Dodaj do ulubionych

Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w szkol

18.04.08, 14:33
Witam wszystkich, chcialbym rozpoczac dyskusje na wyzej wymieniony
temat.Poznac panstwa opinie na temat z kad owe problemy moga
wynikac, jak moznaby im przevciwdzialac, na kim powinien spoczywac
głowny ciezar radzenia sobie z owym problem(rodzice, nauczyciele).
Czy na problemy wychowawcze ma wplyw srodowisko w ktorym dzieci i
mlodziesz sie obracaja poza terenem szkoly, w tym takze srodwisko
rodzinne...Moze wpolnymi silami uda sie nam znalezsc jakies
rozwiazanie ktore przyczyni sie do rozwiazania omawianego problemu,
rozwiazania ktore nam doroslym bedzie pomocne w wychowywaniu dzieci
i przystasowaniu ich do funkcjonowania w szkolach...wszystkich
chetnych zapraszam do wziecia udzialu w dyskusji...
Obserwuj wątek
    • balendra Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 18.04.08, 17:47
      witam. Jako trener metody komunikacji interpresonalnej stworzonej przez
      thomasa gordona - wychowanie bez porażek -,jako osoba prowadząca grupy młodzieży
      podczas treningów szybkiego czytania mogę powiedzieć, że zmiana w komunikacji
      może pomóc w rozwiązywaniu konfliktów i sytuacji problemowych z młodzieżą i
      dziećmi. Dzis na rynku i w nauce jest bardzo wiele podejść do tematu wychowania
      dzieci, młodzieży. Należy określic dla samego siebie, co rozumie się pod
      pojęciem wychowanie, czy jest to system nakazów i zakazów, tresowanie kogoś, czy
      też podejście bardziej humanistyczne jak partnerstwo, przekazywanie wartosci,
      bycie przykładem, cokolwiek, itd.. dla każdego z nas znaczy termin wychowanie
      coś zupełnie odmiennego. Postawiłeś pytanie czy srodowisko wpływa na problemy:
      opdowiedż jest prosta , wiadomo, że srodowisko wpływa na problemy, właściwie to
      jakość tegoż środowiska. Lecz nie tylko środowisko wpływa na problemy, zdaję się
      , że problemy są głęboko wpisane w ludzką istotą, są imanentną częścią wzrostu i
      rozwoju, bez nich nie można sie rozwijać. Największy wpływ na problemy ma jednak
      podejście do sytuacji problemowych : czyli nasza reakcja na daną sytuację, czy
      jesteśmy gotowi przyjąć odpowiedzialność i szukać rozwiązań, czy używamy naszej
      energii do rozwiązywania sytuacji skoro już zaistniała.Czy też reagujemy zawsze
      w ten sam sposób, czyli jesteśmy reaktywni i zdeterminowani przez to, co się
      wydarza, czy wytarte szlaki neuronowe zmuszają nas do odtwarzania tych samych
      reakcji, co zwykle.
      Skąd się biorą problemy wychowawcze? naprawdę nie wie tego nikt, jednak możemy
      stawiać hipotezy i potem szukać ich potwierdzeń. Wiadomo, że problemy powstają z
      wielu względów. Pierwszym są niezaspokojone potrzeby, jeżeli jedna strona
      interakcji zaspokaja potrzeby kosztem partera, to wtedy w danej jednostce musi
      dojść do stłumienia potrzeby, frustracji itd..niezaspokojenie potrzeb może też
      wystąpić bez partera lecz nas interesuje temat szkół. Drugim jest to, że wszyscy
      posiadamy ego, poczucie naszego jestestwa, nasze "ja" i stąd cieżko zrozumieć,
      co przeżywają inni, rozumiemy siebie, lecz nie jesteśmy w stanie zrozumieć
      drugiego człowieka, nasze rozumienie to będzie zawsze interpretacja informacji
      od partnera, co nie oznacza zrozumienia, bowiem jedyne zrozumienie do jakiego
      jesteśmy zdolni to odniesie uzyskanej wiedzy do nas samych, do naszego "ja",
      wtedy następuje przetworzenie informacji i reakcja na problem, czysto
      mechaniczne działanie a druga sprawa z tego wynikająca oznacza, że zawsze
      dążymy przede wszystkim do zaspokojenia swoich potrzeb.
      Czy jest jakieś rozwiązanie problemu wychowania dzieci i młodzieży? odpowiedź
      brzmi : nie ma żadnego rozwiązania, nie ma metody, która byłaby w 100%
      skuteczna, możemy modyfikować nasze podejścia do tematu wychowania młodz. i
      dzieci, możemy zmieniać swoją percepcję i świadomość doswiadczanych emocji,
      myśli, przekonań jednak nie gwarantuje nam to żadnego pewnego rozwiązania.
      Możemy uzyskać pewne rezultaty, korzyści jednak nie ma panaceum, metody na
      wychowanie. Sa narzędzia pozwalające jedynie uzyskiwać pewne rezultaty.
      Jedno jest pewne, sposob komunikowania zachodzi zawsze najpierw w nas samych,
      stąd twierdze, że od tego jak komunikujemy się z samymi sobą, na ile zdajemy
      sobie sprawę z naszych emocji, uczuc, osądów na tyle jesteśmy w stanie być
      skuteczniejszymi parterami interakcji z młodzieżą i dziecmi.
      Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że komunikacja ma wpływ na relacje z
      młodzieża, na kształtowanie się postaw.
      Bu uzyskać odpowiedź na twoje pytanie, cenne by było by młodzież, dzieci i
      dorośli mogli razem debatować nad tym, co jest potrzebne do zmiany. Jeżeli tylko
      środowisko "dorosłych" się wypowie, pedagogów, psychologów, nauczycieli,to
      uzyskamy rozwiązania zadowalające jedną ze stron, których problem wychowania
      dotyczy. Naszym celem powinno byc rozwiązanie zadowalające każdą ze stron. To
      wielkie wyzanie, bo dotyka bezkresnej liczby płaszczyzn naszego zycia, między
      innymi : wartości naszej kultury, edukacji itd..

      pozdrwawiam

      Paweł
    • agata198612 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 18.04.08, 19:30
      Witam,moim zdaniem na problemy wychowawcze w szkole mają wpływ
      czynniki związane z atmosferą w domu rodzinnym,otoczeniem w jakim
      dana osoba się znajduje a także atmosfera w szkole do której
      bezpośrednio odnosi się temat.Niestety jest to problem bardzo
      rozpowszechniony dlatego też wszyscy powinni zjednoczyć siły i
      zacząć działać a nie zrzucać winę na drugą osobę.Ludzie młodzi
      poszukują autorytetu(na nieszczęście znajdują go wśród rówieśników
      lub co gorsza czerpią przykłady z mediów), więc rodzice winni
      poświęcać swoim dzieciom dużo uwagi,pokazać,że potarfią słuchać(co z
      czasem przyczyni się do tego,że staną się przyjaciółmi swoich
      pociech a te nie będą szukały zrozumienia u rówiesników).Powinni
      stworzyć dzieciom taką atmosfere by Ci mieli poczucie własnej
      wartości.Ogromna rola spoczywa także na barkach
      nauczycieli,szczególnie nauczycieli-wychowawców którzy powinni
      wyrobić sobie autorytet wśród uczniów i pokazać,że potrafią także
      zrozumieć a nie tylko ganić.Uważam,że problem taki nie miałby
      miejsca gdyby młodzież zrozumiała,że należy być sobą a jeżeli ktoś
      wymusza na nas zmianę zachowania to nie zasługuje na przyjaźń a tym
      bardziej na to by brać z niego przykład więc rozmawiajmy z
      młodzieżą,dawajmy im przykład i podstawy ku temu by to zrozumieli.
      Pzd
    • ik_ecc Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 18.04.08, 22:08
      Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w szkolach spowodowane sa
      tym, ze dzieci sa w szkolach - wiekszosc czasu spedzaja z rownie
      nieucywilizowanymi rowiesnikami, sa oderwane od rodziny i generalnie
      od doroslych, sa zmuszane do robienia rzeczy ktorymi nie sa
      zainteresowane i ktore z reguly nie sa przydatne do niczego,
      znajduja sie w systemie gdzie wyciagane sa glownie ich
      niedociagniecia i slabosci, gdzie sa karane za bycie dziecmi, itd.

      Polecam ksiazki napisane przez John'a Holt'a czy John'a Taylor Gatto.
      • adamek24011982 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 18.04.08, 22:26
        MAm rozumiec ze wedlug ciebie ik_ecc -wszelkie problemy z dziecmi i
        mlodzieza sa pobytem w szkolach, i tam znajduje sie ich zrodlo ktore
        oaparte jest na obcowaniu z nieucywilizowanymi rowiesnikami, a
        wszystko wygladaloby inaczej gdyby zamiast szkol dzieci uczyly sie
        wszystkiego w domach...pod kierunkiem kogo wiec pytam???z odpowiedzi
        wnioskuje ze dzieci w szkolach nie ucza sie niczego co moze byc im
        przydatne w zyciu:polskiego, matematyki ,jezyka obcego...pytam wiec
        czego powinni sie uczyc i jak powinno wygladac wedlug ciebie ich
        wychowanie????
        • ik_ecc Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 20.04.08, 14:21
          Podalam kilka zrodel dla zainteresowanych. Nie bede cytowac calych
          ksiazek.

          Tak na szybkiego:

          Wiekszosci rzeczy potrzebnych do zycia dzieci nauczylyby sie po
          prostu... zyjac. Do przezycia potrzebna jest znajomosc polskiego
          (czytanie i pisanie), znajomosc arytmetyki - a jesli komus zalezy,
          rowniez znajomosc innych rzeczy. Co komu potrzebne. Dostep do
          niezliczonych ilosci informacji jest teraz w zasadzie darmowy -
          biblioteki, komputer. Jak kogos cos zainteresuje, niepotrzebny mu
          jest "wyspecjalizowany" nauczyciel.

          Wiekszosci rzeczy, ktorych dzieci ucza sie w szkolach NIGDY do
          niczego nie uzyja. O ile nie pracujesz jako matematyk, w zyciu
          uzywasz podstawowa arytmetyke, ktora miala/es opanowana jako 6-
          latek. No, moze jakastam minimalna wiedza o tym jak naliczyc procent
          i jakies minimalistyczne informacje na temat ulamkow. Niepotrzebnych
          jest do tego 12 lat nauki w szkole. Natomiast jesli cie matematyka
          interesuje i masz rzeczywiscie potrzebe znac wiecej - nie ma
          problemu, zrodel jest wiele. Na pewno zajmie ci to mniej niz tych 12
          lat.

          Ze szkoly wynosi sie ok 1% zapodanej tam wiedzy. To przecietna,
          oczywiscie. Sa tacy co wynosza troche wiecej, sa tacy co wynosza
          mniej. Ja mialam tzw. swiadectwo z czerwonym paskiem przez cala moja
          kariere szkolna, a plasuje sie swobodnie w tym 1 procencie. To co
          jest mi potrzebne do zycia i do pracy nauczylam sie poza szkola -
          zyjac i pracujac.

          Szkola zaklada, ze kazdy uczy sie w tym samym tempie i w ten sam
          sposob. To juz banal, nie trzeba chyba rozwijac. Ale mija sie z
          celem zmuszanie wzrokowca do sluchania i inne tam kombinacje.
          Czlowiek zmuszony do uczenia sie metoda dla niego najtrudniejsza po
          pierwsze nic sie nie nauczy, a tlko zniecheci do calego temat -
          ktory byc moze zainteresowalby gdyby zapodaby byl inaczej.

          Tak na zdrowy rozum - po ukonczeniu 12 lat szkoly jest sie w
          zasadzie nikim. Potrzeba jeszcze ze 3-5 zeby ktokolwiek chcial cie
          najac do czegokolwiek innego niz kopania dolow. 12 lat studiowania
          calek, krytki literackej, teorii muzyki, geografii Nowej Zelandii,
          rowni pochylej... zeby kopac doly. Hm.

          I tak dalej. Odsylam znow do zrodel.
      • maksimum Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 19.04.08, 05:20
        "Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w szkolach spowodowane
        sa tym, ze dzieci sa w szkolach - wiekszosc czasu spedzaja z rownie
        nieucywilizowanymi rowiesnikami, sa oderwane od rodziny i generalnie
        od doroslych, sa zmuszane do robienia rzeczy ktorymi nie sa
        zainteresowane i ktore z reguly nie sa przydatne do niczego,
        znajduja sie w systemie gdzie wyciagane sa glownie ich
        niedociagniecia i slabosci, gdzie sa karane za bycie dziecmi, itd."
        -----------
        What a horseshit!
        A dlaczego nie ma selekcji w szkolach,by dzieci cywilizowane,chodzily
        z takimi wlasnie rowiesnikami,a te mniej cywilizowane ze sobie
        rownymi?
        Moje dzieci w NYC nie narzekaja na szkole ani na zle towarzystwo.
          • maksimum Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 19.04.08, 17:19
            kropkacom napisała:

            > > A dlaczego nie ma selekcji w szkolach,by dzieci
            cywilizowane,chodzily
            >
            > Po co selekcja? Może od razu getta utworzyć? I za kilka lat
            zdegradowana
            > młodzież w swoim towarzystwie osiągnie apogeum degradacji.
            ------------
            Wyjscie jest dosc proste,albo poprzez selekcje pozwoli sie
            zdolniejszym dzieciom uczyc,albo bez selekcji zrobic w calym kraju
            jedno wielkie getto.
          • maksimum Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 19.04.08, 17:34
            kropkacom napisała:

            > > A dlaczego nie ma selekcji w szkolach,by dzieci
            cywilizowane,chodzily
            >
            > Po co selekcja? Może od razu getta utworzyć?

            To nie szkola czy selekcja tworza getta,lecz nieucywilizowana
            mlodziez.
            Ci ktorzy sie chca uczyc powinni byc odseparowani od dziczy,ktora
            przyszla rozrabiac w szkole.
            To sie w NYC bardzo dobrze sprawdza.Nie ma zadnej dziczy w
            najlepszych szkolach,ani nikt tam nie kradnie ,ani sie nie lobuzuje.
            Bardzo jestem zadowolony z poziomu szkol do ktorych moje dzieci
            chodza.
            I nic mnie nie interesuje,co bezmyslna dzicz wyprawia w
            beznadziejnych szkolach.
            Moza oczywiscie zrobic urawnilowke i nie pozwolic zdolnym dzieciom
            uczyc sie i dziczy nieucywilizowanej zapanowac nad wszystkimi,a
            pozniej bedziecie pisaly listy z zalami do ministra edukacji,ze
            poziom w szkolach jest beznadziejny.
            Trzeba odlaczyc chamstwo od tych ktorzy chca sie uczyc i niech sobie
            chamstwo robi chlew TYLKO we wlasnym gniezdzie.

            > I za kilka lat zdegradowana
            > młodzież w swoim towarzystwie osiągnie apogeum degradacji.

            Jak ich na nic innego nie stac,to dlaczego madre dzieci i ich
            rodzice maja sie matolami przejmowac.
              • maksimum Ty tez masz wolny wobor. 20.04.08, 04:59
                kropkacom napisała:

                > Nie chce mi się po raz enty tłumaczyć do czego prowadzi selekcja i
                segregacja.

                Nie musisz sie wysilac,bo ja wiem do czego ona prowadzi i widze to
                na wlasne oczy w Stanach.
                To ze w Polsce ona sie nie sprawdza,to mnie nie interesuje,bo nie
                mam zamiaru wracac.
                Ty tez masz wolny wobor.Nie podobaja Ci sie rozwiazania w jednym
                miejscu,to zawsze mozesz wyjechac do innego,bo narzekaniem niewiele
                mozna zmienic.

                > I jeszcze jedno, ta dzicz pewnego dnia wyjdzie z getta i przyjdzie
                pod Twoje
                > drzwi. I wtedy do woli sobie powtarzaj - mnie to nie interesuje.
                Miłego.
                -------
                A po co maja do mnie przychodzic?
                Ja z nimi nie bede ani pil ani palil,a jak zrobia cos glupiego to
                ich policja zwinie i nawet do getta juz nie wroca.
                Lubisz siedziec sterroryzowana w getcie-twoja sprawa.
                • kropkacom Re: Ty tez masz wolny wobor. 20.04.08, 07:10
                  > Ty tez masz wolny wobor.Nie podobaja Ci sie rozwiazania w jednym

                  Nie mieszkam w Polsce i nie biadolę.

                  > Ja z nimi nie bede ani pil ani palil,a jak zrobia cos glupiego to
                  > ich policja zwinie i nawet do getta juz nie wroca.

                  Raczej palić z Tobą nie będą chcieli smile) Widzę że mocno wierzysz w policje.
                  Powodzenia.
          • maksimum Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 19.04.08, 17:21
            mama303 napisała:

            > maksimum napisał:
            >
            > > A dlaczego nie ma selekcji w szkolach,by dzieci
            > cywilizowane,chodzily
            > > z takimi wlasnie rowiesnikami
            >
            > A stopien "ucywilizowania" pewnie zależałby od zasobnosci portfela
            > rodzicieli.
            ---------
            Tak zazwyczaj jest,ze zbogatszych domow pochodza zdolniejsze
            dzieci,ale mialem na mysli selekcje wedlug wynikow w nauce.
            • ik_ecc Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 20.04.08, 14:03
              maksimum napisał:

              > Tak zazwyczaj jest,ze zbogatszych domow pochodza zdolniejsze
              > dzieci,

              Szalenie zabawne. smile

              Polecam poczytac biografie co bardziej znanych postaci - naukowcow
              (chocby tego nieszczesnego Einsteina), politykow, roznych-tam-
              dzialaczy, itp.

              > ale mialem na mysli selekcje wedlug wynikow w nauce.

              Warto zaglebic sie w statystyki wskazujace absolutny brak korelacji
              pomiedzy wynikami w nauce a sukcesem w zyciu. Korelacja jest niemal
              odwrotna.
              • maksimum He scored 1590 out of 1600 on his SATs 20.04.08, 16:05
                ik_ecc napisała:

                > Warto zaglebic sie w statystyki wskazujace absolutny brak
                korelacji
                > pomiedzy wynikami w nauce a sukcesem w zyciu. Korelacja jest
                >niemal odwrotna.
                ----------
                Glos z glebokiej prowincji polskiej sie odezwal,ktory na dodatek
                wierzy w bardzo nieskomplikowane bajki.
                At age 17, Gates formed a venture with Allen, called Traf-O-Data, to
                make traffic counters based on the Intel 8008 processor. That first
                year he made $20,000; however, when his clients discovered his age,
                business slowed.[13]

                Gates graduated from Lakeside School in 1973. He scored 1590 out of
                1600 on his SATs, the standardized test for college admissions in
                the United States,[14] and subsequently enrolled at Harvard College
                in the fall of 1973.[15] While at Harvard, he met his future
                business partner, Steve Ballmer, whom he later appointed as CEO of
                Microsoft.
                en.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates------------
                Oczywiscie gdyby Gates jakims cudem urodzil sie w Polsce,to
                zgnoiloby sie faceta urawnilowka w szkolach i prymitywnymi teoriami
                o braku sukcesow tych,ktorzy sie dobrze ucza.
                • maksimum Stuyvesant ma 1408 SAT srednia. 20.04.08, 16:27
                  "Before the revision of the SAT, Stuyvesant graduates had an average
                  score of 1408 (685 verbal, 723 math).[3] Stuyvesant also was the
                  high school with the highest number of Advanced Placement exams
                  taken, and also the highest number of students reaching the mastery
                  level."
                  en.wikipedia.org/wiki/Stuyvesant_High_School------------
                  Uczniowie najlepszej szkoly sredniej w NYC maja srednia 1.408 na SAT
                  w porownaniu do 1590 B.Gates'a.

                  Problem z Toba ik_ecc jest taki,ze Ty w zyciu nie widzialas bardzo
                  dobrej szkoly ,ani bardzo dobrego ucznia.
                • ik_ecc Re: He scored 1590 out of 1600 on his SATs 20.04.08, 20:50
                  maksimum napisał:

                  > ik_ecc napisała:
                  >
                  > > Warto zaglebic sie w statystyki wskazujace absolutny brak
                  > korelacji
                  > > pomiedzy wynikami w nauce a sukcesem w zyciu. Korelacja jest
                  > >niemal odwrotna.
                  > ----------
                  > Glos z glebokiej prowincji polskiej sie odezwal,ktory na dodatek
                  > wierzy w bardzo nieskomplikowane bajki.

                  Od 19 lat nie mieszkam w Polsce - 13 lat w Kanadzie, wczesniej 6 w
                  USA (Orlando, Denver). W Kanadzie zrobilam sobie PhD z informatyki.

                  Na pewno sa ludzie, ktorzy wysoko zaszli a wczesniej mieli dobre
                  stopnie. Ale gros - niestety nie. Einstein byl bardzo kiepskim
                  uczniem...
                  • paszczakowna1 Re: He scored 1590 out of 1600 on his SATs 20.04.08, 23:19
                    > Einstein byl bardzo kiepskim
                    > uczniem...

                    A skąd! Na świadectwie maturalnym miał tylko jedną trójkę (z francuskiego -
                    zrozumiałe, biorąc pod uwagę przenosiny do Szwajcarii i niejaki brak zdolności
                    jezykowych), reszta z przewagą bardzo dobrych i celujących (te ostatnie z
                    przedmiotów matematycznych i fizyki). Każdemu dziecku życzyć.
                      • paszczakowna1 Re: He scored 1590 out of 1600 on his SATs 21.04.08, 10:11
                        Na szczęście nie musimy polegać na biografiach. Zobacz tutaj:
                        pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Einstein-matura.jpg
                        świadectwo maturalne zeskanowane. Trójka z francuskiego, czwórki z geografii,
                        plastyki i chyba zajęć technicznych, reszta piątki i szóstki (proszę, nawet z
                        historii szóstka). Moim zdaniem, zważywszy zainteresowania, idealne świadectwo.

                        --
                        In Dr. Johnson's famous dictionary patriotism is defined as the last resort of
                        the scoundrel. With all due respect to an enlightened but inferior
                        lexicographer I beg to submit that it is the first. Ambrose Bierce, "The Devil's
                        Dictionary"
                    • ik_ecc kilka slynnych osob ktore nigdy nie byly w szkole 21.04.08, 02:21
                      Ok - kilka znanych (wybieram te na prawde znane, lista jest dluzsza)
                      osob, ktore nigdy nie chodzily do szkoly - chodzi o jakikolwiek
                      odpowiednik podstawowki i liceum.
                      Z naciskiem amerykanskim, specjalnie dla maximum:

                      Prezydenci Ameryki:
                      John Adams, John Quincy Adams, Grover Cleveland, James Garfield,
                      William Henry Harrison, Andrew Jackson, Thomas Jefferson, Abraham
                      Lincoln, James Madison, Franklin Delano Roosevelt, Theodore
                      Roosevelt, John Tyler, George Washington, Woodrow Wilson

                      Naukowcy (wymieniam tylko tych ktorych nazwiska czesto sie obijaja o
                      uszy):
                      Pierre Curie, Michael Faraday, Blaise Pascal, Oliver Heaviside

                      Wynalazcy:
                      AG Bell, Thomas Edison, B. Franklin, William Lear, Sir Frank
                      Whittle, Orville and Wilbur Wright, Gugliemo Marconi

                      Kompozytorzy:
                      Mozart, Mendelssohn, Bruckner, Poulenc - a Gershwinowi bardzo zle
                      szlo w szkole i nie interesowal sie muzyka przez pierwszych 10 lat
                      zycia

                      Pisarze:
                      HC Andersen, Margaret Atwood, Agatha Christie, Mark Twain, Charles
                      Dickens, Robert Frost (wygral ngarode Pulitzera), SC Lewis, Beatrix
                      Potter, GB Shaw

                      Edukatorzy:
                      Timothy Dwight (prezydent Yale Univ.), Fred Terman (Prezydent
                      Stanford Univ.), John Witherspon (prez. Princeton Univ.), Franks
                      Vandiver (prez. Texas A&M Univ.), Jill Ker COnway (pierwsza kobieta
                      prezydent Smith College) i kilku innych

                      Artysci, aktorzy:
                      Louis Armstrong, Charlie Chaplin, Whoopi Goldberg, Jennifer Love
                      Hewitt, Dakota fanning, Frankie Muniz, Yehudi Menuhin
                      (violonczelista)

                      Inni:
                      Andrew Carnegie (swojego czasu "najbogatszy czlowiek na swiecie"),
                      Amadeo Giannini (zalozyciel Bank of America), Horace Greely
                      (zalozyciel New York Tribune), Soichiro Honda (zalozyciel Hondy),
                      Adolph Ochs (zalozyciel New York Times), Joseph Pulitzer, oraz 3
                      zalozycieli fast-food'ow - McDonalda (Ray Croc), KFC (Colonel
                      Harland Sanders) oraz Wendy (Dave Thomas)

                      Serena i Venus Williams, Jason Taylor (NFL)

                      OK, nie chce mi sie wiecej pisac...

                      Oczywiscie tych zyjacych w czasach obecnych jest mniej, bo szkola
                      zrobila sie tak niesamowicie powszechna. Ale edukacja domowa staje
                      sie powoli coraz bardziej popularna, wiec slynnych ludzi, ktorzy
                      nigdy w szkole nie byli bedzie coraz wiecej.

                      Dodam jeszcze, ze obecnie wiekszosc uniwersytetow (przede wszystkim
                      te szanujace sie) bardzo chetnie przyjmuja ludzi, ktorzy podstawowke
                      i szkole srednia zrobili w domu.
                      • maksimum Re: kilka slynnych osob ktore nigdy nie byly w sz 21.04.08, 04:44
                        "Carnegie's education and passion for reading was given a great
                        boost by Colonel James Anderson, who opened his personal library of
                        400 volumes to working boys each Saturday night. Carnegie was a
                        consistent borrower and a "self-made man" in both his economic
                        development and his intellectual and cultural development. His
                        capacity and willingness for hard work, his perseverance, and his
                        alertness soon brought forth opportunities."
                        en.wikipedia.org/wiki/Andrew_Carnegie-------
                        Piszesz o tym co bylo kiedys,a wtedy szkoly byly dla sredniakow,bo
                        najlepsi byli uczeni w domu.Dotyczy to niemal wszystkich ,ktorych
                        wymienilas.
                        Z A.Einsteinem bylo tak,ze facet byl late bloomer i poczatkowe klasy
                        szly mu slabo, ale pozniej sie rozkrecil,co nie zmienia faktu,ze byl
                        teoretykiem.Pozno zaczal mowic i sie rozwijac.
                        Co sie natomiast tyczy sportowcow zawodowych,to dziewczyny grajace w
                        tenisa osiagaja najlepsze wyniki wlasnie w tym wieku,kiedy trzeba do
                        szkoly chodzic i masz wybor,albo w ciagu roku zarobisz wiecej nikt
                        ktokolwiek inny w ciagu calego zycia,albo poczekasz z kariera po
                        skonczeniu studiow i wtedy mozesz juz nie miaec zadnych wynikow.
                        Kazdy ma swoje 15 minut w zyciu na szczycie i jesli to wypada w
                        wieku 17 lat,to lepiej zeby tego nie zmarnowac.
        • ik_ecc Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 20.04.08, 14:26
          kropkacom napisała:

          > Czyżby zwolennik edukacji domowej?

          smile

          Mam to szczescie, ze mieszkam w kraju, gdzie jest to na tyle
          popularne, ze moge obejrzec naocznie roznice pomiedzy dziecmi (i
          doroslymi) uczonymi w szkole a w domu. Roznica jest po prostu
          ogromna, pod wieloma, wieloma wzgledami. Ja nie mam watpliwosci
          ktora droge wybiore dla moich dzieci.

          Dodam, ze prawdopodobnie nie zdecydowalabym sie na to w Polsce.
    • e-ftalo Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 19.04.08, 17:34
      A nie lepiej poszukać na forum.Były tysiące wypowiedzi o problemach z młodzieżą
      w szkole.Już lepiej odświeżyć najciekawsze dyskusje z tej serii.Swoją drogą
      skzoda że forum nie kataloguje tematów w działy,tak aby wyszła z tego mądra baza
      wiedzy dla rodziców
    • babcia47 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 21.04.08, 12:01
      Moim zdaniem duzy wpływ na problemy wychowawcze z młodzieżą w szkole
      ma selekcja negatywna nauczycieli, która odbywała się (z moich
      obserwacji) 25-30 lat temu.
      Do zawodu trafiali ludzie nieprzygotowani, a niski status zawodowy i
      finansowy sprawiał, że w sumie w większości szkół młodziez bardziej
      musi przyswoić sobie "sztuke przezycia" niż zdobywać wiedze i
      umacniać zasady wyniesione z wczesniejszego wychowania w domu. Każdy
      ma w pamieci swoich nauczycieli, z których jedynie wyjątki
      zasługiwały na autentyczny szacunek..reszta to często byli ludzie,
      których w "normalnych warunkach" by unikali..dzieci i młodzież
      szkolna ma niezwykłą umiejętnośc obserwowania "starszych" i
      wykrywania ich wad i niedoskonałości..Widzą kiedy nauczyciel jest
      niesprawiedliwy, ma "niestabilny charakter", "olewa" swoje obowiazki
      lub wręcz przeciwnie ma przerost ambicji i bez sensu traktuje swoje
      zajecia jako jedynie wazne, co gorsza widzą często również
      jak "pokrętnie" nauczyciele stosuja normy moralne..
      W początkowym okresie edukacji w naturalny sposób nauczyciel
      zastepuje rodzica jako najwiekszy autorytet, dopiero później
      przychodzi czas na dominację grup rówieśniczych (jak piszą pedagodzy
      ok 10-tego roku zycia). Jeżeli dziecko zawiedzie sie wcześniej na
      autorytecie dorosłych bardzo trudno później przekonac je do ich
      szanowania i stosowania tego co mają im do przekazania. Wydaje mi
      sie że zbyt małą wagę przywiązuje się do doboru ludzi, którzy mają
      przez wiele lat wpływać na wszechstronny rozwój naszych dzieci, tym
      bardziej, że rodzice są często wręcz bezradni wobec takiego stanu
      rzeczy lub nawet wymuszane jest na nich jego tolerowanie..i sami
      stają się, jako rodzice, ofiarami systemu edukacyjnego(maja
      niewielki wpływ na to co szkoła "robi" z ich dzieckiem. Nie wiem czy
      w obecnej chwili bardzo zmieniły sie kryteria doboru kadr, czy
      nauczyciele podlegaja rzeczywistej weryfikacji i kontroli..na pewno
      praca w duzych klasach i z młodzieżą, która juz uległa swego
      rodzaju "demoralizacji" nie sprzyja zyskiwaniu autorytetu a część
      przepisów, szczególnie dotyczacych uczniów szkół średnich wręcz im
      to uniemożliwia..Jednak tak jak ryba psuje się od głowy, tak
      przekazując dzieci nauczycielom w wieku 6-7 lat dobrze by było
      przekazywać je ludziom godnym zaufania, takim, którzy nie zepsuja
      tego co rodzice wpoili dzieciom dotychczas..a nasz system oświatowy
      skupiony jest bardziej na zapełnieniu vacatów niz na odpowiednim
      doborze kadry nauczycielskiej...i niestety zamiast autentycznie
      współpracować z rodzicami w kwestiach wychowania traktuje ich jak
      piąte koło u wozu lub jak "skarbonkę", która ma łatać dziury
      finansowe przy remontach czy zakupie pomocy naukowych..
      W czasie nauki moich dzieci (w sumie, do skonczenia liceum przez
      młodszego,16 lat) trafiłam na jednego tylko wychowawcę, który zadał
      sobie trud autentycznej obserwacji uczniów własnej klasy, na tyle by
      mógł podzielić się uwagami z rodzicem zarówno co do postepów w nauce
      jak i zachowania w grupie rówieśniczej, by mozna było ustalic jakis
      wspólny front, pewne sprawy wzmocnić inne wyrugować..Co ciekawsze ta
      osoba dostała klase mojego syna późno (klasa była jakis
      czas "bezpańska", bo poprzednia wychowawczyni na zwolnieniu z powodu
      ciąży, potem macieżyński i na chorobowych "na dzieci")..i w dodatku
      ta osoba miała wychowawstwo w dwóch klasach..wcale nie
      najspokojniejszych..jednak juz po 2 miesiącach od przejecia klasy
      wiedziała wszystko na temat swoich nowych wychowanków, kto jak się
      uczy (nawet z innych przedmiotów, przeprowadziła konferencje z
      nauczycielami na temat swoich uczniów), jakie są paczki i przyjaźnie
      w klasie, kto jest prowodyrem i jak wpływa na grupę, z jakich rodzin
      sie wywodzą, jaki jest ich status materialny i jak są traktowanie "w
      domu"..itd..wiec jednak można jak się chce..
        • jogo2 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 21.04.08, 15:46
          Trudno też mówić o doborze, człowiekowi, który zarabia tylko tyle, żeby przeżyć.
          Jak na dodatek spotyka się z chamstwem i lekceważeniem ze strony uczniów,
          odechciewa mu się jakiejkolwiek motywacji. Niestety komunały i banały ukute na
          współczesnym podejściu do wychowania (szanowanie od pieluch zanim sobie na to
          szanowanie zasłuży), które jest tak pracochłonne i skomplikowane, że nie wiem,
          kto miałby zrealizować doskonały model - bo przecież nie rodzice, których obojga
          nie ma w domu po 10 godzin produkują małych chamów pomiatających nauczycielami i
          równającymi poziom w dół.

          Wieczna gosiu, selekcja jest za pieniądze a i to nie zawsze (to znaczy można
          zapłacić a mieć selekcję negatywną wychowawczą - według portfela), niestety gros
          narodu jest wychowywane właśnie w przechowalniach bezselekcyjnych.

          Zresztą, Polska jest krajem, w którym człowiekowi lubiącemu się rozwijać
          umysłowo i osiągającemu sukcesy zawodowe i finansowe jest niezwykle ciężko.
          Polacy z wyjątkiem nielicznych jednostek to frustraci, którzy z racji warunków
          panujących w otoczeniu zaprzepaszczają swoje możliwości umysłowe i potem z
          zawiści podcinają skrzydła tym, którym jakimś cudem się to uda.
          • babcia47 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 21.04.08, 16:17
            > Trudno też mówić o doborze, człowiekowi, który zarabia tylko tyle,
            żeby przeżyć
            Masz rację też się zgadzam z tym, że żeby pozwolić sobie na
            rygorystyczny dobór nauczycieli, trzeba im najpierw zapewnić
            odpowiednie warunki materialne do pracy i nie chodzi mi tylko o
            wynagrodzenie ale również odpowiednio mniej liczne klasy, pomoce
            naukowe by zajecia były ciekawe itd..jednak rozmawiając o wychowaniu
            nie sposób nie pamietać tych nauczycieli, którzy faworyzuja
            uczniów "bogatych" lub prominentnych rodziców, tych którzy całą
            uwage poswiecają uczniom uczestniczacym w olimpiadach (bo za to są
            chwaleni i nagradzani), tych którzy karzą uczniom samodzielnie
            przeczytać temat z podrecznika..a sami przegladają prasę ..lub leczą
            kaca..
            • maksimum Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 21.04.08, 18:07
              babcia47 napisała:

              > Masz rację też się zgadzam z tym, że żeby pozwolić sobie na
              > rygorystyczny dobór nauczycieli, trzeba im najpierw zapewnić
              > odpowiednie warunki materialne do pracy i nie chodzi mi tylko o
              > wynagrodzenie ale również odpowiednio mniej liczne klasy, pomoce
              > naukowe by zajecia były ciekawe itd..
              ----------
              Tu lezy pies pogrzebany,bo mniejsze klasy znaczy wiecej nauczycieli
              i wieksze wydatki na ich pensje.
              Jesli zamiast 100 nauczycieli zatrudnimy 150 ,to oczywiste ze ich
              zarobki musza spasc,jesli ogolna suma na wynagrodzenia nie jest z
              gumy.
              Za to gdy zatrudnisz mniej nauczycieli,to po pierwsze odrzucisz tych
              najgorszych a po drugie bedziesz mogla im wiecej zaplacic.
              Zw Zaw nauczycieli nie zgadzaja sie na rozne placenia zlym czy
              dobrym nauczycielom i wszystkim musisz placic po rowno.
              No wiec w NYC moje dzieci chodza do klas ponad 30 osobowych i nie
              widze,zeby ktokolwiek narzekal z tego powodu.
              Zw Zaw nauczycieli walcza ostro o mniejsze klasy,by zwiekszyc ilosc
              nauczycieli w szkolach,czyli chca zatrudnienia rowniez dla
              tych,ktorych dyrektorzy szkol w tej chcwili nie chca zatrudnic,ze
              wzgledu na ich slaba jakosc.
              • babcia47 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 21.04.08, 18:28
                Maksiu..nic mnie bardziej nie wkurza niż kiedy osoby majace niewiele
                wspólnego z tematem..i niestety niewiele do powiedzenia na dany
                temat "wcinają się" do dyskusji i do tego przejmują nad nią
                panowanie..
                Twoje doswiadczenia z systemem oswiatowym w NYC mało mnie interesują
                i nijak nie przystają do polskiej rzeczywistosci..szczególnie, że
                jak sam przyznałeś na innym watku również wiele pozostawiają do
                życzenia (konieczność Twojego udziału w przygotowaniach do egzaminów
                Twojego Młodego, a raczej przejęcia roli
                nauczyciela)..Twoje "wymądrzanie" sie na temat segregacji dzieci w
                USA niczego nie wnoszą do dyskusji o polskim systemie oswiatowym..a
                to co napisałeś dotychczas na innych wątkach nie przekonuje mnie
                absolutnie o wyzszości tego, z którym mają do czynienia Twoje
                dzieci..wręcz przeciwnie..Twoja znajomość polskich realiów w
                oświacie też jest szczątkowa..nauczyciele maja płace zróżnicowane, w
                zależności od stażu, stopnia nauczycielskiego..a co do korzysci z
                mniejszej ilości uczniów w klasie..nawet nie chce mi sie z Tobą o
                tak oczywistej sprawie dyskutować, jeżeli o tym nie wiesz lub nie
                słyszałeś..i Zw Zaw nie mają tu nic do rzeczy..Wiec daruj sobie te
                wtręty, bo jak dla mnie nic one do dyskusji nie wnoszą.
                Jak rozumiem wątek dotyczy tego co faktycznie wpływa na problemy
                wychowawcze z jakimi polska szkoła boryka sie od jakiegos czasu ..i
                co gorsza, przynajmniej z moich obserwacji(16-letnich) jako rodzica
                i żony byłego nauczyciela (przez 10 lat),te problemy sie coraz
                bardziej pogłębiają..Co tak naprawdę wpływa na to, że młodzież nie
                znajduje w niej dobrych wzorców, co przeszkadza w ich wprowadzaniu,
                co determinuje takie a nie inne zachowania młodzieży..itd
                • maksimum Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 22.04.08, 02:39
                  > Jak rozumiem wątek dotyczy tego co faktycznie wpływa na problemy
                  > wychowawcze z jakimi polska szkoła boryka sie od jakiegos
                  czasu ..i
                  > co gorsza, przynajmniej z moich obserwacji(16-letnich) jako
                  rodzica
                  > i żony byłego nauczyciela (przez 10 lat),te problemy sie coraz
                  > bardziej pogłębiają..Co tak naprawdę wpływa na to, że młodzież nie
                  > znajduje w niej dobrych wzorców, co przeszkadza w ich
                  wprowadzaniu,
                  > co determinuje takie a nie inne zachowania młodzieży..itd
                  ----------
                  Tlumacze Ci od dluzszego czasu jak komu dobremu,albo jak chlopie
                  k.... na granicy jak stworzyc system ktory dziala,a Ty mi znowu,ze
                  to nie Ameryka.
                  1-selekcja i to od najmlodszych lat.
                  2-wieksze klasy,bo w ten sposob pozbywasz sie gorszych nauczycieli.
                  3-do najlepszych gimnazjow i liceow egzaminy wstepne
                  Uczen musi miec pewnosc ze za egzaminem czeka na niego nagroda
                  uczeszczania do lepszej szkoly,bez tumanow,gamoni i zlodzei.
                  Jak nie ma marchewki,nie bedzie wysokiego poziomu nauczania.
                  A przejmowanie sie 80% uczniow,ktorzy w wiekszosci sa zamuleni nie
                  ma najmniejszego sensu,bo na sile im wiedzy nie wcisniesz.
                  Problem w tym,ze jajoglowi w EU ustalili,ze promocje kazdy musi
                  otrzymac do 4 klasy wlacznie,czyli uczy sie tumanow od najmlodszego
                  wieku,ze starac sie zupelnie nie musza,bo szkola i nauczyciele moga
                  im naskoczyc.A pozniej w 5 klasie nagle mozna stawiac 2-ki i
                  dzieciaki sa w szoku i zaczynaja nienawidziec nauczycieli.
                  • babcia47 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 22.04.08, 13:03
                    albo jak chlopie
                    > k.... na granicy jak stworzyc system ktory dziala,a Ty mi znowu,ze
                    > to nie Ameryka.
                    ..a ja Ci k..tłumacze jak dziad krowie na rowie::
                    po pierwsze, że nikt jeszcze nie wymyslił optymalnego sposobu
                    selekcji..bo np. dokonywania jej pod katem pochodzenia lub statusu
                    finansowego jest bez sensu (najczęściej osoby zdemoralizowane
                    niestety pochodzą z stosunkowo zamoznych rodzin..nie chce im sie
                    uczyc, bo
                    uważaja, że pieniadze rodzicom załatwia wszystko , bryluja i epatują
                    otoczenie stanem posiadania rodziców, nie szanuja nauczycieli jako
                    osób stojacych nizej w hierarchi społecznej, czesto na skutek
                    wychowania przez przypadkowe osoby (nianie) nie mają wpojonych
                    podstawowych zasad współzycia w grupie)..osoby z rodzin ubogich
                    często maja wiecej ambicji jeżeli chodzi o naukę, bo znają jej
                    wartość i widzą w niej sposób na poprawienie statusu..czesto sa tez
                    dużo "lepiej wychowane"..
                    -po drugie, tylko ktoś bezmyslny może uważać, że nawet najlepszy
                    nauczyciel bedzie mógł poswięcic wiecej czasu i uwagi każdemu
                    uczniowi z osobna, zachować porzadek i uwage uczniów na zajeciach
                    przy zwiekszonej liczbie uczniów..obecnie klasy licza 30-40 osób. Na
                    całym świecie, gdzie to możliwe tendencja jest odwrotna..ku
                    zmniejszania grup uczniów w klasach, po to by polepszyć kontakt
                    nauczyciela z nimi, umozliwić swobodniejszy sposób prowadzenia
                    zajęć, współprace miedzy uczniami itd..poczytaj trochę, bo ta sprawa
                    akurat nie podlega dyskusji..Problemem są zbyt liczne klasy nie
                    pozwalajace na skuteczna
                    nauke..nauczycielowi zanim sprawdzi obecność,wypełni odpowiednie
                    rubryczki w dzienniku, odpyta zalecaną przepisami część uczniów,
                    brakuje czasu na przekazanie materiału przeznaczonego na dana
                    lekcje..a gdzie jeszcze czas na pytania uczniów, wyjasnianie
                    wątpliwości czy uścislenie pewnych informacji..o swobodnej dyskusji
                    już nawet nie ma mowy..nauczyciel nie ma możliwości nawet poznać
                    uczniów ich możliwości i predyspozycji..nie mozliwości stymulowania
                    ich rozwoju w dziedzinie, której uczy..Jeżeli do tego dochodzi brak
                    predyspozycji z jego strony lub lekcewazący stosunek do własnej
                    pracy a z drugiej strony brak szacunku do niego i zainteresowania
                    zajeciami ze strony uczniów to cały proces nauczania traci sens,
                    nawet jeżeli wcześniej pokończyli najlepsze szkoły i wywodza się z
                    rodzin z "kasą" a nawet z tradycjami..atmosfera rozluźnienia z
                    czasem zrobi swoje
                    -po trzecie w polsce istnieje od lat system selekcji do kolejnych
                    szkół, renomowane stosują równiez własne, rygorystyczne kryteria
                    naboru..w ramach poszczególnych szkół od lat istnieje również
                    podział uczniów na klasy o zróznicowanym materiale do opanowania,
                    poziomie itd..Na szczęście nikt jeszcze w Polsce nie wpadł na pomysł
                    by zamykać droge do zdobycia wykształcenia dzieciom, które miały z
                    róznych powodów gorszy start, były gorzej przygotowane przez
                    przedszkole lub "zerówkę", później dojrzewały donauki w szkole,
                    uczyły sie w np. wiejskich szkółkach (nie zawsze zreszta
                    gorszych)..i jezeli taki uczeń wykaże sie odpowiednim poziomem
                    wiedzy ma szanse kształcic sie w wybranych szkołach czy dziedzinach
                    niezależnie od tego czy rodzice mieli pieniądze czy chęć posłac go
                    do "najlepszej" szkoły..
                    A'propos gamoni..wbrew pozorom nie "gamonie" sprawiaja w szkołach
                    najwieksze problemy wychowawcze i nie osoby wywodzące sie z biednych
                    rodzin, często prowodyrami sprawiajacymi najwieksze problemy
                    wychowawcze są osoby z "dobrych domów" o wysokim ilorazie
                    inteligencji..więc powtarzam Ci Polska to nie Hameryka, gdzie
                    gamonia i
                    bandyte klasyfikuje się na podstawie pochodzenia, rasy i
                    zamiaszkanie w określonej dzielnicy..i powtarzam, że Twoje
                    wypowiedzi z racji nieznajomości realiów i oderwania od polskiej
                    rzeczywistości nic nie wnoszą do tej dyskusji..chocby ten wpis:
                    > A przejmowanie sie 80% uczniow,ktorzy w wiekszosci sa zamuleni nie
                    > ma najmniejszego sensu,bo na sile im wiedzy nie wcisniesz.
                    byc może w Hameryce takie sa proporcje..w Polsce są conajmniej
                    odwrotne..dzieci, które nie są w stanie opanowac materiału lub nie
                    chcą z powodu trudnosci wychowawczych z nimi..mozna w kazdej klasie
                    policzyć na palcach jednej ręki..
                    • maksimum Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 22.04.08, 16:20
                      > > A przejmowanie sie 80% uczniow,ktorzy w wiekszosci sa zamuleni
                      nie
                      > > ma najmniejszego sensu,bo na sile im wiedzy nie wcisniesz.
                      > byc może w Hameryce takie sa proporcje..w Polsce są conajmniej
                      > odwrotne..dzieci, które nie są w stanie opanowac materiału lub nie
                      > chcą z powodu trudnosci wychowawczych z nimi..mozna w kazdej
                      >klasie policzyć na palcach jednej ręki..
                      -------------
                      To swiadczy o niskim poziomie nauczania,gdzie niemal kazdy jest w
                      stanie dobrze opanowac material.
                      Bo chyba zdajesz sobie sprawe z tego,ze gdyby material byl
                      trudniejszy,to procent tych,ktorzy go opanowywuja sie zmniejsza.
                      No i dla przypomnienia lista najlepszych uniwersytetow.
                      www.webometrics.info/top4000.asp
                      • babcia47 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 22.04.08, 18:17
                        Maksiu powtórze Ci to po raz ostatni..ranking szkół w USA mam
                        głeboko..w ciemnosciach..nie sadzę by ktos z mojej rodziny wybierał
                        się tam po nauki..jakieś tam listy nie robia na mnie żadnego
                        wrażenia i system oswiatowy w USA nie rzuca mnie na kolana tak jak
                        Ciebie..żyjesz tam, tam uczą się Twoje dzieci, podnieca Cię ten
                        system i wprawia w bezkrytyczny zachwyt..Twoja sprawa, ale w takim
                        razie przestań mącić na polskim forum, bo wywołyjesz jedynie
                        irytacje..i szczerze mówiąc osmieszasz się, co na wielu wątkach
                        mówiono Ci mniej lub bardziej otwarcie.. Podoba Ci sie ta kiczowata
                        hameryka, prosze bardzo, Twój wybór..ale skończ z przekonywaniem
                        wszystkich wokół do własnego "gustu"..bo inaczej tego okreslic nie
                        można, tym bardziej, ze nie czytasz tego co pisze sie w odpowiedzi
                        na Twoje posty, tylko tokujesz jak głuszec opowiadając o Kasiach,
                        Marysiach i jak bardzo Kowalska dała siana a jak bardzo Ciebie
                        cieszy, że jej córka dała pleców w szkole i jak Ci sie udało tanio
                        kupić kapielówki..nuuuuudzisz człowieku
                        • maksimum Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 22.04.08, 19:11
                          babcia47 napisała:

                          > Maksiu powtórze Ci to po raz ostatni..ranking szkół w USA mam
                          > głeboko..w ciemnosciach..

                          Rozumiem,ze jak nie mozna komus dorownac,to trzeba go osrac.

                          > nie sadzę by ktos z mojej rodziny wybierał
                          > się tam po nauki..jakieś tam listy nie robia na mnie żadnego
                          > wrażenia i system oswiatowy w USA nie rzuca mnie na kolana tak jak
                          > Ciebie..żyjesz tam, tam uczą się Twoje dzieci, podnieca Cię ten
                          > system i wprawia w bezkrytyczny zachwyt..

                          A gdzie ja pisalem o bezkrytycznym zachwycie?
                          1-System amerykanski bardzo dobrze wylapuje talenty.
                          2-Sa bardzo dobre szkoly dla bardzo zdolnych dzieci.
                          3-Wszyscy najzdolniejsi ludzie z calego swiata,studiuja w USA.

                          > Twoja sprawa, ale w takim
                          > razie przestań mącić na polskim forum, bo wywołyjesz jedynie
                          > irytacje..i szczerze mówiąc osmieszasz się, co na wielu wątkach
                          > mówiono Ci mniej lub bardziej otwarcie..

                          A kto mnie to mowil?
                          Jakies zamulone towarzystwo,ktore pojecia nie ma ,jak dobra szkola
                          wyglada i jak nauczanie w dobrych szkolach wyglada.
                          I Ty chcesz,zebym ja sie przejmowal zdaniem zamulonych ludzi?
                          A moze mam zaczac tak krakac jak i one?

                          > Podoba Ci sie ta kiczowata
                          > hameryka, prosze bardzo, Twój wybór..ale skończ z przekonywaniem
                          > wszystkich wokół do własnego "gustu"..

                          Slychaj babsko! Ranking szkol wyzszych nie jest gustem lecz faktem.
                          Widze,ze w Polsce jest w dalszym ciagu nasmiewanie sie z faktow i
                          nazywanie ich gustami.

                          > bo inaczej tego okreslic nie
                          > można, tym bardziej, ze nie czytasz tego co pisze sie w odpowiedzi
                          > na Twoje posty, tylko tokujesz jak głuszec opowiadając o Kasiach,
                          > Marysiach i jak bardzo Kowalska dała siana a jak bardzo Ciebie
                          > cieszy, że jej córka dała pleców w szkole i jak Ci sie udało tanio
                          > kupić kapielówki..nuuuuudzisz człowieku

                          Mnie nie cieszy,ze Kowalska dala siana,ani to,ze jej Mloda dala
                          plecow.Ja nie mam zadnego wplywu na wyniki nauczania Mlodej
                          Kowalskiej.To jest kwestia pracy i genetyki.My jestesmy dobrymi
                          znajomymi i tak pozostanie,miedzy innymi dlatego,ze Mlodsza Kowalska
                          chodzi do jednej klasy z moja Monika.

                          PS.Kapielowki kupil syn a nie ja,ale podsunelas mnie dobry
                          pomysl,wiec moze niedlugo kupie.
                          • babcia47 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 22.04.08, 21:38
                            "To jest kwestia pracy i genetyki"
                            -hmm ..znów bzdurzysz, przynajmniej co do genetyki..
                            "podsunelas mnie dobry pomysl"
                            -podsunełaś (komu?) MI dobry pomysł..
                            W podziękowaniu za zepsucie watku jestem bezinteresownie złośliwa..a
                            co!! Jezeli faktycznie jesteś wytworem polskiego systemu oswiatowego
                            moze nie jest z nim aż tak dobrze? ..a może jesteś wyjatkiem
                            potwierdzajacym regułę?
                  • kasiak37 Maksimum 22.04.08, 17:44
                    maksimum czytam i smiac mi sie chce.Przeciez TY nie masz pojecia o pracy w
                    szkole i systemie oswiaty w PL a tym bardziej o realoach panujacych w
                    szkolach.Jestem nauczycielem i za takie pomysly to nalezy Ci sie bomba pod krzeslo.
                    --
                    Landryna
                    • maksimum Re: Maksimum 22.04.08, 18:57
                      kasiak37 napisała:

                      > maksimum czytam i smiac mi sie chce.Przeciez TY nie masz pojecia o
                      >pracy w szkole i systemie oswiaty w PL a tym bardziej o realoach
                      >panujacych w szkolach.

                      A jak myslisz dlaczego wyjechalem z Polski?
                      Wlasnie dlatego,ze mam pojecie jaki jest syf w polskich szkolach i
                      nie chce zeby moje dzieci tego doswiadczaly.

                      > Jestem nauczycielem i za takie pomysly to nalezy Ci sie bomba pod
                      >krzeslo.

                      I dziwisz sie,ze dzieciaki w szkolach takim nauczycielom zakladaja
                      kosze na glowy?
                      • babcia47 Re: Maksimum 22.04.08, 19:19
                        > A jak myslisz dlaczego wyjechalem z Polski?
                        > Wlasnie dlatego,ze mam pojecie jaki jest syf w polskich szkolach i
                        > nie chce zeby moje dzieci tego doswiadczaly.
                        co do Twojego poziomu wykształcenia..odniosłam sie na innym watku
                        wczoraj..chwaliłeś się ukonczeniem renomowanej uczelni w Polsce,
                        jesteś w podobnym wieku co ja, a może młodszy, wyjechałeś ponoc po
                        studiach..jednak nie potrafisz sie poprawnie wypowiedzieć w polskim
                        jezyku i co zauwazyłam po korespondencji z Toba 2 miesiące temu na
                        innym wątku, nie posiadasz elementarnej wiedzy z niektórych
                        dziedzin..takiej, która posiadają polskie dzieci w szkole
                        podstawowej..Albo dorabiasz sobie życiorys i poprawiasz samopoczucie
                        korespondując na polskim portalu (sądząc, ze komuś zaimponujesz,
                        choćby tym, że mieszkasz za oceanem).. albo masz zadziwiajaco szybko
                        postepującą demencję..
                        • maksimum Re: Maksimum 22.04.08, 19:23
                          > co do Twojego poziomu wykształcenia..odniosłam sie na innym watku
                          > wczoraj..chwaliłeś się ukonczeniem renomowanej uczelni w Polsce,

                          OK babciu!
                          Ide pograc do parku w kosza,bo sie jedzowata robisz.
                              • babcia47 Re: Maksimum 22.04.08, 21:25
                                wiem, ale wkurzyłam się, bo ten wątek zapowiadał się rzeczywiście
                                interesujaco..a tu wciął się "taki" i wszystko wypaczył sam nie
                                mając nic do powiedzenia na "zadany" temat..czytanie ze zrozumieniem
                                nie jest mocną stroną Maksia i zazwyczaj to ignoruję, ale szkoda
                                tego tematu, bo sama byłam ciekawa opinii o obserwacji innych
                                forumowiczów, oczywiscie tych którzy wiedzą o czym piszą i mają na
                                ten temat swoje przemyslenia lub doswiadczenia z polskim systemem
                                oświatowym jako rodzice lub nauczyciele.
          • maksimum Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 21.04.08, 17:58
            jogo2 napisała:

            > Zresztą, Polska jest krajem, w którym człowiekowi lubiącemu się
            rozwijać
            > umysłowo i osiągającemu sukcesy zawodowe i finansowe jest
            >niezwykle ciężko.

            To prawda,sam tego doswiadczylem.Z wielka przyjemnoscia wyjezdzalem
            z Polski,zeby nie miec tych problemow,ktorych w wyzej cywilizowanych
            krajach nie ma na codzien.

              • maksimum Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 22.04.08, 18:54
                kasiak37 napisała:

                > To Ty nie masz pojecia ze podobne problemy maja wszystkie kraje ze
                >swoimi uczniami w szkolach wiec nie opowiadaj pie..

                O tak????
                Wszystkie kraje,tzn jakie kraje.Te wokol Polski,czy wszystkie w EU?
                Ja nie widze tego problemu w USA.
                W USA mieszka ponad 300 mln ludzi,a w tych wszytskich krajach o
                ktorych piszesz ile mieszka ludzi?
                Nie slyszalem tez,zeby w Chinach byly jakies problemu z edukacja
                dzieci,mimo ze tam szkoly sa platne.
                Okresl wiec blizej,co to sa "wszystkie" ?
                Bo jesli sie okaze,ze te "wszystkie" naleza do zamulonego EU,to nie
                mam pytan.
                • babcia47 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 22.04.08, 19:11
                  ten wątek dotyczy problemów wychowawczych w szkołach a nie został
                  załozony po to byś Ty mógł sie wymądrzać na temat wyzszosci twojego
                  ukochanego systemy w stanach nad..no własnie nad czym..bo Twoje
                  teksty sa zupełnie nie na temat..Rozmawiamy o warunkach panujacych w
                  szkołach nad diagnozą tego zjawiska..Twoje doświadczenia z NYC nic
                  tu nie wnosza..u nas nie ma "skośnookich", latynosów i uczniów,
                  których jedyną ambicja jest dostać sie na renomowana uczelnię bo
                  mają tam dobrą drużyne koszykówki czy hokeja ..i Twój synuś będzie
                  ustawiony..PS. u nas tez dobrego sportowca kazda szkoła, nawet
                  renomowana, przyjmie z pocałowaniem w rekę..ale musi byc naprawde
                  dobry i nie byc gamoniem w wynikach nauczania..
                  • maksimum Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 22.04.08, 19:19
                    >..Rozmawiamy o warunkach panujacych w
                    > szkołach nad diagnozą tego zjawiska..Twoje doświadczenia z NYC nic
                    > tu nie wnosza..

                    I bedziecie tak rozmawiac do usr.... smierci ,jak nie wezmiecie za
                    przyklad jakiegos lepszego systemu nauczania,ktory juz gdzies
                    indziej funkcjonuje duuuuuuuuuuzo lepiej niz ten wasz zasr... w
                    Polsce.
                    Ty nie kumasz,ze ten system jaki teraz macie,tez zostal przez was
                    wymyslony i nastepny tez bedzie przez was wymyslony i kazdy kolejny
                    bedzie do d... ,bo nie wiecie na kim sie wzorowac?

                    > u nas nie ma "skośnookich", latynosów i uczniów,
                    > których jedyną ambicja jest dostać sie na renomowana uczelnię bo
                    > mają tam dobrą drużyne koszykówki czy hokeja ..

                    Slyszalem,ze imigracja skosnych do Polski rosnie,to za pare lat ich
                    dzieci pokaza wam jak sie uczyc,tak samo jak teraz ich rodzice
                    pokazuja wam ,jak pracowac.

                    • babcia47 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 22.04.08, 19:26
                      > I bedziecie tak rozmawiac do usr.... smierci ,jak nie wezmiecie za
                      > przyklad jakiegos lepszego systemu nauczania,ktory juz gdzies
                      > indziej funkcjonuje duuuuuuuuuuzo lepiej niz ten wasz zasr... w
                      > Polsce.
                      ponoc ten system Ciebie ukształtował i pozwala utrzymywac sie na
                      niezłym poziomie w Hameryce..choćby z wdzięcznosci należało by sie
                      troche do niego szacunku..a nasz system nie jest zły sadząc po tym
                      jak radza sobie nasi rodacy za granica i jak sa przyjmowani
                      absolwenci tego systemu oswiatowego..natomiast co do wychowania..są
                      problemy, na szczescie jeszce nie takie o jakich donosza media w
                      Ameryce (strzelaniny w szkołach, narkotyki w kazdej szkole, przemoc
                      i gangi) jednak skoro juz je widać lepiej im zapobiec zawczasu niz
                      doprowadzic nasz system oswiatowy do takiego jaki jest w USA..pisząc
                      ogólnie, bo system oswiatowy to nie jakaś tam szkółka w rankingu..to
                      dotyczy wszystkich szkół i całej młodzieży
                      • maksimum Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 23.04.08, 05:44
                        > problemy, na szczescie jeszce nie takie o jakich donosza media w
                        > Ameryce (strzelaniny w szkołach, narkotyki w kazdej szkole,
                        >przemoc i gangi)

                        O rzeczach o jakich donosza polskie media,ktore rzekomo dzieja sie w
                        USA,chcialas powiedziec?
                        Zman kilka podstawowek i gimnazjow na Brooklynie i w zadnej nie ma
                        narkotykow ani przemocy w szkole.
                        O gangach i strzelaninie,to wiem tak jak i Ty z TV i filmow.
                        Ciekawe,ze tyle lat mieszkam w USA i nigdy strzelaniny nie slyszalem.
                        A w czasie tygodniowego pobytu w Polsce widzialem faceta niezle
                        pochlastanego nozem.
                        Jesli Ci natomiast chodzi o przestepczosc,to jest ona duzo wyzsza w
                        Polsce niz USA.
                        Polska na 20 miejscu a USA na 24.
                        www.nationmaster.com/graph/cri_mur_percap-crime-murders-per-capita
                        I pomyslec co by bylo,gdyby bron palna w Polsce byla tak latwo
                        dostepna jak jest w USA.

                        > jednak skoro juz je widać lepiej im zapobiec zawczasu niz
                        > doprowadzic nasz system oswiatowy do takiego jaki jest w
                        USA..pisząc
                        > ogólnie, bo system oswiatowy to nie jakaś tam szkółka w
                        >rankingu..to dotyczy wszystkich szkół i całej młodzieży
                        -----------
                        Nie piszesz nic n/t palenia papierosow czy picia alkoholu przez
                        mlodziez szkolna w Polsce.Pewno nie wiesz,ze w USA prawie nikt nie
                        pali papierosow,a alkohol dozwolony jest od lat 21.
                        Zaloze sie,ze narkotyki sa duzo bardziej popularne w polskich
                        szkolach niz w amerykanskich.
    • harrypotter Szkola powinna byc przywilejem 22.04.08, 22:30
      Nauczyciele sa nedzni, zajecia nedzne, wyposazenie szkol nedzne ale nie to jest
      najgorsze
      Rodzice traktuja szkole czasem jak przytulek dla dziecka kiedy beda zajeci
      praca, do najwiekszych problemow zaraz obok nietrafionego nauczyciela zaliczja
      sie uniowie i ich rodzice
      Nauczyciele mozna jakos odwolac i pozegnac z dana szkola z uczniem jest trudniej
      Nie mowie tu o jakichs rygorystycznych zasadach ale czasmi jeden uczen potrafi
      zepsuc zycie wszytskim uniom w klasie a nawet w szkole uncertain a u nas nie ma
      zawieszenia w prawach ucznia, trzeba sie meczyc z delikwentami i ich rodzicami
    • zawilec1 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 22.04.08, 23:29
      >duzy wpływ na problemy wychowawcze z młodzieżą w szkole
      ma selekcja negatywna nauczycieli, która odbywała się (z moich
      obserwacji) 25-30 lat temu
      Nie jest to do końca prawdą, ostatnie badania prof.
      Czaplinskiego /raport roczny 2008 w ramach kampanii Szkoła bez
      przemocy/pokazały, iz w grupie nauczycieli ocenianych najgorzej i
      najczęściej posługujących sie agresją- to nauczyciele młodzi, którzy
      nie potrafią znależć wspólnego jezyka z uczniami.
      Młodzi nauczyciele nie sa przygotowywani właściwie do zawodu,
      zupełnie nie radza sobie w sytuacjach kiedy dziecko ma jakies
      zaburzenia i trzeba z nim pracować inaczej.
      Szkoła to przymus i obowiązek i nuda dla dzieci + niechciany wysiłek
      intelektualny + brak ambicji + nierozwiązane problemy rodzinnne,
      emocjonalne, zdrowotne, materialne + brak zwyczajnej kindersztuby +
      bark nalezytego zainteresowania i wsparcia rodziców + brak
      autorytetów + niedofinasowane szkolnictwo + sfrustrowani nauczyciele
      = słabe wyniki + dużo agresji
      Jednak i tak wiekoszość dzieciaków jest fajna!
      • babcia47 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 23.04.08, 12:29
        Te moje przemyslenia wynikają z obserwacji "szkoły" w czasach kiedy
        sama byłam uczennicą a potem kiedy to moje dzieci uczęszczały..no i
        w miedzyczasie mój mąż przez 10 lat nauczał przedmiotów zawodowych w
        technikum..a było to juz dośc dawno, nie mam śmiałosci wypowiadac
        sie na temat sytuacji obecnej ponieważ nie mam mozliwości obserwacji
        bezpośredniej.
        > Młodzi nauczyciele nie sa przygotowywani właściwie do zawodu,
        > zupełnie nie radza sobie w sytuacjach kiedy dziecko ma jakies
        > zaburzenia i trzeba z nim pracować inaczej.
        -tu sie z Toba zgodze, ponieważ jeden z moich synów właśnie konczy
        kierunek "nauczycielski"..nie wiem czy zdecyduje sie na prace w
        szkole (raczej nie) i na podstawie tego co wiem o jego kształceniu
        przyznam Ci rację..studia są bardzo "lajtowe" nawet biorąc pod uwage
        dość specjalistyczny kierunek, który syn studiuje(ma byc
        nauczycielem techniki i informatyki), zajęcia miał 2-3 dni w
        tygodnu, niewiele z zakresu pedagogiki czy psychologii..no i
        praktyki w szkołach raptem dwie po miesiącu na przestrzeni 5
        lat..Trudno sobie wyobrazić, by młody człowiek nabrał jakiejś wiedzy
        na temat swojej pracy a juz tym bardziej praktyki..Młody nauczyciel
        prace zawodową zaczyna od eksperymentowania metodą prób i
        błędów..niestety na wychowankach. Przy tym pod wzgledem emocjonalnym
        taki młody człowiek to obecnie przewaznie jeszcze "młodzież
        szkolna", czasem to pomaga w nawiązaniu kontaktu z uczniami..czasem
        wrecz przeciwnie.
        > Jednak i tak wiekoszość dzieciaków jest fajna!
        ty sie z Toba zgodzę w 100%..klasa jednego z moich synów urzadziła
        sobie u mnie na strychu świetlicę, miałam okazję poznać
        te "dzieciaki" były i są wspaniałe, kontakty utrzymujemy do dziś..a
        lodówke nie raz mi wyczyścili..smile)
        • maksimum studia są bardzo "lajtowe" 23.04.08, 17:25
          > przyznam Ci rację..studia są bardzo "lajtowe" nawet biorąc pod
          uwage
          > dość specjalistyczny kierunek, który syn studiuje(ma byc
          > nauczycielem techniki i informatyki), zajęcia miał 2-3 dni w
          > tygodnu,

          To tak samo jak moi kumple od koszykowki,ktorzy studiuja na Brooklyn
          College.Ale zeby tam sie dostac,to wystarczy miec 1.150 na 1.600 z
          SAT testu.
          Zeby sie dostac na NYU czy Harvard trzeba miec co najmniej 1.400 pkt.
          • babcia47 Re: studia są bardzo "lajtowe" 23.04.08, 18:30
            i co w zwiazku z tym? jakie przemyslenia i wnioski? co maja kumple
            od koszykówki i wyniki na NYU czy Harvard z problemami wychowawczymi
            w polskich szkołach??? ..bo jeżeli juz chwytasz za klawiature to
            powinien być w tym jakiś zamysł, cień wniosku (Twoje informacje
            niczego nie wnoszą, co podkreślam po raz kolejny..i mnie nie
            interesuja... np. ile czegos tam trzeba na jakąś szkółke w USA)..mój
            jest taki, ze za mało jest praktyki pedagogicznej, bo jezeli chodzi
            o przygotowanie teortyczne i "techniczne" starcza go na obecną pracę
            syna w prywatnej firmie, w "zawodzie", którego się uczy..i pewnie
            dlatego nie podejmie pracy w szkole..bo już ma większą pensję niż
            początkujacy nauczyciel bez użerania sie z uczniami, rodzicami i
            całej pozostałej "szkolnej otoczki"..
            • babcia47 Re: studia są bardzo "lajtowe" 23.04.08, 19:13
              i proszę co znalazłam w informatorze o studiach w USA:
              "SAT - skrót od dawnej nazwy: Scholastic Assessment Test
              (www.sat.org/index.html): egzamin z matematyki (łatwy, na poziomie
              polskiej szkoły podstawowej) i angielskiego (trudny nawet dla
              rodowitych Amerykanów);"
              -To ten SAT z matematyki chyba i ja bym zdała bez problemu, mimo, że
              mam z nia "na bakier" smile)))
              • maksimum Re: studia są bardzo "lajtowe" 23.04.08, 21:26
                babcia47 napisała:

                > i proszę co znalazłam w informatorze o studiach w USA:
                > "SAT - skrót od dawnej nazwy: Scholastic Assessment Test
                > (www.sat.org/index.html): egzamin z matematyki (łatwy, na poziomie
                > polskiej szkoły podstawowej) i angielskiego (trudny nawet dla
                > rodowitych Amerykanów);"
                > -To ten SAT z matematyki chyba i ja bym zdała bez problemu, mimo,
                >że mam z nia "na bakier" smile)))
                ---------
                Pokazali Ci dla zachety 7 najprostszych pytan z matematyki i juz Cie
                ponioslo.Nie przejmuj sie tych pytan nie bedzie na zadnym tescie.To
                jest taka rozgrzewka.
                www.collegeboard.com/student/testing/sat/prep_one/multi_choice/prac01.html
                Poza tym dla wiekszosci ludzi wlasnie test z matematyki jest
                trudniejszy od tego z angielskiego.Problem polega na tym,ze Ty bys
                tego testu z niczego nie przeszla,ale sni Ci sie ,ze z matematyki
                jest latwiejszy.
                Tu ponizej masz matematyke dla 8 klas.
                www.regentsprep.org/Regents/mathb/mathb.cfm
                Moj syn ma 13 lat i tego wlasnie sie uczy.
                A tu masz math A,czyli 7 i 8 klasa(12 i 13 latki)
                www.nysedregents.org/testing/mathre/a-108.pdf
            • maksimum Re: studia są bardzo "lajtowe" 23.04.08, 21:53
              babcia47 napisała:

              > i co w zwiazku z tym? jakie przemyslenia i wnioski? co maja kumple
              > od koszykówki i wyniki na NYU czy Harvard z problemami
              >wychowawczymi w polskich szkołach???

              Mowie,jak komus dobremu po raz n-ty a Ty w dalszym ciagu nie kumasz:
              1-Selekcja ma byc od pierwszego roku w szkole,by dziecko i rodzic
              wiedzieli,ze szkola to nie przechowalnia,ani nie bedzie sie zajmowac
              wychowaniem dzieci.
              2-Na podstawie selekcji dzieci zdolniejsze juz w pierwszym roku
              nauki ida do lepszych klas,a gamonie,ktore przyszly rozrabiac ida do
              klas z gamoniami,ktorzy przyszli rozrabiac.
              Ani szkola ani spoleczenstwo nie ma obowiazku przejmowac sie
              gamoniami,ktorzy ida do szkoly rozrabiac.Gdy dokuczaja innym,trzeba
              ich wyrzucic ze szkoly i to by bylo na tyle.
              To rodzic ma dba o wychowanie dziecka,a nie przyprowadzac glupka do
              szkoly,zeby szkola zrobila z niego geniusza.

              > ..bo jeżeli juz chwytasz za klawiature to
              > powinien być w tym jakiś zamysł, cień wniosku (Twoje informacje
              > niczego nie wnoszą,

              Co ja zrobie,ze Ty nic nie rozumiesz z tego co ja pisze?
              Jesli rodzice zauwaza,ze ich dzieci sa w glupich klasach,to im w
              domu dupe skopia,zeby sie wziely do nauki.
              Nauczyciel nie jest od zmuszania dzieci do nauki.

              > co podkreślam po raz kolejny..i mnie nie
              > interesuja... np. ile czegos tam trzeba na jakąś szkółke w
              USA)..mój
              > jest taki, ze za mało jest praktyki pedagogicznej, bo jezeli
              chodzi
              > o przygotowanie teortyczne i "techniczne" starcza go na obecną
              >pracę syna w prywatnej firmie, w "zawodzie", którego się uczy

              Kazdy nauczyciel jest madrzejszy od ucznia,a jak nie potrafi go
              zainteresowac przedmiotem,to widocznie dzieciak jest malo kumaty.
              Dlaczego Kowalska w NYC daje sobie rade z tym,by zainteresowac swoje
              dzieci uczeszczaniem do szkol i dobrym uczeniem sie?
              Dlaczego Kowalska w Polsce tego nie umie zrobic?
              Czyzby potwierdzalo sie ,ze Kowalskie w USA sa madrzejsze od
              Kowalskich w Polsce?

              • babcia47 Re: studia są bardzo "lajtowe" 23.04.08, 23:23
                > Dlaczego Kowalska w Polsce tego nie umie zrobic?
                > Czyzby potwierdzalo sie ,ze Kowalskie w USA sa madrzejsze od
                > Kowalskich w Polsce?
                >
                a kto Ci takich głupot nagadał, ze dzieci w USA są lepiej
                przygotowane i mądrzejsze od tych w Polsce?? jakies rankingi czy
                cóś..pozatym poszukaj na necie, na forach dyskusji tych, którzy
                chcieli z jakichs powodów zdawac ten SAT..matmy nikt sie nie boi a
                nawet się śmieją, ze tak niski poziom..Angielski to inna bajka, bo
                to kwestia znajomosci ok. 5000 słów w jezyku angielskim (odmiany
                Hamerykańskiej)i to z tych "trudniejszych"..umiejetnośc ich używania
                w rozmaitych kontekstach ze zrozumieniem itd..podejrzewam, że gdyby
                podobny test sporzadzono w jezyku polskim mało który Amerykanin by
                go zdał..nawet gdyby poradził sobie z matematyka z posługiwaniem sie
                językiem polskim, jezeli nie jest to jego jezyk naturalny miałby
                poważne trudnosci..mimo takich problemów polska młodzież studiuje na
                amerykańskich uczelniach i to, z tego co wiem, często z swietnymi
                wynikami..bo poza wszystkim innym testy SAT zaczynają budzić
                watpliwości nawet na amerykańskich uczelniach i niektóre, w tym
                Uniwersytet Kalifornijski juz sobie podarował ich stosowanie..Wśród
                specjalistów testy SAT są porównywalne z obecną polską maturą,
                równiez opartą na testach..ze wskazaniem na polską maturę jako tą,
                która wymaga wiecej umiejętnosci i wiedzy..
                • babcia47 Re: studia są bardzo "lajtowe" 23.04.08, 23:34
                  ps. selekcję to ja mam głęboko w ciemnosciach, bo w Polsce to nie
                  jest problem, jak pisałam powyżej.. W Polsce liczba uczniów, którzy
                  nie nadążają lub sprawiaja problemy to margines..ale należy sie
                  pochylic na tym marginesem by nie popaśc w takie problemu jak
                  amerykański system oswiatowy..rozpatrujac temat ogólnie a nie
                  zastanawiajac sie jak stworzyć "kasty ludzkie" na jego wzór
                  i "uchronić" nieliczne jednostki..bo im wiecej wyedukowanych i
                  dobrze wychowanych członków społeczeństwa..tym lepiej dla niego
                  • maksimum Re: studia są bardzo "lajtowe" 24.04.08, 05:06
                    > nie nadążają lub sprawiaja problemy to margines..ale należy sie
                    > pochylic na tym marginesem by nie popaśc w takie problemu jak
                    > amerykański system oswiatowy..rozpatrujac temat ogólnie a nie
                    > zastanawiajac sie jak stworzyć "kasty ludzkie" na jego wzór
                    > i "uchronić" nieliczne jednostki..bo im wiecej wyedukowanych i
                    > dobrze wychowanych członków społeczeństwa..tym lepiej dla niego
                    ---------
                    A ja uwazam,ze nie trzeba sie nad nikim pochylac,bo mozna od nich w
                    morde dostac.
                    Wszystkich trzeba traktowac jednakowo,a jesli juz sie pochylac,to
                    nad tymi najlepszymi,bo oni sa przyszloscia narodu.
                    Swiat do przodu popychaja najlepsi,a nie ci,nad ktorymi sie
                    pochylasz.
                    • babcia47 Re: studia są bardzo "lajtowe" 24.04.08, 13:46
                      Wszystkich trzeba traktowac jednakowo,a jesli juz sie pochylac,to
                      nad tymi najlepszymi,bo oni sa przyszloscia narodu.
                      Swiat do przodu popychaja najlepsi,a nie ci,nad ktorymi sie
                      pochylasz.
                      ...taaa a potem pójdziesz do restauracji gdzie jeden z
                      tych "gorszych" posypie Ci potrawę boraksem zamiast solą, albo
                      budynek Ci się zwali na łep.. i będziesz sie dziwił..a przez całe
                      zycie będziesz mieszkał w bunkrze i przemieszczał sie kanałami, żeby
                      ci niewychowani gamonie nie dorwali Cie i nie pobawili Toba według
                      własnego gustu..świetny sposób na rozwój społeczeństwa...
                      • maksimum Re: studia są bardzo "lajtowe" 26.04.08, 06:08

                        > ...taaa a potem pójdziesz do restauracji gdzie jeden z
                        > tych "gorszych" posypie Ci potrawę boraksem zamiast solą, albo
                        > budynek Ci się zwali na łep.. i będziesz sie dziwił..a przez całe
                        > zycie będziesz mieszkał w bunkrze i przemieszczał sie kanałami,
                        żeby
                        > ci niewychowani gamonie nie dorwali Cie i nie pobawili Toba według
                        > własnego gustu..świetny sposób na rozwój społeczeństwa...
                        ------------
                        Czy Ty rzeczywiscie myslisz,ze zadne inne obyczaje poza polskimi nie
                        istnieja na swiecie?
                • maksimum Re: studia są bardzo "lajtowe" 24.04.08, 05:01
                  > chcieli z jakichs powodów zdawac ten SAT..matmy nikt sie nie boi a
                  > nawet się śmieją, ze tak niski poziom..

                  Ciekawe! To ilu tych studentow jest na najlepszych uczelniach
                  amerykanskich? 50 na 50.000 ?

                  > Angielski to inna bajka, bo
                  > to kwestia znajomosci ok. 5000 słów w jezyku angielskim (odmiany
                  > Hamerykańskiej)i to z tych "trudniejszych"..umiejetnośc ich
                  >używania w rozmaitych kontekstach ze zrozumieniem itd..

                  Widze,ze nie kumasz o co bryka.
                  Angielski jest tak samo trudny jak matematyka,bo egzamin jest
                  zbudowany na zasadzie logical reasoning.Oczywiscie znajomosc 5.000
                  slow to moze jest wystarczajaca w polskim,bo w amerykanskim trzeba
                  ich znac duuuuuuuuuuzo wiecej,zeby do SAT podejsc.
                  Krotko mowiac,nie tyle chodzi o zrozumienie slow,lecz logiczne
                  odpowiedzi n/t tekstu.

                  > podejrzewam, że gdyby
                  > podobny test sporzadzono w jezyku polskim mało który Amerykanin by
                  > go zdał..nawet gdyby poradził sobie z matematyka z posługiwaniem
                  sie
                  > językiem polskim, jezeli nie jest to jego jezyk naturalny miałby
                  > poważne trudnosci..

                  W dalszym ciagu nie rozumiesz,ze do sprawnego poslugiwania sie
                  polskim wystarczy 5.000 slow,a do sprawnego poslugiwania sie
                  amerykanskim potrzeba znajomosci 50.000 slow.
                  Wiec przyjezdzasz do USA,tlumaczysz sobie tych 5.000 polskich slow
                  na amerykanski,a test masz z pozostalych 45.000.

                  > mimo takich problemów polska młodzież studiuje na
                  > amerykańskich uczelniach i to, z tego co wiem, często z swietnymi
                  > wynikami..bo poza wszystkim innym testy SAT zaczynają budzić
                  > watpliwości nawet na amerykańskich uczelniach i niektóre, w tym
                  > Uniwersytet Kalifornijski juz sobie podarował ich
                  stosowanie..Wśród
                  > specjalistów testy SAT są porównywalne z obecną polską maturą,
                  > równiez opartą na testach..ze wskazaniem na polską maturę jako tą,
                  > która wymaga wiecej umiejętnosci i wiedzy..

                  Polska mature zdaje sie w maju,gdy dzieciaki maja juz po 19 lat,a
                  testy SAT pisze sie w USA w 12 klasie,czyli w wieku 17 lat co
                  najwyzej,bo jak ktos jest z konca roku(jak moj syn) to bedzie go
                  pisal w wieku 16 lat.Sporo uczniow pisze testy SAT w wieku 15-16 lat
                  i tak wlasnie bylo z moimi znajomymi z parku i siostra jednego z
                  nich,Polakami z urodzenia zreszta.
                  Moj syn bedzie zaczynal studia w wieku 17 lat i nie dlatego,ze jest
                  geniuszem,lecz dlatego,ze urodzil sie pod koniec roku.
                  Powiedz mnie ilu jest studentow w Polsce 17-letnich.
                  Ja wiem,ze Ty chetnie postawisz 17 latka przy 19 latku i z duma
                  stwierdzisz,a jednak Polak madrzejszy.
                  • wieczna-gosia Re: studia są bardzo "lajtowe" 24.04.08, 14:57
                    obejrzalam sobie te testy- no wez max, matematyka jest banalnasmile

                    aczkolwiek sie zgadzam, ze angielski na tym poziomie dla 17 latka to jest chapeu
                    bas (czy ja wiem czy na maturze sie wymaga takiej operacji slownej? Mysle ze to
                    by bylo niezle i zdecydowanie ruch w dobrym kierunku. Przy jednym ze slow
                    zadrzala mi reka smile

                    z twoich Maksiu slow mozna wywnioskowac, ze jedynie Polacy, ktorzy wyjechali do
                    USA nie sa nieudacznikami. A nie przepraszam, na Kowalskiej sie wyzywasz-
                    uproscmy wiec smile z Polakow nieudacznikami nie jest Maks i jego boska rodzina.
                    Poza nim nieudacznikami nie sa wyseleksjonowani Amerykanie oraz Chinczycy. Kogos
                    pominelam?
                    --
                    opsesyjna.blox.pl/html
                    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
                    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
                    • wieczna-gosia Re: studia są bardzo "lajtowe" 24.04.08, 15:01
                      ponadto uwazam, ze wycofanie matematyki z matury bylo zlem, a jej ponowne
                      wprowadzenie jest dobre- i uwazam, ze powinna byc prosta- tak jak na sacie-
                      kazdy czlowiek powinien umiec liczyc %, policzyc sobie podatek, odjac ulge i
                      oszacowac ile zaplaci za zakupy, oraz jaka jest srednia a jaka mediana smile

                      no dobra- moze nie kazdy, ale ci co ida na studia- z pewnoscia.

                      Z drugiej strony zgadzam sie z babcia ze nad osobami o mniejszym potencjale
                      intelektualnym pochylac sie trzeba i nalezy gdyz niezaopiekowani stanowia
                      obciazenie dla spoleczenstwa, a nie musza. No chyba ze wprowadzimy graniczne IQ
                      ponizej ktorego- czapa.
                      --
                      opsesyjna.blox.pl/html
                      przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
                      następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
                    • babcia47 Re: studia są bardzo "lajtowe" 24.04.08, 16:02
                      > aczkolwiek sie zgadzam, ze angielski na tym poziomie dla 17 latka
                      to jest chape
                      > u
                      > bas (czy ja wiem czy na maturze sie wymaga takiej operacji slownej?
                      mój syn chodził w ogólniaku do klasy o profilu anglojezycznym..sam
                      nie przystepował do egzaminów państwowych mimo, że był jednym z
                      lepszych uczniów z języka..jego kilkoro z jego kolegów i koleżanek
                      przystapiło w 2 klasie (16 lat)..zdane egzaminy (też sa różnych
                      stopni) zwolniły ich od zdawania egzaminu maturalnego z języka,
                      dawały wstęp bez dodatkowych egzaminów na renomowane uczelnie w
                      Polsce..a jeden z kolegów zdał taki, który umozliwił mu studia na
                      renomowanej uczelni w UK..i to wszystko w wieku 16 lat w małej
                      miejscowości w zapyziałej Polsce..
                  • babcia47 Re: studia są bardzo "lajtowe" 24.04.08, 16:21
                    Ciekawe! To ilu tych studentow jest na najlepszych uczelniach
                    > amerykanskich? 50 na 50.000 ?
                    jest tylu ilu sobie z jakiś powodów wymysliło studiowanie w
                    Stanach..czy Ty myslisz, ze w Polsce nikt o niczym innym nie marzy
                    jak o studiach za oceanem? Córka kuzyna właśnie wróciła i
                    stwierdziła, że w sumie był to stracony czas..pozatym jakos nie
                    chciała zostawać w tym "raju", mimo, że mogła po skończeniu
                    studiów..i nawet jakoś zupełnie inaczej go określiła, ale chyba by
                    Ci się jej teksty nie spodobały...tongue_out
    • wieczna-gosia Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 24.04.08, 08:41
      podsumowujac:
      amerykanski system edukacyjny jest najlepszy gdyz jest zorganizowany na wzor
      najepszego systemu na swiecie, którym jest amerykanskli system edukacyjny.

      Testy SAT sa lepsze od polskiej matury, gdyz sa lepsze smile

      a USA jest najlepszym krajem na swiecie gdyz wyprowadzilsie tam Maksio. Gdyby
      najlepszym krajem na Swiecie byla Nikaragua to Maksio wyprowadzilby sie do
      Nikaragui.

      dla mnie to wszystko jest bardzo proste, babciu chyba czas bys sie tego nauczyla smile
      --
      opsesyjna.blox.pl/html
      przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
      następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
      • babcia47 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 24.04.08, 13:56
        dodajmy jeszcze, że to co jemu wydaje się trudne do osiągniecia, z
        pewnoscią jest niemożliwe do osiągniecia dla innych..a już bzdurą
        jest by jakiś tam Polak miał o tym marzyć..bo przecież Polska to
        kraj biedny, przaśny, zacofany, zamieszkały przez gamoni, bandytów i
        złodzieji..smile)
        • wieczna-gosia Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 24.04.08, 22:06
          Ja w gruncie rzeczy USA lubie i uwazam ze anglosaski system wiele rzeczy ma
          przytomnych i glowna rzecza odstreczajaca od USA jest Maksio smile
          ja wiem- moze jakies wladze zainteresowac zeby mupisac zakazali bo jego cielece
          uwielbienie dla sily, systemu i kultu sukcesu sprawia ze czlowiek ma mu ochote
          bombke do kieszeni wlozyc smile
          --
          opsesyjna.blox.pl/html
          przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
          następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
          • babcia47 Re: Problemy wychowawcze z dziecmi i mlodzieza w 24.04.08, 22:38
            to jeszcze pół biedy ale ta selekcja i córka Kowalskiej co pleców
            dała ku Maksiowej uciesze...no i oburzenie, że u nas nie ma tego
            szaleństwa (czytaj: wyscigu szczurów) ..i że równie mnie interesuje
            czy kolega syna będzie dobrze wychowany mimo, że nie ma kasy na
            studia..ale jest dobrym kierowcą i fajnym młodzieńcem, zawsze się
            kłania..i czasem do "miasta" podrzuci jak mam autko "uziemione"..a
            wg Maksia to przecież "gamoń"
            • maksimum Dlaczego nie dostalas sie na Harvard? 26.04.08, 06:42
              A jak myślisz, dlaczego nie dostałaś się na wymarzone uczelnie?

              - Składałam aplikacje na osiem uczelni razem z Bremą. Podstawowy
              błąd: niepotrzebnie starałam się o przyjęcie na popularne kierunki,
              np. neurobiologię na Harvardzie. Gdybym spróbowała np. na filozofię,
              to miałabym większe szanse, a później mogłabym starać się o
              przeniesienie. Zasada: wybrać kierunek i napisać pod niego swoją
              aplikację, a potem dopiero myśleć o wymarzonym przedmiocie.
              miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35615,1886075.html------------
              Trudno było?

              - SAT to bardzo łatwa matura. Zdaje się z matematyki, której program
              oceniam na poziom trzeciej klasy gimnazjum, oraz z angielskiego.
              Słownictwo z kolei jest bardzo trudne, bo w końcu egzamin skierowany
              jest do Amerykanów, a nie obcokrajowców. SAT 2 to poszerzony
              angielski, na przykład trzeba znać znaczenie 3500 słów z listy, ja
              zdecydowałam się przyswoić 300. Znów jest matematyka, do tego
              przedmiot do wyboru.
              ------------
              "SAT to bardzo latwa matura" a mimo wszystko nie dostala sie na
              Harvard.
              To jak to jest babcia?
              Jesli SAT-"to bardzo latwa matura" to 19-20 letnia dzieweczka polska
              powinna sie z palcem w d.... dostac na Harvard,gdzie studiuja 17
              letni Amerykanie.A jednak bardzo zdolna Polka dala siana.
              Opowiadanie pier....ek ze SAT jest "bardzo latwe" a z drugiej strony
              nie dostanie sie na Harvard,to jest takie zwykle polskie pie......
              kotka przy pomocy mlotka.
              To prawda,ze duzo pytan na SAT jest z dobrego liceum(8 klasa),ale
              zeby dostac sie do dobrej amerykanskiej uczelni,to trzeba SAT
              napisac na 90%,a ta bardzo zdolna Poleczka napisala na 75%,no wiec
              nic dziwnego ,ze dostala kopa.
              Zalozmy,ze caly SAT ma 170 pytan i z tego 54 jest z matematyki,to z
              tych 54 musisz zrobic 50 dobrze i to tych najtrudniejszych,bo
              punktacja jest uzalezniona od trudnosci pytan.
              Angielski na SAT dla Amerykanina jest stosunkowo prosty,ale tez
              musisz zrobic ponad 90% dobrze.
              Tu lezy pies pogrzebany,ze wiekszosc ludzikow mysli,ze jak zrobi
              test na 80%,to jest z siebie bardzo zadowolonym.
              • maksimum Re: Dlaczego nie dostalas sie na Harvard? 26.04.08, 18:33
                www.iub-bremen.de

                Ta prywatna niewielka uczelnia powstała trzy lata temu i niebawem
                opuszczą ją pierwsi absolwenci. Studiuje tu 600 studentów z 70
                krajów świata. Wśród nich najwięcej jest Bułgarów. Oprócz Joanny
                Bagniewskiej uczy się tam 18 Polaków.
                --------
                Zamiast studiowac z Amerykanami na Harvard,bedzie studiowala z
                Bulgarami w Bremen,a matematyka byla przeciez na poziomie gimnazjum.
                • babcia47 Re: Dlaczego nie dostalas sie na Harvard? 27.04.08, 13:57
                  a skąd wiesz, że ci Bułgarzy nie reprezentuja wyzszego poziomu
                  intelektualnego niz Twój synek?..i ciagle popełniasz ten sam
                  błąd..ustalasz poziom szkoły na podstawie jakiś tam rankingów, które
                  dla Ciebie są istotne..powtarzam Ci to po raz tysięczny dla mnie (i
                  nie tylko) to sieczka..nic nie znacząca i mało
                  interesująca..absolwenci studiów dostaja prace..ale potem musza sie
                  wykazać wiedzą i zdolnościami by rozwijać swoją karierę
                  zawodową..jeżeli uczelnia w Pcimiu Dolnym przygotuje absolwenta na
                  tyle by był cenionym pracownikiem, zapewni mu start w karierze..to
                  czapki z głów..ale tu sporo zależy od samego studenta..Absolwent
                  Harvardu, który dostał sie i skonczył dzięki temu, ze druzyna
                  potrzebowała np. zawodnika koszykówki..dla mnie jest nikim..i
                  obawiam sie że w życiu zawodowym równiez nic nie osiągnie (chyba, ze
                  skończy kierunek trenerski)
                  • maksimum Re: Dlaczego nie dostalas sie na Harvard? 27.04.08, 16:30
                    babcia47 napisała:

                    > a skąd wiesz, że ci Bułgarzy nie reprezentuja wyzszego poziomu
                    > intelektualnego niz Twój synek?..

