Dodaj do ulubionych

Mój syn mnie nie lubi!!!!!!!!

06.08.07, 22:25
Nie wiem,czy to taki etap,czy mój syn rzeczywiście mnie nie
cierpi....Generalnie to ja ustalam zasady w domu,ja wychowuję
dzieci,mi czasem zdarzy się klaps,ja podnoszę głos.Mąż jest w domu
tylko w niedzielę,bawi się z synkiem,pozwala mu na dużo więcej.Kiedy
taty nie ma w domu,synek mówi że kocha tylko jego-mamy nie!!!!!Kiedy
mu czegoś zabraniam,woła tatę!!!!!!!Dziś rano godzinę płakał za
ojcem,nie pozwolił mi się dotknąć.Zresztą kiedy mąż jest w domu też
nie mam prawa się do niego zbliżyć.Jestem załamana...........


Obserwuj wątek
    • aprylis1 Re: Mój syn mnie nie lubi!!!!!!!! 06.08.07, 23:09
      ZTo normalka. Ty wychowujesz, jesteś do dyspozycji przez 24 godz. na
      dobę, a tatuś-no cóż-tatuś spuija śmietankę. Dziecko jeszcze tego
      nie rozumie... Nie poddawaj się i "domagaj" się przytlania, pokaż mu
      że wymagasz, ale KOCHASSZ synka całym swoim sercem i zaszalej z nim
      malując np. rękami po papierze,pokaż mu jakieś zabawy jakich jeszcze
      nie próbowaliście razem, idź na plac zabaw i szalej z nim,
      potańczcie przy jego ulubionych piosenkach, albo zamieńcie się rolami
      (niech on będzie tatą, albo mamą a ty będziesz
      synkiem i zobaczysz
      wtedy co dokładnie myśli twój synek). to minie, ale będzie wracało-
      normalka! Grunt to się nie poddawać.
      Pozdrawiam
      • camel_3d Re: Mój syn mnie nie lubi!!!!!!!! 08.08.07, 10:37
        > ZTo normalka. Ty wychowujesz, jesteś do dyspozycji przez 24 godz. na
        > dobę, a tatuś-no cóż-tatuś spuija śmietankę.
        nie przesadzaj z ta smietanka... Tatus zapiernicza gdzies zeby mymusi i dziecku
        sie dobrze powoedzilo. Wiec co ma zrobic? Przejechac i przylac dzeicku zeby go
        tak samo nie luboilo jak mamusi?
        Jasne ze chce sie z nim pobawic i dlatego dzieciak woli ojca...

        nie bedz jednostronna. Zawsze przeciez mamusia moze pojsc do pracy..prawda?





        --
        BERLIN BERLIN!!!
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
        • crusk Re: Mój syn mnie nie lubi!!!!!!!! 08.08.07, 12:49
          Camel skąd wiesz, że Buzka nie pracuje?
          Z doświadczenia wiem, że „niedzielny” tata, który niczego nie wymaga, nie jest
          gwarancją bezpieczeństwa dla dziecka, jest kolejnym kompanem w zabawie. Gdy
          zostają sami, bez mamy w tle, zaczynają się kłopoty. Budowanie autorytetu polega
          nie tylko zaspokajaniu zachcianek, ale tez na stawianiu wymagań.

          Buzka, zamiast dawać klapsy i krzyczeć, może powinnaś tłumaczyć i nagradzać
          pozytywne zachowania młodego, na dłuższą metę daje to lepsze efekty. Jeśli
          pracujesz i nie masz wiele czasu dla syna, angażuj go w prace domowe. Co prawda
          zamiatanie zamiast 10 min. trwa 15, ale poświęcasz dziecku 15 min. zamiast 5.

          pozdrawiam
    • crusk Re: Mój syn mnie nie lubi!!!!!!!! 06.08.07, 23:43
      Ile Twój syn ma lat? Są fazy mamy i fazy taty w życiu dziecka i to zupełnie
      normalne. Mam jednak wrażenie, że tata jest dla młodego oczekiwaną atrakcją -
      nie karci, nie przejmuje się rozkładem dnia, nie wymaga, itd.
      Porozmawiaj z mężem, może nie tego nie widzi, może nie dociera do niego, że
      ojcostwo to trochę więcej niż zabawa, albo weź wolny weekend i zostaw chłopaków
      samych. Zostaw jeszcze listę zakupów, zaproś babcię na obiad - żeby musieli sami
      ów obiad przygotować, posprzątać dom.
      Mój syn (4 lata) zmienił stosunek do ojca po czterech dniach wakacji, które
      spędzili razem. Okazało się, że z tatą jest dosyć nudno na dłuższą metę, że tata
      również karci, że nie na wszystko pozwala.
      Sama staraj się uatrakcyjnić czas młodemu. Niewiele do tego potrzeba. Mój syn
      ostatnio zagniótł pyszne ciasto na knedle - prawie nie trzeba było poprawiać, a
      dumny był bardzo, czół się potrzebny.
      Mamie więcej wolno.
      • buzka5 Re: Mój syn mnie nie lubi!!!!!!!! 09.08.07, 07:38
        To nie jest tak,że kojarze się dziecku z klapsami i krzykiem.Całymi
        dniami czytamy ksiazeczki,bawimy się,chodzimy na spacery ,dużo
        rozmawiamy.Klaps i krzyk się zdarza ale naprawdę rzadko,kiedy już
        jestem u kresu sił.Myślę że tak cy inaczej tesknota za tatą przebije
        wszystko.....Co do pracy,,,,po pierwsze mąż jest w stanie wiecej
        zarobić,po drugie mam jeszcze 5 miesięczniaka w domu.....
        • aprylis1 Re: Mój syn mnie nie lubi!!!!!!!! 09.08.07, 16:17
          Buzka5, nie chodzi o to, że masz się kojarzyć dziecku z klapsami i
          krzykiem, ale po prostu kojarzysz się z codziennością, z tym że to
          ty mówisz synkowi co wolno, a co nie.Sacery i zabawy z mamą również
          odbywają się codziennie....i z pewnością są podobne, powtarzają się,
          ale to NORMALNE. Tata więc na razie będzie dla synka rzeczywiście
          ATRAKCJĄ... Jednak ten etap z pewnością minie...i jak będzie starszy
          to znowu będzie miał "etap mamy"...
          Moja córeczka (5lat)jest właśnie tego przykładem...i teraz zabawa
          z "atrakcyjnym" tatą nie jest od razu atrakcją, bo mała woła
          mnie;tata czyta ulubione książeczki, ale nie tak jak mama i to też
          jej się nie podoba...;zabawa z tata jest możliwa wtedy kiedy mama
          też się bawi... Potem mogę się powoli wycofywać, ale czasami muszę
          się natłumaczyć dlaczego wychodzę,albo dlaczego nie czytam jej
          skoro nigdzie nie idę, dlaczego tata nie bawi się z nią tak jak ja
          itd. itp...
        • crusk Re: Mój syn mnie nie lubi!!!!!!!! 09.08.07, 22:51
          buzka5 napisała:

          > ...po drugie mam jeszcze 5 miesięczniaka w domu.....

          Może to jest odpowiedź na twoje wątpliwości. Twój synek chyba jest zazdrosny o
          malucha. Tęskni za tatą, bo nie ma go na co dzień, a kiedy przyjeżdża poświęca
          mu zapewne więcej czasu niż młodszemu dziecku. Ty, z oczywistych względów,
          poświęcasz mu mniej czasu niż przed pojawieniem się rodzeństwa. Może ma
          wrażenie, że maleństwo jest ważniejsze niż on.

          Kiedy urodził się mój syn, zazdrosny był o niego nie brat, lecz bratanek, który
          często u nas bywał. Objwy – był nieznośny, chyba, że zaangażowałam go aktywnie w
          opiekę nad maleństwem, np. podawał pieluchę, drapał w piętę podczas przewijania,
          polewał nóżki w czasie kąpieli.

          Wiem, że każda sytuacja jest bardzo indywidualna i pewnie sama musisz sobie z
          nią poradzić, jednak nadal jestem zdania, że dwudniowe rozstanie i zostawienie
          chłopaków samym sobie, pozwoli Tobie odpocząć, a mężowi poczuć się rzeczywiście
          odpowiedzialnym ojcem, a nie gościem w domu.

          I trochę z innej strony.
          Dla mojego syna każdy jest w inny sposób atrakcyjny. Dziadek – można z nim
          „pomajsterkować”; babcia – zawsze ucałuje zbite kolano, czasem podokucza, zawsze
          poczyta; tata – oj z tym to można się pobawić; ja – „może pozmywamy, mamo”; itd.
          o kuzynach, znajomych. Jestem pracującą mamą, angażuję go więc w prace domowe,
          żebyśmy mogli sobie przy okazji porozmawiać – o tym co lubi z kim robić, o tym
          co się w ciągu dnia przydarzyło i wszystkim innym.

              • rysa9 Re: Mój syn mnie nie lubi!!!!!!!! 10.08.07, 19:22
                Fakt, nie doczytałam, że chodziło o jednorazowy wypad mamy smile
                Naprawdę myślisz, że takie dwa dni mogą coś zmienić?
                Dziecko potrzebuje ojca na co dzień a nie od święta.
                Potrzebuje być też z rodzicami a nie albo "tylko z mamą" albo "tylko
                z tatą".
                Potrzebuje widzieć rodziców razem, obserwować ich relacje, to jak
                sobie okazują miłość a nawet to jak się sprzeczają. Ale codziennie a
                nie tylko w weekendy.
                To nie jest zdrowa sytuacja dla dziecka i wydaje mi się, że ono to
                sygnalizuje swoim zachowaniem.


                --
                "Dzieci wolniej rozwijające się"
                • crusk Re: Mój syn mnie nie lubi!!!!!!!! 10.08.07, 23:53
                  rysa9 napisała:

                  > (...) Naprawdę myślisz, że takie dwa dni mogą coś zmienić?

                  Mogą zmienić, ale nie muszą. Może warto spróbować.
                  U nas to panowie wyjechali na cztery dni (miał być tydzień). Tato przypomniał
                  sobie, że syn to ciągle jeszcze małe dziecko, które próbuje podporządkować sobie
                  świat, którego nie zna. Wiadomo jak się to kończy i ile energii potrzeba by
                  takiego malca okiełznać. Młody docenił moją stanowczość, by dzień zamykał się w
                  pewnych (przynajmniej przybliżonych) ramach i nie musiał z tym czekać cały
                  tydzień. Poza tym przestał wzywać tatę na pomoc we wszystkich „nagłych” błahych
                  przypadkach.


                  > Dziecko potrzebuje ojca na co dzień a nie od święta.
                  > Potrzebuje być też z rodzicami a nie albo "tylko z mamą" albo "tylko
                  > z tatą".
                  > Potrzebuje widzieć rodziców razem, obserwować ich relacje, to jak
                  > sobie okazują miłość a nawet to jak się sprzeczają. Ale codziennie a
                  > nie tylko w weekendy.
                  > To nie jest zdrowa sytuacja dla dziecka i wydaje mi się, że ono to
                  > sygnalizuje swoim zachowaniem.

                  Masz absolutnie rację. Potrzebuje też każdego rodzica z osobna, bez drugiego
                  rodzica w tle.
                  Na miejscu buzki pewnie próbowałabym przeprowadzić się z dziećmi do męża. Nie
                  pracuję, więc nie stracę pozycji zawodowej. Znajomi, pewnie, trudno się rozstać,
                  ale przecież kontaktu nie trzeba zrywać.
                  Dzieci są lepszymi obserwatorami niż nam się wydaje. Więcej też widzą i rozumieją.

    • rysa9 Re: Mój syn mnie nie lubi!!!!!!!! 09.08.07, 21:57
      Buzka, zachowanie Twojego synka bardzo przypomina mi zachowanie
      synka mojej koleżanki, która jest... po rozwodzie.
      Nie gniewaj się, ale z tego co napisałaś, to kontakty Twojego męża z
      synkiem niewiele się różnią od kontaktów "dochodzących" ojców. A Ty
      podobnie jak matka samotnie wychowująca dziecko chyba starasz się
      być obojgiem rodziców na raz?

      Dlatego się zastanawiam, czy Wasze dziecko po prostu nie straciło
      poczucia bezpieczeństwa...


      --
      "Dzieci wolniej rozwijające się"
      • toscany Re: Mój syn mnie nie lubi!!!!!!!! 14.08.07, 10:52
        Najgorsza jest PANIKA i właśnie te wykrzykniki!!!

        Dorosły (Ty) ma być ostoją emocjonalną dla dziecka. Nie odnoszę się do tego, że
        wybuchasz, krzyczysz, czy dasz klapsa. Chodzi o to, abyś za nic nie dała się
        wkręcić emocjonalnie w to "lubię", "nie lubie" synka. Nie należy zadawać dziecku
        takich pytań, ani NIJAK reagować na to - chodzi mi o reakcję, którą syn będzie
        mógł zobaczyć. Jeśli dajesz dziecku lekarstwo, to nie zwracasz uwagi na "lubię",
        "nie lubie", bo chcesz dla niego dobrze i musisz mu podać. Tak samo jeśli Ty nie
        masz wątpliwości, że go kochasz, że jest w Tobie dużo czułości dla niego, to nie
        możesz zwracać uwagi na takie nastroje, bo dziecko mówi, to co przeżywa bardzo
        powierzchownie - tak jak wyciąga ręce do nowej błyskotki, ale to nie mówi nic o
        głębokości więzi z Tobą. Nie porównuj się z mężem i nie ulegaj komentarzom
        synka!!! Dziecko nie może wybierać między rodzicami: "Tobie wolno mnie ubrać,
        Tobie dać mi pić, a Ty mnie umyj..." Dla dobra dziecka i jego wewnętrznego
        poczucia bezpieczeństwa ono nie może sterować dorosłymi. Nie wolno Ci się
        wycofywać, wręcz przeciwnie. Gdy chcesz coś z synem zrobić, a jest obecny mąż
        musisz konsekwentnie to zrealizować. Wiem, że może to być dla Ciebie przykre
        doświadczenie, gdy będziesz musiała znieść jego opór, będziesz się czuła jak
        znęcająca się matka, która nie chce wypuścić dziecka do ojca. Ale tu musisz się
        umówić z mężem, aby on to wsparł, aby gdy syn przybiegnie do niego, odesłał go z
        powrotem do Ciebie. Np. jak go ubierasz, czy nawet czytasz, a on chce do Taty,
        to masz to zrobić do końca. Nawet niech pobiegnie, ale mąż musi go odesłać -
        "najpierw skończ z mamą czytać, ubierać się" itp. I gdy czegoś zabraniasz, to w
        danym momencie mąż będzie musiał to poprzeć: "mama ma rację". Nawet jeśli
        następnego dnia mąż na to samo pozwoli, to ważne jest, aby w danej sytuacji
        napięcia poparł Cię. Naprawdę nie chodzi tu o Ciebie, ale o synka, aby nie
        zaczął instynktownie manipulować, najpierw Wami, potem innymi. Gwarantuję Ci, że
        najbardziej skuteczne będzie ignorowanie tekstów - "tego kocham, tego nie". Albo
        w ogóle na to nie reaguj, albo obojętnie zacznij o czymś innym, aby nie widział,
        że to robi na kimkolwiek wrażenie, albo że coś to zmieni. Ty go kochasz i wiesz
        o tym! Nie rywalizuj z mężem, nie dąż do tego, aby syn okazywać taką samą
        sympatię. Jak niby na to "zobojętniejesz", to będziesz silniejsza i to na pewno
        da efekt.

        Nie oznacza to, aby się nie zastanawiać nad przyczynami, to musisz robić, ale
        nie dawaj się wciągać dziecku w grę. Powodzenia!
    • rolo12345 A może po prostu jesteś dla niego jędzą. 20.08.07, 00:13
      Jak w temacie.

      "Kiedy dzieci czują sie dobrze, dobrze się zachowują"
      "Problem-rodzice zwykle nie akceptują odczuć swoich dzieci"

      To cytaty z Adele Faber i Elaine Mazlish - Jak mówić, żeby dzieci słuchały. Jak
      słuchać, żeby dzieci mówiły.

      Przeczytaj. Wtedy zrozumiesz te 2 zdania inaczej, niż w pierwszej chcwili. W
      niektórych miastach są warsztaty. Można się nauczyć tego, co w książce, praktycznie.

      P.S. Podobno układ: dominująca matka i nieobecny ojciec to chyba najgorszy z
      możliwych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka