moje dziecko mnie nie slucha Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • witam serdecznie! mam byc moze banalny ale niezwykle irytujacy problem. otoz
    moja 1,5 roczna coreczka kompletnie mnie nie slucha. obojetnie czy prosze ja o
    to by podeszla do mnie gdy oddala sie zbyt daleko podczas spacery, czy gdy
    wyciaga brudne sztucce ze zmywarki gdy ja wkladam naczynia, czy kiedy mowie
    jej ze nie moze stac blisko telewizowa.... gdy podnosze glos, aby jakos
    silniej zaakcentowac to co do niej mowie zamyka uszy rekoma i odwraca sie ode
    mnie. malo tego smieje sie gdy sprawia mi bol... szczypie mnie bije glowa itp
    i podczas wykonywania tych czynnosci sie poprostu smieje. do centrum
    handlowego juz w ogole nie mozna z nia pojsc bo wyrywa sie ucieka krzyczy i
    kladzie sie na ziemi... to akurat widze czesto ale... co zrobic zeby poprostu
    mnie sluchala? z gory dziekuje za pomoc. jestem juz zalamana....
  • A jak Ty na to wszystko reagujesz?
  • juz sama nie wiem co mam robic... tlumaczylam jej cichutko, podnosilam glos,
    dalam klaspa.... nic na nia nie dziala... kompletnie nic.
  • tres_chic napisała:

    > witam serdecznie! mam byc moze banalny ale niezwykle irytujacy
    problem. otoz
    > moja 1,5 roczna coreczka kompletnie mnie nie slucha. obojetnie czy
    prosze ja o
    > to by podeszla do mnie gdy oddala sie zbyt daleko podczas spacery,
    czy gdy
    > wyciaga brudne sztucce ze zmywarki gdy ja wkladam naczynia, czy
    kiedy mowie
    > jej ze nie moze stac blisko telewizowa....

    Musisz "dopilnować" aby zrobiła to, o co prosisz np gdy się oddala
    to weź za ręke i przyciągnij mówiąc stanowczo "mama prosi abyś
    przyszła blisko" jak stoi blisko telewizora to weź za rękę odprowadź
    dalej i powiedz stanowczo "mama prosi abys stała dalej od telewizora"
    Powtarzaj do skutku.
  • bardzo bym chciala zeby mnie posluchala. bralam ja za reke podczas spaceru...
    wyrywa sie i kladzie na ziemi i zaczyna plakac. ciagle ucieka w ta sama strone
    mimo iz ja zabieram za raczke i mowie zeby sie nie oddalala albo poprostu szla
    ze mna.... nie slucha.
  • zapomnialam jeszcze dodac ze dzis 15 razy mowilam jej ze nie wolno wyciagac nozy
    ze zmywarki, ona patrzy mi w oczy i robi dokladnie to samo przez caly czas kiedy
    wkladalam naczynia. najgorsze jest ze ona to wszystko rozumie...
  • tres_chic napisała:

    > najgorsze jest ze ona to wszystko rozumie...

    Oj szczerze watpię, tylko sprawia wrażenie że rozumiesmile
  • mam taka nadzieje. ale.... skoro rodzice mowia do swoich 1,5 rocznych dzieci ze
    czegos nie wolno i one tego nie robia.. dlaczego moja robi?
  • Nie jestem pewna czy ona rozumie o co ci chodzi,że nie wolno to nie
    wolno.Może podczas wkładania naczyń,gdy Ci przeszkadza to ją weź i
    odnieś do pokoju i powiedz POBAW SIĘ.Może ciągłe NIE WOLNO to dla
    niej zabawa.Gdy wr óci zrób to jeszcze raz i niestety rób to do
    skutku.Może za dużo tych słów NIE WOLNO.Podczas oglądania telewizji
    też ją od niego odsuń.A na spacerze nie trzymasz jej za rękę?Może
    twój ton jest mało stanowczy.
  • Wiesz co? smile Czytajac to, co napisalas, przed oczami stanal mi
    obraz mojej wlasnej rodzinki wink

    Moja mala ma 3 latka, NIEZWYKLE silny charakter, bardzo silne
    poczucie tego, co chce, i to nie jest tylko efekt wieku, bo tak bylo
    ZAWSZE. I zachowywala sie dokladnie tak samo, jak Twoja coreczka.
    Ba, czasami zachowuje sie tak nadal, ale tylko... przy tacie!

    Z mojego punktu widzenia (ale chyba jest to tez punkt obiektywny,
    jesli brac pod uwage skutecznosc) tata jest wobec niej zbyt
    delikatny, lagodny... Wyglada to w ten sposob, ze jesli trzeba juz
    wyjsc z placu zabaw, ubrac sie przed wyjsciem do przedszkola lub
    cokolwiek innego, to tata... prosi... mowi i tlumaczy... a dziecko
    robi, co chce... Konczy sie to tym, ze w koncu maz wola mnie "na
    pomoc" albo sama ruszam do dzialania, gdy widze totalny brak
    efektu... Tak, jak ktos napisal wczesniej: musisz sprawiac, by
    faktycznie robila to, o co prosisz. Nie moze sie oddalac i koniec,
    nie moze wyjmowac nozy i już. To Ty ustalasz zasady i musisz nauczyć
    ją ich przestrzegać... Nie odbierzesz jej jakiegoś głębokiego
    poczucia podmiotowości czy wolności, jeśli zabronisz jej bawić się
    nożami! Ona jest dzieckiem i naturalną koleją rzeczy jest, że w
    racjonalnych sprawach musi się słuchać rodzica... Powtarzać "chodź
    tutaj" możesz sobie do woli godzinami... I nic dziwnego, że nie
    przjdzie wink Jeśli nie przyjdzie po 1 czy 2 nawolywaniach, to idziesz
    i bierzesz ją sama, w naszej rozinnej spoufalonej terminologii
    nazywa się to "za wszarz", ale oczywiście za rękę wink I przygotuj się
    na to, że egzekwowanie potrwa jeszcze kilkanaście lat, skąd indziej
    wzięłyby się słynne "ile razy mam powtarzać?!" i "czy ty rozumiesz,
    co ja do ciebie mówię?" albo "uczę się i uczę, a ty nic!" wink
  • Za dużo od niej wymagasz - wymagasz, by byłą GRZECZNA i POSŁUSZNA -
    dzieci nie są grzeczne i posłuszne z natury, one są żadne wiedzy,
    nowych doświadczeń, chcą się o wszystkim przekonać same itd. Ona nie
    jest niegrzeczna ona jest JAK NAJBARDZIEJ NORMALNA.

    I przypominam Ci, że ma TYLKO 1,5 roku.

    Dzieci grzeczne z natury to jest ewenement.

    Oczywiście, nie namawiać Cię tutaj do zaprzestania uczenia jej co
    jest dobre a co złe, ale do innego spojrzenia na Twoją córcię. Być
    może kiedyś będziesz miała drugie dziecko, wóczas się przekonasz, ze
    te wymagania, które dziś masz do swojego malucha są mocno na wyrost.
    Będziesz wówczas porównywała swoją np. trzy-cztero latkę do tego 1,5
    rocznego nowego malucha i zastanawiałą się "jak mogłam być tak
    surowa, przecież to jest jeszcze zupełne maleństwo".

    Po drugie - dzieci NIE PAMIĘTAJĄ przestróg rodziców.
    Czytałam na ten temat artykuł z psychologii rozwoju - możesz 10 razy
    powtarzać maluchowi, że wyciągając nóż ze zmywarki może się
    skaleczyć, ale on o tym zapomni do następnego razu - zapomni w
    tempie błyskawicy. Gdyby się skaleczyl zapamiętałby dużo szybciej,
    jednak żadna matka przecież na to nie pozwoli.


    My rodzice jesteśmy przeświadczeni, że dobrze wychowujemy swoje
    dzieci - niestety podstawowy błąd jaki popełniamy - nie potrafimy
    umiejętnie rozmawiać z dzieckiem i nie potrafimy umiejętnie go
    słuchać.

    Proszę - kup sobie jakąś fajną książkę z zakresu psychologii rozwoju
    dziecka, byś mogła się z niej dowiedzieć, czy rzecz która Cię martwi
    lub wkurza na jakimś etapie zycia Twojego dziecka jest czymś w jego
    wieku normalnym (przeważnie tak własnie jest).

    Nawiąż kontakt z mamami dzieci w podobnym wieku najlepiej takimi,
    które mają nie tylko tego malucha ale i nieco starsz edziecko, a
    wóczas dowiesz się, z enie jesteś sama ze swoim niepokojem - inne
    mamy również przeżywają podobne Twoim rozterki.

    Po trzecie kup sobie książkę "Jak mówić aby dzieci na słuchaly, jak
    słuchać aby dzieci do nas mówiły" - to nie jest sucha teoria, to
    jest zapis warsztató jakie prowadzą autorki z rodzicami dzieci w
    różnym wieku. Przyznam, ze moja "biblia" od jakiegoś czasu.

    Głowa do góry - jest dobrze, będzie jeszcze lepiej - tylko zamiast
    się martwić to się ciesz, chociaż czasami to radość przez łzy smile

    --
    "Mama szczęśliwa, to mama trochę leniwa"
    Koni i Kornelka
    zapraszam na forum Pędraki 2004
  • Ja na takie zachowanie gdy dziecko kładzie się na ziemi wogóle bym
    nie reagowała.Postała,poczekała aż przejdzie.Mam nadzieję że ty nie
    spełniasz wszystkich jej zachcianek,bo takie napady płaczu jak
    dziecku cos nie pasuje to takie wymuszanie"Im bardziej będę
    płakał,tym mama szybciej ulegnie".
  • Porady z ortografii to chyba nie tutaj,pomyliło Ci się.
  • Ja ostatnio wlasnie robie sobie rachunek sumienia wink i zastanawiam
    sie, dlaczego moj syn jest bardziej posluszny, gdy prosi go o cos
    tata, a mnie troche lekcewazy... Doszlam do wniosku, ze wina lezy po
    mojej stronie - nie egzekwuje stanowczo wykonania prosby sad Maly
    wie, ze moja prosba jest mniej warta niz taty i mozna jej nie
    spelnic. Warto wiec "pomoc" mu w jej realizacji, nawet kosztem kilku
    wylanych lez. My juz nad tym pracujemy... wink
  • Oczywiście, że dziecku potrzebne są granice, ustalenia,
    konsekwencja, ale nie ŻELAZNA - a może słucha taty dlatego, że tata
    słucha jego?
    --
    "Mama szczęśliwa, to mama trochę leniwa"
    Koni i Kornelka
    zapraszam na forum Pędraki 2004
  • Zdecydowanie za dużo wymagasz od półtorarocznego malucha.
    Noże po prostu schowaj..
    Tłumacz, ale nie spodziewaj sie natychmiastowej reakcji

    Klapsy przemilczę..
    --
    Homo sapiens non urinat in ventum
  • Czy mogłabyś podać autora książki "Jak mówić..."
    Dzięki
  • Adele Faber, Elaine Mazlish
    Książka wygląda tak:
    www.gwp.pl/product/520.html
    --
    "Mama szczęśliwa, to mama trochę leniwa"
    Koni i Kornelka
    zapraszam na forum Pędraki 2004
  • ..moj Maly ma toczka w toczke zachowania takie.
    bardzo latwo jest nie-zareagowac na kladzenie sie na ziemi ,Anito. tak robie.
    ale jesli maly za miejsce pokladania sie wybierze ulice, to po moim braku
    reakcji (bo nie robie nic), zrywa sie i leci prosto na ulice. o wlasnie, to tez
    jest dobre- tlumacze mu, milion razy "to sa samochody, niebezpieczne, jak
    wejdziesz pod nie to zostanie z ciebie mokra plama". na nic. gdy wyjdziemy na
    dwor nie ma opcji, musi wleciec na ulice. jak go zlapie to wije sie i wyje.
    ciagle tak jest.
  • bzdura bzdura bzdura. moj ton np. jest bardzo stanowczy, ale wszystko na nic
    jest. NIE chodzi za reke, zadna sila go nie naklonie, przemocy nie uzywam.
  • Jak mowisz 15 raz to dla niej to jak brzeczenie muchy. Otwieraj
    zmywarke jak spi
  • > bzdura bzdura bzdura. moj ton np. jest bardzo stanowczy, ale
    wszystko na nic
    > jest. NIE chodzi za reke, zadna sila go nie naklonie, przemocy nie
    uzywam.

    Moje dziecko zaczelo chodzic za reke dopiero teraz 3.5lat. Na
    spacery wozilam w wozku do parku, albo na lake, albo do rezerwatu i
    tam mogl chodzic gdzie ON chcial.
  • > tlumacze mu, milion razy "to sa samochody, niebezpieczne, jak
    > wejdziesz pod nie to zostanie z ciebie mokra plama".

    Jak mój synek miał ok. 1,5 roku, to na wszelki wypadek spacerowałam wyłącznie po parkach, placach zabaw i w innych miejscach oddalonych od widoku ulicy i jeżdżących samochodów - przyciągały małego jak magnes wink
    Tłumaczenie? Tłumaczyłam i owszem. Jak miał prawie 4 lata w końcu się z nim dogadałam. I co? Okazało się, że on doskonale wie, że samochody są niebezpieczne, ale jego zdaniem on jest od nich szybszy wink I jak tu wytłumaczyć to irracjnalne przekonanie o własnej mocy? Po prostu się nie da.

    Z córką nie miałam podobnych problemów.

    Pozdrawiam
    Jola
  • kamien z serca mi spadlsmile
    pewno,ze tak. uwazam,ze sa dzieci, ktore chodza wczesniej za reke (takie typy)a
    inne nie. koniec i szluss!smile buzi

  • smile
  • oczywiscie lilu masz racje. mam podobnego malego jak autorka, ale niektorzy
    chyba mysla, ze cos nie tak czynimy w zwiazku z wychowaniem dzieci.. WIEM,ze sa
    dzieci, ktore nie maja takiego glodu doznan, co moj maly, wiec zachowuja sie
    duzo grzeczniej (patrz->chodza za reke). ale..tak naprawde cieszy mnie to,ze on
    jest wlasnie taki.
  • nie zgodze sie z Toba. jesli nie widze efektu, egzekwuje zachowanie sama (tzn.
    przychodze, jak nie idzie do mnie.itp,itd),ale CO Z TEGO. codziennie dziesiec
    razy dziennie sytuacja jest wypisz-wymaluj IDENTYCZNA. jego zachowanie ani ciut
    sie nie zmienia. tak jest m.in.ze zmiana pieluchy-odkad zaczal obracac sie na
    bok, potem raczkowac,a w koncu chodzi ucieka ile wlezie,wrzeszcy chociaz wie,ze
    i tak go przewine no i chyba nie jest milo chodzic z kupa?
    ..tak wiec godze sie z usmiechem ze stanem rzeczy i czekam az podrosnie za
    porada kolezanek forumowychsmile
  • a nasz ani taty ani mamysmile

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.