Dodaj do ulubionych

dzieci niedojrzałe emocjonalnie

19.04.09, 15:33
mój syn (IV kl) jest bardzo rozkojarzony na lekcjach, nie słucha, co mówi
nauczyciel, błądzi myślami, w konsekwencji w domu musi poświęcać dwa razy
więcej czasu na naukę niż rówieśnicy, którzy więcej zapamietują z lekcji (jest
tym rozgoryczony);wielkim problemem jest pamiętanie o pracach domowych,
zajęciach dodatkowych itd.; ma wśród nauczycieli opinię bardzo sympatycznego
luzaka.

wydaje mi się,że kłopoty szkolne mojego dziecka są związane z jego
niedojrzałością emocjonalną w stosunku do wieku (jest po prostu jeszcze bardzo
dziecinny)

czy ktoś z was ma podobne problemy? jak pomóc dziecku być dojrzalszym,
pamiętać o swoich obowiązkach, walczyć z ''roztrzepaniem''



Edytor zaawansowany
  • 19.04.09, 18:39
    Ja nie byłabym pewna, czy to oznaki niedojrzałości, czy raczej
    początków dojrzewania.
    Bo ja mam wrażenie ze to z wiekiem sie pogłębia - w pierwszej klasie
    zero problemów, w drugiej też, w trzeciej jako tako, a potem coraz
    gorzej.
  • 19.04.09, 19:13
    jestem zaskoczona, bo w ogóle nie pomyślałam, że to już może być dojrzewanie;
    początkowo upatrywałam powodów w stresie związanym z przejsciem do 4 klasy,
    większą ilością przedmiotów i zajęć pozalekcyjnych, ale ten czwartoklasowy szok
    coś mi za długo trwa...
  • 19.04.09, 19:48
    Przeczytalam twoj post parokrotnie i przyznaje z pokora, ze nie mam
    pojecia o co ci chodzi. Masz najnormalniejszego 11-latka pod sloncem.

    na wielki plus trzeba mu zapisac :
    > ma wśród nauczycieli opinię bardzo sympatycznego luzaka.


    piszesz:

    > wydaje mi się,że kłopoty szkolne mojego dziecka są związane z jego
    > niedojrzałością emocjonalną w stosunku do wieku .

    Bzdura. On dopiero za pare lat, jako nastolatek w sile swojego
    nastoletniego wieku dopiero ci pokaze przepiekna mieszanke
    dojrzalosci z najglebsza chwilowa durnowatoscia. Wtedy sie nie
    zalamiesz, bo teraz powolutku nabierasz doswiadczenia


    > (jest po prostu jeszcze bardzo dziecinny)

    Bo ma nadal do tego swiete prawo wink

    > jak...pamiętać o swoich obowiązkach, walczyć z ''roztrzepaniem''

    Umiejetnie zachecac, dawac pole do popisu, pomagac, wspierac,
    lechtac ambicje, chwalic na kazdy objaw wysilku, zyczliwie dac
    momentami poniesc konsekwencje i tak dalej.....
    A roztrzepanie jest genetycznie wink Po kims syn to ma. raczej trudne
    do zwalczenia przed 50-rokiem zycia....jesli wogole
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 19.04.09, 19:54
    Dla mnie absolutna norma. No i sporo dzieci nie uwaza na lekcjach
    nie dlatego, ze sa niedojrzałe, tylko dlatego, ze lekcje są nudne. I
    jest ich za duzo Sprobujcie, dojrzałe kobiety, wytrzymać sześć
    godzin prelekcji na różne tematy w penym skupieniu, a pogadamy.
    Mnie wystarczy referat na dwugodzinnym zebraniu, zeby "odjechać z
    myslami w dal, a dojrzala jestem wrecz nadmiernie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 19.04.09, 20:11
    smile
    Verdana, jestes nad podziw dojrzala, ja odjezdzam juz po 10 minutach
    jesli ktos nudzi.
    Takie rozkojarzone typy po prostu nie traca cennego czasu, kiedy im
    ktos go chce bezczelnie krasc. wink
    --
    po prostu, prosto z mostu....
  • 20.04.09, 11:20
    > mój syn (IV kl) jest bardzo rozkojarzony na lekcjach, nie słucha,
    co mówi
    > nauczyciel, błądzi myślami,

    a jak tak z innej beczki - czy dziecko moze ma jakies problemy
    zdrowowtne? Sprawdzalas - wyniki, morfologia, etc. Moze ma jakas
    robaczyce?

    czy dajesz mu jakies suplementy? Typu Omega 3 i 6, magnez, zelazo
    etc.

    zgadzam sie a propos nudnych lekcji - to jest fakt. Ale moze tez byc
    cos ze zdrowiem - np. niedobor czegos tam.
  • 23.04.09, 16:02
    Zaalarmowana Waszymi postami pobiegłam młodemu robić badania, wszystko w normie
    ; pediatra stwierdziła, że syn ma zbyt dużo zajęć pozalekcyjnych i będzie
    rozkojarzony

    z drugiej strony, czy to za wiele: dwa razy w tyg. muzyczna (ćwiczy na pianinie
    45 min. dziennie), raz/tyg. lekcja breakdance - godzinę, trening piłkarski w 2
    razy/tyg. (sobota i czwartek), lekcje matematyki - raz 45min., angielskiego uczę
    go sama od czasu do czasu, ma czas na spotykanie się z kolegami, jazdę na
    rowerze rolkach itp.

    syn nie chce zrezygnować z niczego oprócz matematyki, ale na to ja się nie godzęsmile))

    wielu rówieśników ma więcej zajęć... a Wasze dzieci? ile mają zajęć dodatkowych?
  • 23.04.09, 17:22
    jankomama napisała:

    > wielu rówieśników ma więcej zajęć... a Wasze dzieci? ile mają
    zajęć dodatkowych
    > ?

    Średni syn trening piłki noznej 2-3 razy w tygodniu, ale to raczej
    nie jest zajecie wymagające skupienia i wyciszenia smile
    Córka SKS raz w tygodniu i kółko plastyczne, ale to ostatnie to
    właściwie jakby dodatkowa lekcja, tuż po zajęciach, w szkole.
    Najstarszy nigdzie nie chodzi, chodził na kółko angielskiego, ale mu
    sie znudziło.

    Wszystkie te zajęcia są bezpośrednio po szkole i przeważnie w
    szkole (poza treningami piłkarskimi w okresie wioseno-jesiennym).
    Popołudnia mają wolne.



    > syn nie chce zrezygnować z niczego oprócz matematyki, ale na to ja
    się nie godz
    > ęsmile))

    A czemu? Jest mu to niezbędne jako korepetycje?

  • 23.04.09, 23:22
    > ; pediatra stwierdziła, że syn ma zbyt dużo zajęć pozalekcyjnych i będzie
    > rozkojarzony

    i ma rację

    > z drugiej strony, czy to za wiele:

    za wiele, jak masz wątpliwości co do tego, to porozmawiaj z dobrym psychologiem
    dziecięcym

    > wielu rówieśników ma więcej zajęć...

    a jakie to ma znaczenie dla indywidualnego przypadku Twojego syna? Żadne. I ja
    bym tego za wzór do naśladowania nie polecała.

    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • 07.05.09, 11:40
    Gdy przeczytałam Twój pierwy post miałam wrażenie że to ja go
    napisałam. Mój syn również chodzi do IV klasy, ma ogromne problemy z
    koncentracją (od każdego nauczyciela na konsultacjach to słyszę, że
    się wyłącza w czasie lekcji, zapatrzy w okno itp). Pani od przyrody
    nawet stwierdziła że jest niedojrzały emocjonalnie, że w stosunku do
    swego wieku jest bardzo dziecinny. Jak coś wie to pierwszy wyrywa
    sie do odpowiedzi i nie czeka aż zostanie poproszony tylko od razu
    mówi, odpowiada za kolegów, nie potrafi rozgraniczyć co jest
    bardziej, a co mniej ważne, byle "pierdoła" potrafi go rozproszyć.
    Często nie ma notatek w zeszycie, ponieważ nie zdążył przepisać lub
    się pogubił, bo akurat się zamyślił. Poza tym fatalnie i wolno
    pisze, ale ma zaświadczenie z PPP o dysgrafii. W poradni, gdy był
    badany 1,5 roku temu nie stwierdzono żadnych odchyleń, wszystko było
    w porządku, oprócz charakteru pisma (ortografia, czytanie ok). A
    jeśli chodzi o roztrzepanie, to faktycznie chyba jest to trochę
    dziedziczne i niestety akurat to odziedziczył po mnie. Mój syn nie
    ma aż tylu zajęć tylko 2 razy w tyg po 1,5 godz breakdance i raz w
    tyg. angielski, raz w m-cu wykłady w DUD. Więc chyba się nie bardzo
    przemęcza, fakt bardzo dużo czasu spędza na dworze na rowerze, ale
    dopiero po odrobieniu lekcji (chociaż na drugi dzień okazuje się że
    dostał jedynkę za brak pracy domowej-sprawdzam zeszyty książki, ale
    on zapomina, lub nie ma czasu zapisać co jest zadane). Nie wiem jak
    do niego trafić i jak mu pomóc z tym zapamiętywaniem, dużo
    rozmawiamy, widzę że się stara, ale twierdzi że jest to silniejsze
    od niego, on nawet nie wie o czym na tych lekcjach myśli. Od
    wczoraj stosuje tabletki "galomega formuła IQ" zobaczymy jakie będą
    efekty. A dzisiaj zebranie i konsultacje, ciekawe co usłyszę. Na
    szczęście nauczyciele go lubią, uważają że jest przefajny
    (określenie polonistki i stwierdziła że prywatnie to jet jej
    ulubieniec). Historyczka również użyła określenia typu sympatyczny
    luzak (dlatego czytając Twój post myślałam że piszesz o moim synu).
    Sorki za tak długą odpowiedź. Pozdrawiam i życzę powodzenia, jak
    znajdziesz jakąś skuteczną metodę to daj znać.
  • 07.05.09, 17:17
    w 4 klasie to normalne, moje dziecko też takie. Kolejne, to już się
    przyzwyczaiłam.

    Zmroziła mnie ilośc dodatkowych zajęć. Mój ma tylko angielski i
    jęczy, że za dużo. Woli się pobawić z rodzństwem, pobawić na
    podwórku i tyle. A na rozkojarzenie, to my rodzice pomagamy,
    pilnujemy, zmuszamy do dzwonienia po kolegach i dopytywanie się o
    zadanie domow, bo dziecko zwykle nic nie wie...
    ale z tegosię wyrasta, wiem po starszych dzieciach, szok 4 klasy
    mija, jeśli rodzice pomogą wyrobić nawyk odrabiania zadań domowych i
    co najtrudniesze w przupadku mojego dziecka- powtórki przed lekcją,
    jeśli nawet nie ma być sprawdzaianusmile
  • 07.05.09, 23:33
    a mnie się z Waszymi postami skojarzył artykuł z Nesweeka, który ukazał się Jakiś czas temu (tytuł "Upadek Tomka Sawyera" - może jest jeszcze gdzieś na ich stronach internetowych). I tam piszą wyrażnie psycholodzy, że polska szkoła jako sfeminizowana (przedszkola też) preferuje typ uczenia bardziej dla dziewczynek - grzecznych, miłych, ciagle skupionych, podczas gdy chłopcy funkcjonują trochę inaczej, potrzebują więcej ruchu i dlatego częściej bywają rozkojarzeni.
  • 10.05.09, 22:10
    > .... typ uczenia bardziej dla dziewczynek
    > - grzecznych, miłych, ciagle skupionych,

    hahaha smile to moja córka jest chyba chłopczykiem... nie jest
    grzeczna, ani tym bardziej ciągle skupiona...
  • 10.05.09, 11:14
    do echny smile Złotego środka nie znalazłam . codzień sprawdzam wszystkie zeszyty
    w poszukiwaniu brakujących notatek, od razu po lekcjach pytam, co dokładnie ma
    przygotować na każdy przedmiot(wyliczając po kolei przedmioty), dzwoni do
    kolegów w razie luki w pamięci, cały dzień ma rozpisany na kartce i wszystko
    wykonuje chronologicznie i o tych samych godzinach (choć w dzienniku dalej obok
    piątek za wiedzę pojawiają się jedynki za zapominanie, co oczywiście znacznie
    obniża średnią i dzieciak traci na ocenach)

    jeśli masz jakieś własne, skuteczne sposoby, chętnie skorzystamsmile)

    aha, rozmawiałam prywatnie z psychologiem i pani stwierdziła, że jest grupa
    dzieci, w wiekszości chłopców, którzy dopiero póżniej dorastają do obowiązków
    szkolnych np. zaczynają lubić naukę w starszych klasach, czy nawet dopiero w
    liceum. na razie mam się nie martwić, kontrolować i obserwować.

    pozdrawiam
  • 10.05.09, 12:00
    Psycholog ma rację, ale nie do końca.
    Nie jest bowiem prawdą, ze chłopcy później dorastaja do obowiązków
    szkolnych. Dorastaliby w sam raz, gdyby szkoła uwzględnila fakt, że
    nie jest wyłącznie szkołą dla dziewczynek. Wymagania szkoły
    podstawowej są nastawione niemal wyłącznie na typowo "dziewczęc'
    zachowania. Ciszę, spokój, pilność, dokładność, sumienność i
    porzadek. Chłopcy, którzy zapominają, łażą po klasie, biją się na
    przerwach i nie dają się przerobić na osobniki rodzaju żeńskiego są
    przez szkołę oceniani jako "niedojrzali", "nadruchliwi", "słabsi" -
    tymaczasem są po prostu chłopcami.
    Gdyby oceniano w równym stopniu oryginalny szlaczek z trupich
    czaszek, wykonany z pasją, ale niestarannie i sumienny szlaczek z
    identycznych kwiatuszków, chłopcy mieliby od razu lepsze życie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 10.05.09, 22:21
    Matko, gdzie Wy macie te grzeczne dziewczynki, kreślące sumienne
    szlaczki z identycznych (!) kwiatków??? Moja córka i jej koleżanki
    z którymi gada na lekcji i wariuje na przerwach jakoś nie pasują do
    teog opisu... DO zeszytów koleżankom córki nie zaglądam, ale u nie -
    no niestety sttarannych szlaczków nie uświadczysz...
    Wydaje mi się, ze takie sądy, jakie tu są wygłaszane, rykoszetem
    uderzają w dziewczynki. Bo chłopcy moga funkcjonować jako "zdolny
    leń", albo niegrzeczny, ale "przesympatyczny" i wiele im się
    wybacza. No a dzieczynkom - nie uchodzi!
  • 10.05.09, 22:36
    Dziewczynkom "nie uchodzi" zachowanie - zostalam wezwana niegdys do
    szkoly, bo corka podrapala kolege. matki kolegi, ktory wyrawł jej
    przedtem z reki książke i wrzucil do meskiej lazienki - nie wezwano.
    Natomiast naprawdę, system edukacji jest raczej dla dziewczynek - co
    nie oznacza, ze dla 100%. dziewczynik w tym wieku sa na ogól
    spokojniejsze, raczej obmawiaja kolezanki, niż je leja na przerwach,
    częsciej maja uporzadkowane piorniki i ksiązki raczej całe, niż w
    strzepach. (Moja niestety, nie zaliczala się do dziewczynek, ale
    wiekszośc jej kolezanek- tak). Ja zaglądałam do zeszytow, z racji
    dysortografii corki - i zeszyty dziewczynek dalo się rpzepisac,
    chlopcow - nie.
    Nie mowiac o szybszym w tym wieku rozwoju dziewczynek, co powoduje,
    ze program jest dostosowany do ich możliwosci, nie chlopcow.
    Efekt - na zakonczenie roku w 6 klasie z mniej- więcej 80-ga dzieci
    z klas szostych czerwony pasek mialo 35 dziewczynek... i 5
    chlopców...

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 11.05.09, 12:52
    ten artykuł przytoczony przez Otto to włąsnie ten, o którym
    wspominałam. Mowa tam głównie o chłopcach, ale nie ma przeszkód,
    żeby przyjąć, że jest część dziewczynek, które tez się tak zachowują
    i emocjonalnie rozwijają sie podobnie do chłopców - tyle że u
    chłopców wystepuje to po prostu znacznie częściej. I też jestem za
    walką ze stereotypem, że dziewczynka to musi być ugrzeczniona,
    skromna, spokojna prymuska. Nie musi, choć częściej im się to udaje.
  • 13.05.09, 18:26
    ostatnio się dowiedziałam: rozkojarzenie i klopoty z koncentracją mają jakiś
    związek z leworęcznością. muszę na ten temat poczytać. może znacie jakieś
    ciekawe publikacje o leworęczności?
  • 16.05.09, 21:14
    Oj, zanim zabierzesz się za leworęczność nastaw się raczej, że to nie jest
    kwestia koncentracji i rozkojarzenia, tylko pracy i wytrwałości przy
    posługiwaniu się podstawowym narzędziem pracy w szkole, czyli piórem smile
    niestety nie mogę Ci nic polecić, jako leworęczna przypominam sobie swoje
    doświadczenia z dzieciństwa, kiedy co prawda nie chcieli mnie nawracać na prawą
    rękę, ale też nie byłam traktowana wyrozumiale przez nauczycieli (obniżona ocena
    za zamazane literki...)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.