Dodaj do ulubionych

Rywalizacja między rodzeństwem

28.12.06, 15:28
mysle ,ze konflikty miedzy rodzenstwem sa powodowane ,przez rodzicow..
Edytor zaawansowany
  • 28.12.06, 16:26
    Myślę, że często problemem jest różnica wieku (dzieciakom, które dzieli więcej
    niż 2 lata trudno się dogadać). Poza tym najważniejszy jest Dom i to, jaka w nim
    panuje atmosfera. Jeśli rodzice są mądrzy i kochający, dzieciom też łatwiej się
    porozumieć, bo widzą w jaki sposób dogadują się dorośli.
    --
    Rubi Birden - sztuki teatralne
  • 28.12.06, 16:45
    Ja z moją siostrą biłśmy się i kłociłysmy dla zabawy - sztuka dla sztuki. Matka
    niby o tym wiedziała ale zawsze się zupełnie niepotrzebnie wściekała. Nic sobie
    z tego nie robiłyśmy i mogłysmy się dalej tak kłócić a za pięć minut pozyczać
    sobie ciuchy...
  • 28.12.06, 19:45
    CZeść
    U mnie między dwójką chłopców jest 1,5 roku różnicy (3,5 i 2 lata) i właściwie
    cały czas o coś jest kłótnia przy czym uważam, że powody są następujące:
    1. "jak go popchnę, ugryzę, zabiorę itp to mama : przerwie robienie obiadu,
    pracę przy komputerze, wieszanie prania itp" - jednym słowem to idealny sposób
    na zwrócenie mojej uwagi (stosują ją obaj chłopcy bez wyjątku)- do tej
    odkrywczej myśli doszłam tydzień temu smile))))
    2. sprawdzają, czyją stronę wezmę w kłótni - i tu jestem bezradna, często nie
    wiem kto prowokował, ale w kosekwencji mocniej oberwał
    3. mają dużo rzeczy wspólnych, które jednak nie sposób dzielić np klocki, tory
    kolejowe, puzle, książki, zjeżdżalnię itp choć ustalane są zasady urzytkowania
    oni zawsze MUSZĄ (mają potrzebę) bawić się tym samym na raz. Nie mówiąc o tym,
    że poczucie i zrozumienie własności zaczyna pojmować starszy (on już wie,
    że "jego" jest to co jest "jego", a nie to czym akurat się bawi), według
    młodszego "jego" jest nie to co rzeczywiście "jego", ale to czego nie chce
    oddać bratu.

    a zwykle jak nie wkroczę w odpowiednim momencie, jeden drugiego ugryzie do
    krwi, drugi mu odda drewnianym torem kolejowym, albo kopnie - wszystko wg
    zasady na wojnie wszystkie chwyty dozwolone - a przecież u nas w domu nie
    stosuje się przemocy sad Więc jak tu się nie wtrącić i "całej sprawy nie
    zaognić", biorąc siłą rzeczy stronę aktualnie bardziej poszkodowanego

    Mam wrażenie, że obu ich kocham równie mocno choć są zupełnie różni i mają
    różne potrzeby, staram się ich nigdy nie prównywać ( i raczej mi to wychodzi,
    jestem osobą konsekwentną ( każę za te same przewinienia i jednego i drugiego,
    chwalę i nagradzam sukcesy każdego) spędzają ze sobą dużo czasu razem, nie
    dlatego, że muszą, ale dlatego że nie mam innego wyjścia.

    Może za bardzo się staram, a to po prostu "sztuka dla sztuki", jak napisała
    poprzedniczka. Jestem jedynaczką, więc o tym po prostu nie wiem

    Czasem po prostu sobie mówię, wiem, że tak naprawdę nie wiem co robić

    pozdrawiam

    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=31908305
  • 28.12.06, 22:19
    u mnie również 1,5 roku różnicy,\. Synek 2,5, córcia 1 rok. kłótnie zaczły się
    niedawno, kiedy Mała zaczęła się przemieszczać w pozycji pionowej. Są za sobą
    strasznie głupoi. Tylko czasem zdarza się, żę np córcia nie wyczuje, że brat ma
    ochotę pobawić się sam. No i dostaje w nos. Straszny płacz. Ponowna póba
    zaczenienia. Drui raz w nos. Tłumaczę mu, że nie wolno, ale jednocześnie
    wymyślam małej inną zabawę. Staram się, żeby nie było sytuacji, że jednego
    karcę, a drugiemu nie zwróce uwagi. Staram się nie krzyczeć, tylko tłumaczyć.
    Leją sę równo o lalę przytulankę. I tu jestem bezradna. Bo lala jest córci, ale
    synek z nią śpi od pół roku i traktuje jak swoją. Wydaje mi się, że rodzeństwo
    zawsze będzie się kłócić. I zgadzam się z poprzedniczką, że często ma to na
    celu zwrócenie na siebie uwagi mamy.
  • 23.04.17, 11:55
    Witam,
    zazdrość i rywalizacja rodzeństwa nie są nowymi zjawiskami i mamy z nimi do czynienia w wielu domach. Jest to bardzo naturalne. Porównujemy się i stąd poczucie,że jesteśmy w czymś gorsi/lepsi. Nawet w klasie dzieci nie myślą o tym ile mają wzrostu, ale kto jest najwyższy/najniższy. To pierwszy krok do rywalizowania, zazdrości. Pisze Pani, że traktuje obu synów tak samo i nie porównuje. To dobry początek. Trzeba też zwrócić uwagę , że niewymienienie kogoś w zdaniu (np. Adam wyrośnie na mądrego chłopca) także może być początkiem rywalizacji. Drugie dziecko pomyśli "no tak, a ja jestem głupi". Zachęcam do lektury "Uparte dziecko" J. Dobsona (zwłaszcza rozdział "Plaga rywalizacji rodzeństwa") gdzie autor wyjaśnia zależności między zachowaniem indywidualności dzieci a współzawodnictwem. Ponieważ to, że każde z nich interesuje się czymś innym jest bardzo pożądane i może być tu mowa o zdrowym współzawodnictwie. Natomiast w przypadku wyglądu, inteligencji i sportowych zdolności musimy być delikatni, mamy pokazać, że pod tym względem ich wartość jest taka sama.
    W przypadku konfliktów muszą być ustalone jasne konsekwencje. Jeśli chcą zwrócić Pani uwagę, proponowałabym obu rozdzielić , umieścić w różnych pomieszczeń i samej je opuścić, pozbawiając ich tego na czym im zależy. Bardzo dobrze byłoby gdyby starała się Pani być bezstronna i sprawiedliwa ("nie brać z góry strony poszkodowanego").
    Pisze Pani, że mają dużo rzeczy wspólnych. Myślę, że dobrym pomysłem jest stworzenie im własnych miejsc (niekoniecznie pokoi jeśli nie mamy na to warunków) i jasne określanie, które zabawki są, którego z nich. Każdy ma potrzebę posiadania czegoś na wyłączność. Jeśli nie ma ochoty się tym dzielić to jego prawo.
    Pisze także Pani, że spędzają dużo czasu razem. Niech Pani da im wybór. Czy ten czas chcą spędzać razem czy osobno. Nawet przebywając w jednym pomieszczeniu mogą bawić się oddzielnie, nie muszą wchodzić w interakcję.
  • 25.01.07, 02:49
    między Miśkiem i Jagatką jest 3 lata różnicy. Jagatka zawsze czuła się
    pokrzywdzona, bo "Mama bardziej kocha Miśka". I vice versa. Dziś Misiek ma 37
    lat a Jagatka 40. Do dzisiaj stoją na tych samych stanowiskach wink


    (i na pewno oboje się mylą! Nie da się traktować dokładnie "tak samo" dwójki
    dzieci i to jeszcze odmiennej płci. Ale poza tym - wszyscy zdrowi)
  • 21.05.17, 23:00
    Na pewno dużą rolą rodziców jest to, żeby te konflikty nie stawały się nigdy poważne. Tak naprawdę nie da się nigdy kłótni uniknąć, bo one przytrafiają się wszystkim ludziom, którzy ze sobą mieszkają, tak wiec czemu nie rodzeństwu smile U moich dzieci jest pięć lat różnicy i bywają różne sytuacje, ale wtedy zawsze staram się z nimi rozmawiać i pokazywać wyjście z sytuacji. Na pewno nie można się denerwować, bo to tylko skomplikuje sytuację

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.