Dodaj do ulubionych

mój 5,5 letni syn boi się wszystkiego-poradźcie

16.12.07, 23:50
Witajcie. Piszę tu, bo mam nadzieje, że może ktoś da dobrą radę albo
przynajmniej spojrzy obiektywnie na sprawę.
Mój synek ma 5,5 roku.Mamy z nim duży problem i ta sytuacja trwa-z
różnym nasileniem-dosyć długo,tak z pół roku chyba.Nie było jednak
jakiegoś wydarzenia z którym mogłabym to powiązać.Już wyjaśniam w
czym rzecz: mój syn wzystkiego się boi.Nie zostanie sam w pokoju,
nie chodzi sam do toalety(jeśli nikt z nim nie pójdzie,wstrzymuje i
nie załatwia sie),zwykle chodzi za nami krok w krok.Boi się
ciemności,duchów,cieni na ścianie,złodziei,którzy przyjdą w
nocy,różnych masek na twarzy (np. w przedstawieniach),domowych
odgłosów... właściwie boi się wszystkiego.Jego lęk objawia się tym,
że np. zaczyna się trząść, kulić w sobie, gdy zostanie na chwile sam
w pokoju, bo np. nie zauważy jak wyjdę-ucieka z krzykiem,płacze,nie
chce zasypiać, w ogóle zamykac oczu wieczorem. Zasypia w jednym
łóżku z bratem, przy zapalonej lampce i otwartych drzwiach, ale
ciągle woła z przerażeniem w głosie:mamo,tato. Mówił już kilka razy,
że najgorsze w jego życiu jest to, że trzeba iść spać.Czasami miewa
złe sny, ale my spimy w tym samym pokoju i przychodzi wtedy do
nas.Rano nie chce opowiadac co mu się sniło, czasem nie pamieta.
Młodszy syn,który ma 2 lata i 8 m-cy,wszędzie z nim chodzi, mówi:nie
bój się, ja z jestem z tobą itp, ale niestety też zaczyna się
podobnie zachowywać.Starszy szuka jakby sojusznika w tym swoim
strachu, bo np.gdy oglądają bajkę(nawet Teletubisie!)pyta młodszego:
ty tez się boisz, prawda?. Widać, że nie umie sobie z tym strachem
poradzić. Męczy go to, ale nie jest w stanie się przełamać.
Oczywiście rozmawiamy z nim o tym, pytamy czego się
boi,tłumaczymy.Staramy się nie negowac jego odczuć mówiąc np. nie ma
się czego bać-bo wiemy ze sie naprawdę boi.Rozmawialiśmy o tym, że
kazdy się czegoś boi,podawaliśmy przykłady, czego boję się ja czy
mąż, ale on zrobił sobie z tego wytłumaczenie dla swojego strachu -
"bo kazdy się czegoś boi".Byliśmy już raz u psychologa,na razie to
diagnozowanie,następna wizyta za miesiąc dopiero.A jak w
międzyczasie mu pomóc? On męczy się z tym straszliwie, my także, bo
nie odstępuje nas na krok. Dodam, że ogólnie jest otwartym
dzieckiem, chętnie chodzi do przedszkola, łatwo nawiązuje
kontakty,ale jest b. wrażliwy i mocno wszystko przeżywa.
Czy ktoś z Was miał podobną sytuacje i jakoś sobie z nią poradził?
Albo ma jakiś pomysł? Podpowiedzcie, jak postępować z synkiem, żeby
dało się normalnie funkcjonować.Bo w tej chwili wszyscy jesteśmy
zmęczeni ta sytuacją, a dziecko bardzo rozchwiane emocjonalnie.
Jesli ktoś zechce podzielic się swoją opinią, dziękuję z góry.
Edytor zaawansowany
  • 17.12.07, 00:05
    w takim natężeniu nie miałam
    Córka miała "fazy" strachu.. bała sie komaróww, ciemności,
    usypiania itp

    Tyle, ze wydaje mi się, ze wiem czym to było powodowane (a to jakiś
    durny film, a to przeżycie w przedszkolu)

    Nie wiem co Wam poradzić. My zaakceptowaliśmy fakt, ze sie bała i np
    przez pewien czas spała z nami (przenislismy jej materac do
    sypialni smile itp
    z czasem samo przeszło

    zacznij regularnie podawac melisę (napar)
    nie zaszkodzi
    --
    Homo sapiens non urinat in ventum
  • 17.12.07, 00:14
    Z calą pewnością nie czekałabym miesiąc na kolejną wizytę, tylko
    poszłą z dzieckiem prywatnie do dziecięcego psychologa, skoro
    jego "strach" przybiera taką formę.

    Oczywiście nie mówię, abyś sobie odpuściła zupełnie tę wizytę za
    miesiąć, ale ja generalnie jestem zwolenniczką dublowania lekarzy i
    innych specjalistów, bo chcę mieć pewność, ż eobaj powiedzą to samo.

    Z dziecięcymi lękami spotkałam się w wykonaniu mojej młodszej
    siostry. Ona tak, jak Twój synek bała się doslownie wszystkiego -
    nie chodzilą wyrzucać śmieci, bo bała się kotów, które mogą
    wyskoczyć z pojemnika, nie chodziła po ziemniaki do piwnicy, bo
    duchy, nie zostawała sama kąpiąc się w łazience, gdy słyszałą, ze
    inni domownicy zeszli piętro niżej, nie zostawała w domu pod
    nieobecność rodziców, bo już widziala siebie w roli zwlok
    zaciukanych przez jakiegoś bandytę, pająk który spacerował po
    zewnętrznej szybie zamkniętego okna musial być przeze mnie
    ukatrupiony, bo inaczej bała się spać ... wstawałą w nocy, składała
    poduszkę na pół, przykładała ją sobie do brzucha i szła sprawdzić,
    czy rodzice żyją (poduszka wrazie, gdyby napastnik chciał ją dźgnąć
    w brzuch) - takich histroryjek mogłabym opowiedzieć dziesiątki.

    Moja mama nie poszła z nia do psychologa, bo generalnie była
    dzieckiem zdrowym i pogodnym, więc ten strach robił u nas w domu
    za "ciekawostkę".


    Za wyjatkiem sekundowania Wam w wizytach u psychologa niewiele
    pomogę. Powiem jeszcze tyle, że pamiętam siebie z dzieciństwa, ze
    jako dziecko bałam się piekła. Usłyszalam o nim na lekcji religii i
    noc stała się dla mnie znienawidzoną porą doby. Bałam się, że nie
    byłam wystarczająco grzeczna, aby w razie śmierci pójść do nieba. Co
    wieczór odwlekałam moment pójścia do łóżka, a jak już się w nim
    znalazłam, to biegłam do rodziców, przytulalam się do nich i
    prosiląm o zapewnienia, że nie umrę, a jeśli już to nie pójdę do
    piekła.

    Teraz sama mam 5 letnią córkę i nie funduję jej lęków religijnych,
    niemniej jednak ona już zaczyna rozeznawać się w prawach rządzących
    naszym życiem i niedawno miała wieczór rozpaczy. Plakała i
    krzyczała, że ona nie chce umrzeć, że nie chce abyśmy my umarli ...
    i to była na prawdę ogromna rozpacz.

    Pamiętam, że kiedyś czytałam artykuł, w któym byly wyszczególnione
    różne strachy jako naturalny etap rozwoju dziecka, jakie przechodzą
    dzieci, np. maluchy boją się obcych, a te starszaki właśnie w dużym
    stopniu śmierci i duchów.


    Chcialam się jeszcze Ciebie zapytać, czy oglądacie dzienniki,
    wiadomości i inne panoramy przy nim? Może ogląda bajki, w których
    zło, potwory, duchy, truupy i inne makabry grają główne role?

    Mam nadzieję, ze psycholog omoże rozwiązać Wasz problem.

    Póki co trwalabym przy nim i zapewniała, że jestem z nim i nie
    pozwolę, by coś złego się stało, że rodzic sobie ze wszystkim
    poradzi.
    --
    "Mama szczęśliwa, to mama trochę leniwa"
    Koni i Kornelka
    zapraszam na forum Pędraki 2004
  • 17.12.07, 07:51
    Chodzenie do psychologa zajmie duzo czasu i wytrwalosci ewentualnej
    terapii.
    Moj syn tez byl /teraz tylko czasami/ bardzo bojazliwy ,czesto sie
    bal np spac ,podejrzewam o te strachy niektore zwariowane nowoczesne
    bajki.
    "Terapie "zastosowalam sama juz od 4 latek zapisalam go na ogolny
    sport,potem na karate zeby zdobywal poprzez to pewnosc siebie i to
    pomaga naprawde do tego rozmowy tlumaczenie.
    U nas dodatkowym minusem bylo nawet to ze syn nie chcial sam np
    kupic czegos ,wogole malomowny malo sie odzywal z obcymi prawie
    wcale i ja zastosowalam podstepnie wysylalam go po ulubione lody na
    basenie czy frytki zeby wymusic i przelamac jego opory.
    Teraz kupuje sam bez problemu /ma obecnie 8 lat/fakt ze nadal
    niesmialy z rezerwa.
    Dodatkowo mielismy problem spania bo tez sam sie bal i tylko chcial
    z nam w sypialni wiec wpadlam na pomysl zeby sprawic nam psa poza
    tym moj maz jest zagorzalym psiarzem wiec radosc obupulna.
    Tak wiec wraz z przyjsciem psa syn zmienil nasza sypialnie na swoj
    pokoj bez oporow bardzo chetnie a ja zgodzilam sie aby pies spal
    obok lozka.
    Niestety pies po roku ucikl i zaginal bez sladu ,rozpacz byla wielka
    ale syn nauczyl sie spac sam i jak widzialam pies potrafi dziecko
    naprawde bardzo zmienic ,szczegolnie takie zamkniete w
    sobie ,bojazliwe.Powiedzialabym pies jako najlepszy terapeuta smile
  • 17.12.07, 10:33
    swoj strach?
    Niech zobaczy potem tego pozytywne strony?
  • 17.12.07, 11:02
    i moze powinniscie znalezc psychologa ktory pomoze wam szybciej?
    A nie za miesiac? A moze nie dawac temu strachow tyle uwagi?
  • 18.12.07, 21:07
    Dzięki wszystkim za odzew. Każda/y z Was ma trochę racji. Pewnie
    częściowo to wina bajek,nie sposób od nich uchronić, ale raczej
    uważamy na to, co dzieci ogladają. Sadzę jednak, że to kwestia
    psychiki. Psa mamy, ale jest za duży do domu. Rzeczywiście sprawa
    robi się coraz poważniejsza, wczoraj rozmawialiśmy z synkiem tak na
    poważnie, opowiedział jak się czuje,okazało się, że boi się nawet
    przechodzić koło mebli, które sa na nózkach, bo ktoś tam może
    być.Jest taki przerażony i bezradny. Na razie śpi razem ze mna, nie
    zostawiam go samego, chodzę z nim do toalety. Uciążliwe, ale chcę
    zeby się troche wyciszył.No i szukam psychologa. Pozdrawiam.
  • 13.07.14, 21:33
    witaj, napisz proszę co wyjaśniło się z Twoim synkiem ? po latach jaki jest itd, czytając to co napisałaś, miałam wrażenie że czytam o moim synku, szok, nawet rodzeństwo się zgadza tyle że dziewczynka ... pozdrawiam
  • 13.07.14, 23:25
    no on ma tera 13 lat i mysle ze autorki tu juz nie ma....
    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 14.07.14, 09:04
    przeciez tam chyba nie biega za pania non stop??
  • 14.07.14, 21:07
    A nie macie w rodzinie jakiejs "zyczliwej" ciotki, wujka czy babci, ktorzy karmia dziecko strachami typu "jak nie zjesz kolacji to przyjdzie baba jaga i cie zje"? Nam sie sie zdaje, ze to kretynizm ale dzieci w to wierza. Moja siostra miala tak do mniej wiecej 7 lat, potem wyszlo na jaw, ze babcia ja straszyla. Na szczescie jak jej starsza siostra, rodzice i ulubiona ciotka wytlumaczyli, ze nie ma sie czego bac to natychmiast przeszlo ale przed tym bylo naprawde zle.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 17.07.14, 10:37
    ten dzeiciak ma juz 14 lat smile))
  • 22.09.17, 13:03
    Dzień dobry. Tak jakbym czytała o moim synku 5,5 rocznym , z taką różnicą ze nie ma brata. Jesteśmy już na skraju wytrzymałości i zmęczenia bo mały codziennie przychodzi do nas w nocy, rzuca sie, śpi w poprzek, nie śpi on i my. Sytuacja trwa już kilka miesięcy (w wakacje było lepiej bo nocowaliśmy w jednym pokoju w hotelach o pensjonatach, ale tez bal sie sam iść do łazienki która była kilka metrów obok!). Najdziwniejsze jest to ze on jest bardzo przebojowy, odważny w kontaktach z obcymi ludźmi z dzieciakami , jest wręcz liderem wśród kolegów . Nie jest to nieśmiałe i zastraszone dziecko. Równocześnie fascynują go wszystkie książki, bajki o potworach, ciemnych mocach, wojnach, jakichś starworsach, co innego to nuda. Nic innego go nie interesuje. . Dzisiaj 22.09.2017 poprosiłam Panią z przedszkola o pomoc , wybieram sie tez do psychologa. Strasznie mi szkoda mojego dziecka.
  • 23.09.17, 22:30
    Mojego synka kolega także jak Twój synek wszystkiego się boi, moim zdaniem to od telewizji-ogłada jej bardzo dużo i to treści niekontrolowane. Mój syn mało a nawet bardzo mało ogląda telewizji i nawet nie wierzy w to,co on się boi.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/d69cqps6vu3dzm7u.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/5b09t5odxowiiwbv.png
  • 26.09.17, 09:20
    PO Co?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.