Komentarze do artykułu

Moje dziecko będzie upośledzone

Jestem w ciąży. Od trzech miesięcy wiem, że córeczka, którą wkrótce urodzę, ma zespół Downa. Miotają mną skrajne emocje: od przerażenia i poczucia bezradności do radości, że nasza rodzina powiększy się. Dużo czytałam na temat zespołu Downa, staram się wewnętrznie przygotować, wyciszyć i uporządkować, ale są takie dni, że siedzę i płaczę, czuję się samotna i pokrzywdzona. Boję się, że całe nasze życie ulegnie zmianie, że wszystko się przewartościuje. Nie wiem, czy będę mogła wrócić do mojej pracy, którą tak lubię. Martwię się też bardzo o zdrowie córeczki, o to, jak się będzie rozwijała. Jak poradzić sobie z tym wszystkim? Mój mąż jest bardzo związany z naszymi starszymi dziećmi, ale nie podziela moich niepokojów. Uważa, że sobie poradzimy i że nie ma sensu martwić się na zapas. Ma bardziej racjonalne podejście do świata i czasami myślę, że mnie nie rozumie, że odsuwa od siebie to, co niewygodne. Gdzie szukać wsparcia? Czy to normalne, że tak się boję? Czy jakoś specjalnie przygotowywać na to starsze dzieci (są w wieku przeszkolnym)?(Eliza)

Moje dziecko będzie upośledzone Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • kiedy byłam w ciąży, moja mama spytała, czy zrobię badania prenatalne.
    powiedziałam, ze nie, bo jeśli jest chore to i tak urodzę, bo już je kocham,
    więc po co mi wiedzieć wcześniej jeśli miałoby być inne?
    Jeśli ta rodzina będzie trzymać się razem, to wierzę, że będzie szczęśliwa.
    trzeba tylko trochę przewartościować świat z jego wartościami. trzymam kciuki
    za rozwiązanie i dalsze życie i rozwój.
    • > powiedziałam, ze nie, bo jeśli jest chore to i tak urodzę

      w polsce panuje calkowicie bledne przekonanie, ze badania prenatalne sa wstepem
      do aborcji. prawda jest taka, ze pewne wady mozna leczyc juz na etapie plodowym,
      zapobiegac lub zminimalizowac skutki choroby.

      --
      -Mieliscie zamiar z zimna krwia strzelac do tych ludzi?
      -Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzal w glowe, sir.
      Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
    • Moim zdaniem twoje zachowanie bylo nieodpowiedzialne i naiwne.
      Mialas tez duzo szczescia ze dziecko urodzilo sie zdrowe.
      Badania prenatalne to wczesniejsza mozliwosc wykrycia choroby czy uszkodzenia
      dzieki ktorej mozna pozwolic dzieciom zyc normalnie czy wrecz uratowac zycie w
      wielu przypadkach.
      Nie bede sie wiec zachwycac twoja decyzja. Mialas tylko duzo szczescia.
      __________________________________________
      moja ostatnia muzyczna fascynacja
      www.youtube.com/watch?v=XGV8xCkpXjE
      • Moje dziecko urodziło się zdrowe i codziennie dzękuję za to.
        Przeżyłam jednak deresję poporodową i wiem, co to znaczy "mysleć o
        samobójstwie" lub "fantazjować o śmierci dziecka", tylko myśl o tym,
        że nie mogę zrobić tego mojemu mężowi powstrzymała mnie przed
        tragedią jaka mogła nas spotkać. Cudem jest też fakt, że mój mąż
        wytrzymał 4 miesiące z nieustannie płaczącą żoną i nieustannie
        płaczącym dzieckiem (mały ma nietolerancję laktozy i okropne kolki,
        choć wiem, że wielu modliłoby się o takie dolegliwości), z żoną
        która o wszystko go obwiniała i wiecznie opłakiwała swoje poprzednie
        życie i paradoksalnie miała potworne wyrzuty sumienia za to, w jakim
        jest stanie. Mój syn ma obecnie prawie 6 miesięcy, dalej miewiam
        chwile zwątpienia, ale przy pomocy psychologa udało mi się jako tako
        z tego wygrzebać. Nikomu nie życzę stanu w jakim byłam, tym bardziej
        rozumiem co czuła bohaterka artykułu, która dodoatkowo miała w
        perspektywie to, że być może jej dziecko będzie do końca życia
        niesprawne. Podziwiam ją za decyzję. I podziwiam za decyzję, o tym
        by być drugi raz w ciąży.
      • Akurat te wady ktore da sie leczyc wykrywa glownie dobre badanie
        USG. To co rozumie sie zwykle jako "badanie prenatalne" wykrywa
        powazne wady genetyczne, a tych leczyc sie nie da. Co najwyzej
        przygoowac i wybrac specjalistyczny szpital...
    • Faktycznie, badania prenatalne nie muszą oznaczać wstęp do aborcji i pozwalają
      wykrywać wady wrodzone, z których niektóre mogą być usunięte na etapie płodowym.
      Jednak pamiętać nalezy tez o tym, że samo badanie prenatalne np. amniopunkcja,
      wiąże się z ryzykiem poronienia lub uszkodzenia płodu... ryzyko jest małe, ale
      zawsze.
      • wg.mojej wiedzy jest inaczej:
        gdy byłam w ciąży lekarz proponowała mi badania prenatalne.
        Zapytałam czy są one w stanie wykryć jakieś "wady" dziecka, ktore
        można leczyć w czasie ciąży - powiedział że nie. Badania te są więc
        dla osób, które w razie stwierdzenia "wady" dziecka rozważałyby
        usunięcie ciąży.
        • jolka009 napisała:

          > wg.mojej wiedzy jest inaczej:
          > gdy byłam w ciąży lekarz proponowała mi badania prenatalne.
          > Zapytałam czy są one w stanie wykryć jakieś "wady" dziecka, ktore
          > można leczyć w czasie ciąży - powiedział że nie. Badania te są
          więc
          > dla osób, które w razie stwierdzenia "wady" dziecka rozważałyby
          > usunięcie ciąży.

          lub dla osób, które chcą się przygotować merytorycznie zanim dziecko
          przyjdzie na świat..
          --
          Zmieniamy świat niepełnosprawnych
        • Głupoty wypisujesz moja droga, a lekarka była albo niedouczona albo
          specjalnie wprowadziła Cię w błąd. Jakąś minimalną wiedzę trzeba
          mieć.
        • > wg.mojej wiedzy jest inaczej:
          > gdy byłam w ciąży lekarz proponowała mi badania prenatalne.
          > Zapytałam czy są one w stanie wykryć jakieś "wady" dziecka, ktore
          > można leczyć w czasie ciąży - powiedział że nie. Badania te są
          więc
          > dla osób, które w razie stwierdzenia "wady" dziecka rozważałyby
          > usunięcie ciąży.

          Do jakiego lekarza Ty chodzisz? Jesli mowisz o konkretnym badaniu,
          ktore niczego oprocz informacji o wadzie nie wnosi, to napisz o
          jakim badaniu byla mowa. Bo np. klasyczne USG robione w czasie ciazy
          tez jest badaniem prenatalnym, a moze wykryc zmiany, ktore mozna
          operowac jeszcze w zyciu plodowym lub zaraz po urodzeniu - o ile
          lekarze i pacjentka o tym wiedza i sa na te sytuacje przygotowani.
          Poza tym sa ludzie, ktorzy wola nie wiedziec, bo "co to zmieni", ja
          np. naleze do ludzi, ktorzy lubia wiedziec jak najwiecej i jak
          najszybciej, po to, zeby przygotowac sie na sytuacje i poradzic
          sobie z nia najlepiej jak to mozliwe.
          • mi lekarka tez powiedziala ze to badanie - test pappa pokazuje dwa schorzenia i
            to procentowe szanse zespol downa i jeszcze jakis nieuleczalny genetyczny.
            Procentowe nie 100% wiec doszlam do wniosku ze dziekuje po co mi to jak usg mam
            swietne. To jest dobre jak sa watpliwosci w usg.

            ja myslalam ze to cos wiecej i chcialam wiedziec zeby ewent leczyc,...chociaz
            dziewczyny spojrzmy prawdzie w oczy...zyjemy w Polsce. To na filmach sa takie
            cuda jak operacje w lonie matki etc. Wystarczy poczytac na poronieniu i
            republice zeby wlos stanal deba jak niektorzy lekarze podchodza do "plodów" - i
            to mam na mysli sytuacje z chorym dzieckiem w brzuszku w szpitalu przed poronieniem.

            Inne badania sa inwazyjne i niosa ryzyko poronienia- nawet minimalne jest za
            duze jak dla mnie.

            i jeszcze jedno u mnie przynajmniej w miescinie kosztuja kupe kasy - kilkaset
            zlotych a powinny byc bezplatne
    • Ciekawe, czy kochałabyś upośledzone dziecko (które nie mogłoby
      samodzielnie funkcjonować), będąc już starą, zniedołężniałą osobą,
      która musiałaby dalej codziennie opiekowac się swoim dzieckiem,
      żyjąc ze świadomością, że po Twojej śmierci, nie będzie miał kto się
      nim zająć.
      • a co jak sie jest starym i zniedoleznialym to sie przestaje kochac swoje dzieci?

        skad teoria ze tylko i wylacznie matka sie zajmuje sie dzieckiem?

        w zdrowa matke zdrowego dziecka tez moze walnac autobuc (odpukac) i co wtedy?
        ... zgodnie z twoimi teoriami najlepiej w ogole nie rodzic

        jest ciekawy atykul o matce co oddala dziecko i przywilejach jakie ma jego
        opiekunka i pomoc od Panstwa...pomyslalam jedno...chwala matka polka
        niepelnosprawnych dzieci - zapewniam cie ze nie trzeba byc starym i
        zniedoleznialym zeby przy niektorych schorzeniach ledwo ciagnac 24/7 dni w tyg!
        w Polsce...
    • Mimo iż list jest pełen obaw, leków i wątpliwości w zderzeniu z artykułem "Wybór
      Julii" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=933&w=82671811 autorka wypada
      bardzo dojrzale i wzbudza mój szacunek - właśnie przez ten strach, który
      świadczy o odpowiedzialności i miłości do dziecka.
      --
      Podglądacz piersi czyli Zabawa wsłowa
    • A jaki sens rodzic takie dziecko?????Czy nie lepiej usunac??????
      • > A jaki sens rodzic takie dziecko?????Czy nie lepiej usunac??????

        Kazdy ma prawo i obowiazek sam podjac taka decyzje i zmagac sie z jej
        ewentualnymi konsekwencjami. Tobie nic do tego.

        --
        Life is what happens to you while you're busy making other plans.
        ~John Lennon
        • Oczywiscie, ze badania prenatalne maja sens. Te nieinwazyjne oparte na USG i
          innych "imaging systems" potrafia zdiagnozowac wady rozwojowe, ktore
          rzeczywiscie mozna czasami operowac jeszcze w zyciu plodowym, albo tuz po
          urodzeniu. Diagnoza pozwala na znalezienie odpowiednich specjalistow, szpitalu,
          douczeniu sie samemu i przygotowaniu.

          Inwazyjne badania genetyczne jak np. amiopunkcja lub chorionic villus sampling
          (CVS) wykrywaja diagnozuja wady na poziomie chromosomowym czyli ubytek lub
          dodatkowy chromosom, albo wadliwa morfologia chromosomow. Tych wag leczyc sie
          nie da, ALE wiedzac, ze urodzi sie dziecko z ZD mozna sie do tego przygotowac
          np. szukajac dobrego kardiologa dzieciecego, bo dzieci z ZD czesto maja wady
          serca wymagajace interwencji chirurgicznej. Przygotowania sie do opieki nad
          dzieckiem specjalnej troski, poszukania literatury, grup wsparcia itd. itp.
    • smieszne i straszne jest ze w XXI wieku, przy naszym stopniu rozwoju medycyny,
      ciagle sa kobiety ktore chca rodzic niepelnosprawne dzieci.
      Co innego wypadek czy pozniejsza choroba zdrowo urodzonego dziecka, na co nie
      mamy zadnego wplywu; a zupelnie co innego wiedziec, ze mozna zdiagnozowac
      ewentualne uszkodzenia i nie dopuscic do urodzenia chorego dziecka. A potem
      jeszcze takie kobiety chca zeby je nazywac bohaterkami... Dlugo juz zyje na tym
      swiecie, a jakos ciagle nie potrafie zrozumiec jak niedobrze trzeba miec
      poukladane w glowie zeby sie decyzowac na urodzenie dziecka, ktore wiadomo ze
      cale zycie bedzie umyslowo i fizycznie niepelnosprawne.
      • annnnia napisała:

        > smieszne i straszne jest ze w XXI wieku, przy naszym stopniu
        rozwoju medycyny,
        > ciagle sa kobiety ktore chca rodzic niepelnosprawne dzieci.


        Podziekuj w takim razie swojej mamie, ze cie urodzila. gdyby
        wiedziala...
      • Własnie annnnia ma dużo racji. Mam koleżankę z upośledzonym
        dzieckiem, dzis juz dwudziestoparoletnia panną. Wiele lat pracujemy
        razem więc wiele sie nasłuchalam. Dziewczyna jest upośledzona
        umysłowo, kontakt z nia ograniczony, jej życie polega na leżeniu w
        łóżku, oglądaniu filmów a w zasadzie na okrągło jednego a teraz
        kiedy dorosla i ciało ma swoje potrzeby, na masturbowaniu się. Kiedy
        była młodsza rodzina woziła ja do "szkoły" czyli gdzies gdzie
        spedzała kilka godzin a oni mieli spokój. Z tym wozeniem tez różnie
        bywało bo wsiadła albo nie do samochodu, wsiadła albo nie do
        autobusu, bywało kladła sie na przystanku, a dokladniej na chodniku
        i za nic nie chciała sie ruszyć. A dziewczyna waży powyżej setki i
        rób teraz co chcesz. Wazy tyle poniewaz dodatkowa atrakcją w jej
        życiu jeszce jest jedzenie.
        Nie ma z nia żadnej dyskusji, kiedy czegoś nie dostaje gryzie ręce,
        do żywego mięsa, każda wizyta u lekarza to problem, o wizytach u
        dentysty nie wspomne.
        To tak łatwo mowić, biedne chore dziecko i uzalac się nad jego
        losem. Nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, ze to dziecko dorosnie i
        jak wyglada opieka nad takim dorosłym dzieckiem. Cała rodzina jest
        obciążona, chora, w tym konkretnym przypadku takze zdrowe rodzenstwo.
        Ta dziewczyna nie żyje lecz wegetuje. Nigdy nie zazna tego co jest
        udziałem zdrowej kobiety, człowieka. Nigdy nie bedzie kochac, nie
        bedzie matką, nie ucieszy jej słońce, wiatr, nie poczuje satysfakcji
        z czegos tam. Czy jest jakiś sens tego?
        W dodatku jej matka faktycznie całe zycie po prostu żeruje na chorym
        dziecku. Cały czas słyszę "ale ja mam chore dziecko". Ale czy to
        moja wina? lub kogokolwiek innego?
        • koszmar....z takich poglądów rodzi się eugenika i faszyzm

          ocenianie takich wyborów innych ludzi świadczy o dużym ograniczeniu
          --
          Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko
          wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
        • wlasnie o to mi chodzi. wiem jak wyglada opieka nad doroslym "dzieckiem"
          urodzonym z ciezkimi uposledzeniami, widzialam kilka takich przypadkow.
          IMHO rodzenie dziecka, o ktorym wiadomo ze bedzie wegetowac, jest zbrodnia na
          calej rodzinie.
          • Nic nie wiesz. Wydaje ci sie, ze wiesz. Podaj definicje wegetacji.
            Zaproponuj kryteria, ktore, wedlug Ciebie oddzielaja zycie od
            wegetacji i uprawnialyby do usuniecia ciazy. A co z osobami, ktorych
            niepelnosprawnosc ujawnia sie po urodzeniu (miesiace- lata), lub
            jest skutkiem choroby czy wypadku? Po spartansku- zrzucac ze skaly?
            A osoby w podeszlym wieku, z demencja, zespolem Alzheimera? Sama
            mozesz dokonywac zywota w pampersie, na wozku inwalidzkim, w stanie,
            gdy nie bedziesz rozpoznawac nie tylko wlasnych dzieci, ale nawet
            wlasnego odbicia w lustrze, a pokarm bedziesz godzinami
            przetrzymywac w ustach, nie pamietajac, co sie z nim robi. Przy
            coraz dluzszej sredniej zycia takie sytuacje zdarzaja sie coraz
            czesciej, naprawde. Czy uwazasz, ze prawa czlowieka nie powinne
            dotyczyc osob niepelnosprawnych? Ze np. morderstwo osoby
            uposledzonej ma mniejszy ciezar gatunkowy i powinno byc lzej karane,
            niz morderstwo osoby pelnosprawnej?
            • A co z osobami, ktorych
              > niepelnosprawnosc ujawnia sie po urodzeniu (miesiace- lata), lub
              > jest skutkiem choroby czy wypadku? Po spartansku- zrzucac ze
              skaly?


              Interesuje mnie odpowiedź zwłaszcza na to pytanie. Wada mojego
              dziecka wystąpiła w 6tyg życia płodowego. Nie wiadomo od czego były
              problemy ze zdrowiem. Najpierw tylko dysplazja bioder i operacje-no
              ale dużo dzieci to ma prawda? Potem kłopoty z pęcherzem-no spokojnie-
              wiele dzieci na to choruje, chyba nie zagraża to rodzinie ? W 5
              roku życia okazało się,że córka ma nieuleczaną wadę rozwojową
              rdzenia. No więc pytam- ze skały ją ?
              --
              Zmieniamy świat niepełnosprawnych
              • czytanie ze zrozumieniem sie klania.
                gdybys przeczytala moje posty powyzej, nie musialabys zadawac tego pytania.
                Powetorze co juz napisalam wczesniej: co innego walka z choroba, ktorej nie dalo
                sie wykryc wczesniej, a co innego swiadome sprowadzenie na swiat dziecka, o
                ktorym wiadomo ze bedzie uposledzone.
                A problem akurat znam nie tylko z teorii, bo sama bylam w ciazy z dzieckiem z
                ZD. Ciezko to przezylam, ale od momentu otrzymania wynikow amnio nie mialam
                watpliwosci ze nie urodze dziecka uposledzonego, i uwazam ze to byla jedyna
                sluszna deyczja. Nie rozumiem kobiet decydujacych sie swiadomie rodzic
                uposledzone dzieci.
                Kiedy choroba pojawi sie, lub ujawni, pozniej, nie mamy na to zadnego wplywu. Po
                to sa badania prenatalne - zeby wykryc wady, i zapobioec urodzeniu sie dziecka
                uposledzonego - czyli dzialac, kiedy jeszcze mozna cokolwiek zrobic. Jesli dla
                kogos to eugenika to ok, jego sprawa. Dla mnie to zdrowy rozsadek.
                • Kiedy choroba pojawi sie, lub ujawni, pozniej, nie mamy na to
                  zadnego wplywu. P
                  > o
                  > to sa badania prenatalne - zeby wykryc wady, i zapobioec urodzeniu
                  sie dziecka
                  > uposledzonego - czyli dzialac, kiedy jeszcze mozna cokolwiek
                  zrobic. Jesli dla
                  > kogos to eugenika to ok, jego sprawa. Dla mnie to zdrowy rozsadek.

                  Nie zgadzam się się że po to własnie sa badania prenatalne

                  > A problem akurat znam nie tylko z teorii, bo sama bylam w ciazy z
                  dzieckiem z
                  > ZD. Ciezko to przezylam, ale od momentu otrzymania wynikow amnio
                  nie mialam
                  > watpliwosci ze nie urodze dziecka uposledzonego, i uwazam ze to
                  byla jedyna
                  > sluszna deyczja. Nie rozumiem kobiet decydujacych sie swiadomie
                  rodzic
                  > uposledzone dzieci.

                  Podejrzewam,że kobiety które urodziły takie dziecko nie rozumieją
                  Ciebie..
                  A problem znasz z teorii. Nie masz niepełnosprawnego dziecka


                  --
                  Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                • Powinnaś urodzić i oddać do adopcji-na pewno byłaby cała masa chętnych do
                  adopcji na taki "rarytasik" z Guderianką na czele.
      • Takie wypowiedzi potrafią zwalić z nóg.Straszne,okrutne i głupie
        rozumowanie.Szkoda,że trafiłam na taką wypowiedź.
        • Dlugo czekalem na pierwsze dziecko,a gdy zona byla w ciazy,to tak sie
          cieszylem,ze nie zalezalo mnie na amniopunkcji.Ona wykazala wiecej rozsadku i
          poszlismy razem do lekarza.Badanie wypadlo pozytywnie i na dodatek dowiedzialem
          sie,ze to bedzie syn.
          Niczego mnie wiecej do szczescia nie brakowalo.Przy drugim dziecku tez robilismy
          badania i urodzila sie zdrowa corka.Gdyby ktores mialo miec ZD to na pewno
          zdecydowalibysmy sie na aborcje.
          • To jest, jakby ktos nie wiedzial XXI wiek i masz prawo wyboru,ktore polega na
            tym,ze nie powinno sie podejmowac zlych decyzji,ktore beda obarczaly rodzine i
            spoleczenstwo przez cale zycie osoby uposledzonej umyslowo.
            To nie tylko rodzina takiego dziecka cierpi,ale i leczenie jego jest 100x
            drozsze niz przecietnych dzieci i teraz sobie wyobraz ile wiecej pieniedzy
            byloby na leczenie przecietnych dzieci,gdyby podjac racjonalna decyzje o nie
            rodzeniu dzieci uposledzonych umyslowo.
      • Twoj post jest wprawdzie z sierpnia ale to straszne ze w XXI wieku sa kobiety
        ktore probuja innym narzucic wlasna wole...


        annnnia napisała:

        > smieszne i straszne jest ze w XXI wieku, przy naszym stopniu rozwoju medycyny,
        > ciagle sa kobiety ktore chca rodzic niepelnosprawne dzieci.
    • Istnieje jescze cos takiego jak godność życia. Kochane matki
      Teresy, nie wiecie co to znaczy się opiekowac chorym niedołężnym
      dzieckiem, owszem jak jest małe to jest lżej, ale taki tastolatek o
      umyśle 3 latka, gdzie umysł swoje , a ciało swoje, ma potrzeby
      seksualne, w przypadku dziewcząt miesiaczki, rózne niewydolnosci
      oddechowe, krążeniow itp. Nie chciałabym aby moje chore dziecko po
      mojej śmierci trafiło do zakładu, a jak wszyscy wiemy jest tam
      tagicznie. I pomysleć, że wszystko zależy od pielegnierek lub od
      opiekunek, aż takie się zlitują i zmienią pampersa, lub łaskawie
      napoją.

      I jak widzę matkę, która idzie z dzieckiem z zespołem Downa lub inna
      chorobą, to jakoś nie widze tryskającej energią, tyklko jakby z
      krzyżem, więć gdzie ta mołość, o której piszecie, że Wy to
      kochałybyscie wszystko jedno jakie. Ciekawa jestem, która z Was ma
      takie dziecko i niech sie wypowie, że jest cudnie.
      • Mam "TAKIE"
        Bywa cudnie i ciężko
        --
        Zmieniamy świat niepełnosprawnych
      • Gdybys czytala uwaznie, bez trudu zauwazylabys, ze radykalnie (za
        aborcja, przeciw prawu do zycia TAKICH dzieci) wypowiadaja sie
        osoby, ktore problem znaja jedynie z teorii.
        Tez mam TAKIE dziecko i zapewniam Cie, ze zyje , zarowno ono, jak i
        cala rodzina, godnie. Mimo tego, ze bywa ciezko.
        • Wyobraż sobie, że znam problem nie tylko z teorii. I uwierz mi,że
          godnosć życia chorego dziecka przewaznie kończy się wraz z ze
          śmiercią jego rodziców.

          • I co radzisz w takim razie? Dobic dziecko? W jakim wieku? zakopac
            zywcem w grobie razem z rodzicami?
            Mamy przed soba kilkadziesiat lat na zorganizowanie i znalezienie
            dobrej opieki dla dziecka po naszej smierci. Zycie jest brutalne i
            czasem stawia nas w trudnych sytuacjach, zmuszajac do ciezkich
            decyzji, ale w tym momencie aborcja czy eutanazja wcale nie musi byc
            tym najlepszym.
            • Niektóre kobiety usuwaja ciążę, kiedy sie dowiadują o chorobie
              dziecka biorą pod uwagę czy podołają psychicznie fizycznie i
              finansowo itp. I nie należy ich ich potepiać. Natomiast co innego
              jak dziecko w trakcie swojego zycia dopada ciężka choroba. Są to dwa
              różne tematy, a ja pisałam głównie o pierwszym.
              • Dokładnie. Uważam, że każda kobieta MA PRAWO do podjęcia decyzji, czy jest w stanie wychować upośledzone dziecko. I nikt nie ma prawa tego oceniać. Osobiście podjęłabym decyzję o usunięciu ciąży, gdyby badania prenatalne wykazały z najwyższym prawdopodobieństwem, że dziecko urodzi sie upośledzone. I to nie ma nic wspólnego z eugeniką. Jako przyszły opiekun chorego dziecka, też mam coś do powiedzenia w tej kwestii!
                • nikt nie ma prawa też oceniać dokładnie odwrotnych wyborów innych
                  ludzi- czyli urodzenie i wychowywanie niepełnosprawnych dzieci i
                  wszelkie związane z tym ograniczenia

                  i to właśnie miałam na myśli pisząc o eugenice- ocenianie
                  (negatywne) faktu podjęcia tego wyzwania przez innych ludzi

                  i również jestem za prawem wyboru po badaniach prenatalnych
                  --
                  Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko
                  wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
                  • i też nikt nie ocenia, grzałka. To raczej ty i podobnie myśąlace
                    napadłyście na resztę, w tym i mnie, że mamy czelność mieć inne
                    zdanie. Nikt nie każe zrzucać chorych ze skały ale każdy ma prawo do
                    własnych wyborow. Ja też nie urodzilabymm tak bardzo chorego dziecka
                    albowiem wiem, ze sama nie chciałabym żyć jako człowiek ciężko
                    upośledzony, wolałabym aby moja ew. matka także nie sprowadzała mnie
                    na świat w takim stanie. I to nie ma nic wspólnego z wyrzekaniem sie
                    obowiazku opieki nad chorym dzieckiem, po prostu ja osobiście nie
                    chciałabym tak żyć. Zresztą jak widać ci chorzy, którzy maja zdrowy
                    umysł też nie chcą tak żyć, że wspomnę tylko o znanej sprawie
                    Janusza Świtaja.
                    To, że ktoś chce podjąć takie wyzwanie to oczywiście jego sprawa ale
                    też powinien być to wybór świadomy, nie obciążający wszystkich
                    dookoła.
                    • którzy maja zdrowy
                      > umysł też nie chcą tak żyć, że wspomnę tylko o znanej sprawie
                      > Janusza Świtaja.
                      Janusz Świtaj zmienił swe zdanie i nastawienie gdy została do niego
                      wyciągnięta pomocna dłoń, która przywróciła w nim wiarę i sens w
                      zycie (p.Anna Dymna )

                      > To, że ktoś chce podjąć takie wyzwanie to oczywiście jego sprawa
                      ale
                      > też powinien być to wybór świadomy, nie obciążający wszystkich
                      > dookoła.

                      możesz rozwinąć co miałaś na myśli ?

                      --
                      Zmieniamy świat niepełnosprawnych
    • To trudny temat,można łatwo i szybko kogoś osadzić żle a przez to skrzywdzić.Moja córeczka urodziła się bez większych komplikacji (ze zdrowej i donoszonej ciąży ),po 10mc okazało się ,że jest opóżniona psychoruchowo ,po 6 latach ciężkiej z nią pracy okazało się że upośledzenie jest znaczne (mam cicha nadzieję ,że nie będzie głębokie,pracujemy z nią dalej bo widzę w tym sens),nie chodzi i nie mówi (próbuje się z nami kontaktować za pomoca pokazywania i swoich gestów ,jest jeszcze pieluchowana,),ale czy to znaczy że jest mniej wartosciowym dzieckiem (człowiekiem)niż te zdrowe
      (mam jeszcze 2 starszych dzieci zdrowe).Czy to znaczy ,że powinnam ją przestać kochać i przekreślić.Byłoby to zbyt łatwe i zbyt proste (fakt,że człowiek lubi proste i łatwe życie). Kto nie ma dziecka niepełnosprawnego i upośledzonego ten nie wie na ten temat nic ,jaki poziom emocji człowiek potrafi osiągnąć i jesli nie ma koło Ciebie kogos bliskiego kto by pomógł,jest bardzo ciężko,ale można to podzwignąć odnaleśc sens w tym bo przecież to MOJE dziecko ,które kocham nad życie!
    • do autorki watku.Ja rozumiem ze kochasz dziecko,ktore nosisz ale nie zrobienie
      badan prenatalnych to takie odsuwanie problemu.Przeciez w tym wypadku gdybys
      zrobila badanie i bez wzgledu na wynik utrzymala ciaze to nawet gdyby byl
      zly,pozwala przygotowac sie na przyjecie dziecka z wadami,dziecka
      chorego.Pozwala czesto leczyc je juz w lonie matki,wiec poniekad nie robiac tych
      badan skazujesz je na duzo wieksze cierpienie po urodzeniu.Dla mnie to jakos nie
      wspolgra z miloscia do nienarodzonego dziecka,skoro odbierasz mu szanse na
      leczenie juz w zyciu prenatalnym.Taki wynik pozwala rowniez przygotowac sie na
      przyjecie dziecka z ZD.
      --
      Landryna
    • Witam Cie serdecznie
      Doskonale rozumiem Twe obawy, podziwiam Cie że podjęłaś odpowiednią
      decyzję, bo uważam że jest odpowiednia. Twoje życie na pewno się
      odmieni, gdy urodzi się dzidziuś i mimo tego że będzie miał zespół
      Downa będzie Cię równie mocno potrzbował jak pozostałe dzieci.
      Wychowanie dziecka niepełnosprawnego na początku przeraża rodziców,
      ale wiem też że daje im dużo radości. Pamiętaj że nie jesteś sama,
      już od samego początku postaraj się o dobrą rehabilitacje dla swego
      maleństwa, okazuj mu dużo czułości i miłości. Jestem pewna że
      pokoasz je z całego serca. Widze że masz duże oparcie w mężusmileto
      bardzo ważne i posluchaj go i nie martw się na zapas. Przesyłam
      kilka stron, które warto zobaczyć:
      1) www.marysia.regel.pl/index.php?
      option=com_content&task=view&id=28&Itemid=44
      2)www.stowarzyszenie-razem.org/zdrowie/zespol-downa-co-to-
      jest.html
      3)www.infinity.net.pl/~suzifox/odnosniki/zd_1.html
      4)www.ospdzd.com/
      5)www.szansa.katowice.pl/
      A te słowa mam nadzieje dodadzą Ci otuchy: "Dzieci z zespołem Downa
      wprawdzie rozwijają się trochę wolniej niż inne dzieci, ale z czasem
      bez problemu opanowują takie umiejętności jak: chodzenie, bieganie
      czy skakanie, chętnie uczą się wielu rzeczy, potrafią mówić, czytać,
      pisać i liczyć. Są samodzielne, jeśli chodzi o samoobsługę. Są
      wrażliwe i uczuciowe. Potrafią kochać i pięknie to okazują. Są też
      spragnione miłości i akceptacji. Jak wszystkie inne dzieci są
      wesołe, jeśli jest im dobrze i smutne, jeśli dzieje im się krzywda.
      Bardzo często są uzdolnione muzycznie lub plastycznie. Mają własne
      zainteresowania i pasje, uprawiają ulubione sporty. Dzieci z
      zespołem Downa potrafią swoich najbliższych obdarzyć wielką
      miłością, czułością i zaufaniem. Jak wszystkie dzieci, mają wiele
      cech łączących je z rodzicami i z rodzeństwem. Coraz więcej dzieci z
      zespołem Downa chodzi do powszechnych przedszkoli i szkół, są w
      pełni akceptowane w klasach integracyjnych i radzą sobie w nich
      bardzo dobrze. Niektóre z nich kończą szkołę średnią i zdają maturę.
      Mogą zdobyć zawód i żyć samodzielnie lub z niewielką pomocą.
      Potrafią doskonale zadbać o siebie, utrzymać stałą pracę, mieć
      przyjaciół, a także swoje rodziny. Jest to na pewno okupione
      większym wysiłkiem i wymaga dłuższego czasu, ale świadczy o
      posiadaniu dużych, potencjalnych możliwości dzieci z zespołem Downa
      i pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość".

      Jeśli mieszka Pani w Krakowie polecam placówkę Maltańskie Centrum
      Wczesnej Interwncji przy ul. Kasztanowej w której specjaliści pomogą
      nie tylko małej ale i całej rodzinie. Pozdrawiam ciepło
    • Wiedząc, że bedziesz miała chore dziecko usunęłaś ciążę. To by Twój
      wybór, twoja decyzja. Dlaczego uważasz, że jest ona jedynie słuszna?
      Dlaczego nie dajesz innym matkom prawa do urodzenia chorego dziecka?
      Tolerancja powinna działać w obie strony, prawda? A może w ten
      sposób chcesz (podświadomie) zagłuszyć wyrzuty sumienia, po raz
      kolejny przekonać siebie samą, że dobrze zrobiłaś?
      Ty podjęłaś decyzję, daj podjąć ją innym.
      --
      Mama trochę zabiegana smile
    • witaj, ja mam brata z zespołem Downa, uczę w szkole specjalnej i wiem, że nie
      taki diabeł straszny smile będzie dobrze, dużo zależy od Ciebie, nie martw się,
      będzie dużo problemów, ale z pewnością sobie poradzisz smile
      --
      www.naszswiat.org/
    • Nie wiem po co kobiety rodza chore dzieci, rozumiem ze hormony je blyskawicznie oglupiaja i "kochaja je odrazu", ale gdzies chyba maja one rozum? Po to ludzkosc tak rozwinela sposoby wykrywania wad zeby z tego korzystac i chore plody zwyczajnie usuwac.

      Oczywisce zmuszania do aborcji nie powinno byc, ale taka kobieta spodziewajaca sie chorego mdziecka powinna podpisywac zobowiazanie ze nie bedzie ciagnac kasy od panstwa na to dziecko. Spolecznestwo nie powinno placic za czyjes swiadome wybory.
      --
      Jestem od ciebie lepsza w kazdej dziedzinie
      • spytaj sie swojej wlasnej rodzicielki, czemu cie urodzila, bo twoja
        wypowiedz raczej wskazuje na to, ze byly ewidentne podstawy do
        aborcji w tym przypadku (zgodnie z twoja radosna teoria).
        Precz z trollami!
        • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • >Po to ludzkosc tak rozwinela sposoby wykrywania wad zeby z tego
            korzystac i chore plody zwyczajnie usuwac.

            A może takze po to, żeby dać rodzicom prawo wyboru?
            Nie kazdy popiera nazistowską teorię idealnego społeczeństwa.
            • Ok niech wybieraja, ale czemu reszta spoleczenstwa ma placic za ich wybory? Jak sie decyduja to z pelna odpowiedzialnoscia - w calosci beda sami placic wszelkie bezcelowe rehabilitacje itp. A nie ze ssa zasilki.
              --
              Jestem od ciebie lepsza w kazdej dziedzinie
              • Ok. Ale jesli rodzice/rodzic przynajmniej jeden pracuje to
                odprowadza składkę i ma prawo do leczenia.
                A te super zasiłki za które płacimy wynoszą - jesli dziecko ma
                orzeczenie o niepełnosprawności to niezależnie od dochodu 153 zeta,
                a jesli jedno z rodziców zrzeknie się pracy, a dochód rodziny bedzie
                nizszy niż 580 zeta to taki rodzic dostanie aż 420 miesięcznie.
                Oszałamiające kwoty, prawda?
                Jest jeszcze coś takiego jak bezwarunkowa miłość. I wielu ludzi jest
                do niej zdolnych.
                • parowkowa-a Ty jak będziesz chora to będziesz chciała by ktoś cię
                  wspierał ? Jak dostaniesz raka od palenia papierosów, albo wątroby
                  od picia alkoholu, albo miażdzycy od niezdrowego odzywiania się,
                  albo jeśli wskutek własnej nieuwagi ulegniesz wypadkowi..itp itd

                  Pamiętaj również, że niepełnosprawne chore dzieci często dzięki
                  rodzicom którzy zdecydują się by jednak przyszły one na świat stają
                  się pełnoprawnymi podatnikami,a niekoniecznie zasiłkowcami

                  Poza tym-istnieje coś takiego jak społeczeństwo obywatelskie, w
                  którym pomaga się słabyszm. Adolf Hitler takiego nie chciał wiesz?I
                  dlatego usuwał wszelkie słabości i chorych psychicznie i fizycznie i
                  nawet tych z ciemniejszą karnacją . Takie społeczeństwo ci sie
                  podoba?
                  --
                  Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                  • Rodzenie chorego dziecka to jak wkladanie reki pod tramwaj - wiadome sa skutki tej decyzji.
                    Rak nagle sie moze u kazdego pokazac, nie ma elementu podejmowania decyzji - tak chce miec raka, albo nie, nie chce miec raka. Bedac w ciazy z niepelnosprawnym, ma sie mozliwosc wybrania - tak chce meic kule u nogi, ktora odziedzicza moje dzieci jak umre (bo ktos ten kierat bedzie musial przejac), albo nie - skrobie sie i zapominam ze wogole ten syf mial miejsce.
                    Porownanie twoje jest wiec jak z koziego tylka.

                    Niepelnosprawni u nas w kraju maja tak roszczeniowe podejsicie ze to sie w glownie nie miesci, jak pijawki poprostu.

                    A w jakim ty chcesz zyc spolecznestwie? w ktorym jest coraz wiecej coraz straszniejszych chorob bo sie ratuje kazdy plod niezaleznie jak chory jest? przeciez te chore geny zostana przekazane pozniej dalej, i nagle pol spoleczenstwa jest uczulona na wszystko a drugiej polowie schodzi skora od slonca. Sami na siebie ten bicz krecimy.

                    --
                    Jestem od ciebie lepsza w kazdej dziedzinie
                    • >skrobie sie i zapominam ze wogole ten syf mial miejsce.

                      Troll rodem z nazizmu, bo człowiek napewno nie.
                    • A w jakim ty chcesz zyc spolecznestwie? w ktorym jest coraz wiecej
                      coraz strasz
                      > niejszych chorob bo sie ratuje kazdy plod niezaleznie jak chory
                      jest? przeciez
                      > te chore geny zostana przekazane pozniej dalej, i nagle pol
                      spoleczenstwa jest
                      > uczulona na wszystko a drugiej polowie schodzi skora od slonca.
                      Sami na siebie
                      > ten bicz krecimy.


                      Prawdą jest, że współczesna medycyna sprawia że to co niemożliwe
                      było kiedyś staje się możliwe dzisiaj. Jednak pisząc o genach
                      zapominach-że nie wszystkie choroby/niepełnosprawności powstają w
                      wyniku błędnego zapisu w genach
                      Ja bym chciała żyć w świecie, w którym szanuje się każdego pogląda
                      ze wzgledu na to,jaki jest a nie jak wygląda/mówi/chodzi. Nie jestem
                      zwolenniczką społeczeństwa idealnego bo w takim coraz trudniej być
                      piękny/zdrowym/pasującym do otoczenia

                      Rak na własne zawołanie-poprzez palenie nikotyny to to samo co
                      decyzja o urodzeniu chorego dziecka

                      Nie wiem o jakich chorobach i niepełnosprawnościach mówisz-czy o
                      kalectwie cięzkim, bolesnym i tak prowadzącym do śmierci czy też do
                      jednego worka wrzucach niewykształcone kończyny, wady twarzy,
                      ślepotę, głuchotę itp?

                      A co do postawy roszczeniowej-w każdej grupie społecznej zdarzają
                      się osoby roszczeniowe. I wśród chorych i zdrowych, i starych i
                      młodych, biednych i bogatych.
                      A możesz podać z jaką postawą się spotkałaś i czy to właśnie ta
                      postawa wpłyneła na twoje poglądy?
                      --
                      Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                    • parowkowa napisała:

                      > Rodzenie chorego dziecka to jak wkładanie reki pod tramwaj - wiadome są skutki
                      > tej decyzji.
                      > Rak nagle się może u każdego pokazać, nie ma elementu podejmowania decyzji - ta
                      > k chce miec raka, albo nie, nie chce miec raka. Bedac w ciazy z niepelnosprawny
                      > m, ma sie mozliwosc wybrania - tak chce meic kule u nogi, ktora odziedzicza moj
                      > e dzieci jak umre (bo ktos ten kierat bedzie musial przejac), albo nie - skrobi
                      > e sie i zapominam ze wogole ten syf mial miejsce.
                      > Porownanie twoje jest wiec jak z koziego tylka.

                      Jak w ogóle można nazwać swoje dziecko nie ważne chore czy zdrowe "syf"??? Cz ty masz równo pod sufitem???
                      Takim rozumowaniem to powinniśmy pozbywać się małych, grubych, rudych... aby świat był piękny, szczęśliwy i w 100% sztuczny
                      Każdy ma prawdo do życia.

                      > Niepelnosprawni u nas w kraju maja tak roszczeniowe podejsicie ze to sie w glow
                      > nie nie miesci, jak pijawki poprostu.

                      Wyobraź sobie, że znam zdrowych, pełnosprawnych ludzi, którzy także mają roszczeniowe podejście do życia. Nie pracują bo wolą mieć pomoc od państwa, kupują buty i jak tylko zbliża się data do końca reklamacji to buty reklamują i biorą nowe lub kasę. To dopiero jest roszczeniowe podejście do życia!!! Czy takie coś nie jest gorsze niż pomoc dla chorego dziecka? To nie jego wina, że jest chore. Natomiast nie w porządku jest jak ludzie zdrowi oszukują nas wszystkich.

                      > A w jakim ty chcesz zyc spolecznestwie? w ktorym jest coraz wiecej coraz strasz
                      > niejszych chorob bo sie ratuje kazdy plod niezaleznie jak chory jest? przeciez
                      > te chore geny zostana przekazane pozniej dalej, i nagle pol spoleczenstwa jest
                      > uczulona na wszystko a drugiej polowie schodzi skora od slonca. Sami na siebie
                      > ten bicz krecimy.

                    • parowkowa napisała:

                      > przeciez
                      > te chore geny zostana przekazane pozniej dalej, i nagle pol
                      > spoleczenstwa jest
                      > uczulona na wszystko a drugiej polowie schodzi skora od slonca.

                      Te "chore geny" zostana przekazane dalej i od tego... sa alergie? Ze
                      co..?

                      Moja corka ma alergie - czy z tego mam wywnioskowac, ze ja mam ZD?
                      Ja nawet alergii nie mam (ani ja ani maz).

                      Czy moze powinnam ja zabic (teraz, bo prenatalne badania sklonnosci
                      do alergii nie wykazaly), coby nie przekazywala dalej alergicznych
                      genow?

                      Osoby z wadami genetycznymi typu ZD rzadko kiedy przekazuja swoje
                      geny dalej... Przekazywanie genow to co innego niz gubienie naskorka
                      czy wlosow.
                      • Czy tak trudno jest dostrzec, ze piekno swiata i roznorodnosci
                        natury tkwi w tym, ze jest tyle odmiennosci, ze sa slabsi i
                        mocniejsi, wyzsi i nizsi, cwani i naiwni, szybcy i wolni, mlodzi i
                        starzy, zdrowi i chorzy... ? Jakze straszne byloby zycie gdyby nie
                        bylo cienia, zmartwien, upadkow, chorob, smutkow - nie bylibysmy w
                        stanie cieszyc sie drobnymi radosciami, bylibysmy wtedy faktycznie
                        wylacznie wegatujacymi warzywami. Dzieci chore, uposledzone, ludzie
                        starzy i niedolezni, wszyscy ci ktorzy potrzebuja naszej pomocy to
                        nie tylko wyzwanie ale i swoisty dar losu dla nas wszystkich -
                        dzieki Nim mozemy rozwijac nasza wlasna wrazliwosc, zrozumienie
                        swiata, cierpliwosc i zyczliwosc dla drugiego czlowieka. Nie wierze
                        w zadnego boga ale wierze gleboko w logike naturalnych procesow i
                        jestem przekonana, ze kazde spoleczenstwo potrzebuje tego marginesu
                        podopiecznych abysmy wszyscy mogli zachowac, pielegnowac i rozwijac
                        nasze czlowieczenstwo i zebysmy zwyczajnie umieli ze soba zyc bez
                        krzywdzenia siebie wzajemnie. Uposledzone dzieci sa nasza wspolna
                        szansa na zachowanie pelni humanizmu podobnie jak ludzie starzy i
                        niepelnosprawni.

                        PS. Okrucienstwo i bezmyslnosc niektorych wypowiedzi powyzej sa
                        wybitnie przygnebiajace - wspolczuje sasiadom i znajomym ludzi,
                        ktorzy potrafia napisac tak przykre slowa.
                        • bi_scotti napisała:

                          > Czy tak trudno jest dostrzec, ze piekno swiata i roznorodnosci
                          > natury tkwi w tym, ze jest tyle odmiennosci, ze sa slabsi i
                          > mocniejsi, wyzsi i nizsi, cwani i naiwni, szybcy i wolni, mlodzi i
                          > starzy, zdrowi i chorzy... ?

                          Gdy wszystkie ciaze dzieci uposledzonych umyslowo beda usuwane,to w dalszym
                          ciagu beda ludzie "szybcy i wolni,mlodzi i starzy,zdrowi i chorzy" z tym ze tych
                          chorych bedzie troche mniej.
                          Zobacz ilu ludzi chorych np na AIDS jest chorych w Afryce a ilu w krajach
                          cywilizowanych!
                          Madrzy ludzie wiedza jak unikac chorob i nie podlegaja takim bezmyslnym emocjom
                          jak prymitywni Afrykanczycy.

                          > Jakze straszne byloby zycie gdyby nie
                          > bylo cienia, zmartwien, upadkow, chorob, smutkow - nie bylibysmy w
                          > stanie cieszyc sie drobnymi radosciami, bylibysmy wtedy faktycznie
                          > wylacznie wegatujacymi warzywami.

                          Czy Ci sie facet raj przypadkiem nie przysnil?
                          Owszem przeszla fala AIDS'a przez USA i sie skonczyla,a gdy trwala,to zabrala ze
                          soba tych najbardziej emocjonalnych i pozbawionych logicznego myslenia.
                          Jesli wojny nie przetrzebia ludnosci ,to uczyni to matka natura z pomoca chorob.

                          > Dzieci chore, uposledzone, ludzie
                          > starzy i niedolezni, wszyscy ci ktorzy potrzebuja naszej pomocy to
                          > nie tylko wyzwanie ale i swoisty dar losu dla nas wszystkich -
                          > dzieki Nim mozemy rozwijac nasza wlasna wrazliwosc, zrozumienie
                          > swiata, cierpliwosc i zyczliwosc dla drugiego czlowieka.

                          Nie ma takiego miejsca na swiecie,gdzie by nie bylo szpitali i chorob.Ocknij sie
                          facet,bo brednie opowiadasz.Kazdy dazy do tego,by tych chorob bylo najmniej,a
                          nawet jakby jakims cudem wszystkie zniknely,to pozostana wypadki przy pracy i
                          czy samochodowe,czy dachowka komus na glowe spadnie ,co sam widzialem na wlasne
                          oczy.
                          Czy znasz kraj bez wiezien?

                          > Nie wierze
                          > w zadnego boga ale wierze gleboko w logike naturalnych procesow i
                          > jestem przekonana, ze kazde spoleczenstwo potrzebuje tego marginesu
                          podopiecznych abysmy wszyscy mogli zachowac, pielegnowac i rozwijac
                          > nasze czlowieczenstwo i zebysmy zwyczajnie umieli ze soba zyc bez
                          > krzywdzenia siebie wzajemnie.

                          To wszystko jest uzaleznione od tego,na jakim poziomie umyslowym chcemy byc i
                          zyc.Czym dochod narodowy na osobe wyzszy,tym mniej chorob.Czym madrzejsi
                          ludzie,tym srednia zycia dluzsza.
                          Zobacz jak Chinczycy podnisli srednia zycia tym dzikusom w Tybecie w ciagu 50
                          lat z 35 lat na 65 lat.

                          > Uposledzone dzieci sa nasza wspolna
                          > szansa na zachowanie pelni humanizmu podobnie jak ludzie starzy i
                          > niepelnosprawni.
                          >
                          > PS. Okrucienstwo i bezmyslnosc niektorych wypowiedzi powyzej sa
                          > wybitnie przygnebiajace - wspolczuje sasiadom i znajomym ludzi,
                          > ktorzy potrafia napisac tak przykre slowa.

                          A ja wole mieszkac wsrod ludzi,ktorym umyslowo nic nie brakuje i moze dlatego
                          sie tak w Polsce meczylem.
                        • Podobnie jak ty jestem wstrząśnięta - tą szybkością z jaką
                          zwolennicy usuwania chorych płodów przechodzą od "trzeba dać wybór"
                          do "nasz wybór jest jedynie słuszny, nikt rozsądny nie robi
                          inaczej". Dowodzi to raczej niepewności niż pewności słuszności
                          własnych decyzji.
                          A zarzuty braku rozsądku wobec rodziców chorych dzieci, którzy
                          zdecydowali się dać im szansę, są według mnie tylko bronieniem się
                          przed wyrzutami sumienia. Ich decyzja chyba zagraża dobremu
                          samopoczuciu niektórych osób, skoro jest aż tak agresywnie atakowana.
                      • > Osoby z wadami genetycznymi typu ZD rzadko kiedy przekazuja swoje
                        > geny dalej... Przekazywanie genow to co innego niz gubienie
                        naskorka
                        > czy wlosow.
                        Potwierdzam. Co więcej, nawet jeśli przekazują dalej geny, to nie
                        przekazują genu zespołu Downa, bo go nie ma. Większość trisomii to
                        błędy przy podziale genów i nie są dziedziczne.
                        • asia_i_p napisała:

                          > > Osoby z wadami genetycznymi typu ZD rzadko kiedy przekazuja swoje
                          > > geny dalej... Przekazywanie genow to co innego niz gubienie
                          > naskorka czy wlosow.

                          Przekazywanie genow jest przekazywaniem tego,kim jestesmy,tak fizycznie jak i
                          umyslowo.

                          > Potwierdzam. Co więcej, nawet jeśli przekazują dalej geny, to nie
                          > przekazują genu zespołu Downa, bo go nie ma. Większość trisomii to
                          > błędy przy podziale genów i nie są dziedziczne.

                          Moze pokaz przyklady rodzicow z zespolem Downa,ktorzy maja normalne dzieci.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.