Dodaj do ulubionych

Agresja dziecka 3 latka

12.11.07, 20:26
Witam wszystkich bardzo serdecznie.
Jestem zdenerwowana zachowaniem mojego syna (wiek 2,9).
Od wrzesnia poszedł do złobka, przez pierwszy miesiąc prowadzałam go
z męzem po 3 godziny aby się zapoznał z nową sytuacją. Było bardzo
ciężko, prawie całe trzy godziny płakał. Panie mówiły,ze trzyma się
ich bardzo kurczowo i ze nie próbuje bawic się z dziecmi.
W domu to jest taka mała iskiereczka,wszedzie go pełno. Na dworze w
piaskownicy bawił się podobnie jak dzieci w jego wieku. ( nic
niepokojącego nie zauwazyłam).
Październik był miesiącem przełomowym,Michałek zostawał na 8
godzin ,ładnie spał, średnio jadł i bawił się z dziecmi. Ale panie
zawsze mówiły,ze jest jak sprężyna. Krótko bawi się jedną
zabawką,szybko się nudzi i jest mało cierpliwy. Tak było do dzisiaj.
Dzisiaj pani powiedziała,ze Michał jest agresywny i ugryzł kolege w
brzuch i ze jak taka sytuacja się powtórzy to trzeba się bedzie
zgłosic do PSYCHIATRY bo ona nie wie jak jest SYTUACJA W DOMU.
Jakbym dostała w twarz, nic mi nie wytłumaczyła tylko tyle ze ja mam
z nim pracowac. Ale jak.? (nie wytłumaczyła mi bo nie miała czasu)
Zrobiło mi się naprawde bardzo głupio bo jaka moze byc ta sytuacja?
jedyne co przychodzi mi do głowy,ze w domu panuje agresja.
Nie zaprzeczam,ze Michał ugryzł kolege,nie byłam przy tym, nie wiem
co się stało. Jestem bardzo zdziwiona,ze wciągu 2,5 miesiaca dziecko
tak moze sie zmienic.
Nie wiem co robic? czy taka sytuacja nadaje sie do psychologa czy u
dzieci w wieku 2-3 lat takie zachowanie nie odbiega od normy.
A jeszcze nie daje mi spokoju fakt,ze pani twierdzi,ze wszystko moze
byc spowodowane sytuacją w domu. Przeciez Ona wcale nas nie zna i
nie wie co się u nas dzieję,
Dziekuje za odpowiedzi



Edytor zaawansowany
  • 12.11.07, 20:30
    Mi kiedys pani w zlobku powiedziala, ze moze warto podac dziecku jakies leki
    uspokajajace wink. Po pierwsze: spokojnie. Pani palneła bez sensu.
    Powinnas na spokojnie porozmawiac z paniami z grupy synka. Moze nie z tą, która
    Ci zakomunikowała problem? A może z dyrektorka/pielęgniarką? Dowiedz się, jak
    wygląda zachowanie dziecka w żłobku i w jakiej sytuacji stało sie to, co sie
    stało. Gryzienie, drapanie itd u dzieci to nie jest coś zaskakującego. Zdarza
    się. Jeśli zdarzyło sie pierwszy raz (no a na logike tak powinno byc, skoro
    wczesniej nie mialas informacji na ten temat), to nie ma sie czym niepokoic.
    Oczywiscie musisz porozmawiac z maluchem, ze tak nie wolno, a panie poprosic o
    obserwowanie zachowania syna, ale bez paniki.
    --
    Szanowni Państwo! 21.10.2007 skończył się w Polsce kaczyzm.

    (Przy)biegli rewidenci
  • 12.11.07, 20:32
    > A jeszcze nie daje mi spokoju fakt,ze pani twierdzi,ze wszystko
    moze
    > byc spowodowane sytuacją w domu. Przeciez Ona wcale nas nie zna i
    > nie wie co się u nas dzieję,

