Dodaj do ulubionych

Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka.

IP: *.* 13.12.02, 17:32
Jak zwykla, powiecie, szuka dziury w calym. Przeciez wiadomo, ze matka powinna byc z dzieckiem, a nie pracowac. Moze i prawda, ale czytam to Forum i przychodza mi do glowy rozne mysli.Idealny model polskiej rodziny. Jaki powinien byc? Mama z dzieckiem w domu, poswieca mu swoj caly czas. Tata pracuje. Sielanka.A jak ta sielanka wyglada w Waszych postach.Mamy siedzace w domu dla dobra dziecka skarza sie na nude, monotonnosc, brak towarzystwa, niezrozumienie ze strony meza. Psiacza na wieczny brak pieniedzy, co prowadzi do klotni i nieporozumien z mezem. Sflustrowany maz, ktory nie jest w stanie wiecej zarobic. Sflustrowana mama, ktora glowkuje jak tu zwiazac koniec z koncem. A pomiedzy nimi sflustrowane dziecko, ktore nie bardzo jeszcze rozumie o co chodzi, ale swietnie wyczuwa atmosfere, ze dzieje sie cos zlego i ze ono w pewnym sensie jest tego przyczyna.Nastepnie listy doroslych juz osob, ktore nie potrafia poradzic sobie z uczuciami wyniesionymi z domu. Ciagle zyja w przeswiadczeniu, ze maja dlugi wdziecznosci w stosunku do rodzicow, a szczegolnie do matki, bo przeciez ona oddala mi swoj caly czas, zrezygnowala z wlasnego ego. Dorosli, ktorzy w dziecinstwie byli przekonani, ze wszystko co zle dzialo sie w rodzinie to przez nich (dzieci zawsze sie obwiniaja za takie sytuacje), bo to przeciez dla nich mama zostala w domu, nie wykorzystala swojej szansy zablysniecia w innych dziedzinach. Mama, ktora teraz probuje kierowac zyciem swoich doroslych dzieci, bo przeciez innego zycia nie ma.Odpowiedzcie sobie na to pytanie drogie mamy, czy calkowite podporzadkowanie swojego zycia za wszelka cene, nawet przez te pierwsze 3 lata, jest dla niego naprawde dobre. Jesli rosnie ono w przeswiadczeniu, ze cos zlego dzieje sie w rodzinie poniewaz ono w niej jest, mimo ze tego nie rozumie.Czy i jak odbije sie to na jego psychice? Jaki czlowiek z niego wyrosnie pewny siebie, czy zakompleksiony z poczuciem winy, ze musi splacac "dlugi"?:hello:
Obserwuj wątek
    • Gość edziecko: Ewulka Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 13.12.02, 17:56
      Cóż, nie można chyba generalizować. Moja Mama nie zrobiła doktoratu, ponieważ poświęciła ten czas mnie i nie mam z tego powodu poczucia winy. To była Jej decyzja i jestem Jej za to wdzięczna. Dała mi najwięcej jak mogła (przede wszystkim siebie). Myślę, ze są sytuacje i kobiety, które muszą (sytuacja materialna rodziny)i chcą (charakter) iść do pracy mając malutkie dziecko - ja sobie tego nie wyobrażam. Nie osądzam ich - uważam, że każdy ma prawo do własnych decyzji i sam też poniesie ich konsekwencje. Dziś nie da się stwierdzić, co jest lepsze. Ja mogę mówic tylko za siebie - od 2, 5 lat jestem z córeczką i nie odczuwam tego jako stracony czas, nie skarżę się na nudę i monotonię. To prawda, że często jestem zmęczona, ale czy chodząc codziennie na 8 godzin do pracy czułabym się mniej zmęczona? Swoją drogą podziwiam Mamy, które prócz pracy zawodowej prowadzą dom - mnie nie starcza czasu na jedno, a te dwie rzeczy są trudne do pogodzenia. Jeżeli ktoś podejmuje decyzję o powrocie do pracy, ponieważ w domu "dusi się" to ma do tego prawo, ale są chyba też inne Mamy (oprócz mnie), które czerpią radość ze stałego przebywania ze swoją pociechą i nie odbierają tego jako ciężki obowiązek?Pozdrawiam
    • Gość edziecko: Hermiona Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 13.12.02, 19:04
      Wydaje mi się, że uogólniasz, Wan. Nie chcę się w ten temat za bardzo "wgłębiać", bo zbyt jest dla mnie bolesny. Powiem Ci tylko, że moja mama nie poświęciła mi najlepszych lat swojego życia, nie zaprzepaściła przeze mnie kariery. Część mojego dzieciństwa była w domu (bo urodziła moją siostrę), a potem poszła do pracy. I niestety pójście do pracy wcale nie uczyniło z niej lepszej matki, bo jest już taka, a nie inna. Więc to chyba nie jest tak, że dzieci matek, które tak się niby "poświęcają" zostając w domu, nie potrafią ułożyć sobie potem z nimi kontaktów jako dorośli, bo ciągle jest między nimi sprawa "poświęcenia się" mamy i jakiegoś długu wdzięczności ze strony dziecka. Moja mama taką karierę we współczesnym tego słowa znaczeniu zaczęła robić, kiedy ja już "wyszłam" z domu. I naprawdę, gdyby coś takiego miało miejsce w moim dzieciństwie, to nie wiem, co by ze mnie wyrosło. Bo dziecko, bez względu na to, jak na to spojrzymy, potrzebuje przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa i żadna niania, żadne przedszkole i inne wynalazki nie zastąpią mu mamy czy taty. W całym świecie ssaków jest tak, że matka przez jakiś czas pozostaje z młodymi,jest to czas, który pozwala im na usamodzielnienie się. Nikt nie wymaga od ludzkich matek, żeby z dziećmi były w domu do 18-tego roku życia, ale chyba pierwsze lata, kiedy kształtuje się "zrąb" emocjonalny człowieka, powinny być czasem, kiedy rodzice poświęcają dziecku maksimum uwagi. Bo ten czas może zaważyć na jego całym życiu . I to się nie nazywa wyśmiewanie się z matek pracujących, nie nazywa się robienie z dziecka tarczy. To się nazywa odpowiedzialność za poczęte i wydane na świat życie.:hello: Monika
    • Gość edziecko: MałgośkaR Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 13.12.02, 19:52
      Droga Wan, aż się przestraszyłam cztając Twój post :( Za duż o w nim frustracji...Nie należy niczego uogólniać.Owszem są takie domy jak te opisywane przez Ciebie. Ale ja znam też takie, gdzie obydwoje rodzice pracują, dzieci, albo z nianią albo w przedszkolu, rodzice kariery robią ;) ale nikt w tych domach nie jest szczęśliwy :( No bo jak, rodzice po pracy do przedszkola, potem na zakupy, w domu trzeba robić szybciutko obiado-kalację, poczytać dzieciom, położyć Je spać i zrobić mnóstwo rzeczy na które po prostu nie starcza czasu...Ale są też takie, gdzie po pracy rodzice poświęcają się dla dobra dziecka i wszyscy są szczęśliwi :)Co do tych(zazwyczaj mam), którzy "poświęcają" się dla dobra dziecka to też nie prawda, że dzieci są nieszczęśliwe, bo rodzice ciągle się kłocą, bo brakuje pieniędzy, bo męża nie ma ciągle w domu...Takie rodziny, gdzie mama spędza czas z dzieckiem, tata pracuje też są szczęśliwe i dzieci z takich rodzin też :) Nie wszyscy są sfrustrowani ;)No i należy zwrócić uwagę na najważniejsze:co to znaczy poświęcić się dla dobra dziecka :ouch: Przecież skoro kocham swoje dziecko to nie znaczy, że jak jestem z Nim w domciu to marnuję się i obwiniam o to dziecko :)I póżniej mój maluch, który rośnie w nie sfrustrowanym domu nie musi spłacić swojego długu (naprawdę swojego?), matko a jaki długo może mieć dziecko wobec swoich rodziców :ouch:Pozdrawiam. Gosia, która wierzy, ze większość wychowuje się w normalnych rodzinach :hello:
    • Gość edziecko: Aluc Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 13.12.02, 20:06
      wan, jeśli matka zdolna, a dziecko pojętne ;) to można w nim zbudować poczucie winy z dowolnego powodu. A to że się poświęciła i została w domu, a to że się poświęciła i poszła do pracy, a to że się poświęciła i została z tatą, choć Heniek był przystojniejszy, bogatszy i miał lepszy samochód :lol:. Albo że do pracy poszła, ale przez dziecko kariery i tak nie zrobiła, bo ją pomijali przy awansie. Albo że jej piersi obwisły. Albo że utyła.Nie ma idealnego sposobu wychowywania dzieci, bo każda matka jest inna, każde dziecko jest inne, każda rodzina jest inna i nie da się tego wrzucić do jednego wzoru i wyciągnąć gotową receptę. Nie da się i już. To co dostajemy, to tylko jakieś zarysy, jakieś ogólne zasady. Nie można przecież powiedzieć, że dziecko potrzebuje tylko i wyłacznie matki do dnia trzecich urodzin. Wczoraj jeszcze potrzebowało, ale dzisiaj już nie, więc wióra do roboty :lol: Przecież to obłęd.Każdy próbuje na własne ryzyko i własną (nie)odpowiedzialność.
    • Gość edziecko: Alunia2 Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 13.12.02, 22:25
      Kurcze ile ja bym dala zeby moc byc z dzieckiem wdomu.Sytuacja zmusza niestety do tego zeby z tego luksusuzrezygnowac.Latam do pracy ale nie uwazam tego za robieniekariery ale zarabianie pieniedzy.U nas role sie odwrocily.Japracuje a maz jest z dzieckiem w domu nie sadze tez zeby mojsyn cos stracil nie ogladajac mnie caly dzien.Rzucilabym towszystko jak bym tylko mogla i nigdy bym mu nie wypomnialaze dla niego zrezygnowalam z``kariery``.Moj dom rodzinny bylklasyczny mama w domu z dziecmi tata w pracy i moja mama niejest tym ani rozgoryczona ani nieszczesliwa ze poswiecilanam cale zycie a ja nie mam poczucia winy ze tak bylo.Wszczesliwej rodzinie nie jest istotne kto co robinajwazniejsze zeby wszystko gralo partnerzy sie wspierali adziecko jak najmniej odczuwalo brak jednego(czy nawetobojga)rodzic w ciagu dnia(sa tez wspaniale opiekunki,np.miprzez rok pomagala MAMA,).Moze zboczylam troche z tematu,alesie wygadalam.Pozdrawiam Alicja.
    • Gość edziecko: lisek Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 13.12.02, 23:45
      Cześć Wan!Przeczytałam twój post z ogromnym zainteresowaniem i doszłam do wniosku, że bardzo ale to bardzo zpłyciłaś temat chyba (tak mi sie wydaje ) aby usprawiedliwić samą siebie, że nie jestes z dzieckiem w domu tylko poszłaś do pracy. To że mamy skarżą się czasami na nudę i brak kontaktów z innymi ludźmi poza mężem i najbliższą rodziną, to nie jest tak do końca prawda. Każdy ma lesze i gorsze dni. Nawet na swoją ulubiona pracę ludzie czasem narzekają i pragną urlopu i po swojej ulubionej pracy idą do domu i odpoczywają. Mama która zdecydowala sie zostać w domu jest i opiekuje się dzieckiem\\\\mi 24 godz/dobę i ma prawo być przemeczona. Gdzie jak nie tu znajdzie zrozumienie, oparcie, pocieszenie i siłę na dalsze dni. Droga Wan poczytaj ile jest listów mam, które dziela się radoscią, milością i satysfokcją z tego że są razem z dzieckiem w domu. Patrzą jak się bawi i uczy, stymulują do właściwego rozwoju i wiedzą że tej miłości nie da ich dziecią najlepsza niania czy najlepszy żłobek. A poza tym pomyśl o tych wszystkich mamach, które zdecydowały się na powrót do pracy. Czy one po powrocie do domu są uśmiechnięte, wypoczęte i marzą tylko o zabawie z dzieckiem? czy morze chciałyby odreagować po kłutni z szefam a morze poprostu odpocząć po ciężkim dniu pracy? pomiętaj że każda kobieta i ta będąca z dzieckiem w domu i ta pracująca ma na głowie jeszcze obowiazki rodzinne/domowe (pranie, gotowanie, sprzątanie, prasowanie - są mężowie którzy pomagają żoną ale jest ich naprawdę niewielu)i ta pracująca ma na to zdecydowanie mniej czasu (a gdzie tam się znajdzie miejsce na dziecko). Poza tym małe sprzeczki czy kłutnie w rodznie zdażają się zarówno w rodzinach gdzie mama jest w domu jaki i w rodzinach gdzie oboje rodzice pracują.Piszesz że większość dzieci rośnie z poczuciem winy w rodzinach gdzie mama nie pracowała. Otóż nie, te dzieci mają poczucie bezpieczeństwa, jest z nimi lepszy kontakt w okresie dorastania (mama została w domu i miała dla niego czas to i teraz w okresie buntu powinna zrozumieć)bo wiedzą że rodzice zrobili to dla niego nie przez niego (chyba że jest to niechciane dziecko ale w takiej sytuacji wątpię aby matka została z dzieckiem w domy).Jeżeli jesteś mamą która poszła do pracy z przyczyn ekonomicznych - nie miej wyrzutów, ale jeżeli po to aby zaspokoić swoje ambicje to po co decydowałaś się na dziecko. Trzebabyło poświęcić sie karierze a na macierzyństwo zdecydować się później. Dziecko to nie przedmiot który wypada posiadać bo tak lepiej wygląda to żywy człowiek, którymy oprócz jedzenia i ubrania trzeba dać miłość, zainteresowanie i mnustwo czasu. Trzy pierwsze lata są naprawdę ważne dla psychiki potem już dorosłego człowieka. Dla malutkiego dziecka rodzice są wyrocznią, autorytetem i nieskończoną miłością. Dziecko czuje się jeszcze ogromnie związane z matką i każda rozłąka jest dla niego tragediją nie potrafi tego ogarnąć i może tu włąśnie rodzi się pytanie dlaczego mnie oddają?, czy może nie spełniam ich oczekiwań?Pozdrawiam mama dwóch dziewczynek 4 i 1,5 wychowująca non stop.lisek
    • Gość edziecko: mamjuz Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 14.12.02, 12:14
      wan, co to znaczy „ całkowite podporządkowanie” ? Obsesja jakaś matczyna? Książek się nie czyta, z ludźmi się nie rozmawia, siku się samemu nie robi ?Wan masz dużo racji i dziury nie szukasz.Ja też się zżymam na wszystkie „matka powinna”, „należy”, „trzeba”. Czasem po prostu nie może, nie umie, nie chce. Ale. Trzy lata to takie poświęcenie?! Trzy lata tylko dla Człowieka, to tak dużo?Boli mnie to, ale staram się rozumieć podejście niektórych rodziców. No, to odpękałam swoje, teraz przedszkole się nim zajmie, potem szkoła...itd.Czasami po prostu wygodniej jest samo usprawiedliwiać się : nie zrobiłam tego, tamtego, bo... wychowywałam dziecko. Ale przecież wychowywałam dziecko!Bezpieczna furteczka. Wszystko się bierze z jakiś kompleksów i niespełnienia. NIC wielkiego w życiu nie robię, TYLKO wychowuję dziecko...ot, takie tam. I z drugiej strony mitologizacja i kapliczka dla macierzyństwa. Dziecko nie może/ nie powinno być lekiem na całe zło, rekompensatą, nagrodą, wymówką, ucieczką lub kulą u nogi.Po co to ?Może to zabrzmi brzydko...ale to tak, jak z aktorem. Aktor jest do grania, jak d.... do wiadomo czego.A matka? Do czego jest matka?Tak sobie myślę : przestanę myśleć, jaką jestem matką, postaram się nią BYĆ. Być z dzieckiem. To wszystko, to tak dużo ?Nie wiem wan, nie ma pomysłu. I te, co „jak ja będę szczęśliwa, to moje dziecko też” błądzą i przegrywają, i te co są „wystarczająco dobrymi”, płaczą, i te co pochodnię misji macierzyńskiej niosą, samiusieńkie gdzieś zostają.Chciałabym, poza wszystkim czego moje dziecko nauczę, żeby mnie zapamiętał, jako Fajna Babkę. W porządku Kobitkę.Żeby nigdy się za mnie nie wstydził, żeby nigdy nie czuł się nic winny. Nie dla siebie go hoduję, lecz dla świata. Ale gruba rura....Pozdrawiam :))Monik spełniona
      • Gość edziecko: w Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 18.12.02, 03:34
        monik napisała/ł:> wan, > co to znaczy „ całkowite podporządkowanie” ? Obsesja jakaś matczyna? Książek się nie czyta, z ludźmi się nie rozmawia, siku się samemu nie robi ?No, coz przyznam sie bez bicia, ze nie wiem co to znaczy to "calkowite podporzadkowanie". Ale bodajze, w konkurencyjnym watku wyczytalam, ze mamie w pierwszych latach zycia jej dziecka przysluguje co najwyzej 0,5 godziny czasu dziennie dla niej samej. I jak sobie to przekalkulowalam na poszczegolne czynnosci, ktore mama chcialaby wykonac w samotnosci to mi wyszlo, ze nawet pelny, dzienny serwis higieniczno-fizjologiczny takiej mamie nieprzysluguje. I z tego chociazby wzgledu nigdy nie bede mama idealna. ;) A najgorsze jest to, ze wcale mnie to nie martwi. ;):hello:
        • Gość edziecko: mamjuz Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka.- wan , jeszcze s IP: *.* 20.12.02, 19:28
          Wan, jeszcze słowostatystycznie przeciętny polski stosunek trwa 5 minut.:((Jak ja kocham statystykę!!!!!! Nawet się kiedyś tego uczyłam, beznadzieja.A tak poważnie, te pół godziny to naprawdę szmat czasu, w porównaniu z kobietami z supermarketów, które siedzą w pampersach, bo nawet przysługujących, 15 minut przerwy nie mogą wykorzystać. ( Teraz przed świętami... dziewczyny i chłopaki bądźcie wyrozumiali, nie awanturujcie się z tymi biednymi kasjerkami, idźcie od razu do kierownika... one nic nie są winne. )Oczywiście wan, że się żalimy na nasze ciężkie życie... a znasz takich, co nie ?I nie ma znaczenia czy to matka... czy dynamiczna trzydziestka z ferrarii.. Każdego coś uwiera, raz jest lepiej, raz gorzej... Lajf, co zrobić.Taka polemika też jest twórcza, bo widzimy siebie wciąż inaczej, bronimy swoich pryncypiów, choć tak naprawdę, każda z nas musi „w sercu” rozważyć, co jest dla niej najważniejsze.Trzeba sobie w życiu ustalić hierarchię : priorytetów, ważności i przyjemności.Ja już wiem, choć paskudnie dużo czasu mi zajęło dochodzenie do tego. Pozdrawiam wanI tak jak już wielokrotnie było tutaj - już samo zastanawianie się „jakie jesteśmy” jest twórcze, bo to oznacza rozwój.I tym akcentem, Towarzysze, do przodu, do przodu...Monik ( na barykady) :hello:
    • Gość edziecko: Dorota25,5 Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 14.12.02, 15:39
      wan, ja świadomie zostałam z dzieckiem w domu. Myślałam tylko o opiece i wychowaniu. Było to nowe doświadczenie i traktowałam to jak zabawę. Ubieranie, karmienie, zabawa i spacerki. Byłam czasami zła i zmęczona ale zła byłam na męża, że mi nie pomaga.Uważałam że, przez pierwsze trzy lata jestem jej potrzebna i do pracy nie muszę się spieszyć. Terazz moja córa chodzi do przedszkola i nadal jestem jej potrzebna, bo gdy jest chora i jestem z nią w domku.Jestem czasem zmęczona ale raczej moim mężem niż Julią.
    • Gość edziecko: Sushi Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 14.12.02, 21:38
      Nie po raz pierwszy pojawia się ten wątek na forum. I zawsze myślałam, że starczy mi sił i samozaparcia by nie brać udziału w tej dyskusji. Za dużo tłumaczenia mam swoich pobudek na codzień, więc po co jeszcze tu. Ale nie wytrzymałam. Boli strasznie, gdy od innych dowiaduję się o swoich "prawdziwych" powodach pójcia do pracy i czym skutkują one na mnie i, co gorsza, na moją Perłę.Paulina na teraz 5 miesięcy i wiem, że 2 stycznia wsiądę w samochód i z wielkim entuzjazmem pojadę do pracy, którą opuściłam 10 miesięcy temu. Wbrew prawom kształtującym czasoprzestrzeń jedne z najdłuższych 10 miesięcy w moim życiu i jednocześnie najkrótszych sześć miesięcy, które spędziłam 24 godz/dobę z moim ukochanym dzieckiem. I właśnie dlatego, że ukochanym - idę do pracy. Dla większości niezrozumiałe, ale dla mnie zasadne. By móc kochać swoje dziecko pełnią mojej miłości, muszę choć odrobinę tej miłości mieć do siebie. A nigdy jej nie zdobędę, gdy nie poczuję się choć w promilu spełniona. Spełniona intelektualnie i zawodowo. Lisek pisze okrutnie "to po co Ci to dziecko? Trzeba robić karierę, a na dziecko zdecydować się później". Święte słowa Matki Polki. I chyba tylko do takich przemawiają! Pragnę udzielać się zawodowo do końca moich dni, a przynajmniej tak długo jak zdrowie intelektualne i fizyczne mi na to pozwoli. Czy to oznacza, że nie zasługuję na to, by obdarzyć maleńką istotę ogromem wypełniającej mnie miłości. A czy fakt, iż taka miłość mnie wypełnia oznacza jednoznacznie, że mam pogrążyć się w pieluchach i uwsteczniać umysłowo i społecznie?! Wiele z Was znienawidzi mnie za te słowa, ale sam fakt, iż oskarżacie mamy pracujące o brak poświęcenia, często zarzucając egoizm świadczy o braku społecznego bycia. Dziwne jest to, że wszelkie zarzuty padają z ust Wielkich Domowych, podczas gdy żadna z Pracujących nie miesza z błotem tych, które trochę inaczej rozumieją świat, poświęcenie i nie wiedzą, co to zdrowy egoizm i zdrowy rozsądek. Dlaczego bawią się w sędziów naszego sumienia! Czy właśnie taka krytyka nie jest przejawem kompleksu?Nie po to robiłam dwa fakultety, nie po to zaczynam kolejne studia, by ograniczyć się do tabliczki mnożenia, którą moje dziecko będzie opanowywać w podstawówce (czy wtedy już można pójść do pracy, czy dopiero jak dziecię się usamodzielni?). I co przyjdzie mi ze znajomości języków - pogadam sobie z dzieckiem? A ono za 10 lat stuknie się w głowę i powie, że jakaś aspołeczna jestem i życia nie rozumiem.I pewnie, Lisku, że jak przyjdę po ośmiu godzinach pracy, to będę miała ochotę na zabawę ze swoim dzieckiem. I to w 100% większą, niż Ty, która siedzisz z dzieckiem non stop i masz już więcej tych złych chwil, niż dobrych! A właśnie wszelkie inne rzeczy mogą poczekać. Te sławetne prania, gotowania, sprzątania, prasowania... Nie te czasy. Nie po to Natura dawała kobietą rozum i inteligencję często większą niż mężczyznom, by ta ją ugotowała z kapuśniakiem! Mąż też ma dwie rączki i prasować potrafi. A że sobie ktoś wybrał takiego, co to model patriarchalny lubuje, "obowiązki małżeńskie" spełniać pewnie każe i do garów zapędza (lub co gorsze - za punkt honoru przyjmuje, by żona w domu siedziała, choćby umrzeć z głodu miała, lub na zanik szarych komórek cierpiała) - to już jego wina i niech nikogo tym nie obarcza. I przestancie wreszcie naprawiać świat z poziomu przewijaka, bo stamtąd naprawdę niewiele widać!!!Przepraszam wszystkich, których uraziłam, ale żyje sie raz! (i trzeba to w pełni wykorzystać!!!)SUSHI
      • Gość edziecko: Berenika Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 14.12.02, 22:28
        Fajnie, tylko po co tak ostro... Dlaczego piszesz, że siedząc w domu ma się więcej chwil złych niż dobrych? To, że Ty masz, nie znaczy, że każda ma. Ja na przykład nie oddałabym ani minuty z pół roku spędzonego z Żabą. I gdyby tylko się dało, nie wracałabym do pracy (która notabene bardzo lubię), zanim Żaba skończy trzy lata. Ale niestety, nie mam prawa do urlopu wychowawczego.I wiesz co? Nie czuję się przez to stłamszona umysłowo. Dużo czytam, spotykam się z ludźmi. Być może udałoby mi się w tym czasie zdobyć Nobla, ale żaden Nobel nie byłby dla mnie cenniejszy od na przykład pierwszych kroków mojej córeczki. I nie sądzę, żeby głębokie problemy pojemnościowego wnikania wapnia rozwinęły mnie umysłowo znacznie bardziej, niż na przykład forum. I nie wiem, dlaczego dwie literki przed nazwiskiem mają być taką nadzwyczajną wartością. A dokształcać się, rozmawiać, czytać, oglądać i co tam jeszcze, mogę również z domu. Nawet dostęp do medline"a i Pubmedu mam. Do biblioteki też mogę zawsze wyskoczyć. Do mikroskopu mnie dopuszczą, jeśli zechcę. To w czym problem?Wydaje mi się, że problem leży gdzie indziej. jeżeli mama siedzi z dzieckiem w domu i czuje się szczęsliwa, to dla dziecka jest na pewno dobrze. Natomiast jeżeli mama ucieka od dziecka do pracy i jest z tego powodu szczęśliwa, to NIE znaczy, że dla dziecka jest dobrze. Może, ale nie musi. I wydaje mi się, że o to chodzi mamom, które podkreslają wagę spędzenia pierwszych lat życia dziecka z nim. Bo dziecko potrzebuje oparcia tej jednej, jedynej, niepowtarzalnej osoby, jaką jest mama.A skoro darzy się to dziecko taką nadzwyczajną miłością, to czy poświęcenie mu odpowiedniego czasu wtedy, kiedy go potrzebuje, jest poświęceniem zbyt wielkim?Ja nie oceniam, bo nie wiem. Ale pytam - bo mam prawo.I jeszcze jedno - problem kapuśniaku, garów i prasowania to inna bajka. Bo nie na męża się dostaje urlop, tylko na dzicko. kto i co robi, to już kwestia podziału obowiązków. Poza tym, wiesz, Sushi, tak radyklanie piszesz, ale ja nie sądzę, żeby taka uczciwa, prawdziwa inteligencja znikała tylko od tego, że się ugotuje kapuśniak czy uprasuje komuś koszulę...Berek mama Żaby :bounce:
      • Gość edziecko: Ewulka Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 17.12.02, 18:31
        Z góry chciałaby zaznaczyć, że mója post jest odpowiedzią na słowa Shusi. Nie adresuję go do wszystkich pracujących Mam małych dzieci. Shusi, w Twoim poście wyrażnie widać lekceważenie dla tych mam, które decyduja się zostać z dzieckiem w domu przez kilka lat. Piszesz: "... mam pogrążyć się w pieluchach i uwsteczniać umysłowo i społecznie?! ". Ja jestem z moa córką już dwa i pół roku w domu i nie czuję się uwsteczniona. A moje wykształcenie pomaga mi w jej wychowywaniu. Wybacz, ale nie odnoszę wrażenia, że Twoje słowa: "I przestancie wreszcie naprawiać świat z poziomu przewijaka, bo stamtąd naprawdę niewiele widać!!!" świadczą jak niewiele znaczy dla Ciebie bycie z dzieckiem i kształtowanie jego osobowości i cała praca, która trzeba wykonywać przy małym dziecku. Ja zdecydowałam się na pozostanie w domu całkiem świadomie: moje umiejętności zawodowe powodują, że to propozycje pracy biegają za mną, a nie ja za nimi. Nie siedzę w domu z przymusu lecz dlatego, że tak wybrałam. I powiem Ci jeszcze jedno: Dziecko bardzo szybko rośnie! Ja widzę to na codzień i nie mogę zrozumieć, jak to się stało, że ta kruszyna, z którą jeszcze nie dawno wróciłam ze szpitala teraz już mówi, chodzi i staje sie coraz bardziej samodzielna. Pamiętaj, że to nie Ty będziesz towarzyszyć dziecku w tych codziennych przemianach i najważniejszych monentach w życiu. Moim zdaniem zdrowy egoizm nie oznacza zostawienia dziecka z kimś inny na kilka godzin dziennie, lecz dbałość o swój rozwój intelektualny w każdej sytuacji. Ja od niedawna pracuję dwa razy w tygodniu po cztery godziny a i tak mam wyrzuty sumienia, że zabieram ten czas mojemu dziecku, ponieważ należy mu się bycie z matką tak długo, jak tego potrzebuje. A na koniec pytanie: Czy "żyje się tylko raz" oznacza, że należy patrzeć na świat i innych tylko przez swoją perspektwę? Pozdrawiam
        • Gość edziecko: Sushi Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 17.12.02, 21:13
          Fakt, przyznaję się bez bicia, iż było lekceważąco, ale po prostu mierzi mnie i zżyma, gdy cały czas słyszę pod swoim adresem oskarżenia, iż jestem wyrodną matką. Pomijam fakt, że wracam do pracy głównie z przyczyn ekonomicznych, ale nawet to nie tłumaczy mnie w oczach większości mam pozostających w domu. Co do uwsteczniania się, to po prostu zawód, który wykonuję, wymaga stałej aktywności i praktyki, nie mogę go przerwać na rok i potem do niego powrócić, bo już potem nie powrócę. Środowisko zawodowe mi na to nie pozwoli. A nawet siedząc w domu i dokształcając się, nic z tego nie wyniosę, bo wiedza, którą posiadam i którą zgłębiać powinnam jest nieprzydatna niewykonując zawodu. Nie mówiłam tu o uwstecznianiu się w sensie powrotu do mniej spionizowanej pozycji i na drzewo, skądże! Jeżeli zaś chodzi o propozycję pracy, to też nie narzekam i wiem (bo próbowałam ostatnio), że jestem ją w stanie znaleźć w ciągu dwóch dni. Byłam ciekawa pod wpływem postu którejś z forumowiczek, czy rzeczywiście nie można znaleźć pracy mając 5 miesięczne dziecko. Nie wiem, może we Wrocławiu jest inaczej. Tak więc powkurzajcie się na mnie okrutnie, rozumiem, ale na Święta wybaczcie i zapomnijcie. Tylko z jednym "ale" - Wy też przestańcie osądzać te, co do pracy wracają, nawet jeżeli pieniążki nie są dla nich najważniejsze. Po prostu niektórym potrzeba do spełnienia czegoś więcej, co wcale nie oznacza, że są gorszymi matkami. Ja wiem jedno - zdecydowanie wychowam lepiej moje dziecko pracując, niż gdybym została z Perełką w domu. Każda sekunda z nią spędzona będzie spotęgowana ośmioma godzinami rozłąki i tęsknoty, która doda mi sił, by czas, który nam do końca dnia zostanie wykorzystać po stokroć lepiej, niż gdybyśmy cały dzień siedziały w domu i zajmowały się "przyziemnymi" babskimi sprawami, który zresztą Paulina nieznosi (na widok kuchni dostaje gęsiej skórki i ataku płaczu, więc tatuś i tak sam sobie gotuje :-) )Ściskam Was wszystkie świątecznie, te które myślą podobnie, a jeszcze mocniej te, które zdążyły mnie już znienawidziećWESOŁYCH ŚWIĄT, by pierwsza gwiazdka przyniosła Wam morze radości, ocean spokoju, więcej tolerancji dla innych przekonań, kosmosu zdrowia dla Was i Pociech, pieniędzy potrzebującym i ... MIŁOŚCI, MIŁOŚCI, MIŁOŚCI ... :-)PS. Wiem, że może wcześniej było ostro, ale miałam ogromną potrzebę kogoś wkurzyć. Wredna jeestem, jak ktoś mi nadepnie na odcisk (a wielu z Was się to udało), to nie bradzo chcę popuścić. I naprawdę uwielbiam kapuśniak, i chylę czoła przed tymi, które potrafią go ugotować (SERIO) - i to nie koniecznie na swojej inteligencji zamiast kości :-)KOCHAM WAS WSZYSTKIE - byłoby bez Was tak szaro!SUSHI
          • Gość edziecko: w Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 18.12.02, 03:28
            Dzieki za odzew. Oczywiscie, ze splycam temat, bo jak juz w moim pierwszym poscie napisalam, sa to tylko moje przemyslenia po lekturze postow na tym forum. Nie znam tych przypadkow z wlasnego zycia, takze ciezko mi bylo pisac bardziej doglebnie na te tematy. Zadziwia mnie tylko jedno, ze eMamy, ktore w jednych watkach narzekaja na swoje zycie, rodzine, meza, tesciowa, mame itd. W innych watkach zachwalaja swoj sposob zycia i zachecaja innych do podazania ich tropem. I w koncu sama nie wiem, czy takiej eMamie powinnam wspolczuc i probowac doradzic jak rozwiazac problem, czy gratulowac, ze ma tak udane zycie rodzinne. Ale coz nie od dzisiaj wiadomo, ze "kobieta zmienna jest".:hello:
    • Gość edziecko: acha Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 18.12.02, 20:18
      Tak nieco od konca...A ja nie mam zadnego poczucia winy, ze oprocz wychowywania dziecka, prowadzenia domu itp, jeszcze studiuje (dziennie), jeszcze pracuje (jak Bog, dziecko, studia pozwola - ofijalnie jestem na wychowawczym, ale gdy tylko jestem w miescie w ktorym pracuje i mam wtedy chwilke, to wpadam do roboty), duzo pisze, duzo czytam, troszke staram sie podrozowac, prowadze swoje badania, organizuje grupe wolontariacka dla naszej poradni. Fakt, ostatnio nie chodze do kina, bo nie mamy na to kasy, nie chodzimy do teatru bo nie mamy kasy, malo gdzie jezdzimy bo nie mamy kasy, ale nie siedze w miejscu.pierwszy rok zycia mojej corci spedzilam z nia w domu. Z tego ok 9 miesiecy wychowywalam ja w zasadzie samotnie ("tatus" byl formalnie, tylko jakos fizycznie go nie bylo...).Teraz jest inaczej. Moj maz jest cudownym ojcem dla Weroniki, mimo, ze tez studiuje, obecnie z moim ojcem zaklada dodatkowo firme, i robi reszte tych samych rzeczy co ja.Biedna nasza corcia... A jednak, nie jest biedna. Byla duzo biedniejsza, gdy siedzialysmy w domu, jak w wiezieniu, nie z tej przyczyny, ze ona mnie do tego zmuszala. nie, zmuszala mnie do doslownego siedzenia w domu sytuacja zwiazana z jej ojcem, ktory mial mnie i dziecko gleboko w rectum i potrafil zostawic nas na przyklad na tydzien bez grosza. Na zarcie czlowiek pozyczy, ale juz na to, zeby przejechac sie z dzieckiem do Zoo, troche glupio. Z reszta to niewazne. Poza tym - ja chcialam z nia byc w domu, ale nie na takich warunkach i nie w takiej formie. kiedy po kilku miesiacach trafilam na terapie z gleboka depresja dotarlo do mnie, ze cos tu nie halo. A jak w tym wszystkim miala sie Weronka, ktora przeciez miala wszystko - bo miala mame? Ano miala mame, ktora wila sie z bolu, gdy szla na spacer i widziala CALE rodziny z dzieckiem w parku, ano miala mame, ktora siedziala w kiblu z zatkanymi uszami ryczac wnieboglosy pospolu ze swoim dzieckiem lezacym w lozeczku. miala matke, wiecznie brudna, nienajedzona, z obledem w oczach, ktora w sekundzie kochala dziecko do granic mozliwosci, by za chwile go nienawidzic. fajnie, prawda?teraz nasza corka chodzi z nami na uczelnie - gdy jedno ma zajecia, drugie czeka z dzieckiem w domu a potem jedzie z nim do szkoly, zeby "przekazac" je temu drugiemu ( przy okazji szkoda ze nikt nie widzi jaka jest dumna, gdy mowi babci: "ja bede z tatusiu w kole! tatuniu i mamuniu uci. Dzidzia tez bedzie kola. Ja juź duzia, ja pojdziem kola - pojdziem pani i dzieci")A potem razem idziemy z dzieckiem na spacer, albo bawimy sie na miliony roznych sposobow. Gdy jedno ma dola, albo jest chore, wie, ze dziecko moze polegac na tym drugim. gdy ide do pracy w 3 przypadkach na 4 mala idzie ze mna, albo jest z tata w domu. Gdy on wychodzi, dzidzia jest ze mna. Gdy mozemy - pracujemy w nocy, gdy ona spi. Nie jest biednym, zaniedbanym dzieciem, glodnym milosci mimo, ze spedza tygodniowo 10 godzin z opiekunka, ktora nota bene uwielbia. Wzielam indywidualny tok nauczania, zeby nie musiec chodzic na kompletnie nieistotne zajecia - wole ten czas spedzic z corka, ugotowac obiad, wyprac pranie. tego jak ustawic dzieci w dwuszeregu na wf-ie, ktorego i tak nigdy prowadzic nie bede moge nauczyc sie w nocy, gdy Weronka spi - z ksiazki. A gdy przychodzimy po pracy, zajeciach do domu, jestesmy tak stesknieni za dzieckiem, ze bez wzgledu na zmeczenie jestesmy tylko dla niej i zareczam, bawimy sie przy tym swietnie.Nie mam zadnego poczucia winy, ze nasza corka bedzie miala wyksztalconych rodzicow, realizujacych sie, szczesliwych i kochajacych. Na koniec - nie wartosciuje, nie generalizuje (przynajmniej staram sie). Kazdy wybiera taki model zycia w ktorym czuje sie najlepiej. Moje dziecko byloby bardzo nieszczesliwe, gdybysmy nadal wiodly takie zycie jak przed dwoma laty. A teraz? kazdy, kto ja zna wie, ze jest to dzicko tryskajace szczesciem, bardzo pogodne, majace ogromne poczucie bezpieczenistwa. Drogie mamy - jezeli wybieracie model "domowy" na rok, dwa, dziesiec lat, cale zycie - swietnie. Ja wybralam inny - dzieki temu mam nie jedno dziecko, ale okolo 20, 30 z czego wiekszosc bardzo pokrzywdzonych przez los. A czy na tym nie ucierpi moja corka? Nie sadze - milosci sie nie dzieli, ja sie mnozy. i na dodatek mam nadzieje, ze zaraz po studiach bede miala kolejne dziecko - znowu "swoje". I pewnie znowu spedze z nim roczek w domu, ale tym razem na innych warunkach - w milosci, zrozumieniu i z mozliwoscia pojscia do fryzjera (banalne, nie?) kiedy juz nie bede mogla patrzec na swoje odbicie w lustrze. A jak trzeba bedzie, wezme szkraba w nosidlo, wozek i pobiegne do poradni, czy DPS"u zeby jeszcze innym dzieciakom dac czegos, czego radko doswiadczaja. Nawet jezeli jest to tylko glupie przytulenie.Za taki styl zycia "placimy" brakiem kasy. Ale cos za cos - gdyby ktores z nas pracowalo jak wol, zeby utrzymac pozostala dwojke, nie moglibysmy tak zyc. Uczyc sie, pracowac, kochac i wychowywac dziecka - razem we dwoje, kazde ile moze i ile chce.Nie wartosciujmy, prosze - co jest lepsze -praca czy zycie domowe. jezeli czlowiek jest szczesliwy, jezeli zawsze ma na uwadze dobro dziecka, jezeli nie realizuje czarnego scenariusza z listu Wan, jezeli nie zostawia dziecka samemu sobie dla wlasnego tylko zadowolenia - to swietnie. Ja pomijam sytuacje, gdy czlowiek musi ciezko pracowac, zeby zwiazac koniec z koncem a dziecko musi chodzic do zlobka. Takie mamy tez sa cudownymi mamami - po prostu realizuja milosc do dziecka inaczej - nie osadzajmy sie nawzajem - to nie ma sensu. Jezeli juz trzeba reagowac, to reagujmy na ewidentne sytuacje, ktore znamy z sasiedztwa, z pracy, z osiedla - gdzie nie raz i dwa widzi sie sytuacje rzeczywistego zaniedbania dzieci. A nie obrzucajmy sie nawzajem - ze dzieci mam domowych beda nieszczesliwe, bo maja poczucie winy z powodu "zmarnowanego zycia mam". albo, ze dzieci mam pozadomowych beda mialy przerabane, bo zyja w permanentnym glodzie milosci i kontaktu z rodzicami.opisalam moja historie nie po to, zeby cos udowadniac - ze moje zycie jest w jakikolwiek sposob lepsze od zycia mam domowych, albo, ze moja corka ma lepiej. Nie - opisalam je tylko po to, zeby pokazac jak roznie to moze wygladac wszystko... Z reszta to i tak trzeba uwierzyc na slowo - ze mozna byc baaaardzo szczesliwym prowadzac dom, albo, ze dziecku nie jest wcale gorzej gdy mama dzieli swoj czas miedzy nie, a inne rzeczy. tak naprawde, musialybysmy na wzajem poodwiedzac swoje domy i to najlepiej z zaskoczenia, zeby niebylo domniemania o udawanie i zobaczyc, samemu sie przekonac, ze tutaj wszyscy maja racje.z niejakim smutkiem pozdrawiamacha
      • Gość edziecko: rudka Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka. IP: *.* 19.12.02, 23:20
        Przypuszczam, że mogłybysmy tak licytować bez końca, kto ma gorzej, kto lepiej; kto czyni słuszniej, kto nie. Sushi czuje sie atakowana, bo poszła do pracy, Mamy domowe czują sie atakowane, bo siedzą w domu, co równa się uwstecznieniu. Wszystkie bronimy swoich pozycji, ale czy naprawdę musimy przy tym tak na siebie napadać? Odsądzać się nawzajem od czci i wiary? W gruncie rzeczy chodzi chyba o to byśmy wewnętrznie czuły, że to co robimy jest słuszne i dobre, ale teraz już nie tylko dla nas, ale i dla dzieci, za które jesteśmy precież odpowiedzialne. Jeśli az tak bardzo potrzebujemy ustawiać się po dwóch stronach barykady i powiększać swoją wartość poprzez ujmowanie jej "przeciwniczkom", to może coś jest nie tak z tym wewnętrznym przkonaniem o słuszności? Może są jednak rysy na szkle? A wydrapujemy je sobie nawzajem, jak widać z poprzednich postów. Ja siedzę w domu, lubię to po prostu i nie czuje się kobitką z opisu Sushi. Jestem pewna swojej decyzji, choć dostrzegam oczywiście i minusy takiego postępowania (choć przytępiona, to wciąż jednak inteligentna!).Ale nie zawsze tak było - przyznam sie do okropnej rzeczy. Gdy mój synek miał trzy lata b. ciężko zachorował, w szpitalu po jakimś czasie dostałam zaświadczenie, że potrzebuje stałej opieki na czas nieokreślony. I wiecie co? ja głupia się ucieszyłam (z tego oświadczenia, a nie z choroby!), bo pomyślałam: "wreszcie nikt nie będzie mi truł, jaka to ze mnie debilka, jak marnuje sobie życie siedząc w domu, jak się uwsteczniam. Teraz mam na to podkładkę". Ot, do czego potrafia doprowadzić teksty o kurach domowych i wzgardliwe spojrzenia ludzi na wieść, że "siedzę " w domu z dzieckiem. Bardzo szybko wyrzuciłam tę myśl z głowy, wcześniej mocno sie w nią puknąwszy. Owszem, miewam złe dni. Miewam nawet dni dużo gorsze od złych. A nawet zdarza mi się te gorsze chwile wypłakać, bywa, że też na forum. Czy to przeczy temu, że uważam się generalnie za szczęściarę? Nie bardzo wierzę, że pracujące mamy takich chwil nie mają, że samo stęsknienie za dzieckiem wystarczy, by czuć wyłącznie szczęście i radość, a nie czuć irytacji, zmęczenia, by nie wpadać czasem w dołki.A co do poświęcenia, to każda z nas może zrobić z siebie cierpiętnicę, to moim zdaniem nie kwestia wyborów życiowych a charakteru. Czego nikomu nie życzę.Umiaru, wiary w siebie, mniej napastliwości, więcej tolerancji i zrozumienia życzę Wam i sobie na Święta. Rudka
      • Gość edziecko: mamjuz Re: Odwrocic kota ogonem... czyli czy istnieje idalny sposob na wychowanie dziecka.- do achy IP: *.* 20.12.02, 19:21
        Acha, podziwiam i bardzo szanuję. :jap:Na szczęście kasa to nie wszystko, nawet nie połowa, nawet nie... Choć znam ten ból, aż czasem za dobrze.I jeszcze jedno, trochę do Sushi, to właśnie na tym polega. Żeby nie kopać sobie dołów i się zamykać.. Tylko walczyć, walczyć z tymi wszystkimi stereotypami :„co nie można karmić , publicznie ?”, "co dziecko w kinie, restauracji.?!"Z dzieckiem można wszystko, no prawie wszystko. A jak się zmienia optyka !!Z moim Maleńtasem chodziliśmy po wysokich górach. I co z tego, że słyszałam „Oni są pier..ci, żeby zabierać takie małe dziecko w taaaakie góry !”Chodzę z Nim do knajpy, biblioteki, urzędu, do galerii, muzeum, na koncert.Wiem, że to się wielu nie podoba, wiem. Ja też nie przeginam, spoko, to nie Stany.Ale też nie pozwalam się dyskryminować. Kiedyś baba mnie wyprosiła z butiku, bo wjechałam wózkiem i podłogę jej zabrudziłam... I od tamtej pory „coś we mnie pękło, cos się zmieniło...”Paskudy i takie „Czerwone Łby” ( z wątku o programie w TVN ) olać, zbojkotować, resztę opornych e- du -ko-wać!!Można. Mogę podać baaaardzo skuteczny sposób na „zdobycie” miejsca w metrze, tramwaju. Bardzo.Pozdrawiam Mamy - Achy :)) :))I wszystkie, które się nie dają wtłoczyć lub samowtłoczyc w stereotyp :))Monik Pa :hello:PS.Prowadzimy nasz prywatny ranking miejsc, „przyjaznych dziecku”. Miejsc, w których dziecko jest traktowane jak Człowiek i Klient.Bo od tego w głownej mierze zależy, czy kiedykolwiek tam wrócimy, i nasi znajomi też, i znajomi naszych znajomych również...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka