Dodaj do ulubionych

jedzenie i wszystkie możliwe błędy

09.07.08, 19:33
mała ma 2,5 roku
niestety z mojej winy mamy problem z jedzeniem, piszę że z moje winy
bo zdaje sobie sprawę z tego, że tak jak w temacie popełniłam
wszytskie możliwe błędy:
- zabawianie przy jedzeniu
- jedzenie przy bajkach
- karanie za niejedzenie,
- nagrody za zjedzenie
- moje groźby, proźby i krzyki

oststnio mała spędziła półtorej godziny przy stole, poniewaz
zagroziłam jej że dopóki nie zje od stołu nie odejdzie, niestety
skończyło sie to moim fiaskiem, poniewaz po tej półtorej godz, kiedy
to mała wcale sie szczególnie nie nudziła ani nie lamentowała my
musieliśmy wstac od stołu.....

mała od września idzie do przedszkola, gdzie dzieci same nakładają
sobie jedzenie, same oczywiście jedza.....
nie wiem jak zacząć na nowo "uczyć" ja normalnie jeść

oczywiście wzystkie wymienione przeze mnie błędy wzięly sie z tego
że mała jest niejadkiem
dodam, że kolacje i śniadania w większości przypadków potrafi sama
jeść, obiady to gehenna.....


więcej grzechów nie pamiętam
aha mała ma na imię Gosia wink
Edytor zaawansowany
  • mama_kotula 09.07.08, 20:09
    Uspokoić się i w ogóle nie robić problemu.
    Jak nie chce, to niech nie je. Nie zagłodzi się.
    Jeść razem z nią, w ogóle nie zwracając uwagi na to, czy je, czy nie. Popijać
    posiłek meliską na wszelki wypadek tongue_outP
    Jak zamierzasz krzyczeć, wyjdź z pokoju, to pomaga wink

    Posiłek kończysz np. po 20 minutach, bez słowa zabierasz talerz, niezależnie czy
    pusty czy pełny.
    I w ogóle nie robisz z tego sprawy nr 1. Brzydko mówiąc - zlać ciepłym sikiem.

    A żeby cię pocieszyć - to jak pójdzie do przedszkola, prędko się nauczy, przez
    naśladownictwo, że trzeba sobie nałożyć, pospieszyć się, bo nikt nie będzie się
    z nią patyczkował, a poza tym nie ma co tracić czasu na jedzenie, kiedy czeka
    fajna zabawa.

    --
    - ...o ile wiem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
    - Nie - odparł oszołomiony Vimes. - Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym
    niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
  • bapkipapki 09.07.08, 20:22
    ok, zabierać jak nie zje ale co później?
    nie chce zjeśc obiadu, zabrać czy na prosbe o jedzenie dac jej znowu
    obiad czy kolejna rzecz - podwieczorek?
    bo ja próbowałam juz tak robić ale moje cwane dziecię, które chyba
    po prostu nie lubi obiadów, nie chciało ich jeść a po pół godz
    wołało że jest głodne i dostawało cos innego

    a co w sytuacji, kiedy ona nie zje obiadu i my musimy gdzies wyjśc
    (oststnio dosyć częste zjawisko ze względu na budowę) i co mam jej
    organizowac przekąski "w trasie"? wiadomo nie wezmę ze soba zupy w
    słoiczku tylko kończy się jogurtem, owocami, bułkami itp
    a gdzie obiad?
  • mama_kotula 09.07.08, 20:54
    >nie chce zjeśc obiadu, zabrać czy na prosbe o jedzenie dac jej znowu
    >obiad czy kolejna rzecz - podwieczorek?

    Następny posiłek.

    Zresztą, nie rozumiem, co się tego obiadu tak czepiłaś wink))
    Że dziecko musi coś "na ciepło" zjeść? Nie musi smile Ani ja, ani mój niemąż nie jemy obiadów, w sumie niemalże nic na ciepło nie jemy, bo po prostu nie lubimy. Mam tak mniej więcej od ósmego roku życia, kiedy odmówiłam jedzenia obiadów i zdefraudowałam kasę, którą dostałam na obiady w szkole wink. Zamiast tradycyjnego obiadu - deska serów, sałata lodowa z dodatkami i dobre winko. Nie mamy problemów zdrowotnych.
    Dzieci moje jedzą obiady, bo lubią, poza tym chodzą do przedszkola i tam siłą rzeczy obiady są, bardzo smaczne zresztą.

    Niech młoda je to, co lubi. Pod warunkiem, że nie są to tylko słodycze i bułki z Nutellą. Sałatkę warzywną (zamiast zupy) możesz zrobić na kolację, pierś kurczaka zamiast zrobić z niej kotlety - upiec w piekarniku w ziołach, ostudzić i skroić na kanapki.

    Poza tym gorąco teraz jest, lato, nie chce się jeść ciepłego.


    --
    Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę u psychiatry.
  • bapkipapki 09.07.08, 21:11
    no jednak chyba bede sie tych obiadów czepiać
    bo juz i tak olałam, ze sie tak wyraże mięso, którego gosia jeśc nie
    chce
    ok
    ja tez nie przepadam za mięsem
    ale wydaje mi sie że zupe zjeść powinna, nie robie takich które jej
    nie smakuja, chociaz to pijęcie względne bo jeśli jeść nie chce to
    chyab jej żadne nie smakują,
    szczerze mówiąc od powiedzmy dwóch lat mamy problemy z jedzeniem
    wiec dużo juz przemyśliwań na ten temat było
    i, może niesłusznie, ale wydaje mi sie że nie moge u 2,5 latki
    doprowadzić do sytuacji, że ona bedzie decdowac tylko i wyłącznie co
    bedzie jeść,
    bo faktycznie kończy sie tak, że bedzie wybierać rzeczy, które
    zwyczajowo dzieciom bardziej smakują niz rosłó (ja nie lubie)

    goais w tygodniu nie je słodyczy, może je jeśc w weekendy
    ale od popołudnia na stole stoja frytki (niezjedzone, zazyczyła
    sobie), monte niezjedzone, oraz danio z płatkami sniadaniowymi -
    wszystkie te rzeczy ona sobie zazyczyła po czym po dwóch łyżkach
    odmówiła dalszego jedzenia

    i nie chiałabym żeby zjadła to wsyztsko bo to jednak bardzo duzo ale
    żeby zjadła cokolwiek, bo ja później kalkuluje tak no tak chciała
    frytki ale nie zjadał wiec ok dam jej to monte, ale póżniej tego
    monet tez nie zjadła wiec ok zrobie jej ten serek z chrupkami
    i tak w kółko
    ona wymyśla, że nie chce jeśc, a ja w zwiazku z tym, że nie zjadla
    to daje kolejne potrawy, których ona nie zjada, zamknięte kółko
    mam jej nie dac?
  • burza4 09.07.08, 21:02
    nie przekonam cię zapewne, ale odpuśćsmile mój koszmarny niejadek (40
    minut nad połową kanapki) - ma 178 cm wzrostu i żelazne zdrowie.

    naprawdę dziecko się nie zagłodzi.
  • bapkipapki 09.07.08, 21:14
    ja wiem że sie nie zagłodzi bo były już takie dni że piła tylko mleko
    ale problem pojawia sie później - ona nie chce jes obaidu i będąc
    głodną wymyśla inne rzeczy, no najlpeiej słodycze ale juz ma szlaban
    wiec w kółko by jadła serki typu danio

    p.s. chyba pozwe koncern produkujący serki danio!
  • molla7 09.07.08, 21:31
    Jedyna rada tak jak piszą dziewczyny-to wypuścić cugle z rąk zupełnie, totalnie i na amen. To co napisała Kotula, najlepiej sobie wydrukuj i powieś na lodowce-żeby odpowiednio wcześnie przypomniało Ci się wziąć głboki oddech pzed lamentem, "zeby tylko coś zjadła".
    Setny raz powtórze na tym forum, dopóki jedzenie to bedzie sprawa Twoja, a nie Twojej córki to bedzicie się obie meczyć.
    --
    jak już grzeszyć to ordynkiem: myślą, mową i uczynkiem
  • bapkipapki 09.07.08, 21:39
    czyli w wielkim skrócie:
    1. mam olac co i czy je moje dziecko
    2. mam polegac na rozumie i intuicji dwuipółlatki
    3. wszelkie rady babć, że obiad zjeś sie powinno tez sa do kitu?

    nie chce żeby to brzmiało agresywnie, ale jak dla mnie to średnio do
    przyjęcia
  • mama_kotula 09.07.08, 22:27
    bapkipapki napisała:

    > czyli w wielkim skrócie:
    > 1. mam olac co i czy je moje dziecko

    dokładnie
    nie to, że "olać co je dziecko" - chodzi o to, żeby np. w cyklu tygodniowym zjadała wszystko, co jest do szczęścia i rozwoju potrzebne.

    > 2. mam polegac na rozumie i intuicji dwuipółlatki

    Zgadza się. Oczywiście w granicach rozsądku. Jeśli dwuipółlatka zamierza się żywić wyłącznie nutellą i monte, to raczej na tym nie polegać.


    > 3. wszelkie rady babć, że obiad zjeś sie powinno tez sa do kitu?

    Pół świata nie je "obiadu" w znaczeniu tradycyjnym i jakoś na tym nie cierpi wink)
    Zakodować, że dziecię nie ma jeść OBIADU, tylko ma jeść: mięso, warzywa, produkty zbożowe. Które nie muszą mieć formy obiadu, czyli zupa + ziemniaki/mięso/surówka. Już wyżej pisałam. Może to być: sałatka, ryż z warzywami na zimno, kanapki z piersią z kurczaka, cokolwiek. Niech to będzie choćby kalarepka i marchewka do chrupania, zagryzana mięsem. Wszystko się da. Chce jeść bułę suchą i popijać jogurtem? Proszę bardzo, produkt zbożowy i nabiał, samo zdrowie. Do tego niech zagryzie jabłkiem, albo do jogurtu dodać owoce.


    > nie chce żeby to brzmiało agresywnie, ale jak dla mnie to średnio do przyjęcia

    To dalej krzycz na dziecko, kiedy nie chce jeść, rób z tego problem i wpędź młodą w nerwicę. Droga wolna.
    Z jedzenia (zwłaszcza obiadu) uczyniłaś boga. Dziecko to wyczuwa, i jest świadome tego, że jest to dla ciebie najważniejsze. I jest również świadome, że wyżej dupy nie podskoczy i nie zadowoli cię, co je dodatkowo frustruje, i machina sama się napędza dalej. Zadowolona?
    smile)


    --
    Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę u psychiatry.
  • protozoa 10.07.08, 18:01
    Tak zrobić DOKŁADNIE!!!!! I nie chodzi tu o intuicje 2,5 letniego
    dziecka, ale o mądrość organizmu.
  • mama303 11.07.08, 21:26
    protozoa napisała:

    > Tak zrobić DOKŁADNIE!!!!! I nie chodzi tu o intuicje 2,5 letniego
    > dziecka, ale o mądrość organizmu.

    może organizm Twojego dziecka jest taki mądry bo mojego - wsuwał by
    aktualnie od rana do wieczora ...lody smile
  • basia_84 11.07.08, 13:29
    bapkipapki napisała:
    > 3. wszelkie rady babć, że obiad zjeś sie powinno tez sa do kitu?

    Jako dziecko często byłam zmuszana do zjadania wszystkiego z
    talerza, przejadałam się, zdarzało się że wymiotowałam. Ba! Bałam
    się przyznać że zwróciłam, żeby mama nie klazała mi wsunąć kolejnych
    4 kanapek - choć pewnie by tego nie zrobiła, ale taka była atmosfera
    w okół jedzenia. Atmosfera strachu, przymusu i nieprzyjemności.

    Dziecko ma żołądek wielkości własnej piąstki więc na prawdę je mało.

    Dziecko może też mieć prawo do wyboru tego co chce jeść, co lubi itd.

    Pisałaś wcześniej, że czasem chce frytkli ale nie zje, potem jeszcze
    coś i znów nie zje. Jako osoba długo przymuszana do jedzenia powiem
    tak:
    Powiedziałaś jakie popełniłaś błędy. Zmuszaniem, karanie, groźby.
    Dziecko może mieć na coś ochotę pamiętając, że jest to smaczne ale
    po chwili/kęsie wraca, nie wiem jak to nazwać, ...wspomnienie,
    uczucie... w każdym razie chodzi o całą otoczkę jaka jest wokół
    jedzenia w waszym domu. Nie dziwie się, że odechciewa się jej jeść
    jeśli ma złe skojarzenia z jedzeniem.
    Po jaimś czasie nie zmuszania do jedzenia, odpuszczania gdy jej się
    odechce, powinna na nowo odkryć przyjemność jaką daje jedzenie.
    Dziecko nie zrobi sobie krzywdy tym że nie zje jakiegoś posiłku a
    będzie miało zdrowe podejście do jedzenia.

    Pod względem jedzenia rady babć są często bardzo krzywdzące.
    Zresztą babcia najchętniej napchałaby dziecko smakołyklami pt.
    słodycze, batony, chipsy i inne tym podobne łakocie.
    Zasada jest taka: babcie cudze dzieci rozpuszczają a potem mają
    pretensje do rodziców malców że sobie nie radzą z własnym dzieckiem
    i zbyt pobłażliwie je trajktują. Dlatego rady babć (często same je
    sabotują) należy OLAĆ. Czasy się zmieniły, nauka poszła na przód i
    nie należy popełniać błędów starszego pokolenia.
    Cieszy mnie baaardzo kiedy jakaś babcia nie należy do tego schematu -
    bo to skarb.
  • kornelia111 11.07.08, 15:31
    Przychylam się do zdania poprzedniczek. OLAĆ to co mówią babcie.
    Moja córka, która ma już swoje naście lat, była taka sama. A babcia
    tylko trzęsła się nad jedzeniem (trzęsie się do tej pory). Mała
    miała trzy lata, kiedy powiedziałam w końcu dość. Od tej pory
    dziecko jadło tyle ile chciało, a zwłaszcza nie zmuszałam jej do
    jedzenia tego, na co akurat nie miała ochoty. Odkąd skonczyła cztery
    lata świetnie zresztą sprawdzała się metoda, polegająca na tym, że
    córka sama robiła sobie kanapki. Uciecha była po pachy, potem
    sprzątania jeszcze więcej, ale warto było. A to, że nie udało mi się
    przekonać jej (do tej pory zresztą) do sera żółtego (no chyba ze
    wędzony), surowych ogórków i rzodkiewki... Trudno, ja też nie
    wszystko lubię.
  • czekola 09.07.08, 21:36
    Masz rację - trzymaj się obiadów - to istotne wyuczyć prawidłowych nawyków
    żywieniowych i chyba nie ma sensu tłumaczyć dlaczego, prawda? wink
    Natomiast błąd tkwi chyba jednak w tym, że Mała, po niejedzeniu właściwego
    posiłku dostaje to, co sobie wymyśli.
    Mamy "niejadków" mają problem z zaakceptowaniem sytuacji, gdy dziecko czegoś nie
    zje i robią wszystko, aby dziecko zjadło cokolwiek.
    To "robienie wszystkiego" jest błędem.
    W Twojej sytuacji nie ma innego wyjścia jak... od samych podstaw nauczyć dziecko
    prawidłowego jedzenia. A więc - przestać robić to wszystko, co robiłaś
    dotychczas wink)
    Przedszkole jest świetną okazją aby zacząć i aby to zmienić smile
  • bapkipapki 09.07.08, 21:53
    wszystko ok, ale....
    chciałam to zrobić wczesniej, mała i tak bedzie miała niezły wstrząs
    w związku z pójsciem do przedszkola chciałbym, żeby była
    przygotowana do samodzielnego jedzenia
    jednak bez tych wszystkich błędów, o których pisałam mała jeś nie
    chce
    co więc powinnam zrobić zeby mała obiady jednak spozywała, nie pisze
    tu o oszałamiających ilościahc po porstu troche zupy uznajmy za obiad
    bo jeśli nie puszcze jej bajki i sama nie nakarmie to tak jak
    pisałam nie zje
    moge jej po tych dwudziestu minutach obiad zabrac ze stolika, ale
    skończy sie to tym o czym pisze - po 10 minutach ona przyjdzie do
    lodówki i wymie coś co jej odpowiada (serki)

    aha problem żeby zjadła cokolwiek mam za soba dlatego zalezy mi żeby
    nie jadła kolejnej bułki maslanej ale żeby - jak to napisałas
    wyrobić nawyki żywiniowe
    sniadanie, obiad, kolacja

    czy jestem staromodna?
  • mama303 09.07.08, 22:00
    bapkipapki napisała:

    > sniadanie, obiad, kolacja
    >
    > czy jestem staromodna?
    Wcale nie jestes staromodna tylko trochę mało konsekwentna smile
    Wprowadż w miarę stałe pory posiłków /3 czy 4/ i nie ma podjadania
    serków między nimi.

  • czekola 09.07.08, 22:10
    W lodówce nie powinna znajdować niczego, czym zapycha się ZAMIAST obiadków i co
    jest dla Niej atrakcyjne wink Po kilku razach może jednak zje obiad?
    Moje dziecko miało taki okres, gdy nagle zaczęło "kombinować" - nie jeść
    treściwych posiłków, tylko potem ciasteczka, bułeczka, suchy makaron.
    Ale gdy kilka razy nic nie znalazło - problem się skończył.
    Ważną rzeczą jest także to, aby wszyscy domownicy jedli - nazwijmy to - normalnie wink
    Nie, nie jesteś staromodna i myślę, że większość rodziców sprawy jedzenia
    traktuje "tradycyjnie". smile
  • protozoa 10.07.08, 18:02
    Tak, jesteś staromodna. Uwierz matkom starszych dzieci. Jesli chcesz
    miec problemy z jedzeiem postępuj tak jak dotychczas.
  • mama_kotula 09.07.08, 22:29
    >Masz rację - trzymaj się obiadów - to istotne wyuczyć prawidłowych >nawyków
    żywieniowych i chyba nie ma sensu tłumaczyć dlaczego, prawda? wink

    Czekolko kochana, wyjaśnij mi, jakie znaczenie ma konieczność jedzenia OBIADU
    sensu stricto (czyli: zupa + drugie) w kontekście wyrabiania prawidłowych
    nawyków żywieniowych?

    --
    "Ty nie marudź tylko słuchaj Kotuli, ona jest stara wielodzietna
    patologia z tradycjami, wie co mówi!wink" - by Dlania
  • mama303 09.07.08, 22:34
    mama_kotula napisała:

    > Czekolko kochana, wyjaśnij mi, jakie znaczenie ma konieczność
    jedzenia OBIADU
    > sensu stricto (czyli: zupa + drugie) w kontekście wyrabiania
    prawidłowych
    > nawyków żywieniowych?

    Może zapytaj specjalisty od żywienia czy ważny jest obiad w
    jadłospisie dziecka i czy można z niego rezygnować.
  • mama_kotula 09.07.08, 22:39
    Mama303 - mnie chodzi o to, czy ważny jest OBIAD, czy składniki w nim
    dostarczane. Tzn. chodzi mi o FORMĘ, a nie o treść - czy akurat ta forma jest
    taka ważna.

    --
    - ...o ile wiem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
    - Nie - odparł oszołomiony Vimes. - Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym
    niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
  • mama303 09.07.08, 23:09
    mama_kotula napisała:

    > Mama303 - mnie chodzi o to, czy ważny jest OBIAD, czy składniki w
    nim
    > dostarczane. Tzn. chodzi mi o FORMĘ, a nie o treść - czy akurat ta
    forma jest
    > taka ważna.

    No właśnie chodzi o treść - obiad to najzdroszy posiłek w naszych
    domach - oczywiscie jeśli jest przygotowany własnoręcznie bez
    polepszaczy czy półproduktów.
    Forma dowolna oczywiscie.
    >
  • mama_kotula 09.07.08, 23:36
    > obiad to najzdroszy posiłek w naszych domach - oczywiscie jeśli jest >
    przygotowany własnoręcznie bez polepszaczy czy półproduktów.

    Diabelnie zdrowy. Zwłaszcza np. kotlety mielone smażone w centymetrowej warstwie
    oleju, do tego buraczki z zasmażką na ciepło i odgrzewane z poprzedniego dnia
    ziemniaki (na patelni na masełku, a jakże). To dość tradycyjny i często
    spotykany obiad u ludzi, którzy są "nauczeni jedzenia obiadów".

    W sumie wszystko zależy od tego, CO się je i jak jest to przyrządzone. Można
    zjeść makaron z zawiesistym tłustym sosem i gulaszem (czyli tradycyjny obiad
    tongue_out), a można zjeść ten sam makaron z sosem pesto, pomidorem i oliwkami.

    --
    - ...o ile wiem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
    - Nie - odparł oszołomiony Vimes. - Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym
    niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
  • mama303 11.07.08, 21:24
    mama_kotula napisała:

    > Diabelnie zdrowy. Zwłaszcza np. kotlety mielone smażone w
    centymetrowej warstwi
    > e
    > oleju, do tego buraczki z zasmażką na ciepło i odgrzewane z
    poprzedniego dnia
    > ziemniaki

    No tu już piszesz o kwestii czy ktos woli tłusto i
    ciężkostrawnie /nie tylko o obiady chodzi/ czy raczej lżej.
    BTW - gotowane buraczki super zdrowe i polecane nawet maluszkom,
    mięso własnorecznie mielone i doprawione /nie tylko w formie
    kotletów/ ale w formie pieczeni, faszerowanych warzyw, zapiekanek,
    sosów - zdrowsze od buły z plastrem kupnej pseudoszynki lub z
    pseudoserkiem Danio.
  • mama_kotula 11.07.08, 21:31
    No więc już napisałam - że ważne jest to, co się je i w jaki sposób przyrządza smile
    A mniej ważne, czy jest to ciepłe, czy zimne.

    Tak samo popadłaś w skrajności jak ja - celowo - w poprzednim poście. Zimne potrawy to nie tylko buła z plastrem pseudoszynki, podobnie jak ciepłe to nie tylko tłuste kotlety i bigos smile. Ale o tym obie wiemy.

    BTW - gotowane buraczki same w sobie są pyszne i wartościowe. Pod warunkiem że nie są zagęszczone zasmażką/śmietaną, a tak się przeważnie podaje je na ciepło. wink)

    PS. Mama303 - nawet nie wiesz, z jaką przyjemnością czyta się posty - z poglądami przeciwnymi do swoich - które nie są pisane tonem protekcjonalnym do wyrzygu smile, pełen szacunek za to smile). Dzięki.

    --
    Wysprzątane mieszkanie to znak, że komputer Kotuli jest zepsuty.
  • guerlaine 11.07.08, 21:57
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • mama303 11.07.08, 22:08
    mama_kotula napisała:

    > No więc już napisałam - że ważne jest to, co się je i w jaki
    sposób przyrządza
    > smile
    > A mniej ważne, czy jest to ciepłe, czy zimne.

    Oczywiście że nie jest ważne czy ciepłe czy zimne - chodzi bardziej
    o obróbke termniczną /większość składników pokarmowych jej wymaga/-
    potem mozna je zjeść na zimno, jak ktoś woli. Np. mięso na zimno ja
    osobiscie uwielbiam.

    Mamo Kotulo też Cię lubię smile
  • bapkipapki 09.07.08, 22:43
    może i sie nie znam wink
    ale uważam, ze wyrobienie w dziecku odpowiednich nawykiów
    żywieniowych, typu staromodne 3 posiłki jesli nie chce ich jeś 5 co
    podobno jest bardziej prawidłowe
    jest istotne dla odpowiednich nawyków żywieniowych ;-D
    chodzi o to żeby właśnie oduczyć podjadania mdz posiłkami nie
    jedzenia poźno w nocy, nie ejdzenia chłamu typu własnie bułki z
    nutellą (chociaz uważam że bułka z nutella od czasu do czasu jeszcze
    nikomu nie zaszkodziła)
    mój m np nie został nauczony jedzenia obiadów wiec zjada rano
    sniadanie
    jak ma czas skacze na lancz w czasie pracy ale tylko wtedy kiedy musi
    a póxniej wraca późno z pracy i zjada co mu tam w lodówce wpadnie w
    ręce
    chciałabym tego uniknąć
    tak samo jak starałam sie w sytuacjach kryzysowych nie wciskać gosi
    bułki do ręki żeby nie płakała
    bo wydaje mi sie że ja mam takie pozostałości, jak sie staresuje to
    jedyną nagroda jest to że moge zjeść
    efekt odkąd urodziłam małą nie potrafie zżucić zbędnych kilku kg z
    czym czuje sie fatalnie
    no ale to juz temat na osobny wątek
  • mama_kotula 09.07.08, 22:56
    smile)
    Wychodzę z założenia, że obiad nie jest potrzebny do szczęścia.
    Owszem, potrzebna jest regularność w jedzeniu - czyli posiłki mniej więcej o tych samych porach (czyli nie tak, jak robi twój mąż, "nienauczony jedzenia obiadów") i dostarczające wszystkiego, co potrzebne.
    Muszę jeść zupę? Nie muszę. Mogę zjeść równie dobrze w porze obiadowej surówkę warzywną z kurczakiem, oliwą i cytryną. Dostarczę w niej tego samego, co dostarczyłabym w zupie, a dla mnie taka forma jest smaczniejsza smile

    Dokładnie tak jak piszesz - nie podjadać między posiłkami, nie jeść chłamu (choć dla mnie pieczywo chłamem akurat nie jest, pod warunkiem że nie jest to li i jedynie pszenna dmuchana bułka z kerfura). Ale imho nie ma znaczenia, czy zjem zupę i drugie danie, czy sałatkę zagryzaną serem pleśniowym.

    Dodatkowo napiszę herezję, za którą mnie zaraz zakrzyczą, herezję na twój użytek - jeśli chcesz zgubić kilka kilogramów bez uczucia głodu, najbardziej obfitym posiłkiem uczyń kolację, jedzoną najpóźniej o godzinie 18:00 - w tejże kolacji musisz zapewnić organizmowi kalorie na przynajmniej 12 godzin, zaś śniadanie i obiad mogą być mniej kaloryczne, ponieważ do następnego posiłku mija mniej czasu.

    --
    "Ty nie marudź tylko słuchaj Kotuli, ona jest stara wielodzietna
    patologia z tradycjami, wie co mówi!wink" - by Dlania
  • mama303 09.07.08, 23:14
    mama_kotula napisała:

    > nie jeść chłamu (choć dla mnie pieczywo chłamem akurat nie jest,
    pod warunkiem że nie jest to li i
    > jedynie pszenna dmuchana bułka z kerfura).

    dla mnie pieczywo kupne jest bliżej chłamu niż jakichkolwiek
    wartości. Chyba że wypiekasz sama lub masz jakąś sprawdzona
    piekarnię z prawdziwego zdarzenia.
  • myelegans 10.07.08, 04:16
    Bede nudna i podpisze sie pod kotula. Najwazniejsze to dostarczyc mlodemu
    organizmowi prawidlowego budulca, forma nie jest tak wazna jak tresc. Zamiast
    goracego obiadu mozna zjesc "zimna plyte" z tymi
    samymi skladnikami, co goracy obiad, nawet lepszy bo nei zniszczony gotowaniem.
    Swoja droga marchewka w zupie traci na wartosci w porownaniu z surowymi
    karotkami na talerzu.

    Nikt mnie nie zmusi latem do gotowania, ani jedzenia zupy, ani tradycyjnych
    zimiorow ze schabowym, dwa razy w roku sie skusze. Rzadko kiedy, ba powiem nigdy
    nie ma u nas dwudaniowych obiadow, za to jest duzo dobrego, co robi zablansowany
    i dobry posilek: jedna lub dwie rodzaje salatek, losos z grila, albo kebaby
    (albo inna forma bialka), surowe warzywa z sosami np. jogurtowo-mietowymi, chleb
    pelnoziarnisty, sery roznego rodzaju, owoce, oliwki.

    Ja czesto jeszcze robie "sniadanie na obiad" dla calej rodziny, platki
    sniadaniowe nieslodzone, jajka, salatki owocowe, nalesniki itd., nawet dobrze
    obsmazony boczek.

    Ja jak najbardziej biore pod uwage upodobania mojego dziecka, ktore moze
    codzienne jesc makaron z parmezanem, do tego surowe marchewki, albo cheerios'
    nieslodzone z mlekiem. Nie robie sprawy jak odmawia jedzenia naszego obiadu.
    Latem mozna robic domowe mrozone jogurty z owocami, salatki owocowe i jak bo mi
    zje na obiado-kolacje to nie robie sprawy.
    Acha, od dwoch lat czyli od 2 roku zycia, moj syn jest wegetarianinem na wlasne
    zyczenie. Wyniki ma dobre, jak do tej pory, nawet na antybiotyku nie byl.
    Nie ma w lodowce czegos, czego nie chce zeby jadl. Nie zrobilismy ze slodyczy
    tabu. Torba lizakow moze lezec na wierzchu, i on sie nimi bedzie bawil, i nie
    zje dopoki mu na to nie pozwolimy. MOze te lizaki i zapakowane ciastka przenosic
    z miejsca na miejsce, ale nie odwinie.

    O i jeszcze jedno, nie ma rowniez niczego zlego w pogryzaniu. Sa ludzie, ktorzy
    jedza 3 posilki dziennie i juz, a sa tacy, ktorzy pogryzaja 6-8 razy dziennie.
    Ja do takich naleze, nie potrafie zjesc duzego posilku na jedno posiedzenie,
    moje porcje obiadowe sa male, za to 1.5-2 godziny po obiedzie jestem glodna,
    wtedy w ruch ida owoce, kawalek sera, orzechy, migdaly, mrozony jogurt. Taka
    moja uroda, nic nie poradze, nie potrafie sie najadac do przesytu. Jestem
    sczupla, wie rozumiem jak moje dziecko, po kilku kesach, mowi "dziekuje", a po
    godzinie mowie, ze glodne, wtedy dostaje chleb z serem, albo maslem orzechowym,
    nieslodzonego krakersa, jablko.

    Mozesz wprowadzic zasade, ze miedzy posilkami jemy tylko owoce. U nas miska z
    owocami stoi na stole i tu jest wolna amerykanka, jedz ile masz ochote.

    Jest bardzo trudno przelamac wlasne nawyki zywieniowe i sila rzeczy przekazujemy
    je dalej. Ja cierpialam jak widzialam jak moje dziecko zaciska buzie na widok
    lyzeczki, zwlaszcza, ze byla anorektyczka mialam wlasne problemy, i nie chcialam
    ich dalej puscic w obieg.

    Dlugi post mi sie zrobil, sorki. Nie trzeba bylo czytac wink

    Powodzenia
  • truscaveczka 10.07.08, 08:50
    myelegans napisała:
    > O i jeszcze jedno, nie ma rowniez niczego zlego w pogryzaniu. Sa ludzie, ktorzy
    > jedza 3 posilki dziennie i juz, a sa tacy, ktorzy pogryzaja 6-8 razy dziennie.
    > Ja do takich naleze, nie potrafie zjesc duzego posilku na jedno posiedzenie,
    > moje porcje obiadowe sa male, za to 1.5-2 godziny po obiedzie jestem glodna,
    > wtedy w ruch ida owoce, kawalek sera, orzechy, migdaly, mrozony jogurt. Taka
    > moja uroda, nic nie poradze, nie potrafie sie najadac do przesytu. Jestem
    > sczupla, wie rozumiem jak moje dziecko, po kilku kesach, mowi "dziekuje", a po
    > godzinie mowie, ze glodne, wtedy dostaje chleb z serem, albo maslem orzechowym,
    > nieslodzonego krakersa, jablko.

    6-8 razy dziennie zjeść coś małego to nic nagannego. Ale przeważnie pogryzanie
    jest całodzienne i ciągłe. Jako osoba o prawidłowych nawykach nie masz z tym
    problemu. A to jak odpalanie papierosa od papierosa - są osoby, które jedzą cały
    czas. Jak ja - kiedyś. Cały czas.
    --
    "Wybacz literówki, katar mam." /by Sineira/
    Nie klikaj - psuje wzrok
  • myelegans 10.07.08, 13:56
    Ale przeważnie pogryzanie
    > jest całodzienne i ciągłe. Jako osoba o prawidłowych nawykach nie
    masz z tym
    > problemu. A to jak odpalanie papierosa od papierosa - są osoby,
    które jedzą cał
    > y
    > czas. Jak ja - kiedyś. Cały czas.

    I tu jest sedno problemu. Prawidlowe nawyki zywieniowe to nie
    zjadanie dwudaniowego obiadu skladajacego sie z zawiesistej zupy,
    ziemniakow z maslem, schabowego i podsmazanych burakow. To
    spozywanie zdrowego, nieprzetworzonego jedzenia, niezaleznie
    cieplego, czy zimnego, ale do tego powinna stosowac sie cala
    rodzina, a nie wybiorczo dziecko. Jak nie ma w domu przyslowiowych
    chipsow i slodzonych, gazowanych napoi i slodkich sokow, to nie
    bedzie sie tego jadlo i juz. Ja po prostu nie kupuje rzeczy ktore
    nie chce zeby dziecko jadlo, przez to zaczelam jesc mniej slodyczy,
    za to jemy wiecej owocow, orzechow, slonecznika, lodow i jogurtow.
    Dziecko tym nasiaka, i jak jest glodne to poprosi o jablko, nie o
    ciastko, a jak juz to ciastko dostanie to zje polowe i ma dosc.

    Acha, mamy jeszcze zasade, "chcesz ciastko, to najpierw musisz zjesc
    cos zdrowego, np banana, albo arbuza, pozniej cukier".
  • mama_kotula 10.07.08, 14:09
    Oczywiście, nie można też demonizować tego obiadu.
    Jak ktoś lubi zjeść zupę, proszę bardzo, podobnie, jak ktoś lubi tradycyjne
    drugie danie (jak mój eks np., który uznawał, że obiad to kopa ziemniaków,
    kotlet i surówka - a np. ryż z warzywami już obiadem nie jest tongue_out), to niech
    sobie je.

    Niech natomiast nie dorabia do tego ideologii o konieczności jedzenia wyłącznie
    tak, a nie inaczej, dlatego że inaczej nie da się wyrobić prawidłowych nawyków
    żywieniowych. Bo da się smile

    Tu się kłaniają nasze babcie, mamy, teściowe i tak dalej i ich "bo człowiek musi
    zjeść coś ciepłego przynajmniej raz dziennie". A jak nie zje ciepłego to co...
    umrze, zachoruje, żołądek mu do dwunastnicy przymarznie...? wink

    --
    "Ty nie marudź tylko słuchaj Kotuli, ona jest stara wielodzietna
    patologia z tradycjami, wie co mówi!wink" - by Dlania
  • czekola 10.07.08, 14:43
    Tak jak już ktoś przede mną - zalecam rozmowę z żywieniowcem wink
    Ciepły posiłek JEST istotna sprawą. Oczywiście możesz uważać, że wiesz lepiej
    niż specjaliści uczący się o żywieniu i znający się na tym świetnie. Ale nie
    wymagaj abyśmy wierzyły Tobie wink) a nie specjalistom.
    I babcie, teściowe nie mają tu nic do rzeczy.
    A to, że ktoś żyje nie jedząc w ogóle ciepłych posiłków nie jest jeszcze dowodem
    na to, ze jest to zdrowe i powinni robić tak wszyscy.
  • d.o.s.i.a 10.07.08, 15:03
    > A to, że ktoś żyje nie jedząc w ogóle ciepłych posiłków nie jest
    jeszcze dowodem na to, ze jest to zdrowe i powinni robić tak wszyscy.

    Podobnie jak to, ze ktos zyje jedzac cieple posilki nie jest dowodem
    na to, ze jest to zdrowe i powinni robic tak wszyscy...
  • czekola 10.07.08, 15:32
    Ciekawy kraj - u nas każdy wie "lepiej" wink
    Zalecane jedzenie ciepłego posiłku, raz dziennie, wynika z badań jakie
    przeprowadzili naukowcy, żywieniowcy i jest poparte pewnymi wynikami -
    sprawdzonymi, udowodnionymi, itp. I akurat - czy Ci się to podoba czy nie - jest
    udowodnione wink)i jest to zdrowe - od tego na pewno nie zachorujesz wink)
    Natomiast nie wiem czemu od razu ktoś tu pisze o kotletach smażonych w grubym
    oleju. Mama, która założyła ten wątek na pewno nie miała na myśli TAKICH obiadków.
  • mama_kotula 10.07.08, 15:55
    Zalecane jedzenie ciepłego posiłku, raz dziennie, wynika z badań jakie
    przeprowadzili naukowcy, żywieniowcy i jest poparte pewnymi wynikami -
    sprawdzonymi, udowodnionymi, itp. I akurat - czy Ci się to podoba czy nie - jest
    udowodnione wink)


    Niewierny Tomasz ze mnie taki - link poproszę na ten temat z jakiegoś porządnego
    źródła. Tytuł książki czy artykułu też może być wink

    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie
    różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • czekola 10.07.08, 17:04
    Twoja "niewiara" to Twój problem - nie mój.
    Google - i... do dzieła wink)
  • mama_kotula 10.07.08, 17:27
    czekola napisała:

    > Twoja "niewiara" to Twój problem - nie mój.
    > Google - i... do dzieła wink)

    O. Czyli swoją wiedzę opierasz na zasadzie "gdzieś dzwonią, ale nie bardzo wiem,
    w którym kościele, idź sprawdzić".
    A ja tylko prosiłam cię o podanie źródła twoich argumentów. Bo nie podejrzewam
    cię o firmowanie własnych teorii podłożem naukowym, a tym bardziej nazwiskami -
    zatem bardzo proszę o konkrety, pierwszy z brzegu artykuł, w którym jest
    napisane, że 1 ciepły posiłek jest niezbędny do zdrowia i rozwoju.
    Rozumiem jednak, że nie chce ci się dalej dyskutować. Szkoda.


    --
    - ...o ile wiem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
    - Nie - odparł oszołomiony Vimes. - Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym
    niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
  • czekola 10.07.08, 17:35
    Z Tobą mi się nie chce dyskutować, bo wyraźnie szukasz zaczepki. To po pierwsze.
    Po drugie - już w jednym wątku podałam Ci literaturę - nie mogę tego robić w
    każdym wink)
    No i wybacz, ale Twoja osoba nie jest tematem tego wątku.
    Dlatego - jak wyżej - obsłuż się sama wink)
    Jest cała masa książek, była cała masa programów - naprawdę - dla chcącego, nic
    trudnego.
  • mama_kotula 10.07.08, 17:41
    Nie, nie szukam zaczepki. Jestem jak najdalej od szukania zaczepki.
    Po prostu - jeśli podpierasz jakąś teorię autorytetem naukowym, warto podać
    źródło i tym samym definitywnie rozwiać wątpliwości współdyskutantów, którzy
    poddają w wątpliwość prawdziwość tych teorii.
    Prawda?

    --
    Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę
    u psychiatry.
  • myelegans 10.07.08, 17:27
    szukalam, szukalam w polskim i ang. Googlu i nie znalazlam, badan
    dotyczacych wplywu cieplego posilku na zdrowie i kondycje dzieci.

    natomiast znalazlam to, to dla autorki watku,
    cat.inist.fr/?aModele=afficheN&cpsidt=15576939
  • d.o.s.i.a 10.07.08, 17:32
    Zaraz, zaraz. Nie wykrecaj sie googlem. Skoro tak doskonale znasz
    temat i dowody naukowe, ktorych, jak twierdzisz, jest pelno, to ja
    rozumiem, ze masz te dowody naukowe pod reka i przestudiowalas je
    doskonale i blysniesz wiedza zamiast wykrecac sie googlem.

    Zreszta, zadalam sobie trud i cos niecos pogrzebalam i... nic nie
    znalazlam na temat rzekomej koniecznosci jedzenia cieplych posilkow.
    Czy to na polskich, czy na zagranicznych stronach. Wrecz przeciwnie,
    duzo artykulow o tym jak gotowanie wyjalawia zywnosc z witamin i nie
    tylko. Niedawno nawet szeroko pisano w prasie na temat
    kancerogennosci np. czerwonego miesa poddawanego obroce w wysokiej
    temperaturze.

    Wiec nie wiem skad czerpiesz swoje rewelacje, ale chyba musisz
    przyjac do wiadomosci, ze sa one wymyslem Twojego umyslu, a nie
    zadnych dietetykow, a tym bardziej naukowcow smile
  • czekola 10.07.08, 17:47
    Taaak, bo to przecież JA jestem autorka tylu programów, i to ja siedzę w głowach
    żywieniowców mówiących o ciepłym posiłku raz dziennie wink)wink
    A akcja pajacyk to też ja wink) (można by podawać tym dzieciom coś zimnego i po
    sprawie, ale z jakiś względów, jakiś "głupek" pomyślał, że ciepły posiłek jest
    dzieciom potrzebny, ciekawe z jakich to względów? wink) Chyba wszyscy, którzy
    zorganizowali tę akcję to kretyni?! wink)
  • mama_kotula 10.07.08, 17:49
    >ale z jakiś względów, jakiś "głupek" pomyślał, że ciepły posiłek jest dzieciom
    potrzebny, ciekawe z jakich to względów? wink)

    M.in. z takich, że taniej i mniej pracochłonnie jest ugotować gar zupy, niż
    kroić produkty na wannę sałatki wink)

    --
    Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę
    u psychiatry.
  • czekola 10.07.08, 17:56
    Bez komentarza.....
  • mama_kotula 10.07.08, 18:04
    czekola napisała:

    > Bez komentarza.....

    Ale dlaczego bez komentarza?
    Nie zaprzeczysz chyba, że taniej jest ugotować pomidorówkę (mięso, włoszczyzna, przecier pomidorowy i ryż) niż przyrządzić pełnowartościową sałatkę (warzywa mieszane, pieczony w rękawie foliowym kurczak/tuńczyk, oliwa z oliwek, oliwki itp.)?
    Proponuję lekturę forum "oszczędzanie" - w większości przypadków najbardziej oszczędne potrawy to zupy, z których mięso przeznacza się na drugie danie (tak również bywa w stołówkach szkolnych - na pierwsze rosół, na drugie potrawka z kurczaka wink).

    Prawda jest taka, że niegotowanie jest droższe, niż gotowanie. Taniej jest ugotować kluski śląskie (ziemniaki + mąka ziemniaczana, polane masłem) niż podać deskę serów, sałatę z oliwą i świeżo wyciskany z owoców sok smile



    --
    - ...o ile wiem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
    - Nie - odparł oszołomiony Vimes. - Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
  • d.o.s.i.a 10.07.08, 18:25
    Do tej pory nie podalas przykladu, ktorzy to z zywieniowcow uwazaja,
    ze jeden cieply posilek jest warunkiem zdrowia...

    Nikt nie mowi, ze akcje pajacyka organizowali kretyni. Ale cieply
    posilek dla kazdego dziecka to tak naprawde chwyt psychologiczny,
    ktory ma sprawic, zeby akcja byla "chwytliwa". "Cieply posilek"
    przemawia do wyobrazni, nic poza tym. Cieplo kojarzy sie z
    biezpieczenstwem, zadowoleniem. I o to tu chodzi. Na pewno nie
    wymyslono akcji dlatego, ze posilek taki jest niezbedny do zycia. I
    owszem, moznaby podawac tym dzieciom cos zimnego. I pewnie wartosc
    tego zimnego niejednokrotnie przekraczalaby wartosc tego cieplego
    posilku- czesto zwyklego zapychacza w postaci np. racuchow.

    Jedyne co przemawia za cieplym posilkiem, w moim mniemaniu, jest
    jego efekt psychologiczny. Ja lepiej sie czuje po goracej zupie w
    zimie. Lubie tez goraca, a nie zimna herbate. I sama przyznaje, ze
    cieple posilki po prostu lubie i nie lubie odzywiac sie salatkami i
    kanapkami. Ale nie uwazam, zeby byly te cieple posilki niezbedne do
    zycia.
  • molla7 10.07.08, 07:34
    > może i sie nie znam wink
    > ale uważam, ze wyrobienie w dziecku odpowiednich nawykiów
    > żywieniowych, typu staromodne 3 posiłki jesli nie chce ich jeś 5
    co
    > podobno jest bardziej prawidłowe
    > jest istotne dla odpowiednich nawyków żywieniowych ;-D
    big_grinD
    kobieto gzie byłaś przez ostatnie 2 lata???
    Stałaś się niewolnicą żoładka swojego dziecka.
    To Ty decydujesz kiedy, co i gdzie zje Twoje dziecko. jesli nie
    odpowiada, fora ze dwora, następną szansa za kilka godzin.
    --
    brak odwagi, okazji, ochoty to powody niejednej cnoty
  • protozoa 10.07.08, 18:05
    Jeżeli dziecko zje bułke z nutella to nie zje obiadu. Spróbuj jeść
    tabliczke czekolady a potem zupę ogórkową! Nie wmuszaj, ale nie
    dawaj niczego do podjadania między posiłkami. Naprawdę jak 2-3 razy
    się przegłodzi to zje obiad.
  • koteczka12 10.07.08, 08:42
    1. Wyznacz pory posiłków
    2. O wyznaczonej porze posadź córkę, daj do jedzenia coś co nie jest
    dla niej obrzydliwe - ale nie co chce, tylko to, co w miarę
    zaplanowałaś.
    3. Najlepiej jednoczesnie jedz coś Ty, jeśli nie - zajmij się czymś
    w kuchni i nie zwracaj na nią za dużej uwagi.
    4. Po 20 minutach zabierz talerz (chyba, że akurat nerwowo połyka smile)
    5. Nie dawaj nic do nastepnej pory posiłku i powtórz ten algorytm.

    Nie komentuj ile zjadła, nie proś, żeby jadła a nawet nie bardzo
    chwal że zjadła - to jej sprawa.
    Dosyć szybko pomaga. Ewentualnie możesz pytać, co chce np zjeść
    następnego dnia, ale raczej jako pytanie zamknięte, tzn do wyboru z
    kilku możliwości - jak nie zechce wybrać, wybierz sama.
    --
    Starsza
    Młodsza
  • truscaveczka 10.07.08, 08:52
    Mam dziecko w tym samym wieku.
    Rano wypija kakao. I nic nie je.
    Na spacerze zjada bułkę ziarnistą bez dodatków i pije wodę.
    Na obiad je to, co my - bardzo zróżnicowanie, dużo warzyw. Jej obiad mieści się
    na talerzyku deserowym i jeszcze by się tam jabłko też zmieściło.
    Na podwieczorek zjada kawałeczek czekolady albo jogurt.
    Na kolację pije mleko.
    Dużo, czy mało? Zanim napiszę coś wiecej z moich przemyśleń, odpowiedz mi, proszę.
    --
    "Każdy tuman, który nie umie dodawać, twierdzi, że jest humanistą. Każdy
    niechluj, który robi błędy ortograficzne, twierdzi, że jest umysłem ścisłym."
    Nie klikaj - psuje wzrok
  • alina66 10.07.08, 09:27
    napiszę ci coś ze swojego doświadczenia:
    wszystkie dzieci i wnuki chowane przez moją matkę (4 sztuki) były
    koszmarnymi niejadkami.Horror mojego dzieciństwa to wieczne
    wpychanie jedzenia, wieczne gadanie o tym, ile i czego zjadlam i nie
    zjadłam, chodzenie za mną z jedzeniem i opowiadanie naokoło, jaki ze
    mnie straszny niejadek.
    Wobec tego calkowicie odpuścilam sobie jedzenie mojego syna (jest
    już dorosły), zwracałam tylko uwagę,żeby w domu nie było słodyczy i
    ich niezdrowych zamienników.
    Facet jadł jak maszyna, do momentu, kiedy na pół roku dostał się w
    szpony mojej matki, która latała za nim z obiadkiem, podwieczorkiem
    itd itd i jak go odbierałam to na stole stała:
    naczęta kaszka
    naczęty obiad
    jogurt (też naczęty)
    kilka innych (oczywiście naczetych) produktow.
    Po pół roku mialam dość, syna zabrałam spod babcinej, jakże
    troskliwej opieki, no i oczywiście po okresie adaptacyjnym dziecię
    zaczęło jeść wszystko, często nawet za dużo.
    Odpuść.
    dziecko z głodu nie umrze (oczywiście jeśli jest zdrowe)
  • mama_misi 10.07.08, 09:43
    Największy problem to Twoje nastawienie do jedzenia/niejedzenia smile
    Wyluzuj smile) Moje dziecko ma problemy z przybieraniem na wadze i
    widzę, że gdy ja naciskam ona tym bardziej nie chce jeść. Sama
    piszesz, że dziecko ładnie zjada śniadania i kolacje. Żadnych
    przekąsek między posiłkami i będzie dobrze. Nie krzycz, nie proś,
    nie włączaj bajek, nie zabawiaj. Kup sobie meliske i pozwól dziecku
    jeść tyle ile chce. Moja mała raz ma lepszy apetyt,(moja mama
    twierdzi, że to dziecko nic nie jesmile)raz gorszy, ale ja nie
    naciskam. Jako, że my walczymy o masę ciała w "nagrodę" za zjedzony
    główny posiłek dizecko dostaje cos slodkiego.
    --
    PODARUJ 1% MISI - WALKA Z MUKOWISCYDOZĄ
  • molla7 10.07.08, 10:22
    a jadacie w ogóle wspólne posiłki?
    w miłej pełnej celebracji atmosferce niedzielne sniadanko albo
    obiad? nie chyłkiem, w locie, byle jak, ona to widzi
    --
    jak już grzeszyć to ordynkiem: myślą, mową i uczynkiem
  • protozoa 10.07.08, 11:03
    Moi synowie bardzo długo byli na piersi. Po definitywnm odstawieniu
    cyca ( a karmiłam blixniaki) odmówili jedzenia WIĘKSZOŚCI pokarmów.
    Nie, bo nie. Nie zmuszalam, niewciskałam na siłe - p r o p o n o w a
    ł a m!!!! Jedzenie nie było tematem nr 1. I tak mniej więcej do 6-7
    roku życia jedli marnie. Mieli niedowagę - trudno powiedziec czy
    dlatego, że tak mieli w genach ( oboje z mężem jesteśmy szczupli)
    czy dlatego, że urodzili sie z niedowaga czy też z jedzenia
    mikroskopijnych porcji.
    I tak mniej więcej około pierszej klasy zaczęli jeść. Dziś potrafią
    zjeść konia z kopytami. Są raczej szczupli ( ale nie chudzielcy) i
    wysocy.
    Przy jedzeniu spokój, spokój i tylko spokój. I to jest głos
    doświadczonej matki, lekarza oraz córki i wnuczki pediatrów.
  • womania 10.07.08, 17:24
    ja sie podpisze pod cieplymi posilkami. gotowanymi. to najlepsze co
    mozemy jesc - zarowno my jak i nasze dzieci. nie chodzi o to zeby
    byly gorace, ale gotowane i nie zimnie. i bez ulepszaczy. maja wtedy
    energie (nie liczona w kaloriach, dlatego zachodni dietetycy
    zazwyczaj lekcewaza), ktora wspomaga nasz organizm.
    ale pewnie, ze mozna przezyc na surowkach, tylko w 90% przypadkow za
    kilka, kilkanascie lat ma sie wyziebiony organizm i klopoty z
    trawieniem i nerkami.
    nie pytajcie o literature, wiem to z przekazow ustnych. ale wierze.
    ja kocham obiadki, jak to sie czlowiek inaczej czuje jak zje cos
    UGOTOWANEGO, no nie?
  • mama_kotula 10.07.08, 17:30
    > nie pytajcie o literature, wiem to z przekazow ustnych. ale wierze.

    Ja z przekazów ustnych słyszałam o wkładaniu do pieca na kilka zdrowasiek jako
    niezawodnym panaceum na wszystko, jak i o tym, że picie bawarki stymuluje
    produkcję mleka kobiecego wink))

    > jak to sie czlowiek inaczej czuje jak zje cos
    > UGOTOWANEGO, no nie?

    No ja się akurat czuję fatalnie smile))

    --
    - ...o ile wiem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
    - Nie - odparł oszołomiony Vimes. - Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym
    niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
  • protozoa 10.07.08, 17:53
    ...tylko w 90% przypadków za kilka, kilkanaście lat wyziebiony
    organizm ma kłopoty z trawieniem i nerkami....?????????????
  • mama_kotula 10.07.08, 17:55
    A że tak zapytam: czy regularne picie ciepłych, albo i gorących napojów do
    zimnych posiłków zapobiega wyziębieniu organizmu? wink))
    Bo mnie zaintrygowała teoria o wyziębieniu organizmu smile

    --
    - ...o ile wiem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
    - Nie - odparł oszołomiony Vimes. - Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym
    niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
  • protozoa 10.07.08, 17:59
    Mnie też. Jak długo żyję czegos takiego ne słyszałam. Pewnie, że
    jedzenie wyłącznie WARZYW I OWOCÓW NIE JEST RZECZĄ ZDROWĄ -
    ZWŁASZCZA DLA DZIECI ( PRĘDZEJ CZY PÓXNIEJ, RACZEJ PRĘDZEJ BĘDZIE
    DEFICYT ŻELAZA I WAPNIA), ale ciepłe posiłki jako recepta na zdrowie?
    Ja np. nie znoszę ciepłych kolacji.Jem Pieczywo+ sery+wędlinę. Nie
    przełknęłabym zupy na śniadanie ( bułka+dziem+miód to moje ranne
    menu).
    Zastanawiam się skąd ta teoria?
  • mama_kotula 10.07.08, 18:08
    > Zastanawiam się skąd ta teoria?

    Czekola twierdzi, że z badań naukowych, ale uparcie nie chce podać choćby jednego linku wink

    Zresztą - jakby na to patrzeć, to do sałatek również używa się warzyw gotowanych (ja używam np. zblanszowane brokuły czy kalafior, sałatek "polskich" typowo jarzynowych z majonezem nie jadamy) - zatem nie ma mowy o jedzeniu wyłącznie surowizny.

    Myślę, że ta teoria wypływa z poczucia - jak ktoś wyżej napisał - że człowiek inaczej się czuje po ciepłym obiadku wink). Z bardzo silnie zakodowanego takiego poczucia. I bardzo fajnie - jeśli ktoś się inaczej czuje po ciepłym obiadku, to wspaniale dla niego. Jednakowoż dziecko autorki wątku ma inne zdanie (może po prostu nie czytało o teorii, że jeden ciepły posiłek dziennie jest konieczny).


    --
    Wysprzątane mieszkanie to znak, że komputer Kotuli jest zepsuty.
  • czekola 10.07.08, 18:13
    Autorka pisząc o "wyziębieniu organizmu" ma zapewne na myśli wiedzę z zakresu
    medycyny chińskiej. Ale ta wiedza jest dla Was dwóch także zapewne
    bezwartościowa, choć ma tak wiele lat wink)
    Zamiast ośmieszać innych warto czasem jednak czegoś poszukać - i tu także
    odsyłam do wyszukiwarki wink))
  • czekola 10.07.08, 18:14
    Ignorancja jest czasem złym doradcą wink) A właściwie zawsze.
  • mama_kotula 10.07.08, 18:17
    czekola napisała:

    > Ignorancja jest czasem złym doradcą wink) A właściwie zawsze.

    "Niewiedza", jeśli już - nie używaj słów, których znaczenia nie znasz.
    Czekolo, ja widzę, że jesteś specjalistką, chwali ci się to. Podziel się z nami,
    maluczkimi, swoją wiedzą na temat medycyny chińskiej. Jeden maleńki link, który
    rozwieje nasze wątpliwości, uchyl skrawka tajemnicy.

    I jeszcze raz trzeci, zapytam: czy gorące napoje zapobiegają wychłodzeniu
    organizmu smile

    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie
    różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • mama_kotula 10.07.08, 18:20
    czekola napisała:

    > Autorka pisząc o "wyziębieniu organizmu" ma zapewne na myśli wiedzę z zakresu
    medycyny chińskiej.
    > odsyłam do wyszukiwarki wink))

    Skorzystałam.
    "Dążyć należy do utrzymania ciepłego żołądka, nawet gdy otrzymuje on zimne
    pożywienie. Posiłki winny kończyć się gorącym napojem"
    "Wegetarianie powinni zimą gotować potrawy dłużej, szczególnie ze zbóż i warzyw
    (przeważać winny wtedy produkty o naturze wen i zawierające dużo czi) oraz
    stosować rozgrzewające przyprawy i pić gorące, rozgrzewające napoje."
    www.chinmed.com/ksiazki/ksi_art/chiny_kuchnia.htm
    Mowa jest o gotowanych warzywach. Oraz o rozgrzewających przyprawach. Nie
    doczytałam o ciepłym posiłku.

    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie
    różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • czekola 10.07.08, 18:22
    Hahaha - a gotowane warzywa wkłada się do lodówki, żeby były zimne wink)) Nie, no
    jesteś przezabawna wink)))
  • czekola 10.07.08, 18:24
    W medycynie chińskiej OGROMNY nacisk jest położony na GOTOWANIE, a więc ciepłe
    posiłki, które przyrządza się w odpowiedni sposób. Tak się składa, że "troszkę"
    się na tym znam wink))
  • mama_kotula 10.07.08, 18:41
    czekola napisała:

    > W medycynie chińskiej OGROMNY nacisk jest położony na GOTOWANIE, a więc ciepłe
    posiłki, które przyrządza się w odpowiedni sposób. Tak się składa, że "troszkę"
    się na tym znam wink))

    No to podziel się wiedzą. Podaj nazwiska specjalistów dietetyków. Nie rozumiem,
    dlaczego uparcie milczysz, traktując współrozmówców protekcjonalnie na zasadzie
    "i tak jesteście za głupie, aby to zrozumieć".

    --
    Wysprzątane mieszkanie to znak, że komputer Kotuli jest zepsuty.
  • czekola 10.07.08, 18:54
    Właśnie dlatego, że rozmówców nie traktuję jak półgłówki wierzę, że znajdą
    informacje, które ich interesują. Wystarczy, że wpiszesz w wyszukiwarkę hasło
    "medycyna chińska" i wyskoczy Ci cała masa rzeczy.
    Nie mam ambicji udowadniania Ci czegokolwiek. Chcesz coś się dowiedzieć, to
    znajdziesz to. A tymczasem "przechwytujemy" wątek, który ma inny temat niż Twoja
    niewiara czy tez "wychłodzenie organizmu", czy medycyna chińska i jej założenia.
    Jest to po prostu niegrzeczne i niezgodne z netykietą.
  • mama_kotula 10.07.08, 19:06
    >Właśnie dlatego, że rozmówców nie traktuję jak półgłówki wierzę, że znajdą
    informacje, które ich interesują. Wystarczy, że wpiszesz w wyszukiwarkę hasło
    "medycyna chińska" i wyskoczy Ci cała masa rzeczy.

    Wpisałam "medycyna chińska" + wychłodzenie.
    Wyskoczyło mi mnóstwo linków, w których mowa była głównie o konieczności
    spożywania gorących napojów oraz odpowiednich przypraw, gotowaniu potraw dodając
    składniki w określonej kolejności, wszystko podparte wiedzą filozoficzną.

    Nigdzie nie przeczytałam, że posiłek musi być ciepły. Ma być rozgrzewający. Co
    nie jest tożsame z ciepłym.
    Jedzenie powinno być gotowane, ponieważ, cytuję: "Dodatkowo, przyprawy
    rozgrzewające (pieprz, chili, imbir, kminek, majeranek, cynamon, goździki itp.)
    podnoszą rozgrzewającą naturę potrawy. Chińczycy uważają, że podczas wrzenia
    ogień przenika do potrawy zmieniając jej naturę na cieplejszą. Np. woda
    mineralna - natury Han wyziębiająca, gdy ją przegotujemy staje się obojętna -
    natury Ping, i nie powoduje wyziębienia, nawet gdy potem spożywamy ją
    schłodzoną, pomimo schłodzenia, wciąż jest natury Ping."

    Ponownie - nie chodzi o to, aby było CIEPŁE, tylko aby było GOTOWANE, a
    konkretnie musi wrzeć prezz jakiś czas. Czyli - popraw mnie, jeśli się mylę -
    jeśli wrzucę brokuły do wrzątku na kilka minut, celem zblanszowania, ogień
    przeniknie do nich i zmieni ich naturę na cieplejszą, i pomimo późniejszego
    schłodzenia wciąż będą natury Ping wink


    --
    - ...o ile wiem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
    - Nie - odparł oszołomiony Vimes. - Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym
    niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
  • mama_kotula 10.07.08, 18:15
    Pierwsze zdanie z pierwszego linku:

    "Do tej pory naukowcy nie maja dowodów na to, że
    ciepłe obiady są zdrowsze od zimnych. Wiadomo jednak, że ciepłe dania są
    bardziej sycące od zimnych oraz na dłużej zaspokajają głód."

    W dalszych linkach czytam o "rozgrzewającym działaniu ciepłego posiłku, które
    zapobiega wychłodzeniu organizmu po wyjściu na dwór" (???). Ponownie intryguje
    mnie teoria wychłodzenia organizmu poprzez jedzenie sałatek i jeszcze raz
    zapytam: czy zapicie tejże sałatki gorącą herbatą zapobiega wychłodzeniu? smile

    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie
    różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • czekola 10.07.08, 18:21
    Mamo_kotulu - jeśli ten problem Cię dręczy poczytaj sobie o "wychłodzeniu
    organizmu" - nie jest to tematem tego wątku.
    A jeśli chcesz podyskutować na ten temat to zapisz się na forum o żywieniu? albo
    jakimś takim wink)
  • womania 10.07.08, 19:02
    dziekuje ci Czekola za podtrzymywanie dyskusji smile)
    ale kij w mrowisko, no nie?
  • czekola 10.07.08, 19:07
    Wierzę, że przynajmniej medycyna chińska zyska kilka czytelniczek wink))
    A tylko na zdrowie im to wyjdzie smile
    Tylko autorka wątku chyba mało się dowiedziała - za co przepraszam.
  • molla7 10.07.08, 22:43
    autorka wacika, jesli pokryjomu nie sledzila go to się troche zdziwi jak tu zajrzysmile)))
    --
    jak już grzeszyć to ordynkiem: myślą, mową i uczynkiem
  • paszczakowna1 11.07.08, 13:21
    Ze mnie tam żadna specjalistka, ale tradycyjna kuchnia japońska nie zna niemal w
    ogóle "ciepłych posiłków". Mimo to, Japończycy są najbardziej długowiecznym
    narodem świata. Ciekawe dlaczego?
    --
    In Dr. Johnson's famous dictionary patriotism is defined as the last resort of
    the scoundrel. With all due respect to an enlightened but inferior
    lexicographer I beg to submit that it is the first. Ambrose Bierce, "The Devil's
    Dictionary"
  • mama_kotula 11.07.08, 13:24
    >Ze mnie tam żadna specjalistka, ale tradycyjna kuchnia japońska nie >zna niemal
    w ogóle "ciepłych posiłków". Mimo to, Japończycy są >najbardziej długowiecznym
    narodem świata. Ciekawe dlaczego?

    Ponieważ mają wychłodzone organizmy, a jak wiadomo, chłód dobrze konserwuje tongue_out.
    Ot, na przykład takie mrożonki ;>

    --
    - ...o ile wiem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
    - Nie - odparł oszołomiony Vimes. - Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym
    niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
  • czekola 11.07.08, 13:36
    Chińska a japońska - to dwie różne sprawy.
    A kuchnia japońska jak najbardziej zna ciepłe posiłki smile Nie wiem skąd bierzesz
    informacje o "zimnej" kuchni japońskiej?!
  • myelegans 11.07.08, 14:13
    Tak, zwlaszcza sushi, surowe ryby, salatki z alg, wasabi na cieplo,
    hmmmm, nic lepszego.

    czekola, przyjmij na klate, ze cieple posilki NIE SA niezbedne do
    prawidlowego zdrowia i rozwoju. Nawet nie potrafisz sie podeprzec
    innymi argumetami, poza "bo-ja-wiem-i-juz-a-skad-wiem-to-same-sobie-
    poszukajcie.
    Nie wiem co jest u ciebie wykladnia zdrowia, bo moj prawie 4-latek
    prawie wcale nie je cieplych posilkow, mleko pije z lodowki, wode z
    lodem sobie zyczy, w dodatku od 2 lat jest wegetarianinem, odmowil
    jedzenia miesa. Jak do tej pory ani razu nie byl na antybiotyku,
    chociaz infekcji mial sporo. Moj maz nie jadal "cieplego" posilku
    przez 10 lat jak mieszkal sam, dopoki mnie nie poznal i przykladow
    mam wiecej.Sama cieple posilki jadam tylko zima, ale dla lepszego
    samopoczucia, bo ja zmarluch jestem.

    "core temp" ciala jest bardzo constans, i duzo potrzeba zeby je
    wychlodzic do hipotermii, no chyba ze wpadniesz do lodowatej wody i
    se tam posiedzisz. I jak juz to gorace potrawy sa .... karcenogenne,
    wysoka temperatura jest czynnikiem mutagennym
  • czekola 11.07.08, 14:36
    To, że w jakieś kuchni są dania "na zimno" nie wyklucza tego, że są i na ciepło
    - przepraszam, ale chęć "posiadania racji" zaślepia co poniektórych wink)
  • czekola 11.07.08, 14:41
    I jeszcze to - że Ty, czy ktoś jeszcze nie je nic ciepłego, nie jest dowodem na
    to, że ciepłe posiłki są NIEZDROWE - prawda? Kolejny dowód na chęć "posiadania
    racji za wszelka cenę" wink)
  • paszczakowna1 11.07.08, 18:53
    > Chińska a japońska - to dwie różne sprawy.

    I mówisz mi to, bo?

    > A kuchnia japońska jak najbardziej zna ciepłe posiłki smile Nie wiem skąd bierzesz
    > informacje o "zimnej" kuchni japońskiej?!

    Z doświadczeń męża (2 tygodnie w Japonii) oraz kolegi, który w Japonii spędził 4
    lata robiąc doktorat. Europejczykom w Japonii zwykle najbardziej doskwiera,
    oprócz braku pieczywa, niska temperatura potraw.
  • czekola 11.07.08, 19:13
    No to ja też się zapytam - mówisz to, bo...?
    Bo udowadnia to, że ciepłe posiłki są niezdrowe, czy jak?

  • jola_ep 13.07.08, 18:17
    > Nie zmuszalam, niewciskałam na siłe - p r o p o n o w a
    > ł a m!!!! Jedzenie nie było tematem nr 1.

    Muszę to napisać.

    Wyjątkowo całkowicie się z Tobą zgadzam smile

    Moje dzieciaki podobnie: chude, z podejrzeniem o anemię (wyniki
    dobre), z wpisaną niedowagą. Starsza w wieku nastolatkowym to
    obecnie odkurzacz na jedzenie wink
    Co by byłoby, gdybym wciskała jej jedzenie, gdy miała parę lat? Może
    teraz martwiłabym się jak ją odchudzić? (a tak nie muszę)

    Młodszy ma prawie 9 lat, nadal wyjątkowo chudy, ale prawie wcale nie
    choruje i jest sprawny, zwinny i szybki smile

    pozdrawiam
    Jola
  • nangaparbat3 11.07.08, 13:42
    Po prostu stawiaj przed nia jedzenie - niech je tyle i to co zechce. Nie chce -
    niech odchodzi od stołu. I czeka do nastepnego posilku.
    Nie martw sie o nia, dziecko sie nie zagłodziwink
    --
    "I ja (...) w niebieskiej sukience, bo w czerni to sie w trumnie jak trupek
    wygląda."
  • czekola 11.07.08, 14:20
    Ależ ja się nie upieram, że ciepłe posiłki są NIEZBĘDNE!
    Ja tylko postuluję, aby uznać, że są ZDROWE!!! A dla dzieci szczególnie zdrowe!
    Nie rozumiem co tak wsiedliście na mnie - nie tylko JA piszę, ze są zdrowe!
    Większość mam w tym wątku tak uważa. A mniejszość niech sama się obsłuży w
    szukaniu zaprzeczeniu tej teorii.
  • czekola 11.07.08, 14:25
    "Zalecane jedzenie ciepłego posiłku, raz dziennie, wynika z badań jakie
    przeprowadzili naukowcy, żywieniowcy i jest poparte pewnymi wynikami -
    sprawdzonymi, udowodnionymi, itp. I akurat - czy Ci się to podoba czy nie - jest
    Oto moja wypowiedź - czy jest tam coś co mówi, że są NIEZBĘDNE???
    Nie, że SĄ ZDROWE!!!
  • myelegans 11.07.08, 14:45
    Rownie zdrowe sa posilki na zimno, w niektorych wypadkach zdrowsze,
    bo obrobka termiczna pozbawia je tych zdrowych skladnikow.
    A niektore posilki na cieplo vide smazone albo grilowane
    szeczegolnie czerwone mieso, sa wrecz niezdrowe bo zamieniaja zdrowe
    kwasy tluszczowe i tluszcze w niezdrowe zwiazki kancerogenne.
  • czekola 11.07.08, 14:51
    Tak, to prawda - można zjeść coś na zimno, co będzie zdrowe i coś na ciepło co
    może być bardzo nie zdrowe.
    Jedno nie wyklucza drugiego - prawda? smile
    Jedno nie wyklucza drugiego.
    I też nigdy nie postulowałam, że wyklucza smile
  • czekola 11.07.08, 14:52
    Są całe diety oparte TYLKO na zimnych posiłkach - co nie jest dowodem na to, że
    CIEPŁE są niezdrowe - prawda?
    A jakie diety - to też kto chce niech szuka wink)
  • mamahania2 11.07.08, 14:54
    zasady w moim domu odnośnie jedzenia:
    1.jemy razem
    2.jemy bez telewizora!!!
    3.jak ktos nie jest glodny,je swoja porcje jak zglodnieje(tak sie
    sklada ze tez mam jednego niejadka w domu i jak nie chce jesc z nami
    to dostaje to samo ale np za pol godziny,godzine)
    4.zawsze staramy sie o dobra atmosfere przy stole.i powiem ci,ze to
    naprawde skutkuje.Moja najstarsza(teraz ma prawie 3,5)tez dlugo nie
    chciala jesc normalnie.Dopiero kiedy zaczelismy jesc razem i jak
    wyzej,zjada wszystko chetnie a jak nie ma ochoty to jak wyzej
    napisalam:zje pozniej

    acha,nasz posilek trwa czasem nawed ponad pol godziny ale nikogo nie
    popedzam.Zosia lubi sobie przy stole pogadac wiec wiekszosc czasu
    poprostu opowiada nam cos a je w miedzyczasie.
    pozdrawiam i zycze powodzenia.
  • mamahania2 11.07.08, 15:18
    jeszcze jedno:stale pory posilkow
  • zofijkamyjka 12.07.08, 13:30
    Nie wiem jakie są Twoje zdolności kulinarne ale mamy często robią
    taki bład że gotują niesmaczne /dla dziecka/ obiady. Ostatnie w
    jakiejś powtórce Superniani widziałam jak to mama niejadka
    przygotowała mu pożywną zupę - była to jakaś breja z pokruszonym
    pieczywem sad
    Dzieci lubią bardzo konkretne smaki, w zasadzie nie znam kilkulatka
    który nie lubi pomidorówki z makaronem. Dzieci przeważnie lubią tez
    ogórkową czy rosół, powodzeniem cieszy sie tez zupa owocowa.
    Repertuar kilkulatka jest przeważnie ubogi za to konkretny.
    Przygotowuj, to co mała lubi aby jedzenie sprawiało jej przyjemność,
    od czasu do czasu proponuj cos nowego. Niech je choćby małe ilości,
    powszechnym błędem jest zmuszanie do zjedzenia określonej ilości,
    która mamie wydaje się wystarczajaca.
    Najlepiej nie chwalić, nie nalegać, nie zmuszać, nie nagradzać za
    jedzenie i nie dokarmiac między posiłkami.
    Powodzenia
  • mama_kotula 12.07.08, 14:41
    > powodzeniem cieszy sie tez zupa owocowa

    Z własnego przedszkola pamiętam jak dzisiaj - jedna osoba przy całym stoliku
    jadła ze smakiem zupę owocową. Reszta wydziubywała jagody/wiśnie, oczyszczała
    makaron z owocowej brei i kombinowała, jak tu dyskretnie wywalić talerz i nie
    musieć zjadać zawartości wink))


    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie
    różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • tymozeja 12.07.08, 16:06
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • truscaveczka 13.07.08, 08:58
    mama_kotula napisała:

    > > powodzeniem cieszy sie tez zupa owocowa
    >
    > Z własnego przedszkola pamiętam jak dzisiaj - jedna osoba przy całym stoliku
    > jadła ze smakiem zupę owocową. Reszta wydziubywała jagody/wiśnie, oczyszczała
    > makaron z owocowej brei i kombinowała, jak tu dyskretnie wywalić talerz i nie
    > musieć zjadać zawartości wink))
    Mniam, uwielbiam zupę wiśniową. I rabarbarową. I jabłkową smile
    --
    "Najbardziej hiper trendy i jazzy to mieć czyjąś wypowiedz w swojej
    sygnaturce"/by Mijaczek/
    Nie klikaj - psuje wzrok
  • guerlaine 12.07.08, 19:20
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • czekola 12.07.08, 20:00
    "
    Zdrowa dieta i jej podstawowe zasady:

    * cierpliwość i silna wola

    * jedzenie 5 posiłków dziennie

    * nie przejadanie się i nie głodzenie

    * picie przynajmniej 2,5 litra wody dziennie

    * rezygnacja ze słodyczy i tłustych potraw

    * jemy według zasady: im wcześniej tym więcej im później tym mniej

    * jemy tylko pełnoziarniste pieczywo, które dostarcza błonnika

    * zamiast smażyć: dusimy, gotujemy na parze lub pieczemy

    * wszystko spożywamy z umiarem

    * przygotowujemy urozmaicone posiłki

    * nie jemy w biegu i pośpiechu, wolno żujemy każdy kęs

    * jemy przynajmniej jeden ciepły posiłek dziennie

    * dietę wspomagamy aktywnością fizyczną"


    www.odzywianiedlazdrowia.pl/content/view/42/48/ - dlaczego warto jeść
    ciepłe śniadanie smile

    www.dlapolski.pl/Przez-zoladek-do-szostek-art1196.html - warto pzreczytać!

    www.seria.home.pl/2005_zeszyt3/kowalska_an.pdf - to już chyba Ci
    wystarczy smile))
  • czekola 12.07.08, 20:02
    To chyba jesteśmy kwita - co? Zwłaszcza tę ostatnią pracę polecam twojej uwadze.
    Zamiast tracić czas forum - poczytaj sobie spokojnie.
    Pozdrawiam uniżenie.
  • czekola 12.07.08, 20:12
    I tak dla wszystkich zainteresowanych (klonów czy nie kotuliwink) - wystarczy
    wpisać w google hasło "ciepły posiłek niezbędny dla zdrowia" i jest całe morze
    informacji - trzeba tylko chcieć smile)
    Jeszcze raz pozdrawiam kotule, i druga kotule i jej koleżankę i całą rodzinkę wink))
    S ai badania naukowe, są i zwykle artykuły żywieniowców - co tylko dusza
    zapragnie. Trzeba tylko CHCIEĆ to zauważyć.
  • jola_ep 13.07.08, 18:10
    > wpisać w google hasło "ciepły posiłek niezbędny dla zdrowia" i
    jest całe morze
    > informacji - trzeba tylko chcieć smile)

    No więc z czystej ciekawości wpisałam w wyszukiwarkę hasło "ciepły
    posiłek", weszłam w pierwszy link i przeczytałam:

    "Do tej pory naukowcy nie maja dowodów na to, że
    ciepłe obiady są zdrowsze od zimnych."

    Pozdrawiam
    Jola
  • czekola 13.07.08, 18:40
    Tak jak prosiły pewne osoby - podałam linki dla ciekawych, dlaczego należy jeść
    ciepły posiłek. Wyraziłam także swoje przekonanie, że na każdą tezę znajdzie się
    "podkładkę".
    Zainteresowany - zajrzy do podanych linków i znajdzie tam potrzebne informacje.
    A przeciwnik jedzenia ciepłych posiłków - zajrzy gdzie indziej wink
    Nikogo nie mam zamiaru przekonywać do niczego.
    Po prostu podałam źródła mówiące o tym, dlaczego należy jeść ciepłe posiłki,
    gdyż "pewne" osoby twierdziły, że tych źródeł nie ma wink))
    Dla mnie temat jest zamknięty.


  • jola_ep 13.07.08, 19:06
    > Tak jak prosiły pewne osoby - podałam linki dla ciekawych,
    dlaczego należy jeść
    > ciepły posiłek.

    Pierwszy link mówił o tym, że warto jeść ciepły posiłek, ale o ile
    dobrze zrozumiałam - argumentem było to, że zawierał on więcej
    wartościowych składników niż kanapki tradycyjnie jadane na
    śniadanie, nie ma nic na temat, że musi być _ciepły_.

    Drugi mówił, że dyrekcja szkoły powinna zadbać o to, aby był ciepły
    posiłek dla dzieci w szkole jako przeciwwaga do śmieciowego jedzenia
    ze sklepiku szkolnego.

    Trzeci wspominał o zalecaniach jedzenia ciepłych posiłków, ale nie
    mówił o tym, dlaczego.

    Tak więc nie wbrew Twojemu twierdzeniu te linki nie mówią nic o tym
    DLACZEGO te posiłki mają być CIEPŁE.

    Pozdrawiam
    Jola
  • czekola 13.07.08, 19:22
    Przeczytaj moją wypowiedź poniżej - jeśli chcesz polemizować z tezą, że ciepły
    posiłek jest NIEZDROWY to proszę bardzo - ale tak właśnie powinna brzmieć teza
    przeciwna do mojej.
    Ja znalazłam linki mówiące dlaczego watro to robić i mówiące o tym, że jest to
    zdrowe.
  • gaja78 13.07.08, 20:22
    czekola napisała:

    > Przeczytaj moją wypowiedź poniżej - jeśli chcesz polemizować z tezą, że ciepły
    > posiłek jest NIEZDROWY to proszę bardzo - ale tak właśnie powinna brzmieć teza
    > przeciwna do mojej.

    Nie nie, mylisz się. W dyskusji chodzi o to, czy posiłek ciepły MA jakąś
    przewagę nad zimnym. Ty twierdzisz że tak - przynajmniej tak zrozumiałam. W
    takim razie teza przeciwna brzmiałaby: "posiłek ciepły NIE MA żadnej przewagi
    nad zimnym".

    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • jola_ep 13.07.08, 18:52
    Przyłączam się do głosu tych wszystkich, którzy postulują przestać
    zabawiać przy jedzeniu, nie zmuszać, nadmiernie nie namawiać i dać
    dziecku spokój.

    Mam doświadczenie z dwoma tzw. niejadkami. Przy czym ten drugi był
    wyjątkowo trudnym przypadkiem (w dodatku chłopak jest bardzo ...
    konsekwentny ). Myślę, że mi się udało. Dzieciaki od zawsze lubiły
    jeść, jadły same, atmosfera przy stole zawsze była miła. A że jadły
    wyjątkowo mało? I nie wszystko? Trudno. W moim domu jedzenie jest
    prawem, a nie obwiązkiem dzieci.

    Myślę, że tak naprawdę musiałabyś zacząć od siebie. Przede wszystkim
    uwierzyć w dziecko. Jeśli jest zdrowe (a to już na pewno
    sprawdziłaś), to samo wie, czego i ile potrzebuje. Twoim zadaniem
    jest zadbać, aby cywilizacja nie namieszała mu w jego naturalnym
    instynkcie, który podpowiada mu, czego potrzebuje jego organizm.
    Podobno - teoryjka zgrabna, usłyszana przez koleżankę na jednym z
    wykładów dotyczących żywienia - nasz apetyt na cukier bierze się z
    czasów, gdy cukier był dostępny głównie w bardzo zdrowym połączeniu
    z minerałami i witaminami w owocach. Oszukaliśmy naturę,
    wyodrębniając go i oczyszczając, a czy wyszło nam to na zdrowie ...

    Warto więc zadać, aby dziecko miało w swoim otoczeniu dobre rzeczy
    do jedzenia. Jest na tyle małe, że nie weźmie kieszonkowego, nie
    pójdzie do sklepiku szkolnego i nie kupi sobie batonika z chipsami.
    To Ty odpowiadasz za to, co je.
    Oczywiście trochę wiedzy nie zaszkodzi: na przykład warto rozwiać
    mit szczególnej dobroci produktów typu danonki czy słodkie soczki.
    (u nas to kategoria słodyczy, które zresztą nie są całkowicie
    zakazane). Polecam tzw. słodką sobotę (u nas niedziela).

    Poglądy żywieniowców nie są stałe, ale zmieniają się w czasie.
    Przeżyłam już jedną zmianę piramidy żywienia. Jedni twierdzą, że im
    mniej oczyszczone ziarno zbóż tym lepiej, inni, że jest dokładnie na
    odwrót wink Jedni uważają, że mięso jest niezbędne dla prawidłowego
    żywienia, inni, że wręcz przeciwnie itd. Każdy ma argumenty,
    badania, podpiera się autorytetami.

    Moim zdaniem warto wyluzować i zaufać dziecku. Podobno problemy z
    niejadkami zaczęły się, gdy kilkadziesiąt lat temu zaczęto mówić
    matkom co i ile mają jeść dzieci. Przy okazji - te zalecenia też się
    zmieniały w czasie.

    Nie jest ważne, jak Ty sobie wyobrażasz prawidłowe żywienie Twojego
    dziecka, ale to, jak go do tego namówisz. Nakręcanie się - moje
    dziecko powinno zjeść to i tamto - NIC nie da. Piszę to z własnego
    doświadczenia, bo sama wpędzałam się w taki kanał od czasu do czasu.
    Problem się pogłębia, szczególnie jeśli masz uparte, skłonne do
    manipulacji na rodzicach dziecko.

    Wyeliminuj wszelkie podgryzaki, szczególnie te kaloryczne (także
    słodkie soczki). Podaj obiad, gdy dziecko już się trochę przegłodzi.
    Nałóż mu małą porcję. Zasiądźcie wspólnie do obiadu. W miłej i
    spokojnej atmosferze. Niech dziecko je ile chce. A jak nie chce, to
    niech nie je. Zabierz mu talerz, możesz początkowo zaproponować, że
    go dokarmisz (trudno wyzbywa się starych nawyków wink ). Tylko nie
    dokarmiaj go pół godziny później bułeczką z nutellą wink Mój synek
    bardzo długo lubił jeść obiad etapami - czasem nawet parę godzin.
    Obiad stał, a on co jakiś czas podgryzał sobie (zimny). Na zdrowiu
    szkody chyba nie poniósł, bo chorował dużo, dużo mniej od starszej
    siostry, gdy była w jego wieku. Do dziś tak ma: woli jeść częściej,
    ale niewielkie porcje.

    Przedszkolem też się nie martw. To ich problem, nie Twój. Nie
    powinni tylko zmuszać dzieci do jedzenia. Moja córa w przedszkolu
    jadała mało, panie skarżyły się, że jak jedno nie chciało jeść np.
    burczaków to reszta dzieci się solidaryzowała i w rezultacie prawie
    nic nie jedli wink Za to w przedszkolu mojego synka (inne) dyrektorka
    postanowiła zadbać przede wszystkim o dzieci.
    8.00 - śniadanie (trdycyjne, zwykle kanapeczki)
    10.00 - drugie śniadanie -lekkie
    spacer
    12.00 -zupa
    leżakowanie, starsze grupy - od pięciolatków - spacer
    14.00 - drugie danie
    okazało się, że po eksperymentalnym oddzieleniu drugiego dania od
    zupy dzieciaki zjadały niemal wszystko, a resztek zostawało
    niezwykle mało. Mój synek - niejadek - był zachwycony przedszkolnym
    jedzeniem smile

    pozdrawiam
    Jola
  • mama303 13.07.08, 20:39
    jola_ep napisała:


    > Moim zdaniem warto wyluzować i zaufać dziecku.

    No bez przesady, wyluzować - tak, zaufac dziecku? - oj nie każdemu
    Moje dziecko jadłoby od rana do wieczora słodycze, dlatego musze
    ingerować.
  • jola_ep 13.07.08, 21:25
    > No bez przesady, wyluzować - tak, zaufac dziecku? - oj nie każdemu
    > Moje dziecko jadłoby od rana do wieczora słodycze, dlatego musze
    > ingerować.

    Jeśli uważnie przeczytałaś moją - przepraszam - zbyt długą
    wypowiedź, to ujęłam tam zastrzeżenie co do pewnych produktów wraz
    z hipotezą, dlaczego w sprawie słodyczy natura została wyrolowana
    przez cywilizację smile

    Gdyby nie to, że są pewne przesłanki do tego, że cukier uzależnia,
    także fizycznie, zaproponowałabym próbę zaufania i w tym względzie.
    W każdym razie ja zrobiłam taką mini-próbę poprzez
    dzień "słodyczowy", gdy dzieciaki mogły się opychać słodyczami do
    woli. Okazało się, że nie były w stanie jeść ich od rana do
    wieczora. W dodatku próba rozpoczęcia dnia od słodyczy skończyła się
    tym, że dzieciaki mi zemdliło i same postanowiły najpierw zjeść coś
    niesłodkiego wink

    W praktyce jednak to my decydujemy, do jakich produktów ma dostęp
    2,5 latek. Jeśli są to rzeczy w miarę zdrowe, to chyba możemy mu
    spokojnie zaufać? smile

    pozdrawiam
    Jola
  • mama303 13.07.08, 22:10
    jola_ep napisała:

    >
    > W praktyce jednak to my decydujemy, do jakich produktów ma dostęp
    > 2,5 latek. Jeśli są to rzeczy w miarę zdrowe, to chyba możemy mu
    > spokojnie zaufać? smile

    słodycze w sumie nie sa niezdrowe, tylko ich nadmiar. Między innymi
    dlatego co do żywienia mam jednak ograniczone zaufanie do mojej
    pięciolatki.
  • czekola 13.07.08, 19:05
    Zdanie, które wzbudziło tak wielkie oburzenie pewnych osób,a raczej osoby wink
    wyrażało myśl, że naukowcy jak i żywieniowcy nie mają wątpliwości, że ciepłe
    posiłki są zdrowe. Polemizowanie z tą tezą to jakaś przedziwna sprawa i emocje
    jakie wynikły w związku z nią są dla mnie niezrozumiałe.
    Nigdzie, powtarzam - nigdzie - nie twierdziłam, że jedne są zdrowsze od innych.
    Tak naprawdę przeciwna teza do mojej powinna brzmieć - ciepłe posiłki są
    NIEZDROWE dla naszych dzieci.
    Jeśli ktoś znajdzie informacje na ten temat - chętnie poczytam, naprawdę.
    A pod Twoja wypowiedzią podpisuje się obiema rękami.
  • gaja78 13.07.08, 20:29
    Jeden ciepły posiłek musi być, żeby się panie w kuchni mogły spełniać ;P
    Oczywiście poza przesłankami finansowymi - jak rzecz się rozbija o kasę, to
    wiadomo że gotowanie ciepłych obiadów jest tańsze.
    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • czekola 13.07.08, 20:47
    "Zalecane jedzenie ciepłego posiłku, raz dziennie, wynika z badań jakie
    przeprowadzili naukowcy, żywieniowcy i jest poparte pewnymi wynikami
    sprawdzonymi, udowodnionymi, itp. I akurat - czy Ci się to podoba czy nie - jest
    to zdrowe - od tego na pewno nie zachorujesz wink)"
    To jest moja wypowiedź, która wzbudziła taką kontrowersję.
    Przeciwna teza powinna więc brzmieć: ciepłe posiłki są niezdrowe, tak twierdzą
    żywieniowcy itp....
    To tylko tak gwoli logiki i przypomnienia o co chodziło wink))
    Pozdrawiam i miłej dalszej dyskusji. Ja już troszkę mam dość.
    Na koniec mały cytacik;
    "W Polsce jest chłodniej niż w basenie Morza Śródziemnego, dlatego należy u nas
    jeść więcej ciepłych potraw, np. gotowane warzywa, zupy mleczne."
    oraz jego źródło: www.zdrowie-uroda.info/piramida-na-twoim-talerzu.html
    Miłej dalszej dyskusji wink))

  • d.o.s.i.a 14.07.08, 01:12
    Czekola. Dajze juz spokoj. Z logika u Ciebie na bakier, niestety. Nikt tu nie
    udowadnia, ze cieple posilki sa niezdrowe i nie jest to bynajmniej logiczne
    przeciwienstwo wypowiedzianego przez Ciebie zdania, jak twierdzisz. Wszystkie
    Twoje wypowiedzi mozna podsumowac tak: jeden cieply posilek dziennie jest
    WARUNKIEM dobrego zdrowia, tak mowia naukowcy i istnieja niezbite dowody na ten
    temat (w googlu oczywiscie...). Logiczne rozumowanie - skoro cieply posilek jest
    warunkiem zdrowia, to znaczy, ze nie mozna byc zdrowym bez cieplego posilku.

    To chyba oczywiste, ze cieply posilek nie szkodzi i tu nic naukowo udowadniac
    nie trzeba i nikt tu nie twierdzi, ze jest inaczej. Oczywiste rowniez jest to,
    ze w zimie przyjemnie zjesc goraca zupe. Ale nie jest to niezbedne do zycia! I
    nie ma dowodow na to, ze jest inaczej. Nawet w googlu.
  • molla7 14.07.08, 12:25
    nie będę tracić energii na dywagacje typu wyzszość ciepłej zupy nad
    zimną przekąską.

    za to pokuszę się o kolejną radę. Będę za Jolą_p twierdzic, ze mozna
    dziecku zaufac, jednak droga do tego jest długa i wyboista, bo
    potrzebna jest tu ogromna konsekwencja i spokoj, którego autorce
    wątku zabrakło.
    Co mozna zrobic? Nauczyć dziecko, że jedzenie może być przyjemnością?
    a jak? wyżej było już o wspólnym jedzeniu posiłków, w niewymuszonej,
    swobodnej atmosferze, bez nacisku na efekty=pusty talerz.
    Można też spróbować naturalnej indoktrynacji, którą można wprowadzić
    za pomoca siły grupy dzieci.
    Siła grupy jest bezcenna.
    Nie czekaj aż córka pójdzie do przedszkola, bo trudno powiedzieć, co
    się zadzieje.
    Natomiast teraz np. pora letnia sprzyja różnego rodzaju spotkaniom w
    plenerze. Ja z moją córką chodzę do parku na .. pikniki. Zapraszamy
    jej kolezanki i w towarzystwie lalek robimy sobie "Herbatke"
    towarzyszą temu małe smakołyki zabrane z domu-mini kanapeczki, małe
    koreczki z owoców, kanapki z serkiem na krakersach i co tylko mi
    wpadnie pod rękę w lodówce.

    wg mnie to duża frajda dla dzieci, a Twoja mała przy okazji w
    naprawdę luźnej atmosferze może poobserwowac inne dzieci i przekoanć
    się że jedzenie nie jest takie straszne.
    --
    Jak sie nie dać złapać na gorącym uczynku? Trzeba kraść mięso z
    zamrażalnika
  • d.o.s.i.a 14.07.08, 17:03
    Zadalam sobie trud - choc juz mnie to meczy, ale nie cierpie gdy
    ktos najpierw cos palnie, potem sie protekcjonalnie oburzy, a potem
    wykreca kota ogonem i zaczyna sie bronic kulawa logika - i
    przejrzalam dokladnie wypowiedzi Czekoli. Tak wiec od poczatku:

    "Może zapytaj specjalisty od żywienia czy ważny jest obiad w
    jadłospisie dziecka i czy można z niego rezygnować." - ok. Nie pada
    tu jeszcze sformulowanie "cieply posilek", a jedynie "obiad", ale
    chyba tez nikt tu nie postuluje, aby w ogole rezygnowac z
    jakiegokolwiek posilku w porze obiadowej...? Otoz oczywiscie - z
    obiadu zrezygnowac nie mozna, podobnie jak ze sniadania, kolacji,
    podwieczorku i w ogole jedzenia. Wiec o co Czekoli chodzi? Aha,
    zatem o tresc chodzi:

    "No właśnie chodzi o treść - obiad to najzdroszy posiłek w naszych
    domach", twierdzi Czekola - nadal nie pada tu tekst "cieply
    posilek", mozemy sie jedynie domyslac, ze o taki chodzi, gdyz w
    przeciwnym razie nie ma sensu udowadnianie iz jest on najzdrowszy.
    Zdrowszy od czego? Sniadania, kolacji, podwieczorka? Czy moze jednak
    chodzi o to forme tj. obiad jednak jest posilkiem najczesciej
    gotowanym i cieplym...?

    "Ciepły posiłek JEST istotna sprawą. Oczywiście możesz uważać, że
    wiesz lepiej niż specjaliści uczący się o żywieniu i znający się na
    tym świetnie. Ale nie wymagaj abyśmy wierzyły Tobie wink) a nie
    specjalistom."

    I tu dochodzimy do sedna. Tu tez pojawiaja sie po raz
    pierwszy "specjalisci". Wlasnie w tym momencie czekola zaczyna
    udowadniac, ze specjalisci twierdza, ze cieply posilek JEST istotna
    sprawa. Otoz, jak wiele osob probuje czekole przekonac, cieply
    posilek NIE JEST istotna sprawa. I brak dowodow aby bylo odwrotnie -
    wbrew temu co Czekola twierdzi. A ze tak twierdzi wskazuje dobitnie
    nastepne zdanie jej wypowiedzi:

    "A to, że ktoś żyje nie jedząc w ogóle ciepłych posiłków nie jest
    jeszcze dowodem na to, ze jest to zdrowe i powinni robić tak
    wszyscy." Zatem jest niezdrowe tak? Skoro wiec niejedzenie cieplych
    posilkow jest niezdrowe, zatem warunkiem zdrowia jest jedzenie
    cieplych posilkow. No, jak w morde strzelil... Ale jeszcze moge sie
    mylic. Alez nie. Czekola dalej udowadnia iz:

    "Zalecane jedzenie ciepłego posiłku, raz dziennie, wynika z badań
    jakie przeprowadzili naukowcy, żywieniowcy i jest poparte pewnymi
    wynikami - sprawdzonymi, udowodnionymi, itp.

    Teraz juz do specjalistow dolaczaja zastepy naukowcow i zywieniowcow
    (nie zapomnijmy o autorach akcji Pajacyk!). Coz, ze do tej pory nie
    doczekalismy sie tych sprawdzonych, udowodnionych i popartych
    PEWNYMI wynikami dowodow... Ale przeciez mamy sobie poszukac w
    googlu...

    Nie chce mi sie dalej bawic w to. Niech sobie Czekola je ten cieply
    posilek. Ale niech nie podpiera sie wynikami badan, ktorych nie zna
    i niech nie wpiera wszystkim jaka jest sama specjalistka od
    jedzenia! Twierdzi stanowczo, ze dowodow jest mnostwo, ale jak
    przychodzi co do czego szuka jakichs linkow w googlu. Zenada.

  • mama303 14.07.08, 18:17
    d.o.s.i.a napisała:

    > "No właśnie chodzi o treść - obiad to najzdroszy posiłek w naszych
    > domach", twierdzi Czekola - nadal nie pada tu tekst "cieply
    > posilek", mozemy sie jedynie domyslac, ze o taki chodzi, gdyz w
    > przeciwnym razie nie ma sensu udowadnianie iz jest on najzdrowszy.
    > Zdrowszy od czego? Sniadania, kolacji, podwieczorka? Czy moze
    jednak
    > chodzi o to forme tj. obiad jednak jest posilkiem najczesciej
    > gotowanym i cieplym...?


    To akurat były moje słowa, a chodziło mi o to że obiad jest
    najcześciej w naszych domach posiłkiem własnoręcznie przygotowanym z
    wiadomych produktów. W niektórych domach rolę obiadu przejmuje
    kolacja. Białka raczej surowego nie jemy /ew. sery/ bo wymaga
    obróbki cieplnej ale można to oczywiscie ostudzić i zjeśc na zimno
    jak ktoś lubi /ja np bardzo lubię/.
  • d.o.s.i.a 14.07.08, 18:04
    WSZYSTKIE wypowiedzi, ktore zacytowalam powyzej pochodza z
    wypowiedzi Czekoli.
  • d.o.s.i.a 14.07.08, 18:20
    Przepraszam. Mea culpa, rzeczywiscie dwie wypowiedzi nie nalezaly do
    Czekoli. Ale byly to wypowiedzi akurat najmniej istotne w tej calej
    dyskusji. Reszta twierdzen pozostaje bez zmian.

    Co wiecej, przemilcze juz protekcjonalny ton wypowiedz Czekoli
    odnosnie zdobyczy medycyny chinskiej i jej teksty o ignorancji
    innych forumowiczow. Cala wypowiedz Czekoli moznaby skwitowac jednym
    zdaniem "pojecia nie mam o czym mowie, ale jestem przekonana, ze mam
    racje i co Ci ingorancji moga w ogole wiedziec".
  • d.o.s.i.a 14.07.08, 18:13
    Ja nie musze szukac slowa "warunkiem" w wypowiedzi czekoli, bo
    wszystkie jej wypowiedzi na tym forum swiadcza o tym, ze tak
    twierdzi i to wlasnie stara sie nam udowodnic. Przytoczylam wiele
    wypowiedzi czekoli, ktore potwierdzaja ta teze. I nawet jesli nie
    uzyla slowa "warunkiem" to to slowo wyjawia sie jakko logiczne
    nastepstwo jej wypowiedzi. W szczegolnosci tej:

    "A to, że ktoś żyje nie jedząc w ogóle ciepłych posiłków nie jest
    jeszcze dowodem na to, ze jest to zdrowe i powinni robić tak
    wszyscy."

    A teraz prosze powiedz, czy powyzsza wypowiedz nie implikuje, iz
    niejedzenie cieplych posilkow jest niezdrowe? Bo skoro tak, to
    niestety, ale nastepna logiczna implikacja jest to, ze warunkiem
    koniecznym do zachowania dobrego zdrowia jest jedzenie cieplych
    posilkow. I mimo, iz slowo "warunek" nie pada - wynika to z
    logicznej tresci wypowiedzianego przez czekole zdania.
  • mama_kotula 14.07.08, 18:19
    Poprosiłam cię - jak byłaś łaskawa zacytować - abyś podała mi jakikolwiek link na to, że ciepły posiłek jest niezbędny.
    Jaką odpowiedź otrzymałam? standardową, "google nie gryzie, znajdź sobie". Czyli - sugestię niewprost, iż potwierdzenie tego, iż posiłek jest niezbędny, znajdę w googlach, a tobie się nie chce szukać, bo liczysz na moją inteligencję. Taki był sens tej wypowiedzi.
    Dlaczego od razu nie sprostowałaś "ale ja nie uważam, że gorący posiłek jest niezbędny, źle mnie zrozumiałaś - uważam, że jest zdrowy"??

    Ano dlaczego - podywaguję sobie, bo nudzę się dzisiaj okropnie, bo mi komp padł i jadę na starym trupie w którym nie mam narzędzi pracy tongue_outPP
    Dlatego, że:
    a) nie znasz zasad prowadzenia dyskusji (konkretnie zasady podawania informacji zwrotnej)
    albo
    b) w tamtym momencie byłaś skłonna bronić tezy, że posiłek jest niezbędny, a cała reszta, którą potem dopowiedziałaś jako Czekola/Tymozeja jest wyłącznie reakcją obronną i próbą wykręcenia kota ogonem, aby wyszło na twoje, jak się okazało, że w googlach nie ma nic potwierdzającego tezę o niezbędności i o tym, że posiłki ciepłe są zdrowsze niż zimne.

    Przypomniała mi się jedna forumowiczka, która najpierw z oburzeniem pisała, że nawrzeszczała na obcego dwulatka, potem - jak została skrytykowana przez inne forumowiczki - że ona w sumie to wcale nie krzyczała, tylko stanowczo zwróciła uwagę, potem nagle okazało się, że wszyscy ją źle zrozumieli, bo ona po prostu poprosiła go o to, aby bardziej uważał i tak dalej. Taka mała analogia.


    Zatem teraz oficjalnie ci żuczku piszę: ja pasuję, wygrałaś, wyszło na twoje, możesz być z siebie dumna i dalej ćwiczyć się w traktowaniu innych jak półmózgi, z pobłażliwym protekcjonalizmem "ja jestem zajebista a wy jesteście głupie". Radzę również zakupić jakiś podręcznik logiki oraz sztuki prowadzenia dyskusji smile))).

    Miłego wieczoru życzę smile






    --
    Wysprzątane mieszkanie to znak, że komputer Kotuli jest zepsuty.
  • d.o.s.i.a 14.07.08, 18:24
    Cieple posilki sa tak samo zdrowe, jak i te zimne. Ani jedne, ani
    drugie nie sa niezdrowe. Jedzenie dzieli sie na zdrowe i niezdrowe,
    a jego temperatura nie ma tu nic do rzeczy.

    Wiec po co w ogole ta cala dyskusja??? Po co podpieranie sie
    autorytetami i traktowanie innych jak polmozgi?! No prosze Cie.
    Zjadlas wlasny ogon.
  • d.o.s.i.a 14.07.08, 18:33
    Dziewczyno. Guzik mnie obchodzi medycyna chinska i wyziebienie
    organizmu. Juz Ci jedna z forumowiczek udowodnila, ze nie o
    temperature potraw chodzi, a o ich rozgrzewajace wlasciwosci. Wiec
    sie nie kompromituj wiecej juz.
    I nie traktuj ludzi protekcjonalnie, jakbys piec rozumow pozjadala.
    O dowodach pisalam w kontekscie tylko i wylacznie przewagi cieplego
    posilku nad zimnym. Ty twierdzisz, ze takie dowody istnieja, ja
    twierdze, ze nie. Ale zaraz pewnie sie dowiem, ze wcale, ale to
    wcale nie twierdzisz, ze cieply jest bardziej wartosciowy, a
    jedynie, ze nie twierdzisz, ze nie jest on mniej wartosciowy (wstaw
    sobie wiecej nie, zeby wypowiedz byla jeszcze bardziej zakrecona -
    wieksza szansa, ze ktos jej nie zrozumie...).

    Czekola nie urazila mnie wynioslym tonem. Bo ignoranci (!)
    wypowiadajacy bzdury z poczuciem wyzszosci co najmniej wywoluja we
    mnie uczucie zazenowania, do ktorego dolacza sie wscieklosc, gdy
    zaczynaja udowadniac, ze wcale, ale to wcale tego nie powiedzieli.
  • czekola 14.07.08, 22:50
    " Juz Ci jedna z forumowiczek udowodnila, ze nie o
    temperature potraw chodzi, a o ich rozgrzewajace wlasciwosci."
    I widzisz dosia - teraz powinnam zrobić duży wywód, że jednak w medycynie
    chińskiej nie używa się przypraw aby UNIKNĄĆ gotowania, lecz aby gotować zgodnie
    z pewnym porządkiem. I nikt mi tu niczego nie udowodnił, a jedynie kolejny raz
    udowodnił swoją ignorancję (znowu kotula wink)
    "O dowodach pisalam w kontekscie tylko i wylacznie przewagi cieplego
    posilku nad zimnym. Ty twierdzisz, ze takie dowody istnieja" - no więc kolejny
    raz nie - w żadnej swoje wypowiedzi nie pisałam o przewadze jednego nad drugim.
    I tak możemy jeszcze długo...................
  • mama_kotula 14.07.08, 19:04
    tymozeja napisała:

    > Ale to jednak miło, że skapitulowałaś, przynajmniej tyle smile

    Tjaa... takie rozgrzewające ciepełko w środku, można się pławić w dzikiej
    satysfakcji i triumfować tongue_outPPP

    Ech, skarbie, nie rozpoznałabyś ironii, nawet jakby się zakradła od tyłu i
    kopnęła cię w rzyć tongue_out

    --
    "Ty nie marudź tylko słuchaj Kotuli, ona jest stara wielodzietna
    patologia z tradycjami, wie co mówi!wink" - by Dlania

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.