Dodaj do ulubionych

Żarliwe dzieci niedowiarków?

12.03.09, 15:05
Moi rodzice sa niewierzacy, ale ja wierze gleboko. Pozwolili mi byc
ministrantem, chodzic do kosciola, interesowac sie msza trydencka.
Troche ich martwi, ze mi nie przechodzi, ale to niech sprawa. Ciesze
sie ze dali mi swobode wyboru i kiedys ich tez nawroce smile
Edytor zaawansowany
  • aurita 12.03.09, 15:10
    a jak wytlumaczyc dziecku z IVF ze ksiadz z ambony grzmi ze nie mialo ono
    prawa sie urodzic, rodzice sa mordercami a ono samo prototypem Frankensteina?
    Jestem wierzaca, przestalam chodzic do kosciola...moje dziecko czasami wyraza
    chec wejscia do kosciola, wchodzimy, modlimy sie tylko czekam az sie zapyta :
    dlaczego mamusiu? i co ja mam odpowiedziec?
  • mageillusionist 12.03.09, 15:18
    Katolicy wprowadzają TERROR środowiskowy dla każdego, kto jest od nich inny.
    Przykre to jest niestety. Ja to bym jednak wolał tłumaczyć dziecku, że wierzący,
    to Ci głupsi, i trzeba z nimi jakoś żyć unikając konfrontacji.
    --
    Co przyciągnęło 100tys Polaków do Polskiej.gry.MMORPG ?
  • simon_r 12.03.09, 16:06
    Chyba trochę Ci się pokręciło.... terror to wprowadzają islamiści. Katolicy mimo
    wszystko są raczej niezbyt nachalni w kwestii narzucania wiary innym.

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • jacgg 12.03.09, 16:14
    Ha ha ha!

    Niezbyt nachalni...
    Pocieszny jesteś.
  • simon_r 12.03.09, 16:22
    Nie wiem czy jestem pocieszny... osobiście zaliczam sie raczej do agnostyków niż
    do ateistów a do kościoła nie chodzę i z hierarchią kościelną nic do czynienia
    mieć nie chcę.
    I jakoś nie zauważyłem aby KK wtrącał się w moje życie i w życie moich dzieci.
    Natomiast boję się wszelkich fanatyzmów zarówno religijnych jak i
    antyreligijnych gdyż jedne i drugie zaprzeczają mojej wolności wyboru.
    Co więcej uważam, że zaprzeczanie TRADYCJI chrześcijańskiej jest najlepszą drogą
    do zguby tzw. cywilizacji zachodu i do poddania się islamskim ekstremistom.

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • mentice 12.03.09, 16:38
    A kto wali w dzwony i robi halas kilka razy na dobe ?
    Kto nie placi podadkow, kto ograbia panstwo polskie w imie
    Watykanu ?
    Kto oglupia polska mlodziez ?
    Kto prowadzi dzialanosc gospodarcza na innych zasadach niz reszta
    przedsiebiorstw ?
    Kto wywiesza krzyzyki z obnazonym pokaleczonym facetem ?
    Kto pije wino (mszalne) w czasie swojej pracy ?
  • simon_r 12.03.09, 16:44
    Mógłbym podobnie napisać o feministkach, górnikach, gejach, wędkarzach,
    hodowcach gołębi, działkowcach i wielu innych...
    Może nie w każdym punkcie identycznie ale wiele aspektów włażenia w moje życie
    wszystkich wyżej wymienionych by się znalazło.

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • mentice 12.03.09, 16:51
    Wedkarze, dzialkowcy itp. nie potrzebuja konkordatu i nie sa
    agentami obcego panstwa. Nie sa panswtem w panstwie. Polski kler
    katolicki to ludzie Watykanu, panstwo w panstwie.
  • simon_r 12.03.09, 16:57
    A co TOBIE konkretnie przeszkadza konkordat???
    Że jak ktoś wyznający wiarę katolicką chce wziąć jeden ślub to dla CIEBIE jakiś
    problem???
    A nawet nieszczęsna religia w szkołach... ja jakoś nie widzę problemu w tym aby
    moje dziecko chodziło na religię. Na szczęście moje dzieci ze mną gadają i
    jestem w stanie podyskutować z nimi zarówno na temat kretyństw wygadywanych
    przez księdza jak i czasem bzdur wygadywanych na lekcji historii czy WOŚ.

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • mentice 12.03.09, 17:07
    Wszyscy placa na utrzymanie kleru, n a nauczyciel, kapelanow itp.
    A tak byc nie powinno. Nauka religii powinna byc w salach
    przykoscielnych, a nie w szkole powszechnie, gdzie wszyscy placimy
    na ich utrzymanie. Poza tym konkordat to umowa prawna, bo wtedy
    mozna okradac panswto polskie w imie prawa. Dziwny to twor to
    panstow koscielne (inne religie nie maja swojego panstwa). Watykan
    to mozg tej potwornej organizacji.
  • jayin 12.03.09, 18:02
    > Nauka religii powinna byc w salach przykoscielnych, a nie w szkole

    z tym się zgodzę.

    > Poza tym konkordat to umowa prawna (...)

    mowisz o okradaniu państwa polskiego. tylko co tu okradać? mi kk nie przeszkadza, w życie mi się nie wtrącają, po domach nie nachodzą. ja już bym wolała, żeby zamiast zajmować się kwestiami kleru, zajęto się ZUSem. bo mnie nerwy bierą, jak muszę miesiąc w miesiąc wpłacać tam horrendalne sumy, a praktycznie niewiele z tego mam, a czasem to i nic wink (próby dostania się do lekarza specjalisty czasem przypominają "Operację Samum").

    z tym okradaniem więc - to wręcz odwrotnie. wiesz, jak wiele kasy polskie państwo zaoszczędziło sobie dzięki temu konkordatowi i nie tylko? smile umowa prawna. racja. na korzyść państwa. bo gdyby nagle przyszło oddawać wszystkie PRAWNIE należące kiedyś do kk ziemie/budynki itd., w czasach wcześniejszych odebrane kk przez polskie władze, to nagle by się okazało, że połowa budynków administracji państwowej i nie tylko musi wrócić do właściciela (kk), a administracji trzeba budować nowe lokale za horrendale pieniądze.


    --
    Forum M.
    Szanty.Art.Pl
    Szczecin
  • shithead 12.03.09, 19:09
    Oczywiscie!!! nie ma jak to jedyna i sluszna w calym Wszechswiecie religia,
    czyli polskie katolstwo. Nie dosc, ze ciemnota ...to jeszcze taka w morde
    jeb...ana ciemnota.
  • jayin 12.03.09, 21:37
    jak dajesz ją sobie wcisnąś, to może i.

    och, akurat. nie ma jedynych słusznych.
    a o upodobaniach w temacie seksu, to chyba nie to forum wink

    --
    Forum M.
    Szanty.Art.Pl
    Szczecin
  • totoc 12.03.09, 22:25
    raczej dysputa o idei Boga. Wymordowano w związku z róznicami w tej kwestii
    pewnie setki milionów a brak nam nawet definicji. Przyjmujemy koncepcję "bytu
    doskonałego" i tym podobne dyrdymały. Skąd to wiemy? Pomysły sprzed kilku
    tysięcy lat zapisane w jakichś pismach na koziej skórze. A zabijają się o to do
    dziś.
  • 4g63 13.03.09, 13:18
    > racja. na korzyść państwa. bo gdyby nagle przyszło oddawać wszystkie PRAWNIE na
    > leżące kiedyś do kk ziemie/budynki itd., w czasach wcześniejszych odebrane kk p

    co za bzdury, jesteś chory psychicznie !!!!!!

    kiedy kk zapracowało na te działki??? czy może ukradło nie paląc właścicieli na stosie tudzież nie wieszając na krzyżu\

    weź człowieku, radzę ci idź się leczyć, bo pleciesz takie bzdury, że aż dziw że takie powstają w czyjejś chorej głowie

    > mowisz o okradaniu państwa polskiego. tylko co tu okradać? mi kk nie przeszkadz

    kk ukradł ludziom tak wiele, że ciężko to oszacować, a ty się pytasz idioto co okradać????? a co już wszystko ukradliście??? że już nie macie co????

    przerażenie mnie ogarnia że są ludzie wymyślający takie rzeczy, i mam nadzieję że zdechniecie na stosach
  • maura4 12.03.09, 17:13
    Mnie przeszkadz ,bo bezlitosnie łupie nasze państwo i obywateli na
    5 mld. rocznie. Jak wykreślą te paragrafy zwiazane z utrzymywaniem
    tej instytucj przez państwo ,to przestanie mi przeszkadzać.
  • simon_r 12.03.09, 17:15
    Jestem za!.. rękami i nogami.

    Natomiast nie widzę tutaj związku wielkiego z dyskusją na temat naturalnej
    skłonności ludzi do wiary jako takiej.
    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • zielonykatol 12.03.09, 18:20
    Niestety wielu Europejczyków (zwłaszcza lewicowych) zajadle atakuje Kościół
    wytykając konkordat, lekcje religii i grzechy duchownych ("Kościół NIE JEST
    wspólnotą ludzi świętych tylko GRZESZNIKÓW dążących do świętości"). Ciekawe że
    nie przeszkadza im zupełnie islamizacja Europy, przyjmują Muzułmanów z otwartymi
    ramionami nie zważając na dużo bardziej nietolerancyjny i agresywny charakter
    tej religii w porównaniu do chrześcijaństwa. To niesamowite i dla mnie nie
    pojęte jak ludzie deklarujący obiema rękoma przywiązanie do tolerancji i
    wolności mogą wspierać społeczność tak nietolerancyjną. Socjalistyczni przywódcy
    UE pragną przyjęcia Turcji do UE.

    Generalnie uważam, że budować mocny, trwały organizm jakim w zamierzeniach ma
    być UE należy z elementów mało konfliktowych. Trudno zbudować mocną strukturę z
    klocków diametralnie różnych. Stąd uważam, że zapraszanie Islamu i tworzenie
    islamskich gett, państw w państwach to pomysł zupełnie chybiony. Podejrzewam że
    zemści się to w przyszłości na Europie. Konflikty wewnętrzne mogą narastać
    zwłaszcza w czasach niespokojnych takich jak kryzysy gospodarcze, wojny.
  • pekulityk 12.03.09, 18:37
    niech zarobią na swoje darzenia sami a nie ciągną kasy z państwa.
    5 mld złotych co roku - napawa mnie wstrętem.
  • jayin 12.03.09, 18:04
    Najlepiej opodatkować wyznawców poszczególnych religii jakąs kwotą od tej przynależności i problem rozwiązany.

    a co do łupienia - to mówisz o 5 mld rocznie.
    policzyłaś ile mld zawłaszczyło sobie kiedyś państwo polskie z majątku kk i ile jeszcze został do oddania? smile


    --
    Forum M.
    Szanty.Art.Pl
    Szczecin
  • baby1 12.03.09, 19:23
    > policzyłaś ile mld zawłaszczyło sobie kiedyś państwo polskie z
    majątku kk i ile
    > jeszcze został do oddania? smile
    >


    A ty z choinki spadłeś? Gazet nie czytasz? Dawno już to zostało
    zwrócone i to po zawyżonych stawkach.
  • jayin 12.03.09, 21:39
    owszem, czytam. tylko nie gazety.
    gdybym miałA wierzyć w to, co piszą w gazetach, to bym dawno wpadła w schizofrenię.

    P.S.
    choinki nie mieliśmy.
    świąt "bożonarodzeniowych" w domu nie "wyprawiamy".

    --
    Forum M.
    Szanty.Art.Pl
    Szczecin
  • defunt 12.03.09, 21:10
    maura4 napisała:

    > Mnie przeszkadz ,bo bezlitosnie łupie nasze państwo i obywateli na
    > 5 mld. rocznie. Jak wykreślą te paragrafy zwiazane z utrzymywaniem
    > tej instytucj przez państwo ,to przestanie mi przeszkadzać.

    Zapewniam Cię, że podatki katolików z całkowitą nawiązką rekompensują te wydatki.

    Natomiast szlag mnie trafia jak widzę, że lewackofeiministyczni złodzieje
    rozkradają pieniądze porządnych katolików finansując przymusowe
    indoktrynoszkoły,totalitarne uniwersytety, pornograficzne teatry, nikomu
    niepotrzebne biurwokratyczne urzędy, partacką państwową ochronę zdrowia itd. itp.

    Biblia pozwala na maksymalnie 10% podatki. Ja płacę łącznie 60%.
    Lewackofeministyczna banda okrada mnie z połowy moich dochodów.

    Złodzieje.
  • babaqba 12.03.09, 22:52
    defunt napisał: > Biblia pozwala na maksymalnie 10% podatki. Ja
    płacę łącznie 60%.
    > Lewackofeministyczna banda okrada mnie z połowy moich dochodów.
    (..)

    Drogi katoliku, podatki są tak wysokie, bo inni katolicy nie mają
    zwyczaju pracować. Chcą żyć z zasiłków. Kościelne państwo chce
    bardzo im to umożliwić, więc obdziera do skóry nielicznych
    pracujących by wykarmić wielomilionową trzódkę wiernych.

    Ale podoba mi się twój argument, że jeśli w kraju większość to
    katolicy, to należy mi ukraść moje pieniądze i dać księdzu. To taka
    biblijna logika smile)) A nie lubię was za niszczenie mojego kraju. To
    już czterysta lat biedy i poniżenia odkąd państwo polskie zapadło
    się pod ciężarem kościoła. Nie dość wam? Nie macie litości nad
    swoimi rodakami? Swoim krajem?
  • mrarm 13.03.09, 14:08
    Przeciez napisał, co mu przeszkadza - nie konkordat, tylko niesprawiedliwość m.in. w kwestii podatków (też dostępu do gruntów itd.); nie można dyskryminować obywateli kosztem innych, a ja np. czuję się dyskryminowany - jak ja założę kościół, to nie będę miał gruntów za bezcen, nikt nie poprosi mnie o nauczanie w szkołach.
  • jacgg 12.03.09, 16:44
    U źródeł tzw. cywilizacji zachodu leży kultura grecko-rzymska o wiele bardziej i
    wcześniej, niż chrześcijańska (ściślej: judeochrześcijańska); czy tzw. nurt
    oświeceniowy - walczący z wszelkim zabobonem, mistrzu. A także z podsycaniem
    wrogości międzykulturowej - np. wobec muzułmanów. Gdyby nie oświecony islam
    (Awicenna, Awerroes) - nie znalibyśmy dziś większości pism Arystotelesa,
    spalonych przez chrześcijańskich barbarzyńców w tzw. ciemnych wiekach wczesnego
    średniowiecza...

    Europa od wieków jest synkretyczna i krytyczna (także wobec samej siebie) - to
    ją definiuje. Wchłania jak gąbka, jest niebywale zróżnicowana i się szybko
    zmienia, przekształca. Stąd dewiza Unii Europejskiej: "in varietate concordia".

    Łacina była pierwszą Lingua Franca Europy, a nie język aramejski Jeszuy z
    Nazaretu, zresztą pierwsi chrześcijanie w większości po grecku nadawali.
  • simon_r 12.03.09, 16:49
    Oświecony Islam to był przed Mahometem.

    Wolisz mieć tutaj współczesny Islam???... bo niestety Cesarstwo Rzymskie padło
    kilkanaście wieków temu a teraz mamy to co mamy i od tysiąca lat (na nasze
    szczęście) jednak nie Islam nas kształtował.

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • bucefal_macedonski 12.03.09, 17:17
    A może jeszcze oświecone chrześcijaństwo przed Chrystusem?

    simon_r napisał:

    > Oświecony Islam to był przed Mahometem.

    Mniej pić, więcej czytać.

    --
    Jaki jestem, każdy widzi.
  • simon_r 12.03.09, 17:22
    Mahomet był OSTATNIM z islamskich proroków..

    Mniej pić więcej czytać...

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • simon_r 12.03.09, 17:25
    Aha... i religia chrześcijańska też nie zaczyna się na Chrystusie mimo, że przed
    Chrystusem nie było chrześcijan.

    Jakby nie patrzeć jest to wiara w tego samego Boga.. zarówno w Islamie jak i
    Judaiźmie jak i Chrześcijaństwie.

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • fiolek_alpejski 12.03.09, 17:51
    Mam pewna uwage. W tekscie napisane jest, ze nieochrzczenie dziecka
    itp. (i ogolne nieprzekazywanie mu wiedzy religijnej) jest
    narzucaniem wlasnych pogladow osobie o innych pogladach.

    Otoz stanowczo uwazam, ze to nieporozumienie. Dzieci w tym wieku, a
    nawet starsze, nie maja zadnych substancjalnych motywacji
    religijnych. Wierzyc to znaczy w tym kontekscie przyjmowac i
    rozumiec dokryne religijna. Dzieci nie maja przekonan religijnych w
    tym sensie - ich wiara nie jest samodzielnym wyborem na gruncie
    refleksji. W gruncie rzeczy pewnie same nie wiedza w co i dalczego
    wierza (najczestsze odpowiedzi: 'bo mama tak powiedziala' albo 'bo
    ksiadz tak powiedzial').

    Dzieci wierza jak to zostalo zaznaczone z przyczyn spoleczno-
    psychologicznych: zyja w srodowisku w wiekszosci katolickim, pod
    wplywem rodziny i przekazu medialnego. Chca wierzyc, bo chca byc
    czescia wiekszosci. Chca byc - 'normalne'. Ale to nie ma zwiazku z
    jakakolwiek decyzja moralna lub na podsatawie refleksji.

    Kiedy decyduje sie nieorzchcic mojego dziecka, nie narzucam jemu
    swoich pogladow - z dwoch prostych przyczyn. Dziecko nie ma jeszcze
    swoich pogladow i nie wierzy w Boga dlatego, ze rozumie czym on jest
    lub czescia jakiej dokrytyny jest. Po drugie, chrzest, komunie, itp.
    mozna przyjac zawsze - nikt nie broni nastolatkom po ukonczeniu 18
    roku zycia zostac katolikami/czkami.

    Niechrzczac swego dziecka zostawiam mu wybor - wybor na przyszlosc.
    Jesli jego poglady NAPRAWDE sa glebokie - przetrwaja i w doroslym
    zyciu zostanie czescia Kosciola. To zawsze JEGO WYBOR. Jedyne przed
    czym go chronie to przed przyjmowaniem wiary w duchu KONFORMIZMU.
    Nie chce zeby moje dziecko uczlo sie, ze tylko to, co robi wiekszosc
    jest dobre albo uzasadnione. Niechrzczac dziecka pozwalam mu na
    trzezowsc umyslu i WLASNA niezalezna decyzje - czy chce dolaczyc do
    kosciola, czy nie. Nie ma tutaj zadnego zmuszania. Takie rzeczy
    mozna zrobic w kazdej chwili kiedy jest sie doroslym.
  • pekulityk 12.03.09, 18:09
    dokładnie. ale na pewno nie pozwolę popaść moim dzieciom w mrok
    błędnych poglądów religii fałszywych proroków barbarzyńców.
  • bogini_nocy1 12.03.09, 21:50
    pekulityk napisał:

    > dokładnie. ale na pewno nie pozwolę popaść moim dzieciom w mrok
    > błędnych poglądów religii fałszywych proroków barbarzyńców.

    te biedne dzieci już żyją w ciemnocie, ze swoimi rodzicami
  • dziczku 13.03.09, 02:45
    Pfff.... I napisała to, nomen omen, bogini nocy 1.
  • lernakow 12.03.09, 18:10
    simon_r napisał:

    > Mahomet był OSTATNIM z islamskich proroków..
    >
    Mahomet był - według islamu - ostatnim z proroków w ogóle.
    Jednocześnie był pierwszym i ostatnim prorokiem islamu.
    Poprzedni prorocy byli prorokami żydowskimi - według żydów. Chrystus jest uznawany przez islam za proroka (podobnie jak np. Izajasz), ale okres od Chrystusa do Mahometa nie był okresem islamu przedmahometańskiego, chyba, że chrześcijaństwo uznamy za wczesny islam (co ma trochę sensu z punktu widzenia islamu, ale żadnego z punktu widzenia historii, religioznawstwa, czy wreszcie chrześcijaństwa).
  • simon_r 12.03.09, 18:49
    Jako islam mam bardziej na myśli religię Arabów, która jak wiadomo wywodzi się wprost z Judaizmu podobnie jak chrześcijaństwo...

    Otóż z tego punktu widzenia można powiedzieć, że Islam zaczął się od Abrahama, któremu Bóg objawił prawdę o sobie.
    Ale konkretnie to Arabowie wywodzą się od Ismaela - syna Abrahama i Hadziar jego służacej. Abraham pogonił ich na pustynię gdy się dowiedział, że jego żona Sara jest w ciąży...
    Islam przedstawia tą opowieść ciut inaczej twierdząc, że to Allach kazał Abrahamowi ich na pustynię wyprowadzić a tam Hadziar zapytała Abrahama dlaczego ich zostawia i czy to Allach tak chciał.. gdy dowiedziała się że tak to została stwierdzając, że skoro tak chciał to znaczy, że nie da im zginąć..

    A Abrahamowi potem urodził się Izrael smile

    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • ingeborg_1 12.03.09, 19:27
    Co? Islam wywodzi się w przedislamskich wierzeń arabskich?
    Chyba co najwyżej kult Al-Kaby i wzmianka w postaci tzw."szatańskich wersetów" w
    Koranie są ich echem. Poza tym Islam jest przetworzoną i przeinterpretowaną
    wersją chrześcijaństwa i judaizmu.

    Dawne religie arabskie miały charakter politeistyczny i wiązały się z kultem
    różnych fetyszów takich jak samotnie stojące drzewa albo kamienie.
  • lernakow 12.03.09, 19:57
    > Jako islam mam bardziej na myśli religię Arabów,
    > która jak wiadomo wywodzi się
    > wprost z Judaizmu podobnie jak chrześcijaństwo...
    >
    I tak i nie.
    W Twoim opisie był Abraham, Izmael, potem długo długo nic i Mahomet. Tymczasem arabskie plemiona wierzyły w różnych bożków - lepiej opisuje to wpis obok - a "na łono Abrahama" przywrócił ich właśnie Mahomet i to są narodziny islamu. Między mitycznym Izmaelem i historycznym Mahometem Arabowie nie byli pokrewną Izraelowi linią monoteistów, których można byłoby nazwać "islamistami przedmahometańskimi".
  • dziczku 13.03.09, 03:24
    Mamy rok 3989, forum dyskutuje czy "Matką Religii" jest Królewna Śnieżka,
    Królowa Śniegu, czy też może Księżniczka na ziarnku grochu. Jaką rolę odgrywało
    tam siedmiu krasnoludków. I co tak naprawdę mieli do powiedzenia prorocy
    Andersen, Grimm - w dwóch osobach oraz Disney (niekiedy odrzucany jako
    niewiarygodny). Powodzenia dzieci.
  • bogini_nocy1 13.03.09, 08:34
    dziczku napisał:

    > Mamy rok 3989, forum dyskutuje czy "Matką Religii" jest Królewna
    Śnieżka,
    > Królowa Śniegu, czy też może Księżniczka na ziarnku grochu. Jaką
    rolę odgrywało
    > tam siedmiu krasnoludków. I co tak naprawdę mieli do powiedzenia
    prorocy
    > Andersen, Grimm - w dwóch osobach oraz Disney (niekiedy odrzucany
    jako
    > niewiarygodny). Powodzenia dzieci.

    właśnie takie wpisy świadczą o postępującym upadku ludzkości. oj,
    coraz więcej durnoty na tym świecie.
  • simon_r 13.03.09, 08:51
    Jakby to nie było to jednak przed Mahometem Arabowie jeszcze rozwijali swoją
    kulturę... potem już tylko się zwijają gdyż jedynym prawem i prawdą jest dla
    nich Koran. Dlatego stwierdziłem, że jedyny Islam oświecony to mógł być przed
    Mahometem... może lekkie nadużycie ale bardzo lekkie.

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • lernakow 13.03.09, 09:02
    Ale piszesz to w odpowiedzi na przytoczone zasługi Awicenny i Awerroesa dla
    nauki oraz państw arabskich dla ocalenia dorobku kulturalnego starożytności,
    który - jako pogański - był niszczony w chrześcijańskiej Europie. A wszystko to
    działo się po Mahomecie. Nadużycie więc jest ogromne.

    Obecnie - tu zapewne się zgodzimy - kultury zachodnie, które mają w swojej
    historii chrześcijaństwo (ale też antyk, więc gdybym miał użyć sformułowania
    "wyrosłe z ...", to w miejsce kropek wstawiłbym antyk, a nie chrześcijaństwo) są
    bardziej światłe, otwarte i tolerancyjne. Był jednak czas, że zapiekłość
    religijna obu stron była podobna, a prymat kulturalny i naukowy miał świat islamu.

    Może zakończmy już pisanie o historii islamu, bo odeszliśmy od tematu.
  • lernakow 12.03.09, 17:20
    simon_r napisał:

    > Oświecony Islam to był przed Mahometem.
    >
    Jaasne...
    I Ty korygujesz dzieciom głupoty, które opowiadają czasem na historii? Na przykład tę, że założycielem islamu był Mahomet, więc islam przed Mahometem to taki więcej oksymoron jest.
  • straszna.dziwka 12.03.09, 17:40
    Domyslam sie, ze przedmowca mial tutaj na mysli wspolczesny kosciol islamski,
    czy tez wspolczesna spolecznosc islamska. No i prawda jest taka, ze islamscy
    przywodcy nie czynia zadnego widocznego wysilku, zeby w jakikolwiek znaczacy
    sposob potepic wybryki swoich wyznawcow. Nie moze byc tak, ze ktos buduje sobie
    jakis kosciol, rozprowadza teksty takie jak koran, ktore dla przecietnego
    glupiego czlowieka sa za trudne, zeby je zrozumiec, i nie bierze zadnej
    odpowiedzialnosci za to, co robia jego wyznawcy. Nikt nie potepia wiary jako
    takiej, ale albo ktos kontroluje ten burdel, albo nie. Kosciol kaotlicki, ktorym
    szczerze pogardza, przynajmniej sili sie na to, zeby funkcjonowac we
    wspolczesnym swiecie na zasadzie czysto mechanicznej, np. sa glupie wypowiedzi
    jakiegos odrzutka, papiez musi sie ustosunkowac. Wyznawcami islamu najwyrazniej
    nikt skutecznie nie zarzadza, a moze powinien. Albo zarzadza zlosliwie i
    perfidnie, ale w takim razie powinien dostac w dupe.
  • lernakow 12.03.09, 18:05
    straszna.dziwka napisała:

    > Domyslam sie, ze przedmowca mial tutaj na mysli
    > wspolczesny kosciol islamski,
    > czy tez wspolczesna spolecznosc islamska.
    >
    Nie ma czegoś takiego (w sensie kościół, albo jednolita społeczność). Są dwa główne nurty: szyityzm i sunnityzm. Żaden z nich nie jest zhierarchizowany na sposób chrześcijański (dowolnego rytu). Poszczególni duchowni są bardzo niezależni w głoszeniu poglądów i nic im nie można zrobić. Stąd wielość postaw i poglądów w islamie.
  • marajka 13.03.09, 14:36
    U źródeł naszej cywilizacji leżą: kultura antyczna, prawo rzymskie i
    chrześcijaństwo.

    Spójrz na wczesne europejskie zabytki czy to piśmiennictwa czy
    malarstwa...Widzisz Mahometa?

    Poczytaj trochę o "ciemnych wiekach". Coś więcej niż tylko o
    chrześcijańskich torturach, a dowiesz się, jak wiele wspaniałych
    dzieł powstało w tym czasie. Dziwi mnie jedno...Wszyscy pamiętają
    jak w średniowieczu płonęły stosy, ale szybko się zapomina, jak w XX
    wieku, wielki, cywilizowany narod robił mydło z Żydów...

    Nie, nie bronię wcale KK, bo nie mam do tego żadnych powodów.
    --
    "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
  • maura4 12.03.09, 17:10
    Co znaczy zaprzeczanie tradycji chrzescijanskiej ? Czemu
    konkretnie ? Mamy udawac ,ze prawdą jest chodzenie po
    wodzie ,rozmnazanie chleba ,zmartwychwstanie wbrew nauce ,prawom
    fizyki ? Naprawdę uwazasz ,ze religia to jedyne spoiwo swiata
    zachodniego ? Naprawde myslisz ,ze zachodni czlowiek odda sie w
    niewolę islamistom ,wyrzeknie sie swoich swieckich tradycji jak
    wolność sumienia ,wyznania ,praw obywatelskich ,równosci wobec
    prawa ? To co trzyma w kupie narody cywilizacji zachodniej religia
    czy patiotyzm ?
  • straszna.dziwka 12.03.09, 17:34
    Mysle, ze to, co trzyma w kupie caly swiat zachodni, to zachodnie wartosci,
    takie jak tolerancja, wolnosc slowa, wyboru, bogacenia sie, nauki i tysiaca
    innych rzeczy, krytyzycm, racjonalizm, i tak dalej. Nikt normalny nie odda tego
    w zamian za islam, chyba, ze dostal w dupe od zycia tak bardzo, ze potrzebna mu
    jakas extrema, zeby sie otrzasnac. Kosciol nie przysluzyl sie w absolutnie
    zadnym znaczacym stopniu do uformowania tych laickich wartosci, tak wiec
    pieprzenie naszego przedmowcy o chrzescijanskiej tradycji to belkot.
  • zielonykatol 12.03.09, 18:44
    Ja myślę że to zupełnie możliwe. Piszesz o patriotyzmie europejskim? Daj spokój,
    słowo "patriotyzm" jest dziś bardzo anachroniczne. Zwłaszcza dla
    socjalistycznych przywódców UE. Dziś nie mamy być patriotami bo patriotyzm
    kojarzy się z prawicą i totalitaryzmami. Dziś mamy być nowocześni, kochać
    wszystkich dookoła. Nawet jeśli coś nam się w jakiejś społeczności nie podoba to
    nie powinniśmy jej o tym mówić bo to nieładnie. Mogli byśmy tę społeczność
    urazić. Stąd takie chuchanie i dmuchanie na Muzułmanów. Generalnie typowy
    europejski socjalista kojarzy mi się z osobą którą ktoś inny rąbie bezczelnie w
    pupę a ten uśmiecha się udając że nic się nie dzieje bo boi się urazić rąbiącego.

    Co do przyszłości Europy: Trudno powiedzieć jak będzie. Na razie islamiści mają
    na koncie tylko pojedyncze acz spektakularne wybryki. Boję się bardziej bomby
    demograficznej przez nich podłożonej. Boję się że za kilkadziesiąt lat
    społeczność islamska będzie w Europie na tyle liczna i silna, że podniesie głowę
    i zechce narzucić zniewieściałej, rozbitej i pozbawionej oparcia w religii
    reszcie społeczeństwa swój światopogląd.

    Oby nasze wnuki nie musiały nas przeklinać za walkę ze stosunkowo tolerancyjnym
    Kościołem zamiast z przeciwnikiem o wiele groźniejszym.
  • straszna.dziwka 12.03.09, 17:25
    Kosciol wtraca sie do dyskusji o prawach, jakie beda stanowione, ostatnio na
    przyklad nachalnie do dyskusji o in vitro.

    Tradycje natomiast, to kazdy sobie ma swoja. Dla mnie chrzescijanska to zbedny
    balast. Jesli chcesz sobie ja pielegnowac, Twoja sprawa, ale rob to na wlasny
    rachunek w swoich czterech scianach. Wymuszanie Twojej traydycji na mnie to
    zwykle buractwo.

    Poza tym chcialbym dodac, ze ta oslawiona chrzescijanska tradycja nic nie
    wniosla do rozwoju cywilizacji. Kosciol od wiekow chamowal rozwoj nauki i
    wszelkie pozytywne zmiany obyczajowe.
  • straszna.dziwka 12.03.09, 17:26
    Chamowal (doprowadzal do schamienia) czy hamowal, w sumie jedno i drugie prawda.
  • majself 12.03.09, 20:14
    Chyba Ci się pomylili islamiści z muzułmanami. Islamiści nie wprowadzają
    terroru, tak jak nie robią tego bibliści.
    --
    "Dzień wart jest dnia, a to życie zachodu jest warte."
    ich4pory.blogspot.com
  • straszna.dziwka 12.03.09, 17:20
    Ja bym nie powiedzial, ze wierzacy to sa ci glupsi, bo to by bylo szerzenie tego
    samej ku...kiej nietolerancji, z ktorej slyna wyznawcy kosciola katolickiego i
    ojca rydzyka. Ja bym powiedzial, ze wsrod wierzacych tez sa glupsi, i ze tych
    glupszych jest wiecej, podobnie jak w kazdej innej grupie spolecznej.
  • moler1 12.03.09, 17:26
    straszna.dziwka napisała:

    > Ja bym nie powiedzial, ze wierzacy to sa ci glupsi, bo to by bylo
    szerzenie teg
    > o
    > samej ku...kiej nietolerancji, z ktorej slyna wyznawcy kosciola
    katolickiego i
    > ojca rydzyka. Ja bym powiedzial, ze wsrod wierzacych tez sa
    glupsi, i ze tych
    > glupszych jest wiecej, podobnie jak w kazdej innej grupie
    spolecznej.

    dużo w tym prawdy co piszesz...ja bym powiedział też, że wśród
    niewierzących też są głupi, i że tych głupszych jest więcej,
    podobnie jak w każdej innej grupie społecznej wink))
  • straszna.dziwka 12.03.09, 17:28
    Alez ja bym sie pod tym obiema rekami podpisal.
  • gonzo44 12.03.09, 20:58
    ... nie pamiętasz już co napisałeś przed chwilą tu:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=92592765&a=92595114
    tak zwani ludzie wierzący powinni mieć trochę własnej inicjatywy
    nie kopiując w nieprzemyślany sposób...smile

    Bóg z tobą synu.
  • bubblemilk 12.03.09, 19:42
    ....i serdecznie im za to dziękuję. Kiedy już mogłam sama zdecydować,
    stwierdziłam, że jednak nie chcę.
    To nauczyło mnie od dzieciństwa, że warto płynąć pod prąd.
    LUDZIE, NIE BÓJCIE SIĘ NAUCZYĆ TEGO SWOICH DZIECI!!!

    --
    Rzeczy nie są takimi, jakimi wydają się być. Nie są też inne. - Budda
  • simon_r 12.03.09, 16:03
    A kto powiedział, że należy dziecku tłumaczyć, że wiara w Boga to tylko i
    wyłącznie wiara katolicka???

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • 4g63 12.03.09, 16:46
    no bo taka jest, ostatnio w dyskusji z katolikiem przekonałem się że wierzą oni w swojego boga, i nawet jak by przyszedł do nich ten "prawdziwy", to by w niego nie uwierzyli, paradoks? nie chcę już rozumieć katolików, nie chce mieć z nimi nic wspólnego, to chorzy psychicznie, zakłamani i próżni ludzie
  • straszna.dziwka 12.03.09, 17:17
    Moze nalezy zaczac od tego, ze glupi ludzie wierza w glupiego boga, a madrzy
    ludzie w madrego boga, i ze w gruncie rzeczy jeden z tych bogow nie ma nic
    wspolnego z drugim, poza tym, ze obaj tak samo sie nazywaja. Bog glupszych
    katolikow jest ograniczony umyslowo i dosc agresywny, i oczywiscie zadna
    dyskusja nie jest mozliwa.
  • olim 13.03.09, 00:05
    straszna.dziwka napisała:

    > Moze nalezy zaczac od tego, ze glupi ludzie wierza w glupiego boga, a madrzy
    > ludzie w madrego boga, i ze w gruncie rzeczy jeden z tych bogow nie ma nic
    > wspolnego z drugim, poza tym, ze obaj tak samo sie nazywaja. Bog glupszych
    > katolikow jest ograniczony umyslowo i dosc agresywny, i oczywiscie zadna
    > dyskusja nie jest mozliwa.

    Mądry bóg? A który to?
  • int1 12.03.09, 18:09
    Wiedzę o Bogu/bogach moje dziecko przyswajało na równi z inną wiedzą ogólną.

    Już trzylatkowi pokazując kulturę Chin czy Indii bardzo łatwo pokazać i
    powiedzieć, że inni ludzie mają inne wierzenia; tak samo jest w przypadku
    czytania mitologii, czy omawiając 7 cudów świata antycznego (przykłady można by
    mnożyć).

    Mój ośmiolatek - jako niemowlę - pod naciskiem oczekiwań starszyzny rodziny -
    został ochrzczony. Teraz ma przystąpić do komunii. I wie, że jest to kulturowo
    uwarunkowane. Że gdyby urodził się w innych czasach lub w innym miejscu, to być
    może wierzył by w Re wink

    O swoich poglądach nie mówię. Jestem niewierząca, ale właśnie z powodu
    łagodzenia świadomości ostateczności śmierci, nie chcę go pozbawiać wiary w coś
    _ponad to, co tu i teraz_.
    --
    kilka prostych słów
  • olim 13.03.09, 00:21
    int1 napisała:

    > O swoich poglądach nie mówię. Jestem niewierząca, ale właśnie z powodu
    > łagodzenia świadomości ostateczności śmierci, nie chcę go pozbawiać wiary w coś
    > _ponad to, co tu i teraz_.

    A nie byłoby prościej i uczciwiej przekazać dziecku, że nikt nie zna ostatecznej prawdy?
  • straszna.dziwka 12.03.09, 17:11
    Mozna powiedzic dziecku wprost, ze wiara w boga to cos, co moze czlowieka
    wzbogacic, ale do od czlowieka zalezy, co z nia zrobi, ze madrzy ludzie wierza w
    boga w madry sposob, a glupi ludzie wierza w boga w glupi sposob, i ze ten
    akurat ksiadz plecie bzdury, bo urodzil sie glupszy. Mozna wytlumaczyc dziecku,
    ze ksiadz nie jest bardziej lub mniej swiety niz mama i tata, i tego, co mowi,
    nie zawsze nalezy brac na powaznie.
  • truten.zenobi 12.03.09, 15:13
    gdy ktoś chce na siłę te dzieci uszczęśliwać religią, gdy wbrew woli
    rodziców a czasem wręcz pomimo kategorycznego zakazu narzuca jedynie
    słuszna wizję świata...

    ba to nawet nie jest problem tylko ateistów, ale jeśli ktoś sam
    posyła dziecko na lekcje religii to może mieć tylko do siebie
    pretensje...
    --
    "znów zabijają w nas młodość
    znów zabierają nam wolność..."
  • echtom 12.03.09, 15:20
    Dla mnie jedyne uczciwe rozwiązanie to przekazać dziecku własne
    przekonania i nie izolować go od wpływu otoczenia. Problem wydaje mi
    się zresztą nadmuchany, bo "żarliwa dziecięca religijność" na ogół
    znika w okresie dorastania.

    --
    "W okolicach poziomu 20 do 40 gracze wstępują w formalne związki, po
    czym mogą zespawnować kolejnego użytkownika. Jest to etap
    opcjonalny, przez wielu w ogóle niepodejmowany z racji stopnia
    trudności. Istnieją także cheaty, powszechnie zwane kondomami, które
    nie dopuszczają nowych użytkowników do tej gry."
  • m.moll 12.03.09, 15:20
    Równie dobrze może wierzyć w papę smurfa i smoki na wsi. To jak z świętym
    mikołajem - z czasem przechodzi.
  • jkauf 12.03.09, 15:23
    były dla mnie w wieku przedszkolnym, niezłą szczepionką dla strachu
    przed śmiercią. Takie wykłady prowadzi każda szanująca się
    katechetka. W wieku 10 lat byłem już na tyle rozgarnięty, że
    przestałem wierzyć w duchy, nawet te święte.
  • mb30 12.03.09, 15:26
    A ja dla odmiany jestem niewierzącym dzieckiem żarliwych katolików, którzy nie
    pozwalali mi nie być ministrantem, nie chodzić do kościoła i nie interesować się
    mszą trydencką...
  • gronostaj8 12.03.09, 15:27
    a po co dziecko miałoby sie o to pytać? problem wiary to raczej problem ludzi dorosłych. Dzieci są nią nieskażone nie obchodzi ich jakiś tam bóg czy inne wymysły ludzkiej wyobraźni.
  • aluc 12.03.09, 15:31
    he he nieskażone

    mam takich dwóch nieskażonych, młodsze niedotknięte jeszcze formalną
    edukacją religijną jak zaczyna nawijać o Bogu, aniołach i innych, to
    sama nie wiem, co mam robić - bo z pewnością nie słyszał o tym ani od
    rodziców, ani od dziadków

    dzieci ulegają skażeniu rozmaitymi wpływami, zupełnie niepostrzeżenie
  • triss_merigold6 12.03.09, 15:37
    Nic. Odpowiadać neutralnie i krótko, bez podtrzymywania tematu.
  • aluc 12.03.09, 15:38
    triss - co odpowiadać, to ja wiem wink
    "nie wiem, co robić' odnosiło się raczej do całokształtu sytuacji,
    względem niezidentyfikowanego źródła powyższych rewelacji
  • 4g63 12.03.09, 16:48
    mówić, że słabi i głupi ludzie muszą sobie dopowieadać różne bajki bo inaczej by się pogubili ...
  • devil1488 13.03.09, 09:30
    Edukować o świecie, przyrodzie, ewolucji, rozwijać kryczyne myślenie
    dziecko samo zacznie kiedyś myśleć jak należy i nie będzie podatne na
    kościelną manipulację
  • tklich 12.03.09, 16:05
    I porozmawiać z ludźmi, którzy wciskają dziecku kit w postaci diabłów, aniołków
    i innych bredni.
  • elve 12.03.09, 15:39
    od kogoś jednak niewątpliwie usłyszał. mój dowiedział się od dziadków, ale jakoś
    szczególnie się nie przejął. z wielu przedstawionych odpowiada mu najbardziej
    koncepcja wiecznej wędrówki, w przyszłym życiu zamierza być wężem wink
    --
    *blog o perfumach
    *per fumum
    *Grace
  • jacgg 12.03.09, 15:46
    Hi hi

    Szczególnie religijna z natury była moja mała nieskażona siostrzenica, którą
    moja siostra - a jej mama - siłą co wieczór zmuszała do recytowania formułek do
    aniołka stróża i bozi. Co wieczór były płacze i protesty. Druga - młodsza i
    ultra pro-socjalna, tzw. grzeczne dziecko - składała rączki dzielnie, z zapałem
    i pilnowała pierwszej...

    Ja też byłem z natury baaardzo religijnym, żarliwie wierzącym w Bozię i aniołki
    dzieckiem. Szczególnie, kiedy pani katechetka przylazła na wywiad do naszego
    domu, dlaczego od kilku miesięcy na religię nie chodzę (była wtedy poza szkołą,
    a ja zaczynałem edukację szkolną - oczywiście spróbowałby ktoś dziecka na
    religię nie posyłać..., teraz mamy ją w szkołach - bo przecież "o take Polske
    walczyliśmy").

    Także wtedy, gdy schowałem się w krzakach podczas własnej Pierwszej Komunii -
    kiedy dowiedziałem się, że po południu drugi raz pójdziemy do kościoła.
    Oczywiście byłem i jestem opętany przez szatana...
  • villianna 13.03.09, 07:51
    gronostaj8 napisał:

    > a po co dziecko miałoby sie o to pytać? problem wiary to raczej problem ludzi d
    > orosłych. Dzieci są nią nieskażone nie obchodzi ich jakiś tam bóg czy inne wymy
    > sły ludzkiej wyobraźni.

    gdyby moje dziecko przyszło do mnie powiedzieć, że chce chodzić do kościoła, na
    religię, ochrzcić się (niepotrzebne skreślić) wysondowałabym kto się z niego
    śmieje, że nie chodzi do kościoła, a następnie tak opr... że by mu/jej kapcie z
    wrażenia pospadały.

    w podstawówce raz koleżanka w pierwszej klasie się ze mnie śmiała, że nie chodzę
    na religię, wychowawczyni tak ją opierniczyła przy całej klasie, że do końca
    podstawówki (8 klasy) nikt nie śmiał czynić mi czy innym niewierzącym wyrzutów.

    sama wychowywałam się jako niewierząca w rodzinie niewierzących i w życiu nie
    przyszło mi do głowy mi nie przyszło by chcieć chodzić do kościoła. religia była
    dla mnie jak ciekawa bajeczka, coś a'la opowieść o Himan-ie lub Pszczółce Mai.
    małe dziecko nie ma pojęcia co to jest wiara.

    acha to nie tak, że moi rodzice zamknęli mnie na wiarę. rok chodziłam na religię
    jako wolny słuchacz (zrezygnowałam, gdy prowadząca zajęcia chciała mnie na chama
    nawracać - załatwić chrzest za darmo w tajemnicy przed moimi rodzicami !!! itd).
    moi dziadkowie byli religijni itd.

    dziś jestem moim rodzicom niebywale wdzięczna, że dali mi wolną rękę, nie
    narzucili mi religii i mogłam sama szukać mojej ścieżki w życiu. apostazja jest
    trudniejsza niż ochrzczenie się, a dzisiaj - po tym co się widzę co się dzieje w
    kraju i na świecie (księża pedofile, których kościół ukrywa, ta cała sprawa
    wokół in vitro) w życiu nie chciałabym należeć do tego kościoła. i cieszę się,
    że nie należę.
  • bogini_nocy1 13.03.09, 08:37
    villianna napisała:

    >
    > gdyby moje dziecko przyszło do mnie powiedzieć, że chce chodzić do
    kościoła, na
    > religię, ochrzcić się (niepotrzebne skreślić) wysondowałabym kto
    się z niego
    > śmieje, że nie chodzi do kościoła, a następnie tak opr... że by
    mu/jej kapcie z
    > wrażenia pospadały.
    >
    > w podstawówce raz koleżanka w pierwszej klasie się ze mnie śmiała,
    że nie chodz
    > ę
    > na religię, wychowawczyni tak ją opierniczyła przy całej klasie,
    że do końca
    > podstawówki (8 klasy) nikt nie śmiał czynić mi czy innym
    niewierzącym wyrzutów.
    >
    Moja Droga, to bardzo źle jeśli ktos wytyka komuś jego religie lub
    jej brak, ale pamiętaj, że kij ma dwa końce, bo jeśli taka villianna
    poszłaby opie...ć dziecko, bo wysmiaało jej dziecinę, to wiedź, że
    villiana będzie tak opie...na za opie...nie dziecka, że jej
    kapcie spadną.
  • nroht 13.03.09, 14:14
    i tak wlasnie objawia sie polackie katolstwo.
  • bogini_nocy1 13.03.09, 17:28
    nroht napisał:

    > i tak wlasnie objawia sie polackie katolstwo.

    zdejmij w końcu klapki z oczu i poczytaj ze zrozumieniem, kto
    rozpoczyna agresję w tej dyskusji.
    Nie jestem święta, ale stężenie głupoty na tym forum jest
    niepokojąco duże.
  • mala.mi74 12.03.09, 15:30
    Człowiek jest z natury religijny. Nawet jesli ktos inny mówi mu o
    wierze a on sie tym zaczyna pasjonowac( jak opisane dzieci) to
    wlasnie dowód na to,ze nie jest to jakies hobby czy dziwactwo ale
    elementarna potrzeba człowieka.Mówic sie tez uczymy od innych.
    Dopiero dorastajac niekórym ta wiara jest zle przekazywana albo
    skrzywiana,dlatego oni odchodza od religii ,przez błędy w nauczaniu
    religii innych,a nie przez sama religie.
    naturalna religijnosc widac własnie u malych dzieci,ktore nie są
    jeszcze cyniczne czy skrzywione aby kierowac sie uprzedzeniami czy
    zranieniami z przeszłosci.
    Dla potwierdzenia napisze,ze jestem z rodziny niewierzacej, nikt
    mnie w dziecinstwie nie przekonywal do wiary, kontaktu z dziadkami
    nie mialam.Po prostu raz na jakiejs uroczystosci jako małe dziecko
    bylam w kosciale i wiara sama przyszła i (z małymi poslizgami w
    zyciu nastoletnim) trwa do dzissmile)))
    Dodam,ze wiekszosc znanych mi ateistó jest szalenie religijna-gadaja
    o Bogu i religii wiecej niz wiekszosc wierzących, po prostu czuja
    potrzebe sakrum a jednoczesnie nikt im tej sfery nie potarfi
    obiektywnie przeakzac...
  • triss_merigold6 12.03.09, 15:36
    Ateiści często rozmawiają o instytucji KK albowiem ta instytucja
    sobie uzurpuje wpływ na państwo i obywateli. Rozwoa o religii nie
    jest tożsama z religijnością, to tak na marginesie.
  • yaroslaff 12.03.09, 15:42
    Człowiek z natury również przejawia tendencję do wiary w Gwiazdora i Zajączka,
    które przynoszą prezenty. To zapewne też wrodzone...
  • jacgg 12.03.09, 15:54
    Oczywiście yaroslaff, ważne by dziecię Boże pozostało NIESKAŻONE!

    Trzeba je zatem czym prędzej ochrzcić, aby zmyć grzech pierworodny i uchronić
    dziecię przed mękami piekielnymi bądź wieczną tułaczką w mroku czyśćcowym!

    I już Chrystus sam wskoczy do naturalnie religijnej główki, zaś Maryja Zawsze
    Dziewica zdepcze szatański łeb syczący bluźnierstwa do niewinnego uszka
    dziecięcia Bożego.

    Zaprawdę powiadam wam: nic tak nie cieszy Sługi Ciemności, jak zaprzeczenie Jego
    istnienia i Pana naszego!...
  • moler1 12.03.09, 15:58
    jacgg napisał:

    > Oczywiście yaroslaff, ważne by dziecię Boże pozostało NIESKAŻONE!
    >
    > Trzeba je zatem czym prędzej ochrzcić, aby zmyć grzech pierworodny
    i uchronić
    > dziecię przed mękami piekielnymi bądź wieczną tułaczką w mroku
    czyśćcowym!
    >
    > I już Chrystus sam wskoczy do naturalnie religijnej główki, zaś
    Maryja Zawsze
    > Dziewica zdepcze szatański łeb syczący bluźnierstwa do niewinnego
    uszka
    > dziecięcia Bożego.
    >
    > Zaprawdę powiadam wam: nic tak nie cieszy Sługi Ciemności, jak
    zaprzeczenie Jeg
    > o
    > istnienia i Pana naszego!...


    Przyjacielu, muszę przyznać, że faktycznie ktoś Ci krzywdę zrobił.
    Niemniej Twoja wiedza w tym temacie zatrzymała się na bardzo
    wczesnym etapie.

    z pozdrowieniami
  • jacgg 12.03.09, 16:12
    Nie jesteś moim przyjacielem. Przyjaciół wybieram sobie sam.

    Na jakiej to podstawie oceniłeś stan mojej wiedzy? Iluminacja? Bóg przez ciebie
    przemówił, łagodnie napominając zbłąkaną owieczkę...

    Że ktoś mi krzywdę zrobił - to prawda, wredną i wielką krzywdę katolstwo i
    ogólnie religijne oszołomstwo mi wyrządziło. Jako "niewinnemu dziecku" i jako
    młodemu kiedyś człowiekowi, szukającemu własnej tożsamości. Na pohybel wam i
    wara od moich dzieci!
  • moler1 12.03.09, 16:18
    jacgg napisał:

    > Nie jesteś moim przyjacielem. Przyjaciół wybieram sobie sam.

    Bardzo słusznie, zatem Drogi internauto wink

    >
    > Na jakiej to podstawie oceniłeś stan mojej wiedzy? Iluminacja? Bóg
    przez ciebie
    > przemówił, łagodnie napominając zbłąkaną owieczkę...


    na podsstawie wpisu, który popełniłeś...wink Nie był on zbyt
    wnikliwy, a raczej dosyć prosty, aby nie użyć słowa zabawny wink

    >
    > Że ktoś mi krzywdę zrobił - to prawda, wredną i wielką krzywdę
    katolstwo i
    > ogólnie religijne oszołomstwo mi wyrządziło. Jako "niewinnemu
    dziecku" i jako
    > młodemu kiedyś człowiekowi, szukającemu własnej tożsamości. Na
    pohybel wam i
    > wara od moich dzieci!

    Wam, czyli komu? Na pohybel? smile
    na prawdę zabawne...smile

    Napij się piwka i wyluzuj, obejrzyj jakiś serial, dystans mój drogi,
    dystans wink Nie ma sensu łazić po tym swiecie z klapkami na oczach w
    imię XXI wieku wink

    pozdrawiam
  • propagandhi 12.03.09, 18:49
    schowaj swój protekcjonalny ton jeżeli chcesz być uważany za poważnego dyskutanta
    --
    -Kyle, pozwól mi coś wyjaśnić. Żyjesz w demokratycznym społeczeństwie i ta demokracja prawnie zakazuje molestowania. To prawo określa nam co możemy a co nie możemy powiedzieć. I co możemy robić.
    -Czy to nie jest faszyzm?
    -Nie, bo nie nazywamy tego faszyzmem. Rozumiesz?
  • bogini_nocy1 12.03.09, 21:55
    propagandhi napisał:

    > schowaj swój protekcjonalny ton jeżeli chcesz być uważany za poważnego dyskutan
    > ta


    niewielu tutaj poważnych dyskutantów, raczej gromada półgłówków,widzących
    jasność w swojej ciemnocie.
    Biedny to naród...
    Wycieracie swoje brudne gęby nauką,logiką,nie mając pojęcia ani o nauce, ani o
    logice...
  • simon_r 12.03.09, 16:16
    No cóż... idioci nieskażeni refleksją na światem, własnym bytem i
    nieskończonością są wśród nas jak widać z wielu postów.

    Potrafię zrozumieć niechęć do KK, Ajatollachów, Rabinów i innych INSTYTUCJI
    związanych z wiarą. Potrafię zrozumieć również, że ktoś nie chce personifikować
    absolutu w postaci Boga.

    Ale zaprzeczanie i nienawiść do wiary jako takiej jest tylko i wyłącznie
    przejawem kompletnego zidiocenia. Zanim się zacznie chrzanić o Smurfach i innych
    krasnoludkach to może warto wysłuchać (przeczytać) co na temat wiary mogłby
    powiedzieć np. Einstain...

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • moler1 12.03.09, 16:20
    simon_r napisał:

    > No cóż... idioci nieskażeni refleksją na światem, własnym bytem i
    > nieskończonością są wśród nas jak widać z wielu postów.
    >
    > Potrafię zrozumieć niechęć do KK, Ajatollachów, Rabinów i innych
    INSTYTUCJI
    > związanych z wiarą. Potrafię zrozumieć również, że ktoś nie chce
    personifikować
    > absolutu w postaci Boga.
    >
    > Ale zaprzeczanie i nienawiść do wiary jako takiej jest tylko i
    wyłącznie
    > przejawem kompletnego zidiocenia. Zanim się zacznie chrzanić o
    Smurfach i innyc
    > h
    > krasnoludkach to może warto wysłuchać (przeczytać) co na temat
    wiary mogłby
    > powiedzieć np. Einstain...


    Podpisałbym się pod tym poglądem, z tym, że nie użyłbym tak
    dosadnych słów. Spokojnie. Fanatyzzm w każdym przypadku jest
    niewłaściwy...ale uwagi trafne smile
  • ozby 12.03.09, 17:01
    Ciekawe to wszystko. Jedna uwaga: sensem wiary nie jest ani radzenie
    sobie z lękiem przed śmiercią ani dobre (zgodne z przykazaniami)
    życie.
    Łatwiej jest dobrze żyć będąc ateistą i samemu wybierając swoje
    zasady moralne. Nie dziwię się, że wielu ateistów żyje lepiej niż my
    wierzący. Łatwiej jest nie bać się śmierci, wierząc, że później nic
    nie ma.
    O co w takim razie nam, wierzącym chodzi? Chodzi o to by coraz
    bardziej stawać się Bogiem (w końcu dziecko boże to też Bóg), nie
    tyle stawać się ile, pozbywać się złudzeń, które ci to
    uniemożliwiają. Chodzi o to, by docierać do niezoruzmiałej czasem
    głębi.

    W ateizmie przeszkadza mi nacisk na rozum i logikę. To, że czegoś nie
    rozumiesz, nie znaczy, ze tego nie ma. Kiedyś ludzie nie rozumieli
    błyskawic i elektryczności.

    Zakazy, nakazy, rytuały to tylko początek drogi. Taki wstępny
    trening. Nie dziwię się tym, którzy nie potrafili zobaczyć nic
    innego. Nie dziwię się temu, że atakują wiarę.

    Wiara to naprawdę coś wspaniałego, i zaręczam, że niewiele ma
    wspólnego z lękiem przed śmiercią, zestawem przykazań i nudnymi
    rytuałami.

  • peryklejtos 12.03.09, 17:11
    ozby napisał:

    > Ciekawe to wszystko. Jedna uwaga: sensem wiary nie jest ani
    radzenie
    > sobie z lękiem przed śmiercią ani dobre (zgodne z przykazaniami)
    > życie.


    Do takiego świadecta wiary mam głęboki szacunek.

    pozdrawiam
  • qqwweerrtt1 12.03.09, 19:08
    ozby napisał:

    > O co w takim razie nam, wierzącym chodzi? Chodzi o to by coraz
    > bardziej stawać się Bogiem (w końcu dziecko boże to też Bóg), nie
    > tyle stawać się ile, pozbywać się złudzeń, które ci to
    > uniemożliwiają. Chodzi o to, by docierać do niezoruzmiałej czasem
    > głębi.
    > Wiara to naprawdę coś wspaniałego, i zaręczam, że niewiele ma
    > wspólnego z lękiem przed śmiercią, zestawem przykazań i nudnymi
    > rytuałami.

    Czyli sam nie potrafisz wyjasnic czym jest wiara. Oczywiscie zaraz powiesz, ze
    niewierzacy nie moze jej zromuiec.

    Sluchaj, to naprawde nie jest nic strasznego przyznac sie, ze boimy sie smierci.
    Przyznac sie, ze czujemy, ze jezeli mamy tylko piec minut, a potem juz nas nie
    ma, to ciezko zromumiec sens tego wszystkiego. Przeraza nas, ze jestesmy tylko
    ziarenkiem piasku. Dziwi mnie, ze piszesz, ze religia nie ma nic z tym
    wspolnego. W prawie kazdej religi centralna zasada jest, ze jak bedziesz
    postepowac wedlug jej zasad, to zwyciezysz smierc.

    Piszesz jeszcze:
    > W ateizmie przeszkadza mi nacisk na rozum i logikę. To, że czegoś nie
    > rozumiesz, nie znaczy, ze tego nie ma. Kiedyś ludzie nie rozumieli
    > błyskawic i elektryczności.

    Rzeczywiscie logiki nie lubisz. Zaden inteligentny czlowiek, ateista czy nie,
    nie twierdzi, ze jak czegos nie rozumie, to tego nie ma. To jest wlasnie
    skrajnie sprzeczne z rozumem. Ateista jak czegos nie rozumie, nie tlumaczy zaraz
    tego interwencja boska. I tyle.

  • simon_r 12.03.09, 19:18
    qqwweerrtt1 napisał:

    > Rzeczywiscie logiki nie lubisz. Zaden inteligentny czlowiek, ateista czy nie,
    > nie twierdzi, ze jak czegos nie rozumie, to tego nie ma. To jest wlasnie
    > skrajnie sprzeczne z rozumem. Ateista jak czegos nie rozumie, nie tlumaczy zara
    > z
    > tego interwencja boska. I tyle.
    >

    Widzisz... jest jeszcze kwestia tego co/kogo rozumiemy jako Boga.
    No i oczywiście skąd wziął się Bóg?!!..
    smile)

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • qwer10 12.03.09, 20:22
    Można o nim rozprawiać ile się chce, ale końcowy rezultat i tak nie będzie miał
    większego sensu ani nie rozwiąże żadnych problemów.
  • simon_r 13.03.09, 09:04
    qwer10 napisał:

    > Można o nim rozprawiać ile się chce, ale końcowy rezultat i tak nie będzie miał
    > większego sensu ani nie rozwiąże żadnych problemów.

    Zgadzam się z pierwszą częścią zdania.

    Natomiast co do rozwiązywania problemów to obawiam się, że nie masz racji. Otóż
    wiara ludziom wierzącym rozwiązuje bardzo dużo problemów w szczególności
    moralnych i egzystencjalnych... i chyba właśnie w tym tkwi jej siła.

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • qqwweerrtt1 13.03.09, 10:52
    Fajnie sie z Toba dyskutuje, wiec odpowiem jeszcze na odpowiedz na odpowiedz
    qwer10.

    Oczywsice ze masz racje. Wiara w boga rozwiazuje wszystkie problemy. Jak raz
    dolozymy boga jako przeslanke, to mamy rozwiazane wszystko. Nie tylko problemy
    egzystencjalne czy moralne, ale tez i naukowe. W sumie po co sie rozdrabniac.
    Tez i zyciowe czy zdrowotne.

    Przyklad problemu egzystencjonalnego: Dlaczego mam schrzanione zycie? Odpowiedz:
    Bog mi dal taka role. Ale nie powinienem sie martwic, po smierci bede sobie w
    niebie calymi dniami spiewal oazowe piosenki na chwale boga.

    Naukowy: Skad sie biora burze na sloncu? Bog tak lubi. itp.

    Mozemy pozamykac uniwersytety, szkoly, przychodnie psychiatryczne czy szpitale.
    Az boje sie pomyslec na co wtedy przeznaczylibysmy zaoszczedzone pieniadze.
  • simon_r 13.03.09, 11:15
    No cóż... religia (nie wiara w Boga) jest niezwykle pożyteczna w przypadku
    ogromnej WIĘKSZOŚCI ludzi. Prawda niestety jest taka, że 90% ludzkości nie
    doznaje żadnej myślowej refleksji nad przyczynami i skutkami własnych działań.
    Widać to świetnie wśród kierowców na ulicach.

    Wracając więc do tematu.. dziecko jako osobnik o jeszcze małym rozumku
    potrzebuje wiary gdyż ona wiele tłumaczy. O tym jest artykuł. I w tym sensie ja
    się z nim zgadzam i uważam, że należy pozwolić dziecku wierzyć tłumacząc przy
    okazji różne aspekty religii.

    Nie na darmo księży nazywa się duszpasterzami.. wszak większość ludzi zatrzymało
    się w myśleniu na poziomie bydląt. Świadczy o tym chociażby wielka popularność
    idei socjalistycznych.

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • nexen 12.03.09, 20:58
    Einstain którego wjazd do USA bym pod wielkim znakiem zapytania, który był krytykowany i prześladowany bo... Był ateistą?
  • simon_r 13.03.09, 09:01
    ten ten smile)

    Powiedział np.:
    Nie wierzę w osobowego Boga i zawsze otwarcie się do tego przyznawałem. Gdybym
    jednak musiał znaleźć w sobie coś, co miałoby aspekt religijny, to byłaby to
    bezgraniczna fascynacja strukturą świata, jaką ukazuje nam nauka...

    powiedział również:
    Nauka bez religii jest kaleką, religia bez nauki jest ślepa

    ale z drugiej strony:
    Słowo „Bóg” nie jest dla mnie niczym więcej, niż wyrażeniem, wytworem ludzkiej
    słabości, zaś Biblia – zbiorem poważanych, choć prymitywnych podań, które w
    dodatku są dosyć dziecinne. Nie zmieni tego żadna interpretacja, bez względu na
    to, jak subtelna by nie była. (…wink Religia żydowska, tak jak inne religie, to dla
    mnie wcielenie najbardziej dziecinnych przesądów.


    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • mirekmm 12.03.09, 22:52
    Np. Einstein był ateistą, a jego ateizm był dobrze przemyślany i ugruntowany.
    Nigdy się z tym nie krył. Mimo tego, że propagował swoje przekonania w sposób
    bardzo dyplomatyczny miał z tego powodu kłopoty - był narażony na ataki
    judeochrześcijańskiej miłości bliźniego.
  • truten.zenobi 12.03.09, 15:44

    --
    "The future is coming on..."
  • triss_merigold6 12.03.09, 15:45
    Moje dziecko na przykład wierzy w Bionicle.
  • pekulityk 12.03.09, 18:13
    i to jest dobra wiara taka jaka powinno mieć dziecko
  • the_dzidka 12.03.09, 15:45
    > Dodam,ze wiekszosc znanych mi ateistó jest szalenie religijna-
    gadaja
    > o Bogu i religii wiecej niz wiekszosc wierzących, po prostu czuja
    > potrzebe sakrum a jednoczesnie nikt im tej sfery nie potarfi
    > obiektywnie przeakzac...

    Gadasz takie brednie, że aż mdli.

    --
    Dzidka
  • moler1 12.03.09, 15:46
    the_dzidka napisała:

    > > Dodam,ze wiekszosc znanych mi ateistó jest szalenie religijna-
    > gadaja
    > > o Bogu i religii wiecej niz wiekszosc wierzących, po prostu
    czuja
    > > potrzebe sakrum a jednoczesnie nikt im tej sfery nie potarfi
    > > obiektywnie przeakzac...
    >
    > Gadasz takie brednie, że aż mdli.

    Nie zgadzam się Dzidka z Tobą. Myślę, że poprzednia wypowiedź miała
    więcej sensu niż Twoja odpowiedź.

    pozdrawiam
  • the_dzidka 12.03.09, 15:53
    naprawdę uważasz:
    "(ateiści) po prostu czuja potrzebe sakrum a jednoczesnie nikt im
    tej sfery nie potarfi obiektywnie przeakzac..."

    Przecież to jest bzdura taka, że aż wyć się chce! Typowy, tępy upór
    i zakapiortswo osoby wierzącej, która nie rozumie, nie umie
    zrozumieć i nie chce zrozumieć, że można świetnie obywać się bez
    wiary w mity o wyimaginowanych bogach, i w dodatkubyc jeszcze
    porządnym i uczciwym człowiekiem!
    Pozwól, że na tym zakończę temat, ponieważ z małąmi74 i osobami jej
    pokroju miałam wystarczająco dużo do czynienia na forum Kościół,
    Religia - ich zaprzałego, skostniałego betonu NIC nie przebije. Więc
    co mam się niepotrzebnie denerwować.
    Ateista po cichu odczuwa potrzebę sakrum - umrę ze śmiechu...


    --
    Dzidka
  • moler1 12.03.09, 15:56
    the_dzidka napisała:

    > naprawdę uważasz:
    > "(ateiści) po prostu czuja potrzebe sakrum a jednoczesnie nikt im
    > tej sfery nie potarfi obiektywnie przeakzac..."
    >
    > Przecież to jest bzdura taka, że aż wyć się chce! Typowy, tępy
    upór
    > i zakapiortswo osoby wierzącej, która nie rozumie, nie umie
    > zrozumieć i nie chce zrozumieć, że można świetnie obywać się bez
    > wiary w mity o wyimaginowanych bogach, i w dodatkubyc jeszcze
    > porządnym i uczciwym człowiekiem!
    > Pozwól, że na tym zakończę temat, ponieważ z małąmi74 i osobami
    jej
    > pokroju miałam wystarczająco dużo do czynienia na forum Kościół,
    > Religia - ich zaprzałego, skostniałego betonu NIC nie przebije.
    Więc
    > co mam się niepotrzebnie denerwować.
    > Ateista po cichu odczuwa potrzebę sakrum - umrę ze śmiechu...
    >
    OK, dzidka, masz prawo do takiej postawy, jestes wolnym
    człowiekiem wink
  • simon_r 12.03.09, 16:26
    Ależ oczywiście... Berilioz też nie wierzył w życie po życiu więc został
    unicestwiony przez Wolanda a z jego czaszki zrobiono puchar... skoro nie wierzył
    więc nie mógł żyć... wink)
    Bardzo mi się ta koncepcja Buhłakowa podobała..

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • moler1 12.03.09, 16:32
    simon_r napisał:

    > Ależ oczywiście... Berilioz też nie wierzył w życie po życiu więc
    został
    > unicestwiony przez Wolanda a z jego czaszki zrobiono puchar...
    skoro nie wierzy
    > ł
    > więc nie mógł żyć... wink)
    > Bardzo mi się ta koncepcja Buhłakowa podobała..

    No cóż, ja tez lubię ten motyw wink
    >
  • croyance 12.03.09, 16:09
    Rozumiem Twoj punkt widzenia, ale jednak sie z Toba nie zgodze.
    Jesli poczytasz sobie jakakolwiek ksiazke z zakresu psychologii
    religii, to zobaczysz, ze pewna potrzebe szeroko rozumianego sacrum
    maja i malpy. Co nie ma nic wspolnego z istnieniem Boga, a wiecej z
    tym, ze jestesmy istotami spolecznymi, ktore potrzebuja pewnych
    rytualow (niekoniecznie religijnych, ale symbolicznych).
    --
    'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
    violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
    thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
    rejection and pain and misery and loss'
  • naturelovers 12.03.09, 16:26
    Oczywiscie, bo malpy widza mase zjawisk, ktorych natury nie znaja. I tak bujaja
    sie zafascynowane na galezi nad wodospadem. Czy to oddawanie czci silom natury,
    czy po prostu fascynacja jej potega, zalezy od interpretacji. Kot tez moze
    godzinami obserwowac strumyk z kranu. Religia daje latwo przyswajalne
    wytlumaczenia dla zjawisk, ktorych nie potrafimy lub nam sie nie chce zrozumiec.
    Jak to powiedzial Einstein - tylko Buddyzm wytrzyma starcie z przyszlymi
    odkryciami fizyki. A to dlatego, ze stawia na doswiadczenie, a nie slepa wiare.
  • croyance 12.03.09, 19:19
    Nie mowie o religii, tylko o potrzebie widocznej wsrod zwierzat
    stadnych do pewnego poziomu symbolicznego, ktory spaja wewnetrznie
    grupe (np. wlasne rytualy, NIEKONIECZNIE religijne). Sacrum to dla
    mnie wszystko, co nie jest stricte profanum, czyli praktyczne i
    wiazace sie z przezyciem. Jesli Malpa obserwuje zachod slonca, to
    jest IMHO wlasnie sfera sacrum.

    Ludzie tak juz maja, ze potrzebuja poezji, sztuki, ogladania natury,
    czytania filozofow, patrzenia w gwiazdy i wszystko to IMHO wchodzi
    wlasnie w sfere sacrum, tak jak i rytualy zwiazane np. z narodzinami
    dziecka, czy ze smiercia. Religia jest tego czescia, ale nie musi
    byc. IMHO religia nie rozni sie niczym od jakiejkolwiek ideologii
    czy filozofii, jest po prostu pewnym systemem pojeciowym.

    Przyszle odkrycia fizyki nic nie maja do religii, tak samo jak i do
    poezji.
    --
    'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
    violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
    thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
    rejection and pain and misery and loss'
  • naturelovers 17.03.09, 10:24
    Trafiles w sedno - religia to dobra literatura.
  • maura4 12.03.09, 17:30
    To mała bywa na forumnach koscielnych ? O do licha ,to taka z niej
    ateistka . Ja nie byłam tam nigdy , nie mam takiej potrzeby. Wolę
    sportowe i zupełnie wystraczają mi jakies artykuliki ,jak ten.
  • vladek 12.03.09, 16:14
    moler1 napisał:

    > the_dzidka napisała:
    >
    > > > Dodam,ze wiekszosc znanych mi ateistó jest szalenie religijna-
    > > gadaja
    > > > o Bogu i religii wiecej niz wiekszosc wierzących, po prostu
    > czuja
    > > > potrzebe sakrum a jednoczesnie nikt im tej sfery nie potarfi
    > > > obiektywnie przeakzac...
    > >
    > > Gadasz takie brednie, że aż mdli.
    >
    > Nie zgadzam się Dzidka z Tobą. Myślę, że poprzednia wypowiedź
    miała
    > więcej sensu niż Twoja odpowiedź.
    >
    > pozdrawiam

    Tak? Może przemyśl to jeszcze raz?
    Mówienie o religii czy Bogu czyni kogoś religijnym?? Wytykanie
    absurdów, znajdowanie sprzeczności, czasem wręcz wyśmiewanie albo
    żywe kpiny z wiary i boga to nieuświadomiona potrzeba sakrum??
    hehehe...
    Gdzieś czytałem, że jeśli ludzie nie są pewni decyzji albo postawy
    którą przyjęli starają się innych wtłoczyć w swoja pozycję i
    przekonania by poczuć poparcie i utwierdzić się w nawet obiektywnie
    najgłupszych poglądach.
    Zadeklarowany ateista mówi o bogu czy religii bo przemyslał swoje
    stanowisko i logicznie potrafi je uzasadnić, a nie dlatego, że jest
    religijny. Umie uzasadnić swoje stanowisko w odróżnieniu od
    większości wierzących którym wmówiono coś w dzieciństwie i na
    zasadzie nawyków kontynuują uczestnictwo w jakimś kościele
    najczęściej bez głębszej refleksji, co robią, dlaczego i czy to ma
    jakikolwiek sens.
  • simon_r 12.03.09, 16:29
    Jak mi logicznie udowodnisz wielki wybuch i pojęcie nieskończoności to stanę się
    ateistą smile)
    Jak na dziś jestem raczej agnostykiem..

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • qqwweerrtt1 12.03.09, 17:41
    Czyli twierdzisz, ze jak istnieja zjawiska, ktorych nie rozumiemy to znaczy, ze
    moga byc wytworem boga? Tak jak kiedys ludzie nie rozumieli deszczu, wiec
    najlepiej bylo go wyjasnic placzacym bogiem.

    ps. A tak na marginesie, pojecie nieskonczonosci jest tworem ludzkim. W
    matematyce dosc niezle zbadanym. Poczytaj sobie o liczbach kardynalnych,
    porzadkowych i hipotezie continuum.
  • simon_r 12.03.09, 18:58
    Matematyka to tylko sposób opisania rzeczywistości... podobnie jak litery. Matematyka nie opisuje istoty rzeczy ale zależności między nimi.

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • qqwweerrtt1 12.03.09, 20:00
    simon_r napisał:

    > Matematyka to tylko sposób opisania rzeczywistości... podobnie jak litery. Mate
    > matyka nie opisuje istoty rzeczy ale zależności między nimi.
    >
    Troche mnie nie zrozumiales.

    Piszesz czym jest matematyka. Bardzo ladnie. Ale troche nielogicznie, bo piszesz
    ze matematyka to sposob opisania rzeczywistosci, a pozniej bardziej zgodnie z
    prawda, piszesz, ze nie opisuje istoty rzeczy. Pewnie pierwsze zdanie chciales
    napisac, ze matematyka, jest czasmi uzywana do opisywania rzeczywistosci.

    Bo masz calkowita racje, matematyka formalizuje niektore abstrakcyjne pojecia i
    bada zaleznosci miedzy nimi. Sam sie pytasz czym jest nieskonczonosc. Jest
    wlasnie abstrakcyjnym wytworem naszego umyslu. Koncepcja, ktora moze znaczyc
    bardzo wiele. Matematyka sformalizowala to pojecie i trakuje jako liczbe, a
    raczej zbior liczb. Jest w matematyce nieprzeliczalnie wiele roznych
    nieskonczonosci. Poczatkowo moze sie to wydawac magiczne, ale jak sie poczyta
    troche o tym, to z czasem przestaje. Ale zawsze fascynuje.

    Oczywiscie, nieskaczonosc, ktora Ty masz na mysli, jest tworem Twojego umyslu.
    To nie jest rzecz, ktora objawia sie w rzeczywistosci, ktora widzisz. Sam sobie
    musisz odpowiedziec na pytanie czym ona jest dla Ciebie. Moze to dla Ciebie byc
    np. bezmiar wyobrazonego przez Ciebie wszechswiata, nieograniczony bol
    istnienia, czy cos innego. Sam sobie na to odpowiedz.

    Rownie dobrze mozesz zadac pytanie czym jest granica, czym jest dwa, czym jest
    prawda, czym jest zycie, co znaczy rozwiazac problem itp.

    Czym jest wielki wybuch, albo ogolnie jak powstal wszechswiat, to jakosciowo
    zupelnie inny problem. Tak jak kiedys ludzie nie wiedzieli dlaczego pada deszcz,
    my nie potrafimy odpowiedziec na te pytania. Ale to wcale nie oznacza, ze bog
    moze istniec. Na ta hipoteze nauka nie ma wystarczajacych przeslanek.

    I dobrze ze sa pytania bez odpowiedzi, bo sa one bardziej fascynujace niz te,
    na ktore odpowiedzi znamy. Sam to musisz przyznac. To ze jestes agnostykiem, to
    Twoj wybor i nic mi do tego. Nie probuje Cie przekonac, bys zmienil poglady. Po
    prostu argument, ktory podales, uwazam, ze chybiony i uwazam, ze to troche
    aroganckie robic zaklady: jak mi cos tam wyjasnisz, to od razu dojde do wniosku,
    ze jednak boga napewno nie ma.
  • sanciasancia 12.03.09, 15:51
    religijny:
    1. «dotyczący religii»
    2. «odznaczający się głęboką wiarą i pobożnością»
    > Dodam,ze wiekszosc znanych mi ateistó jest szalenie religijna-gadaja
    > o Bogu i religii wiecej niz wiekszosc wierzących, po prostu czuja
    > potrzebe sakrum a jednoczesnie nikt im tej sfery nie potarfi
    > obiektywnie przeakzac...
    Nie, moja droga, większość ateistów narzeka na kościół, nie dlatego, że ma
    niezrealizowaną potrzebę sacrum. Bo każdy ateista swoje sacrum realizuje bez
    Boga i większość jest bardzo kontenta z tego. Ateiści narzekają na religię i
    wierzących, bo pakują im się w życie, narzucając standardy, których sami
    niespełniają.
    Ale to chyba zbyt abstrakcyjne dla Ciebie, prawda?
    --
    Loitering with content.
  • tklich 12.03.09, 16:14
    Bla bla bla bla...
  • col.markos 12.03.09, 16:31
    Co wy o tych dzieciach, jaki one są zafascynowane religią czy wiarą w ogóle.
    Powiem szczerze, iż nie pamiętam aby jakieś dziecko, które znam samo z siebie
    zaczęło się interesować religią, a raczej wszystkie były do tego zmuszane. Niby
    wierzą, a tak naprawdę olewają to.
    Siostrzeniec mojego sąsiada nie był chrzczony, ponieważ rodzice, a raczej jedno
    z nich było nie wierzące. Kiedy w życiu jego wierzących rówieśników a tym samym
    jego samego nadszedł czas komunii, to nagle pojawiło się zainteresowanie wiarą.
    Więc trzeba było najpierw zorganizować chrzest aby mógł razem z kolegami
    przystąpić do komunii.
    Tyle zachodu, a jemu ta cała wiara przeszła niedługo po całej tej ceremonii,
    oraz po tym jak się dowiedział, iż kolejne etapy wiary już nie przynoszą
    prezentów. Taka była ta cała jego wiara zainspirowana opowieściami kolegów oraz
    pewnie księdza, który dobrze wiedział, iż dziecko jest nie wierzące i pewno
    próbował je nawrócić.
  • maura4 12.03.09, 17:24
    Ja jestem ateistką z wyboru ,choć chyba od urodzenia ,bo
    nigdy ,podkreslam nigdy odkąd pamiętam ,nie wierzylam w to co
    słyszalam w kościele ,na religii ,od babci. Religiami sie interesuję
    i owszem ,ale ich historią ,nie przekazem duchowym .
  • mondovi 12.03.09, 18:40
    dziecko nie jest z natury religijne, tylko ciekawskie. Pokaż mi dziecko, któremu
    powiesz, że istnieją skrzydlate postacie i jakiś inny świat, tajemnicze rytuały
    i które się tym nie zafascynuje.
  • grundol1 12.03.09, 15:36
    2_x_duck napisał:
    > Moi rodzice sa niewierzacy, ale ja wierze gleboko. Pozwolili mi byc
    > ministrantem, chodzic do kosciola, interesowac sie msza trydencka.

    Nie martw się. Z tego się wyrasta.
  • lernakow 12.03.09, 15:36
    "Dylemat: narzucam swój światopogląd odrębnej jednostce czy też żyję zgodnie
    ze swoimi przekonaniami? - pozostaje jednak bez odpowiedzi."

    No tak, wierzący nie mają takich dylematów - narzucają i już.

    Pani dziennikarka nie zdołała wyjść intelektualnie z kokona wiary, więc może
    kilka kwestii przybliżę:
    - niewierzący nie ma potrzeby zastanawiania się, czy dziecku opowiedzieć o
    Bogu, tak jak wierzący w bóstwo A nie opowiada mu o bóstwie B (chyba, że
    mówiąc, że bóstwo B jest "be");
    - babcia (czy ktoś inny) może natchnąć dziecko wiarą tylko jeżeli spędza z nim
    naprawdę dużo czasu - krótko mówiąc przypadki te ograniczają się do dzieci
    rodziców, którzy zamiast przedszkola wybrali babcię i wcale mi ich nie żal:
    nie ma darmowych lunchy, za bezpłatną opiekę płaci się światopoglądem dziecka;
    - niewierzące dzieci niewierzących rodziców doskonale radzą sobie w grupie
    rówieśniczej, nie są odrzucane ani szykanowane - to już nie te czasy, więc nie
    warto chrzcić i posyłać na religię dla spokoju i bezpieczeństwa dziecka;
    - wspomniany siedmiolatek, który ni z juchy ni z pietruchy zażyczył sobie
    uczestnictwa w przygotowaniach do komunii powinien był zostać przez rodziców
    poddany probierzowi wiary w postaci tekstu: "i tak kupimy ci rower - nadal
    chcesz chodzić?" Spokojny jestem o wyniki.
  • triss_merigold6 12.03.09, 15:42
    Ja też jestem dziwnie spokojna o wyniki testu. Fazę "chcę do
    komunii" miałam gdzieś w II klasie szkoły podstawowej, bo
    dziewczynki paradowały w białych sukienkach z wiankami, torebeczkami
    etc. Wystarczył tekst, że spoko tylko musiałabym iść z młodszymi
    dziećmi na religię - skutecznie zniechęciło.
  • sanciasancia 12.03.09, 15:45
    A ja nie chciałam iść do komunii.
    Miałam wcześniej moment "chcę się ochrzcic i być taka, jak inni", ale b. szybko
    mi przeszło.
    Szkoda, że ta Pani nie pogadała z kimś więcej oprócz ludzi, którzy ochrzcili
    swoje dzieci albo z ludźmi, którzy sami są nieochrzczeni, bo z ich perspektywy
    wygląda to zupełnie inaczej.
    --
    Loitering with content.
  • camparis 12.03.09, 18:55
    Dawno nie przeczytałam tak płaskiego artykułu wink
    Autorka za wszelką cenę próbuje udowodnić, że dzieci trzeba chrzcić. Nic więcej jej nie interesuje ...

    Nie cierpię takich prostackich wypowiedzi "obiektywnych" dziennikarzy

    --
    moje spojrzenie na Wrocław
    www.miastowroclaw.blox.pl
  • moler1 12.03.09, 15:45
    tak zwani ludzie niewierzący...
    poczytajcie Pascala

    szkoda w tak głupi sposób marnować swoje życie...
    czy na prawdę warto umrzeć z klapkami na oczach? smile

    Ale w końcu to Wasza sprawa.
    Macie do tego prawo.

    z pozdrowieniami
  • the_dzidka 12.03.09, 15:47
    tak zwani ludzie wierzący...

    szkoda w tak głupi sposób marnować swoje życie...
    czy na prawdę warto umrzeć z klapkami na oczach?

    Ale w końcu to Wasza sprawa.
    Macie do tego prawo.

    --
    Dzidka
  • moler1 12.03.09, 15:51
    the_dzidka napisała:

    > tak zwani ludzie wierzący...

    tak zwani ludzie niewierzący powinni mieć trochę własnej inicjatywy
    nie kopiując w nieprzemyślany sposób...smile

    pozdrawiam dzidka
  • peryklejtos 12.03.09, 15:59
    Chrześcijaństwo:
    wiara w to, że jakieś kosmiczne żydowskie zombie może dac ci życie
    wieczne, jeżeli symbolicznie zjesz jego ciało i telepatycznie
    powiesz mu, ża akceptujesz go jako swojego zbawiciela po to aby
    usunął grzech pierworodny z twojej duszy, który to grzech ludzkość
    posiada, ponieważ stworzona z żebra kobieta została namówiona przez
    gadającego węża do zjedzenia jabłka z magcznego drzewa.

    Tak, to ma sens...
  • moler1 12.03.09, 16:02
    peryklejtos napisał:

    > Chrześcijaństwo:
    > wiara w to, że jakieś kosmiczne żydowskie zombie może dac ci życie
    > wieczne, jeżeli symbolicznie zjesz jego ciało i telepatycznie
    > powiesz mu, ża akceptujesz go jako swojego zbawiciela po to aby
    > usunął grzech pierworodny z twojej duszy, który to grzech ludzkość
    > posiada, ponieważ stworzona z żebra kobieta została namówiona
    przez
    > gadającego węża do zjedzenia jabłka z magcznego drzewa.
    >
    > Tak, to ma sens...

    Wiesz, Twoja wypowiedź to tak jakbyś pisał recenzje książki po
    obejrzeniu okładki...wink Raczej uboga ta wiedza wink

    pozdrawiam
  • peryklejtos 12.03.09, 16:17
    Nie znasz mojej wiedzy.
    Zaraz mi pewnie zaczniesz opowiadać o przenośniach, którymi operuje
    Biblia. Problem w tym, że z tej ksiązki każdy może wyciągnąć sobie
    zupełnie różne interpretacje. Wiele wątków zamieszczonych w Starym
    Testamencie pochodzi wprost z wierzeń starożytnych Sumerów np. z
    Eposu o Gilgameszu.
    Bibli nie napisał Bóg tylko ludzie, chrześcijańskie dogmaty
    religijne ustalono na soborach-przez ludzi.

    Średniowieczni kopiści-mnisi często fałszowali pisma, chociażby
    takich autorów jak Józef Flawiusz i dodawali tam "wstawki" na temat
    Jezusa, mające potwierdzić historyczność tej postaci. Te fałszerstwa
    to jak mawia klasyk "oczywista oczywistość".

    Należy pamiętać, że wiara to wiara, ta w Allacha nie jest wcale
    gorsza od wiary w kamienie, czy Jezusa. Jak ktos chce wierzyć niech
    wierzy, ale nie gada głupot, że jego wiara to pewnik.

    Twórcą każdej religii jest człowiek, któremu się wydaje, że Bóg coś
    tam do niego powiedział.
  • moler1 12.03.09, 16:24
    peryklejtos napisał:

    > Nie znasz mojej wiedzy.

    Oczywiście, że nie znam, mogę jedynie wyciągać wnioski, na podstawie
    wpisów dosyć niepoważnych, płytkich, banalnych. Poprzedni Twój wpis
    nie pozwala sądzić, że wiedza jest głębsza, ale oczywiscie ja tez w
    tej kwestii mogę sie mylić.

    pozdrawiam
  • peryklejtos 12.03.09, 16:27
    I do tego brak Ci poczucia humoru i dystansu.
    Do drugiego posta jakoś nie potrafisz się już odnieść.

    pozdrawiam
  • simon_r 12.03.09, 16:33
    A tak swoją drogą mówisz o wierze czy o konkretnej religii????
    I czymże miała by być wiara w kamienie???

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • peryklejtos 12.03.09, 16:41
    Mówię ogólnie, że nie można wartościować żadnych wierzeń, ani tych
    usystematyzowanych w formie doktryny religijnej, ani tych osobistych
    (wiara w cokolwiek). Nie ma wiary lepszej, czy gorszej, podobnie jak
    nie jest gorszy ten co nie wierzy od tego co wierzy. Wszyscy mogą
    mieć rację. Nie uznaję jedynie bezrefleksyjnej paplaniny i próby
    indoktrynowania innych w imię "nawracania" na jedyną właściwą drogę.
  • maura4 12.03.09, 17:38
    Ludzie wierzą w kamienie ,w ich uzdrawijąca moc ,że przynoszą
    szczęście . Istnieje nawet spis kamieni odpwiednich dla konkretnych
    ludzi .Kupuje się amulety.
  • moler1 12.03.09, 16:35
    peryklejtos napisał:

    > I do tego brak Ci poczucia humoru i dystansu.

    zarzutu nie rozumiem, ale przepraszam, może faktycznie jakiegoś
    żartu nie zrozumiałem smile

    > Do drugiego posta jakoś nie potrafisz się już odnieść.

    wybacz, nie wiem o jakim poście piszesz, ale może po prostu nie
    nadążam czytać, lub coś przegapiłem...

    pozdr

    > pozdrawiam
  • bosman_maly 12.03.09, 16:17
    Nie, to Tobie brak dystansu do swojej wiary. Co zresztą jest podstawą wiary.
  • moler1 12.03.09, 16:25
    bosman_maly napisał:

    > Nie, to Tobie brak dystansu do swojej wiary. Co zresztą jest
    podstawą wiary.


    smile

    zdrowia życzę wink
  • gonzo44 12.03.09, 19:05
    moler1 napisał:
    > zdrowia życzę wink

    Bóg z tobą synu smile
  • szymonoix 12.03.09, 16:27
    peryklejtos napisał:

    > Chrześcijaństwo:
    > wiara w to, że jakieś kosmiczne żydowskie zombie może dac ci życie
    > wieczne, jeżeli symbolicznie zjesz jego ciało i telepatycznie
    > powiesz mu, ża akceptujesz go jako swojego zbawiciela po to aby
    > usunął grzech pierworodny z twojej duszy, który to grzech ludzkość
    > posiada, ponieważ stworzona z żebra kobieta została namówiona przez
    > gadającego węża do zjedzenia jabłka z magcznego drzewa.
    >
    > Tak, to ma sens...

    tego to już całkiem posrało!!
    Może rzeczywiście lepiej dzieci posłać na religie niżeli by miało jakieś durne filmy oglądać a potem tak się wypowiadać
    Szkoda słów Człowieku!!
  • peryklejtos 12.03.09, 16:30
    Nie oglądam "durnych" filmów, a z fanatycznymi, wulgarnymi bałwanami
    pozbawionymi poczucia humoru i dystansu do siebie i otaczającego
    świata z założenia nie polemizuję.
  • szymonoix 12.03.09, 16:39
    peryklejtos napisał:

    > Nie oglądam "durnych" filmów, a z fanatycznymi, wulgarnymi bałwanami
    > pozbawionymi poczucia humoru i dystansu do siebie i otaczającego
    > świata z założenia nie polemizuję.

    Widzisz dobry człowieku pisałeś wcześniej że ktoś nie zna twojej wiary więc się
    na jej temat nie wypowiadam, ale nie uprawnia Cię do wypowiedzi w ten sposób na
    temat mojej wiary! Poczucie humoru i dystans mogę mieć np do kabaretu w telewizji!
    Zastanów się co piszesz i w jaki sposób!
  • peryklejtos 12.03.09, 16:45
    Naucz się czytać i rozumieć co czytasz.

    Napisałem "Nie znasz mojej wiedzy. " nie wiary. Twój fanatyzm Cię
    chyba zaślepia.

    I słaba ta Twoja wiara, skoro nie jest odporna na żarty.
  • moler1 12.03.09, 16:49
    peryklejtos napisał:

    > Naucz się czytać i rozumieć co czytasz.
    >
    > Napisałem "Nie znasz mojej wiedzy. " nie wiary. Twój fanatyzm Cię
    > chyba zaślepia.

    Nie mogę już znaleźć tego wpisu, ale komentowałem tam twoją wiedzę,
    nie wiarę...może zatem nie ja mam problem ze zroumieniem słowa
    pisanego...

    >
    > I słaba ta Twoja wiara, skoro nie jest odporna na żarty.

    jest odporna, tylko że te twoje żarty to takie połuczone raczej,
    bida z tym twoim poczuciem humoru wink
  • peryklejtos 12.03.09, 16:51
    Potłuczone to było palenie ludzi na stosie...
  • gonzo44 12.03.09, 19:11
    moler1 napisał:

    > Nie mogę już znaleźć tego wpisu, ale komentowałem tam twoją
    >wiedzę, nie wiarę...

    może kiepska twoja wiara skoro nie możesz znaleźć... (ja znalazłem
    bez problemu)... to nie takie trudne, skoro 20% wpisów w tym wątku
    jest twojego autorstwa.

    Bóg z tobą synu.
  • szymonoix 12.03.09, 16:52
    i kto tu nie odpowiada na pytania?
    Ja takiej wypowiedzi nie mogę zaliczyć do żartu to kpina!
    Fanatyzm? o czym Ty mówisz? Twierdzisz że nie wolno mi wierzyć w to co wierzę i
    bronić swoich praw? To że ty nie wierzysz to ja mam w nosie ale nie będziesz mi
    wmawiał ze wierzę w zombi! To chyba była twoja nie do końca przemyślana wypowiedź
  • peryklejtos 12.03.09, 16:54
    Zombie to współczesna nazwa dla kogoś kto ożywa po śmierci smile
    Wierz sobie w co chcesz. Broń swoich praw, ale argumentami a nie
    wyzywaniem innych - wobec braku rzeczowych argumentów smile
  • simon_r 12.03.09, 17:00
    W przypadku wiary nie istnieje pojęcie rzeczowych argumentów czy też dowodów...
    bo to jest WIARA!!!

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • szymonoix 12.03.09, 17:03
    peryklejtos napisał:

    > Zombie to współczesna nazwa dla kogoś kto ożywa po śmierci smile
    > Wierz sobie w co chcesz. Broń swoich praw, ale argumentami a nie
    > wyzywaniem innych - wobec braku rzeczowych argumentów smile

    Ale dowaliłeś teraz współczesny człowieku!
    Teraz to już w ogóle odleciałeś od tematu! Ja Ci chyba nie wyraźnie napisałem że
    NIE PODOBA MI SIĘ SPOSÓB W JAKI PISZESZ O MOJEJ WIERZE!!!
    Argumenty??? Przeczytaj sobie swoją wypowiedź
    a po trzecie kiedy Cię wyzwałem? Bo tobie się zdarzyło:
    peryklejtos napisał:
    > Nie oglądam "durnych" filmów, a z fanatycznymi, wulgarnymi
    > bałwanami
    > pozbawionymi poczucia humoru i dystansu do siebie i otaczającego
    > świata z założenia nie polemizuję.
    Gubisz się w tym co sam piszesz! Żałosne
  • peryklejtos 12.03.09, 17:06
    To Ty się gubisz, cytuję Twoje słowa:

    "tego to już całkiem posrało!!"

    Talibom tez nie podobały sie karykatury Mahometa.
    Co, zabijesz mnie w imię swoje wiary? smile
  • szymonoix 12.03.09, 17:13
    > "tego to już całkiem posrało!!"
    nie zaliczył bym tego wyzwisk a zdecydowanie twoje wypowiedzi do takich się
    zaliczają!

    > Talibom tez nie podobały sie karykatury Mahometa.
    > Co, zabijesz mnie w imię swoje wiary? smile

    I pokazałeś swoje! Typowa wypowiedź bez argumentów "bo mi się tak wymyśliło"
  • peryklejtos 12.03.09, 17:23
    szymonoix napisał:

    > nie zaliczył bym tego wyzwisk a zdecydowanie twoje wypowiedzi do
    takich się
    > zaliczają!

    Nie... to był ton dyplomatyczno-kurtuazyjny...buahahahaha!
  • szymonoix 12.03.09, 17:29
    > > Talibom tez nie podobały sie karykatury Mahometa.
    > > Co, zabijesz mnie w imię swoje wiary? smile
    >
    > I pokazałeś swoje! Typowa wypowiedź bez argumentów "bo mi się tak wymyśliło"

    szymonoix napisał:

    > nie zaliczył bym tego wyzwisk a zdecydowanie twoje wypowiedzi do
    takich się
    > zaliczają!

    > Nie... to był ton dyplomatyczno-kurtuazyjny...buahahahaha!

    Dziękuje za puste wypowiedzi z Twojej strony, cytaty i w ogóle!
    Zero mądrej wypowiedzi! i przede wszystkim nadal nie odpowiedziałeś na moje
    główne pytanie......
    szkoda tego ciągnąć za słaby jesteś...smile
  • qwer10 12.03.09, 21:44
    Pierwszy post użytkownika peryklejtos był typowym żartem kultury internetowej -
    ironiczne, trochę nawet zgryźliwe ośmieszenie przez przyrównanie do czegoś
    bliżej znajomego osobom zeznajomionym z popkulturą. Owa zgryźliwość Pańskiego
    oponenta może być faktycznie odebrana przez co bardziej wrażliwych ludzi
    negatywnie, ale dał się Pan tanio sprowokować wychodząc w oczach owych ludzi
    jeszcze gorzej.

    Jeśli nie potrafi Pan znieść żartowania sobie Pańskich przekonań (w żaden sposób
    nie wyróżnionych obiektywnie od innych podobnych, a jeśli już to tylko na
    gruncie historycznym), ani sposób w jaki inni piszą o czymkolwiek związanym z
    Panem, to jest to wyłącznie Pański problem. Takie pyskówki w odpowiedziach mogą
    co najwyżej zrazić do Pana bardziej umiarkowanych ludzi. Równie dobrze ja
    mógłbym się zacząć bulwersować zbyt dużą ilością liter "o" w Pańskim
    pseudonimie, wątpię tylko by cokolwiek konstruktywnego mogło z tego wyjść.

    Zresztą katolicyzm w obecnej postaci wymaga od wyznawców "umiłowania bliźniego"
    (po części również pokory), czego nie widać po Pańskim stylu pisania.
  • magpie 12.03.09, 18:29
    Bronić swoich praw??? W prywatnym przedszkolu do którego chodzi moja
    córka dwoje gorliwych rodziców-Katolików wymusiło zajęcia z religii,
    niegorliwi rodzice-Katolicy to zaakceptowali i teraz moje dziecko
    musi samo siedzieć co piątek przez pół godziny i czekać aż skończy
    sie religia. Nie jest to powód, żeby zmieniać przedszkole i aż taka
    straszna krzywda mojej córce sie nie dzieje jak sobie coś koloruje w
    tym czasie, ale jak Katolik mówi o obronie swoich praw to w
    rzeczywsitości ma na myśli ordynarne narzucanie swojego
    światopoglądu innym. Zwłaszcza w tym kraju.
    PS. Zombie to jedna sprawa, a co z piciem krwi podczas mszy, czyste
    Resident Evil wink Wiem, że w ten sposób sam uciąłem wszelką
    merytoryczną dyskusję nad tym co napisałem powyżej, ale nie mogłem
    się powstrzymać. Relax all you believers, Jesus loves you smile
  • maura4 12.03.09, 17:42
    peryklejtos nie przejmuj sie .Mnie sie podoba to co napisales. To
    kwintesencja wiary ,choc podana bez szacunku dla uczuc religijnych
    wierzących. Moze cie nie oskarżą.
  • moler1 12.03.09, 16:38
    peryklejtos napisał:

    > Chrześcijaństwo:
    > wiara w to, że jakieś kosmiczne żydowskie zombie może dac ci życie
    > wieczne, jeżeli symbolicznie zjesz jego ciało i telepatycznie
    > powiesz mu, ża akceptujesz go jako swojego zbawiciela po to aby
    > usunął grzech pierworodny z twojej duszy, który to grzech ludzkość
    > posiada, ponieważ stworzona z żebra kobieta została namówiona
    przez
    > gadającego węża do zjedzenia jabłka z magcznego drzewa.
    >
    > Tak, to ma sens...

    Peryklejtosie,

    to jest to Twoje poczucie humoru, które nie wszyscy rozumieją? no
    cóż, poczucie humoru raczej wiejskiego głupka...wybacz, mam
    nadzieję, że to była pomyłka z Twojej strony.

    pozdr
  • peryklejtos 12.03.09, 16:48
    A jednak w końcu dałeś się sprowokować i pokazałeś oblicze kato-
    taliba. Jakiś czas temu za takie słowa spłonąłbym na stosie
    ustawionym przez inkwizycję, dzisiaj jestem tylko nazywany wiejskim
    głupkiem...

    Naprawdę wierzysz w niepokalane poczęcie? smile
  • moler1 12.03.09, 16:51
    peryklejtos napisał:

    > A jednak w końcu dałeś się sprowokować i pokazałeś oblicze kato-
    > taliba. Jakiś czas temu za takie słowa spłonąłbym na stosie
    > ustawionym przez inkwizycję, dzisiaj jestem tylko nazywany
    wiejskim
    > głupkiem...
    >
    > Naprawdę wierzysz w niepokalane poczęcie? smile

    Peryklejtosie, twój żart jest na poziomie wiejskiego głupka, nawet
    niżej. Jest po prostu żałosny....
  • peryklejtos 12.03.09, 16:57
    Oj jak Cię boli brak dystansu, a i maska powoli Ci zaczyna z twarzy
    schodzić. Zawsze można wcisnąć klawisz skasuj post, jak tak bardzo
    Cię to boli.

    To tylko jeszcze jeden dowód na to, że religia jest WYŁĄCZNIE
    kwestią osobistych odczuć i emocji.
  • simon_r 12.03.09, 17:02
    peryklejtos napisał:

    > To tylko jeszcze jeden dowód na to, że religia jest WYŁĄCZNIE
    > kwestią osobistych odczuć i emocji.

    podobnie jak NIEWIARA smile)


    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • peryklejtos 12.03.09, 17:07
    Oczywiście, tylko jakoś tak się składa, że Ci wierzący starają się
    narzucić swój światopogląd tym co nie wierzą albo wierzą w coś
    innego.
  • simon_r 12.03.09, 17:14
    Otóż w tym miejscu raczej grubo uogólniasz... innymi słowy napisze to kolejny
    raz - ciesz się, że nie mieszkasz w wyznaniowym państwie islamskim bo za taką
    dyskusję na forum już zostałbyś ścięty smile)

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • peryklejtos 12.03.09, 17:25
    simon_r napisał:

    ciesz się, że nie mieszkasz w wyznaniowym państwie islamskim bo za
    taką
    > dyskusję na forum już zostałbyś ścięty smile)

    no, teraz pokazałeś klasę, "szacunek" dla Twojej wiary i postawy.

    P.S. zaponiałeś o plaeniu na stosie ludzi przez inkwizycję.
  • simon_r 12.03.09, 19:03
    Inkwizycji już nie ma a islamiści ścinają głowy Polakom...

    A co do mojej wiary to odpowiadasz na kolejny juz mój post i mam wrażenie, że chyba czytanie stwarza Ci poważne problemy gdyż do tej pory nie dotarło do Ciebie jaka jest moja wiara smile)

    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • moler1 12.03.09, 17:02
    peryklejtos napisał:

    > Oj jak Cię boli brak dystansu, a i maska powoli Ci zaczyna z
    twarzy
    > schodzić. Zawsze można wcisnąć klawisz skasuj post, jak tak bardzo
    > Cię to boli.
    >
    > To tylko jeszcze jeden dowód na to, że religia jest WYŁĄCZNIE
    > kwestią osobistych odczuć i emocji.

    oj, załosne już te psychoanalizy,
    kończę tę dyskusję

    zdrowia życzę
  • peryklejtos 12.03.09, 17:08
    żalosny to jesteś Ty ze swoim mentorskim tonem.
  • maura4 12.03.09, 17:52
    Tu sie pan mylisz. Nie znasz wiejskich glupków . To co napisał
    pery... ,to synteza .Glupek jej nie zrobi ...,że nieco cyniczna ...
  • erroid 12.03.09, 17:20
    dobry skrót smile to jedna wielka sekta, przez niezliczoną mnogość wątków ludzie
    zamiast się zastanawiać czy to nie jest kit, czy jezus w ogóle istniał,
    zastanawiają się czy chodził w klapkach czy japonkach... czy w jezuskach xD.
    całe to chrześcijaństwo i biblia, to zerżnięta z innych religii opowiadanka
    (m.in. egipskiej gdzie postac jezus jest skopiowana horusa). wpychanie dzieciom
    do głów całej tej historyjki jako objawionej prawdy, to jedne wielkie
    przegięcie, dzieci zadaja pytania - fakt, ale nie kwestionują odpowiedzi... a w
    kościele i na religii można im wcisnąć wszystko, największy kit - i nie powiedzą
    słowa, że coś jest nie tak...
  • elve 12.03.09, 18:00
    jak najbardziej przemyślany. to dokładnie tak wygląda z perspektywy
    niewierzącego: wierzący tracą życie, jedyne, jakie mają.
    --
    *blog o perfumach
    *per fumum
    *Grace
  • turbo_wesz 12.03.09, 15:50
    Pascal w swoim "zakładzie" nie uwzględnił jednej rzeczy - że Bóg może
    nagradzać/karać za rzeczy zupełnie nie związane z wiarą w jego istnienie - np.
    za noszenie kapelusza, albo za myślenie o różowych nosorożcach
  • bosman_maly 12.03.09, 16:08
    Albo nie ma boga
    albo jest jeden bóg
    albo jest jeden bóg i nie lubi jak sie do niego modlić na klęczkach
    albo jest jeden bóg i nie lubi ludzi
    albo jest jeden bóg i ma nas w d**ie
    albo jest ich dwóch
    albo one są dwie i...
    ...
    ...

    Zdejmij klapki! Czemu wierzyć tylko w jedną wersję?
  • pure_sarcasm 12.03.09, 16:20
    Zakład Pascala pozwolę sobie złamać na kolanie- dla pewności dwa razy...

    Po pierwsze- chcąc wyjść z pseudo- racjonalnych założeń występujesz wbrew
    założeniom religijności ponieważ już Tertulian raczył zauważyć, że w boga należy
    wierzyć ponieważ jego istnienie jest mało prawdopodobne (polecam lekturę wypocin
    tego pana- kwiatek intelektualny kwiatek pogania, ergo- religijność nie może
    wypływać z pragmatyzmu i stopnia prawdopodobieństwa jej założeń; religia= fideizm

    Po drugie- racjonalnie, podług założeń Pascala, byłoby wyznawać wszystkich bogów
    ( wtedy mozliwość trafienia na tego "właściwego" staje sie bardziej
    prawdopodobna- ktos wyliczyl, ze istnieje kilkaset tysięcy różnych wyznań ( co
    religiant to inny bóg właściwie)... ale to nie mój problem...
    Wiedząc oczywiście, że każdy, lub prawie każdy. oferowany nam przez różnej maści
    religiantów byt pozorny jest straszliwie zazdrosny (nie będziesz miał bogów
    cudzych przede mną - jak głosi pewien byt pozorny z Azji Mniejszej, zatem
    najlepiej nie wybierać żądnego i ewentualnie pokajać się po śmierci już w jakimś
    planie astralnym czy innej Valhalli przed jakimś pierwszym poruszycielemwink

    Zakład Pascala to gwałt na racjonalności a także (już po drugiej stronie
    barykady) na istocie religijności- był wielokrotnie podwazany ale widzę, że nie
    robi to różnicy apolegetom.

    Jestem ateistą nie z powodu faktu, że opowiadam się za druga przedstawiona
    przeze mnie opcją. Jestem ateistą ponieważ istnienie boga jest calkowicie wbrew
    logice.
  • moler1 12.03.09, 16:40
    pure_sarcasm napisał:

    > Jestem ateistą nie z powodu faktu, że opowiadam się za druga
    przedstawiona
    > przeze mnie opcją. Jestem ateistą ponieważ istnienie boga jest
    calkowicie wbrew
    > logice.

    To ciekawe, bo ja uważam że nie wiara w Boga jest wbrew logice...smile

    pozdrawiam
  • peryklejtos 12.03.09, 16:49
    moler1 napisał:

    > To ciekawe, bo ja uważam że nie wiara w Boga jest wbrew logice...:-
    >
    > pozdrawiam


    Może rozwiniesz tą złotą myśl?
  • moler1 12.03.09, 16:52
    peryklejtos napisał:

    > moler1 napisał:
    >
    > > To ciekawe, bo ja uważam że nie wiara w Boga jest wbrew
    logice...:-
    > >
    > > pozdrawiam
    >
    >
    > Może rozwiniesz tą złotą myśl?

    Nie starczyłoby miejsca na tym forum wink
    najprościej mówiąc, spójrz dalej niż czubek własnego nosa smile
  • peryklejtos 12.03.09, 16:57
    Powtarzasz się w kółko, a argumentów nie masz żadnych.
  • simon_r 12.03.09, 17:10
    Chętnie posłucham Twoich argumentów a właściwie DOWODÓW logicznych ateisty na
    temat tego skąd się wziął świat??....
    Jaka jest istota nieskończoności?
    Co wybuchło w wielkim wybuchu?
    Co było przed wielkim wybuchem?
    Czym jest czas?

    ot takie proste pytania na logikę...
    Przyznasz chyba, że gatunek ludzki wciąż jakoś nie potrafi LOGICZNIE
    odpowiedzieć na żadne z tych pytań a jedyną odpowiedzią jest WIARA.... wiara w
    (jakiegoś) BOGA który te sprawy ogarnia w sposób boski... i tyle.

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • peryklejtos 12.03.09, 17:19
    Ręce opadają...
    Skoro jeszcze nie umiemy odpowiedzieć na wiel pytań, to nie znaczy,
    że NIGDY nie będziemy w stanie. Wg mnie lepiej poszukiwać
    wytłumaczenia zjawisk rozumem, niż samymi emocjami.
    Śmieszy mnie tłumaczenie wszystkiego Bogiem.

    Ja nie mam nic przeciwko ludziom którzy wierzą, mam kilku przyjaciół
    katolików wierzących głęboko w Boga - nie powierzchownie i wiarę ich
    szanuję.

    "wiara w (jakiegoś) BOGA który te sprawy ogarnia w sposób boski" -
    to znaczy jaki? smile

    Żeby się nie rozwodzić dłużej: niech kazdy wierzy w co chce albo nie
    wierzy, prosze tylko, żeby Ci wierzący nie zachowywali się jak
    ślepcy, którzy na każde pytanie mają jedną odpowiedź, która
    powtarzają jak mantrę: Bóg. I niech wierzący nie narzucają swoich
    poglądów innym i vice versa.
  • pure_sarcasm 12.03.09, 17:22
    simon_r napisał:

    > Chętnie posłucham Twoich argumentów a właściwie DOWODÓW logicznych ateisty na
    > temat tego skąd się wziął świat??....
    > Jaka jest istota nieskończoności?
    > Co wybuchło w wielkim wybuchu?
    > Co było przed wielkim wybuchem?
    > Czym jest czas?
    >
    > ot takie proste pytania na logikę...
    > Przyznasz chyba, że gatunek ludzki wciąż jakoś nie potrafi LOGICZNIE
    > odpowiedzieć na żadne z tych pytań a jedyną odpowiedzią jest WIARA.... wiara w
    > (jakiegoś) BOGA który te sprawy ogarnia w sposób boski... i tyle.

    Szczerze, nie widzę sensu przepisywać tu cytatów ze stron zamieszczających
    informację z w/w dziedzin. Powinno ci wystarczyć to, że przyjmuję jako prawdę to
    co podaje współczesna nauka. Jeśli się nowe doniesienia- stare prawdy porzucę
    bez żalu...

    Nie widzę sensu także w tym, ażeby powrócić do upuszczania krwi tylko dlatego,
    że nie ma leku na raka. Kiedyś krew upuszczano więc na wszelki wypadek
    po-upuszczajmy...
  • bucefal_macedonski 12.03.09, 17:57
    > Chętnie posłucham Twoich argumentów a właściwie DOWODÓW logicznych ateisty na
    > temat tego skąd się wziął świat??....

    Sobie jaja z logiki formalnej robisz, czy najzwyczajniej w świecie nie wiesz, iż
    logika zajmuje się związkami pomiędzy zdaniami i to orzekającymi BEZ wnikania w
    ich treść?

    Jedyne logiczne odpowiedzi, jakich można się spodziewać to PRAWDA/FAŁSZ. Przyłóż
    to teraz do swoich pytanek:

    > Jaka jest istota nieskończoności?
    > Co wybuchło w wielkim wybuchu?
    > Co było przed wielkim wybuchem?
    > Czym jest czas?

    Dodaj jeszcze "dlaczego trawa jest zielona?", "jak się nazywają przestrzenie
    między zębami grzebienia?" i baw się dobrze.

    > Przyznasz chyba, że gatunek ludzki wciąż jakoś nie potrafi LOGICZNIE
    > odpowiedzieć na żadne z tych pytań a jedyną odpowiedzią jest WIARA.... wiara w
    > (jakiegoś) BOGA który te sprawy ogarnia w sposób boski... i tyle.

    A może dobrą odpowiedzią będzie wyleczenie się z obsesji zadawania trudnych pytań?

    W każdym pytaniu zawarte jest oczekiwanie odpowiedzi: i albo się tę odpowiedź
    zna, albo się sądzi, że się zna, albo się sądzi, że osoba, której się pytanie
    zadało ją zna. A jak się nie zna to się odpowiada "Nie wiem." i to jest
    uczciwsza odpowiedź od usilnego poszukiwania wyimaginowanej osoby, która miałaby
    wiedzieć za nas.

    Tak bowiem przedstawiona przez ciebie wiara (i w domyśle religia), to nic
    innego, jak intelektualne oszustwo.

    --
    Jaki jestem, każdy widzi.
  • elve 12.03.09, 19:43
    o, wyznawca boga-zapchajdziury smile
    --
    *blog o perfumach
    *per fumum
    *Grace
  • pure_sarcasm 12.03.09, 17:03
    >To ciekawe, bo ja uważam że nie wiara w Boga jest wbrew logice...

    Bardzo się cieszę, że uważasz za ciekawe to co sam napisałeś. szkoda tylko, że
    nie zadałeś sobie trudu przeczytania tego co ja napisałem.
    Napisałem, że ISTNIENIE boga jest dla mnie nielogiczne. Nielogiczne ponieważ
    pojawia się problem wykluczających się atrybutów, którymi tenże jest obarczany.

    „Albo Bóg chce znieść zło i nie może tego zrobić; albo może, ale nie chce. Jeśli
    chce, ale nie może, to jest bezsilny. Jeśli może, ale nie chce, to jest okrutny.
    Jeśli, jak powiadają, Bóg może znieść zło i rzeczywiście tego chce, to dlaczego
    istnieje ono w świecie?" Epikur

    Zatem samowykluczające się atrybuty to wszechmoc i wszechwiedza...
    Na tym zasadza się mój ateizm- bóg nie może istnieć ponieważ gdyby istniał nie
    mógłby być bogiem. I to było clou mojej poprzedniej wypowiedzi. Natomiast to, że
    ty sobie wierzysz w różne rzeczy to nie mój problem- ja mówie o logice jako o
    nauce...
  • moler1 12.03.09, 17:06
    pure_sarcasm napisał:

    > >To ciekawe, bo ja uważam że nie wiara w Boga jest wbrew logice...
    >
    > Bardzo się cieszę, że uważasz za ciekawe to co sam napisałeś.
    szkoda tylko, że
    > nie zadałeś sobie trudu przeczytania tego co ja napisałem.
    > Napisałem, że ISTNIENIE boga jest dla mnie nielogiczne.
    Nielogiczne ponieważ
    > pojawia się problem wykluczających się atrybutów, którymi tenże
    jest obarczany.
    >
    > „Albo Bóg chce znieść zło i nie może tego zrobić; albo może, ale
    nie chce
    > . Jeśli
    > chce, ale nie może, to jest bezsilny. Jeśli może, ale nie chce, to
    jest okrutny
    > .
    > Jeśli, jak powiadają, Bóg może znieść zło i rzeczywiście tego
    chce, to dlaczego
    > istnieje ono w świecie?" Epikur
    >
    > Zatem samowykluczające się atrybuty to wszechmoc i wszechwiedza...
    > Na tym zasadza się mój ateizm- bóg nie może istnieć ponieważ gdyby
    istniał nie
    > mógłby być bogiem. I to było clou mojej poprzedniej wypowiedzi.
    Natomiast to, ż
    > e
    > ty sobie wierzysz w różne rzeczy to nie mój problem- ja mówie o
    logice jako o
    > nauce...


    OK, przeczytałem uważnie
    Nie zmienia to faktu, że argumentacja, o której się opierasz w
    kontekscie LOGIKI jest banalna i podważalna.

    Śmieszne są już te dyskusje, bardzo pseudo...

    miłego wieczoru
  • pure_sarcasm 12.03.09, 17:14
    moler1 napisał:

    > OK, przeczytałem uważnie
    > Nie zmienia to faktu, że argumentacja, o której się opierasz w
    > kontekscie LOGIKI jest banalna i podważalna.
    >
    > Śmieszne są już te dyskusje, bardzo pseudo...

    Za to się nagadałeś i nic nie powiedziałeś. Jakoś specjalnie nie nadałeś
    dyskusji tonu nie "pseudo-"...
    Dlatego też uważam, że poza kilkoma zdaniami, które podpierasz "wiedzą ludową"
    niewiele jesteś w stanie zaoferować.


  • wymiatator1 12.03.09, 17:05
    > To ciekawe, bo ja uważam że nie wiara w Boga jest wbrew logice...smile

    Boś głupi. I tyle.
    --
    Brak sygnaturki.
  • moler1 12.03.09, 17:13
    wymiatator1 napisał:

    > > To ciekawe, bo ja uważam że nie wiara w Boga jest wbrew
    logice...smile
    >
    > Boś głupi. I tyle.

    smile Kiedyś dorośniesz wink
  • maura4 12.03.09, 18:07
    Czasem warto na takim stwierdzeniu dyskusję zakończyc.
  • kgsz 13.03.09, 12:41
    > tak zwani ludzie niewierzący...
    > poczytajcie Pascala

    Haha - co do zakładu, to założę się, że nigdy ci nie wpadło do głowy
    co by się stało gdyby owszem, istniał jeden jedyny Bóg, ale -
    niespodzianka - serdecznie nienawidził wyznawców tego katolickiego suspicious

    Zakład Pascala jest po prostu fałszywy - za wikipedią:
    pominięto możliwość "Bóg istnieje i nagradza za niewiarę życiem
    wiecznym" oraz "Bóg istnieje i nagradza za dużą ilość spożytych
    lodów cytrynowych".

    I jeszcze jedno zabawne stwierdzenie: Dawkins stwierdza, że Pascal
    zachęca do udawania wiary ponieważ człowiek może jedynie postanowić
    okazywać zewnętrzne oznaki wiary. Zdaniem Dawkinsa człowiek, jeśli
    nie wierzy, nie jest w stanie sam podjąć świadomej decyzji o
    uwierzeniu w Boga.


    Czy wiara w tzw. Boga oparta na STRACHU przed tzw. piekłem
    jest "dobrą" wiarą? Prawdziwą?

    --
    Równiejsi wobec prawa, purpuraci: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=56274372&a=56284629
  • mimovoli 12.03.09, 15:50
    jest to problem szczególnie widoczny w małych społecznościach, gdzie brak
    przynależności do kościoła (wyrażany oczywiście poprzez uczestnictwo w
    przeróżnych uroczystościach) jest cezurą, która pozwala na szykany,
    dyskryminację czy zwykłe złe spojrzenie.
    z autopsji znam szkołę, gdzie NIE MA MOŻLIWOŚCI nie chodzenia na religię. osoby,
    które podjęły się tego ryzyka były szybko ze złej drogi nawracane. za pomocą
    perswazji trójcy świętej (dyrektorka szkoły, wicedyrektorka szkoły i miejscowy
    proboszcz) szybko wybito tym czy owym szatańskie pomysły niechodzenia na religię.
    piętno jednak pozostaje - jak w czasie epidemii - naznaczeni są rozpoznawani
    przez wszystkich, pomimo tego, że w końcu ulegli i na religię chodzą.
    ale to nie wszystko - piętnowani są też nauczyciele, którzy nie uczestniczą w
    uroczystościach kościelnych, którzy nie pomagają (albo próbują wymigać się od
    pomocy) przy budowaniu ołtarzy na boże ciało, czy stacji drogi krzyżowej.
    rozwiązanie jest proste: wypieprzyć religię ze szkół.
  • turbo_wesz 12.03.09, 15:54
    > rozwiązanie jest proste: wypieprzyć religię ze szkół.

    dodałbym jeszcze wymówienie konkordatu, pełne opodatkowanie związków
    wyznaniowych i totalny i absolutny zakaz finansowania aktywności religijnych z
    publicznej kasy.

    nie mam nic przeciwko religijności, istnieniu boga (a niech sobie żyje, co mi on
    przeszkadza) ale zdecydowanie jestem przeciwko państwu wyznaniowemu
  • jacgg 12.03.09, 16:07
    Całkowicie popieram!

    Co więcej - żądam likwidacji religii w szkołach państwowych, jako obywatel
    państwa ŚWIECKIEGO żyjący w XXI wieku!!! Przedmioty wykładane w szkołach
    państwowych mają mieć charakter NAUKOWY!!!

    Religioznawstwo czy filozofia jako fakultet - proszę bardzo, religia jako
    doktryna - won!!!

  • 18_lipcowa1 12.03.09, 15:43
    Moja mama jest niby wierzaca, chociaz nie widze zadnych tego
    objawow, chyba tyle ze mowi- ze wierzy w boga, do kosciola nie
    chodzi, mnie i brata do sakramentow wysylala, do religii i chodzenia
    do kosciola nie zmuszala. Dodam ze moi dziadkowie a jej rodzice tez
    raczej nie koscielni.
    Ojciec niewierzacy, jego rodzice niewierzacy.

    Ja niewierzaca, moj maz chyba wierzy w boga,ale nie okazuje tego.
    Dziecko moje bedzie nieochrzczone, bedzie wychowywane bez wiary i
    nie bede klamala ze mi pasuje mowiac ze - jak dorosnie to wybierze.
    Mam nadzieje ze nie wybierze- ze bedzie ateista.
  • moler1 12.03.09, 15:53
    18_lipcowa1 napisała:

    > Moja mama jest niby wierzaca, chociaz nie widze zadnych tego
    > objawow, chyba tyle ze mowi- ze wierzy w boga, do kosciola nie
    > chodzi, mnie i brata do sakramentow wysylala, do religii i
    chodzenia
    > do kosciola nie zmuszala. Dodam ze moi dziadkowie a jej rodzice
    tez
    > raczej nie koscielni.
    > Ojciec niewierzacy, jego rodzice niewierzacy.
    >
    > Ja niewierzaca, moj maz chyba wierzy w boga,ale nie okazuje tego.
    > Dziecko moje bedzie nieochrzczone, bedzie wychowywane bez wiary i
    > nie bede klamala ze mi pasuje mowiac ze - jak dorosnie to
    wybierze.
    > Mam nadzieje ze nie wybierze- ze bedzie ateista.


    przynajmniej jesteś uczciwa w swoich przekonaniach...
    ale jeżeli jednak zmądrzeje i wybierze, to uznasz to za wychowawczą
    porażkę?

    pozdrawiam
  • 18_lipcowa1 12.03.09, 15:55

    > przynajmniej jesteś uczciwa w swoich przekonaniach...
    > ale jeżeli jednak zmądrzeje i wybierze, to uznasz to za
    wychowawczą
    > porażkę?


    zmadrzeje???????????

    --
    Podczas mistrzostw świata w lekkiej atletyce kenijski biegacz
    zaplątał się we wstęgę wiszącą nad linią mety i zdobył przy okazji
    medal w gimnastyce artystycznej.
  • moler1 12.03.09, 16:00
    18_lipcowa1 napisała:

    >
    > > przynajmniej jesteś uczciwa w swoich przekonaniach...
    > > ale jeżeli jednak zmądrzeje i wybierze, to uznasz to za
    > wychowawczą
    > > porażkę?
    >
    >
    > zmadrzeje???????????


    tak, to złe słowo, zadam pytanie jeszcze raz: A jesli dojrzeje to
    czy uznasz to za wychowawczą porażkę?

  • 18_lipcowa1 12.03.09, 16:10

    > tak, to złe słowo, zadam pytanie jeszcze raz: A jesli dojrzeje to
    > czy uznasz to za wychowawczą porażkę?
    >
    znowu zle slowo
    madrosc, dojrzalosc nie ma tu nic do rzeczy
    nie sadze by wychowywane tak jak ja chce wybralo wiare
    ale jesli to -tak uznam to za swoja porazke

    --
    Podczas mistrzostw świata w lekkiej atletyce kenijski biegacz
    zaplątał się we wstęgę wiszącą nad linią mety i zdobył przy okazji
    medal w gimnastyce artystycznej.
  • moler1 12.03.09, 16:13
    18_lipcowa1 napisała:

    >
    > > tak, to złe słowo, zadam pytanie jeszcze raz: A jesli dojrzeje
    to
    > > czy uznasz to za wychowawczą porażkę?
    > >
    > znowu zle slowo
    > madrosc, dojrzalosc nie ma tu nic do rzeczy
    > nie sadze by wychowywane tak jak ja chce wybralo wiare
    > ale jesli to -tak uznam to za swoja porazke


    dziękuję za odpowiedź,
    teraz już wiem, że porażka jest głębsza.

    pozdrawiam i wszystkiego najlepszego dla Twojego dziecka
  • vladek 12.03.09, 16:31
    Człowieku, Ty i Twoje mentorska postawa to porażka.
    Nie potrafisz dyskutować to nie udawaj, że potrafisz.
    Jesteś księdzem czy katechetą? Podobnie piszą.

    Jeśli jej dziecko wybierze religię to będzie wg Ciebie świadczyło o
    jego dojrzałości czy też mądrości? Kpisz?
    Którą religię? Którego boga? Islam? Katolicyzm? Wiarę w Zeusa? Albo
    Gaję? Wszyscy religijni ludzie są jak błądzący we mgle a jednak z
    jeszcze większym uporem w obliczu konkurencyjnej religii będą
    pyszczyć o Jedymej Prawdziwej Wierze. Ich wierze. A wszyscy inni
    trafią do piekła na wieczne patępienie.
    To jak wybrać tą właściwą wiarę? Która jest prawdziwa? Już sam ten
    dylemat człowiekowi z mózgiem podpowie: w obliczu braku
    jakichkolwiek racjonalnych i logicznych 'za' wybierz co najmniej
    agnostycyzm albo też zostań ateistą i po prostu dobrym człowiekiem z
    przekonania a nie ze strachu przez piekłem czy innym wymyślonym
    miejscem czy bytem.
  • peryklejtos 12.03.09, 16:33
    Nareszcie ktoś napisał coś sensownego.
  • moler1 12.03.09, 16:44
    peryklejtos napisał:

    > Nareszcie ktoś napisał coś sensownego.

    w wypowiedzi vlada, niestety nie ma zbyt dużo sensu smile
  • vladek 12.03.09, 16:54
    Zacytuj i napisz co nie ma sensu.
    Człowieku, odnieś się do jakiegoś konkretu.

    Wyskocz z tych butów mentora ba są na Ciebie za duże.
    Ktoś kto rzuca od niechcenia zakładem Pascala musi być początkujący
    w dyskusji o sensie czy bezsensie wiary.
  • peryklejtos 12.03.09, 17:00
    moler1 napisał:
    > w wypowiedzi vlada, niestety nie ma zbyt dużo sensu smile

    Dlaczego - bo Ty tak arbitralnie stwierdzasz? I kto tu jest wiejskim
    głupkiem? smile
  • wizi 13.03.09, 13:28
    piękne smile naprawdę
    i vlad i peryklejtos
    strasznie bronicie tego NIC. Mam wrażenie, że dzieci raczej nie
    macie, bo to niewygodne, chce, a przecież Wasze potrzeby i Wasze
    przekonania są najważniejsze. Zamiast dyskutować mówicie o
    mentorskich butach samemu udowodniając, że nie warto dyskutować.
    Jako wierzący, niekołtuński katolik dochodzę czasami do wniosku, że
    kult Boga Hedona zniszczył w ludziach chęć zastanawiania się nad
    sobą... i coraz częściej w związku z tym jestem szykanowany.
    Tak jak smak święta po okresie postu - niezapomniane, a szarość
    ciągłej swawoli przypomina smak dawno wyżutej gumy.

    Moja wypowiedź pewnie według Was nic nie wnosi.
    Chcę tylko powiedzieć, że nie czas na spieranie się czy Bóg istnieje
    - chrześcijanie traktują wiarę jako Dar, więc...
  • 18_lipcowa1 12.03.09, 16:42
    wg mnie nie ma w ogole obowiazku wybierania jakiejkolwiek religii
    gadaniem pana sie nie przejmuje, juz tyle razy probowano mnie
    nawracac ze jestem odporna
  • moler1 12.03.09, 16:46
    18_lipcowa1 napisała:

    > wg mnie nie ma w ogole obowiazku wybierania jakiejkolwiek religii
    > gadaniem pana sie nie przejmuje, juz tyle razy probowano mnie
    > nawracac ze jestem odporna


    oczywiście, że nie ma obowiązku i oczywiście byłoby błędem
    przejmowanie się wypowiedziami internautów. Stanisław Lem kiedyś
    baardzo trafnie na ten temat sie wypowiedział wink
  • moler1 12.03.09, 16:43
    vladek napisał:

    > Człowieku, Ty i Twoje mentorska postawa to porażka.
    > Nie potrafisz dyskutować to nie udawaj, że potrafisz.
    > Jesteś księdzem czy katechetą? Podobnie piszą.

    nie jestem, ani księdzem, ani katechetą. po prostu patrzę dalej niż
    na czubek własnego nosa wink
    Oj, Ci tzw. niewierzący nie dość, że nerwowi, to jeszcze łatwo się
    gubią smile

    pozdrawiam
  • vladek 12.03.09, 16:51
    Tak jak napisałem. Nie potrafisz dyskutować to po co udajesz że
    potrafisz?
    Odnieś się do sedna tego o czym pisze.

    Która z setek religii jest prawdziwa? I dlaczego właśnie ta?
    Co ma myślącego człowieka skłonic do jakiejkolwiek wiary?

    Za trudne pytania?
    Wolisz się przerzucać retoryką i zawoalowanymi epitetami?
  • moler1 12.03.09, 16:53
    vladek napisał:

    > Tak jak napisałem. Nie potrafisz dyskutować to po co udajesz że
    > potrafisz?
    > Odnieś się do sedna tego o czym pisze.

    ale tam nie ma sedna, to, wybacz... bełkot...smile
    >
  • vladek 12.03.09, 16:56
    ręce opadają.

  • peryklejtos 12.03.09, 17:02
    vladek napisał:

    > ręce opadają.

    Pan o nicku moller1 ma przecież już na wszystko odpowiedź. On nie
    chce rzeczowej dyskusji. On prawdę ma OBJAWIONĄ. Zapewne sam Bóg do
    niego przemówił )
  • vladek 12.03.09, 17:06
    Tak, idę stąd. Nie ma sensu rzucać grochem o ścianę.
  • gonzo44 12.03.09, 19:02
    ...znaczy tak mu się wydaje tylko... nie dociera że jego czasy
    minęły jakieś 400 lat temu, uprzejma maska spadła (znad pozorów tzw.
    tolerancji i życzliwości) w 3-cim poście w tym wątku...

    Trzeba my życzyć "Bóg z tobą synu"
  • moler1 13.03.09, 14:13
    gonzo44 napisał:

    > ...znaczy tak mu się wydaje tylko... nie dociera że jego czasy
    > minęły jakieś 400 lat temu, uprzejma maska spadła (znad pozorów
    tzw.
    > tolerancji i życzliwości) w 3-cim poście w tym wątku...
    >
    > Trzeba my życzyć "Bóg z tobą synu"


    Bardzo czzekasz na potknięcie, abym leżał obok ciebie, nie dzisiaj
    mój drogi, nie dzisiaj wink
  • nroht 13.03.09, 14:56
    ty faktycznie jestes ksiedzem. Juz wmawiasz czlowiekowi, ze chce zebys lezal
    obok niego...
  • bogini_nocy1 13.03.09, 17:29
    nroht napisał:

    > ty faktycznie jestes ksiedzem. Juz wmawiasz czlowiekowi, ze chce
    zebys lezal
    > obok niego...


    oho, kolejny szczekacz ujadacz
  • moler1 12.03.09, 17:16
    vladek napisał:

    > ręce opadają.
    >
    tak vladek, ręce opadają...sporo głupoty na tym swiecie..sad
  • peryklejtos 12.03.09, 17:21
    moler1 napisał:



    > >
    > tak vladek, ręce opadają...sporo głupoty na tym swiecie..sad

    a ile nienawiści na tle religijnym...
  • nroht 13.03.09, 14:47
    nie rozmawiaj z głupkiem bo sprowadzi cie do swojego poziomu i pokona
    doswiadczeniem.
    Tak więc odpuść sobie wymianę zdań z moler1 bo to, wnioskując z tego co pisze,
    jakiś bot.
  • bogini_nocy1 13.03.09, 17:30
    nroht napisał:

    > nie rozmawiaj z głupkiem bo sprowadzi cie do swojego poziomu i
    pokona
    > doswiadczeniem.
    > Tak więc odpuść sobie wymianę zdań z moler1 bo to, wnioskując z
    tego co pisze,
    > jakiś bot.

    i to była właśnie wypowiedź durnia, który swoim doświadczeniem
    przebija każdą miernotę.
  • agrafka.74 13.03.09, 11:17
    zgadzam się, w ogóle myślę że ten artykuł jest mocno na siłę
    jesteśmy z mężem niewierzący i mamy dzieci w wieku 14 i 5 lat i
    nigdy nie mieliśmy problemu z aniołkami, diabełkami i Bogiem.
    wychowujemy dzieci na mądrych, myślących i dobrych dla innych ludzi
  • turbo_wesz 12.03.09, 15:58
    dam ci radę - jak chcesz pozyskać więcej mięsa do swojej sekty, udawaj że ich
    szanujesz
  • moler1 12.03.09, 16:06
    turbo_wesz napisał:

    > dam ci radę - jak chcesz pozyskać więcej mięsa do swojej sekty,
    udawaj że ich
    > szanujesz

    rozumiem, że w Twoim przypadku się to sprawdza? smile
    masz w tym zapewne spore doświadczenie wink
  • bosman_maly 12.03.09, 16:21
    moler1 napisał:
    > rozumiem, że w Twoim przypadku się to sprawdza? smile
    Nie rozumiesz.
    > masz w tym zapewne spore doświadczenie wink
    Z palca to wyssałeś.

  • moler1 12.03.09, 16:31
    bosman_maly napisał:

    > moler1 napisał:
    > > rozumiem, że w Twoim przypadku się to sprawdza? smile
    > Nie rozumiesz.
    > > masz w tym zapewne spore doświadczenie wink
    > Z palca to wyssałeś.

    tak, nie rozumiem, i z palca wyssałem, aż mi zsiniał smile
    Oj mały bosmanku wink

    zdrówka wink
  • turbo_wesz 12.03.09, 18:01
    wolałbym gonić heroinę na dworcu niż oszukiwać ludzi w tak perfidny sposób
  • gonzo44 12.03.09, 16:32
    turbo_wesz napisał:

    > dam ci radę - jak chcesz pozyskać więcej mięsa do swojej sekty,
    >udawaj że ich szanujesz

    ależ on już wprowadził sobie tę radę w życie (być może
    nieświadomie) - co widać w postach. nie widzi tylko że szydło z
    worka wyłazi... i tym bardziej nie przypuszcza że inni szydło
    dostrzegają...
  • moler1 12.03.09, 17:14
    gonzo44 napisał:

    > turbo_wesz napisał:
    >
    > > dam ci radę - jak chcesz pozyskać więcej mięsa do swojej sekty,
    > >udawaj że ich szanujesz
    >
    > ależ on już wprowadził sobie tę radę w życie (być może
    > nieświadomie) - co widać w postach. nie widzi tylko że szydło z
    > worka wyłazi... i tym bardziej nie przypuszcza że inni szydło
    > dostrzegają...

    oj gonzo, gonzo, skąd w Was tyle gniewu? smile

    życzę powodzenia i pobudki smile
  • gonzo44 12.03.09, 18:21
    moler1 napisał:
    >> oj gonzo, gonzo, skąd w Was tyle gniewu? smile

    nie wiem gdzie ty gniew widzisz. ale cieszę się że zabolało - tak
    miało być smile i zrozum: nie wiesz jak byś się starał, nie wiesz jaką
    owczą skórę przybierał, nie wiesz jaką maskę pozornej tolerancji,
    życzliwości i zrozumienia zakładał, to wystarczy chwila nieuwagi a
    spod maski wypełźnie widoczna dla innych - choć nie dla ciebie -
    ohydna z nienawiści twarz inkwizytora. to się czuje - nie
    zrozumiesz...

    jesteś przekonany, że oskarową rolę grasz - a naprawdę to co pod
    maską widać na pierwszy rzut oka - jeżeli nie rozumiesz to uwierz...
    hehehehe.

    > życzę powodzenia i pobudki smile
    a życz sobie smile
  • moler1 13.03.09, 14:11
    gonzo44 napisał:

    > moler1 napisał:
    > >> oj gonzo, gonzo, skąd w Was tyle gniewu? smile
    >
    > nie wiem gdzie ty gniew widzisz. ale cieszę się że zabolało - tak
    > miało być smile

    za wcześnie się cieszysz, nie zabaolała, szkoda tylko, że taki
    miałeś cel, prymitywny ...smutne


    i zrozum: nie wiesz jak byś się starał, nie wiesz jaką
    > owczą skórę przybierał, nie wiesz jaką maskę pozornej tolerancji,
    > życzliwości i zrozumienia zakładał, to wystarczy chwila nieuwagi a
    > spod maski wypełźnie widoczna dla innych - choć nie dla ciebie -
    > ohydna z nienawiści twarz inkwizytora. to się czuje - nie
    > zrozumiesz...
    >

    a widzę, że to jednak ciebie zabolało...korzystając z twojej
    nomenklatury słownej smile Niepotrzebnie, za bardzo się
    miotasz...zupełnie niepotrzebnie...smile

    > jesteś przekonany, że oskarową rolę grasz - a naprawdę to co pod
    > maską widać na pierwszy rzut oka - jeżeli nie rozumiesz to
    uwierz...
    > hehehehe.

    a jednak bardzo Cie zabolało, i znieść tego nie możesz...niskie
    pobudki toba kierują...

    zdrowia wink
  • gonzo44 13.03.09, 14:37
    moler1 napisał:
    > zdrowia wink
    i tobie też z Bogiem synu wink
  • the_dzidka 12.03.09, 15:43
    Pani psycholożka ochrzciła swoje dziecko, a zatem powierzyła go
    bogu, w którego nie wierzy, i zobowiązała się wychować go w wierze,
    której nie wyznaje. Piękny przykład hipokryzji. Do takich osób nie
    mam ani grama szacunku.

    --
    Dzidka
  • uli 12.03.09, 16:03
    Ja też tego zupełnie nie rozumiem.
    To dziecko kiedys dorośnie i spyta jej: po co mnie ochrzciłaś skoro w to nie
    wierzysz? Żebyś miał zaspokojoną potrzebę uczestnictwa w grupie.
    Absurd.
    Wiara to nie jest kółko modelarskie. To jakieś takie strasznie techniczne
    podejście - zaspokojenie potrzeby uczestnictwa w grupie, zaspokojenieni potrzeby
    wiary. Przecież wiara w ewolucję, wielki wybuch, naukę to tez nadal jest wiara w
    COŚ, nikt przecież nie wie jaki jest początek wszelkiej materii...
    Przychodzi mi do głowy przysłowie: jeśli wchodzisz między wrony, musisz krakac
    tak jak one.
    Konformizm od kołyski uncertain No i potem mamy, tak jak mamy.
  • moler1 12.03.09, 16:08
    uli napisała:

    > Ja też tego zupełnie nie rozumiem.
    > To dziecko kiedys dorośnie i spyta jej: po co mnie ochrzciłaś
    skoro w to nie
    > wierzysz? Żebyś miał zaspokojoną potrzebę uczestnictwa w grupie.
    > Absurd.


    tak, tutaj się zgadzam, to absurd.

    > Wiara to nie jest kółko modelarskie.

    tak jest, bardzo słusznie


  • senta.fa 12.03.09, 15:47
    Pieprzyć wszystkie babcie, ciocie i tym podobne, takie to zawsze myślą, że są najmądrzejszymi obiektami we wszechświecie. A nade wszystko pieprzyć to cholerne zbiegowisko debilów, bandę miernot, hipokrytów i konformistów - czyli tak zwane społeczeństwo. Ludzie mają naturalne prawo do przekazania swym potomkom własnego światopoglądu, to chyba oczywiste. Cudzy mają przekazywać? Wmawiać dzieciakowi istnienie czegoś, w czego istnienie sami nie wierzą? Hola! Jeszcze czego? Takie rzeczy to tylko w Erze, że się posłużę tekstem z reklamy.

    A jeśli jakiś wieśniak ma z tym problem i uważa, że jest mądrzejszy, to niech sobie wyemigruje do Arabii Saudyjskiej albo Egiptu. Tu jest cywilizacja zachodnia i zbiorowość nie może sobie ot tak narzucać pojedynczym ludzikom swojego zdania, skoro tylko najdzie ją na to ochota.

    Mnie w każdym razie chordy niedojrzałych intelektualnie wyznawców tej czy innej religii/ideologii mogą skoczyć i obtoczyć. Nie boję się. Zresztą trudno się bać mas ludzkich dowodzonych przez dorosłych (w każdym razie biologicznie) facetów w sukienkach. Byłoby to cokolwiek paradne, nieprawdaż?

    --
    „Żyj tak, byś mógł powiedzieć Bogu w dniu Sądu Ostatecznego: Byłem bardzo dobrym człowiekiem, choć w Ciebie nie wierzyłem.” — Kurt Vonnegut

    „Lewicowość jest czymś w rodzaju fantazji masturbacyjnej, dla której świat faktów nie ma większego znaczenia.” — George Orwell
  • magdalaena1977 12.03.09, 17:19
    senta.fa napisał:

    > Mnie w każdym razie chordy niedojrzałych intelektualnie wyznawców tej czy innej
    > religii/ideologii mogą skoczyć i obtoczyć.
    A co z osobami, które wierzą w sposób dojrzały, przemyślany i pewny ?
    --
    Magdalaena
  • mondovi 12.03.09, 19:55
    > A co z osobami, które wierzą w sposób dojrzały, przemyślany i pewny ?

    to samo, co z osobami, które nie wierzą w sposób dojrzały, mądry i przemyślany:
    mają prawo wychować dziecko zgodnie z własnym światopoglądem. bez nawracania
    przez "życzliwych" na którąkolwiek drogę
  • shaitis 12.03.09, 15:47
    Coz... na poczatku jest fajnie, nawet jesli osobiscie sprzeciwiam sie wszelkim
    zabobonom jakim jest dla mnie wiara to nie sprzeciwiam sie edukacji mojego
    dziecka w tym kierunku, ostatnio tragedia rodzinna sprawila ze sam opowiadalem
    te bajke o Niebie itd itp, ale wiem jedno, w pewnym wieku czlowiek dorasta i
    znajac podstawy logiki i istniejacego swiata wie, ze istnienie jakiejkolwiek
    wyzszej istoty , wszechobecnej, wszystkowiedzacej itd itp jest tylko dowodem
    na slabosc czlowieka, jego potrzeba nadzieji. Wiem ze moge umrzec jutro i wiem
    ze za 100 lat nikt nie bedzie mnie pamietal, poprostu mnie nie bedzie, ta
    wiedza nie sprawia ze nie mam ochoty byc dobrym czlowiekiem i zyc dalej aby
    rozkoszowac sie kazda chwila jaka mi zostala. Moje dziecko samo zdecyduje czy
    potrzebuje Boga.
  • bawole_oko 12.03.09, 15:53
    Człowiek jest z natury wierzący. Chrześcijanin wierzy w istnienie Boga - Stwórcy i zmartwychwstwanie Jezusa, które stanie się też udziałem innych ludzi. Ateista natomiast również wierzy, ale w to, że Bóg nie istnieje. Ta druga wiara wydaje mi się mniej rozumowa, bo bagatelizuje objawienie Boże (Pismo Święte), nie daje racjonalnych podstaw do wyjaśnienia rzeczywistości i ogólnie zubaża człowieka. Badania psychologii religii pokazują, że człowiek religijny jest w większym stopniu wolny od lęku i rozpaczy, może położyć zaufanie w Bogu nawet w trudnych sytuacjach. Łatwiej mu też znosić trud i poświęcenie. A na przykład konkretnie wiara w Chrystusa (i branie z Niego przykładu) może pomóc przezwyciężyć nienawiść wobec, tych którzy nas krzywdzą, jednocześnie bez niewolniczej zgody na zło. To jest psychologia religii, o prawdziwej MOCY religii (np. modlitwie i cudach) nie wspominając.

    Pozdrawiam
  • senta.fa 12.03.09, 16:06
    "Ateista natomiast również wierzy, ale w to, że Bóg nie istnieje."

    Nie mogę. big_grin Ty wierzysz w to, że nie istnieje reinkarnacja. A także wierzysz, że na Olimpie Zeus, Hera i cała reszta tego towarzystwa nie siedzi na tronach i nie raczy się nektarem i ambrozją. Wierzysz w nieistnienie jednorożców. Wierzysz w nieistnienie iluś-tam dziewic dla każdego terrorysty. Dalej mam wymieniać, w co wierzysz?

    Ateiści nie wierzą w nieistnienie Boga, tylko zgodnie ze zdrowym rozsądkiem nie przyjmują czegoś za prawdę, jeśli nie ma na to dowodów. O czymś takim jak "wiara w nieistnienie" można by mówić, jeśli ktoś uznawałby nieistnienie czegoś mimo rzeczywistych dowodów. Wtedy by to była wiara.

    "Psychologia religii" - co to w ogóle jest? A psychiatrii religii nikt jeszcze nie wymyślił? To by może było bardziej adekwatne do sytuacji.

    > człowiek religijny jest w większym stopniu wolny od lęku i rozpaczy

    Podobnie jak heroinista. Ale to wszystko niestety na krótką metę.

    --
    „Żyj tak, byś mógł powiedzieć Bogu w dniu Sądu Ostatecznego: Byłem bardzo dobrym człowiekiem, choć w Ciebie nie wierzyłem.” — Kurt Vonnegut

    „Lewicowość jest czymś w rodzaju fantazji masturbacyjnej, dla której świat faktów nie ma większego znaczenia.” — George Orwell
  • simon_r 12.03.09, 16:41
    senta.fa napisał:
    > Ateiści nie wierzą w nieistnienie Boga, tylko zgodnie ze zdrowym rozsądkiem
    nie przyjmują czegoś za prawdę, jeśli nie ma na to dowodów. O czymś takim jak
    "wiara w nieistnienie" można by mówić, jeśli ktoś uznawałby nieistnienie czegoś
    mimo rzeczywistych dowodów. Wtedy by to była wiara.
    >

    No to teraz sam(a) sobie zaprzeczasz.
    Jeżeli są dowody to wiara nie jest potrzebna... zaprzeczenie dowodom to zwykła
    głupota.
    Ateista to ktoś kto nie wierzy ponieważ nie ma dowodów... ale z drugiej strony w
    żaden sposób nie potrafi udowodnić NIEISTNIENIA Boga... więc WIERZY W NIEISTNIENIE.

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • senta.fa 12.03.09, 17:18
    Niestety, nie masz racji. Co to znaczy UDOWODNIĆ NIEISTNIENIE? Ja też sobie mogę
    coś wymyślić i zarzucać innym, że wierzą w tego czegoś nieistnienie. Zasada jest
    całkiem prosta: na autorze tezy spoczywa ciężar jej udowodnienia. Zresztą o czym
    w ogóle mówimy? Jak niby można udowodnić czy obalić tezę, która w żaden sposób
    nie podlega doświadczalnej weryfikacji?

    Teza to teza. Żeby ktoś ją przyjął, trzeba ją najpierw udowodnić, a nie
    histerycznie domagać się od reszty świata jej obalenia.


    --
    „Żyj tak, byś mógł powiedzieć Bogu w dniu Sądu Ostatecznego: Byłem bardzo dobrym
    człowiekiem, choć w Ciebie nie wierzyłem.” — Kurt Vonnegut

    „Lewicowość jest czymś w rodzaju fantazji masturbacyjnej, dla której świat
    faktów nie ma większego znaczenia.” — George Orwell
  • simon_r 12.03.09, 19:11
    Tak z ciekawości zapytam - Czy wierzysz w istnienie pozaziemskiego życia???

    --
    ------------
    Do Grecji Samochodem.
  • senta.fa 12.03.09, 20:42
    Ani wierzę, ani nie wierzę. Gdybym miał strzelać, to postawiłbym na opcję, że istnieje. Chociażby dlatego, że dotychczasowe doświadczenie pokazuje głupotę wszystkich pomysłów nadających Ziemi wyjątkowość.

    Ale! Po pierwsze - to nie jest żadna wiara. Po drugie zaś, ta idea ma sens. To, że istnieje jakieś życie gdzie indziej, jest sensownym pomysłem, to nie jest żadna abstrakcja ani nic nadnaturalnego. Idea Boga zaś jest ciężka do zdefiniowania: Co to jest Bóg? W jakim sensie istnieje? I tak dalej.

    --
    „Żyj tak, byś mógł powiedzieć Bogu w dniu Sądu Ostatecznego: Byłem bardzo dobrym człowiekiem, choć w Ciebie nie wierzyłem.” — Kurt Vonnegut

    „Lewicowość jest czymś w rodzaju fantazji masturbacyjnej, dla której świat faktów nie ma większego znaczenia.” — George Orwell
  • satancruz 13.03.09, 11:50
    Przede wszystkim należy spytać co to znaczy udowodnić tezę X? Innymi
    słowy podać definicję czym jest dowód. Dopiero potem, można
    zdefiniować tezy których nie da się udowodnić w myśl przyjętej
    definicji dowodu jako wiarę. Zbiór takich tez zawierałby np.
    aksjomaty, dogmaty i inne. Zbiór tez stanowiących wiarę zależy więc
    m. in. od definicji tego czym jest dowód. Wszystko to semantyka...
    Może się więc okazać i jest to całkiem prawdopodobne, że większość
    sporów jest tu bez sensu bo operujecie np. innymi definicjami tego
    czym jest dowód...
  • arturkosmal 12.03.09, 16:20
    Nie cudzoloz. By nie powiedziec dosadniej (nie p...dol).

    Twierdzisz, ze czlowiek rodzi sie wierzacy ? To moze powiesz w co wierzy po
    urodzeniu ? I skoro jest "z automatu" wierzacy, to po co mu nauka religii ?

    Twierdzisz, ze Biblia w racjonalny sposob wyjasnia rzeczywistosc ? Podobny
    poglad panowal w sredniowieczu i zostal juz dawno osmieszony smile

    Dlaczego "wiara w nieistnienie boga" jest dla Ciebie mniej rozumowa od wiary w
    jego istnienie ? Masz jakies solidne podstawy _rozumowe_ na obalenie
    anty-boskich argumentow ateistow ?

    Badania psychologii religii moga odpowiedziec na pytanie, dlaczego religie sie
    tak rozrosly. Ale to nadal nie jest argument za istnieniem boga.

    Mam tez rozumiec, ze gloryfikujesz idee absolutnie totalitarna, ktora rosci
    sobie prawa do kontrolowania kazdego przejawu ludzkiego zycia, nakazuje sposob
    postepowania, myslenia, w niektorych przypadkach nawet narzuca jadlospis...

    --

    Ludzie religijni są odporni na racjonalne argumenty. Inaczej nie byliby religijni.
  • nemoein 12.03.09, 16:28
    to nieprawda co piszesz, jestem ateistą i nie mogę się zgodzić, ateizm jest
    Twoim zdaniem mniej rozumowy?, pismo święte uważasz za prawdę? człowiek
    religijny jest wolny od lęku? zaufanie w Bogu? Przykład z Chrystusa? cuda?
    co jeszcze podasz za argument?, otóż nie zgadzam się z ani jednym Twoim
    stwierdzeniem. Zacznę od tego że ateista wierzy w rozum, a nie w to czy Bóg
    jest czy nie - on najwyżej może oświadczyć że na podstawie racjonalnych
    dowodów Boga niema. Bagatelizacja objawienia Bożego, Pismo Święte, nawet nie
    wiesz jak Ty bagatelizujesz koran, czy Sanskryt znacznie bardziej niż
    ateiści, pewnie Ty myślisz że tylko Biblia jest święta, a tu proszę ponad
    miliard ludzi wierzy w koran, drugi w Sanskryt, pewnie nawet nie czytałeś
    ani zdania z tych ksiąg ale twierdzisz że to ateista jest problemem, muszę
    Cię rozczarować, ateiści znacznie częściej wiedzą wiele na temat różnych
    religii niż sami wyznawcy. Napisałeś nie ma racjonalnych podstaw tylko na
    co? przepraszam ale na co? ewolucje to że ziemia ma 4,5 milarda lat czy co,
    (Ty pewnie wierzysz w to ze ziemia ma 10000 lat a na początku był Adam i
    Ewa, zapomniałem dodać, proszę o jakieś racjonalne wytłumaczenie istnienie
    Boga który stworzył świat). Człowiek religijny jest wolny od lęku, niech ja
    pomyśle o piekle... racja masz racje każdy idzie do nieba. Drogi przyjacielu
    badania są potężną bronią ateistów, może wiesz 75% zdobywców nagród nobla
    jest ateistami. Wiara w Chrystusa i branie z niego przykładu to Cię nauczy
    cierpienia, bulu, strachu, tylko będziesz ofiarą jak Jezus a am nic nie
    osiągniesz. Cuda wypisujesz to są prawdziwe cuda co myślisz, mam nadzieje że
    choć trochę zmieniłem Twój płytki światopogląd, Pozdrawiam
    ps. a Co do samego tematu to swojego syna wychowam po katolicku, ale zabiore
    mu wiarę jak będzie na to gotowy.
  • magdalaena1977 12.03.09, 17:23
    nemoein napisał:

    > Zacznę od tego że ateista wierzy w rozum, a nie w to czy Bóg
    > jest czy nie - on najwyżej może oświadczyć że na podstawie racjonalnych
    > dowodów Boga niema.
    To jakiś niedouczony ateista, jak nawet ortografii nie zna.

    A tak poważnie - dlaczego Twoim zdaniem ateizm może być wyłącznie wyrazem
    intelektualnej refleksji ?
    nie znasz prostych, niewykształconych ludzi, którzy nie wierzą w Boga ?

    > ateiści znacznie częściej wiedzą wiele na temat różnych
    > religii niż sami wyznawcy.
    Bo wyznawca zajmuje się tylko swoją religią, a innymi najczęściej nie.
    --
    Magdalaena
  • hoppke 12.03.09, 16:33
    To prawda, że człowiek jest z natury wierzący -- w końcu liczba religii i wyznań
    na całym świecie jest olbrzymia. Wiara jest jak trochę jak śpiew -- znany w
    praktycznie każdej kulturze w takiej czy innej postaci.

    Ale:
    "bagatelizuje objawienie Boże (Pismo Święte)"

    Tyle, że Pismo Święte jest "objawieniem" tylko dla wierzących; dla ludzi spoza
    wiary jest to zbiór opowiadań, jak np. mitologia grecka.

    "nie daje racjonalnych podstaw do wyjaśnienia rzeczywistości"

    Wiara w Boga również nie daje racjonalnych podstaw. Gdyby dawała, to nazywanoby
    ją nauką, a nie wiarą. W końcu cały fenomen wiary polega na tym, że uznajesz coś
    za prawdziwe bez racjonalnych podstaw.

    "ogólnie zubaża człowieka."

    To już każdemu indywidualnie oceniać. Równie dobrze można stwierdzić, że tak
    samo zuboży człowieka brak tańca czy zamiłowania do poezji. Może prawda, może
    nie -- wszystko zależy od jednostki. Jeśli ktoś wiary nie potrzebuje, to jej
    brak go nie zuboży (tak samo jak wysyłanie kogoś pod przymusem do Kościoła w
    żaden sposób nie wzbogaci)

    "Badania psychologii religii pokazują, że człowiek religijny jest w większym
    stopniu wolny od lęku i rozpaczy"

    Zawsze mnie bawi metodyka takich "badań", zwłaszcza porównywanie tak subtelnych
    rzeczy jak poziom lęku czy rozpaczy.

    "może położyć zaufanie w Bogu nawet w trudnych sytuacjach"

    Złośliwiec mógłby tu dodać, że potrafi się też zachować jak skończona świnia, bo
    w razie czego Bóg mu odpuści (podczas gdy niewierzącym żaden ksiądz nie oczyści
    sumienia).

    "A na przykład konkretnie wiara w Chrystusa (i branie z Niego przykładu) może
    pomóc przezwyciężyć nienawiść wobec, tych którzy nas krzywdzą, jednocześnie bez
    niewolniczej zgody na zło."

    Tak, tylko że przykład z Chrystusa bierze bardzo niewielu ludzi. Nawet wśród
    księży mało jest takich, którzy żyją wg. jego nauk.

    PS. Wspomniany zakład Pascala, jeśli potraktujemy go poważnie, nie uwzględnia
    jednego -- ludzie wierzą w masę Bogów i nie sposób obiektywnie i racjonalnie
    wybrać sobie któregoś konkretnego. Nie sposób wierzyć też we wszystkich, bo
    dochodzi do konfliktów.

    Wyobraźmy więc sobie, że wybieramy wiarę w Boga z nowego testamentu,
    pieczołowicie wypełniamy wszystkie rytuały religijne, chodzimy do spowiedzi
    itp., a po śmierci odkrywamy, że pieczę nad duszami sprawuje np. Anubis, a tak w
    ogóle to mamy przerypane, bo nikt nie wrzucił nam do trumny monet na przeprawę
    łodzią...

    I tak pół biedy, jeśli to politeizm jest prawdziwy. Bóstwa politeistyczne są
    dość wyrozumiałe i mało zawłaszczające. Ale biada nam, jeśli po śmierci czeka
    nas spotkanie z jakimś monoteistycznym Bogiem jakiejś mało popularnej religii.
    Pewnie będzie mocno wkurzony...

    W każdym razie rozsądek (ha ha smile podpowiada, że lepiej jest być niewierzącym,
    niż przyłączać się do wyznawców jakiegoś Boga. Biorąc pod uwagę liczbę religii
    trafienie w tę właściwą jest bardzo nieprawdopodobne, więc po śmierci raczej nie
    będziemy w obozie zwycięzców. Myślę, że lepiej być wtedy niezrzeszonym, niż
    szalikowcem konkurencji...
  • pure_sarcasm 12.03.09, 18:26
    bawole_oko napisał:

    > Człowiek jest z natury wierzący. Chrześcijanin wierzy w istnienie Boga -
    Stwórcy i zmartwychwstwanie Jezusa, które stanie się też udziałem innych ludzi.
    Ateista natomiast również wierzy, ale w to, że Bóg nie istnieje. Ta druga wiara wyda
    > je mi się mniej rozumowa, bo bagatelizuje objawienie Boże (Pismo Święte), nie
    daje racjonalnych podstaw do wyjaśnienia rzeczywistości i ogólnie zubaża człowieka.

    Bóg istnieje ponieważ tak jest napisane w biblii, ktora napisal bóg ponieważ tak
    w biblii jest napisane wink Ot, słowo objawione
  • proxima.c 12.03.09, 19:53
    Hmm, piszesz tu, opierając się na badaniach psychologii religii, że ludziom
    wierzącym generalnie żyje się lepiej i łatwiej, bo mogą zaufać bogu. Z tego może
    wynikać wniosek, że niewierzący, ateiści czy też agnostycy są ludźmi
    silniejszymi skoro nie potrzebują w życiu takiej opoki; siła ich tkwi w nich
    samych i zapewne czują, że nie muszą nikomu bądź niczemu bić pokłonów, aby czuć
    się szczęśliwymi i spełnionymi.
    Zastanawia mnie także to w jaki sposób wiara (tu - chrześcijańska) daje
    racjonalne podstawy do wyjaśniania rzeczywistości. Jak dla mnie - jest na odwrót.

    Agnostyk
  • maly.bialy.krolik 12.03.09, 15:54
    A może zamiast nawracania daj im również możliwość wyboru?
    --
    I thought what I'd do was, I'd pretend I was one of those deaf-mutes.
  • monika19782 12.03.09, 16:16
    Chcę zadać pytanie wszystkim zadeklarowanym ateistom, skąd w Was
    tyle pogardy dla ludzi wierzących, jeżeli dokonaliście takiego
    wyboru uszanujcie wybór innych, czasem mam wrażenie żę na tym forum
    nie wypada być wierzącym, mieszkam w dużym mieście, chodziłam do
    kilku szkół od kiedy pamiętam nikt nigdy nikogo nie zmuszał do
    chodzenia na religię lub do kościoła, nikt nikogo pod tym kątem nie
    oceniał, nikt nie był nigdy dyskryminowany z powodu tego czy innego
    wyznania, w mojej klasie byli prawosławni katolicy protestanci
    ateiści, w różnych wyznaniach w róznym wieku przechodzi się
    sakramenty, pamiętam jak byliśmy całą klasą na chrzcie 15 letniej
    koleżanki w kościele protestanckim, cała klasa rónież była na
    bierzmowaniu razem z prawosławną wychowawczynią, szanowaliśmy ważne
    dni w życiu kolegów, dalczego ludzie wierzący są przez Was
    demonizowani ?
  • bosman_maly 12.03.09, 16:29
    monika19782 napisała:

    > Chcę zadać pytanie wszystkim zadeklarowanym ateistom, skąd w Was
    > tyle pogardy dla ludzi wierzących,
    Pogarda? Wyssałaś to z palca.

    >od kiedy pamiętam nikt nigdy nikogo nie zmuszał do
    > chodzenia na religię lub do kościoła, nikt nikogo pod tym kątem nie
    > oceniał, nikt nie był nigdy dyskryminowany z powodu tego czy innego
    > wyznania,
    To twoje doświadczenia. ZOstało jesze ca. 6 mld innych wspomnień.

    > w mojej klasie byli prawosławni katolicy protestanci
    alczego ludzie wierzący są przez Was
    > demonizowani ?
    Nie są. Dlaczego ludzie niewierzący są przez Was demonizowani?
  • arturkosmal 12.03.09, 16:30
    Moze na zasadzie reakcji ?
    Widzisz, ludzie wierzacy to nie bukiecik fiolkow, nie kochaja wszystkich dokola.
    A dzialalnosc misyjna i ewangelizacja na pewno nie jest przejawem szacunku do
    odmiennych wierzen. Wiec skoro osoby religijne nie szanuja przekonan innych,
    tylko daza (w roznym stopniu) do narzucenia swoich przekonan, to czego moga
    oczekiwac w zamian ?


    --

    Ludzie religijni są odporni na racjonalne argumenty. Inaczej nie byliby religijni.
  • magdalaena1977 12.03.09, 17:25
    arturkosmal napisał:
    > Widzisz, ludzie wierzacy to nie bukiecik fiolkow, nie kochaja wszystkich dokola .
    Ale starają się i dążą do tego.
    --
    Magdalaena
  • tomasz.szynkiewicz 12.03.09, 16:07
    Moi rodzice, a właściwie matka próbowała mi wmusić wiarę katolicką, od dziecka
    nie lubiłem kościoła, bo było nudno, a gdy zacząłem dorastać nie widziałem
    odpowiedzi na moje pytania ani logiki w tym w co zapisane w biblii i tym co
    ksiądz mówi. Uznałem że to nie ma sensu, tym bardziej uważałem to za hipokryzje
    im bardziej zagłębiałem się w historię religii katolickiej... Muzułmanów się
    potępia bo zabijają "niewiernych". Pomysł stary bo wymyślony przez katolików,
    ale czym jest kilka tysięcy ludzi którzy zginęli w WTC, czy dziennikarze którzy
    giną w Iraku, Pakistanie itp przy mordach katolików. Płonące wioski, inkwizycja,
    wypędzenia, upokorzenie całych rodzin. Setki tysięcy ludzi którzy zginęli w imię
    katolickiego boga, a wszystko pod przewodnictwem i za błogosławieniem papieża.
    Moje dziecko będzie od początku miało świadomość z czym ma do czynienia i od
    momentu gdy zacznie zadawać pytania będzie otrzymywać odpowiednie odpowiedzi.
    Nie o tym jaki bóg jest miłościwi i jak to papież Polak pomagał biednym, ale o
    tym jakich mordów dopuszczał się kościół katolicki i jak ogniem i mieczem
    rysował krwawą ścieżkę do władzy i trzymania ludzi za mordę i o tym jak każdy
    rodzi się równy ale jeden nie ma nóżki, drugi ma bogatego tatę, a trzeci ma
    mukowiscydozę. Może i zdanie mam kontrowersyjne. Może się komuś nie podobać.
    Obojętne mi to. Zapraszam do zapoznania się z historią i obejrzenia TV raz na
    jakiś czas, średnio kilka kilkanaście razy w roku słychać co księża z dziećmi
    wyprawiają, albo jak pod młotek idzie ziemia która dostali od państwa za darmo.
  • jacgg 12.03.09, 16:31
    Właśnie, panie Tomku!

    Kościół panujący w tym kraju kradnie, zawłaszcza publiczne dobra! Szczególnie
    skandaliczne to było w latach 90-tych, kiedy na przykład rekompensowano
    katolickiej mafii konfiskaty króla pruskiego z XVIII wieku !!! (pierwszy
    przykład z brzegu: barokowy pałac z wielkim ogrodem w Rudach na Śląsku oddany ZA
    DARMO, w efekcie do dziś pół-ruina, zamiast np. hotelu czy centrum
    konferencyjnego) O tym, co np. w Krakowie się wyrabia - nawet nie wspominam.

    Akurat wrogość do muzułmanów podsycają obecnie najbardziej dwa zjawiska:
    fundamentalizm muzułmański (takie same oszołomstwo religijne, jak nasze rodzime
    - a nawet dużo gorsze), propaganda izraelska żywotnie zainteresowana w tworzeniu
    i podsycaniu atmosfery wrogości między Europą, a Bliskim Wschodem, czy szerzej
    cała polityka Izraela/USA wobec Bliskiego Wschodu - generująca międzynarodowy
    terroryzm. Te dwa zjawiska wzajemnie się napędzają i podsycają wspomnianą nienawiść.
  • 4g63 12.03.09, 16:57
    wierzcie sobie w co chcecie, ale wara od moich dzieci i moich podatków!!!!!!!!!
  • arahat1 12.03.09, 16:58
  • patman 12.03.09, 16:58
    Później z tej wiary wyrastają. Niestety, z wiary w Boga nie mogą wyrosnąć, bo KK skutecznie dba o indoktrynację.

    --
    Nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne
  • werbownik 12.03.09, 17:00
    Przede wszystkim nie mozna dziecku zabraniac uczestniczenia w tych wszystkich
    obrzadkach w ktorych uczestnicza rowiesnicy. Od czasu do czasu mozna wybrac sei
    z nim do kosciol - ale bez przesady. Nalezy pamietac, ze tu nie chodzi o nasze
    ambicje, lecz o to by przyszly obywatel nie byl wyznawca zabobonu oraz
    narzedziem kleru.

    W domu nalezy dbac o to by dziecko slyszalo niepochlebne opinie o religii,
    klerze i wierzacych - te nalezy dozowac. Dobrze na samopoczucie robia przerozne
    religijne dowcipy.

    Postepujac jak wyzej nie spowodujemy wyobcowania dziecka ze srodowiska a na
    dluzsza mete mamy niemal zagwarantowanego ateiste, w kolejnym pokoleniu.

    Walenie glowa w mur pozostawmy baranom.
  • jabba25 12.03.09, 17:03
    > Ciesze
    > sie ze dali mi swobode wyboru i kiedys ich tez nawroce smile

    Cieszysz się że rodzice dali ci swobodę wyboru i szanują twoje przekonania, ale
    sam nie masz zamiaru szanować ich poglądów i planujesz ich nawracać? Aha, spoko.
    Typowe.
  • straszna.dziwka 12.03.09, 17:05
    Widac nauka poszla w las. Rodzice, dajac Ci swobode, chcieli nauczyc Cie
    szacunku dla przekonan innych, a Ty pierdzielisz tu cos o nawracaniu ich. Sama
    koncepcja nawracania to skrajny imbecylizm. Nie mozna kogos nawrocic. Albo ktos
    w cos wierzy szczerze i z glebi serca, i nie potrzebuje do tego zadnego
    namolnego nawracania, albo nie wierzy, i raczej nie uwierzy pod Twoim wplywem.
    Najwazniejsze, to byc sczerym wobec samego siebie. Nic gorszego niz wszyscy ci
    farbowani pseudokatolicy wierzacy na zapas, na wszelkiwypadek, ze strachu, bo
    wypada wierzyc, bo nie wypada nie wierzyc, a bo to, a bo tamto i siamto. To
    smutne, ze w swojej nieskonczonej madrosci katolicki bog nie wspomnial w swoich
    przykazaniach o kipokryzji i zaklamaniu. O ile mi wiadomo, zydowski i islamski
    bog tez sie w tej materii specjalnie nie wysilil.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.