Jestem bezsilna :( Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nawet nie wiem od czego zacząć, bo jestem na skraju wyczerpania nerwowego. Nie
    wiem od czego zacząć ale potrzebuję waszej pomocy, więc postaram się w skrócie
    przedstawić mój olbrzymi problem. Mam synka, dosyć zbuntowanego, bardzo
    żywego, nawet mogę powiedzieć że z małymi przejawami ADHD. W przedszkolu
    ciężko mu wytrzymać w grzeczności cały dzień , prawie codziennie siedzi na
    karnym krzesełku. Jednakże ma to okresowo i czasem potrafi być naprawde fajnym
    spokojnym chłopcem. W domu z nami (nie ma rodzeństwa) jest naprawdę ok, bawi
    sie sam, sprząta zabawki, czasem się buntuje , czasem ma mego humory ale
    potrafimy z tym żyć i zwalczać w zarodku. Ostatnio , odkąd nie chodzi do
    przedszkola jest nawet super. Lubi się bardzo popisywać przed obcymi czego też
    bardzo nie lubię i często na podwórku jest wojna o to , ale dużo z nim
    rozmawiam i czasem do niego dociera że robi źle. Zapomniałam dodać że ma 5
    lat. W okresie wakacyjnym, jeden dzień jest z babcią a drugi dzień z
    prababcią. Z babcią jest tak jak z nami, raczej jest z nią grzeczny ale czasem
    miewa gorsze dni, ale babcia się nie da i czasem go klepnie w dupę lub pośle
    do kąta i jest za 5 min dobrze. Mój problem polega natomiast na tym że moje
    dziecko jest MEGA niegrzeczne z prababcią. Bardzo ją lubi bo wiem o tym ale
    strasznie jej dokucza, nie słucha jej, rozrabia, nie ma do niej za grosz
    szacunku . Nie wiem co robić babcia mu nie potrafi nic zrobić, klapsa mu nie
    da, nie skrzyczy go, a mu sprawia niesamowitą frajdę robienie jej na złość. od
    kilku dni jest u niej niedobry, dziś rano dostał nasze ostatnie ostrzeżenie,
    że jeśli dziś narozrabia albo nie będzie słuchał ostatni raz do niej pójdzie,
    załatwimy mu przedszkole zastępcze ( czego strasznie nie chce) i nigdy więcej
    do niej nie pójdzie. Zabrał wór zabawek, obiecał że będzie super grzeczny i
    posxedł. Dziś z pracy dzwoniłąm do niego 3 razy , ciągle mnie zapewniał że
    jest OK, że rano trochę narozrabiał ale teraz się super bawi. Prababcia także
    telefonicznie to potwierdziła. Przyjeżdzam po małego z pracy, staję na
    podwórku i co widzę - moje dziecko stoi w środku mega wielkiej kałuży, w
    gumowcach ale w wodzie po kolana, calusieńkie mokre,aż do majtek. A babcia,
    coż....babcia stoi przed kałużą i błaga, woła żeby z niej wyszedł. A on patrzy
    się na nią i jeszcze bardziej skacze biega a nawet rzuca do kałuży ogromne
    cegłówki które znalazł na ziemi. Myślałam że źle widzę, wiem że mam żywe,
    energiczne dziecko z mnóstwem głupich pomysłów ale to co widziałam nie
    mieściło mi się w głowie. Zawołałam go , kazałam usiąść na ławce, zadzwoniła
    po męża i kazałam mu natychmiast przyjechać z pracy, nie mógł, ale przyjechał
    jak mu opowiedziałam co zrobiło nasze dziecko. Powiem że niestety ale
    skończyło się laniem bo już nie wytrzymaliśmy. Kazałam mu spakować wszystkie
    zabawki i powiedziałam że jest ostatni dzień u prababci płakał i przepraszał
    ale powiedziałam że zdania nie zmienię. Daliśmy mu szereg kar, zakaz bajek,
    zakaz komputera, zakaz podwórka do odwołania. Zastanawiam się teraz jak
    wytrzymać w konsekwencji w tym co mówiłam. Kary owszem zostaną, ale co ja
    zrobię w poniedziałek. Nie mam go z kim zostawić, muszę go zaniesć do
    prababci. Nie mam na oku żadnej niani , opiekunki a poza tym nie mam na nią
    kasy. Przedszkola też teraz nie dam rady załatwić. Co mam zrobić brak mi sił.
    Mój syn teraz się grzecznie bawi koło mnie, zabrał od prababci wszystkie
    zabawki i teraz świetnie się nimi w domu bawi. We mnie się gotuje a on tak
    jakby nie pamiętał o całym zajściu sprzed dwóch godzin. Pomóżcie mi bo nie
    wiem co robić, jestem załamana, kłuje mnie w sercu i płakać mi się chce że mam
    takie złośliwe dziecko. żadna kara mu nie groźna , ani lanie, ani brak tv i
    kompa . Straszę go że go do lasu wywiozę albo do domu dziecka bo już mam go
    dość. Wiem, nie jest to mądre, ale naprawdę nie mam już siły .
    --
    Pozdrawiam Dorota i Mateuszek
    • Czy to jest żart to co piszesz, a szczególnie Twoje ostatnie 2 zdania ?
      !!!
      W głowie mi sie nie mieści. Idź się lecz kobieto, a dopiero później
      zastanów sie jak pomóc swojemu dziecku, ale najpierw wylecz siebie.
      • zgodzę się z Tobą w 100% ja tez wymagam leczenia. Nie wiem już co robić.
        Konsekwencja w przypadku mojego dziecko niestety nic nie daje. Zabranie
        ulubionej zabawki , zakaz bajek itp, a moje dziecko śmieje mi się twarz, ja
        mówię swoje a on swoje. Ja że się na niego gniewam , a on mi na to że chce jeść.
        Wogóle nie uczy się na błędach i nie jest mu przykro że dostał karę. Jestem
        wyczerpana nerwowo, wiem że źle robię, ale nie wiem już co robić, żeby dziecko
        mnie słuchało.
        --
        Pozdrawiam Dorota i Mateuszek
        • A ja nie rozumiem dlaczego to biedne dziecko nie moglo sie pobawic w
          kaluzy? Glupie zakazy to i glupi bunt.
          • d.o.s.i.a napisała:

            > A ja nie rozumiem dlaczego to biedne dziecko nie moglo sie
            > pobawic w kaluzy?

            Bo babcia zabroniła. Wystarczy.
            (Pomijam fakt, że w istocie biorąc pod uwagę stopień zamoczenia,
            zakaz nie był pozbawiony sensu, ale nawet gdyby był, nie
            pięciolatkowi to oceniać).

            --
            Taki zwyczaj się ustalił,
            Koleżanko i kolego:
            Lepsi są ci, co oddali,
            Niż ci, co nie mieli czego.
        • A jak ma się zachowywać, jeżeli ciągle bez względu na to co robi jest uznawany za niegrzecznego i karany? Jak sama byś się zachowywała wiedząc że już masz opinię kogoś złego, niegrzecznego? Ile kar może być skutecznych?
          Po pierwsze dzieci bić nie wolno! To nie jest kara - Ciebie policjant bije czy dostajesz mandat za złamanie przepisów?
          Zabawa w kałuży to nie dramat - nie znam dziecka, którego nigdy po kałużach nie skakało. Daj mu jakiś dres, kalosze i niech się bawi.
          Cegły odebrać bo niebezpieczne, ale sama kałuża? Coś mu się stanie jak będzie mokry czy ubłocony?
          Zero autorytetu rodziców - tego nie zmienią klapsy, ani lanie. Nie wymusisz na dziecku posłuszeństwa.
          • to nie była zwykła zabawa w kałuży, to było skakanie, bieganie i robienie
            wszystkiego wbrew słowom babci. Udawanie że jej nie słyszy. Uciekał jej nawet na
            ulicę żeby go tylko nie dogoniła i nie zabrała do domu. Czym bardziej go prosiła
            tym on bardziej rozrabiał, skakał i chlapał .... wiem że bić nie powinnam i nie
            biję ale on z naszych słów sobie nic nie robi . czym bardziej jest zły tym
            bardziej jest zbuntowany i czym więcej kar dostaje tym bardziej je olewa.
            Dlatego dostał w dupę bo już nie mamy siły mówić tłumaczyć i prosić, poprostu
            nie mamy....Najgorsze ze problem ten mamy u prababci i w przedszkolu potem my
            sie drzemy on sie denerwuje jest coraz bardziej napięta atmosfera i on jest
            coraz bardziej niegrzeczny i zbuntowany. jak jest sam w domu z nami, jest
            wyciszony, potrafi sie sam ładnie bawić i wykonywać nasze polecenia. czy ja mam
            unikać kontaktu z ludzmi, czy mam go tylko w domu trzymać żeby był grzeczny??
            chyba nie tędy droga prawda??
            --
            Pozdrawiam Dorota i Mateuszek
            • > to nie była zwykła zabawa w kałuży, to było skakanie, bieganie i robienie

              Alez to jest zabawa. Skakanie i bieganie w kaluzy TO JEST ZABAWA. Skoro babcia
              zrobila z tego dramat, dziecko tez zrobilo z tego dramat. Ono nie rozumie
              dlaczego ta zabawa jest zla i skad ta wielka afera. Wiec sie nakrecilo - bo
              zakaz durny. Gdyby babcia pozwolila spokojnie dziecku sie potaplac, poskakac,
              pomoczyc nawet do pasa, obserwowala i dopingowala go do zabawy, to w ogole nie
              byloby calej afery. Oboje mieliby ubaw. A dziecko nie musialoby rzucac ceglowkami.

              Ja przyznam, w ogole nie kumam w czym jest problem.

              Zastanowcie sie moze w jakich sytuacjach uwazacie, ze syn zachowuje sie
              niegrzecznie. Moze nalezaloby troche wyluzowac?
    • Moim zdaniem musisz jednak coś wymyślić, by zapewnić dziecku opiekę, bo do prababci to on nie powinien iść.
      Wcale nie za karę.
      Mały naprawdę nie rozumie, o co wam chodzi.

      1. Ma dopiero 5 lat, jest niedojrzały, niezdolny do wyższych uczuć, do refleksji - w tym wieku to normalne.
      Za to wystarczająco inteligentny, by zauważyć, wyczuć, czyjąś słabość.
      2. Prababcia sobie po prostu nie radzi - musisz się z tym pogodzić.
      Może ze względu na wiek, może z innych powodów.
      3. Wychowanie małego dziecka to nie znaczy karanie go za nieodpowiednie zachowanie, ale niedopuszczenie do niego.
      Czyli opiekun po prostu nie powinien pozwolić dziecku na niegrzeczność, reagować natychmiast.
      4. Prababcia okazuje słabość, dziecko reaguje instynktownie, "pierwotnie" - na zasadzie "kto wypina tego wina".
      Ludzie, którzy pozwalają sobie włożyć kosz na głowę, nie mogą być wychowawcami, niestety.

      Nie miej żalu do dziecka, to tylko dziecko.
      Jak widzisz - z wami, w przedszkolu, jest OK.
      Poszukaj innej opiekunki.
      Pozostawienie go z prababcią, pozwolenie , by mógł rozwijć przy niej najniższe instynkty, może mieć groźne konsekwencje dla jego rozwoju.
      Karanie, bicie, tylko pogorszy sprawę.
      Wychowanie powinno wydobywać z dziecka to, co najlepsze, a nie to, co najgorsze, pierwotne.

      • Dzięki rycerzowa, podniosłaś mnie trochę na duchu. Tylko ja nie mam go z kim
        zostawić , jestem wdzięczna prababci że jeszcze ma siłę i ochotę opiekować się
        moim dzieckiem ale widzę że sobie nie radzi, a ja wyżywam się później na
        dziecku. W przedszkolu mam z kolei skargi bo strasznie się popisuje przed
        dziećmi , ciągle je zaczepia, zmusza do zabawy, a w domu nie ma dzieci i znów
        jest ok. Ale tak być nie może musi mieć kontakt z dziećmi żeby nauczyć się
        pewnych zachowań . Chodzi już jednak przez dwa lata i ciągle są skargi, że na
        wyraz mądry inteligentny ale łobuz i że zaczepia dzieci. jest prowokatorem , no
        i u prababci też chce pokazać co potrafi bo mu zwyczajnie wolno.
        --
        Pozdrawiam Dorota i Mateuszek
        • hm teraz to chyba nie bardzo mozecie go do prababci posłać skoro
          powiedzieliście, ze nie pójdzie z drugiej strony...nie macie wyjścia:
          (
          a do rozsądku i dobrego serca sie nie uda odwołać? że babcia i mama
          przez niego płaczą? a np babcia nie mogłaby dzwonić jak on
          zaczyna "świrować" i któres z was nie dałoby rady telefonicznie do
          okielznać?
          troszkę to rozumię bo mój 2latek zaczyna włazić na glowe mojej mamie
          (która ewidentnie sobie na to pozwala)
          apropo z tym oddawaniem do DD przegięłaś....ale pewnie wiesz
          --
          tiny.pl/dl2v
        • Twoje dziecko najwyrazniej czuje, ze zostalo zaszufladkowane jako niegrzeczne i
          zwyczajnie zle mu z tym i nie wie jak sobie z ta sytuacja radzic. Brakuje mu
          pewnosci siebie, skoro musi zaczepiac dzieci, wymadrzac sie i popisywac przed
          obcymi. To jest proba zwrocenia uwagi pt. "patrzcie, nie jestem taki zly, no
          bawcie sie ze mna, dlaczego sie ze mna nie bawicie", a poniewaz nie przynosi ona
          skutku, to go frustruje, nakreca i ... zaklete kolo. Takie male dziecko nie umie
          sobie radzic z takimi emocjami.

          Moze odpuscie na jakis czas, przestancie go ciagle strofowac, krzyczec na niego.
          Zamiast opieprzac go za kazdym razem po powrocie z przedszkola, czy prababci, ze
          znowu zaczepial dzieci i sie popisywal, moze zagryz zeby i spytaj po prostu jak
          minal mu dzien i czy fajnie bawilo mu sie z dziecmi. Im mniej presji, niezdrowej
          atmosfery tym mniej bodzcow do kolejnych wybrykow.
          • > Twoje dziecko najwyrazniej czuje, ze zostalo zaszufladkowane jako
            niegrzeczne i
            > zwyczajnie zle mu z tym i nie wie jak sobie z ta sytuacja radzic.

            Też odniosłam takie wrażenie.

            Warto spróbować przestać go etykietować. Przestać o nim myśleć w
            sposób negatywny.

            Wiele jego zachowań są dość typowe dla tego wieku. To okres, gdy
            dzieci usiłują "przejąć władzę" - to zupełnie naturalne zjawisko.
            Buntują się, usiłują dokonywać zuchwałych czynów, przeciwstawiać się
            autorytetom. Myślę, że zawsze warto spróbować zrozumieć swoje
            dziecko. Jeśli nie spróbujemy teraz, to kiedy? Gdy będzie jeszcze
            mniej zrozumiałym nastolatkiem?

            Moje dzieciaki uwielbiają kałuże. W tym wieku skoki, bieganie,
            wrzucanie przedmiotów były na porządku dziennym. Przez długi czas
            wysyłając dzieci do teściów, dawałam im dodatkową zmianę ubrań.
            Zresztą moja wspaniała teściowa sama jeszcze nie tak dawno dawała im
            dobry przykład, jak można się świetnie bawić w kałuży wink

            Dzieci potrzebują jasnych granic, ustaleń. Ale w miarę możliwości
            powinny one być dla nich zrozumiałe. Bo co złego jest w kałuży? W
            brudzie? Czasem dobrze jest wyjść im naprzeciw: możesz się taplać w
            kałuży, ale w określonych warunkach (u nas był zakaz włażenia do
            nich, gdy gdzieś szliśmy).

            Tych zakazów powinno być niewiele - łatwiej będzie ich upilnować.

            Moja kuzynka miała nieco podobną sytuację. Młody rozrabiaka
            pilnowany przez babcię, starszą już osobę (wiekowo mogła być już w
            zasadzie prababcią). Nie mogła zrezygnować z tej opieki, zresztą
            mieszkali razem. Niedawno nas odwiedzali. Chłopak ma już 9 lat. Jego
            babcia jest po operacji oka i nie może się schylać, przemęczać.
            Teraz pilnują się "razem". Zapamiętałam, z jaką troską i uwagą
            zapinał jej pasy w samochodzie, gdy odjeżdżali...

            Pozdrawiam
            Jola
          • Polecam książkę "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci
            do nas mówiły" Faber i Mazlish. Życzę powodzenia i dużo cierpliwości.
            Mama trzylatka.
    • Dla dziecka haslo grzeczny-niegrzeczny to nic nieznaczace slowa, on
      nie rozumie, co niegrzecznego jest w zabawie w kaluzy (genialna
      zabawa, swoja droga, a Twoja reakcja - bardzo mocno przesadzona).
      Maluchy potrzebuja konkretow- na przyklad, kiedy wolno, a kiedy nie
      wolno bawic sie w kaluzy (raczje nie wolno w niedzielnym garniturze,
      w drodze do kosciola czy w gosci, wolno, gdy idzie sie pobawic na
      dwor odpowiednio ubrany w kalosze i nieprzemakalne spodnie). Do
      kiedy sie bawimy na dworze, a kiedy dajemy sygnal do powrotu. A juz
      ten spis kar (ciekawe, ile z nich naprawde wcielicie w zycie, a w
      ilu okazecie niekonsekwencje) to zdecydowane przegiecie, zwlaszcza z
      punktu widzenia dziecka, dla ktorego urwaliscie sie z choinki,
      reagujac nieadekwatnie do sytuacji (masa zakazow, bicie????? jako
      efekt swietnej zabawy).
      A prababcia nie pownna sie zajmowac dzieckiem, po pierwsze, juz to
      oswiadczylas dziecku, a po drugie, ma prawo nie miec sily,
      cierpliwosci i zrozumienia dla potrzeb i temperamentu pieciolatka.
      Znajdz nianie, ktora wykaze wiecej zrozumienia dla kaluzowych
      eksploracji dziecka. I kup odpowiednia odziez do tego celu ( w
      Cubus, KappAhl, H&M sa nieprzemakalne zestawy kurtka i spodnie z
      PCV).
    • Super, za zabawę w kałuży dostał: zakaz wstępu do prababci, zakaz
      bajek, zakaz komputera, zakaz podwórka do odwołania. Oraz lanie.
      Poza laniem połowa jest nie do zastosowania - do prababci sami do
      odwieziecie, a jak zrobi raban w domu, to zaraz to podwórko
      odwołasz.
      Sami jesteście impulsywni, zachowujecie się jak wariaci i chcecie
      mieć spokojne dziecko? Niedaleko pada jabłko od jabłoni...
      Co złego jest w popisywaniu się? Że ciebie to denerwuje?
      Przestaniesz na to zwracać uwagę, to i przestanie się popisywać,
      przynajmniej przy tobie. Dzieci uwielbiają się przechwalać i
      popisywać - potem większości z nich to przechodzi. Ale za zachowania
      niebezpieczne dla siebie i innych oraz za bicie/przezywanie
      powinien być ukarany.
      Być może twoje dziecko rzeczywiście jest bardzo żywe, ale czy ten
      bunt nie wynika z nadmiaru zakazów? Nie rób tego, nie rób tamtego,
      nie wchodź w kałużę (dla przypomnienia: dzieci dzielą się na czyste
      i szczęśliwe). Jak mu wszystkiego zabraniasz - to czego oczekujesz?
      I jeszcze nie powinien być złosliwy - po wysłuchaniu litanii kar
      przez 2 dni klęczec przed matką? Dostał lanie, jest zwolniony z
      wyrażania skruchy. I skąd wiesz, że nie załatwisz mu przedszkola?
      Próbowałaś? Ja bym załatwiła - nawet prywatne...
      • Moja rada. Nie rzucaj słów na wiatr. Jeśli wiesz, że nie potrafisz dotrzymać
        słowa to w ogóle takich kar nie dawaj. Na pewno jest coś na czym dziecku zależy.
        Trzeba tylko pogłówkować co to jest. No i chyba za dużo tych kar. Dziecko się
        nie połapie bo wszędzie tylko zakazy, kary. A to, że syna zawieziecie do
        prababci będzie tylko wychowawczym krokiem do tyłu. Dostanie sygnał (pewnie już
        wiele razy tak bywało), że nie należy się za bardzo przejmować waszymi karami.
        Może spróbuj wprowadzić na początek system nagród. Powiedz dziecku, że jak
        będzie grzeczne (nie cały dzień bo to może być na początek za długo, zresztą
        ciężko mu by się było tak cały czas kontrolować) to dostanie nagrodę. Ustalcie
        jaką (może być zabawka, wspólne wyjście, inna atrakcja). System nagród może
        wiele zdziałać. Nie zawsze, ale warto spróbować. Tylko nie mów, że to się nie
        uda bo dobrze znasz swoje dziecko. Trzeba spróbować. Nie wiem co teraz poradzić.
        Jeśli rzeczywiście nie widzisz innego wyjścia jak zawiezienie dziecka do
        prababci to tak zrób. Nie koniecznie od razu musicie ustalać, że będzie tam cały
        dzień grzeczny. To może być niewykonalne. Ustalcie np, że coś zrobi z prababcią
        wspólnie dla ciebie (wiadomo, że w tym czasie pewnie będzie grzeczny). W pewnym
        sensie musicie zrobić wspólne ustalenia z prababcią. Ona musi w tym
        uczestniczyć. Uświadom jej, że chodzi o dobro twojego dziecka. Może niech ona
        jeśli potrafi nagradza go. Np jak widzi, że przez jakiś czas jest grzeczny to
        niech go pochwali, nagrodzi jakimś smakołykiem. Karać trzeba umieć i jeśli ktoś
        tego nie potrafi to niech lepiej nawet nie próbuje.
        KONSEKWENCJA przede wszystkim. Zawsze najpierw pomyśl a dopiero potem powiedz.
        Najlepiej dać najpierw ostrzeżenie (jasno i wyraźnie tak, żeby dziecko
        zrozumiało o co nam chodzi) i w razie gdy dziecko nas nie posłucha dopiero
        spełnić naszą obietnicę. I dotrzymać słowa
        • Ale przede wszystkim należałoby zdefiniować, co to znaczy być
          grzecznym... Czyli nie robi sięsadi tu lista, byle nie za długa)
          Dozwolone jest: (np. lista, ale długa). Bo jeśli okaże się, że syn w
          swoim pojęciu będzie grzeczny, a dla babci czy prababci grzeczny
          pięciolatek to taki, co cały dzień szydełkuje, po drzewach nie
          chodzi i nie paprze w błocie etc.- to bycie grzecznym jest totalnie
          niewykonalne i lepiej od razu być niegrzecznym...
    • Z twojego postu wynika, że okropnie wychowujecie normalne dziecko, pewnie
      wkrótce przestanie być normalne. Aż żal czytać.
    • a może zamiast tych kar, nakazow, zakazow to jakaś nagroda za dobre
      zachowanie. No i wreszcie czas zrozumieć, że żadnym laniem, klapsami
      dziecka sie nie wychowuje. Popracuj nad sobą, mówię zupełnie
      powaznie, dziecku odpuść, bo robicie mu krzywdę. Niech gania w
      kałuży, jest ciepło, nic mu nie będzie. Stosuj nagrody, zrezygnuj z
      kar, a bardzo szybko będą efekty. No i wymagaj rzeczy stosownych do
      wieku.
    • Wiecie, ale Dorota podejrzewa,że mały do tej kałuży wszedł z czystej
      złośliwości,ot, żeby podrażnić się z prababcią.
      Dorośli zazwyczaj podejrzewają dzieci,że wszystko robią "na złość", nawet
      przewracają się i nabijają sobie guzy.

      Rodzice popełniają błąd, grożąc czymś, czego i tak nie spełnią, np. że nie
      pójdzie już do prababci.
      Wobec dziecka (szczególnie wobec dziecka) nigdy nie można robić z gęby cholewy.

      Łatwo powiedzieć,że dziecku należy pozwolić na niegrzeczność.
      W razie czego wszyscy reagują oburzeniem,że dzieciak rozpuszczony, niepoprawny,
      niesubordynowany, niewychowany.
      Szczególnie panie z przedszkola.

      Tymczasem Dorocie trafił się ciekawy i fajny rodzaj dzieciaka - typ niezależny,
      przywódczy. To jest wielka odpowiedzialność ale i frajda wychowywać takie dziecko.
      A co się dzieje? Ona ma być GRZECZNY, tzn. ma być cicho, ma być posłuszny,robić
      co mu każą.Jak nie - to na karne krzesełko, do kąta albo klaps.
      Czyli totalne stłamszenie.
      Gdzie chłopiec może porządzić? U prababci. Może się wyżyć wobec istoty słabszej.

      Nie jest dobrze, gdy typ przywódczy jest tłamszony, uciszany na siłę, karany za
      swój charakter, a swoją władzę może okazać tylko wobec kogoś bezbronnego.

      Dorota - twoje dziecko nie będzie pokornym popychadłem, "ideałem" bez życia i
      charakteru. Na całe szczęście.

      1.Może porozmawiasz z jakim specem od wychowania o tym, jak wychowywać takie
      dziecko, jak go uczyć wpływania na ludzi szanując ich? Bo większość ludzi
      (dzieci też) lubi, jak ktoś nimi kieruje, ale domaga się szacunku. Tego małe
      dziecko nie wie, to trzeba wyćwiczyć.
      2. Przestań się przejmować krytyką pań z przedszkola, przestańcie non stop
      krytykować wasze dziecko. Nauczcie się jakoś inaczej wpływać na niego, niż przez
      łamanie go.
      3. Jeśli naprawdę musi być z prababcią, spróbuj nowatorskiej metody - niech
      robi , co chce, byle nie wyczuł,że ktoś go do czegoś zmusza, bo wtedy zrobi na
      przekór. Moje doświadczenie mówi,że gdy buntowniczy małolat widzi,że nikt go nie
      ogranicza, szybko robi, co trzeba.
      Na przykład, dzieci nie powtarzają brzydkich wyrazów, jeśli nie robią one
      wrażenia na otoczeniu, jeśli nikt się nie gorszy, nie oburza, nie karze za
      brzydkie wyrazy. I sam ich nie używa.

      Oczywiście, wszystko przy poszanowania zasady bezpieczeństwa dziecka, ale o tym
      prababcia na pewno wie i do niczego złego nie dopuści.
    • orota- po pierwsze usiadz, naspokojnie porozmawiaj z dzieckiem. Powiedz ze cie
      ponioslo i odwolujesz kary.

      Po drugie- nie dawaj sie poniesc emocjom. Przypuszczam ze zrobilas taka afere bo
      bylas swiadkiem bezsilnosci prababci w polaczeniu z kompleksami zwiazanymi z
      dzieckiem- tez tak mam, ale staram sie eliminowac.

      po trzecie- co proponuje mu prababcia w ramach opieki? Bo ja zauwazylam ze jak
      zostawiam dziecko z nudnym opiekunem to ono po prosyu organizuje sobie rozrywki
      wlasne.

      Po czwarte- tak, 5 latki sie nie sluchaja, udaja ze nie slysza i sprawdzaja
      gdzie sie moga posmunac- jak widac daleko. To czy on w tej kaluzy i czy tak
      wolno to problem 2 rzedny- ja osobiscie tez nie lubie dzieci na podworku w
      kaluzach- czysta kaluza w lesie to co innego, a taka podworkowa z benzyna i
      szklami brrr. Sek w tym ze taki nakaz trzeba umiec wyegzekwowac.

      Po piate- twoje zachowanie, to upominanie, dzwonienie wraz z wiszacymiu nad
      glowa konsekwencjami to w przypadku mojego syna gwarancja ze bedzie wyjatkowo
      niegrzeczny. Nie wytrzymuje napiecia.
      --
      opsesyjna.blox.pl/html
      przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
      następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
    • A może Twoje dziecko nudzi się u prababci i dlatego samo sobie
      wymyśla zabawy? to takie pierwsze skojarzenie, a drugie - nie za
      dużo tych kar? Może pomyślelibyście nad systemem nagród
      (niekoniecznie rzeczowych)? Wiem, że po pracy człowiek najchętniej
      odpocząłby od innych, ale na przykład gra w piłkę z tatą po powrocie
      od babci po "dobrym dniu", a nawet nagroda za same starania byłaby
      niezła. A z tą kałużą...cały dzień się starał i na koniec nie
      wyszło...i znowu kara...postawcie się w jego sytuacji.
      Jeśli dziecko ma cechy przywódcze, to można "powierzyć mu opiekę"
      nad prababcią, oczywiście na miarę jego możliwości, na pewno poczuje
      się ważny i doceniony.
      • A ja się obawiam, że problem jest powazniejszy i nie dziecko tu jest
        niegrzeczne.
        Z tego co napisalas i Wy i babcia wychowujecie dziecko karzac je w
        sposób dość drastyczny za każde przewinienie. Babcia "sobie radzi"
        bo leje w tylek i stawia do kąta - co moim zdaniem oznacza, ze sobie
        kompletnie nie radzi. Wy sobie radzicie rzucajac niewybaczalne
        groźby - bo powiedzenie dziecku, ze sie je zostawi czy odda może
        zniszczyć na zawsze poczucie bezpieczeństwa dziecka i klopoty, jakie
        wynikna z tego sa nieporownywalne z tym,z e pieciolaek zamoczył sie
        w kałuzy. słowem - nie tolerujecie normalnych zachowań dziecka,
        wymagacie bezwzględnego posluszenstwa i egzekwujecie je terroryzując
        dziecko. przypuszczam, ze dziecko boi sie i Was i babci. natomiast
        nie boi się prababci (i chwala jej za to) i wykorzystuje te dni na
        to, by stac się przejsciowo normalnym, beztroskim pieciolatkiem,
        ktory jak 90% dzieci w tym wieku wlazi do kałuzy i nie wychodzi
        karnie na pierwsze wezwanie.
        wasze dziecko bedzie coraz starsze - jak wyegzekwujecie
        posluszenstwo od nastolatka? lejac go pasem, czy strasząc? nie
        dziecko tu powinno zmienić zachowanie, a Wy - bo lada moment albo
        zastraszycie dziecko, albo wyrwie się Wam spod kontroli i poszuka
        sobie takiego miejsca, w ktorym bedzie się czuł bezpiecznie - jak u
        prababci - i tam zacznie szaleć.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • Widzę, że sporo osób krytykuje autorkę postu co jest absurdem. Nie
          znamy dziecka i tak naprawdę nie wiemy jak faktycznie się
          zachowuje. Z postu ewidentnie wynika, że rodzice sobie nie radzą z
          zachowaniem dziecka. To co niektóre osoby piszą i z czym również
          się zgadzam, że większość dzieci wchodzi do kałuży i się chlapie
          czerpiąc z tego niesamowitą frajdę to jedno ale z opisu autorki
          postu wynika jednak, że prawdopodobnie wystąpił jakiś błąd w
          metodzie wychowawczej dziecka i nie widzę potrzeby atakowania matki
          i usprawiedliwiania dziecka. Cóż wydaję mi się, że może powinnaś z
          dzieckiem udać się do jakiejś poradni. Może w wyniku rozmowy z
          fachowcem oraz na podstawie obserwacji dziecka będzie mógł Wam ktoś
          coś doradzić i pomóc. Pozdrawiam zuzka
          • Autorka postu pisze równiez z aprobta o laniu dziecka i straszeniu
            go wyrzuceniem z domu. Jesli to nie zaslguje na dezaprobate, to
            naprawde nie wiem co zasługuje... Nie ma co zastanawiać się jaki
            błąd wystapil w wychowani, kiedy wynika, ze dziecko jest
            systemaytycznie karane i zastraszane i slucha doroslych tylko wtedy,
            gdy grozi mu surowa kara - innych błędow nie potrzeba.
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • Ja chciałam tylko napisać, że zdarzają się dzieci trudne i
              doprowadzające do szału. Nie piszmy Dorocie jakie jej dziecko jest,
              bo nie wiemy. Sama mam takie dziecko, na które tłumaczenie, prośby,
              łagodne traktowanie w złej chwili nie skutkują.
              Moje dziecko doprowadzało do białej gorączki doświadczone matki
              idealnie wychowanych dzieci albo moją koleżankę, też matkę trójki
              dzieci, przy okazji panią pedagog. Sama robiłam rzeczy straszne,
              których do końca życia będę się wstydzić.
              Ale to nie jest dobra droga. Naprawdę lepiej jest panować nad
              własnymi nerwami i reakcjami, być konsekwentnym, bo dziecko może
              sobie nie radzić, ale my powinniśmy przynajmniej świadomie się
              starać.
              • Ależ z postu wcale nie wynika, ze jest to "trudne dziecko".
                przeciwnie - w domu raczej nie ma z nim wiekszych klopotów. U babci
                także.
                Kłopoty sa tylko tam, gdzie nie ma straszenia i bicia. A to daje do
                myslenia.
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • hankam napisała:

                > Ja chciałam tylko napisać, że zdarzają się dzieci trudne i
                > doprowadzające do szału.

                NIE MA dzieci trudnych. Jezęli mowimy o własnych dzieciach.
                Dzieci, nasze, sa zwierciadłem nas, rodziców. Więc, zanim damy klaps dziecku, i
                zaczniemy narzekać, ze moje dziecko jest trudne itp zastanowmy się, czy z nami
                jest wszystko w porzadku. Ok? I TO jest punkt wyjscia do rozwiązania problemu. W
                innym przypadku, przerzucając odpowiedzialnośc na dziecko, skończy się tak, że
                "jacy to my, rodzice, jestesmy wspaniali, a dziecko to wyrodek jakiś".
                Sam z siebie wyrodek? sam z siebie taki owaki? Ot, taki się urodził, aby tylko
                dowalić swoim starym,na złość! nie?
                Kurdę, ludzie, myslcie trochę, skoro juz podjęliście decyzję by mieć dziecko.
                • Są trudne dzieci. Bez przesady - dziecko to nie czysta karta, z
                  ktorej kazdy rodzic moze zrobic co chce. Wystarczy miec więcej niz
                  jedno dziecko, aby się o tym przekonać.
                  Nie oznacza to przerzucania winy na dziecko, tylko stwierdzenie
                  obiektywnego faktu, ze czasem jest niezwykle trudno wychowac jakies
                  dziecko i nie dziecko - ale i NIE rodzice sa temu winni.
                  Tyle, ze opisane dziecko wcale na trudne nie wygląda.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • Verdano, oczywiście, ze rodzic nie może zrobić z dzieckiem co chce. W sensie -
                    czystej kartki zapelnić. Ale dziecko jest w tym sensie czystą kartką, ze
                    wsiorbie wszystko. Gąbka. Nawet tego, czego bysmy sobie nie zyczyli. Więcej
                    widzi, więcej wie, niz my, rodzice. Oczywiscie, glupio mi Tobie to mówić, jako
                    kobiecie bardziej doświadczonej, tym niemniej, ja też jedynaczką nie jestem i
                    miałam okazję poobserwowac pewne rzeczy.
                    Jeżeli rodzic ma zrobiony porządek ze sobą ( jakos w miarę przynajmniej), to z
                    własnym dzieckiem kłopotow mieć nie będzie.
                    Kiedyś, jak pracowałam w dość znanej w Polsce rodzinie, z dzieckiem, to matka
                    non stop powtarzala do swojej, wtedy 10 letniej córki"abys cudze dzieci uczyła".
                    A miała córke naprawdę wspaniałą. A że starzy mieli ze soba kłopot....no to juz
                    nie dziecka sprawa. Ale na dziecku sie to odbijało.
                    Ja miałam, siłą rzeczy to szczęscie, tak- szczęście - aby cudze dzieci uczyć.
                    Stąd twierdzę, nie ma trudnych dzieci, ale są trudni rodzice.
          • Ja bym nie tyle krytykowała autorkę wątku , co stwierdziła, że z
            dzieckiem sobie rodzice po prostu nie radzą, a sposoby, jakie
            stosują doraźnie tak naprawdę nie sa żadnymi metodami wychowawczymi.
            Być może to dziecko rzeczywiście jest ''trudne'' i należy poszukać
            fachowej pomocy, a raczej należało zacząć już wcześniej. To, że
            dziecko najbardziej rozrabia przy osobie najsłabszej jest logiczne,
            aczkolwiek autorytet rodzicielski praktycznie tu nie istnieje.
            Pewnie miałam wybitnie grzeczne dzieci , ale w wieku 5-ciu lat
            dokładnie pamiętały , że idac do babci słuchamy babci, a idąc do
            przedszkola- pani. No, i moje z tych nielicznych, które na pierwsze
            polecenie wylazłyby z tej kałuży.
            Cały problem polega na tym, że jeśli rodzice nie potrafią sobie
            poradzić z dzieckiem, to dziecko tę niemoc rodzicielską czuje i w
            zasadzie, to ono czuje się też niepewnie. Lanie tu nic nie da, tym
            bardziej straszenie dziecka. Po prostu od małego należy dziecku
            wpajać, że istnieją pewne normy i wszyscy ich przestrzegamy, rodzice
            też. Wiewm, że ciężko to wyt łumaczyć teoretycznie, bo w
            rzeczywistości nikt nie ma robić dziecku wykładu, tylko jakoś po
            prostu się to realizuje w codziennym życiu.
            Proponuję skonsultować się z psychologiem/pedagogiem, bo moim
            zdaniem konieczne jest tu odbudowanie prawidłowego układu dziecko-
            rodzice. No i warto popracować też nad tym, żeby dziecko wyciągało
            jednak jakieś wnioski z tych sytuacji, a nie jednego dnia obiecywało
            poprawę( po laniu), a drugiego dnia rozrabiało jeszcze bardziej.
            Bo wytworzy się taka sytuacja, że dziecko, nawet już dorastając,
            będzie po prostu robiło, co chciało, po prostu przyjmując karę. Bo w
            zasadzie repertuar kar wkrótce się wyczerpie i przestaną być one dla
            dziecka aż takim problemem, tym bardziej, że z wiekiem kary fizyczne
            staną się raczej niewykonalne.
            • no i wyszło na to, że biedne dziecko ma matkę - wariatkę.

              5 letnie dziecko nie jest już takie "biedne, nieświadome, niewinne" ii chcące
              się tylko "niewinnie" pobawić. Myśli, jest inteligentne, czuje złość, radość,
              potrafi być najzwyczajniej złośliwe. I może to wynik z chęci sprawdzania granic,
              a może po prostu z charakteru. Nieważne.

              Dziecko jest dzieckiem i ma dostosowywać się do reguł STOSOWNYCH DO WIEKU, w
              którym jest.
              Karcenie dzieci nie zabija, a wręcz przeciwnie.

              Nie dziwię Ci się wcale, bo jakbym zobaczyła smarkacza, który pomimo proszenia
              dalej, z PREMEDYTACJĄ szaleje dalej, to by mnie szlag trafił.

              Okropny jest obecny maniakalny "kult dziecka". Nie wolno krzyknąć, dać kary,
              zabronić, bo ojejku jejku.

              Tylko tłumaczyć, tylko mówić. Niestety czasem to nie skutkuje.
              Z nerwami dziecka trzeba się liczyć - z Rodzica nie.
              --
              "Ten, lub ci, którzy stworzyli nas dla siebie, powinni zadbać o coś więcej. Samo
              przeznaczenie nie wystarczy, to zbyt mało. Trzeba czegoś więcej. "
              =========================
              http://www.suwaczek.pl/cache/0f4f83c43d.png
              • > no i wyszło na to, że biedne dziecko ma matkę - wariatkę.

                Przyznam, ze gdy czytam, ze matka straszy dziecko wywiezieniem do lasu, albo
                oddaniem do domu dziecka, bo ewidentnie nie ma pojecia o jego wychowaniu, to
                trudno mi okreslic ja innym slowem...
                • dziękuję za mniej i bardziej przychylne posty. Niektóre bardzo dały
                  mi do myślenia inne poprostu mnie śmieszyły. Powiem Wam po krótce
                  jak wyglądały moje dni po tamtym pamiętnym czwartku kiedy
                  postanowiłam napisać na forum bo nerwy mi puściły. Po pierwszej
                  odpowiedzi miałam od razu dość i chciałam go usunąć , ale nie
                  zrobiłam tego i bardzi sie cieszę. Kary mały miał do wieczora i z
                  nich nie zrezygnowałam, poszedł wieczorem spać sam i bez dobranocki,
                  ale przeczytałam mu bajkę. Rano wstał uśmiechnięty i wogóle nie
                  wspominał wczorajszego dnia, za wyjątkiem pytania czy jak będzie
                  grzeczny to oddam mu pociąg który mu zabrałam. powiedziałam że sie
                  zastanowię i zawiozłam go do babci. Po dwóch godzinach w pracy
                  dzwoni do mnie babcia i mówi że mój mały nie chce z nią iść na
                  spacer bo ma karę. Poprosiłam go więc do słuchawki i powiedziałam że
                  sam na podwórko nie może pójść ale z babcią na spacer za rączkę
                  owszem. Wieczorem dowiedziałam sie że i z babcią i z tatą był super
                  grzeczny, prawie wcale nikt go nie upomniał. Dostał ode mnie
                  wieczorem pociąg i małą książeczkę za to że był dzisiaj taki
                  grzeczny. Sobota i niedziela była różna. Byliśmy cały dzień we
                  trójkę , mały buntował się ale w ramach rozsądku. Nie chciał się
                  ubierać, myć itp trzeba go było prosić 10 razy ale to normale, do
                  tego się przyzwyczailiśmy i mamy nadzieje że z wiekim minie. Jak
                  niektórzy napisali , nie bijemy dzicka i nie karzemy go na codzień
                  żeby było grzeczne. Dostaje jak naprawdę zasłuży, a że często dość
                  mocno rozrabia i wyprowadza nas z równowagi często także ma kary a
                  czasem nawet klapsa. Nagrody także dostaje za grzeczność i to nawet
                  często za często ( tata pracuje w hurt zabawek) . W każdy weekend
                  zabieramy go albo na wycieczkę, albo do kina , albo na basen, nie
                  pozostawiamy go samemu sobie. Dużo w tyg pracujemy i w weekend
                  staramy się mu poświęcać dosyć dużo uwagi. W piątek jak był u babci
                  rozmawiał z prababcią i pytał ją czy może do niej w pon przyjść ,
                  prababcia powiedziała że jak będzie grzeczny i mama mu pozwoli to
                  może przyjść. mały spytał mnie i powiedziałam że zobaczymy w
                  poniedziałek. Przez cały weekend był w miarę grzeczny więc dziś
                  pozwoliłam mu rano zadzwonić i spytać [prababci jeszcze raz.
                  Przeprosił i obiecał grzecznosć. No i pojechał tylko dostał zakaz
                  wychodzenia na podwórko ma być z babcią tylko w domu. Jakiś czas
                  temu zabrał go od babci mąż, ja jestem jeszcze w pracy, dzwoniłam
                  przed chwilkę do niej żeby zapytać jak było. Powiedziała że nawet
                  dobrze, bawił sie , czytali długo razem , ale była jedna rzecz która
                  ją zaniepokoiła , jak się mu już zaczęło nudzić, chodził w kółko po
                  kuchni stukał sie po głowie i mówił bezustanku słowo DUPEK. Na
                  upomnienia prababci jak zwykle nie reagował. I znów mam pytanie do
                  Was, gdyż pani w przedszkolu też się skarży że mały często sie bije
                  pięścią po głowei, czy ja mam sie tym przejmować. Bo słowem DUPEK
                  sie nie przejmuje gdyż wiem że dzieci czesto używają brzydkich słów
                  i przechodzi im jeśli na nie nie reagujemy. jednakże to bicie po
                  głowie mnie niepokoi. Powiem Wam że u psychologa także już z
                  dzieckiem byłam notabene najleprzego w okolicy , ale więcej razy nie
                  póję. Nie wyniosłam z tej wizyty nic prócz zdenerowowania. Nie będę
                  opowiadać ale było beznadziejnie, nic mądrego nam nie powiedział.
                  Prosze jeszcze o wypowiedzi odnośnie bicia się po głowie robi to
                  żadko przy nas ale przy obcych często. Nawet zauważyłam że jak się
                  wstydzi albo się chce popisać także bije się po głowie. Właśnie
                  ciążko mi rozróżnić czy to ze wstydu czy z chęci popisania się....
                  --
                  Pozdrawiam Dorota i Mateuszek
                  • Tak mnie zastanowilo...

                    >jak się mu już zaczęło nudzić, chodził w kółko po
                    > kuchni stukał sie po głowie i mówił bezustanku słowo DUPEK. Na
                    > upomnienia prababci jak zwykle nie reagował.

                    Czemu babcia znowu go upominala? Dlaczego nie wytlumaczyla wnuczkowi, ze
                    nie jest zadnym dupkiem, tylko bardzo fajnym chlopcem???

                    Nie odzywalam sie wczesniej, bo duzo madrych opinii juz dostalas, ale po twoim
                    ostatnim poscie, zrobilo mi sie strasznie zal twojego syna. Nie ma gdzie
                    spozytkowac nadmiaru energii, bo nawet na podworko ma isc z babcia za raczke,
                    nie moze pokazac swojej frustracji, bo dorosli tez niezadowoleni...

                    Zupelnie bez zlosliwosci, ciekawa jestem, co wg ciebie oznacza "grzeczne" dziecko.

                    --
                    The brain starts working the moment you are born and never stops, until you
                    stand up and speak in public. Anonymous
                  • nie jestem specjalistką ale mnie się wydaje, że to niska samoocena.
                    Cały czas wmawia mu się, że jest niegrzeczny-->zły-->gorszy.
                    Pozwalasz go bic.Sama go czasem bijesz.Klaps to bicie dziecka.
                    Babsztyle w przedszkolach mnie przerażają...
                    To musi się jak najszybciej skończyc.
                    Rozumiem Cię.Wiem jak dziecko potrafi wyprowadzic z równowagi.Moja
                    córka dopiero rok skończyła...Czasami w przypływie złości,
                    bezsilności mówimy i robimy coś czego później żałujemy, czego się
                    wstydzimy.
                    Masz z w fajnego, mądrego synka.Uwierz w niego.Zmień co złe.
                    --
                    Co przyjdzie kaktusowi z tłumaczenia wszystkim, że w środku jest
                    miękki..
                    ___________________
                    http://tiny.pl/3bqj
                  • Również jestem mamą 5-latka,b.żywego,inteligentnego o cechach
                    przywódczych. Nigdy nie został uderzony,nie wymagam bezwzględnego
                    posłuszeństwa,tłumacząc i prosząc uzyskuję to co zamierzam, ponieważ
                    mi ufa. Wie,że jest kochany, ma prawo do złego dnia, jak ja mam
                    gorszy to też mu tłumaczę. Chłopiec w tym wieku jest ekspansywny,ma
                    mnóstwo energii, musi się wyszaleć( jest lato),a nie tylko
                    spacerować z babcią za rączkę. Twój syn nie jest niegrzeczny, on
                    jest niewyżyty. Musi biegać, bawić się i cieszyć życiem. Wyrasta na
                    mężczyznę, oby potrafił w przyszłości być pewny siebie,a nie został
                    stłamszony. Nie traktuj dziecka w kategoriach "grzeczny_
                    niegrzeczny",zastanów się gdzie wszyscy popełniacie błąd...
                  • Strasznie mi szkoda Waszego synka bo odniosłam wrażenie że jesteście
                    niezrównoważeni. Kary do końca dnia? Kara powinna być jedna,
                    konkretna i nieuchronna. Wygadujesz jakieś niestworzone historie o
                    jakimś przedszkolu czy o tym że juz do prababci nie pójdzie, że juz
                    o domu dziecka nie wspomnę sad zadnej z tych gróźb nie spełnisz
                    przecież to po co klepiesz dziecku takie farmazony? Jemu sie grunt
                    pod nogami osuwa, nie wie na czym stoi. Z jednej strony prapabcia,
                    która sobie kompletnie nie radzi a z drugiej niezrównoważeni rodzice
                    na spółkę z babcią którzy i klapa tez przyłożą. Dziecko ciągle
                    oceniane - grzeczne czy niegrzeczne. Pięciolatki bywają niegrzeczne
                    i to jest normalne, uczą sie życia. Czasem trzeba ukarać /JEDNĄ
                    KARĄ!/ i nie rozbić problemu, częsciej nagrodzić /NAWET NA WYROST/.
                    Opanujcie się, dajcie dzieciakowi żyć!
                    Kiedyś znajoma psycholog powiedziała mi że dziecko grzeczne w domu i
                    bardzo niegrzeczne poza domem /np. w przedszkolu/ to niepokojaca
                    sytuacja, źle świadcząca o domu. Takie dziecko przeważnie jest
                    zastraszone w domu i poza nim czuje sie jak dzikie zwierzatko
                    wypuszczone z klatki.
                    Pomyślcie o tym.
                  • Wlos mi sie na glowie zjezyl.

                    Czy to dziecko w ogole slyszy cokolwiek poza "bedziesz grzeczny" na sto roznych
                    sposobow dziennie?? Dlaczego nie mozecie odpuscic i przestac go tak bezustannie
                    meczyc. Zdrowy psychicznie czlowiek nie wytrzymalby nawet jednego dnia takiego
                    gadania! Przeciez Twoje dziecko juz na siebie samego mowi DUPEK!

                    A Ty sie jeszcze glupio pytasz czy to NORMALNE? Czy Ty jestes slepa? Czy po
                    prostu glupia? Sorry, ze tak bezposrednio, ale Twoj post mnie zwyczajnie
                    zbulwersowal. Jak mozna pytac, czy to normalne, ze dziecko bije sie po glowie i
                    mowi na siebie DUPEK? No jak?!! I jeszcze jest upominany.

                    Dlaczego dziecko nie moze isc na podworko sie bawic? Czy w ogole w swojej
                    madrosci jestes w stanie odpowiedziec na to pytanie? Dlaczego za raczke z
                    babcia? No, nie moge, naprawde. Jak Twoje dziecko moze byc grzeczne skoro ono
                    nie moze sie nawet BAWIC??? Oczekujesz, ze caly dzien bedzie siedzialo w kacie?
                    To moze sama posiedz jak taka madra jestes.

                    Pani psycholog tylko Cie zdenerwowala? A moze prawde powiedziala i to tak Cie
                    dotknelo? Pochwal sie moze co takiego sie wydarzylo.

                    Jezu. Jestescie niezrownowazonymi emocjonalnie ludzmi. Wychowujecie kaleke
                    emocjonalna.

                    Nie wierze, ze to co napisalas w ostatnich zdaniach postu to prawda, a Ty sie
                    jeszcze zastanawiasz czy to normalne. Po prostu w glowie mi sie to nie miesci,
                    ze mozna miec takich rodzicow.
                    • Po prostu udalo się rodzicom przekonać dziecko, ze jest nic nie
                      warte. jeszcze go troche potresuja, zleja, wystrasza porzuceniem - i
                      beda mieli idealnie grzeczne dziecko. A przeciez tylko o to chodi.
                      Niech bedzie zahukane, nieszczęśliwe, wystraszone - byle posluszne
                      bezwzglednie i natychmiast.
                      Potem tylko niektorzy kompletnie nie rozumieją, dlaczego dziecko "z
                      dobrego domu" ćpa, tnie się, pije i jest gotow zrobic wszystko byle
                      zyskac aprobate kolegów. I mowi sie "Popatrzcie, jaki niewdzieczny.
                      tyle pracy rodzice w niego wlożyli, takim grzecznym byl dzieckiem, a
                      on im tak odpłaca za wszystko".

                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • o boze boze boze ! Na pewno nie troll? Ty tak na serio?
                    Zal mi chlopaka, bo widac ze za inteligentny na takich rodzicow. I cierpi.
                    Robicie mu krzywde!
                    1. PRZESTAN zakazac! PRZESTAN zakazywac! PRZESTAN nagradzac! PRZESTAN karac!
                    ZOSTAW go!
                    2. nie ETYKIETUJ! PRZESTAN uzywac slowek typu grzeczny, kara, niegrzeczny,
                    nagroda, przepros, etc etc
                    3. DAJ mu sie pobawic! DAJ mu swiety spokoj. WSPIERAJ go! Kaluza? Kup mu
                    kalosze. Popisuje sie? A chwalilas go kiedykolwiek tak po prostu, sama z siebie?
                    A buziaka? A widzialas, ze inne dzieci tez sie popisuja, jedne mniej drugie
                    wiecej? I co? Swiat sie zawalil?
                    4. Prababcia - daj jej juz spokoj, meczysz ja okrutnie! Zero autorytetu, zero
                    szacunku, zero zaradnosci, zero myslenia - kompletne beztalencie. Chce miec juz
                    swoje zycie i zero zmartwien a Ty d..e jej zawracasz i po co. Ona absolutnie nie
                    nadaje sie do takiej roli i tylko sie bardziej meczy, a chlopak ma wieksza frajde.
                    Argument, ze nie masz co z dzieckiem robic, wiec stad ta prababcia to to samo,
                    co wepchnac szczeniaka w rece pierwszej lepszej sasiadki (najlepiej takiej, co
                    ma kota i zero doswiadczen w kwestii hodowli psow). To jest wiecej niz
                    przerazajace, to jest po prostu glupie. Jestes skrajnie nieodpowiedzialna.
                    5. Czy wydawalo Ci sie, ze dzieci sa slodkie, mile, ciche, kochane, grzeczne,
                    czyste i ladnie dygaja na dziendobry i dowidzenia? Powiedz mi, lubisz moze Zaca
                    Efrona i marzysz o wepchnieciu syneczka w ktorys z filmow produkcji Disneya?
                    Wylacz TV i zajmij sie czyms innym. Pozytecznym. Pobaw sie po prostu z synkiem w
                    cos, co go zachwyci bez pudla - malowanie na scianach. Zycze, zebys zobaczyla
                    ten prawdziwy swiat, inny niz ten w serialach.
                    6. Czy wydaje Ci sie ze psycholog to WujekDobraRada? Ze juz na pierwszej wizycie
                    strzeli palcami i powie "Aha! Juz wiem co Pania trapi! A wiec..." ? Jesli tak,
                    to lecz sie na nogi, bo na glowe za pozno.
                    7. Jesli nie jest jeszcze za pozno, to polecam ksiazke Thomasa Gordona pt.
                    "Wychowanie bez porazek".

                    Twoj chlopak jest swietny, bo jest bystrzak niesamowity tylko niedoceniony i
                    odczuwa to wyjatkowo bolesnie ("DUPEK" i bicie sie po glowie bedzie mi sie snic
                    w koszmarach, jak mozna w ogole doprowadzic dzieciaka do takiej sytuacji i
                    martwic sie tylko tym, ze sie bije po glowie ?!?).
                    KOBIETO! WLACZ MYSLENIE !!!!! Poki nie jest za pozno, poki chlopak jeszcze nie
                    wyladowal w Tworkach... o ezu.
                  • Oprocz komentarzy, ktore do Twojej ostatniej wypowiedzi padly wyzej,
                    mam pytanie: czy ktokolwiek dziecku wytlumaczyl, co to znaczy byc
                    grzecznym-niegrzecznym? Bo dziecko potrzebuje konkretow, a Wy mu
                    jakimis abstrakcyjnymi, nic nieznaczacymi slowami rzucacie. Przeciez
                    maluch w swoim wyobrazeniu jest grzeczny, a w obawie, zeby
                    nieswiadomie i niechcacy nie stac sie niegrzecznym (bo co to, do
                    licha, znaczy?) odmowil pojscia na spacer. No i co to za spacer dla
                    pieciolatka, chodnikiem, za reke z babcia? Dzieci potrzebuja
                    porzadnej porcji aktywnosci ruchowej, roznorakiej, wspinania,
                    skakania, hustania sie, biegania, a Wy tu wyjezdzacie z akcja- z
                    babcia za reke. Glupota? Okrucienstwo? Bezmyslnosc? Nie wiem, ktore
                    z tych hasel najlepiej opisuje Wasze rodzicielstwo.. Tylko dziecka
                    zal.
                    • Zazwyczaj staram się zrozmieć.
                      Dorotafx ma prawo do bezsilności, bo pozwoliła sobie wmówić, że
                      dzieci mają być "grzeczne", a jej zadaniem jest karać i nagradzać
                      prowadząc do tego szczytnego, wyidealizowanego celu.

                      Warto się z tego wyrwać, zacząć od nauki: poczytać o wychowywaniu
                      (np. "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak
                      słuchać, żeby dzieci do nas mówiły" - w miarę prosto napisana), a
                      potem UCZYĆ SIĘ od swojego dziecka. Wychowywanie to interakcja
                      pomiędzy nami, a naszymi dziećmi. Jeśli jakieś nasze działania są
                      nieskuteczne, to może nie jest to wina opornego dziecka, tylko
                      naszych metod?

                      > mam pytanie: czy ktokolwiek dziecku wytlumaczyl, co to znaczy byc
                      > grzecznym-niegrzecznym? Bo dziecko potrzebuje konkretow

                      Dokładnie.
                      Niech to będzie niewiele, ale za to sensownych zasad (np. związanych
                      z jego bezpieczeństwem). I pilnować ich. Raczej nie dopuszczać do
                      ich złamania niż potem nakładać jakieś kary (a już na pewno nie
                      długotrwałe). Jeśli już je łamie - przerwać to stanowczo.

                      Ale najważniejsze: inteligentny pięciolatek powinien rozumieć
                      DLACZEGO są takie zasady. Można mu to wytłumaczyć słownie, albo
                      pokazać mu namacalnie jakie są konsekwencje ich złamania
                      (obchlapałeś się w kałuży? Jesteś mokry, więc musimy teraz siedzieć
                      w domu, aż wyschnie; albo niech sam przepierze i wywiesi na sznurku;
                      a może sam coś zaproponuje? na przykład zmianę ubrania, którą sam
                      weźmie następnego dnia? ). Jak nie jesteście w stanie jakieś zasady
                      mu wytłumaczyć, to dobrze się zastanówcie, czy ona w ogóle ma sens w
                      jego przypadku.

                      Przy tym nie nakładajmy obciążeń, których dziecko nie udźwignie:

                      > No i co to za spacer dla
                      > pieciolatka, chodnikiem, za reke z babcia?

                      Tak chodził mój synek w wieku 2,5 lat za karę, gdy przebiegł przez
                      ulicę. Przez jakieś 5 minut - w końcu nie jestem aż tak okrutna.

                      Pięciolatek nie może siedzieć z babcią w domu i grzecznie bawić się
                      na podłodze zabawkami uncertain To wiek ekspansji, towarzyski. Trzeba dać
                      mu zajęcie, pozwolić wyszaleć się, wybiegać, chodzić z nim na place
                      zabaw. Jeśli opiekunka z jakiegoś powodu nie może mu tego zapewnić,
                      to przymknijcie oko na jego zachowanie: bo grzeczna, spokojna zabawa
                      w domu zwyczajnie leży poza jego możliwościami.

                      A jeśli już dom: to jakie ma zabawki? Czy są konstruktywne? Czasem
                      ktoś musi pokierować zabawą. Albo zniżyć się do gry z dzieckiem wink

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • Jestes optymistka.
                        Obawiam się, ze autorka postu chce mieć dziecko nie tyle "grzeczne" -
                        bo nie o takim dziecku tu mowa, ile bezmyslnie posluszne. Dziecko
                        ma reagować na kazde polecenie natychmiast i bezwarunkowo, a jesli
                        nie - jest ukarane. I to ukarane tak, aby bylo przekonane, ze
                        nieposluszenstwo powoduje, ze rodzice go juz nie zechca mieć.
                        Nie ma co współczuć osobie, ktora nie uwaza gróźb o oddani dziecka
                        za cos kompletnie niewybaczalnego.
                        --
                        Mops i kot

                        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                        • Wiem, że jestem optymistką - znam swoje wady smile
                          > Obawiam się, ze autorka postu chce mieć dziecko nie
                          tyle "grzeczne" -
                          > bo nie o takim dziecku tu mowa, ile bezmyslnie posluszne.

                          Wydaje mi się, że wśród osób, szczególnie mających małe
                          doświadczenie z dziećmi, dziecko "grzeczne" to właśnie bezmyślnie
                          posłuszne. Takie, które wykonuje polecenia, niezależnie od tego, czy
                          widzi ich sens, czy nie. Tak też można. Są dzieci, które da się w
                          takie ramki wpakować. A potem to już wiadomo ...
                          Problemy w wieku nastoletnim. Bo jeśli ktoś nie potrafi zrozumieć
                          pięciolatka, to jak sobie poradzi z piętnastolatkiem?

                          Dla mnie dyscyplina polega nie na tym, że dziecko ma słuchać moich
                          poleceń, tylko ma robić to, co jest słuszne i dobre. Różnica
                          subtelna.

                          > Nie ma co współczuć osobie, ktora nie uwaza gróźb o oddani dziecka
                          > za cos kompletnie niewybaczalnego.

                          Dla mnie to wyraz bezsilności. Może rzeczywiście ktoś taki jest do
                          gruntu zepsuty. Ale może zwyczajnie bezradny, a to, że publicznie do
                          czegoś się nie przyzna, nie oznacza, że nie może mieć wątpliwości.

                          Skąd brać wiedzę o wychowaniu? Zwykle uczymy się od rodziny. Ja dużo
                          wyniosłam z mojego rodzinnego domu. Moja córa uczy się ode mnie,
                          babci, trenuje na młodszym bracie czy kuzynkach. Ma dobre wzorce.
                          Ale jeśli tak nie jest, to zwykle podświadomie powielamy błędy
                          naszych rodziców. Owszem, można się z tego wyrwać. Zobaczyć, co
                          robimy źle, uczyć się, czytać, myśleć, szukać...

                          Sama mogłabym napisać coś w podobnym tonie jak inni. Ale po co się
                          powtarzać?

                          Pozdrawiam
                          Jola
                          • Dla mnie wyrazem bezsilnosci jest zlanie dziecka czy powiedzenie
                            mu "jeszcze raz , to cię komus oddam", a potem dlugotrwale wyrzuty
                            sumienia i ryczenie w poduszkę. To jest bezsilność 9wiem, bywalam
                            bezsilna wielokrotnie, choc akurat do tego się bym nie pounęła).
                            Bezsilność to chwytanie się takich metod. Natomiast uzywanie takich
                            metod i nie widzenie w tym nic złego - to nie jest bezsilność. Yo
                            sadyzm.

                            --
                            Mops i kot

                            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                            • > Bezsilność to chwytanie się takich metod. Natomiast uzywanie
                              takich
                              > metod i nie widzenie w tym nic złego - to nie jest bezsilność. Yo
                              > sadyzm.

                              Nie wiem, czy Dorotafx rzeczywiście nie widzi nic złego w swoich
                              metodach, czy nie. Dlatego nie uznałam jej postępowania za sadyzm.
                              Jeśli już, to raczej za wyraz głupoty.

                              Na pytanie, czym jest jej postępowanie, najlepiej niech sobie sama
                              Dorotafx odpowie.

                              Pozdrawiam
                              Jola
                              • Głupota tez może być - ale dziecku wszystko jedno, czy ktos je leje
                                i straszy z glupoty czy z sadyzmu.
                                --
                                Mops i kot

                                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                • verdana napisała:

                                  > Głupota tez może być - ale dziecku wszystko jedno, czy ktos je leje
                                  > i straszy z glupoty czy z sadyzmu.

                                  Fakt.
                                • > ale dziecku wszystko jedno, czy ktos je leje
                                  > i straszy z glupoty czy z sadyzmu.

                                  Z głupoty czasem można się wyleczyć. Jeśli ktoś pyta, ma
                                  wątpliwości, szuka, to jest nadzieja, że zacznie myśleć. Sadyzm
                                  zakłada, że takiej matce jest bardzo dobrze z tym postępowaniem i
                                  tej nadziei już nie ma.

                                  Pozdrawiam
                                  Jola
                              • Nie wiem ile trzeba miec inteligencji, zeby wiedziec, ze pieciolatek
                                potrzebuje zabawy innej niz za raczke z babcia, albo dzieje sie cos
                                zlego jesli bije sie po glowie i wola na siebie dupek. Naprawde
                                zaczynam sie zastanawiac ile tej inteligencji trzeba miec, bo
                                wychodzi na to, ze chodza po swiecie ludzie bezdennie glupi, ktorzy,
                                mimo tego biora sie za wychowanie dziecka i sa przekonani, ze
                                wszystko co robia jest dobre. Czy to jest bezsilnosc, czy raczej
                                jednak glupota.

                                Czego szukaja tacu ludzie na forum wychowanie? Rad w stylu "zamknij
                                dziecko w ciemnej lazience na pare godzin", albo "wywiez do lasu i
                                zostaw na pare godzin, moze sie przestraszy i odtad bedzie super
                                grzeczne". No nie wiem naprawde. Skoro dobre rady nie przemawiaja.

                                Jak trzeba tlumaczyc, jakich argumentow uzyc, zeby dotarlo?
                                Spokojnie, dostadnie, drwiaco? Skoro nawet psycholog zostal
                                zmieszany z blotem, a mamusia dalej przekonana jest o swojej
                                nieomylnosci.

                                No jak?
                                • > Nie wiem ile trzeba miec inteligencji

                                  "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie
                                  jest tylu idiotów." Autor: Stanisław Lem.

                                  > Jak trzeba tlumaczyc, jakich argumentow uzyc, zeby dotarlo?
                                  > Spokojnie, dostadnie, drwiaco?

                                  Klasycznie: z każdej strony.
                                  Oczywiście nie zawsze się da. Ale może jakieś ziarenko kiedyś
                                  wykiełkuje.

                                  Pozdrawiam
                                  Jola
                  • Doroto, są dwie RÓŻNE sprawy - używanie brzydkich słów to raz, a
                    używanie ich w stosunku do siebie to dwa.
                    Gdyby dziecko wołało "dupek" w sufit, albo w sprzeczce z kolegą na
                    tegoż kolege - pewnie delikatnie zwróciłabym uwage, ale generalnie
                    zignorowanie pewnie nie byłoby złe (plus wieczorna pogadanka przed
                    snem na temat przezywania innych).
                    Natomiast nie wyobrażam sobie zignorowania tego, że dziecko mówi tak
                    na SIEBIE. Moja starsza ma 5,5 roku i podparta takim doświadczeniem
                    twierdze, że dziecko nie określa się tak bez powodu. Ono tak się
                    czuje odbierane przez otoczenie.

                    Mojej córce zdarzało się - zwłaszcza po niegrzecznym zachowaniu, za
                    które była upomniania - puknąć się pięścią we własną głowę z
                    komentarzem "oj, głupia jestem". Odpowiadałam jej, że nie jest
                    głupia, żeby nie mówiła tak o sobie i nie biła się po głowie, bo
                    nikt, włącznie z nią samą, nie może jej bić. Przez zignorowanie,
                    przytaknelabym jej. Przez zaprzeczenie, uczę ją szacunku do samej
                    siebie. Bo jak to moja rodzicielka mówi - "chcesz szacunku od
                    innych, szanuj się sama".

                    A syna, który np. w chwilach stresu intensywnie kręci głową na boki
                    (chodzi w kółko tudzież inne), po prostu przytrzymuję lub przytulam.

                    pozdr
                  • wiesz czemu się bije?bo wy go bijecie.bo zniszczyliście jego poczucie własnej
                    wartości.
                    --
                    02.08.2008 Oliwka
              • ca.melia napisała:

                >
                > Dziecko jest dzieckiem i ma dostosowywać się do reguł STOSOWNYCH DO WIEKU, w którym jest.
                > Karcenie dzieci nie zabija, a wręcz przeciwnie.
                >

                O boshshshs, a nie na odwrót?
                Czy to nie rodzice jako ci dojrzali i w pelni świadomi powinni dostosowywać swoje debilne wymagania do WIEKU dziecka?
                No a generalnie, to dziecko nawet można zabić, jak się do "reguł " wymyslonych przez rodziców sie nie dostosuje - i kłopot z głowy. Nieprawdaż?
                • Nie przebrnęłam przez wszystkie posty także z góry przepraszam jeśli
                  to rozwiązanie było już gdzieś wspomnianewink Moj syn jest ogólnie
                  grzeczny, ale od czasu jak skończył 3 latka pojawił się straszny
                  probem ze spaniem - kiedy miał iść spać denerwował się, płakał
                  uciekał, krzyczał itp. Zachowywał się strasznie, ja oczywiście też
                  krzyczałam, wkurzałam się co nijak nie sprzyjało spaniu smile W końcu
                  zamiast kar zastosowałam zasade nagród - jeżeli od pon - pt pójdzie
                  grzecznie spać to w weekend pójdziemy do kina , w nastepnym tygodniu
                  na kryty basen ze zjeżdżalnią w odległym mieście, w następnym do
                  krainy dzieci itp. Mój syn stał się absolutnym aniołkiem jak tylko
                  zaczynał się wiercić pytałam czy na pewno chce iść do kina i się
                  uspokajał, zasypianie zaczęło zajmować 10 min. Po 4 tygodniach ( i
                  takich weekendach) mały zupełnie zapomniał o nagrodach, po prostu
                  pójście spać kojarzy mu sie z grzecznym zasypianiem i problem się
                  skończył smile (Nie wiem czy twój syn wytrzyma az pięć dni w kompletnej
                  grzeczności, ale można zacząć od małego prezentu po każdym dobrym
                  dniu - chociażby ulubiony obiad deser czy jakaś niematerialna rzecz
                  jak spędzenie czasu z rodzicami w ulubiony sposób ) Pozdrawiam i
                  powodzenia Lsmile
                • Karcenie dzieci nie zabija. Karcenie to zwrocenie uwagi, droban
                  kara, zakaz - gdy dziecko robi coś, o czym wie, ze nie wolno i jest
                  ważne, aby tego nie robiło.
                  Natomiast lanie i straszenie dzieci, wymaganie idealnego
                  posluszenstwa zabija dzieciństwo. A czasem i dziecko.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • Przykład Verdano, przykład karcenia poproszę, takiego zwyczajnego i pospolitego,
                    ze sie tak wyrażę. Co znaczy skarcić dziecko? Walnąć gazetą w łeb? dac klapsa?
                    zamknąć w łazience ciemnej? zwyzywac od kretynów? przez tydzien nie wypuscic na
                    podwórko? kazać od rana do nocy sprzątać chałupę?
                    Rozumiesz, zde Ty mowiśz, ze karcenie to ok, a każda inna matka słowo "karcenie"
                    zrozumie po swojemu! Łącznie z praniem pasem po całym ciele.
                    Co to znaczy karcenie? Szczególnie przy słowach "o czym wie, ze nie wolno i jest
                    ważne, aby tego nie robiło."
                    ??
                    • Karcenie to np. postawienie do kąta, karny jezyk, chwilowe
                      odizolowanie, powiedzienie "jestem zła, zę to robisz", a przede
                      wszystkim powiedzenie "tak się nie robi". Karcenie to nie jest tylko
                      bicie gazetą po łbie. W wyjątkowych przypadkach skarceniem moze być
                      wyznaczenie dluzszej kary - np. moja mama w dziecinstwie za karę nie
                      przeczytała mi do konca bardzo interesującej książeczk - jako , ze
                      bylam laskawa powiedzieć swojej niani, ze ja zwalniam. jak widać -
                      kara niezwykle dotkliwa, skoro ją pamiętam.
                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                      • Pamiętam wiele rodzajów karcenia.
                        Ok, rozumiem. Przeraża mnie tylko, ze dzisiejsi rodzice często stosuja różne
                        rodzaje karcenia jako metode wychowawczą.
                        Wniosek taki, że albo "na własnej skórze" tego nie doświadczyli, skoro stosuja
                        to na własnych dzieciach, albo nie mieli okazji/ nie chcieli przeanalizować
                        swojego zycia/dzieciństwa/siebie.
                        Przykre i tyle.
    • my z synkiem wręcz nie możemy doczekać się deszczu i kałuż, UWIELBIA skakać po kałużach i jedyne ograniczenie jakie nakładam na tą zabawę to takie, że ma uważać na przechodniów ...

      teraz latem zupełnie nie przejmuję się tym czy jest cały mokry czy nie- jest LATO, może byc mokry.

      na wiosnę, jesień, zimę..ogólnie chłodne dni mam rewelacyjne spodnie ikurtkę z norwegii takie trochę gumowane/ale nie plastikowe.. i skacząc w nich nie nabawi się przezięiebienia..

      myślę, że za dużo wymagasz od swojego dziecka, usiadź spokojnie i postaraj sobie przypomnieć siebie w jego wieku...

      --
      Ewelina-mama Kapselka(03.10.2005) i Hani(18.03.2008)
      "Byłam wspaniałą matką, zanim jeszcze miałam własne dzieci."
      (A.F.,E.M.)
      • No właśnie to dzieciństwo mogło być równie smutne, dorotę chyba bito, bo babcia
        (chyba że to teściowa) wymierza klapsy na porządku dziennym.



        • Boże dziewczyny, ja jestem przerażona także, ale tym co piszecie.
          Nie znacie osoby a potraficie wylać jej kubeł zimnej wody na głowę a
          nawet zmieszać z błotem. Moje dziecko nie jest bite na codzień ani
          przez mnie ani przez babcie ( dla wyjaśnienia nie moją teściową a
          moją mamę). Ja nie byłam bita w dzieciństwie, miałam pożądny dom i
          pożądnych rodziców i byłam spokojnym dzieciem. Moje dziecko także ma
          normalny dom i normalnych rodziców, kochających go jak nikogo na
          świecie. Woli wyjaśnienia dla niektórych , odnośnie nagród - dostaje
          je jeśli np 3 dni jest grzeczny. Stosowałam system naklejkowy a na
          końcu nagroda, ale generalnie moje dziecko nigdy nie uzbierało 5
          naklejek, a mimo wszystko przymknęłam oko i nagrode dałam. Myślałam
          że jak nie dam to na drugi raz pomyśli że sie nie musi starać bo i
          tak nie dostanie, a z drugiej strony jak dałam to pomyślałam że
          właśnie pomyśli "aaa nie staram sie i tak dostanę". Ja od dziecka
          nie wymagam bezwzględej grzeczności i nie trzymam go na smyczy jak
          myślą co niektórzy. Ja chcę tylko żeby od czasu do czasu mnie
          posłuchał , wykonał moją prośbę i miał szacunek dla starszych. Ale
          pomimo tego że jest fajnym mądrym i inteligentnym chłopcem , jest
          małym zbójem, ciągle sie przekamaza, robi na przekór, nie chce się
          myć, ubierać, spóźniam sie przez niego do pracy bo z rana pokazuje
          swoje himery no i nie słucha wogóle prababci. ja mu nie zabraniam
          wchodzić do kałuży ( bo ten temat był poruszany 100 razy) chodziło
          mi o słuchanie prababci. A to że go zlałam to było nawarstwienie się
          problemów , no i widok bezsilności babci stojącej na środku
          podwórka, sąsiadów w oknach którzy także go wołali i mojego dziecka
          totalnie mokrego z błyskiem diabełka w oczach z cegłówką za
          głową...ciekawa jestem czy tak wszystkie podeszłybyście ,
          pogłaskałybyście po głowie i powiedziały - Nie rób tak kochanie bo
          zrobisz krzywdę sobie albo innym. Uwierzcie mi , że moje dziecko z
          takich słów nic sobie nie robi. I uważacie pewnie że źle go
          wychowałam...hmmmm no cóż może macie rację, ale po to weszłam na
          forum bo sobie już nie radzę. Jeszcze raz dziękuję za wypowiedzi z
          których coś wyniosłam i dziękuję za te które oceniły mnie jako
          wyrodną matke nie znając mnie wogóle. Pozdrawiam

          --
          Pozdrawiam Dorota i Mateuszek
          • > Woli wyjaśnienia dla niektórych , odnośnie nagród - dostaje
            > je jeśli np 3 dni jest grzeczny.

            Co to znaczy "jest grzeczny"? To jest abstrakcja. Jeśli już chcesz
            nagradzać, niech to będą nagrody za jasno określone konkrety.
            Narodą jest też umiejętna pochwała smile

            > Stosowałam system naklejkowy a na
            > końcu nagroda, ale generalnie moje dziecko nigdy nie uzbierało 5
            > naklejek, a mimo wszystko przymknęłam oko i nagrode dałam.

            Za co konkretnie była ta jedna naklejka?
            Jeśli już coś postanowiłaś, to tego się trzymaj. Albo ustal na
            początku, że wystarczy mniej naklejek.
            Zresztą naklejka to też nagroda sama w sobie.

            > Ja chcę tylko żeby od czasu do czasu mnie
            > posłuchał

            Nigdy nie słucha? Zresztą jak pisałam: w jego wieku bardzo typowy
            jest sprzeciw. W jaki sposób wydajesz polecenia? Czy oczekujesz
            natychmiastowej reakcji? Czasem ważny jest dobór słów. Kiedy ja
            walczyłam z moją nieposłuszną starszą córą (lat wtedy 4), to
            wystarczyło parę właściwych słów mojej mamy, aby ona zmieniła front
            i przestała się "buntować".

            > wykonał moją prośbę

            Nie chodzi o to, aby wykonywał Twoje prośby, ale aby robił to, co
            powinien smile

            > i miał szacunek dla starszych.

            Z czasem pewnie tak będzie. Teraz sprawdza granice i buntuje się.

            > jest
            > małym zbójem,

            Uwierz doświadczonej matce - łatwiej Ci będzie, gdy przestaniesz go
            negatywnie etykietować smile

            > ciągle sie przekamaza, robi na przekór,

            OK. Moim inteligentne przekomarzanie zostało do dziś. Ja go
            jakby "kanalizuję". Zamieniam w żart, zagaduję, wysłucham, przymknę
            oko, daję mu wybór. Są oczywiście sprawy poważne i mój poważny ton,
            który oznacza, że sprawa jest bezdyskusyjna, ale tego jest niewiele.

            > nie chce się
            > myć, ubierać,

            Rozumiem, że te naklejki były np. za: wieczorne umycie się (może daj
            mu wybór: szybki prysznic, czy zabawa w wannie, mydłem czy żelem
            itp.) w wyznaczonym czasie (dość obszernym). Nawet jeśli marudzi i
            jęczy.
            Albo zamiast naklejki ustal, że jeśli np. do 20.30 umyje się i
            przebierze do snu, to będziesz mu czytać bajki (o ile to lubi) lub w
            inny sposób umilać mu wieczór, a jeśli nie, to zamiast czytania mu
            bajek będziesz musiała zmuszać go do umycia się i przebrania. Coś w
            tym stylu.

            > ja mu nie zabraniam
            > wchodzić do kałuży

            A prababcia?

            > sąsiadów w oknach

            To jest problem...
            Ale tu musisz być twarda. Te spojrzenia nie powinny na Ciebie
            wpływać. Choć oczywiście miłe jest wsparcie. Ja pamiętam je od
            pewnej miłej pani (doświadczonej dziećmi i wnukami wink ),
            gdy "walczyłam" z moim czterolatkiem (poszło o przechodzenie przez
            ulicę, ja nie zgdzałam się, aby sam przez nią przebiegał)

            > pogłaskałybyście po głowie i powiedziały - Nie rób tak kochanie bo
            > zrobisz krzywdę sobie albo innym.

            NIe żartuj wink Tego chyba nikt nie proponuje.

            > ale po to weszłam na
            > forum bo sobie już nie radzę.

            Rady były - o tym, czego nie powinnaś w żadnym wypadku robić.
            Polecałam Ci już jedną książkę. Dobra jest też "Kiedy pozwolić,
            kiedy zabronić". Te akurat znam. Może są inne, lepsze. Czytaj, ucz
            się. Metody Twojej mamy, które sprawdzały się przy spokojnym dziecku
            mogą być nie do zastosowania przy intelignetnym chłopaku z silną
            wolą smile

            Pozdrawiam
            Jola
          • Obraz jaki wyłania się z postów to rozhisteryzowana matka wpadająca na podwórko, strzelająca zakazami zupełnie od czapy i ściągająca przez telefon ojca żeby sprał tego niegrzecznego bachora.
            Nie da się ocenić inaczej jak matki wyrodnej zwłaszcza po poście w którym opisałaś groźny z oddaniem do domu dziecka.

            Zaczełabym od zabrania cegły.

            Zastanów się dlaczego Twoje dziecko nic sobie nie robi z ciągłego gadania - może za wiele musi wysłuchiwać każdego dnia? Każde dziecko wtedy głuchnie na prośby i groźby. Tylko jak długo jeszcze będziesz mogła zwiększać kaliber kary?
          • To chyba oczywiste, ze malo ktora matka chce uchodzic za wyrodna. Forum jest po
            to, by moc podzielic sie problemem i posluchac co mozna na to zaradzic. Inne
            matki stoja z boku i oceniaja sytuacje bardziej obiektywnym okiem.
            Doroto, kiedy mowimy ze ten problem jest w Tobie, nie w dziecku - nie zgadzasz
            sie. Naruszamy Twoj autorytet, twoja nieomylnosc (ten dziki upor w sprawie
            kaluzy...), Twoja wiare, Twoje zasady, Twoje przekonanie, ze to co robisz jest
            dobre dla dziecka.
            Jesli od razu sie obrazasz i unosisz na nasze posty, lub przeinaczasz nasze rady
            w stylu zeby glaskac i chwalic Twego chlopca - to nie mozemy pomoc. Pomimo tak
            szczegolowego opisu to i tak wiesz przeciez lepiej od nas wszystkich.
            Tylko...dlaczego jestes bezsilna?
            Postaraj sie odpowiedziec na to pytanie uczciwie, do samiusienkiej bialej kosci.

            Zapewniam Cie, problem nie jest w chlopcu. Naprawde.
          • a w domu bije się czasem po głowie? czy panie w przedszkolu mówiły w
            jakich sytuacjach się to dzieje? Jka one na to reagują ( mój syn
            uderza się w buzie jak jest baaardzo zmęczony a my nie zauuważymy i
            zaczynamy czegos tam od niego chcieć np żeby się sam rozebrał do
            kapieli
            sorka że zapytam...ale często go przytulasz? to jest typ przylepki
            czy raczej pan nietykalski?
            --
            tiny.pl/dl2v
            • Odpowiem najpierw na ostatni post. W domu raczej sie nie bije, w
              przedszkolu podobno tak ale Pani nie mówiła kiedy , w jakiej
              sytuacji. Z moich obserwacji wynika że albo z chęci popisania się, a
              ostatnio zaczynam sądzić że ze wstydu przed czymś. Np jest sam na
              podwórku , sąsiadki siedzące na ławce przed blokiem pytają go o coś,
              a on im odpowiada bijąc się przy tym po głowie. Nie robi tego mocno
              (przypomina to raczej goryla w ZOO - sorry za porównanie). Kolejna
              sytuacja to np jak przechodzi koło grupki starszych od siebie ( ok
              10letnich ) dziewczynek, patrzy na nie, czasem coś powie, czasem
              nie, ale bije się właśnie po głowie. Nie wiem czy to zawstydzenie
              czy chęć zwrócenia na siebie uwagi. Co do typu człowieka, to nie
              należy do przytulaczka. Ja czasem potrzebuję się do niego przytulić
              dać buziaka, pomimo że tego nie lubi robię to żeby wiedział że to
              jest dobre a nie złe. Bo mam wrażenie że zaczyna się wstydzić
              całusów ( ale to chyba normalne u chłopców w tym wieku). Nigdy nie
              był nad wyraz wylewny, to chłopczyk z silnym charakterem. Co do
              przekamazania sie to robi to bezustannie. Przykład - proszę go
              rano "ubierz sie kochanie" . Najpierw przez pierwsze 5 próśb wogóle
              do niego nie dociera. Wchodzę więc do pokoju i proszę ubierz sie bo
              znowu spóźnię sie do pracy, wtedy patrzy na mnie i czasem mówi
              zaraz a czasem zwyczajnie NIE UBIORĘ SIĘ. Idę wobec tego dalej się
              szykować bo nie mam czasu ani nerwów na proszenie. Próbuję jeszcze
              raz z łazienki - UBIERZ SIĘ BO JEST NAPRAWDĘ PÓŹNo, po czym moje
              dziecko krzyczy z pokoju- NIE UBIORĘ SIĘ< NIE UBIORĘ SIĘ< NIE UBIORĘ
              SIĘ< . Przychodę do niego bo nie mogę już słuchac tych krzyków,
              patrzę o on siedzi cieszy się ale jest ubrany. Ostatnio robi tak
              bardzo bardzo często. Wiem że tak się zachowuje dużo dzieci w tym
              wieku ale ja mam tak czasem całe dnie. On to ma okresowo albo
              tydzień jest super dobrze, albo tydzień nie wytrzymujemy nerowo, ani
              MY ani Pani w przedszkolu. Twierdzi że jako jedyny w gropie wogóle
              nie wykonuje jej poleceń. Do tego ciągle jest w ruchu.
              Jolu dziękuję Ci za twój post. A co do postu -ewrzoster-
              twierdzisz "że problem jest we mnie a ja sie z tym nie zgadzam" W
              którym miejscu przeczytałaś że ja się z tym nie zgadzam. Ja dobrze
              wiem że to jest moje wina, że czasem nie wytrzymuję nerwowo i
              wybucham a mogłabym sprawe rozwiązać inaczej, ale nie potrafię. że
              czasem totalnie nie wiem jak do niego podejśc. On nie jest łatwym do
              wychowania dzieckiem. On jest naprawdę fantastycznym mądrym
              chłopczykiem którego da sie lubić. Można z nim usiąść i pogadać jak
              z dorosłym - czasami, a w inny dzień zachowuje się skandalicznie,
              nie do opisania i ma tak od 2 roku życia. Okresowo fantastyczny miły
              chłopczyk a okresowo diabełek w ludzkiej skórze, Raz na zakupach w
              markecie siedzi w koszyku , nie odzywa sie i ogląda wszystko w
              spokoju a czasem nie możemy go znależć pomiędzy półkami. I żadne
              prośby ani groźby nie pomagają. Uważasz także że " maja wiara, moje
              zasady i przekonanie mówią że to co robie jest dobre". Wcale tak nie
              uważam i nie obrażam sie i nie unoszę tylko uważam że coniektórzy
              lekko w swoich postach przesadzili i dlatego z ironią napisałam ,
              że pogłaskałybyście i przytuliły go po tym co zrobił . Może
              rzeczywiście mój pierszy post był dosyć mocny, ale napisałam go w
              gniewie żeby wyrzucić swoją złość a nie przelewać jej dłużej w domu
              na dziecko, męża lub kimkolwiek kto był wtedy obok mnie. Przepraszam
              jeśli kogoś moim postem zbulwersowałam , myślę że jest to mój
              ostatni post na tym forum i z perspektywy czasu twierdze że
              napisanie go było nie na miejscu. Swoje problemy powinno sie
              rozwiązywać w swoim domu , wśród bliskich którzy Ci pomogą a nie
              zrównaja z błotem.


              --
              Pozdrawiam Dorota i Mateuszek
              • a mąż? jak sobie radzi z małym?
                --
                Co przyjdzie kaktusowi z tłumaczenia wszystkim, że w środku jest
                miękki..
                ___________________
                http://tiny.pl/3bqj
              • Pomimo, ze mowisz, ze to twoj ostatni post, mam nadzieje, ze poczytasz odpowiedzi.

                Mnie sie rzucily w oczy dwa problemy:

                1) 3 dni w tym wieku, to kosmos. 3 dni bycia grzecznym, co oznacza spelnianie
                natychmiast i bez gadania wszystkich polecen, jest dla pieciolatka niewykonalne.
                Tak po prostu. Wymagasz od synka czegos, czego on nie potrafi zrobic,
                ugruntowujac w nim opinie, ze jest do niczego.
                Moze zamiast tego sprobuj nagradzac za konkretne zachowanie, a nie nakladaj ramy
                czasowe?

                2) Napisalas
                >Ja czasem potrzebuję się do niego przytulić
                dać buziaka, pomimo że tego nie lubi robię to żeby wiedział że to
                jest dobre a nie złe.

                Jezeli robisz to wbrew woli dziecka, to wywolujesz calkiem inne uczucia. Moja
                matka robila tak, jak ty. Jak bylam mala, to przytulala mnie i calowala "na
                sile", nie zwazajac na moje protesty. Twierdzila przy tym, ze sobie mnie
                urodzila, to sobie mnie bedzie calowac i przytulac, jak jej sie bedzie podobalo.
                Skutkiem tego idiotycznego zachowania byla moja coraz silniejsza niechec do jej
                dotyku i przekonanie, ze kazdy kto jest silniejszy, moze ze mna robic co chce.
                Jako dorosla osoba, nie dam rady sie zmusic do prztulenia jej, a cmoka ode mnie
                nie dostala od kilkunastu lat. Blokada psychiczna i koniec.
                Jezeli moglabym ci cos doradzic, to zaczekaj na sygnal od synka, ze on
                potrzebuje kontaktu z toba, a nie traktuj go przedmiotowo dla zaspokojenia
                twoich potrzeb. Ale, oczywiscie, zrobisz jak uwazasz.

                --
                The brain starts working the moment you are born and never stops, until you
                stand up and speak in public. Anonymous
              • Czytam Twoje kolejne wypowiedzi i za cholere nie moge sie pokapowac
                dlaczego wlasciwie uwazasz to swoje dziecko za takie niegrzeczne i
                dlaczego, az jestes taka bezsilna. Sama podajesz mnostwo sytuacji, w
                ktorych dziecko jest normalne: pomimo protestow mimo wszystko ubiera
                sie sam, piszesz, ze jest madrym i fantastycznym chlopczykiem, ze
                mozna z nim pogadac. Wiec O CO CHODZI??? Naprawde uwazasz, ze
                powinien byc taki 24 godziny na dobe? A Ty taka jestes?

                Czy naprawde chodzi o to, ze dziecko lubi sie przekomarzac? Ze u
                babci mu palma odbija z nudow, ze czasem nie mozecie go znalezc
                wsrod polek w supermarkecie.

                Przeciez to jest normalne w jego wieku. Sorry, ale oczekujesz od
                dziecka cudow. Ze bedzie grzeczny non-stop. Trzy dni w
                grzecznosci??? No sorry, ale nie znam doroslego, ktory by to
                potrafil!

                W zadnym momencie nie odpowiedzialas na pytanie co to
                znaczy "grzeczny". Nie odpowiedzialas szczerze dlaczego dziecko ma
                byc grzeczne przez 3 dni pod rzad, skoro wszyscy wiedza, ze to
                zwyczajnie niewykonalne.

                Masz normalne dziecko, a na sile starasz sie przylatac mu latke.
                Rozdmuchujac do granic absurdu normalne zachowania pieciolatka.
                Zabraniasz mu normalnej zabawy. PO CO?
              • To powiedz mu, ze za x ,imut ma być ubrany i nastaw minutnik... (z
                odpowiednim wyprzedzeniem) - a jak nie posłucha, odstaw go do
                przedszkola w piżamie...
          • ^Woli wyjaśnienia dla niektórych , odnośnie nagród - dostaje
            > je jeśli np 3 dni jest grzeczny^

            3 dni grzeczny - to za długo dla dziecka, dziecko nie da rady
            zachowywać się grzecznie nawet 1 cały dzień.
            Jeżeli wg ciebie nie ma za co nagradzać, powiedz dziecku: niech poda
            ci pilot, wyniesie szklankę do kuchni i wtedy pochwal. Gdy nie ma za
            co chwalić, musimy dawać dziecku szansę, żeby go pochwalić.
            Chwalimy za drobne rzeczy, a nie za 3 dni. W ciągu dnia jest tak
            dużo rzeczy za które można pochwalić: ubranie skarpet, bluzki,
            założenie kapci, umycie zebów, uczesanie się, powiezenie kurtki,
            ustawienie butów, odniesienie talerza po posiłku itd Poszukaj, twój
            syn robi na pewno duzo fajnych rzeczy, tylko my dorośli nie umiemy
            ich zauważyć. Wczuj się w jego rolę, za co byś chciała, aby cię
            pochwalić ajak byś sie zachowywała, gdyby tylko cię karali?
            • a w sklepie: mówisz tak - Synku, w sklepie siedzisz w wózku czy
              idziesz za rękę? - w wózku. Kiedy bedzie chciał wyjść nie pozwalasz
              mu (nie jest to łatwe), mówisz- zdecydowałeś się na jazdę wózkiem.
              Gdy idzie za rękę, nie puszczasz go, nawet wtedy, gdy krzyczy,
              ciągnie, szarpie. a do tego jesteś spokojna i mówisz - idziesz za
              rekę i za chwile znowu - idziesz za rękę. To bardzo trudne, ale do
              zrobienia. Przetestowane na mojej 4 latce.
              Gdy nie wyjdzie, nie zrażaj sie tylko próbuj... Powodzenia
          • P.S. Na pocieszenie powiem Ci, że sytuacje, które opisujesz np.ta z kałużą to
            jeszcze nic strasznego winkDlatego polecam Ci grupę wsparcia. Na takiej grupie
            dopiero usłyszałabyś hostorie zapierające dech w piersiach.
            Głowa do góry.

            Aha, odnośnie klapsów. Również uważam, ze klapsy są oznaką bezsilności rodziców
            i najgorszym rozwiązaniem, ale wiedz też, że dzieci z Adhd to są te dzieci,
            które najczęściej dostają klapsy.Tyle, że w przypadku tych dzieci klaps jest
            najgorszą z najgorszych kar, gdyż takie dziecko ponosi o wiele większe
            konsekwencje niż dziecko bez tego zaburzenia.Ale rodzice dzieci z ADHD
            rzeczywiście często stoją na skraju wytrzymałości.
            --
            Marta
            www.psychologiakobiety.pl
    • Witaj
      przeczytałam Twój pierwszy i ostatni post...
      Nie mam takiego problemu jak Ty, mam spokojnego synka, który
      skończył 2 latka, ale przychodzi do nas syn sąsiadów, niedawno
      skończył 6 lat. Chłopcy bardzo lubią razem sie bawić, rodzice 6
      latka wyjechali do pracy za granicę, zostal sam z dziadkami, dlatego
      jest u nas b. częstym gościem wink Chłopczyk ten był od początku miły
      jednak... często bardzo niepokorny w stosunku do mnie lub męża (ale
      więcej czasu przebywał ze mną i też lubił "fikać"). Dlatego pozwole
      sobie dać Ci kilka rad, które wypróbowałam na tym chłopcu i okazały
      sie skuteczne.
      Piszesz, że czasami zostawiasz swojego synka z prababcią - może ją
      naprawdę bardzo lubić, ale nie słuchac zakazów z powodu np. jej
      wieku lub zbytniej łagodności, może nie jest zbyt kategoryczna i
      Twoje dziecko to wykorzystuje. Opisałaś tu sytuacje z kałużą - wg
      mnie nie było chyba w tym nic złego, że się w niej bawił (i biegał i
      chlapał - mój 2 letni synek też tak robi, wrzuca też do nich małe
      kamyczki) oprócz oczywiście tych cegłówek (zbyt duże, można nimi
      zrobic krzywdę sobie albo komuś). Wiem, babcia prosiła, żeby
      wyszedł, ale nie posłuchał i uciekał ana ulicę. Może wyjaśnij
      synkowi (i prababci), że takie zabawy, w których może się wybiegać,
      wyszaleć są dozwolone, ale pod warunkiem, że będą bezpieczne (np.
      nie wybiegamy NIGDY na ulicę, bo tam jeżdżą samochody, nie bawimy
      się cegłami i dużymi kamieniami, bo możemy się nimi uderzyć, nie
      zbliżamy się do wody (rzeki, stawu), studni itp.) Wtedy może jego
      stosunek się zmieni, bo będzie mógł się bawić do woli (więc po co
      robić komuś na złość) a Wy będziecie pewni, że mały będzie
      bezpieczny. Możesz też powiedziec synkowi, żeby "opiekował się"
      prababcią, że jest ona już starszą osobą, a on dużym chłopcem, że
      może jej pomagać np. nosić siatki, przynosić warzywa na obiad, podać
      jakąs rzecz, pilnować, żeby zbytnio się nie męczyła i nie
      DENERWOWAŁA bo ma np. chore serduszko (tylko jeśli rzeczywiście ma -
      czasami taka "odpowiedzialność" uczy). Opisałaś też historię
      codziennego ubierania się może zagroź, że jak Twój synek się nie
      ubierze na czas, to jako karę zafundujesz mu... łaskotki (ale takie
      porządne i długie, żeby sie brechtał na cały głos), czasami może po
      prostu lepiej jest rozładowac napięcie smiechem i humorem niż np.
      groźbą poważniejszej kary (ale nie twierdzę, że nie należy go karać -
      do Ciebie należy ocena, jakie zachowania należy karać, z jakich
      można pożartować - chodzi mi po prostu o to, żeby zobaczył, że jak
      jesteś zdenerwowana, to udaje Ci się zachować spokój, obracasz
      sytuacje w żart, może on nauczy się tego samego od Ciebie).
      Wiem, że łatwo jest mi pisać, kiedy nie znam takich przypadków, ale
      mam nadzieję, że może w jakimś stopniu mogłam Wam pomóc.
      Pozdrawiam.
      • Odniose się do kilku spraw.
        Pierwsza - to nagrody. Jesli chcesz uczyc dziecko, dajac mu nagrody,
        to te nagrody powinien móc osiagnąć. dziecko, ktore przez trzy dni
        nie zdolalo zachowac się pięć razy poprawnie albo wymaga bardzo
        pilnej pomocy psychiatryczn-psychologicznej, albo też - nie jest w
        stanie sprostać niezwykle wygórowanym wymaganiom. Absolutnie nie
        wyobrazam sobie sytucji, aby dziecko nie bylo w stanie zasłużyć dwa
        razy dziennie na pochwałę..
        Poza tym trzy dni grzeczności sa nie do przyjecia. Po pierwsze -
        "gdzeczność" nie jest pojeciem jasnym. Po drugie - to za dlugo. Po
        trzecie i najwazniejsze - dziecko ma prawo czasem zbuntowac się, nie
        tracac przy tym szns na nagrodę. Moje dzieci wspominaja źle wyjazdy
        z dziadkami własnie dlatego,z e dziadkowie nie pozwalali dyskutować.
        Jak powiedzieli - tak miało być. Rodzice pozwalali, choć zazwyczaj
        wcale nie odstępowali od pierwotnego polecenia - ale można bylo
        zaprotestować, pokłócić się, przedstawić swoj punkt widzenia - i
        czasem wygrać. Ty nie dajesz dziecku takiej szansy, jesli ma
        zaslużyć na nagrodę.
        Druga sprawa - to calowanie dziecka, ktore tego nie lubi, zeby
        wiedziało, ze to jest dobre. Czyli przyjmujesz zalożenie, ze dobre
        jest to, co Ty uznajesz za dobre, opinia dziecka nie ma znaczenia.
        To spory bład.


        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • brawo-bijecie dziecko.słyzłaś o kampanii-gdybyś nie miał przewagi fizycznej nad
      dzieckiem wychowywał byś je a nie bił???
      dziecko powinnomiec szansę wybrudzić się w błocie i pobiegać po kałużach z
      drugiej strony kary za niesłuchanie powinny być adekwatne do sytuacji u was są
      przesadzone nietrafione i...szkoda mi do was słów
      --
      02.08.2008 Oliwka
    • dorotafx,

      z tego co piszesz, istnieje duża szansa,że Twoje dziecko rozwinie ADHD.
      Twoje zachowania są również typowe dla rodziców dzieci z ADHD.

      Nie wiem w jakim mieście mieszkasz, ale jeśli w Warszawie to zachęcałabym Cię do spotkania z terapeutą, który zajmuje się terapią dzieci z ADHD, ja polecam dr. Artura Kołakowskiego, można go złapać w CBT.

      Generalnie specjaliści od ADHD niechętnie diagnozują dzieci poniżej 5 roku życia, ale mogą potwierdzić lub zaprzeczyć Twoim przypuszczeniom.
      Moim zdaniem bardzo pomogłaby Ci grupa wsparcia rodziców dzieci z ADHD i warsztaty dla rodziców.Na takich warsztatach poznałabyś techniki radzenia sobie z nadpobudliwym dzieckiem, a mając konkretne narzędzia wiesz co robić w danej sytuacji i nie tracisz głowy.

      Krzykiem i groźbami a tym bardziej groźbami, które się nie spełniają nic nie uzyskasz, ewentualnie skutek odwrotny.

      Mogłabym napisać na ten temat 5 stron, ale nie wiem czy na forach można się tak rozpisywać. Gdybyś chciała się czegoś więcej dowiedzieć to pisz na priv.

      Pozdrawiam,
      Marta

      --
      Marta
      www.psychologiakobiety.pl
      • ADHD?wybacz ale przeczytałam wszystkie smutne posty tej kobiety i żal mi
        dziecka.nie ma ADHD jest żywiołowym kilkulatkiem którego rodzice chcieliby
        wytresować,oczekują rzeczy niemożliwych a jak dziecko nie spełnia ich oczekiwań
        to dostaje 150 kar na raz i lanie...
        --
        02.08.2008 Oliwka
    • Takich ludzi jak ty powinni byli sterylizować zanim na świat wydadzą
      dziecko!
      Skąd ty się wziełaś kobieto!Koszmar!
      Zal tego dziecka bo jedynie jesteś aresywną nerwową babą,której
      nawet psa byłoby zal oddać na wychowanie, a nie dziecko.
      Sama jestem matką wiem,ze czasami jest trudno, ale bez przesady, to
      co ty wyprawiasz to jest czysty sadyzm.
      Idż do psychiatry dostaniesz jakiś lek na nerwy może zaczniesz
      myśleć, zanim reagować jak ostatni sadysta.
      • 08.08.09, 11:33
        Nie czytalam wypowiedzi innych, bo zatkal mnie taki post.
        Wiedz,ze w Polsce zmienilo sie prawo i za karanie bicie i lanie
        dziecka grozi kara. Mam nadzieje ze jak wpadniesz do wiezienia na
        jakis czas to zaczniesz myslec i uzywac glowy a nie piastek.
    • Zgadzam się z większością wypowiedzi w tym wątku, ale odniosę się do
      innej rzeczy. Niektóre osoby napisały, że autorka postu dała kary, w
      których ciężko będzie jej teraz wytrwać. Natomiast autorka chwaliła
      się później, że wytrwała w tych karach, tylko odpuściła jeśli chodzi
      o prababcię. Tak jakby rezygnacja z kar była jakimś dyshonorem czy
      czymś takim. Osobiście nie chciałabym, żeby moje dziecko myślało, że
      jestem nieomylną osobą, która nie ma prawa do popełniania błędów. Gdy
      zachowam się w przesadzony sposób w stosunku do dziecka, to
      przepraszam je za to i tłumaczę się z tego. Na miejscu autorki, która
      naprawdę zrobiła dziecku ogromną krzywdę i niestety raczej nie ma
      tego świadomości, poszłabym do dziecka i powiedziała, że zachowałam
      się zbyt emocjonalnie. Wytłumaczyłabym, że prababcia jest już stara i
      ogólnie porozmawiałabym z dzieckiem na jej temat. Przeprosiłabym też
      za zbyt ostrą reakcję i wycofała się ze wszystkich kar.
      Autorka wątku kilka razy pisała, że dziecko nie ma poczucia winy po
      tym co zrobiło. To oczywiste. Zamiast tego ma poczucie krzywdy oraz
      poczucie tego, że jest złym chłopcem, który nie ma szans na
      akceptację rodziców. Współczuję temu dziecku. Bez dobrego psychologa
      się nie obędzie.

      --
      Ania,
      Klara(26.01.06)
      Staś(14.01.09)
      • Powiem to co już większość powiedziała. Wcale nie masz niegrzecznego
        dziecka. Z twoich wypowiedzi wynika, że chłopak jest po prostu
        cholernie niedoceniony. Czy ktoś kiedyś wytłumaczył mu, co jest
        dobre, a co złe? Jak już tu pisano, dziecko w tym wieku bada
        granice - dlatego trzeba mu wytłumaczyć wcześniej jakie są
        granice postępowania w waszej rodzinie. Mały jest karany (napisano
        ci już, że zdecydowanie zbyt dotkliwie i nieadekwatnie do tego co
        zrobi) za coś, czego wcześniej właściwie mu nie zabroniono. Tak
        wnioskuję z twoich postów. Myślę, że wpadliście w błędne koło. Wy
        karzecie dziecko, krytykujecie go itd., on nie wie za co i dlaczego
        i w rezultacie myśli, że to wszystko przez to, że jest
        tym "dupkiem". Uważam, że na tym polega cały problem - dziecko
        kompletnie nie ma poczucia samoakceptacji. Może się mylę, ale moim
        zdaniem całe to popisywanie, bicie się po głowie, przekomarzanie i
        nie słuchanie poleceń wynika z chęci zwrócenia na siebie uwagi. Mały
        ma charakter przywódczy, lubi być w centrum uwagi. Pewnie jeśli
        sąsiedzi nie staliby w oknach i nie patrzyli, on dałby sobie spokój
        z tymi kałużami.
        Pamiętaj, że jesteś jedyną i najlepszą matką dla swojego dziecka.
        Nie możesz się poddać.
        Na twoim miejscu usiadłabym z dzieckiem i z mężem i dokładnie
        (bardzo dokładnie) wytłumaczyła synowi co może, a czego nie może i
        dlaczego. Ale najpierw musicie - ty i mąż - zastanowić się nad tym
        sami. Macie bardzo energiczne dziecko i powinien mieć maksimum ruchu
        i zabawy. Czy nie ma możliwości, żeby z prababcią wychodził na plac
        zabaw? Teraz po prostu bardzo unieszczęśliwiacie go, każąc tak
        żywemu dzieciakowi chodzić z babcią za rączkę. Zapiszcie małego na
        jakieś zajęcia sportowe, to naprawdę pomaga. I napiszę to jeszcze
        raz - ustalcie zasady. Gdzie sens, gdzie logika - ukarać dziecko (i
        to jak!) za coś czego wcześniej mu nie zabroniono?
        Jestem prawie pewna, że kiedy chłopak będzie miał jasno określone
        reguły, dobrze spożytkuje swoją energię i przestaniesz go w końcu
        straszyć, a zaczniesz chwalić, to będzie wam wszystkim lepiej. A
        twoje dziecko najlepiej na tym wyjdzie, bo o to chodzi. Tylko ty
        musisz przemyśleć swoje zasady i zacząć być w końcu odpowiedzialną
        matką, która wychowa, a nie tylko przechowa. Tego ci życzę i
        pozdrawiam waswink
      • masz absolutną rację jeśli dorosły wymaga od dziecka aby umiało przyznać się do
        błędu sam musi to potrafić.gdybym uderzyła swoje dziecko albo zareagowała
        nieadekwatnie do sytuacji musiałabym je przeprosić!
        nie łatwo przeprosić czasem partnera-dziecko jeszcze trudniej-bo mamy jednak to
        poczucie,ze to my "rządzimy" ale nie jesteśmy nieomylni!!!!!!!!szacunek należy
        się każdemu,dziecko też człowiek
        --
        02.08.2008 Oliwka

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.