• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Czy pozwolic dzicku oddac gdy zostanie uderzone Dodaj do ulubionych

  • 20.01.09, 15:35
    Witam.
    Borykam sie z problemem ktory zaobserwowalam w przedszklou mojego
    synka. Otoz od poczatku powtarzalam synkowi ze gdy jakis kolego go
    uderzy ma natychmiast poinformowac o tym pania, nie oddawac, bo nie
    wolno sie bic. Tak wmawialam mu przez 2.5 lata przedszkola. Teraz od
    wrzesnia zostal przeniesiony do grupy starszakow, trafil do innych
    dzieci. W grupie tej jest chlopczyk ktory sprawia ogromne problemy
    wychowawcze i mam z nim straszne przejscia. Symek ciagle opowiada co
    kolega zmajstrowal, ze bije, przeszkadza w zajeciach, obnaza sie,
    namawia inne dzieci do pokazywania czesci ciala i dotykania sie.
    Jest strasznym dzieckiem ale nie mnie oceniac. Ja staralam sie
    wychowywac dziecko wedlg swoich zasad bez przemocy wobec innych, bez
    agresywnosci. Synek jest grzeczny i nie sprawia w przedszkolu
    problemow- az do wczoraj kiedy sie okazalo ze oddal koledze(temu co
    jest taki problematyczny) ktory go uderzyl, oczywiscie uderzyl go w
    reke nie mocno. Nigdy do tej pory sie to nie zdarzylo, zawsze szedl
    do pani. A teraz taka zmiana. Jak uslyszalam to od synka
    stwierdzilam ze ok oddal i dobrze tamtemu, niech wie ze nie wolno
    bic. Ale jak tak sie glebiej zastanowilam to przeciez nie moge mowic
    ze ok niech oddaje, bo to zaprzeczy wszystkiemu czego go uczylam do
    tej pory. Jesli nie odda, powie pani bedzie skarzypyta, jesli odda
    moze wzbudzic w koledze kolejny atak.
    Co radzicie swoim dzieciom w takich wypadkach?
    Zaawansowany formularz
    • 20.01.09, 18:06
      Przede wszystkim musisz koniecznie porozmawiać z dyrektorką i
      przedszkolanką. Z doświadczenia wiem, że to nie daje dobrych
      rezultatów, niestety sad
      Moim zdaniem dziecko powinno zachowywać się tak, jak zachowałabyś
      się Ty - dorosły człowiek, znający zasady społeczne:
      1. nie rozpoczynam bójek sam
      2. jak sie coś dzieje, wzywam policje
      3. jeśli policja nie nadjeżdża muszę bronić się sam, zanim nadjedzie
      pomoc.
      I tak moje dzieci zostały pouczone przez swojego tatę, co również
      było ważne. W każdym wypadku, jeśli chłopcy się bronią siłowo,
      musimy wiedzieć, czy była szansa na inne rozwiązanie sprawy i jeśli
      była, nasi chłopcy są również karani.
      W rezultacie mój syn kiedyś podszedł na świetlicy do nauczycielki i
      powiedział, ze jeśli kolega nie przestanie go bić, a pani coś z tym
      nie zrobi, to on też mu odda. Poskutkowało wink
      Na początku myślałam tak jak Ty, jednak szkoła już od zerówki
      zweryfikowała mój pogląd na tą sprawę.
    • 20.01.09, 18:18
      Dobrze zrobiłaś i dobrze radzi Koralik. Błekitny smile
      --
      "Nawet w naszych czasach istnieją specjalne placówki, które pomagają rozwiązać
      podobne problemy tak, aby nieszczęście wykluczonych nie kłuło zdrowych w oczy."
      J. Littell
      • 20.01.09, 19:46
        tak samo wychowywalam starsza corke dopoki mlodsza nie podrosla na tyle ze
        zaczela bic i znecac sie nad starsza siostra, bo starsza nauczona "nie bic"
        biegla do mnie za kazdym razem z placzem, wiec wtedy juz wiedzialam ze zrobilam
        zle, tlumacze wiec ze bic nie wolno, ale kiedy ktos cie uderzy to trzeba sie
        bronic i mozna wtedy oddac (a nawet trzeba nieraz), to tak samo jak zabieranie
        zabawek w piaskownicy, jak twoja zabawka to masz prawo isc i odebrac zabawke i
        nawet wtedy uwagi nie zwracam moim dzieciom
        --
        ... forum dla mam z mielca i okolic ...
    • 20.01.09, 20:53
      Moim zdaniem dziecka nie powinno nauczać się na pamięć pewnych
      zachowań bo życie bywa zmienne i nieprzewidywalne. Dziecko musi
      nauczyć się samodzielnie rozwiązywać problemy i stosować
      najodpowiedniejsze dla siebie metody ich rozwiązywania. Nie wydaje
      mi się by bezstresowe wychowywanie dziecka było odpowiednie. Nie
      stworzymy przecież idealnego człowieka w bardzo nieidealnym świecie.
      Mojej 8 letniej Niuni powtarzam że każdy konflikt należy rozwiązywać
      polubownie. Takiemu agresorowi rozwydrzonemu należy wytłumaczyć że
      źle robi. Można to powtórzyć ze dwa lub trzy razy bo jak wiadomo nie
      do każdych dociera wiadomość podana raz. Jeśli tą metodą nie
      poskromi swego prześladowcy to powinna jednym krótkim cięciem
      rozwiązać problem. A ze względu na fakt że oprawcami są przeważnie
      chłopcy przeświadczeni o swej samczej wyższości to
      najskutecZniejszym sposobem pokazania takiemu macho mordercy o jego
      niewłaściwym postępowaniu jest dotarcie do jego najczulszego miejsca
      tak by zawirowały mu w główce kolorowe misie i by poczuł że
      poskromić się da każdego. Wiadomo że nie jest to metoda zbyt
      wychowawcza ale liczy się tu przede wszystkim bezpieczeństwo własne
      dziecka a nie agresora któremu ktoś kiedyś nie wpoił zasad
      właściwego zachowania.
      • 20.04.09, 13:08
        pawel.l napisał:

        > Mojej 8 letniej Niuni powtarzam że każdy konflikt należy
        > rozwiązywać polubownie. Takiemu agresorowi rozwydrzonemu
        > należy wytłumaczyć że źle robi.

        Czego mu oczywiście dotąd nikt nie powiedział. Albo co prawda mówił,
        ale nie dotarło, a jak Niunia powie, to dozna objawienia.
    • 20.01.09, 22:29
      Nie warto uzywać przy dzieciach terminu skarzypyta. Dziecko, które
      czuje, że jest krzywdzone ma prawo prosic o pomoc! I tak to dzieciom
      tłumaczmy I nie nazywajmy tego skarzeniem.
      Agresja rodzi agresję. Nie jestesmy w stanie przewidzieć skutków
      takiego oddawania. A jezeli agresor odpowie jeszcze wieksza agresją?
      A jezeli dziecko oddając /broniac sie/ wyrzadzi temu drugiemu zbyt
      duzą krzywde. Osobiscie widziałam jak celowo popchniete dziecko w
      złości oddało napastnikowi, który upadł na przeszklone drzwi i głowa
      rozbił szybę. Cud, że wyszedł z tego bez szwanku, dla jego matki to
      on był ofiarą.
      • 21.01.09, 08:36
        Ja pamiętam jak w I lub II klasie wzorowy uczeń - po prostu chodzący ideał nie
        reagował na zaczepki. W końcu jednak uderzenie było dotkliwe i oddał. Oprawca
        jakoś tak nieszczęśliwie wylądował, że wybił sobie 2 zęby (w tym jedną jedynkę)
        - zęby były chyba stałe...
        Aczkolwiek popieram ideę samoobrony w przypadkach koniecznych. Paniom w
        przedszkolu czy szkole dziwnym trafem często umykają te sytuacje konflikowe -
        może samo się rozwiąże, bo jak tu opanować grupę 25 osobową i dopilnować
        wszystkich...
        --
        JAŚ i Mamusia
        http://suwaczki.maluchy.pl/li-26212.png
    • 21.01.09, 11:44
      No, niestety, są takie sytuacje, kiedy należy powiedzieć dziecku
      wprost, żeby oddało. Do takich sytuacji należy np przypadek, gdy
      dziecko jest bite przez kolegę/koleżankę, zgłasza to pani, pani
      wpisuje uwagę, wzywa rodziców, interweniuje pedagog, a agresywne
      dziecko nadal robi swoje. W tym momencie nie interesuje mnie już,
      dlaczego to dziecko tak się zachowuje. Jeśli szkoła/ przedszkole nie
      potrafi zapewnić mojemu dziecku nietykalności, to kazałam bronić się
      samemu. Mój syn tylko raz dotłukł gnębicielowi i ten dał mu spokój.
      Dziecko nie może czasami czekać, aż dorośli załatwią sprawę, bo
      przykro to mówić, ale bardziej skupiają się na agresorze niż na
      ofierze.
    • 21.01.09, 21:30
      Zawsze uczyłam mojego syna,że nie wolno bić, gdy ktoś go uderzy należy
      powiedzieć pani a po powrocie do domu mnie lub tacie. W przedszkolu nie miałam
      takich problemów. Od września syn chodzi do szkoły został pobity, postąpił tak
      jak go uczyłam a pani nie zrobiła NIC. Gdy ja poszłam z nią porozmawiać o tym
      zdarzeniu usłyszałam, że nie może nic zrobić ponieważ jest to dziecko z rodziny
      patologicznej i jego matka do szkoły się nie zgłosi i ja mam to zrozumieć. Wtedy
      powiedziałam synowi, że jeżeli go ktoś uderzy ma oddać, może nie jest to
      właściwe ale innego wyjścia nie widzę.
    • 27.01.09, 09:25
      Zignorowałabym pojedyncze uderzenie przez moje dziecko
      kolegi,ktory "zaczął",zwłaszcza,że to reakcja w afekcie.
      I tak to czasem bywa- agresor,który "dostanie po łapach" zwyczajnie
      się odczepia.Warto spróbowaćwink
    • 19.04.09, 16:40
      Witam
      Ja rowniesz wychowywalem dziecko moje w przekonaniu ze niemozna bic.
      Dopoki nie dostal od mlodszego kolegi po glowie telefonem po czym usiald skulony
      zawstydzony zahukany ze go ktos uderzyl.
      Nasze dziecko nigdy nie bylo bite anie uderzone przez nas stad reakcja ze nie
      wiedzialo co zrobic.
      Od tej pory ucze go ze jesli go ktos uderzy to ma oddac walic w pape jak
      najweksza sila.
      Trudno nie bedzie nadstawial 2go polizcka ale jak go ktos uderzy w jego wieku to
      jak odda to dla tego dziecka ktore uderzylo tez bedzie szkola ze trzeba pomyslec
      bo uderzanie boli.
      Mi moj dziadek wpoil zasade ze mam nie bic.
      Jesli jednak ktos mnie zaczepia mam prawo oddac.
      Chyba ze napastnikow jest wiecej ale to bedzie lekcja pozniejsza.
      Poki co ma oddawac.
      To moja subiektywna opinia i uwazam ze sluszna.
      Dziecko w kazdym wieku musi sobie dawac rade.
      • 20.04.09, 14:24
        > Od tej pory ucze go ze jesli go ktos uderzy to ma oddac walic w pape jak
        > najweksza sila.

        Patrykbj może lepiej naucz młodego aby kara była adekwatna do winy?

        > Dopoki nie dostal od mlodszego kolegi po glowie telefonem
        Tego młodszego kolegę z telefonem ma tak prać w pape z całej siły? Czy może
        roczniaka w piaskownicy co mu łopatką przywali? Albo niemowlę z grzechotką które
        niebacznie wystawi rękę z wózka i trafi Twojego synka?
    • 19.04.09, 18:27
      Jesli ten dzieciak bedzie sie dalej stawial to niech odda i to
      jeszcze mocniej. Wspolczuje chlopakowi ze musi sie z takim gnojkiem
      widywac. A tego malego gnojka trzeba przeniesc z klasy do jakiejs
      specjalnej szkoly, bo tym zachowaniem zaraza syna i reszte dzieci, a
      widac ze rodzice ten musza bym nienormalni.
      • 20.04.09, 09:48
        Własnie o to chodzi, że nie można przenieść.
        Teraz większość z tych agresywnych szczyli ma zdiagnozowane ADHD i
        są praktycznie nietykalni. Gdy mój syn był w 3 klasie mieli tagiego
        chłopaka, który kolegę kopnął w jądra na tyle skutecznie, że
        spowodował wnętorstwo. Rodzice ofiary skarżyli rodziców agresora
        drogą sądową. Mój nie miał z nim problemów bo już od zerówki, gdy
        okazało się, że tamten jest niereformowalny kazałem mu oddawać.
        Powiedziałem synowi, że nawet gdy oberwie to tamten zmieni obiekt
        agresji, bo będzie wiedział, że Antek mu zawsze odda. Tak się
        zresztą dość szybko stało

        --
        IPN to som ciarachy horde!
        Trzea stać i walić w morde!
    • 19.04.09, 20:04
      jestem zdania, ze powinnismy starac sie wpajac dzieciom zasade, ze agresja rodzi agresje. swoje dzieci ucze, ze jesli ktos je bije maja wziac agresora za reke i powiedziec "nie bij mnie, nie wolno". pracuje w szkole i czesto obserwuje, jak dziecko, ktore "oddalo" dostaje nagane, a prowodyr przepychanki nie. czesto nie jestesmy, jako nauczyciele, w stanie stwierdzic kto jest winny, a kto nie. najczesciej winne sa obie strony. czesto dziewczynki zaczepiaja chlopcow przezywajac ich, a potem sa wielce poszkodowane, jak im chlopak "odda" piescia. dodam, ze zwykle uwage dostaje "oddajacy", bo przeciez bic nie wolno... moim zdaniem na agresje nalezy w miare mozliwosci nie zwracac uwagi - agresor zwykle traci zainteresowanie, jesli jego zaczepki sa ignorowane, a jesli to nie pomaga reagowac wyraznym sprzeciwem oraz prosba o pomoc. zlapanie za reke i komunikat "nie bij mnie" czesto kompletnie rozbrajaja atakujacego - kontakt fizyczny plus spojrzenie w oczy potrafia duzo zdzialac, a przy tym dziecko nie zniza sie do poziomu agresora i nie ma dylematu moralnego pt. to moge bic czy nie?
      • 19.04.09, 22:05
        mimo wyraźnego sprzeciwu ze strony dziecka, agresor upierdliwie
        doskakuje
        • 20.04.09, 08:39
          Zastanawiam się czy te wszystkie mamusie, które uczą swoje dzieci, ze nie wolno
          oddawać, zachowywały się tak grzecznie w przedszkolu, szkole i na podwórkach?
          Nie pamiętam, żeby mnie ktoś uczył, ze nie wolno bić. Normalnym odruchem jest
          oddanie ciosu, jeśli ktoś nas bije. Ja swoje dziecko nauczyłam, że jeśli ktoś
          cię zaczepia/bije to masz prawo mu oddać. Nie wolno mu zacząć bójki, ale oddać
          ma prawo. Dwa razy w życiu z tego prawa skorzystał, raz w przedszkolu ( pomogło)
          i raz na wakacjach (też pomogło). Nauczyłam, gdzie walnąć, żeby bardzo bolało.
          Miał też dziewczynkę, która próbowała go gnębić, była taką podwórkową liderką.
          skończyło się gnębienie, gdy mój syn też jej dokuczył ( wcześniej z płaczem
          wracał do domu). W tym przypadku uczyłam go, że bić dziewczyn nie wolno, ale
          można je pokonać dokuczając im tak samo, jak one dokuczają innym. Mama tamtej
          liderki do dziś ze śmiechem wspomina wyciąganie rzepów z jej dłuuuuugich i
          kręconych włosów.
          --
          Ave Cezar
      • 20.04.09, 09:52
        Wybacz ale takie zalecenia są szczególnie wygodne dla nauczycieli bo
        zrzucają całą robotę na dzieciaki, które stosując się do Twoich
        zaleceń będą miały narastające poczucie krzywdy.
        --
        IPN to som ciarachy horde!
        Trzea stać i walić w morde!
        • 20.04.09, 13:34
          które stosując się do Twoich
          > zaleceń będą miały narastające poczucie krzywdy.

          a bezkarność rozzuchwala więc "agresor" coraz mniej "się krepuje"
          ciekawą za to metoda "wychowawczą" jest karanie za "oddanie"
          zwłaszcza jeśli kary dla "agresora" są nieskuteczne/niedotkliwe lub
          nie jest on karany wcale...
          --
          Imagine there's no countries
          It isn't hard to do
          Nothing to kill or die for
          And no religion too
        • 21.04.09, 21:30
          ...szczególnie wygodne dla nauczycieli...
          Z powodu ogromnej fali agresji w szkołach- nauczyciele są szkoleni i
          dostają takie własnie instrukcje, mają uczyć dzieci umiejetności
          społecznych, które pomagaja rozwiazać konflikty bez użycia agresji.
          Dzieci otrzymują przekaz, że maja prawo prosić o pomoc i bronić się
          ale nie maja prawa krzywdzić i brać odwetu. /Ta zasada obowiazuje
          także dorosłych i mówi o tym nasz kodeks karny/ W naszym
          społeczeństwie istnieje ogromna niewiara w skuteczność i sens takich
          metod, nie praktykuje sie mediacji, pokutuje przekonanie wolność
          Tomku w swoim domku, moje ma być na wierzchu i jak Kuba Bogu tak Bóg
          Kubie. Chora sytuacja w szkole to odbicie chorej sytuacji naszego
          społeczenstwa. Dzieci tylko naśladują dorosłych. A szkoły obowiazują
          procedury, które w oczach rodziców agresorów sa zbyt restrykcyjne i
          niesprawiedliwe a w oczach rodziców ofiar zbyt łagodne i dlatego tez
          niesprawiedliwe. Jestem za tym, aby jednak zachowac poziom i nie
          znizac sie do prymitywizmu agresorów.
    • 20.04.09, 09:18
      Ja mojej córce pozwalam oddawać.Ma 5 lat, nigdy nikogo nie uderzyła
      pierwsza, nie oddaje małym i chorym dzieciom. Natomiast gdy jakieś
      dziecko (poza wymienionymi ) ją uderzy to oddaje i to mocno.Tak aby
      tamtemu odechciało sie zaczepiania jej.Jak narazie skutkuje.
    • 21.04.09, 02:20
      Mnie nauczono oddawać - zresztą, mając starszego brata, z którym
      tłukliśmy się notorycznie, gdybyśmy nie załatwiali naszych spraw
      między sobą, rychło mielibyśmy rodziców w Kobierzynie (krakowski
      szpital psychiatryczny).
      Nie wyrosłam na osobę szczególnie agresywną. Potrafię się obronić,
      kiedy sama stałam się obiektem agresji, nie zawahałam się uderzyć i
      do dziś uważam (rzecz miała miejsce kilkanaście lat temu), że było
      to dobre wyjście z sytuacji. Zdzielenie napastnika po łbie pękiem
      kluczy dało mi cenny czas na ucieczkę, a jego samego chyba nie
      pozbawiło życia na miejscu, bo okropnie wrzeszczał smile
      Tak więc uważam, że w rozsądnych granicach odpowiedź przemocą na
      przemoc wcale nie jest taka zła - pokazuje agresorom, że nie są
      bezkarni.
      --
      Zabijają naszych! Nie wkurza Cię to?
      Wyślij protest do Ambasady Indii!
      • 21.04.09, 16:08
        Oczywiscie! Mnie rowniez wpajano, ze mam nie zaczynac bojek, ale zaatakowana reagowac. Przypominam sobie jak jeden ze szkolnych kolegow kilkakrotnie mnie zaczepial, i w koncu solidnie zdzielony zaprzestal dokuczania, nawet innnym dzieciom. Zamierzam nauczyc swoje dziecko, ze na agresje trzeba zawsze reagowac: po pierwsze powiedziec komus doroslemu, po drugie bronic sie.
        --
        16.02.2008
    • 25.04.09, 22:00
      Uczenie dziecka, żeby oddało, to uczenie go zachowania, które
      sprawdzi się tylko w przedszkolu. W późniejszym życiu:
      1. kontynuując bójkę czy w szkole czy dorosłe wobec prawa stanie się
      współwinnym;
      2. nieraz oberwie, bo nie oszukujmy się, ludzie zazwyczaj zaczynają
      bójki ze słabszymi od siebie.
      Co innego odepchnąc silnie i uciekac w najbliższe bezpieczne miejsce.
      I potwierdzam, nie uczyc dziecka, że skarżenie jest złe - to nie są
      zasady na dzisiejsze czasy. Raczej nauczyc, u kogo ma szukac pomocy.
      --
      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
      że przylecą piraci bombowcem
      i bogatym zabiorą pieniądze,
      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
    • 27.04.09, 19:38

      Nauczylam, nie staralam sie nauczyc moje dziecko, ze nigdy nie moze
      uderzyc pierwsze nikogo.
      Ale, ze w obronie moze.

      Jest to kompletnie nie pedagogiczne i zdaje sobie z tego sprawe w
      100% ale pogladu nie zmienie.

      Przepraszam zmienie gdy stanie sie nastolatkiem i zacznie sie
      wloczyc po nocach i podejrzanych miejscach wink
      Wtedy jednak wpoje mu, ze nalezy uciekac wink szczegolnie gdy
      zaatakuje Cie grupa 10 chlopcow z prawej strony Wisly wink

  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.