Czy pozwolic dzicku oddac gdy zostanie uderzone Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam.
    Borykam sie z problemem ktory zaobserwowalam w przedszklou mojego
    synka. Otoz od poczatku powtarzalam synkowi ze gdy jakis kolego go
    uderzy ma natychmiast poinformowac o tym pania, nie oddawac, bo nie
    wolno sie bic. Tak wmawialam mu przez 2.5 lata przedszkola. Teraz od
    wrzesnia zostal przeniesiony do grupy starszakow, trafil do innych
    dzieci. W grupie tej jest chlopczyk ktory sprawia ogromne problemy
    wychowawcze i mam z nim straszne przejscia. Symek ciagle opowiada co
    kolega zmajstrowal, ze bije, przeszkadza w zajeciach, obnaza sie,
    namawia inne dzieci do pokazywania czesci ciala i dotykania sie.
    Jest strasznym dzieckiem ale nie mnie oceniac. Ja staralam sie
    wychowywac dziecko wedlg swoich zasad bez przemocy wobec innych, bez
    agresywnosci. Synek jest grzeczny i nie sprawia w przedszkolu
    problemow- az do wczoraj kiedy sie okazalo ze oddal koledze(temu co
    jest taki problematyczny) ktory go uderzyl, oczywiscie uderzyl go w
    reke nie mocno. Nigdy do tej pory sie to nie zdarzylo, zawsze szedl
    do pani. A teraz taka zmiana. Jak uslyszalam to od synka
    stwierdzilam ze ok oddal i dobrze tamtemu, niech wie ze nie wolno
    bic. Ale jak tak sie glebiej zastanowilam to przeciez nie moge mowic
    ze ok niech oddaje, bo to zaprzeczy wszystkiemu czego go uczylam do
    tej pory. Jesli nie odda, powie pani bedzie skarzypyta, jesli odda
    moze wzbudzic w koledze kolejny atak.
    Co radzicie swoim dzieciom w takich wypadkach?
  • Przede wszystkim musisz koniecznie porozmawiać z dyrektorką i
    przedszkolanką. Z doświadczenia wiem, że to nie daje dobrych
    rezultatów, niestety sad
    Moim zdaniem dziecko powinno zachowywać się tak, jak zachowałabyś
    się Ty - dorosły człowiek, znający zasady społeczne:
    1. nie rozpoczynam bójek sam
    2. jak sie coś dzieje, wzywam policje
    3. jeśli policja nie nadjeżdża muszę bronić się sam, zanim nadjedzie
    pomoc.
    I tak moje dzieci zostały pouczone przez swojego tatę, co również
    było ważne. W każdym wypadku, jeśli chłopcy się bronią siłowo,
    musimy wiedzieć, czy była szansa na inne rozwiązanie sprawy i jeśli
    była, nasi chłopcy są również karani.
    W rezultacie mój syn kiedyś podszedł na świetlicy do nauczycielki i
    powiedział, ze jeśli kolega nie przestanie go bić, a pani coś z tym
    nie zrobi, to on też mu odda. Poskutkowało wink
    Na początku myślałam tak jak Ty, jednak szkoła już od zerówki
    zweryfikowała mój pogląd na tą sprawę.
  • Dobrze zrobiłaś i dobrze radzi Koralik. Błekitny smile
    --
    "Nawet w naszych czasach istnieją specjalne placówki, które pomagają rozwiązać
    podobne problemy tak, aby nieszczęście wykluczonych nie kłuło zdrowych w oczy."
    J. Littell
  • tak samo wychowywalam starsza corke dopoki mlodsza nie podrosla na tyle ze
    zaczela bic i znecac sie nad starsza siostra, bo starsza nauczona "nie bic"
    biegla do mnie za kazdym razem z placzem, wiec wtedy juz wiedzialam ze zrobilam
    zle, tlumacze wiec ze bic nie wolno, ale kiedy ktos cie uderzy to trzeba sie
    bronic i mozna wtedy oddac (a nawet trzeba nieraz), to tak samo jak zabieranie
    zabawek w piaskownicy, jak twoja zabawka to masz prawo isc i odebrac zabawke i
    nawet wtedy uwagi nie zwracam moim dzieciom
    --
    ... forum dla mam z mielca i okolic ...
  • Moim zdaniem dziecka nie powinno nauczać się na pamięć pewnych
    zachowań bo życie bywa zmienne i nieprzewidywalne. Dziecko musi
    nauczyć się samodzielnie rozwiązywać problemy i stosować
    najodpowiedniejsze dla siebie metody ich rozwiązywania. Nie wydaje
    mi się by bezstresowe wychowywanie dziecka było odpowiednie. Nie
    stworzymy przecież idealnego człowieka w bardzo nieidealnym świecie.
    Mojej 8 letniej Niuni powtarzam że każdy konflikt należy rozwiązywać
    polubownie. Takiemu agresorowi rozwydrzonemu należy wytłumaczyć że
    źle robi. Można to powtórzyć ze dwa lub trzy razy bo jak wiadomo nie
    do każdych dociera wiadomość podana raz. Jeśli tą metodą nie
    poskromi swego prześladowcy to powinna jednym krótkim cięciem
    rozwiązać problem. A ze względu na fakt że oprawcami są przeważnie
    chłopcy przeświadczeni o swej samczej wyższości to
    najskutecZniejszym sposobem pokazania takiemu macho mordercy o jego
    niewłaściwym postępowaniu jest dotarcie do jego najczulszego miejsca
    tak by zawirowały mu w główce kolorowe misie i by poczuł że
    poskromić się da każdego. Wiadomo że nie jest to metoda zbyt
    wychowawcza ale liczy się tu przede wszystkim bezpieczeństwo własne
    dziecka a nie agresora któremu ktoś kiedyś nie wpoił zasad
    właściwego zachowania.
  • Nie warto uzywać przy dzieciach terminu skarzypyta. Dziecko, które
    czuje, że jest krzywdzone ma prawo prosic o pomoc! I tak to dzieciom
    tłumaczmy I nie nazywajmy tego skarzeniem.
    Agresja rodzi agresję. Nie jestesmy w stanie przewidzieć skutków
    takiego oddawania. A jezeli agresor odpowie jeszcze wieksza agresją?
    A jezeli dziecko oddając /broniac sie/ wyrzadzi temu drugiemu zbyt
    duzą krzywde. Osobiscie widziałam jak celowo popchniete dziecko w
    złości oddało napastnikowi, który upadł na przeszklone drzwi i głowa
    rozbił szybę. Cud, że wyszedł z tego bez szwanku, dla jego matki to
    on był ofiarą.
  • Ja pamiętam jak w I lub II klasie wzorowy uczeń - po prostu chodzący ideał nie
    reagował na zaczepki. W końcu jednak uderzenie było dotkliwe i oddał. Oprawca
    jakoś tak nieszczęśliwie wylądował, że wybił sobie 2 zęby (w tym jedną jedynkę)
    - zęby były chyba stałe...
    Aczkolwiek popieram ideę samoobrony w przypadkach koniecznych. Paniom w
    przedszkolu czy szkole dziwnym trafem często umykają te sytuacje konflikowe -
    może samo się rozwiąże, bo jak tu opanować grupę 25 osobową i dopilnować
    wszystkich...
    --
    JAŚ i Mamusia
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-26212.png
  • No, niestety, są takie sytuacje, kiedy należy powiedzieć dziecku
    wprost, żeby oddało. Do takich sytuacji należy np przypadek, gdy
    dziecko jest bite przez kolegę/koleżankę, zgłasza to pani, pani
    wpisuje uwagę, wzywa rodziców, interweniuje pedagog, a agresywne
    dziecko nadal robi swoje. W tym momencie nie interesuje mnie już,
    dlaczego to dziecko tak się zachowuje. Jeśli szkoła/ przedszkole nie
    potrafi zapewnić mojemu dziecku nietykalności, to kazałam bronić się
    samemu. Mój syn tylko raz dotłukł gnębicielowi i ten dał mu spokój.
    Dziecko nie może czasami czekać, aż dorośli załatwią sprawę, bo
    przykro to mówić, ale bardziej skupiają się na agresorze niż na
    ofierze.
  • Cześć! tu była ciekawa dyskusja na ten temat.!
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=68719353&v=2&s=0
  • Zawsze uczyłam mojego syna,że nie wolno bić, gdy ktoś go uderzy należy
    powiedzieć pani a po powrocie do domu mnie lub tacie. W przedszkolu nie miałam
    takich problemów. Od września syn chodzi do szkoły został pobity, postąpił tak
    jak go uczyłam a pani nie zrobiła NIC. Gdy ja poszłam z nią porozmawiać o tym
    zdarzeniu usłyszałam, że nie może nic zrobić ponieważ jest to dziecko z rodziny
    patologicznej i jego matka do szkoły się nie zgłosi i ja mam to zrozumieć. Wtedy
    powiedziałam synowi, że jeżeli go ktoś uderzy ma oddać, może nie jest to
    właściwe ale innego wyjścia nie widzę.
  • Zignorowałabym pojedyncze uderzenie przez moje dziecko
    kolegi,ktory "zaczął",zwłaszcza,że to reakcja w afekcie.
    I tak to czasem bywa- agresor,który "dostanie po łapach" zwyczajnie
    się odczepia.Warto spróbowaćwink
  • Witam
    Ja rowniesz wychowywalem dziecko moje w przekonaniu ze niemozna bic.
    Dopoki nie dostal od mlodszego kolegi po glowie telefonem po czym usiald skulony
    zawstydzony zahukany ze go ktos uderzyl.
    Nasze dziecko nigdy nie bylo bite anie uderzone przez nas stad reakcja ze nie
    wiedzialo co zrobic.
    Od tej pory ucze go ze jesli go ktos uderzy to ma oddac walic w pape jak
    najweksza sila.
    Trudno nie bedzie nadstawial 2go polizcka ale jak go ktos uderzy w jego wieku to
    jak odda to dla tego dziecka ktore uderzylo tez bedzie szkola ze trzeba pomyslec
    bo uderzanie boli.
    Mi moj dziadek wpoil zasade ze mam nie bic.
    Jesli jednak ktos mnie zaczepia mam prawo oddac.
    Chyba ze napastnikow jest wiecej ale to bedzie lekcja pozniejsza.
    Poki co ma oddawac.
    To moja subiektywna opinia i uwazam ze sluszna.
    Dziecko w kazdym wieku musi sobie dawac rade.
  • Jesli ten dzieciak bedzie sie dalej stawial to niech odda i to
    jeszcze mocniej. Wspolczuje chlopakowi ze musi sie z takim gnojkiem
    widywac. A tego malego gnojka trzeba przeniesc z klasy do jakiejs
    specjalnej szkoly, bo tym zachowaniem zaraza syna i reszte dzieci, a
    widac ze rodzice ten musza bym nienormalni.
  • jestem zdania, ze powinnismy starac sie wpajac dzieciom zasade, ze agresja rodzi agresje. swoje dzieci ucze, ze jesli ktos je bije maja wziac agresora za reke i powiedziec "nie bij mnie, nie wolno". pracuje w szkole i czesto obserwuje, jak dziecko, ktore "oddalo" dostaje nagane, a prowodyr przepychanki nie. czesto nie jestesmy, jako nauczyciele, w stanie stwierdzic kto jest winny, a kto nie. najczesciej winne sa obie strony. czesto dziewczynki zaczepiaja chlopcow przezywajac ich, a potem sa wielce poszkodowane, jak im chlopak "odda" piescia. dodam, ze zwykle uwage dostaje "oddajacy", bo przeciez bic nie wolno... moim zdaniem na agresje nalezy w miare mozliwosci nie zwracac uwagi - agresor zwykle traci zainteresowanie, jesli jego zaczepki sa ignorowane, a jesli to nie pomaga reagowac wyraznym sprzeciwem oraz prosba o pomoc. zlapanie za reke i komunikat "nie bij mnie" czesto kompletnie rozbrajaja atakujacego - kontakt fizyczny plus spojrzenie w oczy potrafia duzo zdzialac, a przy tym dziecko nie zniza sie do poziomu agresora i nie ma dylematu moralnego pt. to moge bic czy nie?
  • mimo wyraźnego sprzeciwu ze strony dziecka, agresor upierdliwie
    doskakuje
  • Zastanawiam się czy te wszystkie mamusie, które uczą swoje dzieci, ze nie wolno
    oddawać, zachowywały się tak grzecznie w przedszkolu, szkole i na podwórkach?
    Nie pamiętam, żeby mnie ktoś uczył, ze nie wolno bić. Normalnym odruchem jest
    oddanie ciosu, jeśli ktoś nas bije. Ja swoje dziecko nauczyłam, że jeśli ktoś
    cię zaczepia/bije to masz prawo mu oddać. Nie wolno mu zacząć bójki, ale oddać
    ma prawo. Dwa razy w życiu z tego prawa skorzystał, raz w przedszkolu ( pomogło)
    i raz na wakacjach (też pomogło). Nauczyłam, gdzie walnąć, żeby bardzo bolało.
    Miał też dziewczynkę, która próbowała go gnębić, była taką podwórkową liderką.
    skończyło się gnębienie, gdy mój syn też jej dokuczył ( wcześniej z płaczem
    wracał do domu). W tym przypadku uczyłam go, że bić dziewczyn nie wolno, ale
    można je pokonać dokuczając im tak samo, jak one dokuczają innym. Mama tamtej
    liderki do dziś ze śmiechem wspomina wyciąganie rzepów z jej dłuuuuugich i
    kręconych włosów.
    --
    Ave Cezar
  • Ja mojej córce pozwalam oddawać.Ma 5 lat, nigdy nikogo nie uderzyła
    pierwsza, nie oddaje małym i chorym dzieciom. Natomiast gdy jakieś
    dziecko (poza wymienionymi ) ją uderzy to oddaje i to mocno.Tak aby
    tamtemu odechciało sie zaczepiania jej.Jak narazie skutkuje.
  • Własnie o to chodzi, że nie można przenieść.
    Teraz większość z tych agresywnych szczyli ma zdiagnozowane ADHD i
    są praktycznie nietykalni. Gdy mój syn był w 3 klasie mieli tagiego
    chłopaka, który kolegę kopnął w jądra na tyle skutecznie, że
    spowodował wnętorstwo. Rodzice ofiary skarżyli rodziców agresora
    drogą sądową. Mój nie miał z nim problemów bo już od zerówki, gdy
    okazało się, że tamten jest niereformowalny kazałem mu oddawać.
    Powiedziałem synowi, że nawet gdy oberwie to tamten zmieni obiekt
    agresji, bo będzie wiedział, że Antek mu zawsze odda. Tak się
    zresztą dość szybko stało

    --
    IPN to som ciarachy horde!
    Trzea stać i walić w morde!
  • Wybacz ale takie zalecenia są szczególnie wygodne dla nauczycieli bo
    zrzucają całą robotę na dzieciaki, które stosując się do Twoich
    zaleceń będą miały narastające poczucie krzywdy.
    --
    IPN to som ciarachy horde!
    Trzea stać i walić w morde!
  • pawel.l napisał:

    > Mojej 8 letniej Niuni powtarzam że każdy konflikt należy
    > rozwiązywać polubownie. Takiemu agresorowi rozwydrzonemu
    > należy wytłumaczyć że źle robi.

    Czego mu oczywiście dotąd nikt nie powiedział. Albo co prawda mówił,
    ale nie dotarło, a jak Niunia powie, to dozna objawienia.
  • które stosując się do Twoich
    > zaleceń będą miały narastające poczucie krzywdy.

    a bezkarność rozzuchwala więc "agresor" coraz mniej "się krepuje"
    ciekawą za to metoda "wychowawczą" jest karanie za "oddanie"
    zwłaszcza jeśli kary dla "agresora" są nieskuteczne/niedotkliwe lub
    nie jest on karany wcale...
    --
    Imagine there's no countries
    It isn't hard to do
    Nothing to kill or die for
    And no religion too
  • > Od tej pory ucze go ze jesli go ktos uderzy to ma oddac walic w pape jak
    > najweksza sila.

    Patrykbj może lepiej naucz młodego aby kara była adekwatna do winy?

    > Dopoki nie dostal od mlodszego kolegi po glowie telefonem
    Tego młodszego kolegę z telefonem ma tak prać w pape z całej siły? Czy może
    roczniaka w piaskownicy co mu łopatką przywali? Albo niemowlę z grzechotką które
    niebacznie wystawi rękę z wózka i trafi Twojego synka?
  • Mnie nauczono oddawać - zresztą, mając starszego brata, z którym
    tłukliśmy się notorycznie, gdybyśmy nie załatwiali naszych spraw
    między sobą, rychło mielibyśmy rodziców w Kobierzynie (krakowski
    szpital psychiatryczny).
    Nie wyrosłam na osobę szczególnie agresywną. Potrafię się obronić,
    kiedy sama stałam się obiektem agresji, nie zawahałam się uderzyć i
    do dziś uważam (rzecz miała miejsce kilkanaście lat temu), że było
    to dobre wyjście z sytuacji. Zdzielenie napastnika po łbie pękiem
    kluczy dało mi cenny czas na ucieczkę, a jego samego chyba nie
    pozbawiło życia na miejscu, bo okropnie wrzeszczał smile
    Tak więc uważam, że w rozsądnych granicach odpowiedź przemocą na
    przemoc wcale nie jest taka zła - pokazuje agresorom, że nie są
    bezkarni.
    --
    Zabijają naszych! Nie wkurza Cię to?
    Wyślij protest do Ambasady Indii!
  • Oczywiscie! Mnie rowniez wpajano, ze mam nie zaczynac bojek, ale zaatakowana reagowac. Przypominam sobie jak jeden ze szkolnych kolegow kilkakrotnie mnie zaczepial, i w koncu solidnie zdzielony zaprzestal dokuczania, nawet innnym dzieciom. Zamierzam nauczyc swoje dziecko, ze na agresje trzeba zawsze reagowac: po pierwsze powiedziec komus doroslemu, po drugie bronic sie.
    --
    16.02.2008
  • ...szczególnie wygodne dla nauczycieli...
    Z powodu ogromnej fali agresji w szkołach- nauczyciele są szkoleni i
    dostają takie własnie instrukcje, mają uczyć dzieci umiejetności
    społecznych, które pomagaja rozwiazać konflikty bez użycia agresji.
    Dzieci otrzymują przekaz, że maja prawo prosić o pomoc i bronić się
    ale nie maja prawa krzywdzić i brać odwetu. /Ta zasada obowiazuje
    także dorosłych i mówi o tym nasz kodeks karny/ W naszym
    społeczeństwie istnieje ogromna niewiara w skuteczność i sens takich
    metod, nie praktykuje sie mediacji, pokutuje przekonanie wolność
    Tomku w swoim domku, moje ma być na wierzchu i jak Kuba Bogu tak Bóg
    Kubie. Chora sytuacja w szkole to odbicie chorej sytuacji naszego
    społeczenstwa. Dzieci tylko naśladują dorosłych. A szkoły obowiazują
    procedury, które w oczach rodziców agresorów sa zbyt restrykcyjne i
    niesprawiedliwe a w oczach rodziców ofiar zbyt łagodne i dlatego tez
    niesprawiedliwe. Jestem za tym, aby jednak zachowac poziom i nie
    znizac sie do prymitywizmu agresorów.
  • Uczenie dziecka, żeby oddało, to uczenie go zachowania, które
    sprawdzi się tylko w przedszkolu. W późniejszym życiu:
    1. kontynuując bójkę czy w szkole czy dorosłe wobec prawa stanie się
    współwinnym;
    2. nieraz oberwie, bo nie oszukujmy się, ludzie zazwyczaj zaczynają
    bójki ze słabszymi od siebie.
    Co innego odepchnąc silnie i uciekac w najbliższe bezpieczne miejsce.
    I potwierdzam, nie uczyc dziecka, że skarżenie jest złe - to nie są
    zasady na dzisiejsze czasy. Raczej nauczyc, u kogo ma szukac pomocy.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)

  • Nauczylam, nie staralam sie nauczyc moje dziecko, ze nigdy nie moze
    uderzyc pierwsze nikogo.
    Ale, ze w obronie moze.

    Jest to kompletnie nie pedagogiczne i zdaje sobie z tego sprawe w
    100% ale pogladu nie zmienie.

    Przepraszam zmienie gdy stanie sie nastolatkiem i zacznie sie
    wloczyc po nocach i podejrzanych miejscach wink
    Wtedy jednak wpoje mu, ze nalezy uciekac wink szczegolnie gdy
    zaatakuje Cie grupa 10 chlopcow z prawej strony Wisly wink

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.