...Sankcja: „jak zniszczysz kurtkę to wybiorę ci całą kasę ze skarbonki, żeby kupić ci nową kurtkę” Gilbert: „nie waż się dotykać mojej skarbonki ty głupia mamo” Nie odzywam się, mimo to przestaje. Skupia się na ulubionej czynności – zbieraniu patyków. Znajduje takie coś i wymachuje mi i Ismence przed nosem – koniecznie w ten sposób, żeby „niechcący” uderzyć. Ja: „pamiętaj, że jak którąś z nas uderzysz, będziesz musiał wyrzucić patyk”. Zero reakcji. Ja: „nie wymachuj tak patykiem, bo kogoś uderzysz”. Zero reakcji. Ja: „uważaj z tym patykiem”. Gilbert: niechcący zahacza o nos Ismenki. Patyk wyrzucony. Gilbert zaczyna się wyżywać za pomocą popychania i poszturchiwania siostry. Sankcja: brak dobranocki.Docieramy do części miejskiej. Gilbert: „mamo, mogę wziąć patyk?” ja: „dobrze, tylko musisz być ostrożny” Gilbert: „będę uważał, kochana mamusiu”Budka telefoniczna. Patyk „niechcący” strąca słuchawkę. A ten chłopiec oczywiście sam, z własnej woli nie zawróci, żeby naprawić szkody, o nie! Proszę - nic, stanowczo mówię – nic, wrzeszczę – nic. Biorę delikwenta za kurtkę i przyciągam do budki – znowu przemoc....Słuchawka na miejscu, patyk wyrzucony, ale....syn czeka aż ja sobie pójdę, żeby podnieść patyk. Wściekłość się we mnie gotuje...jeszcze ta jego bezczelna mina...wrrrr...wprowadzam tygodniowy zakaz podnoszenia patyków. Są próby obejścia zakazu – włazi w krzaki i szuka patyka – nakaz maszerowania tuż przede mną po chodniku. Awantura – patrz: poniedziałek.Sklep przydomowy – sprzedawca miły i znajomy. Gilbert próbuje podgryzać ciastko leżące na wystawie i pcha łapy do drożdżówek. Ja syczę: „zaraz cię uduszę własnymi rękami”. Pan sprzedawca przerażony – na co dzień zna mnie z zupełnie innej strony. Polecam mu zrobić sobie relaksujący spacerek z tą radosną dwójeczką, też by mu się zmiany charakterologiczne porobiły...Co to dzieci ze spokojnego, radosnego dziewczęcia zrobią....PiątekPo przedszkolu wstępujemy do ukochanych dziadków na herbatkę, przed wyjściem wszyscy się „wysiusiowują”, Ismenka dwa razy nawet...200 m od domu dziadków Gilbertowi zachciewa się siusiu. Ok. – jest las, siusiaj. Ismence natychmiast też się zachciewa –„o nie panienko, dla towarzystwa nie będziesz wystawiała swojej pupy i połowy pleców na ziąb pięciostopniowy i wiatr – wytrzymasz do domu” (byłam święcie przekonana, że dziewczyna nie może chcieć siusiu, tylko z okazji potrzeby brata ma zachciankę towarzyską...). Ale nie! Za następne 200m znowu siusiu, za następne „siusiu bardzo”. A że ja się uparłam, że na zimnie to my nie będziemy się rozbierać, rozwijamy swoje możliwości i pędem do domu – a to jeszcze ponad kilometr!!! Jakieś 200m od domu zaczyna się ryk, że ona już nie może. Centrum miasta, ludzie się gapią na ten zadziwiający obrazek: biegnie zaryczane trzyletnie dziewczę z ściągniętą czapką i rozwianym blond włosem, ciągnie za sobą matkę a obok drepcze starszy brat zadając pytania tak skomplikowane, że wymagają dłuuugiej odpowiedzi...Ale zdążyliśmy! Nie było „mokrej wpadki!” No i nie było awantur, które towarzyszą nam podczas „normalnych” powrotów z przedszkola...I jak tam po lekturze mojego elaboratu? Bo ja to specjalnie podczepiłam pod temat zaczynający się od słów: „mam dość swoich dzieci”...al
