Dodaj do ulubionych

Dziecko z ADHD w klasie

18.09.07, 16:36
W klasie mojej corki jest chlopiec, ktory ma ADHD. Wszedzie pisze
sie tylko o dzieciach z ADHD ktorym trzeba pomoc. I ja sie z tym
zgadzam - trzeba. Nasuwa sie jednak pytanie jak maja sobie radzic te
dzieci, ktore musza przebywac, uczyc sie z dziecmi z ADHD. Moja
corka, ktora do tej pory bardzo lubila chodzic do szkoly niestety
stracila zapal ze wzgledu na atmosfere jaka panuje w klasie wlasnie
przez tego chlopca. Wieksza czesc lekcji nauczycielka poswieca na
przywolywanie Go "do porzadku", czyli odprowadza na miejsce,(co nie
zdaje egzaminu, bo On i tak zaraz wstaje), prosi o cisze itd.
i sama przyznala, ze nie wie co dalej robic. I , ze "w takich
warunkach napewno nie wyrobi sie za materialem". Chlopiec chodzi po
klasie, rozmawia, "grzebie" dzieciom w piornikach, zabiera olowki,
wylewa picie na plecaki, przeszkadza i rozprasza cala klase. Sila
rzeczy nauczycielka jest poddenerwowana a to z kolei odbija sie na
calej klasie. Dodam jeszcze, ze jest to klasa I.
I dlatego pytam: dlaczego mamy sie na to godzic? Dlaczego reszta
klasy ma tracic z powodu jednego dziecka, " ktoremu trzeba pomoc sie
przystosowac"? Dlaczego kosztem innych dzieci?
Moje nie chce juz chodzic do szkoly. I wcale sie nie dziwie...
Edytor zaawansowany
  • 18.09.07, 17:29
    > I dlatego pytam: dlaczego mamy sie na to godzic? Dlaczego reszta
    > klasy ma tracic z powodu jednego dziecka, " ktoremu trzeba pomoc sie
    > przystosowac"? Dlaczego kosztem innych dzieci?
    > Moje nie chce juz chodzic do szkoly. I wcale sie nie dziwie...

    Rozumiem ze dla Ciebie rozwiązaniem byłoby usuniecie kłopotliwego dziecka z
    klasy córki?

    Uczeń ADHD powinien siedzieć koło nauczyciela (nie przy oknie). Pedagog może
    wtedy szybko reagować na zachowanie ucznia. Na jego ławce powinny znajdować się
    jak najmniej rzeczy. Polecenia powinny być krótkie i konkretne itd. To w sumie
    bardzo proste i niepracochłonne sposoby jak ograniczyć niepotrzebną aktywność
    takiego ucznia. Czy to przypadkiem nie jest tak że nauczyciele nie robią nic
    żeby lekcje dało sie poprowadzić?

  • 18.09.07, 17:45
    I myslę,że czasem byłoby lepiej, aby część zachowań takiego ucznia
    ignorowac - chodzi po klasie? no to chodzi. można to wykorzystać,
    kazać podac krede, narysowac cos na na tablicy, rozdac dzieciom
    kartki. Mozna dziecku podsunąć jakąś aktywność - rysowanie,
    bawienie się lego, skladnie origami. - a nie żądać niemozliwego.
    Tylko, ze nauczyciele mają zasade - na lekcji wszyscy musza
    siedzieć, nie rysować, nie ukladać - a dal malych dzieci, nawet bez
    ADHD to za trudne.
    Mialam w klasie (licealnej) ucznia z ADHD. Ani minuty nie usiedział -
    wstawał, siadał wchodził pod ławke, skubał matę. Poki za bardzo nie
    przeszkadzał, po prostu nie zwracałam na to uwagi, tym bardziej, ze
    on wchodzac pod stół i wychodzac świetnie odpowiadał na pytania.
    Ciekawe - z mojego przedmiotu miał 4 i był niemal wzorowy - z innych
    dwóje, a nauczyciele sie skarżyli.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 18.09.07, 17:49
    W tym przypadku chlopiec siedzi co prawda przy oknie ale pod biurkim
    nauczyciela. Z relacji corki wiem, ze nauczycielka wydaje krotkie
    komunikaty typu "siadaj", wracaj "wracaj na miejsce", ale to nie
    pomaga i sama odprowadza ucznia za reke na miejsce. Jest to jednak
    nieustanna "gonitwa" po klasie.
  • 18.09.07, 17:53
    Czyli dała sie wkręcić w przepychanki z dzieckiem - nie ma lepszej
    zachęty dla dziecka, aby chodzic po klasie i wariowac, niż być stale
    zauwazanym, odprowadzanym, słowem w centrum uwagi. A trzeba go może
    po prostu zostawić pod biurkiem...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 18.09.07, 19:24
    Zgodzę się z Verdaną, nauczycielka powinna skanalizować energię
    dziecka - w każdym razie spróbować. Niestety, nie zawsze jest to
    łatwe i proste, ale mozna by przynajmniej spróbować.
    --
    Nowa Rodzinka II
  • 18.09.07, 20:03
    Jest to możliwe w małej szkole ( integracyjnej, społecznej), ale nie
    w 30-35 osobowych klasach, gdzie są dzieci z RÓZNYMI problemami (
    niesmiałe, zaleknione, chore).
  • 18.09.07, 17:40
    Jagoda,
    Dziecko z ADHD ma tak samo prawo do nauki jak Twoje dziecko. Szkoła
    jest publiczna. Podejrzewam, ze w klasie Twojej córki jest jakaś
    trójka klasowa, która powinna spotkać się z wychowaczynią i
    porozmawiać o metodach pracy z tym dzieckiem. Dziecko z ADHD
    (zreszta czy zdiagnozowane? czy to tylko Twoje przypuszzcenia?)
    powinno być pod opieką psychologa szkolnego, a nauczyciele powinni
    podjąć specjalne kroki, aby energia dziecka została skierowana gdzie
    indziej. ADHD jest znane i są metody pracy z takimi dziećmi.

    Szkoła jednak powinna podjać odpowiednie kroki
    neutralizujące "uboczne efekty" zachowania chorgo chłopca.
    --
    Nowa Rodzinka II
  • 18.09.07, 18:02
    OK. Ma prawo sie uczyc tak samo jak inne dzieci. Ale czy tez ma
    prawo przeszkadzac innym? Mojemu dziecku (innym tez) nie jest latwo
    napisac cos w zeszycie gdy jest przy tym popychane, gdy ktos zabiera
    mu w tym czasie olowek, lub inne rzeczy z piornika, zrzuca ksiazke,
    stroi glupie miny. Czy moje dziecko nie ma prawa do normalnej nauki?
  • 18.09.07, 18:37
    Poczytaj poprzedni wątek o ADHD! Jest, niestety, grupa rodziców
    broniących dzieci z ADHD lub częściej pseudo ADHD. Zgoda, maja prawo
    do nauki, ale mozna odwrócić pytanie - czy Twoja NORMALNA córka nie
    ma prawa do nauki? Czy pobyt w szkole musi być okupiony stresem? Czy
    jedno dziecko, któremu nawet bardzo współczujemy i którego ogromnie
    żalujemy ma prawo dezorganizować nauke pozostałym? Czy interes
    jednego dziecka jest wazniejszy niż 30 pozostałych?
    Verdana daje dobre redy - nie reagowac, póki nie zostanie
    przekroczona granica. Cóz, granica jest rzecza płynną - dla jednego
    dziecko siedzące pod stołem JUZ przekroczyło granicę, dla innego
    JESZCZE nie została ona przekroczona gdy np. zawartość plecaka
    kolegi wylądowała za oknem. Ostatecznie to tylko przedmioty.
    Opamietajmy się! Byłam w Trójce Klasowej i wiem, że bardzo trudno
    jest cokolwiek zdziałać. Rodzice trudnych dzieci ( bez względu na
    przyczynę trudności) nie chcą współpracować, żądają, są głusi na
    argumenty innych. Domagają się praw WYŁĄCZNIEA DLA SWOJEGO DZIECKA,
    INNYM WYZNACZAJĄC TYLKO OBOWIAZKI. Przykre.
  • 18.09.07, 18:58
    > Jest, niestety, grupa rodziców broniących dzieci z ADHD

    Czemu niestety? To chyba naturalne. Tylko matki zdrowych dzieci mogą swoich
    dzieci bronić?

    Dziecko z ADHD ma obowiązek i prawo uczyć się w normalnej szkole. I kropka.

    > Rodzice trudnych dzieci ( bez względu na
    > przyczynę trudności) nie chcą współpracować, żądają, są głusi na
    > argumenty innych.

    Rozwiń proszę te myśl. Mam wrażenie ze dla ciebie i autorki wątku jedynym
    rozwiązaniem jest usuniecie problemu. Dosłowne usuniecie.

  • 18.09.07, 19:15
    Tez sie nie dziwie Twojemu dziecku, ze nie chce chodzic do szkoly. A
    dziecko z ADHD powinno byc w specjalnej klasie i nie utrudniac nauki
    innym, nie moze byc tak, ze cala klasa cierpi, bo jedno dziecko
    biega, rozrzuca, dekoncentruje innych. Zaraz naskocza na mnie mamy
    nadpobudliwych dzieci z ADHD...
  • 10.10.07, 16:33
    wesi napisała:

    > Tez sie nie dziwie Twojemu dziecku, ze nie chce chodzic do szkoly.
    A
    > dziecko z ADHD powinno byc w specjalnej klasie i nie utrudniac
    nauki
    > innym, nie moze byc tak, ze cala klasa cierpi, bo jedno dziecko
    > biega, rozrzuca, dekoncentruje innych. Zaraz naskocza na mnie mamy
    > nadpobudliwych dzieci z ADHD


    jasne, najlepiej w KL AYSCHWITZ
    --
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
    trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • 18.09.07, 19:54
    Po prostu przynoszą zaświadczenie, żądają poswięcania uwagi tylko i
    wyłącznie ICH dziecku mając w nosie inne dzieci. Czemu więc żądać od
    Jagody i innych rodziców zdrowych dzieci, aby postępowali inaczej?
    Dlaczego 30 dzieci ma się dostosowac do jednego?
  • 18.09.07, 22:05
    kropkacom napisała:

    > Dziecko z ADHD ma obowiązek i prawo uczyć się w normalnej szkole.

    Może i tak, pod warunkiem, że jego choroba objawia się kiwaniem
    nogą, skubaniem maty albo nieszkodliwym i cichym chodzeniem od czasu
    do czasu po klasie.
    Gdyby jednak zaczęło zabierać mojemu dziecku ołówek, poszturchiwać
    je, przeszkadzać w pracy, tobym taki dym zrobił szkole i jego
    rodzicom, że aż by furczało!

    --
    Ne puero gladium!
  • 18.09.07, 22:19
    > je, przeszkadzać w pracy, tobym taki dym zrobił szkole i jego
    > rodzicom, że aż by furczało!

    Nie wątpię że było by Cię na to stać. Rozmowa z Tobą przypomina mi dialog z
    "Samych swoich" : "Sąd sadem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie".
  • 18.09.07, 22:35
    A co oprócz tego zrozumiałaś z mojego postu?

    --
    Ne puero gladium!
  • 18.09.07, 19:32
    Paulina, a czy w Twojej pracy nigdy nie napotkałaś żadnych
    trudnosci? Czy całe Twoje zycie zawodowe było pasmem wspaniałych
    bezproblemowych sytuacji? Tak jest właśnie w zawodzie nauczyciela.
    Dziecko z ADHD jest problemem, trudnym i żmudnym, ale dziś są metody
    i ewentualnie w skrajnych przypadkach leki, które mozna zastosować.

    Nie przyszło Ci do dłowy, ze zanim zaczniemy wysyłać dzieci z ADHD
    do szkół czy klas specjalnych, możnma by włożyć nieco wysiłku, tak
    jak to opisuje z własnego doswiadczenia verdana?

    Dzieci z ADHD są zwykle bardzo inteligentne i twórcze, mają problem
    tak jak go mają dzieci z padaczka, dzieci emigrantó, dzieci
    biednych. Każdy ma jakiś problem, czy wszystkich należy wysłąć do
    klas specjalnych?
    PS - moje dziecko należy do tych "normalnych" i bezproblemowych, co
    nie oznacza, ze ja jako jego matka nie mogę zrozumieć rodziców
    dziecka z problemem.
    --
    Nowa Rodzinka II
  • 18.09.07, 19:45
    Bo Polska robi się takim dziwnym krajem gdzie na odmienność (jakąkolwiek) nie ma
    miejsca. Na świecie do ucznia podchodzi sie w szkole indywidualnie. U nas ciągle
    ważne jest tylko dobro grupy. A czasami trzeba tylko trochę dobrej woli i
    odrobiny wysiłku ze strony nauczycieli.
  • 18.09.07, 20:06
    Oj nie jest to specyfika Polski! Ja akurat chodziłam do szkoły w
    kraju, w którym nikt nie cacka się z nieprzystosowanymi. Dobro
    grupy, klasy jest najważniejsze. I zapewniam Cie, ze jest to bardzo
    postepowy i bogaty kraj, od którego Polska mogłaby się wiele
    nauczyć, kraj sredniej wielkości, który wychował wielu Noblistów.
  • 18.09.07, 20:02
    Oczywiście, że miałam problemy, zmagam się z nimi każdego dnia .
    Tylko róznica polega na tym, że ja nie niszczę nikogo swoimi
    problemami - siadam i je rozwiązuję. Czasem to trwa, często wymaga
    cierpliwosci i wysiłku, konsultacji z kolegami lub specjalistami (
    taka specyfika mojej pracy).
    To co piszesz jest bardzo piekne, ale mało realne. W dalszym ciagu
    upieram sie, ze dzieci z pełnym obrazem ADHD jest procentowo
    niewiele. Dane o 4-8% sa chyba nieco przesadzone. Jest natomiast
    bardzo wiele osób, którym odpowiada status chorego.
    Co z tego, ze są to dzieci inteligentne ( choc gdybysmy pokusili sie
    o rózne definicje inteligencji to nie byłoby to juz takie
    jednoznaczne) skoro sa zakała środowiska?
    Jestem zwolenniczką pewnego rodzaju segregacji - dzieci z prawdziwym
    ADHD powinny, takze dla ich dobra, znależć się w klasach
    integracyjnych ( nie mylic ze szkołami specjalnymi). Ładnie, że
    rozumiesz problemy innych rodziców, ale czy oni rozumieja problemy i
    prawa innych?
  • 18.09.07, 21:07
    różnica jest jednak taka, że bardzo wielu rodziców dzieci z ADHD czy z pseudo
    ADHD oprócz przyniesienia papierka z poradni nie robi nic więcej. Według mnie
    jednym z rozwiązań jest wymuszenie przesz szkołę i stała kontrola terapię
    ADHD-owca. Uważam, iż tylko rodzice ADHD-owców którzy biorą czynny udział w
    leczeniu dziecka mogą czegokolwiek oczekiwać od szkoły, pozostali powinni być
    tak samo potraktowani jak sami traktują innych ludzi, czyli przeniesieniem
    dziecka albo do klasy integracyjnej albo do szkoły specjalnej inaczej mówiąc
    wilczym biletem.
  • 18.09.07, 22:47
    A co rodzice maja zrobic w szkole? Siedziec z dzieckiem przez
    wszystkie lekcje? W szkole dziecko jest pod opieka pedagogow i to
    oni tak powinni zorganizowac zajecia, aby pogodzic wode z ogniem. w
    Polsce, w klasach 30-osobowych rzecz praktycznie
    niewykonalna,sytuacja patowa. musialby byc drugi nauczyciel,
    najlepiej po pedagogice specjalnej, znajacy tematyke, ktory bylby w
    stanie przynajmniej czesc zajec odbywac z dzieckiem indywidualnie.
    Szkola specjalna? chcesz z inteligentnych dzieci zrobic uposledzone?
    Dzieci z ADHD najczesciej nie ustepuja inteligencja
    dzieciom "normalnym", ze tak napisze. Problemem moze byc
    nieharmonijny rozwoj, w pewnych aspektach potrafia znacznie
    wyprzedzic rowiesnikow, w innych, przede wszystkim w rozwoju
    spolecznym, czesto sa znacznie do tylu. potrzebuja wiekszej
    indywidualizacji toruu nauczania, dostosowanego do ich specyficznych
    mozliwosci, ale, na Boga, nie w ramach szkol specjalnych.
    Ciesze sie, ze wyemigrowalam. Jak sobie pomysle, jaki los czekalby
    moje dziecko i nas wszystkich, gdyby mlody mial nieszczescie pojsc
    do polskiej szkoly...
  • 18.09.07, 22:51
    ADHD jest usprawiedliwieniem dla nadpobudliwości, nie zaś dla
    chamstwa, złośliwości wobec pozostałych uczniów, dokuczania,
    zabierania rzeczy i tym podobnych zachowań.

    --
    Ne puero gladium!
  • 19.09.07, 00:29
    Widac, ze nie masz pojecia, o czym piszesz. chcesz dziecku z ADHD
    wyznaczyc zakres dopuszczalnych zachowan? Jesli jestes w stanei to
    zrobic, to nie masz do czynienia z dzieckiem z ADHD. To, co
    opisujesz to nie jest przejaw zlosciwosci czy planowego chamstwa, to
    wlasnie przyklad, ze dziecko nie jest w stanie zapanowac nad swoimi
    reakcjami. Nie ze zlosliwosci. po prostu rece i nogi sprawiaja
    wrazenie, jakby funkcjionowaly w oderwaniu od mozgu, poza swiadoma
    kontrola dziecka. Dziecko czesto cos zrobi, zanim zastanowi sie nad
    konsekwencjami swojego zachowania. czesto nawet po fakcie nie jest w
    stanie zrozumiec, w czym problem.
  • 23.09.07, 15:07
    zzz12 napisała:

    > Widac, ze nie masz pojecia, o czym piszesz. chcesz dziecku z ADHD
    > wyznaczyc zakres dopuszczalnych zachowan?

    Owszem, taki jest cel terapii behawioralnej.

    --
    Ne puero gladium!
  • 19.09.07, 09:43
    > A co rodzice maja zrobic w szkole? Siedziec z dzieckiem przez
    > wszystkie lekcje? W szkole dziecko jest pod opieka pedagogow i to
    > oni tak powinni zorganizowac zajecia, aby pogodzic wode z ogniem,
    po pierwsze nie uważam aby rodzic musiał być w szkole non stop, wystarczy że
    chodzi z dzieckiem na terapię, ćwiczy z nim w domu, uczy skupiać sie i
    eliminować rozproszenie. ADHD to choroba której leczenie daje duże efekty, ale
    oczywiście lepiej stwierdzić nich inni się z tym męczą bo my mamy papierek i
    czyste ręce.
    w
    > Polsce, w klasach 30-osobowych rzecz praktycznie
    > niewykonalna,sytuacja patowa. musialby byc drugi nauczyciel,
    > najlepiej po pedagogice specjalnej, znajacy tematyke, ktory bylby w
    > stanie przynajmniej czesc zajec odbywac z dzieckiem indywidualnie.

    ADHD nie jest nową chorobą, która pojawiła sie 10 lat temu. Za moich czasów też
    byli ADHD-owcy, klasy były tak samo liczne, i nie przypominam sobie aby do
    przeprowadzenia lekcji był potrzebny drugi nauczyciel. Różnica jest taka, że
    wtedy dzieci z problemami były pod stałą opieką poradni, musiał chodzić na
    terapie a nie tak jak teraz, że kontakt rodziców kończy sie na zabraniu opinii.

    > Szkola specjalna? chcesz z inteligentnych dzieci zrobic uposledzone?
    > Dzieci z ADHD najczesciej nie ustepuja inteligencja
    > dzieciom "normalnym", ze tak napisze

    nie ja z nich robie upośledzonych, tylko ich rodzice nie chcą poznać i leczyć
    ich choroby, uważając że ich dzieci są niepełnospraw i tak je traktując.

    Jak sobie pomysle, jaki los czekalby
    > moje dziecko i nas wszystkich, gdyby mlody mial nieszczescie pojsc
    > do polskiej szkoly...

    A pomyśl jaki los czeka dzieci przebywających z nieleczonym ADHDowcem, któremu
    wszystko sie należy bo rodzice mają go w wielkim poważaniu i nie chce im się
    zając dzieckiem, poświęcić czas na jego terapię, oraz często na zmianę swojego
    postępowanaia
  • 19.09.07, 09:45
    Jaki los - odpowiadam. Zaprzepaszczone szanse edukacyjne o ile nie
    maja zaangazowanych rodziców, którzy zajma się nadrabianiem
    szkolnych braków.
  • 14.01.15, 22:22
    Zgadza się mamy XXi wiek, pełno informacji o ADHD , niegdyś "małych urwisach". One nie są tyranami. To dorośli, w tym przypadku nauczyciele nie są przygotowani do pracy z takimi dziećmi.
    zanim zaczniemy oceniać, zadajmy sobie pytanie, gdyby ADHD dotknęło nasze dziecko, czy chcielibyśmy aby na nasze dziecko tak reagowali inni rodzice jak my ? tj. Pozbyć się z klasy kłopotu by moje miało spokój?
  • 19.09.07, 01:47
    w 1997 skonczylam Kolegium Jezykow Obcych przy Uniwersytecie Lodzkim,ktore
    przygotowalo mnie do zawodu nauczyciela jezyka niemieckiego jak rowniez udalo mi
    sie zaliczyc pierwszy rok na kierunku francuskiego tegoz samego Kolegium- przez
    3 lata mialam metodyke nauczania dzieci jezyka obcego jak rowniez przez rok
    psychologie; podczas calego tego okresu ani razu nie spotkalam sie z terminem
    ADHD i mam pytanie do kilku powyzszych osob piszacych o nauczycielach,ze to oni
    powinni w odpowiedni sposob postepowac z dziecmi: ale jak? jak mialabym to robic
    kiedy mnie ani nikogo z moich znajomych na studiach nikt nie zaznajomil z ta
    choroba? nie przygotowal do pracy z takimi dziecmi... rowniez ktos wyzej
    napisal,ze dzieci majace ADHD inteligencja nie odbiegaja od dzieci "normalnych"
    i dlaczego je umieszczac w szkolach specjalnych? otoz dlatego,ze maja problemy z
    zachowaniem i jest to niezalezne od nich... tak samo postepuje sie z
    dziecmi,ktore sa niepelnosprawne fizycznie- one najczesciej uczeszczaja do szkol
    specjalnych... niezaleznie od ich ilorazu inteligencji... szkoly integracyjne
    chyba nie sa az tak czeste poza moze W-wa...
    ja odmowilabym pracy w klasie z dzieckiem z ADHD,jesli bym nie dostala
    opowiedniego przygotowana wczesniej jak sobie z nim poradzic...
    rowniez jako rodzic dziecka "normalnego" nie zyczylabym sobie aby inne dziecko
    niezaleznie od jego stanu zdrowotnego mialo przeszkadzac mojemu w zdobywaniu
    wiedzy czy narazaloby je na niebezpieczenstwo, bo kolega z klasy ma ADHD ...
    mialam okazje przez kilka miesiecy pracowac jako niania dziecka zdjagnozowanego
    z ADHD i prawde mowiac po pewnym czasie przebywania z nim i poznania go nie
    wydaje mi sie aby rzeczywiscie mial jakiekolwiek klopoty,jego "choroba" byla
    swego rodzaju wymowka dla rodzicow i usprawiedliwieniem zlego wychowania i
    malego zainteresowania dzieckiem z ich strony... taka sama opinie miala jego
    poprzednia niania... matka zawsze twierdzila,ze syn nie moze,nie potrafi i go
    non stop usprawiedliwiala ADHD i karmila tabletkami... nie jestem lekarzem,ale
    jesli ktos mi wmawia,ze dziecko nie moze,nie potrafi a ja widze,ze jednak
    moze,ze jednak potrafi to niestety ale nie bede udawala i mowila ,ze jest
    odwrotnie...

    Jagoda ja bym poradzila wizyte u dyrektorki i prosbe o interwencje a przy braku
    jej zazadala przeniesienia corki do innej klasy...
  • 19.09.07, 07:01
    > kiedy mnie ani nikogo z moich znajomych na studiach nikt nie
    > zaznajomil z ta choroba?

    W dzisiejszych czasach i z tym dostępem do informacji jaki daje internet, trzeba
    być leniwym żeby twierdzić że nie można się przygotować do lekcji z dzieckiem z
    ADHD. Mi znalezienie podstawowych informacji i rad zajęło pięć minut.

    > "normalnych"i dlaczego je umieszczac w szkolach specjalnych?

    Wiesz jak wygląda szkoła specjalna?
  • 19.09.07, 09:56
    w internecie można znaleźć podstawowe informacje z wszystkich przedmiotów
    wykładanych w szkołach, jak również z psychologii jak i pedagogiki. jednak nie
    chciałabym aby moje dziecko było uczone przez nauczyciela który tylko w ten
    sposób zdobył swoją wiedzę.ADHD powinien chodzić na terapię i być pod stałą
    opieką wykwalifikowanej kadry, a nie kadry szkolonej przez artykuły w necie.
  • 19.09.07, 13:15
    kropkacom napisała:

    > > kiedy mnie ani nikogo z moich znajomych na studiach nikt nie
    > > zaznajomil z ta choroba?
    >
    > W dzisiejszych czasach i z tym dostępem do informacji jaki daje internet, trzeb
    > a
    > być leniwym żeby twierdzić że nie można się przygotować do lekcji z dzieckiem z
    > ADHD. Mi znalezienie podstawowych informacji i rad zajęło pięć minut.
    >
    > > "normalnych"i dlaczego je umieszczac w szkolach specjalnych?
    >
    > Wiesz jak wygląda szkoła specjalna?



    jesli w internecie mozna wszystko znalezc i byc ekspertem po przeczytaniu tego
    to po co posylac dziecko do szkoly? mozna samemu je edukowac....


    sa rozne szkoly specjalne... mialam okazje chodzic do dwoch podczas moich
    pobytow w sanatorium,gdzie byly dzieci z roznymi fizycznymi uposledzeniami...
    szkola byla na normalnym poziomie,bo dzieci byly uposledzone fizycznie nie
    psychicznie... w klasie nie bylo wiecej niz 12 osob...
  • 19.09.07, 07:38
    ewa-krystyna napisała:

    mam pytanie do kilku powyzszych osob piszacych o nauczycielach,ze to
    oni
    > powinni w odpowiedni sposob postepowac z dziecmi: ale jak? jak
    mialabym to robi
    > c
    > kiedy mnie ani nikogo z moich znajomych na studiach nikt nie
    zaznajomil z ta
    > choroba? nie przygotowal do pracy z takimi dziecmi... rowniez ktos
    wyzej
    > napisal,ze dzieci majace ADHD inteligencja nie odbiegaja od
    dzieci "normalnych"
    > i dlaczego je umieszczac w szkolach specjalnych? otoz dlatego,ze
    maja problemy
    > z
    > zachowaniem i jest to niezalezne od nich... tak samo postepuje sie
    z
    > dziecmi,ktore sa niepelnosprawne fizycznie- one najczesciej
    uczeszczaja do szko
    > l
    > specjalnych... niezaleznie od ich ilorazu inteligencji... szkoly
    integracyjne
    > chyba nie sa az tak czeste poza moze W-wa...

    Wiesz, jak wyglada szkola specjalna? Wiesz, co daje szkola
    specjalna? Szkola specjalna daje dozywotni zakaz dalszego
    ksztalcenia na poziomie srednim i wyzszym. Chcesz dzieci z wysokim
    ilorazem inteligencji wyslac do fabryki szczotek? A moze na rente? A
    moze do wiezienia?
    Wiesz, ze wielu wybitnych naukowcow i odkrywcow mialo ADHD? Wiesz,
    ze ADHD moze byc (i wielokrotnie bylo) motorem nape3dzajacym postep
    cywilizacjio ? Gdyby nie ludzie, ktorzy porywaja sie (i porywali w
    przeszlosci) na rzeczy szalone, bez przesadnego, zdroworozsadkowego
    rozwazania czy mozna, czy warto, czy to bezpieczne, byc moze
    odkrycie Ameryki nastapiloby znacznie pozniej, podobnie jak wiele
    innych odkryc.
    Takie miedzy innymi informacje zamieszczono w broszurce
    przeznaczonej dla dzieci z ADHD, ktora otrzymal moj syn w poradni
    psychiatrycznej.


    > ja odmowilabym pracy w klasie z dzieckiem z ADHD,jesli bym nie
    dostala
    > opowiedniego przygotowana wczesniej jak sobie z nim poradzic...
    > rowniez jako rodzic dziecka "normalnego" nie zyczylabym sobie aby
    inne dziecko
    > niezaleznie od jego stanu zdrowotnego mialo przeszkadzac mojemu w
    zdobywaniu
    > wiedzy czy narazaloby je na niebezpieczenstwo,


    Mozesz sobie zyczyc lub nie, ale statystycznie rzecz biorac
    praktycznie w kazdej klasie znajdziesz co najmniej jedno dziecko z
    ADHD. Moze byc dwoje lub troje.



    > mialam okazje przez kilka miesiecy pracowac jako niania dziecka
    zdjagnozowanego
    > z ADHD i prawde mowiac po pewnym czasie przebywania z nim i
    poznania go nie
    > wydaje mi sie aby rzeczywiscie mial jakiekolwiek
    klopoty,jego "choroba" byla
    > swego rodzaju wymowka dla rodzicow i usprawiedliwieniem zlego
    wychowania i
    > malego zainteresowania dzieckiem z ich strony... taka sama opinie
    miala jego
    > poprzednia niania... matka zawsze twierdzila,ze syn nie moze,nie
    potrafi i go
    > non stop usprawiedliwiala ADHD i karmila tabletkami... nie jestem
    lekarzem,ale
    > jesli ktos mi wmawia,ze dziecko nie moze,nie potrafi a ja widze,ze
    jednak
    > moze,ze jednak potrafi to niestety ale nie bede udawala i
    mowila ,ze jest
    > odwrotnie...
    >


    Ciagle nie rozumiesz: dziecko z ADHD w kontakcie z jedna, dorosla
    osoba, zwlaszcza obca, potrafi byc genialne, rewelacyjne, doskonale
    wspolpracowac. Problem pojawia sie, jesli obok tego dziecka znajda
    sie inne dzieci, a jako rodzic musisz w miedzyczasie zmienic
    pieluchy rodzenstwu, ugotowac obiad, nieco posprzatac, za
    przeproszeniem- isc do ubikacji. czyli - kiedy nie jestes w stanie
    100% swojej uwagi poswiecic dziecku z ADHD.
  • 19.09.07, 09:03
    "Szkoła specjalna to jest naprawdę ostateczność. Szkoły specjalne są właściwym
    miejscem dla dzieci, które mają jakieś szczególne zaburzenia, choroby fizyczne
    albo duże deficyty w inteligencji. Natomiast dzieci z ADHD to w znakomitej
    większości dzieci inteligentne, które mają właściwy potencjał intelektualny, by
    uczyć się w normalnych szkołach, natomiast mają problemy z koncentracją, które
    utrudniają im przyswajanie wiedzy. Zamiast szkół specjalnych można myśleć, w
    niektórych przypadkach, o nauczaniu indywidualnym. Ale wtedy też należy zadbać,
    żeby nie wykluczało ono całkowicie dziecka z życia rówieśników. Można takie
    nauczanie ograniczyć do kilku przedmiotów, na przykład matematyki i polskiego. W
    innych lekcjach - zajęciach muzycznych, plastyce, czy w-f -dziecko powinno już
    normalnie uczestniczyć. Szkoły czy klasy integracyjne mogą być rozwiązaniem
    zwłaszcza jeśli ADHD jest nasilone. Tam jest o tyle łatwiej, że w klasie jest
    dwóch nauczycieli. Ale myślę, że trzeba zaczynać od mniej drastycznych środków,
    które zresztą są tańsze, bardziej dostępne.

    - Jak wobec tego radzić sobie z tym problemem w szkole?

    Główny nacisk w przypadku dużej części dzieci z ADHD powinien być położony na
    szkolenie nauczycieli. Na przekazanie im wiedzy, w jaki sposób powinni z tymi
    dziećmi postępować, a to jest niewątpliwie trudne w dużych klasach, jakie
    dominują w polskich szkołach. Tam właściwie każde dziecko, które stwarza
    problemy może utrudnić sprawne prowadzenie lekcji. Ale podkreślam - jeżeli
    stworzy się warunki w szkole publicznej, a można to przy odrobinie dobrej woli
    zrobić, to dzieci z ADHD mogą się tam uczyć. Rozwijają się dzięki temu
    intelektualnie i emocjonalnie, a przebywanie wśród równieśników jest potrzebne
    każdemu dziecku.
    Bardzo często dobrą metodą postępowania wobec dziecka z ADHD w zwykłej szkole
    publicznej jest wspólna refleksja rodziców, dyrekcji, nauczycieli oraz
    psychologa czy pedagoga szkolnego nad tym, jaki dokładnie rodzaj dysfunkcji ma
    dziecko z ADHD i jakie warunki pomogą mu dobrze korzystać z nauki w szkole.

    - Trudno jest stworzyć takie warunki?

    Nie. Na przykład jeżeli dziecko jest nadpobudliwe, to czasami wystarczy pozwolić
    mu raz, czy kilka razy w ciągu lekcji wyjść, przewietrzyć się, żeby rozładować
    tę jego nadruchliwość, po czym kazać mu normalnie się uczyć. Albo posadzić go w
    pierwszej ławce.
    Nauczycielowi potrzebne są wskazówki, jak postępować z danym dzieckiem z ADHD.
    Musi wiedzieć, że powinien do takiego dziecka podejść i sprawdzić czy zapisało
    co ma zadane do domu, to ułatwi rodzicom przypilnowania go. Więc są to naprawdę
    bardzo proste rozwiązania, ale tak jak większość problemów, najlepiej jest i ten
    próbować rozwiązywać w najprostszy sposób.
    Nauczyciele często boją się problemu i najchętniej pozbyliby się go odsyłając
    takie dziecko do innej szkoły. Czego mogą oczekiwać rodzice od szkoły, do której
    trafi ich trudne dziecko?
    Oczywiście należy zrozumieć nauczycieli. Klasy są liczne, mają po trzydzieści
    osób. Nauczyciel ma obowiązek dbania o ich rozwój intelektualny uczniów, a
    przecież w klasie są dzieci z różnymi potrzebami - jedne bardzo zdolne i trzeba
    znaleźć sposób, by się nie nudziły na lekcjach, wykonywały dodatkowe zadania i
    takie, które potrzebują czasu i uwagi, żeby nadążyć za programem.
    Natomiast to, czego rodzice mogą oczekiwać od szkoły i to wszyscy rodzice, nie
    tylko ci, których dzieci mają ADHD, to dostosowanie form, metod, treści
    nauczania oraz sposobu oceniania do możliwości dziecka. To jest ogólna wytyczna
    z ustawy o systemie oświaty. Co to oznacza w praktyce? Na przykład to, że
    sposoby oceny uczniów nie muszą być jednorodne. Bo nie trzeba oceniać wiedzy
    uczniów wyłącznie na podstawie klasówek czy testów. Dzieci z ADHD często mają
    problemy z wypełnianiem testów, z koncentrowaniem się, ale za to świetnie
    wypadają przy odpowiedziach ustnych. I na to rodzice mają wpływ, choćby poprzez
    uczestnictwo w radach szkoły i zebraniach. Trzeba również pamiętać o tym, że
    obowiązkiem szkoły jest nie tylko uczenie, ale i takie dobranie metod nauczania,
    żeby to było skuteczne.

    - Czy szkoła może usunąć dziecko z ADHD ?

    Szkoła nie ma prawa usunąć dziecka tylko dlatego, że jest ono nadpobudliwe. I,
    co najważniejsze - nie może karać dzieci za objawy ich choroby. Ważne jest więc
    to, by rodzice byli "uzbrojeni" w orzeczenia z poradni
    psychologiczno-pedagogicznej, które stwierdza to, że dziecko ma ADHD, opisuje
    czym się ono przejawia. Im precyzyjniej są opisane objawy, tym nauczyciel lepiej
    wie, czego się spodziewać. Te poradnie powinny również formułować listę zaleceń
    w odniesieniu do danego dziecka, mówiących o tym, w jaki sposób powinien
    zachowywać się nauczyciel, by dziecko mogło korzystać w pełni z oferty szkoły.

    www.warszawianka.waw.pl/?4,20,1316
  • 19.09.07, 09:40
    To co piszesz jest bardzo piekne, ale tylko teoretycznie. Nauczyciel
    nie jest cyborgiem. Lekcja ma 45 minut, dzieci w klasie 30, a więc
    1,5 minuty na każde dziecko. Jesli dziecko z ADHD lub pseudo
    ADHDzajmuje nauczycielowi chocby 10 minut ( a jest to czysta fikcja,
    ujarzmienie takiego dziecka to co najmniej pół lekcji, a drugie pół
    doprowadzenie do porządku klasy, która nie jest zespołem
    terapeutycznym z zbiorem dzieci, róznych dzieci, takze rozbrykanych,
    mniej lub bardziej zdolnych. Kiedy więc nauczyciel ma uczyć? Co z
    takiej lekcji wyniosą dzieci? W przypadku nadmiernej tolerancji
    otrzymają wyraźny sygnał, że mogą zachowywać się identycznie -
    szalec, chodzić po klasie, krzyczeć itd. Ostatecznie zawsze rodzice
    moga podeprzeć się zaświadczeniem z poradni.
  • 19.09.07, 10:05
    "Wiesz, jak wyglada szkola specjalna? Wiesz, co daje szkola
    specjalna? Szkola specjalna daje dozywotni zakaz dalszego
    ksztalcenia na poziomie srednim i wyzszym. Chcesz dzieci z wysokim
    ilorazem inteligencji wyslac do fabryki szczotek? A moze na rente? A
    moze do wiezienia?"

    A wiesz jak wyglądają zajęcia w grupie z nieleczonym ADHDowcem, czemu inne
    dzieci mają mieć zakaz nauki nawet na poziomie podstawowym , bo rodzice ADHDowca
    nie widzą problemu w tym, że ich dziecko uniemożliwia często prowadzenie zajęć,
    czemu jest tak mały procent ADHDowców będących pod stałą opieką psychologów i
    chodzących na terapię wraz z rodzicami. Czemu rodzice ADHDowców tylko stawiają
    żądania, a sami nie robią nic ?
  • 19.09.07, 10:13
    a może dlatego, że jak to już zrobią to cała reszta ma niezła
    wymówkę.dziecko zostaje zaszufladkowane i na tym sie konczy. nic sie
    nie dzieje. a może i dlatego że częsci z nich tak jest łatwiej.
    pewnie i tak i tak. co nie rozwiązuje problemu, że w szkole mamy
    niewielu przygotowanych nauczycieli do pracy z takimi dziećmi.
    A takie dzieci zawsze były są i będą
  • 19.09.07, 10:21
    Dlatego, ze nastawieni są roszczeniowo, IM sie nalezy, bo ICH
    dziecko jest chore. Wycieraja buzie sloganami o tolerancji,
    wyrównywaniu szans itd. Zadałam Kropce konkretne pytania - nie
    odpowiada.
    Rodzicielstwo jest rzecza trudna a arcytrudna, gdy ma sie dziecko
    specjalnej troski ( nieważne czy z ADHD czy niedosłuchem). Czasem
    trzeba sie pogodzic, ze te własnie dzieci nie osiągną więcej, czasem
    trzeba zrezygnowac z własnych ambicji, marzeń i poświęcic się temu
    dziecku. Zamiast wakacji zafundowac terapie, zamiast plotek z
    przyjaciółka zwyczajnie zając sie dzieckiem, a czasem, gdy problem
    jest poważniejszy zrezygnowac z pracy i życ z jednej pensji. Będzie
    ciężko? Tak! Ale nigdzie nie jest powiedziane, że "oni" - czytaj
    rodzice innych dzieci maja pośrednio lub bezpośrednio ponosic ciężar
    i współodpowiedzialnośc za edukację dzieci z dysfunkcjami.
    Czasem trzeba współpłacic za reedukację, czasem wysłac dziecko do
    szkoły integracyjnej ( dowieść, współpracować, płacić). To trudne, o
    wiele łatwiej krzyczeć, ze wszystkie dzieci sa nasze i maja miec
    równe szanse. A więc skutecznie równac w dół.
    I jeszcze słówko o tych inteligentnych z ADHD. Nie twierdzę, ze
    takich nie ma, ale co zrobia ich rodzice, gdy normalne dziecko, ale
    mniej zdolne, narobi sobie zaległości, bo nauczyciel skoncentruje
    sie na koledze specjalnej troski? Czy będa współuczestniczyć
    finansowo w korepetycjach? Czy pomogą? Mysle, że nie będzie ich to
    obchodziło! Dojdą do wniosku, ze jest to sprawa rodziców tamtego
    dziecka. ICH dziecko jest juz bezpieczne.
  • 19.09.07, 10:26
    Szkoła jest dla wszystkich dzieci obowiązkowa i tyle.
    co do rodziców dzieci z ADHD to są różni. nie wiemy czy Ci opisani
    pracuja z dzieckiem czy nie. jedno z postu założycielki tematu
    wynika Pani nie radzi sobie i chyba raczej na ten temat nikt z
    rodzicami nie rozmawiał. to dla mnie jest większy problem
  • 19.09.07, 10:37
    nawet jeżeli pani sobie nie radzi to w takiej sytuacji rodzice ADHDowca powinni
    wyjść z inicjatywą , przekazać wszystkie informacje jakie uzyskują od psychologa
    dziecka, przekazać jego porady. Zwrócić sie do rodziców z prośbą o pomoc. Sorki
    ale to nie my rodzice normalnych dzieci mamy ich prosić o to czy możemy im pomóc.

    Czy jeżeli masz zapaleni płuc, to czekasz aż może jakiś sąsiad wezwie pomoc, a
    może jakiś lekarz sam wpadnie na to że jesteś chora, czy może sama idziesz do
    lekarza i prosisz o pomoc. Normalni rodzice zrobią tą ostatnią czynność,
    większość rodziców dzieci ADHDowcó wykonają jedna z dwóch pierwszych.
  • 19.09.07, 10:52
    > nawet jeżeli pani sobie nie radzi to w takiej sytuacji rodzice
    > ADHDowca powinni
    > wyjść z inicjatywą , przekazać wszystkie informacje jakie uzyskują
    > od psychologa
    > dziecka, przekazać jego porady. Zwrócić sie do rodziców z prośbą o
    > pomoc.

    Znam rodzinę której chłopiec ma stwierdzone ADHD i mimo że oni robią wszystko
    żeby pomóc szkole w pracy z ich synem to ciągle spotykają sie z oporem. I to i
    nauczycieli i rodziców.
    Czy rodzice zdrowych dzieci mogą w tej dyskusji, z ręką na sercu, przyznać że
    maja zrozumienie dla problemów takich rodzin? Chociaż zrozumienia?
  • 19.09.07, 11:11
    Umiarkowane! Tak jak rodziny dzieci z dysfunkcja najczęściej nie
    chcą zrozumiec jak ich dzieci dezorganizuja życie szkolne, jak
    przeszkadzaja, jakie stwarzają problemy a czasem wręcz zagrożenie.
    Dlaczego rodzice dziecka z ADHD (lub pseudo ADHD)nie rozumieja, że
    normalna obronna reakcją dziecka na stałe zaczepki jest oddanie?
    Wtedy nie widzi się, ze ADHD-owiec zaczął, widzi sie poszkodowanego
    ADHD-owca!
  • 19.09.07, 11:41
    mam zrozumienie, mój brat był w pierwszych klasach nadpobudliwy obydwoje
    jesteśmy dyslektykami. Rodzice bardzo dużo trudu włożyli w to aby nam pomóc,
    bardzo dużo ćwiczyliśmy zarówno w domu jak i w poradni, kilka razy byliśmy na
    koloniach zorganizowanych przez poradnie.
    Bardzo dotykały mnie opnie i zachowania wynikające z dużej ilości rzekomych
    dyslektyków, bo przez ich lenistwo i lenistwo ich rodziców ja jako prawdziwy
    dyslektyk musiałam wiele trudności sama pokonywać i na każdym kroku udowadniać,
    że nie jestem oszustem, że jestem osobą inteligentną lecz z pewną dysfunkcją.
    Tak samo jest Z ADHD , prawdziwi ADHDowcy to mały procent z tych którzy sie
    deklarują, a dlaczego dlatego że łatwiej jest wytłumaczyć lenistwo i
    niewydolność rodziców. Zazwyczaj rodzice prawdziwych ADHDowców starają sie jak
    najmniej absorbować sobą i swoim dzieckiem innych ludzi, starają sie wszystkim
    dostępnymi sposobami pomóc dziecku, jednak najgłośniej krzyczą, i najbardziej
    roszczeniowe postawy mają rodzic pseudo ADHDowców.
  • 19.09.07, 11:44
    Tylko że żeby powiedzieć, moje dziecko ma ADHD, trzeba mieć testy i badania. A
    żeby powiedzieć, jesteś pseudo ADHD, nie trzeba nic poza narządem mowy.
  • 19.09.07, 11:55
    nie bądź śmieszna, tak samo dyslektycy nagle rodzą się na w przedostatnich
    klasach bo za rok trzeba zdać egzaminy.
    Nie każdy psycholog potrafi dobrze ocenić czy dziecko ma ADHD czy nie, ja
    również czytałam swego czasu na ten temat i wiem , że w większości przypadków
    jest to raczej na chybił trafił.
  • 19.09.07, 12:03
    To że ktoś miał późno zdjagnozowane dysleksję też nie oznacza ze jej nie ma. Nie
    tobie to stwierdzać. Oczywiście daleka jestem od powiedzeni ze wszyscy są
    uczciwi. Nie raz widziałam jak rodzic zdrowego dziecka "przekupywał" nauczyciela
    żeby syna przepchnąć z klasy do klasy. Nie trzeba mieć dziecka z dysfunkcją żeby
    być krętaczem.
  • 19.09.07, 12:21
    nie no oczywiści, jeszcze tym można tłumaczyć tłumy dzieciaków i maturzystów smile.
    Swoją drogą późna diagnoza dysfunkcji raczej nie najlepiej świadczy o rodzicach
    dziecka, raczej można by powiedzieć świadczy o całkowitym braku zainteresowania
    dzieckiem. No ale w sumie masz rację rodzice którzy nie leczą dzieci z
    dysfunkcjami, i nie chodzą z nimi na terapię raczej sie nimi nie interesują i
    traktują ich tylko jak dodatkowe źródło dochodów ( w przypadku ADHD).
  • 19.09.07, 11:07
    Szkoła jest dla WSZYSTKICH dzieci, w tym takze i zdrowych, a o tym i
    ich prawach jakoś sie nie pamieta.
    Szkoła jest dla WSZYSTKICH dzieci, ale nie kazda szkoła dla każdego -
    szkoła sportowa nie jest dla dzieci z e stwardnieniem rozsianym,
    szkola dla niedosłyszących dla tych z ubytkiem słuchu, a
    integracyjna dla tych z ADHD. Moze tak będzie uczciwiej?
  • 19.09.07, 11:10
    Ile jest w Twoim mieście/wsi szkól integracyjnych? Ile takich klas stworzono z
    myślą o dzieciach z ADHD?
  • 19.09.07, 11:15
    Nie wiem, ale jest to problem rodziców dzieci z ADHD. Jeśli nie ma
    publicznych niech zorganizuja społeczne, niech skrzykną się i
    zatrudnia psychologów, pedagogów a nie czekaja, aż przyniesie im się
    na tacy gotowe rozwiązanie, z którego skorzystaja lub nie. Jesli nie
    ma w mieście to niech dowożą nawet 50 km. To jest, niestety, cena,
    która przyjdzie im zapłacic. Nie wszędzie są szkoły muzyczne,
    sportowe, dla niedowidzących i ci ludzie także muszą sobie radzić.
    Dla chcącego nic trudnego.
  • 19.09.07, 11:23
    > To jest, niestety, cena,
    > która przyjdzie im zapłacic.

    Za to że ich dziecko jest chore? Oni i tak maja dużo trudniej niż TY a dziecko z
    ADHD ma prawo korzystać z publicznych szkół. A jeśli ma szanse iść do szkoły
    integracyjnej to pójdzie bo odpadnie mu kontakt z osobami myślącymi tak jak TY:
    wasze dziecko, wasza choroba, nie mój interes, ważne jest tylko moje zdrowe
    maleństwo. Ciekawe czy jeśli zamiast na pomoce dydaktyczne Twojej pociechy,
    pieniądze poszły by na klasę integracyjna tez nie miała byś zalu?
  • 19.09.07, 11:28
    Własnie wypełniłam przekaz na 500 złotych ( na Radę Rodziców po to,
    aby moje dziecko miało zapewnioną lepsza ofertę edukacyjną. Część z
    pieniędzy, które mogłyby być przeznaczone na np. lekcje w grupach
    poszły JU na szkoły integracyjne, więc dlaczego mamy płacic jeszcze
    i jeszcze.....
  • 19.09.07, 11:33
    nie rozumiem. u nas pieniądze z RR są wydawane na wcześniej ustalone
    cele dla wszystkich dzieci. Szkoła jest z klasami integracyjnymi.
    poza tym 500na RR - to nawet w Warszawie nie ma takich opłat.
  • 19.09.07, 11:41
    Opłaty z RD, w szkole siostry, idą na na nagrody dla najlepszych na koniec roku
    (dyskryminacja gorszych), na imprezy klasowe, potrzebne zakupy do klasy, wyjścia
    klasowe np. do muzeum dla wszystkich nawet tych którzy nie zapłacili.
  • 19.09.07, 12:12
    To może zatem, zeby nikogo nie dyskryminowac ustalic nagrodę dla
    największego rozrabiaki, najgorszego ucznia, największego wandala???
  • 19.09.07, 12:11
    Może wyraziłam sie mało precyzyjnie. Moje dziecko chodzi do bardzo
    dobrego liceum. Wysokie wyniki wszelkich egzaminów sa między innymi
    dlatego, ze wiele zajęć odbywa się w grupach. A za utworzenie grup
    płacą rodzice. Opłata wynosi 100 złotych miesięcznie; 500 złotych za
    semestr. A poniewaz płace podatki nauka w państwowej szkole powinna
    juz mnie nie kosztowac. A jednak kosztuje...1000 złotych rocznie.
    Byc może kosztowałaby mniej, gdyby część z moich podatkow nie szła
    na szkoły integracyjne, ale idzie. W związku z tym muszę płacic.
    Dlaczego więc mam płacic kilka razy? Raz z podatków, dwa jak
    opisałam wyżej, trzy za terapię ADHD-owca?
  • 19.09.07, 12:34
    tak jak za dzieci mniej zdolne, które mają zajęcia dodatkowe w
    szkołach. Jak za służbę zdrowia teoretycznie bezpłatną itp.
    tylko że to zupełnie inna sprawa.
  • 19.09.07, 11:49
    ile w twoim mieście jest szkół dla dzieci niedowidzących, lub niedosłyszących. W
    takim razi dla nich też w każdej szkole powinien być oddział. Może w ogóle
    wnieśmy petycje, że do każdej szkoły musi być przyjęte każde dziecko z każdą
    dysfunkcją, niezalezień czy ma autyzm ( te dziec tak jak ADHDowcy sa bardzo
    inteligentne, nie możemy ich zamykać w szkołach spcjalnych) czy dzieci z downem
    ( one też maja wiele zdolności) czy niedowidzące.
    Tylko zastanówmy sie dla kogo to będzie dobre, czy dla dzieci dla których
    normalna szkoła nie jest przystosowane, czy dla rodziców którzy nie będą musieli
    wozić dziecka 50 km, za to spokojnie ten czas będą mogli wykorzystać na mecz
    koszykówki, czy spotkanie z przyjaciółkami.
  • 19.09.07, 12:13
    Dokładnie!!!!!!
  • 19.09.07, 11:22
    Mam przyjemność oglądać rozwoj dziewczynki z wszczepionym implantem
    słuchowym. Wiem co potrafiła rok temu kiedy miała tylko kontakt z
    najbliższymi i co potrafi teraz. jej mama potwierdza, że żadne
    zajęcia nie dały jej tyle co przebywanie w grupie kolegów jej brata
    (częste wspólne wypada na place zabaw itp)Rok temu niewiele słow,
    ktore mówiła było poprawnych. Teraz zaczynam rozumieć jej zdania.
    Dla porównania - to tak jak z 2/3 latkiem, który nagle "przestawia
    się na mówienie".
    Nie osiągnęłaby tego, gdyby nie kontakt z dziecmi normalnie
    słyszącemi.
    Zgadzam się szkoła muzyczna nie jest dla niej. Ale normalna klasa
    dlaczego nie?
  • 19.09.07, 11:28
    Odpowiem Ci zamiast Pauli. Bo pani nauczycielka najprawdopodobniej pomagała by i
    poświęcała więcej czasu choremu dziecku a nie reszcie zdrowej klasy. Mylę się Paulo?
  • 19.09.07, 12:15
    Nie, nie mylisz się. Reszta klasy Twoim zdaniem nie ma chyba żadnych
    praw. Jakoś sobie poradzi, a jak nie poradzi to tez świat się nie
    zawali. Myle sie Kropko?
  • 19.09.07, 12:28
    Reszta klasy ma takie same prawa. Tylko ze dziecko z ADHD potrzebuje
    specyficznego działania i dobrej woli nauczyciela.
  • 19.09.07, 13:16
    Ale tego raczej nie da się pogodzić. Nie można mieć ciastka i zjeść
    ciastka.
  • 19.09.07, 11:33
    Dlatego, że wymaga szczególnego podejścia, szczególnej troski,
    szczególnych metod przekazywania wiedzy. Zgodzę sie, zajęcia w
    grupie dzieci zdrowych dadzą jej bardzo wiele, ale stracą na tym
    dzieci zdrowe - nauczyciel nie "wyrobi się" z przeładowanym
    programem, wypadna gorzej na np. egzaminie gimnazjalnym, dostana sie
    do gorszego liceum, a co za tym idzie skutecznie oblizy sie im
    szanse edukacujna. Czy o to chodzi?
    A może o to, aby rodzice zdrowych dzieci brali dodatkowe zlecenia,
    żeby zarobic na korepetycje wyrównujące szanse, albo spędzali upojne
    wieczory przenieniając się w nauczycieli?
  • 19.09.07, 11:42
    Paula nie wiem gdzie chodzi do szkoły Twoje dziecko. moze to jest
    powód takiego postrzegania.
    Moje w testach otrzymywało max liczbę punktow lub 1,2 mniej. czyli
    dla mnie super. Bez korepetycji, siedzenia z nim więcej niż z
    młodszym synem.
    CO do przykładu niedosłyszącej dziewczynki,który podałam.
    W czym jej ma pomagać Pani? implant pozwala jej słyszeć.zanim
    pójdzie do szkoły będzie mówić zrozumiale dla otoczenia.
    Pewnie nie będzie mieć niesamowitego zasobu słownictwa, problemy z
    poprawnym pisaniem słów. Duże prawdopodobieństwo że tzw orłem nie
    będzie w tej dziedzinie. I co z tego? i co najważniejsze jaki to ma
    wpływ na resztę klasy? zadania/ćwiczenia dodatkowe w naszej szkole
    dostają i ci którzy odstają w góre i ci którzy nadrabiają braki
  • 19.09.07, 13:10
    Do jednego z najlepszych warszawskich liceów, do którego od lat
    dostaja sie najlepsi z najlepszych. Nie wiem czy znalazłby się w tej
    szkole, gdyby w gimnazjum nauczyciele nie zrealizowali programu, bo
    ADHD......
  • 19.09.07, 12:16
    jak byłam w ósmej klasie, w mojej szkole powstał oddział dla dzieci
    niedosłyszących, to była grupka 10 osobowa. nauczyciele prowadzący zajęcia
    mówili wolno, bardzo wyraźnie i patrzyli sie na osobę do której było kierowane
    pytanie. Oczywiści dziecko może iść do normalnej klasy, tylko chyba nie chodzi o
    to aby uczyło sie błędów wyrazowych, bo zbyt szybko wypowiedziane zdanie za
    bardzo sie zlewa. W takim nauczaniu chodzi o to by dziecko każde wypowiadane
    słowo słyszało osobno, trudno aby nauczyciel w normalnej klasie mówił 4x wolniej
  • 19.09.07, 12:28
    Implanty pozwalają bardzo dobrze słyszeć.
    Do małej mowimy normalnie.
    nauczyciel ogólnie powinien mówić wyraźnie i patrząc na klasę wink
    mała właśnie dlatego tak się rozwija bo ma normalne warunki, które
    od niej wymagają pracy a nie na odwrót. Nie mówiąc już o motywacji.
    Bo co bardziej motywuje niż zrozumienie co mówią koledzy i chęc
    dogadania sie z nimi.
  • 19.09.07, 12:29
    dodam że Panowie nie dają jej żadnej taryfy ulgowej.
    w tym wieku rozdział na dziewczynki i chłopców jest dość ostry wink
    a do tego małolata
  • 19.09.07, 12:51
    rozumiem, że ta dziewczynka jest agresywna, trudno zapanować jej nad swoimi
    emocjami, łatwo wpada w złość, bywa nieobliczana. Bo jeżeli nie stwarza
    zagrożenia dla innych dzieci, to nie rozumiem czemu porównujesz ją do ADHDowców
    . Rozmawiamy tutaj zarówno o uniemożliwianiu prowadzeniu normalnych zajęć przez
    ADHDowca jak i zagrożeniu jakie stwarza dla innych dzieci poprzez swoje
    agresywne i czasami nieobliczalne zachowani.
    świetnie to obrazował artykuł opisujący atak ADHDowca na zajęciach z w-f na
    swojego kolegę, w obronie którego stanął nauczyciel, który po tym zdarzeniu
    przeleżał sporo czasu w szpitalu.
  • 19.09.07, 16:05
    przykład był na post Pauli o tym, że dzieci z dysfunkacjami powinny
    być w szkołach specjalnych.
  • 19.09.07, 13:30
    zzz12 napisała:

    >
    >
    > > mialam okazje przez kilka miesiecy pracowac jako niania dziecka
    > zdjagnozowanego
    > > z ADHD i prawde mowiac po pewnym czasie przebywania z nim i
    > poznania go nie
    > > wydaje mi sie aby rzeczywiscie mial jakiekolwiek
    > klopoty,jego "choroba" byla
    > > swego rodzaju wymowka dla rodzicow i usprawiedliwieniem zlego
    > wychowania i
    > > malego zainteresowania dzieckiem z ich strony... taka sama opinie
    > miala jego
    > > poprzednia niania... matka zawsze twierdzila,ze syn nie moze,nie
    > potrafi i go
    > > non stop usprawiedliwiala ADHD i karmila tabletkami... nie jestem
    > lekarzem,ale
    > > jesli ktos mi wmawia,ze dziecko nie moze,nie potrafi a ja widze,ze
    > jednak
    > > moze,ze jednak potrafi to niestety ale nie bede udawala i
    > mowila ,ze jest
    > > odwrotnie...
    > >
    >
    >
    > Ciagle nie rozumiesz: dziecko z ADHD w kontakcie z jedna, dorosla
    > osoba, zwlaszcza obca, potrafi byc genialne, rewelacyjne, doskonale
    > wspolpracowac. Problem pojawia sie, jesli obok tego dziecka znajda
    > sie inne dzieci, a jako rodzic musisz w miedzyczasie zmienic
    > pieluchy rodzenstwu, ugotowac obiad, nieco posprzatac, za
    > przeproszeniem- isc do ubikacji. czyli - kiedy nie jestes w stanie
    > 100% swojej uwagi poswiecic dziecku z ADHD.

    ku sprostowaniu mialam pod opieka troje dzieci 8-mio letniego chlopca z ADHD,
    4-letnia dziewczynke i 2 letniego jeszcze w pampersach chlopca,wiec musialam
    moja uwage dzielic miedzy cala trojke,gotowac obiad i sprzatac,bo rodzice
    pomylili pojecie niani z gosposia... do tego pojawilo sie jeszcze czwarte
    dziecko,ktorym zjamowali sie tylko rodzice ( przez pierwszy miesiac oboje na
    urlopie wychowawczym spedzali czas zamknieci w swojej sypialni trzymajac na
    zmiane noworodka w ramionach)... ich praca nad najstarszym synem zabierala im
    niecale 5 minut dziennie: podajac dwie tabletki rano i kolejne dwie po szkole
    lub proszac mnie o zrobienie tego... nie pracowali nad nauka czytania,bo on i
    tak sobie nie daje rady,bo nie moze.... jak probowalam z nim odrabiac lekcje i
    wymagalam czytania ksiazek,ktorych nie znal juz na pamiec i ktore byly na
    poziomie 8-mio latka a jemu sie nie chcialo czytac to matka mi wmawiala,ze on
    nie moze,nie potrafi.... ale nie pozwolila probowac,nie zachecala do prob,nie
    wyjasnila mi na czym polega problem jej dziecka - jedyne wyjasnienie,ktore
    dostalam na poczatku pracy bylo: jest normalnym chlopcem tylko musi brac leki
    dwa razy dziennie,zeby nie byl zbyt nadpobudliwy... wybacz ale z taka postawa
    rodzicow jest rzecza normalna,ze mamy takie a nie inne postawy wobec tych
    dzieci... nie pisze,ze tak jest we wszystkich przypadkach,ale mysle ze w wielu...

  • 19.09.07, 06:31
    Pocieszę- nie pocieszę:
    u nas taki był, jest i będzie. W okolicach klasy drugiej on sie przystosował do bycia w klasie a klasa do niego. A bywał on do tego agresywny i narzekano, ze "się bije". Ogromną pracę wykonala wychowawczyni, głównie nad RODZICAMI INNYCH UCZNIÓW.
    Tak, tak.
    Najlepsze podejście jest takie, jak pisze Verdana: niezbyt "przejęte". Zaręczam, ze edukacja inyych dzieci nie zostanie zrujnowana a ich życiowe szanse zaprzepaszczone. Dziś ludzie baaaaardzo poważnie traktują te kwestie. Za bardzo czasami.
    U nas chłopiec z ADHD nadal przeszkadza na lekcjach (klasa IV), ale wszystko, czego trzeba było nauczyć dzieci, to nie brać z niego przykładu. Pani z materiałem I-III się wyrobiła i klasa jest "mocna" i bardzo chwalona mimo, że "taki" uczeń do niej należy. Można? Można.


    --
    ZASADY:
    1. Nie będę premierem, gdy mój brat będzie prezydentem
    2. Nie poprzemy nikogo z wyrokiem sadu lub przeciwko komu toczą się sprawy sadowe. To jest sprzeczne z ideałami PIS
  • 19.09.07, 08:56
    vharia napisała:

    Ogromną pracę wykonala wychowawczyni, głównie nad RODZICAMI INNYCH
    > UCZNIÓW.

    No własnie to bardzo madre co piszesz bo to własnie inne dzieci i
    ich rodzice powinni sie nauczyć akceptować ADHD-owca, poprostu nie
    ma innego wyjscia. Takie dzieci są i jest ich sporo więc w kazdej
    klasie ma szanse pojawic się dzieciak z ADHD i wcale nie jest to
    złe - to stało się normą. Podobno takie dzieciaki czesto sa ponad
    przecietnie inteligentne wiec warto to wykorzystać i skupic sie na
    tym co dobre w tych dzieciakach.
  • 19.09.07, 09:42
    A co zrobia rodzice ADHD-owca lub pseudoadehadowca dla rodziców
    innych uczniów??????? Czy tylko będą brać, żądać, wymagać?????
  • 19.09.07, 10:13
    sądzę, ze po przeczytaniu tego wątku nie trudno o odpowiedz. To my rodzice
    normalnych dzieci mamy dostosować sie do ADHDowca, to my mamy zapewnić mu
    terapię, bo jego rodzice to święte krowy którym sie nie chce zrobić niec dla
    własnego dziecka prócz przyniesienia zaświadczenia z przychodni. Jeszcze jedno
    dla mnie rodzicom którzy nie podejmują terapii i leczenia dziecka ( o ile się
    nie mylę prócz leczenia ADHDowca jest jeszcze terapia dla całej rodziny),
    powinny być zabierane prawa rodzicielski. Może wtedy wizją utraty zasiłku na
    dziecko w końcu ruszyli by d.upę aby zająć się dzieckiem.
  • 19.09.07, 10:14
    dla tych którym jest wszystko jedno byłoby to świetny powód,
    dlaczego nie warto iść do poradni i robić coś z dzieckiem
  • 19.09.07, 10:31
    > dla tych którym jest wszystko jedno byłoby to świetny powód,
    > dlaczego nie warto iść do poradni i robić coś z dzieckiem

    dla nich wizja utraty 500 czy 700 zł( nie wiem ile dokładnie wynosi zasiłek na
    ADHDowca ,ale w tych graniach)byłaby raczej motywująca do tego kroku. Rodzicom z
    typowych domów patologicznych nawet nie chciałoby sie ruszyć do poradni po
    papierek, to ni oni tu sa problemem. Problemem są rodzice klasy średniej, którzy
    patrzą tylko i wyłącznie roszczeniowo.
    Nie mówię o rodzicach wszystkich ADHDowcó, tylko o tych dla których kontakt z
    przychodnią skończył sie na otrzymaniu opinii
  • 19.09.07, 10:44
    > A co zrobia rodzice ADHD-owca lub pseudoadehadowca dla rodziców
    > innych uczniów??????? Czy tylko będą brać, żądać, wymagać?????

    A co chciałabyś żeby zrobili bo nie bardzo wiem co masz na myśli? Ty masz zdrowe
    dziecko a oni chore, które potrzebuje specjalnego podejścia. Rodzice dziecka z
    ADHD muszą porozmawiać z nauczycielem i wytłumaczyć że sprawa wygląda tak a nie
    inaczej. I w tym momencie Ty pewnie już widzisz postawę roszczeniową. Mają prawo
    i wręcz obowiązek wymagać by nauczyciel wprowadził odpowiednie zasady
    postępowania. I to pomoże dziecku choremu i reszcie klasy bo nauczyciel będzie
    (powinien) wiedzieć co robić w takiej sytuacji.
  • 19.09.07, 11:20
    Kobieto, w jakim świecie Ty żyjesz? Rodzice dziecka z ADHD /pseudo
    najczęściej żądaja, domagają sie specjalnego traktowania, mają w
    nosie interesy całej reszty, więc czemu rodzice zdrowych dzieci maja
    prezentować inna postawę? Robia to samo bo dla nich ich dziecko jest
    ważniejsze.
    Rodzice chorych dzieci najczęściej rzucaja zaświadzenie i uciekaja
    od problemu.
    A problem jest. Byc może trzeba sporo zainwestowac, takze pieniędzy,
    to jest juz niestety ich problem.
    Czy oni np. kupia dziecku niedowidzącemu okulary? Zasponsoruja
    niedosłyszącemu wszczepienie implantu slimakowego? N I E!
  • 19.09.07, 11:24
    A co Ty sponsorowałaś dziecku z z ADHD?
  • 19.09.07, 12:10
    właśnie nikt nikomu nic nie sponsoruje, każdy sam musi sie zmagać z kosztami
    jakie niesie za sobą leczenie czy to dziecka niedosłyszącego , czy ADHDowca.
    Skuteczna terapia pewnie jest kosztowna, ale chyba dla dobra dziecka rodzic
    dziecka z ADHD nie powinien się zastanawiać i płacić za to leczenie, aby pomóc
    własnemu dziecku i umożliwić mu normalne życie.
  • 19.09.07, 12:38
    Tak jak najbardziej. i kto powiedział że oni za to nie płaca.nie
    chodza na terapie. Powtórze jeszcze raz jedni tak drudzy nie. tak
    jak z rodzicami dziećmi "normalnymi" jedni się przejmują drudzy nie.
  • 19.09.07, 12:41
    tylko tak jak już pisałam, najgłośniej krzyczą ci co nic nie robią. Typowy
    system obronny, aby nikt ciebie nie zaatakował, atakuj pierwszy
  • 19.09.07, 11:28
    a wiesz ile kosztuje implant slimakowy i kto go sponsoruje?
    mam wrażenie, ze nie wiesz o czym piszesz. Dzieci niedosłyszące i
    ich rodice mają też pod górkę w naszym kochanym kraju
  • 19.09.07, 13:22
    Nie wiem ile kosztuje implant ślimakowy. Wiem natomiast, że można
    wszczepić go "na kasę chorych" czekając długo i często jest to zbyt
    późno i zapłacić prywatnie. Pewnie koszty są duże, ale nic nie jest
    za darmo.
  • 02.10.07, 23:09
    Nie wiem ile kosztuje implant ślimakowy. Wiem natomiast, że można
    > wszczepić go "na kasę chorych" czekając długo i często jest to
    zbyt
    > późno i zapłacić prywatnie. Pewnie koszty są duże, ale nic nie
    jest
    > za darmo.

    Koszt jednego implantu wynosi 80 tysięcy złotych polskich!!!
    Ciesz sie paulo, że masz zdrowe dziecko, ale nie bądź taką
    ignorantką zakładającą, że przeważnie rodzicom się nie chce...
  • 19.09.07, 11:12
    paula_paulina_10 napisała:

    > A co zrobia rodzice ADHD-owca lub pseudoadehadowca dla rodziców
    > innych uczniów???????
    Bardzo wiele - umozliwia kontakt ze swoim niepowtarzalnym dzieckiem
    i naodwrót zresztą smile
  • 19.09.07, 11:21
    Chyba kpisz, albo masz specyficzne poczucie humoru. Dla większości
    dzieci kontakt z ADHD-owcem jest szkolnym koszmarem.
  • 19.09.07, 19:25
    O, widzę sporą listę zarzutów, jak to rodzice "ADHDowca" nic nie robią. Otóż robią bardzo dużo. Zmagają sie z tysiacem problemów, chodzą na terapię i zajęcia z psychologiem- z dzieckiem i sami jako rodzice "takiego" dziecka. Szukają pomocy i ponoszą wydatki. A szkoła to tylko element w tej układance, który może pomóc dziecku wejść "na normalne tory".

    I piszę to nie jako matka dziecka z ADHD, które ktoś próbuje wypędzić ze szkoły, tylko jako matka potencjalnej "ofiary" takiego chłopca, chodzącego z moim dzieckiem do klasy. Zwracam uwagę, że sprawa jest mi znana nie z dramatycznego i sensacyjnego programu TV, tylko z życia. Własnego i mojego dziecka.
    --
    ZASADY:
    1. Nie będę premierem, gdy mój brat będzie prezydentem
    2. Nie poprzemy nikogo z wyrokiem sadu lub przeciwko komu toczą się sprawy sadowe. To jest sprzeczne z ideałami PIS
  • 19.09.07, 10:08
    podobnie jak vharia napiszę bardzo dużo zależy od nauczyciela.
    mój syn chodził do I klasy integracyjnej, gdzie byla dziewczynka z
    ADHD. Z punktu widzenia rodzica dziecka bez dysfunkcji,
    uczęszczającego do takiej klasy:
    - rodzice dziewczynki byli nastawieni na współpracę i rozmowy
    - nauczycielki nie bardzo wiedzialy jak rozmawiać z rodzicami na
    wywiadówkach bo to "drażliwy" temat - nie wiem dla kogo?
    - nikt nie zrobił z nami rodzicami spotkania -jakie dzieci mają
    dysfunkcje i czego się możemy spodziewać. jak pracować z dziecmi itp.
    - na proste pytania, typu jak tłumaczyć dziecku, ze ono nie może
    chodzić po klasie a dziewczynka tak ...dostaliśmy odpowiedź ale z
    jakimi oporami
    - problem z "poziomem klasy" nie wynika z pracy z dziecmi z
    dysfunkcjami (tylko 1 miało problemy "edukacyjne") tylko z małych
    wymagań Pani w stosunku do wszystkich sad


    Efekt- rodzice (wszyscy) dogadali się, ze z Paniami niwiele
    osiągniemy i sami zajeliśmy sie tematem. Problemy rozwiązywaliśmy w
    domach i przed lekcjami (dzieci - rodzice).
    Dzieci zaczęły sie przyzwyczajać do siebie. Pomagać. Odnosić małe
    sukcesy. Dziewczynka zrobiła postępy. Dzieciaki nauczyły się jak z
    nią postępować i jest mniej spięć itp.

    co do przygotowania nauczycieli to jest strona poświęcona ADHD.
    można poprosić o wsparcie wolontariuszy. wpółpracować z rodzicami
    jednymi i drugimi. TYlko niestety TRZEBA CHCIEC.

  • 19.09.07, 10:17
    ". TYlko niestety TRZEBA CHCIEC. "

    I tu jest meritum sprawy, na ile rodzice dziecka z ADHD chcą pomóc dziecku,
    nauczycielom i jego rówieśnikom. oczywiście w interesie rodziców normalnych
    dzieci jest dojść do kompromisu, ale nie robić za rodziców ADHDowca, którym
    często nic się nie chce.
  • 19.09.07, 10:32
    > dzieci jest dojść do kompromisu, ale nie robić za rodziców ADHDowca, > którym
    często nic się nie chce.

    A czemu zakładasz że sie nie chce i nic nie robią? Nie mogą z dzieckiem siedzieć
    w klasie ale w domu pracują cały czas nad swoim dzieckiem. Zapewniam cię. Im
    najbardziej zależy na tym żeby dziecko mogło normalnie funkcjonować w grupie
    swoich rówieśników. A że są wyjątki, no cóż, rodzice zdrowych dzieci też są różni.
  • 19.09.07, 10:40
    spotkałam wielu rodziców wmawiających dziecku ADHD , mających papierki, i nie
    robiących kompletnie nic.
  • 19.09.07, 12:55

    > A czemu zakładasz że sie nie chce i nic nie robią? Nie mogą z dzieckiem siedzie
    > ć
    > w klasie ale w domu pracują cały czas nad swoim dzieckiem.

    moze tak, a moze nie... przeciez nawet nie wiemy co to za dziecko, jakie ma
    warunki itd...



    >Zapewniam cię. Im
    > najbardziej zależy na tym żeby dziecko mogło normalnie funkcjonować w grupie

    dupa blada..nic nie mozesz zapewnic. moze ma rodzicow patologicznych i im to
    kompletnie wisi.



    --
    BERLIN BERLIN!!!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • 19.09.07, 10:34
    tak musza chciec wszyscy. zwłaszcza nauczyciele. naprawde od nich
    wiele zależy. jeśli jest współpraca. zwykle w II półroczu jest
    duuuza poprawa.
    nie zgodzę sie ze w interesie dzieci bez dysfunkcji jest dojście do
    kompromisu. to jest we wszystkich interesie. I dobrze jest zacząc od
    rozmowy i skupieniu się jak pracować/rozwiązac problem a nie
    pyskówkach lub jeszcze gorzej udawaniu że tematu nie ma.
    tak jak napisałam wcześniej rodzice dziecka z ADHD bywają rózni jak
    różni są rodzice dzieci "normalnych". Jedni rodzice (all) są
    rozczeniowi, drudzy dzieciom nieba przychylą, jeszcze inni olewają
    wszystko. Dlatego roztrzyganie jak pracować z klasą z dzieckiem z
    ADHD (w każdej takie jest - oczywiście statystycznie)przez pryzmat
    rodziców moim zdaniem jest niepotrzebne. Powinno się do tego podejść
    systemowo- szkoląc nauczycieli i rodziców. i tyle
  • 19.09.07, 11:33
    Oczywiscie, wy wiecie lepeij, ze nam sie NIE CHCE. ze jestesmy
    leniwi, nieudolni i co gorsza, roszczeniowi.
    Nie siedzisz w domach rodzin dotknietych problemem ADHD. Nie wiesz,
    ile czasu, pracy i energii pochlania praca z dzieckiem. Nie wiesz,
    ze czynnosc, ktora twojemu dziecku zajmnie 10 minut, mojemu zajmie 6
    godzin.Nie wiesz, ze efekty tej tytanicznej pracy w domu
    (niewidocznej na zewnatrz) przychodza niewspolmiernie wolno w
    stosunku do wlozonego wysilku wszystkich zaangazowanych osob.
    Oceniasz dzieci i ich riodziny "normalna" miarka, ktora nie
    przystaje do ADHD, bo rozwoj naszych dzieci jest nieharmonijny. Nie
    rozumiesz, ze czasem ADHD wspolistnieje z zespolem Tourette´a (na
    przyklad u mojego dziecka), a wiec to, co uznajesz za zlosliwosci
    moze byc po prostu tikami, niezaleznymi od woli dziecka, nad ktorymi
    nie jest w stanie zapanowac. Nie wiesz, ze nasze dzieci sa czesto
    ofiarami mobbingu, nie maja przyjaciol, nikt sie nie chce z nimi
    bawic (co jest zrozumiale),przez co maja nastroje depresyjne, bardzo
    niska samoocene, wzmacniana slyszanym ciagle dookola NIE: nie rob,
    nie chodz, nie wierc sie.. A to jeden z waznych elementow: zaczac
    dziecko chwalic za to, co zrobi dobrze. dzieci chwalone lepiej sie
    rozwijaja, niz te bez przerwy karcone. Jest to sytuacja koszmarnie
    frustrujaca, ktorej nikt z nas nie wybral z wlasnej woli.
    Ja rozumiem prawo reszty dzieci do spokojnego nauczania, ale do tego
    naprawde konieczne sa mniej liczne klasy, swiadomy i chetny do
    dzialania personel szkol (wiecej osob doroslych w klasie), ktore
    rozumieja istote problemu i potrafia zapobiegac lub tlumic w zarodku
    sytuacje kryzysowe.Dopoki na jednego nauczyciela przypadac bedzie 30
    uczniow, a cenic najbardziej bedzie sie przecietnosc, blado to widze.
  • 19.09.07, 12:35
    po to są właśnie klasy integracyjne, w których jest mniej dzieci i dwójka
    nauczycieli. Znając problemy swoich dzieci, nie rozumiem dlaczego nie chcecie im
    pomóc , dać szansy na normą naukę i normalne kontakty w klasie do tego
    przygotowanej czyli klasie integracyjnej. Z tego co pamiętam aby w szkole został
    stworzony oddział integracyjny musi być kilka osób z ADHD, przy obecnym wysypie
    ADHDowców nie sądzę aby był problem ze znalezieniem tych osób i wymuszeniem na
    dyrekcji szkoły stworzenia oddziału integracyjnego. Dlaczego tak bardzo bronicie
    się przed klasami stworzonymi dla waszych dzieci i na siłę zmuszacie innych aby
    wbrew swojej woli tworzyli grupę terapeutyczną
  • 19.09.07, 13:14
    A więc klasy integracyjne i tylko integracyjne. Tam nikogo nic nie
    będzie dziwić, tam będą mniej liczne klasy i inaczej przygotowani
    nauczyciele. Zważ, że ja ANI RAZU nie proponowałam szkół
    specjalnych, zawsze optowałam za integracyjnymi, a że jest ich
    mało.... to niestety pole do działania rodziców.
  • 19.09.07, 10:50
    hehehe,,, gdyby lazenie po klasie i wkurzanie innych bylo zawsze ADHD to w
    Niemczech polowa szkol musialaby wprowadzic opieka dla ucznow.
    Szczegolnie tureckich, ktorzy po prostu olewaja wszystko i maja wszytsko gdzies.
    Potrafia wstac i wyjsc z lecji, zwyzywac nauczyciela lub koso pobic na lekcji.

    www.youtube.com/watch?v=BnvHR--FaPs
    www.youtube.com/watch?v=KSxxbibctww
    www.youtube.com/watch?v=8MHQbqrnOaE&mode=related&search=
    www.youtube.com/watch?v=3D7EWNlFiPc&mode=related&search=
    www.youtube.com/watch?v=WJqeVFQhS-E&mode=related&search=

    to tak a propo lazenia po klasie itp..




    --
    BERLIN BERLIN!!!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • 19.09.07, 11:19
    camel_3d napisał:

    > hehehe,,, gdyby lazenie po klasie i wkurzanie innych bylo zawsze
    ADHD

    He he he a czy to na temat jest?
  • 19.09.07, 11:59
    mama303 napisała:

    > camel_3d napisał:
    >
    > > hehehe,,, gdyby lazenie po klasie i wkurzanie innych bylo zawsze
    > ADHD
    >
    > He he he a czy to na temat jest?


    tak, bo autorka nie napisala, czy to ADHD jest zdjagnozowane.. Bo moze dziecko
    nie ma ADHD tylko jest tak wychowane..



    --
    BERLIN BERLIN!!!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • 19.09.07, 12:45
    ... już dyskutować. Nie sadze też żeby kogoś ktoś przekonał w tej dyskusji.

    Na koniec. Ja nawet rozumiem autorkę wątku. Córcia sie rozprasza i pewnie w domu
    tez słyszy utyskiwania na niegrzecznego kolegę (który najpewniej jest po prostu
    zły a nie ma ADHD). To co ma czuć i myśleć? Pewnie w końcu szkoła też się ugnie
    pod naciskiem rodziców i cudaka wyrzucą. Bo chyba o to chodzi? A jaka jest
    prawda to już nie jest ważne.

    PS. Pamiętajcie tylko ze wasze dzieci będą miały takie spojrzenie na świat i
    ludzi jakie Wy im przekażecie.
  • 19.09.07, 12:53
    no wlasnie..autorka od razu zdiagnozowala ADHD...a moze po prostu dziecko ma
    fatalne warunki w domu? moze chce zwrocic na siebie uwage..
    jasne, ze przeszkadza w szkole i pewnie rodzice wiekszosci dzieci po prostu beda
    chcialy sie dzieciaka pozbyc z klasy.
    Duzo zalezy od samej nauczycielki,powinna poprosic o pomoc psychologa itd...
    Przeciez nawet nic nie wiemy co to za dziecko...
    Wiemy za to od razu, za ma "ADHD"..tylko nie wiemy czyja to diagnoza...





    > ... już dyskutować. Nie sadze też żeby kogoś ktoś przekonał w tej dyskusji.
    >
    > Na koniec. Ja nawet rozumiem autorkę wątku. Córcia sie rozprasza i pewnie w dom
    > u
    > tez słyszy utyskiwania na niegrzecznego kolegę (który najpewniej jest po prostu
    > zły a nie ma ADHD). To co ma czuć i myśleć? Pewnie w końcu szkoła też się ugnie
    > pod naciskiem rodziców i cudaka wyrzucą. Bo chyba o to chodzi? A jaka jest
    > prawda to już nie jest ważne.
    >
    > PS. Pamiętajcie tylko ze wasze dzieci będą miały takie spojrzenie na świat i
    > ludzi jakie Wy im przekażecie.


    --
    BERLIN BERLIN!!!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • 19.09.07, 13:02
    wolę jej przekazać moje spojrzenie na świat,niż twoje w którym moja córka
    miałaby odgrywać rolę worka treningowego dla ADHDowca.
    Czy spokojnie byś patrzyła jak twój syn jest bity, czy spokojni patrzyłabyś na
    gwałt twojej córcki. Czy widząc krzywdę w jej oczach, strach przed oprawcą
    tłumaczyłabyś jej, że to nic, że ten człowiek jest chory. Jeżeli tak to obejrzyj
    sobie film "nieodwracalne", może wtedy zrozumiesz co czują najbliżsi osoby
    poszkodowanej.
    Normalny rodzic, który ma ludzki uczucia nie będzie patrzył bezczynnie, jak
    jakieś dziecko pod przykrywką ADHD krzywdzi jego dziecko.
    Jeżeli ktoś uważa, że inna osoba może krzywdzić drugiego człowieka to dla mnie
    sam powinien udać się do psychiatry, bo widać coś jest nie tak.
  • 19.09.07, 16:41
    ale skad wiesz ze to dziecko ma ADHD? bo ci sie slowo spodobalo i akurat to w
    modzie jest?





    > wolę jej przekazać moje spojrzenie na świat,niż twoje w którym moja córka
    > miałaby odgrywać rolę worka treningowego dla ADHDowca.
    > Czy spokojnie byś patrzyła jak twój syn jest bity, czy spokojni patrzyłabyś na
    > gwałt twojej córcki. Czy widząc krzywdę w jej oczach, strach przed oprawcą
    > tłumaczyłabyś jej, że to nic, że ten człowiek jest chory. Jeżeli tak to obejrzy
    > j
    > sobie film "nieodwracalne", może wtedy zrozumiesz co czują najbliżsi osoby
    > poszkodowanej.
    > Normalny rodzic, który ma ludzki uczucia nie będzie patrzył bezczynnie, jak
    > jakieś dziecko pod przykrywką ADHD krzywdzi jego dziecko.
    > Jeżeli ktoś uważa, że inna osoba może krzywdzić drugiego człowieka to dla mnie
    > sam powinien udać się do psychiatry, bo widać coś jest nie tak.


    --
    BERLIN BERLIN!!!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • 19.09.07, 13:27
    A ja się nawet nie dziwię rodzicom dziecka z ADHD. Mają go po prostu
    dosyć. Nadruchliwe, nadpobudliwe, ani chwili spokoju, niszczy co się
    da, nie ma przyjaciół, znajomych, nikogo nie można zaprosić do domu,
    bo kto żyw stroni od małego agresora przerazony jego
    nieobliczalnością.
    A do tego terapia która kosztuje krocie. Ileż możnaby kupić za te
    pieniądze!
    Ale jest miejsce, które MUSI zając się dzieckiem. Jest to szkoła.
    Kilka godzin oddechu. Nic tam nie mogą zrobić, mają związane ręce.
    Dziecko jest przeciez szczególnej troski!
  • 19.09.07, 16:42

    > Ale jest miejsce, które MUSI zając się dzieckiem. Jest to szkoła.

    mylisz sie, od wychowania sa rodzice..a nie szkola.





    --
    BERLIN BERLIN!!!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • 20.09.07, 13:04
    Myślę, czytając wypowiedzi pauli, makurokuroska, ewy krystyny, że te
    osoby wychodzą z założenia, że dzieci z Adhd, czy zresztą z innymi
    schorzeniami są po prostu wymysłem znudzonych leniwych rodziców,
    którzy celowo chcą zatruć życie takim wzorowym obywatelom jak one.
    Co ciekawe, wg nich sam fakt, że grupa stanowi wyższą wartość jest
    ewidentny i szkodliwa jednostka - czyli słabsza, chora, czy
    odstająca od szablonu - powinna zostać "usunięta i wyeliminowana z
    systemu. Jakoś zupełnie nie zauważają faktu, ze właśnie wcielanie i
    integracja tych słabszych jednostek jest celem wiekszej grupy
    społecznej jakim jest nasze społeczeństwo.
    Aż dziwne, Szanowne Panie, obrończynie wartosci dobra grupowego, że
    nie rozumiecie i nie widzicie związku przyczynowo skutkowego, i
    wagi integracji osób z ADHD, głuchych, z padaczką w społeczeństwo,
    żeby to właśnie społeczeństwo w przyszłosci korzystało z potencjału
    tych "słabszych jednostek" które staną się jednostkami produktywnymi
    w przyszłości, a nie "ciężarem społecznym" rencistami czy
    niedokształconym robolem siedzącym większość życia w pośredniaku
    (przepraszam za tak toporne sformowania, ale chyba tylko tak w
    prosty sposób powinno być to tłumaczone niektórym osobom).
    Inną sprawą która mnie oburza, to tendencyjne posądzanie o
    szachrajstwo i oszustwo rodziców dzieci z dysleksja i ADHD. Wiadomo,
    ze są to rodzice leniwi i roszczeniowi - cokolwiek to nie znaczy.
    Zresztą, kojarzy mi się to z sytuacją jakiej byłam świadkiem na
    poarkingu. Na miejscu dla inwalidów zaparkowała się rodzinka w
    eleganckim samochodzie, wychodzi zadbana kobieta i jej dwoje
    ślicznych dzieci. Podchodzi cieć z miejsca zaczyna ją agresywnie i
    dość obcesowo obrażać, jak śmie się tu parkować to miejsce dla
    inwalidy. Kobieta spokojnie mówi, ze jest inwalidką i pokazuje
    kartę. Jaka była reakcja ciecia - przeprosił? Nie, reakcja była CO
    KU.. KRĘCISZ, NIC NIE WIDAĆ, ŻEBYŚ BYŁA INWALIDKA.
    Do głowy nawet mu nie przyszło, ze zaświadczenie wydaje komisja
    lekarzy i jemu cieciowi nic do tego. Ale on wie bo widzi. Jak czytam
    wasze posty, to mam podobne wrażenie.

    --
    Nowa Rodzinka II
  • 20.09.07, 13:18
    Jednak dorzucę trzy grosze jeszcze.

    > Myślę, czytając wypowiedzi pauli, makurokuroska, ewy krystyny

    Panie zarzucają rodzicom dzieci z ADHD postawę roszczeniową a same mają chyba
    więcej życzeń i zażaleń do ludzi i szkoły niż ktokolwiek inny. Poza tym
    zapominają o tym że izolując teraz pociechy od chorych maluchów uczą je poczucia
    wyższości i braku szacunku dla odmienności. Wiecznie drogie mamy będziecie
    budować mury wokół waszych skarbeczków?
  • 20.09.07, 13:45
    Dla każdej matki jej dziecko jest skarbeczkiem - myśle, że dla
    XCiebie także i zamordowałabyś każdego kto chciałby Twojej córuni
    lub synusiowi zrobic krzywdę. I słusznie.
    Moim JEDYNYM ŻYCZENIEM lub jak wolisz roszczeniem, jest to, aby w
    szkole uczono, aby była bezpiecznym miejscem. Czy to tak wiele????
    W chwili gdy z 30-33 osobowej klasy stwarza się grupę teapeutyczną
    szkoła przestaje uczyć , przestaje byc bezpieczna.
    I jest róznica między uczeniem dzieci wyższości i braku szacunku dla
    odmienności od narażania dziecka czy młodego człowieka na zagrożenia
    ( tak zagrożenia!!!) związane z obecnościa i zachowaniem dzieci
    nieprzystosowanych - i nieważne, że są one chore.
    Nauczyciel koncentrujący się na dzieciach chorych siłą rzeczy
    odpuszcza pozostała klasę, a konsekwencje ponosza dzieci.
    Być może niektórym rodzicóm jest obojetne czy ich dziecko będzie
    pobierało nauke w liceum, do którego wystarczyło zdobyc 50 na 200
    możliwych punktów czy też w takim, w którym próg oscylował w
    granicach 170. Być może są tacy, ale ja ich nie znam.
    Być może , droga Kropko, jest Ci wszystko jedno jaka będzie
    przyszłość Twojego dziecka, czy w szkole będzie bezpieczne, czy też
    narazone na agresje ze strony chorych kolegów. Być może jest Ci
    obojetne czy i ile nauczy sie na lekcjach. Masz do tego prawo, masz
    prawo wychowywać dziecko jak chcesz, ale nie odbieraj takiego prawa
    innym rodzicom.
  • 20.09.07, 13:55
    Wczoraj moja córkę uderzyła koleżanka w przedszkolu. I nie mam ochoty tej małej
    zamordować. Oczywiście nie cieszy mnie fakt tego zajścia.
  • 20.09.07, 14:06
    rozumiem, ze gdyby twoja mała została zgwałcona, lub potraktowana jak worek
    treningowy, też nie mięłabyś ochoty nikogo zabić, a wręcz przeszłabyś obok tego
    faktu obojętnie.
    Jak widać w tym punkcie się bardzo różnimy, bo dla mnie ważniejsze od
    współczucia dla chorego oprawcy ( bądźmy szczerzy pedofil to człowiek chory)jest
    moje dziecko i jego bezpieczeństwo. Nie wiem czy umiałabym tak jak ty przejść
    obojętnie wobec krzywdy mojego dziecka, ale jak widać ty zaliczasz się do grona
    tych matek , których jak ojciec gwałci córkę to cichutko mu przyklaskują. Oby
    jak najmniej było takich nieczułych na krzywdę swoich dzieci matek.
  • 20.09.07, 14:10
    makurokurosek napisała:

    > rozumiem, ze gdyby twoja mała została zgwałcona, lub potraktowana
    jak worek
    > treningowy, też nie mięłabyś ochoty nikogo zabić, a wręcz
    przeszłabyś obok tego
    > faktu obojętnie.


    A nie przeginamy z lekka ....?
    --
    Nowa Rodzinka II
  • 20.09.07, 14:15
    Ty chyba też trochę przeginasz. Tylko ociupinkę!
  • 20.09.07, 14:33
    Jasne.... w sumie żadnego przegięcia nie widzę. Chyba nawet masz
    rację, że zupełnie zwykłą reakcją każdego 7-9 letniego dziecka z
    ADHD jest gwałcenie i zabijanie koleżanek z klasy....

    Po prostu codziennością....


    --
    Nowa Rodzinka II
  • 20.09.07, 14:37
    Może nie gwałcenie i nie zabijanie, ale może być to uszkodzenie
    ciała. ADHD-owiec lub pseudoADHD-owiec jak wpadnie w szał nie panuje
    nad zachowaniem. Moze walnąć czyms ciężkim w głowę, może zepchnąć ze
    schodów. Nie mówię o trwałym kalectwie ( choć jest ono
    prawdopodobne), ale o "zwykłym" złamaniu nogi. 6 tygodni w gipsie,
    wypadnięcie z zajęć, ze szkoły itd. Nikomu nie zyczę.
  • 20.09.07, 14:45
    Paulina.... jasne, to również jest na porządku dziennym.

    Nikt nie zaprzecza, ze dziecko z ADHD jest dzieckiem trudnym dla
    otoczenia, i nikt nie zaprzecza, ze powinno się mu stworzyć pewne
    specyficzne warunki do nauki. Nikt też nie zaprzecza, ze dziecko
    stanowi problem dla niewykwalifikowanego nauczyciela w tym kierunku
    w duzej klasie.

    Ale o ile niektóe osoby radzą jak należy rozwiązać problem i podejsć
    do niego w sposób konstruktywny (nie jest to synonimem słowa
    najłatwiejszy i najmniejsza linia oporu), o tyle inne osoby widzą
    tylko oszustwa, wyłudzanie pieniedzy, szachrajstwa i wine rodziców
    dziecka które udaje chorego.

    Sadzę, że nic nie uzyskasz swoją postawą, pewnie dlatego, ze cwani i
    perfidni rodzice gagatka mają takie samo prawo jak ty i Twoja córka
    do nauki.


    --
    Nowa Rodzinka II
  • 20.09.07, 14:51
    A jednak osiągnęłam. smile Stworzyliśmy naszym dzieciom dobre warunki
    do nauki i zapewniliśmy bezpieczeństwo. W szkole mojego SYNA, do
    której dostał sie między innymi dlatego, ze w gimnazjum miał
    stworzone warunki do nauki nie ma problemu dzieci z dysfunkcjami.
    Jest natomiast dziewczynka na wózku, której nikt nie sekuje i której
    wszyscy pomagają.
  • 20.09.07, 16:06
    Twoje zdrowe dziecko w ataku szału tez może być zagrożeniem. Tylko nie pisz ze
    to takie milusie dzieciątko i nie jest to w stanie zrobić. Widziałam w życiu
    masę dzieci i czasem te spokojne grzeczne robiły gorsze rzeczy niż te
    nadpobudliwe. I to perfidnie robiły.
  • 20.09.07, 16:21
    Moje dziecko, dzis juz prawie dorosły człowiek, panuje nad emocjami.
    I, mopżesz wierzyć lub nie, nie miało napadów szału ani złości.
    Moglismy sie kłócic, miec ostrą wymianę zdań, ale w domu. I nie
    wmawiaj, ze normalne dzieci dostaja napadów agresji, bo jesli tak
    jest to nie sa juz normalne.
  • 20.09.07, 16:39
    > ze normalne dzieci dostaja napadów agresji, bo jesli tak
    > jest to nie sa juz normalne.

    A jednak. Jest coś takiego jak chwilowa niepoczytalność.
  • 21.09.07, 07:14
    U dzieci mających nroalne domy, normalne wzorce, zdrowych i
    zadbanych nie ma. "Chwilowa niepoczytalność" to tylko kolejna
    wymówka.
  • 21.09.07, 09:16
    > U dzieci mających nroalne domy, normalne wzorce, zdrowych i
    > zadbanych nie ma. "Chwilowa niepoczytalność" to tylko kolejna
    > wymówka.

    Wszystko co Tobie nie pasuje podciągasz pod: to tylko kolejna wymówka. Co to za
    argument w ogóle?
  • 20.09.07, 14:43
    czy ADHDowiec ma ADHD tylko w wieku 7-9 lat? Po drugie chodziło o wzmocnienie,
    jeżeli kogoś nie rusza że jego dziecko jest bite to może ruszyło by go gdyby je
    zgwałcili, a może w ogóle w stosunku do własnego dziecka jest mu wszystko obojętne
  • 20.09.07, 14:52

    > czy ADHDowiec ma ADHD tylko w wieku 7-9 lat?

    Nie, ale w duzej części przypadków w wieku lat nastu, wyrównuje się
    nierównowaga hormonalna która jest odpowiedzilna za zaburzenia.

    Warto byłoby się zapoznać z tematem, zanim zacznie się wszystkich
    posądzać o kłamstwa i oszustwa.

    Moim bliskim znajomym jest wysokiej klasy specjalista, wychowany w
    szwecji znający perfekt 3 jezyki, mający doktorat i dwie
    specjalizacje. Pracuje dziś w Polsce, i choć faktycznie jego
    zachowanie potrafi być denerwujące, jest na pewno bardzo
    wartosciowym człowiekiem.


    --
    Nowa Rodzinka II
  • 20.09.07, 14:58
    co nie oznacza, że wszyscy tacy są .
    Tak leczone ADHD w pewnym momencie zostaje ujarzmione,wynika to z faktu, ze
    zarówno opiekunowie jak i ADHDowic uczą się żyć z tą chorobą, ale ile jest
    przypadków leczonego a ile nieleczonego. Alkoholizm tez można opanować , ale tak
    jak w większości przypadków ADHD z niego się nie wyrasta. Kwestia czy chory chce
    się leczyć czy ma to gdzieś.
  • 20.09.07, 14:29
    ADHDowic w przypadku szału, ma bardzo dużą siłę nie współmierna do jego wagi jak
    i wieku, to tak jak z alkoholikiem niby nie pozorny a po wypiciu w chwili szału
    nie wiadomo skąd u niego takie nagromadzenie energii. Było wiele przypadków
    opisywanych w gazetach, gdzie ADHDowiec bardzo dotkliwie pobił kolegę czy
    nauczyciela stającego w jego obronie.
    Dodatkowo człowiek świadomy swojej bezkarności, ma gdzieś jej skutki zwłaszcza
    jeżeli jest pseudo ADHDowcem.
    Po to są klasy integracyjne aby dodatkowy nauczyciel, mógł kontrolować i szybko
    zareagować.
    Wpadanie w szał i gniew, agresja to jakby ni było jedno z obliczy ADHD, to nie
    jest choroba dotykająca tylko chorego.
    Dlatego porównałam ją z alkoholizmem, alkoholik sam w sobie nie jest zły, często
    to mili inteligentni ludzie no cóż tylko niektórzy po wypiciu są agresywni i
    nieobliczalni tak jak ADHDowiec.
  • 20.09.07, 14:34
    Myślę, że możemy jeszcze długo, długo pisać. Telimena i Kropka nie
    ustąpia, wiedzą swoje. Może z czasem zweryfikuja pogląd i, szczerze
    im tego życzę, oby nie by ło to kosztem zdrowia ich dzieci.
  • 20.09.07, 16:02
    > Myślę, że możemy jeszcze długo, długo pisać. Telimena i Kropka nie
    > ustąpia, wiedzą swoje. Może z czasem zweryfikuja pogląd i, szczerze
    > im tego życzę, oby nie by ło to kosztem zdrowia ich dzieci.

    Tak, wszystkie dzieci z DHD już czyhają na maje dzieci. Brrrr! Boje się!!!smile)))
  • 20.09.07, 14:11
    żeby nie było nie leje w żłobku dzieci za to, ze ugryzły moją małą, tak samo jak
    i nie robi o to awantury opiekunkom, nie mówimy tu jednak o popchnięciu czy
    ugryzieniu ale o nieprzewidywalnych ADHDowcach,którzy potrafią wpaść w szał i
    którzy potrafią dotkliwie okaleczyć.
  • 20.09.07, 15:57
    > rozumiem, ze gdyby twoja mała została zgwałcona, lub potraktowana jak worek
    > treningowy, też nie mięłabyś ochoty nikogo zabić, a wręcz przeszłabyś obok tego
    > faktu obojętnie.

    Kobieto wyluzuj. O czym Ty mówisz? Sytuacja była jak wiele w przedszkolu i
    została na forum grupy załatwiona. Bez mojej interwencji.
  • 20.09.07, 13:58
    podrzucam link do forum ADHD
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24701
    nie wiedziałam, że ADHD jest wykrywalne w łonie matki, tak samo jak i nie
    wiedziałam, że inna nazwa buntu dwulatka to ADHD. A co powiesz na ten wątek
    nauczycielki, w jej klasie jest zdiagnozowany 16 latek, matka odmawia terapii i
    kontaktu z pedagogiem. w pierwszych z początkowych wypowiedzi napisałam, że
    chodzi mi o rodziców którzy nie podejmują próby leczenia, których kontakt z
    poradnią kończy się na otrzymaniu opinii. Sorki ale po to są klasy integracyjne
    aby tam mogły uczyć się dzieci z ADHD, aby dzięki pomocy drugiego pedagoga
    zajmującego się dzieckiem z ADHD czy upośledzeniem, lekcja mogła być normalnie
    przeprowadzona. W klasach integracyjnych znajdują sie dzieci, których rodzice
    świadomie zdecydowali sie na to aby w pewien sposób tworzyć grupę terapeutyczną,
    gdzie chyba co jest najważniejsze są odpowiednie warunki dla takiego dziecka.
    Tylko trzeba chcieć, aby dziecko chodziło do takiej klasy, i nie mówcie, że
    takich klas jest mało bo obowiązkiem gminy jest umieścić, ewentualnie stworzyć,
    czy dowozić dziecko do szkoły w której taka klasa istnieje.
    Według mnie gdyby zabrano zasiłek dla rodziców dzieci z ADHD, do polskich szkół
    chodziłoby o połowę mniej ADHDowców. Jest wielu ludzi którzy dla tego zasiłku,
    kupują od lekarzy takie zaświadczenie, tak samo jak i zaświadczenie o
    niepełnosprawności dziecka. Ja staram się być realistką i nie wierzę w to, że
    cały ten wysyp ADHDowców to przypadek.
    Podsyłam jeszce jeden link tym razem dotyczy dysleksji
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=56209590&a=56209590
    nie dziw się wiec, że mam taki stosunek do rodziców ADHDowców i dyslektyków, bo
    naprawdę wielu z nich nie robi nic dla swoich dzieci, prócz zdobycia papierka z
    poradni.
    Nie mam zamiaru pozwolić by rozwydrzony pseudo ADHDowiec, skrzywdził moje
    dziecko. Tak na marginesie moje dziecko nie chodzi do szkoły, więc nie mogę mieć
    wobec niej postawy roszczeniowej./
  • 20.09.07, 14:06
    czemu rodzice dziecka z ADHD dostaja jakikolwiek zasilek? i w jakiej sumie? na
    jak dlugo? na jakiej podstawie? i jak sie w Polsce diagnozuje,ze dziecko ma
    ADHD? i jak mozna je stwierdzic juz w lonie matki? i kiedy?
    teraz nie moge poczytac dolaczonego linku,ale na pewno zrobie to wieczorem jak
    wroce z pracy... bardzo mnie interesuje zrozumienie tej choroby...
    i do osob piszacych wyzej o mnie : ja sie wychowalam z dziecmi
    niepelnosprawnymi... przez kilka lat mialam okazje z nimi przebywac non stop i
    jestem jak najbardziej w stosunku do nich tolerancyjna,ale sa pewne granice
    gdzie sie umieszcza takie dzieci aby nie byly same dla siebie jak i dla innych
    zagrozeniem...
    Kropko- twoja coreczka zostala uderzona i nie masz zamiaru nikogo za to
    mordowac... gratuluje,bo z naszych wypowiedzi nikt nie mial bynajmniej zadnego
    zamiaru nikogo mordowac! przynajmniej ja o tym nie pisalam jak i nie wyczytalam
    z zadnego z postow skrytykowanych osob...
  • 20.09.07, 14:09
    rodzice dzieci ze zdiagnozowanym ADHD , dostają zasiłek opiekuńczy w takiej
    samej wysokości jaki dostają rodzice dziecka niepełnosprawnego, czy upośledzonego.
  • 20.09.07, 15:58
    I co boli Cię to?
  • 20.09.07, 17:28
    nie nie boli, tylko bardzo często jest przyczyną zdiagnozowania ADHD, jak wiemy
    ADHD jest trudne do zdiagnozowania, a nasza kadra psychologów w tej kwestii jest
    jeszcze mało zaznajomiona ( co zresztą jest podkreślane przez psychologów), więc
    często brak wychowania , brak stawiania jasnych granic, brak czasu dla dziecka
    i poświęcenia mu należytej uwagi później tłumaczy się ADHD, a dla wielu rodzin
    500zł to dużo
  • 20.09.07, 15:54
    Początek po Pauli:

    "Dla każdej matki jej dziecko jest skarbeczkiem - myśle, że dla
    XCiebie także i zamordowałabyś każdego kto chciałby Twojej córuni
    lub synusiowi zrobic krzywdę. I słusznie."
  • 20.09.07, 14:07
    którzy dla tego zasiłku,
    > kupują od lekarzy takie zaświadczenie, tak samo jak i
    zaświadczenie o
    > niepełnosprawności dziecka. Ja staram się być realistką i nie
    wierzę w to, że
    > cały ten wysyp ADHDowców to przypadek.


    Wiesz co, to co piszesz to dokładnie zachowanie ciecia z mojego
    poprzedniego postu. Ty po prostu wiesz, ze wszyscy lekarze biorą, a
    wszyscy rodzice chorych dzieci są albo sobie winni, albo chcą
    wyłudzać pieniadze od państwa.
    Gwoli ścisłości - sprawdziłam - zasiłek pielęgnacyjny to 155 zł.
    Suma powalajaca i naprawdę godna tak wielkiej pracy aby ją wyłudzać.
    Jeśli dziecko wymaga całodziennej opieki i rodzic rezygnuje z pracy
    to suma jest niecałe 500 zł, o ile nie przekracza sie progu
    zarobków.
    Więc zanim zaczniesz pisać takie głupoty o wyłudzaniu, złośliwości
    itp.pomyśl choć chwile nad argumentami.




    --
    Nowa Rodzinka II
  • 20.09.07, 14:14
    Gwoli jasności - nikt nie napisał, że WSZYSCY
    lekarze/psychologowie/orzecznicy biorą, ale nie można stwierdzic, że
    takich nie ma, Są. Sa także po prostu źli diagności ( podobnie jak w
    każdym zawodzie - ja wyjechałam od "uprawnionego diagnosty"
    samochodem dopuszczonym do ruchu i tego samego dnia miałam problem z
    hamulcami).
    Nikt nie pisze, że WSZYSCY rodzice ADHD-owców to leniwi i
    roszczeniowi, ale z naszych doświadczeń są oni w przeważającej
    większości.
    I ten Twój "cieć"........
  • 20.09.07, 14:29
    Gwoli jasności - nikt nie napisał, że WSZYSCY
    > lekarze/psychologowie/orzecznicy biorą, ale nie można stwierdzic,
    że takich nie ma,

    Mogę tak twierdzic, póki mi nie udowodnisz, ze jest inaczej.
    Zakładasz coś, przeciwnego do dowodów uzyskanych na piśmie
    podpisanym przez specjalisów.
    Cieć został użyty dlatego, ze jego zachowanie było agresywne i
    chamskie. Wytłumaczyłam to wyżej.


    --
    Nowa Rodzinka II
  • 20.09.07, 14:32
    mówimy tutaj właśnie o tej sumie 500zł tyle dostaje rodzic ADHD, a może wypowie
    się rodzic któregoś ADHDowca,ile tak naprawdę dostaje. Nie nie twierdzę, że
    wszyscy biorą i że wszyscy kupują, nie ukrywam jednak faktu, że taki proceder
    istnieje.
  • 20.09.07, 14:57
    Jakbyś miał//ła jakieś dowody jeszcze.......
    Kolejny co wie, a nie powie.....
    Zresztą powszechnie wiadomo, ze dla 5 stów, to ludzie daja się
    pociać... a właściwie swoje dzieci.

    Daj spokój z takimi argumentami, albo umiesz bronić swojego
    stanowiska, albo nie ma dyskusji.


    --
    Nowa Rodzinka II
  • 20.09.07, 14:00
    Nie piszemy tego dlatego, że tak nam się wydaje. Piszemy na
    podstawie konkretnych obserwacji i doświadczeń. Nikt nie proponuje
    usunięcia takiego dziecka, ale przeniesienie go do szkoły
    integracyjnej ( byc moze płatnej), gdzie będą odpowiednie warunki do
    rozwoju, integracji, nauki, wychowania. Własnie po to, aby nie
    było "niewykszyałconym robolem" i nie powodowało, że dzięki(?)
    koncentracji nauczyciela na nin , inne dziecko zaprzepaszcza swoje
    mozliwości i także jest potencjalnym kandydatem
    na "niedokształconego robola".
    Integracja w ponad trzydziestoosobowej klasie jest fikcją. Fikcją
    szkodząca wszystkim. Oczywiście mozna ją utrzymywać - to tak ładnie
    brzmi.
    Oburza Cię posądzanie rodziców nieprzystosowanych dzieci o
    szachrajstwo??? Mniemam, że nawet nie zdajemy sobie sprawy jak wiele
    jest naciąganych zaświadczeń, ilu rodziców otrzymuje je, bo trudno o
    dobrą diagnoze, bo lepiej dać 10 oszustom niż pominąć jednego
    naprawdę chorego i....niestety także dlatego, że wiele zaświadczeń
    wydawanych jest przez inaczej uczciwych specjalistów. I jest to
    niezmiernie trudne do udowodnienia.
    Piszesz o kobiecie-inwalidce. Może nią była, może nie. Sama znam
    osobę z chorobą nowotworową, której ZUS odmówił przyznania grupy
    inwalidzkiej, choc nie jest zdolna do jakiejkolwiek pracy ( stale
    przebywa w szpitalu, jest poddawana niszczącej chemioterapii), znam
    tez kilku "inwalidów" ( narządów ruchu), którzy co roku jeżdżą na
    narty w całkiem wysokie góry. A tu trudniej o oszustwo niz o
    zaświadczenie o dysfunkcjach czy ADHD.
    Oburzsz się, ja także. W sposób wyjątkowo nieprzyjemny określasz
    dozorcę, który ma za zadanie pilnowac, aby miejsca parkingowe
    oznaczone kopertą nie były zajmowane przez niepołanych. I o tym tez
    pomysl.
  • 20.09.07, 14:21
    Paula - Twoje konkretne doświadczenia są niestety TYLKO Twoimi
    subiektywnymi obsewacjami.
    Zakładasz z góry pewną tezę i nie szukasz wyjścia z sytuacji, tylko
    idziesz po najmniejszej linii oporu - wywalić dzieciaka, skrzyknać
    rodziców, naskoczyc na rodziców dzieciaka z problemem.

    Tyle, ze obiektywnie nic tak nie uzyskasz. Dziecko z ADHD ma prawo
    tak jak Twoje chodzić do szkoły, ma prawo do nauki w dbrych
    warunkach.

    To co naprawdę konstruktywnego możesz zrobić, to skrzyknać rodziców,
    aby faktycznie gmina, szkoła, zorganizowały mniejszą klasę
    integracyjną, wtedy może faktycznie TWOJA córka, bedzie
    bezpieczniejsza.

    --
    Nowa Rodzinka II
  • 20.09.07, 14:32
    Jak widać z postów nie są to tylko MOJE doświadczenia - jest sporo
    osób o podobnych. Nie znamy sie, jesteśmy z innych miast, mamy
    dzieci w róznym wieku ( rózniące się prawie o pokolenie). Jedna z
    piszących tu mam ma córke w żłobku, ja prawie pełnoletniego syna.
    Przypadek? Nie!
    W ciągu wielu lat mojej działalności w Trójkach Klasowych
    wykazywałam duzo cierpliwości wobec nieprzystosowanych dzieci a
    raczej ich rodziców. Niestety, ich postawa roszczeniowa, ucieczka od
    problemu, brak chęci współpracy z wychowawcami ( byli to ludzie w
    róznych szkołach) spowodowała, że przestałam dostrzegać ICH problem.
    Dla mnie na poziomie nauki w gimnazjum było wazne tylko i wyłącznie
    moje dziecko, jego bezpieczeństwo i nauka. Nie interesowało mnie, że
    dziecko pani X ma problemy, podobnie jak pani X miała w nosie inne
    dzieci. Osiągnęłam swój cel. W liceum, jednym z najlepszych w
    Warszawie, nie mam takiego problemu. Tu sa po prostu dzieci, które
    wiedzą czego chcą, nie mają dysfunkcji, a jesli kiedyś miały to
    dzięki rodzicom i ciężkiej pracy nie pozostało po nich sladu.
    Telimeno, mam prawo do takiego punktu widzenia, podobnie jak Ty do
    swojego. Nie nawrócimy się.
  • 20.09.07, 14:40
    >
    > To co naprawdę konstruktywnego możesz zrobić, to skrzyknać rodziców,
    > aby faktycznie gmina, szkoła, zorganizowały mniejszą klasę
    > integracyjną, wtedy może faktycznie TWOJA córka, bedzie
    > bezpieczniejsza.
    >
    al to już kwestia rodziców ADHDowców, bo to oni muszą poszukać, jeszcze kilkoro
    ADHDowców czy dzieci upośledzonych. dziwne czasami na forum sa wątki poszukuję
    rodziców z dzieci z dysfunkcjami, i wiesz po co oni szukają? właśnie po to by
    znaleźć tą odpowiednią ilośc dzieciaków potrzebną do otwarcia oddziału. Jak
    widać i jest to takie trudne, trzeba tylko chcieć.
  • 20.09.07, 16:18
    Dlaczego, Szanowne Panie, z uporem godnym lepszej sprawy,
    protestujecie przeciwko przeniesieniu trudnych dzieci do szkół
    integracyjnych, usiłując z normalnych szkół zrobić grupy
    terapeutyczne?
    Dlaczego nie przyjmujecie do wiadomości, ze w duzych klasach jest to
    praktycznie niemozliwe?
    Dlaczego nie chcecie pogodzić się z faktem, ze większość nauczycieli
    nie ma przygotowania pedagogicznego do pracy z dzimi szczególnej
    troski?
    Czy nie wiecie, że dzieci nadruchliwe, nadpobudliwe stanowią
    zagrożenie i dla sibie i otoczenia? Przypominam, że za
    bezpieczeństwo w szkole odpowiada, także prawnie, nauczyciel. W
    związku z tym nie chcąc narazac innych dzici, ADHD-owca i siebie na
    kłopoty szybciej odpuści program niz opiekę nad dzieckiem trudnym.
    Dlaczego nie dostrzegacie praw innych dzieci jak mantrę powtarzając,
    że dzieci specjalnej troski TEż maja prawo do nauki ( którego nikt
    im zresztą nie zabiera, tyle, że w innych warunkach, dostosowanych
    do ich choroby i mozliwości)?
    Kochane, dziecko z ADHD nie musi od razu gwałcic czy mordować, może
    natomiast zrobić mniejszą krzwdę, która skutecznie wyłączy kolegę na
    wiele tygodni z normalnego funkcjonowanie ( choćby zrzuci ze
    schodów i złamie mu rękę- szpital, gips, ból, dezorganizacja życia w
    domu)- czy tak trudno zrozumieć rodziców, że tego nie chcą, że się
    tego boją?
    Do tego dochodzi potężna armia dzieci niewychowanych, które z ADHD
    mają tyle wspólnego, że odwiedziły przychodnię i otrzymały papierek.
    I o ile jeszcze rodzice prawdziwych ADHD-owców mogą w jakimś
    procencie współpracować ( choć ja się z takimi nie spotkałam), o
    tyle rodzice dzieci niewychowanych za Chiny tego nie zrobia. Ba, nie
    udało im sie wychować potomka, wyznaczyć mu ram postępowania.
    I nie dziwcie się, ze stosunek wielu rodziców do ADHD jest taki a
    nie inny. Nie zmieni się.
  • 20.09.07, 16:47
    > Dlaczego, Szanowne Panie, z uporem godnym lepszej sprawy,
    > protestujecie przeciwko przeniesieniu trudnych dzieci do szkół
    > integracyjnych, usiłując z normalnych szkół zrobić grupy
    > terapeutyczne?

    To zdanie to Twoja nadinterpretacja, albo Twoja interpretacja.




    > Dlaczego nie przyjmujecie do wiadomości, ze w duzych klasach jest
    to praktycznie niemozliwe?

    Nie wiem, jak Kropka, ja to przyjmuję do wiadomosci i zgadzam sie.
    Za to nie przyjmuję do wiadomości, eliminacji i usuwania dzieci w
    przypadku kiedy takich szkół nie ma.


    > Dlaczego nie chcecie pogodzić się z faktem, ze większość
    nauczycieli nie ma przygotowania pedagogicznego do pracy z dzimi
    szczególnej troski?

    Bo powinni mieć skoro w naszym kraju mamy zapewnione prawo do nauki.

    Zbyt prostym wyjściem z sytuacji jest usunięcie problemu, schowanie
    go. Za takie zachowanie płaci potem całe społeczeństwo.


    Przypominam, że za bezpieczeństwo w szkole odpowiada, także prawnie,
    nauczyciel. W związku z tym nie chcąc narazac innych dzici, ADHD-
    owca i siebie na kłopoty szybciej odpuści program niz opiekę nad
    dzieckiem trudnym.Dlaczego nie dostrzegacie praw innych dzieci jak
    mantrę powtarzając, że dzieci specjalnej troski TEż maja prawo do
    nauki ( którego nikt im zresztą nie zabiera, tyle, że w innych
    warunkach, dostosowanych do ich choroby i mozliwości)?

    Patrz wyżej.



    > Do tego dochodzi potężna armia dzieci niewychowanych, które z ADHD
    > mają tyle wspólnego, że odwiedziły przychodnię i otrzymały
    papierek.
    > I o ile jeszcze rodzice prawdziwych ADHD-owców mogą w jakimś
    > procencie współpracować ( choć ja się z takimi nie spotkałam), o
    > tyle rodzice dzieci niewychowanych za Chiny tego nie zrobia. Ba,
    nie
    > udało im sie wychować potomka, wyznaczyć mu ram postępowania.
    > I nie dziwcie się, ze stosunek wielu rodziców do ADHD jest taki a
    > nie inny. Nie zmieni się.

    A czy ktoś broni dzieci "niewychowanych" i co ma to wspólnego z
    ADHD - stanem chorobowym.
    Czy naprawdę nie czujesz różnicy? Ja się to czyta to ma się
    wrażenie, ze dla Ciebie ADHD, złe wychowanie, i wyłudzacze to jedno
    i to samo.


    --
    Nowa Rodzinka II
  • 20.09.07, 17:37
    właśni o to chodzi, gmina ma obowiązek zapewnić dziecku specjalnej troski
    możliwość uczęszczania do takiego oddziału, nawet jeżeli ten oddział mieści się
    w innej miejscowości, wówczas gmina ma obowiązek ponieść koszty dojazdu dziecka
    do tego oddziału. tylko raczej widać tu opór rodziców, a może rodzic dzieci z
    ADHD obawiają się, że ich dziecko padnie ofiarą innego dziecka z ADHD i stąd ich
    niechęć do klas integracyjnych? Szczerze mówiąc nie rozumiem niechęci rodziców
    dzieci z ADHD do klas integracyjnych
  • 20.09.07, 17:58
    tzn. redukcja liczebnosci uczniow we WSZYSTKICH klasach, lub
    zwiekszenie liczby nauczycieli ( 2 osoby dorosle w klasie podczas
    zajec)? nie - przesuwanie dzieci z problemami do innych szkol, ale
    tworzenie mniejszych klas przy kazdej w zasadzie szkole, ze wzgledu
    na powszechnosc problemow. Zaangazowanie WSZYSTKICH rodzicow, takze
    rodzicow dzieci zdrowych w tworzenie mniejszych liczebnie klas, bo
    jest to w interesie wszystkich dzieci, rowniez tych bezproblemowych,
    ktore w malej klasie maja wieksze szanse na spokojna nauke. Utopia?
    Moze. Ale lepsze to, niz polityka zamiatania problemu pod dywan,
    wykopywania jak najdalej od siebie, udawania , ze to nie twoj
    problem.
  • 21.09.07, 07:28
    Tak moja kochana, utopia, bajeczka! Bo klas mniejszych nie będzie
    mimo niżu demograficznego, bo dobrych nauczycieli także będzie coraz
    mniej ( płace), bo gmina ma oświatę w poważaniu i interesy
    uczniów/nauczycieli sa najmniej wazne. To jest złe, ale póki mamy do
    czynienia z takimi faktami ( nie rozwiązano spraw powazniejszych)
    nie liczmy na 20 osobowe klasy z 2 nauczycielami., Są dzielnice, w
    których dzieci uczą sie na 3 zmiany, a klasy są 35 osobowe!
  • 21.09.07, 07:25
    Czytasz to co chcesz przeczytać, wypaczasz sens wypowiedzi. Trudno!
    Nikt nie broni dzieciom z ADHD dostępu do nauki, przeciwnie, dzieci
    z ADHD utrudniaja ( nie z własnej woli) innym.
    A chamstwo i ADHD często lądują w jednym worze za sprawą
    nierzetelnych zaświadczeń ( nie wszystkie są "wyłudzone" część
    pochodzi z niewiedzy wystawiających i trudnościami w rozpoznaniu).
    Z jednym się zgadzam, za brak kategorycznych rozwiązań ADHD zapłaci
    całe społeczeństwo. W tym i co najzdolniejsi z duzym potencjałem i
    ci najsłabsi, którzy stają się workami treningowymi, i których
    starasz się niedostrzegać.
  • 21.09.07, 01:12
    Całe życie będziecie usuwały swoim dzieciom "kłody" z pod nóg?(czyli
    dzieci z ADHD)A może lepiej od początku uczyć je tolerancji i
    radzenia sobie z różnymi ludzmi i sytuacjami w życu.Nieliczycie
    chyba że wasze dzieci na swojej drodze życiowej będą spotykały tylko
    światłych i mądrych ludzi któży będą tylko wspierać ich rozwój.
    Ale czego mogą nauczyć tacy rodzice swoje dzieci- jak tylko
    nietolerancji bezduszności bezpodstawnych oszczerstw w stosunku do
    innych.Gratuluje!!!!!!!! i powodzenia w dalszym życiu -jak będziesz
    stara i ułomna to możesz komplikować życie swojemu dziecku i trafić
    tam gdzie nie będziesz przeszkadzać mu w karierze npna ulice lub do
    domu opieki
    dla informacji nie mam dziecka z ADHD
  • 21.09.07, 07:31
    W takim razie, Drogi Teoretyku, zapraszam do klasy, w której jest
    dziecko z ADHD. Po 2 dniach będziesz miała dosyć i dziecka i pracy i
    wszystkich innych. A jak będziesz maiała pecha skończysz w sądzie na
    ławie oskarzonych, bo dziecko z ADHD rozwali sobie głowe, a jego
    rodzice wytoczą Ci proces, który mają 99% szansę wygrać. A wtedy,
    cóż wysil wyobraźnie.
    O t tak!
  • 21.09.07, 08:51
    paula, ty i tak masz już prawie to za sobą, twoje dzieci zaraz pójdą na studia,
    a tam nikt się nie cacka z ADHDowcami, profesorowie maja zbyt dużo władzy aby
    tak jak nauczyciele ze szkół podstawowych i średnich skakać nad aspołecznymi
    uczniami, tam jak ktoś nie potrafi się zachować, albo wylatuje z hukiem i to
    jeszcze psychicznie zgnębiony aby drugi raz zastanowił sie co sobą reprezentuje,
    albo rok wkurzony na to że przez takiego dostaje po tyłku ,sam się z nim
    rozprawia i nagle ADHDowiec przestaje być ADHDowcem a staje sie normalnym
    człowiekiem potrafiącym współżyć z innymi. ja natomiast mam to przed sobą , a po
    tym co czytam na forum wychowanie, starsze dzieci, przedszkole to raczej nie
    napawa mnie to optymizmem. Tak jak zawsze byłam przeciwna szkoleniu prywatnemu,
    tak teraz coraz bardziej do niego przekonuje, bo tam przynajmniej nikt nie
    tłumaczy chamstwa, agresji i uniemożliwiania prowadzania zajęć ADHD, a
    aspołeczny wychowanek dostaje wilczy bilet.
  • 21.09.07, 09:29

    > i nagle ADHDowiec przestaje być ADHDowcem a staje sie normalnym
    > człowiekiem potrafiącym współżyć z innymi. ja natomiast mam to
    > przed sobą

    Częstość występowania ADHD zmniejsza się o 50% na każde 5 lat. Dzieci po prostu
    z tego wyrastają. Nie wszystkie ale im starszy rocznik ty mniej ADHD. Rozumiesz?
  • 21.09.07, 10:07
    jak byłam na ostatnim roku studiów, przyszedł pierwszy rok tak agresywny,
    wulgarny , pewny że są panami, strach było koło co niektórych przejść, bardzo
    szybciutko sie to zmieniło, kilka zajęć i pod koniec października z wylotem z
    ćwiczeń i wizją końca studiów spotulnieli, stali sie normalni. Nie wiedziałam że
    ADHD mija w tak szybkim tempie. Dodam jeszcze, że moi wykładowcy nie
    patyczkowali sie z pseudo ADHDowcami, pseudo dyslektykami . Po prostu te pseudo
    aspołeczne elementy bardzo szybko zostały postawione do pionu, a profesor zawsze
    jest w stanie udowodnić, ze taki typek jest totalnym dnem nie mającym nic do
    powiedzenia. Szkoda, że dopiero na studiach , wykładowca ma więcej do
    powiedzenia, niż taki pseudo.
  • 21.09.07, 13:39

    z ADHD sie nie wyrasta, raczej ADHD zmienia swoj obraz z ADHD na ADD
    (czyli odpada czynnik hyperaktywnosci), hyperaktywnosc maleje, ale
    pozostaja zaburzenia koncentracji uwagi.
  • 21.09.07, 13:43
    "Następnie częstość występowania zmniejsza się o 50% na każde 5 lat, jednakże u
    60% dorosłych utrzymują się niektóre cechy zespołu (zwłaszcza dotyczące
    deficytów uwagi). Noszą wtedy nazwę AADD -ang. Adult attention-deficit disorder."

    ttp://pl.wikipedia.org/wiki/ADHD
  • 23.09.07, 10:29
    Tak, u nas w szkole nie ma dzieci nieprzystosowanych ( zbyt wysoki
    próg punktowy, aby znalazł sie tam ktos kto , nawet przy wybitnej
    inteligencji, nie mógł skupić się na teście). Mam już za sobą
    szarpaninę z rodzicami specjalnej troski i dlatego wiem co czujesz.
    Trzymaj sie i nie dawaj. Nie ma niczego gorszego niż skazywanie
    własnego dziecka na .....na co nie chcę sie powtarzać, wszystko jest
    w tym wątku. Pozdrawiam.
  • 21.09.07, 09:23
    > ławie oskarzonych, bo dziecko z ADHD rozwali sobie głowe, a jego
    > rodzice wytoczą Ci proces, który mają 99% szansę wygrać. A wtedy,
    > cóż wysil wyobraźnie.
    > O t tak!

    Słuchaj, moja cierpliwość ma kres. Generalizujesz, wszystkich wrzucasz do
    jednego worka. Słowem, bezpodstawnie obrażasz wiele Bogu winnych dzieci. Dziecko
    z ADHD nie musi rozbijać ci głowy ani w ogóle robić krzywdy nikomu. Najczęściej
    kończy sie na tym ze nie może spokojnie usiedzieć w ławce. Nie muszę wyobrażać
    sobie kataklizmów bo to sytuacje ekstremalne. Wysil rozum!
  • 21.09.07, 10:27
    "Charakterystyka zachowania

    Dzieci nadruchliwe wiercą się i wiją na swoich miejscach, stale dotykają
    przedmiotów lub ubrania, gwałtownie wstają i wędrują np. po klasie, mają
    trudności z wykonaniem jakiegokolwiek zadania, często zmieniają zajęcie i łatwo
    się rozpraszają. Dzieci nadruchliwe działają bez zastanowienia, podejmują
    pochopne i niebezpieczne zachowania, wyrywają się z odpowiedziami na lekcjach,
    przerywają i przeszkadzają dorosłym i dzieciom, nie potrafią czekać na swoją
    kolej podczas gier i zabaw. Podstawowa nieprawidłowość nie tyle dotyczy
    nasilenia aktywności, ile jej kontroli. Dzieci nadruchliwe wyróżnia niezdolność
    do stłumienia aktywności, kiedy wymagany jest spokój.
    Najczęstsze objawy towarzyszące ADHD to: zachowania buntownicze, agresywne i
    aspołeczne, odhamowanie w kontaktach z dorosłymi, zuchwałość, skracanie
    dystansu, podatność na negatywne wpływy, swoiste zaburzenia umiejętności
    szkolnych (dysleksja, dysortografia), niezborność i nieporadność ruchowa. "

    to cytat podaj link do strony
    www.maluchy.pl/artykul/115
    Więc przestań zaprzeczać rzeczą oczywistym, dziecko z ADHD jest agresywne i
    aspołeczne i to nie jest mój czy pauli wymysł tylko fakt.
    To, ze ty starasz się być samarytankom to nie znaczy, że ja też muszę nią być,
    to że dla ciebie ważniejsze są inne dzieci niż twoje nie oznacza, że każda matka
    ma tak myśleć.
    Dzieci specjalnej troski( a takimi są też dzieci z ADHD ) powinny chodzić do
    szkół odpowiednio dla nich stworzonych, czyli do szkół posiadający oddział
    integracyjny, gdzie dodatkowo każde dziecko ma zapewnioną obowiązkową terapie,
    gdzie znajduje się pod stałą opieką specjalistów. Wmawianie komuś, że jest
    nietolerancyjny i egoistyczny bo nie ma ochoty należeć do grupy terapeutycznej
    jest przegięciem.
    Zamiast mi i pauli udowadniać, jakie jesteśmy zimne i podłe, może wyjaśnij mi
    dlaczego nie chcesz aby twoje dziecko chodziło do klasy integracyjne. Odpowiedz,
    że takowej nie ma mnie nie satysfakcjonuje, bo w przypadku chęci posłania
    dziecka do takiej klasy i zgłoszenia tej chęci do poradni, poradnia ma obowiązek
    zgłosić to gminie, który takowy oddział musi znaleźć ,lub stworzyć. Więc proszę
    powiedz mi czemu ty i inne mamy ADHDowców nie chcecie ich posłać do klas
    integracyjnych
  • 21.09.07, 10:52
    > dlaczego nie chcesz aby twoje dziecko chodziło do klasy
    > integracyjne. Odpowiedz
    > że takowej nie ma mnie nie satysfakcjonuje, bo w przypadku chęci
    > posłania
    > dziecka do takiej klasy i zgłoszenia tej chęci do poradni, poradnia > ma obowiązek
    > zgłosić to gminie, który takowy oddział musi znaleźć ,lub stworzyć. > Więc proszę
    > powiedz mi czemu ty i inne mamy ADHDowców nie chcecie ich posłać do > klas
    integracyjnych

    A kto powiedział że nie chce? Jesli będzie takowa klasa w naszej podstawówce to
    z przyjemnością dzieci tam poślę. Po pierwsze w celu integracji a po drugie po
    to żeby miały lepszą (czyt.wykwalifikowaną) opiekę. I to nie ma nic wspólnego z
    byciem samarytaninem. Chce wychować dzieci w szacunku dla innych ludzi. Tak żeby
    za kilka lub kilkanaście, z moimi dziećmi wszystkim żyło się dobrze.

    > Więc przestań zaprzeczać rzeczą oczywistym, dziecko z ADHD jest
    > agresywne i aspołeczne i to nie jest mój czy pauli wymysł tylko
    > fakt.

    Owszem jest aspołeczne i bywa agresywne, co nie oznacza ze zaraz Ci przyłoży w
    głowę kamieniem. W psychozę wpadłaś jakąś. Po to jest nauczyciel, po to są
    odpowiednie metody radzenia sobie z uczniem i leki żeby do jakichkolwiek
    niebezpiecznych zdążeń nie dochodziło.
  • 21.09.07, 12:53
    tak odpowiednio szybka reakcja nauczyciela w trzydziestoosobowej klasie, w
    której nie tylko ADHDowiec wymaga uwagi jest tak samo prawdopodobna jak to, ze
    idąc w nocy,ulicą w najgorszej dzielnicy miasta nie zostaniesz zaczepiona przez
    podejrzany element.
    Po to sa klasy integracyjne, aby nauczyciel mógł szybko zareagować, bo na trójkę
    czy piątkę dzieci specjalnych jest jeden nauczyciel, a nie klasy
    trzydziestoosobowe w których sa nikłe szanse na taką reakcję.
    Z twojej wypowiedzi wynika, że masz dzieci normalne, więc nie widzę problemu
    jeżeli tobie odpowiada zapisz je do oddziału integracyjnego, ale nie zmuszaj do
    tego nikogo, nie zmuszaj do tego aby każdy miał takie samo myślenie. Oddziały
    integracyjne, sa stworzone dla dzieci z ADHD a nie klasy trzydziestoosobowe.
  • 21.09.07, 11:56
    Najczęstsze objawy towarzyszące ADHD to: zachowania buntownicze,
    agresywne i aspołeczne, odhamowanie w kontaktach z dorosłymi,
    zuchwałość

    To jest najczęściej konsekwencja nieleczonego lub źle leczonego ADHD.
    To po pierwsze. Na poziomie I klasy - to np. plucie, rysowanie po
    zeszytach, zabieranie ich, przeklinanie, chodzenie po klasie,
    pyskowanie, gadanie itp. Nie było problemu bicia.

    Oczywiście, ze to przeszkadzało zwłaszcza, że dziecko, ktore
    chodziło z moim synem do klasy miało zdiagnozowane i leczone
    dodatkowe zachowania opozycyjno buntownicze. Na początku było
    trudniej. Mniej więcej w połowie roku nastąpił przełom. Dzieki
    wpółpracy rodziców.

    Zapominacie, że szkoła może jeśli są problemy z uczniem np. ADHD
    zaproponować nauczanie indywidualne. To po pierwsze.
    Po drugie wole zdiagnozowane ADHD niż totalnego rozrabiakę, który
    może być w każdej klasie. A pisanie takich maili o izolowaniu dzieci
    z ADHD moim zdaniem przyczynia się do jeszcze większego unikania
    poradni.

    Moje dziecko chodziło do klasy integracyjnej. Zostało z niej
    przeniesione nie ze względu na dzieciaki, tylko ze względu na Panią,
    która pod pretekstem bo to klasa integracyjna nie wymagała, nie
    wyjeżdżała na wycieczki...najchętniej rozłożyłaby ręce i powiedziała
    nie da sie sad(

    co do kasy "na dzieciaka" to są łatwiejsze sposoby jej wyciągniecia.
    niestety sad((
  • 21.09.07, 13:00
    ty sama zdecydowałaś, że chcesz by dziecko chodziło do klasy integracyjnej.
    Nauczycielka wykazała postawę pasywna pomimo iż miała odpowiednie kwalifikacje,
    miała pomoc drugiego nauczyciela, miała pomoc pedagoga i psychologa, a jaką
    postawę ma przyjąć nauczyciel trzydziestoosobowej klasy, który z żadnej strony
    nie ma pomocy. Dlaczego nie możecie zrozumieć , że klasa 30 osobowa, z jednym
    nauczycielem nie jest klasą integracyjną, dodatkowo o wypowiedz prosiłam
    rodziców ADHDowców, jak do tej pory wypowiedziały się dwie osoby chcące aby ich
    dzieci, poprzez kontakt z dziećmi trudnymi, uczyły sie tolerancji. ja wolę uczyć
    moje dziecka tolerancji w inny sposób i mam do tego prawo.
  • 21.09.07, 13:15
    > ja wolę uczyć moje dziecka tolerancji w inny sposób i mam do tego
    > prawo.

    Oczywiście ze masz prawo. Wolna wola. Jak tłumaczysz swojemu dziecku zachowanie
    kolegi z ADHA? Jak wyglądają lekcje tolerancji skoro w imię jakiegoś wyobrażenia
    o brutalnym ADHD izolujesz (lub chcesz izolować) swoja pociechę. Kiedy ma się
    nauczyć że nie każde dziecko z ADHD czyha na jego życie i zdrowie?
  • 21.09.07, 13:27
    Kropka ty chyba nie rozumiesz jednej podstawowej rzeczy w tej dyskusji: my
    jestesmy zdecydowanie przeciw dzieciom z ADHD w klasach nieintegracyjnych,gdzie
    jest tylko jeden nauczyciel i najczesciej nie ma kwalifikacji do postepowania z
    takowym dzieckiem.... jak rowniez faktu,ze wiele dzieci jest diagnozowanych
    mylnie,czesto dzieki kopercie.... nie ukrywajmy,bo w Polsce jest to powszechny
    sposob dostawania wielu zaswiadczen szczegolnie gdzie moga byc korzysci
    finansowe- fakt,ze 155 zl dodatku to nie duzo ale juz rezygnujac z pracy jest to
    500zl a jak sie bedzie mialo dwojke dzieci to 1000zl i prawde powiedziawszy jest
    to juz porzadna suma i na pewno wielu osobom warto na taka sume zostac w domu i
    miec dziecko z etykietka.... - nie wiem dokladnie jak to jest z tymi zasilkami
    ale tak zostaly one przedstawione w tym watku....
    nie zrozum mnie zle: nie twierdze,ze wszyscy tak postepuja ale duza czesc
    spoleczenstwa...
  • 21.09.07, 13:36
    > nie zrozum mnie zle: nie twierdze,ze wszyscy tak postepuja ale duza
    > czesc spoleczenstwa...

    .....i pisać takie rzeczy to już jest duże nadużycie. Czemu? Jeśli złapiesz
    kogoś za rękę i udowodnisz że kłamie, łże i naciąga to możesz wtedy napisać o
    nim te rzeczy. Pisząc, duża część społeczeństwa, ocierasz sie wyraźnie o
    oszczerstwo. Rozumiesz?
  • 21.09.07, 13:50
    kropkacom napisała:

    > > nie zrozum mnie zle: nie twierdze,ze wszyscy tak postepuja ale duza
    > > czesc spoleczenstwa...
    >
    > .....i pisać takie rzeczy to już jest duże nadużycie. Czemu? Jeśli złapiesz
    > kogoś za rękę i udowodnisz że kłamie, łże i naciąga to możesz wtedy napisać o
    > nim te rzeczy. Pisząc, duża część społeczeństwa, ocierasz sie wyraźnie o
    > oszczerstwo. Rozumiesz?

    mozliwe,ze ocieram sie o oszczerstwo,ale z opowiadan mojej rodziny wynika bardzo
    jasno jak w Polsce zalatwia sie wiele spraw ...
  • 21.09.07, 13:54
    Sorry, nic nie mozemy za twoja rodzine..w mojej rodzinie , ani w
    rodzinach mi znanych nie zalatwia sie spraw w taki sposob..
  • 21.09.07, 14:22
    > mozliwe,ze ocieram sie o oszczerstwo,ale z opowiadan mojej rodziny
    > wynika bardzo
    > jasno jak w Polsce zalatwia sie wiele spraw ...

    Wiesz, nie od razu trzeba wierzyć we wszystko co ludzie mówię. Bo mówią rożne
    rzeczy. Zwłaszcza jak są tak "życzliwie" do świata nastawieni (czyt. widza cudze
    a własnego nie). No, ale myślałam ze to już każdy dorosły człowiek wie. Widać nie.
  • 21.09.07, 13:52
    jak czytam, jakie pieklo funduje sie polskim dzieciom z ADHD. I
    blogoslawie moment,w ktorym zdecydowalismy sie na emigracje...
    klasa mojego syna nie wie, ze dziecko ma ADHD. Wie nauczyciel,
    dyrekcja, pedagog specjalny pracujacy z dzieckiem indywidualnie
    przez kilka godzin w tygodniu, szkolna pielegniarka. Wie tez
    wuefista, zeby odpowiednio pokierowac lekcjami, bo dziecku z ADHD
    piekielnie trudno jest wspoluczestniczyc np. w grach zespolowych.
    nauczyciele maja obowiazek zachowania tajemnicy na ten temat.
    Straszne jest, jak bardzo chcecie tworzyc getta dla dzieci z
    problemami. Problemami niezawinionymi przez dziecko. A przeciez
    stworzenie srodowiska (klasy) przyjaznej dziecku z ADHD jest
    rownoczesnie stworzeniem srodowiska przyjaznego wszystkim dzieciom.
    Skorzystaja na tym naprawde wszystkie dzieci.
    Zasilek pielegnacyjny? Wiecie, ile skarpetek, butow, swetrow i
    kurtek jest w stanie rocznie zgubic lub zniszczyc dziecko z ADHD?
    Ja nie, nie jestem w stanie zliczyc, sa to ilosci niemal hurtowe.
    Wiecie, ile szyb moze dziecko strzaskac w domu? Ile naczyn? Ile
    mebli zniszczyc? Te 150 zl to smieszny ochlap, nie bedacy w stanie
    zrekompensowac strat, jakie sa udzialem takiej rodziny.
  • 21.09.07, 14:02
    w kraju,w ktorym ja mieszkam nie ma zasilkow na rzecz dzieci z ADHD... tajemnica
    jest rowniez zachowana przez nauczyciela,ale takowy ma odpowiednia pomoc... do
    znudzenia powtarzamy,ze chcemy aby te dzieci byly kieowane do odpowiednich klas
    z nauczycielami i warunkami,w jakich moga sie rozwijac- ale ten argument jest
    naokraglo pomijany....
    zazdroszcze ci,ze w twojej rodzinie i kregow znajomych nie ma takich osob...
    niestety ja za moja rodzine nie odpowiadam i gdyby nie male lapowki moja mama by
    dostala zbyt pozno radioterapie i teraz prawdopodobnie zamiast cieszyc sie
    zdrowiem bym mogla ja odwiedzac na cmentarzu.... taka jest niestety realnosc
    Polski.... dla mnie niepojeta.... ale nic na nia nie poradze....
  • 21.09.07, 14:13
    Kilka dni temu mielismy spotkanie w sprawie syna: w zebraniu
    uczestniczyli psycholodzy, ktorzy diagnozowali i obecnie zajmuja sie
    strona terapeutyczna, nauczyciel, pedagog specjalny pracujacy na
    codzien z dzieckiem, dyrektor (jako Osoba Trzymajaca Kase) i my,
    rodzice. Nikt nawet slowem wspomnial o przeniesieniu dziecka do
    innejk szkoly czy innej klasy. Dyskusja toczyla sie nad tym, jak
    pomoc dziecku w istniejacych warunkach, w tym srodowisku, w ktorym
    jest, tak, aby zarowno syn czul sie dobrze w swojej klasie, oraz aby
    pozostale dzieci nie byly poszkodowane z powodu wiekszego
    zaangazowania nauczyciela w opieke nas naszym dzieckiem. Przy pewnym
    wysliku naprawde sie da, ale trzeba chciec zrozumiec problem
    (niezawiniony przez dziecko ani jego rodzicow), nie traktowac
    dziecka jak bandyty, zlosliwca, ktorego najlepiej byloby wyslac na
    bezludna wyspe. Starac sie znalezc dobre, mocne strony w dziecku,
    wzmacniac je, a nie koncentrowac sie wylacznie na tym, co jest zle.
    To trudne,wiem, ale nikt nie obiecywal nauczycielom, ze bedzie
    latwo. Nam, rodzicom dzieci z problemami, jest jeszcze trudniej.
    Uwierzcie.
  • 21.09.07, 14:22
    zzz12 napisała:

    > Kilka dni temu mielismy spotkanie w sprawie syna: w zebraniu
    > uczestniczyli psycholodzy, ktorzy diagnozowali i obecnie zajmuja sie
    > strona terapeutyczna, nauczyciel, pedagog specjalny pracujacy na
    > codzien z dzieckiem, dyrektor (jako Osoba Trzymajaca Kase) i my,
    > rodzice. Nikt nawet slowem wspomnial o przeniesieniu dziecka do
    > innejk szkoly czy innej klasy. Dyskusja toczyla sie nad tym, jak
    > pomoc dziecku w istniejacych warunkach, w tym srodowisku, w ktorym
    > jest, tak, aby zarowno syn czul sie dobrze w swojej klasie, oraz aby
    > pozostale dzieci nie byly poszkodowane z powodu wiekszego
    > zaangazowania nauczyciela w opieke nas naszym dzieckiem. Przy pewnym
    > wysliku naprawde sie da, ale trzeba chciec zrozumiec problem
    > (niezawiniony przez dziecko ani jego rodzicow), nie traktowac
    > dziecka jak bandyty, zlosliwca, ktorego najlepiej byloby wyslac na
    > bezludna wyspe. Starac sie znalezc dobre, mocne strony w dziecku,
    > wzmacniac je, a nie koncentrowac sie wylacznie na tym, co jest zle.
    > To trudne,wiem, ale nikt nie obiecywal nauczycielom, ze bedzie
    > latwo. Nam, rodzicom dzieci z problemami, jest jeszcze trudniej.
    > Uwierzcie.


    przeczytaj jeszcze raz dokladnie watek i moje jak i Pauli posty... nam chodzi o
    usuwanie dziecka z klasy gdzie nikt z rodzicami na czele nie jest zainteresowany
    pomoca takiem dziecku.... zauwaz,ze w polskich szkolach jest inaczej niz w
    zachodniej Europie czy Ameryce Pn... jesli rodzicom zalezy na pomocy dziecku to
    szuka najlepszej dla niego szkoly nawet jesli wiazaloby sie to z dojazdami i
    kosztami... wspolpracuje i zada tej wspolpracy z nauczycielem,dyrekcja i reszta
    rodzicow... jesli tak zostalaby zalatwiona sprawa to ja osobiscie nie widze
    problemu,zeby moje dziecko uczylo sie razem z dzieckiem z dysfunkcja.... ale
    inaczej wyglada jesli opieka rodzicow konczy sie na wizycie u psychologa i
    wzieciu odpowiedniego papierka i zadaniu,ze jego dziecko nie moze,nie potrafi,ze
    musi... itp.... bez dawania zadnej opcji pomocy i wspolpracy...
  • 21.09.07, 14:37
    Nie znam rodzin, o jakich piszesz, ale wiem z wlasnego
    doswiadczenia, ze na zewnatrz nie widac, ile pracy wklada sie w domu
    w prace z dzieckiem z AHDA. I jak powolne i mierne efekty sie
    osiaga, niewspolmierne do wlozonego wysilku i poswieconego czasu.
    Dlatego nie jestem na tyle odwazna, zeby tak z grubej rury posadzac
    rodzicow dzieci z ADHD o brak dobrej woli, lenistwo, brak
    zainteresowania problemami, itp. Nie siedzisz z tymi dziecmi w domu,
    nie wiesz, co sie dzieje w rodzinach. ale tym bardziej takie dzieci
    potrzebuja rekompensaty w szkole, zeby nie skazywac ich na zycie na
    marginesie spoleczenstwa, na byc moze kryminalna przyszlosc, nie
    karac ich za ewentualna nieudolnosc rodzin, bo to jest po prostu
    okrutne.I zemsci sie nie tylko na tym konkretnym dziecku, ale na
    calym spoleczenstwie.
  • 23.09.07, 10:41
    Nie wiem co ci ludzie robią w domu ( nie mieszkam z nimi), wiem
    natomiast jak zachowuja się na wywiadówkach, w kontaktach z
    nauczycielami i innymi rodzicami. Wymagają tolerancji a sami.....
    zachowuja się agresywnie, dziwią, że rodzice zdrowych dzieci nie sa
    zachwyceni kolejnymi siniakami na ciele SWOJEGO dziecka, nie
    wykazują zachwytu, gdy młody z ADHD ( lub pseudo ADHD) popsuł
    ulubiony piórnik ICH dziecka, pomazał zeszyt, zdezorganizował
    lekcję, przeszkadzał na klasówce. Są zaskoczeni, ze nauczyciel
    dostrzega potrzeby także INNYCH DZIECI.
    ZZZ - zastanów sie, czy xle pojeta "integracja" nie zemści się na
    nas wszystkich jeszcze bardziej?
    Wiem, że patrzysz na to przez pryzmat matki chorego dziecka, ale są
    i dzieci zdrowe Bogu ducha winne. Gdzie ich prawa?
  • 21.09.07, 14:23
    czy ty nie rozumiesz, czy nie chcesz zrozumieć, w Polsce każde dziecko, może być
    traktowane tak jak twój syn, każde dziecko mające ADHD, jest w szkole pod stała
    opieką psychologa, wychowawcy, program uwzględnia potrzeby tego dziecka, tylko
    to są oddziały integracyjne i po to one zostały stworzone aby w małej grupie,
    łatwiej pomóc takiej osobie. czy li co do szkoły nie przystosowanej dla osób
    niepełnosprawnych, nie mających podjazdów powinno sie zapisywać osoby na
    wózkach, bo przyciesz też mają prawo tam sie uczyć, a że szkoła nie jest
    przystosowana, ze nawet z kibelka nie będą mogli skorzystać to nie ważne ważne,
    że chodzą do normalnej szkoły. powiedz mi i gdzie w twoim toku rozumowania,
    miejsce na dziecko i jego potrzeby
  • 21.09.07, 14:35
    > w Polsce każde dziecko, może być
    > traktowane tak jak twój syn,

    Nie pisz "może być" lub "gmina ma obowiązek" bo w Polsce nie ma to pokrycia z
    rzeczywistością. Spróbuj coś załatwić w gminie. Wiadomo że lepiej dziecku z ADHD
    jest w małej klasie. Jeśli jednak takowej nie ma to pozostaje tylko zwykła klasa.
  • 21.09.07, 14:49
    to trzeba ja stworzyć, a nie uznać nie ma to nic, gmina ma taki obowiązek i to
    należy egzekwować, tak samo jak powoli ludzie zaczynają egzekwować prawo do
    nauki etyki. Dla matki dziecka z ADHD powinno być priorytetem zapewnienie mu jak
    najlepszych możliwości terapii i rozwoju
  • 21.09.07, 14:15
    Ty preferujesz taką metodę a ja inną, ty wystawiasz dziecko na bezpośredni
    kontakt, a ja wolę tego uniknąć,tak samo jak i świadomie nie zostawiłabym swojej
    córki pod opieką pedofila, aby pokazać że ludzie mają różne upodobania
    seksualne, tak samo nie chciałabym narażać jej na kontakt z nieobliczanym
    nieleczonym ADHDowcem.
    Nie musimy czegoś dotknąć, spróbować aby widzieć że jest dobre czy złe.
    Posyłając dziecko do szkoły mam prawo oczekiwać, że będzie miało tam zapewnione
    bezpieczeństwo jak i w należyty sposób przekazaną wiedzę. Jeżeli moje dziecko
    miało by ADHD, zrobiłabym wszystko aby mu pomóc i stworzyć odpowiednie warunki
    dla jego rozwoju, zarówno intelektualnego, emocjonalnego jak i społecznego, a
    nie dla swojego świętego spokoju posłała do szkoły w której każdy będzie na
    niego warczał, w której nie ma możliwości na jego rozwój, gdzie nie zostaną
    zauważone jego potrzeby. Jeszcze raz powtarzam w klasie integracyjnej , dla tych
    dzieci jest dodatkowy nauczyciel, który ni zajmuj się cała klasą tylko pomaga w
    zajmowaniu się tą trójką.
    Czy ty naprawdę nie rozumiesz, że posyłanie dzieci z ADHD do nieprzystosowanych
    30 osobowych klas jest nie tylko krzywdzące dla 29 dzieciaków zdrowych ale i dla
    tego jednego chorego. Dla mnie to normalny brak zainteresowania rodziców, którzy
    mają w głębokim poważaniu własne dziecko, nie chcą mu pomóc i tak naprawdę
    odtrącają go i narażają na wiele trudności. A ty broniąc takich rodziców, i nie
    akceptując faktu, że dla człowieka z ADHD najlepszym miejscem do nauki są małe
    klasy, odpowiednio wykwalifikowana kadra, stała pomoc psychologa, dajesz
    świadectwo jak mało wiesz o tej chorobie.
  • 21.09.07, 14:30
    I w ten sposob hodujesz sobie potencjalnego ksenofoba, potencjalny
    elektorat Opcji Obecnie Rzadzacej, ktory zamiast poznac to, co
    nieznane, woli to zwalczac. Tak na wszelki wypadek. Utrwalasz
    nietolerancje i uprzedzenia.
    Ja caly czas optuje za kierunkiem wprost przeciwnym: starac sie
    KAZDE srodowisko przeksztalcic w przyjazne dla dzieci ze specjalnymi
    potrzebami. Takie srodowisko, taka klasa bedzie rowniez przyjazna
    dla kazdego zdrowego dziecka. Czemu tak histerycznie wzbraniacie sie
    przed ta opcja?
  • 21.09.07, 14:44
    nie dla każdego narażanie dziecka odbierane jest jako troska o nie. rozumiem, ze
    jak przyjdzie czas na uświadomienie dziecka to razem odwiedzicie klupy dla
    homoseksualistów, w internecie poszukasz jej pedofilii i zeofilii i umówisz ją z
    nimi wyślesz ją na spotkanie sadomaso, umówisz z reżyserem filmów porno, bo
    według ciebie nie można niczego poznać niczego sie nauczyć nie mając
    bezpośredniego kontaktu z tym. sorki ale ja wolę bardziej lightowe metody.
  • 21.09.07, 14:53
    > jak przyjdzie czas na uświadomienie dziecka to razem odwiedzicie klupy dla
    > homoseksualistów, w internecie poszukasz jej pedofilii i zeofilii i umówisz ją

    Ty tak poważnie? Nie stawiaj obok siebie ADHD i pedofilii. Radio Maryja w
    nadmiarze zaszkodziło? Poza tym stawianie również homoseksualizmu i zoofilii czy
    pedofilii w jednej linii to tak jakby retoryka tego medium. Myślę ze to Tobie a
    nie dziecku należą się lekcje ze zdrowego rozsądku i tolerancji.
  • 23.09.07, 10:43
    A czy ksenofobami nie bywają właśnie ci, którzy żądają zbyt wielkiej
    tolerancji. Moje poglądy polityczne są krańcowo rózne od Opcji
    Obecnie Rządzącej.
  • 23.09.07, 10:50
    > A czy ksenofobami nie bywają właśnie ci, którzy żądają zbyt wielkiej
    > tolerancji.

    Nie. Parafrazując pojęcie ksenofobii na potrzeby tej dyskusji to właśnie Ty
    jesteś jej doskonałym przykładem. Jesteś niechętnie usposobiona w stosunku do
    dzieci (ludzi) z dysfunkcjami, obawiasz się ich.
  • 23.09.07, 11:05
    Nie, ale póki osoby z dysfunkcjami nie dezorganizuja mi życia, nie
    przeszkadzaja, nie przekraczają granicy - nie mam nic przeciwko nim.
    Gdy jednak jest inaczej walczę o swoje.
  • 23.09.07, 11:49
    > Nie, ale póki osoby z dysfunkcjami nie dezorganizuja mi życia, nie

    Świat należy tak samo do zdrowych jak i chorych ludzi. Twój syn i tak siłą
    rzeczy w dorosłym życiu będzie musiał współistnieć w rożnych środowiskach. Na
    razie osadziłaś go w elitarnym liceum, odgrodziłaś od wszelkich dysfunkcji. A
    gdzie studia, praca? Też będziesz biegała i zabiegała o to żeby mu żaden
    niepełnosprawny nie przeszkadzał?

    Świat rozwija sie w kierunku zupełnie innym niż Ty go postrzegasz. Teraz słowo
    klucz to integracja i otwieranie wszystkich drzwi dla ludzi chorych i
    niepełnosprawnych. Świat sie zmienia. I dlatego warto tez sie zmienić bo nagle
    może sie okazać że to dla Twojego syna zabraknie w nim miejsca.

    I jeszcze jedno. Ty walczysz o swoje więc pozwól i innym walczyć o to samo.
  • 23.09.07, 13:20
    Kropko, nie "osadziłaś" tylko dostał się - dzięki swojej wiedzy,
    której by nie posiadł, gdyby przyszło mu się "uczyć" w szkole, w
    której nie ma miejsca na naukę a zajmowanie się dziećmi podwójnej (
    potrójnej?) troski.
    Zapewniam Cie, ze na studiach, w pracy także nie ma miejsca dla
    nienormalnych zachowań. Tak jak Ci słusznie ktos napisał - tacy
    ludzie się wykruszają, znika parasol ochronny i .....w 90% zmieniają
    swoje zachowanie, a pozostałe 10% niestety, schodzi na margines.
    Kay ma prawo walczyć o swoje dzieci.
  • 23.09.07, 13:39
    > Zapewniam Cie, ze na studiach, w pracy także nie ma miejsca dla
    > nienormalnych zachowań. Tak jak Ci słusznie ktos napisał - tacy
    > ludzie się wykruszają, znika parasol ochronny i .....w 90% zmieniają
    > swoje zachowanie, a pozostałe 10% niestety, schodzi na margines.
    > Kay ma prawo walczyć o swoje dzieci.

    Jest miejsce i będzie coraz więcej. W tym kierunku zmierza świat. Łamie się
    bariery i nie dopuszcza do budowania kolejnych. Polska jest oczywiście jeszcze
    pod tym względem daleko za przysłowiowymi murzynami. Ale i to sie zmienia. Takie
    są wymogi w globalnym świecie.
    Mam wielu znajomych w całej europie i sama od dwóch lat mieszkam za granicą.
    Wszyscy widzimy potrzebę integracji. Nie dlatego że takie jest nasze widzimisię
    ale dlatego że taki jest współczesny świat. Nie nauczysz tego dziecka -
    zostaniesz w tyle. I jak długo będziesz "walczyła" o swoje (już nie małe) dziecko?

  • 23.09.07, 14:03
    Kążda matka walczy o swoje dziecko az do smierci. I tak jest nie
    tylko na całym świecie ale i w całej przrodzie.
  • 23.09.07, 14:07
    > Kążda matka walczy o swoje dziecko az do smierci. I tak jest nie
    > tylko na całym świecie ale i w całej przrodzie.

    Kazda matka w pewnym momencie wypuszcza dziecko w świat. I musi sobie tam samo
    radzić. Nawet w przyrodzie tak jest.
  • 23.09.07, 14:08
    Nikt Ci tego nie broni.
  • 21.09.07, 14:40
    > Ty preferujesz taką metodę a ja inną, ty wystawiasz dziecko na
    > bezpośredni
    > kontakt, a ja wolę tego uniknąć,tak samo jak i świadomie nie zostawiłabym swoje
    > j
    > córki pod opieką pedofila, aby pokazać że ludzie mają różne upodobania
    > seksualne, tak samo nie chciałabym narażać jej na kontakt z nieobliczanym
    > nieleczonym ADHDowcem.

    Co Ty za porównania robisz, kobieto. No makabra. Pytam jeszcze raz jak swoje
    dziecko uczysz tolerancji skoro posługujesz się taką retoryką?
  • 21.09.07, 14:52
    to przecież ty uważasz, że można się czegokolwiek nauczyć tylko poprzez
    bezpośredni kontakt.
  • 21.09.07, 14:54
    wobec odmienności seksualnych też powinniśmy być tolerancyjni, co dla mnie nie
    oznacza, że mam wejść w ich środowisko aby ich poznać
  • 21.09.07, 14:58
    > wobec odmienności seksualnych też powinniśmy być tolerancyjni,

    A stać obok i siedzieć w ławce z homoseksualnym kolegom pozwolisz? Czy skończy
    sie na "powinniśmy"?
  • 21.09.07, 15:05
    jeżeli homoseksualista ( może bardziej lesbijska bo mam córkę ) będzie
    próbowała molestować moją córkę to raczej tak samo zareaguje na jej zachowanie
    jak i na zachowanie heteroseksualnego faceta próbującego mnie zgwałcić.
    Tolerancja też ma granice, które sie kończą gdy zaczyna dziać się krzywda
    drugiej osobie.
  • 21.09.07, 15:15
    > Tolerancja też ma granice, które sie kończą gdy zaczyna dziać się
    > krzywda drugiej osobie.

    Tylko skąd założenie że ma sie dziać krzywda? Tolerancja to przede wszystkim
    szacunek dla innych. Szacunek.
  • 23.09.07, 10:50
    I tu się w 100% zgadzam. Tolerancja to także SZACUNEK DLA INNYCH -
    tych chcących normalnie uczyć się, korzystać z lekcji, być spokojnym
    w pracy, że pozostawionemu w szkole dziecku nie dzieje się krzywda.
    Szacunek! Dlaczego od nas, rodziców normalnych dzieci, wymaga się
    tolerancji i szacunku, nie rewanżując się?
    Czy mozna nazwać SZACUNKIEM ucieczki z wywiadówek? A może
    niepodważalnym dowodem na to, że szanuje się rozmowcę jest
    przerywanie mu, niechęć słuchania jego argumentów, krzyk?
    Bo jesli tak, to słowo szacunek znaczy dla Ciebie i dla mnie
    zupełnie coś innego.
  • 23.09.07, 10:52
    > tolerancja to także SZACUNEK DLA INNYCH -
    > tych chcących normalnie uczyć się, korzystać z lekcji, być spokojnym

    Dzieci z ADHD w odróżnieniu od zdrowych dzieci nie mogą zapanować nad swoja
    aktywnością.
  • 23.09.07, 11:04
    Wiem i jest mi przykro. Ludzie z daltonizmem, w przeciwieństwie do
    zdrowych, nie moga odrózniać barwy zielonej od czerwonej. Czy w
    takim razie nalezy wydać im prawo jazdy ( bardzo fakt jego
    posiadania ułatwiłby im życie), a w razie spowodowania wypadku
    zrozumieć ułomność i odstąpić od wymierzania kary?????
  • 23.09.07, 10:46
    U nas w domu bywa pan o odmiennej orientacji seksualnej. Bywa, ze
    względu na nasze kontakty zawodowe - częściej sam, rzadziej ze swoim
    partnerem. Fajny, sympatyczny facet. Ma partnera, nikogo nie
    zaczepia, nie nagabuje. Jego seks- jego sprawa. Zna mojego męża,
    syna i co z tego że ma przyjaciela a nie zonę?
  • 21.09.07, 13:57
    Teraz to jeszcze nie problem. Chodzi, coś tam rusza. Można
    powiedzieć, że to drobiazgi. W klasie mojej córki (6 kl. SP) wiele
    lekcji NIE ODBYWA SIĘ WCALE i dwadzieścia dwie osoby nie przyswajają
    ŻADNEJ wiedzy z powodu JEDNEGO młodzieńca, który jest całkowicie
    chroniony z powodu posiadania zaświadczenia o ADHD. Repertuar jego
    zachowań jest dużo, dużo bogatszy. A tu zaraz koniec podstawówki,
    dzieciaki będą się chciały dostać do dobrych gimnazjów... Nikt o to
    nie dba, wszystko kręci się wokół "chorego", bo "on ma prawo".


    --
    pieskuba
  • 23.09.07, 11:01
    Tak, znam to, przerabiałam. Połowa lekcji nie odbywała się, bo
    dziecko z ADHD miało prawa. Miało także tak bogaty repertuar, że
    nauczycielki po lekcji wymagały waleriany.
    eby moje dziecko mogło dostać się do dobrego gimnazjum, a trzy lata
    później do bardzo dobrego liceum, musiałam zabawić sie w
    nauczycielkę. Tego czego pani nie przerobiła na lekcji, bo dziecko
    szczególnej troski jej to uniemożliwiło, przerabiaam w domu.
    Zamiast 5 godzin w szkole, moje dziecko uczyło się kolejne 3 w
    domu. Gdyby nie to, egzamin wypadłby na 30-32 punkty lub mniej.
    Kosztem naszej wspólnej pracy,czasu, wysiłku, pozbawienia w tym
    czasie możliwości uprawiania sportu syn zdał egzamin na 39/40 ( ok
    98%). To dało mu mozliwośc wstępu do dobrego gimnazjum. Tam problem
    ADHD ( pseudo ADHD) w zasadzie nie istniał. Było jedno dziecko, ale
    dość szybko przestało mu się opłacać błaznowanie.
    W gimnazjum nie wiedziałam co to jest odrabianie z dzieckiem lekcji
    i zaległości. Wiedziałam natomiast czym są wspólne spacery,
    uprawianie sportu itd.
    W efekcie, pracując w domu bardzo mało, syn zdał egzamin gimnazjalny
    na 96% ( 48+48pkt) , a to dało mu wstęp do jednego z najlepszych
    liceów. Tu też nie ma dzieci szczególnej troski. Syn w domu pracuje
    porównywalnie do tego co robił w V i VI klasie.
    Współczuję rodzicom chorych dzieci ( bez względu na to na co są
    chore), ale jeszcze bardziej współczuję rodzicom dzieci, które maja
    w klasie takich kolegów. Macie skutecznie załatwione popołudnia i
    nowy fach w ręku. Albo Wasze dzieci będą miały gorszy start. Z tym,
    że o nich się nie mówi, im się nie nalezy, im się nie współczuje,
    dla nich nie ma taryfy ulgowej. A pracy ICH rodziców po prostu się
    nie dostrzega.
    I piszę to z perspektywy wielu lat.
  • 23.09.07, 11:26
    to powiedzenie najlepiej obrazuje wasze oczekiwania. Dlaczego kare
    za nieudolnosc nauczycieli maja ponosic dzieci? Za sytuacje w szkole
    odpowiedzialni sa przede wszystkim nauczyciele, nie mozna wymagac od
    rodzicow, zeby byli rowniez nauczycielami wlasnych dzieci.
    Nauczyciele sa zle przygotowani, niekompetentni w starciu z dziecmi
    nietuzinkowymi, odbiegajacymi od przecietnosci, nie maja ani dobrej
    woli, ani odpowiedniego przygotowania zawodowego. A kare za te
    niekompetencje ponosza dzieci, zarowno zdorwe, jak i przede
    wszystkim z ADHD. Wiesz, dlaczego na wyzszym poziomie szkolnictwa
    nie widac tylu dzieci z ADHD? Bo odpowiednio potraktowane w
    podstawowkach wyladowaly w zawodowkach, nawet przy wysokim IQ.
    Dzieci zn ADHD caly czas naokolo siebie slysza: NIE! Wszyscy
    skupiaja sie wylacznie na strofowaniu, na negatywach, na karaniu i
    upominaniu, nikt nie wspomina o dobrych, mocnych stronach dzieci z
    ADHD, a przeciez kazde takie ma. Jesli nauczyciel sobie nie radzi i
    musi zazywac srodki uspokajajace, to przede wszystkim niech sie
    zastanowi, czy sam dobrze wybral swoj zawod, albo co w sobie samym
    zmienic, aby byc profesjonalista. Nikt mu nie obiecywal, ze bedzie
    latwo.
  • 23.09.07, 12:30
    zzz12 napisała:

    > to powiedzenie najlepiej obrazuje wasze oczekiwania. Dlaczego kare
    > za nieudolnosc nauczycieli maja ponosic dzieci? Za sytuacje w szkole
    > odpowiedzialni sa przede wszystkim nauczyciele, nie mozna wymagac od
    > rodzicow, zeby byli rowniez nauczycielami wlasnych dzieci.
    > Nauczyciele sa zle przygotowani, niekompetentni w starciu z dziecmi
    > nietuzinkowymi, odbiegajacymi od przecietnosci, nie maja ani dobrej
    > woli, ani odpowiedniego przygotowania zawodowego. A kare za te
    > niekompetencje ponosza dzieci, zarowno zdorwe, jak i przede
    > wszystkim z ADHD. Wiesz, dlaczego na wyzszym poziomie szkolnictwa
    > nie widac tylu dzieci z ADHD? Bo odpowiednio potraktowane w
    > podstawowkach wyladowaly w zawodowkach, nawet przy wysokim IQ.
    > Dzieci zn ADHD caly czas naokolo siebie slysza: NIE! Wszyscy
    > skupiaja sie wylacznie na strofowaniu, na negatywach, na karaniu i
    > upominaniu, nikt nie wspomina o dobrych, mocnych stronach dzieci z
    > ADHD, a przeciez kazde takie ma. Jesli nauczyciel sobie nie radzi i
    > musi zazywac srodki uspokajajace, to przede wszystkim niech sie
    > zastanowi, czy sam dobrze wybral swoj zawod, albo co w sobie samym
    > zmienic, aby byc profesjonalista. Nikt mu nie obiecywal, ze bedzie
    > latwo.


    jezeli nauczyciel chce pracowac z dziecmi z dysfunkcjami robi odpowiednia
    specjalizacje,zeby wiedziec co robic.... latwo zrzucic odpowiedzialnosc na
    nauczycieli,ze to ich wina ( kolejny koziol ofiarny?) ale nikt sie nie zastanowi
    zeby ich odpowiednio przygotowac... na wykladach w czasie gdy ja studiowalam ani
    razu nie padlo haslo "ADHD" a bylam na kierunku nauczycielskim na dwoch
    fakultetach... wiesz latwo sie pisze,ale rzeczywistosc wyglada troche inaczej.....
  • 23.09.07, 13:20
    mam znajomych, maja oni syna, jedynaka bardzo zdolnego, pracowitego,
    w wieku lat 10 swietnie juz mowiacego po angielsku, niemiecku,
    szerokie zainteresowania, dojrzaly, fantastyczny chlopak, zero
    problemow wychowawczych. W szkole wysluchiwal epitetow, jakim jest
    matolem i glupkiem (autentyk). nauczyciele sie go po prostu bali,
    bali sie jego pytan i dociekliwosci, wiec broniac sie przez atak
    walili po glowie, chcac wepchac z powrotem do szeregu przecietnosci.
    Polscy nauczyciele boja sie przyznac do swojej niewiedzy, boja sie
    wyzwan, a wyzwaniem jest zarowno dziecko z ADHD, jak i bardzo
    zdolny, ambitny i dociekliwy uczen. pewnie jest to efekt
    kilkudziesieciu lat negatywnej selekcji ludzi do zawodu nauczyciela,
    ale to panstwo, poprzez obowiazek szkolny, wzielo na siebie
    obowiazek edukacji dzieci, wiec zrzucajac na rodzicow problem
    znalezienia szkoly i zorganizowania mu nauki, przyznaje sie do
    wlasnej nieudolnosci i niekompetencji. To ja przepraszam, kto tu
    powinien nad problemem popracowac? Rodzice czy urzednicy,
    nauczyciele, decydenci?
    Czym innym jest wspolpraca rodzice-dziecko-szkola, czym innym
    spychoterapia, wyrzucenie dziecka szkoly i udanie, ze problemu nie
    ma (niech sie stanie cudzym problemem).
  • 23.09.07, 13:24
    Ale nikt także nie obiecywał, że matematyk czy anglista będzie
    musiał zajmować się dziećmi szczególnej troski.
    Dlaczego brakuje dobrych nauczycieli? Bo nikt nie chce ciężko
    pracować za byle jakie pieniądze. A jesli do tego będzie musiał za
    własne pieniądze dokształcać się na kursach i zdobywać wiedzę, o
    której wyżej, narazac sie na odpowiedzialność karną za
    niedopilnowanie nadpobudliwego dziecka, to niebawem nauczyciele będą
    chyba z łapanki.
  • 23.09.07, 13:37
    lekarzom tez nikt nie obiecywal, ze ich pacjentami beda wylacznie
    piekne dziewczyny (lub faceci) o wygladzie modelki, z blahymi
    dolegliwosciami. Calkiem czesto zdarzaja sie bardzo chorzy i starzy
    ludzie, ktorzy w dodatku wprost powiedziawszy smierdza, czy to
    wskutek choroby, czy z powodu zerowej higieny. Ani pacjentow, ani
    uczniow nie mozna sobie samemu wybrac i selekcjonowac (chyba, ze sie
    pracuje wylacznie prywatnie i rzuci bariere cenowa). To jest po
    prostu wpisane w zawod i jesli komus to nie odpowiada, to sie minal
    z powolaniem (nie lubie tego slowa, wole profesjonalistow zamiast
    misjonarzy).
  • 23.09.07, 13:40
    zzz12 napisała:

    > lekarzom tez nikt nie obiecywal, ze ich pacjentami beda wylacznie
    > piekne dziewczyny (lub faceci) o wygladzie modelki, z blahymi
    > dolegliwosciami. Calkiem czesto zdarzaja sie bardzo chorzy i starzy
    > ludzie, ktorzy w dodatku wprost powiedziawszy smierdza, czy to
    > wskutek choroby, czy z powodu zerowej higieny. Ani pacjentow, ani
    > uczniow nie mozna sobie samemu wybrac i selekcjonowac (chyba, ze sie
    > pracuje wylacznie prywatnie i rzuci bariere cenowa). To jest po
    > prostu wpisane w zawod i jesli komus to nie odpowiada, to sie minal
    > z powolaniem (nie lubie tego slowa, wole profesjonalistow zamiast
    > misjonarzy).

    owszem pacjentow sobie "wybierasz" wedlug ich przypadlosci: jesli masz problem
    ginekologiczny twoj lekarz rodzinny kieruje cie do ginekologa a nie np.
    laryngologa...
  • 23.09.07, 13:44
    Ale ginekolog, do ktorego pojdziesz, nie moze ci powiedziec: ja to
    tylko przyjmuje kobiety do 40. roku zycia i z ciaza niepowiklana.
    Starsze panie i te z np. rakiem prosze sobie poszukac pomocy gdzies
    indziej.
    Czujesz?
  • 23.09.07, 13:46
    zzz12 napisała:

    > Ale ginekolog, do ktorego pojdziesz, nie moze ci powiedziec: ja to
    > tylko przyjmuje kobiety do 40. roku zycia i z ciaza niepowiklana.
    > Starsze panie i te z np. rakiem prosze sobie poszukac pomocy gdzies
    > indziej.
    > Czujesz?
    owszem panie z rakiem pokieruje do ginekologa ze specjalizacja w onkologii...
    jesli by sam dalej leczyl bez odpowiedniej wiedzy bylby marnym specjalista...
  • 23.09.07, 13:57
    Lekarz wybierając ten zawód wiedział na co się decyduje. Podobnie
    jak nauczyciel. Lekarz wiedział, że będzie leczył także brudnych i
    starych ludzi, nauczyciel nie decydował się na pracę z trudna
    młodzieżą ( w przeciwnym razie wybrałby kierunek pedagogiki
    specjalnej a nie np. geografię czy germanistykę).
  • 23.09.07, 14:03
    paula_paulina_10 napisała:

    > Lekarz wybierając ten zawód wiedział na co się decyduje. Podobnie
    > jak nauczyciel. Lekarz wiedział, że będzie leczył także brudnych i
    > starych ludzi, nauczyciel nie decydował się na pracę z trudna
    > młodzieżą ( w przeciwnym razie wybrałby kierunek pedagogiki
    > specjalnej a nie np. geografię czy germanistykę).


    Paula dokladnie mi o to chodzi.... dziecko z problemami powinno byc w klsie
    przystosowanej do jego problemow z nauczycielem i pedagogiem ( dwoje doroslych
    razem wspolpracujacych ludzi) zeby mogli temu choremu jak i zdrowym dzieciom
    pomoc.... umieszczanie chorych dzieci ( niezaleznie od rodzaju choroby) w klasie
    do tego nieprzygotowanej jest pomylka i zadania aby wszyscy sie na to godzili
    smieszne...
  • 23.09.07, 14:05
    Myślę, że nie będziemy wstanie przekonać walecznych pań. Jedna z
    nich ma problem, więc uważa, że jest to problem całej klasy/grupy.
    Kropka, niestety, teoretyzuje. Te najbardziej postępowe i
    tolerancyjne, będące za integracja mamy, w obliczu zagrożenia ICH
    dziecka staja sie najbardziej waleczne i bezwzględne. Pryska
    tolerancja.
  • 23.09.07, 14:07
    paula_paulina_10 napisała:

    > Myślę, że nie będziemy wstanie przekonać walecznych pań. Jedna z
    > nich ma problem, więc uważa, że jest to problem całej klasy/grupy.
    > Kropka, niestety, teoretyzuje. Te najbardziej postępowe i
    > tolerancyjne, będące za integracja mamy, w obliczu zagrożenia ICH
    > dziecka staja sie najbardziej waleczne i bezwzględne. Pryska
    > tolerancja.

    dokladnie....

  • 23.09.07, 14:29
    > Kropka, niestety, teoretyzuje. Te najbardziej postępowe i
    > tolerancyjne, będące za integracja mamy, w obliczu zagrożenia ICH
    > dziecka staja sie najbardziej waleczne i bezwzględne. Pryska
    > tolerancja.

    Moje dzieci chodzą do przedszkola publicznego i w grupie mają rożne dzieci.
    Jedne spokojne a drugie nie. Nie chodzę i nie pytam które jest chore. Z zawodu
    jestem nauczycielem (obecnie nie pracuje w zawodzie).
  • 24.09.07, 08:29
    Pracowałam w szkole przez pół roku ( zastępstwo za koleżankę na
    urlopie macierzyńskim) i.......nigdy więcej. Wolę spokojniejszą
    pracę w domu za n razy większe pieniądze i mozliwości dysponowania
    własnym czasem.
    Byłam w Trójkach Klasowych. Wyjeżdżałam z dziećmi na wycieczki.
    I...walczyłam o prawo do nauki, bezpieczeństwa uczniów z "naszej"
    klasy.
  • 23.09.07, 13:46
    > owszem pacjentow sobie "wybierasz" wedlug ich przypadlosci: jesli
    > masz problem
    > ginekologiczny twoj lekarz rodzinny kieruje cie do ginekologa a nie
    > np.laryngologa...

    Ginekolog tez ma rożnych pacjentów. Nie wszystkie panie są młode, czyste czy miłe.
    Nauczyciel nie może sie tłumaczyć ze nie wie albo jest nie przygotowany.
    Nauczyciel obecnie musi sie całe życie zawodowe rozwijać i douczać. Takie są
    obecne standardy tego zawodu.
  • 23.09.07, 13:48
    kropkacom napisała:

    > > owszem pacjentow sobie "wybierasz" wedlug ich przypadlosci: jesli
    > > masz problem
    > > ginekologiczny twoj lekarz rodzinny kieruje cie do ginekologa a nie
    > > np.laryngologa...
    >
    > Ginekolog tez ma rożnych pacjentów. Nie wszystkie panie są młode, czyste czy mi
    > łe.
    > Nauczyciel nie może sie tłumaczyć ze nie wie albo jest nie przygotowany.
    > Nauczyciel obecnie musi sie całe życie zawodowe rozwijać i douczać. Takie są
    > obecne standardy tego zawodu.

    te standarty byly od zawsze.... ale rozwijac powinien sie szczegolnie w swojej
    dziedzinie a nie psychologa lub pedagoga...
  • 23.09.07, 14:01
    nauczyciel to tez pedagog i po trochu i psycholog.
  • 23.09.07, 14:06
    kropkacom napisała:

    > nauczyciel to tez pedagog i po trochu i psycholog.
    nauczyciel to nauczyciel a pedagog to pedagog i Bron chron wszystkich od takich
    "po trochu" psychologow co wiecej szkody narobia niz pozytku...wedlug tej teorii
    tak samo jest z lekarzem rodzinnym; on tez jest po trochu wszystkim,ale to nie
    znaczy ,ze bedzie mi prowadzil ciaze do konca lub zagrozona- od tego wysyla do
    ginekologa; nie bedzie leczyl czy diagnozowal raka na wlasna reke tylko wysle do
    odpowiedniego specjalisty itp... itd...
  • 23.09.07, 14:06
    Ale przede wszystkim biolog, anglista, germanista, matematyk. On ma
    w pierwszej kolejności uczyć. Patrz znaczenie słowa nauczyciel.
  • 23.09.07, 14:22
    nauczyciel(za słownikiem języka polskiego)

    1. «osoba trudniąca się uczeniem kogoś»
    2. «czynnik kształtujący czyjąś świadomość, regulujący czyjeś postępowanie»
  • 23.09.07, 14:24
    Nie bez kozery na studiach o profilu nauczycielskim jest i pedagogika i
    psychologia.
  • 23.09.07, 14:26
    bo ludzie koncza studia o kierunku nauczycielskim i nic z tego nie
    wynika..
  • 23.09.07, 14:31
    A to już zależy od człowieka. Jeden dożo wyniesie z zajęć z psychologi i
    pedagogiki a drugi nic. Jak widać z postów masa jest kiepskich nauczycieli.
  • 23.09.07, 14:29
    kropkacom napisała:

    > Nie bez kozery na studiach o profilu nauczycielskim jest i pedagogika i
    > psychologia.
    tez napisalam w jednym z moich postow,ze na moich studiach nauczycielskich
    mialam zajecia z nauczania jezyka obcego i psychologii ale nigdy nie padl termin
    ADHD.... o tej chorobie dowiedzialam sie dopiero w Kanadzie gdzie mialam okazje
    opiekowac sie takim dzieckiem....
  • 23.09.07, 14:32
    Ile lat temu kończyłaś studia?
  • 23.09.07, 14:34
    kropkacom napisała:

    > Ile lat temu kończyłaś studia?
    w 1997
  • 23.09.07, 14:37
    Ja kończyłam trochę później i u nas się poruszało ten temat. Poza tym jest
    obecnie masa szkoleń dla nauczycieli w tym kierunku. Na prawdę można dużo zrobić
    jak sie chce.
  • 23.09.07, 14:41
    kropkacom napisała:

    > Ja kończyłam trochę później i u nas się poruszało ten temat. Poza tym jest
    > obecnie masa szkoleń dla nauczycieli w tym kierunku. Na prawdę można dużo zrobi
    > ć
    > jak sie chce.

    nie wiem jak jest teraz,bo nie mieszkam w Polsce od 10 lat... ale pisze jak bylo
    ... na dwoc kierunkach ani razu nie byl poruszony temat ADHD...
    ile kosztuja takie szkolenia? kto pokrywa koszty tych szkolen? kiedy i gdzie
    sie odbywaja?
  • 24.09.07, 06:45
    Tylko za szkolenia nauczyciel musi SAM zapłacić z WŁASNEJ kieszeni.
    Nie przyszło Ci do głowy, że może woli kupić dziecku buty?
  • 24.09.07, 07:25
    O ile wiem nauczyciel i tak musi robić kursy. Więc równie dobrze może zapłacić i
    za taki kurs. W każdym razie jest możliwość douczenia się. Oczywiście ktoś kto
    nie chce nic zrobić w tym kierunku, zawsze znajdzie jakieś alibi.
  • 24.09.07, 08:14
    A może woli inne kursy? Nie popadajmy w paranoję. Nauczyciel ma 1200-
    1500 złotych pensji - koszt kursu porównywalny z miesięcznym
    uposażeniem. aden nauczyciel nie będzie dokształcał się dla
    przyjemności - prędzej ucieknie ze szkoły.
    Czy wiesz dlaczego w szkołach brakuje juz teraz anglistów czy
    germanistów?
  • 24.09.07, 09:12

    > A może woli inne kursy? Nie popadajmy w paranoję. Nauczyciel ma 1200-
    > 1500 złotych pensji

    A może to, a może tamto. Zawsze znajdzie sie wymówka. Możliwości jak sie okazuje
    są.

  • 24.09.07, 11:49
    Tak, możliwości kształcenia się za własne(!) pieniądze są. Dla
    każdego. Podobnie jak za własne pieniądze można opłacić terapię
    własnemu dziecku.
  • 24.09.07, 21:57
    Lekarze od lat musza sie ksztalcic za wlasne pieniadze ( tylko
    niektorym funduja je firmy farmaceutyczne) i jakos nie tylko nikogo
    to nie szokuje, ale wszyscy maja (i slusznie) oczekiwania, aby
    lekarz byl swietnie i wysoko wyksztacony. Koszt jednodniowego kursu
    lekarskiego to nierzadko ponad 1000zl. Tak a propos.
  • 25.09.07, 07:12
    Prawie zaden lekarz nie kształci się za własne pieniądze. Podobnie
    jak w przypadku nauczycieli przy pensjach ponizej 2000 złotych jest
    to niemozliwe. Tak samo jak nauczyciel woli kupic buty.
    A sponsorami sa nie tylko firmy farmaceutyczne.
  • 23.09.07, 14:33
    ja się zastanawiam czy ty w ogóle czytasz i analizujesz wypowiedzi innych.
    Dzieci posiadające problemy powinny z tymi problemami być skierowane do
    odpowiednich osób, powinna zostać rozpoczęta terapia umożliwiająca leczenie tych
    ludzi. Czy to źle, że uważamy iż człowiek chory powinien być leczony, czy to źle
    że uważamy, iż szkoły powinny być przystosowane do uczenia osób z problemami.
    Czy to źle, ze uważamy że takie osoby powinny korzystać z tej pomocy. Powiedz mi
    w którym momencie moje myślenie jest błędne.
    Czy nie sądzisz, że to bezduszne zmuszać osobę chorą do udawania, że jest
    zdrowa, czy to nie jest egoistyczne.
  • 23.09.07, 14:43
    Ty tez nie rozumiesz. W ADHD nie ma terapii, w pewnych przypadkach
    skuteczna moze byc farmakoterapia, jednakze nie jest ona zupelnie
    pozbawiona dzialan niepozadanych, za 2 tygodnie bede troche
    madrzejsza na ten temat wink
    Nie ma psychoterapii, polegiwania na kozetce u psychologa, po czym
    takie dziecko ma wyjsc z gabinetu zupelnie odmienione.
    terapia ADHD to przede wszystkim takie zorganizowanie zycia i dnia,
    aby jak najmniej bylo okazji do konfliktow, oraz aby optymalnie
    wykorzystac mozliwosci dziecka, aby moglo sie rozwijac z kozryscia
    dla siebie i spoleczenstwa. Dla dziecka wiekszosc dnia to szkola i
    przebywanie wsrod rowiesnikow, wiec sila rzeczy szkola musi wziac na
    siebie obowiazek odpowiedniego zorganizowania zajec, w sposob
    przyjazny dla dziecka z ADHD (co jednoczesnie moze byc przyjazne dla
    wszystkich dzieci).
  • 23.09.07, 14:50
    zzz12 napisała:

    > Ty tez nie rozumiesz. W ADHD nie ma terapii, w pewnych przypadkach
    > skuteczna moze byc farmakoterapia, jednakze nie jest ona zupelnie
    > pozbawiona dzialan niepozadanych, za 2 tygodnie bede troche
    > madrzejsza na ten temat wink
    > Nie ma psychoterapii, polegiwania na kozetce u psychologa, po czym
    > takie dziecko ma wyjsc z gabinetu zupelnie odmienione.
    > terapia ADHD to przede wszystkim takie zorganizowanie zycia i dnia,
    > aby jak najmniej bylo okazji do konfliktow, oraz aby optymalnie
    > wykorzystac mozliwosci dziecka, aby moglo sie rozwijac z kozryscia
    > dla siebie i spoleczenstwa. Dla dziecka wiekszosc dnia to szkola i
    > przebywanie wsrod rowiesnikow, wiec sila rzeczy szkola musi wziac na
    > siebie obowiazek odpowiedniego zorganizowania zajec, w sposob
    > przyjazny dla dziecka z ADHD (co jednoczesnie moze byc przyjazne dla
    > wszystkich dzieci).


    i tu sie z toba calkowicie zgadzam: musi byc wszystko dobrze zorganizowane,ale
    odpowiedzialnosc za umieszczenie dziecka w odpowiednim srodowisku powinni
    ponosic rodzice... jesli nie ma odpowiedniej opieki powinni ja zorganizowac lub
    poslac dziecko do innej szkoly,gdzie takowa opieka juz jest... to juz jest
    odpowiedzialnosc rodzicow zapewnic dziecku odpowiednia szkole.... majac dziecko
    uzdolnione muzycznie to ty musisz znalezc szkole lub zajecia dodatkowe muzyczne
    ;dyrektor szkoly nie bedzie organizowal klasy czy zajec dodatkowych muzycznych
    tylko dla twojego dziecka.... czasami wiaze sie to z doworzeniem dziecka do
    specjalnej szkoly o profilu muzycznym...
  • 23.09.07, 14:59
    jest terapia zarówno dla dzieci jak i ich rodziców

    Powiedz mi czy dla dziecka chorego klasa 20 osobowa, z wykwalifikowaną kadrą
    pedagogów i psychologów, z uświadomionymi rówieśnikami jak i ich rodzicami, z
    zajęciami terapeutycznymi, z programem nauczania dostosowanym do możliwości tego
    dziecka, to taka wielka krzywda, czy to że chcemy tego dla dzieci chorych
    oznacza, że jesteśmy bezdusznymi , nietolerancyjnymi osobami.
    W takim razie każdy kto podaje osobie chorej leki, mające na celu szybszy powrót
    tej osoby do zdrowia,jest tak samo bezduszny i nietolerancyjny jak my.
  • 24.09.07, 06:47
    Inne dzieci ( tak dzieci!!!!!) nie moga być grupą terapeutyczną. Też
    mają swoje problemy. I nie będą przyjaźnie nastawione wobec kolegi,
    który zachowuje się agresywnie lub w najlepszym razie tak zakłóca
    spokój, że zachwiane jest ich bezpieczestwo.
  • 24.09.07, 07:31
    Nie mogą czy nie chcą bo im rodzice wytłumaczyli?
  • 24.09.07, 08:16
    Nie mogą. Bo dla tych dzieci (!!!) też jest ważne poczucie
    bezpieczeństwa ( i fizycznego i psychicznego). Czystą fikcją jest
    tłumaczenie dzuecku, że Kazio może wrzeszczec, chodzić po klasie,
    walić kolegów bo jest.......chory. Dla 7-8-9 latka choroba to nie
    rozrabianie. Wtedy i on tez zechce być "chory" i korzystać z taryfy
    ulgowej.
  • 24.09.07, 09:15
    > że Kazio może wrzeszczec, chodzić po klasie,
    > walić kolegów bo jest.......chory. Dla 7-8-9 latka choroba to nie
    > rozrabianie. Wtedy i on tez zechce być "chory" i korzystać z taryfy
    > ulgowej.

    Wszystko zależy od tego jak dziecku wytłumaczysz i co słyszy w domu czy w
    szkole. Nikt nie chce na dłuższą metę być być chory. Nie wymyślajmy
    nieistniejących problemów.
  • 24.09.07, 11:51
    Ależ problem jest jak nabardziej realny. Nawet specjaliści myla się
    w diagnozie ADHD, więc co dopiero dziecko. A dzieci są różne , w
    większości ruchliwe i żywe. Wytłumacz więc dziecku, że Kazio jest
    chory i może chodzić po klasie, a ono nie.
  • 24.09.07, 15:54
    > większości ruchliwe i żywe. Wytłumacz więc dziecku, że Kazio jest
    > chory i może chodzić po klasie, a ono nie.

    Nie widzę problemu. Może dwuletniemu maluchowi tłumaczenie takich "zawiłości "
    nie ma większego sensu ale szkolnemu dziecku? Hmmm... chyba powinno zrozumieć.
    Bo do kiedy czekać z takimi rozmowami? Jak będzie nastolatkiem.
  • 24.09.07, 19:36
    Oj Kropko, Kropko - w jakim wieku masz dzieci? 8 latek jako
    terapeuta? Kobieto pomyśl. Nawet trudno obarczać tym nastolatka .
  • 24.09.07, 19:46
    > Kobieto pomyśl. Nawet trudno obarczać tym nastolatka .

    Wiesz co to jest integracja? Ty byś chciał izolacji. A ja twierdze ze kontakt z
    rówieśnikami czyni cuda. Oczywiście jeśli klasa jest odpowiednio nastawiona. A
    ośmiolatek to już duże dziecko.
  • 25.09.07, 07:19
    Jeśli chce się robic z osmiolatka doroslego to mozna, tyle , że z
    krzywdą dla niego. Każdy wiek ma swoje prawa.
    Wiem co to jest integracja!!!! Wiem tez, że JEDNOSTKA nie może
    terroryzować grupy. Jedno chore dziecko nie może powodować, że 29
    pozostałych na tym cierpi. Tak pojęta integracja jest szkodliwa. Być
    może, ale tylko być może , dziecko z ADHD ( ADHD a nie niewychowane
    i rozwydrzone) zyska na tym, ale czy pomyślałaś o stratach?
    Ile dzieci straci potencjal, mozliwości, ilu odbierze się szansę?
    Ile będzie cierpiało fizycznie np. pobite?
    Czy rodzice dziecka integrującego się zapłacą za korepetycje temu
    mniej zdolnemu, bo zamiast uczyc nauczyciel będzie zajmował się
    nieprzystosowanym?
    A co ze zniszczonym mieniem szkoły? Zamiast na nowe pomoce naukowe
    wyda się na odkupienie zdewastowanych. Taka jest prawda.
  • 26.09.07, 10:33
    A wiesz w jakim zakresie? Minimalnym... u mnie jest półtoraroczne studium w
    wymiarze 4h tygodniowo. I mogę po nim uczyć...

    Poza tym lepszy czekan i młodek niż czekano młotek. czyli w szkole dla dzieci z
    problemami powinien być np matematyk i psycholog a nie matematyko-psycholog.
    --
    www.wiktor.netoh.pl
  • 23.09.07, 14:00
    Lekarz tak samo jak nauczyciel stale się dokształca i tak: ginekolog
    onkolog będzie leczył niezbyt ładnie pachnący nowotwór, ale chirurg-
    plastyk juz nie. Podobnie nauczyciel po kierunku do pracy z trudna
    młodzieżą poradzi sobie z tym, z czym nie poradzi sobie germanista.
  • 23.09.07, 13:43
    zzz12 napisała:

    > lekarzom tez nikt nie obiecywal, ze ich pacjentami beda wylacznie
    > piekne dziewczyny (lub faceci) o wygladzie modelki, z blahymi
    > dolegliwosciami. Calkiem czesto zdarzaja sie bardzo chorzy i starzy
    > ludzie, ktorzy w dodatku wprost powiedziawszy smierdza, czy to
    > wskutek choroby, czy z powodu zerowej higieny. Ani pacjentow, ani
    > uczniow nie mozna sobie samemu wybrac i selekcjonowac (chyba, ze sie
    > pracuje wylacznie prywatnie i rzuci bariere cenowa). To jest po
    > prostu wpisane w zawod i jesli komus to nie odpowiada, to sie minal
    > z powolaniem (nie lubie tego slowa, wole profesjonalistow zamiast
    > misjonarzy).

    lekarzom tez nikt nie obiecywal, ze ich pacjentami beda wylacznie
    > piekne dziewczyny (lub faceci) o wygladzie modelki, z blahymi
    > dolegliwosciami. Calkiem czesto zdarzaja sie bardzo chorzy i starzy
    > ludzie, ktorzy w dodatku wprost powiedziawszy smierdza, czy to
    > wskutek choroby, czy z powodu zerowej higieny. Ani pacjentow, ani
    > uczniow nie mozna sobie samemu wybrac i selekcjonowac (chyba, ze sie
    > pracuje wylacznie prywatnie i rzuci bariere cenowa). To jest po
    > prostu wpisane w zawod i jesli komus to nie odpowiada, to sie minal
    > z powolaniem (nie lubie tego slowa, wole profesjonalistow zamiast
    > misjonarzy).

    owszem pacjentow sobie "wybierasz" wedlug ich przypadlosci: jesli masz problem
    ginekologiczny twoj lekarz rodzinny kieruje cie do ginekologa a nie np.
    laryngologa...
  • 23.09.07, 15:03
    zzz12 napisała:

    > to powiedzenie najlepiej obrazuje wasze oczekiwania. Dlaczego
    > kare za nieudolnosc nauczycieli maja ponosic dzieci? Za sytuacje
    > w szkole odpowiedzialni sa przede wszystkim nauczyciele, nie mozna
    > wymagac od rodzicow, zeby byli rowniez nauczycielami wlasnych
    > dzieci.
    > Nauczyciele sa zle przygotowani

    Ale co ten twój wywód obchodzi moje dziecko? Szukaj dla swojego
    adhdowca szkoły z lepiej przygotowanymi nauczycielami. Dobro
    jednostki nigdy nie może mieć większej wagi niż interes społeczny.

    --
    Ne puero gladium!
  • 23.09.07, 15:08
    > Ale co ten twój wywód obchodzi moje dziecko? Szukaj dla swojego
    > adhdowca szkoły z lepiej przygotowanymi nauczycielami. Dobro
    > jednostki nigdy nie może mieć większej wagi niż interes społeczny.

    To jest dopiero postawa roszczeniowa.
  • 23.09.07, 15:09

    a powinno cie obchodzic, bo nieudolnosc nauczyciela, wczesniej czy
    pozniej, odbije sie na poziomie ksztalcenia twojego dziecka.
    Na szczescie, moj adhdowiec trafil do calkiem normalnej,
    przecietnej, na szczescie nie polskiej,podstawowki, gdzie powazna
    dyskusja dotyczyla problemu, jak pomoc dziecku w istniejacych
    warunkach i w obecnej klasie, a nie do jakiej innej szkoly by go
    wykopac.
  • 23.09.07, 11:28
    W takim razie sytuacja w klasie Twojej córki jest patologiczna.
    Napisz proszę co nauczyciele i dyrekcja zrobili aby pomóc dziecku i rodzinie. Czy jest np powołana grupa, która na bieżąco ocenia zachowania młodzieńca i szuka sposobów jak im zaradzić (tzw. zespół wychowawczy) ? Czy jest kontakt z pedagogiem ? Czy podpowiedzieli rodzicom jak postepowac ?
    Czy dziecko zajmuje pierszą ławke z dala od okien, drzwi ? Czy nauczyciel zajmuje to dziecko dodakowymi zadaniami związanymi z wykonaniem czynności (np podlej kwiaty, wytrzyj tablice) ? Czy w klasie jest wywieszony zbiór zasad ?

    Dzieci z ADHD nie są agresywne i o ile umie sie z nimi pstepowac, to mozna spobie poradzic. Agresja to etap nastepny wynikający z BRAKU umiejętności postepowania.

    Najprościej jest powiedzieć rodzicom zabierajcie dzieciaka do innej szkoły, a co dalej ? W innej szkole też będzie to samo, chyba że uwazasz że to inni rodzice a nie Ty i Twoje dziecko powinni się męczyć..

    Najważniejsza jest współpraca RODZICÓW i NAUCZYCIELI.

    Przyglądając się trwającej dyskusji widzę, że konflikt przebiega na linii rodzice-rodzice, aczemu nikt nie ma pretensji do nauczycieli ze nie chcą podnosic swojej wiedzy w tym zakresie ? (oczywiście nie wszyscy- - są chlubne wyjątki)

    A zastanów się czy aby nauczyciel UMIE pracować z takimi dziećmi.

    Dla mnie sytuacja wygląda jakby chorzy mieli pretensje do siebie nawzajem że są chorzy, a lekarze nie umieją leczyć i na to NIKT uwagi nie zwraca.

    Na pewno jest to problem i dzieci i rodziców i nauczycieli, tyle, ze na razie rozwiązywać ten problem mają tylko rodzice dziecie z ADHD.
  • 23.09.07, 12:35
    ostatecznie to sa ich dzieci i wlasnie rodzicom a nie nauczycielom powinno
    zalezec najbardziej na umieszczeniu dziecka w odpowiedniej klasie z odpowiednio
    przygotowanym nauczycielem i pedagogiem... to oni powinni chciec i zadac
    wspolpracy a nie miec pozycje roszczeniowa,ze ich dziecko nie moze,nie
    potrafi,nie da rady.... im powinno zalezec na edukacji pozostalych rodzicow i
    wyjasnieniu na czym polega choraoba ich dziecka... taka jest moja opinia...
  • 23.09.07, 13:08
    Rodzice dziecka nie maja ZADNEGO OBOWIAZKU tlumaczenia sie przed
    innymi rodzicami ze stanu zdrowia swojego dziecka, sa to informacje
    poufne, objete tajemnica lekarska, a rowniez zawodowa (tzn.
    nauczyciele rowniez nie maja prawa rozpowiadac nikomu o przypadlosci
    swojego ucznia, tak samo, jak w przypadku innych chorob. Nauczyciele
    oczywiscie powinni byc poinformowani, bo od tego zalezy dalsze
    postepowanie z dzieckiem(indywidualizacja trybu nauczania,
    uwzglednienie specyficznych potrzeb dziecka), ale informowanie i
    rozpowiadanie o tym uczniom i ich rodzicom jest absolutnie
    niedopuszczalne.
  • 23.09.07, 13:55
    A rodzice ZDROWEGO dziecka mają w związku z powyższym obowiązek
    tolerować nienormalne zachowania kolegów córki/syna? Zaznaczam, że
    bywają one niebezpieczne, dezorganizują prace klasy, godzą w inne
    dzieci.
    Ewa-Krystyna ma rację - to rodzicom chorych dzieci, przede wszystkim
    rodzicom powinno zalezeć na tworzeniu klas integracyjnych ( I n t e
    g r a c y j n y c h - nie specjalnych) i to oni powinni walczyc o
    to,aby ich dzieci miay warunki to terapii i integracji. Walczyć o
    to, a nie z kolegami i ich rodzicami. Nie uciekac z zebrań, nie
    reagowac krzykiem na zwróconą uwage, nie dziwić się, e otoczenie nie
    toleruje nienormalnych zachowań ( bez względu na powód). Ludzie boja
    sie nienormalności a na agresję reaguja agresją. Rodzice będą
    domagać się, aby ICH dziecko trzymało się jak najdalej kolegi z
    ADHD - jedni ze strachu - niejednokrotnie uzasadnionego- inni
    niechęci.
    Jesteśmy odpowiedzialni przede wszystkim za SWOJE dzieci. I warto o
    tym pamiętać.
    Ludzie są skłonni pomagać, zbierać pieniądze czy wspierać róznego
    rodzaju akcje, ale do czasu. W chwili gdy powstaje projekt godzący w
    ich dziecko, ich bezpieczeństwo - buntują się.
    ZZZ, Kropko - czy z radością powitałybyście w swoim sąsiedztwie dom
    poprawczy? Czy gdy zachorowałby na ciężką chorobę zakaźną przyjaciel
    Waszego dziecka bez mrugnięcia okiem zgodziłybyście się na
    odwiedzanie go w szpitalu, wiedząc, że za chwilę własnie Wasze
    dziecko może zachorować? W końcu czy w ramach integracji i pomocy
    innym zdecydowałybyście się na świadome posłanie dziecka do gorszej
    szkoły a tym samym zamknięcie mu drzwi do dalszej lepszej nauki (
    dobre liceum, studia)?
    Tylko nie piszcie, że dom poprawczy jest takim samym sąsiedztwem jak
    park, a choroby zakaxne są uleczalne, zaś studia nie są tak ważne
    jak integracja. Bo jesli tak odpowiecie uznam, że jesteście zdolne
    tylko do teoretyzowania.
  • 23.09.07, 14:11
    Majac duze dziecko, pewnie pamietasz protesty spoleczne, jakie
    towarzyszyly powstawaniu pierwszych osrodkow Monaru dla narkomanow i
    nosicieli HIV. Minely lata, nieznane zostalo oswojone i nikt jakos w
    sasiedztwie tych osrodkow nie umiera masowo na AIDS.
    Krol jest nagi. Taka prawda. polska szkola nie ma ani pomyslu, jak
    rozwiazac problem ADHD, ani wiedzy, ani przygotowania, ani nawet
    dobrej woli, checi pomocy. To samo dotyczy calego spoleczenstwa.
    Rodzice dzieci z ADHD sa zupelnie sami, walczac ze wszystkim i
    wszystkimi zamiast walczyc O DZIECKO, majac nawet instytucje o
    konstytucyjnym obowiazku edukacji i wychowania przeciw sobie.
    Spychologia jest tylko prosta konsekwencja tego braku pomyslu.
    Lepiej zajmowac sie tematami zastepczymi, w gruncie rzeczy zupelnie
    nieistotnymi (mundurki), jesli sie nie ma zadnej idei rozwiazania
    tego, co jest naprawde wazne. tak wyglada polki solidaryzm
    spoleczny. Ale punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. na kazdego
    z nas/was moze pasc nieszczescie choroby/wypadku/niepelnosprawnosci
    bliskiej osoby i wtedy na wlasnej skorze (czego nikomu nie zycze)
    przekonacie sie, jak to jest. Inni po prostu beda walczyc wylacznie
    o swoje.
    Zdrowia wam zycze.
    A tworzenie mniejszych i integracyjnych klas jest w interesie
    absolutnie wszystkich dzieci, nie tylko tych z dysfunkcjami i
    niepelnosprawnoscia. Dalej nikt mi nie odpowiedzial na pytanie,
    czemu wylacznie rodzice dzieci niepelnosprawnych maja o to walczyc?
    Czemu nie chca sie do tej walki wlaczyc wszyscy rodzice?
  • 23.09.07, 14:18
    zzz12 napisała:

    > Majac duze dziecko, pewnie pamietasz protesty spoleczne, jakie
    > towarzyszyly powstawaniu pierwszych osrodkow Monaru dla narkomanow i
    > nosicieli HIV. Minely lata, nieznane zostalo oswojone i nikt jakos w
    > sasiedztwie tych osrodkow nie umiera masowo na AIDS.
    > Krol jest nagi. Taka prawda. polska szkola nie ma ani pomyslu, jak
    > rozwiazac problem ADHD, ani wiedzy, ani przygotowania, ani nawet
    > dobrej woli, checi pomocy. To samo dotyczy calego spoleczenstwa.
    > Rodzice dzieci z ADHD sa zupelnie sami, walczac ze wszystkim i
    > wszystkimi zamiast walczyc O DZIECKO, majac nawet instytucje o
    > konstytucyjnym obowiazku edukacji i wychowania przeciw sobie.
    > Spychologia jest tylko prosta konsekwencja tego braku pomyslu.
    > Lepiej zajmowac sie tematami zastepczymi, w gruncie rzeczy zupelnie
    > nieistotnymi (mundurki), jesli sie nie ma zadnej idei rozwiazania
    > tego, co jest naprawde wazne. tak wyglada polki solidaryzm
    > spoleczny. Ale punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. na kazdego
    > z nas/was moze pasc nieszczescie choroby/wypadku/niepelnosprawnosci
    > bliskiej osoby i wtedy na wlasnej skorze (czego nikomu nie zycze)
    > przekonacie sie, jak to jest. Inni po prostu beda walczyc wylacznie
    > o swoje.
    > Zdrowia wam zycze.
    > A tworzenie mniejszych i integracyjnych klas jest w interesie
    > absolutnie wszystkich dzieci, nie tylko tych z dysfunkcjami i
    > niepelnosprawnoscia. Dalej nikt mi nie odpowiedzial na pytanie,
    > czemu wylacznie rodzice dzieci niepelnosprawnych maja o to walczyc?
    > Czemu nie chca sie do tej walki wlaczyc wszyscy rodzice?



    bo to glownie im powinno zalezec na tych klasach.... jak ja mialam klopoty z
    kregoslupem w szkole podstawowej moja mama mnie zaprowadzila do odpowiedniego
    lekarza i wyslala na leczenie sanatoryjne,gdzie chodzilam do szkoly
    specjalnej.... to mojej mamie zalezalo na mnie jej dziecku nie nauczycielce w
    szkole czy innych rodzicach... nie walczyla ze szkola podczas zajec z wf-u aby
    tworzono cwiczenia korekcyjne,bo do tego potrzebny odpowiedni specjalista-
    zapisywala mnie na zjaecia do przychodni ( 1 h jazdy tramwajem i autobusem) BO
    JA BYLAM JEJ DZIECKIEM I ONA BYLA ZA MNIE I MOJE ZDROWIE ODPOWIEDZIALNA A NIE
    SZKOLA NAUCZYCIELKA CZY RODZICE INNYCH DZIECI....
  • 23.09.07, 14:23
    a jesli sie tyczy osrodkow dla zakazonych wirusem Hiv to nie musisz obok takiego
    osrodka mieszkac,jest to twoja decyzja....
  • 23.09.07, 14:32
    "Ludzie są skłonni pomagać, zbierać pieniądze czy wspierać róznego
    rodzaju akcje, ale do czasu. W chwili gdy powstaje projekt godzący w
    ich dziecko, ich bezpieczeństwo - buntują się".
    "

    Cytat z twojej kolezanki (pare postow wyzej). Polacy buntowali sie
    przeciwko osrodkom dla narkomanow, protesty szly niemal na noze, w
    kazdym latajacym po okolicy komarze widzieli zagrozenie
    epidemiologiczne HIV.. Po kilkunastu latach okazalo sie, ze mozna
    obok siebie mieszkac a koniec swiata nie nastapil.

    podobnie z dziecmi z ADHD- wcale nie musza stanowic zagrozenia
    bezpieczenstwa waszych dzieci o ile szkola ruszy laskawie swoje
    cztery litery i zacznie robic to, co do niej nalezy. Tylko tyle i az
    tyle.
  • 23.09.07, 14:38
    zzz12 napisała:

    > "Ludzie są skłonni pomagać, zbierać pieniądze czy wspierać róznego
    > rodzaju akcje, ale do czasu. W chwili gdy powstaje projekt godzący w
    > ich dziecko, ich bezpieczeństwo - buntują się".
    > "
    >
    > Cytat z twojej kolezanki (pare postow wyzej). Polacy buntowali sie
    > przeciwko osrodkom dla narkomanow, protesty szly niemal na noze, w
    > kazdym latajacym po okolicy komarze widzieli zagrozenie
    > epidemiologiczne HIV.. Po kilkunastu latach okazalo sie, ze mozna
    > obok siebie mieszkac a koniec swiata nie nastapil.
    >
    > podobnie z dziecmi z ADHD- wcale nie musza stanowic zagrozenia
    > bezpieczenstwa waszych dzieci o ile szkola ruszy laskawie swoje
    > cztery litery i zacznie robic to, co do niej nalezy. Tylko tyle i az
    > tyle.


    i nikt tego nie neguje,ale rzeczywistosc jest inna i glownie rodzicom dzieci
    dotknietych ADHD powinno zalezec na organizacji odpowiednich klas i edukacji
    innych rodzicow,ktorzy nie znaja problemu.... o tym caly czas piszemy.... nie
    mozna wymagac od rodzica majacego zdrowe dziecko,ze pojdzie do dyrektora i
    zazada utworzenia klasy integracyjnej- jemu ona tak na prawde niekoniecznie jest
    potrzebna.... to rodzicowi dziecka chorego powinno na tym zalezec...
  • 24.09.07, 08:20
    Kobieto, jesli masz dziecko z ADHD wiesz jak bardzo absorbuje w
    domu, to jak Ci się wydaje - w szkole absorbuje jednego nauczyciela
    bardziej czy mniej? A co z pozostałymi dziećmi? Nie mają żadnych
    praw? Mają siedzieć w kątku?
  • 23.09.07, 14:42
    szkoły maja pomysł, rodzice nie zostają sami z problemem adhd. W tym celu
    zostały stworzone klasy integracyjne, tylko jak widać rodzic wolą być sami, i
    całemu światu obwieszczać o tym jak są bardzo pokrzywdzeni i samotni. W
    przypadku skorzystania z wyciągniętej ręki szkoły, musieliby przestać się
    użalić, a zabrać się za pracę z dzieckiem
  • 23.09.07, 14:56
    Osobiście znam bardzo wielu rodziców z dziećmi z ADHD, ale nie spotkałem się jeszcze z tym aby szkoła "wyciągnęła rękę" do takiego rodzica.

    I są to rodzice, którym zależy i pracują z dziećmi.

    Jeżeli macie lepsze doświadczenia w tej kwestii to proszę o wpisy smile. (w nowym temacie)Takie szkoły należy promować!!!
  • 23.09.07, 15:06
    zespół szkół integracyjnych nr 1 we włocławku
    przesyłam link w razie gdyby ktoś nie chciał wierzyć w istnienie takich szkół
    www.zsi.com.pl/
    jak widać nie jest to szkołą specjalna ( ta mieści sie w innej dzielnicy miasta)
  • 23.09.07, 15:11
    rozumiem, że dzieci tych rodziców chodzą do oddziałów integracyjnych? Jeżeli tak
    to należało by porozmawiać z terapeutom, psychologiem i wychowawcą opiekującym
    sie ich dzieckiem i dowidzieć si w czym jest problem , w najgorszym wypadku
    zgłosić problem do kuratorium
  • 23.09.07, 15:20
    Dzięki za namiary smile.
    Wiesz może w jaki sposób w tej szkole rozwiązują problemy ?
  • 23.09.07, 15:27
    sądzę, że najlepsze informacje uzyskasz telefonicznie, przecież nietolerancyjny,
    bezduszny potwór na pewno będzie chciał wprowadzić ciebie w błąd.
  • 23.09.07, 15:37
    Słowem nie napisałem o jakiejkolwiek "potworności bezduszności.." i nie wiem skąd ten "atak".

    Jeżeli wiesz jak sobie radzą i możesz napisać, to napisz.
    To może pomóc wielu rodzicom.

    Jeżeli nie wiesz to trudno, ale i tak dzięki za namiary.

  • 23.09.07, 16:02
    bo właśnie osoby popierające naukę w oddziałach integracyjnych odbierane sa
    tutaj jako nietolerancyjne, które nie pozwalają chodzić dzieciom z ADHD do
    normalnej trzydziestoosobowej klasy i wymuszające na ich rodzicach decyzję o
    kształceniu w klasach integracyjnych i podjęciu terapii.

    Co do sprawy wyprowadzałam sie z włocławka jak szkoła ta zaczęła przechodzić
    przemianę w szkołę integracyjną, teraz we włocławku jestem okazjonalnie wiem
    jednak, że szkoła daje duże możliwości rozwojowe dzieciom niepełnosprawnym
    zarówno pod względem wykwalifikowanej kadry jak i pomocy naukowych, wiem że
    szkoła posiada busy dostosowane do przewożenia dzieci niepełnosprawnych, nie
    wiem gdzie natomiast odbywa sie rehabilitacja tych dzieci czy w szkole czy w
    pobliskim szpitalu, czy też w pobliskim ośrodku rehabilitacyjnym. Ale po
    przeczytaniu historii chyba nikt ni ma wątpliwość, że przemiana tej szkoły w
    szkołę integracyjną to wspólny wysiłek zarówno szkoły jak i rodziców dzieci
    niepełnosprawnych.
  • 23.09.07, 16:18
    Aha, czyli "oberwałem" za innych smile)) OK.

    Widzisz i tu powstaje problem. Większość osób, które zabierają głos na temat ADHD ma o tym mgliste pojęcie.

    Na moją prośbę o podanie szkoły przyjaznej dziecku z ADHD podajesz przykład szkoły przyjaznej dziecku niepełnosprawnemu. To jest niezrozumienie tematu.

    Nawet najlepsza szoła dla dzieci niepełnosprawnych może być kiepska jezeli wchodzi na teren ADHD.

    Nie wiem czy wiesz, samo ADHD nie jest wskazane jako rozpoznanie niepełnosprawności. Musi występować "coś jeszcze"..
  • 23.09.07, 17:04
    wiem o tym, jednak uważam że klasy integracyjne w których jest maksa 20 osób,
    dwóch wykwalifikowanych nauczycieli, stały kontakt z psychologiem jest lepsza
    niż trzydziestoosobowa klasa z jednym całkowicie nie zaznajomionym z tematem
    nauczycielem.
    Podałam tą szkołę bo tam oddziały integracyjne powstały z woli rodziców,
    oczywiście obydwie strony musiały wykazać taką chęć , ale udało sie . Jeżeli
    interesuje cię działalność tej szkoły jak i stosowana tam terapia, sądzę że nie
    sprawi ci problemu zadzwonić tam i dowiedzieć sie tego.
  • 23.09.07, 17:28
    Jasne, że masz rację. Tak by było fajnie, ale praktyka jest inna.
    Z punktu widzenia obserwatora, który stoi z boku wszytko wygląda super, ale jak się zagłębić w temat to (przynajmniej w naszej szkole)
    - klasa ma 21 dzieci (niewielka róznica).
    - jest też nauczyciel wspomagający. W tamtym roku jeden na 2 klasy, czyli jest go w zasadzie "pół"
    - do tego nauczyciel wspomagający jest deską ratunkową w przypadku zwolnień innych nauczycieli, zatem chodzi na zastępstwa - średnio 50% reszty czasu.
    - sam też jest czasem chory, a nauczyciel prowadzący też czasem bywa.
    Podsumowując w klasie integracyjnej mamy trochę ponad 1 nauczyciela, ale na pewno nie 2.

    Ten jeden nauczyciel ma co prawda "tylko 21 dzieci", ale w tym 5 integracyjnych + 2 nadmiarowo integracyjnych smile i pewnie (tu musiałby sie on wypowiedzieć) czasem chętnie by sie zamienił na "normalną" klasę.