Dodaj do ulubionych

Dr skrytykowała mnie za pampa u 3latki

30.07.08, 11:49
Wczoraj szczepiłyśmy pneumokoki a pani dr w krzyk: "Ale NATYCHMIAST
spalcie mi tę pieluchę, co to za porządki, żeby dziecko jeszcze w
tym wieku nosiło pampa!" Pardon, ale to już 5 tyg. jak usiłuję
nauczyć dziecko nocnikowania... Pisałam o tym na którymś forum.
Okazuje się, ze mamy pod górkę, bo panie w przedszkolu ZMUSZAŁY ją
do siedzenia na nocnku i mała nic nie robiła ze zdenerwowania. Jak
padało hasło, że może już z nocnika wstać - to wtedy robiła w amjtki
z ulgi...
Z przedszkola do przychodni jest cholernie daleko, tłukłyśmy się
taxi i wolałam ją wsadzić w pampa tym bardziej, że wiozłam ze sobą 5
kpl totalnie zabrudzonych majtek i ubranek sad i nie miałam już nic
suchego na zmianę. W przedszkolu panie zasugerowały mi powrót do
pampersów, mówiąc, ze moje ziecko nie jest jedyne w grupie i one nie
mają czasu, które mogłyby jej poświęcać tylko na jej naukę
nocnikowania.
O czym panią dr poinformowałam. A pani dr do mnie, że za późno uczę
dziecka nocnikowania (mała ma 2 lata i 10-mcy), że to moja wina, bo
dziecko sadza się na nocnik ZARAZ jak skończy rok! Oniemiałam.
Odparłam spokojnie, że do matury chyba się wyrobimy i nie
kontynuowałam dyskusji, ale pani pielęgniarka i pani dr wygłosiły
jeszcze parę okrągłych zdań nt. moich kompetencji jako matki (do
niczego) oraz stosunku dziecka do nocnika ("teraz to będzie pani na
złość robić i specjalnie nie chodzić").
Zrobiło mi się zwyczajnie przykro...
Pięć tygodni walki i małej totalnie nie przeszkadza, że jest brudno,
że coś jej po nodze leci, informuje po fakcie "brudno, daj
czyste"... Wspólne wybieranie nocników nic nie dało, na widok seesu
sztywnieje jak decha i wyje protestująco, ile jeszcze będzie ta
nauka trwać?... Czy są jeszcze dzieci w tym wieku nie nocnikujące?
tylko moje takie oporne?
Edytor zaawansowany
  • mamaperelek 30.07.08, 13:27
    Nie przejmuje się tak, bo mała dopiero wyczuje jak dużo jest
    zamieszania wokół tego jej sikania i dopiero będzie miała stresa. Z
    sikaniem na nocnik jest jak z mówieniem, chodzeniem itp.. Jedne
    dzieci zaczynają szybciej, inne wolniej. Moja starsza córcia była
    bardzo oporna, aczkolwiek się w końcu udało (teraz ma 2 lata i 7
    mies). Zaczęlismy naukę, jak miała ponad 2 lata i trwało to ponad
    miesiąc. Wcześniej najzwyczajniej... hmmm, wstyd powiedzieć, po
    prostu nam się nie chciało... To jednak sporo zachodu (to ciągłe
    zmienianie zasikanych ubrań), a młoda nie wykazywała ŻADNEJ
    inicjatywy. Ba, jeśli by to od niej zależało, mogła chodzić z kupą w
    pielusze przez pół dnia wink
    Młodsza z kolei sama zaczęła przynosić nocnik i mówić "si!"
    Przypuszczam, że przez obserwację starszej. Ma teraz 1,5 roku i
    coraz lepiej jej idzie. A znam dzieci, które już w wieku 1 roku
    zaznajomiły się z nocnikiem. Nie ma reguły. Korzystaj z lata
    (ciepło), młodą możesz puszczać na golasa, w końcu załapie. Nie ma
    innej możliwości.

    A lekarkę na przyszłość albo zignoruj, albo utnij krótko (acz
    stanowczo) jej uwagi.
  • szarsz 30.07.08, 13:34
    Do lekarza, co nie słucha, a krytykuje, więcej bym nie poszła.

    A co do dziecka - poczekałabym do urlopu i wtedy na spokojnie dałoby
    się wszystko zrobić. Bo kiedy do południa jest przedszkole, a Ty się
    zabierasz za naukę tylko popołudniami, to marne szanse na sukces.
    Tym bardziej, że jak piszesz, dziewczyna ma uraz do nocnika. A do
    tego czasu ubierałabym pampersy bez wyrzutów sumienia i w ogóle bez
    słowa o sikaniu smile Dziecku też się należy odpoczynek od stresu.
  • mw144 30.07.08, 13:36
    W mądrej książce o wychowaniu dzieci 0-5 lat (amerykańskich
    pediatrów) czytałam ostatnio, że najlepszy okres do odnocnikowania
    dzieci to 3-4 lata. W związku z powyższym mnie się nie spieszy, nie
    ma sensu stresować dziecka przez kilka m-cy, skoro można poczekać i
    nauczyć rok później, ale w kilka dni i bez stresu.
    --
    "Rottweiler jest jak MEDIA MARKT - nie dla idiotów"
  • burza4 30.07.08, 13:43
    im więcej czytam, tym bardziej włos mi się na głowie jeży od
    amerykańskich "mądrości".

    kiedyś w przedszkolach nie widywało się dzieci z pieluchami, czyli 3
    latki potrafiły sygnalizować potrzeby fizjologiczne. Pewnie dlatego,
    że nikt się stresami nie przejmowal i inny scenariusz był
    traktowany jako przejaw zaniedbań rodzicielskich.

    Mam wrażenie, że obecne trendy skłaniają się najbardziej ku temu,
    żeby przesadnie się nie wysilać w uczeniu dziecka czegokolwiek.
    Naturalnie jest to podawane w otoczce właściwej filozofii
    pt "unikanie stresu", "samo dojrzeje" itd.
  • manna_poranna 30.07.08, 16:03
    mogłabym się podpisać pod tym, co napisałaś.

    Co do pani doktor to bym jednak zignorowała i grzecznie odszczekała się- mam to
    przerobione ze swoją, zazwyczaj mówię, że przyszłam po radę/szczepienie/ leki, a
    nie po instrukcje w wychowaniu dziecka. Co do nocnika- wiadomo różnie bywa, no
    ale to jednak my jako rodzice musimy włożyć w to sporo wysiłku i uwagi, inaczej
    się chyba nie da. Pozdrawiam.
    --
    "ty znasz moje chwyty, ja znam twoje, tracimy więc czas."
  • grazia2704 31.07.08, 15:27
    .... bo sadzam mojego faceta na nocnik od 7 miesiąca, jak tylko
    nauczył się dobrze siedziec. Teraz ma 10 m-cy kupe robi tylko na
    nocnik a z sikaniem już też nienajgorzej, może to wina mojego wieku
    bo mam 38 lat , 14 letnią corkę i staroświecki poglądy.
  • absolutne_fantastico 02.08.08, 16:31
    nie jesteś nienormalna, tylko nie miałaś kiedy zaznać wygód XXI
    wiecznego rodzicielstwa i kierowałaś się wcześniejszymi
    doświadczeniami smile nie mówię, że to źle, ale nie będę tolerował
    bezzasadnej krytyki w stylu "dziecko w wieku Twojego powinno już
    robić na nocnik, bo jak ja miałam swoje to...", natomiast kiedy
    pytam co tym złego, zawsze pada odpowiedź "bo tak"...
    wychodzimy z założenia, że wszystko przyjdzie naturalnie i teraz,
    zamiast latać za dzieckiem z nocnikiem spędzamy mnóstwo czasu na
    zabawach i jesteśmy szalenie radośni i szczęśliwi

    wobec tego mam pytanie? czy to źle, że dziecko dwuletnie nosi
    jeszcze pieluszkę? a jeśli tak, to czemu? tylko proszę bez
    odpowiedzi "bo tak" smile
  • maminka-2 12.08.08, 13:04
    grazia2704 napisała:

    > .... bo sadzam mojego faceta na nocnik od 7 miesiąca, jak tylko
    > nauczył się dobrze siedziec. Teraz ma 10 m-cy kupe robi tylko na
    > nocnik a z sikaniem już też nienajgorzej, może to wina mojego wieku
    > bo mam 38 lat , 14 letnią corkę i staroświecki poglądy.

    nienor malna? nie, po prostu chitra. oszczędzasz na pieluchach. i bawi cię
    tresowanie dzieciaka, który na zrozumienie, po co jest nonik, ma jeszcze dwa
    lata. jeden czyta książki, innego bawi łapanie kupy do nocnika, taki lajf.
  • woman-in-love 12.08.08, 14:42
    tresura, dla przykładu: dyganie przy powitaniu, salonowe zachowanie
    przy stole od najmłodszych lat, wszelkie narzucone dziecku formy sa
    tresura. Do tresury zaliczam równiez tzw. "trening nocnikowy" jest
    to mocno spóżniona akcja, kiedy dziecko conajmniej od półtora roku
    po prostu nie zwraca wagi na swoje potrzeby, nagle jest sadzane na
    nocnik i czegos od niego chca.
    EC jest wyjścien maprzecie potrzebom niemowlęcia - i oszczędza
    wspomnianego "treningu" czyli tresury.
    Co do pogardliwego określenia "łapanie kupy" wyjasniam, ze nikt jej
    nie łapie. Spływa sobie do klozetu.
  • wegatka 23.08.08, 02:37
    Mam takie samo zdanie.
    --
    <><><><><><><><>
    ....*....*....*....*....*....*...
    <><><><><><><><>
  • titta 13.08.08, 00:43
    Kiedys byly tetrowe pieluchy - dziecku bylo mokro, rodzica tez sie
    prac nie chcialo i malo ktore dotrwalo do dwuch lat
    nieodpieluchowane. Czy to byla tresura? Czasem pewnie tak, ale chyba
    wiekszasc dzieci samo czulo dyskomfort.
    To pampersy "magicznie" przesunely date kontroli pecherza...
  • absolutne_fantastico 02.08.08, 16:25
    Mam wrażenie, że obecne trendy skłaniają się najbardziej ku temu,
    > żeby przesadnie się nie wysilać w uczeniu dziecka czegokolwiek.
    > Naturalnie jest to podawane w otoczce właściwej filozofii
    > pt "unikanie stresu", "samo dojrzeje" itd.

    Ale co w tym złego? Przecież dziecko naturalnie nauczy się zarówno
    mówić, siadać na nocnik, sygnalizować swoje potrzeby. Jaki jest sens
    stresowanie dziecka i siebie, tylko po to żeby uciąć gderanie babć,
    mamuś, teściowych?
    A co do lekarki, to prawdopodobnie strzelił bym babsztyla w ryj.
    Pewnie by mnie posadzili na kilka miesięcy, ale przynajmniej miałbym
    dziką satysfakcję. Rodzice! Nie pozwalajmy INNYM wychowywać naszych
    dzieciaczków, bo przecież to nasze decyzje i nasza odpowiedzialność.
    Ja w przeciwieństwie do burzy4 jestem otwarty na rezultaty badań
    zachodnich pediatrów, psychologów i pedagogów, choćby dlatego, że
    mam "amerykański" przykład w rodzinie. Moja kuzynka, mieszkająca na
    stałe z rodzicami w USA, kiedy przyjeżdżała do nas w wieku 2-3 lat
    miała jeszcze pieluchę. Dziś ma 22 lata i w gacie jakoś nie robi,
    chociaż jej babcia (moja też przy okazji) straszne katastroficzne
    wizje przed ciotką roztaczała. I tyle.
  • sir.vimes 31.07.08, 08:59
    jaka jest sikanie do łóżka przez 5-6 letnie dzieci.

    O tyle to smutne, że samo chodzenie w pampersie jest śmieszne, ale zlekceważenie
    ewentualnej choroby (bo to normalne, ze sika w łózko, wystarczy kupic
    nowe-lepsze-hiper pampersy) może byc tragiczne w skutkach.
  • mika_p 30.07.08, 22:34
    Odnocnikowania? Czyli przestawienia z nocnika na toaletę? Możliwe.
    Odpieluchowanie to jednak zazwyczaj okolice 2. urodzin.

    --
    Wszędzie dobrze, ale online najlepiej!
  • grzalka 31.07.08, 01:05
    generalnie wszystkie znane mi trzylatki były odpampersione, z
    wyjątkiem jednego opornego intelektualisty, który w wieku lat 2,5
    oświadczył rodzicom, że zrezygnuje z pampersów w dniu, w którym
    zdmuchnie 3 świeczki na torcie (jak powiedział tak zrobił)

    dziwi mnie ciągłe przesuwanie tej granicy wiekowej, dla ruchliwego i
    ciekawego świata tryzlatka pampers jest niewygodny i ograniczający


    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko
    wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • jakw 25.08.08, 21:50
    mw144 napisała:

    > W mądrej książce o wychowaniu dzieci 0-5 lat (amerykańskich
    > pediatrów) czytałam ostatnio, że najlepszy okres do odnocnikowania
    > dzieci to 3-4 lata. W związku z powyższym mnie się nie spieszy,
    nie
    > ma sensu stresować dziecka przez kilka m-cy, skoro można poczekać
    i
    > nauczyć rok później, ale w kilka dni i bez stresu.

    A ja czytałam kiedyś także w amerykańskiej książce, że dzieci
    zaczynają kontrolować zwieracze raczej nie wcześniej niż w wieku 18
    m-cy. Uznałam więc, że nie ma sensu próbować wcześniej. Starsza
    nauczyła się w 3 dni w wieku 26 m-cy (wcześniej kilka nieśmiałych
    prób), młodsza w wieku 30 m-cy po prostu zaczęła korzystać z
    nocnika. (ze 3 m-ce wcześniej nieudana próba). Imho uczenie dzieci
    półrocznych "nocnikowania" jest taką samą bzdurą jak czekanie, aż
    dziecię skończy 4 lata, "bo wcześniej na pewno się nie uda". Raczej
    trzeba od czasu próbować. Jak się nie uda - spróbować znowu np po 2
    m-cach.
  • sir.vimes 31.07.08, 08:56
    do przedszkola przyjmowane są dzieci , które potrafią same skorzystac z toalety,
    najwyżej przy minimalnej pomocy, o którą same proszą.

    Dzieci sikające w pieluchę powinny chodzic do żłobka - tam opiekunki są
    nastawione na koniecznośc przewijania podopiecznych.

    Czekanie z każda umiejętnością na greckie kalendy tzn. aż samo wyrośnie, samo
    sie nauczy (skąd? pewnie we śnie dozna oświecenia) bawi mnie niezmiernie - i
    naprawdę mam wielki ubaw obserwując 7, 8 latków podających babci nogę w celu
    zapięcia buta (nawet nie zawiązania sznurowadeł, bo przecież kto by męczył
    maleństwo takimi trudnymi sprawami? wink)

    To nie dziecko jest oporne. Naprawdę.


    A z drugiej strony - uwagi lekarki o kompetencjach matki były niedpuszczalne.

  • kanga_roo 31.07.08, 09:16
    taa, kiedyś w żłobkach panie ustawiały dzieci w rządku, ściągały
    gatki i prowadziły do kibla. kiedyś kazały siadać na duży kibelek
    dzieciom, które się bały, od czego dzieci miały problemy z
    oddawaniem moczu przez całe dzieciństwo. kiedyś w przedszkolu siusiu
    robiło się na komendę, kibelki nie miały drzwi tylko zasłonki i były
    notorycznie obsikane...doprawdy, sporo mam wspomnień tego typu z
    przedszkola. a jak widać niewiele się zmieniło, skoro panie każą
    dzieciom siedzieć na nocnikach, czy trzeba, czy nie. nie chcę Cię
    martwić, ale jeśli problemy Twojej córeczki mają podłoże nerwowe, to
    może wcale nie być łatwo je wyprostować. i może to zająć więcej, niż
    pięć tygodni.
    jestem przeszczęśliwa, że moje dziecko nie chodzi do przedszkola.
  • sir.vimes 31.07.08, 16:32
    Widzisz, ja nie pisałam o latach sześcdziesiątych tylko o kilku
    latach wstecz , o czasie, kiedy do przedszkola przyjmowana była moja
    córka.

    Oczywiście - tak czy inaczej to co piszesz tylko potwierdza, ze
    dziecko pod opieką obcych osób poza domem powinno byc toaletowo
    samodzielne.
  • siajaj 07.08.08, 07:55
    Ograniczona ingorantka ale szczęśliwa... smile
  • tijgertje 31.07.08, 10:20
    Czekanie z każda umiejętnością na greckie kalendy tzn. aż samo
    wyrośnie, samo
    > sie nauczy (skąd? pewnie we śnie dozna oświecenia) bawi mnie
    niezmiernie

    No coz. ja akurat mam buntowniczego syna, ktory zaczal sikac na
    kibel przed 2-gimi urodzinami, ale kupa tylko w majtki. Cuda
    wyprawialam,z eby go odpieluchowac, ale nic nie dzialalo. Martwilam
    sie, bo po 4. urodzinach mial isc do szkoly, a on nic, zapieral sie
    i koniec. Miesiac przed szkola nagle kazal sobie zdjac pieluche, na
    noc rowniez nie pozwolil jej zalozyc i tak jak sobie zdecydowal,
    poszlo jak z platka, bez zasikanych podlog, bez sadzania go na
    nocnik co pol godziny. Poszedl do szkoly i mimo, ze panie pomagaja
    dziecku wytrzec tylek, to moj ani razu o pomoc nie poprosil, bo on
    juz jest duzy i musi samwink Na niektorych uparciuchow nie ma
    sposobu, w dodatku chyba to rodzinne, bo moj siostrzeniec tez dlugo
    z pielucha chodzil, na nocnik siadal tylko w ubraniu, wszystkim
    tlumaczyl, jak nalezy z niego korzystac, ale z golym tylkiem nie dal
    sie posadzic, az sam sie rozmyslilsmile Nie znam zadnego 18-latka,
    ktory by sam z pieluchy nie wyrosl.
  • sir.vimes 31.07.08, 16:35
    Czyli nauczył się zanim znalazł się pod opieką wychowawczyń.

    Nieważne , że późno, ważne , że w samą porę.

    Natomiast nie zawsze jest to kwestia uporu i własnej wizji dziecka
    tylko lenistwa lub bezmyślności rodziców ubieranego w niby-troskę.

    Nie znam zadnego 18-latka,
    > ktory by sam z pieluchy nie wyrosl.

    A to akurat nie jest argument.
  • absolutne_fantastico 02.08.08, 16:38
    > Nie znam zadnego 18-latka,
    > > ktory by sam z pieluchy nie wyrosl.
    >
    > A to akurat nie jest argument

    To jest doskonały argument. Prawdziwy i w samo sedno. Z
    doświadczenia wiem, że dziecko musi dojrzeć do tego typu rzeczy.
    Choćby samodzielne jedzenie. Dzieciątko nie potrafiło, ale poszło do
    przedszkokla i od razu zapragnęło kopiować samodzielnie jedzące
    dzieci. Drugi przykład: dzieciątko nie mówiło, poszło do przedszkola
    i jakby się sprężyna rozkręciła. Siłą rzeczy potwierdziło się
    porzekadło "wszystko w swoim czasie". I argument, że 18 latki nie
    noszą pieluch ma sens, prawda?
  • makurokurosek 02.08.08, 18:53
    raczej świadczy o tym , że gdyby wszystkie matki czekały na to aż dziecko
    samodzielności nauczy sie w przedszkolu od innych samodzielnych dzieci to po
    pewnym czasie przedszkola zapełnione byłyby przez dzieci upośledzone społecznie,
    a nauczycielki zamiast przerabiać program zajmowały by sie przez cały rok nauką
    ubierania, jedzenia , mówienia i srania
  • sir.vimes 04.08.08, 13:50
    bo celem wychowania zdrowego dziecka jest między innymi osiagnięcie
    samodzielności w takich kwestiach DUŻO WCZEŚNIEJ niż w 18 roku życia.

    Nawet jako żart argument o 18 latku bez pieluch się nie sprawdza.
  • lolinka2 03.08.08, 23:35
    cytuję za sir.vimes
    "Czekanie z każda umiejętnością na greckie kalendy tzn. aż samo
    wyrośnie, samo sie nauczy (skąd? pewnie we śnie dozna oświecenia)
    bawi mnie niezmiernie"

    Well, życzę ci dobrej zabawy smile Mam dwójkę dzieci, żadnej z nich nie
    uczyłam używania nocnika ani sedesu na zasadzie celowego wykładu,
    patrzyły obie jak używamy wc ja i mąż i wszystko. Duża mając 2,5
    roku na wakacjach zdjęła pieluchę któregoś ranka i zrobiła siusiu na
    schodach domku gdzie mieszkałyśmy, potem tego dnia kupę machnęła u
    znajomych w przyczepie. Pod koniec dnia wiedziała co i jak, i doszła
    do tego SAMA. Mała, kilka dni temu (2 lata i 2 mies) w markecie
    naglę wystękała "ojjj, sikam" i potem powtarzała to co chwilę, aż
    wróciliśmy do domu. W domu natychmiast zdjęła pieluchę, wyciągnęła
    nocnik i zrobiła siusiu, które skomentowała "sikam brawo brawo", po
    czym posła się bawić. Dziś jest któryś dzień, jak nie gubi siuśków
    na podłodze, tylko chodzi z tym we wiadome miejsce.

    Rezygnując z całego "treningu czystości" zaoszczędziliśmy frustracji
    obu stronom, darowaliśmy sobie N-tą liczbę wpadek siuśkowo-
    kupkowych, a efekt ten sam osiągamy w chwilkę zaledwie, tyle, że na
    tę chwilkę musieliśmy trochę poczekać, ufając dziecku, że skoro wie,
    że i kiedy się urodzić (no dobra, nasze były wywoływane, ale dzieci
    to generalnie wiedzą tongue_out), wie kiedy zacząć siedzieć, wstawać,
    chodzić.. to i będzie wiedziało, kiedy zacząć używać toalety jak
    człowiek.

    I faktycznie, wygląda na nagłe oświecenie smile))))
  • guderianka 04.08.08, 08:49
    lolinka-podpisuję się, moją też oświeciłowink
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • titta 13.08.08, 00:54
    Ponoc dziewczynki sa pod tym wzgledem bardziej kumate od chlopcow...
  • guderianka 15.08.08, 09:10
    Tu nie chodzi o ponoć
    Własnie to chłopcy są bardziej kumaci bo z racji posiadania długiej
    cewki moczowej i sztywnienia prącia sa w stanie zaczaić że chce im
    się siku.
    Dziewczynki mają krótszą cewkę moczową, jst ona "bliżej" pęcherza
    nie mają "zewnętrznych"objawów wypełnienia pęcherza poza
    odczuwaniem parcia.
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • woman-in-love 16.08.08, 14:35
    pominę urocze przezwisko trolla, jakie mi tu nadano - świadczy ono nie o mnie,
    ale o osobach, które nie mają lepszych argumentów.
    Te gadki o długości cewek moczowych, przytaczanie wyczytanych w książkach danych
    jako faktów, to chorobliwe "unaukowienie" zwykłych siusiu i kupki - nie ma
    sensu. Jest faktem, że wczesne nauczenie dziecka aby robiło siusiu i kupkę do
    nocnika oszczędza "treningu nocnikowego", oszczędza światu toksycznych odpadów -
    oszczędza pracy rodzicom.
  • mama_kotula 16.08.08, 14:47
    >Jest faktem, że wczesne nauczenie dziecka aby robiło siusiu i kupkę
    >do nocnika oszczędza "treningu nocnikowego", oszczędza światu
    >toksycznych odpadów - oszczędza pracy rodzicom.

    Woman-in-love, chwila, chwila.
    Zdaje się zapominasz o jednej rzeczy, piejąc dumnie o szkodliwościach "treningu nocnikowego". Bo kluczową kwestią jest to, że jak dziecko jest dojrzałe psychicznie i fizjologicznie do rezygnacji z pieluchy, to ten słynny - imho wyimaginowany - trening nocnikowy nie ma w ogóle prawa bytu. Po prostu dziecko idzie i sika do ubikacji/nocnika. Bez jakiegokolwiek stresu.
    Żadne z moich dzieci nie przechodziło jakiegoś "treningu nocnikowego". Po prostu pewnego dnia przestały korzystać z pieluchy. Co więcej, jakieś 90% dzieci moich znajomych identycznie. Praca nasza była niemalże zerowa (pomijam te kilka - kilkanaście wpadek, kiedy musiałam dziecię przebierać).

    Podobnie jak ty, nie widzę potrzeby stosowania treningu nocnikowego - tyle, że ja nie widzę tej potrzeby w żadnym wieku. A to, co robicie w ramach EC, to nic innego jak - voila - trening nocnikowy, tylko podparty podbudową ideolo, dlatego niby mniej szkodliwy i mniej stresujący. I w sumie tak, mniej stresujący - bo dziecko właściwie nie wie, o co chodzi sensu stricto. Sama napisalaś, że traktuje to jako zabawę. I bardzo fajnie, cieszę się. Natomiast znam ciekawsze i mniej nudne dla mnie zabawy. Dla mnie potencjalne minusy przewyższają plusy EC - głównym minusem jest konieczność pozostawania w ciągłej gotowości psychicznej - może są osoby bardziej odporne, natomiast mnie coś takiego przerasta, wyżej dupy nie podskoczę, będzie to u mnie powodować zbyt duży dyskomfort psychiczny, abym mogła cieszyć się korzyściami z EC.

    Twierdzisz, że "unaukawiamy" zwykłe siusiu i kupkę - szczerze? wolę unaukowienie, oparte na faktach, niż dorobienie sobie ideologii.

    --
    Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę u psychiatry.
  • guderianka 16.08.08, 15:47
    > Twierdzisz, że "unaukawiamy" zwykłe siusiu i kupkę - szczerze?
    wolę unaukowieni
    > e, oparte na faktach, niż dorobienie sobie ideologii.

    Amen !
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • woman-in-love 17.08.08, 14:39
    Ja nie muszę dorabiać ideologii do naturalnego zachowania. Wysadzam dziecko w 3
    minuty i już. Wasze wściekłe reakcje budzą we mnie ogromne zdziwienie. Ktoś tu
    bardzo sie troszczył o to, czy w wypadku, gdy dziecko zrobi kupke gdzieś pod
    krzaczek - mama starannie ją sprząta. Tak, jakby to było Bóg wie, jakie
    zagrożenie środowiska A te wasze pampersy - to dopiero zakała. Może guderianko,
    jako wielka mędrczyni zainteresujesz się badaniami naukowymi na ten temat?
  • mama_kotula 17.08.08, 14:50
    >Ktoś tu bardzo sie troszczył o to, czy w wypadku, gdy dziecko zrobi >kupke
    gdzieś pod krzaczek - mama starannie ją sprząta. Tak, jakby to >było Bóg wie,
    jakie zagrożenie środowiska.

    Heh, ale w sprzątaniu kupy spod krzaczka czy z alejki osiedlowej nie chodzi w
    ogóle o chronienie środowiska - tylko o ustrzeżenie jego obywateli większych
    przed wdepnięciem, a mniejszych - raczkujących np. - przed zjedzeniem takiej
    pachnącej niespodzianki.

    Tak, że nie widzę żadnego sensu w wysuwaniu tego jako kontrargumentu w dyskusji
    na temat ochrony środowiska tongue_out

    --
    "Do jaskini trollu, bo nadchodzi drużyna pierścienia" - by krc0
  • asia.sthm 17.08.08, 18:10
    Woman-in-love, nie moge sie pohamowac aby nie wtracic paru groszy po
    dwoch saznistych watkach o wysadzaniu dzieci.

    Narazilas sie na przykrosci lecz to w sumie nie ma znaczenia
    wiekszego niz uznasz, ze ma. Niedlugo metoda wysadzania dzieci "im
    wczesniej tym lepiej" nabierze prawomocnosci wbrew zaleceniom
    producentow jednorazowych pieluch, he he. Kwestia czasu smile
    Stoj na swoim stanowisku, masz racje.
    Kobiety zasluzenie doczekaly sie pamperow, ktore ulatwiaja zycie ,
    nie da sie ukryc. Jednak wyrzadzily wiele szkody stajac sie jedyna,
    scisle obowiazujaca metoda. Producenci ich zarabiaja takie pieniadze
    ze oplaca im sie finansowac cala ta obowiazujaca obecnie propagande
    iz dzieci wtedy kontroluja kiedy dorosna. Jest to tak naginana
    prawda ze scyzoryk ma prawo sie w kieszeni otworzyc.
    Krotko: nalezy wysadzac i uzywac pampersow kiedy z jakiegos powodu
    nie mozna wysadzac. Ot i cala filozofia.
    Serdecznosci wszystkim.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • gaja78 17.08.08, 19:24
    asia.sthm napisała:

    > Producenci ich zarabiaja takie pieniadze
    > ze oplaca im sie finansowac cala ta obowiazujaca obecnie propagande
    > iz dzieci wtedy kontroluja kiedy dorosna. Jest to tak naginana
    > prawda ze scyzoryk ma prawo sie w kieszeni otworzyc.

    Jest jeden mały szkopuł.
    Prawda, iż dzieci muszą do kontrolowania dorosnąć była już popularna w
    środowiskach medycznych w czasie, gdy obecne pokolenie 30-latków raczkowało i
    uczyło się siedzieć. A pampersów wtedy nie było. Zajrzyj proszę do podręczników
    medycznych z tamtych lat, powinnaś je znaleźć w każdej większej bibliotece smile

    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • asia.sthm 17.08.08, 20:00
    Dziekuje za cenne wskazowki wink wiem gdzie biblioteka.
    Jednakowoz twierdze, ze specjalisci maja racje. Czesciowa racje.
    Nie pojawila sie zadna powazna publikacja traktujaca o wplywie
    wczesnego wysadzania na wspolczynnik wczesniejszego kontrolowania
    zaworow. Nie ma tego kto finansowac. Obserwacje matek z krajow,
    gdzie pampersy jeszcze nie sa ogolnie stosowane, nie brane sa pod
    uwage. Nie od dzis wiadomo, ze naukowe wywody sa czasem sobie a
    muzom.
    Owszem, poparte wybiorczymi obserwacjami, lecz o tylek je czesto
    nalezy potluc.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • gaja78 17.08.08, 21:04
    asia.sthm napisała:

    > Jednakowoz twierdze, ze specjalisci maja racje. Czesciowa racje.
    > Nie pojawila sie zadna powazna publikacja traktujaca o wplywie
    > wczesnego wysadzania na wspolczynnik wczesniejszego kontrolowania
    > zaworow.

    Wykręcasz kota ogonem smile

    > Nie ma tego kto finansowac. Obserwacje matek z krajow,
    > gdzie pampersy jeszcze nie sa ogolnie stosowane, nie brane sa pod
    > uwage.

    Przecież napisałam w poprzednim poście, że masz sięgnąć po podręczniki medyczne
    z czasów PRZED pampersami ... nie będzie wówczas wątpliwości natury "a czy aby
    na pewno obserwacje poczyniono w środowisku, gdzie koncerny pampersowe nie miały
    swoich wpływów ?".

    Istnieją takie książki, wystarczy do nich zajrzeć i dowiedzieć się, co medycyna
    mówiła 30 lat temu na temat możliwości kontrolowania potrzeb fizjologicznych
    przez kilkumiesięczne niemowlę. Nie kumam w czym problem. Twierdzenie, że
    dzisiejsze teorie medyczne są wytworem kampanii reklamowej producentów pieluch
    jednorazowych, to ignorancja.

    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • gaja78 17.08.08, 21:08
    Co do tego jeszcze:

    > > Nie pojawila sie zadna powazna publikacja traktujaca o wplywie
    > > wczesnego wysadzania na wspolczynnik wczesniejszego kontrolowania
    > > zaworow.

    Nie bardzo rozumiem, w jaki to cudowny sposób wczesne wysadzanie miałoby się
    przyczynić do wczesnego kontrolowania zaworów. To tak jakby nauka chodzenia od
    chwili narodzin (polegająca na wykorzystywaniu noworodkowego odruchu
    bezwarunkowego, polegającego na odpychaniu stóp od podłoża) miała spowodować, że
    dziecko zacznie chodzić w wieku 6 miesięcy. Absurd.

    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • asia.sthm 17.08.08, 21:37
    gaja78 napisała:

    > Nie bardzo rozumiem, w jaki to cudowny sposób wczesne wysadzanie
    > miałoby się przyczynić do wczesnego kontrolowania zaworów.

    Gaju jedz do buszu, pozyj z koczownikami, poobserwuj albo zwyczajnie
    popytaj dostepnych ci prababc w i nie zawracaj glowy.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • gaja78 17.08.08, 21:57
    asia.sthm napisała:

    > Gaju jedz do buszu, pozyj z koczownikami, poobserwuj albo zwyczajnie
    > popytaj dostepnych ci prababc w i nie zawracaj glowy.

    Nie musze pytać prababć, wszystko wiem już od mojej matki. Byłam wychowywana z
    godnie z ideą wczesnego nocnikowania. Wysadzana byłam od 5 miesiąca życia. I
    według słów mojej matki było to kompletnie sprzeczne z tym, co wówczas mówiła
    medycyna.

    Samodzielnie robiłam siku na nocnik w wieku 1.5 roku.

    Dokładnie pamiętam noce, kiedy zdarzało mi się nasikać do łóżka przez sen.
    Pamiętam jak budziło mnie mokre prześcieradło. Było tych nocy wiele a ja je
    bardzo dobrze pamiętam (ciekawe ile wtedy mogłam mieć lat, 3 czy 4 ?).

    Możesz mi powiedzieć, co na to twoja korelacja między wczesnym wysadzaniem a
    wczesną kontrolą zwieraczy ? Bardzo proszę o odpowiedź.

    Ps. Moja kuzynka, wychowywana zgodnie z identycznymi zasadami jak ja regularnie
    sikała do łóżka do wieku lat pięciu.


    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • asia.sthm 18.08.08, 10:10
    > Możesz mi powiedzieć, co na to twoja korelacja między wczesnym
    > wysadzaniem a wczesną kontrolą zwieraczy ? Bardzo proszę o
    odpowiedź.

    Prosze uprzejmie smile

    Im wczesniejsze zaznajomienie z nocnikiem, jakimkolwiek
    wysadzaniem , tym wczesniejsza umiejetnosc kontrolowania
    wytrenowanych zwieraczy. Dziala to w 90 % . Pozostale 10 % z jakich
    powodow ma trudniej lub bardzo trudno. Nie ich wina.

    Dodam, ze wysadzenie malucha zajmuje mniej czasu niz przewiniecie z
    umyciem zakupkanej dupki. Czyli superata czasu na fajniejsze
    czynnosci z czytaniem ksiazek wlacznie. smile))))
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • gaja78 18.08.08, 13:15
    asia.sthm napisała:

    > Im wczesniejsze zaznajomienie z nocnikiem, jakimkolwiek
    > wysadzaniem , tym wczesniejsza umiejetnosc kontrolowania
    > wytrenowanych zwieraczy. Dziala to w 90 % . Pozostale 10 % z jakich
    > powodow ma trudniej lub bardzo trudno. Nie ich wina.

    Skąd bierzesz te procenty ? Z jakich źródeł ?

    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • guderianka 18.08.08, 14:08
    gaja78 napisała:

    > asia.sthm napisała:
    >
    > > Im wczesniejsze zaznajomienie z nocnikiem, jakimkolwiek
    > > wysadzaniem , tym wczesniejsza umiejetnosc kontrolowania
    > > wytrenowanych zwieraczy. Dziala to w 90 % . Pozostale 10 % z
    jakich
    > > powodow ma trudniej lub bardzo trudno. Nie ich wina.
    >
    > Skąd bierzesz te procenty ? Z jakich źródeł ?
    >

    Jako że jesteś pierwszą osobą, która podała dane liczbowe,
    przyłączam się do propozycji Gai i proszę o podanie źródeł
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • kammik 18.08.08, 14:45
    > Dodam, ze wysadzenie malucha zajmuje mniej czasu niz przewiniecie z
    > umyciem zakupkanej dupki.

    Sama czynność 'wysadzenia' pewnie tak, ale jak sądzę większość wypowiadajacych
    się na ten temat pań, pisząc o traceniu czasu, miała na myśli nieustające
    obserwowanie dziecka w wypatrywaniu oznak zbliżajacego się siusiania tudzież
    defekacji. Przyznam, ze o ile obserwacja własnego dziecka jest czynnością
    fascynujacą, o tyle łączenie jej z ciągłym skupieniem uwagi nad ewentualnym
    popuszczaniem zwieraczy znudziłaby mi się po piętnastu sekundach.
    --
    A ja czekam i czekam
  • mama_kotula 18.08.08, 20:06
    >Przyznam, ze o ile obserwacja własnego dziecka jest czynnością
    > fascynujacą, o tyle łączenie jej z ciągłym skupieniem uwagi nad ewentualnym
    > popuszczaniem zwieraczy znudziłaby mi się po piętnastu sekundach.


    Amen, dokładnie to miałam na myśli. Poza tym dla mnie (powtarzam: dla mnie,
    czyli subiektywne odczucie) jescze istnieje problem - konieczność skupienia
    uwagi WYŁĄCZNIE na jednym dziecku, poświęcenia mu CAŁOŚCI swojej uwagi. Czyli
    posiadając na stanie np. dwulatka i niemowlę, jest to niemożliwe, bo trwamy
    jednocześnie w ciągłej gotowości do wypatrzenia oznak wypróżnienia się. Moje
    dzieci doskonale wyczuwają, kiedy moja uwaga jest poświęcona jednemu i tylko
    jednemu z nich, i doskonale wyczuwają, kiedy ta uwaga pozornie jest skupiona na
    jednym, ale jednocześnie myślami krążę przy drugim.
    Tak, że dla mnie odpada też z tego względu.

    Poza tym za leniwa jestem na to i moje lenistwo ma u mnie większy priorytet niż
    ochrona środowiska. Taka podła nieekologiczna sucz ze mnie. W dodatku jest mi z
    tym doskonale tongue_out

    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • asia.sthm 17.08.08, 21:33
    nie krece zadnym kotem smile
    Nie musze studiowac ksiazek medycznych, ani tym bardziej zaliczac
    egzaminow z obowiazujacego materialu. Rozumiem, ze nalezy sie
    liczyc ze stwierdzeniami najnowszej medycyny. Mam tez calkiem silne
    przekonanie co do omylnosci aktualnych, obowiazujacych twierdzen.
    Zmienialo sie razno na przestrzeni ostaniego stulecia i zmieniac sie
    bedzie nadal smile)))
    Caly kram teraz o to wysadzanie i funkcjonowanie zwieraczy. Nauka
    swoje a obserwacje swoje.
    Nigdy dotad rodzice nie byli tak oczytani i az tak niepewni swojej
    roli. Prosze zwrocic uwage na ilosc watkow na roznych forach o
    trudnosciach z pozbyciem sie pieluch, klopotach z wyproznianiem sie
    dzieci, nerwicach zwiazanych z inauguracja nocnikowo-kibelkowa.
    Arogancko powiem tak: swiat sie do gory nogami przewraca z chwila
    wprowadzenia pampersow smile)))))

    PS. Nie chcialabym zyc w swiecie bezpampersowym.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • mama_kotula 17.08.08, 22:23
    >Prosze zwrocic uwage na ilosc watkow na roznych forach o
    >trudnosciach z pozbyciem sie pieluch, klopotach z wyproznianiem sie
    >dzieci, nerwicach zwiazanych z inauguracja nocnikowo-kibelkowa.
    >Arogancko powiem tak: swiat sie do gory nogami przewraca z chwila
    >wprowadzenia pampersow smile)))))

    Błąd, błąd, błąd.
    Masowy wysyp wątków "problemowy" nie jest żadnym świadectwem na to, że nagle
    dzieci zaczęły magicznie mieć problemy z odpieluchowanie. To świadczy tylko o
    tym, że kiedyś problem obserwowano w skali lokalnej - a przynajmniej wiedza o
    problemie była w skali lokalnej oraz, że kiedyś się o tym nie mówiło, bo to była
    sprawa tabu, sprawą tabu było sikanie w łóżko, sprawą tabu były zabrudzone
    majtki, sprawą tabu były nerwice związane z fizjologią.

    Ile dzieci poza swoimi mogła znać przeciętna matka? 10, 20, 30? I niech będzie,
    że dwoje z tych 30 dzieci miało problemy z kontrolą czynności fizjologicznych,
    przy czym jedna matka wstydziła się o tym mówić.

    Do czego zmierzam: "masowy" wysyp wątków na temat problemów tak naprawdę nie
    jest "masowym". Po prostu problem jest obserwowany w skali kraju, a nie w
    lokalnej. Dlatego może wydawać się, że jest więcej przypadków problemowych.

    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • guderianka 18.08.08, 09:01
    Sięgasz asiu tak chętnie do prymitywnych plemion. A sięgnij do
    historii smile Już w średniowieczu stosowano pieluchy-i wśród biedoty i
    wśród zamożnych. A przecież mamki miały tyle czasu żeby zając się
    dziećmi możnych-bo nic innego do roboty nie było. Matka która
    urodziła czasem karmiła dziecko-czasem bo często czynność tę
    wykonywała kobieta ze wsi, która w tym samym czasie urodziła.
    I pieluchy były. Były bo dzieci same zaczęły kontrolować czynności
    fizjologiczne dopiero po osiągnięciu pewnego wieku. I nie był to
    wiek niemowlęcy wink

    Wiesz dlaczego dzieci w dalekich plemionach nie mają pieluch? Wynika
    to z kwestii klimatycznej tylko. Gdyby Papusa przyjechał do Polski
    szybko owinąłby dziecko szmatami-nie tylko na piersiach ale również
    w kroku wink

    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • woman-in-love 18.08.08, 09:34
    ...nie wymądrzałabym się tyle, przeniosłabym uwagę z ksiąg na dziecko i
    pomyślałabym: a może coś w tym jest? Matki, które wcześnie wysadzają swoje
    dzieci też zawijają je w pieluszki, na ogół wielokrotnego użycia. Pampers jest
    ostatecznością, czasami w podróży, powiedzmy. Jednak trzeba się trochę
    zastanowić - używając własnego rozumu: trzymanie już chodzącego dziecka w takim
    pakunku to nie tylko "kiszenie" jego skóry i narządów płciowych, ale również
    ograniczenie ruchu. Im dłużej dziecko przyzwyczaja się do nieświadomego
    wypróżniania w pampersa - tym dłużej musi się odzwyczajać od czegoś, co stało
    się od dawna normą.
  • gaja78 18.08.08, 13:41
    woman-in-love napisała:

    Im dłużej dziecko przyzwyczaja się do nieświadomego
    > wypróżniania w pampersa - tym dłużej musi się odzwyczajać od czegoś, co stało
    > się od dawna normą.

    Jest dokładnie odwrotnie, zapewniam cię smile
    Jak już wspominałam, po 2.5 roku doczekałam się chwili, gdy moje dziecko samo z siebie usiadło na nocnik i oddało do niego mocz. Po dwóch-trzech tygodniach nie zdarzyło się już inne oddanie mocz niż do nocnika.

    Po 2 latach i 7 miesiacach doczekałam się chwili, gdy moje dziecko samo z siebie usiadło na nocnik i zrobiło weń kupę. Miało to miejsce przedwczoraj. I o ile w temacie moczu trochę Ali tłumaczyliśmy co i jak, o tyle w temacie kupy kompletnie NIC nie robiłam, bo przygotowałam się, że trochę to jeszcze potrwa. W ogóle nie brałam pod uwage takiej możliwości, żeby już teraz zacząć pouczać córkę w temacie kupy. Nie chciało mi się.

    I teraz się pytam, jak ma się przypadek mojego dziecka, którego WCALE nie trzeba było uczyć robienia kupy do nocnika, do tego stwierdzenia:

    " Im dłużej dziecko przyzwyczaja się do nieświadomego
    wypróżniania w pampersa - tym dłużej musi się odzwyczajać od czegoś, co stało się od dawna normą."

    Czyżbym miała dziecko genialne ? Dziecko z krańca krzywej Gaussa ?

    Jedną z przyczyn moczenia nocnego u dzieci jest nauka polegająca na wybudzaniu dziecka i wysadzania go. Jak to się ma do twojej teorii ?
    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • guderianka 18.08.08, 14:03
    i zobacz, kto tu obraża ?
    Sama imputujesz głupotę swoim adwersarzom i dziwisz się, gdy ktoś
    ciebie nieładnie potraktuje.
    Żadna matka nie skrzwydzi świadomie swego dziecka-każda chce dla
    niego jak najlepiej. Ty masz swoją wizję a ja swoją. Ja twojej nie
    krytykuję-tylko zarzucam ignorancję i niewiedzę wobec medycyny -a ty
    jedziesz po mnie równo od góry do dołu
    Wnuka również będziesz tak traktowac ?
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • asia.sthm 18.08.08, 09:51
    > Wynika to z kwestii klimatycznej tylko.....

    Eskimosi i Laponczycy tez ?
    Wszystko racja, jednak nadal uparcie twierdze ze wysadzane wczesnie
    dzieci trenuja sobie te zwieracze i zdecydowanie wczesniej
    dojrzewaja do samokontroli.
    Wedlug prostej matmy tak wyjdzie: 70% sporo przed skonczeniem dwoch
    latek, nastepne 15% zaraz po, 10% przed trzecimi urodzinami. Mniej
    wiecej 5% ma problemy i moze moczyc sie w przez wiele lat.

    Dzieci, ktore zaczyna sie zaznajamiac z nocnikiem za pozno okazuja
    strach, napiecie ....w najlepszym wypadku podchodza do sprawy z
    wielka rezerwa. Tak czy siak kiedys sie naucza. Forum pelne jest
    historii nocnikowych.
    Nie chce sie spierac, mam swoje zdanie i pozwolilam sobie je Wam
    przedstawic.
    Milego poniedzialku.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • guderianka 18.08.08, 14:07
    > Wszystko racja, jednak nadal uparcie twierdze ze wysadzane
    wczesnie
    > dzieci trenuja sobie te zwieracze i zdecydowanie wczesniej
    > dojrzewaja do samokontroli.

    Słowo klucz- "trenują" ty go używasz i bronisz swej racji i za to
    cię szanuję. Większośc moich postów dotyczyła tego, by woman-in-love
    przyznała, że to trening a nie świadome załatwianie się

    > Wedlug prostej matmy tak wyjdzie: 70% sporo przed skonczeniem
    dwoch
    > latek, nastepne 15% zaraz po, 10% przed trzecimi urodzinami. Mniej
    > wiecej 5% ma problemy i moze moczyc sie w przez wiele lat.

    Wyjaśnij proszę skąd te dane i kogo one dotyczą ?

    > Dzieci, ktore zaczyna sie zaznajamiac z nocnikiem za pozno okazuja
    > strach, napiecie ....w najlepszym wypadku podchodza do sprawy z
    > wielka rezerwa. Tak czy siak kiedys sie naucza. Forum pelne jest
    > historii nocnikowych.
    > Nie chce sie spierac, mam swoje zdanie i pozwolilam sobie je Wam
    > przedstawic.
    > Milego poniedzialku.

    Asiu-nie potrafię się ustosunkować do tego co napisałaś ponieważ nie
    wiem co oznacza sformułowanie "za późno". Będę wdzięczna jeśli
    uściślisz

    A co Eskimosów i Lapończyków. MYślisz,że gdyby mieli wielkie Igloo z
    napisem Tesco a w nim oprócz ryb pieluchy typu pampers, nadal by
    stosowali EC ? wink


    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • asia.sthm 18.08.08, 20:02
    > Wyjaśnij proszę skąd te dane i kogo one dotyczą ?

    Dotycza dzieci rasy ludzkiej pielegnowanych wedlug "starodawnych"
    przepisow trenowania zalatwiania sie poza pielucha.
    Zanim napisze skad pochodza , pragne sie dowiedziec czy wydaja sie
    wam realne czy tez wziete z Ksiezyca ? Mozemy tak sie zabawic? smile)

    > Asiu-nie potrafię się ustosunkować do tego co napisałaś ponieważ
    > nie wiem co oznacza sformułowanie "za późno". Będę wdzięczna jeśli
    > uściślisz

    Przepraszam za niescislosc. Mialam na mysli ten okres kiedy dziecko
    jest juz swiadome ze czegos sie od niego, jesli nie wymaga, to
    oczekuje. Wywoluje to obawy, opor, przekor i sprawdzanie
    koniecznosci. Nierzadko wypowiedzenie cichej lub glosnej wojny.
    Kilkumiesieczny maluch, dajmy na to 6-miesieczny posadzony na nocnik
    chwile po przebudzeniu, po jedzeniu cos do tego nocnika zrobi
    niemalze za kazdym razem nie odczuwajac przy tym specjalnej
    niewygody, malo go to obchodzi. Takie dziecko nie bedzie miec
    zadnych oporow z korzystania z nocnika kiedy bedzie mialo rok.
    Szanse, ze juz wtedy pokaze kiedy pora na nocnik, sa bardzo duze. I
    co smieszniejsze bedzie w stanie chwile poczekac. Co nie oznacza ze
    pielucha juz nie bedzie potrzebna. Pieluchy pozbyc sie bedzie mozna
    w najblizszym cieplym sezonie.
    Czyli kiedy jest "za pozno" to nie wiem, wiem ze im wczesniej tym
    sprawniej trenowanie zwiernikow idzie.

    Przepraszam jesli odpowiedzialam po lebkach. Musze leciec...ale
    wroce. smile
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • guderianka 18.08.08, 20:53
    > Dotycza dzieci rasy ludzkiej pielegnowanych wedlug "starodawnych"
    > przepisow trenowania zalatwiania sie poza pielucha.
    > Zanim napisze skad pochodza , pragne sie dowiedziec czy wydaja sie
    > wam realne czy tez wziete z Ksiezyca ? Mozemy tak sie zabawic? smile)

    Jeśli o mnie chodzi to wszystko jest nierealne dopóki nie opiera się
    na danych z wiarygodnych źródeł wink


    No, po łebkach odpowiedziałaś
    Za późno w rozmowie którą toczymy jest nacechowane pejoratywnie,
    oznacza zatem jakąś krzywdę lub coś negatywnego dla dziecka.Więc
    kiedy jest "za późno " dla dziecka?

    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • gaja78 18.08.08, 21:00
    asia.sthm napisała:

    > Dotycza dzieci rasy ludzkiej pielegnowanych wedlug "starodawnych"
    > przepisow trenowania zalatwiania sie poza pielucha.
    > Zanim napisze skad pochodza , pragne sie dowiedziec czy wydaja sie
    > wam realne czy tez wziete z Ksiezyca ? Mozemy tak sie zabawic? smile)

    Nie rozumiem zasad zabawy. To zgadywanka ? Taka ze strzelaniem na chybił trafił
    ? Nie wiem czy dane wydają się realne czy nie, musiałabym być lekarzem, żeby móc
    to oszacować. Wiem tylko jak to wygląda w przypadku jednego egzemplarza dziecka
    będącego pod moją opieką.

    > Przepraszam za niescislosc. Mialam na mysli ten okres kiedy dziecko
    > jest juz swiadome ze czegos sie od niego, jesli nie wymaga, to
    > oczekuje. Wywoluje to obawy, opor, przekor i sprawdzanie
    > koniecznosci.

    To jest tak:

    1. dziecko jest nieświadome swoich czynności fizjologicznych
    2. dziecko zaczyna zauważać, że zrobiło siusiu
    3. dziecko zaczyna stawiać opór wobec nocnika, bo nie wie o co chodzi
    4. dziecko wie o co chodzi z nocnikiem, ale dalej stawia opór, bo nie potrafi
    rozpoznać potrzeby zrobienia siku -> nie zdąża siadać na nocnik w celu oddania
    moczu.
    5. dziecko przestaje stawiać opór, bo kontroluje zwieracze w związku z tym
    potrafi wstrzymać mocz do momentu zdjęcia majtek i przycupnięcia na nocniku.

    Twoja teza jest prawdziwa w pewnym ograniczonym przedziale czasowym, obejmującym
    punkty 1-4. Teza ta zdaje się nie widzieć punktu 5. Oporu nie trzeba
    przełamywać, opór można po prostu przeczekać, potem walka już nie jest potrzebna.

    > Czyli kiedy jest "za pozno" to nie wiem, wiem ze im wczesniej tym
    > sprawniej trenowanie zwiernikow idzie.

    Z niecierpliwością czekam na źródła tych informacji smile

    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • asia.sthm 19.08.08, 10:39
    > Z niecierpliwością czekam na źródła tych informacji smile

    Zrodlem i tych i tysiaca innych cennych informacji jest ceniony
    pediatra, wedlug mnie geniusz absolutny, najwiekszy moj autorytet
    doktor Björn Hammarskjöld- nasz rodzinny pediatra. Czesto idzie pod
    prad i ZAWSZE ma racje smile))
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • gaja78 19.08.08, 11:17
    asia.sthm napisała:

    > > Z niecierpliwością czekam na źródła tych informacji smile
    >
    > Zrodlem i tych i tysiaca innych cennych informacji jest ceniony
    > pediatra, wedlug mnie geniusz absolutny, najwiekszy moj autorytet
    > doktor Björn Hammarskjöld- nasz rodzinny pediatra. Czesto idzie pod
    > prad i ZAWSZE ma racje smile))

    Ale publikacje też na ten temat jakieś istnieją ? Takie obiektywne ?
    Bo wiesz, do tego żeby mieć ZAWSZE rację wystarczy często socjotechnika i
    psychologia na średnim poziomie smile
    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • asia.sthm 19.08.08, 11:47
    Publikacje istnieja, nawet liczne na rozne tematy. Nie wiem czy
    znajde procenty o zwieraczach (moze byc po szwedzku?), ale doktor
    Björn uwielbia procenty. Diety dla diabetykow tez wyznacza w
    procentach, jest dobrym biochemikiem.
    Ja mam w glowie jego wyklady, wszystko co powiedzial sluzbowo i
    prywatnie uznaje na prawde. Tak jakos samo z siebie wydaje mi sie
    logiczne, jasne jak budowa cepa. Jesli ktos uzna to za bzdety ...to
    ja moge to zrozumiec. Przymusu nie ma smile))
    Dlatego zadalam pytanie, czy wam wydaje sie to wiarygodne nawet bez
    zobaczenia artykulu w Medical Science.
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • gaja78 19.08.08, 12:19
    asia.sthm napisała:

    > Dlatego zadalam pytanie, czy wam wydaje sie to wiarygodne nawet bez
    > zobaczenia artykulu w Medical Science.

    "Im wczesniejsze zaznajomienie z nocnikiem, jakimkolwiek
    wysadzaniem , tym wczesniejsza umiejetnosc kontrolowania
    wytrenowanych zwieraczy."

    Nie jestem w stanie wykluczyć z całą pewnością tak postawionej tezy.

    JEśli jest ona prawdziwa, to widzę tu dwa problemy:
    - jaka jest dokładna zależność czasowa ? Wydaje mi się, że czas, o jaki możemy przesunąć umiejętność kontrolowania wytrenowanych zwieraczy nie przekracza okresu kilku miesięcy. Jeśli taka zależność istnieje, to jest to funkcja wolno rosnąca, czyli np. 6 miesięcy wcześniejszego treningu -> 1 miesiąc przyspieszenia kontroli oddawania moczu (tutaj zupełnie strzelam, twój doktor mając w małym paluszku swoje procenty powinien również umieć oszacować ilościową zależność o której piszę),
    - jeśli wysadzanie ma miejsce również nocą, to rzeczywisty czas niekontrolowania moczu w przypadku jakiegoś procenta dzieci znacznie się wydłuża. Czy twój lekarz w swoich procentach uwzględnił dzieci z problemem nocnego moczenia ?

    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • asia.sthm 19.08.08, 13:14
    Gaju juz powiedzialam, doktor Björn uwzglednil dzieci z problemami.
    Te ostatnie 10% dzieci ma problemy, z czego o ile pamietam polowa
    wyrasta do wieku szkolnego, reszka boryka sie dalej z lepszym czy
    gorszym rezultatem leczenia.
    Przeciez zdarzaja sie dorosli z niedomaganiem zwieraczy. Nikt nie
    lata i sie nie chwali jednakowoz jakis procent ludzkosci cierpi
    na "nieszczelnosc" z najrozniejszych powodow.

    > Wydaje mi się, że czas, o jaki możemy
    > przesunąć umiejętność kontrolowania wytrenowanych zwieraczy nie
    > przekracza okresu kilku miesięcy.

    Z moich obserwacji wynika ze mozna uzyc okreslenia kilkunastu
    miesiecy. Zalezy co sie do czego porownuje. Czy calkowite pozbycie
    sie pieluch czy tez moment kiedy dziecko sygnalizuje potrzebe
    zalatwienia sie. W naszym klimacie pielucha powinna byc
    zabezpieczeniem w razie wpadki, tego nie kwestionuje. Jednak
    obowiazujacy obecnie trend, ze nalezy czekac az dziecko samo ,
    swiadomie itd , wydaje mi sie mocno naciagniety z powodu
    miliardowego biznesu pieluchowego.
    A poniewaz sa mozliwosci trzymania naszych pociech w pieluchach
    niech kazdy robi wedlug uznania i koniecznosci.

    Ja jednak macham sztandarem: WYSADZAC zawczasu!
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • guderianka 19.08.08, 13:45
    asia.sthm napisała:

    > Gaju juz powiedzialam, doktor Björn uwzglednil dzieci z problemami.

    Czyli on sam sobie statystyki prowadzi ?


    Jednak
    > obowiazujacy obecnie trend, ze nalezy czekac az dziecko samo ,
    > swiadomie itd , wydaje mi sie mocno naciagniety z powodu
    > miliardowego biznesu pieluchowego.

    Ja nie zauważam
    Ale zauważam że mamy obserwują swoje dzieci i rozpoczynają naukę
    nocnikowania poprzez zabawę, gdy dziecko ma ok 2lat-zazwyczaj z
    pozytywnym rezultatem.
    Więc-o co kopie kruszyć?

    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • asia.sthm 19.08.08, 14:34
    to kruszmy juz kopii smile)

    Doktor Björn statystyki prowadzi. Jemu praktyka sie sama przeklada
    na procenty. Podczas wielu lat pracy z dziecmi w roznych krajach,
    tych "dzikich" tez (Lekarze bez Granic) ma znakomite doswiadczenie z
    roznych kultur i genialny dar wyciagania wnioskow naukowych ze
    swoich badan. Bardziej od statystyk kocha jednak dzieci. Nikt na
    dzieciach nie zna sie lepiej niz on i nikogo dzieci bardziej nie
    kochaja niz jego i Astrid Lindgren. smile))
    Mialam wielkie szczescie natknac sie wlasnie na niego kiedy jako
    zupelny zoltodziob urodzilam dzieci smile)
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • gaja78 19.08.08, 16:22

    > Z moich obserwacji wynika ze mozna uzyc okreslenia kilkunastu
    > miesiecy. Zalezy co sie do czego porownuje. Czy calkowite pozbycie
    > sie pieluch czy tez moment kiedy dziecko sygnalizuje potrzebe
    > zalatwienia sie.


    W swojej tezie pisałaś o kontrolowaniu zwieraczy, o tym mówimy. uważasz że można przyspieszyć nabycie tej umiejętności przez mózg dziecka o kilkanaście miesięcy ?
    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • guderianka 19.08.08, 19:38
    > W swojej tezie pisałaś o kontrolowaniu zwieraczy, o tym mówimy.
    uważasz że możn
    > a przyspieszyć nabycie tej umiejętności przez mózg dziecka o
    kilkanaście miesię
    > cy ?

    Właśnie ?


    A lekarza zazdraszczam. I ponawiam pytanie o jego publikacje smile
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • woman-in-love 19.08.08, 20:23
    Asia niech ci Bozia w dzieciach wynagrodzi, bo już myślałam,że nie ma szans, aby
    ktoś docenił moje wysiłki. Dzięki!
  • asia.sthm 19.08.08, 20:31
    > Asia niech ci Bozia w dzieciach wynagrodzi,....

    Dziekuje juz wynagrodzila smile)) w przyszlosci niech mi wnukow z pol
    tuzina chociaz ..... smile))
    dzieki!
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • asia.sthm 19.08.08, 20:23
    Przykro mi, o zwieraczach nie moge znalesc w necie moze dlatego, ze
    to bylo w czasach kiedy moje dzieci byly male. Nawet nie pomne czy
    to byla broszurka z przychodni, czy tez jedna z ksiazek o wychowaniu
    dzieci.
    Znalazlo mi sie multum publikacji udowadniajacych istnienie i
    rzetelnosc doktora wraz ze zdjeciem.
    sesam.se/nyheter/person/Bj%C3%B6rn+Hammarskj%C3%B6ld
    Tu chyba w piatym wpisie widac jak lubi procenty smile))
    www.lakartidningen.se/includes/07showComments.php?articleId=5971

    www.lakartidningen.se/includes/07showComments.php?articleId=9963

    A poza tym to wcale sie nie upieram, ze trzeba mi wierzyc. Mozna
    przemyslec i raz dwa zapomniec smile)
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • guderianka 19.08.08, 13:43
    > > Zrodlem i tych i tysiaca innych cennych informacji jest ceniony
    > > pediatra, wedlug mnie geniusz absolutny, najwiekszy moj
    autorytet
    > > doktor Björn Hammarskjöld- nasz rodzinny pediatra. Czesto idzie
    pod
    > > prad i ZAWSZE ma racje smile))

    Podziwiam i zarazem przerażam się taką ufnością w jednego
    człowieka.Czy ma on jakieś swoje publikacje?


    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • artea13 31.07.08, 11:53
    mój ma 5,5 roku i za cholerę nie chce siadać ani na nocnik ani na ubikację.
    siusia normalnie: rozbiera się, wyciera, ubiera. kupa tylko w pieluchę założoną
    specjalnie na tę okazję. i co mam zrobić? dzisiaj idziemy do psychologa smile
    nie daj wmówić sobie, że jesteś złą matką. to gó.. prawda. ludzie, którzy sami
    są kiepskimi rodzicami najbardziej lubią osądzać zeby sobie poprawić humor smile
  • mayra3 31.07.08, 13:17
    Co do zasady bardzo szanuję uczucia innych, ale w takiej sytuacji
    jak opisana przez autorkę watku poszłabym "po bandzie"
    Na uwagę lekarki odp. w stylu: "bardziej skupiam się nad tym, co
    synek ma w głowie, aniżeli na tyłku"
    Na uwagi pielegniarek ( wiem, ze potrafią wbic szpilę)cos w rodzaju:
    "rozumiem, ze dla niektórych zakup pieluch to spory uszczerbek w
    budzecie domowym, na szczęscie nas to nie dotyczy".
    Tak na marginesie, doświadczyłam podobnych reakcji ( nikt jednak nie
    miał odwagi zarzucić mi tego bezposrednio) ze strony personelu
    oddziału chirurgii dzieciecej, gdzie byłam z synkiem na zabiegu
    odklejenia napletka. Brakowało Mu dokładnie 2 tyg. do 3-ch urodzin -
    i miał pampersa na pupie w ciągu dnia. Przestał uzywac pieluch
    definitywnie ( tzn. równiez w nocy bez) miesiąc później. A zatem nie
    przejmuj sie takimi uwagami
    --
    <<marianna>>
  • scher 31.07.08, 16:42
    mayra3 napisała:

    > "rozumiem, ze dla niektórych zakup pieluch to spory uszczerbek w
    > budzecie domowym, na szczęscie nas to nie dotyczy".

    Tego typu komentarze to żenująca przypadłość nowobogackich, którym słoma z butów wystaje.

    --
    Ne puero gladium!
  • siajaj 07.08.08, 08:16
    Nic dodać nic ująć...
    No może jednak dodam, że jak słyszę o 3-latku w pampersie to
    najpierw sobie myślę, że dziecko jakieś niezbyt rozgarnięte a zaraz
    po tym, że to może jednak rodzice niezbyt rozgarnięci skoro nie
    dość, że nie chce im się dziecka higieny osobistej nauczyć to
    jeszcze dorabiają sobie ideologię i wybielają się na siłę popierając
    różnymi pożalsięboże źródłami... a co najgorsze próbują jeszcze
    innych przekonać, że to właśnie to ich lenistwo i flejostwo jest
    dobre, światłe i uszczęśliwi wszystkich, którzy się zechcą do tego
    nurtu przyłączyć... BHrrrr
  • makurokurosek 31.07.08, 20:26
    mój ma 5,5 roku i za cholerę nie chce siadać ani na nocnik ani na ubikację.

    Jak dla mnie to co najmniej o dwa lata za późno zabrałaś sie za badanie
    przyczyny tego problemu.
  • gaja78 31.07.08, 16:11
    Wszystko małymi kroczkami.
    Najważniejsze, żeby mała w ogóle z własnej woli siadała na nocnik.
    Potem kolejny krok - jak już siedzi na nocniku, dać do ręki picie.
    Na pierwsze siusiu możecie długo czekać, to nic. Ważne, że jak już się zdarzy,
    to pochwalić, obejrzeć, zanieść razem do toalety i wylać do sedesu. Słowem -
    zrobić z tego fajne wydarzenie i wspólnie pożegnać siuśki.
    Za każde kolejne siusiu do nocnika, które może się zdarzyć dopiero po 167
    siuśkach nie do nocnika - chwalić i powtarzać procedurę pożegnania. Każde siusiu
    nie do nocnika cierpliwie ścierać z podłogi komentując je - z czasem coraz
    bardziej bolejącym głosem - że "siusiu robimy do nocnika".

    Z czasem będzie coraz lepiej smile

    Z moją 2.5-letnią Alą nauka trwała miesiąc od pierwszego przypadkowego siusiu.
    Po miesiącu siusiu poza nocnik już się nie zdarzało.
    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • grazia2704 31.07.08, 17:31

    .... bo sadzam mojego faceta na nocnik od 7 miesiąca, jak tylko
    nauczył się dobrze siedziec. Teraz ma 10 m-cy kupę robi tylko na
    nocnik a z sikaniem już też nienajgorzej, może to wina mojego wieku
    bo mam 38 lat , 14 letnią corkę i staroświeckie poglądy.


  • gaja78 31.07.08, 19:28
    grazia2704 napisała:

    >
    > .... bo sadzam mojego faceta na nocnik od 7 miesiąca, jak tylko
    > nauczył się dobrze siedziec. Teraz ma 10 m-cy kupę robi tylko na
    > nocnik a z sikaniem już też nienajgorzej, może to wina mojego wieku
    > bo mam 38 lat , 14 letnią corkę i staroświeckie poglądy.
    >

    Graziu - tak z czystej ciekawości - jak to jest z 10-miesięczniakiem, on sam
    sygnalizuje że chce sikać i wtedy go sadzasz na nocnik czy jak ? Bo
    przysposobiony do nocnika dwulatek wiadomo - sam usiądzie kiedy poczuje
    potrzebę. Jak to jest z dzieckiem młodszym ?
    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • grazia2704 31.07.08, 21:03
    Gaju, nie to nie tak łatwo, z kupą jest lepiej bo on raczej robi o
    stałych porach tzn, po pierwszym obiadku i po kolacji a jak mu coś
    wyskoczy dodatkowo to czerwieni się i mówi "mu", nie wiem czemu bo
    jak zasiadaliśmy do nocnika a np zrobił kupę to ja mówiłam "fe" i
    biliśmy brawo a on się cieszył bo lubi brawa tzn. klaskanie w
    rączki, i gdzieś po tygodniu takiego sadzania zaczął gęgac na tę
    kupę "MU" i tak zosało do dziś. No a tak jak pisałam z sikaniem
    jeszcze nie sygnalizuje po prostu wysadzam go po drzemkach i tak
    jeszcze w ciągu dnia ze 3 lub 4 razy ( nie zawsze zrobi) ale dwa
    sikania są pewne, plus te po drzemkach bo zawsze sie wysika. Ale
    trzeba byc konsekwentnym i podziała, niestety jest to trochę
    męczące. Z córką też tak robiłam, nawet wcześniej bo ona siedziała
    już ładnie jak miała 5 m-cy, po roczku ja niewiedziałam co to
    pampersy. Sorki , że tak się rozpisałam pozdrawiam Grażyna
  • grazia2704 31.07.08, 21:17
    A jeszcze dodam, że zanim go posadziłam z gołą pupą to siadzałam go
    w ubranku i wtedy mu śpiewałam , dawałam do rączki zabawki żeby go
    zając, pierwszy raz skończył się na wrzasku i wygięciu się w łuk, za
    drugim razem może ze dwie minutki wytrzymał, a potem to już poszło.
    I nie sprawdził się nocnik z pozytywką, bo jak zrobił siku to nocnik
    grał a on zaczynał się wiercic i o czekaniu na kupę nie było mowy.
    Teraz ma zwykły i jest ok. Już więcej nie truję Pa
  • truscaveczka 01.08.08, 07:32
    Mówiąc krótko - to Ty używasz nocnika, nie on. Ty - do łapania jego siuśków.
    --
    "The Linux philosophy is 'Laugh in the face of danger'. Oops. Wrong One. 'Do it
    yourself'. Yes, that's it." Linus Torvalds
    Nie klikaj - psuje wzrok
  • grazia2704 01.08.08, 07:47
    Mówił Ci ktoś , że jesteś zabawna??? Tylko że ja za 2 - 3 miesiące
    będę już miała tego pampka z głowy A Ty? A tak wogle to po co
    zabierasz głos jak nie masz nic do powiedzenia konkretnego, kiedyś
    pisałam własnie o tym na forum niemowlaka... A zresztą bez
    złosliwych świat byłby nudny (teraz ja jestem złośliwa)
  • grazia2704 01.08.08, 07:48
    A wogle to post nie był dla Ciebie
  • mama_kotula 02.08.08, 17:32
    > Tylko że ja za 2 - 3 miesiące będę już miała tego pampka z głowy. A Ty?

    No i?
    Rozumiem, że bierzemy udział w jakimś wyścigu, tak? wink) Bo jeśli tak, to
    argument pt. "ja za 3 miesiące będę miała pampka z głowy a ty dopiero za rok"
    jest zupełnie uzasadniony.

    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie
    różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • makurokurosek 01.08.08, 09:41
    Wiesz ja zaczęłam wysadzać mała gdy miała rok. Po dwóch miesiącach mała sama
    wołała kupę, i nie było to tak jak ty mówisz łapanie, mała od tamtego czasu
    sama kontrolowała i sygnalizowała potrzebę zrobienia kupy ( mówiąc ee), na
    opanowanie robienia siku do nocnika czekałyśmy dłużej, ale ja odkąd mała
    skończyła 14 miesięcy miałam spokój z umazaną w kupie pupie. Oczywiście dziecko
    musi dorosnąć aby nauczyć sie kojarzyć to co się dzieje, ale również musi
    dorosnąć rodzic do tego ze dziecko wszystkiego sie samo nie nauczysz i że jak
    sie zdecydowało na dziecko to ma sie pewne zobowiązania wobec niego
  • gaja78 01.08.08, 18:46
    Czyli nie ma lekko wink

    Ale jak rozumiem gdy starsze dziecko skończyło rok, sygnalizowało już potrzebę samo ? Samo przychodziło i mówiło/pokazywało że chce siusiu - to właśnie oznacza że miałaś pampersy z głowy ?

    Dopytuję się, bo odpieluchowanie mojej 2.5 latki zajęło miesiąc. Po miesiącu nauki Ala sama bierze nocnik, siada na nim, załatwia się. Teoretycznie kompletnie nie muszę nic wokół tego robić, w praktyce - trwa nauka mycia rąk po załatwieniu potrzeby. I teraz - mam drugą córkę, obecnie 2-miesięczną. Jeśli okazałoby się, że da się tak zrobić z młodszym dzieckiem, jak z moją Alą, to może spróbowałabym wcześniej. Tylko właśnie chodzi mi o to, czy takie roczne dziecko potrafi w ciągu sensownego czasu (miesiąc,maks. dwa - na więcej to ja nie mam cierpliwości ;P) nauczyć się jasno sygnalizować, że za chwilę zrobi siusiu.


    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • makurokurosek 31.07.08, 20:30
    jak dla mnie zdecydowanie za późno zabrałaś się za naukę załatwiania potrzeb na
    nocniczek. Po drugie trzeba nie mieć serca by tak duże dziecko w
    trzydziestostopniowe upały kisić w pampersie.
  • vharia 01.08.08, 07:42
    Dla mnie też ta nauka jest za późno. Jak widać pampersowe koncerny
    swoimi "broszurkami" (o, pardon, analizami caaaałkowicie
    niezależnych psychologów) dobrze matki ustawiły. Kiedyś naprawdę
    uczono nocnika dzieci od 1 roku. Robiono to spokojnie i drażni mnie
    histeryzowanie, jaki to był dla dzieci stres i trauma. Osiągano
    tyle, że większość sikała do nocnika na 1,5 roku życia. Dziś w wieku
    1,5 roku masa dzieci jeszcze nie wie, że nocnik w ogóle istnieje i
    przez nastepny rok nie ma się dowiedzieć. To już nie jest brak
    uczenia nocnikowania, to jest uczenie siedzenia w pampersie.

    Teraz, to już jest po zawodach i trzeba uczyć dziecko i czekać na
    efekt, który nadejdzie wcześniej lub później, bo każde dziecko
    potzrebuje swojego indywidualnego czasu, aby się nauczyć. Jedne mało
    inne całkiem sporo. Już ktoś madrze napisał: trzeba mieć czas,
    najlepiej to robić na urlopie a nie oczekiwać, ze w przedszkolu ją
    nauczą, bo nie nauczą. Jak sprawa będzie sie naprawdę długo ciagnąć,
    to trzeba sie zainteresować czy wszystko w porządku od strony
    medycznej. Ale pewnie w porządku, tylko dziecko nie uczone w porę.
    --
    PIS papa.
  • iza9919 01.08.08, 09:23
    No cóż ja też uważam że dziecko 3-letnie powinno już korzystać z toalety,
    chociaż oczywiście zdarzają się wyjątki
    Sama jestem mamą i zawodową nianią i niestety nie raz i nie dwa słyszałam już o
    tym że Panie w przedszkolach albo zmuszaja dzieci do siadania i załatwiania
    swoich potrzeb ,,na siłę'' albo z lenistwa każą rodzicom przynosić papmpersy,
    żeby miały problem z głowy. Dzieci w takich sytuacjach albo doznaja urazu
    psychicznego( tak jak Twoja córcia) albo są ,,skołowane''- w domciu sika do
    nocniczka, ubikacji a w przedszkolu do pampka i wtedy też to trwa niestety
    dłużej ze szkoda dla dziecka.
    A co do lekarki to uważam że nawet jak ten pampers jej przeszkadzaał to powinna
    ugryźć się w język i nie odzywać. To Ty jesteś mama i wiesz dlaczego Twoje
    dzieciątko jeszcze nosi pampersa. Ewentualnie jak chciała cos powiedzieć, mogła
    zapytać czy nie potrzebujesz rady jak odpieluchować dziecko. Może miała zły
    dzień, ale to również nie upoważniałą ja do takiego zachowania
  • sir.vimes 01.08.08, 10:11
    > tym że Panie w przedszkolach albo zmuszaja dzieci do siadania i załatwiania
    > swoich potrzeb ,,na siłę'' albo z lenistwa każą rodzicom przynosić papmpersy,
    > żeby miały problem z głowy.

    No to jest dramat.

    Ale wiąże sie to jeszcze z czymś innym - przecież dziecko, które umie sika do
    nocnika czy toalety jest zadowolone z tej umiejętności, było za nią chwalone itp.

    Jak dzieci reagują na taki wymuszony powrót do pieluch??

    czy nie wpływa to na ich samoocenę - "myślałem, ze jestem już "duży", a tak
    naprawdę jestem bobasem. Z pieluchą." ?????

    rodzice idą na taki układ zamiast doprowadzic panie do normalnego zachowania lub
    zwolnienia z pracy?
  • maksimum 01.08.08, 20:18
    Trzeba probowac jak najwczesniej i jesli sie uda i metody sa wlasciwe,to wielki
    sukces dzieciaka a przede wszystkim rozsadnej matki.
    Ja kupilem nocnik,jak i wkladke do sedesu,ale moje dzieciaki byly podejrzliwe i
    niechetnie korzystaly z tych nowosci.
    Zaprzestalem ich uczyc do momentu gdy same nie chcialy juz pieluch a bylo to
    okolo 2,5 roku.Pozniej jak im nawet chcialem zalozyc pieluche na noc,to nie
    chcialy.Ze 2 wypadki nocnego moczenia byly i to by bylo na tyle.
  • woman-in-love 01.08.08, 21:27
    polecam książkę "Pożegnanie z pieluszkami" - małe dziecko od poczatku
    sygnalizuje swoje potrzeby. Moja córka swojego synka wysadza trzymając go na
    miska, a teraz nad muszla sedesową od pierwszego tygonia zycia. Oczywiście, nie
    ma mowy, żeby uchwycic wszystkie siusio-kupki, ale ten wysiłek sie opłaca.
  • aurita 01.08.08, 22:24
    Oplulam monitor ze smiechu!!!!

    woman-in-love napisała:

    > ma mowy, żeby uchwycic wszystkie siusio-kupki, ale ten wysiłek sie opłaca.

  • bocomodo 02.08.08, 09:21
    Witam Was,
    my z coreczka (2,7)uczymy sie sikania do nocniczka i ubikacji.
    Jest ciezko, chodz zdazylo sie ze byly sukcesy i z suisiu i kupka
    (jak zostala posadzona widzac ze sie dziwnie zachowuje)
    Ja mam natomiast problem z sikaniem na kanapysad
    Podloga, bielizna ok ale z kanapami wiekszy problem.
    Moja corka teorie ma super opanowana, tlumaczy co jak ma zrobic i
    kiedy...ale jak juz sika to gdzie popadniesad i nie wola ze chce.
    Staram sie byc cierpliwa i mowic,tlumaczyc, cieszyc sie z nia i
    nagradzac (za te do nocnika) i czekac. Trwa to tydzien, na dzien
    majteczki na noc pampers.
    Oczywiscie lekture na ten temat czytalam, nocnik i nakladka w domu
    od roku, zainteresowanie taka potrzeba bylo, usiasc OK ale nic poza
    tym. Miala wczesniej nawet taki moment ze ukrywala to ze zrobila
    kupe (w pampers)albo zaraz krzyczala zeby ja umyc.

    Jestem z domu z 2 - mlodsza ma rok i juz tez zaczynamy siadac na
    nocniczek. Moze widzac jak starsza sie uczy pojdzie latwo, latwiej...

    Macie jakis pomysl na te kanapy? Przeciez folia to jakas paranojasad
    powodzenia dla wszystkich w trakcie "nocnikowania"!smile

  • gaja78 02.08.08, 15:08
    bocomodo napisała:

    > Moja corka teorie ma super opanowana, tlumaczy co jak ma zrobic i
    > kiedy...ale jak juz sika to gdzie popadniesad i nie wola ze chce.
    > Staram sie byc cierpliwa i mowic,tlumaczyc, cieszyc sie z nia i
    > nagradzac (za te do nocnika) i czekac. Trwa to tydzien, na dzien
    > majteczki na noc pampers.

    Prawdopodobnie jeszcze nie potrafi rozpoznać, że za chwilę zrobi siku. U mojej
    Ali wpadki "gdzie popadnie" trwały jakieś 2 tygodnie od pierwszego samodzielnego
    siku na nocnik. Po miesiącu już się nie zdarzały. Robiłam tak samo jak robisz ty
    - nagradzałam i tłumaczyłam, że siusiu robi się do nocnika. Jeśli byłam w
    pobliżu , gdy Ala zaczynała niespodziewanie sikać na podłogę, sadzałam ją szybko
    na nocniku. Dokończała załatwianie sie i to uznawane było za siusiu na nocnik,
    za które należała się pochwała smile

    Na plamy na kanapie (u nas zdarzyły się może 2-3 razy) polecam Vanish do
    tapicerek wink

    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • gaja78 02.08.08, 15:01
    woman-in-love napisała:

    > polecam książkę "Pożegnanie z pieluszkami" - małe dziecko od poczatku
    > sygnalizuje swoje potrzeby. Moja córka swojego synka wysadza trzymając go na
    > miska, a teraz nad muszla sedesową od pierwszego tygonia zycia. Oczywiście, nie
    > ma mowy, żeby uchwycic wszystkie siusio-kupki, ale ten wysiłek sie opłaca.

    Ja chyba jednak wolę miesiąc wysiłku między 2 a 3 rokiem, który sprowadza się do
    mówienia do dziecka: "usiądź na nocniku" tongue_out
    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • mama_kotula 02.08.08, 17:34
    > Oczywiście, nie ma mowy, żeby uchwycic wszystkie siusio-kupki, ale ten wysiłek
    sie opłaca.


    Pomyślmy: czy bardziej opłaca mi się łapanie siusiokupków przez pół roku czy tam
    rok niż zdjęcie pieluchy w wieku 2 lat i praktycznie - olanie jakiegokolwiek
    wysiłku, bo dziecko zaczyna korzystać z nocnika w ciągu tygodnia? Hmmm...

    --
    - ...o ile wiem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
    - Nie - odparł oszołomiony Vimes. - Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym
    niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
  • makurokurosek 02.08.08, 17:48
    Mamo jest jednak pewna nieścisłość. chyba wszystkie zgadzamy sie co do tego ze w
    granicy drugich urodzin dziecko jest gotowe do zrzucenia pampersa, tu jednak nie
    mówimy o dwulatku w pampersie ale o trzylatku. Jak dla mnie to całkiem spora
    różnica.
  • makurokurosek 02.08.08, 17:50
    za szybko poleciało. Matka dopiero teraz zaczęła oswajać dziecko z toaleta i to
    prawdopodobnie dlatego, ze zbliża sie wrzesień i rozpoczęcie roku przedszkolnego
  • mama_kotula 02.08.08, 17:59
    ale tak ogólnie sobie dywaguję, już odchodząc od głównego tematu - jak zwykle wink
    A co do tematu - nie wiem, czy za późno, czy nie. Natomiast wiem, że urazy
    psychiczne związane z czynnościami fizjologicznymi potrafią ciągnąć się bardzo
    długo. Zatem może to "wina" matki, że dopiero teraz, a może nie. Nie wiadomo, to
    dość delikatna sfera smile

    --
    Wysprzątane mieszkanie to znak, że komputer Kotuli jest zepsuty.
  • zuzik30 02.08.08, 18:34
    W związku z czym moje dziecko w wieku 1,5 roku korzystało z
    nocniczka (a raczej z nakładki na toaletę) bo z mokrą tetrą między
    nogami było raczej niewygodnie. Uważam wynalezienie pampersów za
    wielką krzywdę wyrządzoną dzieciom. One raczej służą tylko wygodzie
    dorosłych.
  • makurokurosek 02.08.08, 18:49
    tu trochę poleciałaś po bandzie. Pampersy jak każdy wynalazek ma swoje plusy i
    minusy, mądrze stosowane są pomocne, stosowane bez zastanowienia przynoszą dużo
    szkody
  • guderianka 02.08.08, 19:13
    makurokurosek napisała:

    > tu trochę poleciałaś po bandzie. Pampersy jak każdy wynalazek ma
    swoje plusy i
    > minusy, mądrze stosowane są pomocne, stosowane bez zastanowienia
    przynoszą dużo
    > szkody

    O!
    A jakie to szkody, bardzo jestem ciekawa ?
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • makurokurosek 02.08.08, 21:15
    np stosowane przy trzydziestostopniowych upałach bardzo często powodują
    odparzenia, opóźniają naukę załatwiania potrzeb fizjologicznych do kibelka,
    późniejszy pośpiech w uzyskaniu samodzielności w tej kwestii, wywołany zazwyczaj
    zbliżaniem sie rozpoczęciem roku przedszkolnego może prowadzić do np zaparć,
    oraz problemów natury psychicznej.
  • guderianka 03.08.08, 09:59
    makurokurosek napisała:

    > np stosowane przy trzydziestostopniowych upałach bardzo często
    powodują
    > odparzenia

    Z tym bardzo często nie przesadzaj smile Powiedziałabym czasami. A co
    wiecej-powiedziałabym że odparzenia przy takich upałach zdarzają się
    dzieciom i dorosłym, które pieluch nie noszą. No i jaka tu szkoda?
    Odparzenie jest, przesmaruje się , przewietrzy i zniknie


    opóźniają naukę załatwiania potrzeb fizjologicznych do kibelka,

    Nie ma wyznacznika KIEDY dziecko powinno zacząć siadać na kibelek.
    Fizjologia mówi jedno, psychologia drugie, a obserwacje matki trzecie

    Dlaczego nikt nie pisze o tym,że wczesniejsze wysadzanie dziecka
    może być szkodliwie dla jego kręgosłupa (7mc przesiadujacy na
    nocniku), że może powodowac traumy psychiczne i niechęć do pobytu w
    toalecie, strach przed sedesem lub nocnikiem. Te traumy biorą się
    często właśnie z nadgorliwości mam
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • makurokurosek 03.08.08, 10:26
    Dlaczego nikt nie pisze o tym,że wczesniejsze wysadzanie dziecka
    > może być szkodliwie dla jego kręgosłupa (7mc przesiadujacy na
    > nocniku),

    A czy ja gdzieś napisałam, że popieram wysadzanie tak małych dzieci, nie
    natomiast uważam że większość dzieci jest gotowe deo tej nauki w graniach ich
    drugich urodzin. Bądźmy szczerzy żeby stwierdzić czy dziecko jest na to gotowe
    trzeba podjąć trud nauki i próby, a nie czekać aż dziecko samo zdejmie pieluchę
    i pójdzie do kibelka
  • guderianka 03.08.08, 10:34
    > A czy ja gdzieś napisałam, że popieram wysadzanie tak małych
    dzieci, nie
    > natomiast uważam że większość dzieci jest gotowe deo tej nauki w
    graniach ich
    > drugich urodzin. Bądźmy szczerzy żeby stwierdzić czy dziecko jest
    na to gotowe
    > trzeba podjąć trud nauki i próby, a nie czekać aż dziecko samo
    zdejmie pieluchę
    > i pójdzie do kibelka

    To prawda. Ale wmawianie matce że dziecko musi zacząć samodzielne
    załatwianie się w wieku 2lat może doprowadzić w efekcie do czegoś
    przeciwnego niż odpieluchowanie.
    Zwłaszcza ,ze -i to jest fakt medyczny związany z fizjologią
    czlowieka-układ moczowy dziecka kształtuje sie do 3 roku życia. I do
    tego czasu dziecko MOZE nie rozróżniać uczucia parcia i może nie
    powiązać go z mikcją. Nie jest to nic NIENORMALNEGO a mam wrażenie
    że w tym wątku to próbuje sie przekazać.
    Tylko sie mówi o dobru dziecka a jakoś nikt nie napisał o
    wsłuchiwaniu się w jego potrzeby i dostsowaniu nauki do jego
    potrzeb. Jedno dziecko będzie gotowe na odpieluchowanie w wieku
    18mcy, inne w wieku 24 a jeszcze inne gdy będzie miało 36mcy
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • makurokurosek 03.08.08, 14:51
    "Jedno dziecko będzie gotowe na odpieluchowanie w wieku
    > 18mcy, inne w wieku 24 a jeszcze inne gdy będzie miało 36mcy"

    Ciekawi mnie w jaki inny sposób stwierdzisz , że dziecko jest dojrzałe do
    zrzucenia pieluch, jeżeli według ciebie próby zrzucenia pieluch i nauka
    nocnikowania sa złe
  • guderianka 03.08.08, 14:55
    > Ciekawi mnie w jaki inny sposób stwierdzisz , że dziecko jest
    dojrzałe do
    > zrzucenia pieluch, jeżeli według ciebie próby zrzucenia pieluch i
    nauka
    > nocnikowania sa złe

    Nie wkładaj mi w usta slów , których nie napisałam. To niesmaczne
    Czytaj ze zrozumieniem

    Za właściwy moment można uznać, w którym dziecko wykaże
    zainteresowanie wobec powyższych czynności
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • malabju 15.08.08, 08:19
    > Ciekawi mnie w jaki inny sposób stwierdzisz , że dziecko jest
    dojrzałe do
    > zrzucenia pieluch, jeżeli według ciebie próby zrzucenia pieluch i
    nauka
    > nocnikowania sa złe


    moja za miesiąc skończy dwa lata, nigdy nie wysadzałam na nocniku, a
    tymbardziej nie "zrzucałam" pieluch z myślą obieganiu za nią ze
    szmatą, a można bez problemu dostrzec że jest dojrzała do zrzucen
    pieluch - poprostu wyraznie mówi za kazdym razem mówi o tym ze chce
    siku lub kupe.. nie da się tego zauważyć jeśli sadzasz na nocnik
    zanim dziecko sygnalizuje o swoich potrzebach, bo wtedy wydaje ci
    się że mówi dlatego bo sadzałaś na nocnik
    niezaleznie czy zzucasz pieluchy wcześniej czy czekasz aż dziecko
    dojrzeje najczęsniej pieluchy idą w zapomnienie w poblizu 2 lat ,
    może być kilka miesięcy wczesniej może być troche później.. z mowa
    dziecka jest podobnie, jedne wcześniej inne później

    wracając jednak do tematu tego postu - dziecko 3 letnie to już
    trochę późno.. nie da się ukryć jednak że powodem tego może być
    stres wywołany całą akcją z nocnikiem w przedszkolu.. zrobiłabym
    porządek w przedszolu z paniami, ale jednak na trochę odpusciła
    dziecku ten nocnik.. zaczęła naukę na nowo za tydzien dwa czy trzy
  • makurokurosek 03.08.08, 10:40
    jeszcze jedno na czym według ciebie polegają obserwacji matki, bo dla mnie na
    próbach na podstawie których określa sie dojrzałość dziecka. rozumiem że dla
    ciebie matka ma czekać, aż dziecko samo się uda do kibelka i po załatwieniu sie
    umyje ręce, jeżeli samo na to nie wpadnie to najwidoczniej jeszcze nie jest na
    to gotowe. zarówno psychologowie jak i lekarze jak i zresztą większość matek
    zgadza sie że dziecko jest gotowe na porzucenie pieluch w graniach drugich
    urodzin, i wszyscy zgadzają sie że naukę należy rozpocząć od zrzucenia pieluchy,
    a nie od czekania kiedy dziecko uda sie samo do kibelka. Wygodniej jednak jest
    stwierdzić czekam aż dziecko dorośnie niż spróbować je nauczyć i na tej
    podstawie stwierdzić stan faktyczny
  • guderianka 03.08.08, 12:51
    dziecka. rozumiem że dla
    > ciebie matka ma czekać, aż dziecko samo się uda do kibelka i po
    załatwieniu sie
    > umyje ręce,

    źle rozumiesz
    dziecko nie wychowuje sie w buszu ale w rodzinie i wśród ludzi,
    nabywa pewnych nawyków takich jak własciwe zachowanie przy posiłku,
    mycie rąk przed posiłkiem, załatwianie potrzeb fizjologicznych.
    Jeśli malec nie wykazuje zainteresowania tą sferą , nie reaguje raz
    i drugi na postawiony nocnik i próby posadzenia na nim nalezy
    odpuścić i wrócić do ponownych prób w momencie gdy dziecko wykaże
    tymi czynnościami zainteresowanie (usłyszy na podwórku że rówieśnik
    idzie siusiu, zapyta mamy co robi w wc itp)


    zarówno psychologowie jak i lekarze jak i zresztą większość matek
    > zgadza sie że dziecko jest gotowe na porzucenie pieluch w graniach
    drugich
    > urodzin, i wszyscy zgadzają sie że naukę należy rozpocząć od
    zrzucenia pieluchy
    > ,
    > a nie od czekania kiedy dziecko uda sie samo do kibelka

    Nie w granicach drugich urodzin moja droga. Ale OD drugich urodzin,
    co oznacza ,że dla jednego dziecka ten czas nadejdzie gdy będzie
    miało równe 24 miesiące a dla innego-28 mcy


    Wygodniej jednak jest
    > stwierdzić czekam aż dziecko dorośnie niż spróbować je nauczyć i
    na tej
    > podstawie stwierdzić stan faktyczny

    To prawda,że moze być to wygodne. Ale co złego w tej wygodzie jeśli
    nikt na tym nie cierpi i nikt nie jest krzwydzony ?
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • woman-in-love 03.08.08, 14:38
    a to ktoś opluł monitor ze smiechu, a to ktoś z góry odrzuca system
    wcześniejszego wysadzania dziecka. Cóż, biedne te dziec męczące się w dusznych
    papmpersach, które w dodatku trudno się degraduja i dokładają śmieci tej biednej
    planecie - z jednego niemowlaka w ciągu trzech lat - kilka ton.
    A tymczasem mały, który ma cztery miesiące nie robi juz w ogóle kupy w pieluchę.
    Po prostu czeka, kiedy przyjdzie mama i go wysadzi, trwa to kilka minut. Im
    wcześniej się zacznie - tym szybciej dziecko łapie o co chodzi. W wieku trzech
    lat jest już tak przyzwyczajone do pieluchy, że nauka trwa o wiele dłużej. Może
    jednak znajdzie się wśród forumowiczów ktos, kto skorzysta z tego doświadczenia,
    bo nie chodzi tu wcale o ambicję.
  • woman-in-love 03.08.08, 14:41
  • guderianka 03.08.08, 14:56
    Cóż, biedne te dziec męczące się w dusznych
    > papmpersach, które w dodatku trudno się degraduja i dokładają
    śmieci tej biedne
    > j
    > planecie - z jednego niemowlaka w ciągu trzech lat - kilka ton.


    Rozumiem,iż nie używasz w ogóle pieluszek ?
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • mama_kotula 03.08.08, 14:58
    guderianka napisała:

    > Cóż, biedne te dziec męczące się w dusznych
    > > papmpersach, które w dodatku trudno się degraduja i dokładają
    > śmieci tej biedne
    > > j
    > > planecie - z jednego niemowlaka w ciągu trzech lat - kilka ton.
    >
    >
    > Rozumiem,iż nie używasz w ogóle pieluszek ?

    Guderianko, wejdź na stronę linkowaną przez woman-in-love - tak, nie używa w ogóle pieluszek smile

    Ja się znowu zapytam, odnośnie tej metody bezpieluchowej: co w zimie, kiedy dziecko ma na sobie kombinezon czy tam kilka warstw ubrania - JAK się wysadza niemowlaka na dworze? wink

    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • mama_kotula 03.08.08, 14:57
    >Im wcześniej się zacznie - tym szybciej dziecko łapie o co chodzi. >W wieku
    trzech lat jest już tak przyzwyczajone do pieluchy, że >nauka trwa o wiele dłużej.

    Woman-in-love, jak to o wiele dłużej?
    Niemowlaka uczysz kilka miesięcy, zgadza się? Znaczy, przez te 5-6 miesięcy
    rozbierasz go i wysadzasz - widziałam cudne zdjęcia, dziecko sikające przez okno
    samochodu czy do zlewozmywaka, brawooo... Tak?
    Ok, niech nawet uwierzę w to, ze kilkumiesięczniak sygnalizuje i czeka kilka
    (!!!) minut. Ale mimo wszystko jest to kilka - przynajmniej 5, 6 miesięcy
    obserwowania, wysadzania - dziecko załapuje, ok.
    Jak się ma 5-6 miesięcy obserwacji i wysadzania (intryguje mnie zwłaszcza zima,
    rozbieranie dziecka z kombinezonu aby je hmmm przez na śnieg odsikać...?) do
    dwóch tygodni przypominania "usiądź na nocniku" w wieku, kiedy dziecko
    fizjologicznie dojrzeje (bez wcześniejszego treningu)? Z tego, co się orientuję,
    kilka miesięcy wzmożonego wysiłku i obserwacji to dłużej niż 2 tygodnie. Ale
    oczywiście, co kto lubi tongue_outPP. Ja osobiście jestem zbyt leniwa i wygodna, aby
    zajmować się obserwacją niemowlaka, czy aby nie daje mi sygnału, że zaraz będzie
    sikać. Zdecydowanie wygodniej mi jest, jak 2-latek przyjdzie sam, ściągnie gacie
    i usiądzie na nocnik. A ja nie muszę się odrywać od czytania książki tongue_outPPP


    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • guderianka 03.08.08, 16:43
    fuck
    to hard core dla wytrwałych-zwłaszcza w przypadku
    kilkumiesięczniaków które nie kontrolują pracy zwieraczy i mają
    częste mikcje z niewielką ilością moczu. Wpadłabym w traumę ,
    paranoję i zaczęłabym obgryzać paznokcie. Sorry Wintetou ale to nie
    dla mnie

    > trzech lat jest już tak przyzwyczajone do pieluchy, że >nauka trwa
    o wiele
    > dłużej.
    >
    też zwróciłam uwagę na to zdanie. Zarówno niemowlę jak i dziecko
    uczy się w podobnym czasie tej umiejętności, ba-dziecko nauczy się
    szybciej, czasem nawet w kilka dni. A o ileż mniej stresu ma matka i
    cała rodzina wink

    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • mama_kotula 03.08.08, 17:07
    > zwłaszcza w przypadku kilkumiesięczniaków które nie kontrolują pracy zwieraczy i mają częste mikcje z niewielką ilością moczu.

    Ależ ponoć kontrolują i sygnalizują niemal od urodzenia. Teoria jest taka, że jak się dziecku zakłada pampery, to dziecko po prostu zapomina tę umiejętność ;>

    Ok, mnie interesują głównie kwestie techniczne tej metody. Bo o ile się orientuję, jest żywcem wzięta z krajów azjatyckich oraz z Afryki. Gdzie warunki klimatyczne i tryb życia są nieco inne niż u nas, a dzieci najpierw przebywają nago, a potem noszą gatki rozcięte w kroku tongue_out. Dodatkowo sprawy kulturowe - tam nikogo nie zbulwersuje dziecko wysadzane na polu czy żwirowej drodze (a odsikiwanie dziecka przez okno samochodu, jak widziałam na zdjęciu na którejś ze stron, może już jednak budzić kontrowersje - i słusznie, jakby każdy tak robił, to ulice nasze zamieniłyby się w moczościeki tongue_out).
    O odsikiwaniu niemowlaka na mrozie i śniegu pisałam już dwa razy - dla mnie hardkor i niewykonalne technicznie (nawet, jeśli dziecię ma kombinezon 2-częściowy - musiałoby chyba mieć wszystkie warstwy ubrania ze specjalną odpinaną klapką, co by zdążyć odpiąć na czas tongue_out).


    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • guderianka 03.08.08, 17:42
    >
    > Ależ ponoć kontrolują i sygnalizują niemal od urodzenia

    Aha. Ponoć

    Bo o ile się orientu
    > ję, jest żywcem wzięta z krajów azjatyckich oraz z Afryki. Gdzie
    warunki klimat
    > yczne i tryb życia są nieco inne niż u nas

    Ano-i tam mikcje mogą być rzadsze z racji temperatur i pocenia się

    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • woman-in-love 03.08.08, 20:44
    owszem, córka używa pieluch ( bez przesady, nie da się tak całkiem bez nich)więc
    zimą prawdopodobnie zdarzy się kupa czy siu, ale wychwycenie momentu, kiedy
    3-mies dziecko czuje i sygnalizuje na swój sposób potrzebę fizjologiczną jest
    łatwe, tylko po prostu nie przychodzi nam do głowy. Odruchowo, zwyczajowo
    ignorujemy chęć współpracy ze strony niemowlęcia. (wyjaśniam - jestem babcią a
    nie mamą)
  • woman-in-love 03.08.08, 20:52
    Zuzik, dzięki, ostatnio czytałam nawet opracowanie gdzie zauważa się związek
    osłabienia płodności ze zbyt długim używaniem pampersów (u chłopców) jak znajdę
    - podlinkuję. Jest tam też ostrzeżenie przed używaniem dla chłopców nosidełek -
    wisiadeł, które mają ujemny w plyw na narządy płciowe w przyszlości, uszkodzają
    kanaliki nasienne.
    Dodam jeszcze, ze pieluchy jakie stosuje moja córka dla synka są ekologiczne, o
    pampersach mowy nie ma.
  • guderianka 03.08.08, 21:17
    Poszukaj o tej niepłodności
    Jest to dla mnie ciekawa głównie dlatego,że zastanawiam się nad
    miarodajnością takich badań. Jak można określić płodność pierwszych
    dzieci wychowywanych w "pampersach" skoro te dzieci nie zaczęły
    jeszcze na dobrą sprawę życia rozpłodowego(mają ok 18-22 lata) ?
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • mama_kotula 03.08.08, 22:41
    >Jak można określić płodność pierwszych dzieci wychowywanych w >"pampersach"
    skoro te dzieci nie zaczęły jeszcze na dobrą sprawę >życia rozpłodowego(mają ok
    18-22 lata) ?

    To raz. A dwa, to że jeśli nawet takie badania istnieją, to pierwsze wyniki
    badań mogą być niemiarodajne i nie "ponadczasowe". Jako, że osobiście pamiętam
    pampersy sprzed 20 lat - całe z ceraty, nieprzepuszczające powietrza. Nie da się
    ukryć, że z całą pewnością temperatura w nich była wyższa, niż w stosowanych
    obecnie. Czyli wyniki badań płodności pokolenia pampersów ceratkowych mogą
    znacząco się różnić od wyników badań płodności pokolenia pampersów z powłoką
    papierową, czyli takich, jak zdecydowana większość używanych obecnie.


    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • makurokurosek 03.08.08, 22:42
    Jak można określić płodność pierwszych
    > dzieci wychowywanych w "pampersach" skoro te dzieci nie zaczęły
    > jeszcze na dobrą sprawę życia rozpłodowego(mają ok 18-22 lata)

    To że w Polsce pieluchy jednorazowe wprowadzono dwadzieścia lat temu nie oznacza
    , że dopiero wówczas zostały odkryte.świat nie kończy sie na Polsce. Pieluszki
    jednorazowe zostały wyprodukowane i wprowadzone na rynek w 1961 r
  • guderianka 04.08.08, 08:51
    > To że w Polsce pieluchy jednorazowe wprowadzono dwadzieścia lat
    temu nie oznacz
    > a
    > , że dopiero wówczas zostały odkryte.świat nie kończy sie na
    Polsce. Pieluszki
    > jednorazowe zostały wyprodukowane i wprowadzone na rynek w 1961 r

    Ale autorka mieszka w Polsce a odnosi się do innych niemiarodajnych
    badań z powodów takich jakie napisała Kotula w poście powyżej
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • guderianka 03.08.08, 21:11
    Czyli również degradujesz środowisko wink

    No i właśnie bez przesady. Dla mnie przesadą jest wysadzanie
    niemowlaka wink
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • woman-in-love 03.08.08, 20:54
    @mama kotula - Twoje dziecko, Twój wybór. Mogę tylko wspólczuć dziecku.
  • mama_kotula 03.08.08, 22:42
    woman-in-love napisała:

    > @mama kotula - Twoje dziecko, Twój wybór. Mogę tylko wspólczuć dziecku.

    Znaczy czego współczujesz mojemu dziecku? Tak konkretnie? wink
    Bom ciekawa bardzo smile

    --
    Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę
    u psychiatry.
  • aurita 04.08.08, 14:48
    woman-in-love napisała:

    > a to ktoś opluł monitor ze smiechu


    pociesz sie ze musialam wycierac wink
    Za to nick masz BOSKI!!!!
  • woman-in-love 04.08.08, 15:19
    mam nadzieję, że znajdą się osoby, które usuna na bok złośliwośc i
    zastanowią się - a może warto spróbować?
    Moja córka robi tak: z rana, kiedy pielucha jest czysta, a dawno nie
    było kupki - biersze synka na kolana, siada i czeka. Trzyma go nad
    miską, ale nie sadza przemocą na nocniku. Ostatnio zresztą
    przerzuciła się na normalna toaletę. W pewnym momencie synek zaczyna
    prężyc się i stękać, po kilku minutach kupka ląduje w
    misce/nocniku/muszli. Oczywiście pochwalom i czulościom nie ma
    konca. Gdzie tu widzicie stres? To samo z siusianiem. Jasne, że
    jesli będziecie się niecierpliwić i poganiać dziecko - efekt będzie
    odwrotny,
    matki, któte bardzo wczesni nauczyły swoje dzieci czystosci -
    zauważaja w okolicy 2,5 roku "bunt", dziecko nagle zaczyna robić w
    majtki, ale to przejściowe zjawisko.
  • mama_kotula 04.08.08, 16:09
    > Moja córka robi tak: z rana, kiedy pielucha jest czysta, a dawno
    > nie było kupki - biersze synka na kolana, siada i czeka. (...) Gdzie > tu
    widzicie stres?

    Ja widzę stres. Dla mnie. Nie dla dziecka wink
    Może nie tyle stres, co uciążliwość.
    Po to ludzkość wynalazła pampersy (oraz kaszki błyskawiczne, mleko w proszku,
    chusteczki nawilżane, zmywarkę, komputer i wibrator) aby oszczędzić tejże
    ludzkości uciążliwości. Nie rozumiem, dlaczego mam z tego rezygnować smile. Sorry,
    ale przy dziecku naprawdę jest co robić. Naprawdę jest sporo rzeczy do zrobienia
    - przy niemowlaku, i akurat przewijanie to jedna z najmniej czasochłonnych.
    Trzymanie na kolanach i czekanie na kupę/siusiu - owszem. Czas pochłania,
    biernie w dodatku. A mój czas cenię sobie bardzo wysoko smile


    --
    Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę
    u psychiatry.
  • woman-in-love 05.08.08, 12:56
    kwestia wyboru. Jednakże leżenie we własnych odchodach to niezbyt przyjemna
    sytuacja. A dziecko bardzo pieknie współpracuje - i to, czego może się nauczyc w
    tydzień, gdy ma trzy miesiące, potem trwa o wiele dłużej. To nieprawda, że
    dziecko kilkumiesięczne nie kontroluje zwieracza. Kontroluje, ale jest to
    ignorowane, także przez pediatrów, którzy przecież (z całym szacunkiem) nie
    zawsze mają rację.
  • guderianka 05.08.08, 14:21
    To nieprawda, że
    > dziecko kilkumiesięczne nie kontroluje zwieracza. Kontroluje, ale
    jest to
    > ignorowane, także przez pediatrów, którzy przecież (z całym
    szacunkiem) nie
    > zawsze mają rację.


    Prawda skarbie
    Przez pierwszy rok mikcja jest prostym rdzeniowym odruchem, Korowa
    kontrola nad ruchem rozwija sie stopniowa i doskonali w okresie 3 i
    3,5 roku zycia. To nie wymysły lekarzy czy też koncernów
    produkujących pieluchy. To budowa mózgu i organizmu człowieka. Nie
    wiem czy wiesz ale kazdy człowiek ma dwa zwieracze. Jeden w pęcherzu
    niezależny od woli oraz drugi w cewce moczowej zależy od woli.
    Działanie tego drugiego ściśle powiązane jest z kształtowaniem mózgu
    Wyżej doopy nie podskoczysz- 3-6mc wysika ci się wtedy gdy
    sciągniesz mu pieluchę nie dlatego że jego mózg jst przygotowany do
    konroli i istnieje ścisła współpraca mózgu, rdzenia kręgowego,
    mięśnia wypielacza pęcherza i zwieraczy cewki moczowej ale dlatego
    że wytwarza się odruch mechaniczny, jak u psa Pawłowa
    Może sie okazać,że takie mechaniczne wysadzanie na nocnik spowoduje
    wiećej szkody bo dziecko nie nauczy się czuć właściwego momentu
    parcia na zwieracze.

    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • peresia 05.08.08, 19:17
    > Przez pierwszy rok mikcja jest prostym rdzeniowym odruchem,
    Korowa
    > kontrola nad ruchem rozwija sie stopniowa i doskonali w okresie 3
    i
    > 3,5 roku zycia.

    To ja chyba mam inaczej mozg zbudowany, bo w wieku 10 miesiecy bez
    problemu lalam i walilam kupsztala do nocnika ku wlasnemu
    zadowoleniu. Podobno kiedy probowano mi zakladac pieluche na noc -
    wierzgalam konczynami i darlam sie w nieboglosy protestujac
    skutecznie.
    Wniosek - pielucha byla dla mnie trauma, nie nocnik.
  • mama_kotula 05.08.08, 19:37
    >To ja chyba mam inaczej mozg zbudowany, bo w wieku 10 miesiecy bez
    >problemu lalam i walilam kupsztala do nocnika ku wlasnemu
    >zadowoleniu.

    Rozumiem, Peresiu kochana, że to doskonale pamiętasz? smile)

    > Podobno kiedy probowano mi zakladac pieluche na noc -
    > wierzgalam konczynami i darlam sie w nieboglosy protestujac
    > skutecznie.

    Podobno na Borneo są krowy, które dają różowe mleko smile)
    Słowo klucz - "podobno" smile

    --
    Wysprzątane mieszkanie to znak, że komputer Kotuli jest zepsuty.
  • peresia 05.08.08, 19:45
    Kotulciu kochanatongue_out, alez oczywiscie, ze nie pamietam, ale wiem to z
    opowiadan mojej rodzicielki.
    Wiesz, ja to w ogole wybryk natury jestem...podobno ;P

    Pozdrokiss
  • mama_kotula 05.08.08, 19:57
    peresia napisała:

    > Kotulciu kochanatongue_out, alez oczywiscie, ze nie pamietam, ale wiem to > z
    opowiadan mojej rodzicielki.

    Taa, ja z opowiadań mojej rodzicielki słyszałam, że w wieku roku już nie nosiłam
    pieluch wcale. Dopiero niedawno się wygadała, że owszem, pieluch nie nosiłam,
    ale jak nie zdążyła dopaść mnie z nocnikiem, to lałam w gacie aż miło. Do
    trzeciego roku życia big_grinDDDD

    > Wiesz, ja to w ogole wybryk natury jestem...podobno ;P
    No. Ja też. tongue_out

    > Pozdrokiss
    <cmok> kiss

    --
    - ...o ile wiem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
    - Nie - odparł oszołomiony Vimes. - Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym
    niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
  • guderianka 05.08.08, 21:17
    Kontrola ta rozwija się miedzy 1-3 rokiem zycia
    Być może u Ciebie zaczęła następowac ona wczesniej a
    dodatkowym "atutem" było mechaniczne wysadzenie.

    Tak czy inaczej nie zmienia to faktu,że mózg człowieka jest
    zbudowany tak a nie inaczej a brak kontroli mikcji po 3 roku życia
    może byc objawem chorobowym
    I to na pewno tak jest-a nie podobno wink
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • makurokurosek 05.08.08, 23:52

    > Tak czy inaczej nie zmienia to faktu,że mózg człowieka jest
    > zbudowany tak a nie inaczej a brak kontroli mikcji po 3 roku życia
    > może byc objawem chorobowym
    > I to na pewno tak jest-a nie podobno wink

    To chyba tym bardziej należy dziwić się autorce wątku, ze nie zainteresowała sie
    tym problemem wcześniej.Dziecko jest bardzo blisko dolnej granicy, a z
    wykonaniem badań nigdy nie czeka sie aż granica zostanie przekroczona
  • makurokurosek 03.08.08, 14:59
    > To prawda,że moze być to wygodne. Ale co złego w tej wygodzie jeśli
    > nikt na tym nie cierpi i nikt nie jest krzwydzony ?.

    Może to że wychowywanie dzieci nie polega na wygodzie. A jezeli ktoś jest
    wygodny i nawet nie chce mu sie dopasować do tempa rozwoju dziecka, to po co w
    ogóle sobie to dziecko robił. Autorka postu nigdy wcześniej nie próbowała nauki
    nocnikowania, ja nie krytykuje jej za to że jej trzylatek chodzi w pieluszce,
    ale za że nie chce jej sie podążyć za rozwojem dziecka, nie chce jej sie
    podejmować trudu nauki bo po co kiedyś przecież sie nauczy samo. Tylko dzieci ma
    sie nie po to by ulica je wychowała , lecz po to by samemu przekazać mu
    najważniejsze według nas prawdy i zasady.
  • mama_kotula 03.08.08, 15:05
    > Może to że wychowywanie dzieci nie polega na wygodzie.

    I tu dochodzimy do sedna sprawy, czyli do pokutującego mitu matki polki, która
    się musi upieprzyć po uszy, aby można było ją uznać za matkę w ogóle. Jak
    zamierza sobie cokolwiek ułatwić, wówczas powinna po kanałach chodzić.

    >Tylko dzieci ma sie nie po to by ulica je wychowała , lecz po to by samemu
    przekazać mu najważniejsze według nas prawdy i zasady.

    Makurokurosek, ale nie sądzisz, że to zdanie ma zbyt wielki kaliber, aby je
    odnieść, za przeproszeniem, do srania?

    Oczywiście, że należy sobie wychowanie dziecka ułatwiać tam, gdzie się da. I
    sranie/sikanie do takich kwestii należy. Realizować ambicje wychowawcze za
    pomocą nocnika? No sorry tongue_outP, wielkie mi osiągnięcie - zrzucona pielucha tongue_outP

    I oczywiście też, że są kwestie w wychowaniu tego dziecka, których ułatwiać nie
    warto (np. łatwiej ustąpić wrzeszczącej rykwie, niż przekonać ją - o takich
    sytuacjach mówię). I w takich przypadkach można realizować swoje ambicje - bo
    warto. I gra jest warta świeczki.


    --
    - ...o ile wiem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
    - Nie - odparł oszołomiony Vimes. - Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym
    niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
  • makurokurosek 03.08.08, 15:35
    po pierwsze kwestia sporna co jest ułatwieniem, srające w pieluchę dziecko, czy
    robiące to na kibelek. osobiście dla mnie ułatwieniem było gdy mała zaczęła
    robić grubsze potrzeby na kibelek, wówczas odpadła mi umazana kupą pupa.
    Druga kwestia i dla mnie najważniejsza matka nie patrzy na rozwój własnego
    dziecka i za nim nie podąża. Jeżeli sikanie w pieluch nie jest wynikiem
    niedojrzałości ,a wynikiem choroby czy wówczas nie byłoby to zaniedbanie ze
    strony matki. Czy naprawdę trzeba czekać na ostatnią chwile, czyli zbliżające
    sie rozpoczęcie roku przedszkolnego, czy nie lepiej obserwować dziecko i podążać
    za jego rozwojem. czy gdy wasze dziecko będzie uzdolnione plastycznie, to
    poczekacie aż sobie znajdzie jakieś zajęcia plastyczne czy może same zaczniecie
    szukać jakiegoś kursu odpowiedniego dla niej. Czy jezeli wasze dziecko nie
    będzie rosło to też będziecie czekały aż to minie czy moze udacie sie do
    specjalisty.
  • mama_kotula 03.08.08, 15:59
    makurokurosek napisała:

    > dla mnie najważniejsza matka nie patrzy na rozwój własnego
    > dziecka i za nim nie podąża. Jeżeli sikanie w pieluch nie jest wynikiem niedojrzałości ,a wynikiem choroby czy wówczas nie byłoby to zaniedbanie ze strony matki.

    Nie bardzo rozumiem.
    Znaczy uważasz, że profilaktycznie w wieku xxxx lat należy sprawdzić, czy dziecko aby nie jest chore? Czyli - jak dziecko ma półtora roku spróbować wysadzić na kibelek, i jeśli nie zajarzy, to zacząć się martwić?
    Ciężka sprawa w sumie. Po to są jakieś granice określone, aby wiedzieć, OD KIEDY się martwić, czy aby dziecka niesygnalizowanie potrzeb nie wynika z choroby. I tak, granicę w tym przypadku określono na 2- 3 lata - bardzo rozlegle, prawda? I z czegoś wynikają. Np. z danych statystycznych, badań naukowych (taaa, zaraz padnie argument o producentach pieluch). Więc jeśli dziecko lat 2 nie wykazuje chęci siadania na nocnik, to nie latam po lekarzach (bo może to jakaś choroba - ewentualnie przy okazji bilansu mogę zapytać), tylko czekam, bo WIEM, że granica kiedy dziecko POWINNO SYGNALIZOWAĆ, jest postawiona dalej. Po to te granice są.


    > czy gdy wasze dziecko będzie uzdolnione plastycznie, to
    > poczekacie aż sobie znajdzie jakieś zajęcia plastyczne czy może
    > same zaczniecie szukać jakiegoś kursu odpowiedniego dla niej.

    Przykład nietrafiony i nieanalogiczny. Dziecko nie jest w stanie znaleźć sobie zajęć, bo nie wie nawet, że takie coś istnieje. Natomiast kibel i załatwiającą tam sprawy matkę/ojca/rówieśników ma na co dzień.

    > Czy jezeli wasze dziecko nie będzie rosło to też będziecie czekały > aż to minie czy moze udacie sie do specjalisty.

    Przykład trafiony i analogiczny. Tak, jak istnieją normy określające, kiedy dziecko powinno sygnalizować potrzeby, tak samo istnieją normy dotyczące wzrostu - w tym przypadku siatki centylowe. I tak, jeśli dziecko będzie wychodzić poza siatki, pójdę do lekarza, aby przeprowadzić badania.
    W obu przypadkach opieramy się na jakichś normach. W przypadku korzystania z kibla - norma pt. "dziecko powinno umieć sygnalizować w wieku miesięcy xxxxx", w przypadku wzrostu - norma pt. siatka centylowa.



    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • makurokurosek 03.08.08, 16:14
    Gdyby moje dziecko w wieku trzech lat pomimo wcześniejszych prób odpieluchowanie
    nie kontrolował swoich potrzeb fizjologicznych zdecydowałabym sie na konsultacje
    i badania. O ile się nie mylę ty też nie czekałaś na taką odpowiedz do trzech
    lat tylko wcześniej udałaś sie z synem do lekarza. czyżbyś była nadopiekuńcza ?
  • mama_kotula 03.08.08, 16:41
    makurokurosek napisała:
    > O ile się nie mylę ty też nie czekałaś na taką odpowiedz do trzech
    > lat tylko wcześniej udałaś sie z synem do lekarza. czyżbyś była
    > nadopiekuńcza ?

    Cherie, od roku (ponad) ci piszę za każdym razem, że kontrolę czynności fizjologicznych mój syn miał opanowaną w wieku 2 lat, ale widzę, że nie dotarło.

    KONTROLĘ - czyli czuł parcie, umiał je zasygnalizować i powstrzymać przez jakiś czas. Opanował to w tydzień w wieku lat 2. Sam z siebie - po prostu pewnego dnia na wczasach, kiedy akurat biegał bez pampersa, ujął w dłoń siusiaka i nasikał (do brodzika, bo do ubikacji nie sięgał, a nocnika nie mieliśmy ze sobą tongue_outP). Wpadki zdarzały się przez ok. miesiąc. Dlatego uznałam zwrócenie się do lekarza za niezasadne, ponieważ OPANOWAŁ czynności fizjologiczne w ODPOWIEDNIM do tego wieku. Jeśli nie miałby ich opanowanych załóżmy do 2,5 roku, i nie wykazywałby zainteresowania, owszem, zwróciłabym się do lekarza, ale raczej przy okazji wizyty kontrolnej. Jeśli lekarz zapewniłby mnie, że układ moczowy dziecka dojrzewa do 3 lat - ok, następna wizyta za pół roku i przez ten czas nie zawracam sobie tym głowy.


    Sprawa kupy w pieluchę - czyli MIEJSCA, gdzie się wypróżnia, a nie samego aktu wypróżniania - to zupełnie inny temat, więc z łaski swojej, daruj sobie przytaczanie po raz n-ty w takich dyskusjach przykładu mojego syna, ponieważ opisany w tym wątku problem go nie dotyczył nigdy. Zresztą - ze sprawą kupy w pampersa nie biegłam specjalnie do lekarza, po prostu zapytałam psychologa i psychiatry przy okazji kolejnej wizyty kontrolnej, czy takie zjawisko może wystąpić i czy powinnam się szczególnie niepokoić.


    --
    Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę u psychiatry.
  • makurokurosek 03.08.08, 22:48
    Zresztą - ze sprawą kupy w pampersa n
    > ie biegłam specjalnie do lekarza, po prostu zapytałam psychologa i psychiatry p
    > rzy okazji kolejnej wizyty kontrolnej, czy takie zjawisko może wystąpić i czy p
    > owinnam się szczególnie niepokoić.

    Ale właściwie po co pytałaś skoro zgodnie z tym co piszesz dziecko do tego musi
    dorosnąć i nie ma sensu zawracać sobie tym głowy
  • mama_kotula 03.08.08, 23:02
    > Ale właściwie po co pytałaś skoro zgodnie z tym co piszesz dziecko do tego
    musi dorosnąć i nie ma sensu zawracać sobie tym głowy

    Powiedz mi, gdzie ja coś takiego napisałam wink

    Podpowiedź: pisałam o kontroli czynności fizjologicznych. Nie o zaburzeniu pt.
    kupa do pieluchy.
    A w sumie to masz rację. Dziecko musiało samo dorosnąć do zmiany miejsca
    wypróżniania się, ponieważ podejmowane w tym kierunku próby nic nie dały (system
    nagród, zmiana pozycji robienia - okazały się do niczego. w pewnym momencie
    palnęłam się w głowę i pomyślałam: wyżej dupy nie podskoczę, a mój syn ma pewne
    ograniczenia psychiczne, z którymi musi sobie sam poradzić).
    A lekarza zapytałam, bo było to dla mnie dziwne. Li i jedynie.

    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • makurokurosek 03.08.08, 16:19
    jeszcze jedno trzylatek to już dolna granica, która powoli powinna niepokoić
  • guderianka 03.08.08, 16:41
    Kotula pięknie odniosła się do tego co piszesz makurokurosku

    Ja-z i tego co widzę Kotula również-stoimy na pozycji obserwowania
    dziecka i wprowadzania go w świat i nowe umiejętności zgodnie z jego
    własnym idnywidualnym i niepowtarzalnym rytmem. Rytmem , sprawia że
    3latek może zacząć sikać do toalety gdy osiągnie własnie 3lata ,
    rytmem który nakazuje uczyć 2,5letnie dziecko liter i kolorów,
    rytmem dopasowanym do dziecka. A nie dopasowaniem dziecka do rytmu
    innych osób

    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • makurokurosek 03.08.08, 22:56
    Ale właściwie po co uczysz 2,5 latkę liter czy kolorów skoro zgodnie z tym co
    wczesnej napisałaś samo w odpowiednim czasie sie nauczy, wszak wszyscy domownicy
    używają na co dzień zarówno liczb jak i kolorów, tak jak i na co dzień
    korzystają z toalety. Skoro dziecko samo na podstawie własnych obserwacji
    powinno uczyć sie załatwiać potrzeby fizjologiczne do toalety(wszak twoim
    zdaniem próby tłumaczenia i zapoznawania z nocnikiem są zbędne ) to tak samo
    powinnaś mu pozwolić samemu poznawać kolory i litery. Czemu przy kolorach i
    literach nie pozostawiasz dziecku wolnej ręki
  • gaja78 03.08.08, 23:33
    makurokurosek napisała:

    > Ale właściwie po co uczysz 2,5 latkę liter czy kolorów skoro zgodnie z tym co
    > wczesnej napisałaś samo w odpowiednim czasie sie nauczy, wszak wszyscy domownicy
    > używają na co dzień zarówno liczb jak i kolorów, tak jak i na co dzień
    > korzystają z toalety.

    Ja też mam pytanie. Dlaczego nie uczysz liter i kolorów 6-miesięcznego dziecka ?

    Nikt nie napisał w tym wątku, że kompletnie nic nie robił w celu nauczenia dziecka załatwiania potrzeb na nocnik. Natomiast faktycznie w przypadku wielu 2.5-latków wysiłek jaki trzeba włożyć w tą naukę jest bliski pojęciu "nic" ;P Moje dziecko do takich należy. W temacie nocnika był totalny opór, aż pewnego pięknego dnia opór zniknął. Sam z siebie. Dzieko usiadło na nocniku. Miesiąc później dziecko samo przybiegło, usiadło na nocniku, załatwiło potrzebę, wzięło nocnik, wylało zawartość do toalety. A ja sie napracowałam że ho ho, pokazując RAZ całą procedurę, wycierając kilka kałuż z podłogi oraz powtarzając "siusiu robimy do nocnika" tongue_out

    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • makurokurosek 03.08.08, 23:46
    Ja nie popieram wysadzania półrocznych dzieci na nocnik.
    Nikt nie napisał w tym wątku, że kompletnie nic nie robił w celu nauczenia dzie
    > cka załatwiania potrzeb na nocnik. Natomiast faktycznie w przypadku wielu 2.5-l
    > atków wysiłek jaki trzeba włożyć w tą naukę jest bliski pojęciu "nic" ;P

    Jak widać nie koniecznie skora autorka postu po raz pierwszy zaczęła tłumaczyć
    trzylatce gdzie należy załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne i jakoś po pięciu
    tygodniach nauki stoi cały czas w tym samym punkcie
  • gaja78 04.08.08, 10:03
    makurokurosek napisała:

    > Ja nie popieram wysadzania półrocznych dzieci na nocnik.
    > Nikt nie napisał w tym wątku, że kompletnie nic nie robił w celu nauczenia dzie
    > > cka załatwiania potrzeb na nocnik. Natomiast faktycznie w przypadku wielu
    > 2.5-l
    > > atków wysiłek jaki trzeba włożyć w tą naukę jest bliski pojęciu "nic" ;P
    >
    > Jak widać nie koniecznie skora autorka postu po raz pierwszy zaczęła tłumaczyć
    > trzylatce gdzie należy załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne i jakoś po pięciu
    > tygodniach nauki stoi cały czas w tym samym punkcie

    Po pierwsze dziecko nie ma 3 lat, tylko 2 lata i 7 miesięcy. 5 miesięcy to duża
    różnica.

    Po drugie - dziecko autorki wątku prawdopodobnie nie radzi sobie jeszcze z
    kontrolowaniem potrzeb fizjologicznych i tyle. Jak będzie gotowe - może za
    miesiąc, może za dwa - nauka pójdzie błyskawicznie.

    Cały czas wypowiadasz się ze stanowiska: dziecka ma sikać do nocnika wtedy,
    kiedy ja uznam, że powinno to robić. Zakładasz wciąż błędnie, że kontrolowanie
    potrzeb fizjologicznych jest czymś, czego można się nauczyć w dowolnym momencie,
    sprawnością, na którą trzeba zapracować. To tak nie działa. To organizm dziecka
    poza świadomością osiąga dojrzałość do samokontroli. I dopiero gdy tą dojrzałość
    osiągnie - niezależnie od rodzica oraz dziecka woli, nauka nocnikowania może
    przynieść efekty.

    Czekam na odpowiedź, dlaczego nie uczysz niemowlaka rozpoznawania liter wink
    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • makurokurosek 04.08.08, 10:58
    Po pierwsze dziecko nie ma 3 lat, tylko 2 lata i 7 miesięcy. 5 miesięcy to duż
    > a
    > różnica.

    jak juz jesteś tak dokładna, to dziecko autorki ma 2 lata i 10 miesięcy
  • gaja78 04.08.08, 11:24
    makurokurosek napisała:

    > Po pierwsze dziecko nie ma 3 lat, tylko 2 lata i 7 miesięcy. 5 miesięcy to duż
    > > a
    > > różnica.
    >
    > jak juz jesteś tak dokładna, to dziecko autorki ma 2 lata i 10 miesięcy

    A rzeczywiście, zwracam honor smile
    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • makurokurosek 03.08.08, 23:49
    Nikt nie napisał w tym wątku, że kompletnie nic nie robił w celu nauczenia dzie
    > cka załatwiania potrzeb na nocnik.

    Owszem autorka postu
  • a_gurk 04.08.08, 00:53
    Popieram. JA pierwsze proby nosnikowania mojej córki podjęłam przed
    ukończeniem przez nią 1 roku. Nie protestowała zbytnio ale i nie
    była zachwycona. Później przeprowadzalismy sie pare razy i gdy po
    dwóch miesiącach próbowałam ją posadzić na nocnik, córa zdecydowanie
    odmówiła. A jest kobitką upartą i z charakterem. No i co, miałam ją
    siłą na tym nocniku trzymać, a dziecko miało mi sie wić w rekach,
    wrzeszczeć i płakać? Załatwianie potrzeb fizjologicznych powinno się
    wiazać z czymś miłym (cisnie mnie w pecherzu, zrobię siusiu, ulży
    mi), a nie męka i przymusem (zewnetrzym, bo mama każe). Kolejne
    ponawiane próby, od czasu do czasu, pokazywały jedynie że córa w
    dalszym ciagu woli pieluchy. Oczywiście były tłumaczenia,
    pokazywanie siusiajacych lalek, załatwiajacej sie do toalety mamy,
    czytanie na ten temat książek, puszczanie bez pieluchy itp. Po
    ukończeniu przez moja córę 2 lat i 3 miesiecy odwiedziła nas
    ponownie moja mama i była okropnie zdegustowana (rok wcześniej
    zreszta równiez, tylko trochę mniej), że maleńka nie korzysta
    jeszcze z nocnika "bo ja was sadzałam jak mieliście po kilka
    miesięcy..." itp. itd. Oczywiście zmuszała swoja wnuczkę do
    siedzenia na nocniku, na co ona reagowała wrzaskiem i strachem. Na
    widok nocnika zaczynała dostawać spazmów. No i co? Mama wyjechała,
    córkę uspokoiłam (jak nie będziesz już chciała pieluchy, to daj
    znac, nie chcesz robić do nocnika, nie musisz, wezmę nocnik z
    twojego pokoju i postawię w łazience, mama cię kocha i szanuje twoją
    decyzję itp.). Cierpliwie czytałam stosowna bajkę o lewku robiącym
    do nocnika. Ok. miesiaca po odjeździe babci córcia odmówiła
    kategorycznie nałożenia jej w dzień pieluchy, zakładałam jej tylko w
    nocy (zdarzały się jej niemal codzienne wpadki). Po kolejnym
    miesiącu przestałam używać pieluch równiez w nocy. Nie
    musiałam "łapać" siuśków, nie miałam problemów z nawykowym
    zaparciem, no i trwało to wszystko dosyć szybko. Ech, czy wszystkie
    dzieci rozwijają się wzorcowo, szablonowo i książkowo? Każde jest
    inne. Na temat uczenia nocnikowania u niemowląt przeczytałam wiele
    negatywnych opinii m.in. z pism poświeconych dzieciom. Nie podam
    artykułów (ww. przeprowadzki). Może tzw. wysadzanie od pierwszych
    dni życia rzeczywiscie proces przyspiesza (staje się to dla dziecka
    tak naturalne jak kąpiel czy regularne mycie rąk), jest jednak dyżym
    wyzwaniem dla matek (noszenie, trzymanie dziecka- kręgosłup, miejsce
    wyprózniania i czas np. podczas podróżowania, na spacerze,
    samopoczucie dziecka- obsikanie ubrania w razie spóźnienia). Chyba
    jednak wolę poczekac na dojrzałość i samodzielnosć pociechy.
  • guderianka 04.08.08, 08:55
    makurokurosek napisała:

    > Ale właściwie po co uczysz 2,5 latkę liter czy kolorów skoro
    zgodnie z tym co
    > wczesnej napisałaś samo w odpowiednim czasie sie nauczy,

    Ja tak napisałam?Ha ha! Ale masz złotko wyobraźnię big_grin
    Napisałam o czekaniu na moment , w którym dziecko się zainteresuje i
    na rozpoczęcie wszelkich nauk (czy to srania czy czytania)właśnie
    wtedy. Pliis-czytaj ze zrozumieniem, postaraj się chociaż bo z tego
    co widzę to i w Kotuli postach wyczytujesz nowe treści
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • mama_kotula 02.08.08, 19:33
    >Uważam wynalezienie pampersów za wielką krzywdę wyrządzoną >dzieciom. One
    raczej służą tylko wygodzie dorosłych.

    O! A co rozumiesz pod pojęciem "krzywda" w tym przypadku? wink)

    Zuzik, ja rozumiem, że nie było cię stać na pampersy i to nie jest śmieszne, ale
    dorabianie do tego ideologii - jest śmieszne smile


    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie
    różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • sir.vimes 05.08.08, 19:09
    One raczej służą tylko wygodzie
    > dorosłych.

    I zaobserwowałam to także na własnym przykładzie - dopóki dziecko było w tetrach
    - przewijałam je po każdym siknięciu, czasem po prostu siusiało do umywalki , bo
    gdy dziecko w tetrze wisi ci na brzuchu nie przegapisz nawet pierwszego "chlustu".

    Pupa była idealnie zdrowa, skóra ładna.

    W pampersie - łatwiej , nawet niecelowo, zostawic dziecko na dłuzej w zasikanej
    pielusze (a bzdura jest, ze skóra w pampersie oddycha, sik znika itp). Kilka
    razy zdarzyły sie jakieś zaczerwienia itp.

    Poszliśmy na kompromis - pampers na wyjście z ograniczona możliwością
    przewijania, tetra po domu, na działce itp.

    Efektem był brak problemów ze skórą.


    U dzieci tylko pampersowych nie widziałam przypadku w którym nie byłyby
    konieczne maści do leczenia podrażnień.
  • mama_kotula 05.08.08, 20:03
    > U dzieci tylko pampersowych nie widziałam przypadku w którym nie
    > byłyby konieczne maści do leczenia podrażnień.

    A ja nigdy nie widziałam emu na własne oczy, a dopuszczam możliwość, że istnieją wink

    I odwrotnie - nie widziałam jeszcze dziecka używającego tetry, które by chociaż
    raz nie miało odparzonego tyłka. Co nie znaczy, że nie dopuszczam, że takie
    istnieją.

    Co do dziecka wyłacznie pampersowego wyjątkiem od twojej teorii jest mój synek
    smile. Co więcej - nie stosowałam nigdy kremu "pod pieluszkę", ani oliwki, ani
    pudru, ani nic big_grin

    --
    "Ty nie marudź tylko słuchaj Kotuli, ona jest stara wielodzietna
    patologia z tradycjami, wie co mówi!wink" - by Dlania
  • sir.vimes 05.08.08, 20:28
    Bardzo się cieszę, że można w pampersach unikną podrażnień.

    Może to kwestia nie tylko pampersów ale też rodzaju skóry mojego dziecka -
    wybitnie wrażliwej, po mnie.

    > I odwrotnie - nie widziałam jeszcze dziecka używającego tetry, które by chociaż
    > raz nie miało odparzonego tyłka. Co nie znaczy, że nie dopuszczam, że takie
    > istnieją.
    Ja widziałam. U siebie w domusmile
  • guderianka 05.08.08, 21:09
    Starsze dziecię było w tetrze tylko 3 mce-czyli tyle co nic ale
    nabawiło się pieluszkowego zapalenia skóry i musiało leżeć całymi
    dniami nago i lać pod siebie
    Mialo kilka razy odparzenia w pieluszcze typu pampers. Kilka razy na
    5lat uzywania takowych pieluch. Odparzenia niewielkie,które
    schodziły po przesmarowaniu sudocremem. Teraz śpi w pieluchach dla
    dorosłych które są tak gó..ane że płakać się chce. Nie mają wkładu
    chłonnego, śmierdzą. Na 3 lata uzywania po 8 -11 godzi na dobę ani
    razu nie było zaczerwienienia

    Młodsze dziecię było w pieluchach non-stop do ok 24mca zycia -i
    również nigdy nie mialo odparzeń

    Może być tak,że odparzenia powstaja przez zaniedbanie rodziców ale
    może byc tak, że dzieci mają po prostu ku nim indywidualne skłonności
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • gaja78 05.08.08, 20:07
    sir.vimes napisała:

    > U dzieci tylko pampersowych nie widziałam przypadku w którym nie byłyby
    > konieczne maści do leczenia podrażnień.

    Ja mam takie dziecko 2.5-miesięczną dziewczynkę. Być może to zasługa jej
    fizjologii - robi kupę raz na dwa dni, w pierwszym miesiącu robiła raz na
    tydzień. Nie miała jeszcze najmniejszego odparzenia, nawet podczas upałów.

    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • sir.vimes 05.08.08, 20:30
    >
    > Ja mam takie dziecko 2.5-miesięczną dziewczynkę. Być może to zasługa jej
    > fizjologii - robi kupę raz na dwa dni, w pierwszym miesiącu robiła raz na
    > tydzień

    To rzeczywiście ciekawą ma fizjologiąsmile Niektóre dzieciaki przecież non stop
    defekują w jej wieku.

    Fajnie, na spacer można wyjśc na bardzo długo bez planowania miejsca do
    przewinięciasmile

  • gaja78 05.08.08, 22:49
    sir.vimes napisała:

    > To rzeczywiście ciekawą ma fizjologiąsmile Niektóre dzieciaki przecież non stop
    > defekują w jej wieku.
    > Fajnie, na spacer można wyjśc na bardzo długo bez planowania miejsca do
    > przewinięciasmile

    Nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy wink Zwłaszcza w tym pierwszym miesiącu było
    po prostu cudnie. Darii przytrafiło się trawienie bezresztkowe. Do dziś, jak
    załatwia się raz na 2 dni, kupa to obfitych raczej nie należy, więc nie ma
    problemu podczas długich wyjść smile


    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • lila1974 06.08.08, 00:07
    > U dzieci tylko pampersowych nie widziałam przypadku w którym nie
    byłyby
    > konieczne maści do leczenia podrażnień


    Moje dziewczynki mimo zakładanych pampersów NIGDY nie miały
    podrażnionej skóry.
    --
    "Mama szczęśliwa, to mama trochę leniwa"
    Koni i Kornelka
    zapraszam na forum Pędraki 2004
  • arioso1 06.08.08, 14:05
    MOJE WYŁĄCZNIE NA PAMPERSACH nigdy nie miały ani krosteczki na tyłku.
    moje dzieci nie nosily pieluch dłuzej niz do 2 roku,ale skoro twoja
    ma 3 i nosi to widocznie nie jest jeszcze gotowa na rozstanie z
    pieluchą
    nie zabieram natomiast głosu w sprawie za czy przeciw
    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/arioso1.html
  • makurokurosek 02.08.08, 18:43
    oczywiście masz racje. Tylko matka nigdy wcześniej nie podejmowała próby
    pozbycia sie pieluchy u dziecka. Możliwe, że zbyt dosłownie zrozumiała słowa,
    tak często przytaczane przez psychologów ze dziecko musi dorosnąć do tej
    czynności. Oczywiście nikt nie neguje tych słów ale dorosnąć to nie oznacza, że
    samo pewnego pięknego dnia zdejmie pieluchę i bez słowa tłumaczenia uda sie do
    toalety aby zrobić co trzeba, a następie umyje rączki.
  • novalee1 03.08.08, 17:13
    Corka ma 2 lata i 7 miesiecy.Nocnik kupiony juz z rok
    temu.Probowalam stopniowo przyzwyczajac,najpierw nosila na
    glowie,siadala w ubraniu itp.Jednak nie przejawiala wiekszego
    zainteresowania,pomimo iz od dawna wie,do czego sluzy
    nocnik,pokazywalam jej na lalkach i misiach,na
    fotografiach,ksiazeczkach - nie chce siadac,kazda proba jej sadzania
    konczy sie jej placzem i uciekaniem.Jest lato,wiec w dzien puszczam
    ja bez pieluchy,ale moge tylko do 17 kiedy jestesmy same,bo maz
    panikuje o stan naszych dywanow itp.Do konca tego miesiaca musze ja
    odpieluchowac,bo naprawde sie juz martwie.
    --
    "wszystko to co najgorsze mozesz zamienic na najlepsze, jesli tylko
    chcesz"

    www.youtube.com/user/freestylerka
  • zuzik30 03.08.08, 20:44
    Tak się składa, że jestem lekarzem i na zajęciach z pediatrii nie
    słyszałam ANI JEDNEGO POZYTYWNEGO KOMENTARZA na temat pampersów.
    Raczej wszyscy (widząc mnie w ciąży) powtarzali, żeby ich nie
    zakładać, bo dziecko siedzi w mieszaninie własnych odchodów, a
    bakterie aż klaszczą z uciechy. Potem mogą zacząć się problemy z
    drogami rodnymi i moczowymi - zwłaszcza u dziewczynek. Pomijam fakt,
    że dziecko nie czuje kiedy zrobi siusiu - a więc skąd ma mieć
    motywację, zęby siadać na nocnik? Prawa natury tego nie
    przewidziały. Podstawą nauki jest konsekwencja przyczynowo-skutkowa,
    którą w przypadku pampersów trudno znaleźć.
  • verdana 03.08.08, 20:54
    Prawa natury nie przewidziały żadnych pieluch w ogóle. Pieluchy
    tetrowe przesiąkają natychmiast - a wiec, aby dziecko nie bylo
    wielokrotnie w nocy budone i przewijane stosowalo się ceratki.
    Odparzenia byly po stokroć gorsze niż przy pampersach.
    natura przewidziała, ze dziecko będzie kladzione na ziemi z gołą
    pupą - niegdys dziecko kladziono w popiele lub na sianie. Polecasz?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • vharia 03.08.08, 21:07
    I to jest prawda. Wyraźnie widać też drastyczne przesunięcie
    średniej wieku używania nocnika przy przejsciu od dzieci "tetrowych"
    do pampersowych. Oczywiście mozna podejśc do tego na zasadzie "i co
    mi to za różnica czy w wieku 1,5 czy 2,5. I masa pań tak podchodzi,
    co powyżej widać. Ja się jednak zgadzam całkowicie, że
    przesiadywanie we własnych odchodach oraz zaklajstrowanie plastikiem
    całego podwozia o ile NIE MUSI to MOŻE pociągnąć bardzo złe skutki
    zdrowotne. Samo w sobie nie jest wiec powodem do zachwytu.

    Problem w tym, że wiek, w jakim dziecko "załapało" o co chodzi bywa
    wprost odnoszony do jego bystrości umysłu i ogólnej pojętności.
    Matki (uogólniając) konkurują w tej dziedzinie. Dlatego te, które
    nauczyły szybciej potrafia sie nieźle napuszyć i zgóry potraktować
    resztę. Za to te "późniejsze" ze wszystkich sił starają sie wykazać,
    jaka to głupota tak stresowac dziecko, tracić czas i wywoływac
    traumy, skoro wystraczy 2,5 latka posadzić i powiedzić o co chodzi-
    i on za 2 dni będzie extra sikał do nocnika lub sedesu. Jak widać z
    gównego postu- niekoniecznie.

    Żeby nie było: pierwsze dziecko (tetera z powodu totalnego braku
    kasy a nie dla ideologii)- nocnik 1 rok i 9 mscy bez problemu,
    drugie dziecko (pampersy)- ok. 2,5 roku po upierdliwej nauce i
    dopiero "zdejmujemy pieluchę i lejemy po nogach" podziałało.
    --
    PIS papa.
  • verdana 03.08.08, 21:12
    U mnie tetrowe pierwsze - miedzy 1,5 roku a 2 lata, bo pranie często
    reczne, tetrowe drugie ok dwoch klat (ale to dziewczyna, więc
    wczesniej) i pampersowe trzecie - 2,5.
    Tele, ze to odpieluchowane najwczesniej, przy sporym nacisku
    rodziny, sadzane na nocniczek wiele razy dziennie mialo klopoty cale
    lata z moczeniem niocnym. Jak mnie pouczano, moczenie nocne
    wystepuje częściej u dzieci, gdzie nauka robienia na nocnik
    wyprzedzała umiejetnosci dziecka i stresowała je.
    Wsrod kolegow mego najstarszego moczenie nocne i wpadki w dzień w
    starszym wieku były chyba jednak powszechniejsze niż obecnie - o tym
    też warto pamietac. To nie jest naukowe porownanie, ale chocby
    obserwacje rówieśnikow w przedzkolu - w grupie najmlodszego 'wpadki"
    byly bez porownania rzadsze, a i zalecenia inne. Gdy najstarsze były
    w przedszkolu musiały mieć komplet, albo i dwa na zmiane. U
    najmlodszego takich zaeceń ogólnych już nie dawano.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • guderianka 03.08.08, 21:20
    U mnie-starsze się nie liczy bo ma chory pęcherz
    Młodsze- sadzane na nocnik w momencie gdy wykazalo zainteresowanie
    toaletą. Ma niespełna 2,5 roku
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • makurokurosek 03.08.08, 23:29
    Gdy najstarsze były
    > w przedszkolu musiały mieć komplet, albo i dwa na zmiane. U
    > najmlodszego takich zaeceń ogólnych już nie dawano

    Moja corka od września idzie do przedszkola i na pierwszym spotkaniu 30 czerwca
    usłyszałam, ze dziecko musi mieć nie jedno lecz co najmniej trzy cztery komplety
    zmienne
  • mama_kotula 03.08.08, 23:44
    >Gdy najstarsze były w przedszkolu musiały mieć komplet, albo i dwa na zmiane. U
    najmlodszego takich zaeceń ogólnych już nie dawano.

    U nas nadal zalecenie jest. Bardzo się przydało, gdy syn mój z nagła dostał
    galopującej biegunki.
    Ale prawda jest taka, że gatki i spodnie zalegają miesiącami w szafce (za to
    koszulki wymieniam co 2-3 dni, bo gamoń nie jest w stanie zjeść, aby się nie
    wypaprać jak nieboskie stworzenie - zaburzenia koordynacji motorycznej).

    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • verdana 04.08.08, 08:13
    Ale Wy mowicie o maluchach - a w zerówce mojego najstarszego takze
    potrzebne byly dzieciom zapasowe majtki. Mam wrazenie, ze teraz to
    raczej rzadkość, nie norma.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • guderianka 04.08.08, 09:12
    verdana napisała:

    > Ale Wy mowicie o maluchach - a w zerówce mojego najstarszego takze
    > potrzebne byly dzieciom zapasowe majtki. Mam wrazenie, ze teraz to
    > raczej rzadkość, nie norma.

    Trudno mi określić co jest normą a co rzadkością. Faktem jednak
    jest, że w zerówce do której chodziła moja córka niektóre dzieci
    miały w szatni zapasowe kompelty majtek (zerówka publiczna, nie
    integracyjna)
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • e_r_i_n 07.08.08, 08:58
    Ależ bzdura. Jak to dziecko "nie czuje kiedy zrobi siusiu"? Raczej tego typu
    czynności objawiają sie nie tylko mokrym tyłkiem.
    Moje dziecko ani razu nie miało na tyłku pieluchy tetrowej, a z pampersów
    zrezygnowało (samo) maja rok i 10 mcy.
    Drogi moczowe i wszystko inne (w tym brak odparzen) w porządku.
    Jesli ktos traktuje pampersa jako 'zero problemu z przewijaniem przez n godzin',
    to faktycznie, wyrzadza dziecku krzywde. IMO wieksza jest tetra + ceratka.
    --
    (Przy)biegli rewidenci
    Bliżej niż dalej
  • mama-ewa1 05.08.08, 14:58
    Witajcie, prawie wszystkie drogie mamy, po części macie rację. Do
    nauki kontrolowania swoich potrzeb fizjologicznych dziecku
    potrzebny jest spokój dorosłych i ich wolny czas. Mój obecnie 4,5
    latek tuż przed 2. urodzinami zaczął wołać siusiu i przynosił sobie
    nocniczek. "Nauka" trwała jakieś tydzień bo wtedy byłam w domu na
    zwolnieniu lekarskim. W nocy jeszcze długo uzywalismy pieluch.
    Za to z kupką były duuużeeeee problemy, robił tylko w pampersa, tak
    było do czasu jak miał 2 i 10 mcy i wróciłam po drugim
    macierzyńskim do pracy. Zaczęły się zatwardzenia na tle
    emocjonalnym, żadne leki nie pomagały, jak mama w wekeend było w
    domu to było OK a w tygodniu raz na 4-5 dni z płaczem robił kupke.
    TRochę pomogło kiwi i większe zainteresowanie Juniorem, po około
    pól roku wyszlismy z tego.
    Mój drugi synuś w czerwcu skończył 2 latka i wtedy wyjechalismy na
    2 tygodnie nad morze. Siusianie na piasek a kupkę potrafił usiąść i
    zrobić do wiaderka. Także nie ma dwóch jednakowych przypadków.
    Współczuję takiej pani doktor ale mało jest innych.
    Powodzenia
  • woman-in-love 05.08.08, 15:14
    dziękuję, skarbie i życzę powodzenia w dalszym krzewieniu kultury
    pampersa
  • guderianka 05.08.08, 15:22
    Kochanie, nie ma za co wink
    Na przyszłość polecam więcej czegoś , co nazywa się złoty środek
    oraz...zgłębienia wiedzy medycznej dotyczącej mechanizmów działania
    ludzkiego ciała
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • woman-in-love 05.08.08, 15:37
    jak widać, nie na wiele ci się ta wiedza przydaje, bo rezultat
    jest ...no...powiedzmy...pampersowy
  • guderianka 05.08.08, 18:40
    woman-in-love napisała:

    > jak widać, nie na wiele ci się ta wiedza przydaje, bo rezultat
    > jest ...no...powiedzmy...pampersowy

    Oto komentarz w obliczu faktów naukowych
    A wystarczyło powiedzieć: byc może masz rację, nie znam się,
    sprawdzę i podyskutujemy itp. Ale nie ma to jak klapki na oczach..
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • titta 13.08.08, 01:00
    Ciekawe, ze za czasow pieluch tetrowych te "fakty naukowe" byly
    troche inne. Dopiero pampers przesunal wiek kontroli zwieracza...

    Z drygiej strony za chiny nie moge pojac co komu przeszkadza
    pampers na cudzym tylku (o ile go zmieniac nie musi wink i po co w tej
    dyskusji tyle nerwow...
  • gaja78 13.08.08, 11:03
    titta napisała:

    > Ciekawe, ze za czasow pieluch tetrowych te "fakty naukowe" byly
    > troche inne. Dopiero pampers przesunal wiek kontroli zwieracza...

    Czyli jaki ?
    Masz jakieś źródła z tamtych lat ? Przykłady z książek medycznych ? Bo z tego co
    ja wiem 30 lat temu medycyna na ten temat twierdziła to samo, co i teraz. Tyle
    że przepływ informacji był mniejszy i największy autorytet w takich sprawach
    miała babcia w rodzinie. Moja mama na przykład twierdzi, że gdy została młodą
    mamą, w środowisku szpitalnym gdzie pracowała wszyscy twierdzili, że dziecko
    zdobywa umiejętność kontroli nad siuśkami dużo później, niż się dziecko
    wysadzało. Ale co z tego - babcia wiedziała lepiej a poza tym pieluchy trzeba
    było prać.

    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • guderianka 13.08.08, 15:31
    > titta napisała:
    >
    > > Ciekawe, ze za czasow pieluch tetrowych te "fakty naukowe" byly
    > > troche inne. Dopiero pampers przesunal wiek kontroli zwieracza...


    Inne? czyli jakie>?
    Proszę podać cytat, źródło i rok wydania pozycji naukowej
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • woman-in-love 14.08.08, 14:27
    dopóki tam jest - sprawa prywatna, ale potem z tyłka przechodzi do
    kosza na śmieci, potem do kontenera i - na smietnisko. Kilka ton
    pampersów na jednego niemowlaka/przedszkolaka.
    Zostawmy pampersy tym, którzy rzeczywiście nie panuja nad
    zwieraczami: obłoznie chorym, starym, sparalizowanym. Takiej osoby
    nie da się "wysadzić". Pampers jest koniecznością.
    czy myslicie czasem o degradacji środowiska? Co odp[owiecie kiedyś
    swoim dzieciom, które będą w prezyszłości pytać o różne rzeczy.
    Czy pokazałybyście za kilka lat dzisiejsz waszed wpisy o wyższości
    czytania książek nad zajęciem się sprawą własnego dzicka -
    nauczeniem go, że siusiu i kupę mozna robić do toalety i to już
    bardzo wcześnie?
  • gaja78 14.08.08, 14:35
    woman-in-love napisała:

    > dopóki tam jest - sprawa prywatna, ale potem z tyłka przechodzi do
    > kosza na śmieci, potem do kontenera i - na smietnisko. Kilka ton
    > pampersów na jednego niemowlaka/przedszkolaka.
    > Zostawmy pampersy tym, którzy rzeczywiście nie panuja nad
    > zwieraczami: obłoznie chorym, starym, sparalizowanym. Takiej osoby
    > nie da się "wysadzić". Pampers jest koniecznością.
    > czy myslicie czasem o degradacji środowiska? Co odp[owiecie kiedyś
    > swoim dzieciom, które będą w prezyszłości pytać o różne rzeczy.
    > Czy pokazałybyście za kilka lat dzisiejsz waszed wpisy o wyższości
    > czytania książek nad zajęciem się sprawą własnego dzicka -
    > nauczeniem go, że siusiu i kupę mozna robić do toalety i to już
    > bardzo wcześnie?

    ło matko, takiego kiepskiego trolla to tu dawno nie było ...
    --
    Alicja
    Daria
    Foty
  • mama_kotula 14.08.08, 21:51
    gaja78 napisała:
    > ło matko, takiego kiepskiego trolla to tu dawno nie było ...

    Uhm, dawno. Jeśli to jedno z wcieleń mojej ulubionej Czekoli, to zdecydowanie
    obniżyła loty, szkoda.

    Ale odpowiem na pytanie trollinki: tak, powiem dzieciom, że wolałam czytać
    książkę niż zajmować się uczeniem go nawyku sikania do zlewozmywaka. Jestem
    przekonana, że dzieci nie będą miały do mnie pretensji. Bo one też wolą czytać,
    niż robić rzeczy w ich pojęciu bezsensowne. Ale my po prostu jesteśmy dziwną
    rodziną tongue_out

    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • mama_kotula 14.08.08, 22:14
    guderianka napisała:

    > Kotula-wepchałaś się przede mnie ze swoim postem wink

    O przepraszam uniżenie, pod Gają chciałam się podpiąć, nooo smile

    --
    "Kotula ty betonie" - by Wieczna_Gosia
  • guderianka 14.08.08, 21:31
    woman-in-love napisała:

    > dopóki tam jest - sprawa prywatna, ale potem z tyłka przechodzi do
    > kosza na śmieci, potem do kontenera i - na smietnisko. Kilka ton
    > pampersów na jednego niemowlaka/przedszkolaka.
    > Zostawmy pampersy tym, którzy rzeczywiście nie panuja nad
    > zwieraczami: obłoznie chorym, starym, sparalizowanym. Takiej osoby
    > nie da się "wysadzić". Pampers jest koniecznością.
    > czy myslicie czasem o degradacji środowiska? Co odp[owiecie kiedyś
    > swoim dzieciom, które będą w prezyszłości pytać o różne rzeczy.
    > Czy pokazałybyście za kilka lat dzisiejsz waszed wpisy o wyższości
    > czytania książek nad zajęciem się sprawą własnego dzicka -
    > nauczeniem go, że siusiu i kupę mozna robić do toalety i to już
    > bardzo wcześnie?

    Fajnie że masz pasję. Nikt tego nie neguję Ale pozwól by kazdy dbał
    o swoje środowisko w sposób mu dostępny i kóry nie koliduje mu z
    codziennym życiem. Poza tym-jest pampers pampersowi nie rówbny, są
    równiez pieluchy eko prawda?

    A co do twojego pytania-tak pokazałabym dziecku, dlaczegoż by nie?
    Miałoby przy okazji ciekawą lekcję tolernacji, konwersacji,
    popierania wywodów faktami a nie mitami oraz dowód na to, że żaden
    fanatyzm nie jest zdrowy, że popadanie w skrajności może szkodzić

    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • peresia 14.08.08, 22:51
    woman-in-love napisała:
    > czy myslicie czasem o degradacji środowiska?

    Przepraszam, a w czym pierzesz ubrania i pieluchy?
    Do rzeki z nimi chodzisz i o kamień uderzasz?
    Jakim żelazkiem prasujesz? No...chyba nie elektrycznym, skoro taką
    zwolenniczką ekologii jesteś...

    Nie jestem zwolenniczką czterolatka w pampersie, ale urabianie
    ekologicznej pampersowej ideologii w tych czasach jest conajmniej
    śmieszne...
  • makurokurosek 05.08.08, 16:22
    a ja nie do końca rozumiem dlaczego współczujesz autorce lekarza. O ile pamiętam
    lekarzy rodzinnych wprowadzono w celu polepszenia kontaktu pacjent - lekarz.
    Lekarz rodzinny przez fakt, że jest lekarzem pierwszego kontaktu ma większe
    możliwości zwrócenia uwagi na coś niepokojącego, znając pacjenta i historię jego
    choroby może szybciej zareagować. W tym przypadku lekarz zareagował na to co
    według niego jest nie tak, owszem mógł to zrobić bardziej delikatnie, mógł
    zacząć od rozmowy i wybadanie co jest przyczyną takiego stanu rzeczy, ale tego
    nie zrobił. Po pierwsze każdy może zareagować zbyt emocjonalnie i zbyt ostro, po
    drugie jeżeli jest to lekarz rodzinny mający stały kontakt z dzieckiem to może
    jego reakcja nie wynikała z niczego.
  • makbyt 06.08.08, 18:49
    Moja córka w wieku 2 i 10 miesięcy też chodziła w pieluszce.
    Niestety jak jej ściągałam potrafiła wstrzymaywać siku nawet do 8
    godzin. Albo kładła się i rozkładała nogi i błagała mnie żebym
    nałożyła jej pieluchę. To był koszmar. Latała po tesco i mówiła że
    kocha pieluchy, spała z pieluchami. Każda moja rozmowa o odrzuceniu
    pieluch powodowała jeszcze większe jej zaangażowanie w niepozbycie
    się pieluch. Do odrzucenia pieluch zmusiła ją niania a ja po prostu
    byłam konsekwetna i się nie ugiełam. Nie było już mowy o założeniu
    pieluch. Etap pieluch był zamknięty.
    --
    Nigdy sygnaturka nie wychodzi mi za pierwszym razem, za drugim ,
    trzecim .... itd zresztą też mi nie wychodzi.
  • makurokurosek 06.08.08, 20:04
    jeżeli tak długo potrafiła wstrzymywać siku więc kontrole zwieraczy miała
    opanowana perfekt i to prawdopodobnie sporo wcześniej.
    Jak dla mnie za późno zdecydowaliście się na ten krok i jak widać przeoczyliście
    moment gdy wasza córka była gotowa na niego
  • mallard 20.08.08, 08:40
    on-na napisała:

    > [...] usiłuję nauczyć dziecko nocnikowania...

    A pićku to już kubkuje, czy jeszcze butelkuje?

    Grrr, nie cierpię żargonów!
    Ale to mój problem... wink

    Pozdrawiam i życzę sukcesu w odchodzeniu od PAMPA

    --
    Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!

    fotoforum.gazeta.pl/3,0,597179,2,1.html
  • on-na 20.08.08, 14:34
    Och, ale rozpętałam burzę! Ile mam się wypowiedziało: pro- i anty-
    pampersowych oraz purystek językowych... Spieszę Was uspokoić: od 7
    dni moje dziecko chodzi na sedes. Z dnia na dzień, po kolejnej
    przemowie, jak to fajnie chodzić bez pieluchy i że już z niej duża
    dziewczynka: sama z siebie poprosiła, że ona chce "na sedes tylko,
    na nocnik nie". Zaprotestowała też stanowczo przeciwko nakładce na
    sedes. Wdrapuje się po małym taborecie, kilka sekund oczekiwania i
    radosny pisk: "Oooo, leci, leci!".
    Oczywiście: wpadki są, wczoraj panie w przedszkolu musiały ją
    przebierać, ale jesteśmy na dobrej drodze.
    Aha, ktoś chyba stwierdził, że teraz nagle zabrałam się za naukę
    chodzenia na nocnik, kiedy zbliża się rok szkolny i boję się, co na
    to panie powiedzą... Cóż, moje dziecko chodzi do małej placówki (10
    dzieci w grupie) już ponad rok (przyjmują tam już 2latki) i nikt z
    wychowawców absolutnie nie prawił mi morałów, że "już
    trzeba", "najwyższy czas" itd. Nikt na mnie presji nie wywierał. Po
    prostu wydawało mi się, że już pora, no i rzeczywiście smile Tylko, że
    mała sama musiała do tego dojść. A że lekarka zwróciła uwagę w
    niedelikatny sposób i mogła to zrobić uprzejmiej, no cóż... Na
    szczęście nie jest jedynym pediatrą w tej przychodni.
  • mallard 21.08.08, 08:50
    on-na napisała:

    > Och, ale rozpętałam burzę! Ile mam się wypowiedziało: pro- i anty-
    > pampersowych oraz purystek językowych...

    Purystów, -jeżeli to o mnie wink

    A tak wogóle, skoro już jestem przy głosie i skoro kończysz temat,
    to ja znów zapytam "obok", bo spędza mi to sen z ocząt mych:
    Przeciwko czemu, no i wogóle PO CO "szczepiłyście pneumokoki"?
    (odpowiedź nie wymagana) wink

    Pozdrawiam i gratuluję zwycięstwa w walce z pampem!

    mallard

    --
    Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!

    fotoforum.gazeta.pl/3,0,597179,2,1.html
  • epreis 21.08.08, 23:18
    w stylu "kto ma rację?"
    a kto ją ma? NIKT! albo inaczej WSZYSCY...
    ja nie wysadzałam starszaka na nocnik jak tylko zaczął siedzieć, nie wyszłam z nastawieniem bo MUSI, ale z ciekawości jak zareaguje posadziłam gdy miał 7 miesięcy- podobało mu się...
    to sadzałam, czemu nie? łapałam siki..no może..ale co innego miałam do roboty??!?! no bo przepraszam, ale nie rozumiem..on miał biegać w pampersie bo mi się nie chce? siadał na nocniszku i się bawiliśmy..
    kupki w pampersie nie widziałam od kiedy skończył 9 miesięcy(no kupy u starszaka, bo młoda to wali w pampki jak opętana big_grin ), nie zrobił doniej- wstrzymywał do póki nie usiadł na nocnik- możecie nie wierzyć, bo podobno dzieci późno rozumieją to, że można wstrzymać- ale miał grypę zółądkową, biegunkę..i dopóki był w pampku- kupy nie było...

    ja wogóle uważam, że teoria z tym czekaniem do 2 roku to teoria twórców pampków- podstawowy argument "wygoda dla matki" i wszystkie matki szaleją...
    a guzik prawda- niesamowitą wygodą jest brak pampersów i to gdy maluch sika na nocnik, nawet jak nie woła..

    ja nie potępiam tych mam, które jednak czekają - wychodzę z założenia, że każda matka wie najlepiej co jest dobre dla jej dziecka! ale nawet zawitkowski - podobno taki mądry wypowiadal się ostatnio, że maluchy najpierw trzeba przyzwyczaić do nocnika i zaczynać wysadzać przed rokiem..

    bo wszystko prawda..maluch świadomie się załatwia ok 2 roku, wtedy można uczyć malucha sygnalizować o swoich potrzebach...ale tego do czego służy nocnik można nauczyć wcześniej..

    --
    "Każdy z nas jest opowiadaniem, które wciąż nieświadomie piszemy - piszemy naszym postrzeganiem,uczuciami, myślami i działaniem"O.SACKS
    My, Mały Książe i Królewna Śmieszka
  • mama_kotula 21.08.08, 23:49
    > łapałam siki..no może..ale co innego miałam do roboty??!?!

    No... ja mam sporo innych zajęć, ale co kto lubi suspicious

    --
    - ...o ile wiem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
    - Nie - odparł oszołomiony Vimes. - Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym
    niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
  • epreis 22.08.08, 10:13
    to jeszcze nie powód by tłumacząc swoje lenistwo krytykowac tych którzy tego nie lubią..

    bo to wygląda jak zbiorowy atak leni...
    --
    "Każdy z nas jest opowiadaniem, które wciąż nieświadomie piszemy - piszemy naszym postrzeganiem,uczuciami, myślami i działaniem"O.SACKS
    My, Mały Książe i Królewna Śmieszka
  • guderianka 22.08.08, 10:22
    Lenistwem nazywasz niechęc do łapania sików niemowlaka ?
    Haha

    Dobre, dobre
    Widzę że powstało w ten sposób nowe znaczenie słowa "leń". Obecna
    definicja "lenistwa" mówi : " Lenistwo (także: nieróbstwo,
    próżniactwo, pasożytnictwo, bumelanctwo, zbijanie bąków, nygusostwo,
    wygodnictwo) [1] – apatyczny stan ducha powodujący zaniechanie
    jakiegoś wymaganego działania lub działań i powodujący przedłużenie
    czasu wypoczynku ponad uznane w danej chwili i dziedzinie normy.

    Lenistwo może być rozumiane jako przesadna skłonność do odpoczynku.
    Może również wiązać się z zaniechaniem."

    Łapanie sików niemowlaka nie jest wymaganym działaniem tongue_out


    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • mama_kotula 22.08.08, 11:28
    epreis napisała:

    > to jeszcze nie powód by tłumacząc swoje lenistwo krytykowac tych którzy tego
    nie lubią... bo to wygląda jak zbiorowy atak leni...

    Echhh...
    Widzę, że pogląd pt. "jak się nie urobisz po pachy, to żadna z ciebie matka"
    nadal kwitnie w narodzie i ma sie dobrze tongue_outPP

    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • epreis 22.08.08, 14:15
    "na kanapie siedzi leń..nic nie robi cały dzień.
    jak to JA NIC NIE ROBIĘ?"

    ja nie potępiam i nie zmuszam do wysadzania mniejszych dzieci..
    ale jak słyszę najazd na mamy które wysadzają "nie masz nic do borty, a mi się nie chce"
    to śmiać mi się chce bo tak żałosnych tłumaczeń dla własnego lenistwa to nie słyszałam..szkoda tylko, że leniów więcej...
    bo mnie nie drażni to, że nie wysadzacie, drażni mnie to w jaki sposób się tłumaczycie i najeżdżacie na te mamy które wysadzają- żałosne to..

    nie udzielałam się na tym forum prawie rok, ale widzę, ze nie wiele się zmieniło..
    tu nie ma dyskusji..
    verdana, guderianka, i jeszcze parę innych bywalczyń są zdolne zagłuszyć każdą normalną dyskusję...wzory z was dziewczyny wzory, może poradniki napioszcie???
    tak sobie przejrzałam kilka wątków z nudów i heh..jeden wielki jazgot ;/
    więc więcej tu nie zajrzę...to forum nie służy ani do weymieniania poglądów, ani jako pomoc dla mam chcących zasięgnąć porad..
    to jeden wielki kurnik gdzie każda kwoka gdacze po swojemu..
    --
    "Każdy z nas jest opowiadaniem, które wciąż nieświadomie piszemy - piszemy naszym postrzeganiem,uczuciami, myślami i działaniem"O.SACKS
    My, Mały Książe i Królewna Śmieszka
  • guderianka 22.08.08, 14:21
    epreis-skoro wymieniłaś moje imię to będę wdzięczna jeśli podasz
    gdzie ja najeżdzam będę bardzo wdzięczna
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • epreis 22.08.08, 14:41
    dużo by się tego nazbierało, osobiście nic do ciebie nie mam- bo nawet cię nie znam..
    ale jak napisałam prawie rok minął od kiedy ostatni raz wchodziłam na to forum, pierwszy wątek który otworzyłam i czytam i wyjątkowo szybko przypomniałam sobie, że nic się nie zmieniło...kilka nicków wciąż się powtarza i ich posty są tak samo pełne jakiejś złośliwości, ironii.

    a najgorszy jest wspólny front stałych bywalczyń..to okropne..
    miałam przyjemność być na innym forum gdzie atmosfera jest naprawde inna, tam można się zapytać,poradzić, lub pochwalić nie będąc zmieszaną z błotem...

    a akurat w tym wątku zirytowała mnie postawa tych mam które nie wysadzają- jak pisałam ja wcale nie uważam, że trzeba wcześniej, moim zdaniem najlepsza matka to szczęśliwa- bez względu na to czym karmi, jak karmi, kiedy wysadza na nocnik itp- wązne, że kocha..i dba o swoją wygodę..
    ale atak na mamy które wysadzają wześniej używając argumenty "mi sie nie chce, nie mam cierpliwości, mam lepsze rzeczy do roboty" to jest śmieszny, a to, że jest was więcej nie upoważnia was do tego żeby zakrzyczeć te które robią inaczej...
    bo to już jest jakiś fałsz i próba wytłumaczenia własnego lenistwa..
    --
    "Każdy z nas jest opowiadaniem, które wciąż nieświadomie piszemy - piszemy naszym postrzeganiem,uczuciami, myślami i działaniem"O.SACKS
    My, Mały Książe i Królewna Śmieszka
  • epreis 22.08.08, 14:43
    a szafowanie definicjami? mi tym nie imponujesz, wrecz przeciwnie..
    ..ja rozumiem, że wam się nie chce i nie macie czasu nałapanie sików- trza w końću przy kompie siedzieć big_grin
    ale jak pisałam- to wcale nie znaczy,m że jesteście lepsze- a to wtym dłuuuuuuugim wątku próbujecie udowodnić..

    --
    "Każdy z nas jest opowiadaniem, które wciąż nieświadomie piszemy - piszemy naszym postrzeganiem,uczuciami, myślami i działaniem"O.SACKS
    My, Mały Książe i Królewna Śmieszka
  • guderianka 22.08.08, 15:11
    Jeśli nic do mnie nie masz ewelino to nie przypisuj mi słów, które
    nie padły spod mojej klawiatury

    A co do atmosfery na forum-nie pamiętam jak było rok temu, nie mam
    również możliwości zaobserwować jak jest teraz-bo udzielam się w
    kilku tylko wątkach, które mnie interesują.Żeby móc ocenić atmosferę
    na forum -wydaje mi się-należy czynnie w nim uczestniczyć a
    nie "wpadać jak po ogień ".
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • epreis 23.08.08, 14:40
    ja ci nic nie przypisałam, zauważyłam tylko, że we wszystkich kontrowesrsyjnych wątkach twoje posty są jednymi z wielu które podgrzewają atmosferę i podburzają tłumy..
    a cytować dokładnie nie będę bo...mi się nie chce, mam ciekawsze rzeczy do roboty (np łapanie sików- żart) niż wklejanie tu tysiąca wypowiedzi..

    wam może się nie chcieć- mi też..musisz wybaczyć..

    ja pamiętam jak było reok temu, miałam dużo czasu by zapomnieć, wtedy byłam codziennie i codziennie zaglądałam wiec atmosferę poznałam..teraz wystarczyło wejść w 1- 2 wątki by znów to poczuć Magdo..

    --
    "Każdy z nas jest opowiadaniem, które wciąż nieświadomie piszemy - piszemy naszym postrzeganiem,uczuciami, myślami i działaniem"O.SACKS
    My, Mały Książe i Królewna Śmieszka
  • wegatka 23.08.08, 02:35
    maminka-2 napisała:


    > nienor malna? nie, po prostu chitra. oszczędzasz na pieluchach.

    C.h.i.t.r.a powiadasz? A może Grazia wolała pieniądze wydawać na zabawki i
    książki dla dziecka, niż na pampersy, które raczej mają mizerny wpływ na rozwój
    intelektualny.


    i bawi cię
    > tresowanie dzieciaka, który na zrozumienie, po co jest nonik, ma jeszcze dwa
    > lata.

    Zawsze mnie zastanawia dlaczego sadzanie na nocnik dziecka (poniżej 1 roku
    życia), które lubi na nim siedzieć, nie protestuje przeciwko temu, potrafi go
    wykorzystać zgodnie z przeznaczeniem i co najważniejsze - nie spędza na nim
    połowy dnia, tylko kilka razy po kilka minut, nazywa się tresurą, a nie używa
    się tego określenia w stosunku do dzieci 2-3-letnich, które często przymuszane
    są do korzystania z nocnika przez rodziców, czujących presję otoczenia "bo takie
    duże i jeszcze w pampku".

    > jeden czyta książki, innego bawi łapanie kupy do nocnika, taki lajf.

    A jeszcze innym, bardziej rozgarniętym, nie sprawia najmniejszego kłopotu
    robienie i tego i tego w tym samym czasie.

    Skąd w ogóle taka teoria, że jeśli ktoś wcześnie oswaja dziecko z nocnikiem, to
    nie ma czasu się z nim bawić? Gdyby tak faktycznie było, to należałoby przyjąć,
    że większość dzieci w wieku 2-3 lat jest zaniedbana wychowawczo i emocjonalnie,
    bo rodzice nie czytają im i nie bawią się z nimi, ponieważ w okresie
    odpieluchowywania nie mają na to czasu.
    --
    <><><><><><><><>
    ....*....*....*....*....*....*...
    <><><><><><><><>
  • epreis 23.08.08, 14:41
    w 100% się zgadzam..

    może się wam nie chcieć wysadzać dzieci na nocnik, ale nie mogę zrozumieć kiego grzyba krytykujewcie innych..za przecież dobre zachowania...podajcie inny argumetn czemu nie wysadzanie jest lepsze iż "bo mi się nie chce"
    --
    "Każdy z nas jest opowiadaniem, które wciąż nieświadomie piszemy - piszemy naszym postrzeganiem,uczuciami, myślami i działaniem"O.SACKS
    My, Mały Książe i Królewna Śmieszka
  • woman-in-love 23.08.08, 15:19
    z tego co zrozumiałam - wysadzanie dziecka koliduje z czytaniem i innymi
    intelektualnymi zajęciami. Po drugie - panie niepokoją się o to, ze dziecko nie
    ma opanowanej teorii "mikcji" i "defekacji". Oba terminy cytuję za "guderianką",
    nie spotkałam się z nimi wcześniej. Gdzieś tu widnieje pogląd, że wczesne
    uczenie dziecka czystości to uczenie "jak psa". Nie chce mi się szukać tego
    aforyzmu. Wszystkie te argumenty świadczą o głęboko zakorzenionej "prawdzie
    objawionej" - drugie urodziny to stosowny moment. Z tolerancją do trzecich urodzin.
  • mama_kotula 23.08.08, 15:40
    > "mikcji" i "defekacji" (...)
    > Oba terminy cytuję za "guderianką",
    > nie spotkałam się z nimi wcześniej.

    Taaa, i zapewne Guderianka sobie te terminy sama wymyśliła.
    Może trzeba by jednak było więcej czytać, zamiast siuśki łapać...?
    (tak, jestem złośliwa tongue_out).



    --
    "Ty nie marudź tylko słuchaj Kotuli, ona jest stara wielodzietna
    patologia z tradycjami, wie co mówi!wink" - by Dlania
  • guderianka 23.08.08, 15:42
    Widzisz jak źle rozumujesz? I tkwi problem wink
    Wprawdzie w jednym wątku sama przyznałaś , że EC to "trening"
    czystości ale we wszystkich innych pieniłaś się, że to świadoma
    czynność i podawałaś w wątpliwość budowę ludzkiego organizmu i
    opanowania czynności jaką jest świadma mikcja czy defekacja.
    A wystarczyło napisać w sposób, w jaki to uczyniły dziewczyny
    powyżej i nie wpierać na upartego,że niemowlę świadomie kontroluje
    zwieracze
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • woman-in-love 24.08.08, 12:43
    Odpowiem jak Kopernik "a jednak się kręci" smile)) czyli "a jednak kontrolują"! bo
    mój 5 miesięczny wnuk robi każdą kupkę do toalety. Wygląda to tak: dziecko się
    budzi, pielucha czysta, więc bierze się go nad muszle - trzymając w rękach mówi
    się e-e i po minucie kupka ląduje tam, gdzie jej miejsce, potem jeszcze siuś - i
    po sprawie . Ze stoperem w ręku 2-3 minuty. Czas zaoszczędzony - to czysty zysk
    dla mamy i dziecka.
  • ib_k 24.08.08, 13:07
    > mój 5 miesięczny wnuk robi każdą kupkę do toalety. Wygląda to tak:
    dziecko się
    > budzi, pielucha czysta, więc bierze się go nad muszle - trzymając
    w rękach mówi
    > się e-e i po minucie kupka ląduje tam, gdzie jej miejsce, potem
    jeszcze siuś -
    > i

    o bojuku! biedne dziecko! ty też KOBIETO robisz kupę jak
    się wypchniesz nad muszlą klozetową czy raczej jak czujesz potrzebę
    fizjologiczną?
  • mama_kotula 24.08.08, 13:49
    woman-in-love napisała:
    > Ze stoperem w ręku 2-3 minuty. Czas zaoszczędzony - to czysty zysk
    > dla mamy i dziecka.

    Zmiana pieluchy u niemowlaka to jakaś minuta, czasem półtorej.
    Gdzie oszczędności? tongue_out

    --
    Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę
    u psychiatry.
  • ewa-krystyna 24.08.08, 15:15
    mama_kotula napisała:

    > woman-in-love napisała:
    > > Ze stoperem w ręku 2-3 minuty. Czas zaoszczędzony - to czysty zysk
    > > dla mamy i dziecka.
    >
    > Zmiana pieluchy u niemowlaka to jakaś minuta, czasem półtorej.
    > Gdzie oszczędności? tongue_out
    >


    na koncie i w srodowisk smile)
  • mama_kotula 24.08.08, 15:32
    Ok, zgadzam się, ale mój argument był wyłącznie kontrą do argumentu
    Woman-in-love, która twierdzi, że wysadzanie dziecka to oszczędność czasu, bo
    zajmuje tylko 3 minuty. Dołożę do kontry jeszcze to, że wysadzanie odbywa się
    częściej - ponieważ niemowlę załatwia się często - proszę porównać ze zmianą
    pieluchy np. co dwie godziny (aaa, zaraz się rzuci masa oburzonych krytykantek,
    że zmieniałam dziecku pieluchę tak rzadko tongue_out).
    Tak, że argument o oszczędności czasu w przypadku EC imho nietrafiony smile


    Poza tym, jak już wielokrotnie pisałam w tym wątku, mój czas cenię sobie bardzo
    wysoko - w wielu przypadkach bardziej niż oszczędności na koncie smile


    --
    "Ty nie marudź tylko słuchaj Kotuli, ona jest stara wielodzietna
    patologia z tradycjami, wie co mówi!wink" - by Dlania
  • wegatka 24.08.08, 16:15
    mama_kotula napisała:

    > Zmiana pieluchy u niemowlaka to jakaś minuta, czasem półtorej.


    A to zależy od stanu ufajdania dziecka ;-P
    --
    <><><><><><><><>
    ....*....*....*....*....*....*...
    <><><><><><><><>
  • mama_kotula 24.08.08, 16:39
    wegatka napisała:

    > mama_kotula napisała:
    >
    > > Zmiana pieluchy u niemowlaka to jakaś minuta, czasem półtorej.
    > A to zależy od stanu ufajdania dziecka ;-P

    Niby tak - ale wytłumacz mi proszę, jaka jest różnica między myciem tyłka
    dziecku po wys.aniu się w pieluchę a myciem tyłka dziecku po załatwieniu się na
    nocnik? Tak samo muszę podłożyć tyłek pod kran, tak samo
    spłukać/namydlić/spłukać i tak samo wytrzeć.
    No, chyba że po wys.aniu się do nocnika nie myje się pupy dziecku?


    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie
    różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • woman-in-love 24.08.08, 17:34
    wyciera sié mokrá chusteczká, w odróænieniu od zasmarowanej pupy dziecka
    leæácego w pampersie.
  • mama_kotula 24.08.08, 17:50
    woman-in-love napisała:

    > wyciera sié mokrá chusteczká, w odróænieniu od zasmarowanej pupy dziecka
    leæácego w pampersie

    ??
    sobie też wycierasz tyłek tylko mokrą chusteczką...?


    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie
    różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • asia.sthm 24.08.08, 18:16
    > Niby tak - ale wytłumacz mi proszę, jaka jest różnica między
    > myciem tyłka dziecku po wys.aniu się w pieluchę a myciem tyłka
    > dziecku po załatwieniu się na nocnik? Tak samo muszę podłożyć ...

    Dowcip calkiem calkiem udany smile)))

    Dyskusja urosla do kuriozalnych rozmiarow, robi sie coraz
    smieszniej smile))))))
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • mama_kotula 24.08.08, 18:20
    asia.sthm napisała:

    > > Niby tak - ale wytłumacz mi proszę, jaka jest różnica między
    > > myciem tyłka dziecku po wys.aniu się w pieluchę a myciem tyłka
    > > dziecku po załatwieniu się na nocnik? Tak samo muszę podłożyć ...
    >
    > Dowcip calkiem calkiem udany smile)))

    Ale czemu uważasz, że to dowcip?
    Identycznie podkładam tyłek pod kran niemowlakowi i trzylatkowi robiącemu na
    kibelek. Tudzież - jak nie ma dostępu do wody, używam mokrych chusteczek - w obu
    przypadkach.
    No, chyba że ty nie myjesz tyłka po defekacji - w takim razie przepraszam tongue_out

    > Dyskusja urosla do kuriozalnych rozmiarow, robi sie coraz
    > smieszniej smile))))))


    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • asia.sthm 24.08.08, 18:30
    > No, chyba że ty nie myjesz tyłka po defekacji - w takim razie
    przepraszam tongue_out

    Owszem myje, ale juz nie uda, podbrzusze i pol plecow... nawet przy
    sraczce tongue_out
    A mowilam ze dyskusja coraz smieszniejsza?

    Przeciwniczki wysadzania niech sprobuja przy nastepnym dziecku i
    sobie porownaja. A jak nie chca to nie, bez laski tongue_out
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • mama_kotula 24.08.08, 18:47
    asia.sthm napisała:

    > > No, chyba że ty nie myjesz tyłka po defekacji - w takim razie
    > przepraszam tongue_out
    >
    > Owszem myje, ale juz nie uda, podbrzusze i pol plecow... nawet przy
    > sraczce tongue_out


    Nie pamiętam, słowo daję nie pamiętam, aby moje dzieci miały ufajdane uda,
    podbrzusze i pół pleców przy każdej kupie. W pieluszce ufajdane bywały pośladki
    i krocze. Gdy dzieci korzystały już z nocnika, ufajdana bywała szpara
    pośladkowa. Myję identycznie - znaczy się wszystko. Ale może po prostu mam
    kiepską pamięć, ot co i może rzeczywiście dziecięta moje za każdym razem srały
    po pachy.

    Dochodzimy do granic absurdu tongue_out
    Miłego dnia smile

    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • guderianka 24.08.08, 18:47
    > Przeciwniczki wysadzania niech sprobuja przy nastepnym dziecku i
    > sobie porownaja. A jak nie chca to nie, bez laski tongue_out


    Asiu
    Ja myślę,że błędem tej całej dyskusji jest podkreślanie
    istnienia "przeciwniczek" wczesnego wysadzania.
    Tu nie ma przeciwniczek wczesnego wysadzania. Są zwolenniczki
    wczesnego wysadzania i zwolenniczki wysadzania późniejszego
    Jeśli chodzi o mnie-to cały spór toczy się o jedną kwestię. O
    twierdzenie z uporem maniaka ,że niemowlaki kontrolują mikcję i
    defekację. I tyle wink
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • asia.sthm 24.08.08, 21:08
    guderianka napisała:
    > Jeśli chodzi o mnie-to cały spór toczy się o jedną kwestię. O
    > twierdzenie z uporem maniaka ,że niemowlaki kontrolują mikcję i
    > defekację. I tyle wink

    Zalezy jakie niemowlaki. Trenowane niemowlaki napewno. Moj pierwszy
    11-m.czniak kiedy zrobil kupke w nocnik i ja juz chcialam go
    podniesc to pokazal ze jeszcze bedzie jedna kupa, chcial posiedziec
    dluzej...i faktycznie poszla druga kupa. Pokazal wyraznie, wiedzial
    o co chodzi, mam swiadkow smile)))))
    Drugiemu bylo o tyle latwiej , ze jak brat siadal na klop to i on
    tez chcial. No i siedzieli sobie razem, po sasiedzku, kazdy ze
    swoja "gazeta". Trenowane dzieciaki potrafia cudow dokonywac. Albo
    moje to chodzace geniusze tongue_out
    Na pieluchach oszczedzilam majatek, ktory pozwolil na szastanie w
    innych dziedzinach, ha! Tu nie o skapstwo chodzi, tu chodzi o
    madrosc popszednich pokolen. Co nie oznacza ze poprzednie pokolenia
    mialy racje we wszystkim, bo nie mialy i nie maja smile I cale
    szczescie, ze podklada sie wszystkie stare madrosci pod krytyczne
    medrca szkielko i oko ;D
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • guderianka 25.08.08, 08:18
    Trenowane niemowlaki napewno


    Odruch nie jest zatem świadomy
    Lecz wytrenowany

    POjawia się bodziec-i reakcja na niego. Jak u psa Pawłowa właśnie wink
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • makurokurosek 26.08.08, 14:19
    całkowicie sie z tobą nie zgodzę. możliwe, że cały czas masz kupy w pieluchach i
    stąd nie znasz różnicy.
  • mama_kotula 26.08.08, 15:00
    makurokurosek napisała:

    > możliwe, że cały czas masz kupy w pieluchach

    Każda okazja aby tak po cichutku wbić Kotuli szpileczkę jest dobra, co nie, Makurokurosku? smile

    Boszzzzz. To może łopatologicznie:

    Widzę różnicę między kupą rozmazaną na tyłku w pielusze a kupą wpadniętą w nocnik, ale nie widzę różnicy w MYCIU TYŁKA po każdym z rodzajów kupy, rozumiesz? Niezależnie od tego, czy dziecię waliło w pieluchę, czy dziecię waliło na nocnik, MYJĘ JE W IDENTYCZNY SPOSÓB (tak, wiem, niektórzy używają tylko papieru toaletowego - ja nie). Dlatego DLA MNIE nie ma oszczędności czasu. Koniec, kropka.

    Zasugerowana przez Asię.sthm wizja zasranego podbrzusza, ud oraz połowy pleców w praktyce wystąpiła kilka razy - kiedy młode miały biegunkę, oraz kiedy z konieczności musiałam założyć byle jaką źle przylegającą pieluchę. O przepraszam, jeszcze raz wystąpiła - jak przewijałam dziecię mające zaparcie, nagle dziecię "odkorkowało się", do pampersa leżącego pod dzieckiem wpadła mała kupka, a wielki chlust zafajdał pół przewijaka, ekran telewizora oddalonego o pół metra i mnie tongue_outtongue_out

    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • peresia 26.08.08, 15:18
    O przepraszam, j
    > eszcze raz wystąpiła - jak przewijałam dziecię mające zaparcie,
    nagle dziecię "
    > odkorkowało się", do pampersa leżącego pod dzieckiem wpadła mała
    kupka, a wielk
    > i chlust zafajdał pół przewijaka, ekran telewizora oddalonego o
    pół metra i mni
    > e tongue_outtongue_out

    Nie przy jedzeniu..........tongue_outPPP
    --
    "Jednego tylko się nie da - parasola w doopie otworzyć" - by mój
    Dziadek Władek.
  • mama_kotula 26.08.08, 15:30
    Ja stanęłam jak wryta i nie wiedziałam od czego zacząć big_grinDD
    I oczywiście w pierwszym amoku rzuciłam się z ręcznikiem papierowym do półki pod
    telewizorem, z której kapało rzadkie gówienko na mój bezcenny dywan suspicious
    Po kilku sekundach zorientowałam się, że zostawiłam na przewijaku trzymiesięczne
    dziecko, więc - kucając nadal przed szafką - wyciągnęłam rękę w górę, aby
    dziecię przytrzymać - i oczywiście plasnęłam tą ręką w największą kałużę tongue_out


    --
    "Do jaskini trollu, bo nadchodzi drużyna pierścienia" - by krc0
  • mama_kotula 26.08.08, 15:34
    guderianka napisała:

    > Niezła maseczka wink

    Uhmm, zieloniutka po żelazie... tongue_out

    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • peresia 26.08.08, 15:36
    > > Niezła maseczka wink
    >
    > Uhmm, zieloniutka po żelazie... tongue_out
    >

    Okład a la borowinowy mozna by było zrobićtongue_out
    --
    "Jednego tylko się nie da - parasola w doopie otworzyć" - by mój
    Dziadek Władek.
  • peresia 26.08.08, 15:35
    mama_kotula napisała:

    > Ja stanęłam jak wryta i nie wiedziałam od czego zacząć big_grinDD
    > I oczywiście w pierwszym amoku rzuciłam się z ręcznikiem
    papierowym do półki po
    > d
    > telewizorem, z której kapało rzadkie gówienko na mój bezcenny
    dywan suspicious
    > Po kilku sekundach zorientowałam się, że zostawiłam na przewijaku
    trzymiesięczn
    > e
    > dziecko, więc - kucając nadal przed szafką - wyciągnęłam rękę w
    górę, aby
    > dziecię przytrzymać - i oczywiście plasnęłam tą ręką w największą
    kałużę tongue_out
    >

    No, toś umoczyła tongue_outPP
    Nie lepiej było wcześniej wsłuchać się i wysadzić?tongue_outPP
    --
    "Jednego tylko się nie da - parasola w doopie otworzyć" - by mój
    Dziadek Władek.
  • guderianka 26.08.08, 15:48
    Kotula-opatentuj skład i produkcję i będziesz lepsza niż Tołpa wink
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • makurokurosek 26.08.08, 20:28
    bardzo interesujący wywód.
  • guderianka 24.08.08, 17:58
    woman-in-love napisała:

    > Odpowiem jak Kopernik "a jednak się kręci" smile)) czyli "a jednak
    kontrolują"! b
    > o

    Nie, nie kontrolują
    Bo czynność defekacji następuje w wyniku kontroli dorosłego. A więc
    dorosły ściąga pieluchę, mówi -e-e a dziecko na ten sygnał pracuje
    zwieraczami
    Świadomoa kontrola byłaby wtedy gdyby dziecko wołało e-e a po
    wysadzeniu przez dorosłego zrobiłoby kupę

    Grrr
    Czy to naprawdę tak trudno pojąć ?
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • mama_kotula 24.08.08, 18:18
    Bo czynność defekacji następuje w wyniku kontroli dorosłego. A więc
    dorosły ściąga pieluchę, mówi -e-e a dziecko na ten sygnał pracuje
    zwieraczami


    Bingo. I nie ma się co oburzać na porównanie do psa Pawłowa - bo rzeczony robił
    dokładnie to samo.

    A zresztą, przestaje mnie bawić ta dyskusja. Niech sobie każdy robi jak chce.
    Dla mnie ważne są: moje dziecko i ja. Oboje przeżyliśmy zupełnie bezstresowo
    "trening nocnikowy" (którego stricte w ogóle nie było, jak już pisałam wyżej -
    dziecię po prostu "wzięło i zrobiło" wink). Wszyscy zdrowi, mają się dobrze i
    jest ok.
    Ludzie - to tylko KUPA. Nic więcej :o)

    --
    Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę
    u psychiatry.
  • wegatka 25.08.08, 00:47
    guderianka napisała:


    > Świadomoa kontrola byłaby wtedy gdyby dziecko wołało e-e a po
    > wysadzeniu przez dorosłego zrobiłoby kupę


    No toż wyobraź sobie, że moje dziesięciomiesięczne niemowlę było takie zdolne,
    że tak właśnie robiło. Odkąd zaczęło samodzielnie siedzieć, okazało się, że ma
    techniczne problemy z defekacją właśnie. Spróbuj siedząc na krześle wycisnąć coś
    z siebie, to zrozumiesz o czym mówię. Dziecię samo jeszcze nie wstawało, a
    pozycji leżącej nie cierpiało, więc okazało się, że posadzenie na nocnik stało
    się wybawieniem, bo nic dupci nie przytykało. Po kilku wysadzeniach małą
    załapała o co chodzi i wyobraź sobie, że potem za każdym razem, gdy chciało jej
    się kupę, bardzo głośno postękiwała ale nic w pieluchę nie robiła, nawet
    później, gdy już umiała stać. Tak więc nocnik zapełniała nie wtedy, gdy ją
    posadziłam na niego, tylko odwrotnie - sadzana była wtedy, gdy sygnalizowała
    chęć załatwienia się.

    Wiem, zawsze można powiedzieć, że każde dziecko stęka, więc jak się zdąży je
    posadzić na nocnik odpowiednio szybko, to na to samo wyjdzie. Ale z moją córką
    był inaczej. Przykład - sytuacji gdy byliśmy prawie cały dzień w drodze, a ja
    nie zabrałam ze sobą nocnika, mała (wtedy ok. 10-11 m-cy) pomimo tego, że
    postękiwała, nie chciała się załatwić w pieluchę. Dopiero w domu, gdy została
    posadzona na nocnik, bez problemu zrobiła co trzeba, więc moim zdaniem była to
    świadoma kontrola.
    --
    <><><><><><><><>
    ....*....*....*....*....*....*...
    <><><><><><><><>
  • guderianka 25.08.08, 08:20
    Ależ wierzę i nie zaprzeczam , ze takowe przypadki się zdarzają smile

    Zauważ również, jak wielkie znaczenie ma rytualizacja tych czynności
    (twój opis podróży bez nocnika)
    Ja mam znajomych, których córka nie załatwiła się NIGDY u obcych.
    Nawet jako 6latka nie zrobiła siusiu u swojej cioci mimo próśb i
    nalegań. Płakała z bólu ale nie zrobiła. Znajomi musieli pojechać do
    domu bo dziecko umiało się załatwić tylko w domu. (popełnili błąd na
    etapie odpieluchowania właśnie )
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • wegatka 25.08.08, 15:03
    To mnie na szczęście chyba udało się uniknąć błędu, który popełnili Twoi
    znajomi, bo moje dziecko nie miało problemu z załatwieniem się na nocnik lub
    później sedes w obcym domu smile
    --
    <><><><><><><><>
    ....*....*....*....*....*....*...
    <><><><><><><><>
  • woman-in-love 25.08.08, 18:12
    jeśli cos mi trudno pojąć, to twoje podejście. Jak wytłumaczysz FAKT, że
    5-miesięczne dziecko CZEKA z kupą, aż się do nirgo podejdzie i potraktuje jak
    "psa Pawłowa"?
    i jeszcze jedno: pies Pawłowa jest symbolem odruchu warunkowego. Już o tym
    pisałam. Możesz mi wyjasnić, co w tym złego, że kształci się w dziecku (dobry)
    nawyk?
  • guderianka 25.08.08, 18:21
    woman-in-love napisała:

    > jeśli cos mi trudno pojąć, to twoje podejście. Jak wytłumaczysz
    FAKT, że
    > 5-miesięczne dziecko CZEKA z kupą, aż się do nirgo podejdzie i
    potraktuje jak
    > "psa Pawłowa"?
    > i jeszcze jedno: pies Pawłowa jest symbolem odruchu warunkowego.
    Już o tym
    > pisałam. Możesz mi wyjasnić, co w tym złego, że kształci się w
    dziecku (dobry)
    > nawyk?


    Skąd wiesz,że czeka i dlaczego zakładasz, że czeka? Przeciez nie
    komunikuje że mu stolec uciska odbyt.

    Nie postawiłam NIGDZIE tezy,że kształci się w dziecku złe nawyki
    W jednym miejscu, już nie pamietam gdzie napisałam jednak,że
    istnieje ryzyko związane z tzw. nawykowymi zaparciami lub też
    trudnościami w wieku 2-3 lat z sygnalizowaniem potrzeby załatwienia
    się, ponieważ dziecko nie rozpoznaje parcia PRZED defekacją/mikcją
    gdyż wyuczone jest rytuału

    Zwracam na koniec mojej wypowiedzi uwagę na słowa kluczowe:
    Nie twierdzę,że wyuczenie nawyków jest złe
    Twierdzę że może ale nie MUSI prowadzić to do nawykowych zaparć
    I wielkimi literami

    Nie mam nic przeciw EC bo to nie moja sprawa.
    NIe znoszę jednak wciskania kitu a takowy ty wciskałaś twierdząc o
    świadomości niemowląt w zakresie defekacji/mikcji
    Dziękuję za uwagę

    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • woman-in-love 25.08.08, 18:24
    Nie wciskam kitu - dzielę się doświadczeniem. Również dziękuję za uwagę.
  • guderianka 25.08.08, 19:01
    Cenię bardzo dzielenie się doświadczeniem-i wiele ciekawego z tego
    wątku wyniosłam

    A kit wciskasz-wpierając wszem i wobec ,ze niemowlę świadomie się
    załatwia.
    NIe załatwia się świadomie
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • asia.sthm 25.08.08, 20:06
    Golono strzyzono wink
    Kto bedzie mial ostatnie slowo dostanie medal z buraka.
    smile
    Stawiam na women in love
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • trocheprawdy 26.08.08, 16:21
    >
    > Nie, nie kontrolują
    > Bo czynność defekacji następuje w wyniku kontroli dorosłego. A
    więc
    > dorosły ściąga pieluchę, mówi -e-e a dziecko na ten sygnał pracuje
    > zwieraczami
    > Świadomoa kontrola byłaby wtedy gdyby dziecko wołało e-e a po
    > wysadzeniu przez dorosłego zrobiłoby kupę
    >
    > Grrr
    > Czy to naprawdę tak trudno pojąć ?

    Mialam troche ponad rok kiedy mowilam mamie sisi lub e-e,wiec twoja
    teorie o niekontrolowaniu zwieraczy przez dwulatki mozna o kant dupy
    roztrzasc. Na nocnik bylam wysadzana w wieku 6-7 miesiecy.
    Dalsze rodzenstwo w pieluchy walilo dosc dlugo ,bo matka majac juz 3
    dzieci czas wolny wolala przeznaczyc na czytanie gazety niz na
    lapanie siuskow.Reasumujac, kto ma czas i ochote jego dziecko uczy
    sie kontroli zwieraczy szybciej. Komu sie nie chce, tego dzieciak w
    pieluchy bedzie sral i do 5 roku zycia.
  • guderianka 26.08.08, 20:05
    >
    > Mialam troche ponad rok kiedy mowilam mamie sisi lub e-e,wiec
    twoja
    > teorie o niekontrolowaniu zwieraczy przez dwulatki mozna o kant
    dupy
    > roztrzasc

    Na szczęscie teorie naukowe są stawiane przez naukowców na podstawie
    całej populacji a nie chlubnych wyjątków wink
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • asia.sthm 26.08.08, 21:09
    > Na szczęscie teorie naukowe są stawiane przez naukowców na
    > podstawie całej populacji a nie chlubnych wyjątków wink

    Taa! Juz ktos wspomnial ze calkiem niedawno naukowe slawy twierdzily
    ze niemowlaki nie czuja bolu sad

    Pamietam, zupelnie niedawno (lata 60-te) jak naukowcy doszli do
    wniosku ze niemowle nalezy karmic co 3 godziny, potem co 4. Matki
    daly sie tak zbajerowac tym rekomendacja ze karmily swoje dzieciaci
    z zegarkiem w reku. Spiace sie budzilo, a te glodne o zlej godzinie
    musialy doplakac do swojej godziny. Bzdur naukowych juz sie czlowiek
    naczytal, nasluchal po dziurki w nosie. Nastepuje nastepna
    generacja naukowcow i bach obalaja stare mity. Tak to sie kreci, czy
    nam sie to podoba czy tez nie. Wszystkie prawdy jeszcze nie odkryte.
    Nie tak dawno polecano spanie niemowlakow na brzuszku, potem
    zmieniono na plecy gdyz zmniejszalo to ryzyko naglej smierci. Teraz
    znow (wczoraj w Szwecji) podniosl sie alarm, ze coraz wiecej dzieci
    ma znieksztalcona glowe od lezenia na plecach. Przesuwa im sie ucho
    i uwypukla oko. Ogladalam program w TV, matki pojecia nie mialy ze
    nie nalezy przesadzac z tymi plecami. Wedlug mnie to slepe
    poddawanie sie wszystkim rekomendacjom jakie pojawiaja sie bez
    przerwy, wyrzadza wiele cierpienia. Czy nie lepiej poddawac wszystko
    zdrowej krytyce.
    Wracajac do kontroli zwieraczy i cierpliwym czekaniu w pampersach do
    momentu kiedy dziecko samo dojrzeje i SWIADOMIE bedzie je
    kontrolowac, to jest gorsza bzdura niz wiele poprzednich.
    Niedlugo, jak znajdzie sie finansjer nie zwiazany z branza
    pieluchowa, naukowo sie dowiedzie i opublikuje obowiazujaca nastepna
    teorie.... smile))) he he he
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • guderianka 26.08.08, 21:18
    Wedlug mnie to slepe
    > poddawanie sie wszystkim rekomendacjom jakie pojawiaja sie bez
    > przerwy, wyrzadza wiele cierpienia. Czy nie lepiej poddawac
    wszystko
    > zdrowej krytyce.


    zgadzam się w 100%

    > Wracajac do kontroli zwieraczy i cierpliwym czekaniu w pampersach
    do
    > momentu kiedy dziecko samo dojrzeje i SWIADOMIE bedzie je
    > kontrolowac,

    Wiele postów zostało napisanych na ten temat w tej dyskusji ale nie
    przypominam sobie osoby , która napisałaby że czeka aż dziecko samo
    wyjdzie z pampersa. Przeważały za to głosy opisujące sytuacje, w
    których rodzic obserwuje dziecko, podtyka mu nocnik, tłumaczy i
    jeśli widzi zainteresowanie i ze ziarno pada na podatny grunt-
    odpieluchowuje a jeśli nie-czeka na dogodniejszy moment


    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • mama_kotula 26.08.08, 20:40
    > Mialam troche ponad rok kiedy mowilam mamie sisi lub e-e,

    Rozumiem, że doskonale to pamiętasz, jak - jako roczniak - mówiłaś mamie sisi
    lub e-e? wink

    --
    Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę
    u psychiatry.
  • guderianka 26.08.08, 20:45
    Kotula- ty się tak nie szczerz bo ja pamiętam jak ssałam maminą
    pierś. Miałam 8mcy wink
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • trocheprawdy 26.08.08, 23:09
    mama_kotula napisała:

    > > Mialam troche ponad rok kiedy mowilam mamie sisi lub e-e,
    >
    > Rozumiem, że doskonale to pamiętasz, jak - jako roczniak - mówiłaś
    mamie sisi
    > lub e-e? wink
    >
    A ty juz nie mialas sie czego doczepic co?
    Oczywiscie,ze nie pamietam tego, tak samo jak bardziej swiadomego
    trzymania zwieraczy w wieku 3 lat. Spytalam swojej matki od kiedy
    zaczela mnie wysadzac na nocnik i kiedy to przynioslo jakis efekt
    stad to wiem. Teraz mozesz mi zarzucic,ze moja matka mnie
    oklamala,bo naukowcy i ty twierdzicie co innego.
  • wredna.i.bez.serca 25.08.08, 13:57
    Na mój rozum to Twoja córa jest zakorzeniona w znanej sobie sytuacji i nie
    wyobraża sobie innej wersji. Dla niej to normalne, brudne ciuszki, mama daje
    nowe. Nie rób tak. Jak się zleje, niech pochodzi dziesięć minut w mokrych,
    zimnych ciuchach. Nic jej od tego nie będzie, a zrozumie, dlaczego nie warto lać
    w majcioszki wink Mój Bartek własnie tak się nauczył smile Wystarczyło dwa razy
    zostawić go na dziesięć minut w mokrych ciuchach żeby docenił walory nocnika wink
    --
    Jak dorosnę, zostanę Hubertem Urbańskim i dokonam srogiej pomsty za nieudane dzieciństwo wink
  • jakw 25.08.08, 21:59
    Pampers w tym wieku się zdarza, jakkolwiek większość znanych mi
    dzieci nie korzystała już z niego w ciągu dnia (ale to tylko
    większość, a nie 100%). I żeby w wieku 3 lat nie używać pampersów
    nie trzeba zaczynać "nocnikowania" zaraz po zdmuchnięciu 1-szej
    świeczki.
    Co do przedszkola - albo źle wybrałaś przedszkole, albo posłałaś
    córkę do owego zbyt wcześnie.
    Co do nauki - chyba bym na razie schowała te nocniki. Niech młoda
    trochę zapomni. I spróbować za kilka tygodni.
  • wegatka 26.08.08, 00:09
    Przyznam, że czytałam ten wątek wyrywkowo i dopiero dzisiaj natrafiłam na ten tekst:
    "Po to ludzkość wynalazła pampersy (oraz kaszki błyskawiczne, mleko w proszku,
    chusteczki nawilżane, zmywarkę, komputer i wibrator) aby oszczędzić tejże
    ludzkości uciążliwości.

    Jeśli mowa o tym ostatnim sprzęcie, to śmiem twierdzić, że seks (przynajmniej w
    moim przypadku) do uciążliwości zdecydowanie się nie zalicza wink)


    --
    <><><><><><><><>
    ....*....*....*....*....*....*...
    <><><><><><><><>