Dodaj do ulubionych

Moje dziecko będzie upośledzone

31.07.08, 11:50
kiedy byłam w ciąży, moja mama spytała, czy zrobię badania prenatalne.
powiedziałam, ze nie, bo jeśli jest chore to i tak urodzę, bo już je kocham,
więc po co mi wiedzieć wcześniej jeśli miałoby być inne?
Jeśli ta rodzina będzie trzymać się razem, to wierzę, że będzie szczęśliwa.
trzeba tylko trochę przewartościować świat z jego wartościami. trzymam kciuki
za rozwiązanie i dalsze życie i rozwój.
Edytor zaawansowany
  • 31.07.08, 12:40
    > powiedziałam, ze nie, bo jeśli jest chore to i tak urodzę

    w polsce panuje calkowicie bledne przekonanie, ze badania prenatalne sa wstepem
    do aborcji. prawda jest taka, ze pewne wady mozna leczyc juz na etapie plodowym,
    zapobiegac lub zminimalizowac skutki choroby.

    --
    -Mieliscie zamiar z zimna krwia strzelac do tych ludzi?
    -Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzal w glowe, sir.
    Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
  • 31.07.08, 13:00
    Moim zdaniem twoje zachowanie bylo nieodpowiedzialne i naiwne.
    Mialas tez duzo szczescia ze dziecko urodzilo sie zdrowe.
    Badania prenatalne to wczesniejsza mozliwosc wykrycia choroby czy uszkodzenia
    dzieki ktorej mozna pozwolic dzieciom zyc normalnie czy wrecz uratowac zycie w
    wielu przypadkach.
    Nie bede sie wiec zachwycac twoja decyzja. Mialas tylko duzo szczescia.
    __________________________________________
    moja ostatnia muzyczna fascynacja
    www.youtube.com/watch?v=XGV8xCkpXjE
  • 31.07.08, 13:39
    Moje dziecko urodziło się zdrowe i codziennie dzękuję za to.
    Przeżyłam jednak deresję poporodową i wiem, co to znaczy "mysleć o
    samobójstwie" lub "fantazjować o śmierci dziecka", tylko myśl o tym,
    że nie mogę zrobić tego mojemu mężowi powstrzymała mnie przed
    tragedią jaka mogła nas spotkać. Cudem jest też fakt, że mój mąż
    wytrzymał 4 miesiące z nieustannie płaczącą żoną i nieustannie
    płaczącym dzieckiem (mały ma nietolerancję laktozy i okropne kolki,
    choć wiem, że wielu modliłoby się o takie dolegliwości), z żoną
    która o wszystko go obwiniała i wiecznie opłakiwała swoje poprzednie
    życie i paradoksalnie miała potworne wyrzuty sumienia za to, w jakim
    jest stanie. Mój syn ma obecnie prawie 6 miesięcy, dalej miewiam
    chwile zwątpienia, ale przy pomocy psychologa udało mi się jako tako
    z tego wygrzebać. Nikomu nie życzę stanu w jakim byłam, tym bardziej
    rozumiem co czuła bohaterka artykułu, która dodoatkowo miała w
    perspektywie to, że być może jej dziecko będzie do końca życia
    niesprawne. Podziwiam ją za decyzję. I podziwiam za decyzję, o tym
    by być drugi raz w ciąży.
  • 31.07.08, 21:33
    Akurat te wady ktore da sie leczyc wykrywa glownie dobre badanie
    USG. To co rozumie sie zwykle jako "badanie prenatalne" wykrywa
    powazne wady genetyczne, a tych leczyc sie nie da. Co najwyzej
    przygoowac i wybrac specjalistyczny szpital...
  • 31.07.08, 14:41
    Faktycznie, badania prenatalne nie muszą oznaczać wstęp do aborcji i pozwalają
    wykrywać wady wrodzone, z których niektóre mogą być usunięte na etapie płodowym.
    Jednak pamiętać nalezy tez o tym, że samo badanie prenatalne np. amniopunkcja,
    wiąże się z ryzykiem poronienia lub uszkodzenia płodu... ryzyko jest małe, ale
    zawsze.
  • 31.07.08, 15:49
    wg.mojej wiedzy jest inaczej:
    gdy byłam w ciąży lekarz proponowała mi badania prenatalne.
    Zapytałam czy są one w stanie wykryć jakieś "wady" dziecka, ktore
    można leczyć w czasie ciąży - powiedział że nie. Badania te są więc
    dla osób, które w razie stwierdzenia "wady" dziecka rozważałyby
    usunięcie ciąży.
  • 31.07.08, 16:10
    jolka009 napisała:

    > wg.mojej wiedzy jest inaczej:
    > gdy byłam w ciąży lekarz proponowała mi badania prenatalne.
    > Zapytałam czy są one w stanie wykryć jakieś "wady" dziecka, ktore
    > można leczyć w czasie ciąży - powiedział że nie. Badania te są
    więc
    > dla osób, które w razie stwierdzenia "wady" dziecka rozważałyby
    > usunięcie ciąży.

    lub dla osób, które chcą się przygotować merytorycznie zanim dziecko
    przyjdzie na świat..
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • 31.07.08, 18:55
    Głupoty wypisujesz moja droga, a lekarka była albo niedouczona albo
    specjalnie wprowadziła Cię w błąd. Jakąś minimalną wiedzę trzeba
    mieć.
  • 31.07.08, 19:35
    kol3- to do mnie ?

    Zależy jakie badania prenatalne lekarka miała na myśli. Bo jeśli np.
    testy potrójne ujawianiające ryzyko wystąpienia ZD-to
    faktycznie, "nie da się leczyć", podobnie jak innych schorzeń o
    podłożu genetycznym
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • 31.07.08, 22:10
    Nie do Ciebie, powyżej. Badań prenetalnych najchętniej zakazaliby
    ortodoksi, którzy uważają że należy rodzić, rodzić, rodzić,
    niezależnie od tego kto ma się urodzić i kogo to ma uszczęśliwić.
    Kobieta której wyniki badań prenetalnych były niepomyślne, powinna
    mieć prawo wyboru, to dla mnie nie ulega kwestii.
  • 31.07.08, 19:50
    > wg.mojej wiedzy jest inaczej:
    > gdy byłam w ciąży lekarz proponowała mi badania prenatalne.
    > Zapytałam czy są one w stanie wykryć jakieś "wady" dziecka, ktore
    > można leczyć w czasie ciąży - powiedział że nie. Badania te są
    więc
    > dla osób, które w razie stwierdzenia "wady" dziecka rozważałyby
    > usunięcie ciąży.

    Do jakiego lekarza Ty chodzisz? Jesli mowisz o konkretnym badaniu,
    ktore niczego oprocz informacji o wadzie nie wnosi, to napisz o
    jakim badaniu byla mowa. Bo np. klasyczne USG robione w czasie ciazy
    tez jest badaniem prenatalnym, a moze wykryc zmiany, ktore mozna
    operowac jeszcze w zyciu plodowym lub zaraz po urodzeniu - o ile
    lekarze i pacjentka o tym wiedza i sa na te sytuacje przygotowani.
    Poza tym sa ludzie, ktorzy wola nie wiedziec, bo "co to zmieni", ja
    np. naleze do ludzi, ktorzy lubia wiedziec jak najwiecej i jak
    najszybciej, po to, zeby przygotowac sie na sytuacje i poradzic
    sobie z nia najlepiej jak to mozliwe.
  • 31.07.08, 21:48
    mi lekarka tez powiedziala ze to badanie - test pappa pokazuje dwa schorzenia i
    to procentowe szanse zespol downa i jeszcze jakis nieuleczalny genetyczny.
    Procentowe nie 100% wiec doszlam do wniosku ze dziekuje po co mi to jak usg mam
    swietne. To jest dobre jak sa watpliwosci w usg.

    ja myslalam ze to cos wiecej i chcialam wiedziec zeby ewent leczyc,...chociaz
    dziewczyny spojrzmy prawdzie w oczy...zyjemy w Polsce. To na filmach sa takie
    cuda jak operacje w lonie matki etc. Wystarczy poczytac na poronieniu i
    republice zeby wlos stanal deba jak niektorzy lekarze podchodza do "plodów" - i
    to mam na mysli sytuacje z chorym dzieckiem w brzuszku w szpitalu przed poronieniem.

    Inne badania sa inwazyjne i niosa ryzyko poronienia- nawet minimalne jest za
    duze jak dla mnie.

    i jeszcze jedno u mnie przynajmniej w miescinie kosztuja kupe kasy - kilkaset
    zlotych a powinny byc bezplatne
  • 31.07.08, 16:47
    Ciekawe, czy kochałabyś upośledzone dziecko (które nie mogłoby
    samodzielnie funkcjonować), będąc już starą, zniedołężniałą osobą,
    która musiałaby dalej codziennie opiekowac się swoim dzieckiem,
    żyjąc ze świadomością, że po Twojej śmierci, nie będzie miał kto się
    nim zająć.
  • 31.07.08, 21:37
    a co jak sie jest starym i zniedoleznialym to sie przestaje kochac swoje dzieci?

    skad teoria ze tylko i wylacznie matka sie zajmuje sie dzieckiem?

    w zdrowa matke zdrowego dziecka tez moze walnac autobuc (odpukac) i co wtedy?
    ... zgodnie z twoimi teoriami najlepiej w ogole nie rodzic

    jest ciekawy atykul o matce co oddala dziecko i przywilejach jakie ma jego
    opiekunka i pomoc od Panstwa...pomyslalam jedno...chwala matka polka
    niepelnosprawnych dzieci - zapewniam cie ze nie trzeba byc starym i
    zniedoleznialym zeby przy niektorych schorzeniach ledwo ciagnac 24/7 dni w tyg!
    w Polsce...
  • 31.07.08, 17:09
    Mimo iż list jest pełen obaw, leków i wątpliwości w zderzeniu z artykułem "Wybór
    Julii" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=933&w=82671811 autorka wypada
    bardzo dojrzale i wzbudza mój szacunek - właśnie przez ten strach, który
    świadczy o odpowiedzialności i miłości do dziecka.
    --
    Podglądacz piersi czyli Zabawa wsłowa
  • 31.07.08, 21:20
    A jaki sens rodzic takie dziecko?????Czy nie lepiej usunac??????
  • 31.07.08, 21:27
    > A jaki sens rodzic takie dziecko?????Czy nie lepiej usunac??????

    Kazdy ma prawo i obowiazek sam podjac taka decyzje i zmagac sie z jej
    ewentualnymi konsekwencjami. Tobie nic do tego.

    --
    Life is what happens to you while you're busy making other plans.
    ~John Lennon
  • 01.08.08, 04:50
    Oczywiscie, ze badania prenatalne maja sens. Te nieinwazyjne oparte na USG i
    innych "imaging systems" potrafia zdiagnozowac wady rozwojowe, ktore
    rzeczywiscie mozna czasami operowac jeszcze w zyciu plodowym, albo tuz po
    urodzeniu. Diagnoza pozwala na znalezienie odpowiednich specjalistow, szpitalu,
    douczeniu sie samemu i przygotowaniu.

    Inwazyjne badania genetyczne jak np. amiopunkcja lub chorionic villus sampling
    (CVS) wykrywaja diagnozuja wady na poziomie chromosomowym czyli ubytek lub
    dodatkowy chromosom, albo wadliwa morfologia chromosomow. Tych wag leczyc sie
    nie da, ALE wiedzac, ze urodzi sie dziecko z ZD mozna sie do tego przygotowac
    np. szukajac dobrego kardiologa dzieciecego, bo dzieci z ZD czesto maja wady
    serca wymagajace interwencji chirurgicznej. Przygotowania sie do opieki nad
    dzieckiem specjalnej troski, poszukania literatury, grup wsparcia itd. itp.
  • 02.08.08, 21:03
    smieszne i straszne jest ze w XXI wieku, przy naszym stopniu rozwoju medycyny,
    ciagle sa kobiety ktore chca rodzic niepelnosprawne dzieci.
    Co innego wypadek czy pozniejsza choroba zdrowo urodzonego dziecka, na co nie
    mamy zadnego wplywu; a zupelnie co innego wiedziec, ze mozna zdiagnozowac
    ewentualne uszkodzenia i nie dopuscic do urodzenia chorego dziecka. A potem
    jeszcze takie kobiety chca zeby je nazywac bohaterkami... Dlugo juz zyje na tym
    swiecie, a jakos ciagle nie potrafie zrozumiec jak niedobrze trzeba miec
    poukladane w glowie zeby sie decyzowac na urodzenie dziecka, ktore wiadomo ze
    cale zycie bedzie umyslowo i fizycznie niepelnosprawne.
  • 03.08.08, 00:25
    annnnia napisała:

    > smieszne i straszne jest ze w XXI wieku, przy naszym stopniu
    rozwoju medycyny,
    > ciagle sa kobiety ktore chca rodzic niepelnosprawne dzieci.


    Podziekuj w takim razie swojej mamie, ze cie urodzila. gdyby
    wiedziala...
  • 03.08.08, 17:37
    "kultura anonimowego forum": zabraklo Ci argumentow do rzecozwej dyskusji, to
    zaczynasz osobiste wycieczki.
  • 15.04.15, 12:56
    zgadzam sie z annnnia. sama jestem w ciazy, ale nie chce narazac siebie i dziecka na meczarnie do konca mojego i jego zycia. matki, ktore swiadomie decyduja sie na rodzenie niepelnosparwnych dzieci nie uwazam za bohaterki, ani tym bardziej za rozwazne kobiety. gdyby moje dziecko bylo uposledzone i mialo spedzic zycie na wozku czy przyklute do lozka, usunelabym ciaze.
  • 03.08.08, 04:44
    Własnie annnnia ma dużo racji. Mam koleżankę z upośledzonym
    dzieckiem, dzis juz dwudziestoparoletnia panną. Wiele lat pracujemy
    razem więc wiele sie nasłuchalam. Dziewczyna jest upośledzona
    umysłowo, kontakt z nia ograniczony, jej życie polega na leżeniu w
    łóżku, oglądaniu filmów a w zasadzie na okrągło jednego a teraz
    kiedy dorosla i ciało ma swoje potrzeby, na masturbowaniu się. Kiedy
    była młodsza rodzina woziła ja do "szkoły" czyli gdzies gdzie
    spedzała kilka godzin a oni mieli spokój. Z tym wozeniem tez różnie
    bywało bo wsiadła albo nie do samochodu, wsiadła albo nie do
    autobusu, bywało kladła sie na przystanku, a dokladniej na chodniku
    i za nic nie chciała sie ruszyć. A dziewczyna waży powyżej setki i
    rób teraz co chcesz. Wazy tyle poniewaz dodatkowa atrakcją w jej
    życiu jeszce jest jedzenie.
    Nie ma z nia żadnej dyskusji, kiedy czegoś nie dostaje gryzie ręce,
    do żywego mięsa, każda wizyta u lekarza to problem, o wizytach u
    dentysty nie wspomne.
    To tak łatwo mowić, biedne chore dziecko i uzalac się nad jego
    losem. Nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, ze to dziecko dorosnie i
    jak wyglada opieka nad takim dorosłym dzieckiem. Cała rodzina jest
    obciążona, chora, w tym konkretnym przypadku takze zdrowe rodzenstwo.
    Ta dziewczyna nie żyje lecz wegetuje. Nigdy nie zazna tego co jest
    udziałem zdrowej kobiety, człowieka. Nigdy nie bedzie kochac, nie
    bedzie matką, nie ucieszy jej słońce, wiatr, nie poczuje satysfakcji
    z czegos tam. Czy jest jakiś sens tego?
    W dodatku jej matka faktycznie całe zycie po prostu żeruje na chorym
    dziecku. Cały czas słyszę "ale ja mam chore dziecko". Ale czy to
    moja wina? lub kogokolwiek innego?
  • 03.08.08, 13:06
    koszmar....z takich poglądów rodzi się eugenika i faszyzm

    ocenianie takich wyborów innych ludzi świadczy o dużym ograniczeniu
    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko
    wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • 03.08.08, 17:38
    wlasnie o to mi chodzi. wiem jak wyglada opieka nad doroslym "dzieckiem"
    urodzonym z ciezkimi uposledzeniami, widzialam kilka takich przypadkow.
    IMHO rodzenie dziecka, o ktorym wiadomo ze bedzie wegetowac, jest zbrodnia na
    calej rodzinie.
  • 04.08.08, 01:06
    Nic nie wiesz. Wydaje ci sie, ze wiesz. Podaj definicje wegetacji.
    Zaproponuj kryteria, ktore, wedlug Ciebie oddzielaja zycie od
    wegetacji i uprawnialyby do usuniecia ciazy. A co z osobami, ktorych
    niepelnosprawnosc ujawnia sie po urodzeniu (miesiace- lata), lub
    jest skutkiem choroby czy wypadku? Po spartansku- zrzucac ze skaly?
    A osoby w podeszlym wieku, z demencja, zespolem Alzheimera? Sama
    mozesz dokonywac zywota w pampersie, na wozku inwalidzkim, w stanie,
    gdy nie bedziesz rozpoznawac nie tylko wlasnych dzieci, ale nawet
    wlasnego odbicia w lustrze, a pokarm bedziesz godzinami
    przetrzymywac w ustach, nie pamietajac, co sie z nim robi. Przy
    coraz dluzszej sredniej zycia takie sytuacje zdarzaja sie coraz
    czesciej, naprawde. Czy uwazasz, ze prawa czlowieka nie powinne
    dotyczyc osob niepelnosprawnych? Ze np. morderstwo osoby
    uposledzonej ma mniejszy ciezar gatunkowy i powinno byc lzej karane,
    niz morderstwo osoby pelnosprawnej?
  • 04.08.08, 09:10
    A co z osobami, ktorych
    > niepelnosprawnosc ujawnia sie po urodzeniu (miesiace- lata), lub
    > jest skutkiem choroby czy wypadku? Po spartansku- zrzucac ze
    skaly?


    Interesuje mnie odpowiedź zwłaszcza na to pytanie. Wada mojego
    dziecka wystąpiła w 6tyg życia płodowego. Nie wiadomo od czego były
    problemy ze zdrowiem. Najpierw tylko dysplazja bioder i operacje-no
    ale dużo dzieci to ma prawda? Potem kłopoty z pęcherzem-no spokojnie-
    wiele dzieci na to choruje, chyba nie zagraża to rodzinie ? W 5
    roku życia okazało się,że córka ma nieuleczaną wadę rozwojową
    rdzenia. No więc pytam- ze skały ją ?
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • 04.08.08, 13:59
    czytanie ze zrozumieniem sie klania.
    gdybys przeczytala moje posty powyzej, nie musialabys zadawac tego pytania.
    Powetorze co juz napisalam wczesniej: co innego walka z choroba, ktorej nie dalo
    sie wykryc wczesniej, a co innego swiadome sprowadzenie na swiat dziecka, o
    ktorym wiadomo ze bedzie uposledzone.
    A problem akurat znam nie tylko z teorii, bo sama bylam w ciazy z dzieckiem z
    ZD. Ciezko to przezylam, ale od momentu otrzymania wynikow amnio nie mialam
    watpliwosci ze nie urodze dziecka uposledzonego, i uwazam ze to byla jedyna
    sluszna deyczja. Nie rozumiem kobiet decydujacych sie swiadomie rodzic
    uposledzone dzieci.
    Kiedy choroba pojawi sie, lub ujawni, pozniej, nie mamy na to zadnego wplywu. Po
    to sa badania prenatalne - zeby wykryc wady, i zapobioec urodzeniu sie dziecka
    uposledzonego - czyli dzialac, kiedy jeszcze mozna cokolwiek zrobic. Jesli dla
    kogos to eugenika to ok, jego sprawa. Dla mnie to zdrowy rozsadek.
  • 04.08.08, 15:42
    Kiedy choroba pojawi sie, lub ujawni, pozniej, nie mamy na to
    zadnego wplywu. P
    > o
    > to sa badania prenatalne - zeby wykryc wady, i zapobioec urodzeniu
    sie dziecka
    > uposledzonego - czyli dzialac, kiedy jeszcze mozna cokolwiek
    zrobic. Jesli dla
    > kogos to eugenika to ok, jego sprawa. Dla mnie to zdrowy rozsadek.

    Nie zgadzam się się że po to własnie sa badania prenatalne

    > A problem akurat znam nie tylko z teorii, bo sama bylam w ciazy z
    dzieckiem z
    > ZD. Ciezko to przezylam, ale od momentu otrzymania wynikow amnio
    nie mialam
    > watpliwosci ze nie urodze dziecka uposledzonego, i uwazam ze to
    byla jedyna
    > sluszna deyczja. Nie rozumiem kobiet decydujacych sie swiadomie
    rodzic
    > uposledzone dzieci.

    Podejrzewam,że kobiety które urodziły takie dziecko nie rozumieją
    Ciebie..
    A problem znasz z teorii. Nie masz niepełnosprawnego dziecka


    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • 04.08.08, 15:55
    Powinnaś urodzić i oddać do adopcji-na pewno byłaby cała masa chętnych do
    adopcji na taki "rarytasik" z Guderianką na czele.
  • 03.12.08, 22:52
    Takie wypowiedzi potrafią zwalić z nóg.Straszne,okrutne i głupie
    rozumowanie.Szkoda,że trafiłam na taką wypowiedź.
  • 04.12.08, 05:08
    Dlugo czekalem na pierwsze dziecko,a gdy zona byla w ciazy,to tak sie
    cieszylem,ze nie zalezalo mnie na amniopunkcji.Ona wykazala wiecej rozsadku i
    poszlismy razem do lekarza.Badanie wypadlo pozytywnie i na dodatek dowiedzialem
    sie,ze to bedzie syn.
    Niczego mnie wiecej do szczescia nie brakowalo.Przy drugim dziecku tez robilismy
    badania i urodzila sie zdrowa corka.Gdyby ktores mialo miec ZD to na pewno
    zdecydowalibysmy sie na aborcje.
  • 04.12.08, 05:13
    To jest, jakby ktos nie wiedzial XXI wiek i masz prawo wyboru,ktore polega na
    tym,ze nie powinno sie podejmowac zlych decyzji,ktore beda obarczaly rodzine i
    spoleczenstwo przez cale zycie osoby uposledzonej umyslowo.
    To nie tylko rodzina takiego dziecka cierpi,ale i leczenie jego jest 100x
    drozsze niz przecietnych dzieci i teraz sobie wyobraz ile wiecej pieniedzy
    byloby na leczenie przecietnych dzieci,gdyby podjac racjonalna decyzje o nie
    rodzeniu dzieci uposledzonych umyslowo.
  • 11.12.08, 09:51
    Twoj post jest wprawdzie z sierpnia ale to straszne ze w XXI wieku sa kobiety
    ktore probuja innym narzucic wlasna wole...


    annnnia napisała:

    > smieszne i straszne jest ze w XXI wieku, przy naszym stopniu rozwoju medycyny,
    > ciagle sa kobiety ktore chca rodzic niepelnosprawne dzieci.
  • 04.08.08, 11:33
    Istnieje jescze cos takiego jak godność życia. Kochane matki
    Teresy, nie wiecie co to znaczy się opiekowac chorym niedołężnym
    dzieckiem, owszem jak jest małe to jest lżej, ale taki tastolatek o
    umyśle 3 latka, gdzie umysł swoje , a ciało swoje, ma potrzeby
    seksualne, w przypadku dziewcząt miesiaczki, rózne niewydolnosci
    oddechowe, krążeniow itp. Nie chciałabym aby moje chore dziecko po
    mojej śmierci trafiło do zakładu, a jak wszyscy wiemy jest tam
    tagicznie. I pomysleć, że wszystko zależy od pielegnierek lub od
    opiekunek, aż takie się zlitują i zmienią pampersa, lub łaskawie
    napoją.

    I jak widzę matkę, która idzie z dzieckiem z zespołem Downa lub inna
    chorobą, to jakoś nie widze tryskającej energią, tyklko jakby z
    krzyżem, więć gdzie ta mołość, o której piszecie, że Wy to
    kochałybyscie wszystko jedno jakie. Ciekawa jestem, która z Was ma
    takie dziecko i niech sie wypowie, że jest cudnie.
  • 04.08.08, 12:34
    Gdybys czytala uwaznie, bez trudu zauwazylabys, ze radykalnie (za
    aborcja, przeciw prawu do zycia TAKICH dzieci) wypowiadaja sie
    osoby, ktore problem znaja jedynie z teorii.
    Tez mam TAKIE dziecko i zapewniam Cie, ze zyje , zarowno ono, jak i
    cala rodzina, godnie. Mimo tego, ze bywa ciezko.
  • 04.08.08, 13:31
    Wyobraż sobie, że znam problem nie tylko z teorii. I uwierz mi,że
    godnosć życia chorego dziecka przewaznie kończy się wraz z ze
    śmiercią jego rodziców.

  • 04.08.08, 13:50
    I co radzisz w takim razie? Dobic dziecko? W jakim wieku? zakopac
    zywcem w grobie razem z rodzicami?
    Mamy przed soba kilkadziesiat lat na zorganizowanie i znalezienie
    dobrej opieki dla dziecka po naszej smierci. Zycie jest brutalne i
    czasem stawia nas w trudnych sytuacjach, zmuszajac do ciezkich
    decyzji, ale w tym momencie aborcja czy eutanazja wcale nie musi byc
    tym najlepszym.
  • 04.08.08, 14:19
    Niektóre kobiety usuwaja ciążę, kiedy sie dowiadują o chorobie
    dziecka biorą pod uwagę czy podołają psychicznie fizycznie i
    finansowo itp. I nie należy ich ich potepiać. Natomiast co innego
    jak dziecko w trakcie swojego zycia dopada ciężka choroba. Są to dwa
    różne tematy, a ja pisałam głównie o pierwszym.
  • 05.08.08, 08:01
    Dokładnie. Uważam, że każda kobieta MA PRAWO do podjęcia decyzji, czy jest w stanie wychować upośledzone dziecko. I nikt nie ma prawa tego oceniać. Osobiście podjęłabym decyzję o usunięciu ciąży, gdyby badania prenatalne wykazały z najwyższym prawdopodobieństwem, że dziecko urodzi sie upośledzone. I to nie ma nic wspólnego z eugeniką. Jako przyszły opiekun chorego dziecka, też mam coś do powiedzenia w tej kwestii!
  • 05.08.08, 16:07
    nikt nie ma prawa też oceniać dokładnie odwrotnych wyborów innych
    ludzi- czyli urodzenie i wychowywanie niepełnosprawnych dzieci i
    wszelkie związane z tym ograniczenia

    i to właśnie miałam na myśli pisząc o eugenice- ocenianie
    (negatywne) faktu podjęcia tego wyzwania przez innych ludzi

    i również jestem za prawem wyboru po badaniach prenatalnych
    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko
    wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • 14.08.08, 19:26
    i też nikt nie ocenia, grzałka. To raczej ty i podobnie myśąlace
    napadłyście na resztę, w tym i mnie, że mamy czelność mieć inne
    zdanie. Nikt nie każe zrzucać chorych ze skały ale każdy ma prawo do
    własnych wyborow. Ja też nie urodzilabymm tak bardzo chorego dziecka
    albowiem wiem, ze sama nie chciałabym żyć jako człowiek ciężko
    upośledzony, wolałabym aby moja ew. matka także nie sprowadzała mnie
    na świat w takim stanie. I to nie ma nic wspólnego z wyrzekaniem sie
    obowiazku opieki nad chorym dzieckiem, po prostu ja osobiście nie
    chciałabym tak żyć. Zresztą jak widać ci chorzy, którzy maja zdrowy
    umysł też nie chcą tak żyć, że wspomnę tylko o znanej sprawie
    Janusza Świtaja.
    To, że ktoś chce podjąć takie wyzwanie to oczywiście jego sprawa ale
    też powinien być to wybór świadomy, nie obciążający wszystkich
    dookoła.
  • 14.08.08, 21:26
    którzy maja zdrowy
    > umysł też nie chcą tak żyć, że wspomnę tylko o znanej sprawie
    > Janusza Świtaja.
    Janusz Świtaj zmienił swe zdanie i nastawienie gdy została do niego
    wyciągnięta pomocna dłoń, która przywróciła w nim wiarę i sens w
    zycie (p.Anna Dymna )

    > To, że ktoś chce podjąć takie wyzwanie to oczywiście jego sprawa
    ale
    > też powinien być to wybór świadomy, nie obciążający wszystkich
    > dookoła.

    możesz rozwinąć co miałaś na myśli ?

    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • 04.08.08, 12:05
    To trudny temat,można łatwo i szybko kogoś osadzić żle a przez to skrzywdzić.Moja córeczka urodziła się bez większych komplikacji (ze zdrowej i donoszonej ciąży ),po 10mc okazało się ,że jest opóżniona psychoruchowo ,po 6 latach ciężkiej z nią pracy okazało się że upośledzenie jest znaczne (mam cicha nadzieję ,że nie będzie głębokie,pracujemy z nią dalej bo widzę w tym sens),nie chodzi i nie mówi (próbuje się z nami kontaktować za pomoca pokazywania i swoich gestów ,jest jeszcze pieluchowana,),ale czy to znaczy że jest mniej wartosciowym dzieckiem (człowiekiem)niż te zdrowe
    (mam jeszcze 2 starszych dzieci zdrowe).Czy to znaczy ,że powinnam ją przestać kochać i przekreślić.Byłoby to zbyt łatwe i zbyt proste (fakt,że człowiek lubi proste i łatwe życie). Kto nie ma dziecka niepełnosprawnego i upośledzonego ten nie wie na ten temat nic ,jaki poziom emocji człowiek potrafi osiągnąć i jesli nie ma koło Ciebie kogos bliskiego kto by pomógł,jest bardzo ciężko,ale można to podzwignąć odnaleśc sens w tym bo przecież to MOJE dziecko ,które kocham nad życie!
  • 04.08.08, 22:47
    do autorki watku.Ja rozumiem ze kochasz dziecko,ktore nosisz ale nie zrobienie
    badan prenatalnych to takie odsuwanie problemu.Przeciez w tym wypadku gdybys
    zrobila badanie i bez wzgledu na wynik utrzymala ciaze to nawet gdyby byl
    zly,pozwala przygotowac sie na przyjecie dziecka z wadami,dziecka
    chorego.Pozwala czesto leczyc je juz w lonie matki,wiec poniekad nie robiac tych
    badan skazujesz je na duzo wieksze cierpienie po urodzeniu.Dla mnie to jakos nie
    wspolgra z miloscia do nienarodzonego dziecka,skoro odbierasz mu szanse na
    leczenie juz w zyciu prenatalnym.Taki wynik pozwala rowniez przygotowac sie na
    przyjecie dziecka z ZD.
    --
    Landryna
  • 13.08.08, 19:02
    Witam Cie serdecznie
    Doskonale rozumiem Twe obawy, podziwiam Cie że podjęłaś odpowiednią
    decyzję, bo uważam że jest odpowiednia. Twoje życie na pewno się
    odmieni, gdy urodzi się dzidziuś i mimo tego że będzie miał zespół
    Downa będzie Cię równie mocno potrzbował jak pozostałe dzieci.
    Wychowanie dziecka niepełnosprawnego na początku przeraża rodziców,
    ale wiem też że daje im dużo radości. Pamiętaj że nie jesteś sama,
    już od samego początku postaraj się o dobrą rehabilitacje dla swego
    maleństwa, okazuj mu dużo czułości i miłości. Jestem pewna że
    pokoasz je z całego serca. Widze że masz duże oparcie w mężusmileto
    bardzo ważne i posluchaj go i nie martw się na zapas. Przesyłam
    kilka stron, które warto zobaczyć:
    1) www.marysia.regel.pl/index.php?
    option=com_content&task=view&id=28&Itemid=44
    2)www.stowarzyszenie-razem.org/zdrowie/zespol-downa-co-to-
    jest.html
    3)www.infinity.net.pl/~suzifox/odnosniki/zd_1.html
    4)www.ospdzd.com/
    5)www.szansa.katowice.pl/
    A te słowa mam nadzieje dodadzą Ci otuchy: "Dzieci z zespołem Downa
    wprawdzie rozwijają się trochę wolniej niż inne dzieci, ale z czasem
    bez problemu opanowują takie umiejętności jak: chodzenie, bieganie
    czy skakanie, chętnie uczą się wielu rzeczy, potrafią mówić, czytać,
    pisać i liczyć. Są samodzielne, jeśli chodzi o samoobsługę. Są
    wrażliwe i uczuciowe. Potrafią kochać i pięknie to okazują. Są też
    spragnione miłości i akceptacji. Jak wszystkie inne dzieci są
    wesołe, jeśli jest im dobrze i smutne, jeśli dzieje im się krzywda.
    Bardzo często są uzdolnione muzycznie lub plastycznie. Mają własne
    zainteresowania i pasje, uprawiają ulubione sporty. Dzieci z
    zespołem Downa potrafią swoich najbliższych obdarzyć wielką
    miłością, czułością i zaufaniem. Jak wszystkie dzieci, mają wiele
    cech łączących je z rodzicami i z rodzeństwem. Coraz więcej dzieci z
    zespołem Downa chodzi do powszechnych przedszkoli i szkół, są w
    pełni akceptowane w klasach integracyjnych i radzą sobie w nich
    bardzo dobrze. Niektóre z nich kończą szkołę średnią i zdają maturę.
    Mogą zdobyć zawód i żyć samodzielnie lub z niewielką pomocą.
    Potrafią doskonale zadbać o siebie, utrzymać stałą pracę, mieć
    przyjaciół, a także swoje rodziny. Jest to na pewno okupione
    większym wysiłkiem i wymaga dłuższego czasu, ale świadczy o
    posiadaniu dużych, potencjalnych możliwości dzieci z zespołem Downa
    i pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość".

    Jeśli mieszka Pani w Krakowie polecam placówkę Maltańskie Centrum
    Wczesnej Interwncji przy ul. Kasztanowej w której specjaliści pomogą
    nie tylko małej ale i całej rodzinie. Pozdrawiam ciepło
  • 13.08.08, 23:42
    Wiedząc, że bedziesz miała chore dziecko usunęłaś ciążę. To by Twój
    wybór, twoja decyzja. Dlaczego uważasz, że jest ona jedynie słuszna?
    Dlaczego nie dajesz innym matkom prawa do urodzenia chorego dziecka?
    Tolerancja powinna działać w obie strony, prawda? A może w ten
    sposób chcesz (podświadomie) zagłuszyć wyrzuty sumienia, po raz
    kolejny przekonać siebie samą, że dobrze zrobiłaś?
    Ty podjęłaś decyzję, daj podjąć ją innym.
    --
    Mama trochę zabiegana smile
  • 19.08.08, 16:48
    witaj, ja mam brata z zespołem Downa, uczę w szkole specjalnej i wiem, że nie
    taki diabeł straszny smile będzie dobrze, dużo zależy od Ciebie, nie martw się,
    będzie dużo problemów, ale z pewnością sobie poradzisz smile
    --
    www.naszswiat.org/
  • 19.08.08, 23:23
    Nie wiem po co kobiety rodza chore dzieci, rozumiem ze hormony je blyskawicznie oglupiaja i "kochaja je odrazu", ale gdzies chyba maja one rozum? Po to ludzkosc tak rozwinela sposoby wykrywania wad zeby z tego korzystac i chore plody zwyczajnie usuwac.

    Oczywisce zmuszania do aborcji nie powinno byc, ale taka kobieta spodziewajaca sie chorego mdziecka powinna podpisywac zobowiazanie ze nie bedzie ciagnac kasy od panstwa na to dziecko. Spolecznestwo nie powinno placic za czyjes swiadome wybory.
    --
    Jestem od ciebie lepsza w kazdej dziedzinie
  • 20.08.08, 00:05
    spytaj sie swojej wlasnej rodzicielki, czemu cie urodzila, bo twoja
    wypowiedz raczej wskazuje na to, ze byly ewidentne podstawy do
    aborcji w tym przypadku (zgodnie z twoja radosna teoria).
    Precz z trollami!
  • 20.08.08, 11:20
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 21.08.08, 08:59
    >Po to ludzkosc tak rozwinela sposoby wykrywania wad zeby z tego
    korzystac i chore plody zwyczajnie usuwac.

    A może takze po to, żeby dać rodzicom prawo wyboru?
    Nie kazdy popiera nazistowską teorię idealnego społeczeństwa.
  • 21.08.08, 09:35
    Ok niech wybieraja, ale czemu reszta spoleczenstwa ma placic za ich wybory? Jak sie decyduja to z pelna odpowiedzialnoscia - w calosci beda sami placic wszelkie bezcelowe rehabilitacje itp. A nie ze ssa zasilki.
    --
    Jestem od ciebie lepsza w kazdej dziedzinie
  • 21.08.08, 09:42
    Ok. Ale jesli rodzice/rodzic przynajmniej jeden pracuje to
    odprowadza składkę i ma prawo do leczenia.
    A te super zasiłki za które płacimy wynoszą - jesli dziecko ma
    orzeczenie o niepełnosprawności to niezależnie od dochodu 153 zeta,
    a jesli jedno z rodziców zrzeknie się pracy, a dochód rodziny bedzie
    nizszy niż 580 zeta to taki rodzic dostanie aż 420 miesięcznie.
    Oszałamiające kwoty, prawda?
    Jest jeszcze coś takiego jak bezwarunkowa miłość. I wielu ludzi jest
    do niej zdolnych.
  • 21.08.08, 09:47
    parowkowa-a Ty jak będziesz chora to będziesz chciała by ktoś cię
    wspierał ? Jak dostaniesz raka od palenia papierosów, albo wątroby
    od picia alkoholu, albo miażdzycy od niezdrowego odzywiania się,
    albo jeśli wskutek własnej nieuwagi ulegniesz wypadkowi..itp itd

    Pamiętaj również, że niepełnosprawne chore dzieci często dzięki
    rodzicom którzy zdecydują się by jednak przyszły one na świat stają
    się pełnoprawnymi podatnikami,a niekoniecznie zasiłkowcami

    Poza tym-istnieje coś takiego jak społeczeństwo obywatelskie, w
    którym pomaga się słabyszm. Adolf Hitler takiego nie chciał wiesz?I
    dlatego usuwał wszelkie słabości i chorych psychicznie i fizycznie i
    nawet tych z ciemniejszą karnacją . Takie społeczeństwo ci sie
    podoba?
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • 21.08.08, 14:14
    Rodzenie chorego dziecka to jak wkladanie reki pod tramwaj - wiadome sa skutki tej decyzji.
    Rak nagle sie moze u kazdego pokazac, nie ma elementu podejmowania decyzji - tak chce miec raka, albo nie, nie chce miec raka. Bedac w ciazy z niepelnosprawnym, ma sie mozliwosc wybrania - tak chce meic kule u nogi, ktora odziedzicza moje dzieci jak umre (bo ktos ten kierat bedzie musial przejac), albo nie - skrobie sie i zapominam ze wogole ten syf mial miejsce.
    Porownanie twoje jest wiec jak z koziego tylka.

    Niepelnosprawni u nas w kraju maja tak roszczeniowe podejsicie ze to sie w glownie nie miesci, jak pijawki poprostu.

    A w jakim ty chcesz zyc spolecznestwie? w ktorym jest coraz wiecej coraz straszniejszych chorob bo sie ratuje kazdy plod niezaleznie jak chory jest? przeciez te chore geny zostana przekazane pozniej dalej, i nagle pol spoleczenstwa jest uczulona na wszystko a drugiej polowie schodzi skora od slonca. Sami na siebie ten bicz krecimy.

    --
    Jestem od ciebie lepsza w kazdej dziedzinie
  • 21.08.08, 15:23
    >skrobie sie i zapominam ze wogole ten syf mial miejsce.

    Troll rodem z nazizmu, bo człowiek napewno nie.
  • 21.08.08, 15:27
    sama jestes troll, z wygladu takze
    --
    Jestem od ciebie lepsza w kazdej dziedzinie
  • 21.08.08, 19:27
    A w jakim ty chcesz zyc spolecznestwie? w ktorym jest coraz wiecej
    coraz strasz
    > niejszych chorob bo sie ratuje kazdy plod niezaleznie jak chory
    jest? przeciez
    > te chore geny zostana przekazane pozniej dalej, i nagle pol
    spoleczenstwa jest
    > uczulona na wszystko a drugiej polowie schodzi skora od slonca.
    Sami na siebie
    > ten bicz krecimy.


    Prawdą jest, że współczesna medycyna sprawia że to co niemożliwe
    było kiedyś staje się możliwe dzisiaj. Jednak pisząc o genach
    zapominach-że nie wszystkie choroby/niepełnosprawności powstają w
    wyniku błędnego zapisu w genach
    Ja bym chciała żyć w świecie, w którym szanuje się każdego pogląda
    ze wzgledu na to,jaki jest a nie jak wygląda/mówi/chodzi. Nie jestem
    zwolenniczką społeczeństwa idealnego bo w takim coraz trudniej być
    piękny/zdrowym/pasującym do otoczenia

    Rak na własne zawołanie-poprzez palenie nikotyny to to samo co
    decyzja o urodzeniu chorego dziecka

    Nie wiem o jakich chorobach i niepełnosprawnościach mówisz-czy o
    kalectwie cięzkim, bolesnym i tak prowadzącym do śmierci czy też do
    jednego worka wrzucach niewykształcone kończyny, wady twarzy,
    ślepotę, głuchotę itp?

    A co do postawy roszczeniowej-w każdej grupie społecznej zdarzają
    się osoby roszczeniowe. I wśród chorych i zdrowych, i starych i
    młodych, biednych i bogatych.
    A możesz podać z jaką postawą się spotkałaś i czy to właśnie ta
    postawa wpłyneła na twoje poglądy?
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • 06.12.08, 00:23
    parowkowa napisała:

    > Rodzenie chorego dziecka to jak wkładanie reki pod tramwaj - wiadome są skutki
    > tej decyzji.
    > Rak nagle się może u każdego pokazać, nie ma elementu podejmowania decyzji - ta
    > k chce miec raka, albo nie, nie chce miec raka. Bedac w ciazy z niepelnosprawny
    > m, ma sie mozliwosc wybrania - tak chce meic kule u nogi, ktora odziedzicza moj
    > e dzieci jak umre (bo ktos ten kierat bedzie musial przejac), albo nie - skrobi
    > e sie i zapominam ze wogole ten syf mial miejsce.
    > Porownanie twoje jest wiec jak z koziego tylka.

    Jak w ogóle można nazwać swoje dziecko nie ważne chore czy zdrowe "syf"??? Cz ty masz równo pod sufitem???
    Takim rozumowaniem to powinniśmy pozbywać się małych, grubych, rudych... aby świat był piękny, szczęśliwy i w 100% sztuczny
    Każdy ma prawdo do życia.

    > Niepelnosprawni u nas w kraju maja tak roszczeniowe podejsicie ze to sie w glow
    > nie nie miesci, jak pijawki poprostu.

    Wyobraź sobie, że znam zdrowych, pełnosprawnych ludzi, którzy także mają roszczeniowe podejście do życia. Nie pracują bo wolą mieć pomoc od państwa, kupują buty i jak tylko zbliża się data do końca reklamacji to buty reklamują i biorą nowe lub kasę. To dopiero jest roszczeniowe podejście do życia!!! Czy takie coś nie jest gorsze niż pomoc dla chorego dziecka? To nie jego wina, że jest chore. Natomiast nie w porządku jest jak ludzie zdrowi oszukują nas wszystkich.

    > A w jakim ty chcesz zyc spolecznestwie? w ktorym jest coraz wiecej coraz strasz
    > niejszych chorob bo sie ratuje kazdy plod niezaleznie jak chory jest? przeciez
    > te chore geny zostana przekazane pozniej dalej, i nagle pol spoleczenstwa jest
    > uczulona na wszystko a drugiej polowie schodzi skora od slonca. Sami na siebie
    > ten bicz krecimy.

  • 06.12.08, 02:25
    parowkowa napisała:

    > przeciez
    > te chore geny zostana przekazane pozniej dalej, i nagle pol
    > spoleczenstwa jest
    > uczulona na wszystko a drugiej polowie schodzi skora od slonca.

    Te "chore geny" zostana przekazane dalej i od tego... sa alergie? Ze
    co..?

    Moja corka ma alergie - czy z tego mam wywnioskowac, ze ja mam ZD?
    Ja nawet alergii nie mam (ani ja ani maz).

    Czy moze powinnam ja zabic (teraz, bo prenatalne badania sklonnosci
    do alergii nie wykazaly), coby nie przekazywala dalej alergicznych
    genow?

    Osoby z wadami genetycznymi typu ZD rzadko kiedy przekazuja swoje
    geny dalej... Przekazywanie genow to co innego niz gubienie naskorka
    czy wlosow.
  • 06.12.08, 03:43
    Czy tak trudno jest dostrzec, ze piekno swiata i roznorodnosci
    natury tkwi w tym, ze jest tyle odmiennosci, ze sa slabsi i
    mocniejsi, wyzsi i nizsi, cwani i naiwni, szybcy i wolni, mlodzi i
    starzy, zdrowi i chorzy... ? Jakze straszne byloby zycie gdyby nie
    bylo cienia, zmartwien, upadkow, chorob, smutkow - nie bylibysmy w
    stanie cieszyc sie drobnymi radosciami, bylibysmy wtedy faktycznie
    wylacznie wegatujacymi warzywami. Dzieci chore, uposledzone, ludzie
    starzy i niedolezni, wszyscy ci ktorzy potrzebuja naszej pomocy to
    nie tylko wyzwanie ale i swoisty dar losu dla nas wszystkich -
    dzieki Nim mozemy rozwijac nasza wlasna wrazliwosc, zrozumienie
    swiata, cierpliwosc i zyczliwosc dla drugiego czlowieka. Nie wierze
    w zadnego boga ale wierze gleboko w logike naturalnych procesow i
    jestem przekonana, ze kazde spoleczenstwo potrzebuje tego marginesu
    podopiecznych abysmy wszyscy mogli zachowac, pielegnowac i rozwijac
    nasze czlowieczenstwo i zebysmy zwyczajnie umieli ze soba zyc bez
    krzywdzenia siebie wzajemnie. Uposledzone dzieci sa nasza wspolna
    szansa na zachowanie pelni humanizmu podobnie jak ludzie starzy i
    niepelnosprawni.

    PS. Okrucienstwo i bezmyslnosc niektorych wypowiedzi powyzej sa
    wybitnie przygnebiajace - wspolczuje sasiadom i znajomym ludzi,
    ktorzy potrafia napisac tak przykre slowa.
  • 06.12.08, 05:50
    bi_scotti napisała:

    > Czy tak trudno jest dostrzec, ze piekno swiata i roznorodnosci
    > natury tkwi w tym, ze jest tyle odmiennosci, ze sa slabsi i
    > mocniejsi, wyzsi i nizsi, cwani i naiwni, szybcy i wolni, mlodzi i
    > starzy, zdrowi i chorzy... ?

    Gdy wszystkie ciaze dzieci uposledzonych umyslowo beda usuwane,to w dalszym
    ciagu beda ludzie "szybcy i wolni,mlodzi i starzy,zdrowi i chorzy" z tym ze tych
    chorych bedzie troche mniej.
    Zobacz ilu ludzi chorych np na AIDS jest chorych w Afryce a ilu w krajach
    cywilizowanych!
    Madrzy ludzie wiedza jak unikac chorob i nie podlegaja takim bezmyslnym emocjom
    jak prymitywni Afrykanczycy.

    > Jakze straszne byloby zycie gdyby nie
    > bylo cienia, zmartwien, upadkow, chorob, smutkow - nie bylibysmy w
    > stanie cieszyc sie drobnymi radosciami, bylibysmy wtedy faktycznie
    > wylacznie wegatujacymi warzywami.

    Czy Ci sie facet raj przypadkiem nie przysnil?
    Owszem przeszla fala AIDS'a przez USA i sie skonczyla,a gdy trwala,to zabrala ze
    soba tych najbardziej emocjonalnych i pozbawionych logicznego myslenia.
    Jesli wojny nie przetrzebia ludnosci ,to uczyni to matka natura z pomoca chorob.

    > Dzieci chore, uposledzone, ludzie
    > starzy i niedolezni, wszyscy ci ktorzy potrzebuja naszej pomocy to
    > nie tylko wyzwanie ale i swoisty dar losu dla nas wszystkich -
    > dzieki Nim mozemy rozwijac nasza wlasna wrazliwosc, zrozumienie
    > swiata, cierpliwosc i zyczliwosc dla drugiego czlowieka.

    Nie ma takiego miejsca na swiecie,gdzie by nie bylo szpitali i chorob.Ocknij sie
    facet,bo brednie opowiadasz.Kazdy dazy do tego,by tych chorob bylo najmniej,a
    nawet jakby jakims cudem wszystkie zniknely,to pozostana wypadki przy pracy i
    czy samochodowe,czy dachowka komus na glowe spadnie ,co sam widzialem na wlasne
    oczy.
    Czy znasz kraj bez wiezien?

    > Nie wierze
    > w zadnego boga ale wierze gleboko w logike naturalnych procesow i
    > jestem przekonana, ze kazde spoleczenstwo potrzebuje tego marginesu
    podopiecznych abysmy wszyscy mogli zachowac, pielegnowac i rozwijac
    > nasze czlowieczenstwo i zebysmy zwyczajnie umieli ze soba zyc bez
    > krzywdzenia siebie wzajemnie.

    To wszystko jest uzaleznione od tego,na jakim poziomie umyslowym chcemy byc i
    zyc.Czym dochod narodowy na osobe wyzszy,tym mniej chorob.Czym madrzejsi
    ludzie,tym srednia zycia dluzsza.
    Zobacz jak Chinczycy podnisli srednia zycia tym dzikusom w Tybecie w ciagu 50
    lat z 35 lat na 65 lat.

    > Uposledzone dzieci sa nasza wspolna
    > szansa na zachowanie pelni humanizmu podobnie jak ludzie starzy i
    > niepelnosprawni.
    >
    > PS. Okrucienstwo i bezmyslnosc niektorych wypowiedzi powyzej sa
    > wybitnie przygnebiajace - wspolczuje sasiadom i znajomym ludzi,
    > ktorzy potrafia napisac tak przykre slowa.

    A ja wole mieszkac wsrod ludzi,ktorym umyslowo nic nie brakuje i moze dlatego
    sie tak w Polsce meczylem.
  • 09.12.08, 16:47
    Podobnie jak ty jestem wstrząśnięta - tą szybkością z jaką
    zwolennicy usuwania chorych płodów przechodzą od "trzeba dać wybór"
    do "nasz wybór jest jedynie słuszny, nikt rozsądny nie robi
    inaczej". Dowodzi to raczej niepewności niż pewności słuszności
    własnych decyzji.
    A zarzuty braku rozsądku wobec rodziców chorych dzieci, którzy
    zdecydowali się dać im szansę, są według mnie tylko bronieniem się
    przed wyrzutami sumienia. Ich decyzja chyba zagraża dobremu
    samopoczuciu niektórych osób, skoro jest aż tak agresywnie atakowana.
  • 09.12.08, 16:49
    > Osoby z wadami genetycznymi typu ZD rzadko kiedy przekazuja swoje
    > geny dalej... Przekazywanie genow to co innego niz gubienie
    naskorka
    > czy wlosow.
    Potwierdzam. Co więcej, nawet jeśli przekazują dalej geny, to nie
    przekazują genu zespołu Downa, bo go nie ma. Większość trisomii to
    błędy przy podziale genów i nie są dziedziczne.
  • 11.12.08, 05:52
    asia_i_p napisała:

    > > Osoby z wadami genetycznymi typu ZD rzadko kiedy przekazuja swoje
    > > geny dalej... Przekazywanie genow to co innego niz gubienie
    > naskorka czy wlosow.

    Przekazywanie genow jest przekazywaniem tego,kim jestesmy,tak fizycznie jak i
    umyslowo.

    > Potwierdzam. Co więcej, nawet jeśli przekazują dalej geny, to nie
    > przekazują genu zespołu Downa, bo go nie ma. Większość trisomii to
    > błędy przy podziale genów i nie są dziedziczne.

    Moze pokaz przyklady rodzicow z zespolem Downa,ktorzy maja normalne dzieci.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.