    • Gość edziecko: rudka Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 17.10.02, 22:54
      Dziewczyny, jak w praktyce dajecie sobie radę z dwójką dzieci? Ja powinnam sie sklonować, bo tak jak Ewusiek, nie mam już siły (ale pewnie jutro już je znajdę). Mam wrażenie, że tym czego moje dzieci potrzebują najbardziej, jest mama na wyłączność choć na krótko. A ja jakoś fizycznie nie potrafię tego zorganizować (standard: zapracowany mąż). Anuśka (1,5)śpi w ciągu dnia tak krótko, że ledwo jakąś błyskawiczną obiadzinę zdążę upitrasić. Spać chodzą w zasadzie o jednej porze (wspólne usypianie). Wstają razem i każde chce mamę: natychmiast! Pozostawieni sami sobie choć przez chwilę zrobią taki totalny bałagan, że żeby móc się z nimi bawić tzreba najpierw to wszystko uprzątnąć. Są dni, kiedy wydaje mi się, że moje "mamowanie" sprowadza sie wyłącznie do bieżącej obsługi pociech (bo poważniejsze sprawy: większe gotowanie, prasowanie itp. zostają przeciez na wieczór). Każda drobna czynność (choćby zrobienie kilku kanapek na śniadanie) trwa potwornie długo, bo w trakcie kilkanaście razy odrywana jestem przez potrzebujące czegoś natychmiast dzieci.Mam do siebie pretensje, że nie moge dać synkowi tyle, ile dawałam mu gdy był jedynakiem. A co gorsza, wcale nie odbywa sie to kosztem córeczki, bo mam wrażenie, że i jej poświęcam za mało czasu.Kiedyś byłam zadowolona ze swoich umiejętności organizacyjnych, teraz zostało po nich tylko wspomnienie. Doba okropnie się skurczyła i to nie w momencie, gdy urodziła sie Ania, ale dopiero, gdy zaczeła chodzić.Wpadam w kompletną paranoję: jestem z dziećmi 24 godz. na dobę, bywam naprawdę zmęczona (również nimi), a jednocześnie mam ich niedosyt. Nie daję im tyle, ile bym dawać chciała. Czy jest na to rada? "Rozdarta" Rudka
      • Gość edziecko: mema Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 18.10.02, 07:55
        Witaj Kasiu - Rudko!Jest - uśmiech i dobra zabawa razem z nimi. To jedyne co przychodzi mi do głowy :-). Podobnie jak Ty jestem z moimi iskierkami sama w domu 24 godziny na dobę i również zasypiam razem z nimi, wiedząc, że tyle rzeczy jeszcze muszę zrobić. Rzucałam się od roboty do roboty, nie mając czasu nawet wyjść spokojnie do toalety (przepraszam, ale tak było :-p ). I co zaczęłam wariować, krzyczeć, byłam ciągle zmęczona, a jak nie zmęczona, to znużona. W końcu złapałam się na tym, że jestem zmęczona tym, że jestem zmęczona. Byłam nawet u psychologów (jak wiesz z wcześniejszych postów), ale bez rezultatu. Rozwiązanie samo przyszło - moja córa wpadła na zabawy w piratów (patrz e-zabawa, w co się bawić z 4,5 latkiem). Zaczęłam czerpać przyjemność ze wspólnego czytania np. Piotrusia Pana. Fakt, Agatka nie dorosła jeszcze do pewnych lektur, ale bardzo lubi słuchać. (tak na marginesie, spróbuj Adasia zachęcić do dłuższych książek bez obrazków, przez słuchanie bajek na kasetach magnetofonowych). Choć odnalazłam też przyjemność w różnych interpretacjach "Lokomotywy". Baw się tym, a pranie nie zając nie ucieknie. Byleby między ludżmi jakoś wyglądać, a do malowania, czy plasteliny, nie potrzebne są prasowane, białe koszule. Lepić też możesz z córką ciastoliną- taka odmiana masy solnej. Mój Adaś, jak mial 1,3 to już bawił się w ten sposób z siostrą.A co do gotowania, to moja koleżanka robi jeden dzień gotowania, n acały tydzień, np. większą ilość zrazów, pieczeni, zupa na 2 dni (może pomyślisz o szybkowarze?, chociaż jednym, małym?) i do zamrażalnika, poczuj się jak dziecko, a świat będzie znów kolorowy :-) :benetton:Pozrawiam baaaardzo serdecznieMema - Bosman i Piraci-Kamraci: Agatka- Kapitan i Adaś-Majtek :lol:
        • Gość edziecko: Gosia1 Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 18.10.02, 08:26
          Ooooo tak mema!! Super pomysł! Ja też niegdyś za cel swego istnienia obrałam bycia mamą doskonałą, żoną doskonałą, przyjaciółką doskonałą itd... Tylko, że życie mnie przerosło i wylądowałam w kąciku "swego serca" z potworną depresją. Wiadomo, iż pierwszym schodkiem do wylezienia z depresji jest świadomość jej istnienia. No tom sobie uświadomiła a potem jakoś poszło...(hehehehe, ale to teraz cudnie brzmi - a mnie wlezienie na ten Mount Everest zajęło 4 lata!). Ale jedno zrobiłam na pewno: po pierwsze moje prasowanie osiągało rozmiary kolejnego 10-tysięcznika, ale za to raz na ileś tam (z naciskiem na ileś...;) ) odbywał się dzień prasowania - dzieci były zręcznie podsyłane do którejś babci na kilka godzin (o ulgo kochana, obiadu nie trzeba było gotować!!!), tak samo z myciem okien - babcia mogła się naprodukować ile wlezie, miała wdzięczną publiczność. Natomiast jeśli chodzi o obiady - tu doszłam do prawdziwej perfekcji "chodzenia na łatwiznę", chałturzenia i ułatwiania sobie życia - oczywiście cały czas pilnując aby dzieci miały zdrowe żarcie i były racjonalnie odżywiane. Po pierwsze zakupiłam cudo kuchenne, wynalazek milionlecia :lol: i rzecz za którą "wynalazca" powinien otrzymać conajmniej nagrodę Nobla - szybkowar. Jestem w nim niezmiennie zakochana! Całą zupkę, łącznie z obieraniem warzyw, krojeniem ich, wrzucaniem wszystkiego do gara gotowałam w przeciągu 15 min. Dlaczego? Bowiem w szybkowarze jest tak, że na ogniu gar stoi od 5 do 9 min (zależy co i z czego się gotuje) po czym wyłącza się gaz, a zupka sama dochodzi w przeciągu kolejnych 20 min. Przestaje "syczeć" i można otwierać i jeść!!! A jaka oszczędność gazu!!! To samo z sosami (mam dwa gary - jeden duży do zup i drugi "płaski", mniejszy do sosów) - zazwyczaj mięsko dusi się conajmniej 1,5 godzinki (np wołowina - ale to dawniej...), i tyle też zawsze musiałam siedzieć w domu, aby tego pieroństwa pilnować - a w cudgarze mięsko stoi na ogniu 10 min i....gotowe!!! O rany, kocham te gary! :lol: Naprawdę polecam je wszystkim mamom. Po drugie: zamrażanie! To też wynalazek godny polecenia. Często robię kotlety mielone na kilka tygodni. Kupuję mięsko mrożone (3/4 indyka i 1/4 wieprzowinki, mmmm - pycha), formuję kotleciki i do zamrażarki w oddzielnych torebeczkach. Obiadek potem to kwestia kilkunastu minut. To samo z gołąbkami, sosem mięsnym, pierogami, i innymi smakołykami. W sumie w zamrażarce można przechowywać prawie wszystko! Naprawdę polecam - jednego dnia troszkę się pomęczyć, ale za to potem jest o wiele, wiele mniej roboty! Rudko i jeszcze jedno - jak czasem nie masz już siły pomyśl sobie o mnie. :-) Powiem Ci, że ja też chciałabym znowu nie mieć siły....Czas leci jak strzała, nawet się nie spostrzeżesz, jak nagle przyjdzie do Ciebie duży gość i powie: mamo idę na dwór, do koleżanki/kolegi, na dyskotekę...