                    Zblizasz sie do prawdy absolutnej,ze generalnie Bulgaria prezentuje
                    wyzszy poziom zycia niz USA ,to i bulgarscy studenci prezentuja
                    wyzszy poziom intelektualny niz Amerykanie.

                    > i ciagle popełniasz ten sam
                    > błąd..ustalasz poziom szkoły na podstawie jakiś tam rankingów,
                    >które dla Ciebie są istotne..

                    Rankingi szkol opracowywane sa na podstawie rankingow wysokosci
                    SAT,ktore trzeba miec,zeby na taka uczelnie sie zalapac.
                    Jak jestes malo kumata,to masz niskie SAT i idziesz na malo kumata
                    uczelnie,bo na lepszej nie dasz sobie rady.
                    No wiesz,beda operowali takimi slowami,ktorych nie znasz,lub
                    rozwiazywali zadania,do ktorych Ci bardzo daleko itd.
                    Zreszta jak mozesz rozwiazac zadanie,jak polecenia nie rozumiesz?

                    > powtarzam Ci to po raz tysięczny dla mnie (i
                    > nie tylko) to sieczka..nic nie znacząca i mało
                    > interesująca..

                    Nie tylko dla Ciebie ,bo dla tej studentki ktora chciala na Harvard
                    a skonczyla w Bremie z Bulgarami rowniez.

                    > absolwenci studiów dostaja prace..ale potem musza sie
                    > wykazać wiedzą i zdolnościami by rozwijać swoją karierę
                    > zawodową..

                    Jesli nie maja wiedzy przy pisaniu SAT,to jak beda mieli wiedze,po
                    skonczeniu uczelni z Bulgarami?

                    > jeżeli uczelnia w Pcimiu Dolnym przygotuje absolwenta na
                    > tyle by był cenionym pracownikiem, zapewni mu start w karierze..to
                    > czapki z głów..ale tu sporo zależy od samego studenta..

                    Na kazdej uczelni wszystko zalezy od studenta,z tym ze na Harvardzie
                    nie ma Bulgarow.


                    > Absolwent
                    > Harvardu, który dostał sie i skonczył dzięki temu, ze druzyna
                    > potrzebowała np. zawodnika koszykówki..dla mnie jest nikim..i
                    > obawiam sie że w życiu zawodowym równiez nic nie osiągnie (chyba,
                    >ze skończy kierunek trenerski)

                    Idzie grac zawodowo w kosza i zarabia 4 mln rocznie.
                    Ty myslisz,ze druzyna hokejowa w Harvardzie przyjmuje jakies
                    niekumate niemoty?????
              • babcia47 Re: Dlaczego nie dostalas sie na Harvard? 27.04.08, 13:47
                "Do tego jeszcze dwie opinie ze szkoły, np. od wybranego nauczyciela
                i dyrektora. Ja miałam od opiekuna IB, ale jeśli ktoś
                robi "normalną" maturę, to może wymyślić kogo innego. Ważna sprawa!
                Takie opinie muszą być wysłane w osobnych kopertach z pieczęciami
                szkoły. Ja dołączyłam je do mojej aplikacji. Okazuje się, że nie
                można tak robić, bo uczeń nie ma prawa nawet spojrzeć na te
                opinie..."
                -czytanie ze zrozumieniem sie kłania!! Dziewczynę "załatwiły"
                idiotyczne formalności a nie brak wiedzy czy za niskie wyniki
                testów!!!..wymagania formalne na tyle komplikuja zycie starającym
                się o dostanie na studia w USA, że szkoły im musza zapewnić pomoc
                odpowiednich konsultantów w szkołach..polscy uczniowie załatwiaja
                wszystko sami i jeżeli są wystarczajaco zdesperowani by jednak
                studiować w stanach..to się dostają (jak moja kuzynka)
                > To prawda,ze duzo pytan na SAT jest z dobrego liceum(8 klasa),ale
                > zeby dostac sie do dobrej amerykanskiej uczelni,to trzeba SAT
                > napisac na 90%,a ta bardzo zdolna Poleczka napisala na 75%,no wiec
                > nic dziwnego ,ze dostala kopa.
                hmm..jakos nie zauważyłam tu wyników tej "zdolnej Poleczki" ciekawe
                skąd Ty je wziąłeś???
                Powoływanie sie na to, ze 17-tolatkowie studiuja jest śmieszne..taki
                a nie inny system oswiatowy decyduje o tym, ze młodzież rozpoczyna
                kolejny etap edukacji..trudno wymagac by polscy uczniowie starali
                sie o wstęp na studia w wieku 17 lat skoro maturę musza zdawać w
                wieku 18-19..wyżej d..py nie podskoczysz..a hamerykańska uczelnie
                nie przyjmie 17-latka bez swiadectwa maturalnego (SATy i inne
                pomijając)
                > Angielski na SAT dla Amerykanina jest stosunkowo prosty,ale tez
                > musisz zrobic ponad 90% dobrze.
                SAT dla amerykanów tez nie jest prosty, bo część językowa jest
                specjalnie "utrudniona" przez konieczność rozumienia mało uzywanych,
                specjalistycznych słów i ich kontekstu..jednak dla nich jest to
                język naturalny, którym posługuja sie od niemowlecia i kazdy z nich
                ma mozliwość spotkania sie z uzywaniem "trudnych słów" i kontekstem
                ich uzywania przez całe swoje dotychczasowe 17-toletnie życie choćby
                przypadkiem..identyczny test w języku polskim (pomijam część
                matematyczną, która w Polsce jest uznawana za banalną) dla
                Amerykanina byłby niewyobrażalnie trudny..z racji nieznajomosci
                jezyka a raczej konieczności uczenia się go jako
                dodatkowy..rozumiesz to czy nie?? Równie trudny dla Polaka jak i
                Amerykanina taki test byłby w jezyku np. chińskim
                jako "nienaturalnym" dla obydwu..dlatego dla mnie wyniki takiego
                testu nie są żadnym wyznacznikiem wiedzy czy umiejetnosci..zreszta
                nawet same amerykańskie uczelnie od niego odchodza lub wspieraja się
                innymi, opartymi na sprawdzianie faktycznej wiedzy potencjalnego
                studenta a nie na teście wyboru, który mozna zdać przez "nauczenie
                się tego" zdawania testów a nie podnoszenia faktycznej wiedzy..co
                robią szkoły w USA..
                • maksimum Re: Dlaczego nie dostalas sie na Harvard? 27.04.08, 16:41
                  babcia47 napisała:

                  > "Do tego jeszcze dwie opinie ze szkoły, np. od wybranego
                  nauczyciela
                  > i dyrektora. Ja miałam od opiekuna IB, ale jeśli ktoś
                  > robi "normalną" maturę, to może wymyślić kogo innego. Ważna
                  sprawa!
                  > Takie opinie muszą być wysłane w osobnych kopertach z pieczęciami
                  > szkoły. Ja dołączyłam je do mojej aplikacji. Okazuje się, że nie
                  > można tak robić, bo uczeń nie ma prawa nawet spojrzeć na te
                  > opinie..."
                  > -czytanie ze zrozumieniem sie kłania!! Dziewczynę "załatwiły"
                  > idiotyczne formalności a nie brak wiedzy czy za niskie wyniki
                  > testów!!!..

                  1-Te opinie ze szkoly moga TYLKO pomoc w dostaniu sie na uczelnie.
                  2-Mogla wyslac je razem,pod warunkiem,ze w mniejszej zaklejonej
                  kopercie,wlozonej do wiekszej zaklejonej koperty.
                  3-Dlaczego "persona" nie miala tak beznadziejnie glupich
                  problemow,jak twoja ulubiebica od studiowania z Bulgarami?


                  > wymagania formalne na tyle komplikuja zycie starającym
                  > się o dostanie na studia w USA, że szkoły im musza zapewnić pomoc
                  > odpowiednich konsultantów w szkołach..

                  Nie ma zadnego obowiazku korzystania z pomocy tych
                  konsultantow,chyba ze jestes ostatnia niemota i nie wiesz co w zyciu
                  robic.

                  >..trudno wymagac by polscy uczniowie starali
                  > sie o wstęp na studia w wieku 17 lat skoro maturę musza zdawać w
                  > wieku 18-19..wyżej d..py nie podskoczysz..

                  Zadna polska matura nie jest wymagana by dostac sie na studia w USA.
                  Problem w tym,ze polscy uczniowie w wieku 17 lat pisaliby SAT na
                  50%,a to bylaby juz zenada.
                  • babcia47 Re: Dlaczego nie dostalas sie na Harvard? 27.04.08, 17:38
                    Maksiu od kilku miesiecy staram sie powstrzymac od reagowania na
                    Twoje posty ale widac jestem niepoprawna. Widac gołym okiem, ze nie
                    da się Ci wytłumaczyc, ze nie wszyscy (jak TY) bezkrytycznie wierzą
                    w Ameryke i jej wielkość..Ty tam mieszkasz i masz do tego prawo ale
                    to co dobre w Ameryce nie musi walic na kolana innych..i mądry,
                    inteligentny Bułgar może być dla mnie ciekawszym człowiekiem niż
                    ktoś kto się legitymuje Amerykańskim paszportem a nie potrafi
                    odróżnić Polski od Holandii. Miałam do czynienia z ludźmi
                    wykształconymi przez amerykański system..i wybacz, ale to ich
                    ignorancja czasem mnie powalała..choc trafiali sie czasem ludzie,
                    którzy przynajmniej przyznawali sie bez bicia do nieznajomosci
                    pewnych rzeczy..które w Polsce zna uczeń szkoły podstawowej..systemy
                    oswiatowe sa różne i stawiaja na inne umiejetności..w Polsce
                    obowiązuje inny, w USA inny..możemy się spierać czy amerykański jest
                    tak wyjątkowy, a raczej to Ty za wszelka cene usiłujesz udowodnic
                    wyzszośćc tego ostatniego..ale dla mnie to nie jest istotne i nie
                    jest istotne dla tego wątku, co przypominam Ci po raz nie wiem juz
                    który..Polski system jez wazny dla polskiej rzeczywistości i
                    wystarczajaco dobrze przygotowuje młodzież by wykonywała swoje
                    obowiązki zawodowe, a Polska osiągała zadowalający procent wzrostu
                    gospodarczego..Testy Sat mają guzik do problemów wychowawczych z
                    jakimi zaczyna sie borykać polski system..a jest to blady cień tego
                    z jakim amerykański boryka sie od dziesiecioleci, bo o ile u nas
                    kwestia narkotyków w szkołach pojawiła sie w ostatnim
                    dziesiecioleciu i została przystopowana..to korzystalismy z
                    doswiadczeń szkolnictwa amerykańskiego, gdzie ten problem zaistniał
                    wcześniej, trwał dłuzej, miał katastrofalny zasięg w pewnym
                    momencie..ale dzięki wykorzystaniu jego doswiadczeń w Polsce szybko
                    został przystopowany..nie mamy problemu z bronia w szkołach i
                    masowymi zabójstwami, mobbing i "gangi" w szkołach to odkrycie
                    ostatnich lat ale juz zauwazone i wypierane ze szkół..więc nie
                    chrzań mi tu o wyższości..bo raczej "przykład" do nas dotarł i to
                    nie ten najwyższego lotu..za to szybko wykorzystano doswiadczenia
                    walki z patologiami systemu amerykańskiego. Studiowanie w USA dla
                    niewielu, a włąściwie b.małej liczby osób z Polski jest marzeniem
                    zycia czy etapem kariery, z wielu powodów.. Drogo, daleko i
                    przygotowuje do innych realiów niż sa poządane czy oczekiwane w
                    Europie..a jeżeli tak to są niepotrzebne!! Częściej decydują się
                    ludzie na dodatkowe dokształcanie, ci którzy juz maja wysokie
                    wykształcenie, ustabilizowaną kariere zawodową i chcą je poszerzyc
                    przez dodatkowe kursy czy studia podyplomowe ale w szczegółowych
                    tematach, dziedzinach wiedzy. Może to Cie zmartwi, ale mimo tych
                    rankingów itd. niewielu europejczykom te "superstudia" sa do czegoś
                    potrzebne i wcale się tam tak gremialnie nie wybierają, chyba, ze
                    chcą to powiązac z poznaniem innego kontynentu lub przezyc swoista
                    przygodę..i ci nie maja problemu z dostaniem sie na studia w USA
                    jeżeli tego zapragną i odpowiednio sie do tego przygotują..Ważne i
                    potrzebne sa rzeczy..ważne i potrzebne..a studia w USA nie należą do
                    artukułów pierwszej potrzeby i konieczne do spełnienia marzeń..
                    I tym optymistycznym akcentem żegnam sie z Tobą, bo tłumaczenie Ci
                    tego : "jak dziad krowie na rowie" juz mnie znudziło i mam wrazenie
                    rozmawiania z b. niedojrzałym osobnikiem na zasadzie "dziad o
                    szydle, baba o igle"..zniszczyłeś ten wątek..niech Ci moderator
                    łaskawym bedzie, bo z tego co czytam na innych wątkach, w
                    odpowiedziach na Twoje "wypociny" interlokutorzy rzadko bywają..na
                    ich nieszczęście zasób Twojego słownictwa w jezyku polskim nie
                    starcza na wyłapanie ironii, krytyki czy przekąsu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka