mamadwojga napisała:
> Z jednej strony- bardzo słuszna akcja.
> Z drugiej strony- można nieźle ludziom niewinnym nabruździć. Mój 3.5 letni syn
> dzisiaj w nocy przez sen 15 minut wydzierał się jakby go ze skóry obdzierali-
> krzyczał "NIE NIE!!!". Nie dało się go ani obudzić ani uspokoić. Po kwadransie
> koszmaru usnął jak anioł. Rano niczego nie pamiętał. Ciekawe jak bym się
> wybroniła gdyby jakis gorliwy sąsiad w dobrej wierze wezwał policję.....
Pokazałabyś dzieciaka i byłby spokój. Chciałbym od razu zwrócić tu uwagę na
przemoc psychiczną. To nie tylko rodzice wydzierający się na dziecko i
wymyślający mu od najgorszych. To także np. matki, które samotnie wychowują
dziecko: w dzień jest tuli-tuli, a na noc idą gdzieś pić i sprowadzają sobie
gachów, z którymi chcą się gzić bez względu na to, że dziecko śpi w tym samym
pokoju. Wierzcie mi, dzieci nawet już w wieku 4-5 lat doskonale wiedzą, co się
dzieje, czują się oszukane i odczuwają wstyd, ale czy mogą coś takiej matce
powiedzieć? Oczywiście, że nie, nie przyjdzie im to nawet na myśl - sygnalizują
to metodą zastępczą, błagając: Nie idź dziś nigdzie, nie zostawiaj mnie samego.
Takie matki są jednak na to głuche, egoizm każe im się puszczać bez względu na
uczucia dziecka. To pozostawia na psychice dziecka trwały ślad i wpływa na jego
późniejsze decyzje życiowe - nie zawsze najszczęśliwsze.
Sprawa druga: nie chodźcie po mieszkaniu w obecności dziecka rozebrane do
półnaga. Dziecko to krępuje, ale też nie wie, jak na to zareagować. Poza tym
widok kobiety nierzadko z obwisłym biustem jest estetycznie odrażający nawet dla
małego chłopca.
Każdy z nas ma zaprogramowaną choćby odrobinę wstydliwości. Gwałcenie jej u
dziecka w imię własnego widzimisię jest po prostu chore. Dziecko też zasługuje
na ochronę swojej sfery intymności i nie musdi być świadkiem niczyjego
ekshibicjonizmu ani puszczalstwa. Albo chce się być matką, albo latawicą. Znałem
jedną starą babę (po osiemdziesiątce), która, gdy jakiś obcy facet pomagał jej
wnieść zakupy do budynku, mówiła: "O, już się na mnie napalił", wprawiając tym w
zażenowanie całe swoje otoczenie, w tym dorosłego syna. Do końca życia pozostała
qrwiszonem. Wreszcie wszyscy się od niej odsunęli, żeby nie narażać się na
podobne idiotyzmy. Powiecie: miała demencję. Pewnie i miała, ale to qrestwo było
w niej zakodowane i wyłaziło przy każdej okazji, kiedy jeszcze nie mogło być
mowy o demencji starczej.
--
Hatikva
Widziane z Gór Arbuzowych