6-latki do szkoły - głos naukowców Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • wklejam część tekstu - całość na
    www.lex.com.pl/?cmd=artykul,1550
    Naukowcy przeciwni obniżeniu wieku szkolnego
    Sześciolatki powinny zostać w przedszkolach, a projektowana reforma edukacji
    może pogorszyć ich szkolny start - twierdzą pedagodzy, psychologowie i badacze
    zajmujących się rozwojem człowieka i dysfunkcjami ujawniającymi się na etapie
    wczesnej edukacji.
    Na krytyczne głosy ekspertów na temat obniżenia wieku szkolnego oraz nowej
    podstawy programowej powołują się inicjatorzy akcji społecznych mających
    skłonić resort edukacji do rezygnacji z planowanych zmian.

    Rodzice zwrócili się do nowo powołanego Rzecznika Praw Dziecka Marka Michalaka
    o interwencję w sprawie reformy. Wcześniej interweniowali u Rzecznika Praw
    Obywatelskich Janusza Kochanowskiego, który ocenił, że szkoły nie są
    przygotowane na przyjęcie tak małych dzieci i prosił ministerstwo o odłożenie
    reformy w czasie.
    "Jednym z głównych elementów tej reformy jest obniżenie wieku szkolnego do lat
    6-ciu. Początek reformy został wyznaczony już na 1 września 2009 r. Jako
    rodzice dzieci, które w najbliższym czasie rozpoczną edukację szkolną i
    których ma dotyczyć ta zmiana, wyrażamy nasze najwyższe zaniepokojenie trybem
    wprowadzania tej zmiany (...)" - piszą rodzice w liście do RPD. Swój niepokój
    uzasadniają licznymi badaniami i analizami polskich przedstawicieli świata nauki.

    JEŚLI NIE WIADOMO, O CO CHODZI...

    Polskie Towarzystwo Dysleksji, w opinii na temat projektu Podstaw Programowych
    Kształcenia Ogólnego wyraziło przekonanie, że próba wdrożenia go w życie
    pociągnęłaby za sobą wiele negatywnych następstw dla nauczycieli, rodziców, a
    przede wszystkim dzieci. Zdaniem Towarzystwa, propozycja reformy programowej
    służy głównie osiągnięciu celów finansowych, bowiem skrócenie o rok czasu
    przebywania dzieci i młodzieży w szkole pozwoliłoby na poczynienie
    oszczędności w budżecie państwa.
    Wyniki projektu badawczego "Sześciolatki w Polsce" dowodzą, że niemal we
    wszystkich sferach przygotowania do edukacji sześciolatki z przedszkoli
    wykazywały znacząco wyższy poziom rozwoju niż sześciolatki z "zerówek"
    szkolnych. Były wyraźnie aktywniejsze, wykazywały wyższy poziom rozwoju
    umysłowego i uzyskiwały lepsze wyniki w zakresie przygotowania do rozpoczęcia
    nauki. Były także lepsze w kategoriach szczegółowych, składających się na
    ogólny poziom dojrzałości szkolnej: gotowość do czytania, pisania, liczenia
    oraz rozumowanie.
    U dzieci takich intensywniej rozwijały się zdolności poznawcze. Maluchy
    osiągały wyższy poziom analizy i syntezy słuchowej oraz wzrokowej, potrafiły
    lepiej dbać o porządek, sprawniej poruszały się po placówce, częściej
    wykonywały zadania bez niczyjej pomocy, sprawniej posługiwały się przyborami
    szkolnymi i lepiej o nie dbały, łatwiej nawiązywały kontakt. Były też bardziej
    opiekuńcze, lepiej potrafiły oceniać zachowanie rówieśników, nie były uległe i
    ciche, za to pewniejsze swojej decyzji i adekwatnie do sytuacji reagowały
    złością lub gniewem. Także poprawnie wykonywały wszystkie polecenia, były
    bardziej wytrwałe i zainteresowane oraz lepiej koncentrowały uwagę.
    Przewaga dzieci z oddziałów zerowych uwidoczniła się natomiast tylko w dwóch
    dziedzinach: częściej brały one udział w zorganizowanych systematycznych
    zajęciach sportowych poza placówką oraz statystycznie częściej uzyskiwały
    wyższy poziom umiejętności ruchowych (np. rzutów, chwytów jednorącz i chwytów
    oburącz).
    Zdaniem ekspertów, raport z badania dowodzi, że przeniesienie sześciolatka z
    placówki przedszkolnej do szkolnej pogorszy jego szkolny start.

    POLEPSZENIE NA GORSZE

    Polski Komitet Światowej Organizacji Wychowania Przedszkolnego podziela
    pogląd, że przenoszenie wszystkich oddziałów dzieci sześcioletnich do szkół
    przyczyni się do pogorszenia ich edukacji. Komitet przekonuje, że rodzice
    powinni mieć prawo wyboru miejsca edukacji swoich dzieci.
    Zdaniem specjalistów Komitetu, oddziały przedszkolne w szkołach nie są
    przygotowane do pełnej realizacji zadań wychowania przedszkolnego. Ze względu
    na krótki czas pracy i warunki, w jakich funkcjonują, skupiają się jedynie na
    zadaniach dydaktycznych. Większość szkół podstawowych nie ma warunków, aby
    zapewnić dzieciom sześcioletnim edukację i opiekę zgodną z ich potrzebami
    rozwojowymi. Dwuzmianowość, brak miejsc w świetlicach, brak nauczycieli
    wychowania przedszkolnego zatrudnionych w szkołach, metody pracy nieadekwatne
    do potrzeb i możliwości małych dzieci stanowią zagrożenie dla edukacji
    sześciolatków.
    Prof. Danuta Waloszek z Akademii Pedagogicznej w Krakowie stwierdza, że
    edukacją dzieci sześcioletnich, a teraz także pięcioletnich, ustawicznie się
    rozgrywa w Polsce interes polityczny, przy czym zupełnie nie dba się o jej
    jakość, uwrażliwioną na specyfikę rozwoju człowieka w tym wieku.
    "Dzieciństwo do 6 roku życia najszerzej przekłada się na sprawność człowieka w
    dorosłości (...) Takich warunków nie ma w żadnym razie w szkole, która
    organizowana jest wedle paradygmatu masowości, unifikacji form i
    uniwersalizacji treści kształcenia. Dzieci do szóstego roku życia są rozwojowo
    nieprzygotowane do wejścia w przestrzeń społeczną. Z trudem wchodzą w
    przestrzeń publiczną w przedszkolu - przychodzą ze środowiska rodzinnego,
    zdominowanego emocjonalnie. Muszą uczyć się zupełnie nowych relacji,
    regulatorów, rozpoznawać siebie jako jednostkę społeczna. Dzieci są zbyt
    wrażliwe i delikatne by mogły sprostać czasami bezwzględnej walce o miejsce w
    społeczności szkolnej" - mówi prof. Waloszek.
    Stanowisko Zespołu Edukacji Elementarnej Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN w
    sprawie wychowania przedszkolnego dzieci w Polsce jest podobne. "Uważamy, iż
    dla zrównoważonej przyszłości państwa, społeczeństwa i indywidualnego
    człowieka, niezbędne jest (...) pozostawienie dzieci sześcioletnich w
    budynkach przedszkolnych, dobrze przygotowanych dla realizacji procesu
    wspierania tych dzieci w ich rozwoju, zamiast lokowania ich w nieprzyjaznych
    warunkach szkolnych" - piszą naukowcy.

    JAK ZNIECHĘCIĆ DZIECI DO NAUKI

    Dr Marta Kochan-Wójcik zwraca uwagę na nowy aspekt sprawy. Jak przypomina,
    nauczyciele dzieci sześcioletnich to specjaliści nauczania przedszkolnego,
    przygotowani metodycznie do pracy z najmłodszymi. Natomiast edukacją
    siedmiolatków zajmują się nauczyciele nauczania zintegrowanego, kształceni do
    pracy z dziećmi w klasach I-III.
    "Ma to związek ze zmianą rozwojową dokonującą się pod koniec szóstego roku
    życia w umysłach maluchów i przejściem przez nie w kolejne stadium rozwoju
    myślenia. Inaczej zatem pracuje się z sześciolatkami, a inaczej z dziećmi
    powyżej siódmego roku życia. Uwzględnienie tej specyfiki rozwojowej to warunek
    powodzenia pierwszego etapu edukacji" - uważa doktor.
    Jej zdaniem, obniżenie edukacji szkolnej nie może odbyć się przez przesunięcie
    treści obecnie realizowanych w klasie I do poziomu klas zerowych. Przeciętny
    sześciolatek nie jest gotowy do rozumienia pojęć wykorzystywanych w edukacji
    siedmiolatków. Zderzenie go z wiedzą nie na jego poziomie skutkuje lękiem,
    poczuciem bezradności, niechęcią wobec nauki i szkoły.
    Prof. Anna Brzezińska, psycholog rozwoju i edukacji, też poparłaby protesty
    rodziców ze względu na proces rozwojowy przedszkolaka. W jej ocenie, to raczej
    przedszkola są przygotowane do wyłapania niedostatków u dzieci. "Do uważnej
    opieki indywidualnej. Do stymulowania lekko opóźnionych i dopasowania programu
    dla zdolniejszych.
    Nauczycielka zna doskonale każde swoje dziecko, bo spędziła z nim trzy lata.
    Patrzy z dołu. Wie, że doprowadzić ma dziecko do tego cudownego
    intelektualnego błysku, który zdarza się w okolicy szóstego roku życia i
    polega na tym, że mały człowiek, zanim wykona czynność, zaczyna myśleć" -
    wylicza profesor.
    "To jest ostatni rok indywidualnej stymulacji malucha. Jeśli się go zaniedba,
    nie ma mowy o równaniu szans. Raczej - o pogłębianiu dysfunkcji i różnic" -
    podsumowuje.
    • A czy starczy wszystkim 6latkom miejsc w przedszkolnych zerówkach ???
      NIE...sad czy każdego stać, żeby dziecko chodziło do przedszkola ???
      NIE...sad "przerobiłam" szkolną zerówkę i niczym się nie różni od przedszkolnej, oprócz tego, .że nie ma wyżywienia i zajęcia są krótsze.
      I nie ma znaczenia, czy nazywa się to zerówka, czy I klasa. Moje dzieci niezależnie od przepisów odgórnych i tak pójdą do szkoły w 6 roku życia i nie widzę w tym nic złego.
      • A już myślałam że jestem matką wyrodną,bo posyłam swojego
        pięciolatka do szkolnej zerówki.
        Nikt go nie obserwował przez trzy lata w przedszkolu bo do
        przedszkola w moim mieście nie sposób się dostać( ja nie pracuję,
        wychowuję młodszą córę)a i trzysta zł za mc piechotą nie chodzi.
        Jak się będzie naprawdę źle czuł,to najwyżej pójdzie do zerówki też
        w przyszłym roku.
        A cały ten szum to chyba głównie panie przedszkolanki robią,żeby im
        roboty nie ubyło.
        • Roboty im nie ubedzie, przynajmniej chwilowo, biorac pod uwage
          chroniczny brak miejsca w przedszkolach...
        • tekst jest płaski, jednostronny i tendencyjny - jak cała polska
          psychologia dziecięca....

          A wystarczyłaby odrobina ZRÓŻNICOWANIA i INDYWIDUALIZACJI
          przypadków... i wszyscy byliby szczęśliwi. To jednakże przeczyłoby
          prawdom objawionym rodem z opasłych tomów, nie mających nic
          wspólnego z rzeczywistością, którymi karmi się studentów
          psychologii, pedagogiki oraz innych kierunków nauczycielskich.
    • Moje dzieci tez chodziły do szkolnej zerówki. I nie wyszło im to na
      złe.
      Uważam, ze cały ten zgiełk z unikaniem jak ognia szkoły,
      przedłuzaniem przedszkola jest wynikiem.... lenistwa rodziców. Bo w
      szkole zerówka trwa krócej ( trzeba zorganizować życie w nieco inny
      sposób), bo nie da się wcisnąć chorego dziecka w piątek na 8 godzin
      do przedszkola ( praca najważniejsza), bo w szkolnej zerówce bywa
      wyższy poziom i trzeba cos z siebie dać i w końcu dlatego, ze
      łatwiej jest byc rodzicem dzidziusia niż ucznia.
      W szkole, w niższych klasach nikt juz nie stawia stopni ( a szkoda,
      bo dzieci bardzo lubia dostawać piatki i szóstki).
      Przed laty mielismy do wyboru przedzkole. gdzie nasze dziec byłyby
      razem z 3 latkami z pieluchami ( nie w tej samej grupie, ale obok) i
      szkołe, w której na przerwie stykałyby sie z uczniami 8 kasy ( nie
      było jeszcze wtedy gimnazjum tylko 8 klasowa podstawówka).
      Wybraliśmy drugie rozwiązanie. Dzieci ani razu nie były obiektem
      ataku starszych kolegów, ni stała im się krzywda, nie straciły
      dzieciństwa,chłopcy szybciej wdrożyli sie do obowiązków co jak juz
      wspomniałam wyszło im tylko na dobre.
      • Moje dziecko w ogole nie chodzilo do zerowki. Z pięciolatków
        przeszlo do piwrwszej klasy.
        Nie wierze, ze w calej Europie, poza Polską i Finlandia, 6-latki sa
        dojrzale do szkoly i że masowo sa krzywdzone. Owszem, widze
        konieczność zmiany programu i podejscia do dzieci, ale sam pomysłu
        uwazam za calkiem niezly. 6 lat to dla wielu dzieci dobry wiek na
        rozpoczęcie nauki - moje starsze 6 latki nudzily się w przedszkolu
        okropnie.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • Mój nie ma jeszcze 2 lat, więc nie wiem jeszcze czy będzie się
          nadawał w wieku 6 lat do szkoły, tym bardziej, że jest z grudnia.
          Teoretycznie, nie zrobię mu wielkiej krzywdy jak pójdzie rok
          później, ale to będzie zależało od jego gotowości. Nie chciałabym,
          aby niegotowy do nauki czuł się gorszy od nieco starszych od siebie
          6-latków i nabrał niechęci na starcie. Zobaczymy.
          --
          Wiadomo, że taki a taki pomysł jest nie do zrealizowania. Ale żyje
          sobie jakiś nieuk, który o tym nie wie. I on właśnie dokonuje tego
          wynalazku - Albert Einstein
    • wg mnie ten pomysl jest tak samo nietrafiony jak gimnazja, ale niestety madry
      polak po szkodzie... oni na dodatek nie przewiduja ze teraz jest wyz
      demograficzny i szkoly beda tak przepelnione jak powiedzmy te 20 lat temu, u
      mnie wiazalo sie to z chodzeniem do szkoly na 2 zmiany, co bylo koszmarem dla
      rodzicow pracujacyh, bo kto mi wysle dziecko do szkoly np na 12 kiedy oboje
      bedziemy mieli byc w pracy? jak wysle do swietlicy to dziecko spedzi tam lacznie
      ze szkola ponad 10 godzin? a czy to zdrowe bedzie dla 6-latka? no chyba nie...,
      jesli tylko bede mogla nie posle moich dzieci wczesniej do szkoly, uwazam ze nie
      ma im co zabierac dziecinstwa, rok to moze niewiele ale jednak zawsze cos,
      jeszcze beda mialy wystarczajaco duzo czasu zeby sie uczyc i meczyc w szkolach
      --
      ... najlepsze forum podkarpackich mam => mielecka piaskownica ...
      • Przy takim podejściu do szkoły, to może rzeczywiście dobrze by było
        przesunąć obowiązek szkolny, ale....w odwrotnym kierunku. Niech 10
        latka bawi sie lalkami, a co tam, jeszcze zdąży nauczyć się czytac i
        pisac.
        • protozoa napisała:

          > Przy takim podejściu do szkoły, to może rzeczywiście dobrze by było
          > przesunąć obowiązek szkolny, ale....w odwrotnym kierunku. Niech 10
          > latka bawi sie lalkami, a co tam, jeszcze zdąży nauczyć się czytac i
          > pisac.

          tylko ze mi nie chodzi o ten podzial na zerowki przyprzedszkolne a te w
          szkolach, ja sama chodzilam do takiej w szkole i jakos wyszlam na ludzi i zyje tongue_out
          mi chodzi o ten obowiazek wczesniejszego pojscia do szkoly, ha bym wolala zeby
          moja pieciolatka nie musiala isc jeszcze do szkoly, w tym wieku uwazam ze
          dziecko powinno sie jeszcze wiecej bawic niz uczyc
          --
          ... najlepsze forum podkarpackich mam => mielecka piaskownica ...
    • Pójście do szkoły w wieku 6 lat samo w sobie nie jest złe. Złe jest
      łączenie 6 i 7 latków. Nawet jeśli bedą osobne klasy dla 6 i 7
      latków, to jakim programem będą iść? Jak będą wyglądały testy na
      koniec podstawówki? Do jakiego programu będą przygotowane? Czy 6
      latki będą musiały podciągać się do 7 latków czy 7 latki obniżać
      poziom do 6 latków?
      Druga sprawa to przygotowanie nauczycieli. między 6 a 7 latkiem jest
      spora różnica i nauczyciele klas I-III nie będą przygotowani do
      nauczania 6 latków. będą musieli się przestawić na tok myślenia6
      latka, odruchowo będą chcieli osiągnąć to samo co z 7 latkami. To
      się zmieni ale pierwsze roczniki 6 latków będą miały najgorzej, bedą
      królikami doświadczalnymi. Mój syn załapie się na reformę ale na
      szczęście jest ze stycznia a więc prawie rok do przodu.
      --
      Mama trochę zabiegana smile
      • kawad napisała:

        > Pójście do szkoły w wieku 6 lat samo w sobie nie jest złe. Złe jest
        > łączenie 6 i 7 latków. Nawet jeśli bedą osobne klasy dla 6 i 7
        > latków, to jakim programem będą iść? Jak będą wyglądały testy na
        > koniec podstawówki? Do jakiego programu będą przygotowane? Czy 6
        > latki będą musiały podciągać się do 7 latków czy 7 latki obniżać
        > poziom do 6 latków?

        Przyznam się, że nie rozumiem sad

        > Druga sprawa to przygotowanie nauczycieli. między 6 a 7 latkiem jest
        > spora różnica i nauczyciele klas I-III nie będą przygotowani do
        > nauczania 6 latków. będą musieli się przestawić na tok myślenia6
        > latka, odruchowo będą chcieli osiągnąć to samo co z 7 latkami. To
        > się zmieni ale pierwsze roczniki 6 latków będą miały najgorzej, bedą
        > królikami doświadczalnymi.

        Bzdura ..cały czas istnieją szkolne zerówki, czyli klasy dla 6cio latków.

        Mój syn załapie się na reformę ale na
        > szczęście jest ze stycznia a więc prawie rok do przodu.

        Moje bliźniaki też się załapią, ale tak jak napisałam wcześniej tak czy inaczej poszłyby do szkolnej zerówki, bo opłaty za przedszkole dobijają mnie, a starsza córka już to przerobiła i nie widzę ŻADNYCH minusów.
    • udowadniania, że szkoła to samo zło a dzieci są za głupie.
      • Mnie sie wydaje, ze diabel jak zawsze mieszka w szczegolach a przede wszystkim w
        organizacji dnia tak dziecka jak i rodzicow. Gdy moje dzieci poszly do Junior (4
        lata) a potem Senior (5 lat) Kindergarten w szkole, glowny problem mielismy my -
        rodzice, bo dzien szkolny dla 4 i 5-latkow to bylo POL DNIA. Tak wiec dla tych,
        ktorzy pracuja caly dzien to byla niezla polka z organizacja opieki itd.
        Odetchnelismy gdy wszystkie nasze dzieci znalazly sie w regularnach klasach,
        klasa I zaczyna sie od 6 roku zycia i nie wyobrazam sobie dlaczego mialaby
        zaczynac sie pozniej. Juz wiekszosc 4-latkow jest zainteresowanych literkami,
        numerkami - trzeba w dzieciach rozwijac ciekawosc a nie ja tlumic upupiajac je
        pod haslem "niech sie jeszcze pobawia". Zreszta chodzenie do szkoly zabawy nie
        ogranicza, zmienia tylko jej kierunek! Serdecznie zycze polskim rodzicom
        znalezienia skutecznych rozwiazan administracyjnych, ktore pozwolilyby dzieciom
        zaczynac nauke w szkole wczesniej a jednoczesnie miec calo-dniowa opieke dajaca
        doroslym szanse na normalna prace.
        • bi_scotti napisała:

          > Juz wiekszosc 4-latkow jest zainteresowanych literkami,
          > numerkami - trzeba w dzieciach rozwijac ciekawosc a nie ja tlumic upupiajac je
          pod haslem "niech sie jeszcze pobawia". Zreszta chodzenie do szkoly zabawy nie
          ogranicza, zmienia tylko jej kierunek!

          Otóż to.

          BTW wielu rodziców z podejściem "niech się jeszcze pobawią" nie zdaje sobie
          chyba sprawy, że taki pogląd przekazują swoim dzieciom, w których rośnie
          przekonanie, że szkoła to nieprzyjemne miejsce związane tylko z przykrymi
          obowiązkami - w żadnym wypadku z zabawą uncertain

          --
          Alicja
          Daria
          Foty

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.