Dodaj do ulubionych

pomocy! wymyślane choroby dziecka

18.10.07, 16:01
witam.
moja sytuacja jest z jednej strony typowa, z drugiej nietypowa,
pewnie dlatego nie wiem co zrobić. historia jest trochę dluga, mam
nadzieję, ze uda mi się ją skrócić. moja 3letnia córka urodzila się
z wadą, która wymagala dlugotrwalej rehabilitacji. na domiar zlego
okazalo się, ze mimo naszych wysilków (i jej cierpliości a takze
cierpienia) nie udało się jej wyrehabilitowac i musiala przejść
operacje. wlasnie końćzy 4miesieczne noszenie gipsów. rok temu
urodzil nam się synek. różnica między nimi jest mała, ok 1,5 roku.
mała od poczżtku zle znosiła brata. najpierw unikala nazywania go po
imieniu (tylko "dzidzius"), udawała ze sama jest malutka, do dzis z
resztą pije ze smoczka. nie w tym jednak rzecz. przez 2 pierwsze
lata byla w centrum uwagi bo-jedynaczka, bo-ma problem z nóżkami.
kiedy pjawil się jędrek zaczęła symulować różne napady chorobowe, i
to tak skutecznie, że kilka razy wylądowaliśmy u lekarza zanim
poszlam do psychologa. tzn symulowac nie jest tu pewnie dobrym
określeniem, bo wydaje mi się, ze na serio czułą np ból. psycholog
powiedzial, ze jak boli, trzeba opatrzec, nawet jesli to ściemka.
tak też robimy. jednak boję się, że mała coraz bardziej wkręca się w
te historie psychosomatyczne. obawiam sie, zeby nie rzucilo się
potem na jedzenie (np.jest niejadkiem, a ja boję się cokolwiek z tym
robic zedby to nie przeszlo w anoreksję, jak zauważy ze mi zależy na
tym jedzeniu). co robic? dodam, ze chociaz pracuję dosyć dużo
zawodowo, od godziny 17 zajmuję się tylko dziećmi, to ja kladę je
spac, czytam im bajki, bawię się z nimi, cale weekendy jestemy
razem. i to z córką mam lepszy kontakt niż z synkiem, pewnie przez
te nasze okropne przygody zdrowotne. co robic, zeby takie
psychosomatyczne "odjazdy" wyciszyc?
pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • 19.10.07, 00:58
    Moim zdaniem, wrócić do domu, do dzieci, albo przynajmniej wziąć tylko 0,5 etatu i być z nimi. Szukanie chorób może być chęcią zwrócenia na siebie całej twojej uwagi. Córka z pewnością czuje się zepchnięta z piedestału jedynaczki, a brak mamy w ciągu dnia jeszcze bardziej pogłębia jej niepewność.
    Zdaję sobie sprawę, że być może narażam się wielu forumowiczkom, ale takie jest moje zdanie.
    Pozdrawiam i życzę podjęcia jak najtrafniejszych decyzji.
    aga
  • 19.10.07, 10:10
    dziękuję za poradę. mówiąc szczerze zastanawiam się nad tym, bo
    kazde moje wyjscie jest okupione placzem dzieci. wiem, ze pewnie tak
    się zdarza w wielu domach, ale trudno mi się do tego przyzwyczaić i
    przejśc nad tym do porządku dziennego. tylko, czy to właśnie nie
    pogłębi tego problemu?bo boję się, ze one za mocno się "uzależnią"
    (mam silną więź z córką, synek oczywiście papuguje jej zachowania,
    nie chcę zeby wyrastały na nie odpępnione duże dzieci)- przeciez
    dzieci powinny w tym wieku bez większych dramatów zostawać na kilka
    godzin bez mamy, z resztą wczesniej tak wlasnie bylo. córeczka
    miala pójść od grudnia do przedszkola, boję się ze im dluzej z nią
    bede w ciagu dnia tym bardziej będzie się nasilać takie uzależnienie
    od mamy no i te jej metody chorobowe.
  • 19.10.07, 10:29
    Wymyślane choroby, opatrzeć, ucałować, podać placebo - nie robiąc ze
    sprawy wielkiego halo. To widocznie jej sposób żeby zwrócić Twoją
    uwagę. Dziwi mnie tylko, że tak się boisz, "nieodpępnienia" dzieci.
    To normalne, że ciebie potrzebują mają dopiero 3 lata i 1,5 roku
    tak? (to jeszcze nie wiek, że ważniejsze towarzystwo równieśników!)
    Piszesz, że kilka godz. w tym wieku powinni bez Ciebie wytrzymać,
    ale kilka godz. raz na jakiś czas, a kilka godz.(chyba ok.9)dziennie
    razy 5 razy w tygodniu to co innego. Daj im tyle siebie ile możesz i
    daj czas, aż "dorosną".
    Mama 3,5 latka i 20 mies.
  • 08.11.07, 16:16
    karolinamon napisała:

    > witam.
    > moja sytuacja jest z jednej strony typowa, z drugiej nietypowa,
    > pewnie dlatego nie wiem co zrobić. historia jest trochę dluga, mam
    > nadzieję, ze uda mi się ją skrócić. moja 3letnia córka urodzila
    się
    > z wadą, która wymagala dlugotrwalej rehabilitacji. na domiar zlego
    > okazalo się, ze mimo naszych wysilków (i jej cierpliości a takze
    > cierpienia) nie udało się jej wyrehabilitowac i musiala przejść
    > operacje. wlasnie końćzy 4miesieczne noszenie gipsów. rok temu
    > urodzil nam się synek. różnica między nimi jest mała, ok 1,5 roku.
    > mała od poczżtku zle znosiła brata. najpierw unikala nazywania go
    po
    > imieniu (tylko "dzidzius"), udawała ze sama jest malutka, do dzis
    z
    > resztą pije ze smoczka. nie w tym jednak rzecz. przez 2 pierwsze
    > lata byla w centrum uwagi bo-jedynaczka, bo-ma problem z nóżkami.
    > kiedy pjawil się jędrek zaczęła symulować różne napady chorobowe,
    i
    > to tak skutecznie, że kilka razy wylądowaliśmy u lekarza zanim
    > poszlam do psychologa. tzn symulowac nie jest tu pewnie dobrym
    > określeniem, bo wydaje mi się, ze na serio czułą np ból. psycholog
    > powiedzial, ze jak boli, trzeba opatrzec, nawet jesli to ściemka.
    > tak też robimy. jednak boję się, że mała coraz bardziej wkręca się
    w
    > te historie psychosomatyczne. obawiam sie, zeby nie rzucilo się
    > potem na jedzenie (np.jest niejadkiem, a ja boję się cokolwiek z
    tym
    > robic zedby to nie przeszlo w anoreksję, jak zauważy ze mi zależy
    na
    > tym jedzeniu). co robic? dodam, ze chociaz pracuję dosyć dużo
    > zawodowo, od godziny 17 zajmuję się tylko dziećmi, to ja kladę je
    > spac, czytam im bajki, bawię się z nimi, cale weekendy jestemy
    > razem. i to z córką mam lepszy kontakt niż z synkiem, pewnie przez
    > te nasze okropne przygody zdrowotne. co robic, zeby takie
    > psychosomatyczne "odjazdy" wyciszyc?
    > pozdrawiam




    zbyt lekko podchodzicie do problemu,sprawa jest bardzo
    powarzna,dzisiaj jestem dorosla kobieta,ale w dziecinstwie przeszlam
    to samo,wiem,ze tu nie chodzi o zwrocenie na siebie uwagi.dziecko to
    naprawde odczuwa bol,ja mialam rozne objawy roznych chorob,rodzice
    nie ignorowali tego tylko chodzili ze mna po wszystkich
    lekarzach,jak wyeliminowano jedna chorobe ja natychmiast odczuwalam
    objawy innej,i tak ciagle.w rezultacie okazalo sie ,ze cierpie na
    chorobe zwana hipochondria,przez trzy lata bylam leczona
    psychiatrycznie,naprawde podejdz do tego serio,bo to bardzo wykancza
    dziecko i jego organizm,a takie lekkie traktowanie problemu moze
    doprowadzic do tragedii,zdecydowanie zalecam wizyte nie u psychologa
    tylko doswiadczonego psychiatry,mialam wtedy 5 lat,ale pamietam
    koszmar jaki przeszlam.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.