Dodaj do ulubionych

wymuszanie

02.04.08, 13:54
wymuszanie jest najokropniejszą rzeczą u mojego 2 latka,robi mi
takie wariacje że szok!!!!chce wszystko czego nie może ,rozbroił mi
nawey kuchenke.nie daję już rady macie jakieś sposoby?
Edytor zaawansowany
  • 02.04.08, 15:31
    stanowczość, konsekwentność. Nie wolno to znaczy nie wolno a nie mówimy nie
    wolno dziecko buntuje sie krzyczy i wtedy sie litujemy i mu pozwalamy to jest
    najgorsze co może być!! jeśli czegoś mu nie wolno a on próbuje wymusić krzykiem
    odwróć jego uwagę i zaproponuj mu coś innego czym będzie mógł się zabawić.
    powodzenia
  • 02.04.08, 22:01
    On wymusza,a jak ty sie zachowujesz,bo to jest bardzo ważne.Chodzi
    mi o to jak ty reagujesz na jego zachowanie?Nic o tym nie
    napisałaś.Jeśli mu nie pozwalasz na coś to jak on się wtedy
    zachowuje?
  • 02.04.08, 22:03
    A tak wogóle to jek on rozbroił tą kuchenke bo nie rozumiem.
  • 02.04.08, 22:20
    Mnie tez interesuje jak Ty się zachowujesz kiedy on "wymusza"
    --
    Homo sapiens non urinat in ventum
  • 02.04.08, 23:17
    no więc tak.po 1 moja reakcja jest taka
    ;najpierw prośba lub odwrócenie uwagi póżniej trochę ostrzejszy ton
    a póżniej to już niewiem ,bo przecież niebęde się z nim szarpać
    jeszcze zależy czego dotyczy sytuacja/a co do kuchenki.jak niewidzę
    to wyciąga palniki od gazu.
  • 03.04.08, 00:08
    nikaooo napisała:

    > no więc tak.po 1 moja reakcja jest taka
    > ;najpierw prośba lub odwrócenie uwagi póżniej trochę ostrzejszy
    ton
    > a póżniej to już niewiem ,bo przecież niebęde się z nim szarpać
    > jeszcze zależy czego dotyczy sytuacja/a co do kuchenki.jak
    niewidzę
    > to wyciąga palniki od gazu.

    jak to nie wiesz?

    Co do palników - zabezpiecz je jakoś.
    >


    --
    Homo sapiens non urinat in ventum
  • 03.04.08, 09:55
    Tak, zabezpiecz tez pralkę, lodówkę, telewizor i zlikwiduj
    gniazdka.smile
    Bez kary się nie obejdzie a na ostrzejszy ton to on pewnie przestał
    zwracac uwagę.

    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • 03.04.08, 10:42
    tak jasne,kara dla 2 latka????
  • 03.04.08, 10:53
    To nie karaj i tłumacz.....efekt masz taki jaki masz
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • 03.04.08, 11:09
    masz lub miałaś 2 latka? karałaś? jak,może skorzystam z
    Twoich podpowiedzi.
  • 03.04.08, 11:25
    Mam 16 latke i wierz mi, że kiedyś miała roczek, potem dwa lata
    itd...zupełnie normalnie.
    Dla mnie niewiarygodne jest to, ze piszesz "co robic, przeciez nie
    bede sie z nim szarpac"....Szarpac? Z dwulatkiem?
    Bierze sie go pod pache, zanosi do pokoju, sadza na kanapę i pilnuje
    by odsiedział pare minut az mu głupoty w postaci zabawy z kuchenka
    gazową wywietrzeją z głowy.
    Po drugie ja nie podnosze głosu zbyt czesto i doszłam do tego
    sama....bo dzieci niewiarygodnie szybko przyzwyczajają sie do tego i
    mają to w nosie, ba nawet je to bawi. Jak za podniesionym głosem nie
    ida konsekwencje to własciwie taki sposob komunikacji mozna sobie o
    kant tyłka potłuc....szkoda, bo tak byłoby łatwiej nie tylko Tobie,
    mi tez sad
    Wybacz moze mi nie wierzysz ale radzenie sobie z 2 latkiem to pikus
    w porównaniu do radzenia sobie z dziecmi starszymi.
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • 03.04.08, 11:27
    Poza tym czasem lepiej naprawde byc surowym niz pozwolic by dziecko
    poparzyło sie o palnik który bedzie np gorący...zabawa kuchenka
    gazową czy innym tego rodzaju sprzetem to dla mnie kosmos.
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • 03.04.08, 12:07
    tak tak,moja babcia też miała 5 dzieci,jedno wychowywało
    drugie.teraz życie jest inne.Trudniejsze.dzieci też były inne
    bardziej zdyscyplinowane.nie wątpie,że jeszcze nie jeden trudy okres
    przede mną,aczkolwiek Ty możesz teraz spokojnie pisać,a ja muszę
    biec bo moj łobuziak właśnie rozlewa po dywanie swoje picie/
  • 03.04.08, 12:13
    Za to ja wczoraj miałam wywiadówke i czeka mnie egzamin gimnazjalny
    w tym miesiacu (tzn córke, ale ona podchodzi do tego lajtowo a ja
    mam schizy).
    Daj spokoj dzieci są ciagle takie same, zwlaszcza te dwuletnie a
    czasem lepiej skorzystac z mądrosci babci niz czytac pseudonaukowe
    pozycje.

    Pisze spokojnie bo nie pisze w domu. Kazdy wiek ma swoje uroki min
    rozlewane picie i umazanie wszystkiego czekoladą.
    Jednak zabawa przy oknie, kuchenka gazową, pralka i inne
    niebezpieczne strefy powinny byc dla dziecka zakazane.
    Nikt nie mowił, ze bedzie łatwo, ale czasem warto powalczyc ze złymi
    nawykami, z własnego doswiadczenia wiem, ze bardzo to procentuje w
    przyszłosci.

    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • 04.04.08, 15:34
    to.ja.kas napisała:

    > Tak, zabezpiecz tez pralkę, lodówkę, telewizor i zlikwiduj
    > gniazdka.smile
    > Bez kary się nie obejdzie

    ano owszem
    zwłaszcza gniazdka

    kara powiadasz?
    Ciekawe jaka proponujesz

    --
    Homo sapiens non urinat in ventum
  • 07.04.08, 14:30
    a wiecie, może wyjde na jakąś zołzę,ale moje dziecko za 2 m-ce
    bedzie mialo 2 latka , a żeby nie skłamać to chyba od dobrych kilku
    miesięcy stosuję karę w postaci "karnego tapczanu".Zakazuję z 5 razy
    równocześnie z tłumaczeniem dlaczego (np.nie wolno podchodzić do
    okna , bo wypadniesz i bedzie cie bardzo bolało i bedziemy mocno
    płakać" lub cos w tym rodzaju (do okna nigdy nie podchodziła, ale to
    tak obrazowo).Mówie stanowczo, a za trzecim razem dodaję,że za
    chwile bedzie kara , bo M....nie słucha.i jak nadal robi to czego
    nie wolno , biore dziecko sadzam na tapczanie w drugiego pokoju ,
    mówie za co jest kara i zamykam drzwi i wychodzę, obecnie na 2
    minuty.Później wchodzę i pytam czy M....przeprosi za swoje
    zachowanie i próbuję sie dowiedzieć czy wie dlaczego miała karę (mam
    trochę łatwiej, bo mała potrafi dobrze mówić).Wiecie u nas
    skutkuje.A ja chyba na serio zołza jestem, bo strasznie konsekwentna
    jestem w swoim działaniu, aż mnie samą to przeraża czasem.Nie
    krzycze , nie biję a mam chyba grzeczną córkę, przynajmniej tak
    mówią znajomi.Okres 2 lat to trudny czas dla rodziców, a nikt sie
    nim nie urodził.Wszytsko da sie przeżyć , ale moim zdaniem
    najważniejsza jest konsekwencja.Pozdrawiam i dużo sił.
  • 08.04.08, 11:11
    Marghe to juz Ci nie odpisze na twoje pytanie bo Gabrysia zrobiła to
    za mnie smile
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • 13.04.08, 09:16
    Konsekwencja i pokazanie że to Ty rządzisz a nie jego fochy. Moja córcia ma 1,5 roku najlpeiej skutkuje totalne zignorowanie - przerabia wtedy wszystkie mozliwości zwrócenia naszej uwagi i za chwil eprzychodzi, wyciera nos i np. ogląda ze mna bajeczke. Nie można dzieciom pokazać że wyprowadza cie to z równowagi a jak wdasz się w szarpanke to juz jestes przegrana- to dla dzieci super zabawa. Polecam na tyn style program Nianiu na pomoc
  • 18.04.08, 16:37
    wiecie co,powiem Wam ze jest lepiej,mały tak gada ze buzia mu się
    nie zamyka,a co za tym idzie więcej rozumie .NAdal broi ale tak mi
    rekompensuje swoimi zabawnymi zachowaniami ze nie umiem dłvgo
    być ''zła''
  • 19.04.08, 11:17
    Nie rozumiem, a nie da sie ukarac dwulatka? Czy tez moze jest to
    niezalecane? uncertain To, co opisaly rozne osoby powyzej to chyba jedyna,
    ale tez skuteczna metoda: ma siedziec gdzies 2 minuty. Moze czasami
    bywa to kara pozbawiona komentarza, ale to niewyobrazalne, by
    dziecko robilo, co chce, bawilo sie kuchenka, moze jeszcze ogniem i
    nozami, gdy zechce indifferent
  • 19.04.08, 11:57
    > To, co opisaly rozne osoby powyzej to chyba jedyna,
    > ale tez skuteczna metoda: ma siedziec gdzies 2 minuty.

    Chyba nie jedyna, bo ja sobie nie przypominam, aby była mi potrzebna.

    > bawilo sie kuchenka, moze jeszcze ogniem

    Moje się nie bawiły. Gdzieś w okolicy roczku pokazywałam, że ogien parzy (za radą mojej mamy, zresztą mieliśmy do dyspozycji doskonały model pokazowy, czyli węglowy piec).

    > nozami, gdy zechce indifferent

    Nie pamiętam jak z nożami (całkiem możliwe, że stołowy już miał w tym wieku w ręku), ale po ukończeniu dwóch lat dostał swoje pierwsze nożyczki, więc mógł ciąć ile chce.
    Rzeczy niebezpieczne i cenne były zabezpieczone przed dzieckiem, resztę mógł wywalać i eksplorować do woli smile

    Jak zaczynał broić, to wystarczyło to przerwać. W dodatku doskonale odwracało mu się uwagę wink Czyli np. odstawiałam w drugi kąt i czasem udało mi się go zająć czymś innym. W ostateczności spacerem wink Pozwalałam chyba na więcej niż przeciętny rodzic (np. nie wymagałam, aby nie ściągał fajnych przedmiotów z szafki wink i chodził ze mną za rączkę na spacerze). Zakazów było mało i łatwo było ich dopilnować.

    Potrzeby karania nie przypominam sobie.

    Wymuszanie? I owszem. Jak marudził i krzyczał to nie dostawał, jak był spokojny, to brałam jego prośby pod uwagę. Wrzaski przyjmowałam z całkowitym spokojem (mam tak, że jak ktoś zaczyna się denerwować, to ja się prawem kontrastu uspokajam wink )

    Pozdrawiam
    Jola
  • 23.04.17, 13:49
    Witam,
    najważniejszą rzeczą jest ustalenie zasad, a także konsekwencji ich łamania. Dziecko z góry musi wiedzieć co go "spotka" za określone zachowanie. Dzieci nas wystawiają na próby, patrzą czy będziemy konsekwentni i wystarczy się złamać by ich niepożądane zachowanie się powtarzało. To jak bardzo może się to nasilić trafnie obrazują i opisują A. Kołakowski, A. Pisula w książce "Sposób na trudne dziecko" w rozdziale "Konsekwencje" . Zachęcam do lektury.
    Jeśli konsekwencje "nie zdają egzaminu" musimy sobie odpowiedzieć na pytanie czy były odroczone czy może nastąpiły zaraz po danym zachowaniu. Jeśli będzie to miało miejsce za jakiś czas może nie być kojarzone z czynem. Czy doprowadziliśmy konsekwencję do końca czy może przerwaliśmy sytuację pod wpływem wymuszenia np. płaczem. Kolejna sprawa to klarowność sytuacji. Dziecko musi wiedzieć za co i na jaki czas jest karane. Wyjaśniamy to w krótkim zdaniu. Ostatnia rzecz – musi to powodować u dziecka dyskomfort. Jeśli zabierzemy dziecku przywilej, na którym mu nie zależy – efekt będzie żaden.
    Jakie mogą być konsekwencje? Na przykład odebranie uwagi, odizolowanie dziecka (tzw. Time-out) lub odkupienie zniszczonej rzeczy. Więcej o rodzajach konsekwencji i o tym jak je rozsądnie wprowadzić w książce, którą polecam na wstępie.
  • 25.04.17, 13:13
    Na mojego dzialalo tylko noe zwracanie uwagi. Darl sie tak jakby go ze skory obdzierano, ale ja udawalam, ze go nie widze. Po paru takich akcjach jak zobaczyl, ze noe zwracam na jego zachowanoe uwagi to przestal. A mialam awantury nie z tej ziemi.
  • 25.04.17, 23:47
    Ja ze swojej strony mam jeszcze jedną podpowiedź. To takie generalnie dobre działanie na wszystko, w pewnym sensie zapobiegawcze. Skutkuje, moim zdaniem niezależnie od wieku- trzeba dziecko chwalić, dawać mu uwagę, interesować się nim i dawać to, co wiemy, że lubi, wtedy, gdy jest właśnie spokojne, grzeczne, gdy nie wymusza. Jak zobaczy, że skupiamy się na nim w takich sytuacjach nie będzie już najprawdopodobniej takich sytuacji. Przy okazji relacja z dzieckiem wtedy jest i dla nas dużo bogatszasmile
  • 26.04.17, 16:36
    Wymuszanie dziecka jest trudną rzeczą dla rodziców. Najważniejsze dla opiekunów jest to, aby postanowili, że wytrwają i nie pozwolą dziecku na to co ono chce. Powinni być konsekwentni i stanowczo pokazać dziecku, że nie ulegną.
    Ważne jest to, aby najpierw tłumaczyć swojej pociesze, że nie wolno mu tego robić, że nie chcesz żeby się tak zachowywał.
    Jeśli do dziecka nie dociera tłumaczenie i dalej robi to co nam się nie podoba- nie ulegaj. Nie wolno także obiecywać dziecku "prezentu" za to, że przestanie się źle zachowywać, bo wtedy do dziecka tak naprawdę nie dotrze fakt złego zachowania, tylko chęć zdobycia nagrody. Możesz zabrać swoje dziecko do sklepu (przed sklepem jednak warto wspomnieć że jeśli będzie się źle zachowywało wyjdziecie). Dziecko jeśli w sklepie podejmuje próby buntu i chęć bycia nie dobrym- zwróć uwagę. Jeśli dalej będzie tak postępowało - po prostu zabierz dziecko i wyjdź ( nie należy patrzeć, że musisz zrobić zakupy, można też zakomunikować dziecku iż było nie grzeczne- nie kupiłaś mu np ulubionego serka czy soczku.) Najważniejsza w każdych sytuacjach, gdy dziecko chce coś wymusić jest wytrwałość i nastawienie, że mimo wszystko nie ulegniesz. Początki są trudne ale "trening czyni mistrza", więc jeśli się wytrwa to i dziecko z czasem sobie ten zły nawyk powinno odpuścić.
  • 30.04.17, 11:14
    Witam,

    Dziecko nie może nami rządzić. To Pani powinna decydować co wolno dziecku a co jest dla niego zabronione. Myślę, ze Pani powinna popracować nad byciem bardziej stanowczą. Trzeba jasno przedstawiać swoje argumenty dziecku aby zrozumiał, że nie może czegoś dostać bądź zrobić. Myślę, ze dobrym rozwiązaniem będzie zrobić kącik kary dla dziecka jesli robi coś na co Pani nie pozwala, w takim miejscu dziecko powinno przebywać do chwili wyciszenia. A jeśli dziecko czegoś chcę czego nie powinno to po prostu trzeba tego nie dać. Proszę dziecku spokojnie tłumaczyć, ze nie mozna sie w taki sposób zachowywać.
  • 05.05.17, 21:54
    Witam

    Myślę, że wymuszanie i podobne zachowanie u dzieci jest problemem wielu rodziców. Niestety jest to najczęściej problem rodziców, nie dzieci. Od samych narodzin rodzic robi wszystko aby dziecko było zadowolone, żeby nie płakało , pozwalamy na wiele rzeczy "bo jest jeszcze małe" , a dzieci bardzo szybko uczą się wymuszania , widzą , że jak tylko zapłaczą mama jest od razu obok, niestety problem zaczyna być zauważalny dopiero jak jest starsze i już doskonale umie nami sterować. Myślę , że najlepszą metodą jest po pierwsze rozmowa ( prosto w oczy , nie gdzieś pomiędzy telewizorem a lodówką) a po drugie nieustępowanie, fakt frustracja może trwać długo i mieć różne nasilenie , ale tylko to pozwoli nam u dziecka wypracować hierarchię w rodzinie . Pamiętajmy aby każdą zmianę wytłumaczyć dziecku dokładnie , przygotować go na ze np. jeżeli dalej będzie tak postępować , nie będzie oglądać bajek . Rozmawiamy tak długo aż dziecko zrozumie , aż przyjmie argumenty. Ważne jest też aby dać dziecku coś w zamian , i nie mam na myśli zabawek czy słodyczy tylko np. nasz czas , wspólną zabawę . Jest to długotrwały proces ale na pewno warty poświęcenia, myślę , że powinno pomóc przy małych wymuszaczach smile Polecam też książkę D. Zawadzkiej "moje dziecko " - a dokładniej rozdział "moje dziecko jest tyranem" Autorka tam w bardzo łatwy sposób, na przykładach podaje jak sobie poradzić w takiej sytuacji .

    Pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.