Witaj
przeczytałam Twój pierwszy i ostatni post...
Nie mam takiego problemu jak Ty, mam spokojnego synka, który
skończył 2 latka, ale przychodzi do nas syn sąsiadów, niedawno
skończył 6 lat. Chłopcy bardzo lubią razem sie bawić, rodzice 6
latka wyjechali do pracy za granicę, zostal sam z dziadkami, dlatego
jest u nas b. częstym gościem

Chłopczyk ten był od początku miły
jednak... często bardzo niepokorny w stosunku do mnie lub męża (ale
więcej czasu przebywał ze mną i też lubił "fikać"). Dlatego pozwole
sobie dać Ci kilka rad, które wypróbowałam na tym chłopcu i okazały
sie skuteczne.
Piszesz, że czasami zostawiasz swojego synka z prababcią - może ją
naprawdę bardzo lubić, ale nie słuchac zakazów z powodu np. jej
wieku lub zbytniej łagodności, może nie jest zbyt kategoryczna i
Twoje dziecko to wykorzystuje. Opisałaś tu sytuacje z kałużą - wg
mnie nie było chyba w tym nic złego, że się w niej bawił (i biegał i
chlapał - mój 2 letni synek też tak robi, wrzuca też do nich małe
kamyczki) oprócz oczywiście tych cegłówek (zbyt duże, można nimi
zrobic krzywdę sobie albo komuś). Wiem, babcia prosiła, żeby
wyszedł, ale nie posłuchał i uciekał ana ulicę. Może wyjaśnij
synkowi (i prababci), że takie zabawy, w których może się wybiegać,
wyszaleć są dozwolone, ale pod warunkiem, że będą bezpieczne (np.
nie wybiegamy NIGDY na ulicę, bo tam jeżdżą samochody, nie bawimy
się cegłami i dużymi kamieniami, bo możemy się nimi uderzyć, nie
zbliżamy się do wody (rzeki, stawu), studni itp.) Wtedy może jego
stosunek się zmieni, bo będzie mógł się bawić do woli (więc po co
robić komuś na złość) a Wy będziecie pewni, że mały będzie
bezpieczny. Możesz też powiedziec synkowi, żeby "opiekował się"
prababcią, że jest ona już starszą osobą, a on dużym chłopcem, że
może jej pomagać np. nosić siatki, przynosić warzywa na obiad, podać
jakąs rzecz, pilnować, żeby zbytnio się nie męczyła i nie
DENERWOWAŁA bo ma np. chore serduszko (tylko jeśli rzeczywiście ma -
czasami taka "odpowiedzialność" uczy). Opisałaś też historię
codziennego ubierania się może zagroź, że jak Twój synek się nie
ubierze na czas, to jako karę zafundujesz mu... łaskotki (ale takie
porządne i długie, żeby sie brechtał na cały głos), czasami może po
prostu lepiej jest rozładowac napięcie smiechem i humorem niż np.
groźbą poważniejszej kary (ale nie twierdzę, że nie należy go karać -
do Ciebie należy ocena, jakie zachowania należy karać, z jakich
można pożartować - chodzi mi po prostu o to, żeby zobaczył, że jak
jesteś zdenerwowana, to udaje Ci się zachować spokój, obracasz
sytuacje w żart, może on nauczy się tego samego od Ciebie).
Wiem, że łatwo jest mi pisać, kiedy nie znam takich przypadków, ale
mam nadzieję, że może w jakimś stopniu mogłam Wam pomóc.
Pozdrawiam.