(wybierz opcję dla siebie :lol:). Ja jak już czasem nie miałam siły, wstawałam rano i aby poprawić sobie humor, myślałam: kolejny dzień?, hmmm - tak, są starsi o kolejny dzień i ten kolejny dzień przybliża mnie do Ich większej samodzielności! :-) Trzymaj się kochana, będzie dobrze!Pozdrawiam gorąco w ten paskudny, pochmurny dzień - Gosia
          • Gość edziecko: Ewusiek Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 18.10.02, 08:37
            nic, dzisiaj pędzel w rękę (ale tylko moją) i muszę zamalować co wczoraj wieczorem wytarłam. Wolę dzieciom teggo nie dawać.Mema, na weselu było super. Paweł przez te dni był Aniołkiem! Bez Asi inne dziecko. On też się wyszalał. Tylko jeszcze nie do końca odespałam te wszystkie dni...ale to się jakoś nadrobi :).Za to ostatnio zauważyłam, że jakby częściej się razem bawią (a nie tylko psocą razem, a w innych przypadkach biją). Pawła bardziej chwalę (jeśli jest za co ;) ), ostatnio razem wchodzą na górę(3p.), a ja sobie spokojnie wnoszę zakupy - ciekawe na jak długo starczy im zapału.PozdrawiamEwa
          • Gość edziecko: mema Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 18.10.02, 13:06
            Tak, zamrażarka i szybkowar, dwaj przyjaciele kobiety :lol: !!! Ja nawet ciasto kruche mrożę, bo moja Agatka uwielbia piec ciasteczka. No więć jak widzę, że smęci wyciągam woreczek i gotowe zajęcie na 2 godzinki. A potem maluje je pędzlem różnokolorowymi lukrami :benetton: ...........i tak powstają: prosiaczki, kubusie puchatki, kwiatki, bratki i bławatki :lol: Zazdroszczę Ci Gosiu, że miałaś babcie :-), ja myję okna razem z pociechami - pomocnikami. Pranie też robimy razem :lol:, potem wyciągam np. różowe pieluchy :lol: , ale muszę uważać na koszule męża - reakcja niezbyt kolorowa :lol:PozdrawiamMema
            • Gość edziecko: Gosia1 Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 18.10.02, 14:39
              Ech Mema, fakt, nie ma to jak babcia...:-) Ja niezbyt często korzystam z pomocy mamy, ale jednak od czasu do czasu fajnie jest zawieźć dzieci i spokojnie, na luzie umyć okna, czy "dokonać" super prasowania. :lol: Ale, jak już pisałam, rzadko korzystam z tej możliwości. Czemu? Nie wiem dlaczego, ale jak dzieci nie ma w domu, ja do tego mycia zabieram sie jak nie przymierzając - pies do jeża...:lol: :lol: I tak proste mycie okien zajmuje mi ok 9 godzin!!!! No bo tak - a to muzyczkę sobie włączę, no to potańczyć by się przydało, a to poplotkuję przez telefon (nikt nie siedzi nad głową i nie smęci: ale mamo, mamo!! zobacz, mamo, mogę? itp), albo przyjdzie mi apetyt na cos smacznego, ech - wymyślam mnóstwo rzeczy, żeby tylko nie myć tych okien...:hap: Dlatego już wolę, jak są dzieci bo wtedy dostaję takiego kopa, że to mycie zajmuje mi pół godziny...hehehehe, żartuję, ale duuuużo mniej czasu niż jak Ich nie ma. Więc już sama nie wiem co lepsze....;)Pozdrawiam Gosia
    • Gość edziecko: rudka Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 18.10.02, 21:32
