Dodaj do ulubionych

rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie

10.08.09, 10:12

Dlugo czekalam na to by byc mama, dlugo staralismy sie z mezem o
Sare, moje najwieksze marzenie sie spelnilo.
Jestem porazona ogromem milosci jaki czuje do mojej corki,
wychowujemy ja w nurcie Attachment Parenting, moc czasu spedzanego
razem, tyle cudnych chwil tylko dla nas.
Zalozylismy sobie z mezem, ze chcielibysmy dzieci z mala roznica
wieku (ok 2 lata, moze 3),.. a ja tak nagle, sie boje sad.
Boje sie, ze nie bede umiala kochac mojego drugiego dziecka tak
mocno jak to pierwsze, boje sie, ze Sara w jakims stopniu mnie
straci na rzecz siostry/brata, boje sie, ze bedzie cierpiala widzac
mnie tulaca niemowle. I boje sie, ze ona juz na zawsze zostanie moja
ulubienica, tym cudem, wymarzonym dzieckiem najblizszym sercu, a to
drugie bedzie tylko 'dodatkiem'.
Chcialam miec dwojke, bo sama mam siostre, z ktora jestem bardzo
zwiazana, i nie wyobrazam sobie, by moglo jej nie byc, chcialam dla
swoich dzieci takiej samej wiezi i szczescia jakie ja mam z moja
siostra. (Z nikim nie narzeka sie na rodzicow tak dobrze jak z
nia wink).

Czy ktoras z was tez miala takie leki?, czy zawsze starsze dziecko
musi cos stracic z wiezi z rodzicami na rzecz mlodszego?
Czy to mlodsze nie rodzi sie od razu na straconej pozycji?

Czytalam ostatnio swietna ksiazke - ''Rodzenstwo bez rywalizacji'',
w slowa zostal ujety moj najwiekszy lek, ze nawet jesli sie do tego
nie przyznaja, rodzice prawie zawsze maja 'ulubione' dziecko, te
najblizsze sercu.

Tak bardzo nie chce zadnemu z moich dzieci zrobic krzywdy, nie chce
by kiedys musialo walczyc z demonami bledow popelnionych w ich
dziecinstwie, tak jak musialam to robic ja i moja siostra.

--
www.dzikiedzieci.pl/

04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 10.08.09, 11:16
      o widzisz, a ja wychowuję swoje dzieci tak samo, jak przez wieki robiły
      to inne samice gatunku homo sapiens.
      I nie straszne mi fobie w tym temacie.
      Może zacznij wychowywać dziecko, a nie hodować narcyzy... bo ci się
      chyba dziedziny pomyliły: ogrodnictwo z macierzyństwem.
      --
      A mnie to Vichy!
    • rycerzowa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 10.08.09, 12:08
      Darujcie sobie kpinki - lęk Agnieszki jest autentyczny.

      Agnieszko, a może spróbuj podejść do problemu, jak kiedyś my - na młodsze
      dzieci zdecydowaliśmy się z ogromnej miłości do pierwszego syna, jak również z
      lęku, że ta nasza ogromna miłość będzie mu ciężarem, ograniczy go i zmiażdży.

      Jeśli jesteś normalną osobą, to potem jest normalnie - kochasz wszystkie swoje
      dzieci, każde "najbardziej" na swój sposób, każde inaczej.
      A dzieciom dobrze jest z rodzeństwem. (Moim jest).

      Bo ta matematyka uczuć jest jakaś dziwna, "wyższa":
      szczęście się mnoży, gdy się je dzieli.

      A dziecku, prócz uwagi, do szczęścia potrzebne też są chwile spokoju, czyli
      braku natrętnej obecności kochających rodziców.
      Im starsze, tym bardziej.
    • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 10.08.09, 14:34
      Dziekuje za Twoj wpis Rycerzowa, wlasnie tak to chyba
      powinnam widziec. Oceniam siebie jako osobe normalna, proces walki z
      demonami przeszlosci mam juz za soba wink.Takze sadze, ze pewnie i w
      moim sercu milosc bedzie sie mnozyc a nie dzielic. Choc na ta chwile
      mam wrazenie, ze juz wiecej milosci niz ta do Sary nie umialabym z
      siebie 'wykrzesac' uncertain.
      Zdaje sobie sprawe z tego, ze wychowuje Sare dla swiata, a nie dla
      samej siebie, dlatego wlasnie chcialabym to zrobic jak najlepiej smile.
      Chcialabym by byla szczesliwa, odwazna, pewna siebie, chcialabym
      takze uniknac fundowania moim dzieciom jakis traum, z ktorymi
      musialyby potem biegac na terapie smile.
      Niestety w moim otoczeniu mam okazje obserwowac sporo osob, ktore
      slabo radza sobie z ulozeniem zycia, co niestety spowodowane jest
      niczym innym jak bledami wychowawczymi rodzicow (i bynajmniej nie
      chodzi o nadmiar milosci, czasu, uwagi jaki byl im poswiecany, a
      wrecz przeciwnie.)
      Dlatego tez do wychowania podchodze z duza doza refleksji i namyslu,
      i stad moj post uncertain.

      ps. z dwoch skrajnosci wolalabym wychowac narcyza niz osobe z niskim
      poczuciem wlasnej wartosci. wink


      --
      www.dzikiedzieci.pl/

      04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
      • pam_71 Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 10.08.09, 15:34
        Ale osobie "narcystycznej" wcale nie jest w życiu łatwo ... również dzieciom
        wychowywanym jako "oczko w głowie" ... Idąc do przedszkola/szkoły styka się z
        rówieśnikami, dla Pani mającej w grupie 25 dzieci już nie będzie takie "super" i
        "naj" . Będzie po prostu Sarą z Maluchów wink Gdy w domu będzie nr1 (najlepiej
        biga, pisze, rysuje, maluje, liczy ...) w szkole może okazać się, że ktoś dodaje
        lepiej czy płynniej czyta ... I tu porażka już nie jest taka "łatwa" do
        przełknięcia ... wtedy boli. A przecież nie powinno wink Bo np. Ja jestem dobra w
        kolorowaniu (nigdy nie wyjeżdżam za linie), a Krzysio świetnie składa łódki z
        kartki papieru wink
        To taka pułapka dla Rodziców, którzy tak przecież kochają swoje jedynaki jak
        nikt na świecie ...
        A wystarczy młodszy brat/siostra, aby od najmłodszych lat "ćwiczyć" właściwe
        postawy w grupie ... no bo człowiek stadnym zwierzęciem jest.
        Pozdr
          • pam_71 Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 11.08.09, 10:54
            Dobrze, że między innymi, a nie tylko dlatego wink
            A tak poważnie to jeszcze ciekawy przykład wink Ja jestem jedynaczką. Zawsze
            miałam problemy z nadwagą i byłam noga z w-f. Mój Duży syn chyba odziedziczył po
            mnie anty-talent do ćwiczeń fizycznych ... szkoda. Ale pamiętam jak bardzo
            przeżywałam jak koleżanki opie... mnie, że znowu przeze mnie przegrały wyścigi.
            W tym roku na w-f chłopaki grały w nogę ... po przegranym meczu Duży dostał opt
            od kolegów, że jak podaje (winkdo przeciwników) i że to przez niego ... Duży
            tylko wzruszył ramionami "No co - przecież nie każdy musi umieć dobrze kopać
            piłkę" i poszedł dalej.
      • gopio1 Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 10.08.09, 20:53
        aagnie.szkaa napisała:
        > mam wrazenie, ze juz wiecej milosci niz ta do Sary nie umialabym z siebie
        'wykrzesac'

        Agnieszko - Młoda Mamo - jesteś zupełnie nieświadoma tego co piszesz. Daję Ci
        pisemną gwarancję, że im starsze dziecko tym bardziej się je kocha. Z każdym
        dniem mocniej, głębiej, mądrzej. Więc jeśli już teraz wydaje Ci się, że więcej
        miłości nie będziesz z siebie umiała wykrzesać - to bardzo Cię jeszcze
        macierzystwo zaskoczy! smile
        Rodzeństwo to dla dziecka nie kara, rywal czy zagrożenie - to najlepszy prezent
        jaki możesz mu dać, to wsparcie na całe życie, to przyjaciel i bezgraniczna
        miłość. To ktoś na kogo Twoja Sara zawsze będzie mogła liczyć. A dzieciństwo z
        bratem/siostrą jest o wiele barwniejsze, pomysły bardziej szalone, zabawa
        intensywniejsza, a deszczowe wieczory radośniejsze. Razem dużo przyjemniej biega
        się po łące, puszcza bańki mydlane, wspina na drzewa i podgląda robaki. Zupełnie
        innego wymiaru nabierają święta, wakacje czy choćby nawet wspólne posiłki.

        Miałam kiedyś podobne odczucia do Twoich, ale były tak kruche i tak dawno, że są
        tylko jakąś mgiełką w mojej pamięci. Za to tu i teraz mam dwoje wspaniałych
        dzieci, które są dla siebie kimś więcej niż byśmy mogli im dać sami - my
        rodzice. Więcej niż mogłabym sobie wyobrazic, wymarzyć. I nie ma mowy o tym, że
        starszy syn coś stracił - zdecydowanie zyskał i to tak wiele, że nie sposób
        wyrazić to słowami. To jest więź, której nie da się porównać z niczym innym. Mam
        nadzieję, że szybko się o tym przekonasz - czego bardzo Ci życzę. Zajrzyj też
        tu: forum.gazeta.pl/forum/f,26619,Rodzenstwo_2_lata_roznicy.html

        --
        Lwica czyli Zabawa w słowa
        • sebalda Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 10.08.09, 21:56
          Kiedy urodziłam córkę, przeżywałam najcudowniejsze chwile w życiu, potem
          kochałam ją coraz bardziej i bardziej, aż przyszedł dzień, że zrozumiałam, że
          jeśli nie będę miała drugiego dziecka, zakocham córkę na śmierć, zagłaszczę ją,
          zrobię z niej kalekę nadmiarem troski i uwagi. Byłam na pełnym urlopie
          wychowawczym.
          Córka miała 4 lata, gdy urodził się jej braciszek. Była okropnie mądra i
          wiedziała wszystko co i jak. Bardzo cieszyła się na malutkiego brata.
          Ale gdy wróciłam z nim ze szpitala, zobaczylam, że cały czas mruga nerwowo
          oczami. Zostawilam małego z tatusiem i mimo bólu i zmęczenia usiadłam z nią i
          zagralam w długą i męczacą grę planszową. Zobaczyła, że nadal jestem dla niej.
          Wieczorem tego dnia przestała mrugać.
          Żadne z moich dzieci nie jest pokrzywdzone obecnością drugiego, wręcz
          przeciwnie. A ja kocham oboje równie bezgranicznie, choć nieco inaczej, ale ani
          mniej, ani bardziej.
      • asia_i_p Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 23:14
        > ps. z dwoch skrajnosci wolalabym wychowac narcyza niz osobe z niskim
        > poczuciem wlasnej wartosci. wink
        Narcyz jest osobą wahającą się między niskim poczuciem własnej wartości a
        samouwielbieniem i szukaniem uwielbienia u innych. W zasadzie jest to pułapka
        bez wyjścia. To temat przewodni ostatnich "Charakterów".
        Osoba o zaniżonym poczuciu własnej wartości jest dużo bardziej podatna na
        terapię, skłonna do zmiany.
        --
        Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
        że przylecą piraci bombowcem
        i bogatym zabiorą pieniądze,
        a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
    • echtom Coś mi się tu nie zgadza 11.08.09, 10:40
      > sama mam siostre, z ktora jestem bardzo zwiazana, i nie wyobrazam
      sobie, by moglo jej nie byc, chcialam dla swoich dzieci takiej samej
      wiezi i szczescia jakie ja mam z moja siostra

      > nie chce by kiedys musialo walczyc z demonami bledow popelnionych
      w ich dziecinstwie, tak jak musialam to robic ja i moja siostra.

      Zawsze mi mówili, że wynikiem błędów popełnionych przez rodziców
      jest ZŁA relacja między rodzeństwem.


      --
      "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
      realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
      z wielkich rzeczy."
      • aagnie.szkaa Re: Coś mi się tu nie zgadza 11.08.09, 11:21

        Sama sie zastanawiam jak to sie stalo, ze kochamy sie tak bardzo smile.
        Siostra (4 lata mlodsza) byla powiernikiem mamy, jej ulubienica, tym
        grzecznym dzieckiem, przytulanym, kochanym. Ja bylam ta - czarna
        owca ;/. Duzo etykietek poprzyczepianych generalnie, tak i do mnie
        jak i do siostry (ja- ta madra, siostra- ta ladna), duzo cierpienia.
        Tak naprawde relacja z siostra zaczela sie kiedy wyjechalam do
        szkoly z internatem (15 lat), wczesniej raczej slabo bylo (nie mam
        specjalnych wspomnien siostrzanych zabaw, odcinalam sie od niej, nie
        angazowalam), choc bez bojek czy wielkich awantur.
        Od czasu internatu zaczelysmy za soba tesknic, o sobie myslec i tak
        naprawde poznawac sie. Teraz zyc bez siebie nie mozemy smile.
        Taka to historia smile.
        Siostra jest moim najlepszym przyjacielem, najwspanialsza osoba jaka
        znam, i takiego wzajemnego wsparcia i milosci chcialabym dla moich
        dzieci, tylko poczawszty od dziecinstwa, a nie od 15 rz. smile



        --
        www.dzikiedzieci.pl/

        04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
    • ga-ti Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 12.08.09, 19:17
      Agnieszka! Nie jesteś sama ze swoimi obawami. Ja przeżywałam podobne rozterki. Synuś był naszym i całej rodzinki (pierwsze dziecko, pierwszy wnuczek i prawnuczek) oczkiem w głowie. Kochaliśmy go i rozpieszczaliśmy ile się dało. Jasnym było dla nas, że będziemy mieli więcej dzieci, ale... Gdy mąż zaczął napominac o drugim dzidziusiu, ja zaczynałam się bac. Chciałam, ale bałam się, czy synek nie ucierpi na tym, czy nie będzie miał za mało miłości i mojej uwagi, czy nie zostanie brutalnie "zdetronizowany", czy nie zacznie nienawidziec dzidziusia. Bałam się też, że będę drugie dziecko porównywała z pierwszym, że będę się doszukiwac na siłę podobieństw albo różnic, że nie będę umiała tak mocno kochac...
      Nie były to łatwe myśli.
      Jednak rozsądek, namowy męża, i pragnienie większej rodziny zwyciężyły. Na szczęście.
      W swoich "chorych" myślach nie chciałam miec drugiego chłopca, wiadomo - porównywanie.
      Mam prześliczną córcię, wesołą, piękną, mądrą, tak bardzo różną od brata, a jednocześnie tak do niego podobną.
      Starczyło miłości, zachwytu, (czasem brakuje sił smile ). Dzieciaki za sobą przepadają! Synek jest starszym bratem, z czego jest bardzo dumny. Córcia naśladuje go we wszystkim. Już się ze sobą bawią. Kłócą się, jak chyba każde rodzeństwo, ale gdy synek rysuje/układa rodzinę (nie ważne ludzką, zwierzątek, roślinek) to zawsze jest mama, tata, synek i dzidziuś-siostrzyczka.
      A, teraz synek pyta, kiedy urodzę drugiego dzidziusia.

      A więc widzisz, że nie jesteś sama z takimi dylematami, ale nie ma co się bac, jeśli mądrze podejdziesz to sprawy to wszyscy będziecie szczęśliwi. I tego Wam życzę!
      • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 10:06
        No cóz, to ja jednak nie napisze az tak optymistycznie. Wydaje się,
        ze dla was córka stała się absolutnym centrum zycia. jestescie z nia
        stale, niczego z jej zycia nie chcecie "przepuscic", staracie się
        być idealnymi rodzicami.
        Tu tkwi pulapka. Jesli chcecie miec drugie dziecko - to trzeba
        najpierw zmienić podejście do tego pierwszego - nie moze bowiem być
        tak, ze przez dwa-trzy lata poswiecacie corce caly swoj czqs, ma Was
        na zawolanie, a potem pojawia się drugie dziecko - i to wszystko
        musi się nagle i drastycznie skonczyc - bo dla starszegj nie bedzie
        juz ani calego czasu, ani calej uwagi. Wiec albo już teraz
        zaczniecie stawiać na wieksza samodzielność corki, pogodzicie sie z
        tym, ze jest ona jedną z trzechosob w rodzinie, ale wcale nie
        najwazniejsza, albo powinniscie zaczekac sporo dlużej z następnym
        dzieckiem.
        I niestety, nie jest prawdą, ze wszyscy rodzice potrafia pokochac
        kolejne dzieco tak samo jak poprzednie (a bywa i odwrotnie). Znam
        niestety, wcale nie pojedyncze przypadki, gdy kolejne dziecko wcale
        nie bylo kolejnym "osmym cudem swiata", tylko prezentem , aby
        starsze nie bylo jedynakiem - i bylo traktowane znacznie gorzej.
        Niestety.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 11:59
          Dziekuje za Twoj wpis Verdana.
          Choc troszke ostudzil moj entuzjazm, ktory sie pojawil po postach
          Gopio1 i Sebalda.
          Masz racje w tym, ze corce poswiecamy caly swoj czas i uwage
          (jeszcze przed jej poczeciem ustalilismy z mezem, ze nie ma mowy,
          bysmy nasze dziecko oddali do zlobka, czy opiekunki, gdyz chcemy ja
          wychowywac sami, bez pomocnikow)
          Co do tego, ze staramy sie byc idealni to tez prawda, nie byloby w
          naszej biblioteczce 30 ksiazek dot wychowania dzieci gdyby bylo
          inaczej smile)
          Sara ma teraz 9,5 miesiaca, nie bardzo wyobrazam sobie ograniczanie
          jej czasu wspolnie spedzonego, dlatego, ze za 2 lata bedzie miala
          rodzenstwo smile. W tej kwestii pomocnym moze byc fakt, ze w lutym
          przyszlego roku, moja kolezanka wraca do pracy i odda mi pod opieke
          swojego 10-o miesiecznego synka.

          Na ten moment, po postach dziewczyn, zaczelam wierzyc w to, ze
          rodzenstwo to cudowny dar dla mojej corki, a nie ujma w jej zyciu. A
          to, ze potrafie ja kochac tak bardzo, swiadczy o tym, ze drugie moje
          dziecko tez bede umiala obdarzyc takoz wielkim uczuciem smile

          Tego sie bede trzymac wink

          --
          www.dzikiedzieci.pl/

          04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
          • wieczna-gosia Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 12:11
            nie chodzi o to bys specjalnie ograniczala czas dziecku tylko bys robila to
            naturalnie- naturalnym jest ze rodzice z oczu dziecka znikaja. Ze w jego swiecie
            pojawiaja sie dziadkowie i ciocie. Naturalne jest ze mama "nie ma czasu dla
            dziecka bo robi cos innego".
            --
            opsesyjna.blox.pl/html
            przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
            następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
            • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 13:38
              No z tym znikaniem z oczu dziecka, to jest u nas fakt, nieciekawie.
              Mieszkamy z mezem (Francuzem) w UK, no i jedna polowa rodziny w
              Polsce, druga we Francji. Jestesmy sami.
              W tym roku babcie raz nas odwiedzily, potem 3 tyg w Polsce wakacje,
              za tydzien na 2 tyg do francuskiej rodzinki jedziemy.
              A wtedy ja jedynie piersia sluze, a reszta czasu w towarzystwie tych
              cioc i babc.
              No, ale to na pewno mniej niz wersja tradycyjna, z rodzina w jednym
              kraju/miescie.

              'Mama nie ma czasu dla dziecka, bo cos robi' obywa sie bez zgrzytow,
              nie wiem, czy to zasluga AP, czy moja mala taka juz jest
              samodzielna, ale ona juz w tym wieku ladnie umie zajac sie swoimi
              sprawami smile. Ma swoje pudla z zabawkami, i sobie tam grzebie, a ja
              gotuje, dam jej lyzki, garnek i zabawa na pol godziny. Za psem tez
              lubi sama poganiac, i ubaw po pachy smile. W ogrodku na trawie posadze,
              to zajmie sie na dluzej zrywaniem kwiatkow koniczyny.
              Jest bardzo samodzielna, wogole nie placze, przytula sie owszem, ale
              na rekach godzin nie spedza, a i potrzeba noszenia odpadla juz kilka
              tyg temu.
              Oczywiscie, wciaz spimy razem, kapiemy sie razem, cyckamy 5 razy na
              dobe, jemy wspolnie przy stole (baby-led weaning), ale to nasz wybor
              i zaden problem czy wyrzeczenie.

              --
              www.dzikiedzieci.pl/

              04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                  • wieczna-gosia Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 15:47
                    eee a jak inaczej sie je z dzieckiem przy stole. No jak slysze hasla ze
                    attatchment parenting to co sleepling, prolonged bbreast feeding, kupa laping,
                    samo w jedzeniu sie ciapcianing i moze jeszcze chodzienie za dzieckiem krok w
                    kroking oraz kreatywning zamawek wykorzystywaning to sie zastanawiam czy te
                    metode stworzy czlowiek z obsesja koncowek ing? Naprawde zeby dziecko sie w
                    jedzeniu ubabralo trzeba nadac temu nazwe i powinno byc zgodne z jakas metoda?
                    --
                    opsesyjna.blox.pl/html
                    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
                    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
                    • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 16:31

                      Koncowka 'ing' generalnie, w jezyku angielskim, nie jest taka znow
                      rzadka smile, a juz na pewno dla AP nie zarezerwowana.

                      Zalozenia BLW wydaja sie mi jednak, bardzo rozne od tego jak
                      wprowadzane sa nowe pokarmy w wiekszosciach domow.
                      Na Niemowlu, regularnie pojawiaja sie posty mowiace o problemach z
                      akceptowaniem przez dzieci pokarmow innych niz papki.
                      W BLW nie karmimy zadnymi papkami, przecierami, nie karmimy
                      lyzeczka. Od samego poczatku dziecko dostaje to samo jedzenia jakie
                      jedza rodzice, z ich talerzy.
                      To jest roznica. Roznica w tym jak wygladaja posilki, roznica w tym,
                      jaka kontrole nad spozywanym pokarmem ma dziecko.

                      Dlatego o tym napisalam, ale moze fakt, nie bylo takiej potrzeby.
                      Dziecko najedzone, nie ma znaczenia, jak jedzenie do brzuszka
                      dotarlo smile

                      --
                      www.dzikiedzieci.pl/

                      04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                      • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 17:00
                        Ma znaczenie. Bo żoładek niemowlecia i żołądek doroslego czlowieka
                        nie trawi tak samo. Karmienie niemowlecia bigosem i golonką jest
                        sporym błędem, podobnie jak karmienie czekoladą, cukrem i miodem,
                        albo orzeszkami ziemnymi.
                        Jesli nie karmisz niemowlecia przecierem - to jak ono gryzie?
                        Rozumiem makaron, kawałek chleba, ziemniak, ale zjedzenie orzecha,
                        kawalka jabłka, moze sie skonczyć zadlawieniam. Czyli chyba jednak
                        trzeba eliminowac pewne produkty. Małe dziecko nie powinno tez jeść
                        nowalijek.
                        Jesli dziecka nie karmi sie łyzeczka nie może ono zjeść, jak
                        rozumiem, zadnej zupy??? Dlaczego?
                        No i taka uwaga - dzecko moze zupelnie dobrze przezyć eksperyment z
                        jedzeniem rzeczy dla niego nieodpowiednich. Tyle, ze czasem to
                        niestety, powoduje póxniejsze kłopoty. Moj najstarszy w
                        niemowlectwie pil mleko niemodyfikowane, bowiem z powodu "braków
                        rynkowych" innego nie było. I bylo wszystko w porzadku. Do czasu,
                        gdy jako dorosły czlowiek dostal alergii na wszystkie produkty
                        mleczne - zdecydowanie zwiazanej ze zbyt wczesnym wprowadzeniem
                        alergenu.
                        Nie mowiac juz o tym, ze dieta dziecka powinna uwzgledniac np.
                        znacznie wiecej tluszczu, niż powinni jadac dorosli, malo soli,
                        zadnego cukru. czyli albio rodzice przez lata jadają tylko potrawy
                        stosowne dla dziecka, albo dziecko jest źle żywione.


                        --
                        Mops i kot

                        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                        • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 18:03

                          Na dobre calej rodzinie wyszlo to ze zaczelam gotowac zdrowo, bez
                          uzywania soli i innych szkodliwych dodatkow.
                          Baby-led weaning, to metoda wprowadzania pokarmow i zywienia malych
                          dzieci opisana na 256 stronicach ksiazki, takze az tak
                          nieskaplikowana jak podawanie golonki i orzechow dziecku ona jednak
                          nie jest. smile
                          Moze za bardzo to uproscilam w swoim poscie do Wiecznej-Gosi, ale
                          ona dosc cynicznie do tego podeszla takze nie chcialam juz dolewac
                          oliwy do ognia i tak tylko w skrocie o tym napisalam.
                          Link do szerszego opisu BLW na Wilkipedii smile

                          en.wikipedia.org/wiki/Baby-led_weaning
                          pozdrawiam

                          --
                          www.dzikiedzieci.pl/

                          04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                            • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 19:14

                              Z calym szacunkiem,- niekoniecznie.
                              Sa wytyczne, ktorych nalezy sie trzymac, choc bez gotowych przepisow
                              i wielkich ograniczen (procz tych oczywistych, ktore mdzy innymi
                              Pani wymienila, jak orzechy, sol, miod itd).
                              Zapewniam, ze bez wielkiego bolu mozna swoje nawyki kulinarne
                              zmienic bezbolesnie dla podniebienia, tak by bylo zdrowe i dla
                              dziecka i dla nas. Kiedy jednak chcemy zamowic z mezem pizze, robimy
                              to, a wtedy corce gotuje kawalek piersi z kurczaka, brokula i
                              ziemniaka, czy cokolwiek innego szybkiego do przyrzadzenia.
                              Co do zup, oststnio mielismy rosol, makaron, miesko i warzywka mala
                              dostala na tacce, a wywar w kubku niekapku.

                              --
                              www.dzikiedzieci.pl/

                              04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                              • asia_i_p Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 23:24
                                Ale po co zmieniać swoje nawyki kulinarne?
                                Jeżeli ja mogę jeść pomarańcze i są dla mnie zdrowe, a niemowlę jeszcze nie
                                może, to po co mam je eliminować ze swojej diety?
                                Trochę to tak brzmi jakby cała rodzina miała fundowany kulinarny powrót do
                                niemowlęctwa.
                                --
                                Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                                że przylecą piraci bombowcem
                                i bogatym zabiorą pieniądze,
                                a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                                • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 14.08.09, 00:01
                                  Cos ja chyba musialam gdzies zle sformulowac confused).
                                  To Sara je to co my, a nie my to co Sara.
                                  I nie czepiajmy sie kazdego kesa, chce pomarancze, to jem, i pasztet
                                  i golonke, ale to wyjatkowo, a wtedy Sara dostaje cos ze swojego
                                  wachlarza pokarmow np. brzoskwinie, albo kawalek kurczaka z
                                  wczorajszej zupy, albo maliny i jogurt. Najczesciej jednak, gotuje
                                  cos co i my i Sara moze zjesc, albo co po czesci moze Sara zjesc,
                                  np.- schabowy mamy wink, z kalafiorem polanym maslem i ziemniaki, to
                                  mala dostanie kalafiora i ziemniary, schabowego nie dostanie.

                                  --
                                  www.dzikiedzieci.pl/

                                  04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                              • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 19:23
                                Zdecydowanie nie jest naturalne, bowiem we wszystkich kulturach , a
                                nawet wsrod zwierząt małe dzieci jedza co innego niż dorosli.
                                Jeszcze raz powtarzam, ze zdrowa dieta dla doroslych nie jest
                                tozsama ze zdrowa dieta dla dzieci. dzieci powinny jeść masło -
                                dorosli nie. Dzieciom (niemowletom) nie nalezy solic - dorosli
                                solic, choc niewiele, powinni - calkowity brak soli prowadzi do
                                depresji. Dzieci powinny jeść częściej, potrawy lekkostrawne, a
                                groch czy fasola są dla doroslych bardzo zdrowe i powinny byc
                                jedzone. Dzieciom nie nalezy podawac magaryny - dla doroslych może
                                byc ona jak najbardziej wskazana. Dorosli moga jeść nowalijki,
                                dziecko nie.
                                Nie wydaje mi sie także zasadne zmienianie na całe lata diety osob
                                doroslych tylko dlatego, ze ma się dziecko. Po co? Czemu ma to
                                słuzyc???

                                --
                                Mops i kot

                                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 19:58
                                  Z tego co ja wiem, to jednak dzieci w wielu kulturach jedza to samo
                                  co dorosli (czasem przerzute przez matke, ale to samo)
                                  Wbrew pozorom, przy zdrowym gotowaniu, dziecko moze zjesc wiekszosc
                                  z tego co jedza dorosli.
                                  W mojej rodzinie ma to sluzyc temu, by sobie zycie ulatwic smile.
                                  Oszczedzic sobie sterczenia nad dzieckiem z lyzeczka, przecierania,
                                  miksowania, oszczedzic sobie oddzielnego gotowania dla malej, a
                                  oddzielego dla nas, gdzie po prostu ja gotuje raz, wedlug prostych
                                  wytycznych, a wszyscy zjedza smacznie i zdrowo.
                                  Majac 9,5 mca Sara swietnie sobie radzi z rzuciem pokarmu,
                                  przesuwaniem go w jamie ustnej i polykaniem. Nigdy sie nie
                                  zakrztusila, bo ma kontrole nad tym co je i w jakim tempie.
                                  To naprawde bardzo proste i przyjemne smile.

                                  --
                                  www.dzikiedzieci.pl/

                                  04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                                  • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 20:02
                                    Przezute przez matke - to nie to samo. Są tez zawsze potrawy dla
                                    dzieci niedozwolone i niedostępne. Trzeba tez brac pod uwage, ze
                                    karmione w ten sposob dzieci umieraja bez porownania częściej...
                                    Ja tez dawałam starszym dzieciom to, co nam - mniej-wiecej. Ale nie
                                    niemowlęciu, to spora róznica. Jesli natura nie zaopatrzyła
                                    nemowlecia w zęby, to jednak jest jakis dowód, ze powinno jeść ono
                                    te pokarmy, które nie wymagają żucia - i to jest zgodne z naturą.
                                    Cóż, to, ze dziecko nigdy się nie zakrzytusiło niestety nie świadczy
                                    o tym, ze nigdy się nie zakrztusi - będąc niezdolne do żucia nie
                                    powinno być karmione rzeczami, ktore wymagaja posiadania zębów.
                                    No i jeszcze raz wytlumacz mi, jak moga jeść wszyscy zdrowo, skoro
                                    dieta dziecka i dieta doroslego powinna byc inaczej zestawiona?
                                    --
                                    Mops i kot

                                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                    • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 20:17

                                      Verdano, ja mojemu dziecku nie podaje zadnych 'wygibasow
                                      kulinarnych', raczej to co mozna kupic zmiksowane w sloiczkach dla
                                      niemowlat, to na czym takze opiera sie nasza polska kuchnia, tyklo w
                                      niezmiksowanej formie.
                                      Tzn. kurczaka, wolowine, brokuly, szparagi, ziemniaki, marchewke,
                                      zoltka jaj, palete owocow, palete warzyw itd.

                                      Np owoce morza i inne zastrzezone produkty sa zastrzezone tylko dla
                                      mnie i meza, wtedy malej na szybko daje cos innego, np. ostatnio
                                      maliny i jogurt do pobabrania smile

                                      Tak jak AP, BLW jest bardzo elastyczny w swoich doktrynach.


                                      --
                                      www.dzikiedzieci.pl/

                                      04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                                        • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 20:40

                                          Dzieci, ktore swoja przygode z rozszerzaniem diety rozpoczynaja wg
                                          BLW, szybciej nabywaja umiejetnosci przesuwania pokarmu w jamie
                                          ustnej, u niemowlat ten wypustek, ktory podrazniony wywoluje odruch
                                          wymiotny, jest dalej od tchawicy niz to jest u doroslych, co
                                          powoduje wczesne 'alarmowanie' gdy kawalek pokarmu jest za blisko
                                          (latwo moze zostac wypchniety jezykiem).
                                          Dajac dziecku prawo do jedzenia w jego wlasnym tempie, w naturalny
                                          sposob niweluje sie mozliwosc zakrztuszenia, ktore wbrew pozorom
                                          zdarza sie czesciej u dzieci karmionych lyzka (wsrod cudowania z
                                          samolotem wlatujacym do hangaru itp smile).
                                          + oczywiscie nie podajemy cherry tomato's, orzechow i innych
                                          latwo 'zakrztusnych' produktow.
                                          Jablko jak najbardziej, i brzoskwinie i gruszke - do reki. Tylko
                                          szukamy miekkich, rozplywajacych sie w ustach odmian.

                                          --
                                          www.dzikiedzieci.pl/

                                          04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                                          • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 21:17
                                            Przykro mi, ale to teoria.
                                            Oznacza tylko, ze dzieci, ktore wczesniej dostaja niezmiksowany
                                            pokarm z mniejszym prawdopodobienstwem się zadlawia, niz te, ktore
                                            uczy się później. Wybacz, ale to co piszesz, jest nieprawdą.
                                            dziecko, ktore nie gryzie, a przelyka, moze sie udławic. Nie jest
                                            przypadkiem, ze wszystkie kultury rozdrabiiaja pokarm - po prostu
                                            wynika to z doswiadczenia - dzieci, ktore karmiono bez rozdrabniania
                                            pokarmow zbyt czesto ginęły. Gdyby nie to - czy sadzisz naprawde, ze
                                            wszyscy - niezaleznie od czasu i kontynentu - siekali by, mielili,
                                            miksowali pokarmy dla bezzębnych dzieci? Po co, skoro nie byloby to
                                            do niczego potrzebne.
                                            Niewatpliwie ryzykujesz życiem swojego dziecka. Moze, zamiast
                                            trzymac sie doktryny, zastanowilabys sie jednak nad tym, czy warto
                                            wierzyć w cos, co moze byc niezwykle groźne i czy warto dla
                                            przestrzegania zasad narazać wlasne dziecko?
                                            I tu wlasnie zaczyna się ogromne niebezpieczenstwo slepego
                                            posluszenstwa metodzie. Ślepa wiara w to, ze kazde slowo w niej jest
                                            prawdziwe sprawia, ze nie dostrzegasz niebezpieczenstwa - bo ktos
                                            gdzieś napisał, ze male dzieci nie moga udławić się jedzeniem, gdy
                                            daje sie je dostatecznie wczesnie - otóż mogą.
                                            A tak czy inaczej - nie eksperymentowalabym na wlasnym dziecku.
                                            --
                                            Mops i kot

                                            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                            • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 23:45

                                              Verdano, nie ma wczesniej czy pozniej, solids wogole nie powinno sie
                                              wprowadzac wczesniej niz w 6 mcu zycia, tak dla piersiowych jak i
                                              butelkowych.
                                              Wezmy to jablko - dasz mojej jabluszka kawalek, to rozdziabie
                                              dziaslami i polknie bez zaksztuszenia, dasz 9,5 miesieczniakowi,
                                              ktory je tylko papki- zakrztusi sie, bo jeszcze nie umie 'gryzc'
                                              dziaslami ani 'operowac' pokarmem w jamie ustnej (przesywac kawalki
                                              z pomoca jezyka i miesni tejze jamysmile.

                                              Naprawde nie chce mi sie teraz wchodzic w opisywanie metody,
                                              tlumaczenie fragmentow ksiazki, czy wyszukiwanie linkow dot. BLW.
                                              Jesli ktos bedzie ciekawy szczegolow to dotrze do zrodla i zglebi
                                              wiedze.
                                              A zapewniam, ze BLW, nie jest metoda smiercionosna dla niemowlat,
                                              bo po pierwsze- byloby juz o tym glosno, po drugie, ksiazka nie
                                              bylaby dostepna w masowej sprzedazy, a po trzecie nie stosowalabym
                                              jej na swojej corce ktora kocham nad zycie smile.

                                              Rozne rzeczy dot dzieci nie sa potrzebne, a jednak je mamy, np.
                                              wprowadzanie solids od 4 mca zycia. wink

                                              pozdrawiam serdecznie



                                              --
                                              www.dzikiedzieci.pl/

                                              04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                                              • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 14.08.09, 08:56
                                                Mylisz się - owszem, prawdą jest, ze dziecko nalezy uczyc gryźć już
                                                kolo 6 miesiaca, inaczej bedzie mialo problemy. Tyle, ze uczy się
                                                dziecko gryźć dajac mu pokarmy absolutnie bezpieczne - np. chrupki
                                                kukurydziane, ktore rozpuszczaja sie w ustach. Nigdy rzeczy, ktore
                                                moga utknąć w tchawicy.
                                                I wtedy rzeczywiscie uczymy dziecko gryźć i przeykać, nie narazajac
                                                na smiertelny wypadek.
                                                I myslisz się - to, ze ktos opisuje jakąś metode nie oznacza, ze nie
                                                jest potencjalnie niebezpieczna - nie takie rzeczy sie sprzedaje.
                                                Nie mowie przecież, ze tak zywione niemowleta mra jak muchy, mowie
                                                tylko, ze jest to dla nich niebezpieczne. Bo jest. Nie będzie glosno
                                                o kazdym przypadku udlawienia się dziecka... A argument, ze kochasz
                                                córke nad życie i dlatego nie stosowalabys metody niebezpiecznej -
                                                jest absurdalny, bo kochasz córkę i mimo to narazasz systematycznie
                                                jej zycie. Bo niestety, zamiast podejść krytycznie do metody,
                                                uwierzylas w nią jak wyznawca - uwierzylaś, ze metoda jest dobra,
                                                więć nie moze zagrozić Twojemu dziecku. Problem w tym, ze oprócz
                                                wiary potrzebny jest rozum.
                                                --
                                                Mops i kot

                                                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                                • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 14.08.09, 10:12

                                                  Tak, uwierzylam w nia jak wyznawca wink, co nie wyklucza uzywania
                                                  rozumu takze.
                                                  Przyklad- wprowadzania nowych pokarmow nie zaczelam od podawania
                                                  steka wolowego, tylko od kawalkow ugotowanego brokula- z naszego
                                                  talerza, do reki malej, potem weszla marchewka z zupy, ziemniak,
                                                  paski avocado, zoltko jaja, lebki szparaga itp.
                                                  Pierwszy pokarm wcale nie musi rozpuszczac sie w buzi, bo poczatkowo
                                                  i tak niewiele z niego dostaje sie do przelyku, troche czasu zajmuje
                                                  nauka rozdrabniania, przesuwania pokarmu w jamie ustnej, i praca
                                                  jezyka

                                                  Glowna zasada bezpieczenstwa jest to, ze dziecko siedzi prosto, a
                                                  jedzenie nigdy nie jest wsadzane do jej buzi- dziecko raczy sie nim
                                                  samo, w swoim wlasnym tempie. Takze fakt, ze BLW nie zaczynamy przed
                                                  6 mcem zycia, nie jest bez znaczenia.

                                                  Zakladajac, ze wg Pani podawanie dziecku papek, +ewentualnie
                                                  chrupkow kukurydzianych, w jakim wieku mozna poada np. ugotowana w
                                                  calosci marchew do reki?, i czy juz wtedy nie ma zadnego ryzyka
                                                  zakrztuszenia?

                                                  --
                                                  www.dzikiedzieci.pl/

                                                  04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                                                  • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 14.08.09, 10:18
                                                    Dziecko może sie rozesmiać - i nieszczęscie gotowe. Bo do tchawicy
                                                    dostana się niepogryzione kawałki. Proponuje Ci, abys zrobila
                                                    eksperyment i sama przez pewien czas nie gryzla, tylko zula
                                                    dziąslami i lykala w calosci.
                                                    Dziecko samo, w swoim wlasnym tempie potrafi sie uraczyc także
                                                    klockami czy malutkimi cukierkami - i fakt, ze robi to samodzielnie
                                                    i wolno nie stoi w sprzecznosci z tym, ze wiele dzieci nimi się
                                                    zadlawiło.
                                                    Dziecku podaje się do reki rzeczy twarde i wymagające gryzienia od
                                                    momentu, gdy ma zęby. Tak to wymyslila natura.
                                                    Ryzyko zakrztuszenia trwa całe zycie - chodzi o to, aby go nie
                                                    powiekszać. A polykanie niepogryzionych kawalkow to ryzyko zwieksza
                                                    w widoczny sposób.
                                                    jak myślisz, po co na zabawkach sa ostrzezenie "Od 3 roku zycia" -
                                                    wlasnie dlatego, ze ryzyko zakrztuszenia się malym przedmiotem
                                                    (krtań dziecka ma niewielki przekroj) w tym wieku jest bardzo duze.
                                                    --
                                                    Mops i kot

                                                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                                  • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 14.08.09, 10:49

                                                    Tzn, z papek na jedzenie takie jakie ja Sarze podaje, powinno sie
                                                    zaczynbac od 3 roku zycia, bo wtedy jest juz komplet mleczakow- tak
                                                    to natura wymyslila?
                                                    To ja jednak zostane przy swojej metodzie, bo akurat moja corka jest
                                                    takim ''uzdolnionym'' maluchem, ze z rozdrobnieniem ziemniaka
                                                    dziaslami juz teraz umie sobie swietnie poradzic smile

                                                    -
                                                    www.dzikiedzieci.pl/

                                                    04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                                                  • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 14.08.09, 12:35
                                                    Jeszcze dodam, bo byc moze sie nie zrozumialysmy- rzeczy twardych
                                                    Sarze NIE podaje, klockow czy twardych cukierkow nie porownywalabym
                                                    do kawalka cukini z pieca, gotowanego ziemniaka czy kawalka miesa z
                                                    kurczaka z zupy.
                                                    Te rzeczy owszem wymagaja rozdrobnienia, by mogly zostac przelkniete
                                                    i strawione, i w tym swietnie radza sobie dziasla.

                                                    Marchewki surowej do pochrupania, nie podajemy smile, ale juz marchew
                                                    starta drobno, z dodatkiem oliwy, z naszego talerza (bo akurat to
                                                    mamy na obiad), do zjedzenia lapkami-tak.

                                                    Nalezy sie kierowac zdrowym rozsadkiem, to przecierz oczywiste.


                                                    --
                                                    www.dzikiedzieci.pl/

                                                    04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                                                  • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 14.08.09, 13:07
                                                    Kawalek miesa rownie dobrze zatyka tchawicę, jak klocek.
                                                    dziecku podaje się twarde pokarmy nie gdy ma komplet mleczakow, a
                                                    gdy ma juz kilka zębow, ktrymi potrafi gryźc. No, ale ostateczni to
                                                    twoje dziecko - chcesz je narazac na śmierć - Twoja sprawa. Moze
                                                    warto, w imie idei, kora - obawiam się - przeslania Ci juz dobro
                                                    dziecka.
                                                    Oczywiscie, ze tarta marchewka jest ok, nieprzetarte mieso jest
                                                    fatalne. jeszcze raz radze -pokroj sobie ktlet i polykaj.
                                                    --
                                                    Mops i kot

                                                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                        • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 14.08.09, 13:30

                          tak jadly i przezyly? wink

                          wiesz, wzorow z domu rodzinnego nie chcialam powielac, jakos
                          jedzenie z pasem na stole, dla usprawnienia procesu, kloci sie z
                          moja filozofia wychowania smile
                          A jesli nie chce korzystac z doswiadczenia, to logicznym wydaje sie
                          siegniecie do dostepnej literatury :'

                          zastanawiam sie, kiedy zaszla taka zmiana, ze osoba czytajaca
                          ksiazki, jest traktowana z tak duza doza zlosliwosci, w miejsce
                          okreslania jej- oczytana wink



                          --
                          www.dzikiedzieci.pl/

                          04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                              • pam_71 Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 14.08.09, 14:28
                                Aguś ... widać masz bardzo spokojną i bezproblemowa córę wink
                                Mój Duży "wył" do 4mc życia włącznie, kolki i problemy z jedzeniem. Potem było
                                nieco lepiej ale wróciłam do pracy - zostawiając (o ja wyrodna matka) niespełna
                                półroczniana z Nianią. Jak miał roczek - zaszłam z Młodą w ciążę ... wieczorami
                                zasypiałam razem z Dużym przy "butli" wink Mając wspomnienia niedawnej jazdy z
                                pierworodnym ... po urodzeniu Młodej przez miesiąc nie zostawałam z dzieciakami
                                sama. Zawsze ktoś był (Mama, babcia, Mąż etc.)Tak po ludzku - bałam się że sobie
                                z nimi nie poradzę wink Młoda okazała się bezproblemowa w obsłudze (Dzięki o
                                stwórco !), ale gdy spała Duży chciał się bawić, gdy On spał ... był czas dla
                                Młodej. No niestety drzemki niemowlaka ni ja nie chciały wpasować się w grafik
                                południowego spania 2,5 rocznego dziecka (sic!). Do tego budżet domowy musiał
                                udźwignąć podwójną ilość Pampersów wink
                                Co za tym idzie - po urodzeniu kupiłam najwyżej jedną "mądrą książkę" o
                                dzieciach i nie przeczytałam jej do końca ... Jedyną myślą pod koniec dnia było
                                ... SPAĆ, SPAĆ i jeszcze raz SPAĆ wink No i netu wtedy nie miałam w domu (na
                                szczęście) ;-p
                                I chyba mi z tym dobrze wink Poleganie na własnym instynkcie, choć nie gwarantuje
                                100% sukcesu wychowawczego jakoś bardziej do mnie przemawia niż wychowanie z
                                książką(30-stoma !) w ręku .. jak wiadomo - złoty środek najlepszy wink
                                Pozdro
                                Pam
                                • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 14.08.09, 18:09
                                  Pam, do pozazdroszczenia taki silny instynkt, i wiara we wlasne
                                  kompetencje jako matki!.
                                  U mnie instynkt to jeszcze jako tako byl, ale z zaufaniem do
                                  wlasnych osadow bardzo marnie.
                                  Sara do okolo 10 tyg zycia, takze byla bardzo wymagajacym
                                  noworodkiem, takoz kolkowa jak i max symbiotyczna.
                                  W dwa tyg po jej urodzinach zostalam, na miesiac, samiutenka razem z
                                  nia i psem (maz wyjechal za granice na 6-mczny kontrakt, mialam do
                                  niego dojechac w ciagu tygodnia, wyrabianie vizy przeciagnelo sie do
                                  4 tyg). Myslalam, ze zwariuje, mala plakala dlugimi godzinami, nie
                                  dala sie odlozyc ani w dzien, ani w nocy. Non stop na cycku, spiaca
                                  na mojej klatce piersiowej.
                                  Z kanapy nie moglam sie ruszyc na krok, przez internet zamawialam
                                  gotowe zarcie, a i tak mialam problem z jego zjedzeniem, z wiszaca u
                                  cyca Sara.
                                  Plakalam jak bobr, wstydzilam sie poprosic kolezanke o pomoc, bo ta
                                  sama byla w zaawansowanej ciazy, pracujaca, zmeczona.
                                  Do czego daze- bylam kompletnie zamotana. W uszach dudnily mi rady
                                  mojej mamy, jej opowiesci dot mojego i siostry dziecinstwa, o tym
                                  jak to ja wylam jak syrena, a mama zwalala to na pelnie ksiazyca i
                                  spuszczala mi lomot, ''bym w koncu miala jakis powod do placzu skoro
                                  juz i tak rycze''. Gdzies jakies wyrywki wczesniej otrzymanych rad
                                  typu- ''nie nos dziecka, bo sie przyzwyczai i z rak juz Ci nie
                                  zejdzie'' i ''to normalne, ze dziecko placze'', ''nie daj na sobie
                                  placzem wymuszac'', ''dziecko musi spac w swoim wlasnym lozeczku, bo
                                  potem juz go ze swojego nie wygonisz'' itd.
                                  Do tego podarowana przez siostre Tracy Hogg, ktora od poczatku do
                                  konca mi sie nie podobala, ze wzgledu na protekcjonalny jezyk jakim
                                  jest napisana.
                                  I w tym wszystkim, niby madra, nie moglam zniesc dzwieku placzu
                                  Sary!. Przeszywal mnie na wskros, zadawal fizyczny bol, robilam
                                  wszystko by nie pozwolic jej plakac, by ja w placzu ukoic.
                                  Jednoczesnie myslac, ze slaby ze mnie rodzic, bo dziecko juz od
                                  poczatku rozpuszczam, dalam sobie na glowe wlezc.
                                  Desperackie proby ukojenia kazdego placzu mojego dziecka, usypianie
                                  jej na rekach - (dziarskim marszem po domu), spanie z nia w lozku
                                  (bo nie dala sie odlozyc), widzialam jako chaotyczna porazke
                                  wychowawcza, co dolowalo mnie jeszcze bardziej.
                                  Sluchalam swojego instynktu-owszem, ale z poczuciem winy.
                                  Z czasem zaczelam poszukiwac sposobow na placzace dziecko w necie,
                                  trafilam na posty Mruwy9 , Joli_ep, gdzies zadzwonil dzwon,
                                  i...trafilam na strony AP, dziewczyny podrzucily linka do ''W glebi
                                  kontinuum'' i poszlooo smile.
                                  Kilka miesiecy temu, maz zapytal, co chce jako prezent na rocznice
                                  slubu, odpowiedzialam- ksiazki, i zamowilam tyle ile znalazlam w
                                  interesujacym mnie temacie. ha smile

                                  Jeszcze jak przyjechalam do meza (po tym miesiacu samotnosci), Sara
                                  musiala byc noszona, by zasnac, duzo czasu spedzala na piersi, ale
                                  bylo juz dobrze, bo po pierwsze - mialam pomoc i wsparcie meza, a po
                                  drugie- czytalam o AP ile wlazlo, i wszystko mi pasowalo, to byla
                                  filozofia, wg ktorej juz nieswiadomie wychowywalam, i chcialam
                                  wychowywac dalej.
                                  Nagle stalam sie kompetentnym rodzicem smile
                                  Czytaj- uwierzylam, ze to co robilam jest sluszne, ze sa tysiace
                                  innych rodzicow, ktorzy wychowuja podobnie, i to jest dobre.
                                  Poczulam, ze przynaleze do czegos wiekszego, i poczulam sie
                                  bezpieczniej.
                                  Musialam znalezc potwierdzenie, ze nie tylko Tracy Hogg, i walka z
                                  niemowlakiem, ale pokojowo takze sie da, i to nie jest zle, a wrecz
                                  przeciwnie.

                                  Ty tego wszystkiego nie potrzebowalas, wystarczyl Twoj instynkt,
                                  wsluchalas sie w niego i bylo dobrze, mi to nie wystarczylo.

                                  Poczawszy od 10 tyg, Sara przeistoczyla sie w aniolka, i na chwile
                                  obecna, jest absolutnie bezproblemowym dzieckiem. Oczywiscie nie spi
                                  u siebie w lozku, oczywiscie wciaz zasypia na cycku, ale nikt nie
                                  oczekuje od niej cudow smile, takze jest swietnie.

                                  Strasznie sie rozpisalam, az wstyd confused/.


                                  --
                                  www.dzikiedzieci.pl/

                                  04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                                  • pam_71 Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 14.08.09, 19:59
                                    To nie tak Aga smile Ja pisze z perspektywy 10 lat z moimi dziećmi ...
                                    i jak widzę początki miałyśmy podobne smile Z ciągle płaczącym maluchem
                                    i depresją poporodową ...
                                    Wiesz czemu Twoja Mała sie uspokoiła ?! Bo Ty uwierzyłas we własne
                                    siły ! To nie cudowna metoda AP to akceptacja faktu, że jesteś
                                    Matką wink
                                    Ja do dzisiaj często mam wątpliwości jak posąpić (rzadko kto ich nie
                                    ma ech...), a jednak to że miałam dwójkę Maluchów spowodował, że
                                    nauczyłam się szybciej niż dawniej podejmować decyzję (no .. nie
                                    zawsze słuszne ...) ... oduczyłam się roztrząsania problemów i
                                    rozczulania nad sobą no i brania wszystkiego do siebie wink W
                                    zasadzie dzieciaki mnie oduczyły.
                                    To tak w telegraficznym skrócie, bo akurat porządki w domu smile
                                    Pam
    • wieczna-gosia Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 12:34
      obejrzalam sobie strony o attatchment parenting i te pare watkow, ktore na ten
      temat sie pojawilo i napisze cos jeszcze- jesli cos, co naturalnie ma wyplywac z
      wnetrza i byc naturalne i instynktowne, staje sie ideologia- NIGDY nie jest
      wolne od wypaczen. Bo czlowiek wlasnie przestaje sluchac instynktu, moze sie
      dolaczyc poczucie winy ze sprzeniewierza sie zasadom. Tak bylo ze Spockiem,
      dzieki ktoremu mamy niechlubne bezstresowe wychowane, podczas gdy zasady Spocka
      sa bardzo naturalne i instynktowne i jedna z ich fundamentalnych zasad jest
      stawianie granic. Tak sie dzieje z babeczkami od "jak sluchac i jak mowic......"
      I tak moim zdaniem dzieje sie z attatchment parentong. Czujesz ze nie ma w twoim
      zyciu miejsca na drugie dziecko poniewaz pierwszemu oddalas sie bez reszty, to
      cie niepokoi, ale nie bierzesz pod uwage ze byc moze zasady nieco trzeba zmienic
      tylko myslisz o tym w kategoriach "odbierania" czegos dziecku.
      --
      opsesyjna.blox.pl/html
      przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
      następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
      • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 12:40
        Tez przeczytalam troche tych stron i budzą moja niechęć. Bo nie
        uwzglednia sie w tej metodzie jednej, niezwykle istotnej sprawy -
        tego, ze dziecko ma prawo być soba, a nie zabawka rodziców. Byc
        soba, czyli spotykać róznych ludzi, rózne metody wychowawcze, uczyć
        się samodzielnej, samotnej zabawy i tego, ze rodzice maja poza nim
        inne zajęcia.
        W sumie mam wrazenie, ze ta ideologia nie bardzo widzi to, ze
        dziecko jest czyms wiecej, niz dzieckiem swoich rodzicw i ma prawo
        do wolnosci także od ich nieustannej opieki.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 13:55
          Oj, z calym szacunkiem, chyba inne strony o AP czytalysmy (ja tez w
          wiekszosci z ksiazek o AP korzystam, a nie z internetu)
          Wg mnie AP nie jest niczym tym o czym Pani napisala, bo dziecko w AP
          ma wszelkie prawo byc soba, wlasnie dlatego daje mu sie prawo, by w
          swoim wlasnym tempie dorastalo do roznych rzeczy.
          Uczyc sie samodzielnej, samotnej zabawy nie musi, po prostu w pewnym
          momencie do tego dorasta.
          W AP patrzymy na dziecko, sluchamy wysylanych przez nie syglalow
          gotowosci (badz braku takowej), i na nie odpowiednio reagujemy.
          Chce sie samo bawic, chce samo spac, chce zrezygnowac z piersi itp.
          pozwalamy na to, nikt na sile sie nie 'opiekuje' smile.
          Jest po prostu duzo rzeczy ktore w ujeciu 'tradycyjnym' powinno byc
          przez rodzicow uczone, w AP czekamy na to kiedy dziecko samo do tego
          dojrzeje, bedzie gotowe.

          --
          www.dzikiedzieci.pl/

          04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
          • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 14:21
            Nie we wlasnym tempie, tylko tempie, ktore wyznaczaja rodzice...
            Skoro spi się z dzieckiem, nie ma przeciez zadnych szans, aby wybrac
            spanie we wlasnym łóżeczku - jak mialoby to zrobic? I zareczam, że
            dzieci otoczone stale uwagą czesto nie dorastaja nigdy do
            samodzielnych zabaw - to nie jest takie proste. Dziecko nauczone, ze
            jest w centrum uwagi, moze nie "zrezygnowac" z tego dorastając.
            problem w tym, że przyjmuje się zupelnie nierealne zalożenie o
            pewnej samoswiadomosci dzieci, zalożenie, ze dziecko skądś "wie" co
            na danym etapie jest dla niego dobre. Owszem, to moze dotyczyć
            rozwoju fizycznego, ale nie spolecznego. Bo dziecko po prostu nie
            zna wszystkich mozliwych opcji. dziecko po prostu moze nie wiedzieć,
            ze mozna spać samemu - bo skąd ma sie dowiedziec, skoro jego
            doswiadczenie zyciowe wskazuje, ze taka opcja nie istnieje? Moze nie
            rozumiec, ze rodzice nie chcą być juz stakle tuz przy nim - bo
            takiego doswiadczenia nie miało.
            Jest naiwnoscia sadzic, ze dziecko domysli się wszystkich mozliwych
            opcji. Jest tez pewne niebezpieczenstwo, ze dziecko "nie dorosnie"
            do pewnych zachowań, poniewaz nie sa dla niego korzystne - i co wtey?
            Sopać z dzieckiem do 14 roku zycia? Bawić się z nim do 12?
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 14:38

              Co do spania, to u nas jest tak, ze Sara ma swoj pokoj, i swoj
              materac polozony na podlodze, i tam ja klade na drzemki w ciagu
              dnia, tam tez jest kladziona spac wieczorem. Przy pierwszym nocnym
              wybudzeniu, zabieram ja do naszego lozka gdzie spedza reszte nocy.
              W mojej opini dojrzeje do samodzielnego spania, kiedy nie bedzie juz
              sie wybudzala i zostanie w swoim lozku do rana, badz, wybudzi sie i
              odmowi, bycia przeniesiona do naszego lozka smile.
              Licze na to, ze do 3 roku zycia, tak wlasnie sie stanie.

              --
              www.dzikiedzieci.pl/

              04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
              • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 14:45
                Nie licz na to. naprawdę, żadko ktore dziecko dojrzewa w 3 roku
                zycia do samodzielnego spania, kiedy dotychczas zawsze spalo z
                rodzicami (jak spalo u siebie, to tez tak szybko nie dojrzewa,
                niestety). ja bym stawiala raczej 8-9 lat niz trzy...
                No i tu jest problem, bo gdy pojawia się niemowlestarsze dziecko nie
                zawsze może spać z rodzicami. Dla dziecka przyzwyczajonego do tego,
                ze zawsze bez dyskusji zabiera się je do sibie - jest to szok. Traci
                nie łóżko rodzicow, ale ich milość. Gdy dziecko jest uczone, ze ma
                wlasne łóżko i w nim wlasciwie powinno spać, a czasem moze spać z
                rodzicami - ale nie jest to "automat", latwiej przyjdzie mu
                zrozumiec, dlaczego kiedys musi przestac do tego łóżka przychodzić.
                Widze, ze zakladasz - zupelnie błdnie, zapewniam Cię - pewien
                schemat "dorastania" dziecka" w wieku do tego dorosniecia
                odpowiednim. Tymczasem wcale tak nie jest...
                Mój 19-letni syn, gdy wyprowadzał się z domu, "wybudzał" się jeszcze
                w nocy.... To nie zawsze przechodzi.
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • pam_71 Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 14:58
                  Potwierdzam słowa Verdany wink Zał. że dziecko samoistnie dorośnie do pewnych
                  rzeczy jest mocno "naciągane" wink Wszystko zalezy od dziecka. Nasz Pierworodny
                  bardzo długo(za długo wink) był przez nas ubierany i karmiony. Problem w tym, ze
                  nie miał on tak naturalnego okresu "Ja siam !". Dopiero gdy jego o dwa lata
                  młodsza siostra pokazała nam, że dzieci chcą i potrafią robić te rzeczy
                  samodzielnie (Ona do bólu chciała wszystko SAMA łącznie z wyborem ścieżki na
                  spacerze zwykle innej niż zakładana przez nas droga wink)to wszyscy doszliśmy do
                  wniosku że i On potrafi (miał już ze 4latka chyba ... ).
                  Tak więc ostrożnie ... czasem warto Malucha stymulować wink
                  Pozdr
                • yula Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 15:04
                  u mnie dojrzeli do samodzielnego spania włąśnie w wieku 3-4 lat, wcześniej
                  wygłądało to tak: przed urodzeniem córki to głównie ja spałam ze starszakiem
                  zasypiał wieczorem w nocy sie budził i szłąm do niego. Po urodzeniu młodej ona
                  spała z nami a do młodego chodził mąż. Jak podrosła to zaczęło sie wspolne
                  usypianie w pokoju a w nocy zabieranie jej do nas. bo młody zaczął już
                  przesypiać całą noc. Obyło sie bez płaczu, wrzasków, nerwów.
                  A autorce wątku poradziła bym nie bać sie ulubieńca, ulubienicy tak sie zdaża i
                  sama tak mam. Ja mam ulubieńca synka, mąż córke smile co nie znaczy że ich jakoś
                  faworyzujemy kosztem drugiego dziecka. Po prostu jak coś sie dzieje to synek
                  woli przyjść do mnie, a córka do taty.
                  --
                  Julia,Maksiu i Tatiankasmile
      • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 14:20

        Wiesz, z AP w moim zyciu to jest tak, ze nawet gdybym nie znalazla o
        AP informacji, to sadze, ze i tak wychowalabym w taki wlasnie
        sposob, tyle, ze pewnie z poczuciem winy, wykluczenia, plus wieloma
        watpliwosciami itp. Wiedza dot tego nurtu w wychowaniu upewnila mnie
        co do tego, iz to co robie jest sluszne, ma poparcie empiryczne, nie
        wzielo sie z nikad.

        AP dal mi poczucie wlasciwosci obranej drogi, a takze argumenty w
        dyskusjach z rodzicami wychowujacymi 'tradycyjnie'. smile

        --
        www.dzikiedzieci.pl/

        04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
        • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 14:26
          I tu jest wlasnie pies pogrzebany. Bo dziecko nie maszyna - nie
          podporzadkowuje się książkowej ideologii. Nie o to chodzi, aby miec
          argument w dyskusji, ale zeby wychowywac dziecko tak, aby cala
          rodzina bya szczęśliwa. Co zrobisz, gdy pojawi sie olejne dziecko?
          Albo bedziesz je wychowywać "tradycyjnie", albo Twoje dziecko,
          niezgodnie z zalożona przez Ciebie teoria, bedzie musiało
          zamiast "dorastac" do pewnych zachowań, nagle być zmuszonym do
          opanowania ich wbrew wlasnym chęciom.
          Bo dwojga malych dzieci naraz w ten sposob wychowac się nie da,
          niestety... chocby dlatego, ze chęci i wybory jednego zaczynaja
          kolidowac z checiami i wyborami drugiego.
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 14:50
            To wlasnie zycie zweryfikuje, czy sie da czy nie.
            Ja poki co, licze sie z tym, ze na piersi w pewnym momencie moge
            miec dwojke, w lozku jest dosc miejsca na noworodka jeszcze, a i
            inne rzeczy tego typu tez da sie zrobic. Co nam odpadnie, to
            godzinne przewalanki, przytulanki, zapewne takze mozliwosc
            reagowania na KAZDY sygnal niezadowolenia.
            Chusta ulatwi pozostawanie w fizycznej bliskosci z mlodszym.
            Czyli czesc sie da pogodzic.
            U mnie jednak najwiekszy lek dotyczyl tego, czy bede potrafila
            drugie kochac tak mocno jak Sare, to w tym momencie najtrudniej mi
            sobie wyobrazic, bo ogrom uczucia jaki mam do niej przerosl moje
            fantazje sprzed ciazy na ten temat smile

            --
            www.dzikiedzieci.pl/

            04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
            • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 15:36
              Teoria teoria, a rzeczywistość idzie swoja drogą. Wystarczy, ze
              starsze ma angine i nie eżmiesz go z malutkim niemowleciem do
              łóżka... Wystarczy, ze niemowle ryczy cała noc i trzeba z nim
              chodzić, a starsze musi , aby sie wyspać, spać w swoi pokoju.
              Wystarczy, ze druga ciąża jest zagrożona i karmic nie mozna.
              Wystarczy, ze starsze dziecko zaczyna lać niemowlę i trzeba je
              rozdzielać. Rzeczywistość, a teorie z książki to sa zupelnie róZne
              rzeczy i nastawianie sie na realizowanie w zycu teorii prowadzi
              tylko do frustracji.
              Obawiam sie też, ze przyjmujesz inne książkowe zalozenie - że
              dziecko calkowicie samoistnie dojrzewa w okreslonym wieku do pewnych
              rzeczy i rodzice nic w tym kierunku nie musza robic. Otóż zmartwie
              Cie - tak nie jest. dziecko moze nie chcieć ssać piersi zarowno w
              wieku pół roku, jak i pięciu lat - i wtedy pojawia się problem. Może
              nie umieć spać samo (w Japonii dzieci zazwyczaj sypiają z rodzicami
              do 14 roku życia i"nie dorastaja" do separcaji. W okresie, gdy spia
              same - pomiędzy 14 rokiem a znalezieniem partnera jest najwieksza
              liczba samobójstw).
              No i przy tak ambitnym planie rodzicielstwa - mozesz rzeczywiscie
              mieć kłopot nie tyle z pokochanie drugiego dziecka, ile z akceptacja
              tego, że przez wiele lat nigdy nie będziesz sama, ani tez sama z
              mężem. Powiem wiecej - sytuacje, w której dzieci zawsze są pomiedzy
              rodzicami, nigdy rodzice nie sa sami, może wcale nie dolegac
              rodzicom, byc nawet postrzegana jako przyjemna. Tyle, ze po szesciu
              latach takiego życia 9czyli dwojgu dzieciach), gdy dzieci
              nagle "wychodza" z domu, do szkoły i przedszkola, może się okazać,
              ze dzieci nie ma - i małżenstwa takze nie. Bez dzieci nie ma juz
              więzi miedzy rodzicami.
              Zbyt duzo widziałam takich par.
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • wieczna-gosia Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 15:50
                ano dokladnie- budowanie w dziecku przekonania ze jestesmy dla nich nie musi byc
                tozsame z przekonaniem ze jestesmy ich. Nie nie jestesmy, tak jak one nie sa
                nasze. Jestesmy 3,4 czy 5 calkowicie odrebnych osob, okresowo od siebie
                zaleznych, ktore chca ze soba przebywac.
                --
                opsesyjna.blox.pl/html
                przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
                następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
              • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 18:50
                Licze sie z tym, ze moga pojawic sie pewne problemy i nieoczekiwane
                okolicznosci, postaram sie jednak trzymac raz obranej drogi na ile
                to tylko bedzie mozliwe.
                Zdaje sobie sprawe z tego, ze jestem jeszcze bardzo niedoswiadczona
                mama, i sporo rzeczy dzieje sie raczej w swerze moich zalozen i
                wyobrazen.
                No, jak juz pisalam, zycie zweryfikuje, to prawda smile

                --
                www.dzikiedzieci.pl/

                04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 19:05
                  Moim zdaniem zaplanowanie, jak będzie sie wychowywać dziecko i
                  zalożenie, ze bedzie sie staralo trzymac "raz obranej drogi" to
                  bardzo powazny bład.
                  Zadaniem rodzicow nie jest wychowywac dziecko zgodnie z teoretycznym
                  planem, ale bardzo elastycznie dostosowywac się do tego, co i
                  dziecku i rodzicom na tym etapie jest potrzebne, czy co im
                  odpowiada. Niestety, jesli sie ma z gory wyznaczony pan wychowania,
                  to albo spotka nas porazka, bo planu sie nie wykona, albo spotka nas
                  porazka, bo dziecko bedzie wychowywane nie zgodnie ze swoimi, bardzo
                  odrebymi potrzebami, ale zgodnie z doktryną.
                  Tak czy inaczej - to się nie moze udac - wychowanie dziecka według
                  czyjegos pomyslu, wedlug zasad ludzi, ktorzy naszego dziecka na oczy
                  nie widzieli - jest szkodliwe. Bo wtedy i rodzina i dziecko maja się
                  dostosowac do wydumanych zasad, a nie dostosowuje sie zasady do
                  dziecka.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 19:28
                    Zgadzam sie, z kazdym Pani slowem, jednak... smile...
                    AP wg mnie to nie tak jak w Superniani, na konkretna akcje
                    odpowiadamy bardzo skonkretyzowana reakcja.
                    To jest raczej jak filozofia wychowania, nie matematyka.
                    Przytocze glowne zalozenia AP:, ktore napisalam juz kiedys w innym
                    temacie:
                    --------------------------------------------
                    Glowne zalozenia: (za ksiazka: Attachment Parenting Book, W & M
                    Sears)

                    1. Duze znaczenie jest przypisywane doswiadczeniom okoloporodowym.
                    Preferowany porod domowy. Dziecko nie powinno byc oddzielane od
                    matki. Jak najlagodniejsze przejscie do naszego swiata . Przez
                    pierwsze 6 tygodni wskazana jest totalna symbioza z mama,
                    wsluchiwanie sie w dziecko, duzo kontaktu skin to skin. Jako, ze
                    dziecko ma ogromna potrzebe bliskosci, a mama duzy potencjal do tej
                    potrzeby zaspakajania, tworzy sie pierwotna matryca wiezi matka-
                    dziecko. (oczywiscie tata tez skin to skin powinien praktykowac

                    2. Karmienie piersia, ktore w naturalny sposob wymaga by mama
                    nauczyla sie odczytywac sygnaly wysylane przez dziecko, co sprzyja
                    lepszemu poznaniu dziecka i znow - budowaniu glebokiej wiezi.

                    3. Babywearing-noszenie- noszone dzieci sa spokojniejsze,
                    mniej placza i pozostaja w stanie 'cichego czuwania'- stanu w ktory
                    sprzyja uczeniu sie otaczajacego swiata. Noszac dziecko stajesz sie
                    takze wrazliwszy na potrzeby dziecka, a dziecko bardziej ufne i
                    zadowolone + wzmacnianie wiezi rodzic-dziecko.

                    4. Lozko rodzinne (tego nie bede rozwijac)

                    5. Wiara w placz dziecka jako srodka komunikacji, a nie
                    manipulacji. Im wrazliwsi jestesmy na placz dziecka, tym mocniej
                    dziecko uczy sie ufac rodzicom i wierzyc w to, ze jest rozumiane.

                    6. Rownowaga.
                    Kluczem w zachowaniu rownowagi w rodzicielstwie jest bycie
                    odpowiednio wrazliwym, by wiedziec kiedy powiedziec dziecku tak, a
                    kiedy nie.
                    Stosujac AP dla rodzicow latwiejszym staje sie stawianie granic
                    swojemu dziecku, poniewaz znaja swoje dzieci na tyle dobrze, ze
                    wiedza co bedzie 'dzialalo', a co nie. A poniewaz Twoje dziecko Ci
                    ufa, bedzie bardziej sklonne te granice zaakceptowac.

                    7. Treserom niemowlat mowimy - NIE.
                    Poprzez stosowanie brutalnych metod tresury niemowlat, polegajacych
                    na swiadomym ignorowaniu ich placzu, dzieci traca wiare w
                    skutecznosc wysylanych przez nie sygnalow, a rodzice traca wiare w
                    zdolnosc do czytania i reagowania na sygnaly dziecka.


                    Powyzsze zalozenia sprawiaja, ze rodzice staja sie wrazliwsi na
                    sygnaly wysylane przez dziecko, a w naszym dziecku wzrasta wiara w
                    to, ze wysylane przez nie sygnaly sa prawidlowo odczytywane i
                    szanowane. Dziecko staje sie coraz skuteczniejszym 'wysylaczem'
                    sygnalow, a rodzice staja sie coraz skuteczniejszymi ich odbiorcami.


                    To tak na szybko, swoimi slowami, na podstawie ksiazeczki - kamienia
                    wegielnego
                    -------------------------------------------------------------
                    I jeszcze piekna wypowiedz uzytkownika- dzikiedzieci:

                    tak, bo attachment parenting polega na słuchaniu swojego serca,
                    niektórzy rzeczywiście nie potrzebują do tego książek

                    co do pytań na początku:
                    ze wszystkich zasad które wymieniła agnieszka najważniejsza wydaje
                    mi
                    się ta o płaczu, a szerzej szanowanie emocji dziecka, bez spania się
                    da, bez chusty też i da się nawet stosować AP bez karmienia piersią

                    ale bez szacunku dla potrzeb i uczuć dziecka się nie da

                    AP opiera się też w dużej mierze o wiedzę jaką mamy już teraz na
                    temat naturalnego rozwoju dziecka - chodzi o to, że impuls do
                    rozwoju
                    większości "osiągnięć" takich jak samodzielność, jedzenie,
                    chodzenie,
                    kontrola pęcherza pochodzi od samego dziecka

                    nawet jak rodzic się tym w ogóle nie będzie zajmował to dziecko i
                    tak
                    się tych wszystkich rzeczy nauczy (oczywiście jeśli będzie miało
                    odpowiednie środowisko)

                    rozszerzanie diety - po 6 miesiącu, jak dziecko się "samo wyrywa"

                    nocnik - jak dziecko jest do tego gotowe wystarczy czasem kilka dni

                    ważne jest też odróżnianie potrzeb (głód, potrzeba bliskości) od
                    strategii ich zaspokojenia (śniadanie, książeczka)

                    kar się nie stosuje, nagród nie za wiele, konsekwencje tak
                    z tym, że konsekwencją psucia zabawki jest to że się zepsuje (a nie
                    koniecznie to, że mama zabierze)

                    ataki histerii (myślę że osoby stosujące AP powinny raczej unikać
                    tego słowa) są naturalną częścią rozwoju i AP uczy jak wspierać
                    dziecko w przeżywaniu własnych trudnych emocji i jak dawać mu
                    jednoznaczne komunikaty czego od niego oczekujemy

                    długo, ale inaczej się nie dało i jeszcze pewnie nie wszystko
                    wyjaśniłam, jakby co zapraszam na stronę www.dzikiedzieci.pl

                    ------------------------------------------------------

                    Nie wydaje mi sie, ze kierowanie sie tymi wytycznymi, ktore sa tak
                    ogolne, moze spowodowac jakies negatywne konsekwencje.



                    --
                    www.dzikiedzieci.pl/

                    04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                    • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 19:52
                      przykro mi, ale to do mnie nie przemawia. Bowiem w takim wypadku
                      gorzymi matkami (lub wychowujacymi mniej szczęsliwe dzieci) bylyby
                      wszystkie przypadki wczesniakow, cesarskiego cięcia, kolejnego
                      dziecka itd, gdzie ani porod domowy, ani symbioza nie sa możliwe.
                      Nie jest mozliwe poswiecenie 6 tygodni niemowleciu, o ile nie jest
                      pierwszym dzieckiem. A przeciez tak nie jest. Porod jest dobry dla
                      matki i dziecka, gdy dziecko jest zdrowe, a matka
                      spokojna. "Pierwotna matryca" tworzyla by sie zatem tylko u zdrowych
                      jedynaków zdrowych matek.
                      Karmienie piersią jest wskazane, pod warunkiem, ze nie jest dla
                      matki udreką. Sa kobiety, ktore karmienia nienawidza (ja np.) -
                      prawdziwa więź z pierwszym dzieckiem zaczęłam budowac chyba dopiero
                      po 4 miesiacach, kiedy odstawilam je od piersi, a nie czekalam
                      niemal z placzem na kolejne karmienie, ktore łaczyła się z bolem
                      9nikt nie potrafil pomoc) i z trzykrotnym zapaleniem piersi. Kolejne
                      dzieci karmilam, ale dla mnie więź nie byla akuat z tm zwiazana -
                      najlepiej wspominam te chwile, kiedy nawiazywalam z malutkim
                      dzieckiem więź "pozafizyczna" - usmiechami, gadaniem itd.
                      Noszenie dziecka - cóż, dla mnie OK, pod warunkeim jak wyżej - ma
                      się czas, siłę i możliwosci. natomiast na pewno nie jest to
                      konieczne, aby nawiązac więź. Noszac nie stawalam sie wcale bardziej
                      wyczulona na potrzeby dziecka, tylko na potrzeby wlasnego
                      kregosłupa.
                      Łóżko rodzinne - tu uwazam, ze zdecydowanie powinno się spać z małym
                      dzieckiem (ponizej roku) w jednym pokoju, ze wzgledu na wygode i
                      bezpieczenstwo. Ze starszym - jak się chce, pod warunkiem, aby
                      dziecko moglo przyjść do rodzicow, gdy jest niespokojne lub sie boi.
                      Ja sama nie lubie wspólnego łóżka, chocby ze wzgledu na to, ze
                      nawiazując z dzieckiem więź trace ją z wlasnym mężem.
                      Co do płaczu zgadzam się w 100%.
                      Niewierze w takz najomość dziecka, ze z gory wiadomo, co zadziała, a
                      co nie. Dzieci potrafia reagować na dokladnie takie same bodxce w
                      bardzo rózny sposób. Żadem rodzic nie zna tak dobrze swego dziecka,
                      by zawsze dostosowac granice, kary, nagrody, pochwały do sytuacji -
                      i dobrze, bo dziecko jest odrebna osoba, kimś kogo nigdy do konca
                      nie poznamy.
                      Zgadzam się z tym, ze trzeba być wrazliwym na sygnaly wysylane przez
                      dziecko, odnosic się do nich powaznie, odpowiadać, a nie ignorować.
                      Tyle, ze nie ma to - naprawe - nic wspolnego z porodem naturalnym,
                      karmieniem naturalnym, noszeniem i spaniem. Ma za to wiele wspolnego
                      z traktowaniem dziecka jako odrebnej, świadomej osoby juz od
                      pierwszego dnia zycia - i tu uwaga matki jest sluszna - tyle, ze to
                      nie jest w żaden sposob zwiazane z ta akurat doktryną.
                      Natomiast nie jest prawdą, ze do wszystkiego dziecko samodzielnie
                      dorasta. Dorasta do czynnosci fizycznych- fakt - chodzenie, kontrola
                      wydalania. Ale nie społecznych ani psychicznych. Dziecko, do ktorego
                      rodzice mało mówia, nie będzie dobrze mówiło. Dziecko, ktorego
                      rodzice nie nauczą mycia zębow, nie będzie ich mylo. dziecko,
                      ktorego rodzice nie naucza zasad - nie będzie ich znało. Tylko
                      bardzo niewiele rzeczy jest "automatycznych" - caly proces
                      socjalizacji zależy od rodzicow, nie od dojrzalosci dziecka.
                      Histerie nie są konieczne w rozwoju, naprawde.
                      Nie wyobrazam sobie tez wychowania bez kar i nagród. Problem w tym,
                      ze wiele osob - i teorii - przez karę rozumie tylko klapsa,
                      postawienie w kacie, krzyk. Tymczasem kara to także powiedzenie "Nie
                      podoba mi sie, jak to robisz", "Nie kupie ci nowej zabawki, skoro
                      stara się popsuła", "Zanim wyjdziesz musisz sprzatnąć to, co
                      rozlałeś". kara jest tez zwykle niechetne spojrzenie, zmarszczenie
                      brwi, westchnienie. Dla doroslych nie brzmi to jak kara - dla dzieci
                      jest to kara i tyle. A nagrodą moze być pchwala - a trudno dzieci
                      chwalic jak najrzadziej. Tu wlasnie zaczyna się kompletne
                      niezrozumienie tego, ze dziecko to nie jest maly dorosly i jego
                      widzenie świata jest inne. Dlateo nie wierze w
                      wychowanie "obojetne" - bez kar i nagród.
                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • triss_merigold6 Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 19:35
                    Przepraszam, że się wtrącam ale wybitnie wydumane mi się owe zasady
                    wydają. A przynajmnien sposób realizacji.
                    Wielbię swoje dziecko ale gdybym miała mu pozwolić na jedzenie w
                    jego własnym tempie i tego na co ma ochotę to bym oszalała. Je co
                    kuchnia wyda po uwzględnieniu preferencji.
                    Idealistyczna jazda dla kogoś kto nie pracuje.
                    • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 20:07
                      Dla mnie problematycznym i czasochlonnym byloby tracenie czasu na
                      karmienie lyzeczka, miksowanie pokarmow i ich przecieranie.
                      Wybieranie w sklepie produktow BIO, i gotowanie bez soli i innych
                      szkodliwych dodatkow, nie jest dla mnie problemem, bo posolic mozna
                      sobie przy stole.
                      Dziecko ma wybor tylko sposrod tych produktow, ktore jedza przy
                      stole takze rodzice.
                      Danie dziecku czasu na spokojne zjedzenie posilku jest wg mnie jego
                      niezaprzeczalnym prawem.

                      --
                      www.dzikiedzieci.pl/

                      04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                      • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 20:20
                        Tylko pod warunkiem, ze nigdy nie zaczniesz pracy, nie poślesz
                        dziecka do przedszkola i nie urodzisz kolejnego dziecka.
                        Moje dziecko, jedzące bardzo wolno, bylo leczone przez pół roku -
                        dopiero piaty z kolei lekarz odkryl, ze powazne problemy trawienne,
                        stale biegunki itd. sa zwiazane ze złą praca trzustki - bowiem
                        dziecko powinno jeść choc raz dziennie ciply posiłek - a bardzo
                        wolne jedzenie powodowalo, ze jadlo tylko zimne.
                        pamietaj tez, ze takie dziecko - nie nauczone jeść szybciej (nie
                        mowie o niemowleciu, ale o nieco starszym), bedzie mialo klopoty w
                        przedszkolu.
                        No i wybacz - dodatki do potraw dla dorosłych nie sa dla doroslych
                        zkodliwe, czesto przecinie, wspomagaja trawienie. Sa szkodliwe tylko
                        dla dziecka - i nie rozumiem, dlaczego dorosli mają rezygnowac z
                        doroslych potraw? na jak dlugo? Czy przez najbliższe lata
                        zrezygnujecie z kawy, herbaty, wina, paszterów, wedlin itd?
                        --
                        Mops i kot

                        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                        • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 20:49
                          Posle Sare do przedszkola w wieku 2,5-3 lat.
                          A drugie dziecko, juz postanowilam (po postach kolezanek innych smile)
                          bede miala. Do pracy ktora wykonywalam przed ciaza juz nie wroce, bo
                          chce otworzyc 'domowe przedszkole' dla 3 dodatkowych dzieci. To
                          wystarczy.
                          Co do wina, pasztetow itd, matko, oczywiscie, ze z tego nie
                          zrezygnujemy, i nie zrezygnowalismy, jedno to napoje, do ktorych
                          Sara nie ma dostepu (pije tylko wode i mleko z cycka, zadnych
                          soczkow), a drugie to cos co my jemy kiedy Sara wcina np. kawalek
                          ogorka swiezego.
                          Da sie. smile

                          --
                          www.dzikiedzieci.pl/

                          04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                          • verdana Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 21:20
                            Ależ nie da się - bo wynika z tego, ze jednak sara je co innego niz
                            Wy - po co więc utrzymywac fikcję?
                            I jak sobie wyobrazasz wychowanie nastepnego dziecka w taki sam
                            sposób, gdy bedziesz musiała odprowadzac i przyprowadzac corke z
                            przedszkola, nadzorowac inne dzieci? Jak poradzi sobie Twoja crka w
                            przedszkolu nie potrafiac jeść szybko? Co z posilkami dowolnie
                            długo trwającymi - przeciez przedszkole wymusza konkretne godziny
                            wyjscia i powrotu? Co z chorobami (jesli Twoje dziecko bedzie chore,
                            to co z nim zrobisz, gdy przyjda pozostałe maluchy)?

                            --
                            Mops i kot

                            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                            • aagnie.szkaa Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 14.08.09, 00:15

                              Teraz dalas mi do myslenia Verdano, chyba rzeczywiscie sie
                              zapedzilam myslac o opiece nad 3 dzieci. Od lutego bede miala
                              pierwsze, a potem rzeczywiscie zobacze jak bede dawala rade.

                              Moja corka teraz je pomalu, bo nie idzie jej to jakos super
                              sprawnie, i duzo czasu zabiera jej rozdrabnianie pokarmu (a ja nie
                              poganiam, zeby sie nie zakrztusilasmile, w jakim tempie bedzie jadla
                              kiedy pojdzie do przedszkola, nie wiem, moze baardzo szybko?, kto
                              wie.


                              --
                              www.dzikiedzieci.pl/

                              04.11.2008 Sarah, moje szczescie.
                      • asia_i_p Re: rozwazania o milosci, uwadze i rodzenstwie 13.08.09, 23:19
                        Z produktami BIO uważaj, był niedawno artykuł, w którym jakiś producent żywności
                        BIO, dość znany w UK, przyznał się, że to to samo co nie BIO, tylko droższe.
                        Sugerowali, że dużo ważniejsza jest zróżnicowana dieta.
                        --
                        Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                        że przylecą piraci bombowcem
                        i bogatym zabiorą pieniądze,
                        a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka