Dziecko z ADHD w klasie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • W klasie mojej corki jest chlopiec, ktory ma ADHD. Wszedzie pisze
    sie tylko o dzieciach z ADHD ktorym trzeba pomoc. I ja sie z tym
    zgadzam - trzeba. Nasuwa sie jednak pytanie jak maja sobie radzic te
    dzieci, ktore musza przebywac, uczyc sie z dziecmi z ADHD. Moja
    corka, ktora do tej pory bardzo lubila chodzic do szkoly niestety
    stracila zapal ze wzgledu na atmosfere jaka panuje w klasie wlasnie
    przez tego chlopca. Wieksza czesc lekcji nauczycielka poswieca na
    przywolywanie Go "do porzadku", czyli odprowadza na miejsce,(co nie
    zdaje egzaminu, bo On i tak zaraz wstaje), prosi o cisze itd.
    i sama przyznala, ze nie wie co dalej robic. I , ze "w takich
    warunkach napewno nie wyrobi sie za materialem". Chlopiec chodzi po
    klasie, rozmawia, "grzebie" dzieciom w piornikach, zabiera olowki,
    wylewa picie na plecaki, przeszkadza i rozprasza cala klase. Sila
    rzeczy nauczycielka jest poddenerwowana a to z kolei odbija sie na
    calej klasie. Dodam jeszcze, ze jest to klasa I.
    I dlatego pytam: dlaczego mamy sie na to godzic? Dlaczego reszta
    klasy ma tracic z powodu jednego dziecka, " ktoremu trzeba pomoc sie
    przystosowac"? Dlaczego kosztem innych dzieci?
    Moje nie chce juz chodzic do szkoly. I wcale sie nie dziwie...
    • > I dlatego pytam: dlaczego mamy sie na to godzic? Dlaczego reszta
      > klasy ma tracic z powodu jednego dziecka, " ktoremu trzeba pomoc sie
      > przystosowac"? Dlaczego kosztem innych dzieci?
      > Moje nie chce juz chodzic do szkoly. I wcale sie nie dziwie...

      Rozumiem ze dla Ciebie rozwiązaniem byłoby usuniecie kłopotliwego dziecka z
      klasy córki?

      Uczeń ADHD powinien siedzieć koło nauczyciela (nie przy oknie). Pedagog może
      wtedy szybko reagować na zachowanie ucznia. Na jego ławce powinny znajdować się
      jak najmniej rzeczy. Polecenia powinny być krótkie i konkretne itd. To w sumie
      bardzo proste i niepracochłonne sposoby jak ograniczyć niepotrzebną aktywność
      takiego ucznia. Czy to przypadkiem nie jest tak że nauczyciele nie robią nic
      żeby lekcje dało sie poprowadzić?

      • I myslę,że czasem byłoby lepiej, aby część zachowań takiego ucznia
        ignorowac - chodzi po klasie? no to chodzi. można to wykorzystać,
        kazać podac krede, narysowac cos na na tablicy, rozdac dzieciom
        kartki. Mozna dziecku podsunąć jakąś aktywność - rysowanie,
        bawienie się lego, skladnie origami. - a nie żądać niemozliwego.
        Tylko, ze nauczyciele mają zasade - na lekcji wszyscy musza
        siedzieć, nie rysować, nie ukladać - a dal malych dzieci, nawet bez
        ADHD to za trudne.
        Mialam w klasie (licealnej) ucznia z ADHD. Ani minuty nie usiedział -
        wstawał, siadał wchodził pod ławke, skubał matę. Poki za bardzo nie
        przeszkadzał, po prostu nie zwracałam na to uwagi, tym bardziej, ze
        on wchodzac pod stół i wychodzac świetnie odpowiadał na pytania.
        Ciekawe - z mojego przedmiotu miał 4 i był niemal wzorowy - z innych
        dwóje, a nauczyciele sie skarżyli.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
      • W tym przypadku chlopiec siedzi co prawda przy oknie ale pod biurkim
        nauczyciela. Z relacji corki wiem, ze nauczycielka wydaje krotkie
        komunikaty typu "siadaj", wracaj "wracaj na miejsce", ale to nie
        pomaga i sama odprowadza ucznia za reke na miejsce. Jest to jednak
        nieustanna "gonitwa" po klasie.
    • Jagoda,
      Dziecko z ADHD ma tak samo prawo do nauki jak Twoje dziecko. Szkoła
      jest publiczna. Podejrzewam, ze w klasie Twojej córki jest jakaś
      trójka klasowa, która powinna spotkać się z wychowaczynią i
      porozmawiać o metodach pracy z tym dzieckiem. Dziecko z ADHD
      (zreszta czy zdiagnozowane? czy to tylko Twoje przypuszzcenia?)
      powinno być pod opieką psychologa szkolnego, a nauczyciele powinni
      podjąć specjalne kroki, aby energia dziecka została skierowana gdzie
      indziej. ADHD jest znane i są metody pracy z takimi dziećmi.

      Szkoła jednak powinna podjać odpowiednie kroki
      neutralizujące "uboczne efekty" zachowania chorgo chłopca.
      --
      Nowa Rodzinka II
      • OK. Ma prawo sie uczyc tak samo jak inne dzieci. Ale czy tez ma
        prawo przeszkadzac innym? Mojemu dziecku (innym tez) nie jest latwo
        napisac cos w zeszycie gdy jest przy tym popychane, gdy ktos zabiera
        mu w tym czasie olowek, lub inne rzeczy z piornika, zrzuca ksiazke,
        stroi glupie miny. Czy moje dziecko nie ma prawa do normalnej nauki?
        • Poczytaj poprzedni wątek o ADHD! Jest, niestety, grupa rodziców
          broniących dzieci z ADHD lub częściej pseudo ADHD. Zgoda, maja prawo
          do nauki, ale mozna odwrócić pytanie - czy Twoja NORMALNA córka nie
          ma prawa do nauki? Czy pobyt w szkole musi być okupiony stresem? Czy
          jedno dziecko, któremu nawet bardzo współczujemy i którego ogromnie
          żalujemy ma prawo dezorganizować nauke pozostałym? Czy interes
          jednego dziecka jest wazniejszy niż 30 pozostałych?
          Verdana daje dobre redy - nie reagowac, póki nie zostanie
          przekroczona granica. Cóz, granica jest rzecza płynną - dla jednego
          dziecko siedzące pod stołem JUZ przekroczyło granicę, dla innego
          JESZCZE nie została ona przekroczona gdy np. zawartość plecaka
          kolegi wylądowała za oknem. Ostatecznie to tylko przedmioty.
          Opamietajmy się! Byłam w Trójce Klasowej i wiem, że bardzo trudno
          jest cokolwiek zdziałać. Rodzice trudnych dzieci ( bez względu na
          przyczynę trudności) nie chcą współpracować, żądają, są głusi na
          argumenty innych. Domagają się praw WYŁĄCZNIEA DLA SWOJEGO DZIECKA,
          INNYM WYZNACZAJĄC TYLKO OBOWIAZKI. Przykre.
          • > Jest, niestety, grupa rodziców broniących dzieci z ADHD

            Czemu niestety? To chyba naturalne. Tylko matki zdrowych dzieci mogą swoich
            dzieci bronić?

            Dziecko z ADHD ma obowiązek i prawo uczyć się w normalnej szkole. I kropka.

            > Rodzice trudnych dzieci ( bez względu na
            > przyczynę trudności) nie chcą współpracować, żądają, są głusi na
            > argumenty innych.

            Rozwiń proszę te myśl. Mam wrażenie ze dla ciebie i autorki wątku jedynym
            rozwiązaniem jest usuniecie problemu. Dosłowne usuniecie.

            • Tez sie nie dziwie Twojemu dziecku, ze nie chce chodzic do szkoly. A
              dziecko z ADHD powinno byc w specjalnej klasie i nie utrudniac nauki
              innym, nie moze byc tak, ze cala klasa cierpi, bo jedno dziecko
              biega, rozrzuca, dekoncentruje innych. Zaraz naskocza na mnie mamy
              nadpobudliwych dzieci z ADHD...
              • wesi napisała:

                > Tez sie nie dziwie Twojemu dziecku, ze nie chce chodzic do szkoly.
                A
                > dziecko z ADHD powinno byc w specjalnej klasie i nie utrudniac
                nauki
                > innym, nie moze byc tak, ze cala klasa cierpi, bo jedno dziecko
                > biega, rozrzuca, dekoncentruje innych. Zaraz naskocza na mnie mamy
                > nadpobudliwych dzieci z ADHD


                jasne, najlepiej w KL AYSCHWITZ
                --
                Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
                trzeba
                pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
            • Po prostu przynoszą zaświadczenie, żądają poswięcania uwagi tylko i
              wyłącznie ICH dziecku mając w nosie inne dzieci. Czemu więc żądać od
              Jagody i innych rodziców zdrowych dzieci, aby postępowali inaczej?
              Dlaczego 30 dzieci ma się dostosowac do jednego?
            • kropkacom napisała:

              > Dziecko z ADHD ma obowiązek i prawo uczyć się w normalnej szkole.

              Może i tak, pod warunkiem, że jego choroba objawia się kiwaniem
              nogą, skubaniem maty albo nieszkodliwym i cichym chodzeniem od czasu
              do czasu po klasie.
              Gdyby jednak zaczęło zabierać mojemu dziecku ołówek, poszturchiwać
              je, przeszkadzać w pracy, tobym taki dym zrobił szkole i jego
              rodzicom, że aż by furczało!

              --
              Ne puero gladium!
          • Paulina, a czy w Twojej pracy nigdy nie napotkałaś żadnych
            trudnosci? Czy całe Twoje zycie zawodowe było pasmem wspaniałych
            bezproblemowych sytuacji? Tak jest właśnie w zawodzie nauczyciela.
            Dziecko z ADHD jest problemem, trudnym i żmudnym, ale dziś są metody
            i ewentualnie w skrajnych przypadkach leki, które mozna zastosować.

            Nie przyszło Ci do dłowy, ze zanim zaczniemy wysyłać dzieci z ADHD
            do szkół czy klas specjalnych, możnma by włożyć nieco wysiłku, tak
            jak to opisuje z własnego doswiadczenia verdana?

            Dzieci z ADHD są zwykle bardzo inteligentne i twórcze, mają problem
            tak jak go mają dzieci z padaczka, dzieci emigrantó, dzieci
            biednych. Każdy ma jakiś problem, czy wszystkich należy wysłąć do
            klas specjalnych?
            PS - moje dziecko należy do tych "normalnych" i bezproblemowych, co
            nie oznacza, ze ja jako jego matka nie mogę zrozumieć rodziców
            dziecka z problemem.
            --
            Nowa Rodzinka II
            • Bo Polska robi się takim dziwnym krajem gdzie na odmienność (jakąkolwiek) nie ma
              miejsca. Na świecie do ucznia podchodzi sie w szkole indywidualnie. U nas ciągle
              ważne jest tylko dobro grupy. A czasami trzeba tylko trochę dobrej woli i
              odrobiny wysiłku ze strony nauczycieli.
              • Oj nie jest to specyfika Polski! Ja akurat chodziłam do szkoły w
                kraju, w którym nikt nie cacka się z nieprzystosowanymi. Dobro
                grupy, klasy jest najważniejsze. I zapewniam Cie, ze jest to bardzo
                postepowy i bogaty kraj, od którego Polska mogłaby się wiele
                nauczyć, kraj sredniej wielkości, który wychował wielu Noblistów.
            • Oczywiście, że miałam problemy, zmagam się z nimi każdego dnia .
              Tylko róznica polega na tym, że ja nie niszczę nikogo swoimi
              problemami - siadam i je rozwiązuję. Czasem to trwa, często wymaga
              cierpliwosci i wysiłku, konsultacji z kolegami lub specjalistami (
              taka specyfika mojej pracy).
              To co piszesz jest bardzo piekne, ale mało realne. W dalszym ciagu
              upieram sie, ze dzieci z pełnym obrazem ADHD jest procentowo
              niewiele. Dane o 4-8% sa chyba nieco przesadzone. Jest natomiast
              bardzo wiele osób, którym odpowiada status chorego.
              Co z tego, ze są to dzieci inteligentne ( choc gdybysmy pokusili sie
              o rózne definicje inteligencji to nie byłoby to juz takie
              jednoznaczne) skoro sa zakała środowiska?
              Jestem zwolenniczką pewnego rodzaju segregacji - dzieci z prawdziwym
              ADHD powinny, takze dla ich dobra, znależć się w klasach
              integracyjnych ( nie mylic ze szkołami specjalnymi). Ładnie, że
              rozumiesz problemy innych rodziców, ale czy oni rozumieja problemy i
              prawa innych?
            • różnica jest jednak taka, że bardzo wielu rodziców dzieci z ADHD czy z pseudo
              ADHD oprócz przyniesienia papierka z poradni nie robi nic więcej. Według mnie
              jednym z rozwiązań jest wymuszenie przesz szkołę i stała kontrola terapię
              ADHD-owca. Uważam, iż tylko rodzice ADHD-owców którzy biorą czynny udział w
              leczeniu dziecka mogą czegokolwiek oczekiwać od szkoły, pozostali powinni być
              tak samo potraktowani jak sami traktują innych ludzi, czyli przeniesieniem
              dziecka albo do klasy integracyjnej albo do szkoły specjalnej inaczej mówiąc
              wilczym biletem.
              • A co rodzice maja zrobic w szkole? Siedziec z dzieckiem przez
                wszystkie lekcje? W szkole dziecko jest pod opieka pedagogow i to
                oni tak powinni zorganizowac zajecia, aby pogodzic wode z ogniem. w
                Polsce, w klasach 30-osobowych rzecz praktycznie
                niewykonalna,sytuacja patowa. musialby byc drugi nauczyciel,
                najlepiej po pedagogice specjalnej, znajacy tematyke, ktory bylby w
                stanie przynajmniej czesc zajec odbywac z dzieckiem indywidualnie.
                Szkola specjalna? chcesz z inteligentnych dzieci zrobic uposledzone?
                Dzieci z ADHD najczesciej nie ustepuja inteligencja
                dzieciom "normalnym", ze tak napisze. Problemem moze byc
                nieharmonijny rozwoj, w pewnych aspektach potrafia znacznie
                wyprzedzic rowiesnikow, w innych, przede wszystkim w rozwoju
                spolecznym, czesto sa znacznie do tylu. potrzebuja wiekszej
                indywidualizacji toruu nauczania, dostosowanego do ich specyficznych
                mozliwosci, ale, na Boga, nie w ramach szkol specjalnych.
                Ciesze sie, ze wyemigrowalam. Jak sobie pomysle, jaki los czekalby
                moje dziecko i nas wszystkich, gdyby mlody mial nieszczescie pojsc
                do polskiej szkoly...
                • ADHD jest usprawiedliwieniem dla nadpobudliwości, nie zaś dla
                  chamstwa, złośliwości wobec pozostałych uczniów, dokuczania,
                  zabierania rzeczy i tym podobnych zachowań.

                  --
                  Ne puero gladium!
                  • Widac, ze nie masz pojecia, o czym piszesz. chcesz dziecku z ADHD
                    wyznaczyc zakres dopuszczalnych zachowan? Jesli jestes w stanei to
                    zrobic, to nie masz do czynienia z dzieckiem z ADHD. To, co
                    opisujesz to nie jest przejaw zlosciwosci czy planowego chamstwa, to
                    wlasnie przyklad, ze dziecko nie jest w stanie zapanowac nad swoimi
                    reakcjami. Nie ze zlosliwosci. po prostu rece i nogi sprawiaja
                    wrazenie, jakby funkcjionowaly w oderwaniu od mozgu, poza swiadoma
                    kontrola dziecka. Dziecko czesto cos zrobi, zanim zastanowi sie nad
                    konsekwencjami swojego zachowania. czesto nawet po fakcie nie jest w
                    stanie zrozumiec, w czym problem.
                    • zzz12 napisała:

                      > Widac, ze nie masz pojecia, o czym piszesz. chcesz dziecku z ADHD
                      > wyznaczyc zakres dopuszczalnych zachowan?

                      Owszem, taki jest cel terapii behawioralnej.

                      --
                      Ne puero gladium!
                • > A co rodzice maja zrobic w szkole? Siedziec z dzieckiem przez
                  > wszystkie lekcje? W szkole dziecko jest pod opieka pedagogow i to
                  > oni tak powinni zorganizowac zajecia, aby pogodzic wode z ogniem,
                  po pierwsze nie uważam aby rodzic musiał być w szkole non stop, wystarczy że
                  chodzi z dzieckiem na terapię, ćwiczy z nim w domu, uczy skupiać sie i
                  eliminować rozproszenie. ADHD to choroba której leczenie daje duże efekty, ale
                  oczywiście lepiej stwierdzić nich inni się z tym męczą bo my mamy papierek i
                  czyste ręce.
                  w
                  > Polsce, w klasach 30-osobowych rzecz praktycznie
                  > niewykonalna,sytuacja patowa. musialby byc drugi nauczyciel,
                  > najlepiej po pedagogice specjalnej, znajacy tematyke, ktory bylby w
                  > stanie przynajmniej czesc zajec odbywac z dzieckiem indywidualnie.

                  ADHD nie jest nową chorobą, która pojawiła sie 10 lat temu. Za moich czasów też
                  byli ADHD-owcy, klasy były tak samo liczne, i nie przypominam sobie aby do
                  przeprowadzenia lekcji był potrzebny drugi nauczyciel. Różnica jest taka, że
                  wtedy dzieci z problemami były pod stałą opieką poradni, musiał chodzić na
                  terapie a nie tak jak teraz, że kontakt rodziców kończy sie na zabraniu opinii.

                  > Szkola specjalna? chcesz z inteligentnych dzieci zrobic uposledzone?
                  > Dzieci z ADHD najczesciej nie ustepuja inteligencja
                  > dzieciom "normalnym", ze tak napisze

                  nie ja z nich robie upośledzonych, tylko ich rodzice nie chcą poznać i leczyć
                  ich choroby, uważając że ich dzieci są niepełnospraw i tak je traktując.

                  Jak sobie pomysle, jaki los czekalby
                  > moje dziecko i nas wszystkich, gdyby mlody mial nieszczescie pojsc
                  > do polskiej szkoly...

                  A pomyśl jaki los czeka dzieci przebywających z nieleczonym ADHDowcem, któremu
                  wszystko sie należy bo rodzice mają go w wielkim poważaniu i nie chce im się
                  zając dzieckiem, poświęcić czas na jego terapię, oraz często na zmianę swojego
                  postępowanaia
    • w 1997 skonczylam Kolegium Jezykow Obcych przy Uniwersytecie Lodzkim,ktore
      przygotowalo mnie do zawodu nauczyciela jezyka niemieckiego jak rowniez udalo mi
      sie zaliczyc pierwszy rok na kierunku francuskiego tegoz samego Kolegium- przez
      3 lata mialam metodyke nauczania dzieci jezyka obcego jak rowniez przez rok
      psychologie; podczas calego tego okresu ani razu nie spotkalam sie z terminem
      ADHD i mam pytanie do kilku powyzszych osob piszacych o nauczycielach,ze to oni
      powinni w odpowiedni sposob postepowac z dziecmi: ale jak? jak mialabym to robic
      kiedy mnie ani nikogo z moich znajomych na studiach nikt nie zaznajomil z ta
      choroba? nie przygotowal do pracy z takimi dziecmi... rowniez ktos wyzej
      napisal,ze dzieci majace ADHD inteligencja nie odbiegaja od dzieci "normalnych"
      i dlaczego je umieszczac w szkolach specjalnych? otoz dlatego,ze maja problemy z
      zachowaniem i jest to niezalezne od nich... tak samo postepuje sie z
      dziecmi,ktore sa niepelnosprawne fizycznie- one najczesciej uczeszczaja do szkol
      specjalnych... niezaleznie od ich ilorazu inteligencji... szkoly integracyjne
      chyba nie sa az tak czeste poza moze W-wa...
      ja odmowilabym pracy w klasie z dzieckiem z ADHD,jesli bym nie dostala
      opowiedniego przygotowana wczesniej jak sobie z nim poradzic...
      rowniez jako rodzic dziecka "normalnego" nie zyczylabym sobie aby inne dziecko
      niezaleznie od jego stanu zdrowotnego mialo przeszkadzac mojemu w zdobywaniu
      wiedzy czy narazaloby je na niebezpieczenstwo, bo kolega z klasy ma ADHD ...
      mialam okazje przez kilka miesiecy pracowac jako niania dziecka zdjagnozowanego
      z ADHD i prawde mowiac po pewnym czasie przebywania z nim i poznania go nie
      wydaje mi sie aby rzeczywiscie mial jakiekolwiek klopoty,jego "choroba" byla
      swego rodzaju wymowka dla rodzicow i usprawiedliwieniem zlego wychowania i
      malego zainteresowania dzieckiem z ich strony... taka sama opinie miala jego
      poprzednia niania... matka zawsze twierdzila,ze syn nie moze,nie potrafi i go
      non stop usprawiedliwiala ADHD i karmila tabletkami... nie jestem lekarzem,ale
      jesli ktos mi wmawia,ze dziecko nie moze,nie potrafi a ja widze,ze jednak
      moze,ze jednak potrafi to niestety ale nie bede udawala i mowila ,ze jest
      odwrotnie...

      Jagoda ja bym poradzila wizyte u dyrektorki i prosbe o interwencje a przy braku
      jej zazadala przeniesienia corki do innej klasy...
      • > kiedy mnie ani nikogo z moich znajomych na studiach nikt nie
        > zaznajomil z ta choroba?

        W dzisiejszych czasach i z tym dostępem do informacji jaki daje internet, trzeba
        być leniwym żeby twierdzić że nie można się przygotować do lekcji z dzieckiem z
        ADHD. Mi znalezienie podstawowych informacji i rad zajęło pięć minut.

        > "normalnych"i dlaczego je umieszczac w szkolach specjalnych?

        Wiesz jak wygląda szkoła specjalna?
        • w internecie można znaleźć podstawowe informacje z wszystkich przedmiotów
          wykładanych w szkołach, jak również z psychologii jak i pedagogiki. jednak nie
          chciałabym aby moje dziecko było uczone przez nauczyciela który tylko w ten
          sposób zdobył swoją wiedzę.ADHD powinien chodzić na terapię i być pod stałą
          opieką wykwalifikowanej kadry, a nie kadry szkolonej przez artykuły w necie.
        • kropkacom napisała:

          > > kiedy mnie ani nikogo z moich znajomych na studiach nikt nie
          > > zaznajomil z ta choroba?
          >
          > W dzisiejszych czasach i z tym dostępem do informacji jaki daje internet, trzeb
          > a
          > być leniwym żeby twierdzić że nie można się przygotować do lekcji z dzieckiem z
          > ADHD. Mi znalezienie podstawowych informacji i rad zajęło pięć minut.
          >
          > > "normalnych"i dlaczego je umieszczac w szkolach specjalnych?
          >
          > Wiesz jak wygląda szkoła specjalna?



          jesli w internecie mozna wszystko znalezc i byc ekspertem po przeczytaniu tego
          to po co posylac dziecko do szkoly? mozna samemu je edukowac....


          sa rozne szkoly specjalne... mialam okazje chodzic do dwoch podczas moich
          pobytow w sanatorium,gdzie byly dzieci z roznymi fizycznymi uposledzeniami...
          szkola byla na normalnym poziomie,bo dzieci byly uposledzone fizycznie nie
          psychicznie... w klasie nie bylo wiecej niz 12 osob...
      • ewa-krystyna napisała:

        mam pytanie do kilku powyzszych osob piszacych o nauczycielach,ze to
        oni
        > powinni w odpowiedni sposob postepowac z dziecmi: ale jak? jak
        mialabym to robi
        > c
        > kiedy mnie ani nikogo z moich znajomych na studiach nikt nie
        zaznajomil z ta
        > choroba? nie przygotowal do pracy z takimi dziecmi... rowniez ktos
        wyzej
        > napisal,ze dzieci majace ADHD inteligencja nie odbiegaja od
        dzieci "normalnych"
        > i dlaczego je umieszczac w szkolach specjalnych? otoz dlatego,ze
        maja problemy
        > z
        > zachowaniem i jest to niezalezne od nich... tak samo postepuje sie
        z
        > dziecmi,ktore sa niepelnosprawne fizycznie- one najczesciej
        uczeszczaja do szko
        > l
        > specjalnych... niezaleznie od ich ilorazu inteligencji... szkoly
        integracyjne
        > chyba nie sa az tak czeste poza moze W-wa...

        Wiesz, jak wyglada szkola specjalna? Wiesz, co daje szkola
        specjalna? Szkola specjalna daje dozywotni zakaz dalszego
        ksztalcenia na poziomie srednim i wyzszym. Chcesz dzieci z wysokim
        ilorazem inteligencji wyslac do fabryki szczotek? A moze na rente? A
        moze do wiezienia?
        Wiesz, ze wielu wybitnych naukowcow i odkrywcow mialo ADHD? Wiesz,
        ze ADHD moze byc (i wielokrotnie bylo) motorem nape3dzajacym postep
        cywilizacjio ? Gdyby nie ludzie, ktorzy porywaja sie (i porywali w
        przeszlosci) na rzeczy szalone, bez przesadnego, zdroworozsadkowego
        rozwazania czy mozna, czy warto, czy to bezpieczne, byc moze
        odkrycie Ameryki nastapiloby znacznie pozniej, podobnie jak wiele
        innych odkryc.
        Takie miedzy innymi informacje zamieszczono w broszurce
        przeznaczonej dla dzieci z ADHD, ktora otrzymal moj syn w poradni
        psychiatrycznej.


        > ja odmowilabym pracy w klasie z dzieckiem z ADHD,jesli bym nie
        dostala
        > opowiedniego przygotowana wczesniej jak sobie z nim poradzic...
        > rowniez jako rodzic dziecka "normalnego" nie zyczylabym sobie aby
        inne dziecko
        > niezaleznie od jego stanu zdrowotnego mialo przeszkadzac mojemu w
        zdobywaniu
        > wiedzy czy narazaloby je na niebezpieczenstwo,


        Mozesz sobie zyczyc lub nie, ale statystycznie rzecz biorac
        praktycznie w kazdej klasie znajdziesz co najmniej jedno dziecko z
        ADHD. Moze byc dwoje lub troje.



        > mialam okazje przez kilka miesiecy pracowac jako niania dziecka
        zdjagnozowanego
        > z ADHD i prawde mowiac po pewnym czasie przebywania z nim i
        poznania go nie
        > wydaje mi sie aby rzeczywiscie mial jakiekolwiek
        klopoty,jego "choroba" byla
        > swego rodzaju wymowka dla rodzicow i usprawiedliwieniem zlego
        wychowania i
        > malego zainteresowania dzieckiem z ich strony... taka sama opinie
        miala jego
        > poprzednia niania... matka zawsze twierdzila,ze syn nie moze,nie
        potrafi i go
        > non stop usprawiedliwiala ADHD i karmila tabletkami... nie jestem
        lekarzem,ale
        > jesli ktos mi wmawia,ze dziecko nie moze,nie potrafi a ja widze,ze
        jednak
        > moze,ze jednak potrafi to niestety ale nie bede udawala i
        mowila ,ze jest
        > odwrotnie...
        >


        Ciagle nie rozumiesz: dziecko z ADHD w kontakcie z jedna, dorosla
        osoba, zwlaszcza obca, potrafi byc genialne, rewelacyjne, doskonale
        wspolpracowac. Problem pojawia sie, jesli obok tego dziecka znajda
        sie inne dzieci, a jako rodzic musisz w miedzyczasie zmienic
        pieluchy rodzenstwu, ugotowac obiad, nieco posprzatac, za
        przeproszeniem- isc do ubikacji. czyli - kiedy nie jestes w stanie
        100% swojej uwagi poswiecic dziecku z ADHD.
        • "Szkoła specjalna to jest naprawdę ostateczność. Szkoły specjalne są właściwym
          miejscem dla dzieci, które mają jakieś szczególne zaburzenia, choroby fizyczne
          albo duże deficyty w inteligencji. Natomiast dzieci z ADHD to w znakomitej
          większości dzieci inteligentne, które mają właściwy potencjał intelektualny, by
          uczyć się w normalnych szkołach, natomiast mają problemy z koncentracją, które
          utrudniają im przyswajanie wiedzy. Zamiast szkół specjalnych można myśleć, w
          niektórych przypadkach, o nauczaniu indywidualnym. Ale wtedy też należy zadbać,
          żeby nie wykluczało ono całkowicie dziecka z życia rówieśników. Można takie
          nauczanie ograniczyć do kilku przedmiotów, na przykład matematyki i polskiego. W
          innych lekcjach - zajęciach muzycznych, plastyce, czy w-f -dziecko powinno już
          normalnie uczestniczyć. Szkoły czy klasy integracyjne mogą być rozwiązaniem
          zwłaszcza jeśli ADHD jest nasilone. Tam jest o tyle łatwiej, że w klasie jest
          dwóch nauczycieli. Ale myślę, że trzeba zaczynać od mniej drastycznych środków,
          które zresztą są tańsze, bardziej dostępne.

          - Jak wobec tego radzić sobie z tym problemem w szkole?

          Główny nacisk w przypadku dużej części dzieci z ADHD powinien być położony na
          szkolenie nauczycieli. Na przekazanie im wiedzy, w jaki sposób powinni z tymi
          dziećmi postępować, a to jest niewątpliwie trudne w dużych klasach, jakie
          dominują w polskich szkołach. Tam właściwie każde dziecko, które stwarza
          problemy może utrudnić sprawne prowadzenie lekcji. Ale podkreślam - jeżeli
          stworzy się warunki w szkole publicznej, a można to przy odrobinie dobrej woli
          zrobić, to dzieci z ADHD mogą się tam uczyć. Rozwijają się dzięki temu
          intelektualnie i emocjonalnie, a przebywanie wśród równieśników jest potrzebne
          każdemu dziecku.
          Bardzo często dobrą metodą postępowania wobec dziecka z ADHD w zwykłej szkole
          publicznej jest wspólna refleksja rodziców, dyrekcji, nauczycieli oraz
          psychologa czy pedagoga szkolnego nad tym, jaki dokładnie rodzaj dysfunkcji ma
          dziecko z ADHD i jakie warunki pomogą mu dobrze korzystać z nauki w szkole.

          - Trudno jest stworzyć takie warunki?

          Nie. Na przykład jeżeli dziecko jest nadpobudliwe, to czasami wystarczy pozwolić
          mu raz, czy kilka razy w ciągu lekcji wyjść, przewietrzyć się, żeby rozładować
          tę jego nadruchliwość, po czym kazać mu normalnie się uczyć. Albo posadzić go w
          pierwszej ławce.
          Nauczycielowi potrzebne są wskazówki, jak postępować z danym dzieckiem z ADHD.
          Musi wiedzieć, że powinien do takiego dziecka podejść i sprawdzić czy zapisało
          co ma zadane do domu, to ułatwi rodzicom przypilnowania go. Więc są to naprawdę
          bardzo proste rozwiązania, ale tak jak większość problemów, najlepiej jest i ten
          próbować rozwiązywać w najprostszy sposób.
          Nauczyciele często boją się problemu i najchętniej pozbyliby się go odsyłając
          takie dziecko do innej szkoły. Czego mogą oczekiwać rodzice od szkoły, do której
          trafi ich trudne dziecko?
          Oczywiście należy zrozumieć nauczycieli. Klasy są liczne, mają po trzydzieści
          osób. Nauczyciel ma obowiązek dbania o ich rozwój intelektualny uczniów, a
          przecież w klasie są dzieci z różnymi potrzebami - jedne bardzo zdolne i trzeba
          znaleźć sposób, by się nie nudziły na lekcjach, wykonywały dodatkowe zadania i
          takie, które potrzebują czasu i uwagi, żeby nadążyć za programem.
          Natomiast to, czego rodzice mogą oczekiwać od szkoły i to wszyscy rodzice, nie
          tylko ci, których dzieci mają ADHD, to dostosowanie form, metod, treści
          nauczania oraz sposobu oceniania do możliwości dziecka. To jest ogólna wytyczna
          z ustawy o systemie oświaty. Co to oznacza w praktyce? Na przykład to, że
          sposoby oceny uczniów nie muszą być jednorodne. Bo nie trzeba oceniać wiedzy
          uczniów wyłącznie na podstawie klasówek czy testów. Dzieci z ADHD często mają
          problemy z wypełnianiem testów, z koncentrowaniem się, ale za to świetnie
          wypadają przy odpowiedziach ustnych. I na to rodzice mają wpływ, choćby poprzez
          uczestnictwo w radach szkoły i zebraniach. Trzeba również pamiętać o tym, że
          obowiązkiem szkoły jest nie tylko uczenie, ale i takie dobranie metod nauczania,
          żeby to było skuteczne.

          - Czy szkoła może usunąć dziecko z ADHD ?

          Szkoła nie ma prawa usunąć dziecka tylko dlatego, że jest ono nadpobudliwe. I,
          co najważniejsze - nie może karać dzieci za objawy ich choroby. Ważne jest więc
          to, by rodzice byli "uzbrojeni" w orzeczenia z poradni
          psychologiczno-pedagogicznej, które stwierdza to, że dziecko ma ADHD, opisuje
          czym się ono przejawia. Im precyzyjniej są opisane objawy, tym nauczyciel lepiej
          wie, czego się spodziewać. Te poradnie powinny również formułować listę zaleceń
          w odniesieniu do danego dziecka, mówiących o tym, w jaki sposób powinien
          zachowywać się nauczyciel, by dziecko mogło korzystać w pełni z oferty szkoły.

          www.warszawianka.waw.pl/?4,20,1316
          • To co piszesz jest bardzo piekne, ale tylko teoretycznie. Nauczyciel
            nie jest cyborgiem. Lekcja ma 45 minut, dzieci w klasie 30, a więc
            1,5 minuty na każde dziecko. Jesli dziecko z ADHD lub pseudo
            ADHDzajmuje nauczycielowi chocby 10 minut ( a jest to czysta fikcja,
            ujarzmienie takiego dziecka to co najmniej pół lekcji, a drugie pół
            doprowadzenie do porządku klasy, która nie jest zespołem
            terapeutycznym z zbiorem dzieci, róznych dzieci, takze rozbrykanych,
            mniej lub bardziej zdolnych. Kiedy więc nauczyciel ma uczyć? Co z
            takiej lekcji wyniosą dzieci? W przypadku nadmiernej tolerancji
            otrzymają wyraźny sygnał, że mogą zachowywać się identycznie -
            szalec, chodzić po klasie, krzyczeć itd. Ostatecznie zawsze rodzice
            moga podeprzeć się zaświadczeniem z poradni.
        • "Wiesz, jak wyglada szkola specjalna? Wiesz, co daje szkola
          specjalna? Szkola specjalna daje dozywotni zakaz dalszego
          ksztalcenia na poziomie srednim i wyzszym. Chcesz dzieci z wysokim
          ilorazem inteligencji wyslac do fabryki szczotek? A moze na rente? A
          moze do wiezienia?"

          A wiesz jak wyglądają zajęcia w grupie z nieleczonym ADHDowcem, czemu inne
          dzieci mają mieć zakaz nauki nawet na poziomie podstawowym , bo rodzice ADHDowca
          nie widzą problemu w tym, że ich dziecko uniemożliwia często prowadzenie zajęć,
          czemu jest tak mały procent ADHDowców będących pod stałą opieką psychologów i
          chodzących na terapię wraz z rodzicami. Czemu rodzice ADHDowców tylko stawiają
          żądania, a sami nie robią nic ?
          • a może dlatego, że jak to już zrobią to cała reszta ma niezła
            wymówkę.dziecko zostaje zaszufladkowane i na tym sie konczy. nic sie
            nie dzieje. a może i dlatego że częsci z nich tak jest łatwiej.
            pewnie i tak i tak. co nie rozwiązuje problemu, że w szkole mamy
            niewielu przygotowanych nauczycieli do pracy z takimi dziećmi.
            A takie dzieci zawsze były są i będą
          • Dlatego, ze nastawieni są roszczeniowo, IM sie nalezy, bo ICH
            dziecko jest chore. Wycieraja buzie sloganami o tolerancji,
            wyrównywaniu szans itd. Zadałam Kropce konkretne pytania - nie
            odpowiada.
            Rodzicielstwo jest rzecza trudna a arcytrudna, gdy ma sie dziecko
            specjalnej troski ( nieważne czy z ADHD czy niedosłuchem). Czasem
            trzeba sie pogodzic, ze te własnie dzieci nie osiągną więcej, czasem
            trzeba zrezygnowac z własnych ambicji, marzeń i poświęcic się temu
            dziecku. Zamiast wakacji zafundowac terapie, zamiast plotek z
            przyjaciółka zwyczajnie zając sie dzieckiem, a czasem, gdy problem
            jest poważniejszy zrezygnowac z pracy i życ z jednej pensji. Będzie
            ciężko? Tak! Ale nigdzie nie jest powiedziane, że "oni" - czytaj
            rodzice innych dzieci maja pośrednio lub bezpośrednio ponosic ciężar
            i współodpowiedzialnośc za edukację dzieci z dysfunkcjami.
            Czasem trzeba współpłacic za reedukację, czasem wysłac dziecko do
            szkoły integracyjnej ( dowieść, współpracować, płacić). To trudne, o
            wiele łatwiej krzyczeć, ze wszystkie dzieci sa nasze i maja miec
            równe szanse. A więc skutecznie równac w dół.
            I jeszcze słówko o tych inteligentnych z ADHD. Nie twierdzę, ze
            takich nie ma, ale co zrobia ich rodzice, gdy normalne dziecko, ale
            mniej zdolne, narobi sobie zaległości, bo nauczyciel skoncentruje
            sie na koledze specjalnej troski? Czy będa współuczestniczyć
            finansowo w korepetycjach? Czy pomogą? Mysle, że nie będzie ich to
            obchodziło! Dojdą do wniosku, ze jest to sprawa rodziców tamtego
            dziecka. ICH dziecko jest juz bezpieczne.
            • Szkoła jest dla wszystkich dzieci obowiązkowa i tyle.
              co do rodziców dzieci z ADHD to są różni. nie wiemy czy Ci opisani
              pracuja z dzieckiem czy nie. jedno z postu założycielki tematu
              wynika Pani nie radzi sobie i chyba raczej na ten temat nikt z
              rodzicami nie rozmawiał. to dla mnie jest większy problem
              • nawet jeżeli pani sobie nie radzi to w takiej sytuacji rodzice ADHDowca powinni
                wyjść z inicjatywą , przekazać wszystkie informacje jakie uzyskują od psychologa
                dziecka, przekazać jego porady. Zwrócić sie do rodziców z prośbą o pomoc. Sorki
                ale to nie my rodzice normalnych dzieci mamy ich prosić o to czy możemy im pomóc.

                Czy jeżeli masz zapaleni płuc, to czekasz aż może jakiś sąsiad wezwie pomoc, a
                może jakiś lekarz sam wpadnie na to że jesteś chora, czy może sama idziesz do
                lekarza i prosisz o pomoc. Normalni rodzice zrobią tą ostatnią czynność,
                większość rodziców dzieci ADHDowcó wykonają jedna z dwóch pierwszych.
                • > nawet jeżeli pani sobie nie radzi to w takiej sytuacji rodzice
                  > ADHDowca powinni
                  > wyjść z inicjatywą , przekazać wszystkie informacje jakie uzyskują
                  > od psychologa
                  > dziecka, przekazać jego porady. Zwrócić sie do rodziców z prośbą o
                  > pomoc.

                  Znam rodzinę której chłopiec ma stwierdzone ADHD i mimo że oni robią wszystko
                  żeby pomóc szkole w pracy z ich synem to ciągle spotykają sie z oporem. I to i
                  nauczycieli i rodziców.
                  Czy rodzice zdrowych dzieci mogą w tej dyskusji, z ręką na sercu, przyznać że
                  maja zrozumienie dla problemów takich rodzin? Chociaż zrozumienia?
                  • Umiarkowane! Tak jak rodziny dzieci z dysfunkcja najczęściej nie
                    chcą zrozumiec jak ich dzieci dezorganizuja życie szkolne, jak
                    przeszkadzaja, jakie stwarzają problemy a czasem wręcz zagrożenie.
                    Dlaczego rodzice dziecka z ADHD (lub pseudo ADHD)nie rozumieja, że
                    normalna obronna reakcją dziecka na stałe zaczepki jest oddanie?
                    Wtedy nie widzi się, ze ADHD-owiec zaczął, widzi sie poszkodowanego
                    ADHD-owca!
                  • mam zrozumienie, mój brat był w pierwszych klasach nadpobudliwy obydwoje
                    jesteśmy dyslektykami. Rodzice bardzo dużo trudu włożyli w to aby nam pomóc,
                    bardzo dużo ćwiczyliśmy zarówno w domu jak i w poradni, kilka razy byliśmy na
                    koloniach zorganizowanych przez poradnie.
                    Bardzo dotykały mnie opnie i zachowania wynikające z dużej ilości rzekomych
                    dyslektyków, bo przez ich lenistwo i lenistwo ich rodziców ja jako prawdziwy
                    dyslektyk musiałam wiele trudności sama pokonywać i na każdym kroku udowadniać,
                    że nie jestem oszustem, że jestem osobą inteligentną lecz z pewną dysfunkcją.
                    Tak samo jest Z ADHD , prawdziwi ADHDowcy to mały procent z tych którzy sie
                    deklarują, a dlaczego dlatego że łatwiej jest wytłumaczyć lenistwo i
                    niewydolność rodziców. Zazwyczaj rodzice prawdziwych ADHDowców starają sie jak
                    najmniej absorbować sobą i swoim dzieckiem innych ludzi, starają sie wszystkim
                    dostępnymi sposobami pomóc dziecku, jednak najgłośniej krzyczą, i najbardziej
                    roszczeniowe postawy mają rodzic pseudo ADHDowców.
                    • Tylko że żeby powiedzieć, moje dziecko ma ADHD, trzeba mieć testy i badania. A
                      żeby powiedzieć, jesteś pseudo ADHD, nie trzeba nic poza narządem mowy.
                      • nie bądź śmieszna, tak samo dyslektycy nagle rodzą się na w przedostatnich
                        klasach bo za rok trzeba zdać egzaminy.
                        Nie każdy psycholog potrafi dobrze ocenić czy dziecko ma ADHD czy nie, ja
                        również czytałam swego czasu na ten temat i wiem , że w większości przypadków
                        jest to raczej na chybił trafił.
                        • To że ktoś miał późno zdjagnozowane dysleksję też nie oznacza ze jej nie ma. Nie
                          tobie to stwierdzać. Oczywiście daleka jestem od powiedzeni ze wszyscy są
                          uczciwi. Nie raz widziałam jak rodzic zdrowego dziecka "przekupywał" nauczyciela
                          żeby syna przepchnąć z klasy do klasy. Nie trzeba mieć dziecka z dysfunkcją żeby
                          być krętaczem.
                          • nie no oczywiści, jeszcze tym można tłumaczyć tłumy dzieciaków i maturzystów smile.
                            Swoją drogą późna diagnoza dysfunkcji raczej nie najlepiej świadczy o rodzicach
                            dziecka, raczej można by powiedzieć świadczy o całkowitym braku zainteresowania
                            dzieckiem. No ale w sumie masz rację rodzice którzy nie leczą dzieci z
                            dysfunkcjami, i nie chodzą z nimi na terapię raczej sie nimi nie interesują i
                            traktują ich tylko jak dodatkowe źródło dochodów ( w przypadku ADHD).
              • Szkoła jest dla WSZYSTKICH dzieci, w tym takze i zdrowych, a o tym i
                ich prawach jakoś sie nie pamieta.
                Szkoła jest dla WSZYSTKICH dzieci, ale nie kazda szkoła dla każdego -
                szkoła sportowa nie jest dla dzieci z e stwardnieniem rozsianym,
                szkola dla niedosłyszących dla tych z ubytkiem słuchu, a
                integracyjna dla tych z ADHD. Moze tak będzie uczciwiej?
                • Ile jest w Twoim mieście/wsi szkól integracyjnych? Ile takich klas stworzono z
                  myślą o dzieciach z ADHD?
                  • Nie wiem, ale jest to problem rodziców dzieci z ADHD. Jeśli nie ma
                    publicznych niech zorganizuja społeczne, niech skrzykną się i
                    zatrudnia psychologów, pedagogów a nie czekaja, aż przyniesie im się
                    na tacy gotowe rozwiązanie, z którego skorzystaja lub nie. Jesli nie
                    ma w mieście to niech dowożą nawet 50 km. To jest, niestety, cena,
                    która przyjdzie im zapłacic. Nie wszędzie są szkoły muzyczne,
                    sportowe, dla niedowidzących i ci ludzie także muszą sobie radzić.
                    Dla chcącego nic trudnego.
                    • > To jest, niestety, cena,
                      > która przyjdzie im zapłacic.

                      Za to że ich dziecko jest chore? Oni i tak maja dużo trudniej niż TY a dziecko z
                      ADHD ma prawo korzystać z publicznych szkół. A jeśli ma szanse iść do szkoły
                      integracyjnej to pójdzie bo odpadnie mu kontakt z osobami myślącymi tak jak TY:
                      wasze dziecko, wasza choroba, nie mój interes, ważne jest tylko moje zdrowe
                      maleństwo. Ciekawe czy jeśli zamiast na pomoce dydaktyczne Twojej pociechy,
                      pieniądze poszły by na klasę integracyjna tez nie miała byś zalu?
                      • Własnie wypełniłam przekaz na 500 złotych ( na Radę Rodziców po to,
                        aby moje dziecko miało zapewnioną lepsza ofertę edukacyjną. Część z
                        pieniędzy, które mogłyby być przeznaczone na np. lekcje w grupach
                        poszły JU na szkoły integracyjne, więc dlaczego mamy płacic jeszcze
                        i jeszcze.....
                        • nie rozumiem. u nas pieniądze z RR są wydawane na wcześniej ustalone
                          cele dla wszystkich dzieci. Szkoła jest z klasami integracyjnymi.
                          poza tym 500na RR - to nawet w Warszawie nie ma takich opłat.
                          • Opłaty z RD, w szkole siostry, idą na na nagrody dla najlepszych na koniec roku
                            (dyskryminacja gorszych), na imprezy klasowe, potrzebne zakupy do klasy, wyjścia
                            klasowe np. do muzeum dla wszystkich nawet tych którzy nie zapłacili.
                          • Może wyraziłam sie mało precyzyjnie. Moje dziecko chodzi do bardzo
                            dobrego liceum. Wysokie wyniki wszelkich egzaminów sa między innymi
                            dlatego, ze wiele zajęć odbywa się w grupach. A za utworzenie grup
                            płacą rodzice. Opłata wynosi 100 złotych miesięcznie; 500 złotych za
                            semestr. A poniewaz płace podatki nauka w państwowej szkole powinna
                            juz mnie nie kosztowac. A jednak kosztuje...1000 złotych rocznie.
                            Byc może kosztowałaby mniej, gdyby część z moich podatkow nie szła
                            na szkoły integracyjne, ale idzie. W związku z tym muszę płacic.
                            Dlaczego więc mam płacic kilka razy? Raz z podatków, dwa jak
                            opisałam wyżej, trzy za terapię ADHD-owca?
                      • ile w twoim mieście jest szkół dla dzieci niedowidzących, lub niedosłyszących. W
                        takim razi dla nich też w każdej szkole powinien być oddział. Może w ogóle
                        wnieśmy petycje, że do każdej szkoły musi być przyjęte każde dziecko z każdą
                        dysfunkcją, niezalezień czy ma autyzm ( te dziec tak jak ADHDowcy sa bardzo
                        inteligentne, nie możemy ich zamykać w szkołach spcjalnych) czy dzieci z downem
                        ( one też maja wiele zdolności) czy niedowidzące.
                        Tylko zastanówmy sie dla kogo to będzie dobre, czy dla dzieci dla których
                        normalna szkoła nie jest przystosowane, czy dla rodziców którzy nie będą musieli
                        wozić dziecka 50 km, za to spokojnie ten czas będą mogli wykorzystać na mecz
                        koszykówki, czy spotkanie z przyjaciółkami.
                • Mam przyjemność oglądać rozwoj dziewczynki z wszczepionym implantem
                  słuchowym. Wiem co potrafiła rok temu kiedy miała tylko kontakt z
                  najbliższymi i co potrafi teraz. jej mama potwierdza, że żadne
                  zajęcia nie dały jej tyle co przebywanie w grupie kolegów jej brata
                  (częste wspólne wypada na place zabaw itp)Rok temu niewiele słow,
                  ktore mówiła było poprawnych. Teraz zaczynam rozumieć jej zdania.
                  Dla porównania - to tak jak z 2/3 latkiem, który nagle "przestawia
                  się na mówienie".
                  Nie osiągnęłaby tego, gdyby nie kontakt z dziecmi normalnie
                  słyszącemi.
                  Zgadzam się szkoła muzyczna nie jest dla niej. Ale normalna klasa
                  dlaczego nie?
                  • Odpowiem Ci zamiast Pauli. Bo pani nauczycielka najprawdopodobniej pomagała by i
                    poświęcała więcej czasu choremu dziecku a nie reszcie zdrowej klasy. Mylę się Paulo?
                  • Dlatego, że wymaga szczególnego podejścia, szczególnej troski,
                    szczególnych metod przekazywania wiedzy. Zgodzę sie, zajęcia w
                    grupie dzieci zdrowych dadzą jej bardzo wiele, ale stracą na tym
                    dzieci zdrowe - nauczyciel nie "wyrobi się" z przeładowanym
                    programem, wypadna gorzej na np. egzaminie gimnazjalnym, dostana sie
                    do gorszego liceum, a co za tym idzie skutecznie oblizy sie im
                    szanse edukacujna. Czy o to chodzi?
                    A może o to, aby rodzice zdrowych dzieci brali dodatkowe zlecenia,
                    żeby zarobic na korepetycje wyrównujące szanse, albo spędzali upojne
                    wieczory przenieniając się w nauczycieli?
                    • Paula nie wiem gdzie chodzi do szkoły Twoje dziecko. moze to jest
                      powód takiego postrzegania.
                      Moje w testach otrzymywało max liczbę punktow lub 1,2 mniej. czyli
                      dla mnie super. Bez korepetycji, siedzenia z nim więcej niż z
                      młodszym synem.
                      CO do przykładu niedosłyszącej dziewczynki,który podałam.
                      W czym jej ma pomagać Pani? implant pozwala jej słyszeć.zanim
                      pójdzie do szkoły będzie mówić zrozumiale dla otoczenia.
                      Pewnie nie będzie mieć niesamowitego zasobu słownictwa, problemy z
                      poprawnym pisaniem słów. Duże prawdopodobieństwo że tzw orłem nie
                      będzie w tej dziedzinie. I co z tego? i co najważniejsze jaki to ma
                      wpływ na resztę klasy? zadania/ćwiczenia dodatkowe w naszej szkole
                      dostają i ci którzy odstają w góre i ci którzy nadrabiają braki
                      • Do jednego z najlepszych warszawskich liceów, do którego od lat
                        dostaja sie najlepsi z najlepszych. Nie wiem czy znalazłby się w tej
                        szkole, gdyby w gimnazjum nauczyciele nie zrealizowali programu, bo
                        ADHD......
                  • jak byłam w ósmej klasie, w mojej szkole powstał oddział dla dzieci
                    niedosłyszących, to była grupka 10 osobowa. nauczyciele prowadzący zajęcia
                    mówili wolno, bardzo wyraźnie i patrzyli sie na osobę do której było kierowane
                    pytanie. Oczywiści dziecko może iść do normalnej klasy, tylko chyba nie chodzi o
                    to aby uczyło sie błędów wyrazowych, bo zbyt szybko wypowiedziane zdanie za
                    bardzo sie zlewa. W takim nauczaniu chodzi o to by dziecko każde wypowiadane
                    słowo słyszało osobno, trudno aby nauczyciel w normalnej klasie mówił 4x wolniej
                    • Implanty pozwalają bardzo dobrze słyszeć.
                      Do małej mowimy normalnie.
                      nauczyciel ogólnie powinien mówić wyraźnie i patrząc na klasę wink
                      mała właśnie dlatego tak się rozwija bo ma normalne warunki, które
                      od niej wymagają pracy a nie na odwrót. Nie mówiąc już o motywacji.
                      Bo co bardziej motywuje niż zrozumienie co mówią koledzy i chęc
                      dogadania sie z nimi.
                      • dodam że Panowie nie dają jej żadnej taryfy ulgowej.
                        w tym wieku rozdział na dziewczynki i chłopców jest dość ostry wink
                        a do tego małolata
                        • rozumiem, że ta dziewczynka jest agresywna, trudno zapanować jej nad swoimi
                          emocjami, łatwo wpada w złość, bywa nieobliczana. Bo jeżeli nie stwarza
                          zagrożenia dla innych dzieci, to nie rozumiem czemu porównujesz ją do ADHDowców
                          . Rozmawiamy tutaj zarówno o uniemożliwianiu prowadzeniu normalnych zajęć przez
                          ADHDowca jak i zagrożeniu jakie stwarza dla innych dzieci poprzez swoje
                          agresywne i czasami nieobliczalne zachowani.
                          świetnie to obrazował artykuł opisujący atak ADHDowca na zajęciach z w-f na
                          swojego kolegę, w obronie którego stanął nauczyciel, który po tym zdarzeniu
                          przeleżał sporo czasu w szpitalu.
        • zzz12 napisała:

          >
          >
          > > mialam okazje przez kilka miesiecy pracowac jako niania dziecka
          > zdjagnozowanego
          > > z ADHD i prawde mowiac po pewnym czasie przebywania z nim i
          > poznania go nie
          > > wydaje mi sie aby rzeczywiscie mial jakiekolwiek
          > klopoty,jego "choroba" byla
          > > swego rodzaju wymowka dla rodzicow i usprawiedliwieniem zlego
          > wychowania i
          > > malego zainteresowania dzieckiem z ich strony... taka sama opinie
          > miala jego
          > > poprzednia niania... matka zawsze twierdzila,ze syn nie moze,nie
          > potrafi i go
          > > non stop usprawiedliwiala ADHD i karmila tabletkami... nie jestem
          > lekarzem,ale
          > > jesli ktos mi wmawia,ze dziecko nie moze,nie potrafi a ja widze,ze
          > jednak
          > > moze,ze jednak potrafi to niestety ale nie bede udawala i
          > mowila ,ze jest
          > > odwrotnie...
          > >
          >
          >
          > Ciagle nie rozumiesz: dziecko z ADHD w kontakcie z jedna, dorosla
          > osoba, zwlaszcza obca, potrafi byc genialne, rewelacyjne, doskonale
          > wspolpracowac. Problem pojawia sie, jesli obok tego dziecka znajda
          > sie inne dzieci, a jako rodzic musisz w miedzyczasie zmienic
          > pieluchy rodzenstwu, ugotowac obiad, nieco posprzatac, za
          > przeproszeniem- isc do ubikacji. czyli - kiedy nie jestes w stanie
          > 100% swojej uwagi poswiecic dziecku z ADHD.

          ku sprostowaniu mialam pod opieka troje dzieci 8-mio letniego chlopca z ADHD,
          4-letnia dziewczynke i 2 letniego jeszcze w pampersach chlopca,wiec musialam
          moja uwage dzielic miedzy cala trojke,gotowac obiad i sprzatac,bo rodzice
          pomylili pojecie niani z gosposia... do tego pojawilo sie jeszcze czwarte
          dziecko,ktorym zjamowali sie tylko rodzice ( przez pierwszy miesiac oboje na
          urlopie wychowawczym spedzali czas zamknieci w swojej sypialni trzymajac na
          zmiane noworodka w ramionach)... ich praca nad najstarszym synem zabierala im
          niecale 5 minut dziennie: podajac dwie tabletki rano i kolejne dwie po szkole
          lub proszac mnie o zrobienie tego... nie pracowali nad nauka czytania,bo on i
          tak sobie nie daje rady,bo nie moze.... jak probowalam z nim odrabiac lekcje i
          wymagalam czytania ksiazek,ktorych nie znal juz na pamiec i ktore byly na
          poziomie 8-mio latka a jemu sie nie chcialo czytac to matka mi wmawiala,ze on
          nie moze,nie potrafi.... ale nie pozwolila probowac,nie zachecala do prob,nie
          wyjasnila mi na czym polega problem jej dziecka - jedyne wyjasnienie,ktore
          dostalam na poczatku pracy bylo: jest normalnym chlopcem tylko musi brac leki
          dwa razy dziennie,zeby nie byl zbyt nadpobudliwy... wybacz ale z taka postawa
          rodzicow jest rzecza normalna,ze mamy takie a nie inne postawy wobec tych
          dzieci... nie pisze,ze tak jest we wszystkich przypadkach,ale mysle ze w wielu...

    • Pocieszę- nie pocieszę:
      u nas taki był, jest i będzie. W okolicach klasy drugiej on sie przystosował do bycia w klasie a klasa do niego. A bywał on do tego agresywny i narzekano, ze "się bije". Ogromną pracę wykonala wychowawczyni, głównie nad RODZICAMI INNYCH UCZNIÓW.
      Tak, tak.
      Najlepsze podejście jest takie, jak pisze Verdana: niezbyt "przejęte". Zaręczam, ze edukacja inyych dzieci nie zostanie zrujnowana a ich życiowe szanse zaprzepaszczone. Dziś ludzie baaaaardzo poważnie traktują te kwestie. Za bardzo czasami.
      U nas chłopiec z ADHD nadal przeszkadza na lekcjach (klasa IV), ale wszystko, czego trzeba było nauczyć dzieci, to nie brać z niego przykładu. Pani z materiałem I-III się wyrobiła i klasa jest "mocna" i bardzo chwalona mimo, że "taki" uczeń do niej należy. Można? Można.


      --
      ZASADY:
      1. Nie będę premierem, gdy mój brat będzie prezydentem
      2. Nie poprzemy nikogo z wyrokiem sadu lub przeciwko komu toczą się sprawy sadowe. To jest sprzeczne z ideałami PIS
      • vharia napisała:

        Ogromną pracę wykonala wychowawczyni, głównie nad RODZICAMI INNYCH
        > UCZNIÓW.

        No własnie to bardzo madre co piszesz bo to własnie inne dzieci i
        ich rodzice powinni sie nauczyć akceptować ADHD-owca, poprostu nie
        ma innego wyjscia. Takie dzieci są i jest ich sporo więc w kazdej
        klasie ma szanse pojawic się dzieciak z ADHD i wcale nie jest to
        złe - to stało się normą. Podobno takie dzieciaki czesto sa ponad
        przecietnie inteligentne wiec warto to wykorzystać i skupic sie na
        tym co dobre w tych dzieciakach.
        • A co zrobia rodzice ADHD-owca lub pseudoadehadowca dla rodziców
          innych uczniów??????? Czy tylko będą brać, żądać, wymagać?????
          • sądzę, ze po przeczytaniu tego wątku nie trudno o odpowiedz. To my rodzice
            normalnych dzieci mamy dostosować sie do ADHDowca, to my mamy zapewnić mu
            terapię, bo jego rodzice to święte krowy którym sie nie chce zrobić niec dla
            własnego dziecka prócz przyniesienia zaświadczenia z przychodni. Jeszcze jedno
            dla mnie rodzicom którzy nie podejmują terapii i leczenia dziecka ( o ile się
            nie mylę prócz leczenia ADHDowca jest jeszcze terapia dla całej rodziny),
            powinny być zabierane prawa rodzicielski. Może wtedy wizją utraty zasiłku na
            dziecko w końcu ruszyli by d.upę aby zająć się dzieckiem.
            • dla tych którym jest wszystko jedno byłoby to świetny powód,
              dlaczego nie warto iść do poradni i robić coś z dzieckiem
              • > dla tych którym jest wszystko jedno byłoby to świetny powód,
                > dlaczego nie warto iść do poradni i robić coś z dzieckiem

                dla nich wizja utraty 500 czy 700 zł( nie wiem ile dokładnie wynosi zasiłek na
                ADHDowca ,ale w tych graniach)byłaby raczej motywująca do tego kroku. Rodzicom z
                typowych domów patologicznych nawet nie chciałoby sie ruszyć do poradni po
                papierek, to ni oni tu sa problemem. Problemem są rodzice klasy średniej, którzy
                patrzą tylko i wyłącznie roszczeniowo.
                Nie mówię o rodzicach wszystkich ADHDowcó, tylko o tych dla których kontakt z
                przychodnią skończył sie na otrzymaniu opinii
          • > A co zrobia rodzice ADHD-owca lub pseudoadehadowca dla rodziców
            > innych uczniów??????? Czy tylko będą brać, żądać, wymagać?????

            A co chciałabyś żeby zrobili bo nie bardzo wiem co masz na myśli? Ty masz zdrowe
            dziecko a oni chore, które potrzebuje specjalnego podejścia. Rodzice dziecka z
            ADHD muszą porozmawiać z nauczycielem i wytłumaczyć że sprawa wygląda tak a nie
            inaczej. I w tym momencie Ty pewnie już widzisz postawę roszczeniową. Mają prawo
            i wręcz obowiązek wymagać by nauczyciel wprowadził odpowiednie zasady
            postępowania. I to pomoże dziecku choremu i reszcie klasy bo nauczyciel będzie
            (powinien) wiedzieć co robić w takiej sytuacji.
            • Kobieto, w jakim świecie Ty żyjesz? Rodzice dziecka z ADHD /pseudo
              najczęściej żądaja, domagają sie specjalnego traktowania, mają w
              nosie interesy całej reszty, więc czemu rodzice zdrowych dzieci maja
              prezentować inna postawę? Robia to samo bo dla nich ich dziecko jest
              ważniejsze.
              Rodzice chorych dzieci najczęściej rzucaja zaświadzenie i uciekaja
              od problemu.
              A problem jest. Byc może trzeba sporo zainwestowac, takze pieniędzy,
              to jest juz niestety ich problem.
              Czy oni np. kupia dziecku niedowidzącemu okulary? Zasponsoruja
              niedosłyszącemu wszczepienie implantu slimakowego? N I E!
              • A co Ty sponsorowałaś dziecku z z ADHD?
                • właśnie nikt nikomu nic nie sponsoruje, każdy sam musi sie zmagać z kosztami
                  jakie niesie za sobą leczenie czy to dziecka niedosłyszącego , czy ADHDowca.
                  Skuteczna terapia pewnie jest kosztowna, ale chyba dla dobra dziecka rodzic
                  dziecka z ADHD nie powinien się zastanawiać i płacić za to leczenie, aby pomóc
                  własnemu dziecku i umożliwić mu normalne życie.
              • a wiesz ile kosztuje implant slimakowy i kto go sponsoruje?
                mam wrażenie, ze nie wiesz o czym piszesz. Dzieci niedosłyszące i
                ich rodice mają też pod górkę w naszym kochanym kraju
                • Nie wiem ile kosztuje implant ślimakowy. Wiem natomiast, że można
                  wszczepić go "na kasę chorych" czekając długo i często jest to zbyt
                  późno i zapłacić prywatnie. Pewnie koszty są duże, ale nic nie jest
                  za darmo.
                  • Nie wiem ile kosztuje implant ślimakowy. Wiem natomiast, że można
                    > wszczepić go "na kasę chorych" czekając długo i często jest to
                    zbyt
                    > późno i zapłacić prywatnie. Pewnie koszty są duże, ale nic nie
                    jest
                    > za darmo.

                    Koszt jednego implantu wynosi 80 tysięcy złotych polskich!!!
                    Ciesz sie paulo, że masz zdrowe dziecko, ale nie bądź taką
                    ignorantką zakładającą, że przeważnie rodzicom się nie chce...
          • paula_paulina_10 napisała:

            > A co zrobia rodzice ADHD-owca lub pseudoadehadowca dla rodziców
            > innych uczniów???????
            Bardzo wiele - umozliwia kontakt ze swoim niepowtarzalnym dzieckiem
            i naodwrót zresztą smile
          • O, widzę sporą listę zarzutów, jak to rodzice "ADHDowca" nic nie robią. Otóż robią bardzo dużo. Zmagają sie z tysiacem problemów, chodzą na terapię i zajęcia z psychologiem- z dzieckiem i sami jako rodzice "takiego" dziecka. Szukają pomocy i ponoszą wydatki. A szkoła to tylko element w tej układance, który może pomóc dziecku wejść "na normalne tory".

            I piszę to nie jako matka dziecka z ADHD, które ktoś próbuje wypędzić ze szkoły, tylko jako matka potencjalnej "ofiary" takiego chłopca, chodzącego z moim dzieckiem do klasy. Zwracam uwagę, że sprawa jest mi znana nie z dramatycznego i sensacyjnego programu TV, tylko z życia. Własnego i mojego dziecka.
            --
            ZASADY:
            1. Nie będę premierem, gdy mój brat będzie prezydentem
            2. Nie poprzemy nikogo z wyrokiem sadu lub przeciwko komu toczą się sprawy sadowe. To jest sprzeczne z ideałami PIS
    • tak tylko pytam...


      --
      BERLIN BERLIN!!!
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
      • podobnie jak vharia napiszę bardzo dużo zależy od nauczyciela.
        mój syn chodził do I klasy integracyjnej, gdzie byla dziewczynka z
        ADHD. Z punktu widzenia rodzica dziecka bez dysfunkcji,
        uczęszczającego do takiej klasy:
        - rodzice dziewczynki byli nastawieni na współpracę i rozmowy
        - nauczycielki nie bardzo wiedzialy jak rozmawiać z rodzicami na
        wywiadówkach bo to "drażliwy" temat - nie wiem dla kogo?
        - nikt nie zrobił z nami rodzicami spotkania -jakie dzieci mają
        dysfunkcje i czego się możemy spodziewać. jak pracować z dziecmi itp.
        - na proste pytania, typu jak tłumaczyć dziecku, ze ono nie może
        chodzić po klasie a dziewczynka tak ...dostaliśmy odpowiedź ale z
        jakimi oporami
        - problem z "poziomem klasy" nie wynika z pracy z dziecmi z
        dysfunkcjami (tylko 1 miało problemy "edukacyjne") tylko z małych
        wymagań Pani w stosunku do wszystkich sad


        Efekt- rodzice (wszyscy) dogadali się, ze z Paniami niwiele
        osiągniemy i sami zajeliśmy sie tematem. Problemy rozwiązywaliśmy w
        domach i przed lekcjami (dzieci - rodzice).
        Dzieci zaczęły sie przyzwyczajać do siebie. Pomagać. Odnosić małe
        sukcesy. Dziewczynka zrobiła postępy. Dzieciaki nauczyły się jak z
        nią postępować i jest mniej spięć itp.

        co do przygotowania nauczycieli to jest strona poświęcona ADHD.
        można poprosić o wsparcie wolontariuszy. wpółpracować z rodzicami
        jednymi i drugimi. TYlko niestety TRZEBA CHCIEC.

        • ". TYlko niestety TRZEBA CHCIEC. "

          I tu jest meritum sprawy, na ile rodzice dziecka z ADHD chcą pomóc dziecku,
          nauczycielom i jego rówieśnikom. oczywiście w interesie rodziców normalnych
          dzieci jest dojść do kompromisu, ale nie robić za rodziców ADHDowca, którym
          często nic się nie chce.
          • > dzieci jest dojść do kompromisu, ale nie robić za rodziców ADHDowca, > którym
            często nic się nie chce.

            A czemu zakładasz że sie nie chce i nic nie robią? Nie mogą z dzieckiem siedzieć
            w klasie ale w domu pracują cały czas nad swoim dzieckiem. Zapewniam cię. Im
            najbardziej zależy na tym żeby dziecko mogło normalnie funkcjonować w grupie
            swoich rówieśników. A że są wyjątki, no cóż, rodzice zdrowych dzieci też są różni.
          • tak musza chciec wszyscy. zwłaszcza nauczyciele. naprawde od nich
            wiele zależy. jeśli jest współpraca. zwykle w II półroczu jest
            duuuza poprawa.
            nie zgodzę sie ze w interesie dzieci bez dysfunkcji jest dojście do
            kompromisu. to jest we wszystkich interesie. I dobrze jest zacząc od
            rozmowy i skupieniu się jak pracować/rozwiązac problem a nie
            pyskówkach lub jeszcze gorzej udawaniu że tematu nie ma.
            tak jak napisałam wcześniej rodzice dziecka z ADHD bywają rózni jak
            różni są rodzice dzieci "normalnych". Jedni rodzice (all) są
            rozczeniowi, drudzy dzieciom nieba przychylą, jeszcze inni olewają
            wszystko. Dlatego roztrzyganie jak pracować z klasą z dzieckiem z
            ADHD (w każdej takie jest - oczywiście statystycznie)przez pryzmat
            rodziców moim zdaniem jest niepotrzebne. Powinno się do tego podejść
            systemowo- szkoląc nauczycieli i rodziców. i tyle
          • Oczywiscie, wy wiecie lepeij, ze nam sie NIE CHCE. ze jestesmy
            leniwi, nieudolni i co gorsza, roszczeniowi.
            Nie siedzisz w domach rodzin dotknietych problemem ADHD. Nie wiesz,
            ile czasu, pracy i energii pochlania praca z dzieckiem. Nie wiesz,
            ze czynnosc, ktora twojemu dziecku zajmnie 10 minut, mojemu zajmie 6
            godzin.Nie wiesz, ze efekty tej tytanicznej pracy w domu
            (niewidocznej na zewnatrz) przychodza niewspolmiernie wolno w
            stosunku do wlozonego wysilku wszystkich zaangazowanych osob.
            Oceniasz dzieci i ich riodziny "normalna" miarka, ktora nie
            przystaje do ADHD, bo rozwoj naszych dzieci jest nieharmonijny. Nie
            rozumiesz, ze czasem ADHD wspolistnieje z zespolem Tourette´a (na
            przyklad u mojego dziecka), a wiec to, co uznajesz za zlosliwosci
            moze byc po prostu tikami, niezaleznymi od woli dziecka, nad ktorymi
            nie jest w stanie zapanowac. Nie wiesz, ze nasze dzieci sa czesto
            ofiarami mobbingu, nie maja przyjaciol, nikt sie nie chce z nimi
            bawic (co jest zrozumiale),przez co maja nastroje depresyjne, bardzo
            niska samoocene, wzmacniana slyszanym ciagle dookola NIE: nie rob,
            nie chodz, nie wierc sie.. A to jeden z waznych elementow: zaczac
            dziecko chwalic za to, co zrobi dobrze. dzieci chwalone lepiej sie
            rozwijaja, niz te bez przerwy karcone. Jest to sytuacja koszmarnie
            frustrujaca, ktorej nikt z nas nie wybral z wlasnej woli.
            Ja rozumiem prawo reszty dzieci do spokojnego nauczania, ale do tego
            naprawde konieczne sa mniej liczne klasy, swiadomy i chetny do
            dzialania personel szkol (wiecej osob doroslych w klasie), ktore
            rozumieja istote problemu i potrafia zapobiegac lub tlumic w zarodku
            sytuacje kryzysowe.Dopoki na jednego nauczyciela przypadac bedzie 30
            uczniow, a cenic najbardziej bedzie sie przecietnosc, blado to widze.
            • po to są właśnie klasy integracyjne, w których jest mniej dzieci i dwójka
              nauczycieli. Znając problemy swoich dzieci, nie rozumiem dlaczego nie chcecie im
              pomóc , dać szansy na normą naukę i normalne kontakty w klasie do tego
              przygotowanej czyli klasie integracyjnej. Z tego co pamiętam aby w szkole został
              stworzony oddział integracyjny musi być kilka osób z ADHD, przy obecnym wysypie
              ADHDowców nie sądzę aby był problem ze znalezieniem tych osób i wymuszeniem na
              dyrekcji szkoły stworzenia oddziału integracyjnego. Dlaczego tak bardzo bronicie
              się przed klasami stworzonymi dla waszych dzieci i na siłę zmuszacie innych aby
              wbrew swojej woli tworzyli grupę terapeutyczną

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.