    Głupia baba ze żłobka. Na pewno nie słyszała o agresji wirusowej...
    No bo przeciez skad miałoby dziecko miec agresję?? Tylko z
    powietrza!!!
    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu
    po pysku przylac mogę!"
  • 12.11.07, 20:48
    Szkoda,ze sobie kpisz z mojego problemu. Nie twierdze,ze agresja
    jest z powietrza ale u mnie w domu na pewno jej nie ma. I nie
    powiedziałam głupia baba. Bardzo cenie wszystkie uwagi ale
    stwierdzenie,ze przyczyna moze tkwic w domu troche mnie zabolała.
    Chciałam się upewnic czy problem nadaje się do psychologa.
    Rano bedę rozmawiała z inna panią która się nim opiekuje.
    Nie wiem, moze faktycznie panie by chciały miec w grupie same
    posłuszne dzieci a mój do takich niestety nie nalezy.
    pozdrawiam
  • 12.11.07, 23:38
    syn koleżanki gryzł inne dzieci w żłobku
    taki sposób odreagowania stresu, nie umiał wtedy mówić to jakoś
    musiał wyrazić swoją dezaprobatę, że musi tam chodzi lub jak inne
    dziecko wyrwało mu zabawkę
    są dzieci, które nie biją się o zabawkę tylko wezmą inną, ale
    większość będzie walczyć do upadłego

    koleżanka bywała z tego powodu na dywaniku u dyrektorki wink
    do psychiatry z dzieckiem nie chodziła
    chyba po prostu wyrósł z tego
    acha
    w domu też gryzł - taki etap chyba - mnie też dziabnął w rękę, jak
    byłam w odwiedzinach wink

    dziwię się tylko reakcji pani - jako pedagog nie powinna w ten
    sposób się zachować, tylko spokojnie porozmawiać z mamą, dać jakieś
    rady, spróbować pomóc

    --
    każdy dzień daje mi większą nadzieję,
    a czas jest moim przyjacielem i sprzymierzeńcem wink
    Złotowłosa i Czarnulka - moje ukochane córeczki wink
  • 12.11.07, 23:40
    acha - jeszcze jedno
    u córki w przedszkolu jest chłopczyk, który miał trochę problemów
    adaptacyjnych i językowych, odreagowywał plując na inne dzieci
    brrrrr.....
    rozmawialiśmy z paniami delikatnie, bo córka się skarżyła, panie
    spokojnie odpowiedziały, że wiedzą o tym i codziennie pracują nad
    chłopcem
    bez żadnych psychologów, afer i skandali dziś jest to miły
    chłopczyk wink

    --
    każdy dzień daje mi większą nadzieję,
    a czas jest moim przyjacielem i sprzymierzeńcem wink
    Złotowłosa i Czarnulka - moje ukochane córeczki wink
  • 13.11.07, 08:04
    Dziękuję za odpowiedzi. Dzisiaj rozmawiałam z
    panią która powiedziała,ze Michał jest wesoły ,pogodny ale mało
    cierpliwy. Do wszystkich zadan chce byc pierwszy i nie potrafi
    zaczekac na swoją kolej. Kiedy we wrzesniu zostawał po 3 godziny to
    zawsze był przy jakies pani,zawsze stawiały go pierwszego,zeby tylko
    nie płakał. Był faworyzowany- tak stwierdziła pani. Teraz to sie
    skonczyło bo synek dobrze sie bawi. Wczorajsze zachowanie,agresja z
    jego strony była pierwszy raz. Zdarzało się,ze popychał dzieci ale
    nie tylko on. Podobno ugryzienia w grupie tez sie zdarzały ale w
    ręke a Michał musiał się natrudzic,zeby postawnego kolege ugryźć w
    brzuch. Tak czy inaczej wybieram sie do psychologa dla swojego i
    meza spkoju. Mam nadzieję,ze to kolejny bunt a nie nadpobudliwość
    jak sugerowała pani
    Pozdrawiam serdecznie


  • 13.11.07, 08:54
    hm1976 napisała:

    > Mam nadzieję,ze to kolejny bunt a nie nadpobudliwość jak
    > sugerowała pani

    <mur>
    Niektore panie, tak jak napisałas wczesniej, chcialyby chyba miec
    dzieci siedzace grzecznie przy stoliku z rekami na kolankach.
    A takich dzieci niewiele.
    To, co opisujesz, to normalne zachowania dziecka. Pewnie, wizyta u
    psychologa nie zaszkodzi, ale naprawdę nie masz się czym przejmowac.
    Gdyby to była nadpobudliwosc, to 80% dzieci w wieku przedszkolnym
    byłoby nadpobudliwych.

    --
    Szanowni Państwo! 21.10.2007 skończył się w Polsce kaczyzm.

    (Przy)biegli rewidenci
  • 13.11.07, 08:17
    Nie kpie z problemu. Szydzę z twego automatycznego oburzenia ze problem nie moze
    wywodzic sie od ciebie z domu.
    Uwierz, czasem absolutnie zwyczajne i naturalnie niegroźne sytuacje ,
    postrzegane oczami trzylatka mogą prowadzić do takiego wypaczenia rzeczywistości
    że włos na głowie się jeży...
    Tak, problem nadaje się do psychologa jak najbardziej, chociazby po to, aby
    przeanalizował profesjonalnie cała sytuację.
    Jesli wykluczy przyczyny z waszych stosunków rodzinnych, bedziesz miała czyste
    sumienie i wiedziała gdzie szukac dalej.
    Nie ma się co oburzać.

    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu po pysku
    przylac mogę!"
  • 13.11.07, 10:45
    Mógł równie dobrze zaobserować to zachowanie u innego dziecka w
    żłobku i powtórzył w sytuacji analogicznej.
    --
    " Kiedy w Warszawie przejdziemy z Dworca Centralnego do Złotych
    Tarasów, dostajemy jasną nauczkę: kapitalizm jest piękny, a to, co
    wspólne, musi śmierdzieć"
    Kinga Dunin.
  • 13.11.07, 10:51
    Dokladnie.
    Poza tym z kolejnego postu wynika, ze zachowanie ma uzasadnienie
    (dziecko przestalo byc traktowane ulgowo w kwestii kolejnosci).
    Dodatkowo, sytuacja z agresja zdarzyla sie pierwszy raz - gdyby cos
    takiego nadawalo sie od razu do diagnozu psychologicznej, to kolejki
    to tychze bylyby kilometrowe.
    Inna sprawa, ze do psychologow przychodza ludzie z takimi
    problemami, ze az dziw. To wlasnie skutek braku przygotowania do
    roli rodzica, czego pieknym przykladem jest slynna superniania.
    --
    Szanowni Państwo! 21.10.2007 skończył się w Polsce kaczyzm.

    (Przy)biegli rewidenci
  • 13.11.07, 11:25
    ja mam ten sam problem, mały poszedł we wrzesniu do przedszkola, chodził w kratkę przez choroby, ostatnie trzy dni przedszkola to był koszmar, gryzł, był niegrzeczny i agresywny. wziełam od pań numer do palcówkowego psychologa, skontaktowałam się. Trafilismy na suer pomoc. Pani psycholog przyjechała do nas do domu, żeby zobaczyc jak się zachowuje na swoim gruncie. Była u nas ponad dwie godziny, obserwowała, potem rozmawialismy, dała nam mnóstwo rad i wskazówek, ale przede wszystkim pomogła nam rozgryźć problem małego. Nic nie bierze się z niczego, mały przezył w przedszkolu coś co u niego taka reakcję wywołało i teraz wiemy co. Nasz mały jest bardzo inteligentny, na dodatek potworny indywidualista i najprawdopodobniej problem polega na tym, że panie w przedszkolu i dzieci się nie chcą jego woli podporządkowac i to go złości. Początkowo czuł się tam nieswojo, więc sie miarkował, było dużo do oglądania, więc mu się samemu nie nudziło, teraz co miał zwiedzic już ziwedził, co było do obejrzenia obejrzał i zaczął rozglądac się za kompanem do zabawy i jak coś jest nie po jego myśli złości się, a z tym wybuchem emocji sobie nie radzi i reaguje jak potrafi. Po pierwsze to nie jest agresja, agresja to zamierzone działanie, trzeba mieć zamiar i świadomośc skutku. U takiego berbecia to impuls, on po chwili gdy emocje opadną wie, że zrobił źle. Pani psycholog pojechała potem do przedskola porozmawiać z paniami i podpowiedzieć im kilka sposobów na mojego ancymona. Nie bój się, psycholog nie przychodzi z założeniem, że katujesz dziecko, a już na pewno nie myśli, że go z mężem gryziecie. Bez przesady. Twój mały zna zasady panujące w domu, w domu masz czas na negocjacje i tłumaczenie, w przedszkolu jest krótka komenda nie czy nie wolno i dziecko może miec problem z akceptacją tych komend, jeśli do tej pory tłumaczyliście dlaczego nie wbiegamy na ulicę, a dziecko jest ciekawe i samo dopytuje dlaczego. trzeba powoli go tego nauczyć. Nie licz, że takie żywe, mądre dziecko ale impulsywne dziecko wytresujesz. Pani psycholog powiedziała, że to nie mozliwe. Nie mozna dziecka tłamsić, ale pokazac mu inne mozliwości okazania złości, mówienia o swoich uczuciach i emocjach. to nie potrwa dwa dni. Idz do pscyhologa, niech pozna Waszego smyka, postawi jakieś wnioski i da precyzyjne rady na Jego problem. Powie co macie robić. Każda placówka ma psychologa, musisz zapytac panie.
  • 13.11.07, 11:48
    To, ze dziecko raz ugryzlo jakies innego dzieciaka nie swiadczy o tym, ze cos jest nie tak...Dzieci gryza, szczypia i pluja. Niektore nie robia nic z tych rzeczy, a niektore maja taki etap w swoim zachowaniu i to mija. Moj synek kiedy byl w wieku Twojego plul , bylo to straszne, bo gdy tylko ktos powiedzial do niego cos, co mu sie nie spodobalo- plul. Przeszlo, minelo. A nikt w domu nikogo nigdy nie plul, wiem, ze byly bajki o smokach, ktore zionely ogniem i to byl taki jego ogien. Pewnie, ze lepiej pojsc do psycholaga dla swojego(mam taka nadzieje) swietego spokoju. Nie panikuj, spokojnie. Takie zachowanie moze wynikac z postawy obronnej, ktora jest reakcja na zlobek.
    --
    Widzisz cos;i dziwisz sie "Dlaczego"? A ja marze o czyms czego nigdy nie bylo i twierdze "Dlaczego nie?"
  • 13.11.07, 13:44
    U mojego dziecka agresja rozpoczęła sie z chwilą pójścia do
    przedszkola, które de facto 2 razy zmienialiśmy. Bardzo nietrafiony
    wybór, gdzie panie dzicko na siłę kładły na leżaki lub dzwoniły po
    mnieżebym wyszła z pracy przyjechała do przedszkola go uspokoić.
    Cała ta sytuacja pogłębiła jego złe zachowanie. Na szczęście w końcu
    trafiliśmy na fajne przesdzkole, super panie, doskonale radzące
    sobie z dziećmi. Niestety trawało ponad rok ale minęło jak ręką
    odjął z małą pomocą pań smile)
  • 14.11.07, 08:47
    a no widzisz moj chlopak starszy 3,6 jest bardzo delikatny,cichy,
    spokojny,grzeczny (notorycznie prosze, dziekuje itp), przejmujacy
    (jak rozleje mu sie kropka picia to przeprasza 100 razy i dopytuje
    sie czy nie jestem zla i za chwile znow mowi kocham Cie i bardzo Cie
    przepraszam nie chcialem.
    Ja tlumacze ze nic sie nie stalo, ze zdarza sie, w ogole serce mi
    staje jak widze, slysze takie zachowanie i staram sie jak
    najdelikatniej, czasem specjalnie sama cos rozleje i mowie o zobacz
    jaka ze mnie gapa, ale poto sa scierki itp.

    W tym roku nowa grupa, bo w 2 latkach inne panie, no i nowa pani na
    poczatku podejrzanie patrzyla na nas i wypalila z pytaniem czy
    dziecko jet w domu tresowane i musztrowane jak w wojsku, bo takiego
    grzecznego dziecka nie widzialy i to niemozliwe zeby samo z siebie
    takie bylo.poprosilam, zeby pogadala sobie z paniami z 2 latkow, no
    i troche przystopowala, ale i tak jeszcze czasami sie przyglada....

    z jednej strony do szalu mnie to doprowadza
    z drugiej - a jakby faktycznie bylo takie dziecko, to i dobrze ze
    sie interesuje

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.