      Dziewczyny, Mema, Gosia - dzięki. Już wszystko w porządku. To był krótkotrwały dołek, a że czułam to właśnie tak, jak tytuł postu Ewusi, podczepiłam się pod niego (przepraszam autorkę) i wylałam swe żale. Wspaniała jest świadomość, że nie tylko mogę tu się wypłakać, ale jeszcze ktoś pocieszy dobrym słowem. Generalnie nie jestem z tych płaczliwych, moje macierzyństwo cieszy mnie jak nic na świecie. Gosiu, ja już teraz widzę, że moje dzieci z dnia na dzień są starsze. I tak jak juz gdzieś napisałaś, smuci to i cieszy zarazem. Boli, ale to taki ból pełen dumy.Nie mam szybkowara, ale za to mam parowar. Trochę wody, na górę ziemniaczki, na dół jarzynka, kotlecik na patelni - i obiad gotowy. Największy problem to chyba to, że obie babcie mamy bardzo zapracowane i o zostawieniu obydu aniołków raczej nie ma mowy. A jeszcze gorsze jest to, że jak już znajdzie się czas i ochota, to ja dochodzę do wniosku, że w sumie to dam sobie rade i wolę sama zabrać dzieci na plac zabaw. Jestem szaloną mamuśką. Przepraszam za chaotyczność, ale dziś mi już słoneczniej i posty od Was tak mnie ucieszyły...Dzięki "Pozszywana" RudkaPS> Mema, może masz jeszcze jakieś pomysły, jak można pogodzić w zabawie interesy i oczekiwania półtorarocznej dziewczynki i pięciolatka?
    • Gość edziecko: rudka Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 18.10.02, 21:42
      Aha, no i jeszcze jedno: zwykle jak mam taki dołek (pt."zła mama"), przypominam sobie moją koleżankę, która ze zgrozą stwierdziła, że to co robię z dziećmi to obóz koncentracyjny i powinnam im dać trochę odpocząć od siebie, pozwolić, żeby się ponudziły i generalnie tak się nie przejmować i dać sobie spokój. Tak więc jak różnie można widzieć jedną rzecz: z jednej strony, moje zamartwianie się, że nie daję dzieciom tak dużo jakbym chciała i jak wydaje mi się, że powinna dbająca matka, z drugiej: ten obóz...Ewusiek, ty też miałaś pretensje do siebie, a tu proszę, jak Cię podziwiamy - sama malujesz mieszkanie! Ciężko tylko samamu spojrzeć z boku na siebie... Pozdrawiam Rudka
      • Gość edziecko: mema Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 19.10.02, 11:45
        Witajcie wszystkie Mamy i Dziatki :hello:Witaj Kasiu - Rudko! Gosiu1!"Ponudzenie się" bywa integracyjne ;-), choć nie zawsze :lol:. Moje dzieci są na siebie skazane, więc muszą się dogadać. Agatka nie chodzi do przedszkola, a w sąsiedztwie nie ma dzieci w wieku przedszkolnym :-(. Oprócz wyjść na miasto i na zajęcia, gdzie spotyka się z innymi dziećmi, nie ma nikogo poza brate i mamą. Czasem odwiedzi babcia, albo jakaś ciocia, ale są to osoby dorosłe...Mam parę wypróbowanych zabaw, ale cały czas powstają owe, bo coś się dziać musi :lol:, tak więc problem wspólnej zabawy będzie zawsze aktualny, trochę się powtórzę, ale chodzi o spis wszystkiego, prawdwa? :-)1. Piraci - płyanie, na łódce - wielkim psie, z chstkami na głowch i jesnym okiem, zadania - listy, od piratów z zadaniami, czyt. nauka pirackiego wierszyka (dla starszego), lub znalezienie skarbu (wspólne), ucieczka przed rekinem (wspólne)2. Kosmos - odkrywanie nieznanego (starsze), puszczanie zajączków i zabawa w cienie z rąk (olbrzymy, zające, psy itp) (wspólne)3. młodsze - cyc, starsze czytanie ksiązek4. wspólne lepienie z ciastoliny5. robienie kompozycji z jesiennych liści (starsze samo przykleja liscie do papieru, młodszemu daj kartkę wysmarowaną klejem i kupę liści)6. ciasteczka (starsze prawie wszystko- młodsze malowanie lukrem) potem wspólna kąpiel :lol:7. wyścigi wersje są dwie: Agatka - rower, Adaś samochód (taki duży jak chodzik) i mięśnie mamy, wersja druga, na kolanach rajd po podłodze samochodami Adasia8. Gotowanie obiadu przez Agatkę i degustacja przez Adasia9. Wspólne rysowanie (są takie kredki dla maluchów) wersja druga - Adaś świecowymi kredkami smaruje po kartce , lub świecą a Agatka potem odkrywa co chciał marysować smarując po tym farbą10 wojna na poduchyukładani etoru przeszkód z kartonów, poduch, większych zabawek11. duchy: "latanie z pieluchami na głowie i straszenie wszystkiego co się da"12. tańce13. Pokaż Adasiowi, co jest w tej ksiązeczce, bo on jeszcze nie wie - czytanie książeczek przez Agatkę Adasiowi (też Adaś, jak Twój synek Rudko!!)14. "koszykówka" - na środku pokoju stawiam wiklinowy kosz, trochę piłek różnego rodzaju i rzuty do celu :-)Na razie tyle, mam nadzieję, że coś podpowiedziałam, a jeśli będziesz chciała, np. pirackie wierszyki, albo przepis na ciastoline, no daj znać, prześlę Ci, na priv., bo tu nie miejsce na zabawę :lol: (Może przeniesiemy ten wątek na e-zabawę?, bo znowu zmienię charakter postu, jak poprzednio z malowaniem :benetton: )A propos malowania zdecydowałam się na dwa kolory: żólty i niebieski - mam nadzieję, że wyjdzie to moje malowanie ;-) A co do babć, to zgadzam się z Tobą Gosiu1 :lol: . Obie babcie są w tym samym mieście, ale jakoś nie chcą moich dzieciaczków wziąć pod swoją kuratelę. Czasem starszą Agatkę weźmie moja mama na "przejażdżkę", ale nie pamiętam kiedy był ten ostatni raz. Jednak muszę się przyznać, że za każdym razem, kiedy ma to miejsce, siedzę w oknie i czekam, aż wróci i dopiero wtedy szybciutko robię to, co mogłam dawno zrobić i zapomnieć.(Jeśli akurat Adaś śpi, bo jego to nawet na spacer wokół domu nie img src="icons/icon9.gif" alt="sad" border=0 align="absmiddle"> ) Też mam dylemat: puszczać Agatkę na te nieliczne wypady i patrzeć, jak Adaś płacze, bo też by chciał iść, czy zabronić tych wypadów na miasto. Skłaniałabym się ku temu drugiemu, ale to grozi awanturą rodzinną na 14 fajerek :-(. No i łzy starszej córki. Ale dosyć smętków :hap: zdarza się to baaaardzo rzadko :p Zresztą, nie jestem do końca pewna, czy chcę by ktoś zabawiał moje dzieci, kiedy możemy każdą chwilą cieszyć się razem :lol: Choć bywam tym naprawdę zmęczona....., to wiem, że te chwile nie wrócą, nigdy :cry:kończę, bo się rozpisałam.. :-pPozdrawiam cieplutko, z zapachem popołudniowej kawki, i uśmiechem promiennym (bo za oknem promyków brak) :lol:Mema
    • Gość edziecko: asiaa Re: nie mam już siły : ( IP: *.* 08.11.02, 22:17
      Z pewnym opóżnieniem ale wielkim zrozumieniem piszę... Mam dwójkę dzieci między którymi jest podobna różnica wieku z tym, że są modsze o rok! Jestem zaamana i bezradna wobec zachowania starszego synka! Wyzywanie mnie w miejscu publicznym, a najgorsza jest agresja wobec siostry! Czy to kiedyś minie?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka