Dodaj do ulubionych

Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo?

IP: *.* 23.10.02, 21:15
Dziewczyny! Bardzo sie martwię moim 6 letnim synkiem.Pawelek w zerówce( aktualnie) nie może się skupic, ciągle o czyms zapomina, jest rozkojarzony, nie pamięta o pracach domowych, co Pani mówiła. W innych sytuacjach domowych również jest taki zapominalski. Podam maly przyklad...prosze go,zeby umył ręce przed jedzeniem. Idzie do łazienki-ale robi siusiu i wraca z nieumutymi rączkami. Takie przypadki zdarzają się notorycznie. We wszystkich dziedzinach życia.Dodam,ze Pawel jest bardzo bystrym i energicznym dzieckiem. Ma niezly temperament i strasznie szybko wszystko go nudzi. Do tego wszystkiego zauwazyłam z przerazeniem,ze ma typowe objawy podczas pisania literek. Typowe...dla dyslektykow. WSiem, bo sama jestem dyslektykiem, dysortografem. Moj ojciec, 2 wujow i rodzenstwo cioteczne rowniez...! :( To chyba rodzinne-nie da sie ukryc.A co robi mój sześciolatek?Na razie sa to niewinne objawy- tzn. pisze od prawej do lewej, literki pisze jak w lustrzanym odbiciu, zapomina literek w wyrazach, nie ,,slyszy" pewnych elementów. Zalamalam się jak to zobaczylam! Pawel bardzo szybko do wszystkiego traci zapal, nudzi go wszystko , a nieustannie potrzeuje nowych wrażeń.Jestem juz tym zmęczona i boję się co będzie jak pójdzie do szkoły?! :(Jeśli macie podabne doświadczenia-poradźcie co robić? Gdzie szukać ratunku? Są jakieś poradnie, czy lekarze?Pozdrawiam, Ewka.
Obserwuj wątek
    • Gość edziecko: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? IP: *.* 24.10.02, 10:28
      Ewa - rzeczywiście, to o czym piszesz wskazuje na dysleksję i dobrze, ze tak wczesnie zwrociłaś na to uwagę.Moja Ania ma podobne problemy tzn. jest dysgrafem i dysortografem przy ponadprzeciętnej inteligencji i świetnym czytaniu. To spowodowalo, że w zerowce i szkole długo lekceważono jej problemy (nic takiego, wszystkie dzieci robią błędy). Tylko mojemu uporowi zawdzięczamy to, ze zostało to rozpoznane.Poproś w zerówce o namiary na rejonową poradnię wychowawczą, tam Pawełek bedzie poddany testom i wszystko się wyjaśni. Musze już kończyć - jesli masz jeszcze jakies pytania, chętnie odpoiwem tu lub na priva:hello: Agnieszka
    • Gość edziecko: Ewka Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? IP: *.* 25.10.02, 15:41
      Czy u dziecka ,ktore rozpoczęlo dopiero co zerówkę( nie umie jeszcze ani czytac ,ani pisać, ba! nie zna liter i myla mu się cyfry)mozna testami wykryć DYSLEKSJĘ, albo DYSORTOGRAFIĘ? czy w poradni otrzymam wskazówki jak mu pomóć, czy będzie miał ,,glejt" na swoje ,,właściwości" do szkoły- dla nauczycieli,zeby go nie ,,zgnębili" za niewinność? Tak sie martwię....:(Ewka.
      • Gość edziecko: malgosiam Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? IP: *.* 26.10.02, 21:11
        hej powinnas zglosic sie do Poradni psych-ped.w twoim miescie. Dysleksja bardzo czesto jest dziedziczna wiec bardzo prawdopodobne ze twoje dziecko ma. objawy ktore opisujesz moga jednak tylko swiadczyc o skrzyzowanej lateralizacji czyli dominacji innej raczki i innego oka i objawy te po okolo 2 latach ustapia musisz tylko cwiczyc i nie jest to dysleksja . Cwiczenia dostaniesz w Poradni.I tak warto sie wybrac tam bo mozesz dostac opinie o zaburzeniach lateralizacji co wymaga od nauczyciela nie brania pod uwage przy ocenianiu np.odwracania liter itp.
    • Gość edziecko: as Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? IP: *.* 28.10.02, 13:37
      Cześć,Tak, się zastanawiam po przeczytaniu wszystkich postów na ten temat, czy coś ze mną nie tak? Rozumiem Twój niepokój, związany z zachowaniem dziecka. Sama, jak widzę jakieś zmiany długotrwałe lub takie, które wyglądają na trwałe i niepożądane to wpadam w panikę. Porady fachowców są wtedy jak najbardziej na miejscu. Doświadczenia innych mam też. Ale czy to jest w pożądku, że przyklejamy naszym dzieciom te łatki "dyslektyk", "dysgrafik" i jeszcze "dysortografik(?)". Tak wiem, że to wygodnie być "zdjagnozowanym", egzaminy i tak dalej. Ale czy to nie usprawiedliwia ewentualnego "nicnierobienia", no bo skoro już mamy papier na to, że nie umiemy i nigdy się nie nauczymy to czy warto coś jeszcze robić? Z moich obserwacji wynika, że "diagnoza" tylko temu służy, a powinna chyba wzmożonej pracy, pracy innej i pod innym kątem. Ja też widzę u mojej siedmiolatki wiele z tzw. "typowych" objawów, ale nie zamierzam udawać się na razie do żadnej poradni. Obserwuję i pracujemy, dużo ćwiczymy, konsultujemy się ze specjalistami raczej niż oczekujemy od nich zaświadczeń. W wieku 6 i 7 lat te wszystkie symptomy nie muszą jeszcze świadczyć o "poważnej chorobie", a poza tym nawet z przypadłością "dysleksji" i z czym tam jeszcze, można nauczyć się poprawnie czytać i pisać. To tylko kwestia metody, jaką wybierze się do nauki tych dwóch czynności. Nie mam ochoty wychowywać dziecka, które nie będzie umiało porozumieć się i będzie tłumaczyć się, że przecież ma zaświadczenie, że nie umie pisać ortograficznie. Przecież to nie tylko o szkołę i później o egzaminy chodzi.PozdrawiamAS
      • Gość edziecko: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? IP: *.* 28.10.02, 16:52
        As, myślę, że i z Tobą i ze mną jest coś Tak, tylko mamy inne dzieci...Moja Ania (która własnie jest dysgrafem i dysortografem) nie odróżnia (pisząc) słów koń i koni, potrafi napisać dzisi i śano, a kiedyś zdarzyło jej sie napisać 4 razy róża i za każdym razem było to inaczej. Równocześnie jest bardzo inteligentna, dużo czyta (co nietypowe przy tych problemach), świetnie liczy i pięknie rysuje.Nie poszłam z nią do poradni, po to aby uzyskać zaswiadczenie (czyt. rozgrzeszenie), ale po to, żeby jej pomóc, bo takie zwykle ćwiczenia w jej przypadku nie skutkowały. Przez pół roku chodzila na reedukacje w szkole. Nie przynosiło to żądnych efektow, a uważam, że czas nas goni, bo za rok Ania pójdzie do 4 klasy i "zaczną sie schody". Dlatego zatrudniliśmy prywatnie Panią, ktora przychodzi do niej do domu na indywidualne lekcje. To są dwie godziny ciężkiej pracy dla Ania, a dla nas kupa forsy do wydania. Nie trzeba czekać, aż pojawią sie problemy w szkole. Im wczesniej zacznie się pracować z dyslektykiem, tym lepiej. Tym większa jest szansa na to, że w przyszłosci nie będą mu potrzebne zaświadczenia i taryfa ulgowa.Agnieszka
        • Gość edziecko: as Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? IP: *.* 28.10.02, 17:24
          O to mi chodziło. Wiem, że czasem te problemy są duuuże i to ogromny wysiłek dla dziecka i rodziców, nauczyciele niestety zadowalają się zaświadczeniem i nie muszą nic więcej robić. Ja na razie obserwuję, bo moja córeczka dopiero zaczyna się uczyć. No i owszem widzę typowe lustrzane odbicia (kiedyś napisała całe zdanie drukowanymi literami, które można było przeczytać w lustrze, ale mnie wystraszyła!), mylenie podobnych liter, pisanie za każdym razem inaczej. W zerówce uczono ją czytać i pisać metodą prof. Rocławskiego z Pomorza (chyba Gdańska), która podobno jest na tyle skuteczna, że pozwala w reedukacji nawet zaawansowanych dyslektyków. No właśnie, ważniejsze jest co można zrobić a nie gdzie się zdiagnozować.PozdrawiamAS
            • Gość edziecko: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? IP: *.* 29.10.02, 11:57
              Muszę podzielić się z Wami moja radością. Ania napisała wczoraj opowiadanie (prace domową) - całkiem długi tekst, ktorego walorow literackich nie będe oceniać, bo jestem nieobiektywna (ale było świetne !). Najważniejsze, że nie zrobila ŻADNEGO błędu w zmiękczeniach - 6 tygodni ciężkiej pracy mojego dziecka i pani Kasi dało efekt ! Jeszcze długa droga przed nami, ale widzę szansę. Hurra :bounce::hello: Agnieszka
              • Gość edziecko: as Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? IP: *.* 29.10.02, 16:38
                Moje gratulacje! Cieszę się z Wami, ale to też moja osobista radość, że jest jakieś światełko w tym tunelu.Uściskaj i może przkaż moje gratulacje Ani, ten wysiłek był tego wart.A tak na marginesie, chętnie powymieniałabym doświadczenia bo o ile drażni mnie nic nierobienie w szkole (sama pisałaś, że to Twoje zmartwienie i wydatek) to chciałabym wiedzieć jak najwcześniej o tym, że musimy pracować inaczej i jak. Wasze doświadczenie jest zatem na wagę złota, bo po co wyważać już otwarte drzwi.Jeszcze raz gratuluję :hap: i chylę czoła przed pracusiem :jap:AS
      • Gość edziecko: acha Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? do As i ewki IP: *.* 31.10.02, 09:11
        as napisała/ł:> Ale czy to jest w pożądku, że przyklejamy naszym dzieciom te łatki "dyslektyk", "dysgrafik" i jeszcze "dysortografik(?)". Tak wiem, że to wygodnie być "zdjagnozowanym", egzaminy i tak dalej. Ale czy to nie usprawiedliwia ewentualnego "nicnierobienia", no bo skoro już mamy papier na to, że nie umiemy i nigdy się nie nauczymy to czy warto coś jeszcze robić? CzescPo pierwsze, pozwole sobie powiedziec, ze owsze, dysleksje i pokrewne zaburzenia, a takze niepoprawna lateralizacje mozna i nalezy zdiagnozowac w wieku pieciu-szesciu lat. I tak jak w wypadku wszystkich problemow neurologicznych, a powyzsze do nich naleza, powinno zrobic sie to jak najwczesniej.Po drugie, to nie sa zadne etykietki, ani usprawiedliwienia dla nic nierobienia itp. To sa normalne problemy zdrowotne, ktore nie leczone moga zawazyc na calosciowym rozwoju dziecka. Po trzecie. To, ze szkoly w znakomitej wiekszoci nic nie robia to fakt faktyczny. Szkoly na ogol stosuja spychotechnike, a tzw. reedukacja w wykonaniu szkol czesto zakrawa na paranoje. Zatem:Z dzieckiem u ktorego pojawiaja sie takie symptomy jak:Wiek niemowlęcy i poniemowlęcy - objawy "ryzyka dysleksji":- opóźniony rozwój ruchowy ( słabo lub w ogóle nie raczkują, późno zaczynają chodzić, trudności z utrzymaniem równowagi, obniżone napięcie mięśniowe)- mała sprawność ruchowa (mało zręczne, nieporadne w samoobsłudze)- opóźniony rozwój mowy (później wypowiadają pierwsze słowa, problemy z budowaniem zdań)- dłuższe utrzymywanie się pierwotnych odruchów wrodzonychWiek przedszkolny 3-5 lat - objawy "ryzyka dysleksji":- opóźniony rozwój ruchowy- mała sprawność ruchowa całego ciała, a szczególnie rąk (slabo biega, trudności w utrzymaniu równowagi, zapinaniu guzików, nawlekaniu korali, trzymaniu kredki, jeżdżenia na rowerku trójkołowym)- słaba koordynacja wzrokowo-ruchowa- opóźniony rozwój mowy- opóźniony rozwój lateralizacji (używa na zmianę raz jednej, raz drugiej ręki do tych samych czynności)- opóźniona orientacja w schemacie ciała i przestrzeni- zaburzenia postrzegania wzrokowego i pamięci wzrokowejWiek 6-7 lat (klasa 0):- trudności z wymową- trudności w zapamiętywaniu- trudności w odróżnianiu podobnych głosek, wydzielaniu i łączeniu sylab- trudności w wyróżnianiu elementów z całości- trudności orientacji w czasie (pory roku, dnia, godziny)- trudności w rysowaniu i odtwarzaniu figur oraz wzorów- trudności w układaniu obrazków i elementów według wzoru- wadliwa wymowa (przekręcanie, przestawianie, notoryczne błędy gramatyczne)- trudności w nauce czytania- brak lateralizacji (oburęczność, mylenie prawej i lewej ręki itp.)- mała sprawność manualna (wiązanie sznurowadeł, trzymanie nożyczek, sztućców)- opóźnienie orientacji w schemacie ciałaWiek wczesnoszkolny (I-III klasa):- utrzymywanie się i pogłębianie powyższych trudności- mała sprawność ruchowa (nie potrafi jeździć na dwukołowym rowerze, łyżwach, nartach, problemy z samoobsługą)- utrzymująca się obureczność- zaburzenia koordynacji czynności ręki i oka- trudności w zapamiętywaniu nazw, dat, liczb, tabliczki mnożenia- mylenie liter- opuszczanie, przestawianie, dodawanie liter i sylab- trudności z pisownią- brzydkie pismo i/lub rysunekWiek starszy szkolny (powyżej kl. IV i szkoła średnia):- stopniowe zmniejszanie się lub ustępowanie trudności w czytaniu- ograniczanie się trudności w pisaniu często tylko do dużej ilości błędów ortograficznych i brzydkiego pisma- uogólnianie się trudności szkolnych na inne przedmioty nauczania- trudności w nauce języków obcychAby zglosic sie z dzieckiem do psychologa nie trzeba czekac, pocieszajac sie, ze moze wyrosnie, jezeli u dziecka wystepuje tylko KILKA z powyzszych sympotomow.Chcialam jeszcze dodac,ze oczywiscie nie ma co wariowac i z niemowlakiem chodzic po poradniach, bo ma objawy wskazujace na ryzyko dysleksji. Te kryteria zostaly opracowane po to, zeby weryfikowac wstecz zachowania dziecka u ktorego juz w wieku przedszkolnym diagnozuje sie ktores z omawianych zaburzen. Ma to pomoc w okreslaniu stopnia nasilenia problemu.Natomiast, jezeli u dziecka nawet malutkiego wystepuja WSzYSTKIE objawy ryzyka, jezeli do tego dochodzi jeszcze powiklana ciaza i problemy okoloporodowe, to na pewno nie zaszkodzi, a moze tylko pomoc objecie dziecka juz od niemowlectwa szczegolna opieka i uwaga, aby ryzyko i potencjalne pozniejsze trudnosci zminimalizowac.Nie leczone zaburzenia z tej grupy dysfunkcji prowadza w prostej linii do glebokich zaburzen na tle nerwicowym.Dziecko z objawami dysleksji powinno pozostawać pod opieką lekarza i terapeutow. Nalezy wykluczyć współistnienie innych schorzeń mogących mieć wpływ na trudności szkolne (wady wzroku, słuchu, schorzenia neurologiczne, zaniedbania środowiskowe i inne). Dzieci deslektyczne są grupą o specyficznych potrzebach edukacyjnych. Leczenie wymaga współpracy wielu specjalistów (pedagogów, psychologów, logopedów). Polega ono przede wszystkim na terapii pedagogicznej (pięć poziomów pomocy):1. Pomoc nauczyciela, pedagoga szkolnego i psychologa specjalisty dzieciecego (indywidualizacja wymagań).2. Zespoły korekcyjno-kompensacyjne w szkole (terapia pedagogiczna w grupie)3. Poradnie psychologiczno-pedagogiczne, poradnie zdrowia psychicznego dla dzicei i mlodziezy, oraz poradnie Polskiego Towarzystwa Dysleksji (diagnoza, terapia pedagogiczna indywidualna i grupowa).4. Klasy terapeutyczne w szkołach podstawowych.5. Oddziały dłuższego pobytu, intensywnej terapii dyslektycznej, szkoły o profilu terapeutycznym, turnusy i kolonie terapeutyczne.Na zakonczenie.jestem dysgraficzka i dyslektyczka. Pomoc fachowa otrzymalam dopiero w szkole sredniej. Czytac i pisac nauczylam sie w wieku 4 lat. Do podstawowki poszlam w wiku 5 lat. czytam srednio 5 ksiazek tygodniowo. Przeczytanie 300 stronicowej ksiazki zajmuje mi ok. 3-4 godzin. Pisze fatalnie, mimo ciezkiej nad tym pracy do tej pory. W dziecinstwie "na czuja" cwiczyl ze mna tata. wielogodzinne przepisywanie i przerysowywanie wzorow i slow, kilka dyktand w tygodniu, walkowanie zasad ortografii, cwiczenia z kaligrafii. na pewno sporo mi pomogl, najwazniejsza byla atmosfera, ktora potrafil stworzyc, taka, ze te zmudne godziny nie przeradzaly sie w horror. Mam potwornie zaburzona lateralizacje. W pracy maturalnej zrobilam 20 bledow roznego rodzaju.Nigdy, poza matura nie pomagalam sobie zaswiadczeniem z poradni. Jestem studentka pedagogiki specjalnej, mam 24 lata, dwu letnia corke i stypendium naukowewink))jak widac z dysleksja da sie zyc. Na pewno, gdybym od wczesnego dziecinstwa byla leczona, uniknelabym powaznych problemow w szkole, zwlaszcza podstawowej, ktore zaowocowaly potem ciezka nerwica, zaburzeniami emocjonalnymi oraz chroniczna niechecia do szkoly.Podstawowke skonczlam ze srednia 3,2, przy czym dostalam sie do autorskiej klasy w liceum, gdzie bylo 7 osob na jedno miejsce. Bylam jedyna osoba, ktora przyjeto do tej klasy bez swiadectwa z czerwonym paskiem. Liceum skonczylam nieco lepiej - ze srednia 3,9. Na studia uniwersyteckie zdecydowalam sie dopiero w wiku 22 lat, bedac juz matka. Dostalam sie na pierwszym miejscu, a po roku mialam srednia 4.8.Skad ta zmiana? Na studiach nie musze pisac odrecznie. Nie prowadze zasadniczo notatek, bo nie umiem i nigdy sie tego nie naucze. W miare czytelne pisanie wymaga ode mnie takiego wkladu uwagi, ze umyka mi 3/4 wykladu.Ale nie musze tego robic. Przez lata wypracowalam sobie znakomita pamiec sluchowa. I to mi wystarcza.No, to tyle z zycia dyslekyka i dysgrafika.Nie czekajcie, az problemy Waszych dzieci same znikna. Wizyta w poradni nie zaszkodzi, tak samo nawet na wyrost stosowane cwiczenia terapeutyczne. Nawet zdrowemu dziecku moga pomoc w rozwoju, a co dopiero dziecku z jakimikolwiek trudno
        • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? do As i ewki IP: *.* 31.10.02, 11:12
          Ja jestem dzieckiem przestawianym w dziecinstwie. Mam skzyzowana lateralizacje czy jak to tam sie nazywa, plus dysleksje w stopniu umiarkowanym- bo np jezykow ucze sie blyskawicznie- pomijajc ortografie ;)Pomoc otrzymalam dzieki temu ze urodzilam dziecko majac 17 lat i pare lat pozniej zwrocono uwage na mozliwosc wystapienia u niej dysleksji. Przy okazji sie okazalo, ze i ja ja posiadam.....Rodzice zazynali mnie dyktandami, przepisywalam zaszyty w podstawowce. W liceum odmowilam ich prowadzenia. Musialam czytac swoja prace maturalna pani sprawdzajacej..... zaliczylam chyba tylko dzieki dobrej woli.....Moja corka juz ma papierek. Pracujemy nad jej sprawniscia tak ze kocha czytac, powoli opanowuje kolejne umiejetnosci zwiazane z pisaniem. Nie ma stresu orzy egzaminach....Ja dobrze poczulam sie dopiero na studiach- prace pisane na komputerze, testy mozna wypelnic drukowanymi, egzaminy ustne..... Na egzaminie proficiency mialam juz zaswiadczenie i dostalam wybor- albo zlekcewazenie wszystkich bledow w czesci writing, albo 20% wiecej czasu na te czesc. Wybralam pierwsza mozliwosc i pisalam bez stresu, drukowanymi, poczylam przyjemnosc z pisania ;)piszesz as o lenistwie... tak jestem leniwa... nie mam juz sily po 20 latach walki o kazdy blad ortograficzny- nie mam sily na wieczne kontrolowanie siebie.... jestem mama, robie doktorat. Moi studenci na zajeciach czasami znajda blad na tablicy, na szczescie nie ucze literatury. Kiedys dostalam na tym forum taki tekst o sobie ze to niby taka wyksztalcona osoba a bledow tyle robi itd.... bylo mi przykro :( Bo nikt oprocz innego dyslektyka nie wie ile pracy kosztowalo mnie aby w tym poscdie bylo tylko tyle bledow ile jest a nie wiecej ;) I d;latego nie pisze go w wordzie i nie sprawdzam..... bo robie to non stop ;)
          • Gość edziecko: acha Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? do As i ewki IP: *.* 31.10.02, 15:21
            > piszesz as o lenistwie... tak jestem leniwa... nie mam juz sily po 20 latach walki o kazdy blad ortograficzny- nie mam sily na wieczne kontrolowanie siebie.... jestem mama, robie doktorat. Moi studenci na zajeciach czasami znajda blad na tablicy, na szczescie nie ucze literatury. Kiedys dostalam na tym forum taki tekst o sobie ze to niby taka wyksztalcona osoba a bledow tyle robi itd.... bylo mi przykro :( > Bo nikt oprocz innego dyslektyka nie wie ile pracy kosztowalo mnie aby w tym poscdie bylo tylko tyle bledow ile jest a nie wiecej ;) I d;latego nie pisze go w wordzie i nie sprawdzam..... bo robie to non stop ;)taaa... Dobrze piszesz. Bardzo dobrze. Ja tez czasem nie mam ochoty ustawicznie sprawdzac wszystkiego co napisalam. Zwlaszcza w takich dyskusjach. to tak, jakby osoba z wada wymowy wymowy zastanawiala sie nad kazdym swoim sepleniacym "s", albo niewyraznym "r". Ale by sie fajnie rozmawialo, gdyby ktos taki probowal kazde swoje slowo w trakcie rozmowy poprawicwink)))Do Twoich slow dodalabym jeszcze, ze nikt poza dyslektykiem nie wie ile radosci daje stwierdzenie, ze robi sie juz znacznie mniej bledow. A to, ze nie wyeliminuje wszystkich? Trudno. Przykro mi bardzo, ze bede razic czyjes poczucie czystosci jezyka, ale nic na to nie poradze. Moge tylko minimalizowac. A i tak, koniec koncow moze sie okazac, ze przy grypie, czy obnizonym cisnieniu, albo po prostu zmeczeniu zrobie blad w slowie, kotre wydawalo by sie, ze juz dawno opanowalam.Poza tym, chcialam jeszcze napisac - Twoje slowa potwierdzaja, ze TRZEBA diagnozowac jak najwczesniej i jak najwczesniej rechabilitowac dziecko z dysleksja. Polecam uwace wszystkich emam Twoj post.pozdr.joanna
            • Gość edziecko: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? do As i ewki IP: *.* 31.10.02, 21:02
              Acha, dzieki za przystępny wykład. Ja troche czytałam na ten temat, ale wszystko "filtowałam" przez przypadek mojej córki, więc nie podejmuję sie tłumaczyć innym, na czym polegają te problemy. Jeszcze trochę o mojej Ani:Napisałam, że dobrze czyta, ale jest to efektem mojej usilnej pracy nad wychowaniem dzieci, które będą czytać. Zawsze dużo im czytałam i kiedy Ania była w pierwszej klasie, ku mojemu przerażeniu, nie chciała jeszcze czytać sama. Tłumaczylam sobie, że to, co jest w stanie sama przeczytać, poprostu nudzi ją. Pomogły nam książeczki z serii "Ja już czytam" wyd. Siedmioróg - zmuszałam ją do czytania w systemie "jedno zdanie ja, jedno - ona". To był koszmar - Ania złościła się, wymyślała słowa, ale potem przełamała się i jakoś poszło. Ciągle podsuwam jej nowe książki, bardzo starannie je dobieram, żeby były intaresujące. Oczywiście przebojem był Harry Potter - cztery tomy polknięte w dwa miesiące.Ostatnio wymyśliłam patent na wypracowania. Aby oddzielić proces tworzenia tekstu od pisania zaproponowałam, żeby Ania podyktowała mi swoje wypracowanie - napisałam na komputerze, wydrukowałam i Ania przepisała je do zeszytu (zresztą robiąc kilka błędów). Gdyby nie to, chyba nie ruszyłaby z miejsca - tak silna byla blokada (to było w pierwszym tygodniu po wakacjach).
              • Gość edziecko: acha Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? do As i ewki IP: *.* 02.11.02, 11:23
                Agnieszka AZJ napisała/ł:> Jeszcze trochę o mojej Ani:> Napisałam, że dobrze czyta, ale jest to efektem mojej usilnej pracy nad wychowaniem dzieci, które będą czytać. (...)Gdyby nie to, chyba nie ruszyłaby z miejsca - tak silna byla blokada (to było w pierwszym tygodniu po wakacjach).Witamgratuluje Ani postepow, a Tobie wytrwaloscismileTak na prawde nic nie zastapi zaangazowania rodzicow. Moze byc najlepsza terapia, ale bez pracy w domu da mierne efekty.Niesmielo jednak wtrace, ze jesli Twoja coreczka ma jakiekolwiek deficyty z zakresu dysleksji, powinnas dla jej dobra jak najszybciej przebadac ja u psychologa i zaczac dodatkow stosowac specjalne cwiczenia. Nie zaszkodzi, a na pewno pomoze. Poza tym pozostaje na prawde powazny problem zaburzen nerwicowych u dzieci, ktore nie mialy prawidlowo prowadzonej dysleksji. To, ze pomagasz jej przezwyciezac te blokady, to super, ale ona oprocz, ze tak powiem leczenia objawowego moze potrzebowac usuniecia przyczyn. pozdr.joanna
                • Gość edziecko: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? do achy IP: *.* 02.11.02, 12:44
                  Acha, pisalam o tym już wcześniej, żę Ania była badana w poradni i zdiagnozowana jako dysgraf (dysgrafik ???) i dysortografik. Dochodzenie do tego było bardzo mozolne tzn. zajęło nam cały pierwszy semestr drugiej klasy (w pierwszej jej wychowawczyni twierdzila, że Ania nie robi więcej błędów niż inne dzieci, a mój mąż miał do mnie pretensję, że szukam sobie modnych problemów). W drugim semestrze Ania, zgodnie z zaleceniami Poradni chodzila na reedukację w szkole - efektów nie przyniosło to żadnych. W tym roku ma indywidualne lekcje z reedukatorką, ktora przychodzi do domu - 2 X w tydodniu po godzinie intensywnych ćwiczeń. Szczerze powiedziawszy nie bardzo liczyłam na efekty, ale chciałam mieć poczucie, że zrobiliśmy wszystko, żeby jej pomóc. Tym bardziej cieszę sie, że już po 6 tygodniach Ania robi wyrażnie mniej błędów.:hello: Agnieszka
                  • Gość edziecko: acha do agnieszki, oraz dysleksja a ojcowie IP: *.* 02.11.02, 15:11
                    Agnieszka AZJ napisała/ł:> Acha, pisalam o tym już wcześniej, żę Ania była badana w poradni i zdiagnozowana jako dysgraf (dysgrafik ???) i dysortografik.fakt faktyzny. jakos, nie wiem dlaczego cos mi sie zafiksowalo, ze to pisaly dwie rozne osobywinkPrzepraszam za niedbalosc. W tym roku ma indywidualne lekcje z reedukatorką, ktora przychodzi do domu - 2 X w tydodniu po godzinie intensywnych ćwiczeń. Szczerze powiedziawszy nie bardzo liczyłam na efekty, ale chciałam mieć poczucie, że zrobiliśmy wszystko, żeby jej pomóc. Tym bardziej cieszę sie, że już po 6 tygodniach Ania robi wyrażnie mniej błędów.No to super. Zycze powodzen i samych radosci. Na prawde z dysleksja da sie zyc, byle tylko szybko z nia walczyc i wspierac dziecko tak by mialo wiecej poczucia sukcesu niz porazek. Uwrazliwic nauczycieli na problem - co ciekawe nie tylko nauczieli j.polskiego, ale tez na przyklad matematyki! Dyslektycy czesto maja problemy ze znakami matematycznymi, co moze przyniesc druzgocace efekty na przyklad w wypadku rownan. Tak samo dysleksja moze utrudniac nauke tabliczki mnozenia, oraz naprzyklad problemy z orientacja w mapach. problem z akceptacja dysleksji u dzieci ma wielu ojcow. Jest to ciekawe zagadnienie, poniewaz mimo, ze dysleksja nie jest tak powaznym problemem jak na przyklad uposledzenie dziecka, wielu ojcow przezywa bardzo podobne uczucia w zwiazku z dysleksja, jak rodzice dzieci niepelnosprawnych. Ma to zwiazek z poczuciem utraty wlasnych kompetencji jako rodzica - "jak to, zeby w MOJEJ rodzinie, MOJE dziecko nie moglo nauczyc sie poprawnie isac i czytac???? Jest zdrowe, ladne, umie liczyc, a CZYTAC nie umie????" O wiele latwiej przyjac, ze to lenistwo i niechec do nauki a nie deficyt zdrowia. Kazdy rodzic marzy o tym, ze jego dziecko bedzie wyjatkowe, ba, dla kazdego rodzica jego dziecko jest wyjatkowe i najmadrzejsze, a tu nagle okazuje sie ze nie umie czytac?To jest taki normaly problrm. Trzeba takich ojcow tak na prawde bardzo wspierac, oni po prostu czuja sie zagrozeni w swojej funkcji. Matki na ogol latwiej to akceptuja i chetniej pracuja z dzieckiem. Ojcowie czesto boja sie, ze ich dziecko bedzie uwazane na przyklad w szkole za debila i juz wola etykietke "zdolny, ale len", ktora czesto z latwoscia mozna przylepic dyslektycznemu dziecku.W pomocy ojcu warto wlasnie oprzec sie o to "zdolny" - powiedziec mu, ze dysleksja bardzo czesto dotyka dzieci bardzo zdolne i nie jest zadnym pejoratywnym okresleniem mozliwosci dziecka, oraz, ze nie utrudni mu zycia, jezeli tylko bedzie sie z nim wlasciwie pracowac w dziecinstwie.I powiedziec zaniepokojonemu w gruncie rzeczy tacie, ze w diagnozowaniu dysleksji bardzo wazne jest takie kryterium:"specyficzne trudności w czytaniu i pisaniu są spowodowane zaburzeniami niektórych funkcji poznawczych i motorycznych, które występują u dzieci o prawidłowym rozwoju umysłowym."pozdr.joanna
    • Gość edziecko: Ewka Re: Rozkojarzenie,dysleksja...czy lenistwo? IP: *.* 02.11.02, 12:42
      Dziewczyny, jesteście kochane! Dziękuje. Dałyście mi motywacje i argumenty...dla mojej ,,wspanialej" teściowej( PEDAGOGA- wychowawcy klas 1-3!!!!!!), ktora stwierdzila, ze nie wierzy w takie problemy jak dysleksja...:lol: Fajnie,co?A tak na marginesie, to właśnie moja była wychowawczyni( aktualnie ,,mama"), która chciala mnie ,,oblać" z polskiego w 2 klasie podstawówki.No bo za nic nie chcialam jej ,,sluchac" i ciągle byly ze mną problemy! A teraz ma wnuki...i historia lubi i właśnie sie powtarza :) :) :)Tak...musze ( jeszcze w tym roku) zdiagnozować Pawła! I bierzemy się do roboty.Czy któras z Was pracowała juz z tak małym dzieckiem? Macie jakieś sugestie z własnego doświadczenia?Pozdrawiam ciepło, Ewka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka