Dodaj do ulubionych

Matki faworyzuja corki.

29.12.06, 05:08
Lubia z corkami chodzi na zakupy,a jak juz corka ma z 9 lat to doradzi cos
mamusi i ludzie podziwiaja corke w sklepie i na ulicy a to to samo co podziw
dla matki.Poza tym synowie po malzenstwie wyprowadzaja sie i rzadko do domu
zagladaja,a corka zawsze bedzie przy mamusi.
Obserwuj wątek
    • piastka Re: Matki faworyzuja corki. 29.12.06, 10:07
      No cóż, bywa różnie. Znam wiele matek, dla których synowie są równie ważni jak
      córki. Choć przyznam, że mi nie brakuje synów (mam 3 córki), ale to z powodu
      nie najlepszych doświadczeń z trudami wychowania brata - 14 lat młodszego.

      Kilka znajomych ma tylko synów i twierdzi, że to jest to, o czym marzyły.

      Może po prostu masz inne przykłady w swoim otoczeniu.
    • lola0071 Czasami jest na odwrót. 29.12.06, 20:48
      Akurat u mnie było odwrotnie. Moja matka faworyzowała mojego brata w taki
      sposób, że ktokolwiek z nas zaczął (ja albo mój brat) to i tak wg. niej zawsze
      byłam winna i tylko mnie krytykowała. Nie powinno się faworyzować żadnego z
      dzieci, bo można w ten sposób bardzo ranić jedno z nich. Rodzice powinni być
      sprawiedliwi dla swoich dzieci. Jeśli ktoś jedno z dzieci traktuje lepiej, to
      nie ma się czym chwalić. Powinien się zastanowić nad sobą.
      • myelegans Re: Czasami jest na odwrót. 29.12.06, 20:53
        Nawet nie czasami. Ja, najstarsza, wyjechalam na drugi koniec swiata. Brat z
        mama przez plot mieszka.
        Zadnego z nas rodzice nie faworyzowali, inna byla dynamika moich kontaktow z
        mama i tata, a inna brata. I z jednego i z drugiego rodzice byli i sa dumni.
        • maksimum Re: Czasami jest na odwrót. 29.12.06, 22:29
          myelegans napisała:

          > Nawet nie czasami. Ja, najstarsza, wyjechalam na drugi koniec swiata. Brat z
          > mama przez plot mieszka.

          A na plocie garnki i zyja ze soba jak Kargule!

          > Zadnego z nas rodzice nie faworyzowali, inna byla dynamika moich kontaktow z
          > mama i tata, a inna brata. I z jednego i z drugiego rodzice byli i sa dumni.

          Starsza siostra wyjechala do Katowic,a ja do USA.Mieszkala naprzeciw parku
          chorzowskiego(przystanek przy zyrafie) i caly park zjezdzilem na rowerze.Fala
          mnie sie podobala i kolejka tez.
          Po latach siostra wrocila do Ozarowa,a ja sie trzymam NYC.
          Ojciec mnie faworyzowal a matka pomagala temu,ktoremu szlo gorzej.
          Ja swoich dzieci nie faworyzuje,ale bardziej pomagam synowi,bo corka
          rzeczywiscie jest bardzo dobra.
      • echtom Re: Czasami jest na odwrót. 29.12.06, 22:58
        Mam same córki, ale z obserwacji innych rodzin wydaje mi się, że matki częściej
        faworyzują synów. Np. w "tradycyjnych" rodzinach, gdzie dziewczynki od małego
        goni się do prac domowych, a chłopcy nie mają żadnych obowiązków.
        --
        Dogs look up to us. Cats look down to us.
        Pigs treat us as equals.
        Winston Churchill
        • maksimum Re: Czasami jest na odwrót. 30.12.06, 00:07
          echtom napisała:

          > Mam same córki, ale z obserwacji innych rodzin wydaje mi się, że matki
          częściej
          > faworyzują synów. Np. w "tradycyjnych" rodzinach, gdzie dziewczynki od małego
          > goni się do prac domowych, a chłopcy nie mają żadnych obowiązków.

          U mnie syn w domu wiecej pracuje niz corka i wykazuje przy tym wiecej
          inicjatywy.
      • maksimum Re: Matki faworyzuja corki. 29.12.06, 22:33
        lola211 napisała:

        > Ja faworyzuje jak najbardziej, nie ma konkurencji w postaci bratasmile.Zawsze
        > chcialam miec córke, uwazam ze latwiej jest matce znaleźć z nia wspolny jezyk.

        Dokladnie tak.Ten wspolny jezyk,bo chlopak w wieku 13 lat juz jest madrzejszy
        od matki i nie chce sie jej sluchac i dlatego samotne matki maja wielkie
        problemy z wychowaniem synow.
        • wieczna-gosia Re: Matki faworyzuja corki. 30.12.06, 00:10
          Ten wspolny jezyk,bo chlopak w wieku 13 lat juz jest madrzejszy
          > od matki i nie chce sie jej sluchac i dlatego samotne matki maja wielkie
          > problemy z wychowaniem synow.

          hehehe

          mezczyzna od kobiety jest madrzejszy z DEFINICJI po prostu smile
          ale mowisz w wieku 13 lat?

          a nie 14 przypadkiem?

          albo 11?

          twoj tekst raczej nie potwierdza tej radosnej teorii smile
          --
          opsesyjna.blox.pl/html

          gosklec@poczta.onet.pl
          • maksimum Re: Matki faworyzuja corki. 30.12.06, 02:13
            > mezczyzna od kobiety jest madrzejszy z DEFINICJI po prostu smile
            > ale mowisz w wieku 13 lat?
            >
            > a nie 14 przypadkiem?

            To zalezy od dzieciaka,ale 13 lat to wiek przelomowy.
            Widze po sytuacjach konfliktowych w domu,ze syn rozwiazuje je lepiej niz matka.

            > albo 11?
            >
            > twoj tekst raczej nie potwierdza tej radosnej teorii smile

            Nie znasz programu nauczania w Stanach.13 latki w USA w dobrych szkolach maja
            nie tylko prawo,ale dosc trudne wyklady z medycyny czy bankowosci.
            Na dodatek dzieciaki graja na instrumentach w orkiestrze a mamusia ma drewniane
            ucho.
            Monika zdecydowanie przerosnie mamuske przed osiagnieciem 13 roku zycia.A co
            ich laczy to jest tzw babskie gadanie.
              • maksimum Re: Matki faworyzuja corki. 30.12.06, 23:20
                wieczna-gosia napisała:

                > a tatusia kiedy przerosnie?
                >
                > prawo
                > bankowosc
                > medycyna
                > muzyka
                >
                > no faktycznie przecietna kobiete to przerasta.

                Spora roznorodnosc przedmiotow,bo choc szkola ma przygotowywac do pracy ,to
                przygotowywuje do rozwiazywania problemow zyciowych.
                Przelozonym z tych dobrze wyksztalconych zostaje ten,kto najlepiej rozwiazuje
                problemy jakie zycie niesie,czyli dokladnie to samo w pracy co w domu.
                Jesli matke poniesie przy jakichs problemach domowych,to dzieciaki musza je
                same rozwiazywac niezaleznie od przygotowania ksiazkowego.
                A ten brak przygotowania zyciowego moze sie krzykiem czy niechecia
                rozwiazywania problemow objawiac.A wiesz jak to jest z problemami? Codziennie
                nowe,niezaleznie od majatku czy pochodzenia.

                > Ach te USA ten szczyt swiata smile

                Kiedys ten szczyt byl w Europie,ale ostatnio Europejczycy sie zaniedbali.
                • wieczna-gosia Re: Matki faworyzuja corki. 30.12.06, 23:52
                  maksimum, to ze czlowiek nie uczyl sie w zyciu prawa czy nie gral na zadnym
                  instrumencie, to nie znaczy, ze jest glupszy od tego, ktory uczyl sie prawa i na
                  instrumencie gra. Naprawde tego nie wiesz czy takiego tluka strugasz na potrzeby
                  forum smile

                  > Kiedys ten szczyt byl w Europie,ale ostatnio Europejczycy sie zaniedbali.
                  tylko i wylacznie dlatego ze w USA sporo imigrantow pracuje. Poniewaz ostatnio
                  sporo z USA wspolpracuje doswiadczenia mam nie za ciekawe. Do zetkniecia z
                  pierwszym Japonczykiem smile wtedy idzie z gorki. Nie mam pojecia jak poziom
                  szkolny wyglada- poziom uniwersytecki wyglada tragicznie, ale moze sobie tak
                  wygladac poniewaz chyba zaden kraj tyle w nauke nie laduje w zwiazku z tym jak
                  swoich nie doucza to zawsze kogos douczonego sciagna- zeby nie bylo ze USA nie
                  doceniam.

                  z twoja teza ze w wieku 13 lat dziecko jest madrzejsze od mamusi (ponawiam
                  pytanie o tatusia) nie zgadzam sie zupelnie. Mam dziecko 14 latnie i spokojnie
                  jeste dla niego partnerem do rozmow- nie wszechwiedzacym, bo sa pytania na ktore
                  nie umiem mu odpowiedzic- ale nie to jest miara madrosci czlowieka smile bynajmniej
                  ploty babskie nas nie lacza smile
                  --
                  opsesyjna.blox.pl/html

                  gosklec@poczta.onet.pl
                  • maksimum Re: Matki faworyzuja corki. 31.12.06, 02:52
                    wieczna-gosia napisała:

                    > maksimum, to ze czlowiek nie uczyl sie w zyciu prawa czy nie gral na zadnym
                    > instrumencie, to nie znaczy, ze jest glupszy od tego, ktory uczyl sie prawa i
                    na instrumencie gra. Naprawde tego nie wiesz czy takiego tluka strugasz na
                    >potrzeby forum smile

                    Jestem pewien,ze sa duze roznice w programie szkolnym miedzy USA a Polska.
                    W NYC gimnazja sa profilowane i w ramach tego samego gimnazjum sa 3 rozne
                    kierunki nauczania:
                    1-Matematyczny
                    2-Ogolny
                    3-Artystyczny
                    W gimnazjum gdzie chodzi starsza corka Kowalskiej,Shakespeara czytaja,a to jest
                    jak tlumaczenie z angielskiego na angielski.

                    > > Kiedys ten szczyt byl w Europie,ale ostatnio Europejczycy sie zaniedbali.
                    > tylko i wylacznie dlatego ze w USA sporo imigrantow pracuje. Poniewaz ostatnio
                    > sporo z USA wspolpracuje doswiadczenia mam nie za ciekawe. Do zetkniecia z
                    > pierwszym Japonczykiem smile wtedy idzie z gorki. Nie mam pojecia jak poziom
                    > szkolny wyglada- poziom uniwersytecki wyglada tragicznie, ale moze sobie tak
                    > wygladac poniewaz chyba zaden kraj tyle w nauke nie laduje w zwiazku z tym jak
                    > swoich nie doucza to zawsze kogos douczonego sciagna- zeby nie bylo ze USA nie
                    > doceniam.

                    Cala czolowka to z 50 uniwersytetow i wiekszosc jest w NYC i Bostonie oraz
                    troche w Kalifornii.

                    > z twoja teza ze w wieku 13 lat dziecko jest madrzejsze od mamusi (ponawiam
                    > pytanie o tatusia) nie zgadzam sie zupelnie. Mam dziecko 14 latnie i spokojnie
                    > jeste dla niego partnerem do rozmow- nie wszechwiedzacym, bo sa pytania na
                    ktore nie umiem mu odpowiedzic- ale nie to jest miara madrosci czlowieka smile
                    >bynajmniej ploty babskie nas nie lacza smile

                    Mnie tez sie czasami wydaje,ze gdzie sa ci geniusze skoro syn chodzi do
                    najlepszej szkoly na Brooklynie a prawie polowa klasy to zupelnie przecietne
                    dzieciaki.
                    Z drugiej strony w Macka klasie jest tylko on i Katarzyna z polskich
                    dzieciakow,a w okolicy mieszka sporo polskich rodzin.W innych klasach zupelnie
                    nie ma polskich nazwisk.Jesli Chinczycy wepchneli sie do tej szkoly a Polacy
                    nie,to wnioskuje ze poziom nauczania w Polsce nie jest za wysoki.

                    • wieczna-gosia Re: Matki faworyzuja corki. 31.12.06, 10:49
                      maksimum, ale zauwazasz ze kompletnie piszesz od czapy? ja rozumiem ze nie
                      mozesz zadnej okazji odpuscic, by sobie nie popisac jaki poziom jest w USA i jak
                      to jest zorganizowane, ale to akurat nie ma znaczenia co do twojej glownej tezy-
                      ze dzieci staja sie madrzejsze od matek w wieku 13 lat. Ponawiam pytanie o
                      tatusia smile)

                      nie mialam oczywiscie prawa w szkole, na instrumencie gram (ufff) ale na karate
                      nie znam sie w ogole a moja corka swietnie. czy to znaczy ze jest ode mnie
                      madrzejsza? nie. to znaczy ze po prostu zajmuje sie dziedzina, ktorej ja nigdy
                      nie dotknelam. Gdy gadam z kolezanka, ktora za pare miesiecy zdaje egzamin
                      sedziowski- to jestem od niej glupsza? no przeciez nie jestem. roznica jest taka
                      ze ja sie nie znam na prawie, a ona sie zna. Ale kiedy ona mi cos opowiada, to
                      ja to rozumiem, czyli glupsza nie jestem smile)

                      ludzie z ktorymi wspolpracuje, sa po prostu uznanymi autorytetami, takze w
                      Polsce. I tego nie neguje. co nie zmienia faktu ze ich spechjalizacja jest tak
                      waska, ze z ich strony w projekcie bierze udzial 10 osob, a z wielkiej brytanii
                      3, z Polski tez 3 i sa to tak samo uznane autorytety. Po prostu stwierdzam ze
                      pod wzgledem wiedzy ogolnej z Europa jest wygodniej. w systemie gdzie kazdy zna
                      sie na innej srobce ci wascy specjalisci zdaja egzamin, we wspolpracy
                      miedzynarodowej jest kiepsko. A projekt ze strony amerykanskiej czywiscie
                      koordynuje imigrant smile
                      --
                      opsesyjna.blox.pl/html

                      gosklec@poczta.onet.pl
                      • owocoskala Nie powinniśmy mieć pompleksów 31.12.06, 11:05
                        A projekt ze strony amerykanskiej czywiscie
                        > koordynuje imigrant smile
                        Ja tam nie wiem jakie jest wykszłałcenie w Polsce, ale jeśli sie chce można być
                        dobrym i nie mieć kompleksów w porównaniu ze światem. Teraz pisałam książkę i
                        czasami miałam wątpliwości i musiałam zapytać się specjalisty w danej
                        dziedzinie (ze Stanów zwykle, raz z UK) który zjamował się latami danym
                        zagadnieniem o "coś tam". Ja nad danym zagadnieniem zatrzymywałam sie dzień czy
                        dwa swego zycia i byłam w stanie powyciągac niualse i niezgodności. Nikt nie
                        napisał ze moje pytanie jest banalne tylko ze sam się nad tym zastanawia ale
                        nie wie, albo ze ma te dane ale nie może ich podac bo sa jeszcze
                        niepublikowane smile
                      • maksimum Re: Matki faworyzuja corki. 01.01.07, 00:56
                        wieczna-gosia napisała:

                        > maksimum, ale zauwazasz ze kompletnie piszesz od czapy? ja rozumiem ze nie
                        > mozesz zadnej okazji odpuscic, by sobie nie popisac jaki poziom jest w USA i
                        jak
                        > to jest zorganizowane, ale to akurat nie ma znaczenia co do twojej glownej
                        tezy-
                        > ze dzieci staja sie madrzejsze od matek w wieku 13 lat. Ponawiam pytanie o
                        > tatusia smile)

                        To zalezy od tatusia.
                        Syn ma dopiero 12 lat i na razie na ten skok zyciowy sie nie zanosi.

                        > nie mialam oczywiscie prawa w szkole, na instrumencie gram (ufff) ale na
                        karate
                        > nie znam sie w ogole a moja corka swietnie. czy to znaczy ze jest ode mnie
                        > madrzejsza? nie. to znaczy ze po prostu zajmuje sie dziedzina, ktorej ja nigdy
                        > nie dotknelam. Gdy gadam z kolezanka, ktora za pare miesiecy zdaje egzamin
                        > sedziowski- to jestem od niej glupsza? no przeciez nie jestem. roznica jest
                        taka
                        > ze ja sie nie znam na prawie, a ona sie zna. Ale kiedy ona mi cos opowiada, to
                        > ja to rozumiem, czyli glupsza nie jestem smile)

                        Generalnie chodzilo mnie o to,ze mlodsze pokolenie jest madrzejsze od starszego
                        i w jakims tam wieku ci mlodzianie musza przerosnac swoich rodzicow.
                        Kiedys bylo to duzo trudniejsze bo dostep do wiedzy byl ograniczony.
                        2 programy TV i program szkolny przez pokolenia taki sam.
                        Teraz dzieciak zanim zacznie chodzic do szkoly juz jest tak zaladowany
                        wiadomosciami z TV i komputera,ze glowa peka.Kiedys tych programow dla dzieci
                        nie bylo.

                        > ludzie z ktorymi wspolpracuje, sa po prostu uznanymi autorytetami, takze w
                        > Polsce. I tego nie neguje. co nie zmienia faktu ze ich spechjalizacja jest tak
                        > waska, ze z ich strony w projekcie bierze udzial 10 osob, a z wielkiej
                        brytanii
                        > 3, z Polski tez 3 i sa to tak samo uznane autorytety. Po prostu stwierdzam ze
                        > pod wzgledem wiedzy ogolnej z Europa jest wygodniej. w systemie gdzie kazdy
                        zna sie na innej srobce ci wascy specjalisci zdaja egzamin, we wspolpracy
                        > miedzynarodowej jest kiepsko. A projekt ze strony amerykanskiej czywiscie
                        > koordynuje imigrant smile

                        To pewno dlatego,zeby wam samopoczucie poprawic.
                        • owocoskala Nie wiem czy młodsi są mądrzejsi od nas 01.01.07, 09:34
                          > i w jakims tam wieku ci mlodzianie musza przerosnac swoich rodzicow.
                          > Kiedys bylo to duzo trudniejsze bo dostep do wiedzy byl ograniczony.
                          > 2 programy TV i program szkolny przez pokolenia taki sam.
                          Mam kontakt z osobami w wielku szkolnymi - piszą do mnie czasem i mam wrażenie
                          że duża część przestaje myśleć. Szukają w internecie gotowców, nie cenią
                          samodzielnego myslenia i dojścia do oryginalnych wyników. Nie umieją nawet użyć
                          wyszukiwarki by znaleźć treść której szukają - to już wymaga inteligentnego
                          wpisania haseł. Szybko by mieć z głowy, byle jak i odtwórczo. Zobaczcie jak
                          często treści na różnych stronnach są podobne, zdjęcia - ściągnięte i to
                          dotyczy nie tylko polskiego internetu.
                          • maksimum Re: Nie wiem czy młodsi są mądrzejsi od nas 02.01.07, 03:59
                            owocoskala napisała:

                            > Mam kontakt z osobami w wielku szkolnymi - piszą do mnie czasem i mam
                            wrażenie
                            > że duża część przestaje myśleć. Szukają w internecie gotowców, nie cenią
                            > samodzielnego myslenia i dojścia do oryginalnych wyników. Nie umieją nawet
                            użyć
                            > wyszukiwarki by znaleźć treść której szukają - to już wymaga inteligentnego
                            > wpisania haseł. Szybko by mieć z głowy, byle jak i odtwórczo. Zobaczcie jak
                            > często treści na różnych stronnach są podobne, zdjęcia - ściągnięte i to
                            > dotyczy nie tylko polskiego internetu.

                            Zauwazylem jak syn pisze wypracowania po hiszpansku.Wiec pisze po angielsku i
                            przepuszcza przez automatycznego tlumacza w komputerze.Ja wiec na to:Czy Ty
                            przynajmniej czytasz to tlumaczenie?
                            On:Wszyscy tak robia w szkole.
                            Oczywiscie sa pozniej testy na ktorych trzeba na siebie liczyc i daje sobie
                            rade.

                        • wieczna-gosia Re: Matki faworyzuja corki. 01.01.07, 16:51
                          > To pewno dlatego,zeby wam samopoczucie poprawic.

                          nie no zapewne. przeciez nie mogloby sie zdarzyc ze system amerykanski GDZIES ma
                          iedostatki, no nie?

                          > Generalnie chodzilo mnie o to,ze mlodsze pokolenie jest madrzejsze od starszego
                          >
                          nie kochany tego nie napisales. Jesli generalnie chodzilo ci o to, to na
                          przyszlosc pisz to, o co ci chodzi, bo ze kazde mlodsze pokolenie w pewnym
                          momencie przerada starsze- jest truizmem. Z tym ze sie nie zgodze ze w madrosci.
                          W umiejetnosciach, technologiach- owszem. to sie nazywa postep.

                          > To zalezy od tatusia.
                          > Syn ma dopiero 12 lat i na razie na ten skok zyciowy sie nie zanosi.
                          >
                          tak samo jak to zalezy od tatusia- zalezy rowniez od mamusi. Wyprodukowales
                          jakas generalizacje od czapy z granica wieku od czapy smile
                          --
                          opsesyjna.blox.pl/html

                          gosklec@poczta.onet.pl
                          • maksimum Czy dzieci sa od nas duuuzo madrzejsze? 02.01.07, 04:03
                            > nie kochany tego nie napisales. Jesli generalnie chodzilo ci o to, to na
                            > przyszlosc pisz to, o co ci chodzi, bo ze kazde mlodsze pokolenie w pewnym
                            > momencie przerada starsze- jest truizmem. Z tym ze sie nie zgodze ze w
                            >madrosci.
                            > W umiejetnosciach, technologiach- owszem. to sie nazywa postep.

                            A ten postep jest dokonywany przez tych mlodszych i madrzejszych,bo starsi nie
                            mieli takich genialnych pomyslow.

                            > > To zalezy od tatusia.
                            > > Syn ma dopiero 12 lat i na razie na ten skok zyciowy sie nie zanosi.
                            > >
                            > tak samo jak to zalezy od tatusia- zalezy rowniez od mamusi. Wyprodukowales
                            > jakas generalizacje od czapy z granica wieku od czapy smile

                            Ty zes za to wyprodukowala,ze dzieci nie sa madrzejsze od rodzicow i to mnie
                            sie zupelnie w glowie nie miesci.
                            Moze akurat u Ciebie w rodzinie tak jest,ale generalnie to na czym postep
                            polega?
                            • wieczna-gosia Re: Czy dzieci sa od nas duuuzo madrzejsze? 02.01.07, 07:02
                              > A ten postep jest dokonywany przez tych mlodszych i madrzejszych,bo starsi nie
                              > mieli takich genialnych pomyslow.

                              bo starsi mieli inne- na miare ich czasow i mozliwosci technicznych, a czasami-
                              ponad ich czasy i mozliwosci.

                              > Moze akurat u Ciebie w rodzinie tak jest,ale generalnie to na czym postep
                              > polega?
                              na tym ze sie wymysla cos lepszego od tego co juz jest. dzeje sie to w dokladie
                              kazdym pokolenu. sa tez rzeczy, ktore w dokladnie kazdym pokoleniu sie
                              kompletnie nie zmieniaja- uczymy sie, kochamy, mamy dzieci, wychowujemy je,
                              wywolujemy wojny, leczymy sie u lekarzy (medycyna to wdzieczny temat, bo tu
                              p0stepy sa bardzo spektakularne i z pewnoscia szybsze niz jedno pokolenie). Taki
                              jakby czlowiek- cay czas ten sam w coraz nowszym opakowanieu.
                              --
                              opsesyjna.blox.pl/html

                              gosklec@poczta.onet.pl
                              • wieczna-gosia a moze u mnie tak jest? 02.01.07, 10:49
                                no wlasnie- moze faktycznie?

                                i dziadkow i rodzicow mam juz po studiach, gruntownosc przedwojennego
                                wyksztalcenia raczej na mnie robi wrazenie a nie moje wyksztalcenie na
                                dziadkach. Z latwoscia wymienie kilu doroslych z pokolenia wyzej, wiedzacych
                                wiecej ode mnie. A nawet madrzejszych smile kiedy patrze pokolenie w dol sprawa nie
                                jest taka oczywista.
                                oczywisscie jest masa rzeczy, na ktorych sie nie znam i ktorych nie rozumiem. I
                                sa takie na ktorych sie znam i ktore rozumiem. Nie dokonal rzeczy wielkich, jak
                                wiekszosc spolecenstwa, a jednoczesnie jestem na tyle inteligentna by z
                                osiagniec techniki korzystac.
                                no serio nie wiem dlaczego moje dzieci maja byc madrzejsze? Dlatego ze ich
                                pokolenie wynajdzie cos nowego? No oczywiscie ze wynajdzie. Gdyby nie wynalazlo-
                                swiadczoloby to o tym ze zglupialo. Jesli wynajdzie- to znaczy ze jest akurat
                                tak madre jak nasze smile
                                --
                                opsesyjna.blox.pl/html

                                gosklec@poczta.onet.pl
            • ik_ecc Re: Matki faworyzuja corki. 22.01.07, 21:21
              maksimum napisał:

              > Nie znasz programu nauczania w Stanach.13 latki w USA

              Maximum, jak zwykle, zapomina, ze nie tylko on mieszka w Stanach i wie jak
              fantastyczny jest tam poziom nauczania (oraz inne fantastyczne poziomy
              wszystkiego).

              Co za belkot... Co z tego ze maja prawo, jak np nie maja geografii czy
              historii, matematyki sa uczeni na zasadzie "zrob tak samo jak w przykladzie"
              bez zrozumienia problemu, podobnie jak i fizyki (wiem, bo akurat tak sie
              sklada, ze uczylam jakis czas matematyki w high school i wiem jaki jest
              program, jakie sa podreczniki, jaki jest poziom wstepny na studiach). Wiem tez
              ile dzieci we Wspanialych Stanach konczy szkole bez umiejetnosci czytania i
              pisania.
              Zawsze znajdzie sie cos w czyms "mamuska" (swoja droga wspolczuje Zonie meza
              ktory jej nie szanuje) jest od dzieci lepsza. Ba, moze byc w czyms lepsza nawet
              od i od Samego Maximum Ze Stanow.
        • to_ja_a Re: Matki faworyzuja corki. 02.01.07, 11:18
          > Ja swoich dzieci nie faworyzuje,ale bardziej pomagam synowi,bo corka
          rzeczywiscie jest bardzo dobra.

          bo chlopak w wieku 13 lat juz jest madrzejszy
          > od matki i nie chce sie jej sluchac i dlatego samotne matki maja wielkie
          > problemy z wychowaniem synow.

          Twoj syn musi być idiotą wg Twoich teorii, skoro jego siostra jest od niego
          bystrzejsza. Bo przecież jej syn (jeśli go kiedyś będzie miała), a Twój wnuk
          będzie od niej mądrzejszy w wieku 13 lat! tongue_out.
          Jeśli masz jakieś problemy rodzinne czy małżeńskie to sorry, ale po co
          uogólniasz? Skoro wszystkie kobiety to idiotki, musi to obejmować i Twoją córkę.

          ps USA są najbardziej zadłużonym państwem świata, trochę nie a propos uwaga, ale
          ciekawa jestem Twojej reakcji tongue_out
    • cynta Re: Matki faworyzuja corki. 31.12.06, 19:03
      Maksimum! nie wychwalaj tych Stanow az tak bardzo bo nie wszedzie jest tak jak
      ty mowisz. Caly ich system jest tak zbudowany aby ci tzw. najlepsi szli do gory
      ale definicja najlepszych jest zupelnie inna tu i w Polsce i nie wiem ktora jest
      lepsza. Naprawde uwazasz ze nazywanie dobrymi ludzi ktorzy sprawnie pisza SAT
      czy GMAT jest sluszne? zobacz jak oni rozwiazuja problemy jak nie wiedza jak to
      zrobic... po prostu szukaja takiego ktory umie wszystko rozwiazac bo do innej
      szkoly chodzil (= emigrant) a juz o morale i wartosciach nie wspomne... By the
      way... jak twoje dzieci radza sobie z polskim?
      Sprawdz jescze raz ta liste uniwersytetow, bo na 17 miejscu jest napewno cos
      innego niz okolice Bostonu czy NYC (jezeli mowimy o tej samej liscie)
      A co do glownego tematu to moze poprostu matki dorastajacych chlopcow widza
      wreszcie ze ich malutcy milutcy synkowie okazuja sie byc tak samo
      "sympatycznymi" samcami jak wszyscy inni spotkani w ich zyciu i po prostu w
      pelni rozumieja jak ogromna wartosc reprezentuja dziewczynki w porownaniu z
      chlopcami? No i wtedy to tylko mozna je faworyzowac no chyba ze jakas mama
      rozumie swoja role matki syna jako nieustajace zajmowanie sie, pomaganie i
      opieka nad biednym, nieprzystosowanym jeszcze do swojej roli nosicielem
      tostesteronu? Sam bedac reprezentantem tej wspanialej grupy nie jestes w stanie
      zrozumiec zwiazku dusz kobiet, ale meczy cie to troche bo wyraznie dogryzasz
      matce twoich dzieci...
      Latwo sie domyslic ze mam tylko corki i oby nigdy w rodzinie nie trafil sie nam
      chlopys bo naprawde bedzie mial problem jak go bedzie babcia wychowywac :o)
      Pozdrawiam
      • maksimum Re: Matki faworyzuja corki. 31.12.06, 23:49
        cynta napisała:

        > Maksimum! nie wychwalaj tych Stanow az tak bardzo bo nie wszedzie jest tak jak
        > ty mowisz.

        Ja caly czas pisze o NYC i trzeba przyznac,ze Bloomberg zrobil sporo by system
        edukacji tutaj zadzialal.
        Jak pojade do Milford Pa. to tam juz jest wioskowo.Jedna szkola,wszyscy
        wszystkich znaja.Zdolniejsi wyjada ewentualnie na studia a dla reszty jest dead
        end job in local supermaket,albo cos podobnego.
        Jak my przyjezdzamy tam z miasta,to jestesmy z miejsca celebrities.

        > Caly ich system jest tak zbudowany aby ci tzw. najlepsi szli do gory

        To prawda,ze system bardzo dobrze wylapuje najlepszych,a reszta miesza sie z
        przecietnoscia jak J.Kennedy Jr. ktory 3 razy podchodzil do egzaminu na
        prawnika.

        > ale definicja najlepszych jest zupelnie inna tu i w Polsce i nie wiem ktora
        jest
        > lepsza. Naprawde uwazasz ze nazywanie dobrymi ludzi ktorzy sprawnie pisza SAT
        > czy GMAT jest sluszne? zobacz jak oni rozwiazuja problemy jak nie wiedza jak
        to
        > zrobic... po prostu szukaja takiego ktory umie wszystko rozwiazac bo do innej
        > szkoly chodzil (= emigrant)

        To prawda ,ze w klasie mojego syna najlepsza jest imigrantka,ale ona jest o rok
        starsza od wszystkich bo jak poszla do szkoly to jezyka nie kumala.I juz w tym
        roku w 7 klasie nie jest tak najlepsza jak rok temu.Nie moge sie doczekac na
        wyniki z 2 semestru.
        Ona miala 96,cos tam a syn mial 94,71 i ja jej nigdy w parku nie widzialem,a
        syn gra w kosza czy w noge codziennie.

        > a juz o morale i wartosciach nie wspomne... By the
        > way... jak twoje dzieci radza sobie z polskim?

        Rozumieja wszystko,mowia calkiem-calkiem,ale w tym roku polska szkole sobie
        odpuscilem,bo syn w tym samym czasie ma inne zajecia.
        Poza tym w polskiej szkole nie ma matematyki,a Chinczycy w swoich szkolkach
        niedzielnych na okraglo tluka matematyke.

        > Sprawdz jescze raz ta liste uniwersytetow, bo na 17 miejscu jest napewno cos
        > innego niz okolice Bostonu czy NYC (jezeli mowimy o tej samej liscie)

        Rice? Czyli tam gdzie uczeszczal Howard Hughes.
        www.usnews.com/usnews/edu/college/rankings/brief/t1natudoc_brief.php
        na 29 miejscu jest NYU i co rok wyzej:
        ed.sjtu.edu.cn/rank/2005/ARWU2005_Top100.htm
        > A co do glownego tematu to moze poprostu matki dorastajacych chlopcow widza
        > wreszcie ze ich malutcy milutcy synkowie okazuja sie byc tak samo
        > "sympatycznymi" samcami jak wszyscy inni spotkani w ich zyciu i po prostu w
        > pelni rozumieja jak ogromna wartosc reprezentuja dziewczynki w porownaniu z
        > chlopcami? No i wtedy to tylko mozna je faworyzowac no chyba ze jakas mama
        > rozumie swoja role matki syna jako nieustajace zajmowanie sie, pomaganie i
        > opieka nad biednym, nieprzystosowanym jeszcze do swojej roli nosicielem
        > tostesteronu? Sam bedac reprezentantem tej wspanialej grupy nie jestes w
        >stanie zrozumiec zwiazku dusz kobiet,

        Zaczynam sie domyslac,ze nie jest w 100% oparty na logice.

        > ale meczy cie to troche bo wyraznie dogryzasz
        > matce twoich dzieci...

        Musze podkreslic,ze jestem tu panem.

        > Latwo sie domyslic ze mam tylko corki i oby nigdy w rodzinie nie trafil sie
        nam
        > chlopys bo naprawde bedzie mial problem jak go bedzie babcia wychowywac :o)
        > Pozdrawiam

        Pewno bys sie bala,co by sie stalo gdyby dorosl do 14 roku zycia?
        I jak tu mu wtedy zaimponowac?
        • maksimum Re: Matki faworyzuja corki. 31.12.06, 23:53
          Jak sobie dobrze przypominam,moja Marys byla na 100% pewna,ze jej pierwszym
          dzieckiem bedzie corka i sie niestety rozczarowala.
          Ja chcialem miec drugiego syna,ale zadowolony jestem z Moniki.Troche
          urozmaicenia nie zaszkodzi.
          • makatka4 Re: Matki faworyzuja corki. 01.01.07, 13:42
            Iiiiii, takie to tam puste gadanie Maksimusa. Uprzedzenia ludzkie są zmienne.
            Jakiś czas temu czytałam w "obcasach" zestawienie dwóch reportaży, pisanych
            przez matkę (w latach siedemdziesiątych) i córkę (ze dwa lata temu). Oba
            reportaże zawierały wypowiedzi kobiet na porodówce: jaką płeć by chciały i
            dlaczego. I oto w latach siedemdziesiątych przyszłe matki faworyzowały
            chłopców, matki współczesne - wolałyby mieć córki. Co moim zdaniem dowodzi
            szczęsnego faktu, że dyskryminacja społeczna kobiet maleje, i córka nie jest
            już dziś skazana na gorsze role społeczne.
            Oczywiście jest to pewna tendencja, są tez przykłady odmienne. Są niestety
            matki zakochane w synach, zaborcze, rywalizujące z synowymi. Są
            tradycjonalistki, chowające synów na książęta, a córki - na kuchty.
            Osobiście chciałam mieć córkę i byłam przeszczęśliwa, kiedy okazało się, że
            trafiłam. Syna zapewne kochałbym tak samo, ale cieszyłabym się z niego mniej. A
            to dlatego, że dla mnie osobiście matrylinearność jest ważniejsza niż męskie
            dziedziczenie.
            Ty natomiast, Maksimusie, wydajesz się mimo tłumaczeń Wiecznej nie pojmować
            pewnych subtelności języka. Z faktu, że pokolenie młodsze będzie generalnie
            dysponowało większą wiedzą niż pokolenie starsze (prawda niewątpliwa i to bez
            względu na płeć porównywanych jednostek) absolutnie nie wynika, że będzie ono
            mądrzejsze! Bo mądrość, niestety, albo z biegiem czasu w ludzkości nie
            przyrasta wcale , albo przyrasta znacznie wolniej niż wiedza.
            • kadewu1 Re: Matki faworyzuja corki. 01.01.07, 14:21
              Makatko, bardzo mądre słowa! Wieczna Gosiu, jestem Twoją fanką!
              Ja liczyłam na córkę, a mam syna i wiem, że to jest łatwiejsza opcja... z
              powodu wielowiekowego negatywnego przekazu kulturowego...

              Pozdrawiam
              Kasia mama Jasia
            • maksimum To czym Ty madrosc mierzysz? 02.01.07, 04:15
              > Ty natomiast, Maksimusie, wydajesz się mimo tłumaczeń Wiecznej nie pojmować
              > pewnych subtelności języka. Z faktu, że pokolenie młodsze będzie generalnie
              > dysponowało większą wiedzą niż pokolenie starsze (prawda niewątpliwa i to bez
              > względu na płeć porównywanych jednostek) absolutnie nie wynika, że będzie ono
              > mądrzejsze!

              To czym Ty madrosc mierzysz?
              Czyzby nie wiedza i umiejetnoscia jej wykorzystania?

              > Bo mądrość, niestety, albo z biegiem czasu w ludzkości nie
              > przyrasta wcale , albo przyrasta znacznie wolniej niż wiedza.

              Mozesz sie spierac ze przyrasta w takim samym tempie jak dlogosc zycia,a ja
              uwazam,ze duzo szybciej.
              Madrosc przyrasta w takim samym tempie jak jakosc zycia ,czyli PKB na twarz.
              Czyzbys zapomniala,ze swiadomosc ksztaltuje byt?
              • makatka4 Re: To czym Ty madrosc mierzysz? 02.01.07, 11:08
                Wiedzą? Oczywiście, że nie. Nie miałoby to żadnego sensu. Musiałbyś wtedy
                uznać, że jesteś znacznie mądrzejszy od Platona, Arystotelesa i Kopernika na
                dokładkę, bo z pewnością w dzisiejszych czasach, systemie i technologii radzisz
                sobie znacznie lepiej niż oni - gdyby ich tu prztransportować z przeszłości. A
                przecież nie jesteś od nich mądrzejszy - z całą swoją wiedzą, technologią i
                internetem nie stworzyłeś żadnej nowej i odkrywczej teorii, nie zbudowałeś
                żadnego spójnego systemu myślenia, nie zatrzymałeś, Makimusie, nawet malutkiego
                słoneczka.
                Mierzenie mądrości sukcesem życiowym (w sensie skoku na jak najwyższy poziom w
                społeczeństwie) byłoby też absurdalne. Zapewniam, że nie jesteś mądrzejszy od
                Korczaka, który za fatygę (nowtorskie i wnikliwe spojrzenie na proces rozwoju i
                wychowania dziecka, stworzenie wzorcowych domów dziecka i talent literacki na
                dokładkę) został po piekle getta zagazowany w Treblince, podczas gdy ty
                mieszkasz w jednym z przyjemniejszych miast świata i głodny bywasz tylko kiedy
                się odchudzasz.
                Mądrość nie jest wiedzą: tak jak przed wiekami byli mądrzejsi od ciebie sto
                razy (choć nie wiedzieli, że są bakterie, fale radiowe i promieniowaie
                kosmiczne) tak i po wiekach będą od ciebie głupsi, choć twoja wiedza jest mikra
                w stosunku do wiedzy, jaką dysponować będą przyszłe pokolenia.
                Można spojrzeć na mądrość jako na umiejętność najefektywniejszego wykorzystania
                wiedzy - i owszem. Ale to raczej płytkie spojrzenie. Dla mnie mądrość to nie
                tylko umiejętność obserwacji i analizy połączona z jej wykorzystaniem, ale
                umiejętność dostrzegania i pojmowania zasad rządzących naturą, ludźmi,
                środowiskiem. Oraz umiejętność dystansowania się (zwłaszcza intelektualnego) od
                tego, co jest tylko chwilą obecną, tylko moim otoczeniem, moją pozycją czy
                sytuacją.
              • makatka4 Re: To czym Ty madrosc mierzysz? 02.01.07, 11:14
                Przpraszam, nie odpowiedziałam na ostatni akapit. W świetle moich
                wcześniejszych wyjaśnień oczywiste jest, że nie godzę się absolutnie z twoim
                twierdzeniem co do przyrostu mądrości:
                >
                > Mozesz sie spierac ze przyrasta w takim samym tempie jak dlogosc zycia,a ja
                > uwazam,ze duzo szybciej.
                > Madrosc przyrasta w takim samym tempie jak jakosc zycia ,czyli PKB na twarz.
                > Czyzbys zapomniala,ze swiadomosc ksztaltuje byt?
                PKB na twarz jako wyraz mądrości??? Na litość boską! Znaczy, w Katarze mądrość
                jest wielka, bo ceny gazu ziemnego są wysokie? Rozumiem też, że po
                zeszłorocznym tsunami mądrość w Azji znacząco spadła, bo siadły im dochody z
                turystyki? Nie, chyba nie mówisz tego poważnie....
                  • makatka4 Re: To czym Ty madrosc mierzysz? 02.01.07, 13:46
                    Jeżeli tak, to może powinien raczej przyjrzeć się robionym co roku chyba
                    rankingom jakości życia - o ile pamietam - bierze się w tym pod uwagę
                    kilkanaście różnych czynników: pkb oczywiście tak, ale także jakość edukacji,
                    stan zdrowia etc, i o ile pamiętam USA w tym rankingu nie przodują - znacznie
                    wyżej lokuje sie np. Skandynawia, a i Kanada chyba ląduje lepiej.
                    A Katar - o ile mnie pamięć nie myli - ma dobrze ponad 30 tys USD na głowę
                    rocznie i jest chyba najbogatszym krajem świata.
                • maksimum PKB na twarz miernikiem wspolczesnej madrosci. 03.01.07, 00:31
                  makatka4 napisała:

                  > PKB na twarz jako wyraz mądrości??? Na litość boską! Znaczy, w Katarze
                  >mądrość jest wielka, bo ceny gazu ziemnego są wysokie?

                  Niektorym sie udalo,ze im z ziemii tryska,ale to wcale nie czyni ich
                  najbogatszymi.
                  www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_ppp_percap-economy-gdp-ppp-per-capita
                  Kazdy naiwny mysli,ze cala czolowke stanowia arabskie panstwa naftowe i nawet
                  nikomu do glowy nie przychodzi,ze Polska jest przed Saudi Arabia.

                  > Rozumiem też, że po
                  > zeszłorocznym tsunami mądrość w Azji znacząco spadła, bo siadły im dochody z
                  > turystyki? Nie, chyba nie mówisz tego poważnie....

                  Nieszczescia byly ,sa i beda i po to tworzy sie rezerwy.
                  Nie bierzesz pod uwage,ze huragany rok rocznie nawiedzaja Floryde i mimo tego
                  jest to stan o najszybciej rosnacej liczbie ludnosci.
                  Po huraganie Andrew zminiono tam kod budowlany i konstrukcji drewnianych tam
                  nie mozna juz stawiac.
                  W poludniowej Kalifornii sa trzesienia ziemii i ludzi tam przybywa juz sporo.
                    • maksimum Re: PKB na twarz miernikiem wspolczesnej madrosci 04.01.07, 02:40
                      makatka4 napisała:

                      > I jeszcze jeden argument: wspminałeś coś o jakości życia utożsamiając ją z
                      PKB.
                      > Zanegowałam to twierdzenie. I choć oczywiście bogactwo kraju bardzo sprzyja
                      > wysokiej jakości życia, a nędza ją obniża, rzecz jest bardziej złożona. Oto
                      fwa interesujące linki:
                      > www.economist.com/media/pdf/QUALITY_OF_LIFE.pdf
                      > www.infoplease.com/ipa/A0778562.html

                      I to jest wlasnie moja pani tzw filozoficzne podejscie do zycia,no bo jak
                      mierzymy poziom zycia?
                      ------------
                      unique methodology that links the results of subjective life-satisfaction
                      surveys to the objective determinants of quality of life across countries.
                      ----------------
                      i dalej juz same kwiatki:
                      ---------------
                      Determinants of quality of life
                      The nine quality-of-life factors, and the indicators used
                      to represent these factors, are:
                      1. Material wellbeing
                      gdp per person, at ppp in $. Source: Economist Intelligence Unit
                      2. Health
                      Life expectancy at birth, years. Source: us Census Bureau
                      3. Political stability and security
                      Political stability and security ratings. Source: Economist
                      Intelligence Unit
                      -----------------
                      Stabilizacja nordycka(Norwegia,Szwecja,Islandia) jest rzeczywiscie kojaca
                      rany,ale nudna ze sie rzygac chce.
                      Jak w takiej Islandii niemal wszyscy sa spokrewieni ze soba i po ukonczeniu
                      High School'u znasz praktycznie wszystkich w swoim panstwie,to jak tam wyglada
                      job interview?
                      -----------------
                      4. Family life
                      Divorce rate (per 1,000 population), converted into index
                      of 1 (lowest divorce rates) to 5 (highest). Sources: un; Euromonitor
                      ----------------
                      Ja to sobie mysle tak,ze jak ktos bierze rozwod,to po to zeby poprawic sobie
                      jakosc zycia ,bo w obecnym zwiazku panuje pieklo.I karanie za zmiane na lepsze
                      to jakis wyszukany miernik madrosci.
                      ---------------

                      5. Community life
                      Dummy variable taking value 1 if country has either high
                      rate of church attendance or trade-union membership; zero
                      otherwise. Sources: ilo; World Values Survey
                      ------------------
                      W Stanach wiadomo zwiazki zawodowe leza na plecach i sie nie podniosa,no wiec
                      duuuuzy minus dla USA.
                      Z ekonomicznego punku widzenia,ZZ rozkladaja gospodarke,ale lewackie surveys
                      nagradzaja za "golodupki hop do kupki".
                      ---------------------
                      6. Climate and geography
                      Latitude, to distinguish between warmer and colder climes.
                      Source: cia World Factbook
                      --------------
                      Najwyzsze cywilizacje najlepiej rozwinely sie tam,gdzie klimat jest
                      rzeczywiscie kiepski,a na takich bajecznych Hawajach jest najgorszy poziom
                      nauczania w USA.Tuz za Hawajami idzie Floryda.
                      -----------------
                      7. Job security
                      Unemployment rate, %. Sources: Economist Intelligence
                      Unit; ilo.
                      -----------
                      Bezrobocie moze byc w sposob sztuczny utrzymywane na niskim poziomie poprzez
                      zatrudnianie w przedsiebiorstwach panstwowych lub traktowanie szkolen
                      finansowanych przez panstwo jako zatrudnienie.
                      ----------------

                      8. Political freedom
                      Average of indices of political and civil liberties. Scale of 1
                      (completely free) to 7 (unfree). Source: Freedom House
                      ------------
                      Tutaj Chiny sa bardzo mocnym przykladem na to,ze nie trzeba miec zadnej
                      wolnosci politycznej,zeby rozwijac sie najszybciej na swiecie.
                      A moze by zadac ludziom bardziej podchwytliwe pytanie?
                      Czy bardziej im chodzi o szybki rozwoj gospodarczy(szybki wzrost dochodow)
                      czy wiecej pisemek wolnosciowych typu GW??
                      Wolnosc niesie ze soba niebezpieczenstwo,ze glupi wyborcy wybiora K.Kononowicza
                      lub Leppera,a tzw madrzy jak Tusk nie beda chcieli wejsc do koalicji.
                      -------------
                      9. Gender equality
                      Ratio of average male and female earnings, latest available
                      data.
                      ---------------
                      Na ten temat mozna tomy pisac,ale w zadnym ustroju i zadnym kraju kobieta nigdy
                      nie zarabiala tak jak mezczyzna.
                      Doszlo nawet do paranoi,ze tenisistka dostaje tyle samo co tenisista mimo,ze
                      gra mniej setow i przez to mniej reklam i dochodow z meczow.
                      Tu juz idealisci od mieszkania na Hawajach,Bermudach i krajach skandynawskich
                      przegieli niezle paleczke.

                      PS.A dlaczego w szachach i brydzu kobiety nie rywalizuja z mezczyznami?
                      Placa niby nalezy im sie taka sama,ale rywalizacji z mezczyznami jednakowoz nie
                      podejma.
                      W tenisa tez moglyby grac razem z mezczyznami,tylko ze calkiem przecietny
                      junior wygralby z najlepsza tenisistka.
                      • makatka4 Re: PKB na twarz miernikiem wspolczesnej madrosci 04.01.07, 10:52
                        Maksimusie (a, przepraszam dopiro teraz zorientowałam się, że powinnam pisać do
                        ciebie nie w rodzaju męskim). Podałam ci te linki po to, żebyś mógł rzucić
                        okiem na głębsze niż stosowane przez ciebie kryteria jakości życia. Zawsze
                        ciekawostka, nieprawdaż?
                        Na temat dyskryminacji kobiet wybacz, ale dyskutować z tobą nie będę. Szanuję
                        własne nerwy.
        • cynta Re: Matki faworyzuja corki. 02.01.07, 01:13
          Ciesze sie ze sie zgadzasz ze mna :o))) z moja corka tez tylko imigrantka
          rywalizuje... a ze i moja w innych rzeczach dziala np w orkiestrze wiec bedzie
          druga a nie pierwsza...Tak chodzilo mi o Rice University... zobaczymy...
          Co do wnusia to raczej obawialabym sie ze zostanie wychowany na mezczyzne 22
          wieku i bedzie lekko odstawal od swoich rowiesnikow tzn. bedzie wiedzial jakie
          jest PRAWDZIWE miejsce facetow na swiecie.
          • maksimum Matki faworyzuja corki. SAT average? 02.01.07, 04:33
            cynta napisała:

            > Ciesze sie ze sie zgadzasz ze mna :o))) z moja corka tez tylko imigrantka
            > rywalizuje... a ze i moja w innych rzeczach dziala np w orkiestrze wiec bedzie
            > druga a nie pierwsza...Tak chodzilo mi o Rice University... zobaczymy...

            Zauwaz,ze ranking bazuje na bardzo zawilej punktacji podczas gdy powinien sie
            tylko ograniczyc tak jak jest to w Stuyvesant H.S. na punktach zdobytych ba
            testach kwalifikacyjnych.
            www.usnews.com/usnews/edu/college/rankings/brief/t1natudoc_brief.php
            en.wikipedia.org/wiki/Stuyvesant_High_School------------------
            These schools are operated by the New York City Department of Education and
            are open, with no tuition fee, to all – and only – residents of New York City.
            Admission is by competitive examination only.
            -----------------
            Stuyvesant sends nearly all its students off to four year universities, and
            around 15 percent go on to the Ivy League. Stuyvesant graduates have an average
            SAT score of about 1410 (690 verbal, 724 math).[8]
            ----------------------
            Przecietny rezultat na SAT studentow Stuyvesant jest 1410,czyli spokojnie sie
            lapia na Princeton i Harvard.

            > Co do wnusia to raczej obawialabym sie ze zostanie wychowany na mezczyzne 22
            > wieku i bedzie lekko odstawal od swoich rowiesnikow tzn. bedzie wiedzial jakie
            > jest PRAWDZIWE miejsce facetow na swiecie.

            Zacznie w hokeja grac?
    • piastka Re: Matki faworyzuja corki. 02.01.07, 11:46
      Naprawdę przyjemnie się czyta... Nieraz próbowałam znaleźć odpowiedź na
      pytanie, czy tak naprawdę chcę mieć syna, czy wolę córki. A przy okazji
      czytania tego wątku poznaję wiele innych spojrzeń w znacznie szerszym
      aspekcie smile
      Pozdrawiam wszystkich twórczo-aktywnych w tym wątku!
      • makatka4 Re: Matki faworyzuja corki. 02.01.07, 14:04
        To polecam tekst z WO - może jakoś wyciągniesz go z archiwum, bo niestety
        tytułem służyć nie mogę, a i nazwisko autorek mi umknęło. Pamietam, że wobec
        wyraźnej przewagi wolących synów matek anno domini 70' i równie wyraźnego
        trendu przeciwnego wśród matek sprzed paru lat postawiłam na własny użytek
        hipotezę o malejącej korzyści z posiadania synów. W skrócie podejrzewam, że
        przed 30 laty chłopca traktowano jako przeznaczonego do efektywnej kariery
        zawodowej (skończy technikum sampochodowe i otworzy warsztat), a dziewczynkę
        jako kiepskiej jakości dodatek do rodziny, który będzie odbębniał synekurę w
        jakimś biurze. W dodatku dziewczynki należało bardziej pilnować (chłopcy muszą
        się wyszumieć, dziewczynki nie mogą się puszczać bo hańba bękarta spadnie na
        całą rodzinę). Tak więc zalety z posiadania córki (ktoś taki jak ja, z kim
        będzie mi się łatwiej dogadać) były wyraźnie mniejsze niż zalety z posiadania
        syna (szybko stanie na nogi i przyniesie chlubę i kasę).
        Dziś zalety syna są wyraźnie mniej znaczące - kiedy poza małżeństwem rodzi się
        ponad 10% dzieci, pilnowanie dziewictwa córki przestaje być istotne. Pieniądze
        i pozycja zależą bardziej od nauki teoretycznej niż umiejętności mechanika
        samochodowego czy zdolności do pracy w kopalni. Co więc pozostaje? Ano wiara w
        to, że córka będzie podobna do mnie bardziej niż syn. Wolę więc córkę.
        Oczywiście zastrzegam, że pisałam tu raczej o percepcji społecznej niż o
        faktach.
        • znikad Re: Matki faworyzuja corki. 02.01.07, 16:35
          Zawsze mi sie zdawalo, ze jestem z tradycyjnego ukladu rodzinnego i ze sam taki
          powtarzam u siebie a tu taka niespodzianka. U nas bylo tak, ze ja bylem synek
          mamusi a siostra byla corusia tatusia. I tak jest do dzis gdy juz jestesmy
          dorosli, ja sie lepiej dogaduje z matka, siostra z ojcem. Ja mam corke i
          chlopaki-blizniaki. No i ja mam taki soft spot jesli chodzi o moja Hanie, sam to
          wiem ze jak mnie corka o cos bedzie prosic to ja latwiej ustapie niz jak
          chlopaki czegos chca. Ale Oni z kolei dokladnie wiedza jak grac na uczuciach
          mojej ex - Ich matki a nawet na uczuciach mojej obecnej partnerki. Mnie sie
          zawsze zdawalo, ze tak to jest w wiekszosci rodzin, ze rodzice i dzieci
          przeciwnej plci maja lepszy kontakt ale Wy tu piszecie, ze niekoniecznie. Dla
          mnie to pewna niespodzianka, przyznaje.
          Gosia i Makatka, ja tez miewam kompleksy jesli chodzi o wiedze ogolna i madrosc
          zyciowa jaka reprezentowalo pokolenie moich dziadkow. Wydaje mi sie, ze mysmy
          gdzies zagubili niewinnosc poszukiwan i radosc ciekawosci swiata - pozostalo nam
          tylko skupienie na zdobywaniu wiedzy, ktora mozna wykorzystac praktycznie.
          Tragedia sad
          • maksimum Leonardo vs Platon 02.01.07, 20:13
            makatka4 napisała:

            > Wiedzą? Oczywiście, że nie. Nie miałoby to żadnego sensu. Musiałbyś wtedy
            > uznać, że jesteś znacznie mądrzejszy od Platona, Arystotelesa i Kopernika na
            > dokładkę, bo z pewnością w dzisiejszych czasach, systemie i technologii
            radzisz
            > sobie znacznie lepiej niż oni - gdyby ich tu prztransportować z przeszłości.

            A ilu ich bylo w ciagu ostatnich 2 tys lat tych Platonow,Arostytelesow i
            Kopernikow? 100 czy okolo 1.000 ?


            >A przecież nie jesteś od nich mądrzejszy - z całą swoją wiedzą, technologią i
            > internetem nie stworzyłeś żadnej nowej i odkrywczej teorii, nie zbudowałeś
            > żadnego spójnego systemu myślenia, nie zatrzymałeś, Makimusie, nawet
            >malutkiego słoneczka.

            No bo ile razy mozna to samo sloneczko zatrzymywac?
            No i ciekaw bardzo jestem jak ci twoi bohaterowie przystosowaliby sie do
            dzisiejszego zycia w NYC?
            Gdybys napisala Leonardo,to rozumiem,ale wymienieni przez Ciebie ludzie lubili
            odludzie i sielanke.
            Wiekszosc z nich dostalaby swira i nie bylaby w stanie przystosowac sie do
            obecnego zycia na ziemii.
            Przeciez nawet takiemu twojemu idolowi jak A.Einstein bezpieczniki sie
            przepalily.

            > Mierzenie mądrości sukcesem życiowym (w sensie skoku na jak najwyższy poziom
            w
            > społeczeństwie) byłoby też absurdalne. Zapewniam, że nie jesteś mądrzejszy od
            > Korczaka,

            No taaaaak! Bo Ty obu znasz bardzo dobrze i potrafisz ich nalezycie porownac.
            Poza tym w czasie wojny latwo zostac bohaterem i to nawet z przypadku.
            To sie wlasnie przytrafilo R.Giulianiemu w czasie ataku na WTC.

            > który za fatygę (nowtorskie i wnikliwe spojrzenie na proces rozwoju i
            > wychowania dziecka, stworzenie wzorcowych domów dziecka i talent literacki na
            > dokładkę) został po piekle getta zagazowany w Treblince, podczas gdy ty
            > mieszkasz w jednym z przyjemniejszych miast świata i głodny bywasz tylko
            >kiedy się odchudzasz.

            I to tez nie bez oporow.

            > Mądrość nie jest wiedzą: tak jak przed wiekami byli mądrzejsi od ciebie sto
            > razy (choć nie wiedzieli, że są bakterie, fale radiowe i promieniowaie
            > kosmiczne) tak i po wiekach będą od ciebie głupsi, choć twoja wiedza jest
            mikra w stosunku do wiedzy, jaką dysponować będą przyszłe pokolenia.
            > Można spojrzeć na mądrość jako na umiejętność najefektywniejszego
            wykorzystania
            > wiedzy - i owszem. Ale to raczej płytkie spojrzenie.

            To jest wlasnie to.


            > Dla mnie mądrość to nie
            > tylko umiejętność obserwacji i analizy połączona z jej wykorzystaniem, ale
            > umiejętność dostrzegania i pojmowania zasad rządzących naturą, ludźmi,
            > środowiskiem. Oraz umiejętność dystansowania się (zwłaszcza intelektualnego)
            od tego, co jest tylko chwilą obecną, tylko moim otoczeniem, moją pozycją czy
            > sytuacją.

            No wlasnie.Kazdy buduje swoj swiat wokol siebie i na tym wlasnie powinien sie
            skoncentrowac.
            Nie wiem kogo Ty chcesz zbawic,ale nadmiernie pomagajac innym zaniedbujesz
            siebie i swoje dzieci.
            • makatka4 Re: Leonardo vs Platon 02.01.07, 22:12
              Maksimusie, doprawdy...
              Zapewniam cię, że wybitnych, odkrywczych, nowatorskich i twórczych jednostek
              było w ciągu ostatnich 2 tys. lat znaaaacznie więcej niż tysiąc. Samych
              znakomitych starożytnych filozofów zebrałaby się setka! A pomyśl o chemikach,
              historykach, socjologach! O pedagogach, o lekarzach, o antropologach, o
              biologach, o gentykach! O astronomach, wynalazcach, odkrywcach! O matematych,
              fizykach! O chemikach, teoretykach ekonomii! I to tylko takich z encyklopedii i
              z naszego kręgu kilturowego, bo wielu, choć równie hojnie wyposażonych
              umysłowo, nie miało żadnych możliwości, by zyskać wiedzę, a swoją mądrość
              wykorzystać na szerszej niwie.
              I nie, nie proponuję ci byś udowadniał własną wielkość za pomocą odkrycia prawd
              już odkrytych. Do odkrycia jest jest jeszcze co niemiara.
              Pytasz, jak ci dawni wielcy by się dostosowali do NY? Ano pewnie tak samo mniej
              więcej, jak ty do starożytnej Sparty, renesansowej Wenecji, czy choćby całkiem
              współczesnej Korei Ludowo Demokratycznej, czyli - wcale. Przy czym nie świadczy
              to ani o twojej ani o ich głupocie, lecz tylko o tym, że człowiek nie istnieje
              poza swoim czasem i miejscem.
              Zarzucasz prztoczonym przeze mnie myślicielom, że żyli na odludziu - ha,
              zapewniam cię, że nie całkiem. Platona (nota bene twórcy akademii) kształcono
              na kupca, podróżował, był nawet całkiem po hollywoodzku porwany przez piratów i
              sprzedany na targu niewolników. Sokrates żył nie w bukolicznej wiosce, ale w
              Atenach i czynnie uczestniczył w życiu miasta. Był tez hoplitą, czyli walczył
              jako żołonierz. Kopernik, poza zamiłowaniem do astronomii pełnił też funkcje
              kościelne. Był również lekarzem, matematykiem, prawnikiem i ekonomistą - to on
              sformułował teorię, że gorszy pieniądz wypiera z rynku lepszy.
              Twoich uwag o Korczaku i bohaterstwie z przypadku nie będę komentować,
              przypomnę ci tylko uprzejmie, że Korczak miał oferty wyjścia z getta, widziała
              mordy, śmierć z głodu i łapanki, a mimo to nie opuścił swoich żydowskich sierot.
              Oczywiście masz rację, że ani ciebie ani Korczaka osobiście nie znam. Z pokorą
              przyznaję ci rację - dzieł Korczaka trochę czytałam, jego biografię znam, ty
              zaś jesteś dla mnie zaledwie autorem nieco zaperzonych polemik na forum,
              prezentującym zaskakująco wysoki poziom samozadowolenia. Być może dokonałeś
              rzeczy wielkich stworzyłeś jakieś fascynujące dzieła, systemy, odkrycia. Jeżeli
              tak, to chylę czoła - sama nie jestem niestety jednostką wybitną, więc wybitne
              osiągnięcia innych wysoko sobie cenię.
              I skąd, na litość boską pomysł, że chcę kogokolwiek zbawić????
              • maksimum Re: Leonardo vs Platon 03.01.07, 00:06
                makatka4 napisała:

                > Maksimusie, doprawdy...
                > Zapewniam cię, że wybitnych, odkrywczych, nowatorskich i twórczych jednostek
                > było w ciągu ostatnich 2 tys. lat znaaaacznie więcej niż tysiąc.

                Nie przecze,ze tak i o te odkrycia bylo duzo latwiej niz teraz gdy cala kula
                ziemska jest zaludniona i nie trzeba na nowo odkrywac Ameryki.
                A odkrywaniem nowych cial niebieskich i asteroidow zajmuja sie teraz amatorzy.
                Sprzetu nie musisz sama konstruowac i jest dostepny dla kazdego.
                Postep dokonywany jest dzieki zwiekszonej wydajnosci praca,a mozliwe to jest
                tylko i wylacznie dzieki temu,ze ludzie sa teraz madrzejsi niz kiedykolwiek
                dotychczas.Wydajnosc pracy jest scisle polaczona z zarobkami i tak to stajac
                sie madrzejsza stajesz sie bogatsza.

                > Do odkrycia jest jest jeszcze co niemiara.

                To prawda,z tym ze tych odkryc ktore sie licza nie dokonasz juz w pojedynke jak
                to drzewniej bywalo,tylko potrzebny jest do tego zespol rzeczywiscie bardzo
                madrych ludzi,takich np jak ci co zakladali Microsoft.

                > Pytasz, jak ci dawni wielcy by się dostosowali do NY? Ano pewnie tak samo
                mniej więcej, jak ty do starożytnej Sparty, renesansowej Wenecji, czy choćby
                >całkiem współczesnej Korei Ludowo Demokratycznej, czyli - wcale.

                Nie rozsmieszaj.Przystosowac sie do przeszlosci jest bardzo latwo,a przewidziec
                i znalezc sie w przyszlosci potrafi niewielu i ci wlasnie dokonuja postepu.

                > Przy czym nie świadczy
                > to ani o twojej ani o ich głupocie, lecz tylko o tym, że człowiek nie
                istnieje
                > poza swoim czasem i miejscem.
                > Zarzucasz prztoczonym przeze mnie myślicielom, że żyli na odludziu - ha,
                > zapewniam cię, że nie całkiem. Platona (nota bene twórcy akademii) kształcono
                > na kupca, podróżował, był nawet całkiem po hollywoodzku porwany przez piratów
                i sprzedany na targu niewolników. Sokrates żył nie w bukolicznej wiosce, ale w
                > Atenach i czynnie uczestniczył w życiu miasta. Był tez hoplitą, czyli walczył
                > jako żołonierz. Kopernik, poza zamiłowaniem do astronomii pełnił też funkcje
                > kościelne. Był również lekarzem, matematykiem, prawnikiem i ekonomistą - to
                >on sformułował teorię, że gorszy pieniądz wypiera z rynku lepszy.

                Czy wyobrazasz sobie,ze dzisiaj jest ktos matematykiem,astronomem i lekarzem,ze
                o ekonomiscie nie wspomne???????
                en.wikipedia.org/wiki/Nicolaus_Copernicus
                Moglo tak byc tylko dlatego,ze poziom nauk byl na mizernym poziomie i calkiem
                niewiele osob bylo pismiennych w tamtych czasach.Krotko mowiac nasi pra-pra-pra
                dziadkowie nie bardzo mieli glowe do nauki i ta mala czesc spoleczenstwa,ktora
                byla kumata nie miala wyjscia jak zajmowac sie tyloma dziedzinami na raz i to
                bez specjalnego wysilku.
                Teraz,gdy wszyscy sa kumaci i bardzo wielu z nas ma dostep do internetu i
                wiedzy w kazdym kierunku,wybic sie jest niezwykle trudno.Zapominasz,ze w
                Chinach i Indiach tez maja komputery,a w tych wczesniejszych wiekach liczyla
                sie praktycznie tylko Europa.

                > Twoich uwag o Korczaku i bohaterstwie z przypadku nie będę komentować,
                > przypomnę ci tylko uprzejmie, że Korczak miał oferty wyjścia z getta,
                widziała
                > mordy, śmierć z głodu i łapanki, a mimo to nie opuścił swoich żydowskich
                sierot.

                A czy Korczak i Kopernik mieli swoje dzieci,ktore dziedziczylyby po nich ich
                madrosc?
                en.wikipedia.org/wiki/Janusz_Korczak
                • wieczna-gosia Re: Leonardo vs Platon 03.01.07, 08:39
                  Zapominasz,ze w
                  > Chinach i Indiach tez maja komputery,a w tych wczesniejszych wiekach liczyla
                  > sie praktycznie tylko Europa.

                  a co to znaczy liczyla sie? i w Chinach i w Japonii rozwijaly sie potezne
                  cywilizacje. To ze nie bylo telefonii komorkowej a swiat nie byl globalna wioska
                  nie oznacza ze w dawnych czasach liczyla sie tylko Europa- owszem liczyla sie-
                  na jej wycinku globu. Na innym nie liczyla sie wcale smile

                  Krotko mowiac nasi pra-pra-pra
                  >
                  > dziadkowie nie bardzo mieli glowe do nauki i ta mala czesc spoleczenstwa,ktora
                  > byla kumata nie miala wyjscia jak zajmowac sie tyloma dziedzinami na raz i to
                  > bez specjalnego wysilku.
                  nie myl braku mozliwosci z brakiem inteligencji.
                  --
                  opsesyjna.blox.pl/html

                  gosklec@poczta.onet.pl
                  • maksimum Re: Leonardo vs Platon.Brak mozliwosci czy intelig 03.01.07, 16:16
                    wieczna-gosia napisała:

                    > > dziadkowie nie bardzo mieli glowe do nauki i ta mala czesc spoleczenstwa,
                    > ktora
                    > > byla kumata nie miala wyjscia jak zajmowac sie tyloma dziedzinami na raz
                    > i to bez specjalnego wysilku.

                    > nie myl braku mozliwosci z brakiem inteligencji.

                    Emigracja ze wsi do miast i z malych miast do duzych miast istniala zawsze i to
                    wlasnie w sobie trzeba bylo znalezc dusze odkrywcy oraz nie bac sie zmienic
                    miejsce zamieszkania.Mozliwosci byly zawsze i emigracja zawsze istniala,tylko
                    ze polski chlop byl daleeeeko w tyle za chlopem z zachodniej Europy wlasnie pod
                    wzgledem inteligencji.

                • makatka4 Re: Leonardo vs Platon 03.01.07, 15:09
                  Wybacz, ale do ciebie naprawdę coś słabo dociera. To nie nasi pra-pra-pra mieli
                  słabą głowę do nauki, tylko większość z nich miała małe szanse, by zajmować się
                  czymś innym niż oranie. To nie większość dziś zmądrzała, tylko większość ma
                  dziś szanse, by zająć się czymś więcej niż 16 godzinna praca dla zaspokojenia
                  najbardziej podstawowych potrzeb. 500 lat temu dostęp do edukacji miał promil
                  mężczyzn. I spośród tego promila rekrutowały się jednostki, o których dziś
                  czytamy biografie. Pozostała masa harowała jako chłopi pańszczyźniani, zaciężne
                  wojska, kobiety przy mężu, rzemieślnicy.
                  Nie wiem co prawda, dlaczego pytasz o potomstwo Kopernika i Korczaka, ale o ile
                  wiem, legalnego nie pozostawili, a o nielegalnym historia milczy.
                  • maksimum Leonardo vs Platon. Szanse i oranie. 03.01.07, 16:06
                    makatka4 napisała:

                    > Wybacz, ale do ciebie naprawdę coś słabo dociera. To nie nasi pra-pra-pra
                    mieli
                    > słabą głowę do nauki, tylko większość z nich miała małe szanse, by zajmować
                    >się czymś innym niż oranie.

                    Szanse byly i sa zawsze tylko trzeba do nich dotrzec.
                    Jakby byl za madry na oranie,to by zostal rzemieslnikiem i przeniosl sie do
                    miasta.a gdyby byl bardzo dobrym rzemieslnikiem to moze nawet do Krakowa i krol
                    by go zauwazyl.
                    UJOT dzialal juz w XV wieku i moglby tam dzieci poslac jakby dziedziczyly po
                    nim madrosc.A moze nawet i do Padwy czy Paryza.
                    Niestety dla wiekszosci,wlasnie oranie bylo szczytowym ich wysilkiem
                    umyslowym,a jak cos na targu sprzedali to zaniesli do knajpy zydowskiej i wio
                    koniku.

                    > To nie większość dziś zmądrzała, tylko większość ma
                    > dziś szanse, by zająć się czymś więcej niż 16 godzinna praca dla zaspokojenia
                    > najbardziej podstawowych potrzeb.

                    Wracasz znowu do wydajnosci pracy,a wiesz ze ta zalezy od madrosci oracza.

                    > 500 lat temu dostęp do edukacji miał promil mężczyzn.

                    To jest tak,ze potrzeba jest matka wynalazkow.Gdyby 500 lat temu oracze mieli
                    pieniadze na szkoly,to znalezliby sie nauczyciele nawet z Wloch czy Francji.
                    Przypomnij sobie zyciorys Chopina.Polish mother & french father.
                    en.wikipedia.org/wiki/Fr%C3%A9d%C3%A9ric_Chopin
                    Krotko mowiac,najpierw musisz miec pomysl,pozniej pieniadze i duzo wytrwalosci.

                    > I spośród tego promila rekrutowały się jednostki, o których dziś
                    > czytamy biografie. Pozostała masa harowała jako chłopi pańszczyźniani,
                    >zaciężne wojska, kobiety przy mężu, rzemieślnicy.

                    Inwestycja w nauke zawsze byla oplacalna i gdyby chlop mial talent,to pan by w
                    niego zainwestowal.

                    > Nie wiem co prawda, dlaczego pytasz o potomstwo Kopernika i Korczaka, ale o
                    >ile wiem, legalnego nie pozostawili, a o nielegalnym historia milczy.

                    Kopernik byl dobrze ustawiony przez rodzine i z braku dzieci mogl sobie po
                    nocach w niebo patrzec.Zawsze jest cos za cos.
                    Nie bede ukrywal,ze dzieci mnie pare lat zycia odebraly i dlatego musze
                    przypilnowac,zeby lepiej sobie radzily ode mnie.To jest takie moje indywidualne
                    oranie.
                    • makatka4 Re: Leonardo vs Platon. Szanse i oranie. 03.01.07, 19:25
                      Maksimusie, doprowadzasz mnie do rozpaczy. bCzy ty przeczytałeś w życiu coś
                      poza anglojęzyczną wikipedią?
                      Gdybyś był przed 6 stuleciami chłopem pańszczyźnianym to g... byś zobaczył, a
                      nie UJ. A to dlatego, że
                      1) byłbyś przypisany do ziemi i ucieczka z niej kończyłaby się tęgim
                      batożeniem, cobyś rozumu do łba nabrał. Nikt też nie zapłaciłby rzemieślnikowi
                      za twoją naukę zawodu. Wiesz jakie to były koszty???
                      2)nie umiałbyś się nawet podpisać, o przeczytaniu czegokolwiek nie mówię,bo
                      nikt by ciebie, a także tatula, matuli i 12 rodzeństwa czytać nie nauczył. Za
                      to od piątego roku życia pasałbyś gęsi. Pocieszę cię, że analfabetami byłaby
                      również duża część znacznie wyżej od ciebie postawionych ludzi. Takie czasy. W
                      całej twojej wiosze (i to zakładając, że był w niej i dwór i kościół) byłyby
                      może ze dwie książki.
                      3) nie wiedziałbyś w ogóle i istnieniu UJ ani formalnej edukacji, ani też byś
                      nie miał skąd tej wiedzy (wiedzy, nie madrości) nabrać.
                      4). Czy muszę wspominać, że wówczas edukacja odbywała się nie w języku
                      ojczystym, ale po łacinie? Której byś oczywiście tyle liznął, co na mszy przy
                      podniesieniu?
                      5) gdybyś mieszkał gdzie inddziej niż w krakowskiej ziemi, podróż do niej by
                      cię przerosła. Intelektualnie i finansowo. (Czytałam jakiś czas temu biografię
                      Jane Austen. Znacznie bliższe czasy po początek XIX w., znacznie lepsza
                      pozcyja, bo córka światłego choć niebogatego wikarego, znacznie bardziej
                      rozwinięta cywilizacja bo Anglia. Otóż jej przyjaciółka wyszła za mąż, lo and
                      behold - skoro lubisz angielszczyznę - , o całe 50 mil drogi. Biedna Jane już
                      nigdy jej nie zobaczyła: koszt drogi był nie do pokonania.)
                      6) Z powyższego wynika, że nawet gdybyś żywił wielkie ambicje, to nie wiązałyby
                      się one z UJ czy też inną drogą edukacji. Może udałoby ci się wyszachrować
                      bogatą jedynaczkę na żonę? O, przy wielkiej determinacji i farcie, może mógłbyś
                      zwiać do jakiejś puszczy i zająć się polowaniem czy smolarstwem czy na inne
                      dzikie pola. Ewentualnie trafiłaby się jakaś wojenka, i choć byłbyś co najwyżej
                      koniuchem, nastąpiłby taki cudny zbieg okoliczności, że dokonałbyś wielkiego
                      czynu i wziął za to nagrodę. Raczej nie indygenat, ale może ze sto
                      czerwońców..., nie czerwońce to dopiero koniec XV wieku, no ale jakichś innych
                      talarów.
                      Ot i kres możliwości.
                      Oczywiście, gdybyś poza ambicjami mógłbyś mieć może dzikiego farta polegającego
                      na tym, że np. miałbyś ładny głos i ksiądz by cię wziął do pomocy, przyuczył, a
                      potem zagustował w tobie tak, że postanowiłby cię kształcić własnym sumptem.
                      Takie rzeczy też mogą się zdarzyć, ale przyznasz, że nie są to częste sytuacje.
                      Jeżeli na taką wyjątkową sytuację trafi utalentowana i zdeterminowana
                      jednostka, to może jej się udać - tu się z tobą zgadzam.
                      Polecam ci do ciekawej lektury Tworzywo Wańkowicza. Dobrze się czyta i pewnie
                      będziesz zaskoczony zapoznając się z tym, jakie nieprawdobodobne zmiany daje
                      przeniesienie jednostki w świat całkiem nowych możliwości. A że dotyczy ona
                      chłopskich emigrantów z Polski (nie z XV ale z początków XX wieku) to może cię
                      zainteresuje. Mogę źle pamiętać, ale kiedy rodzina (starzy i 20 latek) docerają
                      do Kanady okazuje się, że stara matka zbierając w lesie ziele zarabia więcej,
                      niż w małopolsce cała rodzina przez cały rok. Krótko mówiąc, dopiero w
                      Kanadzie, która na dzień dobry dawała emigrantom ziemię (co prawda, porośniętą
                      puszczą) w większym areale niż miał pan dziedzic w starym kraju, chłopi mogli
                      zacząć to, co Marx nazywał pierwotną akumulacją kapitału. I dopiero ta
                      możliwość otwierała im bramy ambicji - nie, nie dotyczących edykacji
                      uniwersyteckiej - ale posiadania krowy i prosiaków, wołu itd. Ambicje
                      edukacyjne zaczeło mieć dopiero trzecie pokolenie.

                      • maksimum Re: Leonardo vs Platon. Szanse i oranie. 04.01.07, 02:59
                        makatka4 napisała:

                        > Maksimusie, doprowadzasz mnie do rozpaczy. bCzy ty przeczytałeś w życiu coś
                        > poza anglojęzyczną wikipedią?
                        > Gdybyś był przed 6 stuleciami chłopem pańszczyźnianym to g... byś zobaczył, a
                        > nie UJ. A to dlatego, że
                        > 1) byłbyś przypisany do ziemi i ucieczka z niej kończyłaby się tęgim
                        > batożeniem, cobyś rozumu do łba nabrał. Nikt też nie zapłaciłby
                        rzemieślnikowi
                        > za twoją naukę zawodu. Wiesz jakie to były koszty???
                        > 2)nie umiałbyś się nawet podpisać, o przeczytaniu czegokolwiek nie mówię,bo
                        > nikt by ciebie, a także tatula, matuli i 12 rodzeństwa czytać nie nauczył. Za
                        > to od piątego roku życia pasałbyś gęsi. Pocieszę cię, że analfabetami byłaby
                        > również duża część znacznie wyżej od ciebie postawionych ludzi. Takie czasy.
                        >W całej twojej wiosze (i to zakładając, że był w niej i dwór i kościół) byłyby
                        > może ze dwie książki.

                        Jak jezdzilem na ta wioske dziadkow,to grubo po wojnie na mnie paniczu mowili.
                        Ojciec jeszcze w podstawowce gral w szachy tylko z ksiedzem,bo reszta
                        prominentow byla za cienka na Genka.Genek zreszta po wojnie gral w klubie w
                        Warszawie.Genek ze swoim bratem byli na stancji w podstawowce,bo szkola byla
                        za daleko od majatku,a zimy natenczas byly niezle puszyste.

                        > 3) nie wiedziałbyś w ogóle i istnieniu UJ ani formalnej edukacji, ani też byś
                        > nie miał skąd tej wiedzy (wiedzy, nie madrości) nabrać.
                        > 4). Czy muszę wspominać, że wówczas edukacja odbywała się nie w języku
                        > ojczystym, ale po łacinie? Której byś oczywiście tyle liznął, co na mszy przy
                        > podniesieniu?
                        > 5) gdybyś mieszkał gdzie inddziej niż w krakowskiej ziemi, podróż do niej by
                        > cię przerosła. Intelektualnie i finansowo. (Czytałam jakiś czas temu
                        biografię
                        > Jane Austen. Znacznie bliższe czasy po początek XIX w., znacznie lepsza
                        > pozcyja, bo córka światłego choć niebogatego wikarego, znacznie bardziej
                        > rozwinięta cywilizacja bo Anglia. Otóż jej przyjaciółka wyszła za mąż, lo and
                        > behold - skoro lubisz angielszczyznę - , o całe 50 mil drogi. Biedna Jane już
                        > nigdy jej nie zobaczyła: koszt drogi był nie do pokonania.)

                        Genek mnie opowiadal jak on polnymi drogami robil ponad 50 km dziennie by na
                        rowerze o drewnianych obreczach do Warszawy dojechac w celach rozrywkowo-
                        handlowych.

                        > 6) Z powyższego wynika, że nawet gdybyś żywił wielkie ambicje, to nie
                        wiązałyby
                        > się one z UJ czy też inną drogą edukacji. Może udałoby ci się wyszachrować
                        > bogatą jedynaczkę na żonę? O, przy wielkiej determinacji i farcie, może
                        mógłbyś
                        > zwiać do jakiejś puszczy i zająć się polowaniem czy smolarstwem czy na inne
                        > dzikie pola. Ewentualnie trafiłaby się jakaś wojenka, i choć byłbyś co
                        najwyżej
                        > koniuchem, nastąpiłby taki cudny zbieg okoliczności, że dokonałbyś wielkiego
                        > czynu i wziął za to nagrodę. Raczej nie indygenat, ale może ze sto
                        > czerwońców..., nie czerwońce to dopiero koniec XV wieku, no ale jakichś
                        >innych talarów.
                        > Ot i kres możliwości.

                        Genka zadna sila nie uwiazala do majatku rodzicow,oddal wszystko bratu i
                        zaaklimatyzowal sie w Warszawie.A ja w 1980 r. kiedy to paszport bylo trudniej
                        dostac niz wize wyjechalem do NYC nie znajac tu nikogo.

                        > Oczywiście, gdybyś poza ambicjami mógłbyś mieć może dzikiego farta
                        polegającego
                        > na tym, że np. miałbyś ładny głos i ksiądz by cię wziął do pomocy, przyuczył,
                        >a potem zagustował w tobie tak, że postanowiłby cię kształcić własnym sumptem.

                        Ksiadz mial zaszczyt grywac z Genkiem w szachy,jak Genek byl w podstawowce.
                        • wieczna-gosia Re: Leonardo vs Platon. Szanse i oranie. 04.01.07, 06:29
                          > Genka zadna sila nie uwiazala do majatku rodzicow,oddal wszystko bratu i
                          > zaaklimatyzowal sie w Warszawie.A ja w 1980 r. kiedy to paszport bylo trudniej
                          > dostac niz wize wyjechalem do NYC nie znajac tu nikogo.

                          maksimus- ja cie przepraszam, ale rozmawialismy o XV wieku i chlopach
                          panszczyznianych. to sie NIJAK ma do najbardziej zapyzialej wsi w 20 wieku.
                          Mianowicie dlatego ze jakbardziej ciemny chlop w najbardziej zapyzialej wsi mial
                          prawa. Chlop panszczyzniany mial prawo pracowac, porozmnazac sie i umrzec.

                          Gienek w XV wieku mialby szanse nie dowiedziec sie o istnieniu Krakowa przez
                          cale zycie. Nie no sorry po prostu nie kumasz zupelnie co to znaczy brak
                          mozliwosci. Jesli gosc zaiwania na polu ze 12 godzin dziennie bo:
                          nie ma maszyn
                          nie ma konia na ogol
                          nie ma nawozow,
                          a 5 pokolen w gore i w bok NIKT nie umie czytac pisac itd- to jakiez on ma
                          mozliwosci? nawet jak jest genialny- ma szanse 1 do miliona ze ktos mu poda
                          reke. I to sie nijak ma do wyjezdzania do NYC w 1980 czy do Londynu na czarno
                          (to akurat ja smile) nijak. Bo- umiemy czytac, mamy studia, bo to dla nas normalne
                          miec studia a nie mamy tych studiow bo jakos szczegolnie jestesmy zajebiscie
                          inteligentni, tylko dlatego ze po maturze sie na nie idzie.

                          makatka ty sie wyluzuj. Poczytaj sobie posty Maksimusa i odpowiedz sama na swoje
                          pytanie. smile ja tam sie tylko dla sportu w te rozmowe bawie o 6 rano przed praca.
                          Maksimus w kazdym swoim watku jest rownie rozwalajacy smile
                          --
                          opsesyjna.blox.pl/html

                          gosklec@poczta.onet.pl
        • maksimum Pieniadze i pozycja naleza od nauki teoretycznej. 03.01.07, 00:42
          makatka4 napisała:

          > Pieniądze
          > i pozycja zależą bardziej od nauki teoretycznej niż umiejętności

          To tylko takie zyczeniowe gadu-gadu.
          Pieniadze i pozycja zawsze zalezaly od umiejetnosci praktycznych dlatego Bill
          Gates jest bogaty,a Albert E. nigdy taki nie byl.

          > Oczywiście zastrzegam, że pisałam tu raczej o percepcji społecznej niż o
          > faktach.

          A percepcja zalezy od punkty widzenia a ten od punktu siedzenia.
          Nie ma to jak zasiedziec sie na jakims biznesie.
          • makatka4 Re: Pieniadze i pozycja naleza od nauki teoretycz 03.01.07, 14:41
            Maksimusie, twoja polemika z moim twierdzeniem, że "Pieniądze
            i pozycja zależą bardziej od nauki teoretycznej niż umiejętności" jest o tyle
            bezsensowna, że odnosi się nie do jednostek ale do społeczeństwa in toto. O ile
            skłonna jestem zgodzić się z twierdzeniem, że pojedyncze osoby mogą zdobyć
            majątek, pozycję etc. mimo kompletnego braku np. studiów wyższych, bo np.
            założą kwitnącą hurtownię, obrabują bank itd, o tyle statystyka wykazuje, że w
            przeciwieństwie do lat 70' dziś wyższe wykształcenie wyraźnie koreluje z
            wyższymi zarobkami.
            Co zaś do porównania Gatesa i Einsteina: skąd proszę czerpiesz wiedzę, że A.E.
            upatrywał swój życiowy cel i spełnienie w zrobieniu góry forsy? O ile wiem
            dobra materialne nie miały dlań znaczenia.
              • maksimum Re: Pieniadze i pozycja naleza od nauki teoretycz 03.01.07, 16:38
                znikad napisał:

                > Reasumujac powyzsze: Makatka wie, co mowi a Maksimus mowi, co wie. Ale ogolnie
                > czyta sie ciekawie smile)) Dzieki za poranny entertainment smile

                Bo na Makatkach byly zawsze niezniszczalne madrosci ludowe wypisane,a teraz
                przyszla nowoczesnosc i Makatki staja sie ozdobami muzealnymi.
                U mnie tez kiedys w kuchni wisiala makatka przez matke wlasnorecznie
                wyhaftowana,ale jak bylem ostatnio w Ozarowie to juz jej nie widzialem.
                Bede musial zadzwonic do matki i sie spytac,co sie z nia stalo i co bylo na
                niej napisane.
            • maksimum Re: Pieniadze i pozycja naleza od nauki teoretycz 03.01.07, 16:25
              makatka4 napisała:

              > Maksimusie, twoja polemika z moim twierdzeniem, że "Pieniądze
              > i pozycja zależą bardziej od nauki teoretycznej niż umiejętności" jest o tyle
              > bezsensowna, że odnosi się nie do jednostek ale do społeczeństwa in toto. O
              ile skłonna jestem zgodzić się z twierdzeniem, że pojedyncze osoby mogą zdobyć
              > majątek, pozycję etc. mimo kompletnego braku np. studiów wyższych, bo np.
              > założą kwitnącą hurtownię, obrabują bank itd, o tyle statystyka wykazuje, że
              w przeciwieństwie do lat 70' dziś wyższe wykształcenie wyraźnie koreluje z
              > wyższymi zarobkami.

              A tu jest obraz przecietnego amerykanskiego milionera:
              www.danlacy.com/free_stuff/demographic.asp
              Lizneli troche studiow ale 15% ma szkole srednia.

              > Co zaś do porównania Gatesa i Einsteina: skąd proszę czerpiesz wiedzę, że
              A.E.
              > upatrywał swój życiowy cel i spełnienie w zrobieniu góry forsy? O ile wiem
              > dobra materialne nie miały dlań znaczenia.

              Mialy,mialy bo wlasnie o dobra materialne pierwsza zona domagala sie przy
              rozwodzie by sie moc dziecmi zajac.
              • makatka4 Re: Pieniadze i pozycja naleza od nauki teoretycz 03.01.07, 20:27
                Zwracam ci uwagę - ponownie, że nie pisałam o pojedyńczych przypadkach, tylko
                o prawidłowościach odnoszących się do grup społecznych.
                O, popatrz sobie na dane z własnego kraju i przestań kwestionować fakty - US
                Census Bureau:

                Highest Education Level Achieved Annual Income (1999)
                Professional Degree $109,600
                Doctoral Degree $89,400
                Master's Degree $62,300
                Bachelor's Degree $52,200
                Associate Degree $38,200
                Some College $36,800
                High School Graduate $30,400
                Not High School Graduate $23,400


                Highest Education Level Achieved Lifetime Income (40 years)
                Bachelor's Degree $1,667,700
                Associate Degree $1,269,850
                High School Graduate $994,080
                Not High School Graduate $630,000


                A co do Einsteina to pozwól, iż przekonstruuję moje pytanie: Jak sądzisz, gdzie
                kierowały się ambicje Einsteina: czy jego celem było zajęcie pozycji szefa
                korporacji, czy też chciał zajmować się fizyką teoretyczną?
                • maksimum Re: Pieniadze i pozycja naleza od nauki teoretycz 04.01.07, 03:29
                  makatka4 napisała:

                  > A co do Einsteina to pozwól, iż przekonstruuję moje pytanie: Jak sądzisz,
                  gdzie kierowały się ambicje Einsteina: czy jego celem było zajęcie pozycji
                  >szefa korporacji, czy też chciał zajmować się fizyką teoretyczną?

                  Na szefa korporacji on sie zupelnie nie nadawal,wiec oczywiste ze zajac sie
                  musial teoria,a teorie maja to do siebie ze moga byc chybione.
                  I nie zapominaj,ze on przy pracy teoretycznej juz mial zalamke,to jak by mu
                  przyszlo zarzadzac duza grupa ludzi,gdy on z wlasna rodzina nie umial sie
                  dogadac?
                  Gates ma rodzine i ma biznes i to sa juz calkiem inne kalosze niz
                  przemysliwanki teoretyczne.
                  Dla przypomnienia,Kopernik tylko teoretycznie zatrzymal sloneczko,bo dowodow
                  dostarczyl ktos inny.
                  en.wikipedia.org/wiki/Nicolaus_Copernicus------------
                  Nicolaus Copernicus (February 19, 1473 – May 24, 1543) was the astronomer who
                  formulated the first modern heliocentric theory of the solar system.
                  --------------
                  • maksimum Makatka wie,co mowi! 04.01.07, 03:33
                    znikad napisał:

                    > Reasumujac powyzsze: Makatka wie, co mowi a Maksimus mowi, co wie. Ale ogolnie
                    > czyta sie ciekawie smile)) Dzieki za poranny entertainment smile

                    Gosciu znikad wez sie za konstruktywne pisanie by nam dostarczyc wiedzy i
                    rozrywki,bo ja z Makatka wyniesiemy sie na prywatne forum.
                  • makatka4 Re: Pieniadze i pozycja naleza od nauki teoretycz 04.01.07, 10:46
                    Jak rany, Einstein nie nadawałby się również zapewne do baletu, na kochankę
                    Churchila, do pisania kryminałów - co z tego? Wybrał sobie drogę którą podążał
                    z pasją, osiągając gigantyczny sukces.
                    Ty jakoś ciasno patrzysz na świat: wydaje ci się, że każdy chciałby być
                    Gatesem! Każdy chciałby być CEO! O ile mogę zgodzić się z twierdzeniem, że
                    PRAWIE każdy chętnie dysponowałby forsą Gatesa, Saudów czy innego Wallmarta, o
                    tyle dalece nie wszyscy chcieliby ich drogi życiowej. Na moje pytanie nie
                    odpowiedziałeś, mam więc rozumieć, że twoim zdaniem celem życiowym Einsteina
                    było zrobienie forsy, ale głupek nie nadawał się do niczego innego poza fizyką,
                    więc biedaczysko musiał ze łzami na tym poprzestać, tak?
                    • kropkacom Re: Pieniadze i pozycja naleza od nauki teoretycz 04.01.07, 14:25
                      znikad napisał:
                      > Reasumujac powyzsze: Makatka wie, co mowi a Maksimus mowi, co wie. Ale ogolnie
                      > czyta sie ciekawie smile)) Dzieki za poranny entertainment smile

                      Doładnie to samo myśle. Fajnie się czyta. Jeżeli ktokolwiek myśli jednak że
                      przekona Maksimum do swoich racji(mimo tego że czasami są wręcz oczywiste) myli
                      się strasznie.

                      makatka4 napisała:
                      > Na moje pytanie nie
                      > odpowiedziałeś, mam więc rozumieć, że twoim zdaniem celem życiowym Einsteina
                      > było zrobienie forsy, ale głupek nie nadawał się do niczego innego poza
                      > fizyką, więc biedaczysko musiał ze łzami na tym poprzestać, tak?

                      Maksimum nigdy nie przyzna, że Einstein był kimś wielkim a w dodatku geniuszem.
                      Dlaczego? Bo fizyka to nie ekonomia i pieniędzy na skale Gatesa się nie
                      zdobędzie. Dobrze że nie dla wszystkich pieniądze są celem i pasją życia.


                      • maksimum Pieniadze i pozycja naleza od nauki teoretycznej 04.01.07, 23:41
                        kropkacom napisała:

                        > Doładnie to samo myśle. Fajnie się czyta. Jeżeli ktokolwiek myśli jednak że
                        > przekona Maksimum do swoich racji(mimo tego że czasami są wręcz oczywiste)
                        >myli się strasznie.

                        Z bardzo prostego powodu,bo przeze mnie przemawia doswiadczenie,a przez was
                        podobnie jak przez Alberta E. teoria.

                        > makatka4 napisała:
                        > > Na moje pytanie nie
                        > > odpowiedziałeś, mam więc rozumieć, że twoim zdaniem celem życiowym Einste
                        > ina
                        > > było zrobienie forsy, ale głupek nie nadawał się do niczego innego poza
                        > > fizyką, więc biedaczysko musiał ze łzami na tym poprzestać, tak?

                        Dokladnie tak.I widzisz,ze jak pomyslisz troche glebiej,to nawet nie trzeba Ci
                        podpowiadac.

                        > Maksimum nigdy nie przyzna, że Einstein był kimś wielkim a w dodatku
                        >geniuszem.

                        Widzisz,geniuszami nigdy nie byl,nie jest i nie bedzie ktos uzdolniony
                        jednokierunkowo jak Albert,bo to jest wysoko wykwalifikowany rzemieslnik i nic
                        wiecej.
                        Geniuszami zawsze byli i sa ludzie o wszechstronnych zainteresowaniach jak
                        Leonardo
                        en.wikipedia.org/wiki/Leonardo_da_Vinci
                        Howard Hughes
                        en.wikipedia.org/wiki/Howard_Hughes
                        czy tez B.Gates
                        en.wikipedia.org/wiki/Bill_gates
                        ktory jest umyslem scislym a mimo tego bardzo dobrze radzi sobie w biznesie.

                        > Dlaczego? Bo fizyka to nie ekonomia i pieniędzy na skale Gatesa się nie
                        > zdobędzie.

                        Sama sobie bardzo trafnie odpowiadasz.Nikt,kto ma glowe na karku nie pcha sie
                        tam,gdzie nie ma pieniedzy.Poza maniakami oczywiscie,ktorych niewielu bedzie
                        uznawalo za geniuszy.
                        Tam,gdzie jest najwiecej pieniedzy,jest najwieksza konkurencja i polska
                        kinematografia nie ma co sie scigac z Hollywood.Kiedys filmy ambitne dla
                        wyszukanych odbiorcow robilo sie nawet w Szwecji,ale te czasy zadumy
                        intelektualnej minely bezpowrotnie.

                        > Dobrze że nie dla wszystkich pieniądze są celem i pasją życia.

                        Kazdy znajdzie swoja polke w zyciu i nie kazdy moze grac w I lidze,nieprawdaz?

                        PS.A jak oceniasz geniusz naszego noblisty Lecha Walesy,ktory w tej chwili ma
                        moze 1% poparcie spoleczne?

                        • kropkacom Re: Pieniadze i pozycja naleza od nauki teoretycz 05.01.07, 01:04
                          maksimum napisał:
                          > > makatka4 napisała:
                          > > > Na moje pytanie nie
                          > > > odpowiedziałeś, mam więc rozumieć, że twoim zdaniem celem życiowym
                          > Einste
                          > > ina
                          > > > było zrobienie forsy, ale głupek nie nadawał się do niczego innego
                          > poza
                          > > > fizyką, więc biedaczysko musiał ze łzami na tym poprzestać, tak?
                          >
                          > Dokladnie tak.I widzisz,ze jak pomyslisz troche glebiej,to nawet nie trzeba Ci
                          > podpowiadac.

                          A wiesz co to jest ironia?

                          > Geniuszami zawsze byli i sa ludzie o wszechstronnych zainteresowaniach jak
                          > Leonardo
                          > en.wikipedia.org/wiki/Leonardo_da_Vinci
                          > Howard Hughes
                          > en.wikipedia.org/wiki/Howard_Hughes
                          > czy tez B.Gates

                          Co do Gatesa to byłabym ostrożna z nazywaniem go geniuszem. Fakt, miał facet
                          dobry pomysł, umiejętności i kupę szczęścia, tworząc DOSa i sprzedając go
                          IBMowi, ale geniuszu do tego nie trzeba.

                          "W 1975 r. przerwał studia i wraz z Paulem Allenem, kolegą z Harvardu, założył
                          Microsoft. Sukces finansowy zawdzięcza intratnemu kontraktowi, jaki na początku
                          lat 80. podpisał z IBM.
                          Istnieją pewne spory w sprawie jego udziału w budowaniu firmy. Wczesne zapisy
                          pokazują, że Microsoft pod kontrolą Gatesa słabo negocjował z IBM i zaakceptował
                          model licencyjny zamiast sprzedaży dopiero gdy IBM odmówił kupna systemu, do
                          którego prawa miał Gates. Szczęście odegrało znaczną rolę w początkowych latach
                          rządów Billa Gatesa w Microsofcie."( pl.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates )

                          > Sama sobie bardzo trafnie odpowiadasz.Nikt,kto ma glowe na karku nie pcha sie
                          > tam,gdzie nie ma pieniedzy.Poza maniakami oczywiscie,ktorych niewielu bedzie
                          > uznawalo za geniuszy.

                          Zastanawiam sie czemu pieniądze przysłoniły Ci świat. Jakieś kompleksy? Bo
                          tłumaczenie Ci że geniusz i sukces finansowy to nie to samo, chyba nia ma sensu.

                          > PS.A jak oceniasz geniusz naszego noblisty Lecha Walesy,ktory w tej chwili ma
                          > moze 1% poparcie spoleczne?

                          Lech Wałęsa dostał pokojawą nagrodę Nobla. Przyznaje się ją "za najlepszą pracę
                          na rzecz braterstwa między narodami, likwidacji lub redukcji stałych armii oraz
                          za udział i promocję stowarzyszeń pokojowych" a nie za najważniejsze odkrycie
                          lub wynalazek w danej dziedzinie naukowej. Geniusz był by tu mile widziany ale
                          nie jest konieczny.



                          • wieczna-gosia Wybaczmy mu :)) 05.01.07, 05:06
                            A ja w 1980 r. kiedy to paszport bylo trudniej
                            dostac niz wize wyjechalem do NYC nie znajac tu nikogo.

                            na podstawie tego zdania wioskuje ze Maksimus jest ode mnie starszy conajmniej
                            15 lat. Czyli w zasadzie jestem pokolenie nizej.

                            i w zasadzie nic wiecej dodawac nie trzeba smile)


                            --
                            opsesyjna.blox.pl/html

                            gosklec@poczta.onet.pl
                            • maksimum Intelektualisci vs biznesmeni 05.01.07, 05:29
                              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3826378.html
                              Przyjechal intelektualista z Kamerunu odznaczony wieloma nagrodami,rowniez w
                              Polsce i polskie intelektualistki kleily sie do niego jak do miodu,a teraz
                              wyznaja ze byly jednak glupie i przyjdzie im przedwczesnie umrzec.
                              Jedna z tych polskich intelektualistek byla cnotliwa jak sie zadala z 34 letnim
                              czarnym i wszystkie byly z dobrych domow.
                              Ta niegraniczona ciekawosc swiata i wiara w potege intelektu,a nie dokonan na
                              niwie gospodarczej niesie ze soba zgubne skutki,ale wiekszosc przekonuje sie o
                              tym grubo za pozno.
                              Ja sobie przypominam jak dziewczyny mnie traktowaly.
                              Czesto to bylo udawanie hard to get,ale zawsze zaciagnely mnie do swoich
                              rodzicow zeby sie nowym nabytkiem pochwalic i traktowaly cala sprawe tak jakbym
                              nie mial innego wyjscia jak tylko sie z nimi zenic.
                              Co innego jak intelektualistka spotka czarnego.Do domu go nie
                              przyprowadza,mamusi ani znajomym sie nie chwali,gumki nie uzywa,ale nigdy nie
                              odmowi.
                              I ciekawie by sprawa wygladala,gdyby powierzyc takiej intelektualistce
                              stanowisko kierownicze.
                              Ta swoboga zycia jaka daje anonimowosc jest zabojcza.
                              • wieczna-gosia Re: Intelektualisci vs biznesmeni 05.01.07, 06:13
                                > Ta niegraniczona ciekawosc swiata i wiara w potege intelektu,a nie dokonan na
                                > niwie gospodarczej niesie ze soba zgubne skutki,ale wiekszosc przekonuje sie o
                                > tym grubo za pozno.

                                a na jakiej podstawie wywnioskowales ze:
                                owe dziewczyny wierzyly w potege intelektu a nie w sukcesy gospodarcze?
                                I dlaczego nazywasz je intelektualistkami?

                                wniosek przyznaje zabojczy a juz myslalam ze kawy porannej nic mi nie umili bo
                                twoja strefa czasowa juz spac poszla smile

                                Juz w ogole pomijam fakt ze to ze facet ma talent na jednym polu nie czyni z
                                niego jeszcze madrego. A nawet jesli przyjmemy ze faktycznie jest madry- to z
                                pewnoscia nie jest dobrym czlowiekiem, a z tego czlowiek tez sie sklada- z
                                czlowieczenstwa czyli.
                                --
                                opsesyjna.blox.pl/html

                                gosklec@poczta.onet.pl
                                • maksimum Re: Intelektualisci vs biznesmeni 05.01.07, 06:29
                                  wieczna-gosia napisała:

                                  > > Ta niegraniczona ciekawosc swiata i wiara w potege intelektu,a nie dokona
                                  > n na
                                  > > niwie gospodarczej niesie ze soba zgubne skutki,ale wiekszosc przekonuje
                                  > sie o tym grubo za pozno.
                                  >
                                  > a na jakiej podstawie wywnioskowales ze:
                                  > owe dziewczyny wierzyly w potege intelektu a nie w sukcesy gospodarcze?
                                  > I dlaczego nazywasz je intelektualistkami?

                                  Bo to sa wyksztacone dziewczyny,ze znajomoscia jezykow obcych i przy okazji
                                  obcowania jeszcze mu tam cos tlumaczyly.

                                  > wniosek przyznaje zabojczy a juz myslalam ze kawy porannej nic mi nie umili bo
                                  > twoja strefa czasowa juz spac poszla smile

                                  Juz ciut po polnocy ,wiec tez sie klade.

                                  > Juz w ogole pomijam fakt ze to ze facet ma talent na jednym polu nie czyni z
                                  > niego jeszcze madrego. A nawet jesli przyjmemy ze faktycznie jest madry- to z
                                  > pewnoscia nie jest dobrym czlowiekiem, a z tego czlowiek tez sie sklada- z
                                  > czlowieczenstwa czyli.

                                  Niezle wymanewrowal spora liczbe wyksztalconych Polek,zwykla oglada i milymi
                                  slowkami.
                                  I pomyslec,ze nawet jedna cnotliwa rzucila sie na niego.Ach,ten intelekt
                                  polskiej mlodziezy studiujacej jest zabojczy.
                                  Domyslam sie,ze w rozmowach z dziewczynami chwalily sie ,ze murzyna mialy i to
                                  bez wyjazdu do Afryki,czyli tanim kosztem.
                                  • wieczna-gosia Re: Intelektualisci vs biznesmeni 05.01.07, 06:50
                                    > Niezle wymanewrowal spora liczbe wyksztalconych Polek,zwykla oglada i milymi
                                    > slowkami.
                                    > I pomyslec,ze nawet jedna cnotliwa rzucila sie na niego.Ach,ten intelekt
                                    > polskiej mlodziezy studiujacej jest zabojczy.

                                    w USA to sie oczywiscie nie zdarza. smile MOge po raz kolejny napisac ze skonczone
                                    studia jeszcze nikogo intelektualista nie czynia, zaczete nie czynia tym bardziej.

                                    > Domyslam sie,ze w rozmowach z dziewczynami chwalily sie ,ze murzyna mialy i to
                                    > bez wyjazdu do Afryki,czyli tanim kosztem.
                                    alez oczywiscie z pewnoscia masz racja tak wlasnie robily co do jednej. Sila
                                    twego argumentu zwalila mnie z nog. smile)


                                    --
                                    opsesyjna.blox.pl/html

                                    gosklec@poczta.onet.pl
                                    • maksimum Intelektualisci vs biznesmeni.Babska logika i czar 06.01.07, 00:38
                                      wieczna-gosia napisała:

                                      > > I pomyslec,ze nawet jedna cnotliwa rzucila sie na niego.Ach,ten intelekt
                                      > > polskiej mlodziezy studiujacej jest zabojczy.
                                      >
                                      > w USA to sie oczywiscie nie zdarza. smile

                                      Czytalem o podobnym przypadku w USA kilka lat temu i tym czarnym co zarazal byl
                                      drug dealer i zarazal one swoje klientki,ktore poopa placily mu naleznosci za
                                      narkotyki.
                                      Krotko mowiac w USA byl to dol kloaczny,a w Polsce sytuacja rozegrala sie
                                      miedzy wyksztalconymi ludzmi.
                                      Teraz chyba zdajesz sobie sprawe na jakim poziomie sa polskie uczelnie w
                                      porownaniu ze szkolnictwem amerykanskim.

                                      > MOge po raz kolejny napisac ze skonczone
                                      > studia jeszcze nikogo intelektualista nie czynia, zaczete nie czynia tym
                                      >bardziej.

                                      Ale swiadczy to dosc dobitnie o poziomie studiow w Polsce.

                                      > > Domyslam sie,ze w rozmowach z dziewczynami chwalily sie ,ze murzyna mialy
                                      > i to bez wyjazdu do Afryki,czyli tanim kosztem.
                                      > alez oczywiscie z pewnoscia masz racja tak wlasnie robily co do jednej. Sila
                                      > twego argumentu zwalila mnie z nog. smile)

                                      To moze podaj mnie jakis inny logiczny powod,dlaczego nie robily tego z
                                      kolegami ze studiow??????????
                                      Moze polskie studentki sa racistkami i wola czarnych?
                                      Ja bym sie spytal tej cnotliwej co sie zarazila od Simona,dlaczego nie wybrala
                                      sobie na ta dziejowa chwile bialego kolegi z sasiedztwa?
                                      Bede zgadywal.Babska logika jest jak do tej pory czarna magia dla bialego
                                      czlowieka.


                                      • wieczna-gosia Re: Intelektualisci vs biznesmeni.Babska logika i 06.01.07, 12:28
                                        > Czytalem o podobnym przypadku w USA kilka lat temu i tym czarnym co zarazal byl
                                        >
                                        > drug dealer i zarazal one swoje klientki,ktore poopa placily mu naleznosci za
                                        > narkotyki.
                                        > Krotko mowiac w USA byl to dol kloaczny,a w Polsce sytuacja rozegrala sie
                                        > miedzy wyksztalconymi ludzmi.
                                        > Teraz chyba zdajesz sobie sprawe na jakim poziomie sa polskie uczelnie w
                                        > porownaniu ze szkolnictwem amerykanskim.

                                        hehe smile

                                        > > MOge po raz kolejny napisac ze skonczone
                                        > > studia jeszcze nikogo intelektualista nie czynia, zaczete nie czynia tym
                                        > >bardziej.
                                        >
                                        > Ale swiadczy to dosc dobitnie o poziomie studiow w Polsce

                                        hehe po dwakroc smile)

                                        Bede zgadywal.Babska logika jest jak do tej pory czarna magia dla bialego
                                        > czlowieka.
                                        ty maksimus kolo logiki chyba nawet nie stales smile a juz na pewno nie miales z
                                        nia stosunkow smile)

                                        oczywiscie miedzy studentami amerykanskich uczelni NIE MA stosunkow bez
                                        zabezpieczen. Przypadkowych w dodatku smile
                                        no moj drogi- zakladajac ze robisz w tych Stanach jakas kariere robisz- zaczynam
                                        rozumiec dlaczego tak intensywnie walczysz o uznanie faktu ze o madrosci
                                        swiadczy status materialny.

                                        ale jako starszemu pokoleniu wiele ci jestem w stanie wybaczyc smile
                                        --
                                        opsesyjna.blox.pl/html

                                        gosklec@poczta.onet.pl
                                • maksimum Re: Intelektualisci vs biznesmeni Simon Mol 05.01.07, 21:51
                                  wieczna-gosia napisała:

                                  > Juz w ogole pomijam fakt ze to ze facet ma talent na jednym polu nie czyni z
                                  > niego jeszcze madrego. A nawet jesli przyjmemy ze faktycznie jest madry- to z
                                  > pewnoscia nie jest dobrym czlowiekiem, a z tego czlowiek tez sie sklada- z
                                  > czlowieczenstwa czyli.

                                  Ja od dawna probuje to wlasnie wytlumaczyc pani Makatce,ze uzdolnienia w jednym
                                  kierunku czynia czlowieka ino dobrym rzemieslnikiem i takim wlasnie byl Albert
                                  E. czy Simon Mol.
                                  Do tego byc brac przyklad z czlowieka potrzebne sa jakies osiagniecia zyciowe,a
                                  te w obecnych czasach sa niezle namierzalne finansowo.
                                  Zeby byc dobrym czlowiekiem trzeba umiec wziac odpowiedzialnosc nie tylko za
                                  siebie,ale i za swoja rodzine a w przypadku biznesu rowniez za podwladnych.
                                  Dlatego tez taki intelektualista jak Simon Mol mogl zaimponowac takim
                                  intelektualistkom jak polskie studentki,ktore co najwyzej potrafia przewidziec
                                  przyszlosc na 15 minut do przodu.I to tez nie zawsze.A pozniej
                                  spoleczenstwo,czyli ci znienawidzeni biznesmeni przede wszystkim beda sie
                                  musieli zajmowac do konca zycia intelektualistkami myslacymi niecale 15 minut
                                  do przodu.No przesadzilem,moze pol godziny!
                          • maksimum Czy szczescie to przypadek? 05.01.07, 06:19
                            cynta napisała:

                            > Maksimum co ty zrobisz jak dziecko twoje zachce studiowac filozofie?

                            Nie maja tego w zylach.Poza tym sa zdolne i nie widze powodu by mialy isc na
                            latwizne.

                            > I.. czy
                            > wykonywalbys jakakolwiek prace ktora przynioslaby ci duzo pieniedzy? i czy
                            > zyczylbys sobie aby i twoje dzieci tak robily?

                            Ja mysle,ze kazdy ustawia sie automatycznie pod rynek.Kazdy wie na co go stac i
                            z kim moze konkurowac.Nie mysle,zebym musial swoim dzieciom podpowiadac co maja
                            robic i nie jestem pewien czy by mnie posluchaly.Na pewno bede je kierowal
                            tam,gdzie uwazam ,ze maja najwieksze szanse,a co z tygo wyjdzie,to pokaze czas.
                            Syn uprawia kazdy mozliwy sport i liczy ze zalapie sie na jakis scholarship.
                            Corka do zadnego sportu sie nie pali,ale do czego sie nie wezmie,to idzie jej
                            bardzo dobrze,jak np lyzwy ostatnio.
                            Najczesciej slysze odpowiedzi:Ja bym chciala aby moje dziecko bylo szczesliwe.
                            A gdy spojrze hen za siebie.... to widze,ze czysty przypadek potrafi sprawic,ze
                            jestesmy wlasnie tu a nie gdzies indziej i robimy wlasnie to,a nie cos zupelnie
                            innego.

                            • kropkacom Re: Czy szczescie to przypadek? 05.01.07, 08:48
                              W amerykańskiej wikipedii najbardziej podobało mi się policyjne zdjęcie pana
                              Gatesa. Taki uśmiechnięty a w duchu pewnie nawet dumny z siebie. No ale pewnie
                              amerykańska młodzież w ten sposób musi się wyszumieć:
                              "Bill Gates was arrested at least twice in New Mexico: once in 1975 for speeding
                              and driving without a license, and in 1977 when this photograph was taken."

                              maksimum napisał:
                              > > Zastanawiam sie czemu pieniądze przysłoniły Ci świat. Jakieś kompleksy? Bo
                              > > tłumaczenie Ci że geniusz i sukces finansowy to nie to samo, chyba nia ma
                              > > sensu.

                              > Ja to bardzo dobrze rozumiem i juz Ci daje przyklad.
                              > Do Polski przyjechal bardzo genialny reporter z Kamerunu,odznaczony wieloma
                              > nagrodami,min. w Polsce i zajal sie zarazanie polskich intelektualistek HIV.
                              > Czy spotkalas sie z takim czlowiek,ktory ma sukces finansowy oraz rodzine i
                              > zajmuje sie taka dzialanoscia jak intelektualista kamerunski?

                              Nie rozumiem do końca co ma oznaczać ten przykład. Że niby jak intektualista(bo
                              nigdzie nie piszesz geniusz) bez forsy i rodziny to zaraz tak musi skończyć jak
                              ten kameruńczyk? Co Ty za dziwne i odjechane wnioski wyciagasz?
                              • makatka4 A więc jednak imponderabilia 05.01.07, 10:14
                                Moi Państwo, można uznać, że dyskusja w zasadzie została zakończona. Zakończył
                                ją nasz zaoceaniczny interlokutor przyznając, że nie ma innych wartości niż
                                wyścig szczurów po jak najpełniejszą miskę. Przy czym problem nie polega na
                                tym, iż nasze Maksimum samo trzyma się tych wartości i w tę stronę ma zamiar
                                popychać dzieci- skąd, mnóstwo ludzi tak właśnie kieruje swoim życiem, a co
                                więcej społeczeństwa mają z ich determinacji wiele korzyści. Nie, główny i
                                frustrujący kłopot leży w fakcie, że w głowinie Maksimuma nie mieści się
                                zwyczajnie fakt, że są, byli i na szczęście będą ludzie, którzy mają inną
                                strategię bytu. Z mojego punktu widzenia życie Maksimuma smutne jest i ubogie,
                                choć jestem w pełni świadoma, że nasz Nowojorczyk ma całkiem inny pogląd na tę
                                sprawę. Czymże są niego wielkie postaci tego świata? Wzorce moralne i
                                intelektualne?
                                Pamiętacie może (skleroza mnie gniecie, więc nazwiska nie podam) tego faceta z
                                bodajże dyplomacji II RP, który w czasie II wojny w Budapeszcie z pomocą Węgra -
                                także w służbie publicznej - ratował polskich Żydów? W końcu gestapo go
                                dopadło, katowało potwornie. Za którymś razem w więźniarce zetknął się ze swoim
                                partnerem, owym Węgrem, którego swoim bohaterstwem ocalił. Z trudem otworzył
                                zapuchnięte i zalane krwią oczy i wychrypiał "tak płaci Polska". Kiedy o tym
                                czytałam przechodziły mnie dreszcze, czułam dumę, szacunek i wątpliwość, czy
                                umiałabym w jego sytuacji wykazać się taką postawą. Co czułoby Maksimum?
                                Zapewne zdumienie nad debilizmem kmiota, który zamiast z korzyścią skupować
                                żydowskie brylanty, czy - skoro na dobry interes sam pchający się w ręce był za
                                głupi - choćby zorganizować sobie ucieczkę do Paragwaju, najpierw narażał życie
                                dla jakichś nieznajomych współobywateli, a potem dał się zatłuc na śmierć z
                                powodu czegoś tak kretyńskiego jak lojalność wobec węgierskiego pomagiera i
                                cześć dla własnego państwa.
                                A postawa naukowców, którzy osiągając zamierzony cel zamiast opatentować
                                wynalazek i z profitów stworzyć korporację sprzedającą z zyskiem buty czy
                                komputery odmawiają patentu dla dobra ludzkości, po czym wracają do
                                laboratoriów? No czyż nie jest to dowód na wyższość mentalności sklepikarza nad
                                mentalnością badacza, dla którego nie zysk, ale prawda jest celem?
                                Biedne Maksimum myśli zerojedynkowo. Nie dla niego subtelności rozważań. Nie
                                może więc uznać, że mądrość i skuteczność to nie to samo, że warto jest
                                zastanawiać się, jaki system gospodarczy daje ludziom więcej szczęścia. Nie,
                                lepszy system to tylko i wyłącznie taki, który powoduje - bez względu na
                                koszty - szybszy przyrost PKB. Mądrość mierzy się ilością zer na koncie. BAch
                                był kretynem, bo pisał swoje dzieła na chwałę Pana w kościele św Tomasza,
                                zamiast żyć dostatnio z komponowania skocznych walczyków. Pewnie był za głupi
                                by opanować rytm raz-dwa-trzy więc niestety musiał pisać fugi. Biedaczysko. A
                                jeszcze głupszy był Feliks Mendelsohn, bo zamiast przedstawiać odkrytą przez
                                siebie "Pasję" Bacha jako własne dzieło walczył o nią jako o dzieło Bacha
                                właśnie.
                                Maksimum odrzuca postawy i działania nie przynoszące pekuniarnego sukcesu jako
                                mające podstawę wyłącznie w braku zdolności, determinacji i - cha cha cha -
                                mądrości.

                                • maksimum Re: A więc jednak imponderabilia 06.01.07, 02:11
                                  makatka4 napisała:

                                  > Moi Państwo, można uznać, że dyskusja w zasadzie została zakończona.
                                  Zakończył
                                  > ją nasz zaoceaniczny interlokutor przyznając, że nie ma innych wartości niż
                                  > wyścig szczurów po jak najpełniejszą miskę. Przy czym problem nie polega na
                                  > tym, iż nasze Maksimum samo trzyma się tych wartości i w tę stronę ma zamiar
                                  > popychać dzieci- skąd, mnóstwo ludzi tak właśnie kieruje swoim życiem, a co
                                  > więcej społeczeństwa mają z ich determinacji wiele korzyści. Nie, główny i
                                  > frustrujący kłopot leży w fakcie, że w głowinie Maksimuma nie mieści się
                                  > zwyczajnie fakt, że są, byli i na szczęście będą ludzie, którzy mają inną
                                  > strategię bytu.

                                  Rzeczywiscie w mojej glowie nie miesci sie fakt dlaczego polska studentka,ktora
                                  byla dziewica zreszta,zdecydowala sie stracic cnote z chorym na AIDS 13 lat
                                  starszymm od niej czarnym.
                                  Ja rozumiem gdyby rzecz sie dziala na bezludnej wyspie i po latach zabiegan o
                                  piekna bialoglowa czarny zagrozil jej kanibalizmem jak mu sie nie odda.
                                  Choc po krotkim zastanowieniu,to tez nie jest wystarczajacy powod,zeby sie
                                  staczac w bagno,a jednak polskie studentki potrafia robic to nie na bezludnej
                                  wyspie ale w najwiekszym miescie w Polsce.
                                  Wyjasnij mnie to prosze,bo glowa mnie puchnie i beret sie przekrzywia i nie
                                  miesci mi sie to w czaszce.

                                  > Z mojego punktu widzenia życie Maksimuma smutne jest i ubogie,
                                  > choć jestem w pełni świadoma, że nasz Nowojorczyk ma całkiem inny pogląd na
                                  tę sprawę. Czymże są niego wielkie postaci tego świata? Wzorce moralne i
                                  > intelektualne?
                                  > Pamiętacie może (skleroza mnie gniecie, więc nazwiska nie podam) tego faceta
                                  z bodajże dyplomacji II RP, który w czasie II wojny w Budapeszcie z pomocą
                                  >Węgra - także w służbie publicznej - ratował polskich Żydów?

                                  A czy moglabys dla odmieny podac jeden przyklad bez obecnosci w nim Zydow?
                                  Jestes pewna,ze to byl facet?
                                  www.adl.org/PresRele/VaticanJewish_96/4896_52.htm
                                  Zeby nie wyszlo na to,ze zapomnialas nazwiska Raoul W.
                                  www.chgs.umn.edu/Visual___Artistic_Resources/Diplomat_Rescuers/Diplomats_Who_Saved_Jews/diplomats_who_saved_jews.html

                                  > A postawa naukowców, którzy osiągając zamierzony cel zamiast opatentować
                                  > wynalazek i z profitów stworzyć korporację sprzedającą z zyskiem buty czy
                                  > komputery odmawiają patentu dla dobra ludzkości, po czym wracają do
                                  > laboratoriów?

                                  Great minds yhink alike.Nie ma czegos takiego jak nieprofitowanie ze swoich
                                  wynalazkow,bo tydzien pozniej ktos inny wymysli dokladnie to samo i bedzie
                                  profitowal.I znowu chcac nie chcac mamy do czynienia z wyscigiem madrych.

                                  > No czyż nie jest to dowód na wyższość mentalności sklepikarza nad
                                  > mentalnością badacza, dla którego nie zysk, ale prawda jest celem?

                                  Masz na mysli tego sklepikarza od :
                                  en.wikipedia.org/wiki/Wal-Mart
                                  od Waltonow?
                                  Piszesz tak,jakbys nie wiedziala,ze :
                                  www.wajda.pl/pl/filmy/film12.html
                                  wszystko jest ..

                                  > Biedne Maksimum myśli zerojedynkowo. Nie dla niego subtelności rozważań. Nie
                                  > może więc uznać, że mądrość i skuteczność to nie to samo, że warto jest
                                  > zastanawiać się, jaki system gospodarczy daje ludziom więcej szczęścia. Nie,
                                  > lepszy system to tylko i wyłącznie taki, który powoduje - bez względu na
                                  > koszty - szybszy przyrost PKB.

                                  A te ciezko zarobione pieniadze mozesz juz wydac jak chcesz.Na ochrone
                                  srodowiska lub pomoc polskim studentkom,ktore tracac cnote z Kamerunczykiem
                                  zarazily sie AIDS itd.
                                  Ja dla odmiany owazam,ze nie ma co pomagac tym,ktorzy sami sobie nie umieja
                                  pomoc.Znowu pojawia sie pojecie pierwotnej akumulacji inteligencji.

                                  > Mądrość mierzy się ilością zer na koncie.

                                  Mozna mierzyc ja nagrodami Nobla i wtedy Walesa okaze sie geniuszem.
                                  Kamerunski dziennikarz tez zostal nagrodzony w Polsce.

                                  > BAch
                                  > był kretynem, bo pisał swoje dzieła na chwałę Pana w kościele św Tomasza,
                                  > zamiast żyć dostatnio z komponowania skocznych walczyków. Pewnie był za głupi
                                  > by opanować rytm raz-dwa-trzy więc niestety musiał pisać fugi. Biedaczysko.

                                  Co Ty obrazasz Bacha,przeciez on nie byl z biednej rodziny?

                                  > A
                                  > jeszcze głupszy był Feliks Mendelsohn, bo zamiast przedstawiać odkrytą przez
                                  > siebie "Pasję" Bacha jako własne dzieło walczył o nią jako o dzieło Bacha
                                  > właśnie.

                                  Good German Lutheran family.
                                  On tyle swojego natworzyl,ze nie musial sie podpisywac pod dzielami innych.
                                  en.wikipedia.org/wiki/Felix_Mendelssohn
                                  > Maksimum odrzuca postawy i działania nie przynoszące pekuniarnego sukcesu
                                  jako
                                  > mające podstawę wyłącznie w braku zdolności, determinacji i - cha cha cha -
                                  > mądrości.

                                  Co by sie nie robilo,to powinno sie dozac do sukcesu w swojej dziedzinie i tu
                                  zdolnosci sa wyrazem madrosci,cha,cha.
                                  • znikad Bill Gates etc. 06.01.07, 02:28
                                    Caly fun w posiadaniu duzych pieniedzy jest w tym, ze mozna je komus dac,
                                    obdzielic innych ludzi i miec satysfakcje z pomagania innym. To jest taka sama
                                    prawda jak ta, do ktorej dochodzi sie w ramach wrastania w doroslosc gdy
                                    czlowiek odkrywa, ze nie ma Swietego Mikolaja. Najpierw jest przykre
                                    rozczarowanie a potem olsnienie, ze dawac jest fajniej niz dostawac.
                                    Oczywiscie, nie wszyscy doznaja olsnienia wink))) Sa tez ludzie-wiewiorki cale
                                    zycie skupieni na gramadzeniu i podsiebiernosci (nie mylic z
                                    przedsiebiorczoscia!) nigdy do konca nie rozumiejacy dlaczego to inni maja fun
                                    gdy oni sami wciaz tylko sa w drodze do tego funu.
                                    Bill Gates i Jego zona sa najhojniejszymi w tej chwili "Swietymi Mikolajami" na
                                    swiecie i na pewno sprawia Im to mnostwo satysfakcji. Co ciekawe, nie odpisuja
                                    ani centa od swoich darowizn choc wedlug prawa podatkowego USA mogliby
                                    odpisywac miliony. Po prostu samo dawanie jest bez porownania wieksza frajda
                                    niz liczenie kolejnych milionow wink))) Ale do takiej filozofii zyciowej trzeba
                                    dorosnac - niektorym zajmuje to lata i dopiero gdy sa bilionerami odkrywaja
                                    przyjemnosc w dzieleniu sie, inni - szczesliwsi ludzie - odkrywaja te
                                    przyjemnosc niezaleznie od posiadanych srodkow.
                                    Tak wiec wszystkim naszym dzieciom (z dziecmi Maksimusa na czele) zycze
                                    szerszych horyzontow niz nasze wlasne, odkrycia radosci dawania i umiejetnosci
                                    cieszenia sie drobiazgami w zyciu - to tak na 2007 i w ogole na zycie smile
                                    • maksimum Re: Bill Gates etc. Instynkt samozachowawczy. 06.01.07, 05:28
                                      znikad napisał:

                                      > Caly fun w posiadaniu duzych pieniedzy jest w tym, ze mozna je komus dac,

                                      To tez,ale nie zaszkodzi miec przy tym plan tego co sie chce osiagnac przez
                                      dawanie.
                                      Np. dawanie temu,ktory pije czy cpa poglebi jego nalog,trzeba byc wiec
                                      selektywnym,by swoja dobrocia nie zaglaskac kotka na smierc.
                                      Mozna oczywiscie zainwestowac spore pieniadze w te kobiety,ktore
                                      zakontraktowaly AIDS od Kamerunczyka,ale to beda pieniadze z gory wyrzucone w
                                      bloto.
                                      Idea naczelna musi byc to,by umacniac w czlowieku instynkt samozachowawczy a
                                      nie zabijac go.Dosc popularnym przykladem negatywnym jest John Kennedy
                                      Jr.,ktory nie majac uprawnien do latania samolotem w zla pogode,nie zgodzil sie
                                      na wziecie instruktora na poklad,czyli mowiac dosadnie popelnil samobojstwo.
                                      Specjalnie jemu sie nie dziwie bo facet az 3 razy podchodzil do bar egzam i
                                      zadne przedsiewziecie mu w zyciu nie wyszlo.Nawet dzieci nie wiedzial jak
                                      zrobic.

                                      > obdzielic innych ludzi i miec satysfakcje z pomagania innym. To jest taka
                                      sama prawda jak ta, do ktorej dochodzi sie w ramach wrastania w doroslosc gdy
                                      > czlowiek odkrywa, ze nie ma Swietego Mikolaja. Najpierw jest przykre
                                      > rozczarowanie a potem olsnienie, ze dawac jest fajniej niz dostawac.
                                      > Oczywiscie, nie wszyscy doznaja olsnienia wink)))

                                      Gates juz bardzo dawno powiedzial(co najmniej 10 lat temu) ze rozda swoj
                                      majatek a dzieci obdzieli tylko po 10 mln na twarz,zeby mogly zastartowac w
                                      zyciu.
                                      Robi sie to w celu by nie zabijac instynktu samozachowawczego,jak to mialo
                                      miejsce w przypadku J.Kennedy Jr..Zreszta z nim to byl taki przypadek,ze on
                                      nie byl genetycznie za madry.

                                      > Sa tez ludzie-wiewiorki cale
                                      > zycie skupieni na gramadzeniu i podsiebiernosci (nie mylic z
                                      > przedsiebiorczoscia!) nigdy do konca nie rozumiejacy dlaczego to inni maja
                                      >fun gdy oni sami wciaz tylko sa w drodze do tego funu.

                                      Tego nie robi sie dla fun'u,tylko jest to bardzo wykalkulowana decyzja
                                      wychowawcza.
                                      Mozna sie zastanawiac na ile to jest dobre a na ile przynosi skutki odwrotne do
                                      zamierzonych.
                                      Bo jesli sie daje pieniadze(a tak na pewno bedzie) tym kobietom zarazonym przez
                                      pana z Kamerunu,to uczy sie ludzi,ze popelnianie smiertelnych bledow nie jest
                                      takie zle,bo zawsze ktos wyciagnie do ciebie reke.Moze jeszcze przed smiercia
                                      ksiazke napisza i zostanie ona sfilmowana itd. Bedzie to gloryfikacja rynsztoka
                                      kosztem tych,ktorzy umieliby skorzystac z pieniedzy przyczyniajac sie do
                                      rozwoju spoleczenstwa.
                                      No wiec jak pomagac,to wszystkim i to jak najrowniej.A to co kto z ta pomoca
                                      zrobi,to juz jest sprawa indywidualna.
                                      Jak dotychczas pomoc idzie do tych ,ktorzy sa w sytuacjach beznadziejnych i
                                      pomoc ta pozwala przedluzyc ich wegetacje.

                                      > Bill Gates i Jego zona sa najhojniejszymi w tej chwili "Swietymi Mikolajami"
                                      >na swiecie i na pewno sprawia Im to mnostwo satysfakcji. Co ciekawe, nie
                                      odpisuja
                                      > ani centa od swoich darowizn choc wedlug prawa podatkowego USA mogliby
                                      > odpisywac miliony. Po prostu samo dawanie jest bez porownania wieksza frajda
                                      > niz liczenie kolejnych milionow wink))) Ale do takiej filozofii zyciowej trzeba
                                      > dorosnac - niektorym zajmuje to lata i dopiero gdy sa bilionerami odkrywaja
                                      > przyjemnosc w dzieleniu sie, inni - szczesliwsi ludzie - odkrywaja te
                                      > przyjemnosc niezaleznie od posiadanych srodkow.
                                      > Tak wiec wszystkim naszym dzieciom (z dziecmi Maksimusa na czele) zycze
                                      > szerszych horyzontow niz nasze wlasne, odkrycia radosci dawania i
                                      umiejetnosci
                                      > cieszenia sie drobiazgami w zyciu - to tak na 2007 i w ogole na zycie smile

                                      Dziekuje bardzo.

                                      PS.Zastanawiales sie dlaczego majatek Gates'a zmalal w ciagu ostatnich lat i
                                      mimo wszystko nikt nie wyprzedza go z wielkim hukiem?
                                      Dlaczego EU zatrzymalo sie w rozwoju i rynkami swiatowymi juz niedlugo zaczna
                                      rzadzic prezni Chinczycy?
                                  • makatka4 Polak, nie Szwed, 06.01.07, 12:38
                                    wydawało mi się że napisałam jasno?
                                    Henryk Sławik, tak się nazywał ów niezwykły człowiek. A węgierski partner,
                                    którego ocalił milczeniem to Jozsef Antall, nawiasem mówiąc ojciec pierwszego
                                    premiera demokratycznych węgier. Jeżeli interesuje kogoś bliżej ta historia, to
                                    tu jest streszczenie książki na jej temat, polecam:
                                    www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=ak40115
                                    Przykro mi, że masz jakiś problem z Żydami. Tak się jednak składa, że to Żydzi
                                    byli masowo eksterminowani, więc łatwiej o przykład bohatera ratującego Żydów
                                    niż np. Amerykanów.

                                    Nie rozumiem, o co chodzi ci z tym Kameruńczykiem? Że czarny? Dla mnie
                                    osobiście niewielka różnica, czy zaraża czarny czy biały. A ryzykowne
                                    zachowania seksualne, także osób wykształconych, w kraju, w którym w ramach
                                    kampanii anty-hiv promuje się wyłącznie wierność małżeńską nie są zaskakujące,
                                    przynajniej dla mnie. Nie uważam też, by sypianie z czarnym (żółtym, czerwonym,
                                    zielonym) czymkolwiek różniło się pod względem moralnym od sypiania z białym,
                                    ganz egall czy bez ślubu czy ze ślubem. Oczywiście z punktu widzenia rasisty
                                    rzecz ma się inaczej.

                                    I na koniec niespodzianka: zgadzam się, że dążenie do sukcesu na wybranym przez
                                    siebie polu jest działaniem słusznym. Nie zgadzam się jednak, że ów sukces musi
                                    się mierzyć pieniędzmi. Mierzy się go również poczuciem spełnienia, radością z
                                    osiągniętego celu, satysfakcją z wierności swoim zasadom. I w tym sensie sukces
                                    Gatesa (przeciw któremu nic nie mam, wyjąwszy moje pretensje do produktów
                                    mikrosoftu) nie musi być większy niż sukces nauczyciela, któremu udaje się
                                    wpoić uczniom ambicje, matki, która widzi że dobrze wychowała dzieci, czy
                                    lekarza, któremu udaje się doprowadzić do zmniejszenia spożycia papierosów.
                                    • maksimum Re: Polak, nie Szwed, 06.01.07, 17:11
                                      makatka4 napisała:

                                      > wydawało mi się że napisałam jasno?
                                      > Henryk Sławik, tak się nazywał ów niezwykły człowiek. A węgierski partner,
                                      > którego ocalił milczeniem to Jozsef Antall, nawiasem mówiąc ojciec pierwszego
                                      > premiera demokratycznych węgier. Jeżeli interesuje kogoś bliżej ta historia,
                                      to tu jest streszczenie książki na jej temat, polecam:
                                      > www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=ak40115

                                      Niestety dla Ciebie,nie jest to mnie interesujaca.

                                      > Przykro mi, że masz jakiś problem z Żydami.

                                      Tak sie sklada,ze to nie ja ale ktos inny ma problem z Zydami.
                                      Tuz po wojnie "szacunki naukowcow" podaly liczbe 4 mln Zydow rzekomo
                                      zgladzonych w Oswiecimiu i biorac pod uwage fakt,ze przed wojna w Polsce
                                      mieszkalo ok 6 mln Zydow byl to wg tej szacunkowej liczby holocaust,bo ponad 50%
                                      Zydow rzekomo zgladzono w Oswiecimiu.
                                      Pozniej te szacunki spadly do 3 mln,a ostatnio sie ustabilizowaly na 1 mln.
                                      A ze 1 mln out of 6 mln to niecale 17% wiec nie jest to holocaust,ale ten
                                      termin zostal wbity w pamiec niewinnych ludzi gdy dane byly naukowo szacowane
                                      na 4 mln.
                                      Dane niemieckie z okresu II wojny mowily od poczatku,ze w Oswiecimiu zginelo
                                      okolo 300.000 osob ,ale kto by bral pod uwage statystyki dokladnych Niemcow,jak
                                      mozna swoje wymyslec.
                                      No i 300.000 out of 6 mln to juz zupelnie nie jest holocaust.

                                      > Tak się jednak składa, że to Żydzi
                                      > byli masowo eksterminowani, więc łatwiej o przykład bohatera ratującego Żydów
                                      > niż np. Amerykanów.

                                      I tak dopomoz nam Bog.

                                      > Nie rozumiem, o co chodzi ci z tym Kameruńczykiem? Że czarny? Dla mnie
                                      > osobiście niewielka różnica, czy zaraża czarny czy biały. A ryzykowne
                                      > zachowania seksualne, także osób wykształconych, w kraju, w którym w ramach
                                      > kampanii anty-hiv promuje się wyłącznie wierność małżeńską nie są
                                      >zaskakujące, przynajniej dla mnie.

                                      Tak jak i nie jest zaskakujace dla Ciebie to,ze tenisistka bierze takie same
                                      pieniadze za 3 setowy mecz jak tenisista za 5 setowy.
                                      Ja twoja logike z grubsza juz poznalem i nie dziwi mnie ze jestes przeciwko
                                      wiernosci malzenskiej,bo sad sondem a sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie.

                                      > Nie uważam też, by sypianie z czarnym (żółtym, czerwonym,
                                      > zielonym) czymkolwiek różniło się pod względem moralnym od sypiania z białym,
                                      > ganz egall czy bez ślubu czy ze ślubem.

                                      To pewno nie zdziwilby Cie widok polskich studentek na amerykanskich dyskotekach
                                      wieszajacych sie na szyjach Hindusow,Arabow i Meksykanow a nawet stawiajacych
                                      im drinki aby tylko sie z nimi przespac.
                                      Pewno zdziwi Cie tez ,ze ja mam bardziej konserwtywne podejscie do zycia i
                                      Hinduskami,Arabkami czy Meksykankami sie nie zadaje,juz nie mowiac o tym,zebym
                                      z nimi brudzia pil.

                                      > Oczywiście z punktu widzenia rasisty
                                      > rzecz ma się inaczej.

                                      Pewno dziwi Cie tez,dlaczego Gates sobie czarnej albo Meksykanki za zone nie
                                      wzial,ze o Hindusce nie wspomne?

                                      > I na koniec niespodzianka: zgadzam się, że dążenie do sukcesu na wybranym
                                      przez
                                      > siebie polu jest działaniem słusznym. Nie zgadzam się jednak, że ów sukces
                                      musi
                                      > się mierzyć pieniędzmi. Mierzy się go również poczuciem spełnienia, radością
                                      >z osiągniętego celu, satysfakcją z wierności swoim zasadom.

                                      Czy Ty rzeczywiscie nie kumasz,ze te kobiety zarazone AIDSem od Kamerunczyka
                                      spaly z nim z poczuciem spelnienia,radoscia z osiagnietego celu i satysfakcja z
                                      wiernosci swoim zasadom?
                                      Widzisz,bo gdyby mialy wpojone moje zasady,to do tego nigdy by nie doszlo.
                                      • makatka4 Re: Polak, nie Szwed, 06.01.07, 17:24
                                        1. Dlaczego używasz zwrotu "niestety" mając na myśli pracę, która mi wydaje się
                                        interesująca?
                                        2. Dlaczego uważasz że ktoś poza antysemitami (i Arabami, ale to inna historia)
                                        ma z Żydami problem?
                                        3. Komu w kontekście mojej wypowiedzi ma pomóc Bóg?
                                        4. Dlaczego sądzisz, że interesują mnie wynagrodzenia sportowców?
                                        5. Dlaczego sądzisz, że powinny mnie dziwić relacje erotyczne pomiędzy
                                        przedstawicielami różnych ras?
                                        6. Dlaczego sądzisz, że preferencje Gatesa powinny mnie interesować i wzbudzać
                                        jakieś moje emocje? Lub też informacje o twoim doborze kompanów do kieliszka?
                                        7. Skąd czerpiesz informacje, jaki jest mój stosunek do monogamii w związkach?
                                        8. Ile kochanek Kameruńczyka zwierzało ci się z faktu, iż uprawianie z nim
                                        seksu jest dla nich życiowym celem?
                                        • maksimum Re: Polak, nie Szwed, 08.01.07, 15:15
                                          makatka4 napisała:

                                          > 8. Ile kochanek Kameruńczyka zwierzało ci się z faktu, iż uprawianie z nim
                                          > seksu jest dla nich życiowym celem?

                                          A niby dlaczego mialbym sluchac zwierzen przyszlych polskich redaktorek?
                                          Ja oceniam ludzi, po tym co robia a nie po tym co mowia.
                                          Biegle mowic umie kazdy i spora czesc z nich klamie bez zajakniecia sie.
                                          A wracajac do celow zyciowych,to Tobie sie wydaje,ze studentki Kamerunczyka
                                          zmienia makijaz i majtki i juz na nie kazdy biznesmen poleci??
                                        • maksimum Re: Polak, nie Szwed, Zamkniety krag. 09.01.07, 05:09
                                          > 8. Ile kochanek Kameruńczyka zwierzało ci się z faktu, iż uprawianie z nim
                                          > seksu jest dla nich życiowym celem?

                                          Ja rozumiem,ze Ty twierdzisz,ze ten przystojniak:
                                          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3837377.html
                                          byl tylko przejsciowym kochankiem,po ktorym studentki mialy awansowac na
                                          jakiegos Hindusa albo Wietnamczyka,a po kilku kolejnych Arabach przyszlaby
                                          kolej na zalozenie rodziny z Polakiem z dobrego domu.
                                          Ja uwazam,ze moja makatka oddaje dosc dobrze sens zycia,ze z kim sie
                                          zadajesz,takim sie stajesz i jest to raczej zamkniety krag,z ktorego sie nie
                                          awansuje.
                                          Jesli ktos chce awansowac w zyciu,to czyni to z rowiesnikami ze szkoly czy
                                          swojego srodowiska i z biegiem czasu razem do czegos dochodza.
                                          Jakie szczescie,ze takie rzeczy zdarzaja sie od czasu do czasu,bo oddzielaja
                                          troche plewy od ziarna i nie ma tyle utyskiwania na ilosc smiertelnych ofiar
                                          wyzwolenia Iraku spod Saddama,bo glupi ludzie w czasach pokojowych potrafia
                                          sami sie eliminowac z zycia z pomoca obroncy praw czlowieka.
                                          • makatka4 Re: Polak, nie Szwed, Zamkniety krag. 09.01.07, 10:21
                                            Nie, biedaku, ja nic nie twierdzę na temat partnerek seksualnych tego, jak to
                                            określasz, przystojniaka. A nie twierdzę, bo zwyczajnie nie wiem.
                                            Utrzymujesz, że człowiek jest taki, jak jego otoczenie i awans - jak rozumiem,
                                            nadal piszesz o awansie w sensie przekwalifikowania się do lepiej uposażonej
                                            grupy społecznej - jest niemożliwy. Tym samym podważasz sens emigracji
                                            ekonomicznej, której wszak jesteś elementem.
                                            Natomiast pogląd, że to całe szczęście, że ktoś został zarażony śmiertelną
                                            chorobą budzi mój dość zrozumiały wstręt do osoby głoszącej takowy.
                                            • maksimum Re: Polak, nie Szwed, Zamkniety krag. 10.01.07, 05:07
                                              makatka4 napisała:

                                              > Nie, biedaku, ja nic nie twierdzę na temat partnerek seksualnych tego, jak to
                                              > określasz, przystojniaka. A nie twierdzę, bo zwyczajnie nie wiem.

                                              Ludzie dobieraja sie pod wzgledem intelektualnym.Przeciez juz Ci udowodnilem,ze
                                              kobiety nie wspolzawodnicza z mezczyznami ani w szachach ani w brydzu ,ani
                                              w tworzeniu historii.Pewno nie zauwazylas,ze wsrod tych
                                              Mozartow,Bachow,Chopinow,Kopernikow,Leonardow,Gates'ow itd po prostu nie ma
                                              kobiet.No wiec przyjezdza Kamerunczyk o poziomie umyslowym stroza nocnego,ale
                                              ma wyksztalcenie afrykanskie wiec jest wpuszczony na polskie salony i tu
                                              wspolzyje z kobietami ,ktore sa na dokladnie jego poziomie umyslowym,a moze
                                              nawet duzo nizej,bo zarazil ich kilkanascie zanim sprawa ujrzala swiatlo
                                              dzienne.
                                              Chyba nie zauwazylas,zeby menadzer z Wawy bral sobie za zone jakas dziewczyne
                                              z popegeerowskich wsi?
                                              Wystarczy ,ze z taka ktora ma studia bedzie sie meczyl cale zycie,zanim wyjasni
                                              jej na czym zycie polega.No i ta jego wspolmazonka bedzie na dodatek walczyla o
                                              rowne prawa,mimo ptasiego mozgu jaki posiada.

                                              > Utrzymujesz, że człowiek jest taki, jak jego otoczenie i awans - jak
                                              rozumiem,
                                              > nadal piszesz o awansie w sensie przekwalifikowania się do lepiej uposażonej
                                              > grupy społecznej - jest niemożliwy.

                                              Nie to napisalem,to tylko Ty tak to zrozumialas.
                                              Napisalem,ze awansuje sie razem ze swoim partnerem zyciowym,a nie zaczyna sie
                                              od Murzyna,pozniej edukuje sie na Wietnamczyky i Hindusie by skonczyc edukacje
                                              na Polaku z dobrego domu.

                                              > Tym samym podważasz sens emigracji
                                              > ekonomicznej, której wszak jesteś elementem.

                                              A z czego wywnioskowalas,ze ja do emigracji ekonomicznej naleze?
                                              Ja tego nie napisalem.W Polsce zylo mnie sie bardzo dobrze i przed wyjazdem
                                              musialem w pospiechu sprzedac 2 samochody i motor.

                                              > Natomiast pogląd, że to całe szczęście, że ktoś został zarażony śmiertelną
                                              > chorobą budzi mój dość zrozumiały wstręt do osoby głoszącej takowy.

                                              Bardzo nieudolnie rozumiesz i przeinaczasz moje wypowiedzi.
                                              Gdyby ten brodzik intelektualny z Kamerunu nie przyjechal do Polski i nie
                                              zarazil kilkunastu polskich intelektualistek,to pewno w dalszym ciagu
                                              walczylabys o zrownanie plac kobiet i mezczyzn mimo zupelnie nieporownywalnego
                                              poziomu intelektualnego jednych i drugich.
                                              Ten brzydki i glupi Kamerunczyk pokazal calemu swiatu na jakim poziomie
                                              intelektualnym sa wyksztalcone polskie kobiety,przyszle dziennikarki zreszta.

                                              • wieczna-gosia Re: Polak, nie Szwed, Zamkniety krag. 10.01.07, 07:03
                                                > Wystarczy ,ze z taka ktora ma studia bedzie sie meczyl cale zycie,zanim wyjasni
                                                >
                                                > jej na czym zycie polega.No i ta jego wspolmazonka bedzie na dodatek walczyla o
                                                >
                                                > rowne prawa,mimo ptasiego mozgu jaki posiada.

                                                juz fakt ze napisales na poczatku o tym, ze dziewczynki w wieku lat 13 staja sie
                                                madrzejsze od matek, a pozniej lacza je tylko babskie ploty- dal mi do myslenia.
                                                Takie teksty daja mi do myslenia jeszcze bardziej.

                                                Ja naprawde maksimus nie rozumiem jak mozesz znizac sie do ponad 100 postowej
                                                dyskusji z paroma posiadaczkami ptasich mozdzkow. Moze wejdz na forum brydzystow
                                                i tam blysnij- bo tutaj to przeciez zaden wyczyn z taaakim intelektem a my takie
                                                malutkie smile))

                                                bylo smieszno i absurdalnie- zaczyna byc straszno


                                                --
                                                opsesyjna.blox.pl/html

                                                gosklec@poczta.onet.pl
                                                • maksimum Re: Polak, nie Szwed, Zamkniety krag. 10.01.07, 15:55
                                                  wieczna-gosia napisała:

                                                  > > Wystarczy ,ze z taka ktora ma studia bedzie sie meczyl cale zycie,zanim w
                                                  > yjasni
                                                  > > jej na czym zycie polega.No i ta jego wspolmazonka bedzie na dodatek walc
                                                  > zyla o rowne prawa,mimo ptasiego mozgu jaki posiada.
                                                  >
                                                  > juz fakt ze napisales na poczatku o tym, ze dziewczynki w wieku lat 13 staja
                                                  sie madrzejsze od matek, a pozniej lacza je tylko babskie ploty- dal mi do
                                                  >myslenia.

                                                  Tutaj nie ma nad czym myslec.Dzieci sa madrzejsze od rodzicow i czym wczesniej
                                                  rodzicow przerosna tym lepiej dla nich.
                                                  Ja sie nie moge doczekac,kiedy moje dzieci beda madrzejsze ode mnie.

                                                  > Takie teksty daja mi do myslenia jeszcze bardziej.

                                                  Wlasnie tu po to jestem,zeby dac ci domyslenia i ta tragedia,ktora spotkala
                                                  polskie studentki tez daje do myslenia,bo one zdecydowanie uwazaly sie za madre
                                                  i wyzwolone,a przeciez sa dorosle,wiec podejmowaly samodzielne decyzje,ktore
                                                  bylyby krytykowane przez rodzicow i srodowisko,gdyby nie byly ukrywane przed
                                                  rodzicami i srodowiskiem.
                                                  Krotko mowiac,chcialy byc madrzejsze niz makatka na ktorej jest wyhaftowane:
                                                  "Z kim sie zadajesz,takim sie stajesz"

                                                  > Ja naprawde maksimus nie rozumiem jak mozesz znizac sie do ponad 100 postowej
                                                  > dyskusji z paroma posiadaczkami ptasich mozdzkow. Moze wejdz na forum
                                                  brydzystow
                                                  > i tam blysnij- bo tutaj to przeciez zaden wyczyn z taaakim intelektem a my
                                                  >takie malutkie smile))

                                                  Boli Cie bardzo,ze brzydki i glupi murzyn wyprowadzil w pole kilkanascie a
                                                  raczej kilkadziesiat polskich studentek,ktore niewatpliwie uwazaly sie za
                                                  intelektualistki.
                                                  Niestety taka jest wlasnie prawda,ze srednio inteligentny Afrykanczyk jest
                                                  madrzejszy od polskich studentek.I te same studentki zazarcie walcza o
                                                  zrownanie plac itd.

                                                  > bylo smieszno i absurdalnie- zaczyna byc straszno

                                                  Bo nauczyc sie z ksiazki i powtorzyc to na egzaminie jest stusunkowo latwo,duzo
                                                  trudniej jest zastosowac madrosci zyciowe przekazywane nam przez starsze
                                                  pokolenia,w zyciu codziennym.

                                                  Pozdrawia Redneck.
                                                  en.wikipedia.org/wiki/Redneck
                                                  • wieczna-gosia Re: Polak, nie Szwed, Zamkniety krag. 10.01.07, 21:10
                                                    > Ja sie nie moge doczekac,kiedy moje dzieci beda madrzejsze ode mnie.

                                                    zdecydowanie przestan czekac a zacznij sie im przygladac.

                                                    No i ta jego wspolmazonka bedzie na dodate
                                                    > k walc
                                                    > > zyla o rowne prawa,mimo ptasiego mozgu jaki posiada.
                                                    > >
                                                    jesli traktowac twoje wynurzenia jako prawdy objawione- to wlasnie powie maz
                                                    twojej cudownej lyzwiarki o niej. To raczej smutne.
                                                    --
                                                    opsesyjna.blox.pl/html

                                                    gosklec@poczta.onet.pl
                                                  • maksimum Re: Polak, nie Szwed, Zamkniety krag. 10.01.07, 23:46
                                                    > zdecydowanie przestan czekac a zacznij sie im przygladac.

                                                    Syn mimo swoich 12 lat widze,ze zrozumial o co w zyciu biega i stal sie solidny
                                                    i odpowiedzialny.Postepami w nauce nawet mnie zaskakuje,do sportu sie rowniez
                                                    garnie,az zaczynam myslec o tym,zeby pohamowac go troche.
                                                    Monika(9) jest jeszcze roztrzepana i czasami trzeba jej przypominac o
                                                    obowiazkach,ale syn byl podobny w jej wieku,wiec mysle,ze sie poprawi.
                                                    Na lyzwy ja ciagnie,ale w tenisa nie chce grac,a ja widzialem w niej tenisistke.
                                                    Moze mnie podpowiesz,jak ja naklonic na tenisa?

                                                    > No i ta jego wspolmazonka bedzie na dodatek walc
                                                    > > > zyla o rowne prawa,mimo ptasiego mozgu jaki posiada.
                                                    > > >
                                                    > jesli traktowac twoje wynurzenia jako prawdy objawione- to wlasnie powie maz
                                                    > twojej cudownej lyzwiarki o niej. To raczej smutne.

                                                    Na razie tak daleko nie wybiegam naprzod,ale Monika jest zdolniejsza od swojego
                                                    brata i wiem,ze bedzie jej niezwykle trudno znalezc kogos rozsadnego.
                              • maksimum Re: Czy szczescie to przypadek? 06.01.07, 00:26
                                > > Czy spotkalas sie z takim czlowiek,ktory ma sukces finansowy oraz rodzine
                                > i zajmuje sie taka dzialanoscia jak intelektualista kamerunski?
                                >
                                > Nie rozumiem do końca co ma oznaczać ten przykład. Że niby jak intektualista
                                (bo nigdzie nie piszesz geniusz) bez forsy i rodziny to zaraz tak musi skończyć
                                >jak ten kameruńczyk? Co Ty za dziwne i odjechane wnioski wyciagasz?

                                Normalny czlowiek,ktory ma troche oleju w glowie,zaczyna myslec,co bylo juz tu
                                poruszane, o pierwotnej akumulacji kapitalu.
                                Sa oczywiscie tacy intelektualisci,ktorzy kombinuja co by tu robic,zeby nic nie
                                robic i dobrze zyc,a inni pseudointelektualisci ich mocno w tym wspieraja i juz
                                powstaje caly ruch antyfaszystowski oraz zrownania plac kobiet i mezczyzn itp.
                                idiotyzmy.
                                No i pozniej wszystko jest w rekach Gates'a,ktory ponad 50% dochodow przeznacza
                                na cele charytatywne,w tym na leczenie chorych na AIDSa.
                                No wiec najpierw nastepuje samodzielna decyzja doroslej Polki o bardzo
                                ryzykownym zachowaniu,a pozniej nastepuje wyciaganie reki po pomoc finansowa do
                                tych,ktorzy wiedza jak zyc i zarabiac pieniadze.
                                Najpierw zaczelo sie skromnie od wywal;czenia prawa do glosowania,a teraz te
                                kobiety bez zmruzenia oka wybralyby tego Kamerunczyka np na prezydenta Warszawy,
                                bo taki uczciwy,wspolczujacy i przystojny.
                                Moj kuzyn,ktory nie jest zaden sophisticated guy jak np pani Makatka powiedzial
                                wprost:Ja tych kobiet zupelnie nie zaluje,wszystkie sa dorosle i wszystkie
                                podjely samodzielna decyzje,wiec maja to na co zasluzyly.
                                • kropkacom Re: Czy szczescie to przypadek? 06.01.07, 15:30
                                  maksimum napisał:
                                  > Sa oczywiscie tacy intelektualisci,ktorzy kombinuja co by tu robic,zeby nic nie
                                  > robic i dobrze zyc,a inni pseudointelektualisci ich mocno w tym wspieraja i juz
                                  > powstaje caly ruch antyfaszystowski oraz zrownania plac kobiet i mezczyzn itp.
                                  > idiotyzmy.

                                  Nie dość że oceniasz wszystkich przez pryzmat pieniądza to jeszcze okazujesz się
                                  być męskim szowinistą. Ciekawe czego jeszcze się o Tobie dowiemy?


                                  • makatka4 Re: Czy szczescie to przypadek? 06.01.07, 17:17
                                    No wiemy też, że jest rasistą (teksty o seksie białych i czarnych) a skoro mu
                                    wadziły moje przykłady, to obawiam się, że i antysemitą.
                                    Generalnie jak tak sobie spoglądam na posty Maksimuma, to przypomina mi się
                                    ocena któregoś z wiodących socjologów badających imigrantów. Pisał on, że
                                    przyjezdni (niestety, niestety) najszybciej przyswajają wady nowego
                                    społeczeństwa i najdłużej utrzymują wady starego.
                                    W efekcie mamy słowiańskiego rednecka, w dodatku przekonanego autentycznie o
                                    przynależności do elity. Brrrr.
                                    • maksimum Re: Czy szczescie to przypadek? 08.01.07, 03:57
                                      makatka4 napisała:

                                      > No wiemy też, że jest rasistą (teksty o seksie białych i czarnych) a skoro mu
                                      > wadziły moje przykłady, to obawiam się, że i antysemitą.
                                      > Generalnie jak tak sobie spoglądam na posty Maksimuma, to przypomina mi się
                                      > ocena któregoś z wiodących socjologów badających imigrantów. Pisał on, że
                                      > przyjezdni (niestety, niestety) najszybciej przyswajają wady nowego
                                      > społeczeństwa i najdłużej utrzymują wady starego.

                                      Taaaaaaaaaak! I przyjezdni sa wszyscy tacy sami i mozesz mnie uwierzyc na
                                      slowo,ze sa identyczni jak Ty.

                                      > W efekcie mamy słowiańskiego rednecka, w dodatku przekonanego autentycznie o
                                      > przynależności do elity. Brrrr.

                                      I zupelnie Cie nie dziwi,ze taki Amerykanin jak ja inspiruje taka
                                      intelektualistke jak Ty do wymiany zdan?
                                      • maksimum Czy Makatka wybroni poete,pisarza i dziennikarza? 08.01.07, 04:08
                                        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3826378.html
                                        Szykuje mu sie 10 lat pudla i ciekawi mnie,czy Makatka zorganizuje przynajmniej
                                        jakas manife pod prokuratura a pozniej pod wiezieniem w celu uwolnienia
                                        najwiekszego Antyfaszysty polskiego?
                                        Na zdjeciu wyglada jak kawal dziada,a polskie grubo pelnoletnie juz
                                        studentki,przyszle panie redaktorki ,widzialy w nim Boga.
                                        Kiedys mature nazywalo sie egzaminem dojrzalosci,no i studentki bezprzecznie
                                        mature musialy zdac skoro studiowaly,ale egzaminu dojrzalosci z Kamerunczykiem
                                        niestety nie zdaly.
                                        Teraz przypomnialo mnie sie ,co bylo napisane na tej mojej makatce w kuchni
                                        wyhaftowanej przez Mamuske:
                                        "Z kim sie zadajesz,takim sie stajesz".
                                        No wiec ,zadawaly sie z nosicielem i staly sie nosicielkami.
                                        Ciekawe ile z tych studentek przyprowadzilo swojego kamerunskiego narzeczonego
                                        do domu by przedstawic go rodzicom juz przynajmniej po 2 nocach spedzonych z
                                        nim?
                                • owocoskala Re: Czy szczescie to przypadek? 09.01.07, 09:24
                                  > Najpierw zaczelo sie skromnie od wywal;czenia prawa do glosowania,a teraz te
                                  > kobiety bez zmruzenia oka wybralyby tego Kamerunczyka np na prezydenta
                                  Warszawy
                                  Jakos kobietę ostatnio wybralyśmy jak byś nie wiedział.
                                  > powstaje caly ruch antyfaszystowski oraz zrownania plac kobiet i mezczyzn
                                  itp.
                                  > idiotyzmy.
                                  Jednak uwielbiasz się z nami drażnić maksimum smile
                                  Pewnie nudno by było bez twoich ciągłych offtopików.
                                  PS. Też jestem fanką makatki4 smile
                                  • maksimum Re: Czy szczescie to przypadek? 10.01.07, 05:20
                                    owocoskala napisała:

                                    > > Najpierw zaczelo sie skromnie od wywal;czenia prawa do glosowania,a teraz
                                    > te kobiety bez zmruzenia oka wybralyby tego Kamerunczyka np na prezydenta
                                    > Warszawy
                                    > Jakos kobietę ostatnio wybralyśmy jak byś nie wiedział.

                                    Nie ma sie specjalnie czym chwalic,bo Marcinkiewicz bylby o niebo lepszy.

                                    > > powstaje caly ruch antyfaszystowski oraz zrownania plac kobiet i mezczyzn
                                    > itp. idiotyzmy.
                                    > Jednak uwielbiasz się z nami drażnić maksimum smile

                                    Czy Ty rzeczywiscie nie widzisz,ze ten przyglupiasty Kamerunczyk okazal sie
                                    madrzejszy od wiekszosci kobiet w Polsce?
                                    Polskie studentki przepychaly sie w kolejce do jego legowiska.

                                    > Pewnie nudno by było bez twoich ciągłych offtopików.

                                    No tak,bo tego obecnie matki juz swoich corek nie ucza,co u mnie na makatce
                                    bylo,ze z kim sie zadajesz ,takim sie stajesz.

                                    > PS. Też jestem fanką makatki4 smile

                                    To jest nas tu cala zgraja.

                                    PS.W szkolach mojej corki i mojego syna nie ma czarnych i mimo ,ze w parku gram
                                    z synem razem z czarnymi w kosza,corka jakos stroni od nich,mimo ze mieszkany
                                    w Brooklynie.Nawet Ruskie dziewczyny,ktore zupelnie nie przebieraja w
                                    partnerach tez stronia od czarnych,a popatrz ,ze Polska rajem jest dla
                                    czarnoskorych.

                                    • wieczna-gosia Re: Czy szczescie to przypadek? 10.01.07, 07:07
                                      > Nie ma sie specjalnie czym chwalic,bo Marcinkiewicz bylby o niebo lepszy.

                                      w czym?

                                      > Czy Ty rzeczywiscie nie widzisz,ze ten przyglupiasty Kamerunczyk okazal sie
                                      > madrzejszy od wiekszosci kobiet w Polsce?
                                      > Polskie studentki przepychaly sie w kolejce do jego legowiska.
                                      od wiekszosci? o cholera...... pchaly sie... jezus Maksimus ty masz jakies
                                      problemy ze statystyka smile))) ty sie za brydza nie bierz bo tam do52 liczyc
                                      trzeba a nie do 14 w 38 milionowym narodzie smile

                                      popatrz ,ze Polska rajem jest dla
                                      > czarnoskorych.
                                      ogromnym. Czarnych ci u nas jak mrowkow albo gorzej. Gdzie spojrzec tam czarny.
                                      --
                                      opsesyjna.blox.pl/html

                                      gosklec@poczta.onet.pl
                                      • maksimum Re: Czy szczescie to przypadek? Guinnes record! 10.01.07, 15:35
                                        wieczna-gosia napisała:

                                        > > Nie ma sie specjalnie czym chwalic,bo Marcinkiewicz bylby o niebo lepszy.
                                        >
                                        > w czym?

                                        W rzadzeniu w Warszawie,moja droga feministko.
                                        Kobiety postawily na swoim i wybraly swoja kandydatke,co wcale nie znaczy,ze
                                        bedzie im w Warszawie lepiej pod rzadami Hanki G-W niz byloby pod rzadami
                                        Marcinkiewicza.
                                        Przeciez te studentki tez swiadomie wybraly czarnego zamiast kolege ze studiow.

                                        > > Czy Ty rzeczywiscie nie widzisz,ze ten przyglupiasty Kamerunczyk okazal s
                                        > ie madrzejszy od wiekszosci kobiet w Polsce?
                                        > > Polskie studentki przepychaly sie w kolejce do jego legowiska.

                                        > od wiekszosci? o cholera...... pchaly sie... jezus Maksimus ty masz jakies
                                        > problemy ze statystyka smile))) ty sie za brydza nie bierz bo tam do52 liczyc
                                        > trzeba a nie do 14 w 38 milionowym narodzie smile

                                        14 jak dotychczas,to zarazone przez niego,ktore sie do tego przyznaly.
                                        Do tego musisz doliczyc zarazone przez niego,ktore sie do tego nie przyznaja
                                        oraz te ktore spaly z nim i nie zarazily sie.
                                        I wtedy wyjdzie Ci rekord swiatowy ilosci bialych kobiet,ktore spaly z czarnym
                                        w ciagu niecalych 7 lat.
                                        A juz spokojnie mozna to zarejestrowac jako swiatowy rekord Polek zarazonych
                                        AIDS przez jednego czarnego.
                                        en.wikipedia.org/wiki/Guinness_Book_of_Records

                                        > popatrz ,ze Polska rajem jest dla czarnoskorych.

                                        > ogromnym. Czarnych ci u nas jak mrowkow albo gorzej. Gdzie spojrzec tam
                                        >czarny.

                                        A mimo tej nieobfitosci czarnych w Polsce nasze studentki bija recordy swiata
                                        w ilosci bialych kobiet zarazonych AIDS przez jednego czarnego.

                                        PS Domyslam sie,ze grasz w brydza i chcialabys mnie sprawdzic?

                                          • wieczna-gosia zeby jednak bylo jasne 10.01.07, 21:30
                                            wcale nie uwazam Hani za genialna kandydatke. Nawet specjalnie za nia nie
                                            przepadam. Niestety piekny Kazio juz pokazal co potrafi bedzac komisarzem, a
                                            potrafil sie glownie lansowac. warszawiacy doszli do wniosku ze panu podziekuja.
                                            I jak sie okazalo- nie zginal biedaczek, gdyz jak uczy nas fizyka energia
                                            ponecjalna rosnie wprost proporcjonalnie do wysokosci. Ktos potencje Kazia
                                            docenil i prosze jak wyladowal smile
                                            --
                                            opsesyjna.blox.pl/html

                                            gosklec@poczta.onet.pl
                                            • maksimum Re: zeby jednak bylo jasne 10.01.07, 23:55
                                              > ponecjalna rosnie wprost proporcjonalnie do wysokosci. Ktos potencje Kazia
                                              > docenil i prosze jak wyladowal smile

                                              Hanka ze wzgledu na uwielbienia dla Tuska na pozycje Kazia nie mogla liczyc,a
                                              szkoda bo by sie finansowo ustawila.Teraz beda sie jej wszyscy na rece patrzec i
                                              nie doceniac ladnie pomalowanych paznokci.
                                          • maksimum Re: Czy szczescie to przypadek? Guinnes record! 10.01.07, 23:32
                                            wieczna-gosia napisała:

                                            > Hanie rozumiem tez feministki wybraly na prezesa NBP i pozniej do city
                                            >pojechala pracowac tez przez feministki.

                                            Bede sie domyslal.Kobiety murem glosowaly na Hanke G-W,a mezczyzni w
                                            przewajacej wiekszosci na Marcinkiewicza.
                                            Widzisz,PO nigdy nie przeprowadzilaby dekomunizacji w ten sposob jak robi to
                                            PiS.Raczej zapewnilaby im miekkie ladowanie,a glownie chodzilo o to,by Tusk
                                            dorwal sie do zloba.
                                            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3841656.html
                                            Poza tym PO jest popularne z ta calkowita zgodnoscia z EU,a ja przyjrzec sie
                                            blizej,to co w tym EU jest takie genialne,skoro coraz bardziej zostaje z tylu
                                            za USA ?

                                            > > PS Domyslam sie,ze grasz w brydza i chcialabys mnie sprawdzic?
                                            > >
                                            > a po czym to wnosisz? i tio ze gram i to ze chcialabym cie sprawdzic? Bo mnie
                                            > ani fakt czy grasz w brydza, ani jak- kompletnie nie interesuje akurat smile

                                            Kiedys gralem na kilku turniejach w Warszawie i to z pierwsza liga,ale
                                            atmosfera napiecia i dymu papierosowego zniechecila mnie.Wole ganiac z
                                            murzynami za pilka w kosza niz siedziec 4 godziny na turnieju w bezruchu.