Mój syncio chodzi do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Dwa razy
chodził do zerówki bo mial stwredzoną niezdolnosc szkolną. Od
pierwszego dnia w szkole wyprawia takie cyrki że głowa mała... W
domu też były z nim problemy, ale od kiedy faktycznie zaczełam
poświęcać mu dużo wiecej czasu w domu jest ok. A w szkole: bije
innych, wyzywa wszytskich jak leci od głupków, podobno zaczął
przeklinać ,zabiera przybory, kłamie że nie ma książek (pani
przeszukuje plecak i książki się znajdują), ale to co zrobił
ostatnio przechodzi ludzkie pojęcie, a mianowicie NASIKAŁ NA ŁAWKĘ.
Robiliśmy badania na ADHD- nie ma, nie podchodzi równiez pod ADHD.
Próbowałam przenieśc go do klasy integracyjnej ale nie ma miejsc i
szans żeby takie miejsce się zwolniło. Jesteśmy pod stałą kontrola
poradni psychologicznej, raz w tygodniu przychodzi do domu
reedukator. Nikt nie umie powiedzieć mi co mam z nim robic. pani ze
szkoły zaproponowała zebym przyszła na lekcję zobaczyła jak to
wygląda, pójdę ale wiem ze on wtedy będzie grzeczny. Więc najlepiej
byłoby gdybym się zwolniła z pracy i chodziła z nim codziennie do
szkoły?? Pewnie tak tylko ze nie stać mnie na to (samotnie go
wychowuję). Ojciec ma gdzies problemy, raz na 3 miesiące go zabiera
a resztę ma w d....Ewentualnie nawrzuca mi że zmarnowałam synowi
życie i nawet wychowac go nie potrafię... Próbowałam i groźby i
prośby, wiem że moze się zmienić bo zrobił to w domu, jest o 360
stopni inny niz jeszcze pół roku temu. Ale w szkole się wszytsko
nasiliło. Co mam robić?? bo ja już siły nie mam...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.