Pomocy,moj dwulatek mnie bije!! Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witajcie,jestem zalamana,bezradna,bezsilna,nie wiem co mam
    zrobic,tak jak w temacie moj dwulatek mnie bije,jesli zabronie mu
    czegos robic albo jak zabieram mu taki motorek ktory daje na lozko i
    tam na niego siada i jezdzi to on zaczyna mnie bic po buzi,szarpie
    mna,popycha,kopie,ogolnie tylko mu sie sprzeciwie to mi sie
    dostaje.Nie powiem,ze go nie uderzylam,bo to nie prawda,uderzylam go
    za to co mi zrobil,ale na niego to nie dziala,zadne grozby,prosby,po
    prostu nic.Nie wiem gdzie popelnilam blad.Czasami sie zastanawiam
    czy Bog nie ukaral mnie za to,ze pragnelam bardzo dziewczynki i
    pierwsza mysl po uslyszeniu ze to chlopczyk,nie bylam za bardzo
    zadowolona,ale pozniej oswoilam sie z ta mysla i chcialam zeby byl
    zdrowy i nie moglam sie go doczekac,kocham go najmocniej na swiecie
    i chce dla niego jak najlepiej,zeby mu niczego nie brakowalo,ale jak
    widze jak on mnie traktuje to strasznie robi mi sie smutno.Chcialam
    byc dla niego wspaniala matka,a okazalo sie ze moje wlasne dziecko
    odpycha mnie kiedy chce go przytulic,pocalowac i wiem,ze nie
    powinnam,ale zastanawiam sie w ogole czy jestem u potrzebna do
    szczescia.
    • Rozumiem Cię, bo u mnie było to samo. Moja córeczka też mnie biła,
      drapała, gryzła i ciągnęła za włosy, jeśli tylko coś jej się nie
      podobało. Nie wiedziałam co mam robić. Jeśli tylko udało mi się
      złapać jej rączkę zanim jej paznokietki wbiły się w mój policzek, to
      trzymałam bardzo mocno tą rączkę i mówiłam stanowczo, że nie wolno
      drapać. Jeśli mnie uderzyła, i widziałam, że było to z premedytacją
      i ze złością, to dostawała klapsa, najczęściej od męża (moje klapsy
      za zrobienie mi krzywdy to nauka oddawania - a tego nie chcę uczyć
      dziecka). Jak mnie gryzła, to pokazywałam Jej dziurę w mojej ręce z
      odbitych ząbków i mówiłam, że mnie to boli. Kiedyś popłakałam się
      już z bólu i córeczka to widziała, też się popłakała (chyba zrobiło
      jej sie przykro). Starałam się zawsze mówić jej, że mnie to boli i
      ma tak nie robić. W końcu Jej przeszło, nawet nie wiem dokładnie
      kiedy. Teraz ma etap wyładowywania złości przez prężenie ciała i
      wyginanie do tyłu. Boję się, że mogłaby tym zrobić sobie krzywdę.
      Łapię ją wtedy i na siłę przytulam do siebie i spokojnym głosem
      uspokajam. W końcu jej mija i wszystko wraca do normy.
      • Myslalam,ze tylko moje dziecko tak robi ze zlosci,chodzi mi o
        wyginanie do tylu i prezenie sie.U nas trwa to od 13 miesiaca życia
        tak wiec dosc dlugo,byl okres ze mu to przeszlo,ze nie byly te
        napady tak czeste ani tak intensywne,podawalam mu nawet specjalne
        kuleczki homeopatyczne,ale ostatnio je odstawilam,bo stwierdzilam,ze
        jakiejs znacznej poprawy nie ma,tylko minimalna a podawalam mu je
        dosc dlugo.Najgorsze jest kiedy syn zrobi mi tak na ulicy albo w
        sklepie,bo w domu to wiadomo zostawi sie go na tej podlodze niech
        lezy,a na dworze?Ehh...nie mam juz nawet na nic sily.
      • 14.01.09, 20:07
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Powiem Ci tyle na początek:

      -Nie ukarał Cię Bóg za twoje pragnienia, bo Bóg nie jest złośliwym
      starcem, czyhającym na potknięcie człowieka!

      -Nie wiń też specjalnie siebie, przynajmniej na razie.
      Dwulatek to jeszcze naprawdę małe dziecko. Bądź cierpliwa, ale
      stanowcza. Okazuj synkowi miłość, ale nie narzucaj mu się z nią, bo
      w tedy rzeczywiście nie będzie jej cenił, i jeszcze jedno:

      Jesteś mu do szczęścia BARDZO potrzebna! smile

      głowa do góry - będzie ok!
      --
      "Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie
      samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta."

      Król Salomon
      • Czasami mi sie wydaje,ze on ma mnie po dziurki w nosie,bo jestem z
        nim calymi dniami od chwili narodzin az do dzis i niezapowiada sie
        zeby kto inny z nim byl az do wrzesnia bo wtedy idzie do
        przedszkola.Tlumacze sobie,jak mnie bije albo jak odtraca,ze ma mnie
        dosc,bo ile moze na mnie patrzec,zwlaszcza ze widze jak traktuje
        swojego tate (czasami sie zdarzy ze nie ma go caly dzien),za nim
        zawsze placze jak wychodzi,wola go a ja moge sobie isc na caly dzien
        i watpie zeby mnie przynajmniej raz zawolal.Do niedawna mialam
        wytlumaczenie,ze mnie potrzebuje bo karmilam go piersia,miesiac temu
        przestalam.
        • Nic się nie martw.Twój synek kocha Ciebie najbardziej na swiecie i
          na pewno jesteś mu bardzo potrzebna smile)))
          nasza Madzia też nas biła w atakach złości i bezsilności, pomogło
          odnoszenie jej w takiej sytuacji do łóżeczka, i pozostrawianie tam
          aż się nie uspokoi i oczywiście mówienie że nie wolno bić bo to boli
          i takie tam smile ,wracałam zawsze jak ucichła i już nie wracałam do
          sprawy ,poza tym mała też wymusza leżeniem, wyciem, krzykami - nie
          zwracam uwagi, jedynie tłumaczę że tak nie wolno i jak się uspokoi
          to do niej wrócę.
          Moja madzia to teraz dla nie najwarzniejszy jest tata, dochodzi
          nawet do tego że jak ja schodzę rano na dół to ona krzyczy nie mama,
          mama sio smile)) (nawet nie wiem z kąd to sio zna) tylkotata i tata,
          tata siku,, tata kapiel, tata pić , ja naprawdę się z tego śmieję bo
          jak tylko mąż znika za drzwiami to ja już moge z nią wszystko i
          nawet jak przychodzi po nia babcia zeby zabrać ją na spacerek to
          ryczy jak bóbr że mama też ma iść a ja nie mogę iść bo zostaje np z
          małym w domku, no i potem ja ryczę za drzwiami że ona tak
          płakała smile)))))
          nie łam się, kochaj swoje dziecko, ono nie robi Tobie na złość bo w
          tym wieku nie potrafi byćzłośliwe, robi to z bezradności i z
          nieradzenia sobie ze swoimi emocjami, no i jeszcze jedno.Wiem że
          czasami wydaje nam się że jedynym rozwiązaniem jest klaps, no ale ja
          raz tak zrobiłąm - mała mnie uderzyła ja dałam jej klapsa i mówie
          nie wolno bić mamusi - no i jaki w tym sens, a ja mogę ją bić ?

          --
          Madzia jest już z nami od Mikołajek 2006 smile))
          Michałek urodził się 13 września 2008 smile))
    • Nie obraź się kochana, ale z Twojego postu przebija słabość i jakaś
      taka płaczliwość. Dzieciak to czuje, a że dwulatek nie ma czegoś
      takiego jak empatia to ciężko Ci nad jego zachowaniami zapanować.
      Trochę stanowczości by się przydało.
      • I mi to samo przyszło do głowy.

        Kochana! Przede wszystkim nie załamuj się! Do dziecka potrzeba dużo
        cierpliwości i... konsekwencji. Nie możesz próbować coraz to nowych
        metod, bo dziecko podświadomie odbierze to jako słabość Twoją, a
        przez to "systemu" - czyli że na przykład niby nie wolno bić, ale
        brakuje przekonującego argumentu, bo skoro mama mówi, że nie wolno,
        bo coś, a zaraz że nie wolno, bo coś innego, a zaraz, że nie, bo
        nie, to to wszystko przekłada się na wewnętrzne uzasadnienie buntu.

        Słowem: konsekwencja i stanowczość.
    • pomagała regularnie podawana melisa (na uspokojenie emocji) oraz biblijna zasada "oko za oko". Jak mnie mały kilkakrotnie strzelił w twarz (mimo próśb i tłumaczenia), to dostawał. W twarz. Nie jakiegoś tam klapa w pupę. Tylko po gębie. Żeby zobaczył jak to jest. Zrozumienie przychodziło niemal natychmiast. Nie ma to jak dobre wzorce (biblijne!) smile
      --
      Zapraszam na jedyne wolne i otwarte forum o kościele i religii oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)

    • --
      Zapraszam na jedyne wolne i otwarte forum o kościele i religii oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)

    • Anetko, tak na przyszłość. Jeżeli bije Cię dziecko, to znaczy, że musiało gdzieś
      zauważyć, że aby coś osiągnąć to trzeba bić. Być może mąż Cię leje a dziecko to
      widzi, a być może sama zaczęłaś dawać klapsy dziecku za złe zachowanie. Dziecko
      nauczyło się więc, że bije się wtedy, gdy chce się coś osiągnąć. Na przyszłość
      pamiętaj - nie wolno bić dzieci, szczególnie takich małych i druga rada, jeżeli
      jesteś czymś poddenerwowana nie podchodź do dziecka. Najpierw się wycisz.

      Co zrobić jak dziecko nauczyło się od Ciebie, że trzeba bić? Przede wszystkim
      nie wolno jej "oddawać" klapsami. Ani Ty ani małżonek. Przemoc zawsze rodzi
      przemoc. No chyba, że chcesz aby dziecko po prostu bało się Ciebie? Szacunku
      można nauczyć poprzez miłość a nie przemoc. Pamiętaj. Musisz przede wszystkim
      być bardziej stanowcza. Mów spokojnym głosem, że to boli i tak nie wolno. Pokaż
      ślady po biciu. Dwulatek wbrew pozorom bardzo dużo rozumie. W domu nie może być
      świadkiem kłótni, bo zacznie robić się agresywny. I jeszcze jedno, też nie
      możesz krzyczeć na dziecko. Zawsze mu tłumacz wszystko spokojnym głosem.


      --
      Czytam: Czy rozmiar ma znaczenie? i Kobieta miłości nie seksu pragnie
      • Wymuszanie przemocą owszem, można utrwalić przez złe wzorce. Ale agresja to
        biologiczny sposób na rywalizację o terytorium, czy samicę. Człowiek ma w sobie
        biologiczną podbudowę która tymi regułami chciałaby się kierować. Dziecko
        odkrywa ją w sobie i od rodziców zależy czy utrwalą taki sposób zdobywania
        świata, czy nauczą cywilizowanych metod. Agresja jest w każdym z nas, ale jako
        ludzie umiemy i powinniśmy ją kontrolować.
        --
        Muchy brzęczą - W niebie grzmi
        Słońce świeci - Pada dżdż

        • Tramwaj pewnie, że masz rację. Zgadzam się z tym co napisałeś. Agresja jest w
          każdym z nas, ale nadbudowa socjalizacyjna powoduje, że nie zabijamy się na
          ulicy. I jeżeli zabraknie tej nadbudowy od początku, to faktycznie dwulatek
          zacznie być agresywny. A czy nie lepiej wychowywać małego w domu bez krzyków i
          przemocy? Jeżeli nasiąknie takim klimatem ciepła to szanse na jego agresywne
          odruchy będą mniejsze. Dając klapsy rodzice powodują, że dzieciaczek zaczyna
          działaś instynktownie, czyli agresja lustrzana. Też bije.



          --
          Czytam: Czy rozmiar ma znaczenie? i Kobieta miłości nie seksu pragnie
          • Jurku, Tramwajowi chodziło o to, że w każdym z nas jest agresja i dziecko nie
            musi być świadkiem bicia matki przez ojca, czy też być karanym klapsami, żeby
            samo zaczęło być rodziców. Mój chrześniak nigdy nie był bity, ani nie był
            świadkiem bijatyk w domu czy poza, a jednak sam bije, i to najbardziej moją
            mamę, co mnie wkurza, bo one jest najłagodniejsza. No i pewnie dlatego ją bije.
            Mnie sie nie odważa, bo jak raz tylko mnie uderzył to złapałam za rękę, którą
            mnie uderzył i tak na niego spojrzałam, ze to wystarczyło. Cóż - widać mam
            wygląd bazyliszka wink
      • > Mów spokojnym głosem, że to boli i tak nie wolno.

        Ależ to abstrakcja i fałsz.Jak się jest bitym/gryzionym/kopanym to
        nie wolno mówić na siłę spokojnym głosem, bo ono msi widzieć SKUTEK
        swojej agresji. A skutkiem jest np. okrzyk bólu i wyrwanie ręki.
        Tych odruchów nie powstrzymywałam.
        Jak moje półtoraroczne dziecko mnie ugryzło, spontanicznie
        krzyknęłam z bólu i wyrwałam rękę - dzieciak odskoczył i załapał z
        tonu głosu,że bolało.
        Podobnie było z szarnięciami za włosy czy próbami włożenia palca do
        oka.
        Krzyknęłam, złapałam za rękę i PODNIESIONYM, oburzonym GŁOSEM
        mówiłam,że nie wolno,że boli.
        Skutek wspaniały - i starsze i młodsze dziecko szybko załapało,że
        zwyczajnie mnie krzywdzi,że mama nie jest cyborgiem i ją boli. Oraz,
        że nie wolno tak robić.
        Uważam,że pokazywanie ugryzienia i powtarzanie nienaturalnie
        spokojnym głosem,że boli nie przyniesie efektu, bo jest mało
        wiarygodne. Przecież uderzone dziecko krzyczy z bólu. Dlaczego więc
        mama ma tłumić emocje?

        > I jeszcze jedno, też nie
        > możesz krzyczeć na dziecko. Zawsze mu tłumacz wszystko spokojnym
        głosem.

        Nieprawda. Kedy dziecko zrobi coś bardzo złegomożna podnieśc głos,
        krzyknąć,żeby widziało,że stało się coś wyjątkowego, coś co u
        rodzica wywołuje silne, negatywne emocje. Oczywisciekrzyczymy
        rzadko,żeby sie nam środek nie zdewaluował i żeby dziecko nie
        myślało,ze to normalny sposób komunikowania się.
        >
        >

        • Oczywiście, że jak nas zaboli, to spontanicznie krzykniemy. Ale zanim nastąpi
          kontrreakcja, dajmy sobie minutkę na uspokojenie emocji i dopiero wówczas
          wyjaśnimy dziecku, że tak nie wolno. Dziecko ma widzieć, że nie ma wpływu na
          Twoje emocje, że nie kieruje Tobą. Twój krzyk i podniesiony głos świadczą tylko
          o tym, że na Ciebie działa to co dziecko robi. A skoro dziecko widzi, że jego
          zachowanie wywołuje u Ciebie krzyk to znaczy, że działa. A jeżeli będziesz
          spokojna i opanowana, to dziecko zobaczy, że jego zachowania na Ciebie nie działają.

          --
          Czytam: Czy rozmiar ma znaczenie? i Kobieta miłości nie seksu pragnie
          • jurek.powiatowy napisał:

            >
            > Oczywiście, że jak nas zaboli, to spontanicznie krzykniemy. Ale zanim nastąpi
            > kontrreakcja, dajmy sobie minutkę na uspokojenie emocji i dopiero wówczas
            > wyjaśnimy dziecku, że tak nie wolno. Dziecko ma widzieć, że nie ma wpływu na
            > Twoje emocje, że nie kieruje Tobą. Twój krzyk i podniesiony głos świadczą tylko
            > o tym, że na Ciebie działa to co dziecko robi. A skoro dziecko widzi, że jego
            > zachowanie wywołuje u Ciebie krzyk to znaczy, że działa. A jeżeli będziesz
            > spokojna i opanowana, to dziecko zobaczy, że jego zachowania na Ciebie nie dzia
            > łają.
            >
            A najlepiej napiszmy wcześniej referat na temat tego bólu i jak zdarzy się
            konkretna sytuacja, to odczytajmy spokojnym głosem dwuletniemu dziecku.smile)))))))))))
            Słyszałam o takim sposobie: dziecko ugryzło- ty ugryź(lekko). Nie chodzi
            przecież o skrzywdzenie, a o pokazanie, co czuje osoba gryząca. Nie polecam-
            gdyby komuś coś takiego przyszło do głowy.
    • Miałam z synem to samo. Zamiast rozpaczać i bądź konsekwentna. Ostrzegaj go, że
      za takie zachowanie np. zabierzesz ulubioną zabawkę, czy książeczkę i dotrzymaj
      tego co obiecujesz. U mnie zdawało egzamin ignorowanie go za karę. Po prostu za
      machanie łapami tracił we mnie towarzyszkę zabaw i rozmów. Zabezpieczałam tylko
      podstawowe jego potrzeby dopóki nie złamał się, nie popłakał i nie przeprosił.
      Mówiłam, że ma się uspokoić i dopiero z nim będę rozmawiać. W chwili szału
      posadź go na kanapie (uciekiniera doprowadzaj na kanapę po sto razy), niech się
      uspokoi - jak się uspokoi - wytłumacz i przypomnij za co teraz będzie miał karę.
      Ciężko jest, czasem też miałam łzy w oczach kiedy mieliśmy "ciche godziny".
      Czasem trwało to 3 godziny - syn jest uparty jak osioł. Ale byłam nieugięta ku
      przerażeniu ciotek i babć. Nigdy też nie dałam mu ani jednego klapsa mimo, że
      potrafił doprowadzić mnie do granic wytrzymałości.
      To tylko dwulatek, musisz pokazać mu kto rządzi. Teraz jest na to czas, inaczej
      będziesz miała "Balladę o Januszku" jak wyrośnie Ci chłop na dwa metry.
      --
      Muchy brzęczą - W niebie grzmi
      Słońce świeci - Pada dżdż
    • Różańcem go po łapach! Jak już bijesz to konkretnie.
      Potem wystarczy bryknąć do spowiedzi i po sprawie.
      Jakbyś miała dziewczynkę to nie kupiłabyś motorka i nie byłoby
      problemu.
    • 1. Po pierwsze nie bić, klapsy również odpadają
      2. Wytłumaczyć,że w Waszym domu się nikogo nie bije
      3. Gdy syn Cię uderzy zapytać się spokojnie, czy Ciebie ktoś bije? Jeśli dziecko
      nie jest bite wytrąca mu się argument z ręki, gdyż dziecko w takiej sytuacji
      odpowie - nie. Wtedy można powiedzieć, dlaczego Ty więc bijesz mnie/mamę/tatę
      itp. Poniewaź naruszasz zasady panujące w naszym domu musisz ponieść karę
      4. Należy zastanowić się co dziecko dotknie (chyba znasz własne dziecko). W
      naszym przypadku było to nieopowiedzenie bajki na dobranoc. Zawsze danego słowa
      należy dotrzymać (choćby serce mówiło po stokroć nie).
      5. Nigdy nie należy dziecka straszyć słowami bez pokrycia typu, "bo sobie
      pójdę"; "bo cię komuś oddam" itp.
      6. Tego typu działania są wielomiesięczne, a nawet wieloletnie (synek co jakiś
      czas z pewnością ponowi próby).
      7. Żadne z rodziców przy dziecku nie podważa działań drugiego (zaciska zęby i
      rozmawiacie sobie na boku później i ustalacie własne zasady), chyba że działanie
      drugiego narusza prawo.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia oraz konsekwencji
      Aj.
    • Jestem tatą 2,5 rocznego chłopca i nadal żyję, więc nie panikuj smile
      A teraz poważniej. Mój synek też miał okres przemocy, tzn. potrafił boleśnie
      ugryźć bądź uderzyć mnie lub swoją mamę. Ktoś tu pisał, że może to być
      konsekwencją tego, iż dziecko widziało jak dorośli "załatwiają" swoje sprawy z
      użyciem przemocy - to bzdura. Nigdy jakiejkolwiek przemocy u nas nie ma i nie
      było (pomijając kajdanki w sypialni i różne takie....smile)Niektóre dzieci tak po
      prostu mają...Uderzą pierwszy raz i widzą wielką (a dla nich BARDZO CIEKAWĄ)
      reakcję mamy lub taty. Wtedy zaczynają powtarzać to częściej. Najgłupszym w/g
      mnie rozwiązaniem jest bicie za to dziecka - nawet klaps to przegięcie. Bo klaps
      to ostateczna sprawa - dalej nic nie ma. Bo co? Jak dziecko po klapsie nie
      zacznie być grzeczne to co potem? Przywalić pięścią?????Nigdy nie uderzyłem
      mojego syna. Nawet klapsa. A problem tego, że prze jakiś czas usiłował nas bić,
      udało nam się rozwiązać. Jak? Ano tak:
      Za każdym razem gdy synek uderzył (ugryzł, kopnął itp)stawialiśmy go na ziemi,
      kucaliśmy przed nim i trzymając go za ramiona (tak by patrzył nam w twarz i
      zarazem nie był w pełni swobodny)mówiliśmy mu poważnym tonem (z poważną miną),
      że "nie wolno bić, to bardzo nieładne zachowanie, jest nam przykro" i
      dodawaliśmy chyba najważniejsze zdanie "TO BOLI JAK MNIE BIJESZ". Konsekwencja w
      takim postępowaniu sprawiła, że synek przestał nas bić, kopać itp. Oczywiście
      nadal jest normalnym dzieckiem i gdy np. podczas zabawy jakieś inne dziecko go
      popchnie, albo zabierze zabawkę to potrafi walczyć o swoje....
      Wpadanie w szał (płacz, ryk, naprężanie się, wierzganie) też się pojawiało u
      naszego malucha, ale też dość szybko to wyeliminowaliśmy. Przytul wtedy dziecko
      mocno do siebie, tak by nie mogło się poruszyć, mów do niego uspokajająco i
      głaszcz. Ja mówiłem coś w stylu: "wiem, że jesteś wkurzony, ale uspokój się
      synku. uspokój się." Po wszystkim się go pytaliśmy konkretnie co go tak
      zdenerwowało (mamy to szczęście, że nasz młody dość szybko zaczął się wysławiać
      sensownymi zdaniami smile
      A więc więcej cierpliwości i konsekwencji w reakcjach na zachowania dziecka.
      Będzie dobrze. I nie dawać klapsów - to prowadzi do nikąd.

      A, może się jeszcze zdarzyć, że dziecko w złości powie ci :"nie kocham cię
      mamo/tato" - też to należy olać (choć takie słowa nie są fajne)i odpowiedzieć "
      A ja cię kocham"- Działa.
      • ramonkoseki napisał:

        > Jestem tatą 2,5 rocznego chłopca i nadal żyję, więc nie panikuj smile
        > A teraz poważniej. Mój synek też miał okres przemocy, tzn. potrafił boleśnie
        > ugryźć bądź uderzyć mnie lub swoją mamę. Ktoś tu pisał, że może to być
        > konsekwencją tego, iż dziecko widziało jak dorośli "załatwiają" swoje sprawy z
        > użyciem przemocy - to bzdura. Nigdy jakiejkolwiek przemocy u nas nie ma i nie
        > było (pomijając kajdanki w sypialni i różne takie....smile)Niektóre dzieci tak po
        > prostu mają...Uderzą pierwszy raz i widzą wielką (a dla nich BARDZO CIEKAWĄ)
        > reakcję mamy lub taty. Wtedy zaczynają powtarzać to częściej. Najgłupszym w/g
        > mnie rozwiązaniem jest bicie za to dziecka - nawet klaps to przegięcie. Bo klap
        > s
        > to ostateczna sprawa - dalej nic nie ma. Bo co? Jak dziecko po klapsie nie
        > zacznie być grzeczne to co potem? Przywalić pięścią?????Nigdy nie uderzyłem
        > mojego syna. Nawet klapsa. A problem tego, że prze jakiś czas usiłował nas bić,
        > udało nam się rozwiązać. Jak? Ano tak:
        > Za każdym razem gdy synek uderzył (ugryzł, kopnął itp)stawialiśmy go na ziemi,
        > kucaliśmy przed nim i trzymając go za ramiona (tak by patrzył nam w twarz i
        > zarazem nie był w pełni swobodny)mówiliśmy mu poważnym tonem (z poważną miną),
        > że "nie wolno bić, to bardzo nieładne zachowanie, jest nam przykro" i
        > dodawaliśmy chyba najważniejsze zdanie "TO BOLI JAK MNIE BIJESZ". Konsekwencja
        > w
        > takim postępowaniu sprawiła, że synek przestał nas bić, kopać itp. Oczywiście
        > nadal jest normalnym dzieckiem i gdy np. podczas zabawy jakieś inne dziecko go
        > popchnie, albo zabierze zabawkę to potrafi walczyć o swoje....
        > Wpadanie w szał (płacz, ryk, naprężanie się, wierzganie) też się pojawiało u
        > naszego malucha, ale też dość szybko to wyeliminowaliśmy. Przytul wtedy dziecko
        > mocno do siebie, tak by nie mogło się poruszyć, mów do niego uspokajająco i
        > głaszcz. Ja mówiłem coś w stylu: "wiem, że jesteś wkurzony, ale uspokój się
        > synku. uspokój się." Po wszystkim się go pytaliśmy konkretnie co go tak
        > zdenerwowało (mamy to szczęście, że nasz młody dość szybko zaczął się wysławiać
        > sensownymi zdaniami smile
        > A więc więcej cierpliwości i konsekwencji w reakcjach na zachowania dziecka.
        > Będzie dobrze. I nie dawać klapsów - to prowadzi do nikąd.
        >
        > A, może się jeszcze zdarzyć, że dziecko w złości powie ci :"nie kocham cię
        > mamo/tato" - też to należy olać (choć takie słowa nie są fajne)i odpowiedzieć
        > "
        > A ja cię kocham"- Działa.

        Jak niemiłosiernie denerwują mnie takie głupie rady. No nie mogę. Mój synek raz
        zaczał się tak zachowywać. Raz. RReakcja natychmiastowa - 5 klapsów porządnych w
        tyłek, pół godziny płaczu i ... spokój. Wasz błąd to to, że sytuacje kiedy mały
        terrorysta bada na ile może sobie pozwolić powtarzały się. Gdybyście
        zareagowali za pierwszym razem, nastepnych by nie było.

        A teraz nie widze innej sytuacji niz powiedziec dzieclu, że jak nie będzie
        grzeczne to dostanie lanie. I jak nie będzie grzeczne to ma to lanie dostac.
        Porządne lanie. I tak z 10 razy, bo zachowania się od razu nie oduczy. Po 3
        miesiacach rokuję, że będziecie mieć idealne, lub prawie idealne dziecko.

        Ewentualnie mozecie stosowac bezstresowe wychowanie i inne wymysły przemawiania
        do rozumu dziecka, po dobroci ... i bedziecie latac po psychologach i będą wam
        brednie o ADHD wciskac. Dziecko musi znać dyscypline. Nie mówię o jakichś
        patologiach, że ojciec pijak tłucze wojskowym pasem dziecko, ale o normalnym
        stosowaniu dyscypliny. Ja do dzisiaj pamiętam za co dostałem w skórę ... i do
        sąsiadów kraść jabłka nie chiodze i po ścianach cudownie przestałem pisać.
        • swieta.prawda napisał:
          > Jak niemiłosiernie denerwują mnie takie głupie rady. No nie mogę. Mój synek raz
          > zaczał się tak zachowywać. Raz. RReakcja natychmiastowa - 5 klapsów porządnych
          > w
          > tyłek, pół godziny płaczu i ... spokój. Wasz błąd to to, że sytuacje kiedy mały
          > terrorysta bada na ile może sobie pozwolić powtarzały się. Gdybyście
          > zareagowali za pierwszym razem, nastepnych by nie było.
          >
          > A teraz nie widze innej sytuacji niz powiedziec dzieclu, że jak nie będzie
          > grzeczne to dostanie lanie. I jak nie będzie grzeczne to ma to lanie dostac.
          > Porządne lanie. I tak z 10 razy, bo zachowania się od razu nie oduczy. Po 3
          > miesiacach rokuję, że będziecie mieć idealne, lub prawie idealne dziecko.
          >
          > Ewentualnie mozecie stosowac bezstresowe wychowanie i inne wymysły przemawiania
          > do rozumu dziecka, po dobroci ... i bedziecie latac po psychologach i będą wam
          > brednie o ADHD wciskac. Dziecko musi znać dyscypline. Nie mówię o jakichś
          > patologiach, że ojciec pijak tłucze wojskowym pasem dziecko, ale o normalnym
          > stosowaniu dyscypliny. Ja do dzisiaj pamiętam za co dostałem w skórę ... i do
          > sąsiadów kraść jabłka nie chiodze i po ścianach cudownie przestałem pisać.

          Autentycznie nóż się w kieszeni otwiera gdy czytam takie chore przemyślenia....
          Współczuję twojemu dziecku.
          Nie sztuką jest sobie wytresować kogoś spuszczając mu manto jak zrobi źle a
          głaszcząc jak dobrze. To ewidentne świadectwo tego, że nie radzisz sobie z
          emocjami i poniosłeś (poniosłaś?) porażkę wychowawczą, bo nie potrafisz znaleźć
          innego sposobu by pokazać dziecku co jest dobre a co złe. Autorytetu u dziecka
          biciem za karę sobie nie wyrobisz. Ponadto lejąc dzieciaka pamiętaj, że w ten
          sposób go poniżasz i zastraszasz...Tak nie można robić. Ale jeśli to do Ciebie
          nie przemawia to zastanów się, czy jak np. ktoś cię wkurzy w pracy, albo na
          ulicy to od razu lejesz w pysk albo dajesz klapsa??? Chyba nie... A dlaczego? Bo
          ten ktoś mógłby oddać. Bo nie jest tak bezbronny jak dziecko. BTW. małżonkę (lub
          małżonka) też bijesz jak się pokłócicie???????
          Dziecko kiedyś też dorośnie a wtedy będzie już nauczone, że można coś
          wyegzekwować biciem, bo tak jest najłatwiej...i dajmy na to, spuści ci
          wpierdziel jak nie postąpisz po jego myśli , nie dasz mu kasy na wakacje, albo
          po prostu dla sportu...Szczególnie jak dziecko będzie miało 190 cm wzrostu i
          wagę ciężką...
          Ja nie wyobrażam sobie, jak mógłbym uderzyć swojego syna. Po prostu nie
          wyobrażam sobie tego, że mógłbym przestraszyć własne dziecko, spowodować, że
          przeze mnie czułoby ból.
          Sam nie byłem bity przez rodziców a wyrosłem na normalnego gościa, nie jestem
          życiową pierdołą, służyłem w Desancie gdzie "miętki" raczej nie wytrzyma,
          trenuję boks (tu się wyżywam - z dorosłymi), mam klawą pracę i lubię ludzi. A
          wszystko bez odgrywania się na dziecku.
          • ramonkoseki napisał:

            > Autentycznie nóż się w kieszeni otwiera gdy czytam takie chore
            przemyślenia....
            > Współczuję twojemu dziecku.
            > Nie sztuką jest sobie wytresować kogoś spuszczając mu manto jak
            zrobi źle a
            > głaszcząc jak dobrze. To ewidentne świadectwo tego, że nie radzisz
            sobie z
            > emocjami i poniosłeś (poniosłaś?) porażkę wychowawczą, bo nie
            potrafisz znaleźć
            > innego sposobu by pokazać dziecku co jest dobre a co złe.
            Autorytetu u dziecka
            > biciem za karę sobie nie wyrobisz. Ponadto lejąc dzieciaka
            pamiętaj, że w ten
            > sposób go poniżasz i zastraszasz...Tak nie można robić. Ale jeśli
            to do Ciebie
            > nie przemawia to zastanów się, czy jak np. ktoś cię wkurzy w
            pracy, albo na
            > ulicy to od razu lejesz w pysk albo dajesz klapsa??? Chyba nie...
            A dlaczego? B
            > o
            > ten ktoś mógłby oddać. Bo nie jest tak bezbronny jak dziecko. BTW.
            małżonkę (lu
            > b
            > małżonka) też bijesz jak się pokłócicie???????
            > Dziecko kiedyś też dorośnie a wtedy będzie już nauczone, że można
            coś
            > wyegzekwować biciem, bo tak jest najłatwiej...i dajmy na to,
            spuści ci
            > wpierdziel jak nie postąpisz po jego myśli , nie dasz mu kasy na
            wakacje, albo
            > po prostu dla sportu...Szczególnie jak dziecko będzie miało 190 cm
            wzrostu i
            > wagę ciężką...
            > Ja nie wyobrażam sobie, jak mógłbym uderzyć swojego syna. Po
            prostu nie
            > wyobrażam sobie tego, że mógłbym przestraszyć własne dziecko,
            spowodować, że
            > przeze mnie czułoby ból.
            > Sam nie byłem bity przez rodziców a wyrosłem na normalnego gościa,
            nie jestem
            > życiową pierdołą, służyłem w Desancie gdzie "miętki" raczej nie
            wytrzyma,
            > trenuję boks (tu się wyżywam - z dorosłymi), mam klawą pracę i
            lubię ludzi. A
            > wszystko bez odgrywania się na dziecku.

            Klaps to nic złego. Oczywiście stosowany właściwie. Mój synek dostał
            klapsa trzy razy w ciągu 8 lat. I to w ciągu pierwszych 5 lat. Od
            trzech lat to jest idealne dziecko, w szkole, w domu, po prostu sam
            aż się dziwię. Tylko, ze dostał klapsa przy pierwszym zachowaniu
            danego typu. Pierwszy raz - pisałem, kiedy spróbował uderzyć mame.
            Od tamtej pory problem nigdy się nie pojawił. Drugi raz - podczas
            histerii w markecie za jakims samochodzikiem. Od tamtej pory nie
            mamy problemu z chodzeniem z dzieckiem do marketu i szantażem kup to
            czy tamto. Trzeci raz gdy wyrywał się i darł wniebogłosy, bo nie
            chciał iśc do przedszkola. Od tamtej pory nie ma tego problemu.

            Bezsterowe wychowanie skutkuje zaś tymi widokami w
            markecie "aaaaaaaaa kup mi samochóóóóóód", i gryzieniem wyedukowanej
            lewacko mamusi w rękę. Znam dwie takie mamusie, jedna beż meża,
            które pozwalaja sobie wejść na głowę. To chore, że 7 letnie dziecko
            kieruje dorosłym, a nie odwrotnie. Druga matka skarży się, że nie
            chce mieć więcej dzieci (ma dwójkę0, bo z tymi dwoma chyba zwariuje.
            Ostatnio wymieniała drzwi w korytarzu, bo od trzaskania wyleciały z
            framugi. Staram się do niej nie chodzić do domu, bo jak widze te dwa
            diabły, to az mnie nosi, żeby doprowadzić je do porządku. Z jej
            dziećmi nie mozna rozmawiać, bo sa jak dzikie. A mamusia jeszcze
            komentuje (po rozmowie z nauczycielką ze szkoły, która nie może już
            wytrzymnać z jej dzieckiem), że jak jakas głupia pi.nda, co to
            dopiero skończyła studia, może ja pouczać, jak ma wychowywać
            dziecko !!!! Jednak miłość jest slepa, szkoda, że takim bezstresowym
            rodzicom nie pokazuje się profilaktycznie "Ballady o januszku". A
            ten bredzi o bezstresowym wychowaniu, i nóż mu się w kieszeni
            otwiera.
            • O, usunęli komentarz lol76, a przecież był on świetnym
              skomentowaniem postawy autorki wątku. Z tymi inwektywami pod adresem
              matki przesadził, ale idea jak najbardziej słuszna. Przeciez takie
              dziecko nie tylko jest problemem dla matki, ale równiez dla
              otoczenia, jak zacznie wariowac w pociągu, autobusie, czy sklepie,
              szkole.
          • > Nie sztuką jest sobie wytresować kogoś spuszczając mu manto jak
            zrobi źle a
            > głaszcząc jak dobrze. To ewidentne świadectwo tego, że nie radzisz
            sobie z
            > emocjami i poniosłeś (poniosłaś?) porażkę wychowawczą, bo nie
            potrafisz znaleźć
            > innego sposobu by pokazać dziecku co jest dobre a co złe.
            Autorytetu u dziecka
            > biciem za karę sobie nie wyrobisz. Ponadto lejąc dzieciaka
            pamiętaj, że w ten
            > sposób go poniżasz i zastraszasz...Tak nie można robić. Ale jeśli
            to do Ciebie
            > nie przemawia to zastanów się, czy jak np. ktoś cię wkurzy w
            pracy, albo na
            > ulicy to od razu lejesz w pysk albo dajesz klapsa??? Chyba nie...
            A dlaczego? B
            > o
            > ten ktoś mógłby oddać. Bo nie jest tak bezbronny jak dziecko. BTW.
            małżonkę (lu
            > b
            > małżonka) też bijesz jak się pokłócicie???????
            > Dziecko kiedyś też dorośnie a wtedy będzie już nauczone, że można
            coś
            > wyegzekwować biciem, bo tak jest najłatwiej...i dajmy na to,
            spuści ci
            > wpierdziel jak nie postąpisz po jego myśli , nie dasz mu kasy na
            wakacje, albo
            > po prostu dla sportu...Szczególnie jak dziecko będzie miało 190 cm
            wzrostu i
            > wagę ciężką...
            > Ja nie wyobrażam sobie, jak mógłbym uderzyć swojego syna. Po
            prostu nie
            > wyobrażam sobie tego, że mógłbym przestraszyć własne dziecko,
            spowodować, że
            > przeze mnie czułoby ból.
            > Sam nie byłem bity przez rodziców a wyrosłem na normalnego gościa,
            nie jestem
            > życiową pierdołą, służyłem w Desancie gdzie "miętki" raczej nie
            wytrzyma,
            > trenuję boks (tu się wyżywam - z dorosłymi), mam klawą pracę i
            lubię ludzi. A
            > wszystko bez odgrywania się na dziecku.

            Widzę, że kolega z tych humanitarystów, co to przeciwko karom
            cielesny, przeciwko karze smierci, za reedukacja przestępcy w
            pier.dlu i inne pierd.oly w tonie "po dobroci, kochajmy się". A tak
            nie jest. jak patrze na ludzi, to myślę że z 20% ludzi mogłoby
            funkcjonowac w takim idealnym społeczeństwie. Ale jest jeszcze 80%
            ludzi, których przed przestępstwami trzyma strach przed karą boską
            (o jedyny chyba pozytywny aspekt religii), strach przed więzieniem,
            strach przed karą. Zabierzmy im ten strach (co się dzieje dzięki
            debilnym oderwanym od życia humanitarystom) i nie będą miec zadnych
            oprorów. Pamietam jeszcze ze studiów jak trzy fanatyczne studentki
            resocjalizacji opowiadały, jak to trzeba z przestępcami po ludzku,
            że mozna z nimi po dobroci doprowadzić do ich poprawy. Ale jak
            wróciły z praktyki w poprawczaku, to im te dyrdymały wywietrzały. W
            domu dziepoprawczaku były bowiem dzieci, takie po 16 lat, które o
            mały włos w nocy nie zgwałciły tych paniuś, ale na szczeście
            ocali.ły dupy, bo się zabarykadowały, ale przynajmniej miały
            nauczkę, jak to skuteczne sa ich poglądy i od tego czasu im te
            poglądy z głowy wywietrzały. A na forum wdze, takich oderwanych od
            życia humanitarystów jest dalej na pęczki, może pomogłaby gościnna
            wizyta w poprawczaku?
    • Dziękuje Wam bardzo za odpowiedzi.Usmiadomiliscie mi,że nie mozna
      dawac nawet klapsa,bo skoro mnie wolno to synkowi tez.Mnie jest
      bardzo trudno sie opanowac,mąż potrafi ,ale moze jest to tez kwestia
      tego ze on nie spedza z malym tyle czasu co ja.Najgorsze jest to jak
      maly mnie uderzy i tlumacze mu,ze nie wolno nikogo bic i ze mnie to
      boli,to odnosze wrazenie ze nie dochodzi to do niego,bo ja do niego
      mowie a on placze albo piszczy,powtarzam to kilka razy az wkoncu
      moja cierpliwosc nie wytrzymuje i dostaje tego klapsa a reakcja jego
      jest taka,ze wyje jeszcze glosniej.Brakuje mi niestety
      konsekwencji,powiem ze czegos nie dostanie,a za chwile mu to
      daje,wiem ze jest to moj blad i chcialam byc matka idealna,ale teraz
      widze ze nie jest to takie latwe jak sie na poczatku wydawalo.Zawsze
      mowilam,jak widzialam inne matki jak postepuja wobec swoich
      dzieci,ze ja nie bede taka,nie bede tego robic czy tamtego,jedyne co
      mi sie udalo to wychowac dziecko bez smoczna i na karmieniu
      piersia,a tak to chyba we wszystkim ponioslam porazke.
    • Robisz błąd- krzyczysz, jesteś załamana itd. Bez sensu. Spokojnie,
      konsekwentnie- musi się dowiedzieć, że tak nie wolno. Coś podobnego robił syn
      sąsiadów. Nawet mnie próbował "ukarać". Złapałam rączkę i trzymam. On drugą-
      pac, też złapałam. nie wolno, rączka bije, rączka ma karę. Najpierw go to
      bawiło, ale kiedy nie puszczałam był coraz mniej szczęśliwy. W końcu czas było
      na następny krok: będziesz grzeczny?
      Jak powiedział tak, puściłam. Taką operację trzeba powtarzać do skutku, aż
      przestanie.
    • Był kiedyś taki film "Ballada o Januszku"...
      --
      Wszystko czego potrzebujesz masz już w sobie...
    • Wydaje mi sie, ze moze wlasnie srednio akceptujesz go, ze jest
      chlopcem(mozesz teog mu nie mowic- czasem to w zachowaniu wychodzi,
      ze nawet ty mozesz myslec inaczej, ale przekaz jest inny). moze
      jakos na niego jestes zla, ze jest chlopcem a nie dziewczynka. a
      dzieci to czuja i on tez sie tej zlosci uczy. to, ze ty go
      uderzylas, to on tez cie uderzyl. to jest jasne wg mnie.

      nie radzisz sobie z emocjami i dlatego tak sie stalo. jasne granice
      i KONSEKWENCJA jest wazna.

      Badz bardziej zdecydowana, bo pozniej wejdzie ci na glowe, bedzie
      czul sie pewnie, bo ty czujesz sie niepewnie. kto jest tu rodzicem,
      ty czy on?
    • 1) przede wszytkim nigdy nie bij swojego synka. Bo skoro mama może to on myśli
      że też może
      2)Następnym razem jak zacznie Cię okładać powstrzymaj go (fizycznie) -
      przytrzymaj mu ręce lub nogi i powtarzaj jak mantrę "Nie wolno nikogo bić".

      Za jakiś czas to zadziała, musisz być stanowcza i spokojna
    • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • troll
    • respektu wobec rodziców. Czyżbyś sama je wychowywała?
      więc pewno wpierw dziecko rozpuściłaś a teraz masz problem. Ja z żoną tez mamy
      dwu latka ale gdy tylko okazałby złość klaps szybko nauczy go pokory, więc jest
      spokój
      • Chyba jestes osoba niepewna siebie, popracuj nad poczuciem wlasnej
        wartosci. Przeciez to NORMALNE, ze dziecko czuje czasami zlosc.
        Nawet wobec osoby, ktora kocha! jesli dla ciebie jego zlosc jest juz
        dowodem na to ze cie nie kocha i nie potrzebuje, to sama reagujesz
        jak skrzywdzone male dziecko. Ratunku!
        Po drugie dziecko czuje te ogromna zlosc i cos musi z nia zrobic.
        Robi co moze ale to do CIEBIE nalezy nauczenie go jak moze i jak nie
        moze jej wyrazac. Skad on ma wiedziec ze bicie nie jest OK? Za bicie
        powinnas go KARAC, postawic do kata, nie bawic sie z nim przez jakis
        czas, zabrac zabawke itp. tlumaczac ze to jest kara za bicie bo w
        tym domu sie nie bije. I karac bardzo konsektwentnie. To ty jestes
        rodzicem, to ty masz go uczyc co on moze robic a czego nie. Jesli
        bijesz dziecko, uczysz go ze to normalne zachowanie!
        Podejrzewam ze kiedy jego zlosc tak przestanie cie przerazac (ale
        nie bedziesz mu pozwalala na bicie, przemoc, obrazanie), on sie
        uspokoi, chociaz troche.
      • Widocznie nie czytales postow od poczatku.Nie jestem samotna matka,a
        maz pracuje po calych dniach,nie zawsze,ale czesto.Ciekawi mnie jak
        traktujecie swoje dziecko czy w ogole ma w was jakiegos towarzysza
        zabaw itp czy widzi tylko wasza surowa postawe wobec siebie.Bo skoro
        piszesz ze jesli tylko dziecko pokazaloby zlosc to klaps szybko
        nauczylby go pokory,to ciekawa jestem jak wyglada dwulatek,ktory nie
        stara sie sprzeciwic swoim rodzicom.
    • jestes wobec niego agresywna emocjonalnie.
      dzieci i zwierzeta wyczuwaja natychmiast kto jest im
      zyczliwy.

      skoro on czuje, ze go nie chcesz i odrzucasz to jest
      w sposob uzasadniony agresywny.

      Sprobuj sprawic aby poczul sie najwazniejsza czlowiekiem w
      Twoim zyciu - a stanie sie cud - Ty tez staniesz sie najwazniejsza i najukochansza.

      zabierze sporo czasu zanim nauczysz sie kochac swojego malego mezczyzne, mimo,
      ze nie jest dziewczynka - wiec badz cierpliwa.

      jesli Ci sie uda kochac w nim mezczyzne to bedziesz miala syna, jesli nie -
      bedziesz miala pokaleczona emocjonalnie panienkę.
      to zrozumiesz po co zyjesz.
      --
      "Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyszydzana,
      potem gwałtownie zwalczana, a w końcu zostaje uznana za oczywistą."
      Arthur Schopenhauer
      • Kocham go nad zycie,moglabym go caly czas
        przytulac,calowac,uwielbiam jak siie smieje.Nigdy mu nie
        powiedzialam,ze go nie kocham,bo jest chlopcem.Nie okazuje mu
        jakiejs niecheci czy czegos takiego,jest dla mnie najwazniejszy.
        • Jeżeli oczekujesz bezwarunkowej miłości, przytulania i radości to kup sobie psa. Dziecko nie jest od tego, aby było słodkie. Wychowanie to trochę bardziej skomplikowane zadanie, sorry ale piszesz jak jakaś rozpuszczona dziewczynka, której nie dano tego czego chciała.
    • Część porad, które tu zamieszczono jest rozsądna. Głównie te o
      konsekwencji, która musi być żelazna. Śmieszą mnie natomiast głosy
      oburzenia na klapsy. Mój syn ma złożone zaburzenia rozwojowe
      związane między innymi z konsekwencjami porażenia mózgowego.
      Notabene, piszącym o obserwowanych objawach u własnego dziecka w
      postaci prężenia zalecam kontakt z neurologiem, bo nie jest to objaw
      normalny i może być związany np. z porażeniem mózgowym lub epilepsją.
      Ostatnio trafiliśmy w końcu do sensownych specjalistów, którzy w
      końcu jako jedyni od 4 lat przestali nam wciskać bajki, że syn z
      problemów wyrośnie. Natomiast tu ciekawosta. Jakież było moje
      zaskoczenie jak od dwóch niezależnych specjalistów usłyszałem, że
      dziecko klapsem karać można, a nawet trzeba wtedy kiedy wymaga tego
      sytuacja! Oczywiście poradzano nam aby nie robić tego publicznie, bo
      cytuję "zaszczują was".
      Z moich obserwacji relacji syna z otoczeniem mam takie
      spostrzeżenia. Syn w zasadzie słucha się bez większych fochów
      jedynie mnie. Wie jednak, że ja mu nie odpuszczam. Jeżeli wydaję mu
      polecenie, to on musi je wykonać, a ja i to jest najważniejsze muszę
      to wyegzekwować! Moja żona oducza się właśnie proszenia dziecka po
      paręnaście razy na zasadzie "proszę, bądź tak miły i nałóż buciki,
      proszę cię bardzo". Syn takie komunikaty zlewa całkowicie.Nie chodzi
      zresztą o to, że jest za długi ale również o ton jakim żona go
      wypowiada! Robi, to tak, że od razu ustawia się w pozycji
      podporządkowanej. Dziecko zaś potrzebuje jasnego komunikatu,
      autorytetu i konsekwencji w wyegzekwowaniu.
      Wciąż nie jest lekko ale są widoczne postępy. W domu za najmniejszy
      przejaw agresji wobec mnie, lub żony następuje reakcja w postaci
      odosobnienia do czasu aż się uspokoi, zrozumie błąd, przeprosi. Może
      sobie przy tym ryczeć i wrzeszczeć ile chce. Z tym ostatnim właśnie
      problem ma moja żona, bo ją ten płacz wyprowadza z równowagi, uważa,
      że trzeba coś zrobić żeby dziecko nie płakało. Nieprawda. Ma się
      wypłakać i wywrzeszczeć. Nie raz to ćwiczyłem choćby w trakcie
      zakupów w markecie. Mnie to zwisało czy komuś to przeszkadza, czy są
      obok jacyś przewrażliwieni na płacz dziecka. Chcesz ryczeć, bo tatuś
      nie kupił samochodzika? Ależ proszę bardzo! Chcesz rzucać ze złości
      swoim ubraniem? Proszę bardzo ale musisz je potem podnieść, bo
      inaczej zostanie tam gdzie je rzuciłeś, a ty wrócisz do domu bez
      czapki. Raz szedł przez osiedle w jednym bucie, bo skoro go zrzucił,
      to może iść bez niego.
      Przede wszystkim więc musisz dziecku określać zasady i z żelazną
      konsekwencją je egzekwować.
      • Za miękka jesteś-zresztą ,wiem, że kobietom jest ciężej, bo bardzo
        przeżywają płacz dziecka, łamią się, a taki dwulatek przeżywa swój
        pierwszy bunt i to jest normalne. Jest szczęśliwy i niczego mu nie
        brakuje- nie przeżywaj tak.
      • Syn chodzi do dwoch pediatrow,jeden z przychodni a drugi
        prywatnie,poniewaz nie mam calkowitego zaufania do tego z przychodni
        i ani jeden nie zauwazyl w jego zachowaniu takich objawow,ktore
        swiadczylyby o chorobach o ktorych piszesz.Byl rowniez badany
        neurologicznie i nic nie wykazalo.

        W ogole,dla mnie jest to dosc normalne zachowanie (a napisalam ten
        post,po to aby dowiedziec sie jak radzic sobie z tym),poniewaz stara
        sie jakos sprzeciwic temu co do niego mowie i szuka roznych metod
        aby wyrazic swoja zlosc,niechec i nie pomyslalabym jesli dziecko
        rozwija sie prawidlowo,ze jego odginanie sie moze swiadczyc o
        uposledzeniu czy jakiejs innej chorobie.

        Jesli miala bym na kazde zachowanie syna patrzec pod wzgledem
        jakiejs choroby to chyba nic bym nie robila tylko siedziala calymi
        dniami u lekarza.
        • Moje doświadczenia z lekarzami są niestety takie, że nie należy im
          za bardzo ufać i od czasu do czasu warto skonsultować się z innym.
          Nasz syn bodajże w 8-miesiącu dostał od neurologa skierowanie na
          rehabilitację ze względu na to, że nie trzymał główki, nie
          raczkował, a pełzał, nie chciał siadać, trochę, szczególnie w złości
          się prężył. Po niespełna 10 wizytach u rehabilitantki mały siadł, a
          niedługo potem wstał. Ówczesne kłopoty neurolog i to uznany
          tłumaczył niedojrzałością układu nerwowego, która z czasem
          przejdzie. Po trzech latach, syn prawie nie mówił, a w żłobku
          zwracano uwagę na jego agresję wobec otoczenia, a także wobec
          siebie. Standardową poradą jaką wtedy otrzymywaliśmy było oczywiście
          to, że dziecka absolutnie nie można ukarać klapsem, bo ta agresja
          jest na pewno z tego itp. Poszliśmy znów do uznanego neurologa.
          Wizyta była krótka i kuriozalna. Neurolog o ile pamiętam swoje
          badanie ograniczył do czegoś w rodzaju puknięcia w kolano. Natomiast
          był zbulwersowany, oczywiście słusznie z zachowania syna, który
          znudzony czekaniem na lekarza, w końcu mógł poszaleć w pokoju pełnym
          ciekawych rzeczy, na dodatek zupełnie olewając rodziców i lekarza smile
          Neurolog stwierdził poważne zaburzenia na tle psychologiczno -
          psychiatrycznym i dał odpowiednie skierowania. Wkurzyliśmy się wtedy
          mocno ale po jakimś czasie poszliśmy do odpowiedniej poradni, w
          której mały został gruntownie przebadany, stwierdzono zaburzenia
          mowy i opóźnienia rozwoju w niektórych dziedzinach. Można by
          powiedzieć, że neurolog miał rację, tyle, że w międzyczasie
          poszliśmy z małym do innego neurologa, może bez tytułów ale za to z
          praktyką. Po kilku spotkaniach, badaniach nowy neurolog stwierdził,
          że może już powiedzieć, że syn miał, prawdopodobnie przy porodzie
          lekkie porażenie mózgowe, którego skutki w badaniu i obserwacji
          zachowania są widoczne do dziś! Przez cztery lata jego życia skutki
          tego porażenia utrudniały i komplikowały jego rozwój. Na szczęście
          teraz jest pod opieką wspaniałych ludzi i fachowców i jest nadzieja,
          że uda się go wyprowadzić na prostą.
    • Witaj.
      Ty jesteś załamana zachowaniem swojego dziecka...a ja Twoją
      bezsilnością."Pomocy,mój dwulatek mnie bije!!" Po przeczytaniu
      takiego tytułu,można by polecić Ci założenie ochraniaczy i kasku,z
      tym,że to takie znów śmieszne nie jest.Opadają mi ręce,gdy słyszę,że
      dorośli ludzie nie mogą sobie poradzić z własnymi malutkimi
      dziećmi,że płaczą z bezsilności i bezradności...Żadne groźby,prośby
      nie pomogą,tu trzeba być stanowczym i konsekwentnym.To nie oznacza
      bicia,wyzwisk...z daleka od takich zachowań,chodzi o pewne
      zasady,które od "małego" trzeba zastosować.To Ty jesteś dla niego
      najważniejsza,tylko on jeszcze tego nie odczuł.Pzd
    • Kup maluszkowi na urodzinki kij bejsbolowy a problem sam się
      rozwiąże.
      Niestety tylko taką widze radę...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.