• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Dziecko z ADHD w klasie

  • 18.09.07, 16:36
    W klasie mojej corki jest chlopiec, ktory ma ADHD. Wszedzie pisze
    sie tylko o dzieciach z ADHD ktorym trzeba pomoc. I ja sie z tym
    zgadzam - trzeba. Nasuwa sie jednak pytanie jak maja sobie radzic te
    dzieci, ktore musza przebywac, uczyc sie z dziecmi z ADHD. Moja
    corka, ktora do tej pory bardzo lubila chodzic do szkoly niestety
    stracila zapal ze wzgledu na atmosfere jaka panuje w klasie wlasnie
    przez tego chlopca. Wieksza czesc lekcji nauczycielka poswieca na
    przywolywanie Go "do porzadku", czyli odprowadza na miejsce,(co nie
    zdaje egzaminu, bo On i tak zaraz wstaje), prosi o cisze itd.
    i sama przyznala, ze nie wie co dalej robic. I , ze "w takich
    warunkach napewno nie wyrobi sie za materialem". Chlopiec chodzi po
    klasie, rozmawia, "grzebie" dzieciom w piornikach, zabiera olowki,
    wylewa picie na plecaki, przeszkadza i rozprasza cala klase. Sila
    rzeczy nauczycielka jest poddenerwowana a to z kolei odbija sie na
    calej klasie. Dodam jeszcze, ze jest to klasa I.
    I dlatego pytam: dlaczego mamy sie na to godzic? Dlaczego reszta
    klasy ma tracic z powodu jednego dziecka, " ktoremu trzeba pomoc sie
    przystosowac"? Dlaczego kosztem innych dzieci?
    Moje nie chce juz chodzic do szkoly. I wcale sie nie dziwie...
    Edytor zaawansowany
    • 18.09.07, 17:29
      > I dlatego pytam: dlaczego mamy sie na to godzic? Dlaczego reszta
      > klasy ma tracic z powodu jednego dziecka, " ktoremu trzeba pomoc sie
      > przystosowac"? Dlaczego kosztem innych dzieci?
      > Moje nie chce juz chodzic do szkoly. I wcale sie nie dziwie...

      Rozumiem ze dla Ciebie rozwiązaniem byłoby usuniecie kłopotliwego dziecka z
      klasy córki?

      Uczeń ADHD powinien siedzieć koło nauczyciela (nie przy oknie). Pedagog może
      wtedy szybko reagować na zachowanie ucznia. Na jego ławce powinny znajdować się
      jak najmniej rzeczy. Polecenia powinny być krótkie i konkretne itd. To w sumie
      bardzo proste i niepracochłonne sposoby jak ograniczyć niepotrzebną aktywność
      takiego ucznia. Czy to przypadkiem nie jest tak że nauczyciele nie robią nic
      żeby lekcje dało sie poprowadzić?

      • 18.09.07, 17:45
        I myslę,że czasem byłoby lepiej, aby część zachowań takiego ucznia
        ignorowac - chodzi po klasie? no to chodzi. można to wykorzystać,
        kazać podac krede, narysowac cos na na tablicy, rozdac dzieciom
        kartki. Mozna dziecku podsunąć jakąś aktywność - rysowanie,
        bawienie się lego, skladnie origami. - a nie żądać niemozliwego.
        Tylko, ze nauczyciele mają zasade - na lekcji wszyscy musza
        siedzieć, nie rysować, nie ukladać - a dal malych dzieci, nawet bez
        ADHD to za trudne.
        Mialam w klasie (licealnej) ucznia z ADHD. Ani minuty nie usiedział -
        wstawał, siadał wchodził pod ławke, skubał matę. Poki za bardzo nie
        przeszkadzał, po prostu nie zwracałam na to uwagi, tym bardziej, ze
        on wchodzac pod stół i wychodzac świetnie odpowiadał na pytania.
        Ciekawe - z mojego przedmiotu miał 4 i był niemal wzorowy - z innych
        dwóje, a nauczyciele sie skarżyli.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
      • 18.09.07, 17:49
        W tym przypadku chlopiec siedzi co prawda przy oknie ale pod biurkim
        nauczyciela. Z relacji corki wiem, ze nauczycielka wydaje krotkie
        komunikaty typu "siadaj", wracaj "wracaj na miejsce", ale to nie
        pomaga i sama odprowadza ucznia za reke na miejsce. Jest to jednak
        nieustanna "gonitwa" po klasie.
        • 18.09.07, 17:53
          Czyli dała sie wkręcić w przepychanki z dzieckiem - nie ma lepszej
          zachęty dla dziecka, aby chodzic po klasie i wariowac, niż być stale
          zauwazanym, odprowadzanym, słowem w centrum uwagi. A trzeba go może
          po prostu zostawić pod biurkiem...
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • 18.09.07, 19:24
            Zgodzę się z Verdaną, nauczycielka powinna skanalizować energię
            dziecka - w każdym razie spróbować. Niestety, nie zawsze jest to
            łatwe i proste, ale mozna by przynajmniej spróbować.
            --
            Nowa Rodzinka II
            • 18.09.07, 20:03
              Jest to możliwe w małej szkole ( integracyjnej, społecznej), ale nie
              w 30-35 osobowych klasach, gdzie są dzieci z RÓZNYMI problemami (
              niesmiałe, zaleknione, chore).
    • 18.09.07, 17:40
      Jagoda,
      Dziecko z ADHD ma tak samo prawo do nauki jak Twoje dziecko. Szkoła
      jest publiczna. Podejrzewam, ze w klasie Twojej córki jest jakaś
      trójka klasowa, która powinna spotkać się z wychowaczynią i
      porozmawiać o metodach pracy z tym dzieckiem. Dziecko z ADHD
      (zreszta czy zdiagnozowane? czy to tylko Twoje przypuszzcenia?)
      powinno być pod opieką psychologa szkolnego, a nauczyciele powinni
      podjąć specjalne kroki, aby energia dziecka została skierowana gdzie
      indziej. ADHD jest znane i są metody pracy z takimi dziećmi.

      Szkoła jednak powinna podjać odpowiednie kroki
      neutralizujące "uboczne efekty" zachowania chorgo chłopca.
      --
      Nowa Rodzinka II
      • 18.09.07, 18:02
        OK. Ma prawo sie uczyc tak samo jak inne dzieci. Ale czy tez ma
        prawo przeszkadzac innym? Mojemu dziecku (innym tez) nie jest latwo
        napisac cos w zeszycie gdy jest przy tym popychane, gdy ktos zabiera
        mu w tym czasie olowek, lub inne rzeczy z piornika, zrzuca ksiazke,
        stroi glupie miny. Czy moje dziecko nie ma prawa do normalnej nauki?
        • 18.09.07, 18:37
          Poczytaj poprzedni wątek o ADHD! Jest, niestety, grupa rodziców
          broniących dzieci z ADHD lub częściej pseudo ADHD. Zgoda, maja prawo
          do nauki, ale mozna odwrócić pytanie - czy Twoja NORMALNA córka nie
          ma prawa do nauki? Czy pobyt w szkole musi być okupiony stresem? Czy
          jedno dziecko, któremu nawet bardzo współczujemy i którego ogromnie
          żalujemy ma prawo dezorganizować nauke pozostałym? Czy interes
          jednego dziecka jest wazniejszy niż 30 pozostałych?
          Verdana daje dobre redy - nie reagowac, póki nie zostanie
          przekroczona granica. Cóz, granica jest rzecza płynną - dla jednego
          dziecko siedzące pod stołem JUZ przekroczyło granicę, dla innego
          JESZCZE nie została ona przekroczona gdy np. zawartość plecaka
          kolegi wylądowała za oknem. Ostatecznie to tylko przedmioty.
          Opamietajmy się! Byłam w Trójce Klasowej i wiem, że bardzo trudno
          jest cokolwiek zdziałać. Rodzice trudnych dzieci ( bez względu na
          przyczynę trudności) nie chcą współpracować, żądają, są głusi na
          argumenty innych. Domagają się praw WYŁĄCZNIEA DLA SWOJEGO DZIECKA,
          INNYM WYZNACZAJĄC TYLKO OBOWIAZKI. Przykre.
          • 18.09.07, 18:58
            > Jest, niestety, grupa rodziców broniących dzieci z ADHD

            Czemu niestety? To chyba naturalne. Tylko matki zdrowych dzieci mogą swoich
            dzieci bronić?

            Dziecko z ADHD ma obowiązek i prawo uczyć się w normalnej szkole. I kropka.

            > Rodzice trudnych dzieci ( bez względu na
            > przyczynę trudności) nie chcą współpracować, żądają, są głusi na
            > argumenty innych.

            Rozwiń proszę te myśl. Mam wrażenie ze dla ciebie i autorki wątku jedynym
            rozwiązaniem jest usuniecie problemu. Dosłowne usuniecie.

            • 18.09.07, 19:15
              Tez sie nie dziwie Twojemu dziecku, ze nie chce chodzic do szkoly. A
              dziecko z ADHD powinno byc w specjalnej klasie i nie utrudniac nauki
              innym, nie moze byc tak, ze cala klasa cierpi, bo jedno dziecko
              biega, rozrzuca, dekoncentruje innych. Zaraz naskocza na mnie mamy
              nadpobudliwych dzieci z ADHD...
              • 10.10.07, 16:33
                wesi napisała:

                > Tez sie nie dziwie Twojemu dziecku, ze nie chce chodzic do szkoly.
                A
                > dziecko z ADHD powinno byc w specjalnej klasie i nie utrudniac
                nauki
                > innym, nie moze byc tak, ze cala klasa cierpi, bo jedno dziecko
                > biega, rozrzuca, dekoncentruje innych. Zaraz naskocza na mnie mamy
                > nadpobudliwych dzieci z ADHD


                jasne, najlepiej w KL AYSCHWITZ
                --
                Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
                trzeba
                pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
            • 18.09.07, 19:54
              Po prostu przynoszą zaświadczenie, żądają poswięcania uwagi tylko i
              wyłącznie ICH dziecku mając w nosie inne dzieci. Czemu więc żądać od
              Jagody i innych rodziców zdrowych dzieci, aby postępowali inaczej?
              Dlaczego 30 dzieci ma się dostosowac do jednego?
            • 18.09.07, 22:05
              kropkacom napisała:

              > Dziecko z ADHD ma obowiązek i prawo uczyć się w normalnej szkole.

              Może i tak, pod warunkiem, że jego choroba objawia się kiwaniem
              nogą, skubaniem maty albo nieszkodliwym i cichym chodzeniem od czasu
              do czasu po klasie.
              Gdyby jednak zaczęło zabierać mojemu dziecku ołówek, poszturchiwać
              je, przeszkadzać w pracy, tobym taki dym zrobił szkole i jego
              rodzicom, że aż by furczało!

              --
              Ne puero gladium!
              • 18.09.07, 22:19
                > je, przeszkadzać w pracy, tobym taki dym zrobił szkole i jego
                > rodzicom, że aż by furczało!

                Nie wątpię że było by Cię na to stać. Rozmowa z Tobą przypomina mi dialog z
                "Samych swoich" : "Sąd sadem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie".
                • 18.09.07, 22:35
                  A co oprócz tego zrozumiałaś z mojego postu?

                  --
                  Ne puero gladium!
          • 18.09.07, 19:32
            Paulina, a czy w Twojej pracy nigdy nie napotkałaś żadnych
            trudnosci? Czy całe Twoje zycie zawodowe było pasmem wspaniałych
            bezproblemowych sytuacji? Tak jest właśnie w zawodzie nauczyciela.
            Dziecko z ADHD jest problemem, trudnym i żmudnym, ale dziś są metody
            i ewentualnie w skrajnych przypadkach leki, które mozna zastosować.

            Nie przyszło Ci do dłowy, ze zanim zaczniemy wysyłać dzieci z ADHD
            do szkół czy klas specjalnych, możnma by włożyć nieco wysiłku, tak
            jak to opisuje z własnego doswiadczenia verdana?

            Dzieci z ADHD są zwykle bardzo inteligentne i twórcze, mają problem
            tak jak go mają dzieci z padaczka, dzieci emigrantó, dzieci
            biednych. Każdy ma jakiś problem, czy wszystkich należy wysłąć do
            klas specjalnych?
            PS - moje dziecko należy do tych "normalnych" i bezproblemowych, co
            nie oznacza, ze ja jako jego matka nie mogę zrozumieć rodziców
            dziecka z problemem.
            --
            Nowa Rodzinka II
            • 18.09.07, 19:45
              Bo Polska robi się takim dziwnym krajem gdzie na odmienność (jakąkolwiek) nie ma
              miejsca. Na świecie do ucznia podchodzi sie w szkole indywidualnie. U nas ciągle
              ważne jest tylko dobro grupy. A czasami trzeba tylko trochę dobrej woli i
              odrobiny wysiłku ze strony nauczycieli.
              • 18.09.07, 20:06
                Oj nie jest to specyfika Polski! Ja akurat chodziłam do szkoły w
                kraju, w którym nikt nie cacka się z nieprzystosowanymi. Dobro
                grupy, klasy jest najważniejsze. I zapewniam Cie, ze jest to bardzo
                postepowy i bogaty kraj, od którego Polska mogłaby się wiele
                nauczyć, kraj sredniej wielkości, który wychował wielu Noblistów.
            • 18.09.07, 20:02
              Oczywiście, że miałam problemy, zmagam się z nimi każdego dnia .
              Tylko róznica polega na tym, że ja nie niszczę nikogo swoimi
              problemami - siadam i je rozwiązuję. Czasem to trwa, często wymaga
              cierpliwosci i wysiłku, konsultacji z kolegami lub specjalistami (
              taka specyfika mojej pracy).
              To co piszesz jest bardzo piekne, ale mało realne. W dalszym ciagu
              upieram sie, ze dzieci z pełnym obrazem ADHD jest procentowo
              niewiele. Dane o 4-8% sa chyba nieco przesadzone. Jest natomiast
              bardzo wiele osób, którym odpowiada status chorego.
              Co z tego, ze są to dzieci inteligentne ( choc gdybysmy pokusili sie
              o rózne definicje inteligencji to nie byłoby to juz takie
              jednoznaczne) skoro sa zakała środowiska?
              Jestem zwolenniczką pewnego rodzaju segregacji - dzieci z prawdziwym
              ADHD powinny, takze dla ich dobra, znależć się w klasach
              integracyjnych ( nie mylic ze szkołami specjalnymi). Ładnie, że
              rozumiesz problemy innych rodziców, ale czy oni rozumieja problemy i
              prawa innych?
            • 18.09.07, 21:07
              różnica jest jednak taka, że bardzo wielu rodziców dzieci z ADHD czy z pseudo
              ADHD oprócz przyniesienia papierka z poradni nie robi nic więcej. Według mnie
              jednym z rozwiązań jest wymuszenie przesz szkołę i stała kontrola terapię
              ADHD-owca. Uważam, iż tylko rodzice ADHD-owców którzy biorą czynny udział w
              leczeniu dziecka mogą czegokolwiek oczekiwać od szkoły, pozostali powinni być
              tak samo potraktowani jak sami traktują innych ludzi, czyli przeniesieniem
              dziecka albo do klasy integracyjnej albo do szkoły specjalnej inaczej mówiąc
              wilczym biletem.
              • 18.09.07, 22:47
                A co rodzice maja zrobic w szkole? Siedziec z dzieckiem przez
                wszystkie lekcje? W szkole dziecko jest pod opieka pedagogow i to
                oni tak powinni zorganizowac zajecia, aby pogodzic wode z ogniem. w
                Polsce, w klasach 30-osobowych rzecz praktycznie
                niewykonalna,sytuacja patowa. musialby byc drugi nauczyciel,
                najlepiej po pedagogice specjalnej, znajacy tematyke, ktory bylby w
                stanie przynajmniej czesc zajec odbywac z dzieckiem indywidualnie.
                Szkola specjalna? chcesz z inteligentnych dzieci zrobic uposledzone?
                Dzieci z ADHD najczesciej nie ustepuja inteligencja
                dzieciom "normalnym", ze tak napisze. Problemem moze byc
                nieharmonijny rozwoj, w pewnych aspektach potrafia znacznie
                wyprzedzic rowiesnikow, w innych, przede wszystkim w rozwoju
                spolecznym, czesto sa znacznie do tylu. potrzebuja wiekszej
                indywidualizacji toruu nauczania, dostosowanego do ich specyficznych
                mozliwosci, ale, na Boga, nie w ramach szkol specjalnych.
                Ciesze sie, ze wyemigrowalam. Jak sobie pomysle, jaki los czekalby
                moje dziecko i nas wszystkich, gdyby mlody mial nieszczescie pojsc
                do polskiej szkoly...
                • 18.09.07, 22:51
                  ADHD jest usprawiedliwieniem dla nadpobudliwości, nie zaś dla
                  chamstwa, złośliwości wobec pozostałych uczniów, dokuczania,
                  zabierania rzeczy i tym podobnych zachowań.

                  --
                  Ne puero gladium!
                  • 19.09.07, 00:29
                    Widac, ze nie masz pojecia, o czym piszesz. chcesz dziecku z ADHD
                    wyznaczyc zakres dopuszczalnych zachowan? Jesli jestes w stanei to
                    zrobic, to nie masz do czynienia z dzieckiem z ADHD. To, co
                    opisujesz to nie jest przejaw zlosciwosci czy planowego chamstwa, to
                    wlasnie przyklad, ze dziecko nie jest w stanie zapanowac nad swoimi
                    reakcjami. Nie ze zlosliwosci. po prostu rece i nogi sprawiaja
                    wrazenie, jakby funkcjionowaly w oderwaniu od mozgu, poza swiadoma
                    kontrola dziecka. Dziecko czesto cos zrobi, zanim zastanowi sie nad
                    konsekwencjami swojego zachowania. czesto nawet po fakcie nie jest w
                    stanie zrozumiec, w czym problem.
                    • 23.09.07, 15:07
                      zzz12 napisała:

                      > Widac, ze nie masz pojecia, o czym piszesz. chcesz dziecku z ADHD
                      > wyznaczyc zakres dopuszczalnych zachowan?

                      Owszem, taki jest cel terapii behawioralnej.

                      --
                      Ne puero gladium!
                • 19.09.07, 09:43
                  > A co rodzice maja zrobic w szkole? Siedziec z dzieckiem przez
                  > wszystkie lekcje? W szkole dziecko jest pod opieka pedagogow i to
                  > oni tak powinni zorganizowac zajecia, aby pogodzic wode z ogniem,
                  po pierwsze nie uważam aby rodzic musiał być w szkole non stop, wystarczy że
                  chodzi z dzieckiem na terapię, ćwiczy z nim w domu, uczy skupiać sie i
                  eliminować rozproszenie. ADHD to choroba której leczenie daje duże efekty, ale
                  oczywiście lepiej stwierdzić nich inni się z tym męczą bo my mamy papierek i
                  czyste ręce.
                  w
                  > Polsce, w klasach 30-osobowych rzecz praktycznie
                  > niewykonalna,sytuacja patowa. musialby byc drugi nauczyciel,
                  > najlepiej po pedagogice specjalnej, znajacy tematyke, ktory bylby w
                  > stanie przynajmniej czesc zajec odbywac z dzieckiem indywidualnie.

                  ADHD nie jest nową chorobą, która pojawiła sie 10 lat temu. Za moich czasów też
                  byli ADHD-owcy, klasy były tak samo liczne, i nie przypominam sobie aby do
                  przeprowadzenia lekcji był potrzebny drugi nauczyciel. Różnica jest taka, że
                  wtedy dzieci z problemami były pod stałą opieką poradni, musiał chodzić na
                  terapie a nie tak jak teraz, że kontakt rodziców kończy sie na zabraniu opinii.

                  > Szkola specjalna? chcesz z inteligentnych dzieci zrobic uposledzone?
                  > Dzieci z ADHD najczesciej nie ustepuja inteligencja
                  > dzieciom "normalnym", ze tak napisze

                  nie ja z nich robie upośledzonych, tylko ich rodzice nie chcą poznać i leczyć
                  ich choroby, uważając że ich dzieci są niepełnospraw i tak je traktując.

                  Jak sobie pomysle, jaki los czekalby
                  > moje dziecko i nas wszystkich, gdyby mlody mial nieszczescie pojsc
                  > do polskiej szkoly...

                  A pomyśl jaki los czeka dzieci przebywających z nieleczonym ADHDowcem, któremu
                  wszystko sie należy bo rodzice mają go w wielkim poważaniu i nie chce im się
                  zając dzieckiem, poświęcić czas na jego terapię, oraz często na zmianę swojego
                  postępowanaia
                  • 19.09.07, 09:45
                    Jaki los - odpowiadam. Zaprzepaszczone szanse edukacyjne o ile nie
                    maja zaangazowanych rodziców, którzy zajma się nadrabianiem
                    szkolnych braków.
      • 14.01.15, 22:22
        Zgadza się mamy XXi wiek, pełno informacji o ADHD , niegdyś "małych urwisach". One nie są tyranami. To dorośli, w tym przypadku nauczyciele nie są przygotowani do pracy z takimi dziećmi.
        zanim zaczniemy oceniać, zadajmy sobie pytanie, gdyby ADHD dotknęło nasze dziecko, czy chcielibyśmy aby na nasze dziecko tak reagowali inni rodzice jak my ? tj. Pozbyć się z klasy kłopotu by moje miało spokój?
    • 19.09.07, 01:47
      w 1997 skonczylam Kolegium Jezykow Obcych przy Uniwersytecie Lodzkim,ktore
      przygotowalo mnie do zawodu nauczyciela jezyka niemieckiego jak rowniez udalo mi
      sie zaliczyc pierwszy rok na kierunku francuskiego tegoz samego Kolegium- przez
      3 lata mialam metodyke nauczania dzieci jezyka obcego jak rowniez przez rok
      psychologie; podczas calego tego okresu ani razu nie spotkalam sie z terminem
      ADHD i mam pytanie do kilku powyzszych osob piszacych o nauczycielach,ze to oni
      powinni w odpowiedni sposob postepowac z dziecmi: ale jak? jak mialabym to robic
      kiedy mnie ani nikogo z moich znajomych na studiach nikt nie zaznajomil z ta
      choroba? nie przygotowal do pracy z takimi dziecmi... rowniez ktos wyzej
      napisal,ze dzieci majace ADHD inteligencja nie odbiegaja od dzieci "normalnych"
      i dlaczego je umieszczac w szkolach specjalnych? otoz dlatego,ze maja problemy z
      zachowaniem i jest to niezalezne od nich... tak samo postepuje sie z
      dziecmi,ktore sa niepelnosprawne fizycznie- one najczesciej uczeszczaja do szkol
      specjalnych... niezaleznie od ich ilorazu inteligencji... szkoly integracyjne
      chyba nie sa az tak czeste poza moze W-wa...
      ja odmowilabym pracy w klasie z dzieckiem z ADHD,jesli bym nie dostala
      opowiedniego przygotowana wczesniej jak sobie z nim poradzic...
      rowniez jako rodzic dziecka "normalnego" nie zyczylabym sobie aby inne dziecko
      niezaleznie od jego stanu zdrowotnego mialo przeszkadzac mojemu w zdobywaniu
      wiedzy czy narazaloby je na niebezpieczenstwo, bo kolega z klasy ma ADHD ...
      mialam okazje przez kilka miesiecy pracowac jako niania dziecka zdjagnozowanego
      z ADHD i prawde mowiac po pewnym czasie przebywania z nim i poznania go nie
      wydaje mi sie aby rzeczywiscie mial jakiekolwiek klopoty,jego "choroba" byla
      swego rodzaju wymowka dla rodzicow i usprawiedliwieniem zlego wychowania i
      malego zainteresowania dzieckiem z ich strony... taka sama opinie miala jego
      poprzednia niania... matka zawsze twierdzila,ze syn nie moze,nie potrafi i go
      non stop usprawiedliwiala ADHD i karmila tabletkami... nie jestem lekarzem,ale
      jesli ktos mi wmawia,ze dziecko nie moze,nie potrafi a ja widze,ze jednak
      moze,ze jednak potrafi to niestety ale nie bede udawala i mowila ,ze jest
      odwrotnie...

      Jagoda ja bym poradzila wizyte u dyrektorki i prosbe o interwencje a przy braku
      jej zazadala przeniesienia corki do innej klasy...
      • 19.09.07, 07:01
        > kiedy mnie ani nikogo z moich znajomych na studiach nikt nie
        > zaznajomil z ta choroba?

        W dzisiejszych czasach i z tym dostępem do informacji jaki daje internet, trzeba
        być leniwym żeby twierdzić że nie można się przygotować do lekcji z dzieckiem z
        ADHD. Mi znalezienie podstawowych informacji i rad zajęło pięć minut.

        > "normalnych"i dlaczego je umieszczac w szkolach specjalnych?

        Wiesz jak wygląda szkoła specjalna?
        • 19.09.07, 09:56
          w internecie można znaleźć podstawowe informacje z wszystkich przedmiotów
          wykładanych w szkołach, jak również z psychologii jak i pedagogiki. jednak nie
          chciałabym aby moje dziecko było uczone przez nauczyciela który tylko w ten
          sposób zdobył swoją wiedzę.ADHD powinien chodzić na terapię i być pod stałą
          opieką wykwalifikowanej kadry, a nie kadry szkolonej przez artykuły w necie.
        • 19.09.07, 13:15
          kropkacom napisała:

          > > kiedy mnie ani nikogo z moich znajomych na studiach nikt nie
          > > zaznajomil z ta choroba?
          >
          > W dzisiejszych czasach i z tym dostępem do informacji jaki daje internet, trzeb
          > a
          > być leniwym żeby twierdzić że nie można się przygotować do lekcji z dzieckiem z
          > ADHD. Mi znalezienie podstawowych informacji i rad zajęło pięć minut.
          >
          > > "normalnych"i dlaczego je umieszczac w szkolach specjalnych?
          >
          > Wiesz jak wygląda szkoła specjalna?



          jesli w internecie mozna wszystko znalezc i byc ekspertem po przeczytaniu tego
          to po co posylac dziecko do szkoly? mozna samemu je edukowac....


          sa rozne szkoly specjalne... mialam okazje chodzic do dwoch podczas moich
          pobytow w sanatorium,gdzie byly dzieci z roznymi fizycznymi uposledzeniami...
          szkola byla na normalnym poziomie,bo dzieci byly uposledzone fizycznie nie
          psychicznie... w klasie nie bylo wiecej niz 12 osob...
      • 19.09.07, 07:38
        ewa-krystyna napisała:

        mam pytanie do kilku powyzszych osob piszacych o nauczycielach,ze to
        oni
        > powinni w odpowiedni sposob postepowac z dziecmi: ale jak? jak
        mialabym to robi
        > c
        > kiedy mnie ani nikogo z moich znajomych na studiach nikt nie
        zaznajomil z ta
        > choroba? nie przygotowal do pracy z takimi dziecmi... rowniez ktos
        wyzej
        > napisal,ze dzieci majace ADHD inteligencja nie odbiegaja od
        dzieci "normalnych"
        > i dlaczego je umieszczac w szkolach specjalnych? otoz dlatego,ze
        maja problemy
        > z
        > zachowaniem i jest to niezalezne od nich... tak samo postepuje sie
        z
        > dziecmi,ktore sa niepelnosprawne fizycznie- one najczesciej
        uczeszczaja do szko
        > l
        > specjalnych... niezaleznie od ich ilorazu inteligencji... szkoly
        integracyjne
        > chyba nie sa az tak czeste poza moze W-wa...

        Wiesz, jak wyglada szkola specjalna? Wiesz, co daje szkola
        specjalna? Szkola specjalna daje dozywotni zakaz dalszego
        ksztalcenia na poziomie srednim i wyzszym. Chcesz dzieci z wysokim
        ilorazem inteligencji wyslac do fabryki szczotek? A moze na rente? A
        moze do wiezienia?
        Wiesz, ze wielu wybitnych naukowcow i odkrywcow mialo ADHD? Wiesz,
        ze ADHD moze byc (i wielokrotnie bylo) motorem nape3dzajacym postep
        cywilizacjio ? Gdyby nie ludzie, ktorzy porywaja sie (i porywali w
        przeszlosci) na rzeczy szalone, bez przesadnego, zdroworozsadkowego
        rozwazania czy mozna, czy warto, czy to bezpieczne, byc moze
        odkrycie Ameryki nastapiloby znacznie pozniej, podobnie jak wiele
        innych odkryc.
        Takie miedzy innymi informacje zamieszczono w broszurce
        przeznaczonej dla dzieci z ADHD, ktora otrzymal moj syn w poradni
        psychiatrycznej.


        > ja odmowilabym pracy w klasie z dzieckiem z ADHD,jesli bym nie
        dostala
        > opowiedniego przygotowana wczesniej jak sobie z nim poradzic...
        > rowniez jako rodzic dziecka "normalnego" nie zyczylabym sobie aby
        inne dziecko
        > niezaleznie od jego stanu zdrowotnego mialo przeszkadzac mojemu w
        zdobywaniu
        > wiedzy czy narazaloby je na niebezpieczenstwo,


        Mozesz sobie zyczyc lub nie, ale statystycznie rzecz biorac
        praktycznie w kazdej klasie znajdziesz co najmniej jedno dziecko z
        ADHD. Moze byc dwoje lub troje.



        > mialam okazje przez kilka miesiecy pracowac jako niania dziecka
        zdjagnozowanego
        > z ADHD i prawde mowiac po pewnym czasie przebywania z nim i
        poznania go nie
        > wydaje mi sie aby rzeczywiscie mial jakiekolwiek
        klopoty,jego "choroba" byla
        > swego rodzaju wymowka dla rodzicow i usprawiedliwieniem zlego
        wychowania i
        > malego zainteresowania dzieckiem z ich strony... taka sama opinie
        miala jego
        > poprzednia niania... matka zawsze twierdzila,ze syn nie moze,nie
        potrafi i go
        > non stop usprawiedliwiala ADHD i karmila tabletkami... nie jestem
        lekarzem,ale
        > jesli ktos mi wmawia,ze dziecko nie moze,nie potrafi a ja widze,ze
        jednak
        > moze,ze jednak potrafi to niestety ale nie bede udawala i
        mowila ,ze jest
        > odwrotnie...
        >


        Ciagle nie rozumiesz: dziecko z ADHD w kontakcie z jedna, dorosla
        osoba, zwlaszcza obca, potrafi byc genialne, rewelacyjne, doskonale
        wspolpracowac. Problem pojawia sie, jesli obok tego dziecka znajda
        sie inne dzieci, a jako rodzic musisz w miedzyczasie zmienic
        pieluchy rodzenstwu, ugotowac obiad, nieco posprzatac, za
        przeproszeniem- isc do ubikacji. czyli - kiedy nie jestes w stanie
        100% swojej uwagi poswiecic dziecku z ADHD.
        • 19.09.07, 09:03
          "Szkoła specjalna to jest naprawdę ostateczność. Szkoły specjalne są właściwym
          miejscem dla dzieci, które mają jakieś szczególne zaburzenia, choroby fizyczne
          albo duże deficyty w inteligencji. Natomiast dzieci z ADHD to w znakomitej
          większości dzieci inteligentne, które mają właściwy potencjał intelektualny, by
          uczyć się w normalnych szkołach, natomiast mają problemy z koncentracją, które
          utrudniają im przyswajanie wiedzy. Zamiast szkół specjalnych można myśleć, w
          niektórych przypadkach, o nauczaniu indywidualnym. Ale wtedy też należy zadbać,
          żeby nie wykluczało ono całkowicie dziecka z życia rówieśników. Można takie
          nauczanie ograniczyć do kilku przedmiotów, na przykład matematyki i polskiego. W
          innych lekcjach - zajęciach muzycznych, plastyce, czy w-f -dziecko powinno już
          normalnie uczestniczyć. Szkoły czy klasy integracyjne mogą być rozwiązaniem
          zwłaszcza jeśli ADHD jest nasilone. Tam jest o tyle łatwiej, że w klasie jest
          dwóch nauczycieli. Ale myślę, że trzeba zaczynać od mniej drastycznych środków,
          które zresztą są tańsze, bardziej dostępne.

          - Jak wobec tego radzić sobie z tym problemem w szkole?

          Główny nacisk w przypadku dużej części dzieci z ADHD powinien być położony na
          szkolenie nauczycieli. Na przekazanie im wiedzy, w jaki sposób powinni z tymi
          dziećmi postępować, a to jest niewątpliwie trudne w dużych klasach, jakie
          dominują w polskich szkołach. Tam właściwie każde dziecko, które stwarza
          problemy może utrudnić sprawne prowadzenie lekcji. Ale podkreślam - jeżeli
          stworzy się warunki w szkole publicznej, a można to przy odrobinie dobrej woli
          zrobić, to dzieci z ADHD mogą się tam uczyć. Rozwijają się dzięki temu
          intelektualnie i emocjonalnie, a przebywanie wśród równieśników jest potrzebne
          każdemu dziecku.
          Bardzo często dobrą metodą postępowania wobec dziecka z ADHD w zwykłej szkole
          publicznej jest wspólna refleksja rodziców, dyrekcji, nauczycieli oraz
          psychologa czy pedagoga szkolnego nad tym, jaki dokładnie rodzaj dysfunkcji ma
          dziecko z ADHD i jakie warunki pomogą mu dobrze korzystać z nauki w szkole.

          - Trudno jest stworzyć takie warunki?

          Nie. Na przykład jeżeli dziecko jest nadpobudliwe, to czasami wystarczy pozwolić
          mu raz, czy kilka razy w ciągu lekcji wyjść, przewietrzyć się, żeby rozładować
          tę jego nadruchliwość, po czym kazać mu normalnie się uczyć. Albo posadzić go w
          pierwszej ławce.
          Nauczycielowi potrzebne są wskazówki, jak postępować z danym dzieckiem z ADHD.
          Musi wiedzieć, że powinien do takiego dziecka podejść i sprawdzić czy zapisało
          co ma zadane do domu, to ułatwi rodzicom przypilnowania go. Więc są to naprawdę
          bardzo proste rozwiązania, ale tak jak większość problemów, najlepiej jest i ten
          próbować rozwiązywać w najprostszy sposób.
          Nauczyciele często boją się problemu i najchętniej pozbyliby się go odsyłając
          takie dziecko do innej szkoły. Czego mogą oczekiwać rodzice od szkoły, do której
          trafi ich trudne dziecko?
          Oczywiście należy zrozumieć nauczycieli. Klasy są liczne, mają po trzydzieści
          osób. Nauczyciel ma obowiązek dbania o ich rozwój intelektualny uczniów, a
          przecież w klasie są dzieci z różnymi potrzebami - jedne bardzo zdolne i trzeba
          znaleźć sposób, by się nie nudziły na lekcjach, wykonywały dodatkowe zadania i
          takie, które potrzebują czasu i uwagi, żeby nadążyć za programem.
          Natomiast to, czego rodzice mogą oczekiwać od szkoły i to wszyscy rodzice, nie
          tylko ci, których dzieci mają ADHD, to dostosowanie form, metod, treści
          nauczania oraz sposobu oceniania do możliwości dziecka. To jest ogólna wytyczna
          z ustawy o systemie oświaty. Co to oznacza w praktyce? Na przykład to, że
          sposoby oceny uczniów nie muszą być jednorodne. Bo nie trzeba oceniać wiedzy
          uczniów wyłącznie na podstawie klasówek czy testów. Dzieci z ADHD często mają
          problemy z wypełnianiem testów, z koncentrowaniem się, ale za to świetnie
          wypadają przy odpowiedziach ustnych. I na to rodzice mają wpływ, choćby poprzez
          uczestnictwo w radach szkoły i zebraniach. Trzeba również pamiętać o tym, że
          obowiązkiem szkoły jest nie tylko uczenie, ale i takie dobranie metod nauczania,
          żeby to było skuteczne.

          - Czy szkoła może usunąć dziecko z ADHD ?

          Szkoła nie ma prawa usunąć dziecka tylko dlatego, że jest ono nadpobudliwe. I,
          co najważniejsze - nie może karać dzieci za objawy ich choroby. Ważne jest więc
          to, by rodzice byli "uzbrojeni" w orzeczenia z poradni
          psychologiczno-pedagogicznej, które stwierdza to, że dziecko ma ADHD, opisuje
          czym się ono przejawia. Im precyzyjniej są opisane objawy, tym nauczyciel lepiej
          wie, czego się spodziewać. Te poradnie powinny również formułować listę zaleceń
          w odniesieniu do danego dziecka, mówiących o tym, w jaki sposób powinien
          zachowywać się nauczyciel, by dziecko mogło korzystać w pełni z oferty szkoły.

          www.warszawianka.waw.pl/?4,20,1316
          • 19.09.07, 09:40
            To co piszesz jest bardzo piekne, ale tylko teoretycznie. Nauczyciel
            nie jest cyborgiem. Lekcja ma 45 minut, dzieci w klasie 30, a więc
            1,5 minuty na każde dziecko. Jesli dziecko z ADHD lub pseudo
            ADHDzajmuje nauczycielowi chocby 10 minut ( a jest to czysta fikcja,
            ujarzmienie takiego dziecka to co najmniej pół lekcji, a drugie pół
            doprowadzenie do porządku klasy, która nie jest zespołem
            terapeutycznym z zbiorem dzieci, róznych dzieci, takze rozbrykanych,
            mniej lub bardziej zdolnych. Kiedy więc nauczyciel ma uczyć? Co z
            takiej lekcji wyniosą dzieci? W przypadku nadmiernej tolerancji
            otrzymają wyraźny sygnał, że mogą zachowywać się identycznie -
            szalec, chodzić po klasie, krzyczeć itd. Ostatecznie zawsze rodzice
            moga podeprzeć się zaświadczeniem z poradni.
        • 19.09.07, 10:05
          "Wiesz, jak wyglada szkola specjalna? Wiesz, co daje szkola
          specjalna? Szkola specjalna daje dozywotni zakaz dalszego
          ksztalcenia na poziomie srednim i wyzszym. Chcesz dzieci z wysokim
          ilorazem inteligencji wyslac do fabryki szczotek? A moze na rente? A
          moze do wiezienia?"

          A wiesz jak wyglądają zajęcia w grupie z nieleczonym ADHDowcem, czemu inne
          dzieci mają mieć zakaz nauki nawet na poziomie podstawowym , bo rodzice ADHDowca
          nie widzą problemu w tym, że ich dziecko uniemożliwia często prowadzenie zajęć,
          czemu jest tak mały procent ADHDowców będących pod stałą opieką psychologów i
          chodzących na terapię wraz z rodzicami. Czemu rodzice ADHDowców tylko stawiają
          żądania, a sami nie robią nic ?
          • 19.09.07, 10:13
            a może dlatego, że jak to już zrobią to cała reszta ma niezła
            wymówkę.dziecko zostaje zaszufladkowane i na tym sie konczy. nic sie
            nie dzieje. a może i dlatego że częsci z nich tak jest łatwiej.
            pewnie i tak i tak. co nie rozwiązuje problemu, że w szkole mamy
            niewielu przygotowanych nauczycieli do pracy z takimi dziećmi.
            A takie dzieci zawsze były są i będą
          • 19.09.07, 10:21
            Dlatego, ze nastawieni są roszczeniowo, IM sie nalezy, bo ICH
            dziecko jest chore. Wycieraja buzie sloganami o tolerancji,
            wyrównywaniu szans itd. Zadałam Kropce konkretne pytania - nie
            odpowiada.
            Rodzicielstwo jest rzecza trudna a arcytrudna, gdy ma sie dziecko
            specjalnej troski ( nieważne czy z ADHD czy niedosłuchem). Czasem
            trzeba sie pogodzic, ze te własnie dzieci nie osiągną więcej, czasem
            trzeba zrezygnowac z własnych ambicji, marzeń i poświęcic się temu
            dziecku. Zamiast wakacji zafundowac terapie, zamiast plotek z
            przyjaciółka zwyczajnie zając sie dzieckiem, a czasem, gdy problem
            jest poważniejszy zrezygnowac z pracy i życ z jednej pensji. Będzie
            ciężko? Tak! Ale nigdzie nie jest powiedziane, że "oni" - czytaj
            rodzice innych dzieci maja pośrednio lub bezpośrednio ponosic ciężar
            i współodpowiedzialnośc za edukację dzieci z dysfunkcjami.
            Czasem trzeba współpłacic za reedukację, czasem wysłac dziecko do
            szkoły integracyjnej ( dowieść, współpracować, płacić). To trudne, o
            wiele łatwiej krzyczeć, ze wszystkie dzieci sa nasze i maja miec
            równe szanse. A więc skutecznie równac w dół.
            I jeszcze słówko o tych inteligentnych z ADHD. Nie twierdzę, ze
            takich nie ma, ale co zrobia ich rodzice, gdy normalne dziecko, ale
            mniej zdolne, narobi sobie zaległości, bo nauczyciel skoncentruje
            sie na koledze specjalnej troski? Czy będa współuczestniczyć
            finansowo w korepetycjach? Czy pomogą? Mysle, że nie będzie ich to
            obchodziło! Dojdą do wniosku, ze jest to sprawa rodziców tamtego
            dziecka. ICH dziecko jest juz bezpieczne.
            • 19.09.07, 10:26
              Szkoła jest dla wszystkich dzieci obowiązkowa i tyle.
              co do rodziców dzieci z ADHD to są różni. nie wiemy czy Ci opisani
              pracuja z dzieckiem czy nie. jedno z postu założycielki tematu
              wynika Pani nie radzi sobie i chyba raczej na ten temat nikt z
              rodzicami nie rozmawiał. to dla mnie jest większy problem
              • 19.09.07, 10:37
                nawet jeżeli pani sobie nie radzi to w takiej sytuacji rodzice ADHDowca powinni
                wyjść z inicjatywą , przekazać wszystkie informacje jakie uzyskują od psychologa
                dziecka, przekazać jego porady. Zwrócić sie do rodziców z prośbą o pomoc. Sorki
                ale to nie my rodzice normalnych dzieci mamy ich prosić o to czy możemy im pomóc.

                Czy jeżeli masz zapaleni płuc, to czekasz aż może jakiś sąsiad wezwie pomoc, a
                może jakiś lekarz sam wpadnie na to że jesteś chora, czy może sama idziesz do
                lekarza i prosisz o pomoc. Normalni rodzice zrobią tą ostatnią czynność,
                większość rodziców dzieci ADHDowcó wykonają jedna z dwóch pierwszych.
                • 19.09.07, 10:52
                  > nawet jeżeli pani sobie nie radzi to w takiej sytuacji rodzice
                  > ADHDowca powinni
                  > wyjść z inicjatywą , przekazać wszystkie informacje jakie uzyskują
                  > od psychologa
                  > dziecka, przekazać jego porady. Zwrócić sie do rodziców z prośbą o
                  > pomoc.

                  Znam rodzinę której chłopiec ma stwierdzone ADHD i mimo że oni robią wszystko
                  żeby pomóc szkole w pracy z ich synem to ciągle spotykają sie z oporem. I to i
                  nauczycieli i rodziców.
                  Czy rodzice zdrowych dzieci mogą w tej dyskusji, z ręką na sercu, przyznać że
                  maja zrozumienie dla problemów takich rodzin? Chociaż zrozumienia?
                  • 19.09.07, 11:11
                    Umiarkowane! Tak jak rodziny dzieci z dysfunkcja najczęściej nie
                    chcą zrozumiec jak ich dzieci dezorganizuja życie szkolne, jak
                    przeszkadzaja, jakie stwarzają problemy a czasem wręcz zagrożenie.
                    Dlaczego rodzice dziecka z ADHD (lub pseudo ADHD)nie rozumieja, że
                    normalna obronna reakcją dziecka na stałe zaczepki jest oddanie?
                    Wtedy nie widzi się, ze ADHD-owiec zaczął, widzi sie poszkodowanego
                    ADHD-owca!
                  • 19.09.07, 11:41
                    mam zrozumienie, mój brat był w pierwszych klasach nadpobudliwy obydwoje
                    jesteśmy dyslektykami. Rodzice bardzo dużo trudu włożyli w to aby nam pomóc,
                    bardzo dużo ćwiczyliśmy zarówno w domu jak i w poradni, kilka razy byliśmy na
                    koloniach zorganizowanych przez poradnie.
                    Bardzo dotykały mnie opnie i zachowania wynikające z dużej ilości rzekomych
                    dyslektyków, bo przez ich lenistwo i lenistwo ich rodziców ja jako prawdziwy
                    dyslektyk musiałam wiele trudności sama pokonywać i na każdym kroku udowadniać,
                    że nie jestem oszustem, że jestem osobą inteligentną lecz z pewną dysfunkcją.
                    Tak samo jest Z ADHD , prawdziwi ADHDowcy to mały procent z tych którzy sie
                    deklarują, a dlaczego dlatego że łatwiej jest wytłumaczyć lenistwo i
                    niewydolność rodziców. Zazwyczaj rodzice prawdziwych ADHDowców starają sie jak
                    najmniej absorbować sobą i swoim dzieckiem innych ludzi, starają sie wszystkim
                    dostępnymi sposobami pomóc dziecku, jednak najgłośniej krzyczą, i najbardziej
                    roszczeniowe postawy mają rodzic pseudo ADHDowców.
                    • 19.09.07, 11:44
                      Tylko że żeby powiedzieć, moje dziecko ma ADHD, trzeba mieć testy i badania. A
                      żeby powiedzieć, jesteś pseudo ADHD, nie trzeba nic poza narządem mowy.
                      • 19.09.07, 11:55
                        nie bądź śmieszna, tak samo dyslektycy nagle rodzą się na w przedostatnich
                        klasach bo za rok trzeba zdać egzaminy.
                        Nie każdy psycholog potrafi dobrze ocenić czy dziecko ma ADHD czy nie, ja
                        również czytałam swego czasu na ten temat i wiem , że w większości przypadków
                        jest to raczej na chybił trafił.
                        • 19.09.07, 12:03
                          To że ktoś miał późno zdjagnozowane dysleksję też nie oznacza ze jej nie ma. Nie
                          tobie to stwierdzać. Oczywiście daleka jestem od powiedzeni ze wszyscy są
                          uczciwi. Nie raz widziałam jak rodzic zdrowego dziecka "przekupywał" nauczyciela
                          żeby syna przepchnąć z klasy do klasy. Nie trzeba mieć dziecka z dysfunkcją żeby
                          być krętaczem.
                          • 19.09.07, 12:21
                            nie no oczywiści, jeszcze tym można tłumaczyć tłumy dzieciaków i maturzystów smile.
                            Swoją drogą późna diagnoza dysfunkcji raczej nie najlepiej świadczy o rodzicach
                            dziecka, raczej można by powiedzieć świadczy o całkowitym braku zainteresowania
                            dzieckiem. No ale w sumie masz rację rodzice którzy nie leczą dzieci z
                            dysfunkcjami, i nie chodzą z nimi na terapię raczej sie nimi nie interesują i
                            traktują ich tylko jak dodatkowe źródło dochodów ( w przypadku ADHD).
              • 19.09.07, 11:07
                Szkoła jest dla WSZYSTKICH dzieci, w tym takze i zdrowych, a o tym i
                ich prawach jakoś sie nie pamieta.
                Szkoła jest dla WSZYSTKICH dzieci, ale nie kazda szkoła dla każdego -
                szkoła sportowa nie jest dla dzieci z e stwardnieniem rozsianym,
                szkola dla niedosłyszących dla tych z ubytkiem słuchu, a
                integracyjna dla tych z ADHD. Moze tak będzie uczciwiej?
                • 19.09.07, 11:10
                  Ile jest w Twoim mieście/wsi szkól integracyjnych? Ile takich klas stworzono z
                  myślą o dzieciach z ADHD?
                  • 19.09.07, 11:15
                    Nie wiem, ale jest to problem rodziców dzieci z ADHD. Jeśli nie ma
                    publicznych niech zorganizuja społeczne, niech skrzykną się i
                    zatrudnia psychologów, pedagogów a nie czekaja, aż przyniesie im się
                    na tacy gotowe rozwiązanie, z którego skorzystaja lub nie. Jesli nie
                    ma w mieście to niech dowożą nawet 50 km. To jest, niestety, cena,
                    która przyjdzie im zapłacic. Nie wszędzie są szkoły muzyczne,
                    sportowe, dla niedowidzących i ci ludzie także muszą sobie radzić.
                    Dla chcącego nic trudnego.
                    • 19.09.07, 11:23
                      > To jest, niestety, cena,
                      > która przyjdzie im zapłacic.

                      Za to że ich dziecko jest chore? Oni i tak maja dużo trudniej niż TY a dziecko z
                      ADHD ma prawo korzystać z publicznych szkół. A jeśli ma szanse iść do szkoły
                      integracyjnej to pójdzie bo odpadnie mu kontakt z osobami myślącymi tak jak TY:
                      wasze dziecko, wasza choroba, nie mój interes, ważne jest tylko moje zdrowe
                      maleństwo. Ciekawe czy jeśli zamiast na pomoce dydaktyczne Twojej pociechy,
                      pieniądze poszły by na klasę integracyjna tez nie miała byś zalu?
                      • 19.09.07, 11:28
                        Własnie wypełniłam przekaz na 500 złotych ( na Radę Rodziców po to,
                        aby moje dziecko miało zapewnioną lepsza ofertę edukacyjną. Część z
                        pieniędzy, które mogłyby być przeznaczone na np. lekcje w grupach
                        poszły JU na szkoły integracyjne, więc dlaczego mamy płacic jeszcze
                        i jeszcze.....
                        • 19.09.07, 11:33
                          nie rozumiem. u nas pieniądze z RR są wydawane na wcześniej ustalone
                          cele dla wszystkich dzieci. Szkoła jest z klasami integracyjnymi.
                          poza tym 500na RR - to nawet w Warszawie nie ma takich opłat.
                          • 19.09.07, 11:41
                            Opłaty z RD, w szkole siostry, idą na na nagrody dla najlepszych na koniec roku
                            (dyskryminacja gorszych), na imprezy klasowe, potrzebne zakupy do klasy, wyjścia
                            klasowe np. do muzeum dla wszystkich nawet tych którzy nie zapłacili.
                            • 19.09.07, 12:12
                              To może zatem, zeby nikogo nie dyskryminowac ustalic nagrodę dla
                              największego rozrabiaki, najgorszego ucznia, największego wandala???
                          • 19.09.07, 12:11
                            Może wyraziłam sie mało precyzyjnie. Moje dziecko chodzi do bardzo
                            dobrego liceum. Wysokie wyniki wszelkich egzaminów sa między innymi
                            dlatego, ze wiele zajęć odbywa się w grupach. A za utworzenie grup
                            płacą rodzice. Opłata wynosi 100 złotych miesięcznie; 500 złotych za
                            semestr. A poniewaz płace podatki nauka w państwowej szkole powinna
                            juz mnie nie kosztowac. A jednak kosztuje...1000 złotych rocznie.
                            Byc może kosztowałaby mniej, gdyby część z moich podatkow nie szła
                            na szkoły integracyjne, ale idzie. W związku z tym muszę płacic.
                            Dlaczego więc mam płacic kilka razy? Raz z podatków, dwa jak
                            opisałam wyżej, trzy za terapię ADHD-owca?
                            • 19.09.07, 12:34
                              tak jak za dzieci mniej zdolne, które mają zajęcia dodatkowe w
                              szkołach. Jak za służbę zdrowia teoretycznie bezpłatną itp.
                              tylko że to zupełnie inna sprawa.
                      • 19.09.07, 11:49
                        ile w twoim mieście jest szkół dla dzieci niedowidzących, lub niedosłyszących. W
                        takim razi dla nich też w każdej szkole powinien być oddział. Może w ogóle
                        wnieśmy petycje, że do każdej szkoły musi być przyjęte każde dziecko z każdą
                        dysfunkcją, niezalezień czy ma autyzm ( te dziec tak jak ADHDowcy sa bardzo
                        inteligentne, nie możemy ich zamykać w szkołach spcjalnych) czy dzieci z downem
                        ( one też maja wiele zdolności) czy niedowidzące.
                        Tylko zastanówmy sie dla kogo to będzie dobre, czy dla dzieci dla których
                        normalna szkoła nie jest przystosowane, czy dla rodziców którzy nie będą musieli
                        wozić dziecka 50 km, za to spokojnie ten czas będą mogli wykorzystać na mecz
                        koszykówki, czy spotkanie z przyjaciółkami.
                        • 19.09.07, 12:13
                          Dokładnie!!!!!!
                • 19.09.07, 11:22
                  Mam przyjemność oglądać rozwoj dziewczynki z wszczepionym implantem
                  słuchowym. Wiem co potrafiła rok temu kiedy miała tylko kontakt z
                  najbliższymi i co potrafi teraz. jej mama potwierdza, że żadne
                  zajęcia nie dały jej tyle co przebywanie w grupie kolegów jej brata
                  (częste wspólne wypada na place zabaw itp)Rok temu niewiele słow,
                  ktore mówiła było poprawnych. Teraz zaczynam rozumieć jej zdania.
                  Dla porównania - to tak jak z 2/3 latkiem, który nagle "przestawia
                  się na mówienie".
                  Nie osiągnęłaby tego, gdyby nie kontakt z dziecmi normalnie
                  słyszącemi.
                  Zgadzam się szkoła muzyczna nie jest dla niej. Ale normalna klasa
                  dlaczego nie?
                  • 19.09.07, 11:28
                    Odpowiem Ci zamiast Pauli. Bo pani nauczycielka najprawdopodobniej pomagała by i
                    poświęcała więcej czasu choremu dziecku a nie reszcie zdrowej klasy. Mylę się Paulo?
                    • 19.09.07, 12:15
                      Nie, nie mylisz się. Reszta klasy Twoim zdaniem nie ma chyba żadnych
                      praw. Jakoś sobie poradzi, a jak nie poradzi to tez świat się nie
                      zawali. Myle sie Kropko?
                      • 19.09.07, 12:28
                        Reszta klasy ma takie same prawa. Tylko ze dziecko z ADHD potrzebuje
                        specyficznego działania i dobrej woli nauczyciela.
                        • 19.09.07, 13:16
                          Ale tego raczej nie da się pogodzić. Nie można mieć ciastka i zjeść
                          ciastka.
                  • 19.09.07, 11:33
                    Dlatego, że wymaga szczególnego podejścia, szczególnej troski,
                    szczególnych metod przekazywania wiedzy. Zgodzę sie, zajęcia w
                    grupie dzieci zdrowych dadzą jej bardzo wiele, ale stracą na tym
                    dzieci zdrowe - nauczyciel nie "wyrobi się" z przeładowanym
                    programem, wypadna gorzej na np. egzaminie gimnazjalnym, dostana sie
                    do gorszego liceum, a co za tym idzie skutecznie oblizy sie im
                    szanse edukacujna. Czy o to chodzi?
                    A może o to, aby rodzice zdrowych dzieci brali dodatkowe zlecenia,
                    żeby zarobic na korepetycje wyrównujące szanse, albo spędzali upojne
                    wieczory przenieniając się w nauczycieli?
                    • 19.09.07, 11:42
                      Paula nie wiem gdzie chodzi do szkoły Twoje dziecko. moze to jest
                      powód takiego postrzegania.
                      Moje w testach otrzymywało max liczbę punktow lub 1,2 mniej. czyli
                      dla mnie super. Bez korepetycji, siedzenia z nim więcej niż z
                      młodszym synem.
                      CO do przykładu niedosłyszącej dziewczynki,który podałam.
                      W czym jej ma pomagać Pani? implant pozwala jej słyszeć.zanim
                      pójdzie do szkoły będzie mówić zrozumiale dla otoczenia.
                      Pewnie nie będzie mieć niesamowitego zasobu słownictwa, problemy z
                      poprawnym pisaniem słów. Duże prawdopodobieństwo że tzw orłem nie
                      będzie w tej dziedzinie. I co z tego? i co najważniejsze jaki to ma
                      wpływ na resztę klasy? zadania/ćwiczenia dodatkowe w naszej szkole
                      dostają i ci którzy odstają w góre i ci którzy nadrabiają braki
                      • 19.09.07, 13:10
                        Do jednego z najlepszych warszawskich liceów, do którego od lat
                        dostaja sie najlepsi z najlepszych. Nie wiem czy znalazłby się w tej
                        szkole, gdyby w gimnazjum nauczyciele nie zrealizowali programu, bo
                        ADHD......
                  • 19.09.07, 12:16
                    jak byłam w ósmej klasie, w mojej szkole powstał oddział dla dzieci
                    niedosłyszących, to była grupka 10 osobowa. nauczyciele prowadzący zajęcia
                    mówili wolno, bardzo wyraźnie i patrzyli sie na osobę do której było kierowane
                    pytanie. Oczywiści dziecko może iść do normalnej klasy, tylko chyba nie chodzi o
                    to aby uczyło sie błędów wyrazowych, bo zbyt szybko wypowiedziane zdanie za
                    bardzo sie zlewa. W takim nauczaniu chodzi o to by dziecko każde wypowiadane
                    słowo słyszało osobno, trudno aby nauczyciel w normalnej klasie mówił 4x wolniej
                    • 19.09.07, 12:28
                      Implanty pozwalają bardzo dobrze słyszeć.
                      Do małej mowimy normalnie.
                      nauczyciel ogólnie powinien mówić wyraźnie i patrząc na klasę wink
                      mała właśnie dlatego tak się rozwija bo ma normalne warunki, które
                      od niej wymagają pracy a nie na odwrót. Nie mówiąc już o motywacji.
                      Bo co bardziej motywuje niż zrozumienie co mówią koledzy i chęc
                      dogadania sie z nimi.
                      • 19.09.07, 12:29
                        dodam że Panowie nie dają jej żadnej taryfy ulgowej.
                        w tym wieku rozdział na dziewczynki i chłopców jest dość ostry wink
                        a do tego małolata
                        • 19.09.07, 12:51
                          rozumiem, że ta dziewczynka jest agresywna, trudno zapanować jej nad swoimi
                          emocjami, łatwo wpada w złość, bywa nieobliczana. Bo jeżeli nie stwarza
                          zagrożenia dla innych dzieci, to nie rozumiem czemu porównujesz ją do ADHDowców
                          . Rozmawiamy tutaj zarówno o uniemożliwianiu prowadzeniu normalnych zajęć przez
                          ADHDowca jak i zagrożeniu jakie stwarza dla innych dzieci poprzez swoje
                          agresywne i czasami nieobliczalne zachowani.
                          świetnie to obrazował artykuł opisujący atak ADHDowca na zajęciach z w-f na
                          swojego kolegę, w obronie którego stanął nauczyciel, który po tym zdarzeniu
                          przeleżał sporo czasu w szpitalu.
                          • 19.09.07, 16:05
                            przykład był na post Pauli o tym, że dzieci z dysfunkacjami powinny
                            być w szkołach specjalnych.
        • 19.09.07, 13:30
          zzz12 napisała:

          >
          >
          > > mialam okazje przez kilka miesiecy pracowac jako niania dziecka
          > zdjagnozowanego
          > > z ADHD i prawde mowiac po pewnym czasie przebywania z nim i
          > poznania go nie
          > > wydaje mi sie aby rzeczywiscie mial jakiekolwiek
          > klopoty,jego "choroba" byla
          > > swego rodzaju wymowka dla rodzicow i usprawiedliwieniem zlego
          > wychowania i
          > > malego zainteresowania dzieckiem z ich strony... taka sama opinie
          > miala jego
          > > poprzednia niania... matka zawsze twierdzila,ze syn nie moze,nie
          > potrafi i go
          > > non stop usprawiedliwiala ADHD i karmila tabletkami... nie jestem
          > lekarzem,ale
          > > jesli ktos mi wmawia,ze dziecko nie moze,nie potrafi a ja widze,ze
          > jednak
          > > moze,ze jednak potrafi to niestety ale nie bede udawala i
          > mowila ,ze jest
          > > odwrotnie...
          > >
          >
          >
          > Ciagle nie rozumiesz: dziecko z ADHD w kontakcie z jedna, dorosla
          > osoba, zwlaszcza obca, potrafi byc genialne, rewelacyjne, doskonale
          > wspolpracowac. Problem pojawia sie, jesli obok tego dziecka znajda
          > sie inne dzieci, a jako rodzic musisz w miedzyczasie zmienic
          > pieluchy rodzenstwu, ugotowac obiad, nieco posprzatac, za
          > przeproszeniem- isc do ubikacji. czyli - kiedy nie jestes w stanie
          > 100% swojej uwagi poswiecic dziecku z ADHD.

          ku sprostowaniu mialam pod opieka troje dzieci 8-mio letniego chlopca z ADHD,
          4-letnia dziewczynke i 2 letniego jeszcze w pampersach chlopca,wiec musialam
          moja uwage dzielic miedzy cala trojke,gotowac obiad i sprzatac,bo rodzice
          pomylili pojecie niani z gosposia... do tego pojawilo sie jeszcze czwarte
          dziecko,ktorym zjamowali sie tylko rodzice ( przez pierwszy miesiac oboje na
          urlopie wychowawczym spedzali czas zamknieci w swojej sypialni trzymajac na
          zmiane noworodka w ramionach)... ich praca nad najstarszym synem zabierala im
          niecale 5 minut dziennie: podajac dwie tabletki rano i kolejne dwie po szkole
          lub proszac mnie o zrobienie tego... nie pracowali nad nauka czytania,bo on i
          tak sobie nie daje rady,bo nie moze.... jak probowalam z nim odrabiac lekcje i
          wymagalam czytania ksiazek,ktorych nie znal juz na pamiec i ktore byly na
          poziomie 8-mio latka a jemu sie nie chcialo czytac to matka mi wmawiala,ze on
          nie moze,nie potrafi.... ale nie pozwolila probowac,nie zachecala do prob,nie
          wyjasnila mi na czym polega problem jej dziecka - jedyne wyjasnienie,ktore
          dostalam na poczatku pracy bylo: jest normalnym chlopcem tylko musi brac leki
          dwa razy dziennie,zeby nie byl zbyt nadpobudliwy... wybacz ale z taka postawa
          rodzicow jest rzecza normalna,ze mamy takie a nie inne postawy wobec tych
          dzieci... nie pisze,ze tak jest we wszystkich przypadkach,ale mysle ze w wielu...

    • 19.09.07, 06:31
      Pocieszę- nie pocieszę:
      u nas taki był, jest i będzie. W okolicach klasy drugiej on sie przystosował do bycia w klasie a klasa do niego. A bywał on do tego agresywny i narzekano, ze "się bije". Ogromną pracę wykonala wychowawczyni, głównie nad RODZICAMI INNYCH UCZNIÓW.
      Tak, tak.
      Najlepsze podejście jest takie, jak pisze Verdana: niezbyt "przejęte". Zaręczam, ze edukacja inyych dzieci nie zostanie zrujnowana a ich życiowe szanse zaprzepaszczone. Dziś ludzie baaaaardzo poważnie traktują te kwestie. Za bardzo czasami.
      U nas chłopiec z ADHD nadal przeszkadza na lekcjach (klasa IV), ale wszystko, czego trzeba było nauczyć dzieci, to nie brać z niego przykładu. Pani z materiałem I-III się wyrobiła i klasa jest "mocna" i bardzo chwalona mimo, że "taki" uczeń do niej należy. Można? Można.


      --
      ZASADY:
      1. Nie będę premierem, gdy mój brat będzie prezydentem
      2. Nie poprzemy nikogo z wyrokiem sadu lub przeciwko komu toczą się sprawy sadowe. To jest sprzeczne z ideałami PIS
      • 19.09.07, 08:56
        vharia napisała:

        Ogromną pracę wykonala wychowawczyni, głównie nad RODZICAMI INNYCH
        > UCZNIÓW.

        No własnie to bardzo madre co piszesz bo to własnie inne dzieci i
        ich rodzice powinni sie nauczyć akceptować ADHD-owca, poprostu nie
        ma innego wyjscia. Takie dzieci są i jest ich sporo więc w kazdej
        klasie ma szanse pojawic się dzieciak z ADHD i wcale nie jest to
        złe - to stało się normą. Podobno takie dzieciaki czesto sa ponad
        przecietnie inteligentne wiec warto to wykorzystać i skupic sie na
        tym co dobre w tych dzieciakach.
        • 19.09.07, 09:42
          A co zrobia rodzice ADHD-owca lub pseudoadehadowca dla rodziców
          innych uczniów??????? Czy tylko będą brać, żądać, wymagać?????
          • 19.09.07, 10:13
            sądzę, ze po przeczytaniu tego wątku nie trudno o odpowiedz. To my rodzice
            normalnych dzieci mamy dostosować sie do ADHDowca, to my mamy zapewnić mu
            terapię, bo jego rodzice to święte krowy którym sie nie chce zrobić niec dla
            własnego dziecka prócz przyniesienia zaświadczenia z przychodni. Jeszcze jedno
            dla mnie rodzicom którzy nie podejmują terapii i leczenia dziecka ( o ile się
            nie mylę prócz leczenia ADHDowca jest jeszcze terapia dla całej rodziny),
            powinny być zabierane prawa rodzicielski. Może wtedy wizją utraty zasiłku na
            dziecko w końcu ruszyli by d.upę aby zająć się dzieckiem.
            • 19.09.07, 10:14
              dla tych którym jest wszystko jedno byłoby to świetny powód,
              dlaczego nie warto iść do poradni i robić coś z dzieckiem
              • 19.09.07, 10:31
                > dla tych którym jest wszystko jedno byłoby to świetny powód,
                > dlaczego nie warto iść do poradni i robić coś z dzieckiem

                dla nich wizja utraty 500 czy 700 zł( nie wiem ile dokładnie wynosi zasiłek na
                ADHDowca ,ale w tych graniach)byłaby raczej motywująca do tego kroku. Rodzicom z
                typowych domów patologicznych nawet nie chciałoby sie ruszyć do poradni po
                papierek, to ni oni tu sa problemem. Problemem są rodzice klasy średniej, którzy
                patrzą tylko i wyłącznie roszczeniowo.
                Nie mówię o rodzicach wszystkich ADHDowcó, tylko o tych dla których kontakt z
                przychodnią skończył sie na otrzymaniu opinii
          • 19.09.07, 10:44
            > A co zrobia rodzice ADHD-owca lub pseudoadehadowca dla rodziców
            > innych uczniów??????? Czy tylko będą brać, żądać, wymagać?????

            A co chciałabyś żeby zrobili bo nie bardzo wiem co masz na myśli? Ty masz zdrowe
            dziecko a oni chore, które potrzebuje specjalnego podejścia. Rodzice dziecka z
            ADHD muszą porozmawiać z nauczycielem i wytłumaczyć że sprawa wygląda tak a nie
            inaczej. I w tym momencie Ty pewnie już widzisz postawę roszczeniową. Mają prawo
            i wręcz obowiązek wymagać by nauczyciel wprowadził odpowiednie zasady
            postępowania. I to pomoże dziecku choremu i reszcie klasy bo nauczyciel będzie
            (powinien) wiedzieć co robić w takiej sytuacji.
            • 19.09.07, 11:20
              Kobieto, w jakim świecie Ty żyjesz? Rodzice dziecka z ADHD /pseudo
              najczęściej żądaja, domagają sie specjalnego traktowania, mają w
              nosie interesy całej reszty, więc czemu rodzice zdrowych dzieci maja
              prezentować inna postawę? Robia to samo bo dla nich ich dziecko jest
              ważniejsze.
              Rodzice chorych dzieci najczęściej rzucaja zaświadzenie i uciekaja
              od problemu.
              A problem jest. Byc może trzeba sporo zainwestowac, takze pieniędzy,
              to jest juz niestety ich problem.
              Czy oni np. kupia dziecku niedowidzącemu okulary? Zasponsoruja
              niedosłyszącemu wszczepienie implantu slimakowego? N I E!
              • 19.09.07, 11:24
                A co Ty sponsorowałaś dziecku z z ADHD?
                • 19.09.07, 12:10
                  właśnie nikt nikomu nic nie sponsoruje, każdy sam musi sie zmagać z kosztami
                  jakie niesie za sobą leczenie czy to dziecka niedosłyszącego , czy ADHDowca.
                  Skuteczna terapia pewnie jest kosztowna, ale chyba dla dobra dziecka rodzic
                  dziecka z ADHD nie powinien się zastanawiać i płacić za to leczenie, aby pomóc
                  własnemu dziecku i umożliwić mu normalne życie.
                  • 19.09.07, 12:38
                    Tak jak najbardziej. i kto powiedział że oni za to nie płaca.nie
                    chodza na terapie. Powtórze jeszcze raz jedni tak drudzy nie. tak
                    jak z rodzicami dziećmi "normalnymi" jedni się przejmują drudzy nie.
                    • 19.09.07, 12:41
                      tylko tak jak już pisałam, najgłośniej krzyczą ci co nic nie robią. Typowy
                      system obronny, aby nikt ciebie nie zaatakował, atakuj pierwszy
              • 19.09.07, 11:28
                a wiesz ile kosztuje implant slimakowy i kto go sponsoruje?
                mam wrażenie, ze nie wiesz o czym piszesz. Dzieci niedosłyszące i
                ich rodice mają też pod górkę w naszym kochanym kraju
                • 19.09.07, 13:22
                  Nie wiem ile kosztuje implant ślimakowy. Wiem natomiast, że można
                  wszczepić go "na kasę chorych" czekając długo i często jest to zbyt
                  późno i zapłacić prywatnie. Pewnie koszty są duże, ale nic nie jest
                  za darmo.
                  • 02.10.07, 23:09
                    Nie wiem ile kosztuje implant ślimakowy. Wiem natomiast, że można
                    > wszczepić go "na kasę chorych" czekając długo i często jest to
                    zbyt
                    > późno i zapłacić prywatnie. Pewnie koszty są duże, ale nic nie
                    jest
                    > za darmo.

                    Koszt jednego implantu wynosi 80 tysięcy złotych polskich!!!
                    Ciesz sie paulo, że masz zdrowe dziecko, ale nie bądź taką
                    ignorantką zakładającą, że przeważnie rodzicom się nie chce...
          • 19.09.07, 11:12
            paula_paulina_10 napisała:

            > A co zrobia rodzice ADHD-owca lub pseudoadehadowca dla rodziców
            > innych uczniów???????
            Bardzo wiele - umozliwia kontakt ze swoim niepowtarzalnym dzieckiem
            i naodwrót zresztą smile
            • 19.09.07, 11:21
              Chyba kpisz, albo masz specyficzne poczucie humoru. Dla większości
              dzieci kontakt z ADHD-owcem jest szkolnym koszmarem.
          • 19.09.07, 19:25
            O, widzę sporą listę zarzutów, jak to rodzice "ADHDowca" nic nie robią. Otóż robią bardzo dużo. Zmagają sie z tysiacem problemów, chodzą na terapię i zajęcia z psychologiem- z dzieckiem i sami jako rodzice "takiego" dziecka. Szukają pomocy i ponoszą wydatki. A szkoła to tylko element w tej układance, który może pomóc dziecku wejść "na normalne tory".

            I piszę to nie jako matka dziecka z ADHD, które ktoś próbuje wypędzić ze szkoły, tylko jako matka potencjalnej "ofiary" takiego chłopca, chodzącego z moim dzieckiem do klasy. Zwracam uwagę, że sprawa jest mi znana nie z dramatycznego i sensacyjnego programu TV, tylko z życia. Własnego i mojego dziecka.
            --
            ZASADY:
            1. Nie będę premierem, gdy mój brat będzie prezydentem
            2. Nie poprzemy nikogo z wyrokiem sadu lub przeciwko komu toczą się sprawy sadowe. To jest sprzeczne z ideałami PIS
    • 19.09.07, 09:37
      tak tylko pytam...


      --
      BERLIN BERLIN!!!
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
      • 19.09.07, 10:08
        podobnie jak vharia napiszę bardzo dużo zależy od nauczyciela.
        mój syn chodził do I klasy integracyjnej, gdzie byla dziewczynka z
        ADHD. Z punktu widzenia rodzica dziecka bez dysfunkcji,
        uczęszczającego do takiej klasy:
        - rodzice dziewczynki byli nastawieni na współpracę i rozmowy
        - nauczycielki nie bardzo wiedzialy jak rozmawiać z rodzicami na
        wywiadówkach bo to "drażliwy" temat - nie wiem dla kogo?
        - nikt nie zrobił z nami rodzicami spotkania -jakie dzieci mają
        dysfunkcje i czego się możemy spodziewać. jak pracować z dziecmi itp.
        - na proste pytania, typu jak tłumaczyć dziecku, ze ono nie może
        chodzić po klasie a dziewczynka tak ...dostaliśmy odpowiedź ale z
        jakimi oporami
        - problem z "poziomem klasy" nie wynika z pracy z dziecmi z
        dysfunkcjami (tylko 1 miało problemy "edukacyjne") tylko z małych
        wymagań Pani w stosunku do wszystkich sad


        Efekt- rodzice (wszyscy) dogadali się, ze z Paniami niwiele
        osiągniemy i sami zajeliśmy sie tematem. Problemy rozwiązywaliśmy w
        domach i przed lekcjami (dzieci - rodzice).
        Dzieci zaczęły sie przyzwyczajać do siebie. Pomagać. Odnosić małe
        sukcesy. Dziewczynka zrobiła postępy. Dzieciaki nauczyły się jak z
        nią postępować i jest mniej spięć itp.

        co do przygotowania nauczycieli to jest strona poświęcona ADHD.
        można poprosić o wsparcie wolontariuszy. wpółpracować z rodzicami
        jednymi i drugimi. TYlko niestety TRZEBA CHCIEC.

        • 19.09.07, 10:17
          ". TYlko niestety TRZEBA CHCIEC. "

          I tu jest meritum sprawy, na ile rodzice dziecka z ADHD chcą pomóc dziecku,
          nauczycielom i jego rówieśnikom. oczywiście w interesie rodziców normalnych
          dzieci jest dojść do kompromisu, ale nie robić za rodziców ADHDowca, którym
          często nic się nie chce.
          • 19.09.07, 10:32
            > dzieci jest dojść do kompromisu, ale nie robić za rodziców ADHDowca, > którym
            często nic się nie chce.

            A czemu zakładasz że sie nie chce i nic nie robią? Nie mogą z dzieckiem siedzieć
            w klasie ale w domu pracują cały czas nad swoim dzieckiem. Zapewniam cię. Im
            najbardziej zależy na tym żeby dziecko mogło normalnie funkcjonować w grupie
            swoich rówieśników. A że są wyjątki, no cóż, rodzice zdrowych dzieci też są różni.
            • 19.09.07, 10:40
              spotkałam wielu rodziców wmawiających dziecku ADHD , mających papierki, i nie
              robiących kompletnie nic.
            • 19.09.07, 12:55

              > A czemu zakładasz że sie nie chce i nic nie robią? Nie mogą z dzieckiem siedzie
              > ć
              > w klasie ale w domu pracują cały czas nad swoim dzieckiem.

              moze tak, a moze nie... przeciez nawet nie wiemy co to za dziecko, jakie ma
              warunki itd...



              >Zapewniam cię. Im
              > najbardziej zależy na tym żeby dziecko mogło normalnie funkcjonować w grupie

              dupa blada..nic nie mozesz zapewnic. moze ma rodzicow patologicznych i im to
              kompletnie wisi.



              --
              BERLIN BERLIN!!!
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
          • 19.09.07, 10:34
            tak musza chciec wszyscy. zwłaszcza nauczyciele. naprawde od nich
            wiele zależy. jeśli jest współpraca. zwykle w II półroczu jest
            duuuza poprawa.
            nie zgodzę sie ze w interesie dzieci bez dysfunkcji jest dojście do
            kompromisu. to jest we wszystkich interesie. I dobrze jest zacząc od
            rozmowy i skupieniu się jak pracować/rozwiązac problem a nie
            pyskówkach lub jeszcze gorzej udawaniu że tematu nie ma.
            tak jak napisałam wcześniej rodzice dziecka z ADHD bywają rózni jak
            różni są rodzice dzieci "normalnych". Jedni rodzice (all) są
            rozczeniowi, drudzy dzieciom nieba przychylą, jeszcze inni olewają
            wszystko. Dlatego roztrzyganie jak pracować z klasą z dzieckiem z
            ADHD (w każdej takie jest - oczywiście statystycznie)przez pryzmat
            rodziców moim zdaniem jest niepotrzebne. Powinno się do tego podejść
            systemowo- szkoląc nauczycieli i rodziców. i tyle
          • 19.09.07, 11:33
            Oczywiscie, wy wiecie lepeij, ze nam sie NIE CHCE. ze jestesmy
            leniwi, nieudolni i co gorsza, roszczeniowi.
            Nie siedzisz w domach rodzin dotknietych problemem ADHD. Nie wiesz,
            ile czasu, pracy i energii pochlania praca z dzieckiem. Nie wiesz,
            ze czynnosc, ktora twojemu dziecku zajmnie 10 minut, mojemu zajmie 6
            godzin.Nie wiesz, ze efekty tej tytanicznej pracy w domu
            (niewidocznej na zewnatrz) przychodza niewspolmiernie wolno w
            stosunku do wlozonego wysilku wszystkich zaangazowanych osob.
            Oceniasz dzieci i ich riodziny "normalna" miarka, ktora nie
            przystaje do ADHD, bo rozwoj naszych dzieci jest nieharmonijny. Nie
            rozumiesz, ze czasem ADHD wspolistnieje z zespolem Tourette´a (na
            przyklad u mojego dziecka), a wiec to, co uznajesz za zlosliwosci
            moze byc po prostu tikami, niezaleznymi od woli dziecka, nad ktorymi
            nie jest w stanie zapanowac. Nie wiesz, ze nasze dzieci sa czesto
            ofiarami mobbingu, nie maja przyjaciol, nikt sie nie chce z nimi
            bawic (co jest zrozumiale),przez co maja nastroje depresyjne, bardzo
            niska samoocene, wzmacniana slyszanym ciagle dookola NIE: nie rob,
            nie chodz, nie wierc sie.. A to jeden z waznych elementow: zaczac
            dziecko chwalic za to, co zrobi dobrze. dzieci chwalone lepiej sie
            rozwijaja, niz te bez przerwy karcone. Jest to sytuacja koszmarnie
            frustrujaca, ktorej nikt z nas nie wybral z wlasnej woli.
            Ja rozumiem prawo reszty dzieci do spokojnego nauczania, ale do tego
            naprawde konieczne sa mniej liczne klasy, swiadomy i chetny do
            dzialania personel szkol (wiecej osob doroslych w klasie), ktore
            rozumieja istote problemu i potrafia zapobiegac lub tlumic w zarodku
            sytuacje kryzysowe.Dopoki na jednego nauczyciela przypadac bedzie 30
            uczniow, a cenic najbardziej bedzie sie przecietnosc, blado to widze.
            • 19.09.07, 12:35
              po to są właśnie klasy integracyjne, w których jest mniej dzieci i dwójka
              nauczycieli. Znając problemy swoich dzieci, nie rozumiem dlaczego nie chcecie im
              pomóc , dać szansy na normą naukę i normalne kontakty w klasie do tego
              przygotowanej czyli klasie integracyjnej. Z tego co pamiętam aby w szkole został
              stworzony oddział integracyjny musi być kilka osób z ADHD, przy obecnym wysypie
              ADHDowców nie sądzę aby był problem ze znalezieniem tych osób i wymuszeniem na
              dyrekcji szkoły stworzenia oddziału integracyjnego. Dlaczego tak bardzo bronicie
              się przed klasami stworzonymi dla waszych dzieci i na siłę zmuszacie innych aby
              wbrew swojej woli tworzyli grupę terapeutyczną
            • 19.09.07, 13:14
              A więc klasy integracyjne i tylko integracyjne. Tam nikogo nic nie
              będzie dziwić, tam będą mniej liczne klasy i inaczej przygotowani
              nauczyciele. Zważ, że ja ANI RAZU nie proponowałam szkół
              specjalnych, zawsze optowałam za integracyjnymi, a że jest ich
              mało.... to niestety pole do działania rodziców.
    • 19.09.07, 10:50
      hehehe,,, gdyby lazenie po klasie i wkurzanie innych bylo zawsze ADHD to w
      Niemczech polowa szkol musialaby wprowadzic opieka dla ucznow.
      Szczegolnie tureckich, ktorzy po prostu olewaja wszystko i maja wszytsko gdzies.
      Potrafia wstac i wyjsc z lecji, zwyzywac nauczyciela lub koso pobic na lekcji.

      www.youtube.com/watch?v=BnvHR--FaPs
      www.youtube.com/watch?v=KSxxbibctww
      www.youtube.com/watch?v=8MHQbqrnOaE&mode=related&search=
      www.youtube.com/watch?v=3D7EWNlFiPc&mode=related&search=
      www.youtube.com/watch?v=WJqeVFQhS-E&mode=related&search=

      to tak a propo lazenia po klasie itp..




      --
      BERLIN BERLIN!!!
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
      • 19.09.07, 11:19
        camel_3d napisał:

        > hehehe,,, gdyby lazenie po klasie i wkurzanie innych bylo zawsze
        ADHD

        He he he a czy to na temat jest?
        • 19.09.07, 11:59
          mama303 napisała:

          > camel_3d napisał:
          >
          > > hehehe,,, gdyby lazenie po klasie i wkurzanie innych bylo zawsze
          > ADHD
          >
          > He he he a czy to na temat jest?


          tak, bo autorka nie napisala, czy to ADHD jest zdjagnozowane.. Bo moze dziecko
          nie ma ADHD tylko jest tak wychowane..



          --
          BERLIN BERLIN!!!
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
          • 19.09.07, 12:00
            > zdjagnozowane..

            oczywiscie mialo byc zdiagnozowanesmile


            >
            >
            >


            --
            BERLIN BERLIN!!!
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
            • 19.09.07, 12:45
              ... już dyskutować. Nie sadze też żeby kogoś ktoś przekonał w tej dyskusji.

              Na koniec. Ja nawet rozumiem autorkę wątku. Córcia sie rozprasza i pewnie w domu
              tez słyszy utyskiwania na niegrzecznego kolegę (który najpewniej jest po prostu
              zły a nie ma ADHD). To co ma czuć i myśleć? Pewnie w końcu szkoła też się ugnie
              pod naciskiem rodziców i cudaka wyrzucą. Bo chyba o to chodzi? A jaka jest
              prawda to już nie jest ważne.

              PS. Pamiętajcie tylko ze wasze dzieci będą miały takie spojrzenie na świat i
              ludzi jakie Wy im przekażecie.
              • 19.09.07, 12:53
                no wlasnie..autorka od razu zdiagnozowala ADHD...a moze po prostu dziecko ma
                fatalne warunki w domu? moze chce zwrocic na siebie uwage..
                jasne, ze przeszkadza w szkole i pewnie rodzice wiekszosci dzieci po prostu beda
                chcialy sie dzieciaka pozbyc z klasy.
                Duzo zalezy od samej nauczycielki,powinna poprosic o pomoc psychologa itd...
                Przeciez nawet nic nie wiemy co to za dziecko...
                Wiemy za to od razu, za ma "ADHD"..tylko nie wiemy czyja to diagnoza...





                > ... już dyskutować. Nie sadze też żeby kogoś ktoś przekonał w tej dyskusji.
                >
                > Na koniec. Ja nawet rozumiem autorkę wątku. Córcia sie rozprasza i pewnie w dom
                > u
                > tez słyszy utyskiwania na niegrzecznego kolegę (który najpewniej jest po prostu
                > zły a nie ma ADHD). To co ma czuć i myśleć? Pewnie w końcu szkoła też się ugnie
                > pod naciskiem rodziców i cudaka wyrzucą. Bo chyba o to chodzi? A jaka jest
                > prawda to już nie jest ważne.
                >
                > PS. Pamiętajcie tylko ze wasze dzieci będą miały takie spojrzenie na świat i
                > ludzi jakie Wy im przekażecie.


                --
                BERLIN BERLIN!!!
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
              • 19.09.07, 13:02
                wolę jej przekazać moje spojrzenie na świat,niż twoje w którym moja córka
                miałaby odgrywać rolę worka treningowego dla ADHDowca.
                Czy spokojnie byś patrzyła jak twój syn jest bity, czy spokojni patrzyłabyś na
                gwałt twojej córcki. Czy widząc krzywdę w jej oczach, strach przed oprawcą
                tłumaczyłabyś jej, że to nic, że ten człowiek jest chory. Jeżeli tak to obejrzyj
                sobie film "nieodwracalne", może wtedy zrozumiesz co czują najbliżsi osoby
                poszkodowanej.
                Normalny rodzic, który ma ludzki uczucia nie będzie patrzył bezczynnie, jak
                jakieś dziecko pod przykrywką ADHD krzywdzi jego dziecko.
                Jeżeli ktoś uważa, że inna osoba może krzywdzić drugiego człowieka to dla mnie
                sam powinien udać się do psychiatry, bo widać coś jest nie tak.
                • 19.09.07, 16:41
                  ale skad wiesz ze to dziecko ma ADHD? bo ci sie slowo spodobalo i akurat to w
                  modzie jest?





                  > wolę jej przekazać moje spojrzenie na świat,niż twoje w którym moja córka
                  > miałaby odgrywać rolę worka treningowego dla ADHDowca.
                  > Czy spokojnie byś patrzyła jak twój syn jest bity, czy spokojni patrzyłabyś na
                  > gwałt twojej córcki. Czy widząc krzywdę w jej oczach, strach przed oprawcą
                  > tłumaczyłabyś jej, że to nic, że ten człowiek jest chory. Jeżeli tak to obejrzy
                  > j
                  > sobie film "nieodwracalne", może wtedy zrozumiesz co czują najbliżsi osoby
                  > poszkodowanej.
                  > Normalny rodzic, który ma ludzki uczucia nie będzie patrzył bezczynnie, jak
                  > jakieś dziecko pod przykrywką ADHD krzywdzi jego dziecko.
                  > Jeżeli ktoś uważa, że inna osoba może krzywdzić drugiego człowieka to dla mnie
                  > sam powinien udać się do psychiatry, bo widać coś jest nie tak.


                  --
                  BERLIN BERLIN!!!
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
              • 19.09.07, 13:27
                A ja się nawet nie dziwię rodzicom dziecka z ADHD. Mają go po prostu
                dosyć. Nadruchliwe, nadpobudliwe, ani chwili spokoju, niszczy co się
                da, nie ma przyjaciół, znajomych, nikogo nie można zaprosić do domu,
                bo kto żyw stroni od małego agresora przerazony jego
                nieobliczalnością.
                A do tego terapia która kosztuje krocie. Ileż możnaby kupić za te
                pieniądze!
                Ale jest miejsce, które MUSI zając się dzieckiem. Jest to szkoła.
                Kilka godzin oddechu. Nic tam nie mogą zrobić, mają związane ręce.
                Dziecko jest przeciez szczególnej troski!
                • 19.09.07, 16:42

                  > Ale jest miejsce, które MUSI zając się dzieckiem. Jest to szkoła.

                  mylisz sie, od wychowania sa rodzice..a nie szkola.





                  --
                  BERLIN BERLIN!!!
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
    • 20.09.07, 13:04
      Myślę, czytając wypowiedzi pauli, makurokuroska, ewy krystyny, że te
      osoby wychodzą z założenia, że dzieci z Adhd, czy zresztą z innymi
      schorzeniami są po prostu wymysłem znudzonych leniwych rodziców,
      którzy celowo chcą zatruć życie takim wzorowym obywatelom jak one.
      Co ciekawe, wg nich sam fakt, że grupa stanowi wyższą wartość jest
      ewidentny i szkodliwa jednostka - czyli słabsza, chora, czy
      odstająca od szablonu - powinna zostać "usunięta i wyeliminowana z
      systemu. Jakoś zupełnie nie zauważają faktu, ze właśnie wcielanie i
      integracja tych słabszych jednostek jest celem wiekszej grupy
      społecznej jakim jest nasze społeczeństwo.
      Aż dziwne, Szanowne Panie, obrończynie wartosci dobra grupowego, że
      nie rozumiecie i nie widzicie związku przyczynowo skutkowego, i
      wagi integracji osób z ADHD, głuchych, z padaczką w społeczeństwo,
      żeby to właśnie społeczeństwo w przyszłosci korzystało z potencjału
      tych "słabszych jednostek" które staną się jednostkami produktywnymi
      w przyszłości, a nie "ciężarem społecznym" rencistami czy
      niedokształconym robolem siedzącym większość życia w pośredniaku
      (przepraszam za tak toporne sformowania, ale chyba tylko tak w
      prosty sposób powinno być to tłumaczone niektórym osobom).
      Inną sprawą która mnie oburza, to tendencyjne posądzanie o
      szachrajstwo i oszustwo rodziców dzieci z dysleksja i ADHD. Wiadomo,
      ze są to rodzice leniwi i roszczeniowi - cokolwiek to nie znaczy.
      Zresztą, kojarzy mi się to z sytuacją jakiej byłam świadkiem na
      poarkingu. Na miejscu dla inwalidów zaparkowała się rodzinka w
      eleganckim samochodzie, wychodzi zadbana kobieta i jej dwoje
      ślicznych dzieci. Podchodzi cieć z miejsca zaczyna ją agresywnie i
      dość obcesowo obrażać, jak śmie się tu parkować to miejsce dla
      inwalidy. Kobieta spokojnie mówi, ze jest inwalidką i pokazuje
      kartę. Jaka była reakcja ciecia - przeprosił? Nie, reakcja była CO
      KU.. KRĘCISZ, NIC NIE WIDAĆ, ŻEBYŚ BYŁA INWALIDKA.
      Do głowy nawet mu nie przyszło, ze zaświadczenie wydaje komisja
      lekarzy i jemu cieciowi nic do tego. Ale on wie bo widzi. Jak czytam
      wasze posty, to mam podobne wrażenie.

      --
      Nowa Rodzinka II
      • 20.09.07, 13:18
        Jednak dorzucę trzy grosze jeszcze.

        > Myślę, czytając wypowiedzi pauli, makurokuroska, ewy krystyny

        Panie zarzucają rodzicom dzieci z ADHD postawę roszczeniową a same mają chyba
        więcej życzeń i zażaleń do ludzi i szkoły niż ktokolwiek inny. Poza tym
        zapominają o tym że izolując teraz pociechy od chorych maluchów uczą je poczucia
        wyższości i braku szacunku dla odmienności. Wiecznie drogie mamy będziecie
        budować mury wokół waszych skarbeczków?
        • 20.09.07, 13:45
          Dla każdej matki jej dziecko jest skarbeczkiem - myśle, że dla
          XCiebie także i zamordowałabyś każdego kto chciałby Twojej córuni
          lub synusiowi zrobic krzywdę. I słusznie.
          Moim JEDYNYM ŻYCZENIEM lub jak wolisz roszczeniem, jest to, aby w
          szkole uczono, aby była bezpiecznym miejscem. Czy to tak wiele????
          W chwili gdy z 30-33 osobowej klasy stwarza się grupę teapeutyczną
          szkoła przestaje uczyć , przestaje byc bezpieczna.
          I jest róznica między uczeniem dzieci wyższości i braku szacunku dla
          odmienności od narażania dziecka czy młodego człowieka na zagrożenia
          ( tak zagrożenia!!!) związane z obecnościa i zachowaniem dzieci
          nieprzystosowanych - i nieważne, że są one chore.
          Nauczyciel koncentrujący się na dzieciach chorych siłą rzeczy
          odpuszcza pozostała klasę, a konsekwencje ponosza dzieci.
          Być może niektórym rodzicóm jest obojetne czy ich dziecko będzie
          pobierało nauke w liceum, do którego wystarczyło zdobyc 50 na 200
          możliwych punktów czy też w takim, w którym próg oscylował w
          granicach 170. Być może są tacy, ale ja ich nie znam.
          Być może , droga Kropko, jest Ci wszystko jedno jaka będzie
          przyszłość Twojego dziecka, czy w szkole będzie bezpieczne, czy też
          narazone na agresje ze strony chorych kolegów. Być może jest Ci
          obojetne czy i ile nauczy sie na lekcjach. Masz do tego prawo, masz
          prawo wychowywać dziecko jak chcesz, ale nie odbieraj takiego prawa
          innym rodzicom.
          • 20.09.07, 13:55
            Wczoraj moja córkę uderzyła koleżanka w przedszkolu. I nie mam ochoty tej małej
            zamordować. Oczywiście nie cieszy mnie fakt tego zajścia.
            • 20.09.07, 14:06
              rozumiem, ze gdyby twoja mała została zgwałcona, lub potraktowana jak worek
              treningowy, też nie mięłabyś ochoty nikogo zabić, a wręcz przeszłabyś obok tego
              faktu obojętnie.
              Jak widać w tym punkcie się bardzo różnimy, bo dla mnie ważniejsze od
              współczucia dla chorego oprawcy ( bądźmy szczerzy pedofil to człowiek chory)jest
              moje dziecko i jego bezpieczeństwo. Nie wiem czy umiałabym tak jak ty przejść
              obojętnie wobec krzywdy mojego dziecka, ale jak widać ty zaliczasz się do grona
              tych matek , których jak ojciec gwałci córkę to cichutko mu przyklaskują. Oby
              jak najmniej było takich nieczułych na krzywdę swoich dzieci matek.
              • 20.09.07, 14:10
                makurokurosek napisała:

                > rozumiem, ze gdyby twoja mała została zgwałcona, lub potraktowana
                jak worek
                > treningowy, też nie mięłabyś ochoty nikogo zabić, a wręcz
                przeszłabyś obok tego
                > faktu obojętnie.


                A nie przeginamy z lekka ....?
                --
                Nowa Rodzinka II
                • 20.09.07, 14:15
                  Ty chyba też trochę przeginasz. Tylko ociupinkę!
                  • 20.09.07, 14:33
                    Jasne.... w sumie żadnego przegięcia nie widzę. Chyba nawet masz
                    rację, że zupełnie zwykłą reakcją każdego 7-9 letniego dziecka z
                    ADHD jest gwałcenie i zabijanie koleżanek z klasy....

                    Po prostu codziennością....


                    --
                    Nowa Rodzinka II
                    • 20.09.07, 14:37
                      Może nie gwałcenie i nie zabijanie, ale może być to uszkodzenie
                      ciała. ADHD-owiec lub pseudoADHD-owiec jak wpadnie w szał nie panuje
                      nad zachowaniem. Moze walnąć czyms ciężkim w głowę, może zepchnąć ze
                      schodów. Nie mówię o trwałym kalectwie ( choć jest ono
                      prawdopodobne), ale o "zwykłym" złamaniu nogi. 6 tygodni w gipsie,
                      wypadnięcie z zajęć, ze szkoły itd. Nikomu nie zyczę.
                      • 20.09.07, 14:45
                        Paulina.... jasne, to również jest na porządku dziennym.

                        Nikt nie zaprzecza, ze dziecko z ADHD jest dzieckiem trudnym dla
                        otoczenia, i nikt nie zaprzecza, ze powinno się mu stworzyć pewne
                        specyficzne warunki do nauki. Nikt też nie zaprzecza, ze dziecko
                        stanowi problem dla niewykwalifikowanego nauczyciela w tym kierunku
                        w duzej klasie.

                        Ale o ile niektóe osoby radzą jak należy rozwiązać problem i podejsć
                        do niego w sposób konstruktywny (nie jest to synonimem słowa
                        najłatwiejszy i najmniejsza linia oporu), o tyle inne osoby widzą
                        tylko oszustwa, wyłudzanie pieniedzy, szachrajstwa i wine rodziców
                        dziecka które udaje chorego.

                        Sadzę, że nic nie uzyskasz swoją postawą, pewnie dlatego, ze cwani i
                        perfidni rodzice gagatka mają takie samo prawo jak ty i Twoja córka
                        do nauki.


                        --
                        Nowa Rodzinka II
                        • 20.09.07, 14:51
                          A jednak osiągnęłam. smile Stworzyliśmy naszym dzieciom dobre warunki
                          do nauki i zapewniliśmy bezpieczeństwo. W szkole mojego SYNA, do
                          której dostał sie między innymi dlatego, ze w gimnazjum miał
                          stworzone warunki do nauki nie ma problemu dzieci z dysfunkcjami.
                          Jest natomiast dziewczynka na wózku, której nikt nie sekuje i której
                          wszyscy pomagają.
                      • 20.09.07, 16:06
                        Twoje zdrowe dziecko w ataku szału tez może być zagrożeniem. Tylko nie pisz ze
                        to takie milusie dzieciątko i nie jest to w stanie zrobić. Widziałam w życiu
                        masę dzieci i czasem te spokojne grzeczne robiły gorsze rzeczy niż te
                        nadpobudliwe. I to perfidnie robiły.
                        • 20.09.07, 16:21
                          Moje dziecko, dzis juz prawie dorosły człowiek, panuje nad emocjami.
                          I, mopżesz wierzyć lub nie, nie miało napadów szału ani złości.
                          Moglismy sie kłócic, miec ostrą wymianę zdań, ale w domu. I nie
                          wmawiaj, ze normalne dzieci dostaja napadów agresji, bo jesli tak
                          jest to nie sa juz normalne.
                          • 20.09.07, 16:39
                            > ze normalne dzieci dostaja napadów agresji, bo jesli tak
                            > jest to nie sa juz normalne.

                            A jednak. Jest coś takiego jak chwilowa niepoczytalność.
                            • 21.09.07, 07:14
                              U dzieci mających nroalne domy, normalne wzorce, zdrowych i
                              zadbanych nie ma. "Chwilowa niepoczytalność" to tylko kolejna
                              wymówka.
                              • 21.09.07, 09:16
                                > U dzieci mających nroalne domy, normalne wzorce, zdrowych i
                                > zadbanych nie ma. "Chwilowa niepoczytalność" to tylko kolejna
                                > wymówka.

                                Wszystko co Tobie nie pasuje podciągasz pod: to tylko kolejna wymówka. Co to za
                                argument w ogóle?
                    • 20.09.07, 14:43
                      czy ADHDowiec ma ADHD tylko w wieku 7-9 lat? Po drugie chodziło o wzmocnienie,
                      jeżeli kogoś nie rusza że jego dziecko jest bite to może ruszyło by go gdyby je
                      zgwałcili, a może w ogóle w stosunku do własnego dziecka jest mu wszystko obojętne
                      • 20.09.07, 14:52

                        > czy ADHDowiec ma ADHD tylko w wieku 7-9 lat?

                        Nie, ale w duzej części przypadków w wieku lat nastu, wyrównuje się
                        nierównowaga hormonalna która jest odpowiedzilna za zaburzenia.

                        Warto byłoby się zapoznać z tematem, zanim zacznie się wszystkich
                        posądzać o kłamstwa i oszustwa.

                        Moim bliskim znajomym jest wysokiej klasy specjalista, wychowany w
                        szwecji znający perfekt 3 jezyki, mający doktorat i dwie
                        specjalizacje. Pracuje dziś w Polsce, i choć faktycznie jego
                        zachowanie potrafi być denerwujące, jest na pewno bardzo
                        wartosciowym człowiekiem.


                        --
                        Nowa Rodzinka II
                        • 20.09.07, 14:58
                          co nie oznacza, że wszyscy tacy są .
                          Tak leczone ADHD w pewnym momencie zostaje ujarzmione,wynika to z faktu, ze
                          zarówno opiekunowie jak i ADHDowic uczą się żyć z tą chorobą, ale ile jest
                          przypadków leczonego a ile nieleczonego. Alkoholizm tez można opanować , ale tak
                          jak w większości przypadków ADHD z niego się nie wyrasta. Kwestia czy chory chce
                          się leczyć czy ma to gdzieś.
                • 20.09.07, 14:29
                  ADHDowic w przypadku szału, ma bardzo dużą siłę nie współmierna do jego wagi jak
                  i wieku, to tak jak z alkoholikiem niby nie pozorny a po wypiciu w chwili szału
                  nie wiadomo skąd u niego takie nagromadzenie energii. Było wiele przypadków
                  opisywanych w gazetach, gdzie ADHDowiec bardzo dotkliwie pobił kolegę czy
                  nauczyciela stającego w jego obronie.
                  Dodatkowo człowiek świadomy swojej bezkarności, ma gdzieś jej skutki zwłaszcza
                  jeżeli jest pseudo ADHDowcem.
                  Po to są klasy integracyjne aby dodatkowy nauczyciel, mógł kontrolować i szybko
                  zareagować.
                  Wpadanie w szał i gniew, agresja to jakby ni było jedno z obliczy ADHD, to nie
                  jest choroba dotykająca tylko chorego.
                  Dlatego porównałam ją z alkoholizmem, alkoholik sam w sobie nie jest zły, często
                  to mili inteligentni ludzie no cóż tylko niektórzy po wypiciu są agresywni i
                  nieobliczalni tak jak ADHDowiec.
                  • 20.09.07, 14:34
                    Myślę, że możemy jeszcze długo, długo pisać. Telimena i Kropka nie
                    ustąpia, wiedzą swoje. Może z czasem zweryfikuja pogląd i, szczerze
                    im tego życzę, oby nie by ło to kosztem zdrowia ich dzieci.
                    • 20.09.07, 16:02
                      > Myślę, że możemy jeszcze długo, długo pisać. Telimena i Kropka nie
                      > ustąpia, wiedzą swoje. Może z czasem zweryfikuja pogląd i, szczerze
                      > im tego życzę, oby nie by ło to kosztem zdrowia ich dzieci.

                      Tak, wszystkie dzieci z DHD już czyhają na maje dzieci. Brrrr! Boje się!!!smile)))
              • 20.09.07, 14:11
                żeby nie było nie leje w żłobku dzieci za to, ze ugryzły moją małą, tak samo jak
                i nie robi o to awantury opiekunkom, nie mówimy tu jednak o popchnięciu czy
                ugryzieniu ale o nieprzewidywalnych ADHDowcach,którzy potrafią wpaść w szał i
                którzy potrafią dotkliwie okaleczyć.
              • 20.09.07, 15:57
                > rozumiem, ze gdyby twoja mała została zgwałcona, lub potraktowana jak worek
                > treningowy, też nie mięłabyś ochoty nikogo zabić, a wręcz przeszłabyś obok tego
                > faktu obojętnie.

                Kobieto wyluzuj. O czym Ty mówisz? Sytuacja była jak wiele w przedszkolu i
                została na forum grupy załatwiona. Bez mojej interwencji.
      • 20.09.07, 13:58
        podrzucam link do forum ADHD
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24701
        nie wiedziałam, że ADHD jest wykrywalne w łonie matki, tak samo jak i nie
        wiedziałam, że inna nazwa buntu dwulatka to ADHD. A co powiesz na ten wątek
        nauczycielki, w jej klasie jest zdiagnozowany 16 latek, matka odmawia terapii i
        kontaktu z pedagogiem. w pierwszych z początkowych wypowiedzi napisałam, że
        chodzi mi o rodziców którzy nie podejmują próby leczenia, których kontakt z
        poradnią kończy się na otrzymaniu opinii. Sorki ale po to są klasy integracyjne
        aby tam mogły uczyć się dzieci z ADHD, aby dzięki pomocy drugiego pedagoga
        zajmującego się dzieckiem z ADHD czy upośledzeniem, lekcja mogła być normalnie
        przeprowadzona. W klasach integracyjnych znajdują sie dzieci, których rodzice
        świadomie zdecydowali sie na to aby w pewien sposób tworzyć grupę terapeutyczną,
        gdzie chyba co jest najważniejsze są odpowiednie warunki dla takiego dziecka.
        Tylko trzeba chcieć, aby dziecko chodziło do takiej klasy, i nie mówcie, że
        takich klas jest mało bo obowiązkiem gminy jest umieścić, ewentualnie stworzyć,
        czy dowozić dziecko do szkoły w której taka klasa istnieje.
        Według mnie gdyby zabrano zasiłek dla rodziców dzieci z ADHD, do polskich szkół
        chodziłoby o połowę mniej ADHDowców. Jest wielu ludzi którzy dla tego zasiłku,
        kupują od lekarzy takie zaświadczenie, tak samo jak i zaświadczenie o
        niepełnosprawności dziecka. Ja staram się być realistką i nie wierzę w to, że
        cały ten wysyp ADHDowców to przypadek.
        Podsyłam jeszce jeden link tym razem dotyczy dysleksji
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=56209590&a=56209590
        nie dziw się wiec, że mam taki stosunek do rodziców ADHDowców i dyslektyków, bo
        naprawdę wielu z nich nie robi nic dla swoich dzieci, prócz zdobycia papierka z
        poradni.
        Nie mam zamiaru pozwolić by rozwydrzony pseudo ADHDowiec, skrzywdził moje
        dziecko. Tak na marginesie moje dziecko nie chodzi do szkoły, więc nie mogę mieć
        wobec niej postawy roszczeniowej./
        • 20.09.07, 14:06
          czemu rodzice dziecka z ADHD dostaja jakikolwiek zasilek? i w jakiej sumie? na
          jak dlugo? na jakiej podstawie? i jak sie w Polsce diagnozuje,ze dziecko ma
          ADHD? i jak mozna je stwierdzic juz w lonie matki? i kiedy?
          teraz nie moge poczytac dolaczonego linku,ale na pewno zrobie to wieczorem jak
          wroce z pracy... bardzo mnie interesuje zrozumienie tej choroby...
          i do osob piszacych wyzej o mnie : ja sie wychowalam z dziecmi
          niepelnosprawnymi... przez kilka lat mialam okazje z nimi przebywac non stop i
          jestem jak najbardziej w stosunku do nich tolerancyjna,ale sa pewne granice
          gdzie sie umieszcza takie dzieci aby nie byly same dla siebie jak i dla innych
          zagrozeniem...
          Kropko- twoja coreczka zostala uderzona i nie masz zamiaru nikogo za to
          mordowac... gratuluje,bo z naszych wypowiedzi nikt nie mial bynajmniej zadnego
          zamiaru nikogo mordowac! przynajmniej ja o tym nie pisalam jak i nie wyczytalam
          z zadnego z postow skrytykowanych osob...
          • 20.09.07, 14:09
            rodzice dzieci ze zdiagnozowanym ADHD , dostają zasiłek opiekuńczy w takiej
            samej wysokości jaki dostają rodzice dziecka niepełnosprawnego, czy upośledzonego.
            • 20.09.07, 15:58
              I co boli Cię to?
              • 20.09.07, 17:28
                nie nie boli, tylko bardzo często jest przyczyną zdiagnozowania ADHD, jak wiemy
                ADHD jest trudne do zdiagnozowania, a nasza kadra psychologów w tej kwestii jest
                jeszcze mało zaznajomiona ( co zresztą jest podkreślane przez psychologów), więc
                często brak wychowania , brak stawiania jasnych granic, brak czasu dla dziecka
                i poświęcenia mu należytej uwagi później tłumaczy się ADHD, a dla wielu rodzin
                500zł to dużo
          • 20.09.07, 15:54
            Początek po Pauli:

            "Dla każdej matki jej dziecko jest skarbeczkiem - myśle, że dla
            XCiebie także i zamordowałabyś każdego kto chciałby Twojej córuni
            lub synusiowi zrobic krzywdę. I słusznie."
        • 20.09.07, 14:07
          którzy dla tego zasiłku,
          > kupują od lekarzy takie zaświadczenie, tak samo jak i
          zaświadczenie o
          > niepełnosprawności dziecka. Ja staram się być realistką i nie
          wierzę w to, że
          > cały ten wysyp ADHDowców to przypadek.


          Wiesz co, to co piszesz to dokładnie zachowanie ciecia z mojego
          poprzedniego postu. Ty po prostu wiesz, ze wszyscy lekarze biorą, a
          wszyscy rodzice chorych dzieci są albo sobie winni, albo chcą
          wyłudzać pieniadze od państwa.
          Gwoli ścisłości - sprawdziłam - zasiłek pielęgnacyjny to 155 zł.
          Suma powalajaca i naprawdę godna tak wielkiej pracy aby ją wyłudzać.
          Jeśli dziecko wymaga całodziennej opieki i rodzic rezygnuje z pracy
          to suma jest niecałe 500 zł, o ile nie przekracza sie progu
          zarobków.
          Więc zanim zaczniesz pisać takie głupoty o wyłudzaniu, złośliwości
          itp.pomyśl choć chwile nad argumentami.




          --
          Nowa Rodzinka II
          • 20.09.07, 14:14
            Gwoli jasności - nikt nie napisał, że WSZYSCY
            lekarze/psychologowie/orzecznicy biorą, ale nie można stwierdzic, że
            takich nie ma, Są. Sa także po prostu źli diagności ( podobnie jak w
            każdym zawodzie - ja wyjechałam od "uprawnionego diagnosty"
            samochodem dopuszczonym do ruchu i tego samego dnia miałam problem z
            hamulcami).
            Nikt nie pisze, że WSZYSCY rodzice ADHD-owców to leniwi i
            roszczeniowi, ale z naszych doświadczeń są oni w przeważającej
            większości.
            I ten Twój "cieć"........
            • 20.09.07, 14:29
              Gwoli jasności - nikt nie napisał, że WSZYSCY
              > lekarze/psychologowie/orzecznicy biorą, ale nie można stwierdzic,
              że takich nie ma,

              Mogę tak twierdzic, póki mi nie udowodnisz, ze jest inaczej.
              Zakładasz coś, przeciwnego do dowodów uzyskanych na piśmie
              podpisanym przez specjalisów.
              Cieć został użyty dlatego, ze jego zachowanie było agresywne i
              chamskie. Wytłumaczyłam to wyżej.


              --
              Nowa Rodzinka II
          • 20.09.07, 14:32
            mówimy tutaj właśnie o tej sumie 500zł tyle dostaje rodzic ADHD, a może wypowie
            się rodzic któregoś ADHDowca,ile tak naprawdę dostaje. Nie nie twierdzę, że
            wszyscy biorą i że wszyscy kupują, nie ukrywam jednak faktu, że taki proceder
            istnieje.
            • 20.09.07, 14:57
              Jakbyś miał//ła jakieś dowody jeszcze.......
              Kolejny co wie, a nie powie.....
              Zresztą powszechnie wiadomo, ze dla 5 stów, to ludzie daja się
              pociać... a właściwie swoje dzieci.

              Daj spokój z takimi argumentami, albo umiesz bronić swojego
              stanowiska, albo nie ma dyskusji.


              --
              Nowa Rodzinka II
      • 20.09.07, 14:00
        Nie piszemy tego dlatego, że tak nam się wydaje. Piszemy na
        podstawie konkretnych obserwacji i doświadczeń. Nikt nie proponuje
        usunięcia takiego dziecka, ale przeniesienie go do szkoły
        integracyjnej ( byc moze płatnej), gdzie będą odpowiednie warunki do
        rozwoju, integracji, nauki, wychowania. Własnie po to, aby nie
        było "niewykszyałconym robolem" i nie powodowało, że dzięki(?)
        koncentracji nauczyciela na nin , inne dziecko zaprzepaszcza swoje
        mozliwości i także jest potencjalnym kandydatem
        na "niedokształconego robola".
        Integracja w ponad trzydziestoosobowej klasie jest fikcją. Fikcją
        szkodząca wszystkim. Oczywiście mozna ją utrzymywać - to tak ładnie
        brzmi.
        Oburza Cię posądzanie rodziców nieprzystosowanych dzieci o
        szachrajstwo??? Mniemam, że nawet nie zdajemy sobie sprawy jak wiele
        jest naciąganych zaświadczeń, ilu rodziców otrzymuje je, bo trudno o
        dobrą diagnoze, bo lepiej dać 10 oszustom niż pominąć jednego
        naprawdę chorego i....niestety także dlatego, że wiele zaświadczeń
        wydawanych jest przez inaczej uczciwych specjalistów. I jest to
        niezmiernie trudne do udowodnienia.
        Piszesz o kobiecie-inwalidce. Może nią była, może nie. Sama znam
        osobę z chorobą nowotworową, której ZUS odmówił przyznania grupy
        inwalidzkiej, choc nie jest zdolna do jakiejkolwiek pracy ( stale
        przebywa w szpitalu, jest poddawana niszczącej chemioterapii), znam
        tez kilku "inwalidów" ( narządów ruchu), którzy co roku jeżdżą na
        narty w całkiem wysokie góry. A tu trudniej o oszustwo niz o
        zaświadczenie o dysfunkcjach czy ADHD.
        Oburzsz się, ja także. W sposób wyjątkowo nieprzyjemny określasz
        dozorcę, który ma za zadanie pilnowac, aby miejsca parkingowe
        oznaczone kopertą nie były zajmowane przez niepołanych. I o tym tez
        pomysl.
        • 20.09.07, 14:21
          Paula - Twoje konkretne doświadczenia są niestety TYLKO Twoimi
          subiektywnymi obsewacjami.
          Zakładasz z góry pewną tezę i nie szukasz wyjścia z sytuacji, tylko
          idziesz po najmniejszej linii oporu - wywalić dzieciaka, skrzyknać
          rodziców, naskoczyc na rodziców dzieciaka z problemem.

          Tyle, ze obiektywnie nic tak nie uzyskasz. Dziecko z ADHD ma prawo
          tak jak Twoje chodzić do szkoły, ma prawo do nauki w dbrych
          warunkach.

          To co naprawdę konstruktywnego możesz zrobić, to skrzyknać rodziców,
          aby faktycznie gmina, szkoła, zorganizowały mniejszą klasę
          integracyjną, wtedy może faktycznie TWOJA córka, bedzie
          bezpieczniejsza.

          --
          Nowa Rodzinka II
          • 20.09.07, 14:32
            Jak widać z postów nie są to tylko MOJE doświadczenia - jest sporo
            osób o podobnych. Nie znamy sie, jesteśmy z innych miast, mamy
            dzieci w róznym wieku ( rózniące się prawie o pokolenie). Jedna z
            piszących tu mam ma córke w żłobku, ja prawie pełnoletniego syna.
            Przypadek? Nie!
            W ciągu wielu lat mojej działalności w Trójkach Klasowych
            wykazywałam duzo cierpliwości wobec nieprzystosowanych dzieci a
            raczej ich rodziców. Niestety, ich postawa roszczeniowa, ucieczka od
            problemu, brak chęci współpracy z wychowawcami ( byli to ludzie w
            róznych szkołach) spowodowała, że przestałam dostrzegać ICH problem.
            Dla mnie na poziomie nauki w gimnazjum było wazne tylko i wyłącznie
            moje dziecko, jego bezpieczeństwo i nauka. Nie interesowało mnie, że
            dziecko pani X ma problemy, podobnie jak pani X miała w nosie inne
            dzieci. Osiągnęłam swój cel. W liceum, jednym z najlepszych w
            Warszawie, nie mam takiego problemu. Tu sa po prostu dzieci, które
            wiedzą czego chcą, nie mają dysfunkcji, a jesli kiedyś miały to
            dzięki rodzicom i ciężkiej pracy nie pozostało po nich sladu.
            Telimeno, mam prawo do takiego punktu widzenia, podobnie jak Ty do
            swojego. Nie nawrócimy się.
          • 20.09.07, 14:40
            >
            > To co naprawdę konstruktywnego możesz zrobić, to skrzyknać rodziców,
            > aby faktycznie gmina, szkoła, zorganizowały mniejszą klasę
            > integracyjną, wtedy może faktycznie TWOJA córka, bedzie
            > bezpieczniejsza.
            >
            al to już kwestia rodziców ADHDowców, bo to oni muszą poszukać, jeszcze kilkoro
            ADHDowców czy dzieci upośledzonych. dziwne czasami na forum sa wątki poszukuję
            rodziców z dzieci z dysfunkcjami, i wiesz po co oni szukają? właśnie po to by
            znaleźć tą odpowiednią ilośc dzieciaków potrzebną do otwarcia oddziału. Jak
            widać i jest to takie trudne, trzeba tylko chcieć.
    • 20.09.07, 16:18
      Dlaczego, Szanowne Panie, z uporem godnym lepszej sprawy,
      protestujecie przeciwko przeniesieniu trudnych dzieci do szkół
      integracyjnych, usiłując z normalnych szkół zrobić grupy
      terapeutyczne?
      Dlaczego nie przyjmujecie do wiadomości, ze w duzych klasach jest to
      praktycznie niemozliwe?
      Dlaczego nie chcecie pogodzić się z faktem, ze większość nauczycieli
      nie ma przygotowania pedagogicznego do pracy z dzimi szczególnej
      troski?
      Czy nie wiecie, że dzieci nadruchliwe, nadpobudliwe stanowią
      zagrożenie i dla sibie i otoczenia? Przypominam, że za
      bezpieczeństwo w szkole odpowiada, także prawnie, nauczyciel. W
      związku z tym nie chcąc narazac innych dzici, ADHD-owca i siebie na
      kłopoty szybciej odpuści program niz opiekę nad dzieckiem trudnym.
      Dlaczego nie dostrzegacie praw innych dzieci jak mantrę powtarzając,
      że dzieci specjalnej troski TEż maja prawo do nauki ( którego nikt
      im zresztą nie zabiera, tyle, że w innych warunkach, dostosowanych
      do ich choroby i mozliwości)?
      Kochane, dziecko z ADHD nie musi od razu gwałcic czy mordować, może
      natomiast zrobić mniejszą krzwdę, która skutecznie wyłączy kolegę na
      wiele tygodni z normalnego funkcjonowanie ( choćby zrzuci ze
      schodów i złamie mu rękę- szpital, gips, ból, dezorganizacja życia w
      domu)- czy tak trudno zrozumieć rodziców, że tego nie chcą, że się
      tego boją?
      Do tego dochodzi potężna armia dzieci niewychowanych, które z ADHD
      mają tyle wspólnego, że odwiedziły przychodnię i otrzymały papierek.
      I o ile jeszcze rodzice prawdziwych ADHD-owców mogą w jakimś
      procencie współpracować ( choć ja się z takimi nie spotkałam), o
      tyle rodzice dzieci niewychowanych za Chiny tego nie zrobia. Ba, nie
      udało im sie wychować potomka, wyznaczyć mu ram postępowania.
      I nie dziwcie się, ze stosunek wielu rodziców do ADHD jest taki a
      nie inny. Nie zmieni się.
      • 20.09.07, 16:47
        > Dlaczego, Szanowne Panie, z uporem godnym lepszej sprawy,
        > protestujecie przeciwko przeniesieniu trudnych dzieci do szkół
        > integracyjnych, usiłując z normalnych szkół zrobić grupy
        > terapeutyczne?

        To zdanie to Twoja nadinterpretacja, albo Twoja interpretacja.




        > Dlaczego nie przyjmujecie do wiadomości, ze w duzych klasach jest
        to praktycznie niemozliwe?

        Nie wiem, jak Kropka, ja to przyjmuję do wiadomosci i zgadzam sie.
        Za to nie przyjmuję do wiadomości, eliminacji i usuwania dzieci w
        przypadku kiedy takich szkół nie ma.


        > Dlaczego nie chcecie pogodzić się z faktem, ze większość
        nauczycieli nie ma przygotowania pedagogicznego do pracy z dzimi
        szczególnej troski?

        Bo powinni mieć skoro w naszym kraju mamy zapewnione prawo do nauki.

        Zbyt prostym wyjściem z sytuacji jest usunięcie problemu, schowanie
        go. Za takie zachowanie płaci potem całe społeczeństwo.


        Przypominam, że za bezpieczeństwo w szkole odpowiada, także prawnie,
        nauczyciel. W związku z tym nie chcąc narazac innych dzici, ADHD-
        owca i siebie na kłopoty szybciej odpuści program niz opiekę nad
        dzieckiem trudnym.Dlaczego nie dostrzegacie praw innych dzieci jak
        mantrę powtarzając, że dzieci specjalnej troski TEż maja prawo do
        nauki ( którego nikt im zresztą nie zabiera, tyle, że w innych
        warunkach, dostosowanych do ich choroby i mozliwości)?

        Patrz wyżej.



        > Do tego dochodzi potężna armia dzieci niewychowanych, które z ADHD
        > mają tyle wspólnego, że odwiedziły przychodnię i otrzymały
        papierek.
        > I o ile jeszcze rodzice prawdziwych ADHD-owców mogą w jakimś
        > procencie współpracować ( choć ja się z takimi nie spotkałam), o
        > tyle rodzice dzieci niewychowanych za Chiny tego nie zrobia. Ba,
        nie
        > udało im sie wychować potomka, wyznaczyć mu ram postępowania.
        > I nie dziwcie się, ze stosunek wielu rodziców do ADHD jest taki a
        > nie inny. Nie zmieni się.

        A czy ktoś broni dzieci "niewychowanych" i co ma to wspólnego z
        ADHD - stanem chorobowym.
        Czy naprawdę nie czujesz różnicy? Ja się to czyta to ma się
        wrażenie, ze dla Ciebie ADHD, złe wychowanie, i wyłudzacze to jedno
        i to samo.


        --
        Nowa Rodzinka II
        • 20.09.07, 17:37
          właśni o to chodzi, gmina ma obowiązek zapewnić dziecku specjalnej troski
          możliwość uczęszczania do takiego oddziału, nawet jeżeli ten oddział mieści się
          w innej miejscowości, wówczas gmina ma obowiązek ponieść koszty dojazdu dziecka
          do tego oddziału. tylko raczej widać tu opór rodziców, a może rodzic dzieci z
          ADHD obawiają się, że ich dziecko padnie ofiarą innego dziecka z ADHD i stąd ich
          niechęć do klas integracyjnych? Szczerze mówiąc nie rozumiem niechęci rodziców
          dzieci z ADHD do klas integracyjnych
          • 20.09.07, 17:58
            tzn. redukcja liczebnosci uczniow we WSZYSTKICH klasach, lub
            zwiekszenie liczby nauczycieli ( 2 osoby dorosle w klasie podczas
            zajec)? nie - przesuwanie dzieci z problemami do innych szkol, ale
            tworzenie mniejszych klas przy kazdej w zasadzie szkole, ze wzgledu
            na powszechnosc problemow. Zaangazowanie WSZYSTKICH rodzicow, takze
            rodzicow dzieci zdrowych w tworzenie mniejszych liczebnie klas, bo
            jest to w interesie wszystkich dzieci, rowniez tych bezproblemowych,
            ktore w malej klasie maja wieksze szanse na spokojna nauke. Utopia?
            Moze. Ale lepsze to, niz polityka zamiatania problemu pod dywan,
            wykopywania jak najdalej od siebie, udawania , ze to nie twoj
            problem.
            • 21.09.07, 07:28
              Tak moja kochana, utopia, bajeczka! Bo klas mniejszych nie będzie
              mimo niżu demograficznego, bo dobrych nauczycieli także będzie coraz
              mniej ( płace), bo gmina ma oświatę w poważaniu i interesy
              uczniów/nauczycieli sa najmniej wazne. To jest złe, ale póki mamy do
              czynienia z takimi faktami ( nie rozwiązano spraw powazniejszych)
              nie liczmy na 20 osobowe klasy z 2 nauczycielami., Są dzielnice, w
              których dzieci uczą sie na 3 zmiany, a klasy są 35 osobowe!
        • 21.09.07, 07:25
          Czytasz to co chcesz przeczytać, wypaczasz sens wypowiedzi. Trudno!
          Nikt nie broni dzieciom z ADHD dostępu do nauki, przeciwnie, dzieci
          z ADHD utrudniaja ( nie z własnej woli) innym.
          A chamstwo i ADHD często lądują w jednym worze za sprawą
          nierzetelnych zaświadczeń ( nie wszystkie są "wyłudzone" część
          pochodzi z niewiedzy wystawiających i trudnościami w rozpoznaniu).
          Z jednym się zgadzam, za brak kategorycznych rozwiązań ADHD zapłaci
          całe społeczeństwo. W tym i co najzdolniejsi z duzym potencjałem i
          ci najsłabsi, którzy stają się workami treningowymi, i których
          starasz się niedostrzegać.
    • 21.09.07, 01:12
      Całe życie będziecie usuwały swoim dzieciom "kłody" z pod nóg?(czyli
      dzieci z ADHD)A może lepiej od początku uczyć je tolerancji i
      radzenia sobie z różnymi ludzmi i sytuacjami w życu.Nieliczycie
      chyba że wasze dzieci na swojej drodze życiowej będą spotykały tylko
      światłych i mądrych ludzi któży będą tylko wspierać ich rozwój.
      Ale czego mogą nauczyć tacy rodzice swoje dzieci- jak tylko
      nietolerancji bezduszności bezpodstawnych oszczerstw w stosunku do
      innych.Gratuluje!!!!!!!! i powodzenia w dalszym życiu -jak będziesz
      stara i ułomna to możesz komplikować życie swojemu dziecku i trafić
      tam gdzie nie będziesz przeszkadzać mu w karierze npna ulice lub do
      domu opieki
      dla informacji nie mam dziecka z ADHD
      • 21.09.07, 07:31
        W takim razie, Drogi Teoretyku, zapraszam do klasy, w której jest
        dziecko z ADHD. Po 2 dniach będziesz miała dosyć i dziecka i pracy i
        wszystkich innych. A jak będziesz maiała pecha skończysz w sądzie na
        ławie oskarzonych, bo dziecko z ADHD rozwali sobie głowe, a jego
        rodzice wytoczą Ci proces, który mają 99% szansę wygrać. A wtedy,
        cóż wysil wyobraźnie.
        O t tak!
        • 21.09.07, 08:51
          paula, ty i tak masz już prawie to za sobą, twoje dzieci zaraz pójdą na studia,
          a tam nikt się nie cacka z ADHDowcami, profesorowie maja zbyt dużo władzy aby
          tak jak nauczyciele ze szkół podstawowych i średnich skakać nad aspołecznymi
          uczniami, tam jak ktoś nie potrafi się zachować, albo wylatuje z hukiem i to
          jeszcze psychicznie zgnębiony aby drugi raz zastanowił sie co sobą reprezentuje,
          albo rok wkurzony na to że przez takiego dostaje po tyłku ,sam się z nim
          rozprawia i nagle ADHDowiec przestaje być ADHDowcem a staje sie normalnym
          człowiekiem potrafiącym współżyć z innymi. ja natomiast mam to przed sobą , a po
          tym co czytam na forum wychowanie, starsze dzieci, przedszkole to raczej nie
          napawa mnie to optymizmem. Tak jak zawsze byłam przeciwna szkoleniu prywatnemu,
          tak teraz coraz bardziej do niego przekonuje, bo tam przynajmniej nikt nie
          tłumaczy chamstwa, agresji i uniemożliwiania prowadzania zajęć ADHD, a
          aspołeczny wychowanek dostaje wilczy bilet.
          • 21.09.07, 09:29

            > i nagle ADHDowiec przestaje być ADHDowcem a staje sie normalnym
            > człowiekiem potrafiącym współżyć z innymi. ja natomiast mam to
            > przed sobą

            Częstość występowania ADHD zmniejsza się o 50% na każde 5 lat. Dzieci po prostu
            z tego wyrastają. Nie wszystkie ale im starszy rocznik ty mniej ADHD. Rozumiesz?
            • 21.09.07, 10:07
              jak byłam na ostatnim roku studiów, przyszedł pierwszy rok tak agresywny,
              wulgarny , pewny że są panami, strach było koło co niektórych przejść, bardzo
              szybciutko sie to zmieniło, kilka zajęć i pod koniec października z wylotem z
              ćwiczeń i wizją końca studiów spotulnieli, stali sie normalni. Nie wiedziałam że
              ADHD mija w tak szybkim tempie. Dodam jeszcze, że moi wykładowcy nie
              patyczkowali sie z pseudo ADHDowcami, pseudo dyslektykami . Po prostu te pseudo
              aspołeczne elementy bardzo szybko zostały postawione do pionu, a profesor zawsze
              jest w stanie udowodnić, ze taki typek jest totalnym dnem nie mającym nic do
              powiedzenia. Szkoda, że dopiero na studiach , wykładowca ma więcej do
              powiedzenia, niż taki pseudo.
            • 21.09.07, 13:39

              z ADHD sie nie wyrasta, raczej ADHD zmienia swoj obraz z ADHD na ADD
              (czyli odpada czynnik hyperaktywnosci), hyperaktywnosc maleje, ale
              pozostaja zaburzenia koncentracji uwagi.
              • 21.09.07, 13:43
                "Następnie częstość występowania zmniejsza się o 50% na każde 5 lat, jednakże u
                60% dorosłych utrzymują się niektóre cechy zespołu (zwłaszcza dotyczące
                deficytów uwagi). Noszą wtedy nazwę AADD -ang. Adult attention-deficit disorder."

                ttp://pl.wikipedia.org/wiki/ADHD
          • 23.09.07, 10:29
            Tak, u nas w szkole nie ma dzieci nieprzystosowanych ( zbyt wysoki
            próg punktowy, aby znalazł sie tam ktos kto , nawet przy wybitnej
            inteligencji, nie mógł skupić się na teście). Mam już za sobą
            szarpaninę z rodzicami specjalnej troski i dlatego wiem co czujesz.
            Trzymaj sie i nie dawaj. Nie ma niczego gorszego niż skazywanie
            własnego dziecka na .....na co nie chcę sie powtarzać, wszystko jest
            w tym wątku. Pozdrawiam.
        • 21.09.07, 09:23
          > ławie oskarzonych, bo dziecko z ADHD rozwali sobie głowe, a jego
          > rodzice wytoczą Ci proces, który mają 99% szansę wygrać. A wtedy,
          > cóż wysil wyobraźnie.
          > O t tak!

          Słuchaj, moja cierpliwość ma kres. Generalizujesz, wszystkich wrzucasz do
          jednego worka. Słowem, bezpodstawnie obrażasz wiele Bogu winnych dzieci. Dziecko
          z ADHD nie musi rozbijać ci głowy ani w ogóle robić krzywdy nikomu. Najczęściej
          kończy sie na tym ze nie może spokojnie usiedzieć w ławce. Nie muszę wyobrażać
          sobie kataklizmów bo to sytuacje ekstremalne. Wysil rozum!
          • 21.09.07, 10:27
            "Charakterystyka zachowania

            Dzieci nadruchliwe wiercą się i wiją na swoich miejscach, stale dotykają
            przedmiotów lub ubrania, gwałtownie wstają i wędrują np. po klasie, mają
            trudności z wykonaniem jakiegokolwiek zadania, często zmieniają zajęcie i łatwo
            się rozpraszają. Dzieci nadruchliwe działają bez zastanowienia, podejmują
            pochopne i niebezpieczne zachowania, wyrywają się z odpowiedziami na lekcjach,
            przerywają i przeszkadzają dorosłym i dzieciom, nie potrafią czekać na swoją
            kolej podczas gier i zabaw. Podstawowa nieprawidłowość nie tyle dotyczy
            nasilenia aktywności, ile jej kontroli. Dzieci nadruchliwe wyróżnia niezdolność
            do stłumienia aktywności, kiedy wymagany jest spokój.
            Najczęstsze objawy towarzyszące ADHD to: zachowania buntownicze, agresywne i
            aspołeczne, odhamowanie w kontaktach z dorosłymi, zuchwałość, skracanie
            dystansu, podatność na negatywne wpływy, swoiste zaburzenia umiejętności
            szkolnych (dysleksja, dysortografia), niezborność i nieporadność ruchowa. "

            to cytat podaj link do strony
            www.maluchy.pl/artykul/115
            Więc przestań zaprzeczać rzeczą oczywistym, dziecko z ADHD jest agresywne i
            aspołeczne i to nie jest mój czy pauli wymysł tylko fakt.
            To, ze ty starasz się być samarytankom to nie znaczy, że ja też muszę nią być,
            to że dla ciebie ważniejsze są inne dzieci niż twoje nie oznacza, że każda matka
            ma tak myśleć.
            Dzieci specjalnej troski( a takimi są też dzieci z ADHD ) powinny chodzić do
            szkół odpowiednio dla nich stworzonych, czyli do szkół posiadający oddział
            integracyjny, gdzie dodatkowo każde dziecko ma zapewnioną obowiązkową terapie,
            gdzie znajduje się pod stałą opieką specjalistów. Wmawianie komuś, że jest
            nietolerancyjny i egoistyczny bo nie ma ochoty należeć do grupy terapeutycznej
            jest przegięciem.
            Zamiast mi i pauli udowadniać, jakie jesteśmy zimne i podłe, może wyjaśnij mi
            dlaczego nie chcesz aby twoje dziecko chodziło do klasy integracyjne. Odpowiedz,
            że takowej nie ma mnie nie satysfakcjonuje, bo w przypadku chęci posłania
            dziecka do takiej klasy i zgłoszenia tej chęci do poradni, poradnia ma obowiązek
            zgłosić to gminie, który takowy oddział musi znaleźć ,lub stworzyć. Więc proszę
            powiedz mi czemu ty i inne mamy ADHDowców nie chcecie ich posłać do klas
            integracyjnych
            • 21.09.07, 10:52
              > dlaczego nie chcesz aby twoje dziecko chodziło do klasy
              > integracyjne. Odpowiedz
              > że takowej nie ma mnie nie satysfakcjonuje, bo w przypadku chęci
              > posłania
              > dziecka do takiej klasy i zgłoszenia tej chęci do poradni, poradnia > ma obowiązek
              > zgłosić to gminie, który takowy oddział musi znaleźć ,lub stworzyć. > Więc proszę
              > powiedz mi czemu ty i inne mamy ADHDowców nie chcecie ich posłać do > klas
              integracyjnych

              A kto powiedział że nie chce? Jesli będzie takowa klasa w naszej podstawówce to
              z przyjemnością dzieci tam poślę. Po pierwsze w celu integracji a po drugie po
              to żeby miały lepszą (czyt.wykwalifikowaną) opiekę. I to nie ma nic wspólnego z
              byciem samarytaninem. Chce wychować dzieci w szacunku dla innych ludzi. Tak żeby
              za kilka lub kilkanaście, z moimi dziećmi wszystkim żyło się dobrze.

              > Więc przestań zaprzeczać rzeczą oczywistym, dziecko z ADHD jest
              > agresywne i aspołeczne i to nie jest mój czy pauli wymysł tylko
              > fakt.

              Owszem jest aspołeczne i bywa agresywne, co nie oznacza ze zaraz Ci przyłoży w
              głowę kamieniem. W psychozę wpadłaś jakąś. Po to jest nauczyciel, po to są
              odpowiednie metody radzenia sobie z uczniem i leki żeby do jakichkolwiek
              niebezpiecznych zdążeń nie dochodziło.
              • 21.09.07, 12:53
                tak odpowiednio szybka reakcja nauczyciela w trzydziestoosobowej klasie, w
                której nie tylko ADHDowiec wymaga uwagi jest tak samo prawdopodobna jak to, ze
                idąc w nocy,ulicą w najgorszej dzielnicy miasta nie zostaniesz zaczepiona przez
                podejrzany element.
                Po to sa klasy integracyjne, aby nauczyciel mógł szybko zareagować, bo na trójkę
                czy piątkę dzieci specjalnych jest jeden nauczyciel, a nie klasy
                trzydziestoosobowe w których sa nikłe szanse na taką reakcję.
                Z twojej wypowiedzi wynika, że masz dzieci normalne, więc nie widzę problemu
                jeżeli tobie odpowiada zapisz je do oddziału integracyjnego, ale nie zmuszaj do
                tego nikogo, nie zmuszaj do tego aby każdy miał takie samo myślenie. Oddziały
                integracyjne, sa stworzone dla dzieci z ADHD a nie klasy trzydziestoosobowe.
            • 21.09.07, 11:56
              Najczęstsze objawy towarzyszące ADHD to: zachowania buntownicze,
              agresywne i aspołeczne, odhamowanie w kontaktach z dorosłymi,
              zuchwałość

              To jest najczęściej konsekwencja nieleczonego lub źle leczonego ADHD.
              To po pierwsze. Na poziomie I klasy - to np. plucie, rysowanie po
              zeszytach, zabieranie ich, przeklinanie, chodzenie po klasie,
              pyskowanie, gadanie itp. Nie było problemu bicia.

              Oczywiście, ze to przeszkadzało zwłaszcza, że dziecko, ktore
              chodziło z moim synem do klasy miało zdiagnozowane i leczone
              dodatkowe zachowania opozycyjno buntownicze. Na początku było
              trudniej. Mniej więcej w połowie roku nastąpił przełom. Dzieki
              wpółpracy rodziców.

              Zapominacie, że szkoła może jeśli są problemy z uczniem np. ADHD
              zaproponować nauczanie indywidualne. To po pierwsze.
              Po drugie wole zdiagnozowane ADHD niż totalnego rozrabiakę, który
              może być w każdej klasie. A pisanie takich maili o izolowaniu dzieci
              z ADHD moim zdaniem przyczynia się do jeszcze większego unikania
              poradni.

              Moje dziecko chodziło do klasy integracyjnej. Zostało z niej
              przeniesione nie ze względu na dzieciaki, tylko ze względu na Panią,
              która pod pretekstem bo to klasa integracyjna nie wymagała, nie
              wyjeżdżała na wycieczki...najchętniej rozłożyłaby ręce i powiedziała
              nie da sie sad(

              co do kasy "na dzieciaka" to są łatwiejsze sposoby jej wyciągniecia.
              niestety sad((
              • 21.09.07, 13:00
                ty sama zdecydowałaś, że chcesz by dziecko chodziło do klasy integracyjnej.
                Nauczycielka wykazała postawę pasywna pomimo iż miała odpowiednie kwalifikacje,
                miała pomoc drugiego nauczyciela, miała pomoc pedagoga i psychologa, a jaką
                postawę ma przyjąć nauczyciel trzydziestoosobowej klasy, który z żadnej strony
                nie ma pomocy. Dlaczego nie możecie zrozumieć , że klasa 30 osobowa, z jednym
                nauczycielem nie jest klasą integracyjną, dodatkowo o wypowiedz prosiłam
                rodziców ADHDowców, jak do tej pory wypowiedziały się dwie osoby chcące aby ich
                dzieci, poprzez kontakt z dziećmi trudnymi, uczyły sie tolerancji. ja wolę uczyć
                moje dziecka tolerancji w inny sposób i mam do tego prawo.
                • 21.09.07, 13:15
                  > ja wolę uczyć moje dziecka tolerancji w inny sposób i mam do tego
                  > prawo.

                  Oczywiście ze masz prawo. Wolna wola. Jak tłumaczysz swojemu dziecku zachowanie
                  kolegi z ADHA? Jak wyglądają lekcje tolerancji skoro w imię jakiegoś wyobrażenia
                  o brutalnym ADHD izolujesz (lub chcesz izolować) swoja pociechę. Kiedy ma się
                  nauczyć że nie każde dziecko z ADHD czyha na jego życie i zdrowie?
                  • 21.09.07, 13:27
                    Kropka ty chyba nie rozumiesz jednej podstawowej rzeczy w tej dyskusji: my
                    jestesmy zdecydowanie przeciw dzieciom z ADHD w klasach nieintegracyjnych,gdzie
                    jest tylko jeden nauczyciel i najczesciej nie ma kwalifikacji do postepowania z
                    takowym dzieckiem.... jak rowniez faktu,ze wiele dzieci jest diagnozowanych
                    mylnie,czesto dzieki kopercie.... nie ukrywajmy,bo w Polsce jest to powszechny
                    sposob dostawania wielu zaswiadczen szczegolnie gdzie moga byc korzysci
                    finansowe- fakt,ze 155 zl dodatku to nie duzo ale juz rezygnujac z pracy jest to
                    500zl a jak sie bedzie mialo dwojke dzieci to 1000zl i prawde powiedziawszy jest
                    to juz porzadna suma i na pewno wielu osobom warto na taka sume zostac w domu i
                    miec dziecko z etykietka.... - nie wiem dokladnie jak to jest z tymi zasilkami
                    ale tak zostaly one przedstawione w tym watku....
                    nie zrozum mnie zle: nie twierdze,ze wszyscy tak postepuja ale duza czesc
                    spoleczenstwa...
                    • 21.09.07, 13:36
                      > nie zrozum mnie zle: nie twierdze,ze wszyscy tak postepuja ale duza
                      > czesc spoleczenstwa...

                      .....i pisać takie rzeczy to już jest duże nadużycie. Czemu? Jeśli złapiesz
                      kogoś za rękę i udowodnisz że kłamie, łże i naciąga to możesz wtedy napisać o
                      nim te rzeczy. Pisząc, duża część społeczeństwa, ocierasz sie wyraźnie o
                      oszczerstwo. Rozumiesz?
                      • 21.09.07, 13:50
                        kropkacom napisała:

                        > > nie zrozum mnie zle: nie twierdze,ze wszyscy tak postepuja ale duza
                        > > czesc spoleczenstwa...
                        >
                        > .....i pisać takie rzeczy to już jest duże nadużycie. Czemu? Jeśli złapiesz
                        > kogoś za rękę i udowodnisz że kłamie, łże i naciąga to możesz wtedy napisać o
                        > nim te rzeczy. Pisząc, duża część społeczeństwa, ocierasz sie wyraźnie o
                        > oszczerstwo. Rozumiesz?

                        mozliwe,ze ocieram sie o oszczerstwo,ale z opowiadan mojej rodziny wynika bardzo
                        jasno jak w Polsce zalatwia sie wiele spraw ...
                        • 21.09.07, 13:54
                          Sorry, nic nie mozemy za twoja rodzine..w mojej rodzinie , ani w
                          rodzinach mi znanych nie zalatwia sie spraw w taki sposob..
                        • 21.09.07, 14:22
                          > mozliwe,ze ocieram sie o oszczerstwo,ale z opowiadan mojej rodziny
                          > wynika bardzo
                          > jasno jak w Polsce zalatwia sie wiele spraw ...

                          Wiesz, nie od razu trzeba wierzyć we wszystko co ludzie mówię. Bo mówią rożne
                          rzeczy. Zwłaszcza jak są tak "życzliwie" do świata nastawieni (czyt. widza cudze
                          a własnego nie). No, ale myślałam ze to już każdy dorosły człowiek wie. Widać nie.
                    • 21.09.07, 13:52
                      jak czytam, jakie pieklo funduje sie polskim dzieciom z ADHD. I
                      blogoslawie moment,w ktorym zdecydowalismy sie na emigracje...
                      klasa mojego syna nie wie, ze dziecko ma ADHD. Wie nauczyciel,
                      dyrekcja, pedagog specjalny pracujacy z dzieckiem indywidualnie
                      przez kilka godzin w tygodniu, szkolna pielegniarka. Wie tez
                      wuefista, zeby odpowiednio pokierowac lekcjami, bo dziecku z ADHD
                      piekielnie trudno jest wspoluczestniczyc np. w grach zespolowych.
                      nauczyciele maja obowiazek zachowania tajemnicy na ten temat.
                      Straszne jest, jak bardzo chcecie tworzyc getta dla dzieci z
                      problemami. Problemami niezawinionymi przez dziecko. A przeciez
                      stworzenie srodowiska (klasy) przyjaznej dziecku z ADHD jest
                      rownoczesnie stworzeniem srodowiska przyjaznego wszystkim dzieciom.
                      Skorzystaja na tym naprawde wszystkie dzieci.
                      Zasilek pielegnacyjny? Wiecie, ile skarpetek, butow, swetrow i
                      kurtek jest w stanie rocznie zgubic lub zniszczyc dziecko z ADHD?
                      Ja nie, nie jestem w stanie zliczyc, sa to ilosci niemal hurtowe.
                      Wiecie, ile szyb moze dziecko strzaskac w domu? Ile naczyn? Ile
                      mebli zniszczyc? Te 150 zl to smieszny ochlap, nie bedacy w stanie
                      zrekompensowac strat, jakie sa udzialem takiej rodziny.
                      • 21.09.07, 14:02
                        w kraju,w ktorym ja mieszkam nie ma zasilkow na rzecz dzieci z ADHD... tajemnica
                        jest rowniez zachowana przez nauczyciela,ale takowy ma odpowiednia pomoc... do
                        znudzenia powtarzamy,ze chcemy aby te dzieci byly kieowane do odpowiednich klas
                        z nauczycielami i warunkami,w jakich moga sie rozwijac- ale ten argument jest
                        naokraglo pomijany....
                        zazdroszcze ci,ze w twojej rodzinie i kregow znajomych nie ma takich osob...
                        niestety ja za moja rodzine nie odpowiadam i gdyby nie male lapowki moja mama by
                        dostala zbyt pozno radioterapie i teraz prawdopodobnie zamiast cieszyc sie
                        zdrowiem bym mogla ja odwiedzac na cmentarzu.... taka jest niestety realnosc
                        Polski.... dla mnie niepojeta.... ale nic na nia nie poradze....
                        • 21.09.07, 14:13
                          Kilka dni temu mielismy spotkanie w sprawie syna: w zebraniu
                          uczestniczyli psycholodzy, ktorzy diagnozowali i obecnie zajmuja sie
                          strona terapeutyczna, nauczyciel, pedagog specjalny pracujacy na
                          codzien z dzieckiem, dyrektor (jako Osoba Trzymajaca Kase) i my,
                          rodzice. Nikt nawet slowem wspomnial o przeniesieniu dziecka do
                          innejk szkoly czy innej klasy. Dyskusja toczyla sie nad tym, jak
                          pomoc dziecku w istniejacych warunkach, w tym srodowisku, w ktorym
                          jest, tak, aby zarowno syn czul sie dobrze w swojej klasie, oraz aby
                          pozostale dzieci nie byly poszkodowane z powodu wiekszego
                          zaangazowania nauczyciela w opieke nas naszym dzieckiem. Przy pewnym
                          wysliku naprawde sie da, ale trzeba chciec zrozumiec problem
                          (niezawiniony przez dziecko ani jego rodzicow), nie traktowac
                          dziecka jak bandyty, zlosliwca, ktorego najlepiej byloby wyslac na
                          bezludna wyspe. Starac sie znalezc dobre, mocne strony w dziecku,
                          wzmacniac je, a nie koncentrowac sie wylacznie na tym, co jest zle.
                          To trudne,wiem, ale nikt nie obiecywal nauczycielom, ze bedzie
                          latwo. Nam, rodzicom dzieci z problemami, jest jeszcze trudniej.
                          Uwierzcie.
                          • 21.09.07, 14:22
                            zzz12 napisała:

                            > Kilka dni temu mielismy spotkanie w sprawie syna: w zebraniu
                            > uczestniczyli psycholodzy, ktorzy diagnozowali i obecnie zajmuja sie
                            > strona terapeutyczna, nauczyciel, pedagog specjalny pracujacy na
                            > codzien z dzieckiem, dyrektor (jako Osoba Trzymajaca Kase) i my,
                            > rodzice. Nikt nawet slowem wspomnial o przeniesieniu dziecka do
                            > innejk szkoly czy innej klasy. Dyskusja toczyla sie nad tym, jak
                            > pomoc dziecku w istniejacych warunkach, w tym srodowisku, w ktorym
                            > jest, tak, aby zarowno syn czul sie dobrze w swojej klasie, oraz aby
                            > pozostale dzieci nie byly poszkodowane z powodu wiekszego
                            > zaangazowania nauczyciela w opieke nas naszym dzieckiem. Przy pewnym
                            > wysliku naprawde sie da, ale trzeba chciec zrozumiec problem
                            > (niezawiniony przez dziecko ani jego rodzicow), nie traktowac
                            > dziecka jak bandyty, zlosliwca, ktorego najlepiej byloby wyslac na
                            > bezludna wyspe. Starac sie znalezc dobre, mocne strony w dziecku,
                            > wzmacniac je, a nie koncentrowac sie wylacznie na tym, co jest zle.
                            > To trudne,wiem, ale nikt nie obiecywal nauczycielom, ze bedzie
                            > latwo. Nam, rodzicom dzieci z problemami, jest jeszcze trudniej.
                            > Uwierzcie.


                            przeczytaj jeszcze raz dokladnie watek i moje jak i Pauli posty... nam chodzi o
                            usuwanie dziecka z klasy gdzie nikt z rodzicami na czele nie jest zainteresowany
                            pomoca takiem dziecku.... zauwaz,ze w polskich szkolach jest inaczej niz w
                            zachodniej Europie czy Ameryce Pn... jesli rodzicom zalezy na pomocy dziecku to
                            szuka najlepszej dla niego szkoly nawet jesli wiazaloby sie to z dojazdami i
                            kosztami... wspolpracuje i zada tej wspolpracy z nauczycielem,dyrekcja i reszta
                            rodzicow... jesli tak zostalaby zalatwiona sprawa to ja osobiscie nie widze
                            problemu,zeby moje dziecko uczylo sie razem z dzieckiem z dysfunkcja.... ale
                            inaczej wyglada jesli opieka rodzicow konczy sie na wizycie u psychologa i
                            wzieciu odpowiedniego papierka i zadaniu,ze jego dziecko nie moze,nie potrafi,ze
                            musi... itp.... bez dawania zadnej opcji pomocy i wspolpracy...
                            • 21.09.07, 14:37
                              Nie znam rodzin, o jakich piszesz, ale wiem z wlasnego
                              doswiadczenia, ze na zewnatrz nie widac, ile pracy wklada sie w domu
                              w prace z dzieckiem z AHDA. I jak powolne i mierne efekty sie
                              osiaga, niewspolmierne do wlozonego wysilku i poswieconego czasu.
                              Dlatego nie jestem na tyle odwazna, zeby tak z grubej rury posadzac
                              rodzicow dzieci z ADHD o brak dobrej woli, lenistwo, brak
                              zainteresowania problemami, itp. Nie siedzisz z tymi dziecmi w domu,
                              nie wiesz, co sie dzieje w rodzinach. ale tym bardziej takie dzieci
                              potrzebuja rekompensaty w szkole, zeby nie skazywac ich na zycie na
                              marginesie spoleczenstwa, na byc moze kryminalna przyszlosc, nie
                              karac ich za ewentualna nieudolnosc rodzin, bo to jest po prostu
                              okrutne.I zemsci sie nie tylko na tym konkretnym dziecku, ale na
                              calym spoleczenstwie.
                              • 23.09.07, 10:41
                                Nie wiem co ci ludzie robią w domu ( nie mieszkam z nimi), wiem
                                natomiast jak zachowuja się na wywiadówkach, w kontaktach z
                                nauczycielami i innymi rodzicami. Wymagają tolerancji a sami.....
                                zachowuja się agresywnie, dziwią, że rodzice zdrowych dzieci nie sa
                                zachwyceni kolejnymi siniakami na ciele SWOJEGO dziecka, nie
                                wykazują zachwytu, gdy młody z ADHD ( lub pseudo ADHD) popsuł
                                ulubiony piórnik ICH dziecka, pomazał zeszyt, zdezorganizował
                                lekcję, przeszkadzał na klasówce. Są zaskoczeni, ze nauczyciel
                                dostrzega potrzeby także INNYCH DZIECI.
                                ZZZ - zastanów sie, czy xle pojeta "integracja" nie zemści się na
                                nas wszystkich jeszcze bardziej?
                                Wiem, że patrzysz na to przez pryzmat matki chorego dziecka, ale są
                                i dzieci zdrowe Bogu ducha winne. Gdzie ich prawa?
                          • 21.09.07, 14:23
                            czy ty nie rozumiesz, czy nie chcesz zrozumieć, w Polsce każde dziecko, może być
                            traktowane tak jak twój syn, każde dziecko mające ADHD, jest w szkole pod stała
                            opieką psychologa, wychowawcy, program uwzględnia potrzeby tego dziecka, tylko
                            to są oddziały integracyjne i po to one zostały stworzone aby w małej grupie,
                            łatwiej pomóc takiej osobie. czy li co do szkoły nie przystosowanej dla osób
                            niepełnosprawnych, nie mających podjazdów powinno sie zapisywać osoby na
                            wózkach, bo przyciesz też mają prawo tam sie uczyć, a że szkoła nie jest
                            przystosowana, ze nawet z kibelka nie będą mogli skorzystać to nie ważne ważne,
                            że chodzą do normalnej szkoły. powiedz mi i gdzie w twoim toku rozumowania,
                            miejsce na dziecko i jego potrzeby
                            • 21.09.07, 14:35
                              > w Polsce każde dziecko, może być
                              > traktowane tak jak twój syn,

                              Nie pisz "może być" lub "gmina ma obowiązek" bo w Polsce nie ma to pokrycia z
                              rzeczywistością. Spróbuj coś załatwić w gminie. Wiadomo że lepiej dziecku z ADHD
                              jest w małej klasie. Jeśli jednak takowej nie ma to pozostaje tylko zwykła klasa.
                              • 21.09.07, 14:49
                                to trzeba ja stworzyć, a nie uznać nie ma to nic, gmina ma taki obowiązek i to
                                należy egzekwować, tak samo jak powoli ludzie zaczynają egzekwować prawo do
                                nauki etyki. Dla matki dziecka z ADHD powinno być priorytetem zapewnienie mu jak
                                najlepszych możliwości terapii i rozwoju
                  • 21.09.07, 14:15
                    Ty preferujesz taką metodę a ja inną, ty wystawiasz dziecko na bezpośredni
                    kontakt, a ja wolę tego uniknąć,tak samo jak i świadomie nie zostawiłabym swojej
                    córki pod opieką pedofila, aby pokazać że ludzie mają różne upodobania
                    seksualne, tak samo nie chciałabym narażać jej na kontakt z nieobliczanym
                    nieleczonym ADHDowcem.
                    Nie musimy czegoś dotknąć, spróbować aby widzieć że jest dobre czy złe.
                    Posyłając dziecko do szkoły mam prawo oczekiwać, że będzie miało tam zapewnione
                    bezpieczeństwo jak i w należyty sposób przekazaną wiedzę. Jeżeli moje dziecko
                    miało by ADHD, zrobiłabym wszystko aby mu pomóc i stworzyć odpowiednie warunki
                    dla jego rozwoju, zarówno intelektualnego, emocjonalnego jak i społecznego, a
                    nie dla swojego świętego spokoju posłała do szkoły w której każdy będzie na
                    niego warczał, w której nie ma możliwości na jego rozwój, gdzie nie zostaną
                    zauważone jego potrzeby. Jeszcze raz powtarzam w klasie integracyjnej , dla tych
                    dzieci jest dodatkowy nauczyciel, który ni zajmuj się cała klasą tylko pomaga w
                    zajmowaniu się tą trójką.
                    Czy ty naprawdę nie rozumiesz, że posyłanie dzieci z ADHD do nieprzystosowanych
                    30 osobowych klas jest nie tylko krzywdzące dla 29 dzieciaków zdrowych ale i dla
                    tego jednego chorego. Dla mnie to normalny brak zainteresowania rodziców, którzy
                    mają w głębokim poważaniu własne dziecko, nie chcą mu pomóc i tak naprawdę
                    odtrącają go i narażają na wiele trudności. A ty broniąc takich rodziców, i nie
                    akceptując faktu, że dla człowieka z ADHD najlepszym miejscem do nauki są małe
                    klasy, odpowiednio wykwalifikowana kadra, stała pomoc psychologa, dajesz
                    świadectwo jak mało wiesz o tej chorobie.
                    • 21.09.07, 14:30
                      I w ten sposob hodujesz sobie potencjalnego ksenofoba, potencjalny
                      elektorat Opcji Obecnie Rzadzacej, ktory zamiast poznac to, co
                      nieznane, woli to zwalczac. Tak na wszelki wypadek. Utrwalasz
                      nietolerancje i uprzedzenia.
                      Ja caly czas optuje za kierunkiem wprost przeciwnym: starac sie
                      KAZDE srodowisko przeksztalcic w przyjazne dla dzieci ze specjalnymi
                      potrzebami. Takie srodowisko, taka klasa bedzie rowniez przyjazna
                      dla kazdego zdrowego dziecka. Czemu tak histerycznie wzbraniacie sie
                      przed ta opcja?
                      • 21.09.07, 14:44
                        nie dla każdego narażanie dziecka odbierane jest jako troska o nie. rozumiem, ze
                        jak przyjdzie czas na uświadomienie dziecka to razem odwiedzicie klupy dla
                        homoseksualistów, w internecie poszukasz jej pedofilii i zeofilii i umówisz ją z
                        nimi wyślesz ją na spotkanie sadomaso, umówisz z reżyserem filmów porno, bo
                        według ciebie nie można niczego poznać niczego sie nauczyć nie mając
                        bezpośredniego kontaktu z tym. sorki ale ja wolę bardziej lightowe metody.
                        • 21.09.07, 14:53
                          > jak przyjdzie czas na uświadomienie dziecka to razem odwiedzicie klupy dla
                          > homoseksualistów, w internecie poszukasz jej pedofilii i zeofilii i umówisz ją

                          Ty tak poważnie? Nie stawiaj obok siebie ADHD i pedofilii. Radio Maryja w
                          nadmiarze zaszkodziło? Poza tym stawianie również homoseksualizmu i zoofilii czy
                          pedofilii w jednej linii to tak jakby retoryka tego medium. Myślę ze to Tobie a
                          nie dziecku należą się lekcje ze zdrowego rozsądku i tolerancji.
                      • 23.09.07, 10:43
                        A czy ksenofobami nie bywają właśnie ci, którzy żądają zbyt wielkiej
                        tolerancji. Moje poglądy polityczne są krańcowo rózne od Opcji
                        Obecnie Rządzącej.
                        • 23.09.07, 10:50
                          > A czy ksenofobami nie bywają właśnie ci, którzy żądają zbyt wielkiej
                          > tolerancji.

                          Nie. Parafrazując pojęcie ksenofobii na potrzeby tej dyskusji to właśnie Ty
                          jesteś jej doskonałym przykładem. Jesteś niechętnie usposobiona w stosunku do
                          dzieci (ludzi) z dysfunkcjami, obawiasz się ich.
                          • 23.09.07, 11:05
                            Nie, ale póki osoby z dysfunkcjami nie dezorganizuja mi życia, nie
                            przeszkadzaja, nie przekraczają granicy - nie mam nic przeciwko nim.
                            Gdy jednak jest inaczej walczę o swoje.
                            • 23.09.07, 11:49
                              > Nie, ale póki osoby z dysfunkcjami nie dezorganizuja mi życia, nie

                              Świat należy tak samo do zdrowych jak i chorych ludzi. Twój syn i tak siłą
                              rzeczy w dorosłym życiu będzie musiał współistnieć w rożnych środowiskach. Na
                              razie osadziłaś go w elitarnym liceum, odgrodziłaś od wszelkich dysfunkcji. A
                              gdzie studia, praca? Też będziesz biegała i zabiegała o to żeby mu żaden
                              niepełnosprawny nie przeszkadzał?

                              Świat rozwija sie w kierunku zupełnie innym niż Ty go postrzegasz. Teraz słowo
                              klucz to integracja i otwieranie wszystkich drzwi dla ludzi chorych i
                              niepełnosprawnych. Świat sie zmienia. I dlatego warto tez sie zmienić bo nagle
                              może sie okazać że to dla Twojego syna zabraknie w nim miejsca.

                              I jeszcze jedno. Ty walczysz o swoje więc pozwól i innym walczyć o to samo.
                              • 23.09.07, 13:20
                                Kropko, nie "osadziłaś" tylko dostał się - dzięki swojej wiedzy,
                                której by nie posiadł, gdyby przyszło mu się "uczyć" w szkole, w
                                której nie ma miejsca na naukę a zajmowanie się dziećmi podwójnej (
                                potrójnej?) troski.
                                Zapewniam Cie, ze na studiach, w pracy także nie ma miejsca dla
                                nienormalnych zachowań. Tak jak Ci słusznie ktos napisał - tacy
                                ludzie się wykruszają, znika parasol ochronny i .....w 90% zmieniają
                                swoje zachowanie, a pozostałe 10% niestety, schodzi na margines.
                                Kay ma prawo walczyć o swoje dzieci.
                                • 23.09.07, 13:39
                                  > Zapewniam Cie, ze na studiach, w pracy także nie ma miejsca dla
                                  > nienormalnych zachowań. Tak jak Ci słusznie ktos napisał - tacy
                                  > ludzie się wykruszają, znika parasol ochronny i .....w 90% zmieniają
                                  > swoje zachowanie, a pozostałe 10% niestety, schodzi na margines.
                                  > Kay ma prawo walczyć o swoje dzieci.

                                  Jest miejsce i będzie coraz więcej. W tym kierunku zmierza świat. Łamie się
                                  bariery i nie dopuszcza do budowania kolejnych. Polska jest oczywiście jeszcze
                                  pod tym względem daleko za przysłowiowymi murzynami. Ale i to sie zmienia. Takie
                                  są wymogi w globalnym świecie.
                                  Mam wielu znajomych w całej europie i sama od dwóch lat mieszkam za granicą.
                                  Wszyscy widzimy potrzebę integracji. Nie dlatego że takie jest nasze widzimisię
                                  ale dlatego że taki jest współczesny świat. Nie nauczysz tego dziecka -
                                  zostaniesz w tyle. I jak długo będziesz "walczyła" o swoje (już nie małe) dziecko?

                                  • 23.09.07, 14:03
                                    Kążda matka walczy o swoje dziecko az do smierci. I tak jest nie
                                    tylko na całym świecie ale i w całej przrodzie.
                                    • 23.09.07, 14:07
                                      > Kążda matka walczy o swoje dziecko az do smierci. I tak jest nie
                                      > tylko na całym świecie ale i w całej przrodzie.

                                      Kazda matka w pewnym momencie wypuszcza dziecko w świat. I musi sobie tam samo
                                      radzić. Nawet w przyrodzie tak jest.
                                      • 23.09.07, 14:08
                                        Nikt Ci tego nie broni.
                    • 21.09.07, 14:40
                      > Ty preferujesz taką metodę a ja inną, ty wystawiasz dziecko na
                      > bezpośredni
                      > kontakt, a ja wolę tego uniknąć,tak samo jak i świadomie nie zostawiłabym swoje
                      > j
                      > córki pod opieką pedofila, aby pokazać że ludzie mają różne upodobania
                      > seksualne, tak samo nie chciałabym narażać jej na kontakt z nieobliczanym
                      > nieleczonym ADHDowcem.

                      Co Ty za porównania robisz, kobieto. No makabra. Pytam jeszcze raz jak swoje
                      dziecko uczysz tolerancji skoro posługujesz się taką retoryką?
                      • 21.09.07, 14:52
                        to przecież ty uważasz, że można się czegokolwiek nauczyć tylko poprzez
                        bezpośredni kontakt.
                      • 21.09.07, 14:54
                        wobec odmienności seksualnych też powinniśmy być tolerancyjni, co dla mnie nie
                        oznacza, że mam wejść w ich środowisko aby ich poznać
                        • 21.09.07, 14:58
                          > wobec odmienności seksualnych też powinniśmy być tolerancyjni,

                          A stać obok i siedzieć w ławce z homoseksualnym kolegom pozwolisz? Czy skończy
                          sie na "powinniśmy"?
                          • 21.09.07, 15:05
                            jeżeli homoseksualista ( może bardziej lesbijska bo mam córkę ) będzie
                            próbowała molestować moją córkę to raczej tak samo zareaguje na jej zachowanie
                            jak i na zachowanie heteroseksualnego faceta próbującego mnie zgwałcić.
                            Tolerancja też ma granice, które sie kończą gdy zaczyna dziać się krzywda
                            drugiej osobie.
                            • 21.09.07, 15:15
                              > Tolerancja też ma granice, które sie kończą gdy zaczyna dziać się
                              > krzywda drugiej osobie.

                              Tylko skąd założenie że ma sie dziać krzywda? Tolerancja to przede wszystkim
                              szacunek dla innych. Szacunek.
                              • 23.09.07, 10:50
                                I tu się w 100% zgadzam. Tolerancja to także SZACUNEK DLA INNYCH -
                                tych chcących normalnie uczyć się, korzystać z lekcji, być spokojnym
                                w pracy, że pozostawionemu w szkole dziecku nie dzieje się krzywda.
                                Szacunek! Dlaczego od nas, rodziców normalnych dzieci, wymaga się
                                tolerancji i szacunku, nie rewanżując się?
                                Czy mozna nazwać SZACUNKIEM ucieczki z wywiadówek? A może
                                niepodważalnym dowodem na to, że szanuje się rozmowcę jest
                                przerywanie mu, niechęć słuchania jego argumentów, krzyk?
                                Bo jesli tak, to słowo szacunek znaczy dla Ciebie i dla mnie
                                zupełnie coś innego.
                                • 23.09.07, 10:52
                                  > tolerancja to także SZACUNEK DLA INNYCH -
                                  > tych chcących normalnie uczyć się, korzystać z lekcji, być spokojnym

                                  Dzieci z ADHD w odróżnieniu od zdrowych dzieci nie mogą zapanować nad swoja
                                  aktywnością.
                                  • 23.09.07, 11:04
                                    Wiem i jest mi przykro. Ludzie z daltonizmem, w przeciwieństwie do
                                    zdrowych, nie moga odrózniać barwy zielonej od czerwonej. Czy w
                                    takim razie nalezy wydać im prawo jazdy ( bardzo fakt jego
                                    posiadania ułatwiłby im życie), a w razie spowodowania wypadku
                                    zrozumieć ułomność i odstąpić od wymierzania kary?????
                          • 23.09.07, 10:46
                            U nas w domu bywa pan o odmiennej orientacji seksualnej. Bywa, ze
                            względu na nasze kontakty zawodowe - częściej sam, rzadziej ze swoim
                            partnerem. Fajny, sympatyczny facet. Ma partnera, nikogo nie
                            zaczepia, nie nagabuje. Jego seks- jego sprawa. Zna mojego męża,
                            syna i co z tego że ma przyjaciela a nie zonę?
    • 21.09.07, 13:57
      Teraz to jeszcze nie problem. Chodzi, coś tam rusza. Można
      powiedzieć, że to drobiazgi. W klasie mojej córki (6 kl. SP) wiele
      lekcji NIE ODBYWA SIĘ WCALE i dwadzieścia dwie osoby nie przyswajają
      ŻADNEJ wiedzy z powodu JEDNEGO młodzieńca, który jest całkowicie
      chroniony z powodu posiadania zaświadczenia o ADHD. Repertuar jego
      zachowań jest dużo, dużo bogatszy. A tu zaraz koniec podstawówki,
      dzieciaki będą się chciały dostać do dobrych gimnazjów... Nikt o to
      nie dba, wszystko kręci się wokół "chorego", bo "on ma prawo".


      --
      pieskuba
      • 23.09.07, 11:01
        Tak, znam to, przerabiałam. Połowa lekcji nie odbywała się, bo
        dziecko z ADHD miało prawa. Miało także tak bogaty repertuar, że
        nauczycielki po lekcji wymagały waleriany.
        eby moje dziecko mogło dostać się do dobrego gimnazjum, a trzy lata
        później do bardzo dobrego liceum, musiałam zabawić sie w
        nauczycielkę. Tego czego pani nie przerobiła na lekcji, bo dziecko
        szczególnej troski jej to uniemożliwiło, przerabiaam w domu.
        Zamiast 5 godzin w szkole, moje dziecko uczyło się kolejne 3 w
        domu. Gdyby nie to, egzamin wypadłby na 30-32 punkty lub mniej.
        Kosztem naszej wspólnej pracy,czasu, wysiłku, pozbawienia w tym
        czasie możliwości uprawiania sportu syn zdał egzamin na 39/40 ( ok
        98%). To dało mu mozliwośc wstępu do dobrego gimnazjum. Tam problem
        ADHD ( pseudo ADHD) w zasadzie nie istniał. Było jedno dziecko, ale
        dość szybko przestało mu się opłacać błaznowanie.
        W gimnazjum nie wiedziałam co to jest odrabianie z dzieckiem lekcji
        i zaległości. Wiedziałam natomiast czym są wspólne spacery,
        uprawianie sportu itd.
        W efekcie, pracując w domu bardzo mało, syn zdał egzamin gimnazjalny
        na 96% ( 48+48pkt) , a to dało mu wstęp do jednego z najlepszych
        liceów. Tu też nie ma dzieci szczególnej troski. Syn w domu pracuje
        porównywalnie do tego co robił w V i VI klasie.
        Współczuję rodzicom chorych dzieci ( bez względu na to na co są
        chore), ale jeszcze bardziej współczuję rodzicom dzieci, które maja
        w klasie takich kolegów. Macie skutecznie załatwione popołudnia i
        nowy fach w ręku. Albo Wasze dzieci będą miały gorszy start. Z tym,
        że o nich się nie mówi, im się nie nalezy, im się nie współczuje,
        dla nich nie ma taryfy ulgowej. A pracy ICH rodziców po prostu się
        nie dostrzega.
        I piszę to z perspektywy wielu lat.
        • 23.09.07, 11:26
          to powiedzenie najlepiej obrazuje wasze oczekiwania. Dlaczego kare
          za nieudolnosc nauczycieli maja ponosic dzieci? Za sytuacje w szkole
          odpowiedzialni sa przede wszystkim nauczyciele, nie mozna wymagac od
          rodzicow, zeby byli rowniez nauczycielami wlasnych dzieci.
          Nauczyciele sa zle przygotowani, niekompetentni w starciu z dziecmi
          nietuzinkowymi, odbiegajacymi od przecietnosci, nie maja ani dobrej
          woli, ani odpowiedniego przygotowania zawodowego. A kare za te
          niekompetencje ponosza dzieci, zarowno zdorwe, jak i przede
          wszystkim z ADHD. Wiesz, dlaczego na wyzszym poziomie szkolnictwa
          nie widac tylu dzieci z ADHD? Bo odpowiednio potraktowane w
          podstawowkach wyladowaly w zawodowkach, nawet przy wysokim IQ.
          Dzieci zn ADHD caly czas naokolo siebie slysza: NIE! Wszyscy
          skupiaja sie wylacznie na strofowaniu, na negatywach, na karaniu i
          upominaniu, nikt nie wspomina o dobrych, mocnych stronach dzieci z
          ADHD, a przeciez kazde takie ma. Jesli nauczyciel sobie nie radzi i
          musi zazywac srodki uspokajajace, to przede wszystkim niech sie
          zastanowi, czy sam dobrze wybral swoj zawod, albo co w sobie samym
          zmienic, aby byc profesjonalista. Nikt mu nie obiecywal, ze bedzie
          latwo.
          • 23.09.07, 12:30
            zzz12 napisała:

            > to powiedzenie najlepiej obrazuje wasze oczekiwania. Dlaczego kare
            > za nieudolnosc nauczycieli maja ponosic dzieci? Za sytuacje w szkole
            > odpowiedzialni sa przede wszystkim nauczyciele, nie mozna wymagac od
            > rodzicow, zeby byli rowniez nauczycielami wlasnych dzieci.
            > Nauczyciele sa zle przygotowani, niekompetentni w starciu z dziecmi
            > nietuzinkowymi, odbiegajacymi od przecietnosci, nie maja ani dobrej
            > woli, ani odpowiedniego przygotowania zawodowego. A kare za te
            > niekompetencje ponosza dzieci, zarowno zdorwe, jak i przede
            > wszystkim z ADHD. Wiesz, dlaczego na wyzszym poziomie szkolnictwa
            > nie widac tylu dzieci z ADHD? Bo odpowiednio potraktowane w
            > podstawowkach wyladowaly w zawodowkach, nawet przy wysokim IQ.
            > Dzieci zn ADHD caly czas naokolo siebie slysza: NIE! Wszyscy
            > skupiaja sie wylacznie na strofowaniu, na negatywach, na karaniu i
            > upominaniu, nikt nie wspomina o dobrych, mocnych stronach dzieci z
            > ADHD, a przeciez kazde takie ma. Jesli nauczyciel sobie nie radzi i
            > musi zazywac srodki uspokajajace, to przede wszystkim niech sie
            > zastanowi, czy sam dobrze wybral swoj zawod, albo co w sobie samym
            > zmienic, aby byc profesjonalista. Nikt mu nie obiecywal, ze bedzie
            > latwo.


            jezeli nauczyciel chce pracowac z dziecmi z dysfunkcjami robi odpowiednia
            specjalizacje,zeby wiedziec co robic.... latwo zrzucic odpowiedzialnosc na
            nauczycieli,ze to ich wina ( kolejny koziol ofiarny?) ale nikt sie nie zastanowi
            zeby ich odpowiednio przygotowac... na wykladach w czasie gdy ja studiowalam ani
            razu nie padlo haslo "ADHD" a bylam na kierunku nauczycielskim na dwoch
            fakultetach... wiesz latwo sie pisze,ale rzeczywistosc wyglada troche inaczej.....
            • 23.09.07, 13:20
              mam znajomych, maja oni syna, jedynaka bardzo zdolnego, pracowitego,
              w wieku lat 10 swietnie juz mowiacego po angielsku, niemiecku,
              szerokie zainteresowania, dojrzaly, fantastyczny chlopak, zero
              problemow wychowawczych. W szkole wysluchiwal epitetow, jakim jest
              matolem i glupkiem (autentyk). nauczyciele sie go po prostu bali,
              bali sie jego pytan i dociekliwosci, wiec broniac sie przez atak
              walili po glowie, chcac wepchac z powrotem do szeregu przecietnosci.
              Polscy nauczyciele boja sie przyznac do swojej niewiedzy, boja sie
              wyzwan, a wyzwaniem jest zarowno dziecko z ADHD, jak i bardzo
              zdolny, ambitny i dociekliwy uczen. pewnie jest to efekt
              kilkudziesieciu lat negatywnej selekcji ludzi do zawodu nauczyciela,
              ale to panstwo, poprzez obowiazek szkolny, wzielo na siebie
              obowiazek edukacji dzieci, wiec zrzucajac na rodzicow problem
              znalezienia szkoly i zorganizowania mu nauki, przyznaje sie do
              wlasnej nieudolnosci i niekompetencji. To ja przepraszam, kto tu
              powinien nad problemem popracowac? Rodzice czy urzednicy,
              nauczyciele, decydenci?
              Czym innym jest wspolpraca rodzice-dziecko-szkola, czym innym
              spychoterapia, wyrzucenie dziecka szkoly i udanie, ze problemu nie
              ma (niech sie stanie cudzym problemem).
          • 23.09.07, 13:24
            Ale nikt także nie obiecywał, że matematyk czy anglista będzie
            musiał zajmować się dziećmi szczególnej troski.
            Dlaczego brakuje dobrych nauczycieli? Bo nikt nie chce ciężko
            pracować za byle jakie pieniądze. A jesli do tego będzie musiał za
            własne pieniądze dokształcać się na kursach i zdobywać wiedzę, o
            której wyżej, narazac sie na odpowiedzialność karną za
            niedopilnowanie nadpobudliwego dziecka, to niebawem nauczyciele będą
            chyba z łapanki.
            • 23.09.07, 13:37
              lekarzom tez nikt nie obiecywal, ze ich pacjentami beda wylacznie
              piekne dziewczyny (lub faceci) o wygladzie modelki, z blahymi
              dolegliwosciami. Calkiem czesto zdarzaja sie bardzo chorzy i starzy
              ludzie, ktorzy w dodatku wprost powiedziawszy smierdza, czy to
              wskutek choroby, czy z powodu zerowej higieny. Ani pacjentow, ani
              uczniow nie mozna sobie samemu wybrac i selekcjonowac (chyba, ze sie
              pracuje wylacznie prywatnie i rzuci bariere cenowa). To jest po
              prostu wpisane w zawod i jesli komus to nie odpowiada, to sie minal
              z powolaniem (nie lubie tego slowa, wole profesjonalistow zamiast
              misjonarzy).
              • 23.09.07, 13:40
                zzz12 napisała:

                > lekarzom tez nikt nie obiecywal, ze ich pacjentami beda wylacznie
                > piekne dziewczyny (lub faceci) o wygladzie modelki, z blahymi
                > dolegliwosciami. Calkiem czesto zdarzaja sie bardzo chorzy i starzy
                > ludzie, ktorzy w dodatku wprost powiedziawszy smierdza, czy to
                > wskutek choroby, czy z powodu zerowej higieny. Ani pacjentow, ani
                > uczniow nie mozna sobie samemu wybrac i selekcjonowac (chyba, ze sie
                > pracuje wylacznie prywatnie i rzuci bariere cenowa). To jest po
                > prostu wpisane w zawod i jesli komus to nie odpowiada, to sie minal
                > z powolaniem (nie lubie tego slowa, wole profesjonalistow zamiast
                > misjonarzy).

                owszem pacjentow sobie "wybierasz" wedlug ich przypadlosci: jesli masz problem
                ginekologiczny twoj lekarz rodzinny kieruje cie do ginekologa a nie np.
                laryngologa...
                • 23.09.07, 13:44
                  Ale ginekolog, do ktorego pojdziesz, nie moze ci powiedziec: ja to
                  tylko przyjmuje kobiety do 40. roku zycia i z ciaza niepowiklana.
                  Starsze panie i te z np. rakiem prosze sobie poszukac pomocy gdzies
                  indziej.
                  Czujesz?
                  • 23.09.07, 13:46
                    zzz12 napisała:

                    > Ale ginekolog, do ktorego pojdziesz, nie moze ci powiedziec: ja to
                    > tylko przyjmuje kobiety do 40. roku zycia i z ciaza niepowiklana.
                    > Starsze panie i te z np. rakiem prosze sobie poszukac pomocy gdzies
                    > indziej.
                    > Czujesz?
                    owszem panie z rakiem pokieruje do ginekologa ze specjalizacja w onkologii...
                    jesli by sam dalej leczyl bez odpowiedniej wiedzy bylby marnym specjalista...
                  • 23.09.07, 13:57
                    Lekarz wybierając ten zawód wiedział na co się decyduje. Podobnie
                    jak nauczyciel. Lekarz wiedział, że będzie leczył także brudnych i
                    starych ludzi, nauczyciel nie decydował się na pracę z trudna
                    młodzieżą ( w przeciwnym razie wybrałby kierunek pedagogiki
                    specjalnej a nie np. geografię czy germanistykę).
                    • 23.09.07, 14:03
                      paula_paulina_10 napisała:

                      > Lekarz wybierając ten zawód wiedział na co się decyduje. Podobnie
                      > jak nauczyciel. Lekarz wiedział, że będzie leczył także brudnych i
                      > starych ludzi, nauczyciel nie decydował się na pracę z trudna
                      > młodzieżą ( w przeciwnym razie wybrałby kierunek pedagogiki
                      > specjalnej a nie np. geografię czy germanistykę).


                      Paula dokladnie mi o to chodzi.... dziecko z problemami powinno byc w klsie
                      przystosowanej do jego problemow z nauczycielem i pedagogiem ( dwoje doroslych
                      razem wspolpracujacych ludzi) zeby mogli temu choremu jak i zdrowym dzieciom
                      pomoc.... umieszczanie chorych dzieci ( niezaleznie od rodzaju choroby) w klasie
                      do tego nieprzygotowanej jest pomylka i zadania aby wszyscy sie na to godzili
                      smieszne...
                      • 23.09.07, 14:05
                        Myślę, że nie będziemy wstanie przekonać walecznych pań. Jedna z
                        nich ma problem, więc uważa, że jest to problem całej klasy/grupy.
                        Kropka, niestety, teoretyzuje. Te najbardziej postępowe i
                        tolerancyjne, będące za integracja mamy, w obliczu zagrożenia ICH
                        dziecka staja sie najbardziej waleczne i bezwzględne. Pryska
                        tolerancja.
                        • 23.09.07, 14:07
                          paula_paulina_10 napisała:

                          > Myślę, że nie będziemy wstanie przekonać walecznych pań. Jedna z
                          > nich ma problem, więc uważa, że jest to problem całej klasy/grupy.
                          > Kropka, niestety, teoretyzuje. Te najbardziej postępowe i
                          > tolerancyjne, będące za integracja mamy, w obliczu zagrożenia ICH
                          > dziecka staja sie najbardziej waleczne i bezwzględne. Pryska
                          > tolerancja.

                          dokladnie....

                        • 23.09.07, 14:29
                          > Kropka, niestety, teoretyzuje. Te najbardziej postępowe i
                          > tolerancyjne, będące za integracja mamy, w obliczu zagrożenia ICH
                          > dziecka staja sie najbardziej waleczne i bezwzględne. Pryska
                          > tolerancja.

                          Moje dzieci chodzą do przedszkola publicznego i w grupie mają rożne dzieci.
                          Jedne spokojne a drugie nie. Nie chodzę i nie pytam które jest chore. Z zawodu
                          jestem nauczycielem (obecnie nie pracuje w zawodzie).
                          • 24.09.07, 08:29
                            Pracowałam w szkole przez pół roku ( zastępstwo za koleżankę na
                            urlopie macierzyńskim) i.......nigdy więcej. Wolę spokojniejszą
                            pracę w domu za n razy większe pieniądze i mozliwości dysponowania
                            własnym czasem.
                            Byłam w Trójkach Klasowych. Wyjeżdżałam z dziećmi na wycieczki.
                            I...walczyłam o prawo do nauki, bezpieczeństwa uczniów z "naszej"
                            klasy.
                • 23.09.07, 13:46
                  > owszem pacjentow sobie "wybierasz" wedlug ich przypadlosci: jesli
                  > masz problem
                  > ginekologiczny twoj lekarz rodzinny kieruje cie do ginekologa a nie
                  > np.laryngologa...

                  Ginekolog tez ma rożnych pacjentów. Nie wszystkie panie są młode, czyste czy miłe.
                  Nauczyciel nie może sie tłumaczyć ze nie wie albo jest nie przygotowany.
                  Nauczyciel obecnie musi sie całe życie zawodowe rozwijać i douczać. Takie są
                  obecne standardy tego zawodu.
                  • 23.09.07, 13:48
                    kropkacom napisała:

                    > > owszem pacjentow sobie "wybierasz" wedlug ich przypadlosci: jesli
                    > > masz problem
                    > > ginekologiczny twoj lekarz rodzinny kieruje cie do ginekologa a nie
                    > > np.laryngologa...
                    >
                    > Ginekolog tez ma rożnych pacjentów. Nie wszystkie panie są młode, czyste czy mi
                    > łe.
                    > Nauczyciel nie może sie tłumaczyć ze nie wie albo jest nie przygotowany.
                    > Nauczyciel obecnie musi sie całe życie zawodowe rozwijać i douczać. Takie są
                    > obecne standardy tego zawodu.

                    te standarty byly od zawsze.... ale rozwijac powinien sie szczegolnie w swojej
                    dziedzinie a nie psychologa lub pedagoga...
                    • 23.09.07, 14:01
                      nauczyciel to tez pedagog i po trochu i psycholog.
                      • 23.09.07, 14:06
                        kropkacom napisała:

                        > nauczyciel to tez pedagog i po trochu i psycholog.
                        nauczyciel to nauczyciel a pedagog to pedagog i Bron chron wszystkich od takich
                        "po trochu" psychologow co wiecej szkody narobia niz pozytku...wedlug tej teorii
                        tak samo jest z lekarzem rodzinnym; on tez jest po trochu wszystkim,ale to nie
                        znaczy ,ze bedzie mi prowadzil ciaze do konca lub zagrozona- od tego wysyla do
                        ginekologa; nie bedzie leczyl czy diagnozowal raka na wlasna reke tylko wysle do
                        odpowiedniego specjalisty itp... itd...
                      • 23.09.07, 14:06
                        Ale przede wszystkim biolog, anglista, germanista, matematyk. On ma
                        w pierwszej kolejności uczyć. Patrz znaczenie słowa nauczyciel.
                        • 23.09.07, 14:22
                          nauczyciel(za słownikiem języka polskiego)

                          1. «osoba trudniąca się uczeniem kogoś»
                          2. «czynnik kształtujący czyjąś świadomość, regulujący czyjeś postępowanie»
                          • 23.09.07, 14:24
                            Nie bez kozery na studiach o profilu nauczycielskim jest i pedagogika i
                            psychologia.
                            • 23.09.07, 14:26
                              bo ludzie koncza studia o kierunku nauczycielskim i nic z tego nie
                              wynika..
                              • 23.09.07, 14:31
                                A to już zależy od człowieka. Jeden dożo wyniesie z zajęć z psychologi i
                                pedagogiki a drugi nic. Jak widać z postów masa jest kiepskich nauczycieli.
                            • 23.09.07, 14:29
                              kropkacom napisała:

                              > Nie bez kozery na studiach o profilu nauczycielskim jest i pedagogika i
                              > psychologia.
                              tez napisalam w jednym z moich postow,ze na moich studiach nauczycielskich
                              mialam zajecia z nauczania jezyka obcego i psychologii ale nigdy nie padl termin
                              ADHD.... o tej chorobie dowiedzialam sie dopiero w Kanadzie gdzie mialam okazje
                              opiekowac sie takim dzieckiem....
                              • 23.09.07, 14:32
                                Ile lat temu kończyłaś studia?
                                • 23.09.07, 14:34
                                  kropkacom napisała:

                                  > Ile lat temu kończyłaś studia?
                                  w 1997
                                  • 23.09.07, 14:37
                                    Ja kończyłam trochę później i u nas się poruszało ten temat. Poza tym jest
                                    obecnie masa szkoleń dla nauczycieli w tym kierunku. Na prawdę można dużo zrobić
                                    jak sie chce.
                                    • 23.09.07, 14:41
                                      kropkacom napisała:

                                      > Ja kończyłam trochę później i u nas się poruszało ten temat. Poza tym jest
                                      > obecnie masa szkoleń dla nauczycieli w tym kierunku. Na prawdę można dużo zrobi
                                      > ć
                                      > jak sie chce.

                                      nie wiem jak jest teraz,bo nie mieszkam w Polsce od 10 lat... ale pisze jak bylo
                                      ... na dwoc kierunkach ani razu nie byl poruszony temat ADHD...
                                      ile kosztuja takie szkolenia? kto pokrywa koszty tych szkolen? kiedy i gdzie
                                      sie odbywaja?
                                    • 24.09.07, 06:45
                                      Tylko za szkolenia nauczyciel musi SAM zapłacić z WŁASNEJ kieszeni.
                                      Nie przyszło Ci do głowy, że może woli kupić dziecku buty?
                                      • 24.09.07, 07:25
                                        O ile wiem nauczyciel i tak musi robić kursy. Więc równie dobrze może zapłacić i
                                        za taki kurs. W każdym razie jest możliwość douczenia się. Oczywiście ktoś kto
                                        nie chce nic zrobić w tym kierunku, zawsze znajdzie jakieś alibi.
                                        • 24.09.07, 08:14
                                          A może woli inne kursy? Nie popadajmy w paranoję. Nauczyciel ma 1200-
                                          1500 złotych pensji - koszt kursu porównywalny z miesięcznym
                                          uposażeniem. aden nauczyciel nie będzie dokształcał się dla
                                          przyjemności - prędzej ucieknie ze szkoły.
                                          Czy wiesz dlaczego w szkołach brakuje juz teraz anglistów czy
                                          germanistów?
                                          • 24.09.07, 09:12

                                            > A może woli inne kursy? Nie popadajmy w paranoję. Nauczyciel ma 1200-
                                            > 1500 złotych pensji

                                            A może to, a może tamto. Zawsze znajdzie sie wymówka. Możliwości jak sie okazuje
                                            są.

                                            • 24.09.07, 11:49
                                              Tak, możliwości kształcenia się za własne(!) pieniądze są. Dla
                                              każdego. Podobnie jak za własne pieniądze można opłacić terapię
                                              własnemu dziecku.
                                              • 24.09.07, 21:57
                                                Lekarze od lat musza sie ksztalcic za wlasne pieniadze ( tylko
                                                niektorym funduja je firmy farmaceutyczne) i jakos nie tylko nikogo
                                                to nie szokuje, ale wszyscy maja (i slusznie) oczekiwania, aby
                                                lekarz byl swietnie i wysoko wyksztacony. Koszt jednodniowego kursu
                                                lekarskiego to nierzadko ponad 1000zl. Tak a propos.
                                                • 25.09.07, 07:12
                                                  Prawie zaden lekarz nie kształci się za własne pieniądze. Podobnie
                                                  jak w przypadku nauczycieli przy pensjach ponizej 2000 złotych jest
                                                  to niemozliwe. Tak samo jak nauczyciel woli kupic buty.
                                                  A sponsorami sa nie tylko firmy farmaceutyczne.
                            • 23.09.07, 14:33
                              ja się zastanawiam czy ty w ogóle czytasz i analizujesz wypowiedzi innych.
                              Dzieci posiadające problemy powinny z tymi problemami być skierowane do
                              odpowiednich osób, powinna zostać rozpoczęta terapia umożliwiająca leczenie tych
                              ludzi. Czy to źle, że uważamy iż człowiek chory powinien być leczony, czy to źle
                              że uważamy, iż szkoły powinny być przystosowane do uczenia osób z problemami.
                              Czy to źle, ze uważamy że takie osoby powinny korzystać z tej pomocy. Powiedz mi
                              w którym momencie moje myślenie jest błędne.
                              Czy nie sądzisz, że to bezduszne zmuszać osobę chorą do udawania, że jest
                              zdrowa, czy to nie jest egoistyczne.
                              • 23.09.07, 14:43
                                Ty tez nie rozumiesz. W ADHD nie ma terapii, w pewnych przypadkach
                                skuteczna moze byc farmakoterapia, jednakze nie jest ona zupelnie
                                pozbawiona dzialan niepozadanych, za 2 tygodnie bede troche
                                madrzejsza na ten temat wink
                                Nie ma psychoterapii, polegiwania na kozetce u psychologa, po czym
                                takie dziecko ma wyjsc z gabinetu zupelnie odmienione.
                                terapia ADHD to przede wszystkim takie zorganizowanie zycia i dnia,
                                aby jak najmniej bylo okazji do konfliktow, oraz aby optymalnie
                                wykorzystac mozliwosci dziecka, aby moglo sie rozwijac z kozryscia
                                dla siebie i spoleczenstwa. Dla dziecka wiekszosc dnia to szkola i
                                przebywanie wsrod rowiesnikow, wiec sila rzeczy szkola musi wziac na
                                siebie obowiazek odpowiedniego zorganizowania zajec, w sposob
                                przyjazny dla dziecka z ADHD (co jednoczesnie moze byc przyjazne dla
                                wszystkich dzieci).
                                • 23.09.07, 14:50
                                  zzz12 napisała:

                                  > Ty tez nie rozumiesz. W ADHD nie ma terapii, w pewnych przypadkach
                                  > skuteczna moze byc farmakoterapia, jednakze nie jest ona zupelnie
                                  > pozbawiona dzialan niepozadanych, za 2 tygodnie bede troche
                                  > madrzejsza na ten temat wink
                                  > Nie ma psychoterapii, polegiwania na kozetce u psychologa, po czym
                                  > takie dziecko ma wyjsc z gabinetu zupelnie odmienione.
                                  > terapia ADHD to przede wszystkim takie zorganizowanie zycia i dnia,
                                  > aby jak najmniej bylo okazji do konfliktow, oraz aby optymalnie
                                  > wykorzystac mozliwosci dziecka, aby moglo sie rozwijac z kozryscia
                                  > dla siebie i spoleczenstwa. Dla dziecka wiekszosc dnia to szkola i
                                  > przebywanie wsrod rowiesnikow, wiec sila rzeczy szkola musi wziac na
                                  > siebie obowiazek odpowiedniego zorganizowania zajec, w sposob
                                  > przyjazny dla dziecka z ADHD (co jednoczesnie moze byc przyjazne dla
                                  > wszystkich dzieci).


                                  i tu sie z toba calkowicie zgadzam: musi byc wszystko dobrze zorganizowane,ale
                                  odpowiedzialnosc za umieszczenie dziecka w odpowiednim srodowisku powinni
                                  ponosic rodzice... jesli nie ma odpowiedniej opieki powinni ja zorganizowac lub
                                  poslac dziecko do innej szkoly,gdzie takowa opieka juz jest... to juz jest
                                  odpowiedzialnosc rodzicow zapewnic dziecku odpowiednia szkole.... majac dziecko
                                  uzdolnione muzycznie to ty musisz znalezc szkole lub zajecia dodatkowe muzyczne
                                  ;dyrektor szkoly nie bedzie organizowal klasy czy zajec dodatkowych muzycznych
                                  tylko dla twojego dziecka.... czasami wiaze sie to z doworzeniem dziecka do
                                  specjalnej szkoly o profilu muzycznym...
                                • 23.09.07, 14:59
                                  jest terapia zarówno dla dzieci jak i ich rodziców

                                  Powiedz mi czy dla dziecka chorego klasa 20 osobowa, z wykwalifikowaną kadrą
                                  pedagogów i psychologów, z uświadomionymi rówieśnikami jak i ich rodzicami, z
                                  zajęciami terapeutycznymi, z programem nauczania dostosowanym do możliwości tego
                                  dziecka, to taka wielka krzywda, czy to że chcemy tego dla dzieci chorych
                                  oznacza, że jesteśmy bezdusznymi , nietolerancyjnymi osobami.
                                  W takim razie każdy kto podaje osobie chorej leki, mające na celu szybszy powrót
                                  tej osoby do zdrowia,jest tak samo bezduszny i nietolerancyjny jak my.
                                • 24.09.07, 06:47
                                  Inne dzieci ( tak dzieci!!!!!) nie moga być grupą terapeutyczną. Też
                                  mają swoje problemy. I nie będą przyjaźnie nastawione wobec kolegi,
                                  który zachowuje się agresywnie lub w najlepszym razie tak zakłóca
                                  spokój, że zachwiane jest ich bezpieczestwo.
                                  • 24.09.07, 07:31
                                    Nie mogą czy nie chcą bo im rodzice wytłumaczyli?
                                    • 24.09.07, 08:16
                                      Nie mogą. Bo dla tych dzieci (!!!) też jest ważne poczucie
                                      bezpieczeństwa ( i fizycznego i psychicznego). Czystą fikcją jest
                                      tłumaczenie dzuecku, że Kazio może wrzeszczec, chodzić po klasie,
                                      walić kolegów bo jest.......chory. Dla 7-8-9 latka choroba to nie
                                      rozrabianie. Wtedy i on tez zechce być "chory" i korzystać z taryfy
                                      ulgowej.
                                      • 24.09.07, 09:15
                                        > że Kazio może wrzeszczec, chodzić po klasie,
                                        > walić kolegów bo jest.......chory. Dla 7-8-9 latka choroba to nie
                                        > rozrabianie. Wtedy i on tez zechce być "chory" i korzystać z taryfy
                                        > ulgowej.

                                        Wszystko zależy od tego jak dziecku wytłumaczysz i co słyszy w domu czy w
                                        szkole. Nikt nie chce na dłuższą metę być być chory. Nie wymyślajmy
                                        nieistniejących problemów.
                                        • 24.09.07, 11:51
                                          Ależ problem jest jak nabardziej realny. Nawet specjaliści myla się
                                          w diagnozie ADHD, więc co dopiero dziecko. A dzieci są różne , w
                                          większości ruchliwe i żywe. Wytłumacz więc dziecku, że Kazio jest
                                          chory i może chodzić po klasie, a ono nie.
                                          • 24.09.07, 15:54
                                            > większości ruchliwe i żywe. Wytłumacz więc dziecku, że Kazio jest
                                            > chory i może chodzić po klasie, a ono nie.

                                            Nie widzę problemu. Może dwuletniemu maluchowi tłumaczenie takich "zawiłości "
                                            nie ma większego sensu ale szkolnemu dziecku? Hmmm... chyba powinno zrozumieć.
                                            Bo do kiedy czekać z takimi rozmowami? Jak będzie nastolatkiem.
                                            • 24.09.07, 19:36
                                              Oj Kropko, Kropko - w jakim wieku masz dzieci? 8 latek jako
                                              terapeuta? Kobieto pomyśl. Nawet trudno obarczać tym nastolatka .
                                              • 24.09.07, 19:46
                                                > Kobieto pomyśl. Nawet trudno obarczać tym nastolatka .

                                                Wiesz co to jest integracja? Ty byś chciał izolacji. A ja twierdze ze kontakt z
                                                rówieśnikami czyni cuda. Oczywiście jeśli klasa jest odpowiednio nastawiona. A
                                                ośmiolatek to już duże dziecko.
                                                • 25.09.07, 07:19
                                                  Jeśli chce się robic z osmiolatka doroslego to mozna, tyle , że z
                                                  krzywdą dla niego. Każdy wiek ma swoje prawa.
                                                  Wiem co to jest integracja!!!! Wiem tez, że JEDNOSTKA nie może
                                                  terroryzować grupy. Jedno chore dziecko nie może powodować, że 29
                                                  pozostałych na tym cierpi. Tak pojęta integracja jest szkodliwa. Być
                                                  może, ale tylko być może , dziecko z ADHD ( ADHD a nie niewychowane
                                                  i rozwydrzone) zyska na tym, ale czy pomyślałaś o stratach?
                                                  Ile dzieci straci potencjal, mozliwości, ilu odbierze się szansę?
                                                  Ile będzie cierpiało fizycznie np. pobite?
                                                  Czy rodzice dziecka integrującego się zapłacą za korepetycje temu
                                                  mniej zdolnemu, bo zamiast uczyc nauczyciel będzie zajmował się
                                                  nieprzystosowanym?
                                                  A co ze zniszczonym mieniem szkoły? Zamiast na nowe pomoce naukowe
                                                  wyda się na odkupienie zdewastowanych. Taka jest prawda.
                            • 26.09.07, 10:33
                              A wiesz w jakim zakresie? Minimalnym... u mnie jest półtoraroczne studium w
                              wymiarze 4h tygodniowo. I mogę po nim uczyć...

                              Poza tym lepszy czekan i młodek niż czekano młotek. czyli w szkole dla dzieci z
                              problemami powinien być np matematyk i psycholog a nie matematyko-psycholog.
                              --
                              www.wiktor.netoh.pl
                  • 23.09.07, 14:00
                    Lekarz tak samo jak nauczyciel stale się dokształca i tak: ginekolog
                    onkolog będzie leczył niezbyt ładnie pachnący nowotwór, ale chirurg-
                    plastyk juz nie. Podobnie nauczyciel po kierunku do pracy z trudna
                    młodzieżą poradzi sobie z tym, z czym nie poradzi sobie germanista.
              • 23.09.07, 13:43
                zzz12 napisała:

                > lekarzom tez nikt nie obiecywal, ze ich pacjentami beda wylacznie
                > piekne dziewczyny (lub faceci) o wygladzie modelki, z blahymi
                > dolegliwosciami. Calkiem czesto zdarzaja sie bardzo chorzy i starzy
                > ludzie, ktorzy w dodatku wprost powiedziawszy smierdza, czy to
                > wskutek choroby, czy z powodu zerowej higieny. Ani pacjentow, ani
                > uczniow nie mozna sobie samemu wybrac i selekcjonowac (chyba, ze sie
                > pracuje wylacznie prywatnie i rzuci bariere cenowa). To jest po
                > prostu wpisane w zawod i jesli komus to nie odpowiada, to sie minal
                > z powolaniem (nie lubie tego slowa, wole profesjonalistow zamiast
                > misjonarzy).

                lekarzom tez nikt nie obiecywal, ze ich pacjentami beda wylacznie
                > piekne dziewczyny (lub faceci) o wygladzie modelki, z blahymi
                > dolegliwosciami. Calkiem czesto zdarzaja sie bardzo chorzy i starzy
                > ludzie, ktorzy w dodatku wprost powiedziawszy smierdza, czy to
                > wskutek choroby, czy z powodu zerowej higieny. Ani pacjentow, ani
                > uczniow nie mozna sobie samemu wybrac i selekcjonowac (chyba, ze sie
                > pracuje wylacznie prywatnie i rzuci bariere cenowa). To jest po
                > prostu wpisane w zawod i jesli komus to nie odpowiada, to sie minal
                > z powolaniem (nie lubie tego slowa, wole profesjonalistow zamiast
                > misjonarzy).

                owszem pacjentow sobie "wybierasz" wedlug ich przypadlosci: jesli masz problem
                ginekologiczny twoj lekarz rodzinny kieruje cie do ginekologa a nie np.
                laryngologa...
          • 23.09.07, 15:03
            zzz12 napisała:

            > to powiedzenie najlepiej obrazuje wasze oczekiwania. Dlaczego
            > kare za nieudolnosc nauczycieli maja ponosic dzieci? Za sytuacje
            > w szkole odpowiedzialni sa przede wszystkim nauczyciele, nie mozna
            > wymagac od rodzicow, zeby byli rowniez nauczycielami wlasnych
            > dzieci.
            > Nauczyciele sa zle przygotowani

            Ale co ten twój wywód obchodzi moje dziecko? Szukaj dla swojego
            adhdowca szkoły z lepiej przygotowanymi nauczycielami. Dobro
            jednostki nigdy nie może mieć większej wagi niż interes społeczny.

            --
            Ne puero gladium!
            • 23.09.07, 15:08
              > Ale co ten twój wywód obchodzi moje dziecko? Szukaj dla swojego
              > adhdowca szkoły z lepiej przygotowanymi nauczycielami. Dobro
              > jednostki nigdy nie może mieć większej wagi niż interes społeczny.

              To jest dopiero postawa roszczeniowa.
            • 23.09.07, 15:09

              a powinno cie obchodzic, bo nieudolnosc nauczyciela, wczesniej czy
              pozniej, odbije sie na poziomie ksztalcenia twojego dziecka.
              Na szczescie, moj adhdowiec trafil do calkiem normalnej,
              przecietnej, na szczescie nie polskiej,podstawowki, gdzie powazna
              dyskusja dotyczyla problemu, jak pomoc dziecku w istniejacych
              warunkach i w obecnej klasie, a nie do jakiej innej szkoly by go
              wykopac.
      • 23.09.07, 11:28
        W takim razie sytuacja w klasie Twojej córki jest patologiczna.
        Napisz proszę co nauczyciele i dyrekcja zrobili aby pomóc dziecku i rodzinie. Czy jest np powołana grupa, która na bieżąco ocenia zachowania młodzieńca i szuka sposobów jak im zaradzić (tzw. zespół wychowawczy) ? Czy jest kontakt z pedagogiem ? Czy podpowiedzieli rodzicom jak postepowac ?
        Czy dziecko zajmuje pierszą ławke z dala od okien, drzwi ? Czy nauczyciel zajmuje to dziecko dodakowymi zadaniami związanymi z wykonaniem czynności (np podlej kwiaty, wytrzyj tablice) ? Czy w klasie jest wywieszony zbiór zasad ?

        Dzieci z ADHD nie są agresywne i o ile umie sie z nimi pstepowac, to mozna spobie poradzic. Agresja to etap nastepny wynikający z BRAKU umiejętności postepowania.

        Najprościej jest powiedzieć rodzicom zabierajcie dzieciaka do innej szkoły, a co dalej ? W innej szkole też będzie to samo, chyba że uwazasz że to inni rodzice a nie Ty i Twoje dziecko powinni się męczyć..

        Najważniejsza jest współpraca RODZICÓW i NAUCZYCIELI.

        Przyglądając się trwającej dyskusji widzę, że konflikt przebiega na linii rodzice-rodzice, aczemu nikt nie ma pretensji do nauczycieli ze nie chcą podnosic swojej wiedzy w tym zakresie ? (oczywiście nie wszyscy- - są chlubne wyjątki)

        A zastanów się czy aby nauczyciel UMIE pracować z takimi dziećmi.

        Dla mnie sytuacja wygląda jakby chorzy mieli pretensje do siebie nawzajem że są chorzy, a lekarze nie umieją leczyć i na to NIKT uwagi nie zwraca.

        Na pewno jest to problem i dzieci i rodziców i nauczycieli, tyle, ze na razie rozwiązywać ten problem mają tylko rodzice dziecie z ADHD.
        • 23.09.07, 12:35
          ostatecznie to sa ich dzieci i wlasnie rodzicom a nie nauczycielom powinno
          zalezec najbardziej na umieszczeniu dziecka w odpowiedniej klasie z odpowiednio
          przygotowanym nauczycielem i pedagogiem... to oni powinni chciec i zadac
          wspolpracy a nie miec pozycje roszczeniowa,ze ich dziecko nie moze,nie
          potrafi,nie da rady.... im powinno zalezec na edukacji pozostalych rodzicow i
          wyjasnieniu na czym polega choraoba ich dziecka... taka jest moja opinia...
          • 23.09.07, 13:08
            Rodzice dziecka nie maja ZADNEGO OBOWIAZKU tlumaczenia sie przed
            innymi rodzicami ze stanu zdrowia swojego dziecka, sa to informacje
            poufne, objete tajemnica lekarska, a rowniez zawodowa (tzn.
            nauczyciele rowniez nie maja prawa rozpowiadac nikomu o przypadlosci
            swojego ucznia, tak samo, jak w przypadku innych chorob. Nauczyciele
            oczywiscie powinni byc poinformowani, bo od tego zalezy dalsze
            postepowanie z dzieckiem(indywidualizacja trybu nauczania,
            uwzglednienie specyficznych potrzeb dziecka), ale informowanie i
            rozpowiadanie o tym uczniom i ich rodzicom jest absolutnie
            niedopuszczalne.
            • 23.09.07, 13:55
              A rodzice ZDROWEGO dziecka mają w związku z powyższym obowiązek
              tolerować nienormalne zachowania kolegów córki/syna? Zaznaczam, że
              bywają one niebezpieczne, dezorganizują prace klasy, godzą w inne
              dzieci.
              Ewa-Krystyna ma rację - to rodzicom chorych dzieci, przede wszystkim
              rodzicom powinno zalezeć na tworzeniu klas integracyjnych ( I n t e
              g r a c y j n y c h - nie specjalnych) i to oni powinni walczyc o
              to,aby ich dzieci miay warunki to terapii i integracji. Walczyć o
              to, a nie z kolegami i ich rodzicami. Nie uciekac z zebrań, nie
              reagowac krzykiem na zwróconą uwage, nie dziwić się, e otoczenie nie
              toleruje nienormalnych zachowań ( bez względu na powód). Ludzie boja
              sie nienormalności a na agresję reaguja agresją. Rodzice będą
              domagać się, aby ICH dziecko trzymało się jak najdalej kolegi z
              ADHD - jedni ze strachu - niejednokrotnie uzasadnionego- inni
              niechęci.
              Jesteśmy odpowiedzialni przede wszystkim za SWOJE dzieci. I warto o
              tym pamiętać.
              Ludzie są skłonni pomagać, zbierać pieniądze czy wspierać róznego
              rodzaju akcje, ale do czasu. W chwili gdy powstaje projekt godzący w
              ich dziecko, ich bezpieczeństwo - buntują się.
              ZZZ, Kropko - czy z radością powitałybyście w swoim sąsiedztwie dom
              poprawczy? Czy gdy zachorowałby na ciężką chorobę zakaźną przyjaciel
              Waszego dziecka bez mrugnięcia okiem zgodziłybyście się na
              odwiedzanie go w szpitalu, wiedząc, że za chwilę własnie Wasze
              dziecko może zachorować? W końcu czy w ramach integracji i pomocy
              innym zdecydowałybyście się na świadome posłanie dziecka do gorszej
              szkoły a tym samym zamknięcie mu drzwi do dalszej lepszej nauki (
              dobre liceum, studia)?
              Tylko nie piszcie, że dom poprawczy jest takim samym sąsiedztwem jak
              park, a choroby zakaxne są uleczalne, zaś studia nie są tak ważne
              jak integracja. Bo jesli tak odpowiecie uznam, że jesteście zdolne
              tylko do teoretyzowania.
              • 23.09.07, 14:11
                Majac duze dziecko, pewnie pamietasz protesty spoleczne, jakie
                towarzyszyly powstawaniu pierwszych osrodkow Monaru dla narkomanow i
                nosicieli HIV. Minely lata, nieznane zostalo oswojone i nikt jakos w
                sasiedztwie tych osrodkow nie umiera masowo na AIDS.
                Krol jest nagi. Taka prawda. polska szkola nie ma ani pomyslu, jak
                rozwiazac problem ADHD, ani wiedzy, ani przygotowania, ani nawet
                dobrej woli, checi pomocy. To samo dotyczy calego spoleczenstwa.
                Rodzice dzieci z ADHD sa zupelnie sami, walczac ze wszystkim i
                wszystkimi zamiast walczyc O DZIECKO, majac nawet instytucje o
                konstytucyjnym obowiazku edukacji i wychowania przeciw sobie.
                Spychologia jest tylko prosta konsekwencja tego braku pomyslu.
                Lepiej zajmowac sie tematami zastepczymi, w gruncie rzeczy zupelnie
                nieistotnymi (mundurki), jesli sie nie ma zadnej idei rozwiazania
                tego, co jest naprawde wazne. tak wyglada polki solidaryzm
                spoleczny. Ale punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. na kazdego
                z nas/was moze pasc nieszczescie choroby/wypadku/niepelnosprawnosci
                bliskiej osoby i wtedy na wlasnej skorze (czego nikomu nie zycze)
                przekonacie sie, jak to jest. Inni po prostu beda walczyc wylacznie
                o swoje.
                Zdrowia wam zycze.
                A tworzenie mniejszych i integracyjnych klas jest w interesie
                absolutnie wszystkich dzieci, nie tylko tych z dysfunkcjami i
                niepelnosprawnoscia. Dalej nikt mi nie odpowiedzial na pytanie,
                czemu wylacznie rodzice dzieci niepelnosprawnych maja o to walczyc?
                Czemu nie chca sie do tej walki wlaczyc wszyscy rodzice?
                • 23.09.07, 14:18
                  zzz12 napisała:

                  > Majac duze dziecko, pewnie pamietasz protesty spoleczne, jakie
                  > towarzyszyly powstawaniu pierwszych osrodkow Monaru dla narkomanow i
                  > nosicieli HIV. Minely lata, nieznane zostalo oswojone i nikt jakos w
                  > sasiedztwie tych osrodkow nie umiera masowo na AIDS.
                  > Krol jest nagi. Taka prawda. polska szkola nie ma ani pomyslu, jak
                  > rozwiazac problem ADHD, ani wiedzy, ani przygotowania, ani nawet
                  > dobrej woli, checi pomocy. To samo dotyczy calego spoleczenstwa.
                  > Rodzice dzieci z ADHD sa zupelnie sami, walczac ze wszystkim i
                  > wszystkimi zamiast walczyc O DZIECKO, majac nawet instytucje o
                  > konstytucyjnym obowiazku edukacji i wychowania przeciw sobie.
                  > Spychologia jest tylko prosta konsekwencja tego braku pomyslu.
                  > Lepiej zajmowac sie tematami zastepczymi, w gruncie rzeczy zupelnie
                  > nieistotnymi (mundurki), jesli sie nie ma zadnej idei rozwiazania
                  > tego, co jest naprawde wazne. tak wyglada polki solidaryzm
                  > spoleczny. Ale punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. na kazdego
                  > z nas/was moze pasc nieszczescie choroby/wypadku/niepelnosprawnosci
                  > bliskiej osoby i wtedy na wlasnej skorze (czego nikomu nie zycze)
                  > przekonacie sie, jak to jest. Inni po prostu beda walczyc wylacznie
                  > o swoje.
                  > Zdrowia wam zycze.
                  > A tworzenie mniejszych i integracyjnych klas jest w interesie
                  > absolutnie wszystkich dzieci, nie tylko tych z dysfunkcjami i
                  > niepelnosprawnoscia. Dalej nikt mi nie odpowiedzial na pytanie,
                  > czemu wylacznie rodzice dzieci niepelnosprawnych maja o to walczyc?
                  > Czemu nie chca sie do tej walki wlaczyc wszyscy rodzice?



                  bo to glownie im powinno zalezec na tych klasach.... jak ja mialam klopoty z
                  kregoslupem w szkole podstawowej moja mama mnie zaprowadzila do odpowiedniego
                  lekarza i wyslala na leczenie sanatoryjne,gdzie chodzilam do szkoly
                  specjalnej.... to mojej mamie zalezalo na mnie jej dziecku nie nauczycielce w
                  szkole czy innych rodzicach... nie walczyla ze szkola podczas zajec z wf-u aby
                  tworzono cwiczenia korekcyjne,bo do tego potrzebny odpowiedni specjalista-
                  zapisywala mnie na zjaecia do przychodni ( 1 h jazdy tramwajem i autobusem) BO
                  JA BYLAM JEJ DZIECKIEM I ONA BYLA ZA MNIE I MOJE ZDROWIE ODPOWIEDZIALNA A NIE
                  SZKOLA NAUCZYCIELKA CZY RODZICE INNYCH DZIECI....
                  • 23.09.07, 14:23
                    a jesli sie tyczy osrodkow dla zakazonych wirusem Hiv to nie musisz obok takiego
                    osrodka mieszkac,jest to twoja decyzja....
                    • 23.09.07, 14:32
                      "Ludzie są skłonni pomagać, zbierać pieniądze czy wspierać róznego
                      rodzaju akcje, ale do czasu. W chwili gdy powstaje projekt godzący w
                      ich dziecko, ich bezpieczeństwo - buntują się".
                      "

                      Cytat z twojej kolezanki (pare postow wyzej). Polacy buntowali sie
                      przeciwko osrodkom dla narkomanow, protesty szly niemal na noze, w
                      kazdym latajacym po okolicy komarze widzieli zagrozenie
                      epidemiologiczne HIV.. Po kilkunastu latach okazalo sie, ze mozna
                      obok siebie mieszkac a koniec swiata nie nastapil.

                      podobnie z dziecmi z ADHD- wcale nie musza stanowic zagrozenia
                      bezpieczenstwa waszych dzieci o ile szkola ruszy laskawie swoje
                      cztery litery i zacznie robic to, co do niej nalezy. Tylko tyle i az
                      tyle.
                      • 23.09.07, 14:38
                        zzz12 napisała:

                        > "Ludzie są skłonni pomagać, zbierać pieniądze czy wspierać róznego
                        > rodzaju akcje, ale do czasu. W chwili gdy powstaje projekt godzący w
                        > ich dziecko, ich bezpieczeństwo - buntują się".
                        > "
                        >
                        > Cytat z twojej kolezanki (pare postow wyzej). Polacy buntowali sie
                        > przeciwko osrodkom dla narkomanow, protesty szly niemal na noze, w
                        > kazdym latajacym po okolicy komarze widzieli zagrozenie
                        > epidemiologiczne HIV.. Po kilkunastu latach okazalo sie, ze mozna
                        > obok siebie mieszkac a koniec swiata nie nastapil.
                        >
                        > podobnie z dziecmi z ADHD- wcale nie musza stanowic zagrozenia
                        > bezpieczenstwa waszych dzieci o ile szkola ruszy laskawie swoje
                        > cztery litery i zacznie robic to, co do niej nalezy. Tylko tyle i az
                        > tyle.


                        i nikt tego nie neguje,ale rzeczywistosc jest inna i glownie rodzicom dzieci
                        dotknietych ADHD powinno zalezec na organizacji odpowiednich klas i edukacji
                        innych rodzicow,ktorzy nie znaja problemu.... o tym caly czas piszemy.... nie
                        mozna wymagac od rodzica majacego zdrowe dziecko,ze pojdzie do dyrektora i
                        zazada utworzenia klasy integracyjnej- jemu ona tak na prawde niekoniecznie jest
                        potrzebna.... to rodzicowi dziecka chorego powinno na tym zalezec...
                      • 24.09.07, 08:20
                        Kobieto, jesli masz dziecko z ADHD wiesz jak bardzo absorbuje w
                        domu, to jak Ci się wydaje - w szkole absorbuje jednego nauczyciela
                        bardziej czy mniej? A co z pozostałymi dziećmi? Nie mają żadnych
                        praw? Mają siedzieć w kątku?
                • 23.09.07, 14:42
                  szkoły maja pomysł, rodzice nie zostają sami z problemem adhd. W tym celu
                  zostały stworzone klasy integracyjne, tylko jak widać rodzic wolą być sami, i
                  całemu światu obwieszczać o tym jak są bardzo pokrzywdzeni i samotni. W
                  przypadku skorzystania z wyciągniętej ręki szkoły, musieliby przestać się
                  użalić, a zabrać się za pracę z dzieckiem
                  • 23.09.07, 14:45

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10034&w=69220829&v=2&s=0
                    tak wyglada polski pomysl i pomoc rodzicom.
                  • 23.09.07, 14:56
                    Osobiście znam bardzo wielu rodziców z dziećmi z ADHD, ale nie spotkałem się jeszcze z tym aby szkoła "wyciągnęła rękę" do takiego rodzica.

                    I są to rodzice, którym zależy i pracują z dziećmi.

                    Jeżeli macie lepsze doświadczenia w tej kwestii to proszę o wpisy smile. (w nowym temacie)Takie szkoły należy promować!!!
                    • 23.09.07, 15:06
                      zespół szkół integracyjnych nr 1 we włocławku
                      przesyłam link w razie gdyby ktoś nie chciał wierzyć w istnienie takich szkół
                      www.zsi.com.pl/
                      jak widać nie jest to szkołą specjalna ( ta mieści sie w innej dzielnicy miasta)
                    • 23.09.07, 15:11
                      rozumiem, że dzieci tych rodziców chodzą do oddziałów integracyjnych? Jeżeli tak
                      to należało by porozmawiać z terapeutom, psychologiem i wychowawcą opiekującym
                      sie ich dzieckiem i dowidzieć si w czym jest problem , w najgorszym wypadku
                      zgłosić problem do kuratorium
                      • 23.09.07, 15:20
                        Dzięki za namiary smile.
                        Wiesz może w jaki sposób w tej szkole rozwiązują problemy ?
                        • 23.09.07, 15:27
                          sądzę, że najlepsze informacje uzyskasz telefonicznie, przecież nietolerancyjny,
                          bezduszny potwór na pewno będzie chciał wprowadzić ciebie w błąd.
                          • 23.09.07, 15:37
                            Słowem nie napisałem o jakiejkolwiek "potworności bezduszności.." i nie wiem skąd ten "atak".

                            Jeżeli wiesz jak sobie radzą i możesz napisać, to napisz.
                            To może pomóc wielu rodzicom.

                            Jeżeli nie wiesz to trudno, ale i tak dzięki za namiary.

                            • 23.09.07, 16:02
                              bo właśnie osoby popierające naukę w oddziałach integracyjnych odbierane sa
                              tutaj jako nietolerancyjne, które nie pozwalają chodzić dzieciom z ADHD do
                              normalnej trzydziestoosobowej klasy i wymuszające na ich rodzicach decyzję o
                              kształceniu w klasach integracyjnych i podjęciu terapii.

                              Co do sprawy wyprowadzałam sie z włocławka jak szkoła ta zaczęła przechodzić
                              przemianę w szkołę integracyjną, teraz we włocławku jestem okazjonalnie wiem
                              jednak, że szkoła daje duże możliwości rozwojowe dzieciom niepełnosprawnym
                              zarówno pod względem wykwalifikowanej kadry jak i pomocy naukowych, wiem że
                              szkoła posiada busy dostosowane do przewożenia dzieci niepełnosprawnych, nie
                              wiem gdzie natomiast odbywa sie rehabilitacja tych dzieci czy w szkole czy w
                              pobliskim szpitalu, czy też w pobliskim ośrodku rehabilitacyjnym. Ale po
                              przeczytaniu historii chyba nikt ni ma wątpliwość, że przemiana tej szkoły w
                              szkołę integracyjną to wspólny wysiłek zarówno szkoły jak i rodziców dzieci
                              niepełnosprawnych.
                              • 23.09.07, 16:18
                                Aha, czyli "oberwałem" za innych smile)) OK.

                                Widzisz i tu powstaje problem. Większość osób, które zabierają głos na temat ADHD ma o tym mgliste pojęcie.

                                Na moją prośbę o podanie szkoły przyjaznej dziecku z ADHD podajesz przykład szkoły przyjaznej dziecku niepełnosprawnemu. To jest niezrozumienie tematu.

                                Nawet najlepsza szoła dla dzieci niepełnosprawnych może być kiepska jezeli wchodzi na teren ADHD.

                                Nie wiem czy wiesz, samo ADHD nie jest wskazane jako rozpoznanie niepełnosprawności. Musi występować "coś jeszcze"..
                                • 23.09.07, 17:04
                                  wiem o tym, jednak uważam że klasy integracyjne w których jest maksa 20 osób,
                                  dwóch wykwalifikowanych nauczycieli, stały kontakt z psychologiem jest lepsza
                                  niż trzydziestoosobowa klasa z jednym całkowicie nie zaznajomionym z tematem
                                  nauczycielem.
                                  Podałam tą szkołę bo tam oddziały integracyjne powstały z woli rodziców,
                                  oczywiście obydwie strony musiały wykazać taką chęć , ale udało sie . Jeżeli
                                  interesuje cię działalność tej szkoły jak i stosowana tam terapia, sądzę że nie
                                  sprawi ci problemu zadzwonić tam i dowiedzieć sie tego.
                                  • 23.09.07, 17:28
                                    Jasne, że masz rację. Tak by było fajnie, ale praktyka jest inna.
                                    Z punktu widzenia obserwatora, który stoi z boku wszytko wygląda super, ale jak się zagłębić w temat to (przynajmniej w naszej szkole)
                                    - klasa ma 21 dzieci (niewielka róznica).
                                    - jest też nauczyciel wspomagający. W tamtym roku jeden na 2 klasy, czyli jest go w zasadzie "pół"
                                    - do tego nauczyciel wspomagający jest deską ratunkową w przypadku zwolnień innych nauczycieli, zatem chodzi na zastępstwa - średnio 50% reszty czasu.
                                    - sam też jest czasem chory, a nauczyciel prowadzący też czasem bywa.
                                    Podsumowując w klasie integracyjnej mamy trochę ponad 1 nauczyciela, ale na pewno nie 2.

                                    Ten jeden nauczyciel ma co prawda "tylko 21 dzieci", ale w tym 5 integracyjnych + 2 nadmiarowo integracyjnych smile i pewnie (tu musiałby sie on wypowiedzieć) czasem chętnie by sie zamienił na "normalną" klasę.
                                    • 23.09.07, 17:40
                                      mówisz o normalnej trzydziestoosobowej klasie z jednym lub dwoma ADHDowcami.
                                      raczej nie sądzę, możesz go o to zapytać, lecz fakt że cały czas uczy w klasie
                                      integracyjnej może oznaczać iż zdaje sobie sprawę z tego iż przejście do "
                                      normalnej " klasy oznacza, przejście do bardziej licznej klasy z tymi samymi
                                      problemami, tylko tym razem będzie całkowicie sam.
                • 24.09.07, 06:44
                  Bo jest to problem rodziców dzieci niepełnosprawnych. Tak samo jak
                  budowa autostrad jest w interesie nas wszystkich, podobnie jak
                  ochrona środowiska itd.... Dlaczego więc nie walczymy o wszystko?
                  Bo mamy priorytety. Dla mnie priorytetem jest MOJE dziecko!
                  • 24.09.07, 07:28
                    Równie dobrze ja mogę powiedzieć: a co mnie Twoje dziecko obchodzi. Przecież
                    taki masz tok myślenia: niech się każdy martwi o swoje.
                    • 24.09.07, 08:26
                      przytoczę ci moje pytanie, i bardzo cię proszę zanim znów zaczniesz się pienić
                      najpierw na nie odpowiedz :
                      "Czy to źle, że uważamy iż człowiek chory powinien być leczony, czy to źle
                      że uważamy, iż szkoły powinny być przystosowane do uczenia osób z problemami.
                      Czy to źle, ze uważamy że takie osoby powinny korzystać z tej pomocy. Powiedz mi
                      w którym momencie moje myślenie jest błędne.
                      Czy nie sądzisz, że to bezduszne zmuszać osobę chorą do udawania, że jest
                      zdrowa, czy to nie jest egoistyczne. "
                      czekam na odpowiedz, inaczej uznam że jesteś typowym pieniaczem nie posiadającym
                      logicznych argumentów.
            • 23.09.07, 15:39
              zzz12 napisała:

              > Rodzice dziecka nie maja ZADNEGO OBOWIAZKU tlumaczenia sie przed
              > innymi rodzicami ze stanu zdrowia swojego dziecka

              Pod warunkiem, że z powodu choroby nie domagają się dla dziecka
              specjalnych praw.

              --
              Ne puero gladium!
              • 23.09.07, 15:44
                To zalezy co się rozumiesz przez specjalne prawa smile.

                Tu muszę przyznać, że ustawodawca dzał szkołom dużo obowiązków bez należytego pzrygotowania szkół do nowej sytuacji.

                Oczywiście, że nauczycielom jest trudno, ale to nie rodzice piszą ustawy smile
              • 23.09.07, 15:48
                Pod zadnym warunkiem. Kazdy czlowiek ma prawo do zachowania w
                poufnosci informacji na temat swojego stanu zdrowia, a osoby, ktore
                maja dostep do tych informacji z powodow czysto zawodowych rowniez
                maja obowiazek dochowania tajemnicy. Rodzice innych dzieci i inni
                uczniowie nie sa strona w sprawie.
                A poza tym czy prawo do nauki jest specjalnym prawem dzieci z ADHD?
                Nie wiedzialam...
                • 23.09.07, 16:17
                  zzz12 napisała:

                  > Pod zadnym warunkiem. Kazdy czlowiek ma prawo do zachowania w
                  > poufnosci informacji na temat swojego stanu zdrowia

                  Owszem, ale jak mi nie powiesz, że twoje dziecko jest chore i wymaga
                  większej tolerancji, to jego zachowanie potraktuję jak chamstwo - i
                  jak każdy cham dostanie w przysłowiową trąbę.

                  --
                  Ne puero gladium!
                  • 23.09.07, 22:02
                    zupelnie nie rozumiesz, nie chodzi o tolerancje, zwlaszcza dla
                    destrukcyjnych i agresywnych zachowan, chodzi o odpowiednie
                    prygotowanie gruntu tak, aby osoby sprawujace opieke nad dzieckiem (
                    w szkole nauczyciele, w domu rodzice i opiekunowie) potrafily,
                    nauczyly sie zapobiegac sytuacjom konfliktowym, wybiegac zawsze krok
                    naprzod, zeby przewidywac niekorzystny przebieg wydarzen. Z
                    korzyscia dla wsystkich stron.
                    • 24.09.07, 08:33
                      nie sądzisz, że taki grunt jest przygotowywany właśnie w szkołach z oddziałami
                      integracyjnymi? Tworząc klasy integracyjne , próbowano właśnie poprzez
                      zmniejszenie liczebności klasy, wykwalifikowaną kadrę podporę w psychologu
                      stworzyć najlepsze warunki dla dzieci z problemami, nie zawsze wygląda to super,
                      nie jest to idealne rozwiązanie, ale chyba lepsze niż trzydziestoosobowa klasa z
                      jednym, nie konieczni zaznajomionym w temacie nauczycielem. krzyczycie, że nikt
                      nic nie robi, że każdy zieje w wasza stronę nienawiścią, a czy wy coś robicie
                      dla waszych dzieci, czy zapisałyście je do klas integracyjnych, aby w mniejszej
                      klasie, nauczyciel mógł lepiej poznać wasze dziecko, aby mógł lepiej
                      zorganizować czas, aby sam miał lepszy kontakt z nauczycielem , psychologiem,
                      aby osoby przeszkolone mogły udzilić mu pomocy.
                      Wytłumaczcie mi w końcu w czym klasa trzydziestoosobowa jest lepsza od klasy
                      integracyjnej
    • 24.09.07, 07:00
      Przypomniała mi się klasa z podstawówki mojego syna. To było dość
      dawno, ale sądzę, że dziś jest w innych klasach podobnie.
      Klasa 30 osobowa, jedna nauczycielka, po 30-35 roku zycia, mężatka,
      jedno dziecko.
      Uczniowie: ok 1/4 z rozbitych rodzin, po rozwodach. Rodzice w
      róznych stosunkach, bywa, że wrogich. Część z tych dzieci ma za sobą
      traumatyczne przeżycia, część "nowego" tatę. W ciągu 6 lat
      natąpił "wysyp" noworodków - część sióstr i braci pochodziła z
      nowych związkow rodziców. Jeden z chłopców stracił matkę ( śmierć
      poprzedzała dłucha choroba - białaczka-) inny chłopiec stracił ojca
      w wypadku samochodowym.
      Część dzieci doszła w ciągu roku - przeprowadzka, zmiana środowiska,
      kilkoro dzieci żyło w poczuciu zagrożenia socjalnego - rodzice, lub
      jedno z nich straciło pracę i z pieniędzmi było bardzo krucho.
      Kilkoro dzieci przeżyło smierć/ciężka chorobe ukochanego dziadka lub
      babci. Komuś zdechł pies, z którym wychowywał się od urodzenia,
      jakies dziecko przeżyło kradziez mieszkania itd. 3 zdecydowanie
      odbiegało zdolnościami od pozostałych.
      KAŻDE, ale to KAŻDE z tych dzieci jest w jakimś sensie "specjalnej
      troski". Każde wymaga indywidualnego podejścia, pomocy .
      Przypominam, że na 30 osobową klasę indywidualności i prawie
      wszystkich doświadczonych przez życia dzieci przypada JEDNA
      NAUCZYCIELKA - sama zarabiająca grosze, majjąca chorujące dziecko (
      przedszkole). I tu pojawia się problem ADHD. Wśrod uczniów jest taki
      uczeń, czasem dwóch. Czy oni maja większe prawa do uwagi, pomocy
      nauczycielki ( która ma jeszcze tylko uczyc, zrealizować program) -
      niz chłopiec, któremu własnie umarła matka? A może nalezy nie
      zajmować się sprawami tego, który widział kipisz po okradzionym
      mieszkaniu i zając się ADHD-owcem? Albo olac takich, którym świat
      przwrócił się do góry nogami, bo tata wyprowadził się z domu a mama
      jest w ciąży z "wujkiem"?
      Może zzz, Kropka jakoś to wytłumaczą? Przeciez według nich każdy
      jest tak samo ważny i każdy ma prawa. Tylko zaznaczam, nauczyciel
      jest JEDEN i kilkoro dzieci, które przszyły do szkoły po wiedzę.
      • 24.09.07, 08:27
        paula_paulina_10 napisała:

        > Może zzz, Kropka jakoś to wytłumaczą? Przeciez według nich każdy
        > jest tak samo ważny i każdy ma prawa. Tylko zaznaczam, nauczyciel
        > jest JEDEN i kilkoro dzieci, które przszyły do szkoły po wiedzę.

        Może ja Ci to spróbuje wytłumaczyć : KAŻDY jest tak samo ważny w tej
        klasie - i ADHD-owiec i ten któremu zmarła matka. Kazdy ma takie
        samo prawo do nauki i poszanowania swojej osoby!!!!!
        • 24.09.07, 08:38
          To w takim razie "obrazek" - ADHD-owiec ( lub pseudo ADHD-
          owiec) "odprawia" obrzędy jak na pogrzebie. Dzieje się to niespełna
          tydzień po pochówku mamy chłopca, tej, która zmarła na białaczke.
          Osierocone dziecko wybucha płaczem. Jest w stanie ciężkiej traumy (
          śmierc rodzica dla każdego jest ogromną trauma a co dopiero dla
          dziecka). Nauczycielka próbuej go pocieszyc, ale ADHD-owiec ( lub
          pseudo) juz znalazł sobie inne pole działania. Tłucze kolegę i wyje.
          Nauczycielka zostawia zanoszącego się od płaczu chłopca ( bo w tej
          chwili nie zrobi sobie fizycznej krzywdy, za którą odpowiada prawnie
          nauczyciel) i idzie uspokoić ADHD-owca ( ten może rozbic sobie lub
          kolegom głowę ze wszystkimi konsekwencjami - w tym i prawnymi dla
          nauczyciela).
          I gdzie są tu prawa osieroconego dziecka?
          Gdzie poszanowanie dla jego bólu i żałoby?
          Czy dziecko, które straciło matke będzie się zastanawiać dlaczego
          kolega tak bardzo go zranił?
          Czy mu wybaczy?
          Nie!!!!!!!! Dzieckiem , które bardziej potrzebuje czułości, opieki ,
          pocieszenia jest osierocony chłopiec a nie z ADHD ! A nauczyciel
          jest jeden.
          To przykład drastyczny, ale są chwile kiedy trzeba zająć się
          dzieckiem którego ojciec własnie się wyprowadził, któremu urodziła
          się siostra czy zdechł królik. A nie ADHD-owcem i tylko ADHD-owcem!
          • 24.09.07, 09:25
            Coraz bardziej dzikie przykłady podajesz. I czego to dowodzi? Że życie to nie
            bajka i o chwila kogoś spotyka tragedia. Jak pisze ze powinno sie traktować
            uczniów jak najbardziej indywidualnie, to odpowiadasz ze ważniejsza grupa. A
            teraz, na podstawie drastycznych przykładów, licytujesz kto ma większe prawo do
            uwagi nauczyciela. Bez sensu ta rozmowa.
            • 24.09.07, 09:45
              cały czas czekam na twoją odpowiedz w czym klasa integracyjna jest gorsza od
              klasy trzydziestoosobowej z jednym nauczycielem oraz
              "Czy to źle, że uważamy iż człowiek chory powinien być leczony, czy to źle
              że uważamy, iż szkoły powinny być przystosowane do uczenia osób z problemami.
              Czy to źle, ze uważamy że takie osoby powinny korzystać z tej pomocy. Powiedz mi
              w którym momencie moje myślenie jest błędne.
              Czy nie sądzisz, że to bezduszne zmuszać osobę chorą do udawania, że jest
              zdrowa, czy to nie jest egoistyczne. "
              Cały czas czekam na odpowiedz?
              Czyżbyś nie miała logicznych argumentów na wytłumaczenie swojej niechęci do klas
              integracyjnych?
              • 24.09.07, 10:14
                Absolutnie jest lepsza klasa integracyjna. I sama swoje dzieci bym do niej
                posłała. Gdyby była taka możliwość. A z możliwościami jest rożnie. Co nie
                zmienia faktu, ze dziecko ze zdiagnozowanym ADHD ma prawo uczęszczać do
                normalnej (zwyczajnej) klasy. A nauczyciel w tej klasie powinien się na to
                przygotować. I jeszcze jedno integracja ma dopiero sens wtedy gdy odbywa się w
                towarzystwie dzieci zdrowych. w odpowiednich warunkach (przygotowany nauczyciel,
                wcielone w życie pewne zasady postępowania z chorym dzieckiem, życzliwi mu
                koledzy i koleżanki z klasy) ma to nawet sens w zwykłej klasie.
                • 24.09.07, 10:38
                  kropkacom napisała:

                  > Co nie zmienia faktu, ze dziecko ze zdiagnozowanym ADHD ma prawo
                  > uczęszczać do normalnej (zwyczajnej) klasy.

                  Pod warunkiem, że szkoła jest na to przygotowana i nie przynosi to
                  ewidentnej szkody innym dzieciom. Jeżeli sytuacja wymyka się spod
                  kontroli, a problemy stają się nie do rozwiązania - to przykro mi.
                  Nie pozwolę krzywdzić mojego dziecka w imię praw innego dziecka.
                  Niech mu rodzice szukają placówki wyspecjalizowanej.

                  --
                  Ne puero gladium!
                  • 24.09.07, 15:45
                    Ma prawo cokolwiek byś nie napisał. Kropka.
                • 24.09.07, 10:54
                  w takim razi nie widzę sensu dalszej rozmowy, skoro wszyscy uważamy iż klasy
                  integracyjne są najlepsze dla dzieci potrzebujących pomocy, czyli dzieci z ADHD.
                  Co się tyczy możliwości utworzenia takiej klasy, podałam link szkoły która w
                  przeciągu kilku lat przekształciła sie w szkołę integracyjną, posiadającą kilka
                  oddziałów nie integracyjnych. Po przeczytaniu historii tej szkoły, każdy myślący
                  człowiek będzie wiedział, że przemiany dokonały sie z woli i starań rodziców, a
                  szkoła im tylko pomogła.
                  Ciekawi mnie kim jesteś z zawodu ?
                  • 24.09.07, 15:50
                    > Ciekawi mnie kim jesteś z zawodu ?

                    To pytanie do mnie?
                • 24.09.07, 11:07
                  jeszcze jedno dla mnie rodzic, dla którego własne ego jest ważniejsze od
                  własnego dziecka nie jest godny być nazwanym rodzicem, a tak można potraktować
                  rodzica, który z sobie tylko wiadomych powodów naraża własne dziecko na niechęć
                  kolegów, ich rodziców, nauczycieli, na naukę w nieprzystosowanej szkole, z
                  nieobeznanymi w temacie pedagogami ( nie wymagajmy aby nauczyciel chodził na
                  kursy z ADHD , po to są specjalizacje abyśmy mogli skorzystać z pomocy fachowców).
                  ADHD to choroba, która tak jak wszystkie choroby wymaga leczenia, dlaczego
                  uważasz że w tym przypadku rodzic nie powinien leczyć dziecka, nie powinien
                  zrobić nic aby mu pomóc. Taką pomocą jest umieszczenie dziecka w klasach
                  integracyjnych przystosowanych do potrzeb dzieci, jest stała opieka psychologa
                  jest terapia zarówno dla rodziców jak i dziecka . Dlaczego pozbawiasz dzieci z
                  ADHD możliwości leczenia.
                • 24.09.07, 11:29
                  jeszcze jedno, a może ty sie boisz , że dziecko z ADHD któremu rodzice zapewnią
                  normalna naukę w klasie integracyjnej, pomoc psychologa, terapię rozwinie
                  skrzydła i zacznie być zagrożeniem dla twojego dziecka i będzie mogło z tego
                  samego poziomu stawać do walki o miejsce w renomowanej szkole.
                  No tak lepiej zabrać dziecku z ADHD możliwość normalnej nauki, w przepełnionej
                  klasie na pewno nikt nie zauważy jego mocnych stron, od razu zostaną obcięte mu
                  skrzydła i taki element już nie będzie zagrożeniem dla twojego dziecka. Masz
                  racje klasy integracyjne ni powinny powstawać, lepiej w zarodku zniszczyć
                  potencjał ADHDowca
              • 24.09.07, 16:12
                makurokurosek napisała:

                > cały czas czekam na twoją odpowiedz w czym klasa integracyjna jest
                gorsza od
                > klasy trzydziestoosobowej z jednym nauczycielem

                W kazdym punkcie jest lepsza - dla kazdego dziecka lepsza. Rodzice
                powinni domagac się lepszych warunków dla swoich dzieci czyz nie?.
                Wszyscy rodzice - przeciez to tym rodzicom dzieci bez dysfunkcji
                najbardziej na tym zalezy - przynajmniej tak wynika z tego wątku.
            • 24.09.07, 12:08
              To nie są dzikie przykłady - to zycie! życiem są także 30 osobowe
              klasy i jeden nauczyciel. A ten nawet gdyby dwoił się i troił nie
              jest fizycznie wstanie traktować indywidualnie każdego z 30 uczniów
              i do tego zajmowac się tym do czego szkoła jest powołana w pierwszej
              kolejności UCZENIEM.
              Oczywiście, że zdarzają się sytuacje, te bardziej i mniej
              drastyczne, w których dziecko wymaga większej uwagi nauczyciela. Ale
              będzie to niemożliwe, gdy w klasie znajdzie się uczeń z ADHD (
              pseudo). On zawsze, programowo i bardzo skutecznie zatrudni
              nauczyciela. To jemu nauczyciel poswięci gros uwagi na każdej lekcji
              w ciągu całego roku szkolnego. Kosztem wszystkich dzieci. I tych,
              które maja spokojne dzieciństwo i tych, które przezywaja w domu taki
              czy inny dramat, i tych bardzo zdolnych ( nie ma szans na rozwijanie
              czy wręcz wychwycenie talentu, jesli nie zrobia tego rodzice), i
              tych mniej zdolnych, którym nikt nie wytłumaczy po raz drugi.
              W ciagu 45 minut nauczyciel będzie miał cała uwagę skierowana tylko
              na tego ucznia, na jego zachowanie, jego będzie uciszał,
              pacyfikował, jemu odpowiadał na pytania niekoniecznie związane z
              lekcjami.
          • 24.09.07, 09:30
            paula_paulina_10 napisała:

            > Dzieckiem , które bardziej potrzebuje czułości, opieki ,
            > pocieszenia jest osierocony chłopiec a nie z ADHD ! A nauczyciel
            > jest jeden.

            Powtórzę- obaj chłopcy mają jednakowe prawo do opieki.

            • 24.09.07, 12:01
              A ja powtórzę - NAUCZYCIEL JEST JEDEN. Nie wiem kim jesteś z zawodu,
              ale może nie jest to ważne, w każdym razie jestem ciekawa czy jesteś
              wstanie JEDNOCZESNIE robic z taka samą uwagą dwie rzeczy i to
              najczęściej w dwóch róznych miejscach.
              Jesli jesteś np. ekspedientką to czy potrafisz obsługiwać klienta i
              liczyć kasę. Jesli jestes lekarką to czy potrafisz w tym samym
              momencie wypisywać receptę i mierzyć ciśnienie.
              Ja - nie potrafię równocześnie tłumaczyć tekstu i rozmawiać przez
              telefon. Przy czym tekst mogę odłozyć do chwili gdy skończę rozmowe,
              a nauczyciel musi "odpuścić" jedno z dzieci - i najczęściej nie jest
              to ADHD-owiec , bo osierocone dziecko najwyżej popłacze sobie w
              kącie i będzie mu źle, a ADHD-owiec jest nieobliczalny. Może zrzucić
              ze schodów kolegę, zrobić sobie krzywdę. O innych dzieciach nie
              wspomnę - najwyżej nie przerobi się programu i powstaną zaległości.
              • 24.09.07, 12:33
                A nie powinno być tak, że dostosować muszą się obie strony? A
                nie tylko klasa i nauczuciel, bo trzeba dziecko zrozumieć i pomóc
                mu, a samo dziecko już może mieć wszystko gdzieś i zachowywać się
                jak chce?

                Nie rozumiem dlaczego w myśł pseudo integracji, grupa dzieci ma być
                poszkodowana, bo jeden jest na specjalnych warunkach i jemu trzeba
                pomóc.

                --
                EWUNIA MA TERAZ

                Pomóc Kacperkowi...
                • 24.09.07, 13:23
                  Tak, i temu służą własnie klasy integracyjne, do których od ponad
                  300 postów namawiamy.
                  żadna z nas, przeciwstawiających się ADHD w normalnej klasie, nie
                  jest przeciwna integracji. Integracja TAK, ale w klasach ku temu
                  przystosowanych ( integracyjnych).
                  Sa miejsca, w których okreslone zachowania są niedopuszczalne - bez
                  względu na przyczynę. Do kina nikt nie chodzi z płaczącym
                  niemowlęciem, ale są kina, które mają seanse właśnie dla matek z
                  dziećmi. Tu mogą płakac, nikt ich nie wyprosi, bo wiadomo, co się
                  wybiera.
                  Podobnie w filharmonii - kazdy ma prawo do słuchania muzyki, ale źle
                  zachowująca się osoba zostanie wyproszona. Bez względu na to czy ma
                  ADHD czy jest chamem czy jest psychicznie chora ( choć wiadomo, że
                  słuchanie muzyki dla chorych psychicznie jest wskazane). Dla tych
                  ludzi organizowane są specjalne koncerty.
                  Nie chodze do kościoła, ale wiem, że są msze dla dzieci. Tam dzieci
                  mogą okazywać dowolną aktywność i nikogo to nie dziwi. Natomiast
                  msze wymagające skupienia, dla dorosłych nie są miejsem dla
                  maluchów. I ich rodzice muszą się liczyc z niezadowoleniem innych
                  wiernych.
                  To samo dotyczy niektórych restauracji itd.
                  Wniosek - integracja jak najbardziej tak, ale w klasach
                  integracyjnych. Może trzeba się skrzyknąć, zapłacić, poświęcić
                  bardzo duzo czasu, z wielu rzeczy zrezygnować - trudno. Jest to cena
                  posiadania dziecka o pewnym nieprzystosowaniu.
                  I jeszcze jedno porównanie - gdy ma się chore dziecko kosztuja leki,
                  gdy wybitnie uzdolnione muzycznie fortepian. Dlaczego więc dziecko z
                  ADHD ma być pod specjalnym parasolem ochronnym całego społeczeństwa.
                  A już zupełnie inna kwestią jest problem pseudo ADHD. Podejrzewam,
                  że stanowi on 90-95% wszystkich, u których wykryto te dysfunkcję. I
                  tu przysłowiowy pas, od którego zaczął się wątek jest najlepszym
                  lekarstwem. Nie potrzeba specjalnych klas, które jak najbardziej są
                  pożądane przy pozostałych 5-10% chorych.
                  Pozdrawiam wszystkich Paulina.
                  • 24.09.07, 13:29
                    Paulina nie moglabym sie z toba bardziej zgodzic...
                    • 24.09.07, 14:04
                      Nie wychwyciłam, czy klasa corki założycielki wątku, jest klasą
                      integracyjną, ale jeśli nie, to czy rodzice pozostałych dzieci nie
                      powinni uprzednio wyrazić zgody na naukę przez ucznia z aż takimi
                      zaburzeniami? Bo jakby nie bylo zachowanie tego chłopca nie ma
                      wpływu tylko i wyłącznie na niego.

                      co do ilości orzeczanych ADHD zgadzam się z paulą_pauliną
                      --
                      EWUNIA MA TERAZ

                      Pomóc Kacperkowi...
                      • 24.09.07, 14:22
                        według wypowiadających sie tu przeciwniczek klas integracyjnych , a zwolenniczek
                        zapisywania dzieci z ADHD do klas normalnych, rodzic dziecka z ADHD nie musi
                        tłumaczyć się nikomu z choroby dziecka, nie musi przekazywać informacji o
                        terapii, nie musi nic robić oprócz przyniesienia opinii z poradni. Rodzice
                        pozostałych dzieci a przede wszystkim dzieci chcą czy nie chcą muszą stworzyć
                        takiemu dziecku grupę terapeutyczną, muszą tolerować jego zachowanie, muszą sami
                        doszkalać sie na temat jego choroby ( jeżeli przypadkiem gdzieś jednak dowiedzą
                        się na co dziecko jest chore, lub zaczną studiować książki z psychologii i
                        psychiatrii i na podstawie objawów postawią diagnozę). Dodatkowo rodzice dzieci
                        zdrowych powinni sponsorować rodzicom dziecka z ADHD terapię, oraz leki bo ta
                        choroba jest przcież bardzo kosztowna
                        Oczywiście nauczyciel tez powinien sie dokształcać, powinien zrobić
                        podyplomówki z wszystkich dysfunkcji dziecięcych, logopedii, psychiatrii. Bo
                        dziś może mieć w klasie dziecko z ADHD jutro z ADD a za rok z autyzmem. A szkoły
                        integracyjne tak jak i lekarze specjaliści są całkowicie niepotrzebne
                      • 24.09.07, 16:10
                        > powinni uprzednio wyrazić zgody na naukę przez ucznia z aż takimi
                        > zaburzeniami? Bo jakby nie bylo zachowanie tego chłopca nie ma
                        > wpływu tylko i wyłącznie na niego.

                        Dziecko z ADHD ma prawo uczyć sie w zwykłej szkole i normalnej klasie. Na
                        podstawie jakiego prawa mieli by Ci rodzice wyrzucić to dziecko?
                        • 24.09.07, 17:13
                          kropkacom napisała:

                          > Dziecko z ADHD ma prawo uczyć się w zwykłej szkole i normalnej
                          > klasie.

                          Chyba że permanentnie zagraża bezpieczeństwu innych dzieci oraz
                          trwale uniemożliwia osiąganie celów lekcji. Wtedy trzeba znaleźć
                          rozwiązanie, które godzi prawa wszystkich uczniów w klasie. Takim
                          rozwiązaniem jest klasa integracyjna. Interes jednostki nie stoi
                          ponad interesem społecznym, żadne prawo nie jest tak skonstruowane.

                          --
                          Ne puero gladium!
                          • 24.09.07, 17:46
                            Spotkałam się kiedyś na jedym forum z postem nauczycielki która skarżyła sie ze
                            jej ucznia z ADHD nie chciano przyjąć do szkoły integracyjnej. Wiec sytuacja
                            wbrew pozorom nie jest oczywista. Ponoć dziecku z ADHD nie należy się nauczanie
                            w takiej placówce.

                            A dziecko chore nie można wyrzucić. Najwyżej przenieść.

                            • 27.09.07, 12:17
                              dane z PPP:
                              1) ADHD nie jest chorobą
                              2) nie stanowi wskazania do nauczania w klasie integracyjnej - dobra wola dyr.
                              szkoły, ewentualnie wynalaezienie dziecku zaburzeń towarzyszących, tj zaburzenia
                              zachowania, ChAD itepe...
                              3) w normalnej szkole, rejonowej, do której chodzi dziecko z ADHD rodzice
                              innych uczniów niewiele (a dokładnie NIC) nie mają do powiedzenia w temacie czy
                              chcą zeby to dziecko uczyło się z ich synem. córką.



                              I bardzo dobrze!!! Bo kolejną grupę spaliliby na stosie ksenofoby.
                              --
                              Tkaninka zzabawkami
                              TkaninaSiedzi
                              Chore myśli
                              • 27.09.07, 13:11
                                Nie spaliły na stosie i nie ksenofoby, tylko ludzie broniliby swoje
                                dzieci przed ADHD-owcami.
                                Moje dziecko, dzięski Bogu, jest już w takim wieku i w takiej
                                szkole, w której nie ma ADHD-owców. Po prostu nie przezli przez sito
                                rekrutacji, lub w "cudowny" sposób się zmienili.
                                Co moga zrobić rodzice innych dzieci, którzy mają dość
                                przeszkadzania, dezorganizacji, boja się, że ADHD-owiec fizycznie
                                skrzywdzi ich dziecko? Rodzice, którzy maja dość zabawy w
                                nauczycieli, bo nieprzrobiony program.
                                Mogą na zebraniach atakować słownie rodziców dziacka z ADHD. Im
                                więcej ludzi napadnie, zacznie wyciągać "wyczyny", czasem nawet
                                podnoscic głos, mówić o nieprzystosowaniu itd, po prostu ( może to
                                nieładnie) zaszczuwać rodzica.
                                Można mówić o tym w domu. Nie akceptować nienormalnych zachowań.
                                Wtedy dziecko z ADHD będzie samo siedziało w ławce, nikt nie będzie
                                chciał stać z nim w parze itd. Może te brutalne ( tak brutalne, ale
                                nie ma innych) metody skłonia rodziców dzieci nieprzystosowanych do
                                poszukania dla nich odpowiedniej szkoły.
                                Namawiam, aby w przypadku najmniejszego zadrapania, popchnięcia
                                przez dziecko nadpobudliwe robic aferę. Tego nie lubi zadna szkoła.
                                Dyrektor musi zadziałac. A jak nie dyrektor to kuratorium. To samo
                                dotyczy zniszczonych rzeczy- zarówno prac domowych jak i rzeczy
                                materialnych.
                                Wiem, że to brzmi strasznie, ale co robic jesli nie ma innej metody?
                                Co robić jesli nie mozna zmusić innymi sposobami? Brońcie się
                                rodzice normalnych dzieci póki nie zostaniecie zniszczeni.
                                • 27.09.07, 13:24
                                  > Co robić jesli nie mozna zmusić innymi sposobami? Brońcie się
                                  > rodzice normalnych dzieci póki nie zostaniecie zniszczeni.

                                  Jesteś przerażająca okropna. I nie rozumiem jak ktokolwiek w tej dyskusji może
                                  popierać kogoś takiego. No ale może to jest obraz dzisiejszej Polski i Wam to
                                  odpowiada?
                                  • 27.09.07, 13:55
                                    A czy przerażająco okropni nie są rodzice dzieci NIEPRZYSTOSOWANYCH
                                    do uczenia się w normalnej szkole?
                                    Czy nie jest okrucieństwem narażanie innych dzieci na utratę wolnego
                                    popołudnia( w najlepszym razie), a w nieco gorszym odbieranie im
                                    mozliwości nauki w lepszej szkole, zdobycie lepszego zawodu?
                                    Czy nie jest okrucieństwem uciekanie od problemu, wmawianie, że nie
                                    istnieje?
                                    Tak, rodzice normalnych, zdrowych dzieci w każdy możliwy sposób będą
                                    walczyć o normalność, o prawo do nauki, spokoju i bezpieczeństwa.
                                    I nie ma to nic wspólnego z ksenofobia czy niechęcią do integracji.
                                    • 27.09.07, 19:21
                                      paula_paulina_10 napisała:

                                      >> Czy nie jest okrucieństwem narażanie innych dzieci na utratę
                                      wolnego
                                      > popołudnia.
                                      To rzeczywiscie staraaaszne i okrutne, poprostu perfidne.
                                      Może donos do prokuratury?
                                • 27.09.07, 13:57
                                  W USA został przez badaczy przeprowadzony eksperyment, na dorosłych.
                                  Polegał na traktowaniu ucznia (gdy źle odpowiadał) wstrząsami
                                  prądem, przy kolejnych błędach, ze zwiększoną dawką, aż do mogącej
                                  wywołać zgon. (Z książki "Psychologia i życie" Philip Zimbardo).
                                  Wyniki były zaskakujące - ponad 70% dochodziło do krytycznej dawki!!
                                  W tej grupie nikt nie przejawiał zaburzeń psychiki ani zachowań.
                                  Badani byli posłuszni poleceniom eksperymentatora. Dodam, że ów
                                  uczeń nie był traktowany prądem, ale badani byli przekonani, że
                                  jest. Słyszeli jego krzyki i błagania żeby przestac.
                                  Ja zastanawiam się które dzieci miałyby wiekszą szansę odmówić
                                  zrobienia czegoś złego, i myślę, że niebyłyby to te grzeczne,
                                  spełniające oczekiwania i polecenia nauczycieli i rodziców. Może
                                  czasem warto się cieszyć z tego że istnieją ludzie potrafiący
                                  powiedzieć "NIE"??
                                  A może te ułożone dzieci, gdyby były inaczej nastawiane przez
                                  własnych rodziców, uczone tolerancji i wspierania, mogłyby tez
                                  czegoś się nauczyć od dzieci z zaburzeniami? To są dzieci obdarzone
                                  duzo większą wrażliwością i warto z tego zdawać sobie sprawę.
                                  Pozdrawiam serdecznie
                                  --
                                  www.sunflowerstudio.eu
                                  • 27.09.07, 14:41
                                    jeżeli dla ciebie agresja jest oznaką wrażliwości, to tak samo mąż bijący żonę w
                                    ten sposób okazuje jej miłość.
                                    Nie twierdzę że dzieci z ADHD nie mają nic do przekazania, ale nie przesadzajmy
                                    że agresja jest wrażliwością.
                                    • 28.09.07, 09:49
                                      czasami warto zastanowić się nad zjawiskami przyczyno-skutkowymi.
                                      Agresja jest wynikiem, wrażliwość przyczyną. Proponuję tego nie
                                      mylić, inaczej dyskusja nie ma żadnego sensu.
                                      Przykład bijącego żonę męża świadczy o niezrozumieniu problemu.
                                      --
                                      www.sunflowerstudio.eu
                                • 27.09.07, 19:18
                                  paula_paulina_10 napisała:

                                  > Mogą na zebraniach atakować słownie rodziców dziacka z ADHD. Im
                                  > więcej ludzi napadnie, zacznie wyciągać "wyczyny", czasem nawet
                                  > podnoscic głos, mówić o nieprzystosowaniu itd, po prostu ( może to
                                  > nieładnie) zaszczuwać rodzica.
                                  > Można mówić o tym w domu. Nie akceptować nienormalnych zachowań.
                                  > Wtedy dziecko z ADHD będzie samo siedziało w ławce, nikt nie
                                  będzie
                                  > chciał stać z nim w parze

                                  No nie, tutaj to już przesadziłas i to grubo, nawołujesz do
                                  przemocy, wiesz czym to sie może skończyć, chyba nie chciałabys mieć
                                  nikogo na sumieniu. Zastanów się trochę.
                              • 27.09.07, 13:19
                                > I bardzo dobrze!!! Bo kolejną grupę spaliliby na stosie ksenofoby

                                O tym ze nie każda szkoła integracyjna przyjmuje dzieci z ADHD tez słyszałam.
                                Niestety pewnych rzeczy nie przeskoczysz. No ale najlepiej zlinczować rodziców.
                • 24.09.07, 16:03
                  > nie tylko klasa i nauczuciel, bo trzeba dziecko zrozumieć i pomóc
                  > mu, a samo dziecko już może mieć wszystko gdzieś i zachowywać się
                  > jak chce?

                  Dzieci z ADHD nie umieją kontrolować swojej hiper aktywności. Na tym polega ta
                  choroba.

              • 24.09.07, 15:58
                > A ja powtórzę - NAUCZYCIEL JEST JEDEN. Nie wiem kim jesteś z zawodu,
                > ale może nie jest to ważne, w każdym razie jestem ciekawa czy jesteś
                > wstanie JEDNOCZESNIE robic z taka samą uwagą dwie rzeczy i to
                > najczęściej w dwóch róznych miejscach.

                Z zawodu jestem nauczycielem. I nawet w klasie ze zdrowymi uczniami trzeba cały
                czas kontrolować sytuacje w grupie bo nagle może sie okazać ze mówisz tylko do
                siebiesmile Specyfika zawodu.
                • 24.09.07, 16:02
                  kropkacom napisała:

                  > > A ja powtórzę - NAUCZYCIEL JEST JEDEN. Nie wiem kim jesteś z zawodu,
                  > > ale może nie jest to ważne, w każdym razie jestem ciekawa czy jesteś
                  > > wstanie JEDNOCZESNIE robic z taka samą uwagą dwie rzeczy i to
                  > > najczęściej w dwóch róznych miejscach.
                  >
                  > Z zawodu jestem nauczycielem. I nawet w klasie ze zdrowymi uczniami trzeba cały
                  > czas kontrolować sytuacje w grupie bo nagle może sie okazać ze mówisz tylko do
                  > siebiesmile Specyfika zawodu.


                  Kropka czego nauczasz? jak dlugo? jak liczebna masz klase? ile w niej i z jakimi
                  dysfunkcjami dzieci?
                  • 24.09.07, 16:03
                    oraz co najwazniejsze w jakim wieku sa dzieci?
                  • 24.09.07, 16:07
                    Obecnie nie pracuje w zawodzie. Pracowałam w zbiorczym gimnazjum w klasach w
                    których było 31-32 uczniów. Nie zgłaszano mi wtedy które z dzieci było chore.
                    Jednak dzieci miałam rożne. I uwagę musiałam mieć podzielną.
                    • 24.09.07, 19:05
                      a ile podyplomówek ( dotyczących oczywiście nauczania) i ile kursów .
                      Rozumiem,że podyplomówkę z pedagogiki specjalnej , a konkretnie z problematyki
                      ADHD masz , jakie studia podyplomowe i jakie kursy zrobiłaś ( oczywiście jako
                      nauczyciel)
                      • 24.09.07, 19:34
                        > a ile podyplomówek ( dotyczących oczywiście nauczania) i ile kursów...

                        Moment, moment. Ja sobie akurat radziłam z dziećmi na lekcjach. Owszem kilku
                        uczniów było hiper aktywnych (nie wiem czy ADHD) ale robiłam tak aby materiał
                        był przekazany każdemu. Gdybym miała kłopot to szukała bym rozwiązania a nie
                        brnęła w "przepaść". Jak pisałam obecnie nie pracuje ale jeśli powrócę do zawodu
                        to na pewno zapisze się na odpowiedni kurs (zwłaszcza jeśli trafi mi sie uczeń z
                        ADHD). Nie widzę problemu.

                        PS. Nie będę sie każdemu z osobna tłumaczyć z tego co robie, robiłam i robić
                        będę. Jeśli to komuś potrzebne proszę pisać na priva.
                        • 24.09.07, 20:14
                          według twoich teorii każdy nauczyciel powinien robić podyplomówki i kursy,
                          zwłaszcza że każdy styka sie z ADHDowcem lub pseudo ADHDowcem. no cóż w twoim
                          przypadku bardzo pasuj powiedzenie krowa, która dużo ryczy mało mleka daje.
                          żądasz od nauczycieli kursów, szkoleń a sama jako nauczyciel nie masz żadnego
                          kursu,żadnego przygotowaia ale cóż najłatwiej oczekiwać od kogoś i dysponować
                          kogoś pieniędzmi, gorzej zrobić coś samemu i przeznaczyć na to własne pieniądze
                          • 24.09.07, 20:27
                            Czytaj ze zrozumieniem. Nie miałam problemów w pracy. Gdybym miała takowe to bym
                            nie załamywała rak jak to trudno, ciężko, zabierzcie to dziecko itd. Ja nie
                            mówię że każdy ma mieć kursy ale każdy kto potrzebuje powinien je mieć.
                            • 24.09.07, 20:50
                              a nie sądzisz, że ocena twojej pracy i tego jak sobie z nią radziłaś nie należy
                              do ciebie. W twoim subiektywnym odczuciu wszystko było ok, ale czy w odczuciu
                              twoich uczniów i ich rodziców też tak było. Każdy sam powinien decydować na
                              jakie kursy i szkolenia pójdzie, a ty zamiast komuś planować drogę rozwoju
                              zajmij sie swoja drogą.
                              • 24.09.07, 21:18
                                Nie mam monopolu na nic. W pracy nie miałam problemu z prowadzeniem lekcji i
                                przekazaniem tego co zaplanowałam.

                                > czy w odczuciu
                                > twoich uczniów i ich rodziców też tak było

                                W kontakcie z rodzicami nie miałam sygnałów aby były jakieś zastrzeżenia. A czy
                                byłam lubiana o to faktycznie trzeba spytać dzieci.

                                > decydować na
                                > jakie kursy i szkolenia pójdzie, a ty zamiast komuś planować drogę > rozwoju
                                zajmij sie swoja drogą.

                                Owszem. I każdy decyduje co mu jest potrzebne. Ja tez zrobiłam studia
                                podyplomowe w dziedzinie mi wówczas przydatnej. Jednak jeśli ktoś ma w klasie
                                zdiagnozowane dziecko z ADHD i nie radzi sobie z tym najlepiej to chyba
                                naturalne ze powinien sie w tym kierunku douczyć.
                                • 24.09.07, 21:31
                                  dyskusja z tobą jest całkowicie bezsensowna, bo całkowicie zaprzeczasz temu co
                                  twierdzisz .popierasz tezę że szkoły integracyjne są najlepsze dla dzieci z ADHD
                                  i z uporem maniaka twierdzisz, że dziecko z ADHD najlepiej będzie czuło się w
                                  szkole dla niego nie przystosowanej. Sobie dajesz dużo wolnej ręki odnośnie
                                  szkoleń, natomiast pozostałym nauczycielom jak i rodzicom tej wolnej ręki już
                                  nie dajesz. Wszyscy powinni być wykwalifikowani w kwestii ADHD, choć
                                  jednocześnie jako odpowiednią i wystarczającą drogę dokształcania uznajesz
                                  internet. Jeszcze jedna zawiłość twojego myślenia. Wszyscy powinni być
                                  tolerancyjni wobec dziecka z ADHD, powinni służyć mu pomocą choć nikt nie ma
                                  prawa wiedzieć o jego chorobie.
                                  • 24.09.07, 22:19
                                    > Sobie dajesz dużo wolnej ręki odnośnie
                                    > szkoleń, natomiast pozostałym nauczycielom

                                    Nie mam dowolności w kursach, szkoleniach. Weryfikowała je moja praca. Była
                                    potrzeba, były studia podyplomowe w odpowiednim kierunku. Miałabym w klasie
                                    dziecko ze zdiagnozowanym ADHD było by douczenie w tym temacie.

                                    > Wszyscy powinni być wykwalifikowani w kwestii ADHD, choć
                                    > jednocześnie jako odpowiednią i wystarczającą drogę dokształcania
                                    > uznajesz internet.

                                    Wszyscy którzy mają do czynienia z dzieckiem z dzieckiem z ADHD. Na początek
                                    dobry chociaż internet.

                                    > Wszyscy powinni być
                                    > tolerancyjni wobec dziecka z ADHD, powinni służyć mu pomocą choć
                                    > nikt nie ma prawa wiedzieć o jego chorobie.

                                    Sprawa jest na tyle kontrowersyjna że są tu pewne regulacje.

                                    "Pierwszym krokiem jest uzyskanie zgody opiekunów dziecka z zespołem ADHD na
                                    omawianie jego problemów na zebraniach z rodzicami. Od ich uznania zależy, czy
                                    będą obecni podczas rozmowy o dziecku na zebraniu z rodzicami. Nie należy
                                    wywierać żadnego nacisku w tym kierunku. Uczestniczenie w publicznym
                                    przedstawianiu spraw swojego dziecka może być zbyt trudne. Właśnie okazanie
                                    szacunku każdej ze stron, również wymaganie szacunku dla siebie jest warunkiem
                                    świadomej współpracy. Osiągamy go dzięki uważnemu i życzliwemu wysłuchaniu
                                    wszystkich zainteresowanych i dzięki wyegzekwowaniu bycia wysłuchanym.
                                    Dopuszczenie do swobodnych wypowiedzi na forum niesie w sobie niebezpieczeństwo
                                    zadziałania mechanizmów znanych jako "psychologia tłumu". Bezpieczniej będzie
                                    rozmawiać z poszczególnymi rodzicami osobno, przed wspólnym spotkaniem na ten temat.

                                    Zapanowanie nad emocjami grupy ułatwi przygotowany plan. Najpierw przypominamy
                                    temat spotkania: problemy spowodowane przez dziecko. Ustalamy czas - najlepiej
                                    do 30 minut. Podajemy cytowane na wstępie podstawy prawne chroniące dziecko z
                                    zespołem ADHD. Dodajemy zapis punktu 1 artykułu 29 Europejskiej Konwencji o
                                    Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności podpisanej w Paryżu dnia 20
                                    marca 1952r. "Państwa-Strony są zgodne, że nauka dziecka będzie ukierunkowana
                                    na: d)przygotowanie dziecka do odpowiedzialnego życia w wolnym społeczeństwie, w
                                    duchu zrozumienia, pokoju, tolerancji, równości płci..."

                                    Następnie przekazujemy tylko te informacje o dziecku, które pozwolili ujawnić
                                    opiekunowie. Przedstawiamy je w taki sposób, aby osiągnąć założony cel: wzajemne
                                    wsparcie i przyjęcie przez rodziców określonych zadań. Uspokajamy od razu, że
                                    nie zabiorą one dużo energii. Zdajemy sobie przecież sprawę z niedoboru czasu i
                                    sił w polskich rodzinach. Dotąd naradzaliśmy się w domach, jak bronić się przed
                                    nadpobudliwym kolegą. Marnowaliśmy siły a sytuacja pogarszała się, wszyscy
                                    przegrywali. Działania niespójne tworzyły przestrzeń nieokreśloną, pole do
                                    krętactw i nadużyć dla inteligentnego dziecka z deficytem hamowania i uwagi. Od
                                    dzisiaj potraktujemy obecność tego dziecka tak jak pogodę; mamy wpływ nie na to,
                                    jaka jest, tylko na to, jak wobec niej się zachowamy.

                                    Nie zmienimy przecież genów dziecku. Cieszmy się, że to nie nam trzeba pomóc.
                                    Łatwiej jest czynić coś dla kogoś, niż być zależnym od cudzej dobroci. Nie
                                    wiadomo jeszcze, czy komuś z obecnych nie urodzi się dziecko z zespołem ADHD.
                                    Bywa nawet, że jedno z bliźniąt jest zrównoważone (dla rozładowania napięcia
                                    można zażartować, że jest ono "tradycyjne"), a drugie nadpobudliwe. Poza tym
                                    nadpobudliwych w lżejszym stopniu jest kilkoro innych w klasie. Ucząc się sztuki
                                    postępowania z tym jednym, poradzimy sobie z łatwością z pozostałymi.

                                    Każdy z rodziców powinien przekonać swoje dzieci, by nie prowokowały kolegi,
                                    zachęcać do pomocy uprzedzając o trudnościach, doradzać jak radzić sobie z
                                    problemem. W żadnym wypadku nie można obwiniać ich za doznane porażki.

                                    Podczas spotkania wszyscy rodzice powinni wspólnie zastanowic się nad strategią
                                    postępowania, by uzupełniała ona działania szkoły, rodziców dziecka
                                    nadpobudliwego i współgrała z pomocą jego rówieśników.

                                    Na kolejnych zebraniach klasowych warto krótko modyfikować zdania w zależności
                                    od realnie ocenionych potrzeb."


                                    • 24.09.07, 23:06
                                      kropkacom napisała:

                                      > Podajemy cytowane na wstępie podstawy prawne chroniące dziecko z
                                      > zespołem ADHD. Dodajemy zapis punktu 1 artykułu 29 Europejskiej
                                      > Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności
                                      > podpisanej w Paryżu dnia 20 marca 1952r. "Państwa-Strony są
                                      > zgodne, że nauka dziecka będzie ukierunkowana na: d) przygotowanie
                                      > dziecka do odpowiedzialnego życia w wolnym społeczeństwie,
                                      > w duchu zrozumienia, pokoju, tolerancji, równości płci..."

                                      Szczerze mówiąc mdli mnie na taką argumentację, odrzuca takie
                                      jednostronne spojrzenia na problem praw i wolności człowieka. Każdy,
                                      rodzice dziecka z ADHD także, ma nie tylko prawa, ale i obowiązki,
                                      musi się też liczyć z wieloma społecznymi uwarunkowaniami. Nie
                                      wszystko w życiu jest możliwe. Żaden człowiek nie może korzystać ze
                                      swoich praw sprzecznie z interesem innych ludzi.

                                      I tu bym od nauczycielki oczekiwał mądrego poszukiwania możliwości
                                      pogodzenia interesów, a nie zaprzeczania prawom mojego dziecka i
                                      stawiania na piedestale praw innego.

                                      Gdybyś mi na wywiadówce zaczęła od napuszonych teorii różnorakich
                                      niedorzeczników, to mnie masz już przeciwko sobie. Od górnolotnych
                                      słów wolę rozsądek i zwykłą życiową mądrość.

                                      --
                                      Ne puero gladium!
                            • 24.09.07, 21:02
                              pozwól każdemu samemu decydować o sobie i swoim życiu, nie masz monopolu na
                              widzę i mądrość, tak samo jak inni popełniasz błędy więc nie traktuj siebie i
                              swoich pomysłów jako jedynych słusznych.
                            • 25.09.07, 07:22
                              Ale wiedza idzie naprzód i być może czegoś byś się jednak nauczyła
                              na kursie. To tylko jakieś tysiąc złotych i tylko kilka sobót i
                              niedziel. Innym nauczycielom zalecasz więc co za problem.
                              A może na takim kursie dowwiedziałabyś sie o czymś o czym usiłujemy
                              Ci powiedzieć, a mianowicie, że integracja jest dobra, ale w
                              szkołach integracyjnych??????
                              • 25.09.07, 08:56
                                Robiłam studia podyplomowe za kupę kasy a teraz zapisuje sie na kurs językowy.
                                Jeśli będę pracowała z dziećmi z ADHD to tez sie za swoje pieniążki douczę. Nie
                                jestem hipokrytką i wyznaje zasadę ze człowiek powinien się uczyć całe życie.
                                • 25.09.07, 11:00
                                  To Ci się chwali. Wielu nauczycieli pozazdrości zapewne bogatego
                                  męża, bo niewielu stać na to, aby za miesięczna pensję fundować
                                  sobie kurs. Raz dla dyslektykow, dwa dla dysgrafików, trzy dla ADHD,
                                  cztery dla ADD - zresztą dysfunkcji jest wiele. Ktos kiedys
                                  powiedział, że nauczyciele to "studenty do samej renty" - tylko z
                                  czegos trzeba także zyć!
                                  • 25.09.07, 11:22
                                    Kto powiedział ze za miesięczną?

                                    > powiedział, że nauczyciele to "studenty do samej renty" - tylko z
                                    > czegos trzeba także zyć!

                                    Można nie być nauczycielem. Przecież nie ma przymusu.
                                    • 25.09.07, 11:57
                                      ktoś musi uczyć dzieci. poniżej przedstawię kursy i ich ceny, które każdy
                                      nauczyciel powinien chyba zrobić, bo raczej jest mała szansa aby ni spotkał si z
                                      tą problematyką
                                      -"Agresja na różnych poziomach rozwoju dziecka — sposoby przezwyciężania i
                                      zapobiegania" - cena 1800 -10h
                                      -"Anoreksja. Bulimia." -cena- 1500 PLN - 5h
                                      - "Diagnoza i terapia dysleksji" - cena -2000 - 8h
                                      - "Diagnoza zaburzeń pamięci " - cena -210 PLN -20 h
                                      - " Lęki szkolne — przyczyny, przeciwdziałanie i leczenie" - cena 230 PLN -25h
                                      - "Praca z dzieckiem nadpobudliwym psychoruchowo" -2200-2900 PLN - 12 lub 16
                                      godzin
                                      - "Profilaktyka uzależnień" - 650-850 PLN - 3-5 godzin
                                      -"Jak radzić sobie z trudnymi uczuciami uczniów
                                      i jak zachęcać do współpracy?" - cena 1000 PLN - 3h
                                      - Warsztaty psychologiczne w pracy nauczyciela z klasą - cena 220 PLN/

                                      W sumie za wszystkie podstawowe kursy wyszło tylko 9810 zł. dla zwykłego
                                      nauczyciela, który co prawda ma mało godziny ale zarabia miesięcznie 1400zł to
                                      naprawdę drobnostka. A przyciesz nie możemy segregować który problem jest
                                      ważniejszy, bo raczej każdy jest tak samo ważny. Cieszę sie, że są ludzie tacy
                                      jak ty dla których 10000 to nie wielka kwota, może powróć do szkoły i zrób sobie
                                      te kursy abyśmy mieli wykwalifikowaną kadrę. Pomijam fakt ze dla mnie
                                      kilkugodzinny kurs, to raczej mało i preferowałabym studia podyplomowe, ale tam
                                      ceny są w granicach 4000 za jeden.
                                  • 25.09.07, 11:48
                                    paula_paulina_10 napisała:

                                    > To Ci się chwali. Wielu nauczycieli pozazdrości zapewne bogatego
                                    > męża, bo niewielu stać na to, aby za miesięczna pensję fundować
                                    > sobie kurs.

                                    Twoje narzekanie na trudny los biednych nauczycieli/zresztą
                                    słuszne/to chyba jest temat na inny wątek - co to obchodzi rodziców
                                    dziecka z ADHD czy innymi dysfunkcjami, to nie ich problem - tez
                                    moga byc biedni itd. państwo nakłada obowiazek nauki na dziecko i
                                    państwo nie jest w stanie zapewnic im nalezytej opieki i warunków do
                                    nauki a tym samym warunków do nauki innych dzieci. Dlaczego
                                    poszkodowane ma byc dziecko, które i tak los kiepsko doświadczył?
                                    Wybierasz najprostszy sposób na ten problem- wywalic Bogu ducha
                                    winne dziecko.
                                    I to ma byc nauczyciel..... szkoda słów.
                                    • 25.09.07, 12:02
                                      a może zapewnić mu nauczani w przystosowanej do tego klasie , z
                                      wykwalifikowanymi nauczycielami, czyli zapisać dziecko do klasy integracyjnej,
                                      przeciecz po to te klasy powstają.
                                      • 25.09.07, 12:10
                                        makurokurosek napisała:

                                        > a może zapewnić mu nauczani w przystosowanej do tego klasie , z
                                        > wykwalifikowanymi nauczycielami, czyli zapisać dziecko do klasy
                                        integracyjnej,
                                        > przeciecz po to te klasy powstają.

                                        Jak i dla dzieci, którym przeszkadza ADHD-owiec w 30 osobowej klasie.


                                        • 25.09.07, 13:59
                                          Nie ma dziecka, któremu nie przeszkadzałby ADHD-owiec. Oczywiście,
                                          że byłoby pieknie, gdyby wszystkie klasy były 15 osobowe, z dobrze
                                          wyszkolonymi i opłacanymi nauczycielami, którym kursy, szkolenia
                                          opłacałby pracodawca udzielając przy tym płatnego urlopu ( pytanie
                                          kto wtedy uczyłby dzieci). Tak samo dobrze by było gdybysmy wszyscy
                                          byli zdrowi, piekni, młodzi i bogaci. Niestety - tak nie jest. I
                                          poki sa dzieci z ADHD - przeszkadzające i uniemozliwiające naukę,
                                          póki w 30 osobowej klasie jest jeden przemęczony nauczyciel, który
                                          zarabia grosze, ma najczęściej rodzinę to o indywidualnym podejściu
                                          do ucznia nie ma mowy.
                                          Nikt, nawet wspaniała Kropka, się nie rozmnozy, nie podzieli. Cos
                                          będzie się działo kosztem czegoś, zajęcie kims kosztem kogoś. I
                                          najczęściej ucierpia osoby niekłopotliwe, zachowujące sie normalnie.
                                          Chore dziecko ( nieważne na co) to dla RODZICÓW i przede wszystkim
                                          rodziców wielki problem, nieszczęście, wydatki.
                                          Nie mozna cedować ich na całe społeczeństwo. Rodzice dzieci z
                                          krótkowzrocznościa musza kupic okulary, chodzić do okulisty. Rodzice
                                          dzieci kalekich - muszą zapewnić sprzęt, wózek, rehabilitację.
                                          Rodzice ADHD-owców reedukacje i szkoły integracyjne. Czasem trzeba
                                          poszukac, czasem zapłacic, wysilić sie, ale nie obarczac swoimi
                                          problemami innych. Bo dojdziemy do absurdu - do rodziców dziecka z
                                          ADHD zwróci się rodzic, który będzie potrzebował pieniędzy na czynsz
                                          a inny spłaty raty za samochód. Oczywiście , i słusznie, zostanie
                                          odesłany do diabła - bo i czynsz i samochód jest sprawa
                                          zainteresowanych. Podobnie jak terapia.
                                      • 25.09.07, 14:04
                                        Makuro, my sobie, one sobie. I tak mozna pewnie do 500 postu. W
                                        sumie ja to mam juz za sobą. W szkole mojego syna nie ma dzieci z
                                        dysfunkcjami. Zal mi tylko wszystych potencjalnych ofiar ADHD-owców
                                        i.....ADHD-owców, bo obrona Kropki, mamy303 w sumie godzi w nich (
                                        paniczny strach/wstyd przed szkołami integracyjnymi).
                                        Mamy normalnych dzieci! Nie dajcie się sterroryzować, walczcie o
                                        swoje! Sa Rady Rodziców, wydeptujcie ściezki i dyrektorów. W
                                        przypadku najmniejszego przejawu agresji krzyczcie, nagłaśniajcie,
                                        zmuście rodzicow dzieci z ADHd do przejścia do szkół integracyjnych.
                                        Stosujcie wszystkie mozliwe metody - tu wschodzi w grę przyszłość
                                        Waszego dziecka i jego bezpieczeństwo.
                                        • 25.09.07, 15:04
                                          paula_paulina_10 napisała:

                                          > Mamy normalnych dzieci! Nie dajcie się sterroryzować, walczcie o
                                          > swoje! Sa Rady Rodziców, wydeptujcie ściezki i dyrektorów. W
                                          > przypadku najmniejszego przejawu agresji krzyczcie, nagłaśniajcie,
                                          > zmuście rodzicow dzieci z ADHd do przejścia do szkół
                                          integracyjnych.
                                          > Stosujcie wszystkie mozliwe metody - tu wschodzi w grę przyszłość
                                          > Waszego dziecka i jego bezpieczeństwo.

                                          Jestem mamą normalnego /póki co dziecka/ i powiem szczerze że
                                          rozśmieszyłas mnie tym nawoływaniem.
                                          Analogicznie Rodzice Adhd-owców łaczcie się, nie dajcie się
                                          sterroryzować, jak jakiemus dziecku przeszkadza wasze nadpobudliwe
                                          dziecko to niech szuka klasy integracyjnej, gdzie mu pomogą nauczyc
                                          się tolerancji bo widac jego rodzice nie dośc nad nim pracują.


                                          • 25.09.07, 15:25
                                            No to się zdecyduj czy masz dziecko normalne czy z ADHD? Po nie
                                            wiadomo.
                                            Rodzice dzieci z ADHD są, na szczęście, w mniejszości. Gdyby chcieli
                                            współpracować a nie za wszelką cenę integrować się, w złym tego
                                            słowa znaczeniu, pomogliby swoim dzieciom. Nie chcą więc w końcu
                                            będą mieli. Ucierpia ich dzieci. Bardzo przyjemne, zwaszcza dla
                                            dziecka niedostosowanego, gdy jest totalnie odrzucone w klasie, gdy
                                            nikt nie chce z nim siedziec, stac w parze, pracowac w zespole. Może
                                            oczywiście poskarzyć się nauczycielowi, ale ten, po cichu przyzna
                                            rację zdrowemu dziecku.
                                            I o ile nauczyciela można próbowac zmusić do tolerowania w klasie
                                            takiego dziecka, to kolegów już nie.
                                            Nikt nie chce wyrzucać dzieci z ADHD do szkół specjalnych, natomiast
                                            propozycja umieszczenia ich w szkołach integracyjnych jest pomysłem
                                            dobrym. Dlaczego odrzucanym? Wstydzicie się? Boicie? obawiacie, że
                                            wśród fachowców wyjdzie szydło z worka, że to nie ADHD tylko
                                            karygodne zaniedbania wychowawcze? Nie chce Wam się chodzic na
                                            terapię? Współpracować? Szkoda Wam pieniędzy na , byc może,
                                            zapłacenie za szkołe niepubliczną o charakterze integracyjnym? Sama
                                            nie wiem. I dodam, że gdyby mój syn wymagał specjalnej troski, nie
                                            byłoby dla mnie rzeczy wazniejszej niż znalezienie mu odpowiedniej
                                            dd jego mozliwości szkoły. I tak postepują kochający rodzice, a nie
                                            tacy, którzy w sumie wstydzą się swoich dzieci.
                                            • 25.09.07, 15:39
                                              paula_paulina_10 napisała:

                                              > No to się zdecyduj czy masz dziecko normalne czy z ADHD? Po nie
                                              > wiadomo.
                                              A po co Ci ta informacja??
                                              Skup sie na temacie i spróbuj zdjac klapki z oczu. Dzieci z ADHD są
                                              i maja prawo sie uczyc a ich rodzicom pozostaw dezycje w jakiej
                                              szkole. Czy Tobie ktos narzuca gdzie ma sie uczyc Twoje dziecko?
                                              Przeciez lepiej by było dla niego jakby poszło do klasy
                                              integracyjnej tak czy nie? To czemu tam go nie posłałaś?
                                              • 25.09.07, 16:56
                                                Potrzebna, bo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia (
                                                najczęściej). A co wstydzisz się dziecka?
                                                Moje dziecko nie ma ograniczeń co do uczenia się w normalnej (!)
                                                szkole, ale nie ma predyspozycji do szkoły muzycznej czy
                                                plastycznej. W związku z tym nie mogę narzucać komukolwiek, aby
                                                uczyło się w szkole muzycznej, wymagało od nauczyciela, żeby 110
                                                razy ćwiczył z nim te same kawałki, kosztem INNYCH uzdolnionych
                                                muzycznie dzieci. Ma takie ograniczenie, szkoła muzyczna nie dla
                                                niego i, nawet gdybym miała ambicje, żeby zrobic z niego muzyka, za
                                                wysokie progi. Tak samo jest z dziecmi z ADHD - normalne szkoły nie
                                                są dla nienormalnych dzieci ( może to zbyt ostre określenie, ale
                                                chyba jedyne).
                                                Co prawda rodzice dzieci z ADHD nie narzucały mi szkoły, natomiast
                                                skutecznie narzuciły sposób zorganizowania popołudnia. I nie tylko
                                                mnie, ale co najmniej 20 innym rodzinom. Jedni , tak jak ja
                                                nadrabiali zaległości z dziecmi, inni wozili na korepetycje. Kilkoro
                                                odpuściło nauke i zaprzepaściło mozliwości dzieci. Tak więc w tym
                                                ostatnim przypadku rodzice dzieci z ADHD narzucili przyszłość innym
                                                dzieciom. Dzięki nieprzerobionym programom ( rodzice albo sami nie
                                                mogli albo nie umieli pomóc) te dzieci zostały pozbawione mozliwości
                                                chodzenia do dobrego liceum ze wszystkimi konsekwencjami.
                                                Zresztą tak jak już pisałam - dzieci z ADHD i tak nie będą miały w
                                                normalnej szkole życia. I to dzięki swoim rodzicom.
                                                • 25.09.07, 19:57
                                                  paula_paulina_10 napisała:

                                                  > Potrzebna, bo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia (
                                                  > najczęściej). A co wstydzisz się dziecka?

                                                  Ja swojego dziecka nie wstydziłabym się nawet gdyby miało podwójne
                                                  ADHD.

                                                  > Co prawda rodzice dzieci z ADHD nie narzucały mi szkoły, natomiast
                                                  > skutecznie narzuciły sposób zorganizowania popołudnia. I nie tylko
                                                  > mnie, ale co najmniej 20 innym rodzinom. Jedni , tak jak ja
                                                  > nadrabiali zaległości z dziecmi, inni wozili na korepetycje.
                                                  Kilkoro
                                                  > odpuściło nauke i zaprzepaściło mozliwości dzieci.

                                                  To trzeba było przenieść dziecko do klasy integracyjnej - to takie
                                                  cudowne lekarstwo na wszystko.


                                                  • 25.09.07, 22:18
                                                    zanim zaczniesz sie wypowiadać poczytaj sobie o klasach integracyjnych, bo twój
                                                    poziom wiedzy na ten temat jest zerowy. Nie rób z siebie idiotki i nie
                                                    wypowiadaj sie na tematy o których, jak można wnioskować z twoich wypowiedzi,
                                                    nie masz pojęcia.
                                                  • 26.09.07, 08:11
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > zanim zaczniesz sie wypowiadać poczytaj sobie o klasach
                                                    integracyjnych, bo twój
                                                    > poziom wiedzy na ten temat jest zerowy.

                                                    To do tego trzeba mieć jakaś specjalną wiedzę, może studia sa jakies
                                                    na temat klas integracyjnych????

                                                    > Nie rób z siebie idiotki i nie
                                                    > wypowiadaj sie na tematy o których, jak można wnioskować z twoich
                                                    wypowiedzi,
                                                    > nie masz pojęcia.

                                                    Juz wole z siebie zrobic idiotke niz mieć tak waskie horyzonty w
                                                    mysleniu i postrzeganiu świata jak TY.
                                                  • 26.09.07, 07:23
                                                    Dla NORMALNYCH dzieci klasy integracyjne nie są cudownym lekarstwem,
                                                    natomiast dla dzieci z ADHD są.
                                                    Są jednak rodzice, tacy jak Kropka, którzy chcą, aby ich dziecko
                                                    stykało się ze wszystkimi, także tymi, którzy mają ADHD, są
                                                    nadpobudliwi. Traktuja to jako element wychowania. Ich prawo.Dla
                                                    nich szkoły integracyjne są dobrym rozwiązaniem.
                                                    Dlaczego rodzice dzieci z ADHd na siłe i za wszelka cenę usiłują
                                                    udowodnić, że ich NIEPRZYSTOSOWANE dzieci powinny uczyć się w
                                                    normalnych szkołach?
                                                    Dlaczego jak ognia boja się placówek przystosowanych dla sprawnych
                                                    inaczej?
                                                    Dlaczego mają klapki na oczach i nie widza, ze ich dzieci prędzej
                                                    czy póxniej na tym ucierpią ( bo ci, którym przeszkadzają, ci którzy
                                                    maja dość nienormalnych zachowań w końcu się postawią, a sa w
                                                    większości i maja za soba zdesperowanych nauczycieli)?
                                                    Powtarzam - moje dziecko nie nadaje się do szkoły muzycznej. Nie ma
                                                    talentu, nie ma dobrego słuchu muzycznego. Inne dzieci są muzykalne.
                                                    Czy w związku z tym ja mam na siłe pchac syna do szkoły muzycznej,
                                                    męczyć i powodować, że lekcje muzyki będą dla wszystkich nie do
                                                    zniesienia - takze i tych, którzy maja talent?
                                                    Czy kogoś, kto jest niesprawny fizycznie normalni rodzice pchają do
                                                    klubów sportowych? Nie, bo przez niego druzyny będą osiągały gorsze
                                                    wyniki, stracą utalentowani zawodnicy, a on sam zostanie odtrącony.
                                                    To samo z dziecmi z ADHD.
                                                    Ostatnią rzecza, którą chciałbym fundować swojemu dziecku to
                                                    odtrącenie i osamotnienie w klasie, świadomość, że jest inne i
                                                    gorsze. A to robia rodzice dzieci z ADHD wysyłając je do normalnych
                                                    szkół.
                                                  • 26.09.07, 07:48
                                                    Wiesz, zal mi ciebie, a przede wszystkim twojego dziecka. Moje
                                                    dziecko nie jest winne swojej dysfunkcji, ty swiadomie wychowujesz
                                                    dziecko dysfunkcyjne, uczac je nietoleracji i egoizmu. Kochasz je
                                                    malpia miloscia, ktora wbrew twoim intencjom moze sie skonczyc
                                                    wlasnie samotnoscia i odtraceniem i spoleczenstwie, jesli twoje
                                                    dziecko wyrosnie na egoiste, zapatrzonego wylacznie we wlasny czubek
                                                    nosa i we wlasne potrzeby.
                                                    tak sie sklada, ze oprocz dziecka z ADHD mam tez drugie dziecko
                                                    specjalnej troski, autystyczne. Chodzilo do normalnego przedszkola,
                                                    w miare mozliwosci bawilo sie z innymi dziecmi, ktore czasem nie
                                                    rozumialy, dlaczego mloda dezintegruje im zabawe, uwazajac, ze jest
                                                    to zabawne, nie pojmujac regul gry. I wiesz, co uslyszalam na
                                                    zebraniu rodzicow? Ze to jest fantastyczne, ze takie dziecko jest w
                                                    grupie z ich dziecmi, ze dzieci ucza sie tolerancji, opiekunczosci,
                                                    ze widza, ze na swiecie zyja rozni ludzie i ze rowniez pozostale
                                                    dzieci (zdrowe, pelnosprawne) w grupie odnosza ogromne korzysci z
                                                    obecnosci mojej corki w przedszkolu.
                                                    Uwierzysz?
                                                    Tobie dedykuje moj ulubiony cytat ze Slawomira Mrozka:
                                                    "Blogoslawiona ciasnota horyzontow. Tylko w malym swiecie jestesmy
                                                    wielcy".
                                                  • 26.09.07, 08:48
                                                    Nigdzie nie napisałam, że Twoje dziecko winne jest swojej
                                                    dysfunkcji - podobnie jak niewidomy nie ponosi odpowiedzialności za
                                                    to, że niewidzi. Jest róznica między nietolerancją i egoizme, a
                                                    pozwoleniem na to, aby osoby z dysfunkcjami zaburzały cały świat i
                                                    życie innym. Nie na tym polega integracja.
                                                    Mój syn chodził do szkoły z kolegą na wózku inwalidzkim. I nikt tego
                                                    dziecka nie odtrącał.
                                                    Mogę bardzo współczuć niewidomemu, ale w ramach, no właśnie w ramach
                                                    czego współczucia, wyrównywania szans, braku odtrącenia, nikt o
                                                    zdrowych zmysłach nie wyda mu prawa jazdy. Dysfunkcje łączą się z
                                                    ograniczeniami. To przykre dla rodziców, to dramat, ale życie
                                                    takie , niestety, jest. Nie każdy jest młody, piekny, zdrowy i
                                                    bogaty. Są i starzy, ubodzy, chorzy w przytułkach. Nie oznacza to,
                                                    że tym pierwszym nalezy odebrać to co maja i rozdać tym drugim (
                                                    zeby choc mieli pieniądze).
                                                    Wiesz, jakoś nie wuierzę w entuzjazm przedszkolaków gdy Twoja córka
                                                    przeszkadzała im w zabawie. Dzieci mogły być pacyfikowane przez
                                                    nauczycielke, mogły się usuwać, ale nigdy nie zaakceptowały "innego"
                                                    dziecka.
                                                  • 26.09.07, 09:06
                                                    bo ty piszesz i myslisz kategoriami wspolczucia. Dzieci w
                                                    przedszkolu nie wspolczuly, nawet nie musialy specjalnie sie
                                                    wysilac, aby tolerowac moje dziecko. Traktowaly je jak kazde inne,
                                                    nawet, jesli w to nie wierzysz. Zwlaszczz, ze w gruiopie byly dzieci
                                                    od 1 do 5 lat, wiec sila rzeczy roznice w poziomie ich rozwoju byly
                                                    tak czy siak duze.
                                                    Osoby specjalnej troski spychane na margines sa przez takich ludzi
                                                    jak ty traktowane z litoscia i wspolczuciem.
                                                    Osoby specjalnej troski zyjace wsrod ludzi, sa traktowane jak kazdy
                                                    inny, w sposob naturalny. Nie chodzi o wspolczucie ani litosc.
                                                    Chodzi o ich prawo do uczestniczenia w zyciu spolecznym na rowni z
                                                    innymi, nawet, jesli wymagaja dodatkowej pomocy z racji swojej
                                                    niepelnosprawnosci.
                                                    Gdybys zdjela klapki z oczu,a z dziecka klosz znad glowy, moze
                                                    byscie te subtelnosci zauwazyli.
                                                  • 26.09.07, 09:27
                                                    paula_paulina_10 napisała:

                                                    Dzieci mogły być pacyfikowane przez
                                                    > nauczycielke, mogły się usuwać, ale nigdy nie
                                                    zaakceptowały "innego"
                                                    > dziecka.

                                                    łomatko, co Ty tu za brednie wypisujesz, Ty jesteś nauczycielką????

                                                    Dzieci własnie jak nikt inny sa zdolne do akceptacji
                                                    wszelkich 'innosci" bo nie sa jeszcze przesiaknięte takimi
                                                    uprzedzeniami jakie Ty prezentujesz.
                                                  • 26.09.07, 09:36
                                                    > Wiesz, jakoś nie wuierzę w entuzjazm przedszkolaków gdy Twoja córka
                                                    > przeszkadzała im w zabawie. Dzieci mogły być pacyfikowane przez
                                                    > nauczycielke, mogły się usuwać, ale nigdy nie zaakceptowały "innego"
                                                    > dziecka.

                                                    Mylisz sie Paulo. Dzieci nie są ograniczone jakimiś wewnętrznymi oporami w
                                                    stosunku do innych ludzi. To dopiero my te ograniczenia im w głowach tworzymy.
                                                  • 26.09.07, 09:30
                                                    > Wiesz, zal mi ciebie, a przede wszystkim twojego dziecka.

                                                    zzz12, bardzo ładny ten post i całkowicie Cię popieram. Dzieci są szczere i
                                                    potrafią być okrutne ale maja też w sobie niezliczone pokłady miłości i takiej
                                                    bezinteresownej pomocy. Czemu zamiast wydobywać te cechy my staramy się tylko
                                                    blokować te inne? Im szybciej dziecko zrozumie ze świat jest rożny i ludzie
                                                    wokół sie różnią, tym łatwiej wychowamy otwartego na świat człowieka. Dla mnie
                                                    to ważne.

                                                    > "Blogoslawiona ciasnota horyzontow. Tylko w malym swiecie jestesmy
                                                    > wielcy".

                                                    Paula to taki typowy kołtun - wąskie horyzonty i pełno ograniczeń.

                                                  • 26.09.07, 08:05
                                                    Wybrałas dziecku szkołe i klasę - nie muzyczna, nie sportową, nie
                                                    integracyjną.
                                                    Pozwól także innym decydować.
                                                  • 26.09.07, 08:37
                                                    Albo nic nie rozumiesz, albo udajesz, że nic nie rozumiesz. Tak jak
                                                    moje dziecko nie nadaje się do szkoły sportowej, w której wyczynowo
                                                    uprawia się sport, muzycznej, plastycznej tak Twoje dziecko nie
                                                    nadaje się do szkoły normalnej. Po prostu swoim zachowaniem (
                                                    nieważne czym jest ono powodowane) dezorganizuje zajęcia,
                                                    uniemożliwia prowadzenie normalnej lekcji.
                                                    Wyobraź sobie, że uczysz się obcego języka. Musisz sie go nauczyć,
                                                    bo pracodawca, wyjazd itd. Wybrałas odpowiednią do swojego poziomu
                                                    grupę, w której nagle pojawia się ktoś kto zadaje podstawowe
                                                    pytania, odstaje od grupy, przeszkadza. Wiesz, że jesli nie nauczysz
                                                    się języka dobra praca/wyjazd/awans przejdą Ci koło nosa. Innej
                                                    mozliwości nauki nie masz lub jest ona utrudniona - np. wiąże się z
                                                    długimi i czasochłonnymi wyjazdami do innego miasta lub wynajęciem
                                                    prywatnego nauczyciela za spore pieniądze. Proponujesz więc
                                                    kursantowi ( robi to tez nauczyciel i inni kursnci), aby przeniósł
                                                    się do innej grupy - dla mniej zaawansowanych, odpowiedniej dla
                                                    niego. A kursant swoje - mam prawo się uczyć, mam prawo wyboru
                                                    grupy, nigdzie się nie przeniosę bo tak chcę!
                                                    W sumie tracą wszyscy - nauczyciel, który nie jest wstanie
                                                    jednocześnie przygotowywać do np. ZD i tłumaczyc podstaw, cała
                                                    grupa, bp wynosi 10% mozliwych korzyści i ów kursant.
                                                    Przychodzi czas egzaminu. Idziesz i nie zaliczasz. Szef jest
                                                    bezlitosny - na interesujące szkolenie p[ojechał ktoś kto zdał
                                                    egzamin.
                                                    Rusz głową i doszukaj się podobieństw. I zastanów kto powinien
                                                    zrezygnować i jakie są koszty głupiego uporu.
                                                  • 26.09.07, 09:20
                                                    > Albo nic nie rozumiesz, albo udajesz, że nic nie rozumiesz.

                                                    To Ty nic nie rozumiesz i oceniasz wszystkich swoja własną miarką i
                                                    jeszcze pewna jesteś że masz do tego prawo. Kto Ci dał takie prawo
                                                    aby oceniac kto sie do jakiej szkoły czy na jaki kurs nadaje?
                                                    Oceniaj sobie SWOJE dziecko i tylko SWOJE dziecko, inne dzieci i
                                                    innych kursantów zostaw w spokoju - kazdy ma prawo do własnych
                                                    decyzji i własnych wyborów.


                                                    Tak jak
                                                    > moje dziecko nie nadaje się do szkoły sportowej, w której
                                                    wyczynowo
                                                    > uprawia się sport, muzycznej, plastycznej tak Twoje dziecko nie
                                                    > nadaje się do szkoły normalnej.

                                                    Może i Twoje sie nie nadaje a moje sie nadaje i do "normalnej" i do
                                                    sportowej i do muzycznej. Wybór należy do mnie i do mojego dziecka.
                                                  • 26.09.07, 11:32
                                                    tak, najlepiej choremu powiedzieć ,że jest zdrowy i żeby nie udawał tylko zabrał
                                                    sie do pracy.
                                                    Nie wiem jakim trzeba być człowiekiem i jakimi wartościami trzeba się kierować,
                                                    aby z czystym sumieniem nie pomóc swojemu dziecku, nie reagować na jego
                                                    potrzeby, nie leczyć go tylko udawać że jest wszystko ok i wmawiać wszystkim,że
                                                    kierujesz się duchem tolerancji i miłości. Ja w braku pomocy dziecku z ADHD, w
                                                    braku reakcji na potrzeby tej osoby nie widzę miłości, dla mnie brak pomocy ze
                                                    strony rodziców dzieci dzieci z ADHD i twierdzenie, że wszystko jest ok ,
                                                    wymaganie od wszystkich, a od siebie nie jest zwykłym egoizmem, cwaniactwem i
                                                    całkowitym brakiem zainteresowania własnym dzieckiem. Osoba która nie chce pomóc
                                                    swojemu dziecku, poprzez podjecie leczenia jest pozbawionym uczuć, człowiekiem
                                                    niedojrzałym do tego by być rodzicem.
                                                  • 26.09.07, 11:59
                                                    Tak, tak. Bo przecież nikt nie leczy dzieci z ADHD. A Ty wiesz to lepiej niż kto
                                                    inny. Ech, lepiej już nic nie pisz.
                                                  • 26.09.07, 12:00
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Osoba która nie chce pomóc
                                                    > swojemu dziecku, poprzez podjecie leczenia jest pozbawionym uczuć,
                                                    człowiekiem
                                                    > niedojrzałym do tego by być rodzicem.

                                                    A o jakiej osobie piszesz? bo ogólnie zgadzam sie z Tobą w tej
                                                    kwestii.

                                                  • 26.09.07, 12:13
                                                    czyli sądzę, że tak samo zgodzisz się iż wysyłanie dziecka na wózku do szkoły w
                                                    których nie ma podjazdów i windy przystosowanej dla osób niepełnosprawnych też
                                                    jest bezduszne. Zostawianie osoby przed budynkiem takiej szkoły, wiąże sie tym
                                                    iż ta osoba nie będzie mogła wejść do szkoły, nawet jeżeli ktoś jej pomoże to
                                                    osoba niepełnosprawna w takiej szkole nigdy nie będzie samodzielna, nie będzie
                                                    mogła czuć się w niej swobodnie. Rodzic takiego dziecka, przy wyborze
                                                    nieprzystosowanej dla niepełnosprawnych dzieci szkole nie wziął pod uwagę ani
                                                    potrzeb swojego dziecka , ani jego choroby, tak jakby to dziecko nie istniało,
                                                    pozostawił je samemu sobie, z wszystkimi jego problemami.
                                                  • 26.09.07, 12:43
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > czyli sądzę, że tak samo zgodzisz się iż wysyłanie dziecka na
                                                    wózku do szkoły w
                                                    > których nie ma podjazdów i windy przystosowanej dla osób
                                                    niepełnosprawnych też
                                                    > jest bezduszne.

                                                    Nie - bezduszne jest budowanie takich szkół, czujesz róznicę?????
                                                    Zreszta nie jestem pewna czy przepisy nie nakazują zapewnienia wind
                                                    i podjazdów dla niepełnosprawnych w takich publicznych miejscach jak
                                                    szkoła czy zakład pracy.
                                                  • 26.09.07, 12:53
                                                    tak samo jak bezduszne jest budowanie bloków i domków jednorodzinnych bez wind.
                                                    czyli właściwie powinno zburzyć się całe miasta i na ich gruzach postawić bloki
                                                    i domki jednorodzinne z podjazdami i windami, bo nie wyobrażam sobie przebudowy
                                                    ciasnej klatki schodowej czteropiętrowa tak aby wcisnąć tam windę. świetne
                                                    myślenie, zamiast uznać chorobę lepiej obwiniać wszystkich, ze nie potrafią się
                                                    przystosować.
                                                  • 26.09.07, 13:01
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > tak samo jak bezduszne jest budowanie bloków i domków
                                                    jednorodzinnych bez wind.

                                                    Domki rodzinne moga być, bloki - owszem bezduszne, kazdy moze sie
                                                    stac inwalidą - Ty też.
                                                    Nie wiem czy uwierzysz ale w blokach po PRL-owskich gdzie mieszkaja
                                                    moi rodzice - własnie budują podjazdy dla wózków inwalidzkich bo
                                                    mieszka tam dwóch inwalidów. Takie przepisy, coraz bliżej Europy.
                                                  • 26.09.07, 13:15
                                                    rozumiem , że właściciele domków jednorodzinnych maja zagwarantowane, że oni i
                                                    członkowie ich rodziny nigdy nie zostaną inwalidami.
                                                    A w bloku twoich rodziców , zakładają też windę dla tych niepełnosprawnych?
                                                    jeżeli tak, to może wyjaśnij mi jak rozwiązali to techniczni ( to nie
                                                    złośliwość, tylko czysta ciekawość). Bo nie wyobrażam sobie w czteropiętrowym
                                                    bloku z lat komunistycznych z ciasną klatką wprowadzenia windy, chyba że kosztem
                                                    zburzenia schodów, co ze względów bezpieczeństwa jest niemożliwe. Jedyne
                                                    rozwiązanie jakie widziałam to winda przy balkonach, ale ta raczej była
                                                    zakładana indywidualnie przez zainteresowanego.
                                                  • 26.09.07, 13:24
                                                    Budynki użyteczności publicznej mają obowiązek robić podjazdy lub windy dla
                                                    niepełnosprawnych. Wszystkie nowe już mają (z założenia). Stare są wciąż
                                                    remontowane i przystosowane.
                                                  • 26.09.07, 13:30
                                                    kropkacom napisała:

                                                    > Budynki użyteczności publicznej mają obowiązek robić podjazdy lub windy dla
                                                    > niepełnosprawnych. Wszystkie nowe już mają (z założenia). Stare są wciąż
                                                    > remontowane i przystosowane.



                                                    ale nie stanie sie to z dnia na dzien... na to trzeba czasu i pieniedzy....
                                                    czesto latwiej jest sie po prostu przeprowadzic do innego mieszkania,ktore jest
                                                    dostosowane do naszych potrzeb niz czekac ... sama bym w kazdym badz razie tak
                                                    postapila... zamiast czekac jak ktos mi winde wybuduje wolalabym sie
                                                    przeprowadzic i nie byc dla innych ciezarem,ale to wynika z mojgo charakteru i
                                                    postawy,ze nie wszystko mi sie nalezy i tolerancji,ze sa inni ludzie i ich
                                                    potrzeby...
                                                  • 26.09.07, 13:31
                                                    Prywatne mieszkanie nie jest budynkiem użyteczności publicznej.
                                                  • 26.09.07, 13:35
                                                    kropkacom napisała:

                                                    > Prywatne mieszkanie nie jest budynkiem użyteczności publicznej.

                                                    ale zwykle znajduje sie w budynku,ktory nim juz jest dla mieszkancow tego budynku...
                                                  • 26.09.07, 13:39
                                                    Definicja budynku użyteczności publicznej wynika z ROZPORZĄDZENIA MINISTRA
                                                    INFRASTRUKTURY z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim
                                                    powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. (Dz. U. z dnia 15 czerwca 2002 r.)

                                                    - rozumie się przez to budynek przeznaczony dla administracji publicznej,
                                                    wymiaru sprawiedliwości, kultury, kultu religijnego, oświaty, szkolnictwa
                                                    wyższego, nauki, opieki zdrowotnej, opieki społecznej i socjalnej, obsługi
                                                    bankowej, handlu, gastronomii, usług, turystyki, sportu, obsługi pasażerów w
                                                    transporcie kolejowym, drogowym, lotniczym lub wodnym, poczty lub
                                                    telekomunikacji oraz inny ogólnodostępny budynek przeznaczony do wykonywania
                                                    podobnych funkcji; za budynek użyteczności publicznej uznaje się także budynek
                                                    biurowy i socjalny.
                                                  • 26.09.07, 13:44
                                                    kropkacom napisała:

                                                    > Definicja budynku użyteczności publicznej wynika z ROZPORZĄDZENIA MINISTRA
                                                    > INFRASTRUKTURY z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jaki
                                                    > m
                                                    > powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. (Dz. U. z dnia 15 czerwca 2002 r.
                                                    > )
                                                    >
                                                    > - rozumie się przez to budynek przeznaczony dla administracji publicznej,
                                                    > wymiaru sprawiedliwości, kultury, kultu religijnego, oświaty, szkolnictwa
                                                    > wyższego, nauki, opieki zdrowotnej, opieki społecznej i socjalnej, obsługi
                                                    > bankowej, handlu, gastronomii, usług, turystyki, sportu, obsługi pasażerów w
                                                    > transporcie kolejowym, drogowym, lotniczym lub wodnym, poczty lub
                                                    > telekomunikacji oraz inny ogólnodostępny budynek przeznaczony do wykonywania
                                                    > podobnych funkcji; za budynek użyteczności publicznej uznaje się także budynek
                                                    > biurowy i socjalny.


                                                    dziekuje za definicje budynku uzytecznosci publicznej...
                                                  • 26.09.07, 13:50
                                                    co nie oznacza, że rodzic mający niepełnosprawne dziecko zapisze je do szkoły
                                                    nieprzystosowanej, raczej bardziej od rozporządzeń będzie go interesowało
                                                    bezpieczeństwo i samopoczucie dziecka, poszuka więc szkoły z podjazdami i
                                                    windami tak aby dziecko mogło czuć się w niej normalnie.
                                                    To jest troska o dziecko nie głupia walka dla walki tylko na pierwszym miejscu
                                                    interes i dobro dziecka .
                                                    Nie wiem gdzie kończyłaś studia, ale jeżeli pedagog na pierwszym miejscu stawia
                                                    rozporządzenia,a dopiero na drugim dziecko , to raczej zbyt dużo imprezował na
                                                    studiach i za dużo z nich nie wyniósł,
                                                  • 26.09.07, 13:55
                                                    > Nie wiem gdzie kończyłaś studia, ale jeżeli pedagog na pierwszym miejscu stawia
                                                    > rozporządzenia,a dopiero na drugim dziecko , to raczej zbyt dużo imprezował na
                                                    > studiach i za dużo z nich nie wyniósł,

                                                    Ulżyło Ci?
                                                  • 26.09.07, 14:08
                                                    nie, nie ulżyło
                                                  • 26.09.07, 14:18
                                                    ewa-krystyna napisała:

                                                    > czesto latwiej jest sie po prostu przeprowadzic do innego
                                                    mieszkania,ktore jest
                                                    > dostosowane do naszych potrzeb niz czekac ... sama bym w kazdym
                                                    badz razie tak
                                                    > postapila...

                                                    No jasne - przeprowadzka to takie chop siup szczególnie ze starego
                                                    bloku do nowoczesnego budynku z podjazdami i windami dla
                                                    niepełnosprawnych.
                                                    smile
                                                  • 27.09.07, 00:14
                                                    mama303 napisała:

                                                    > ewa-krystyna napisała:
                                                    >
                                                    > > czesto latwiej jest sie po prostu przeprowadzic do innego
                                                    > mieszkania,ktore jest
                                                    > > dostosowane do naszych potrzeb niz czekac ... sama bym w kazdym
                                                    > badz razie tak
                                                    > > postapila...
                                                    >
                                                    > No jasne - przeprowadzka to takie chop siup szczególnie ze starego
                                                    > bloku do nowoczesnego budynku z podjazdami i windami dla
                                                    > niepełnosprawnych.
                                                    > smile


                                                    jezeli jest sie niepelnosprawnym to trzeba samemu szukac odpowiednich warunkow a
                                                    nie czekac az ktos to za nas zrobi.... wedlug mnie przeprowadzka jest latwiejsza
                                                    i tansza niz ciagle czekanie az ktos zechce nam pomoc....
                                                  • 26.09.07, 14:10
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > rozumiem , że właściciele domków jednorodzinnych maja
                                                    zagwarantowane, że oni i
                                                    > członkowie ich rodziny nigdy nie zostaną inwalidami.

                                                    Mieszkańcy domku jednorodzinnego napewno sobie podjazd wybudują jak
                                                    bedzie taka potrzeba, nie sądziesz?

                                                    > A w bloku twoich rodziców , zakładają też windę dla tych
                                                    niepełnosprawnych?
                                                    > jeżeli tak, to może wyjaśnij mi jak rozwiązali to techniczni ( to
                                                    nie
                                                    > złośliwość, tylko czysta ciekawość). Bo nie wyobrażam sobie w
                                                    czteropiętrowym
                                                    > bloku z lat komunistycznych z ciasną klatką wprowadzenia windy,
                                                    chyba że koszte
                                                    > m
                                                    > zburzenia schodów

                                                    W bloku moich rodziców jest juz winda, wystarczyło poszerzyć
                                                    drzwi ....i horyzonty myślowe smile
                                                  • 26.09.07, 14:30
                                                    co prawda nie kończyłam budownictwa,ale wydymka nie jest mi obca, nie zawsze
                                                    można wszystko przebudować, nie zawsze są możliwość ku temu. twoi rodzice
                                                    zapewne mieszkają w dziesięciopiętrowcu gdzie problem był tylko z wjazdem na
                                                    parter, ale co z czteropiętrowymi blokami, podjazd na czwarte piętro przy takim
                                                    spadzie ? winda gdzie zamiata schodów, czy zamiast kuchni sąsiadów ? Często
                                                    łatwiej jest coś zburzyć i postawić na nowo niż przebudować. To samo tyczy sie
                                                    domków jednorodzinnych jeżeli korytarz ze schodami jest wąski to choćby chcieli
                                                    windy tam nie wstawią, a skos będzie zbyt duży aby zrobić bezpieczny podjazd. I
                                                    tu poszerzenie horyzontów nic nie da, poszerzając horyzonty nie zmienisz
                                                    wytrzymałości materiałowej konstrukcji, nie każda ścianę możesz zburzyć .
                                                  • 26.09.07, 17:22
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    >nie zawsze
                                                    > można wszystko przebudować, nie zawsze są możliwość ku temu.

                                                    jasne że nie zawsze, przebudujmy co sie da. Na poczatek swoje wąskie
                                                    horyzonty myślowe
                                                  • 27.09.07, 08:25
                                                    skoro masz tak szeroki horyzonty, to może oświeć mnie jak zmienić temperaturę
                                                    zamarzania czystej wody z 0 do -10, jak zwiększyć stężenie spirytusu z 98 do
                                                    100%. Możesz poszerzać horyzonty ile chcesz ale właściwości fizycznymi i praw
                                                    fizyki nie zmienisz . Materiał ma określoną wytrzymałość na rozciąganie ,
                                                    zginanie i ścieranie .Dlatego domy projektują ludzie którzy widzą co to wydymka,
                                                    gdyby każdy przerabiał sobie to co chce bardzo szybko z blokowisk pozostały by
                                                    gruzy. Nie odpowiedziałaś jak mają przerobić bloki czteropiętrowe,gdzie nie ma
                                                    windy?
                                                  • 27.09.07, 19:14
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    >Nie odpowiedziałaś jak mają przerobić bloki czteropiętrowe,gdzie
                                                    >nie ma
                                                    > windy?

                                                    Idziesz w złym kierunku, chodzi o to że takie bloki nie powinny w
                                                    ogóle być budowane, tu nie chodzi tylko o inwalidów ale np także o
                                                    wózki dziecięce.
                                                    Nie chodzi o przerabianie tylko o budowanie "z głową".
                                                    To samo ze szkolnictwem - klasy 30 osobowe sa złe - dla wszystkich
                                                    dzieci wiec nie wyrzucajmy przez to z nich tych najbardziej
                                                    poszkodowanych.

                                                  • 26.09.07, 13:19
                                                    tak ale zanim dostosuja wszystkie szkoly i budynki dla osob niepelnosprawnych to
                                                    minie troche czasu... nie od razu Krakow zbudowano.... tak samo jest z klasami
                                                    integracyjnymi... zanim wszystkie nimi beda taz minie bardzo duzo czasu,a w
                                                    miedzyczasie rodzicom szczegolnie dzieci dysfunkcyjnych powinno zalezec na
                                                    umieszczaniu dzieci wlasnie w klasach integracyjnych lub tworzeniu nowych...
                                                    co do wyslania dziecka do szkoly muzycznej z ewidentnym brakiem sluchu niestety
                                                    takie dziecko jesli w ogole zostanie przyjete bardzo szybko z takiej szkoly
                                                    wyleci,bo sobie nie poradzi... mozesz sobie wysylac do niej dziecko,ale czy na
                                                    tym polega milosc,aby wymagac od dziecka rzeczy niemozliwych dla niego? - nie
                                                    pamietam ktora z was podala ten przyklad i to do niej to pytanie kieruje...

                                                    JESZCZE RAZ NAPISZE,ZE NIKT NIE CHCE WYRZUCAC DZIECI TYLKO ZAPEWNIAC IM
                                                    ODPOWIEDNIE DO ICH MOZLIWOSCI WARUNKI NAUKI dziecku z ADHD potrzebne sa
                                                    odpowiednie warunki do nauki i na takie jest ciezko liczyc w normalnej
                                                    klasie,wiec glownie dla jego interesu rodzice powinni sie postarac o miejsce w
                                                    klasie integracyjnej lub wymoc na dyrekcji jej stworzenie... nic wiecej nic mniej...
                                                  • 26.09.07, 14:13
                                                    ewa-krystyna napisała:

                                                    > JESZCZE RAZ NAPISZE,ZE NIKT NIE CHCE WYRZUCAC DZIECI TYLKO
                                                    ZAPEWNIAC IM
                                                    > ODPOWIEDNIE DO ICH MOZLIWOSCI WARUNKI NAUKI dziecku z ADHD

                                                    takie to piękne że aż nieprawdziwe smile pozwól rodzicom dziecka dbac
                                                    o jego dobro OK? Czy Tu bys chcaiała żeby Tobie ktos wmawiał co jest
                                                    najlepsze dla Twojego dziecka??
                                                  • 26.09.07, 14:21
                                                    mama303 napisała:

                                                    > ewa-krystyna napisała:
                                                    >
                                                    > > JESZCZE RAZ NAPISZE,ZE NIKT NIE CHCE WYRZUCAC DZIECI TYLKO
                                                    > ZAPEWNIAC IM
                                                    > > ODPOWIEDNIE DO ICH MOZLIWOSCI WARUNKI NAUKI dziecku z ADHD
                                                    > > takie to piękne że aż nieprawdziwe smile pozwól rodzicom dziecka dbac
                                                    > o jego dobro OK? Czy Tu bys chcaiała żeby Tobie ktos wmawiał co jest
                                                    > najlepsze dla Twojego dziecka??

                                                    nie potrzebuje zeby mi ktos wmawial co jest dobre dla mojego dzicka,bowiem mam
                                                    rozum i potrafie z niego kozystac... jesli wiem,ze moje dziecko ma problem/ jest
                                                    chore to nie usiluje wmowic wszystkim,ze tak nie jest tylko staram sie mu pomoc
                                                    w sposob najbardziej adekwatny jaki istnieje...
                                                    nie mieszkam w Polsce,a tu gdzie mieszkam automatycznie przy wpisie do szkoly
                                                    dziecko dostaje odpowiednia opieke psychologiczna i pedagogiczna jesli jest taka
                                                    potrzeba,a w momencie kiedy nie kontynuuje wspolpracy czy leczenia dziecka moge
                                                    "liczyc" na obserwacje i kontrole odpowiednich wladz zajmujacych sie dobrem
                                                    dziecka....
                                                  • 26.09.07, 17:05
                                                    ewa-krystyna napisała:

                                                    >
                                                    > nie potrzebuje zeby mi ktos wmawial co jest dobre dla mojego
                                                    dzicka,bowiem mam
                                                    > rozum i potrafie z niego kozystac...

                                                    Ale uważasz że inni potrzebuja i rozumu nie mają.
                                                  • 27.09.07, 00:12
                                                    mama303 napisała:

                                                    > ewa-krystyna napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > nie potrzebuje zeby mi ktos wmawial co jest dobre dla mojego
                                                    > dzicka,bowiem mam
                                                    > > rozum i potrafie z niego kozystac...
                                                    >
                                                    > Ale uważasz że inni potrzebuja i rozumu nie mają.


                                                    nigdzie tego nie napisalam... doczytaj dalsza moja wypowiedz...
                                                  • 26.09.07, 13:24
                                                    Mamy to co mamy - brak wind, podjazdów itd. Zgadzam się, że nie jest
                                                    to dobre, ale z dnia na dzień we wszystkich szkolach nie pojawią się
                                                    windy - nawet gdyby był nie 1 a 100 przepisów. Jest to po prostu
                                                    fizycznie niewykonalne.
                                                    Mądrzy rodzice potrafią dostrzec zarówno dobre jak i słabe strony
                                                    swojego dziecka - nie wmawiają sobie i otoczeniu a przede wszystkim
                                                    jemu samemu, że jest wszystko ok, skoro nie jest.
                                                    Anna Sobolewska matka Celi dziewczynki z Zespołem Downa nie wmawiała
                                                    wszystkim, że ma zdrowe dziecko ( a tak jak wszyscy rodzice zapewne
                                                    tego pragnęła, miała ambicje - ona i jej mąż są znanymi krytykami
                                                    literackimi i filmowymi). Nie mydliła oczu, nie posyłała małej do
                                                    normalnej szkoły. Od pewnego momentu Cela znalała się w szkole
                                                    specjalnej przystosowanej do jej mozliwości intelektualnych. Cela
                                                    więcej tam osiągnie niż gdziekolwiek indziej. I to jest prawdziwa
                                                    mądra miłość.
                                                    Dzieciom z ADHD nikt nie proponuje szkół specjalnych, integracyjne
                                                    są dla nich najlepszym miejscem.
                                                    I oczywiście można oszukiwać i okłamywać wszystkich dokooła, wymagać
                                                    od innych a nie od siebie, niedopuszczać "złych" myśli, ale przede
                                                    wszystkim zrobi się krzywdę własnemu dziecku i kilku osobom z jego
                                                    szkolnego otoczenia.
                                                  • 26.09.07, 14:16
                                                    paula_paulina_10 napisała:


                                                    > Mądrzy rodzice potrafią dostrzec zarówno dobre jak i słabe strony
                                                    > swojego dziecka - nie wmawiają sobie i otoczeniu a przede
                                                    wszystkim
                                                    > jemu samemu, że jest wszystko ok, skoro nie jest.

                                                    Więc pozostaw kwestie oceny tym mądrym rodzicom
                                            • 27.09.07, 21:11
                                              paula_paulina_10 napisała:

                                              > No to się zdecyduj czy masz dziecko normalne czy z ADHD?

                                              No to pojechałaś po bandzie, paniusiu... A czy dziecko z dysfunkcją jest
                                              nienormalne?? Ojj, nie chciałabym cię mieć za koleżankę, sąsiadkę ani matkę
                                              kolegi mojego dziecka tym bardziej. Mentalność szlachty polskiej za złotej
                                              wolności... ksenofobia, jak już pisałam.
                                              --
                                              Tkaninka zzabawkami
                                              TkaninaSiedzi
                                              Chore myśli
              • 24.09.07, 16:07
                paula_paulina_10 napisała:

                > A ja powtórzę - NAUCZYCIEL JEST JEDEN. Nie wiem kim jesteś z
                zawodu,
                > ale może nie jest to ważne,

                Ja nie jestem z zawodu nauczycielem bo nie mam do tego predyspozycji
                dlatego własnie posyłam dziecko /z ADHD czy bez/ do szkoły gdzie
                jest nauczyciel, który te predyspozycje mieć powinien.
                Dzieci maja obowiązek sie szkolić, nauczyciel ma obowiązek sworzyć
                im do tego warunki - wszystkim dzieciom - takze tym z ADHD.
                Jak on to ma zrobić - to ja bym się chciała jako rodzic dowiedzieć.
    • 24.09.07, 19:01
      a ja myślę że wina jest wychowawcy ze nie szuka metody by dziecku pomóc , są
      poradnie, są odpowiednie metody , rehabilitacja, klasy integracyjne . Mój syn
      chodzi do klasy integracyjnej, jest tam dwoje dzieci z orzeczeniem ADHD , na
      pewno bywają nieznośne, czasem mój syn mówi co sie dzieje na lekcjach ale zaraz
      mi tłumaczy że to nie ich wina, bo są chorzy i trzeba ich zrozumieć - skoro tak
      to widzi dziecko to znaczy że można inaczej i bardziej umiejętnie zająć sie
      grupą dzieci "zdrowych" przy okazji pozwalając na naukę i rozwój dziecka z ADHD.
      Każde dziecko ma prawo do edukacji a obowiązkiem pedagogów i wychowawców jest
      zadbać o rozwój każdego dziecka
      • 24.09.07, 19:11
        aby dziecku można było pomóc, aby dziecko mogło chodzić na terapię, do
        psychologa aby dziecko chodziło do klasy integracyjnej gdzie są stworzone dla
        niego warunki, gdzie rówieśnicy wprowadzeni są w temat a pedagodzy mają
        odpowiednie kwalifikacje, rodzice dziecka z ADHD muszą chcieć, a często ( co
        nawet widać po wypowiedziach)ich chęci kończą się na zdobyciu opinii z poradni.
        Nie zapisują dzieci do klas integracyjnych bo to wiąże się z koniecznością
        terapii oraz stałego kontaktu z poradnią
    • 24.09.07, 21:56
      Moim zdaniem b.dużo mogą zrobić tutaj nauczyciele doszkalając się bo
      bo dzieci z Adhd ,dysleksjąi tp jest coraz więcej.Mnie też wielu
      rzeczy na studiach nie uczono a jednak nie mogę powiedzieć że sobie
      nie radzę bo bym już nie pracowała.Dlatego jak większość ludzi w tym
      kraju aby utrzymać pracę muszę być na bieżąco i ciągle się
      dokształcam-bo jest taka potrzeba.Myślę że to też się tyczy
      nauczycieli.Dobrym przykładem jest nauczycielka mojej córki(kl1-3)
      która z własnej incjatywy doszkoliła się w zakresie dysleksji i
      dzięki temu może pomóc tym dzieciom.Co ciekawe pomimo tego że klasy
      są 30-sto osobowe i ponad połowa to dyslektycy to testy
      po 3kl.wypadają śpiewająco i dzieci nie mają póżniej problemów.Jak
      widać chcieć to móc.
      Wydaje mi się że teraz większość nauczycieli idzie na łatwiznę
      tłumacząc się dużą liczbą dzieci w klasie(kiedyś też tak było)np co
      niektórzy wymagają od dziecka idącego do 1 klasy żeby pisało i
      czytało płynnie.Istna bzdura-bo w programie zerówki nie ma wogóle
      pisania a na płynne czytanie dziecko ma czas do ukończenia 3 klasy -
      tak jest w programie.Ale oczywiście wymagają żeby "odwalili" za
      nich to rodzice.I tak jest ze wszystkim.
    • 24.09.07, 23:14
      Jeśli chodzi ozałatwianie zaświadczeń oADHD to nie sądzę żeby było
      to taki proste i zależało tylko od jednego specjalisty.Z
      doświadczenia wiem że wszędzie gdzie w grę wchodzą zasiłki i
      pieniądze to jest długa i usłana kolcami drga(znam dzieci które
      pomimo przewlekłych chorób nie uzyskały takich zasiłków)
      To samo tyczy się dysleksji-u nas w poradni jeśli ktoś nie chodzi na
      terapie nie dostanie takiego zaświadczenia mimo tego że testy
      pokazały że jest dyslektykiem.
      • 24.09.07, 23:28
        Niezaleznie od tego czy jestes matka czy nie , na 100 % zakladam,ze nie wiesz iz dzieci maja pewna umiejetnosci odroznienia jednej malpy od drugiej, glownie chodzi o pawiany o ich twarze , dla doroslych kazda malpa jest taka sama jesli chodzi o rysy i wyglad. Zbadan wynika , ze juz niemowleta sa tak superowymi obserwatorami ,ze w przypadku krotkiego cwiczenia teza o tej umiejetnosci jest sluszna.
        Malec widzac portret jedej zapamietuje calosc po czym uwaznie kolejno w tym samym czasie przyglada sie innym. Taki sam obrazek z pierwszym portretem redukuje czas do kilku sekund a i powtorki z innych daja taki sam rezultat. Moja corka widzac Ciebie z pewnoscia szukala by roznic, ja jako dorosla nie musze ( i juz nie umiem bo ta zdolnosc zanika ) bo wiem, ze nie ceche Cie nic innego jak zwykla malpia zlosliwosc :
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24701&w=68351957&a=69301880
      • 25.09.07, 07:38
        A tu już załałaś na całego!!!!! Mój syn ( bardzo dorzez zdany
        egzamin po VI klasie i znakomicie testy po gimnazjum) bazgrał jak
        kura pazurem. Nauczycielka wysłała go do poradni - pewnie jest
        dysgrafikiem. Po 2 czy 3 wizytach i ani jednej terapii ( pani
        zaproponowała jakieś ćwiczenia- książke mozna zamówić w wydawnictwie
        za ca 50 złotych) otrzymał zaświadczenie o dysgrafii. Zaświadczenie
        lezy na dnie szuflady nigdy z niego nie korzystalismy bo było nam
        wstyd! Nie była to żadna dysgrafia tylko niestaranne pismo.
        Ćwiczyliśmy pisanie w domu - nie jakies wymyślone ćwiczenia -
        zwyczajnie odrabiał lekcje po d moim okiem ( musiałam bawic się w
        podstawówce w nauczycielkę, bo było dziecko z ADHD, które skutecznie
        zatrudniło nauczycieli, tak, że oni pilnowali a nie uczyli)i... stał
        się cud. Zaczął pisać normalnie, czytelnie, bez błędów, połykanie
        liter itd.
        A zaświadczenie czuje się dobrze. Co więcej - pod koniec gimnazjum
        syn, razem z 10 kolegami został przebadany przez szkolnego
        psychologa. Potem skierowany do poradni i znów wrócił z
        zaświadczeniem. Lezy w szufladzie, czuje się dobrze, jest świeże,
        nieuzywane. 8 z 10 uczniów z takim zaświadczeniem miało wydłużony
        czas na egzaminie i liberalniejszą ocenę. Mojemu synowi było to
        niepotrzebne - byc może zamiast 96/100 miałby 97 lub 98/100 ( co
        było bez znaczenia). Ilu było prawdziwych dysgrafików ilu udawanych
        ilu niedouczonych?
        A z ADHD jest tak samo albo jeszcze łatwiej.
        Wniosek - rodzicom powinno się chciec pracowac z dzieckiem a nie iść
        po papierek i wymagać od innych.
        Zresztą to pyrrusowe zwycięztwo życie i tak jest najlepszym
        weryfikatorem.
        • 25.09.07, 10:41
          Trzeba wymagać głównie od siebie , w końcu to nasze dziecko ale i należy znać
          swoje prawa i wiedzieć co można wymagać od nauczyciela, pedagoga, psychologa -
          po to są by pomagać
    • 26.09.07, 13:08
      Wy, zwolennicy posyłania dzieci z ADHD do zwykłych szkół.
      No nie pojmuję, niestety.

      Czy naprawdę nie widzicie, że w takiej sytuacji (zwłaszcza jeśli
      choroba daje bardzo wyraźne objawy) NIE MA wygranych? Forsowanie na
      siłę realizacji prawa dziecka z ADHD do nauki w normalnej szkole nie
      służy nikomu: ani rówieśnikom, którzy wcześniej czy później
      zlokalizują kolegę z ADHD jako źródło swoich kłopotów z nauką i np.
      konieczności spędzania całego popołudnia nad lekcjami, ani choremu
      dziecku, które z powyższych powodów będzie ofiarą ostracyzmu oraz
      nie będzie korzystało z nauki, bo nie będzie mu ona podana w formie,
      którą jest w stanie przyswoić.
      Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że walka o miejsca dla dzieci z ADHD
      (przynajmniej od pewnego stopnia zaawansowania choroby) w normalnych
      szkołach to sztuka dla sztuki bez zastanowienia się nad faktycznymi
      konsekwencjami tego posunięcia. Czy spowodowana chęcią postawienia
      na swoim czy też wstydem, że dziecko nie jest zupełnie takie jak
      równieśnicy... w sumie nieważne, niemniej dziecko jako takie i jego
      dobro są tu na pewno na bardzo odległym miejscu.




      --
      W kostnicy powiedzieli że jeszcze leżysz w szpitalu
      • 26.09.07, 13:21
        nisar, dzieci z ciężkim ADHD lądują w szkołach integracyjnych. Jednak większość
        może i powinna chodzić do zwykłych szkół. Jest jeszcze jeden problem nie
        wszystkie szkoły integracyjne przyjmują dzieci z ADHD.

        > .. w sumie nieważne, niemniej dziecko jako takie i jego
        > dobro są tu na pewno na bardzo odległym miejscu.

        I może jednak nie róbmy z rodziców DZIECI ADHD potworów. No chyba że komuś
        odpowiada taki lincz.
      • 26.09.07, 13:43
        a kto tam patrzy na dziecko, przyznanie się do tego że ma ADHD i zauważenie jego
        problemów wiązałoby się z koniecznością podjęcia jakiś kroków, a tak dziecko
        chodzi do szkoły , rodzic nie musi nic robić, nie musi latać po poradniach
        spotykać się z psychologami.
        • 26.09.07, 13:49
          > rodzic nie musi nic robić, nie musi latać po poradniach
          > spotykać się z psychologami.

          Ale coś poza generalizowaniem potrafisz napisać? Jaki rodzic? Wszyscy? Trzy lub
          cztery procent? To tak jakbym ja teraz napisała ze wszyscy rodzice zdrowych
          dzieci to potwory bo ich dzieci potrafią być nieposłuszne i znecac sie dajmy na
          to nad młodszymi.
          • 26.09.07, 13:54
            czy mozesz mi wyjasnic co jest zlego w umieszczaniu dzieci z potrzebami wiekszej
            uwagi i opieki ze strony nauczyciela do klas integracyjnych,ktore sa do tego
            tworzone? czemu na sile umieszczac dzieci z problemami ( bo u dziecka z ADHD
            mozemy juz mowic o problemach) na sile w klasach normalnych?
            • 26.09.07, 13:57
              Nie mam teraz czasu na kontynuowanie dyskusji. Jeśli dziecko ma możliwość pójść
              do klasy integracyjnej to dobrze.
              • 26.09.07, 14:16
                możliwości zależą od chęci rodziców. To chyba ty podsunęłaś tu forum "inny świt"
                , przeglądając tamto forum łatwo można zobaczyć, że są rodzic którzy coś robią
                i tacy którzy tylko czekają na gotowe rozwiązania.
                • 26.09.07, 14:20
                  makurokurosek napisała:

                  > że są rodzic którzy coś robią
                  > i tacy którzy tylko czekają na gotowe rozwiązania.

                  Ale odkrycie zrobiłaś, jestem pod wrażeniem
          • 26.09.07, 14:07
            dziecko z deficytem zapisane do szkoły integracyjnej , ma obowiązek uczestniczyć
            w terapii i być pod stałą opieką psychologa, tak jak i jego rodzice. Dziecko z
            deficytem chodzące do normalnej nieprzystosowanej szkoły takiego obowiązku nie
            ma. Skoro szkoła integracyjna , lepiej potrafiąca zrozumieć potrzeby dzieci z
            dysfunkcjami i zapienić im pomoc a pomimo to jest odrzucana przez rodziców ADHD,
            to przynajmniej dla mnie jedynym wyjaśnieniem tego że rodzic nie chce pomóc
            dziecku jest brak takowej chęci, brak chęci wysłania dziecka do lekarza, brak
            chęci na spotkanie z psychologiem.
            Może wyjaśnij mi jaka może być inna przyczyna świadomego szkodzenia własnemu
            dziecku, bo nauka w nieprzystosowanej szkole, gdzie zgodnie z twoją teorią
            rodzice pozostałych dzieci nie muszą wiedzieć o chorobie dziecka, gdzie klasy są
            przepełnione i jest tylko jeden nauczyciel, gdzie dzieci którym nie tłumaczy sie
            ( nauczyciel nie ma prawa , bez zgody rodziców piotrusia, a rodzice nie są
            lekarzami aby sami zdiagnozować chorobę piotrusia), że Piotruś jest chory nie
            potrafią zrozumieć czemu Piotrusiowi wolno a im nie, czemu Piotruś tak a nie
            inaczej sie zachowuje w wyniku czego Piotruś przestaje być akceptowany, staje si
            tez kozłem ofiarnym.
            Wyjaśnij mi czym kierują sie rodzice w ten sposób traktując włsane dziecko ?
            interesem kogo się kierują, piotrusia który jest odrzucony i niezrozumiany,
            interesem innych dzieci którzy nie potrafią zrozumieć agresji i inności kolegi.
            Bo ja nie widzę , aby kto ktokolwiek, w tej sytuacji był zwycięzcą. Piotruś jest
            pokrzywdzony, inne dzieci też, rodzice normalnych dzieci też bo zamiast spędzać
            miłe popołudnie ślęczą z dzieckiem i nadrabiają materiał. Jeżeli nie chodzi więc
            o niechęć do terapii i spotkań z psychologiem , to o co chodzi tym rodzicom ?
            Bardzo proszę kropka wytłumacz mi to, bo widać mój umysł ścisły jest zbyt wąski
            aby to pojąć
            • 26.09.07, 14:34
              A nie jest w wielu przypadkach tak, że wygodniej wielu rodziciom
              powiedzieć: dzieco ma ADHD i jakkolwiek się nie zachowa będzie w
              porządku? A rodzicowi "głowy nie trują" że nie zajmuje się
              dzieckiem, nie uczy, można więcej czasu przed tv spędzić, czy na
              pogaduszkach....no i w zwykłej szkole nikt nie będzie
              kazał "cennego rodzicielskiego czasu" poświęcać na jakieś tam
              terapie...więc niech mają problem wszyscy dookoła, tylko nie sami
              zainteresowani.
              --
              EWUNIA MA TERAZ

              Pomóc Kacperkowi...
              • 26.09.07, 17:07
                mamaewy napisała:

                > A nie jest w wielu przypadkach tak, że wygodniej wielu rodziciom
                > powiedzieć: dzieco ma ADHD i jakkolwiek się nie zachowa będzie w
                > porządku?

                No jasne to starszna wygoda miec dziecko z ADHD smile
              • 26.09.07, 20:02
                Oczywiście, że w wielu przypadkach tak jest, natomiast nie uważam, że jest to problem akurat jakoś specjalnie związany z rodzicami dzieci z ADHD.

                Wielu rodziców się swoimi dziećmi nie interesuje i wynika to z różnych powodów. (żona pracuje w MOPS-ie, zatem informacje mam w miare aktualne)

                Pomijając takie patologiczne przypadki spotykam się często z sytuacją w której nauczyciel nie umie postępować z dziećmi z ADHD.

                Akurat mój chodzi do szkoły Integracyjnej i bardzo się z tego cieszę (no powiedzmy umiarkowanie się cieszę - ale wynika to z podejscia akurat w tej szkole, w innych moze byc inaczej), natomiast nie jest tak jak ktoś wcześniej napisał, że "musimy" chodzić na terapię. Chęć taka wynika wyłącznie z faktu iż chcemy pomóc naszemu dziecku, ale nikt nas do tego nie zmusza. Oczywiste jest ze im wiecej my wysilku wlozymy teraz tym on (a przez to tez inni) beda mieli łatwiej.

                Jest wiele metod pracy z dziećmi z ADHD, natomiast skutecznosc zalezy od rodziców i nauczycieli smile


    • 27.09.07, 11:23
      To, jak dziecko z ADHD lub innym zaburzeniem zachowuje się na
      lekcjach zależy przede wszystkim od nauczyciela, a to, czy
      nauczyciel wie jak prowadzić takiego ucznia i klasę z takim uczniem,
      zależy w dużym stopniu od dyrekcji oraz od chęci nauczyciela do
      zmiany nastawienia, sposobu myślenia, empatii, chęci. Jest masa
      szkoleń dla nauczycieli, rodzice przynoszą publikacje i artykuły,
      podsyłaja linki gdzie można znaleźć pomoc. Jesli szkoła jest
      nastawiona na pomoc to taka klasa może funkcjonować. Oczywiście przy
      współpracy rodziców.
      Pozdrawiam serdecznie
      --
      www.sunflowerstudio.eu
      • 27.09.07, 13:21
        masz rację kkamyczek
        mam w domu sytuację nie identyczną a podobną: Duża ma zdiagnozowany ChAD, jest
        zdolna, rozwinięta społecznie nieźle, emocjonalnie w miarę OK, tylko choroba
        czasem daje o sobie znać... w zachowaniu: rozprasza się, potrafi zbuntować całą
        grupę, przeszkadza czasem w prowadzeniu zajęć, działa szybko i byle-jak.
        Do wakacji chodziła do normalnego przedszkola i tam wychowawczyni fantastycznie
        radziła sobie z ujarzmieniem jej... temperamentu smile. Od miesiąca chodzi do
        zerówki w szkole i jest masakra. Kobieta ewidentnie uprzedzona. Dzieci ma 22,
        duża część z nich płacze przy rozstaniu z rodzicami, duża część zakłóca zajęcia
        napadami histerii podczas najdelikatniejszej próby zwrócenia uwagi (obserwacje
        mojego męża - pedagoga), sporo mówi do wychowawczyni "ciociu", generalnie
        średnio zorientowane, natomiast Duża - która nota bene radzi sobie najlepiej w
        grupie pod względem merytorycznym i stara się jakoś panować nad sobą, np gdy
        czuje że zaraz zachowa się nie-halo, odchodzi do osobnego stolika żeby się
        skoncentrować i nie przeszkadzać innym - jest komentowana w kategoriach "było
        lepiej - było gorzej". Przez cały miesiąc nie usłyszeliśmy ANI SŁOWA o tym,
        jakie są jej mocne strony (a przecież płynnie czyta zaawansowane teksty, pisze,
        dodaje i odejmuje w zakresie 20), tylko codziennie, co było tego dnia nie tak...
        nerwy siadają.
        I dopiero w tym tygodniu, kiedy jej wychowawczyni wyjechała jako opiekun na
        wycieczkę, a przyszła na zastępstwo bibliotekarka, Duża dostała skrzydeł. Nie ma
        donosów o złych rzeczach w tym tygodniu, są pochwały za to: do nas, do dyrekcji,
        że inteligentna, że pięknie się wypowiada, że zdyscyplinowana (!!!), że czyta
        płynnie... Dało się?? Oczywiście - wystarczy chcieć...

        P.S. Moje dziecko nie chodzi do klasy integracyjnej bo a) nie ma takiej w
        okolicy i b) nie mogłaby chodzić do szkoły rok wcześniej - wg polskiego prawa
        uczeń do integracji znaczy głupi.
        --
        Tkaninka zzabawkami
        TkaninaSiedzi
        Chore myśli
        • 27.09.07, 14:06
          Lolinko,
          gratuluję więc rezultatów! Tak trzymajcie smile
          pozdrawiam serdecznie
          --
          www.sunflowerstudio.eu
          • 27.09.07, 14:40
            Szkolenia dla n-li nt ADHD są bezpłatne - wystarczy JEDEN TELEFON do najbliższej
            PPP i w szkole organizowana jest rada szkoleniowa z udziałem psychologa i
            pedagoga, więc niech co niektórzy nie wstawiają bajek o kosztach dokształcania,
            bo tu akurat nauczyciele są grupą zawodową wyjątkowo uprzywilejowaną.
            --
            Tkaninka zzabawkami
            TkaninaSiedzi
            Chore myśli
        • 27.09.07, 14:52
          ale w zachowaniu twojej córki ewidentnie widać , ze ktoś z nia pracuje, że ktoś
          wskazał jej jakie zachowania są akceptowalne a jakie nie, ktoś musiał ją nauczyć
          , że jak czuje si nie halo to powinna odejść wyciszyć sie, skupić. To wszystko
          oznacza że całe najbliższe jej otocznie próbuje jej pomóc, my rozmawiamy o
          dzieciach których rodzice nie pomagają dzieciom, o dzieciach których każde
          zachowanie tłumaczone jest ADHD, dzieciach całkowicie nie przystosowanych do
          życia w społeczności szkolnej przez ewidentny brak zainteresowania ze strony ich
          rodziców. Czy gdybyś nie pracowała z córką , sądzisz ż potrafiłaby odejść
          wyciszyć sie , skupić czy może w inny sposób dała by ujście emocją które w niej
          siedzą, energii np poprzez głośny krzyk, czy uderzenie kolegi. Cały czas właśnie
          rozmawiamy o tym, że rodzic powinien pomóc swojemu dziecku, powinien być w
          stałym kontakcie z poradnia która wyjaśni mu które zachowania i w jaki sposób
          zmienić lub kontrolować, a które są całkowicie niedopuszczalne i nie można ich
          tłumaczyć chorobą. Każda z nas stara sie chronić swoje dziecko przed agresorem,
          czy to źle?
          • 27.09.07, 15:06
            ból polega na tym, że w walce z nieodpowiedzialnymi rodzicami zaniedbanych
            dzieci, mogą się zagubić dzieci, u których problem jest w dużym natężeniu i
            które POMIMO INTENSYWNEJ PRACY CAŁEGO OTOCZENIA nie są tak spolegliwe jak moja
            Duża (może różnicę robi fakt, że Duża ma ChAD a nie ADHD, aczkolwiek od wieków
            jest to kwestia dyskusyjna) i potem rodzica który w dobrej wierze idzie do
            szkoły z autentyczną diagnozą obwołuje się czarownicą i wraz z dzieckiem wysyła
            na stos. To przeciwko temu buntują się dziewczyn na forum ADHD (i słusznie), i
            przeciwko temu padają głosy w tym wątku.
            A zresztą, bywa i tak, że co rodzic w domu nareperuje, to nauczycie w szkole
            spieprzy dokumentnie.... i chyba to jest najsmutniejsze, abstrahując od faktu,
            czy szkoła integracyjna czy nie, publiczna czy społeczna...
            --
            Tkaninka zzabawkami
            TkaninaSiedzi
            Chore myśli
            • 27.09.07, 15:28
              W szkole publicznej w klasie jest 30 dzieci. Każde inne, jedno
              odważne, drugie niesmiałe, trzecie zestresowane rodzicami po
              rozwodzie, czwarte z rodziny, w której tatuś popija, piątemu własnie
              urodziło się rodzeństwo, piatemu zmarła ukochana babcia, szóste jest
              wychowywane przez dziadków, bo rodzice wyjechali do Irlandii ,
              sódmemu głód zagląda do talerza, bo rodzice sa bezrobotni, ósme jest
              zaniedbane bo rodzice pracują po 18 godzin ( własna firma),
              dziewiąte jest wykorzystywane seksualnie przez "wujka" - i tak można
              do 30. Każdemu z tych dzieci teoretycznie nalezy się pomoc,
              indywidualne podejście. Teoretycznie, ale praktycznie się nie da, bo
              nauczyciel jest jeden. Musiałby ukończyć 30 róznych kursów, szkoleń,
              nauk ( wcale nie bezpłatnych), no i może jeszcze uczyć.
              To niewykonalne, żeby zajmowac sie każdym z osobna. Jeśli więc w
              takiej klasie pojawi się jeszcze dziecko nadpobudliwe z ADHD, które
              sobie czy innym może zrobić krzywde, dezorganizuje zajęcia, rozrabia
              to zycie w szkole staje sie nie do zniesienia. Nauczyciel tylko
              czeka na dzwonek a zajmuje się wyłącznie rozrabiającym.Reszta się
              nie liczy. Nie liczy ich nauka, pomoc, wychowanie, problemy.
              Jesli głodny zemdleje ( nauczyciel nie widzi, ze słania się na
              nogach) to wezwie się pogotowie, jesli jest ktos molestowany
              seksualnie i nauczyciel tego nie dostrzeże, to w końcu nie dzieje
              się to w szkole. Wobec pozostałych też znajdzie się wymówka. No i w
              ramach tzw. integracji jest to co jest. Niestety.
              Rodzice dzieci z problemami walczą o miejsce w szkołach publicznych,
              zaś rodzice dzieci normalnych się przed nimi bronia. Wszelkimi
              metodami.
              • 27.09.07, 22:23
                Tak, wszelkimi sposobami. Rowniez tymi najobrzydliwszymi, z
                namawianiem do mobbingowania, znecania sie i co jeszcze?
                Nie wydaje ci sie,ze te dzieci z problemami bardziej potrzebuja
                uwagi nauczycieli, niz twoje genialne, doskonale dziecko?
                Najwyrazniej twoje genialne dziecko spokojnie daloby sobie rade bez
                nauczyciela, w przeciwienstwie do tych pozostalych wymienionych
                przez ciebie.
                Coraz wiekszym obrzydzeniem napawaja mnie twoje posty, juz mi sie
                nawet nie chce dyskutowac z toba: twoje wypowiedzi sa nie tylko
                skrajnie egoistyczne, ale do tego okrutne i glupie az do bolu.
                Zyj sobie w tym swoim egoistycznym grajdolku ze swoim genialnym i
                prawdopodobnie rownie egoistycznym synem.
            • 27.09.07, 22:38
              O tym usilujemy pisac od 400 postow. ze naszych dzieci nei da sie
              mierzyc zwykla miara. Ze efekty pracy przychodza niewspolmiernie
              wolno w stosunku do wlozonego wysilku. Ze nie wystarczy powtorzyc
              raz, ze czegos nie wolno robic, i zostanie to zapamietane. ba, i 100
              razy moze byc za malo. nasze dzieci sa skrajnie zalezne od
              stymulacji z zewnatrz, zarowno jesli chodzi o zadania szkolne, jak i
              przypominanie o czapkach , pieniadzach i myciu zebow, przy czesto
              wysokim ( a zwykle co najmniej w normie) ilorazie inteligencji
              Ale mimo wszystko nasze dzieci NIE SA BANDYTAMI. czesto sa bardzo
              tworcze, maja zadatki na wynalazcow i odkrywcow. chwalone dostaja
              skrzydel, ale zeby nauczyciele zechcieli o tym pamietac, ze nasze
              dzieci nie skladaja sie wylacznie z wad.
              Zwroc uwage, jak bujnie rozwija sie watek o szkolach przyjaznych
              dzieciom z ADHD sad zapewne sa to pojedyncze klasy w skali calego
              kraju.
              Prawda jest taka, ze poza nami, rodzicami, NIKT nie chce pomoc
              naszym dzieciom. Wysylanie do szkol integracyjnych nie ma na celu
              pomocy dziecku, ale jedynie pozbycie sie problemu. I przeciw temu
              bede zawsze protestowac.
              • 27.09.07, 23:44
                ja w tym wątku podałam szkołę, która pod wpływem rodziców stała się w przeciągu
                kilku lat szkołą integracyjną z kilkoma oddziałami nieintegracyjnymi. Nie
                potrafię powiedzieć w jaki sposób szkoła ta traktuje ADHDowców, bo jak zaczęła
                przechodzić przekształcenia to ja wyprowadzałam sie z włocławka i nie tylko nie
                myślałam o dzieciach z ADHD ale w ogóle o jakichkolwiek dzieciach. Jeszcze raz
                podam link tej szkoły, niech to będzie wskazówka dla rodziców zarówno dzieci
                niepełnosprawnych jak i tych z ADHD. Chcieć to móc, najważniejsze to zrobić
                wszystko aby pomóc swojemu dziecku, a co za tym idzie zrobić wszystko aby
                chodziło do szkoły przystosowanej do jego potrzeb.

                www.zsi.com.pl/
                Przykre, ale dzieci z ADHD tak naprawdę cierpią przez rodziców pseudo ADHDowców,
                tak samo jak dzieci z dysleksją cierpią przez pseudo dyslektyków. Do póki nie
                będzie istniała skuteczna metoda diagnozy ADHD, dopóki psychologowie i pedagodzy
                w poradniach nie będą dysponowali odpowiednia wiedzą na temat ADHD, dopóty będą
                w dużej mierze wydawane orzeczenia o ADHD dzieciom niewychowanym, pozbawionym
                jakichkolwiek autorytetów, agresywnych i pozbawionych opieki rodzicielskiej
                czyli najzwyklejszym łobuzom i chuliganom a nie ADHDowcom. Nie dziwmy sie więc,
                że rodzice boją sie ADHDowców, bo boją sie o bezpieczeństwo swoich dzieci, a
                niestety w obecnej chwili orzeczenia wydawane są zbyt pochopnie i często
                trafiają w nieodpowiednie ręce.
                Jedynym rozwiązaniem jest zaostrzenie kryteriów wydawania orzeczeń, konieczność
                stałego kontaktu z poradnia która powinna przekazywać informacje szkole.
                przeszkolenie nauczycieli jak i rodziców, i przede wszystkim dostosowanie praw
                i obowiązków do wynikłej sytuacji. Oczywiście nie można jedną miarką mierzyć
                dziecka zdrowego i chorego, ale za agresje czy inne zachowanie uniemożliwiające
                normalne funkcjonowanie społeczności szkolnej dziecko powinno ponieść karę.
                Niedopuszczalne jest aby dziecko z ADHD było całkowicie ponad prawem bo to
                doprowadza do sytuacji jakie często niestety zdarzają sie w szkole, oraz do
                strachu pozostałej społeczności która oprócz praw ma obowiązki.
                Dopóki nasz rząd nie zmieni tego, dopóty wy rodzice ADHDowców musicie sami
                zadbać o stworzenie jak najlepszych warunków dla waszych dzieci, nawet kosztem
                współfinansowania projektu przekształcenia szkoły normalnej w szkołę przyjazną
                ADHDowców, to są wasze dzieci i wy za nie odpowiadacie. Dopóki prawo nie broni
                normalnych dzieci przed agresją pseudo ADHDOwca nie liczcie na współczucie i
                zrozumienie większości rodziców.
                • 28.09.07, 00:06
                  Podalas przyklad jednej, jedynej szkoly i na tym lista szkol sie
                  wyczerpala. Znamienne, nieprawdaz?
                  Ciagle operujecie stereotypami (ciekawe, skad wyciagnietymi?) na
                  temat dzieci z ADHD, ktore maja byc diablami wcielonymi, bandytami
                  czyhajacymi na zdrowie i zycie zdrowych dzieci.
                  Dzieci z ADHD najczesciej nie sa agresywne! Nie czyhaja na zdrowie i
                  zycie waszych dzieci, wypatrujac tylko momentu, zeby im przylac albo
                  wbic noz pod zebro. Jesli zdarzaja sie sytuacje, ze tak powiem, zbyt
                  bliskiego kontaktu cielesnego, to albo jest to efekt tego, ze rozum
                  nie nadaza za czynem (najpierw dziecko rzuci patykiem a potem
                  ewentualnie zastanowi sie, czemu wlasciwie to zrobilo i ze moglo
                  kogos uderzyc), albo -chyba nawet czesciej - jest sprowokowane
                  przez innych , co prowadzi do agresji. A prowokowane bywa bardzo
                  czesto, bo nie mogac usiedziec np. w klasie na miejscu, czesto jest
                  traktowane jak nadworny blazen, taki pajac, z ktorego mozna zrobic
                  sobie posmiewisko. Obu tym sytuacjom mozna zapobiec, wystarczy, zeby
                  nauczyciele podczas przerw mieli pojecie, czym zajmuja sie
                  dzieci,mieli kontrole nad sytuacja, zapobiegajac sytuacjom
                  konfliktowym. Do tego potrzeba wiecej checi i aktywnosci
                  nauczycieli,a tego chyba najbardziej brakuje.Lepiej zamiesc problem
                  pod dywan i udawac, ze go nie ma.
                  • 28.09.07, 08:42
                    napisałam pseudo ADHD, pretensje możesz mieć do ich rodziców, nauczyciel nie
                    jest w stanie sie rozdwoić, nie jest Bogiem i nie może być w dwóch miejscach
                    jednocześnie, a szkoła to nie więzienie gdzie na korytarzu co 5m stoi strażnik
                    pilnujący spokoju.
                    Powtarzam jeszcze raz do czasu gdy pedagodzy i psycholodzy w poradniach nie będą
                    mieli wystarczającej wiedzy, nie będzie bardziej zaostrzonych kryteriów
                    wydawania opinii o ADHD, dopóki takowa opinie będą dostawali pseudo ADHDowcy
                    czyli bezczelne, niewychowane dzieciaki dopóty pretensje za niechęć rodziców
                    normalnych dzieci możesz kierować zarówno do poradni, rodziców pseudo ADHDowców
                    oraz do ministerstwa oświaty które zdrowym dzieciom nie zapewnia bezpieczeństwa
                    i w konfrontacji z ADHDowcem stawia na straconej pozycji. Obydwie walczymy o to
                    samo o normalność dla naszych dzieci, twoja złość, powinna być skierowana w inną
                    stronę, czyli w kierunku ministerstwa i poradni. My możemy wspólnymi siłami żyć
                    obok siebie , tolerować się, ale to nie zmieni faktu że prawo jest błędne i nie
                    zapewnia ochrony dzieciom, nie zmienimy faktu że zarówno nauczyciele jak i
                    psycholodzy i pedagodzy z poradni mają zbyt małą wiedzę na temat ADHD, w
                    konsekwencji czego wystawiane są błędne opinie. Tym powinnaś sie zająć, tym
                    powinny zająć sie organizacje i towarzystwa ADHD, a nie walką z innymi rodzicami .
                    • 28.09.07, 08:52
                      A ja ciagle nie potrafie uzyskac odpowiedzi an pytanie,w jaki
                      sposob jestescie ocenic prawdziwe ADHD od pseudo-ADHD. Skad macie
                      dane statystyczne, ze 80-90-99% to diagnozy naciagane. prosze o
                      konkretne, wiarygodne zrodla, inaczej, jesli tylko wam sie tak
                      wydaje, to dalsza dyskusja jest bezprzedmiotowa.
                      Ja, majac pewne doswiadczenia wlasne, nie potrafilabym tego
                      odroznic,wrecz wydaje mi sie, ze spora grupa dzieci jest wrecz
                      niezdiagnozowana, mimo, ze zaslugiwalyby na blizsze zainteresowaie
                      wiec jestem pelna podziwu dla was, ktore/ktorzy z taka latwoscia
                      orzekacie o tym, kto ma, a kto nie ma ADHD.
                      • 28.09.07, 09:12
                        Między innymi dlatego, że ADHD nie przyleciała z kosmosu, była i 20
                        i 30 i 50 lat temu. Za naszych szkolnych czasów nie było epidemii
                        ADHD. Gdzieś czasem pojawiało się jakieś nadpobudliwe dziecko,
                        któremu nie mozna było pomóc - i to było prawdopodobnie ADHD.
                        Pozostali rozrabiający i rozwydrzeni jakimś cudem byli pacyfikowani -
                        bez szkody i dla siebie i innych.
                        • 28.09.07, 09:34
                          30 lat temu dziecko z ADHD bylo po prostu wyrzucane ze szkoly.
                          Pzrenoszone do innej szkoly i w ten sposob zwiedzalo wszystkie
                          szkoly w okolicy, az do poprawczaka lub szkoly specjalnej wlacznie.
                          Ideal pomocy wedlug pauliny.
                          30 lat temu chodzilam do szkoly, wiec pamietam, jak to wygladalo.
                        • 28.09.07, 09:42
                          Może warto się zastanowić jakim to cudem?
                          Z pewnością nie należy przerzucać odpowiedzialności za chorobę na
                          chorego. Dzieci z ADHD sobie ADHD nie wybrały dlatego że było
                          ładniej opakowanym cukierkiem. To nie one są odpowiedzialne za to co
                          je spotkało.
                          A nauczyciele, powiedzmy sobie szczerze, bardzo często nauczycielami
                          być nie powinni. Wtedy dziecko z ADHD staje się kozłem ofiarnym
                          nieudolności takiego nauczyciela. To ono zostaje obwiniane za to że
                          nauczyciel sobie nie radzi. A nie radzi sobie również wtedy gdy nie
                          ma tam dziecka z ADHD, tylko wtedy tak głośno nie narzeka i nie
                          krzyczy.
                          Szkoleń jest cała masa, również bezpłatnych, a nauczyciel ma całkiem
                          dużo czasu, żeby w nich uczestniczyć. Ponadto jest masa książek, z
                          których można się dokształcać na własną rękę. Jeśli ktoś zdecydował
                          się na nauczanie to z pewnością wiedział co go czeka.
                          Obarczanie dziecka i jego rodziców odpowiedzialnością za chorobę
                          jest przyczyną bezradności i depresji, pogarsza tylko sytuację.
                          A opisany przypadek prowadzenia lekcji i zachowanie nauczyciela aż
                          razi brakiem umiejętności tegoż.
                          --
                          www.sunflowerstudio.eu
                        • 28.09.07, 10:02
                          > Między innymi dlatego, że ADHD nie przyleciała z kosmosu, była i 20
                          > i 30 i 50 lat temu.

                          Było ale nie na taką skale i nie diagnozowało się tego jako ADHD. I wbrew
                          pozorom nie jest to dysfunkcja tylko społeczeństw zachodnich. Nawet w Chinach
                          jest masa dzieci które również spełniają kryteria diagnostyczne ADHD.
                          • 28.09.07, 10:04
                            Liczba jest stala, w granicach 3-7%. dawniej nie istniala taka
                            jednostka chorobowa, albo wiele dzieci bylo niezdiagnozowanych, choc
                            spelnialy kryteria.
                      • 28.09.07, 09:45
                        prawdziwy ADHDowiec, zna zasady działania w grupie , łamie je bo jak sama mówisz
                        szybciej działa niż myśli, potrafi współczuć, potrafi przeprosić, chuligan też
                        zna zasady ale łamie je z premedytacją . Weźmy przykład który podała Paula z
                        ADHDowcem, który wyśmiewał sie ze śmierci ojca swojego kolegi, czy takie
                        zachowanie można tłumaczyć nadpobudliwością psychoruchową czy może chamstwem ,
                        brakiem wychowania . Co innego jeżeli dziecko z powodu swojej ruchliwości zrzuci
                        kogoś ze ślizgawki, a co innego jeżeli zrobi to z premedytacja. Dobrze
                        przeszkolony personel jest w stanie odróżnić prawdziwego ADHDowca, tak samo jak
                        i prawdziwego dyslektyka , niestety poradni z takim personelem jest niewiele
                        stąd taki wysyp dyslektyków, ADHDowców . Co sie tyczy dyslektyków bardzo ciekawe
                        , część ludzi z którymi studiowała i miała zajęcia z angielskiego posiadało
                        opinie o dysleksji i dysortografii za o z angola nie mieli problemów czyżby
                        mieli dysfunkcję tylko na język polski smile . to taka dygresja odnośnie
                        wiarygodności opinii z PP.
                        • 28.09.07, 09:54
                          Problem prawidłowego diagnozowania to zagadnienie dość smutne. Bo
                          jeśli każde niegrzeczne, bo źle wychowywane przez rodziców, dziecko
                          dostaje diagnozę ADHD, to szkodzi to dzieciom rzeczywiście chorym.
                          Niemniej jednak wszystkim zdrowym i genailnym dzieciom, ktore nie
                          stwarzają problemów, bardzo przydałaby się szkoła tolerancji,
                          akceptacji i współczucia.

                          --
                          www.sunflowerstudio.eu
                          • 28.09.07, 10:09
                            tolerancja na agresję ? tolerancja na chamstwo? Współczucie wobec kogo pseudo
                            ADHDowca czy wobec jego ofiary? Akceptacja czego krzywdy innych ludzi, może
                            zastanówcie sie kogo w ten sposób chcecie tworzyć. jeżeli wszyscy mają być
                            tolerancyjni wobec agresji .
                            Jeżeli mamy być tolerancyjni na agresję , to tak samo powinniśmy być
                            tolerancyjni wobec holokaustu, wobec zbrodniczych planów Hitlera.
                            Pierwszy raz słyszę , że trzeba być tolerancyjnym wobec agresji, chamstwa i
                            bezduszności.

                            • 28.09.07, 10:13
                              > tolerancja na agresję ? tolerancja na chamstwo? Współczucie wobec
                              > kogo pseudo ADHDowca czy wobec jego ofiary?

                              Co TY tak z tymi pseudo ADHD? Ja nie przeczę że takich przypadków nie ma ale
                              rozmowa jest o prawidłowo zdiagnozowanym dziecku. I jeszcze jedno ta agresja ma
                              u tych dzieci podłoże kliniczne. Rozumiesz różnicę?
                              • 28.09.07, 11:08
                                > I jeszcze jedno ta agresja ma
                                > u tych dzieci podłoże kliniczne. Rozumiesz różnicę?

                                Ja nie rozumiem. I wytlumacz mi jaka to roznica gdyby to Twoje
                                dziecko mialo rozkwaszony nos przed takiego ancymona 'o podlozu
                                klinicznym'.
                                Moj mlodszy syn ma 5 lat, chodzi 3 rok do przedszkola. Mial w swojej
                                grupie chlopca uposledzonego umyslowo - Kuba wielu rzeczy nie byl w
                                stanie rozumiec, biegal gdy inne dzieci robily laurki, krzyczal gdy
                                inne dzieci spiewaly na wystepach itp. Ale byl przemilym chlopcem -
                                cieplym, serdecznym, gdy inne dziecko plakalo to on pierwszy
                                pocieszal i podawal chustki do nosa smile Wszyscy go lubili, nie bylo
                                zadnego problemu, i rodzice byli zgodni co do tego ze dobrze ze ich
                                dziecko spotkalo w przedszkolu Kube smile
                                Znalazl sie tez w tej grupie Adam - ponoc z ADHD. Pisze ponoc bo
                                choc stwierdzone to niby mial ale mnie sie wlos na glowie zjezyl gdy
                                uslyszalam jak wyglada tryb zycia tego chlopca - budzony codziennie
                                o 5:30, dowozony spoza Wroclawia do naszego przedszkola na 7, byl I
                                w przedszkolu, czasem ojciec z nim czekal jeszcze pod zamknieta
                                brama. I odbierany z przedszkola jako ostatni kolo 17:30. Ponoc
                                zasypial w samochodzie, w domu na spiaco juz kapany i kladziony
                                spac. Na weekendy mial opiekunke. Matka robi kariere jako dyrektor
                                firmy. Wykazywal pewne objawy choroby sierocej. Adam byl bardzo
                                agresywnym dzieckiem. Moj Michal wracal z przedszkola pobity,
                                podrapany i pogryziony do krwi przez Adama. I nie on jeden.
                                Calkowicie bez wlasnej winy, obrywalo to dziecko ktore akurat
                                napatoczylo sie Adamowi pod reke. Spedzilam troche godzin w tym
                                przedszkolu, siedzialam w grupie Michala i obserwowalam co sie
                                dzieje, jak to wyglada. Napady agresji u Adama calkowicie
                                nieprzewidywalne. Bylo w miare dobrze gdy w grupie bylo malo dzieci -
                                do 4 poza Adamem. Wtedy pani 100% czasu poswiecala Adamowi, bawila
                                sie z nim, wycinala, ograniczajac fizycznie przestrzen w ktorej Adam
                                przebywal (by chronic inne dzieci przed fizycznym atakiem Adama).
                                Dla innych dzieci wtedy czas wygladal mniej wiecej tak: pani mowi -
                                dobra dzieci, porysujemy teraz, Ala rozdaj pudelka w kredkami,
                                Michal kartki, Maciek poustawij krzesla przy stolikach... Michal,
                                nie siegniesz po kartki? To idz popros pania Marysie z drugiej
                                grupy...itd. A pani caly czas kontrolowala Adama.
                                Aha, zapomnialam wczesniej napisac ze dla mnie miarka sie przebrala
                                gdy moj syn zostal kopniety w twarz przez Adama (Michal lezal wtedy
                                na materacu).
                                Nie wyobrazam sobie co by bylo gdyby ktorys z moich synow trafil na
                                takiego Adama w swojej klasie w szkole.
                                Do takiego dziecka musi byc CALY CZAS jedna osoba dorosla ktora sie
                                TYLKO NIM zajmuje.

                                Aga
                                Ps. w tym roku rodzice Adama przeniesli go do innej placowki
                                • 28.09.07, 12:56
                                  dla mnie agresja jest agresją, niezależnie jakie jest jej podłoże i trudno abym
                                  się na nią godziła, akceptowała i tolerowała.
                                  Osoby upośledzone stwarzające zagrożenie dla innych są zamykane w zakładach dla
                                  umysłowo chorych, zgodnie z twoją teorią powinno sie ich wypuścić, a zbrodnie
                                  dokonane przez nich tolerować. Ciekawe jak byś wytłumaczyła małemu dziecku, że
                                  jego matka została brutalnie zabita przez psychopatę który wcześniej był w
                                  zakładzie dla obłąkanych, ale ze względu na tolerancje agresji i wyrozumiałość
                                  dla jego choroby powinien się z nami integrować.
                                  Zbrodni Hitlera też nikt nie toleruje, a można by sie zastanowić dlaczego ,
                                  przecież w normalnym umyśle nie powstałby tak okrutny plan, tylko człowiek chory
                                  mógł być zdolny do takiego okrucieństwa. Wytłumacz tym tysiącom ludzi których
                                  rodziny zostały spalone w komorach, że nie powinni czuć nienawiści tylko
                                  współczucie dla pomysłodawcy i tolerancje. Poprzez tolerancję agresji którą,
                                  ty proponujesz stworzymy społeczeństwo chore emocjonalnie, chore bo pozbawione
                                  zasad, zezwalające na brutalność i okrucieństwo.
                                  Nie można chorobą tłumaczyć ani okrucieństwa ani agresji. jeżeli ktoś jest
                                  agresywny to nie jest przystosowany do życia w grupie.
                                  Jeżeli tobie odpowiada agresja, to w swoim obrębie możesz stworzyć dom pełen
                                  agresji, kłótni , nieprzewidywalności ale nie wmawiaj nikomu że to jest normalne
                                  • 28.09.07, 13:08
                                    Dziecko z ADHD nie jest dzieckiem które należy zamykać w zakładach zamkniętych.
                                    • 28.09.07, 13:20
                                      czy ja powiedziałam, że trzeba je zamykać w zakładzie zamkniętym. Nie.
                                      Natomiast jeżeli tolerujemy agresję ADHDowca, to tak samo powinniśmy tolerować
                                      agresje osoby chorej psychicznie
                            • 28.09.07, 10:43
                              Zastanawiałam się kiedy padnie nazwisko Hitlera. To przecież jego
                              pomysł dotyczył czyszczenia rasy. Przeciez to jego poglądy tu
                              przedstawiacie...
                              Ja nie piszę o toleracji wobec agresji czy chamstwa. Bynajmniej.
                              Uważam, że aby się wypowiadać w tym temacie nalezy poznać przyczyny
                              i skutki, nalezy obserwować zachowania. Kto tu się wypowiada?
                              Rodzice, którym nauczycielka powiedziała że przez dziecko nie może
                              zrealizowac programu. Czy to nie jest śmieszne, że bez sprawdzenia
                              jej kompetencji, wierzycie jej?
                              Na temat przyczyn agresywnych zachowań dzieci z ADHD napisano
                              książki, proponuję je przeczytać. najczęściej w szkołach dzieci są
                              prowokowane poprzez dokuczanie do agresywnych zachowań i nie dotyczy
                              to tylko dzieci z ADHD. Dlatego uważam że dzieci należy uczyć
                              tolerancji zamiast godzić się na jakże smutne stwierdzenie, że
                              dzieci są okrutne! Dlaczego dzieci się śmieją z ucznia, który nie
                              umie odpowiedzieć na pytanie nauczyciela?????? Kto je tego nauczył??
                              Czy to nie jest chamstwo?? Dlaczego na to się godzimy i, co gorsza,
                              uczymy nasze dzieci takiego zachowania?? A potem się dziwimy, że
                              mamy agresję w szkołach. Dlaczego nauczyciele się wyśmiewają z
                              dzieci? A potem jeszcze obarczają winą dzieci!! Dlaczego godzimy się
                              na to, że nauczyciel nie może sobie poradzić?? Przecież to on jest
                              opłacany, a wcześniej kształcony za nasze pieniądze!! I każdy kto
                              decydował się na ten zawód wiedział jakie to pieniądze i jaka
                              odpowiedzialność.
                              --
                              www.sunflowerstudio.eu
                              • 28.09.07, 13:11
                                plan Hitlera zawierał ludobójstwo osób chorych psychiczni , z dysfunkcjami, oraz
                                nieczystych rasowo. Czy którakolwiek osoba wypowiadająca sie przeciwko
                                uczęszczania dzieci z ADHD do normalnych szkół mówi i ich zagładzie, czy
                                którakolwiek z nas proponowała zamkniecie je i wyeliminowanie ze społeczności.
                                Nie, my mówimy o konieczności zapewnienia tym dzieciom najlepszych warunków do
                                nauki w klasach do tego przygotowanych. Wszystkie mówimy TAK integracji , ale w
                                klasach przystosowanych do potrzeb tych dzieci. Mówimy nie agresji, mówimy nie
                                integracji kosztem bezpieczeństwa i łamania praw innych dzieci.
                                Nie możemy tolerować zbrodni powstałych w chorym umyśle Hitlera , tak samo nie
                                możemy tolerować agresji nie zależnie czy dzieci zdrowych czy dzieci z ADHD.
                        • 28.09.07, 09:59
                          dziecko z ADHD rozumie zasady obowiazujace w spoleczenstwie, ale
                          tylko teioretycznie. Nie widzi zwiazku miedzy teoria z praktyka.
                          Dlatego potrzebuje ciaglej stymulacji i kontroli z zewnatrz, aby moc
                          funkcjonowac. I w dodatku dziecko nie jest winne swojej dysfunkcji.
                          Paulina zacheca wprost do mobbingu, do nietolerancji, znecania sie i
                          zaszczuwania dzieci i rodzicow dzieci z ADHD . Wzor grzecznego i
                          zupelnie niechamskiego zachowania, zgodnego z ogolnie obowiazujacymi
                          normami spolecznymi. Nie uwazasz?
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=69218745&a=69647105
                          jak TO nazwiesz?
                  • 28.09.07, 09:09
                    I Makurokurosek i ja i jeszcze kilka mam pisze wyraźnie - nie mamy
                    nic przeciwko dzieciom z ADHD, ale w szkołach przystosowanych do
                    opieki, wychowania, NIE W SZKOŁACH DLA NORMALNYCH DZIECI.
                    I rodzicom normalnego dziecka jest dokładnie wszystko jedno z
                    jakiego powodu ICH dziecko zostanie zrzucone ze schodów i
                    poturbowane - czy dlatego, że w klasie jest chuligan czy kolega z
                    ADHD, który najpierw zepchnie ze schodów a potem pomysli, że zrobił
                    źle!
                    Skutki są identyczne - zapewniam, że złamany kręgosłup czy podstawa
                    czaszki czyni z człowieka kaleke bez względu na to czy sprawcą jest
                    ADHD-owiec czy pseudo ADHD-owiec.
                    Z tym, że ADHD-owiec nie poniesie za to żadnych konsekwencji. W
                    najlepszym razie jego rodzice zadzwonią do rodziców ofiary i
                    powiedzą, że jest im przykro. Najczęściej jednak winni będą inni -
                    nauczyciel, który się nie rozdwoił ( oprócz opieki nad innymi
                    dziecmi może też chcieć w czasie przerwy siusiu). Dziecko ma
                    przecież "żółte paiery" - czyli zaświadczenie o ADHD - czytaj
                    nietykalności.
                    A to, że uczyniło z innego dziecka kaleke ( oczywiście pisze o
                    skrajnościach, ale nie niemozliwych) to już drobiazg. Ważna jest
                    integracja. Czyżbym sie myliła, Drogie Obrończynie Dzieci z ADHD?
                    Mama 303 oburza się, że nazwałam okrucieństwem skuteczne zabieranie
                    normalnym dzieciom popołudnia. Tak, jest to okrucieństwo. Dzieci w
                    czasie wolnym od zajęć mają prawo iść na spacer, do kina, uprawiac
                    sport a nie slęczeć nad lekcjami, bo program nie został zrealizowany
                    dzięki kolegom z ADHD.
                    I póki normalne dzieci nie bedą chronione przed nienormalnością (
                    jak słusznie zauważła Makurokurosek) póty ich rodzice będą stosować
                    wszystkie chwyty. Może wtedy rodzice dzieci z ADHD zrozumieją, że
                    ich dzieci nie nadają się do normalnej 30 osobowej klasy. A, że klas
                    integracyjnych jest mało? Makurokurosek chyba wystarczająco jasno to
                    wyjaśniła - pretensje do kogo innego, ja zaś dodam - można tworzyć
                    we własnym zakresie szkoły społeczne dla takich własnie dzieci.
                    Szkoły integracyjne , zatrudniać odpowiednią kadrę. To tylko wymaga
                    i pieniędzy ( czasem trzeba wziąć kredyt, czasem nie kupić sukienki,
                    nowego samochodu, perfum) i czasu ( to mniej przyjemne niz oglądanie
                    Klanu czy ploteczki z przyjaciółeczkami).
                    • 28.09.07, 09:32
                      1. nasze dzieci sa NORMALNE.
                      2.Nasze dzieci nie sa bandytami,
                      3.nasze dzieci nie wykazuja agresji same z siebie, zwykle jest to
                      efekt albo prowokacji, albo niedostatecznej kontroli osob doroslych
                      (nauczycieli)podczas przerw.
                      4. Nie ogladam w ogole telewizji. Nie mam telewizora.
                      5. Jestes zafiksowana w swoim ograniczonym widzeniu swiata, wiec
                      dalsza dyskusja jest bezsensowna.
                      • 28.09.07, 10:27
                        Jeśli Wasze dzieci są normalne, to niech zachowuja się normalnie,
                        podlegaja tym samym prawom, mają te same obowiązki, te same prawa,
                        ponoszą za swoje czyny te same konsekwencje. Niech nie wymagają
                        dodatkowej uwagi dorosłych, dodatkowej kontroli.
                        Jesli tak jest rzeczywiście to masz rację- wymiana postów jest bez
                        sensu. Macie normalne dzieci.
                        Jesli natomiast wymagacie specjalnych praw, domagacie się
                        specjalnego traktowania, specjalnych warunków, ba nawet wysyłacie
                        nauczycieli na ekstra szkolenia to chyba jednak z tą norma jest coś
                        nie tak.
                        • 28.09.07, 11:03
                          z twoich wypowiedzi wnoskuje, ze normalnie=identycznie. Pelna
                          urawnilowka, nikt nie moze wychylic sie z szeregu. Zgadlam?
                          Uwaga, odkrywam Ameryke: kazde dziecko jest INNE. nasze dzieci tez
                          zachowuja sie inaczej, to nie znaczy, ze nienormalnie. Tak, jak
                          pozostale dzieci. Sa te z zacieciem sportowym i niesportowi
                          intelektualisci. sa scislowcy i marzyciele, humanisci. Osoby
                          wrazliwe, emocjonalne i te twardo stapajace po ziemi, wierzace
                          jedynie w szkielko i oko. Wierzacy i ateisci. Ale polska szkola
                          histerycznie boi sie indywidualizmu w jakiejkolwiek postaci. Ten,
                          kto jest zbyt madry, oberwie w leb i zostanie wepchniety z powrotem
                          do szeregu. Ten jeszcze bardziej odstajacy od szablonu zostanie
                          nazwany glupkiem. tak jest nauczycielom latwiej i wygodniej, bo
                          praca z indywidualistami jest wiekszym wyzwaniem, a na to
                          nauczyciele nie maja ani przygotowania, ani ochoty. czyli, jak
                          pisaly dziewczyny powyzej, dzieci ponosza konsekwencje nieudolnosci
                          nauczycielskiej. Zlej baletnicy...
                        • 28.09.07, 11:11
                          Paulino, kim Ty jestes? Czy Ty masz jakiś problem z tym, że ktoś
                          proponuje nauczycielom szkolenia? Przecież każdy porządny
                          pracowdawca wysyła swoich pracowników na szkolenia. Przecież wiedza
                          nie stoi w miejscu. Ile jest wart nauczyciel, który przekazuje
                          wiedzę a się nie dokształca?? Jaką więc pzrekazuje wiedzę? A poza
                          przekazywaniem wiedzy, wychowuje. Jak może wychowywać, jeśli się nie
                          dokształca? Zapomnijmy na chwilę o dzieciach z ADHD, zastanów się
                          nad tym co napisałaś.
                          --
                          www.sunflowerstudio.eu
                          • 28.09.07, 11:17
                            polski nauczyciel to chyba taka specjalna kategoria czlowieka, ktora
                            uwaza, ze dzieje mu sie krzywda, jesli musi sie rozwijac wink
                            Z nielicznymi wyjatkami (kropkacom, szkoda dzieci, ktore stracily
                            takiego nauczyciela,jak ty, ale tez widac szkoda ciebie na walke z
                            wiatrakami).
                          • 28.09.07, 11:24
                            Jestem tłumaczem języka niemieckiego, germanistą.
                            Teoretycznie każdy pracodawca wysyła pracowników na kursy i
                            szkolenia, ale praktyka jest całkiem inna. Niestety. Za kursy nie
                            płaca pracodawcy, kursy bezpłatne są fikcją, kursy i szkolenia
                            odbywają sie popołudniami lub w weekendy. Nauczyciel też ma rodzinę,
                            dzieci, męża, obowiązki domowe.
                            Może lepiej zacząć wymgać od rodziców dzieci z dysfunkcjami a potem
                            zabrac się za nauczycieli. Oni sa matematykami, anglistami a nie
                            pedagogami specjalnymi. Mają inny zawód.
                            • 28.09.07, 11:33
                              Teoretycznie, kazdy, kto naucza w szkole jest PEDAGOGIEM, a
                              przynajmniej powinien nim byc. Jako filolog wiesz, ze na studiach
                              filologicznych wybiera sie kierunek tlumaczenia lub nauczycielski.
                              Jesli ktos skonczyl kierunek nauczycielski, jest merytorycznie (a
                              przynajmniej powinien byc) przygotowany do pracy z dziecmi. Jesli
                              nie jest przygotowany, to albo powinien sie doszkolic, albo zmienic
                              zawod.
                              Jesli ktos jest profesjonalista, to swoja sytuacje rodzinna i
                              frustracje zostawia za drzwiami pracy. Moich pacjentow tez nie
                              obchodzi, ze mam np. dziecko specjalnej troski (a na dobra sprawe
                              dwojke), nie obchodzi ich rowniez to, ze za miesiac jade na kurs, za
                              ktory musze zaplacic z wlasnej kieszeni ponad 3000 zlotych. Ich
                              obchodzi moj profesjonalizm, a nie droga i cena, za jaka do niego
                              dochodze.
                            • 28.09.07, 11:45
                              > Może lepiej zacząć wymgać od rodziców dzieci z dysfunkcjami a potem
                              > zabrac się za nauczycieli. Oni sa matematykami, anglistami a nie
                              > pedagogami specjalnymi. Mają inny zawód.

                              Nauczyciel musi radzić sobie z rożnymi dziećmi. Nie tylko tymi które sa proste w
                              obsłudze jak młotek .

                              Stowarzyszenie Na Rzecz Dzieci z Nadpobudliwością Psychoruchową oraz
                              Kuratorium Oświaty w Rzeszowie organizuje warsztaty "Metody pracy z dzieckiem
                              nadpobudliwym w szkole i w domu". Koszt tego kursu: 80 zł. (w cenie kawa,
                              herbata, 2 ciepłe posiłki oraz materiały szkoleniowe). Kurs odbywa się w
                              Rzeszowie ale pewnie jak by poszukał to znalazł by podobne zajęcia i w innych
                              miejscach Polski. Niestety na ten miejsc już nie ma smile
                              • 28.09.07, 11:59
                                kropka, a mi wytlumaczysz te roznice? a jeszcze lepiej dziecku,
                                ktore w pewnym momencie powiedzialo ze boi sie isc do przedszkola
                                jesli Adam tam jest?
                                • 28.09.07, 13:06
                                  Tu masz link o przyczynach ADHD:
                                  www.adhd.info.pl/index.php?page=zrozumiec/przyczyny.php
                                  A synowi możesz tłumaczyć że kolega z przedszkola jest chory a jego zachowanie
                                  jest tego konsekwencją. Nie strasz go tym chłopcem. Zaproponuj niech sie z nim
                                  bawi kiedy jest spokojny i nie prowokuje tego Adama (oczywiście nie sugeruje ze
                                  to Twój syn robi). Przede wszystkim jednak porozmawiałabym z przedszkolanką. Bo
                                  skoro dochodzi do tego typu incydentów to znaczy ze nie bardzo radzi sobie z
                                  sytuacją w klasie.
                                  • 28.09.07, 13:18
                                    oczywiście wszystkiemu winna jest przedszkolanka, nauczyciel .Bo nie jest Bogiem
                                    i nie może się rozdwoić, bo nie jest Bogiem i nie przewiduje kiedy Adasiowi
                                    odbije, bo powinien mieć gdzieś inne dzieci i zająć sie Adasiem skoro jego
                                    rodzice tego nie robią.
                                    Tak powinniśmy zachęcać wszystkich do zabawy z Adasiem,a jak Adaś kopnie w twarz
                                    to przecież nic strasznego.
                                    Rozumiem kropka, że masochizm cię podnieca, ale nie każdego kręci gdy jest
                                    kopany czy bity, nie każdy z tego faktu sie cieszy.
                                  • 28.09.07, 13:34
                                    > A synowi możesz tłumaczyć że kolega z przedszkola jest chory a
                                    jego zachowanie
                                    > jest tego konsekwencją. Nie strasz go tym chłopcem. Zaproponuj
                                    niech sie z nim
                                    > bawi kiedy jest spokojny i nie prowokuje tego Adama (oczywiście
                                    nie sugeruje ze
                                    > to Twój syn robi). Przede wszystkim jednak porozmawiałabym z
                                    przedszkolanką. Bo
                                    > skoro dochodzi do tego typu incydentów to znaczy ze nie bardzo
                                    radzi sobie z
                                    > sytuacją w klasie.

                                    widzisz, moj syn nie oczekiwal zadnego usprawiedliwiania Adama, on
                                    sie go po prostu zaczal bac (jak kazdy w takiej sytuacji - wyobraz
                                    sobie ze dostajesz w twarz z zupelnego zaskoczenia, bez ZADNEGO
                                    powodu - tez bys sie bala takiego kogos). Adam ewidentnie cierpial
                                    na jakies dysfunkcje, ja tego nie neguje ani nie obwiniam tego
                                    dziecka. Pisalam wczesniej ze spedzialam troche czasu w tej grupie
                                    (wyniklo to ze strachu mojego dziecka jak i mojego strachu o zdrowie
                                    syna) - Adam nie kontrolowal swojego zachowania, nie raz mialam
                                    wrazenie ze ataki agresji jego samego zaskakuja. On chwilami
                                    potrafil sie bawic z innymi dziecmi, dzieci przez dlugi czas nie
                                    mialy do niego zadnych uprzedzen, bez problemu przyjmowaly go do
                                    zabawy - po czym w trakcie dobrej, udanej zabawy Adam nagle wali
                                    kogos klockiem w glowe i sam jest zaskoczony ze tak zrobil. Ale
                                    pobita dziewczynka placze i juz sie bawic nie chce. Pani byla
                                    swietnie przygotowana (to naprawde niezwykla pani, po licznych
                                    kursach i szkoleniach, terapeuta, 'lubiaca "trudne" dzieci bo praca
                                    z nimi to dla niej wyzwanie i satysfakcja - jak pisalam przyjela do
                                    grupy chlopca uposledzonego umyslowo i wiele rzeczy naprawde
                                    wspaniale z nim wypracowala) - i wlasnie ta pani swietnie sobie z
                                    Adamem radzila do momentu gdy miala pod opieka mniej wiecej 5
                                    dzieci. I Adam tez sporo sie w przedszkolu nauczyl, nie przecze -
                                    tylko nauczylby sie ZNACZNIE wiecej gdyby caly czas byl w malej
                                    grupie i caly czas mial kogos doroslego do opieki TYLKO nad soba. I
                                    inne dzieci nie ucierpialyby fizycznie (a i psychicznie tez przy
                                    okazji!). I tu rodzice tradycyjnie (jak widac po tych postach!)
                                    glusi na takie argumenty, przepisali po prostu dzieciaka do innego
                                    zwyklego przedszkola.

                                    Aga
                                    • 28.09.07, 14:34
                                      zgagusia napisała:
                                      > I tu rodzice tradycyjnie (jak widac po tych postach!)
                                      > glusi na takie argumenty

                                      Nie zauważyłam żeby ktoś z rodziców pisał, że rodzic ma nic nie
                                      robić jeśli jego dziecko ma ADHD. Rodzice często robią bardzo wiele,
                                      ale jednego zrobić nie mogą - być obecni w szkole. Tam obecni są
                                      nauczyciele i oni ponoszą odpowiedzialność za bezpieczeństwo
                                      wszytskich dzieci. Rodzice, jak najbardziej, powinni współpracować.
                                      Nie zauważyłam, żeby ktoś to zakwestionował.
                                      --
                                      www.sunflowerstudio.eu
                                      • 28.09.07, 14:45
                                        To było kilka(naście) lat temu. Syn moich znajomych, bardzo
                                        utalentowany nagle zachorował na cukrzycę. Taką trudna do
                                        ustawienia, młodzieńczą. Wymagał bardzo regularnych posiłków i
                                        mierzenia poziomu cukru we krwi. Matka miała alternatywę - nauczanie
                                        w domu albo w szkole, ale musiała nad dzieckiem czuwać.
                                        Rzuciła pracę, spędzała długie godziny w szkole na korytarzu, na
                                        pauzach mierzyła poziom cukru, podawała jedzenie. Słowem opiekowała
                                        się dzieckiem szczególnej troski. Można? Tak! Trzeba tylko chcieć.
                                        Dlaczego rodzice dzieci z ADHD, skoro juz upierają się, żeby ICH
                                        dzieci chodziły do normalnych szkół , tego nie robią?
                                        A dodam, że ten chłopiec nie stanowił zagrożenia dla innych, czego
                                        nie można powiedzieć o dzieciach z ADHD.
                            • 28.09.07, 12:05
                              paula_paulina_10 napisała:

                              > Może lepiej zacząć wymgać od rodziców dzieci z dysfunkcjami a
                              potem
                              > zabrac się za nauczycieli. Oni sa matematykami, anglistami a nie
                              > pedagogami specjalnymi. Mają inny zawód.

                              Oni są przede wszystkim pedagogami, zwłaszcza w szkole podstawowej,
                              skończyłaś studia, więc to doskonale wiesz. Żaden matematyk,
                              anglista itp, który zajmuje się nauką, nie uważa nauczyciela tych
                              przedmiotów za matematyka, anglistę itp, tylko za nauczyciela.
                              Nauczyciel - to jest zawód ludzi, którzy go wybrali. Jeśli myślą
                              inaczej, to powinni czym prędzej ze szkół odejść.
                              I jeszcze jedno - czy nauczyciel, który wymaga od dzieci, żeby się
                              uczyły, a sam odmawia pogłębiania własnej wiedzy, jest wiarygodny?
                              Rodzina - kto jej nie ma? Nauczyciel ma zazwyczaj najwięcej czasu
                              dla rodziny. Obowiązki domowe tez mają wszyscy. Co to są za
                              argumenty?

                              --
                              www.sunflowerstudio.eu
                            • 28.09.07, 13:59

                              estem tłumaczem języka niemieckiego, germanistą.
                              > Teoretycznie każdy pracodawca wysyła pracowników na kursy i
                              > szkolenia, ale praktyka jest całkiem inna. Niestety. Za kursy nie
                              > płaca pracodawcy, kursy bezpłatne są fikcją, kursy i szkolenia
                              > odbywają sie popołudniami lub w weekendy. Nauczyciel też ma rodzinę,
                              > dzieci, męża, obowiązki domowe.
                              > Może lepiej zacząć wymgać od rodziców dzieci z dysfunkcjami a potem
                              > zabrac się za nauczycieli. Oni sa matematykami, anglistami a nie
                              > pedagogami specjalnymi. Mają inny zawód.

                              A ja jestem anglistą - nauczycielem i tłumaczem. W szkole spędziłam o 5 lat
                              więcej niż ty (w kontekście pracy tamże). I powiedz mi, dlaczego nasze poglądy
                              na kwestię dostępności szkoleń i możliwości 'ogarnięcia' młodzieży, również tej
                              trudnej, tak diametralnie się różnią? Może właśnie ze względu na Twój brak
                              doświadczenia...?
                              --
                              Tkaninka zzabawkami
                              TkaninaSiedzi
                              Chore myśli
                              • 28.09.07, 14:50
                                Mam inne doświadczenia z dziećmi. Jestem matka tegorocznego
                                maturzysty, działałm w Trójkach Klasowych i Radzie Rodziców.
                                Przeszłam przez koszmar kolegi z ADHD w podstawówce, był tez mocno
                                nadpobudliwy chłopiec w przedszkolu. Dziękuję.
                                A szkolenia? Jest ich tyle ile problemów. Wysyłanie nauczycieli na
                                wszystkie szkolenia ( bo może się spotkac w pracy także z agresją,
                                molestowaniem, patologiami, dysgrafia, dysleksją itd) wiązałoby się
                                albo w wieczna nieobecnością nauczycieli ( ciekawe kto by wtedy
                                uczył) lub koniecznością szkoleń po południu albo w dni wolne od
                                pracy, na co nikt, szczególnie obarczone rodzina kobiety, się nie
                                zgodzą. Szybciej odejdą od zawodu.
                                I pytanie - dlaczego w szkołach brakuje anglistów, germanistów,
                                romanistów? Wiesz dobrze, że mozemy miec znacznie lżejsza, ciekawszą
                                i mniej odpowiedzialna prace za duzo większe pieniądze. I bez ADHD.
                    • 28.09.07, 10:06
                      Paulino,
                      czy Ty nie możesz zrozumieć, że za niezrealizowany program odpowiada
                      NAUCZYCIEL, a nie dziecko? Są nauczyciele, którzy świetnie sobie
                      radzą z dziećmi z zaburzeniami, w 30 osobowej klasie. Ten
                      nauczyciel, który nie realizuje programu przerzuca swoją nieudolność
                      na dziecko z ADHD, a wy rodzice mu w to wierzycie!
                      --
                      www.sunflowerstudio.eu
                      • 28.09.07, 10:24
                        Tak, tak, nauczyciel się rozdwoi. Będzie realizował program i
                        zajmował się dzieckiem nadpobudliwym. świetnie! Znakomity pomysł,
                        tyle, że nierealny.
                        • 28.09.07, 10:31
                          Są nauczyciele, którzy świetnie sobie
                          radzą z dziećmi z zaburzeniami, w 30 osobowej klasie.
                          --
                          www.sunflowerstudio.eu
                          • 28.09.07, 13:30
                            kkamyczek napisała:

                            > Są nauczyciele, którzy świetnie sobie
                            > radzą z dziećmi z zaburzeniami, w 30 osobowej klasie.


                            bardzo ciekawe stwierdzenie...

                            zgadzam sie z Paula co do tego,ze anglista,germanista czy matematyk nie musza
                            byc od razu specjalistami od dysfunkcji... po to sa specjalizacje... wybierajac
                            kierunek studiow nauczyciela jezyka niemieckiego interesowala mnie nauka
                            nauczania jezyka a nie radzenia sobie z dziecmi z dysfunkcjami- od tego sa osoby
                            ze specjalnym przygotowaniem,specjalistyczne studia... wybaczcie ale kurs
                            jednodniowy nie przygotuje odpowiednio do pracy z dzieckiem z problemami...
                            widze,ze sie pomylilam i lata moich studiow poszly na marne,bo nie wyobrazam
                            sobie jak przekazac odpowiedni material w ciagu 45 minut z 30 dziecmi do tego
                            kilkorgiem z dysfunkcjami potrzebujacymi specjalnego traktowania... to chyba
                            tylko w Polsce wymaga sie od nauczyciela wszystkiego i jesli nie daje sobie rady
                            to jest wylacznie jego wina....
                            • 28.09.07, 13:51
                              > zgadzam sie z Paula co do tego,ze anglista,germanista czy matematyk
                              > nie musza
                              > byc od razu specjalistami od dysfunkcji... po to sa specjalizacje..

                              Ale nauczyciel musi sobie radzić z trudnymi dziećmi. Bo prędzej czy później
                              trafi mu się trudniejszy uczeń. I to już nawet nie mówię z ADHD ale na przykład
                              mniej zdolny któremu tez będzie musiał ciągle pomagać i sto razy powtarzać. No,
                              takie jest życie. Nie wszystkie dzieci są idealne. Po to jest psychologia,
                              pedagogika na studiach. Po to robi sie kursy. A nawet taki jednodniowy wykład da
                              więcej niż nierobienie nic.
                              • 28.09.07, 14:10
                                > Ale nauczyciel musi sobie radzić z trudnymi dziećmi. Bo prędzej
                                czy później
                                > trafi mu się trudniejszy uczeń. I to już nawet nie mówię z ADHD
                                ale na przykład
                                > mniej zdolny któremu tez będzie musiał ciągle pomagać i sto razy
                                powtarzać.

                                no wlasnie - wybraz sobie ze w KAZDEJ klasie ktos jest najmniej
                                zdolny - czasem 2,3 takie osoby. I teraz obok nich jest w tej klasie
                                dziecko z ADHD - i te mniej zdolne dzieci sa na kompletnie
                                przegranej pozycji. Bo temu z ADHD trzeba sie calkowicie poswiecic,
                                a nauczycielka jest jedna...

                                Aga
                                • 28.09.07, 14:31
                                  Zgagusiu, pisałam o tym nie raz a 10, że w każdej klasie, grupie w
                                  przedszkolu obok dziecka z ADHD są inne - w tym mniej zdolne ( i
                                  bardzo zdolne, które też wymagaja innego podejścia), zalęknione, z
                                  problemami domowymi, zaniedbane czy tez głodne. A nauczyciel jest
                                  TYLKO I WYŁĄCZNIE JEDEN. Nie jest wrózem i nie przewidzi , w którym
                                  momencie dziecko z ADHD będzie chciało uzyć klocka nie do budowania
                                  wiezy a ołówka nie do rysowania. Musi miec cała uwagę skierowaną na
                                  ADHD-owca. I nawet gdyby skończyło 10 kursów po 80 złotych ( te
                                  organizowane w Rzeszowie są szczególnie godne polecenia dla
                                  nauczycieli z Gdańska czy Warszawy) to i tak sie nie rozdwoi.
                                  Jest taka zasada: RWD ( Ratuj Własną D==ę) i nauczyciel będzie ją
                                  ratował przed prokuratorem. Tak, nie chce siąść na ławie oskarzonych
                                  z zarzutem niedopilnowania.
                                  Mnij zdolny się nie nauczy, powstana zaległości,talent bardziej
                                  zdolnego zostanie zaprzepaszczony, a głodny czy zaniedbany takim
                                  pozostanie.
                                  Dlaczego JEDNO NIEPRZYSTOSOWANE DZIECKO odbiera innym prawo do
                                  nauki, bezpieczeństwa i zainteresowania nauczyciela?
                                  Dlaczego z uporem maniaka forsuje się integrację w środowisku
                                  nieprzystosowanym do tego rodzaju działań?
                                  Pani w przedszkolu z Kuba sobie poradziła, dzieci go zaakceptowały,
                                  a z Adamem były problemy - dlaczego? Pani się zmieniła? W dzieci
                                  wstąpił diabeł? Nie, i dzieci były te same, i nauczycelka nie
                                  przezła metamorfozy. Może jednak problem lezy po stronie Adama i
                                  jego rodziców?
                                  • 28.09.07, 14:44
                                    Tu Paulino, poruszyłaś zupełnie inny problem - braku indywidualnego
                                    podejścia w nauczaniu. Podałaś wiele dobrych przykładów dzieci,
                                    które cierpią z powodu innych, nie koniecznie tych z ADHD. Tak jest,
                                    mamy nauczanie powszechne, każdy ma mieć taką samą szandę. Reszta
                                    należy do rodziców. Mi zawsze szkoda tych najzdolniejszych, bo
                                    mogliby procować w dużo lepszym tempie gdyby nie pozostali. Ale
                                    cóż... taka jest cena za powszechność i sprawiedliwość smile
                                    --
                                    www.sunflowerstudio.eu
                                    • 28.09.07, 14:55
                                      W przypadku szkoły publicznej raczej nie ma mowy o indywidualnym
                                      podejściu do ucznia ( liczebność klas). Ale ci i najzdolniejsi, i
                                      najmniej zdolni i zabiedzeni najbardziej tracą wtedy, gdy się ich
                                      nie dostrzega. A nie jest to tożsame z indywidualnym podejściem.
                                      Nauczyciel może odesłac dziecko zalęknione czy ze śladami bicia do
                                      psychologa, ale tego nie zrobi, jak będzie skupiony na dziecku z
                                      ADHD i nawet nie zauważy siniakow.
                            • 28.09.07, 14:24
                              i uważasz że w życiu musimy spotykać się tylko z tym czym się
                              interesowaliśmy? Skoro Ciebie interesowała nauka o nauczaniu języka,
                              to jakim prawem trafiają do Ciebie dzieci z dysfunkcjami, tak? Nie
                              przewidziałaś więc co Cię spotka w szkole...

                              A teraz pytanie informacyjne - czy naprawdę uczycie języków obcych w
                              30 osobowych klasach? Moje dzieci są dzielone na grupy, w zwykłej
                              państwowej szkole, dzieci znajomych również.
                              --
                              www.sunflowerstudio.eu
                              • 28.09.07, 14:34
                                Pracowałam w szkole na zastępstwie przez kilka miesięcy. Miałam 2
                                klasy. Część zajęć była w grupach ( 16 osobowych) część w klasach 32
                                osobowych. Ale w szkołach są nie tylko języki obce ( lekcje
                                dzielone). Nikt nie dzieli matematyki, historii czy polskiego.
                                • 28.09.07, 14:44
                                  Ale w szkołach są nie tylko języki obce ( lekcje
                                  > dzielone).

                                  gdzie dzielone, tam dzielone... czasem brakuje nauczycieli, godzin, sal,
                                  czegokolwiek i dostajesz 27-30 osób różnego pokroju (połowa, powiedzmy, z domu
                                  dziecka gdzie dysfunkcja gęsto się ściele) i masz z nich zrobić 1) poliglotów i
                                  2) ludzi.

                                  Ręczę że się da.
                                  --
                                  Tkaninka zzabawkami
                                  TkaninaSiedzi
                                  Chore myśli
                                  • 28.09.07, 14:56
                                    Oczywiście, że się nie da.
                                    • 28.09.07, 15:52
                                      jeśli zatem skończyłaś kierunek nauczycielski, oświadczam wszem i wobec że
                                      koleżanka paula_paulina_10 w ramach przygotowania na zajęcia zapewne robiła
                                      ściągi, a w ramach słuchania i notowania na zajęciach okupowała walkmana i
                                      pisywała listy miłosne. I tak nie miało co pójść w las nawet, bo żadnej nauki
                                      tam nie było.
                                      --
                                      Tkaninka zzabawkami
                                      TkaninaSiedzi
                                      Chore myśli
                                      • 28.09.07, 18:03
                                        Ukończyłam germanistykę dość daleko od granic Polski, w kraju, w
                                        którym nie ma czegos takiego jak "kierunek nauczycielski".
                                        Studia ukończyłam w czasach, gdy nie było walkmanów, a w każdym
                                        razie nie były one powszechne.
                                        A listy miłosne? ???? Też ich raczej nie pisałam mając męża w domu.
                                        Tak więc nie bardzo trafiłaś.
                                        Usiłowałaś mnie obrazić - nic z tego. Nie udało Ci się. Natomiast
                                        swoim uporem i forsowaniem co najmniej kontrowersyjnych poglądów -
                                        szkodzisz.
                                        • 30.09.07, 08:51
                                          szkoda że wcześniej nie weszłam w ten wątek. chciałabym zweryfikowac
                                          kilka rzeczy:
                                          - po pierwsze nie ma czegoś takiego jak zasiłek dla dziecka z ADHD.
                                          jest za to świadczenie pielęgnacyjne wynoszące 420zł/mc. warunkiem
                                          jego uzyskania jest rezygnacja z pracy przez rodzica na rzecz opieki
                                          nad dzieckiem niepełnosprawnym.Istnieje cezus dochodowy-nie można
                                          przekroczyc 583zł na osobę w rodzinie. dziecko niepełnosprawne ma
                                          orzeczenie o niepełnosprawnosci przyznane na pdst komisji
                                          składającej sie z lekarza(lekarzy) którzy przeprowadzają wywiad z
                                          rodzicem i zapoznają sie z dokumentacją medyczną. Następnie jest
                                          wywiad z osobą będącą "chyba"psychologiem. Dopiero na pdst tych
                                          trzech składowych : lekarz, psycholog, dokumentacja wydane jest
                                          orzeczenie o niepełnosprawności. jesli dziecko z Adhd spełnia
                                          przesłanki ma szansę orzeczenie uzyskać.
                                          -jesli dziecka posiada orzeczenie o niepełnosprawności rodzice
                                          powinni zadbać (a w przypadku rozpoczecia nauki w klasie
                                          integracyjnej )o przebadanie dziecka w Poradni Pedagogiczno-
                                          Psychologicznej , które określa czy dziecko takie ma potrzebę
                                          specjalnego kształcenia (nie mylic ze szkoła specjalną) czy tez nie
                                          - dla dzieci niepełnosprawnych (dzieci z orzeczeniem)
                                          oprócz "normalnych "szkól ustawa o szkolnictwie zapewnia jeszcze
                                          nauczanie w placówce :integracyjnej, specjalnej lub nauczanie
                                          indywidualne

                                          tyle sprostowania co do pewnych błędnych przekonań które sie wdarły.
                                          a osobiście ode mnie. jako mama dziecka niepełnosprawnego, na górnej
                                          granicy przeciętnego poziomu inteligencji (niektóre testy z PP
                                          zaliczała na ponadrzeciętnie a niektore na przeciętnie)miałam do
                                          wyboru. Posłać ją do