• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

moje dziecko mnie nie slucha Dodaj do ulubionych

  • 31.03.08, 20:37
    witam serdecznie! mam byc moze banalny ale niezwykle irytujacy problem. otoz
    moja 1,5 roczna coreczka kompletnie mnie nie slucha. obojetnie czy prosze ja o
    to by podeszla do mnie gdy oddala sie zbyt daleko podczas spacery, czy gdy
    wyciaga brudne sztucce ze zmywarki gdy ja wkladam naczynia, czy kiedy mowie
    jej ze nie moze stac blisko telewizowa.... gdy podnosze glos, aby jakos
    silniej zaakcentowac to co do niej mowie zamyka uszy rekoma i odwraca sie ode
    mnie. malo tego smieje sie gdy sprawia mi bol... szczypie mnie bije glowa itp
    i podczas wykonywania tych czynnosci sie poprostu smieje. do centrum
    handlowego juz w ogole nie mozna z nia pojsc bo wyrywa sie ucieka krzyczy i
    kladzie sie na ziemi... to akurat widze czesto ale... co zrobic zeby poprostu
    mnie sluchala? z gory dziekuje za pomoc. jestem juz zalamana....
    Edytor zaawansowany
    • 31.03.08, 21:00
      A jak Ty na to wszystko reagujesz?
      • 31.03.08, 21:08
        juz sama nie wiem co mam robic... tlumaczylam jej cichutko, podnosilam glos,
        dalam klaspa.... nic na nia nie dziala... kompletnie nic.
    • 31.03.08, 21:09
      tres_chic napisała:

      > witam serdecznie! mam byc moze banalny ale niezwykle irytujacy
      problem. otoz
      > moja 1,5 roczna coreczka kompletnie mnie nie slucha. obojetnie czy
      prosze ja o
      > to by podeszla do mnie gdy oddala sie zbyt daleko podczas spacery,
      czy gdy
      > wyciaga brudne sztucce ze zmywarki gdy ja wkladam naczynia, czy
      kiedy mowie
      > jej ze nie moze stac blisko telewizowa....

      Musisz "dopilnować" aby zrobiła to, o co prosisz np gdy się oddala
      to weź za ręke i przyciągnij mówiąc stanowczo "mama prosi abyś
      przyszła blisko" jak stoi blisko telewizora to weź za rękę odprowadź
      dalej i powiedz stanowczo "mama prosi abys stała dalej od telewizora"
      Powtarzaj do skutku.
      • 31.03.08, 21:13
        bardzo bym chciala zeby mnie posluchala. bralam ja za reke podczas spaceru...
        wyrywa sie i kladzie na ziemi i zaczyna plakac. ciagle ucieka w ta sama strone
        mimo iz ja zabieram za raczke i mowie zeby sie nie oddalala albo poprostu szla
        ze mna.... nie slucha.
        • 01.04.08, 15:31
          Ja na takie zachowanie gdy dziecko kładzie się na ziemi wogóle bym
          nie reagowała.Postała,poczekała aż przejdzie.Mam nadzieję że ty nie
          spełniasz wszystkich jej zachcianek,bo takie napady płaczu jak
          dziecku cos nie pasuje to takie wymuszanie"Im bardziej będę
          płakał,tym mama szybciej ulegnie".
          • 02.04.08, 14:58
            ..moj Maly ma toczka w toczke zachowania takie.
            bardzo latwo jest nie-zareagowac na kladzenie sie na ziemi ,Anito. tak robie.
            ale jesli maly za miejsce pokladania sie wybierze ulice, to po moim braku
            reakcji (bo nie robie nic), zrywa sie i leci prosto na ulice. o wlasnie, to tez
            jest dobre- tlumacze mu, milion razy "to sa samochody, niebezpieczne, jak
            wejdziesz pod nie to zostanie z ciebie mokra plama". na nic. gdy wyjdziemy na
            dwor nie ma opcji, musi wleciec na ulice. jak go zlapie to wije sie i wyje.
            ciagle tak jest.
            • 02.04.08, 20:06
              > tlumacze mu, milion razy "to sa samochody, niebezpieczne, jak
              > wejdziesz pod nie to zostanie z ciebie mokra plama".

              Jak mój synek miał ok. 1,5 roku, to na wszelki wypadek spacerowałam wyłącznie po parkach, placach zabaw i w innych miejscach oddalonych od widoku ulicy i jeżdżących samochodów - przyciągały małego jak magnes wink
              Tłumaczenie? Tłumaczyłam i owszem. Jak miał prawie 4 lata w końcu się z nim dogadałam. I co? Okazało się, że on doskonale wie, że samochody są niebezpieczne, ale jego zdaniem on jest od nich szybszy wink I jak tu wytłumaczyć to irracjnalne przekonanie o własnej mocy? Po prostu się nie da.

              Z córką nie miałam podobnych problemów.

              Pozdrawiam
              Jola
              • 03.04.08, 08:37
                smile
      • 31.03.08, 21:15
        zapomnialam jeszcze dodac ze dzis 15 razy mowilam jej ze nie wolno wyciagac nozy
        ze zmywarki, ona patrzy mi w oczy i robi dokladnie to samo przez caly czas kiedy
        wkladalam naczynia. najgorsze jest ze ona to wszystko rozumie...
        • 31.03.08, 21:28
          tres_chic napisała:

          > najgorsze jest ze ona to wszystko rozumie...

          Oj szczerze watpię, tylko sprawia wrażenie że rozumiesmile
          • 31.03.08, 21:31
            mam taka nadzieje. ale.... skoro rodzice mowia do swoich 1,5 rocznych dzieci ze
            czegos nie wolno i one tego nie robia.. dlaczego moja robi?
            • 31.03.08, 22:05
              Nie jestem pewna czy ona rozumie o co ci chodzi,że nie wolno to nie
              wolno.Może podczas wkładania naczyń,gdy Ci przeszkadza to ją weź i
              odnieś do pokoju i powiedz POBAW SIĘ.Może ciągłe NIE WOLNO to dla
              niej zabawa.Gdy wr óci zrób to jeszcze raz i niestety rób to do
              skutku.Może za dużo tych słów NIE WOLNO.Podczas oglądania telewizji
              też ją od niego odsuń.A na spacerze nie trzymasz jej za rękę?Może
              twój ton jest mało stanowczy.
              • 02.04.08, 15:23
                bzdura bzdura bzdura. moj ton np. jest bardzo stanowczy, ale wszystko na nic
                jest. NIE chodzi za reke, zadna sila go nie naklonie, przemocy nie uzywam.
                • 02.04.08, 16:47
                  > bzdura bzdura bzdura. moj ton np. jest bardzo stanowczy, ale
                  wszystko na nic
                  > jest. NIE chodzi za reke, zadna sila go nie naklonie, przemocy nie
                  uzywam.

                  Moje dziecko zaczelo chodzic za reke dopiero teraz 3.5lat. Na
                  spacery wozilam w wozku do parku, albo na lake, albo do rezerwatu i
                  tam mogl chodzic gdzie ON chcial.
                  • 03.04.08, 08:37
                    kamien z serca mi spadlsmile
                    pewno,ze tak. uwazam,ze sa dzieci, ktore chodza wczesniej za reke (takie typy)a
                    inne nie. koniec i szluss!smile buzi

            • 31.03.08, 22:16
              Wiesz co? smile Czytajac to, co napisalas, przed oczami stanal mi
              obraz mojej wlasnej rodzinki wink

              Moja mala ma 3 latka, NIEZWYKLE silny charakter, bardzo silne
              poczucie tego, co chce, i to nie jest tylko efekt wieku, bo tak bylo
              ZAWSZE. I zachowywala sie dokladnie tak samo, jak Twoja coreczka.
              Ba, czasami zachowuje sie tak nadal, ale tylko... przy tacie!

              Z mojego punktu widzenia (ale chyba jest to tez punkt obiektywny,
              jesli brac pod uwage skutecznosc) tata jest wobec niej zbyt
              delikatny, lagodny... Wyglada to w ten sposob, ze jesli trzeba juz
              wyjsc z placu zabaw, ubrac sie przed wyjsciem do przedszkola lub
              cokolwiek innego, to tata... prosi... mowi i tlumaczy... a dziecko
              robi, co chce... Konczy sie to tym, ze w koncu maz wola mnie "na
              pomoc" albo sama ruszam do dzialania, gdy widze totalny brak
              efektu... Tak, jak ktos napisal wczesniej: musisz sprawiac, by
              faktycznie robila to, o co prosisz. Nie moze sie oddalac i koniec,
              nie moze wyjmowac nozy i już. To Ty ustalasz zasady i musisz nauczyć
              ją ich przestrzegać... Nie odbierzesz jej jakiegoś głębokiego
              poczucia podmiotowości czy wolności, jeśli zabronisz jej bawić się
              nożami! Ona jest dzieckiem i naturalną koleją rzeczy jest, że w
              racjonalnych sprawach musi się słuchać rodzica... Powtarzać "chodź
              tutaj" możesz sobie do woli godzinami... I nic dziwnego, że nie
              przjdzie wink Jeśli nie przyjdzie po 1 czy 2 nawolywaniach, to idziesz
              i bierzesz ją sama, w naszej rozinnej spoufalonej terminologii
              nazywa się to "za wszarz", ale oczywiście za rękę wink I przygotuj się
              na to, że egzekwowanie potrwa jeszcze kilkanaście lat, skąd indziej
              wzięłyby się słynne "ile razy mam powtarzać?!" i "czy ty rozumiesz,
              co ja do ciebie mówię?" albo "uczę się i uczę, a ty nic!" wink
              • 03.04.08, 08:45
                nie zgodze sie z Toba. jesli nie widze efektu, egzekwuje zachowanie sama (tzn.
                przychodze, jak nie idzie do mnie.itp,itd),ale CO Z TEGO. codziennie dziesiec
                razy dziennie sytuacja jest wypisz-wymaluj IDENTYCZNA. jego zachowanie ani ciut
                sie nie zmienia. tak jest m.in.ze zmiana pieluchy-odkad zaczal obracac sie na
                bok, potem raczkowac,a w koncu chodzi ucieka ile wlezie,wrzeszcy chociaz wie,ze
                i tak go przewine no i chyba nie jest milo chodzic z kupa?
                ..tak wiec godze sie z usmiechem ze stanem rzeczy i czekam az podrosnie za
                porada kolezanek forumowychsmile
        • 02.04.08, 16:40
          Jak mowisz 15 raz to dla niej to jak brzeczenie muchy. Otwieraj
          zmywarke jak spi
    • 01.04.08, 00:47
      Za dużo od niej wymagasz - wymagasz, by byłą GRZECZNA i POSŁUSZNA -
      dzieci nie są grzeczne i posłuszne z natury, one są żadne wiedzy,
      nowych doświadczeń, chcą się o wszystkim przekonać same itd. Ona nie
      jest niegrzeczna ona jest JAK NAJBARDZIEJ NORMALNA.

      I przypominam Ci, że ma TYLKO 1,5 roku.

      Dzieci grzeczne z natury to jest ewenement.

      Oczywiście, nie namawiać Cię tutaj do zaprzestania uczenia jej co
      jest dobre a co złe, ale do innego spojrzenia na Twoją córcię. Być
      może kiedyś będziesz miała drugie dziecko, wóczas się przekonasz, ze
      te wymagania, które dziś masz do swojego malucha są mocno na wyrost.
      Będziesz wówczas porównywała swoją np. trzy-cztero latkę do tego 1,5
      rocznego nowego malucha i zastanawiałą się "jak mogłam być tak
      surowa, przecież to jest jeszcze zupełne maleństwo".

      Po drugie - dzieci NIE PAMIĘTAJĄ przestróg rodziców.
      Czytałam na ten temat artykuł z psychologii rozwoju - możesz 10 razy
      powtarzać maluchowi, że wyciągając nóż ze zmywarki może się
      skaleczyć, ale on o tym zapomni do następnego razu - zapomni w
      tempie błyskawicy. Gdyby się skaleczyl zapamiętałby dużo szybciej,
      jednak żadna matka przecież na to nie pozwoli.


      My rodzice jesteśmy przeświadczeni, że dobrze wychowujemy swoje
      dzieci - niestety podstawowy błąd jaki popełniamy - nie potrafimy
      umiejętnie rozmawiać z dzieckiem i nie potrafimy umiejętnie go
      słuchać.

      Proszę - kup sobie jakąś fajną książkę z zakresu psychologii rozwoju
      dziecka, byś mogła się z niej dowiedzieć, czy rzecz która Cię martwi
      lub wkurza na jakimś etapie zycia Twojego dziecka jest czymś w jego
      wieku normalnym (przeważnie tak własnie jest).

      Nawiąż kontakt z mamami dzieci w podobnym wieku najlepiej takimi,
      które mają nie tylko tego malucha ale i nieco starsz edziecko, a
      wóczas dowiesz się, z enie jesteś sama ze swoim niepokojem - inne
      mamy również przeżywają podobne Twoim rozterki.

      Po trzecie kup sobie książkę "Jak mówić aby dzieci na słuchaly, jak
      słuchać aby dzieci do nas mówiły" - to nie jest sucha teoria, to
      jest zapis warsztató jakie prowadzą autorki z rodzicami dzieci w
      różnym wieku. Przyznam, ze moja "biblia" od jakiegoś czasu.

      Głowa do góry - jest dobrze, będzie jeszcze lepiej - tylko zamiast
      się martwić to się ciesz, chociaż czasami to radość przez łzy smile

      --
      "Mama szczęśliwa, to mama trochę leniwa"
      Koni i Kornelka
      zapraszam na forum Pędraki 2004
      • 01.04.08, 16:04
        • 01.04.08, 16:15
          Porady z ortografii to chyba nie tutaj,pomyliło Ci się.
      • 01.04.08, 16:16
        Ja ostatnio wlasnie robie sobie rachunek sumienia wink i zastanawiam
        sie, dlaczego moj syn jest bardziej posluszny, gdy prosi go o cos
        tata, a mnie troche lekcewazy... Doszlam do wniosku, ze wina lezy po
        mojej stronie - nie egzekwuje stanowczo wykonania prosby sad Maly
        wie, ze moja prosba jest mniej warta niz taty i mozna jej nie
        spelnic. Warto wiec "pomoc" mu w jej realizacji, nawet kosztem kilku
        wylanych lez. My juz nad tym pracujemy... wink
        • 01.04.08, 16:32
          Oczywiście, że dziecku potrzebne są granice, ustalenia,
          konsekwencja, ale nie ŻELAZNA - a może słucha taty dlatego, że tata
          słucha jego?
          --
          "Mama szczęśliwa, to mama trochę leniwa"
          Koni i Kornelka
          zapraszam na forum Pędraki 2004
        • 03.04.08, 12:24
          a nasz ani taty ani mamysmile
      • 02.04.08, 13:43
        Czy mogłabyś podać autora książki "Jak mówić..."
        Dzięki
      • 03.04.08, 08:41
        oczywiscie lilu masz racje. mam podobnego malego jak autorka, ale niektorzy
        chyba mysla, ze cos nie tak czynimy w zwiazku z wychowaniem dzieci.. WIEM,ze sa
        dzieci, ktore nie maja takiego glodu doznan, co moj maly, wiec zachowuja sie
        duzo grzeczniej (patrz->chodza za reke). ale..tak naprawde cieszy mnie to,ze on
        jest wlasnie taki.
    • 02.04.08, 00:32
      Zdecydowanie za dużo wymagasz od półtorarocznego malucha.
      Noże po prostu schowaj..
      Tłumacz, ale nie spodziewaj sie natychmiastowej reakcji

      Klapsy przemilczę..
      --
      Homo sapiens non urinat in ventum
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.